Dodaj do ulubionych

ilość dzieci miarą kompetencji rodziców

09.10.13, 13:42
Czy spotkałyście się z takim zjawiskiem?
Wrażacie własny pogląd w temacie dzieci/ wychowania w normalnej, luźnej dyskusji i nagle jak grom spada moc do Waszych kontrargumentów: masz TYLKO jedno dziecko? aaaa to dlatego takie jest twoje zdanie. Gdybyś miała X to wtedy byś się przekonała jak to jest naprawdę.
Tylko mnie to spotyka?

Nosz....
To jest jakaś obiektywna prawda niedostępna dla rodziców jedynaków? Z miejsca nie mają racji bo to się mierzy ilością dzieci?
To znaczy, że te kobiety, które mają 8-10 to już chyba same najmądrzejsze, bo im więcej dzieci tym więcej rozumu smile

Obserwuj wątek
    • giokonda.it Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 13:45
      Im więcej dzieci tym więcej doświadczeń, które jest baaardzo przydatne w wychowywaniu. Myślę,że kwestia nie jest wypowiadana złośliwie, no ale niestety taka prawda.
      • aakita Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 13:53
        giokonda.it napisała:

        > Im więcej dzieci tym więcej doświadczeń, które jest baaardzo przydatne w wychow
        > ywaniu. Myślę,że kwestia nie jest wypowiadana złośliwie, no ale niestety taka p
        > rawda.

        I to jest powód, aby umniejszać ważność czyjejś wypowiedzi? Czemu w rozmowie nie padają argumenty, tylko zostajesz zdyskredytowana bo: co ty tam wiesz o życiu.
        To tak jak niektórzy rodzice rozmawiają z dziećmi: jesteś jeszcze za młody, żeby to zrozumieć albo jak będziesz starszy to zrozumiesz.
        Komunikat jest jasny: nie jesteś dla mnie partnerem w tej rozmowie, bo ja wiem lepiej.
      • nowi-jka Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 13:55
        dla mnie ten co wychowal jedno dziecko to zaden autorytet
        i o ile nie ma różnicy czy ktos ma 4czy 8 to jednak miedzy jednym a dwojgiem róznica jest ogromna,
        • kietka Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 13:57
          jedno moze byc bardzo trudne, a 4 spokojna, nie ma reguly.
          • ola Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 10.10.13, 09:59
            nawet ze spokojną 4 ma się więcej pracy niż z jedynakiem.
            Choćby taki przykład - rano umyć, ubrać, rozwieźć do placówek (każdego do innej, bo jest między mini przecież różnica wieku), wieczorem z najstarszymi odrobić lekcje, rozwieźć na balety i treningi, zająć się najmłodszymi, każdemu dać jak najwięcej uwagi, rozwiązywać konflikty, każdego nakarmić, posprzątać itd.
            Przy takim dniu nawet intensywny dzień z jednym dzieckiem to wakacje!
        • aakita Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 14:02
          nowi-jka napisała:

          > dla mnie ten co wychowal jedno dziecko to zaden autorytet
          > i o ile nie ma różnicy czy ktos ma 4czy 8 to jednak miedzy jednym a dwojgiem r
          > óznica jest ogromna,


          Czyli nie sposób wychowywania ma znaczenie tylko ilość?
          Czyli jeśli spod skrzydeł mamy wyleci 2 recydywistów to bardziej uznasz jej rację niż rodzica jedynaka, który przestrzega reguł współżycia społecznego?
    • ichi51e Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 13:58
      No chyba logiczne ze w sprawach okolodzieciowych kyos kto mial jedno dziecko a ktos kto mial dwoje troje piecioro jest w stanie aobie wiecej wyobraZic - chociazby ze dzieci moga byc rozne... Jedne spac od urodzenia drugie miec kolki i jazdy...
      Za to rozwala mnie argument ja wiem lepiej bo jestem matka piatki dzieci w sprawach nie dzieciowych np szczepionki..
      • niutaki Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 14:06
        A dla mnie ilosc dzieci, to g.uzik nie argument, dlaczego np matka 3 niewychowanych dzieci ma byc wyrocznia, a nie matka jednego dobrze wychowanego? Ach wyobrazic, wyobrazac to ja sobie moge, co nie znaczy ze ma to cokolwiek wspolnego z rzeczywistoscia prawda?
        • nowi-jka Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 14:29
          niutaki napisała:

          > A dla mnie ilosc dzieci, to g.uzik nie argument, dlaczego np matka 3 niewychowa
          > nych dzieci ma byc wyrocznia, a nie matka jednego dobrze wychowanego?

          ale łatwo jest miec jedno wychowane dziecko bo masz dla niego ful czasu i jesli taka matka jednego dobrze wychowanego zgłasza uwage jak to ona by na cos tam nie pozwoliła na co pozwala matka dwójki/trójki to tez gdzies tam sobei mysle w głowie ze najpierw miej to drugie/trzecie a potem wygłaszaj teorie czy bys nei pozwoliła
          • ichi51e Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 17:27
            Otoz to
        • asia_i_p Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 19:41
          Ponieważ to jedno dobrze wychowane może być przypadkiem.

          Jak ja byłam i po trzech latach wychowywania mojej siostry w równie doskonały sposób, mama z pozycji wyroczni zeszła do pozycji "w sumie mi się należy, że byłam taka zarozumiała". Bo moja siostra to wychowanie przyjęła jakoś zupełnie inaczej.
          • aneta-skarpeta Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 14.10.13, 19:33
            2 dobrze tez mozna wychowac przypadkiem

            np moja mama sama mówi, że bylismy z bratem wyjątkowo grzecznymi dziecmi, nie mielismy w zasadzie buntu= nikłe problemy, bylismy rozumni etc- nawet jako małe dzieci nie interesowały nas chemikalia, kuchenki, gniazdka etc

            i nasze wychowanie nie sprawialo rodzicom problemów

            a jedno czasem moze miec trudny charakter i wymagac duzo wiecej wiedzy, wyczucia, odpowiedniej ręki
        • 3-mamuska Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 22:19
          A dla mnie ilosc dzieci, to g.uzik nie argument, dlaczego np matka 3 niewychowanych dzieci ma byc wyrocznia, a nie matka jednego dobrze wychowanego? Ach wyobrazic, wyobrazac to ja sobie moge, co nie znaczy ze ma to cokolwiek wspolnego z rzeczywistoscia prawda?

