W ciągu dnia jeszcze ujdzie... najgorzej jest wieczorem.
Kiedy kładę się spać. Dodam że mam ciepłą piżamę, skarpety, ciepłą kołdrę i koc. Materac na łóżku gruby (na stronie zimowej). Nie mogę zagrzać sobie miejsca. Kiedy zasypiam i budzę się jestem tak samo wychłodzona

Dodam że temperatura w pokoju jest odpowiednia.
Ciągle mam zimne nogi i nos, czasami też ręce.
Która z Was ma podobnie? Coś skutecznego na "rozgrzanie się"