joshka15.06
17.09.13, 08:39
Teściowie, oboje rocznik 52”, są w trudnej sytuacja finansowej. On po latach zamknął działalność gospodarczą, bo po prostu nie szło. Ona wiecznie niepracująca, pomimo nacisków. Ponoć miała sprzymierzeńców swojej postawy życiowej w postaci swej matki i brata, bo skoro „są inni którzy mogą utrzymywać dom i dzieci, to i jej mąż może”. Przez lata jakoś to funkcjonowało, skromie, ale zawsze. No a dziś- totalna flauta finansowa.
Przyznam, ze nie wierzyłam, ze kobieta coś zrobi. Ale poszła i nawet znalazła pracę. Taka jakiej sama szukała.. Opieka nad staruszkami 4 h dziennie za 500 zł / miesięcznie. Małe miasteczko na Lubelszczyźnie. Kasa słaba, ale w ich sytuacji już zawsze coś. Jakieś zakupy spożywcze się za to zrobi. Poza tym zawsze jakieś zajęcie zamiast nudzenia się.
I co?
Teściowa nie przyjęła pracy, bo 1) mało płacą 2) nie wyrobi się czasowo (??)
Pracy nie podjęła. Ale że pieniędzy nadal nie ma, to moja przedsiębiorcza teściowa wpadła na pomysł… Że poda teścia o alimenty na siebie! A co, niech się nie wałkoni tylko żonę utrzymuje..
No i szlag mnie trafia. Pewnie w jakiejś perspektywie czasowej i tak będziemy musieli ich jakoś finansowo wspierać. Wkurza mnie to, ze będę ponosić konsekwencje cudzych wyborów, sytuacji na które nie miałam jakiegokolwiek wpływu. Z drugiej strony jest dal mnie jasne, ze mąż będzie się poczuwał do jakiejś pomocy rodzicom..
I żeby nie było, ze psioczę wyłącznie na teściową. Bo zastanawiam się czy teść nie mógłby być bardziej radykalny i konsekwentny w wysyłaniu małżonki do pracy. Ale widocznie na jakimś poziomie pasowała mu taka w 100% zależna od niego kobieta… Sami konsekwentnie tworzyli taką sytuację. A teraz lament i narzekanie dzieciom w rękaw. Narzekanie, bo na pewno nie szukanie rozwiązań. My się taplamy w bezradności, martwimy się, co robić, jak pomagać, a z drugiej strony żadnego ruchu..
No i tu taki kamyczek do ogólnych rozważana propos „kobiet domowych”.
Co by myśleć trochę perspektywicznie. Bo jedyny żywiciel rodziny to czasem mało bezpieczne oparcie. I ze decyzje dobre na tu i teraz ( pytanie dla kogo dobre, bo teściowa zrobiła misję ze swego „Poświęcenia”- bo dzięki niej dzieci do przedszkola chodzić nie musiały. Na co rzeczone dzieci żadnej wdzięczności nie maja, bo do przedszkola chadzać chciały i w tym upatrywały m.in. problemy we wchodzeniem w grupę etc..)niekoniecznie wytrzymują próbę czasu. No i jak pisałam, konsekwencje wyborów rodziców, będą musiały dzieci ponosić…