          Bo łatwiej poskromić 1 dziecko niż 3 i ona wcale nie musza byc gorzej wychowane. Po prostu konflikty częściej wybuchają niż przy jedynaku on nie ma sie z kim kłócić.
          • przystanek_tramwajowy Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 22:27
            AAAAA! Na Boga! Nie ilość! Liczba! Liczba dzieci!
          • aneta-skarpeta Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 14.10.13, 19:34
            wystarczy, że ta trójka jest łagodnego usposobienia, nawet jak się kłócą, a ten jedynak jest bradzi knąbrny i kłóci się non stop z rodzicami
        • ola Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 10.10.13, 10:01
          bo wychować dobrze jedno jest znacznie łatwiej, niż wychować dobrze troje na raz
      • aakita Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 14:07
        ichi51e napisała:

        > Za to rozwala mnie argument ja wiem lepiej bo jestem matka piatki dzieci w spra
        > wach nie dzieciowych np szczepionki..

        O tym właśnie mowa.
        W dyskusji nie o dzieciach musisz liczyć się z tym, że każdy ma prawo do własnych poglądów.
        No chyba, że zastosujemy zasadę wg stopni naukowych lub pozycji społecznej. Osiągniemy podobny poziom absurdu.
        • giokonda.it Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 14:21
          Kochana musisz znać swoje miejsce w szeregu. Dla matek z więcej niż jednym dzieckiem nie jesteś partnerem. Jedna Ci to powie wprost druga nie. A tak na marginesie ja byłam najbardziej kompetentną matką gdy nie miałam własnych dzieciwink
      • aandzia43 Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 10.10.13, 12:57
        > No chyba logiczne ze w sprawach okolodzieciowych kyos kto mial jedno dziecko a
        > ktos kto mial dwoje troje piecioro jest w stanie aobie wiecej wyobraZic - choci
        > azby ze dzieci moga byc rozne... Jedne spac od urodzenia drugie miec kolki i ja
        > zdy...

        Z umiejętnością wyobrażnia sobie czegoś jest tak, że trzeba mieć przede wszystkim wyobraźnię. Bez instrumentu ani rusz, chociaż materiał dostarczać może życie na tony wink
    • vilez Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 14:08
      To jest argument ad hominam. Z "usytuowania". Niegodna erystyka.
      • atoness Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 14:22
        Ot, co.
        Na pytanie autorki wątku o to, czy to jest powód, żeby lekceważyć czyjeś zdanie, odpowiedź brzmi oczywiście nie. Powodem może być tylko złe wychowanie albo zwykła głupota.
        A to, że matka kilkorga ma więcej różnych doświadczeń niż ja, matka jedynaka, jest chyba oczywiste. Ja pewne sytuacje mogę sobie tylko wyobrażać. I w związku z tym na te tematy się nie wypowiadam. Znajoma matka bliźniąt wyszła z nimi po raz pierwszy z domu, kiedy miały 4 miesiące. Stwierdziła stanowczo, że z bliźniętami wcześniej się nie da. Nie dyskutowałam, bo nie widziałam powodu. Wiem wprawdzie od innej matki bliźniąt, że się da, ale tamta nie mogła i już.
        Przyczepię się jeszcze: dzieci są obiektami policzalnymi, więc mamy ich pewną liczbę, nie ilość.
        • lacitadelle Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 14:39
          > Przyczepię się jeszcze: dzieci są obiektami policzalnymi, więc mamy ich pewną l
          > iczbę, nie ilość.

          Też na to zwróciłam uwagę, ale można mieć do dzieci i podejście "ilościowe", np. ja mam 34 kilogramy dzieci wink
          • atoness Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 17:38
            E, to ja mniej. Ale tyle masz w jednym kawałku?
            Pomyślałam, że może kiedy ma się czegoś dużo, to to coś jednak przestaje być policzalne. Więc może jednak od któregoś dziecka ma się ilość.
            • lacitadelle Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 18:36
              W dwóch kawałkach mam, ale jak ktoś ma 50kilowego nastolatka, to ma więcej dzieci ode mnie wink
              • kai_30 Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 22:32
                Ja mam tyle kilogramów dzieci, ile centymetrów wzrostu. smile
                • kwiat_w_kratke Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 22:57
                  Owszem, liczba dzieci ma znaczenie. Nic Ci już na to nie poradzę, że ktoś, kto wszedł na pięć ośmiotysięczników ma większe doświadczenie i praktykę od kogoś, kto raz wszedł na Everest. Masz jedno dziecko, masz mniejsze doświadczenie, mniej wiesz. Proste.
                  • aneta-skarpeta Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 14.10.13, 19:38
                    mylnie zakładasz, że wszystkie matki "wielodzietne" są dobrymi zaagnazowanymi czy po prostu mądrymi matkami

                    mozna byc matką konsekwentną, mądrą lub nie- liczba dzieci nie ma znaczenia

                    mozna miec wiekszą wiedze o wychowaniu przy jedynaku i miec 3je, które w zasadzie wychowują się przy okazji- choc są kochane to matka popełnia szereg błędów wychowawczych, a tylko wrodzone usposobienie dzieci powoduje, że w domu nikt nie zwariował
                • atoness Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 10.10.13, 10:12
                  No to dawaj, bom ciekawa. Nikczemnej postury jesteś czy masz postawne dzieci (bo jedno chyba nie wchodzi w grę), czy kilka sztuk mniejszych?
            • biotka Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 23:28

      • duzeq ad hominEm, jesli juz musisz blysnac... 09.10.13, 21:38
    • andaba Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 14:20
      aakita napisał(a):

      > Wrażacie własny pogląd w temacie dzieci/ wychowania w normalnej, luźnej dyskusj
      > i i nagle jak grom spada moc do Waszych kontrargumentów: masz TYLKO jedno dziec
      > ko?

      Nie, jak miałam jedno dziecko, to nie miałam internetu smile


      Ale owszem, samej zdarzyło mi się takie lub zbliżone słowa napisać.
      Nie dlatego, zebym deprecjonowała umiejętności wychowawcze rodziców jedynaków, tylko każde kolejne dziecko to odmienny charakter, odmienne upodobania, odmienne problemy.
      Mieć jedno dziecko, o którym można powiedzieć "moje dziecko absolutnie żadnych problemów nie sprawia, jest najlepsze w klasie, grzeczne, miłe, koleżeńskie i gra na pianinie" to nie sztuka, ale napisać z czytym sumieniem cos takiego o siódemce dzieci, to już nie każdemu sie zdarza, choć się zdarza.

      Gdybym poprzestała na jednym dziecku nie wiedziałabym o tym, jak to jest miec dziecko z dysleksją, jak to jest mieć dziecko, któremu trudno wytłumaczyć na czym polega odejmowanie i jak to jest gdy dziecko chce chodzić tylko w spódniczkach smile

      Po prostu każde kolejne dziecko to o 100% więcej doświadczenia.
      Choć oczywiście zdarza się, że nieraz jedno lepiej rodziców doświadczy, niż innych dziesięcioro.
      • bergamotka77 Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 23:14
        Andaba 10/10 kazde dziecko to osobny wszechswiat nie majac min. dwojki nie wiesz jakim rodzenstwem byliby i jak naroidziny brata\ siostry zmieniaja i jak rozni sie np. dwoje dzieci tych samych rodzicow. U mnie jeden fatalnie spal i jadl za to sam zajmowal soba drugi wszystko robi odwrotnie. Nie wiedzialabym tego majac jedynaka!
    • feel_good_inc To najczystsza prawda! 09.10.13, 14:23

      Na wielodzietni.org ci wytłumaczą wink
    • redheadfreaq Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 14:26
      Idąc tym tropem, patolka produkująca dzieciaki rok w rok jest bardziej kompetentna niż matka jedynaka-olimpijczyka. Co za bzdura...
      • wuika Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 14:30
        Chyba też chodzi o 'jakość' przychówki / procesu wychowawczego (nie odnosząc się do definicji dobrego wychowania, czy dobrych dzieci - rodziców smile ). Mając do dyspozycji uwagi, oceny, rady osoby, której sukces udał się raz (może miała szczęście a może doskonałe metody przy braku szczęścia w losowaniu 'małoproblemowych' dzieci) i osoby, która jest w stanie go powtórzyć niezależnie od tego, jaki 'materiał' dostaje, wydaje się, że te drugie MOGĄ być prawdziwsze. Nie że są z definicji, ale mogą.
    • wuika Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 14:27
      Zdarzało mi się używać podobnego argumentu, może nie tak dosłownie / grubiańsko, ale jak np. ktoś mi chce mówić, jak się śpi, żeby się wyspać, mając karmione piersią noworodki, sztuk dwie wink to nie mając bliźniaków, może sobie o tym tylko pomyśleć. Guzik wie. Tak samo, jak uwagi odnośnie nie porównywania dzieci i odpowiedniego ich traktowania (różnic w umiejętnościach, możliwościach, podejściach) od rodziców jedynaków są czysto teoretyczne, co nie znaczy, że z gruntu nieprawidłowe. Po prostu prawdopodobnie są zupełnie niepraktyczne. A to już coś innego niż "nie znasz się na dzieciach, bo masz tylko jedno".
    • run_away83 Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 14:27
      W kwestii wychowania i opieki ilość dzieci nie jest dla mnie miarą kompetencji rodzica. Ale już w kwestiach logistycznych i organizacyjnych owszem.

      Koleżanka mająca jedno dziecko dziwiuje się strasznie, że kupiłam podwójny wózek żeby łatwiej zapanować nad dwulatkiem, że na każde wyjście targam gigantyczną torbę z mnóstwem ekwipunku, że wyjście z domu potrafi mi zająć godzinę czy półtorej, że to dla mnie problem zatankować auto albo skoczyć na pocztę, kiedy mam ze sobą komplet potomstwa. Bo ona wszystko robi z dzieckiem i nie ma problemu. No ja też wszystko robię z dziećmi, tylko mam trójkę, więc wszystko kosztuje mnie trzy razy tyle czasu i trzy razy tyle zachodu, co kogoś, kto ma do ogarnięcia tylko jedno. Nie mówiąc o konieczności zsynchronizowania działań i nieprzewidzianych sytuacjach. Na przykład wczoraj - wychodzę z domu, ubieram dwulatka który akurat nie ma ochoty się ubierać "bo nie", więc jest kwik, siedmiolatek ubiera się sam jednocześnie udając rycerza jedi, wydaję dyspozycje odnośnie czapek, polarków i butów jednocześnie ubierając niemowlaka, wystawiam towarzystwo na schody (najmłodsze wsadzone w fotelik), i w amoku sama próbuję się przyodziać jednocześnie pakując torbę, młode kwiczy bo mu gorąco, dwulatek skacze ze schodów, siedmiolatek udaje rycerza jedi, w końcu ufff jesteśmy gotowi, biorę torbę, fotelik z najmłodszym, średniaka na hol, ściągam z trzeciego piętra po schodach, doczołguję się do auta, upycham bambetle w bagażniku, zapinam pasy całej trójce, z ulgą opadam na fotel kierowcy, odpalam silnik... i wtedy słyszę z tylnego siedzenia: mamo! chce mi się kupę!

      Aaaaaaaaaaaaaaaaa!
      • nowi-jka Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 14:36
        o run_away swietny opis i wtedy ta matka jedynaka ci mówi: ja nigdy nie wychodze z domu nie upewniwszy sie ze nie musi za potrzebą smile

        i ja jeszcze uwielbiam okreslenia typu "mój (jedynek) od urodzenia pieknie pzresypia noce bo tak go nauczyłam" - a jakie mamy tutaj odniesienie sposobu nauki do charakteru dziecka? jesli drugie rownie dobrze zasypia mozna mówic o pewnej umiejetnosci przy jednym obstawiałabym ze to taki egzemplarz bezproblemowy
        • aakita Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 14:52
          Ale Wy tu piszecie o konkretnych uwagach na temat tego co i jak się powinno organizować przy dzieciach. Jakby treści umoralniające na inny grunt to każdy by się zbuntował, bo nikt nie lubi być pouczany.
          Ja miałam na myśli dyskusję ogólną.
          Jak dziecko kopie panią w autobusie, bo macha nóżką to mało mnie obchodzi, że mama ma jeszcze pod opieką radosną trójkę. To ja muszę mieć trójkę, żeby przekonać się, że kopania pani to jeszcze nie koniec świata, bo mam tylko jedno dziecko, nad którym mi łatwiej zapanować?
          O czym tu dyskutować? Kopanie ludzi nie uchodzi i liczebność stada nie ma najmniejszego znaczenia.
          Ale co ja tam wiem o życiu... Przecież mam łatwiej.
          • madzioreck Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 15:04
            > Ja miałam na myśli dyskusję ogólną.
            > Jak dziecko kopie panią w autobusie, bo macha nóżką to mało mnie obchodzi, że m
            > ama ma jeszcze pod opieką radosną trójkę. To ja muszę mieć trójkę, żeby przekon
            > ać się, że kopania pani to jeszcze nie koniec świata, bo mam tylko jedno dzieck
            > o, nad którym mi łatwiej zapanować?
            > O czym tu dyskutować? Kopanie ludzi nie uchodzi i liczebność stada nie ma najmn
            > iejszego znaczenia.

            Hm, możesz nie znaleźć zrozumienia. Niejednej matce, co ma trójkę, wydaje się, że jej dzieci jak najbardziej mogą kopać panią, i stąd może wynikać nieporozumienie wink Kopana usłyszy jeszcze, że się czepia, że przecież to tylko dziecko, przecież nogi pani nie złamie i o co w ogóle kaman. I jeszcze, że na pewno nienawidzi dzieci tongue_out
            Jeśli trafiasz na beton, to cokolwiek powiesz (cały czas nie mówimy o pouczaniu), to będzie źle, a Ty się nie znasz, bo masz jedno, a ja się nie znam, bo nie mam wcale. Im mniej masz, tym gorzej dla Ciebie, kiedy uważasz, że nie wolno kopać big_grin
          • ola Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 10.10.13, 10:12
            tu chodzi nie o to, że matki trójki akceptują kopanie z autobusie.
            Tu chodzi o to, że jeśli jedziesz z trójką, najczęściej nawet nie zauważasz kopania starszaka, bo w międzyczasie gonisz młodszego starając się nie upuścić najmłodszego, który ci jednocześnie wpycha ręce do oczu.

            Kiedy miałam jedno dziecko, wychowywałam je godzinami. Rozmawiałam, tłumaczyłam, przerabiałam każde pierdnięcie na milion sposobów.
            Teraz chodzi tylko o to, żeby nie rozniosły chałupy, kiedy ja próbuję zrobić obiad.

            Pamietam szeroko dyskutowana wśród rodziców jedynaków sprawę dzieciaka, który w sklepie dobrał się do Kreta. Komentarze typu "jak można nie dopilnować dziecka w sklepie?".
            Wpuściłabym do supermarketu jednego z drugim z piątką pod opieką i patrzyła z satysfakcją, jak sobie radzi.
            • run_away83 Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 10.10.13, 10:22
              I tu się nie zgodzę - jak ktoś nie potrafi dostępnymi sobie środkami ogarnąć trójki czy piątki dzieci choćby w tym autobusie czy supermarkecie, to znaczy że jego kompetencje rodzicielskie są słabe. Dziecko nie ma prawa nikogo kopać i nie powinno zżerać kreta, niezależnie od tego czy jest jedynakiem, czy ma dwójkę rodzeństwa, czy może czwórkę. Obowiązkiem rodziców jest tak wychowywać dzieci i tak organizować opiekę nad nimi, aby były bezpieczne, a w miejscach publicznych zachowywały się jak cywilizowani ludzie.

              Mam trójkę i żadne z moich dzieci nie lata samo po suparmarkecie w trakcie zakupów, ani nie kopie ludzi w tramwaju czy autobusie. Spacyfikowanie trójki jedt oczywiście większym wyzwaniem niż spacyfikowanie jednego, ale jak ktoś się na tę trójkę zdecydował to ma obowiązek zapewnić im odpowiednią opiekę a nie olać a potem jojczeć że nie można ich upilnować bo aż troje.
              • ola Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 10.10.13, 10:23
                ja nie mówię o olewaniu!
                Ja mówię o czasie reakcji.
                • run_away83 Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 10.10.13, 10:44
                  W sytuacjach kiedy od czasu reakcji rodzica może zależeć zdrowie lub życie dziecka, posiadanie kilkorga dzieci nie jest żadnym usprawiedliwieniem.

                  Trzeba się tak zorganizować żeby czas reakcji był odpowiedni. W miejscach nieprzeznaczonych do tego nie puszczać chmary dzieciaków luzem. W supermarkecie najmłodsze w chuscie lub nosidle, drugie w sklepowym koszyku, najstarsze za łapę i pomaga robić zakupy wg listy. W tramwaju najmłodsze w chuście, średnie na kolanach, starsze obok. Na dłuższe wyjscia z przejściem przez ruchliwe ulice - podwójny wózek. Na sytuacje gdzie może być tłum - maluch w chuście plus szelki/smycz dla chodzących dzieci, plus opaski z danymi, adresem i nr telefonu do rodziców. Na gromadkę kilkulatków sznurek z pętelkami do trzymania albo dodatkowa osoba do pomocy (tata/babcia/niania/sąsiadka). Jak nie da rady ogarnąć potomstwa w autobusie to jedziemy samochodem/idziemy piechotą/szukamy rozwiązania które pozwoli uniknąć konieczności jazdy autobusem. Jak nie da rady upilnować w supermarkecie - zostawiamy w domu (z tatą/babcią), prosimy kogoś o towarzystwo przy zakupach w celu pomocy przy uilnowaniu dzieciątek lub zamawiamy zakupy przez internet z dostawą do domu.

                  I tak dalej... jakby jakieś dziecko zeżarło kreta w sklepie a mamusia się tłumaczyła że nie zdążyła zareagować, bo miała jeszcze trójkę pod opieką, to obawiam się że uznano by ją za niewydolną opiekuńczo i całą gromadkę w trybie ekspresowym odebrano...
                  • ola Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 10.10.13, 10:48
                    tak jest, mamo wink
              • szamanta Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 10.10.13, 12:44
                run_away83 napisała:

                > I tu się nie zgodzę - jak ktoś nie potrafi dostępnymi sobie środkami ogarnąć tr
                > ójki czy piątki dzieci choćby w tym autobusie czy supermarkecie, to znaczy że j
                > ego kompetencje rodzicielskie są słabe. Dziecko nie ma prawa nikogo kopać i nie
                > powinno zżerać kreta, niezależnie od tego czy jest jedynakiem, czy ma dwójkę r
                > odzeństwa, czy może czwórkę. Obowiązkiem rodziców jest tak wychowywać dzieci i
                > tak organizować opiekę nad nimi, aby były bezpieczne, a w miejscach publicznych
                > zachowywały się jak cywilizowani ludzie.
                >
                > Mam trójkę i żadne z moich dzieci nie lata samo po suparmarkecie w trakcie zaku
                > pów, ani nie kopie ludzi w tramwaju czy autobusie. Spacyfikowanie trójki jedt o
                > czywiście większym wyzwaniem niż spacyfikowanie jednego, ale jak ktoś się na tę
                > trójkę zdecydował to ma obowiązek zapewnić im odpowiednią opiekę a nie olać a
                > potem jojczeć że nie można ich upilnować bo aż troje.


                Zgadzam się w 100% z run
                Bez względu na liczbę dzieci ,rodzic musi swoimi sposobami każde na tyle ogarnąć i ujarzmić ,aby nie było takich powyższych sytuacji jakie czytamy. To jest karygodne. Porażki wychowawcze można odnieść i przy jedynaku i przy kilku dzieciach
                Ilość dzieci to żadne usprawiedliwienie jeśli dziecko jest niewychowane i się fatalnie zachowuje . Jeśli się nie panuje nad jednym czy nad kilkoma to rolą rodzica jest zorganizować dodatkowa opiekę, pomoc aby do takich ekstensji nie dochodziło
      • kandyzowana30 Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 15:47
        AAAAAA w pazdzierniku dzieciom czapki zakladasz !!!!!!
        Przepraszam nie moglam sie powstrzymac wink.
        • run_away83 Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 15:53
          W zasadzie to sami zakładają tongue_out Mają krótko obcięte włosy i jak wieje to im zimno w łebki. Ja tylko pomagam dobrać czapki do panujących na zewnątrz warunków, wczoraj były to czapki z daszkiem, ale parę dni temu wieczorem było już tak zimno że obaj paradowali już w czapkach dzianinowych (i ja zresztą też tongue_out). Ale my w ogóle jesteśmy zmarźluchy wink
      • zlota.jagoda Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 10.10.13, 00:25
        Hint:
        -badz ubrana pierwsza
        -przed wyjsciem zawsze
        zawsze
        zawsze...

        ...wysadzaj bachora na kibel i kaz srac
        nie pozwalaj zlezc poki nie wysra watroby
        • run_away83 Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 10.10.13, 09:51
          Ahha, i będzie mi super wygodnie i wcale nie za gorąco jak będę ubierać dzieci (co potrafi trwać 15-20 minut bo mam na stanie malutkie niemowlę, które w trakcie ubierania potrafi dwa razy zrobić kupę albo ulać mlekiem tak że jest całe mokre i ubieram je trzy razy od nowa) mając na sobie w mieszkaniu buty, sweter i kurtkę tongue_out Genialna rada normalnie, z gatunku tych rozdawanych przez osoby bezdzietne, albo matki jedynaków tongue_out

          Z toalety dwójka starszych zawsze korzysta zanim zaczną się ubierać, ale jak widać czasami to nie wystarcza tongue_out A niemowlę to nie wiem jak miałabym powstrzymać przed potencjalnym zafajdaniem pieluchy tuż po wyjściu z domu, wsadzić mu korek w dupkę? big_grin
          Nie ma innego wyjścia, jak jest sprawa wagi toaletowej to trzeba wrócić do domu i koniec.

          I tak jestem z siebie dumna bo mimo tego typu atrakcji przy wychodzeniu gdziekolwiek, zazwyczaj jestem punktualna i rzadko zdarza mi się o czymś zapomnieć.
          • ichi51e Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 10.10.13, 10:15
            No wlasnie i ja tutaj majac jedno dziecko ktore zawsze robilo jedna kupe dziennie moglabym napisac "nie widze problemu z tym wychodzeniem" ;p
      • kamelia04.08.2007 run away - off topic 12.10.13, 23:20
        ze wszystkim sie zgadzam.

        A pytanie jest takie: jaki masz samochod, do ktorego ci wchodzi fotelik niemowlecy i jeszcze foteliki dla 2 latka i 7 latka?
        • run_away83 Re: run away - off topic 13.10.13, 08:06
          Aktualnie jeździmy jeszcze mitsubishi carismą - trzy foteliki wchodzą, ale dorosły pasażer mieści się na wcisk- z tyłu niemowlak w kołysce roemer babysafe i dwuipółlatek w bebe confort opal (0-18 kg, wielki i masywny jest ten fotelik) tyłem do kierunku jazdy, z przodu na fotelu pasażera siedmiolatek w maxi cosi rodi (15-36 kg). Pośrodku tylnej kanapy zostaje miejsce na pasażera wagi piórkowej, i ja i mąż jesteśmy szczupli więc od biedy się zmieścimy, ale wygodnie nie jest tongue_out

          Planujemy kupić większe auto ale to dopiero po przeprowadzce (potrzebujemy z kierownicą po prawej stronie), a przeprowadzka jak na złość się przesunęła uncertain
        • kwietniowka2011 Re: run away - off topic 14.10.13, 18:23
          kamelia04.08.2007 napisała:

          > A pytanie jest takie: jaki masz samochod, do ktorego ci wchodzi fotelik niemowl
          > ecy i jeszcze foteliki dla 2 latka i 7 latka?

          do mondeo tez wchodzą, w każdej konfiguracji, aktualnie mam 2 cybexy 15-36 oraz MC 9-18, wczesniej zamiast jednego cybexa był MC 0-18, 3 cybexy też się mieszczą
    • wilma1970 Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 14:29
      Nie, wyluzuj.
      Może to działa w drugą stronę.
      Może kogoś drażni, gdy na podstawie obserwacji jednego obiektu dokonujesz wiekopomnych uogólnień.
      Ci mówię.
      Byłam w ciąży przez 45 miesięcy.
    • tully.makker Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 14:34
      Kiedy mialam jedno dziecko tez mi sie wydawalo, ze zjadlam wszystkie rozumy i juz wszystko o wychowaniu dzieci wiem. Teraz, majac trojke wlasnych i pasierbice, jestem duzo bardziej pokorna, czy ujmujac to mniej uprzejmie, wiem, ze gowno wiem.
      • andaba Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 14:37
        tully.makker napisała:

        Teraz, majac trojke wlasnych i pasierbice
        > , jestem duzo bardziej pokorna, czy ujmujac to mniej uprzejmie, wiem, ze gowno
        > wiem.

        Świetnie to ujęłaś smile
        • kawka74 Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 14:58
          Tyle że autorce wątku chyba wadzi biegunowo odmienna postawa: mam pięcioro dzieci i wiem wszystko, a ty masz jedno, więc nie wiesz nic (co zapewne nie ma kompletnie znaczenia, dopóki występuje zgodność poglądów).
          • tully.makker Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 15:44
            A mi z kolei wadzi postawa matek jedynakow, ktorym sie wydaje, ze wszystko wiedza. Generalnie, wiedza rosnie wraz z doswiadczeniem, a doswiadczenie kilkorga roznych dzieci i ich reakcji na modele wychowawcze sprawia, ze patrze na madzzace sie osoby, ktore takich doswidczen nie maja ze sporym lekcewazeniem, niestety.
            Choc rozumiem mechanizm.
            • kawka74 Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 15:49
              > A mi z kolei wadzi postawa matek jedynakow,

              Współczuję, tylko chyba nie o tym jest wątek?
              • tully.makker Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 16:25
                Chyba jednak o tym. Watkodajka jak sie wydaje cierpi na syndrom - mam jedno dziecko, ale wiem najlepiej i nie moze zniesc, ze czyjes doswiadczenia z wieksza iloscia dzieci daja im prawo do traktowania jej wynurzen z pewna poblazliwoscia.
                • kawka74 Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 16:38
                  I tu dobrze widać, kto ile ma dzieci - Ty jesteś matką z trójką dzieci i z automatu stajesz po drugiej stronie barykady, bo wątkodajka na pewno wie najlepiej i jest zapewne nieznośna.
                • aakita Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 20:33
                  tully.makker napisała:

                  > Chyba jednak o tym. Watkodajka jak sie wydaje cierpi na syndrom - mam jedno dzi
                  > ecko, ale wiem najlepiej i nie moze zniesc, ze czyjes doswiadczenia z wieksza i
                  > loscia dzieci daja im prawo do traktowania jej wynurzen z pewna poblazliwoscia.

                  Idealny obraz myślenia na skróty.
                  Równie dobrze mogę powiedzieć: aaaa no tak przy trójce dzieci nie masz czasu, żeby zadbać o swój wygląd i dlatego wyglądasz jak wyglądasz (pieniędzy pewnie też nie masz). Już pewnie nie pamiętasz jak to było fajnie przy jednym dziecku smile

                  Czy posiadanie TYLKO jednego dziecka uprawnia mnie do takiej argumentacji?
                • aandzia43 Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 10.10.13, 11:45
                  Tully, Doświadczenie to nie to samo co suma doświadczeń. Ilość dzieci sama w sobie nie daje ci prawa do traktowanie niczyich wynurzeń z wyżoszścią czy pobłażliwością. Takie prawo daje ci Doświadczenie, czyli wiedza zbudowana na cząstkowych doświadczeniach popartych analizą, gromadzeniem informacji z zewnątrz a na koniec syntezą.
    • grrrrw Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 14:44
      forum.gazeta.pl/forum/f,16714,Rodziny_WIELODZIETNE_z_wyboru_.html
      • andaba Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 14:49
        grrrrw, błagam, nie baw się platera, nie spamuj i nie spędzaj trolli na to forum.
        Swoją drogą długo Cię nie było smile
    • marychna31 chcesz wiedzieć co czuja matki 09.10.13, 14:55
      z kilkorgiem dzieci, kiedy pouczasz je co do wychowania mając tylko jedno? To proste: dokładnie to co czułabys ty, gdyby ciebie poczał ktoś kto w ogóle nie ma dzieci.
      • niutaki Marychna 31 09.10.13, 15:54
        ale to nie chodzi o pouczanie tylko o to, ze zdanie takiej osoby jest z automatu skreslane, masz jedno dziecko to g.wno sie znasz...
      • aakita Re: chcesz wiedzieć co czuja matki 09.10.13, 20:47
        marychna31 napisała:

        > z kilkorgiem dzieci, kiedy pouczasz je co do wychowania mając tylko jedno? To p
        > roste: dokładnie to co czułabys ty, gdyby ciebie poczał ktoś kto w ogóle nie ma
        > dzieci.

        Jeszcze raz - nikogo nie pouczam.
        Pouczanie w dowolnym temacie skutkuje zawsze tym samym.

        Wyobraź sobie zwykłą rozmowę, prezentujesz własne zdanie typu:
        - puszczam dziecko na basen z katarem, mi to wiele razy pomogło i katar minął
        i słyszysz:
        - aaa bo Ty masz tylko jedno dziecko i jak się rozłoży to nie polegniesz logistycznie

        albo:
        - odprowadzam 7-letnie dziecko do szkoły
        - aaaa bo Ty masz tylko jedno dziecko, więc go niańczysz. Trzeba dzieci uczyć życia, muszą sobie radzić same

        Gdzie tu widzisz pouczanie?
        • kawka74 Re: chcesz wiedzieć co czuja matki 09.10.13, 22:09
          Może to nie tyle kwestia dzietności, ile obrzydliwego charakteru? Są ludzie, którzy bez względu na to, czego temat dotyczy, muszą przelicytować rozmówcę, zawsze mają lepiej/gorzej, dalej/bliżej czy wyżej albo niżej, niż interlokutor, zawsze są bardziej.
        • ola Re: chcesz wiedzieć co czuja matki 10.10.13, 10:22
          >Wyobraź sobie zwykłą rozmowę, prezentujesz własne zdanie typu:
          - puszczam dziecko na basen z katarem, mi to wiele razy pomogło i katar minął
          i słyszysz:
          - aaa bo Ty masz tylko jedno dziecko i jak się rozłoży to nie polegniesz logistycznie


          ale to jest prawda, więc co się dziwisz???
          Dla ciebie przeziębienie to kilka dni kłopotu. Ot, pokicha trochę i już. Jak bedzie musiał leżeć załatwisz jakąś babcię albo weźmiesz urlop na dwa dni. Dla kogoś, kto ma w domu 3+ to się zaczyna robić duży problem. Dzieci zarażają się od siebie, im młodsze tym ciężej choruje. W 99 przypadkach na 100 nigdy nie chorują na raz, tylko po kolei. Z byle kataru może zrobić się choroba trwająca miesiąc (każde dziecko po tydzień), nikt poza matką z nimi nie zostanie, bo żadna to przyjemność niańczyć trójkę obcych chorych dzieci. Dla matki taka choroba x3 moze się skończyć wywaleniem z pracy za ciągłe zwolnienia. To jest NA PRAWDĘ większy problem dla osób które mają więcej dzieci.
          • kawka74 Re: chcesz wiedzieć co czuja matki 10.10.13, 11:50
            > ale to jest prawda, więc co się dziwisz???

            Ja się na przykład dziwię, co ma jedno do drugiego, to są kompletnie różne sprawy.
            Dla matki jedynaka metoda jest dobra i nikogo nie zmusza do jej zastosowania, zresztą matka wielodzietna, jako osoba bardziej doświadczona, na pewno ma swoje sposoby, o których matka jedynaka na pewno nie ma pojęcia.
            Im bardziej wątek się rozwija, tym lepiej rozumiem jego autorkę - nie na podstawie tego, co pisze, tylko na podstawie tego, co piszą inni. Wielodzietna musi, po prostu musi przelicytować matkę jedynaka, musi mieć gorzej, trudniej, jej musi być na wierzchu.
            • aneta-skarpeta Re: chcesz wiedzieć co czuja matki 14.10.13, 20:01
              dokładnie

              do tego chocby rada matki jedynaka była trafna to jest bezuzyteczna- bo jest matki jedynaka

              odgórnie

              nawet jakby dobrze radziła
    • heca7 Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 14:57
      Wszystko rozumiem ale jak mi rodzic jedynaka mówi o tym jak wypracować relacje między rodzeństwem sugerując, że ja to źle robię to się pytam "ile sam wychował" tongue_out
    • szamanta Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 15:44
      Ja nigdy tak dosłownie nie napisałam, ze jeśli ktoś ma 1 dziecko to co on może wiedzieć, no nie, nie lubię takich tekstów.
      Natomiast pamiętam ,ze napisałam cos w tym stylu, ze KAZDE dziecko jest INNE, na każde działa często INNA metoda,to można dopiero zaobserwować jak się ma więcej niż jedno dziecko.
      Niekoniecznie co się sprawdza u kogoś na ich jednym jednym dziecku, to u mojego któregoś tam z kolei przyniesie skutek tak jak u np. czyjegoś lub mojego drugiego było efektowne, to u 4 nie zawsze efekt taki sam będzie
      Dużo rodziców jednego dziecka mają taki pogląd że jeśli do jego dziecka to i to poskutkowało to znaczy ,ze do wszystkich również tak będzie i tak należy postepować. Ja mogę pisać, ze do pierwszego się sprawdziło a np. do trzeciego nie działa, to i tak będą mi wpierać (nie wszyscy zaznaczam) że na pewno cos źle robię bo jak u nich i do jego dziecka efekty przynosi to znaczy ,ze to jest jedyna poprawna metoda czy sposób .
      Dzieci są różne, różne charaktery, poziom upartości, pokorności, kłótliwości,pogodnosci, tak wiec bez indywidualnego podejścia, często rozniacego się do pierwszego dziecka a do np. piątego się nie obędzie
      • kawka74 Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 15:47
        KAZDE dziecko jest INNE, n
        > a każde działa często INNA metoda,to można dopiero zaobserwować jak się ma wię
        > cej niż jedno dziecko.

        Myślę, że wystarczy odrobina wyobraźni, nie potrzeba pięciorga drobiazgu, żeby rozumieć, że każde dziecko to osobna historia. Może to nie tyle doświadczenia brakuje niektórym rodzicom jednego czy dwojga dzieci, ile właśnie wyobraźni...?
        • szamanta Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 15:55
          kawka74 napisała:

          > KAZDE dziecko jest INNE, n
          > > a każde działa często INNA metoda,to można dopiero zaobserwować jak się m
          > a wię
          > > cej niż jedno dziecko.
          >

          O i swietnie byłoby aby ta wyobraźnia rozsądna się kierowano. Z tego co widzę na szczęście większość rodziców jednego dziecka ma te wyobrażenie i na uwadze, ze drugim mogłoby być inaczej ,inne schody, ale ewenementy się zdarzają i będą szły w zaparte
          > Myślę, że wystarczy odrobina wyobraźni, nie potrzeba pięciorga drobiazgu, żeby
          > rozumieć, że każde dziecko to osobna historia. Może to nie tyle doświadczenia b
          > rakuje niektórym rodzicom jednego czy dwojga dzieci, ile właśnie wyobraźni...?
        • szamanta Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 15:57
          kawka74 napisała:
          > Myślę, że wystarczy odrobina wyobraźni, nie potrzeba pięciorga drobiazgu, żeby
          > rozumieć, że każde dziecko to osobna historia. Może to nie tyle doświadczenia b
          > rakuje niektórym rodzicom jednego czy dwojga dzieci, ile właśnie wyobraźni...?

          Kurcze ,wtedy zle zacytowałam, odpowiadam jeszcze raz

          O i swietnie byłoby aby ta wyobraźnia rozsądna się kierowano. Z tego co widzę na szczęście większość rodziców jednego dziecka ma te wyobrażenie i na uwadze, ze drugim mogłoby być inaczej ,inne schody, ale ewenementy się zdarzają i będą szły w zaparte
      • aandzia43 Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 10.10.13, 11:55
        > Dużo rodziców jednego dziecka mają taki pogląd że jeśli do jego dziecka to i t
        > o poskutkowało to znaczy ,ze do wszystkich również tak będzie i tak należy post
        > epować

        Oczywiście, że są tacy rodzice jednego dziecka. Ale zazwyczaj ci sami rodzice, kiedy urodzą się im następne dzieci dalej pozostają tylko w kręgu swoich osobistych doświadczeń (trochę poszerzonych dzięki następnym dzieciakom) i dalej nie przyjmują do wiadomości, że nie na ich dzieciach świat dzieci się kończy. Czyli ilość dzieci zasadniczo im na rozum nie pomaga.
    • yuka12 Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 16:00
      Hmm. Tak sie czasem zdarza, ze wraz z iloscia dzieci rosnie dojrzalosc macierzynska. Po pierwszym dziecku bylam chodzacym poradnikiem, po drugim uchylam sie od udzielania rad, wole dzielic sie swoim doswiadczeniem. Bo dopiero kolejny potomek pokazal mi, jak rozne bywaja dzieci i jak trudno czasami byc matka.
      • aneta-skarpeta Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 14.10.13, 20:05
        to chyba zalezy od charakteru matki, a nie ilosci dzieci

        bo ja mając jedno wiem, że macierzystwo to cięzki kawałek chleba i starcza mi wyobraźni, że z 3 jest jeszcze ciężej

        natomiast jako matka jedynaka tez mam prawo nie miec siły etc- choc wiem, że matka 5rga ma gorzej

        ludzie bez nóg tez mają gorzej, ale czy to oznacza, że mi juz nie może byc trudno, bo on nie ma nóg i jemu jest ciezej
    • przeciwcialo Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 16:06
      Gdybym miała tylko jedno dziecko to twierdziłabym że wychowanie to bulka z masłem.
      Przy trójce stwierdzam ze to wcale nie takie proste wink
    • allatatevi1 Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 16:13
      E tam jakaś głupota.
      To tak jakby kobieta nie miała prawa skrytykować teściowej, bo sama nie jest jeszcze teściową i nie wie jak to jest.

      Chociaż moja babcia mówi, że te co najbardziej stękają na teściową, to później jako teściowe są najgorszymi cholerami.
    • zolla78 Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 16:49
      Mnie bardziej rozwalają rozmowy w stylu:
      ja: z moją małą mam taki a taki problem
      koleżanka: zobaczysz co będzie jak będziesz miała dwoje
      No żesz, co ma piernik do wiatraka.
      Albo
      ja: pewnie to zależy do dziecka, ale na moje działało to i to...
      koleżanka: nie to wcale nie działa, bo moja to.....
      I zaczynam się zastanawiać czy ludzie przestają rozumieć już nie tylko słowo pisane ale też mówione. I zamiast dwóch godzin religii przywróciłabym w szkołach logikę i erystykę.
    • kkalipso Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 17:06
      Raz mi było dane usłyszeć od matki bliźniaków , że gdyby ona miała tylko jedno to wszystko by miała jak w zegarku, szwajcarskim zapewne . Ogólnie często wielodzietne dają do zrozumienia , że jedno to PIKUŚ.One to dopiero mają ...

      Mniejsza z tym nie obchodzi mnie to. Z domów wielodzietnych zmykam szybciutko i wracam do domu z ulgą , że już po wszystkim. Gdyby miały więcej rozumu to i chyba dzieci bardziej pod kontrolą , grzeczne , kulturalne , spokojne itd.
      • yuka12 Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 19:25
        Ale zdarzaja sie dzieci trudne do kontrolowania. Moze byc, ze trojka potomstwa to spokojne i rozsadne osobniki/osobniczki a czwarte jest diabelkiem i wymaga zupelnie innego podejscia. Znalam taki przypadek z zycia smile. I wczesniej rodzice autorytarnie pouczali innych, jak wychowywac dzieci, teraz tylko wzdychaja. Doceniam doswiadczenia matek jedynakow, ale wiem, ze czasem dopiero doswiadczenie wielokrotnego macierzynstwa naprawde otwiera oczy. Chociazby po to aby nie mowic, ze ktos moze wychowywac swoje dzieci na grzeczniejszych malych ludzi (bo czasem jest to wychowywanie bardziej niz trudne).
      • ola Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 10.10.13, 10:33
        wiesz, tylko że to jest tak, że większość wielodzietnych kiedyś miała TYLKO jedynaka (zanim urodziła się reszta) więc ma to doświadczenie, a większość rodziców jedynaków jednak nie miało doświadczenia wielodzietnego.
        Czyli taka deklaracja jest usprawiedliwiona
    • kerri31 Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 17:09
      Masz głupich znajomych... i powoli Ci się udziela...
    • mary_lu Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 18:26
      Nie lubię takiego odbierania komuś prawa głosu, wiele matek jedynaków to rozsądne kobiety i wiedzą wiele o wychowywaniu dzieci.

      Ale jednak jest trochę takich, co nie ogarniają, że wychowywanie kilkorga to zupełnie co innego, niż jednego. Jestem jedną z kilkorga rodzeństwa, matką jedynaka. Tak, mam wieczny urlop w porównaniu do wychowywania kilkorga dzieci. Jedno zdrowe dziecko, jeśli się do tego grzeczne zdarzy* to sama przyjemność.

      *matki jedynaków najczęściej nie rozumieją, że dzieci mają różne charaktery, czasem zachowują się tak, jakby wszystkie dzieci były klonami ich Piotrusiów, którzy przecież nie sikali już w pieluchy po drugich urodzinach, ani nigdy nie byli ciekawi, jak zareaguje wujek Jacek, jak się go kopnie.
    • rosapulchra-0 Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 19:21
      Mam troje dzieci, które rodziłam rok po roku i w życiu nie przyszło mi do głowy używać argumentu "mam więcej dzieci niż ty, więc wiem lepiej". Podśmiewam się i to do dziś z bezdzietnych dających dobre rady wychowawcze, gdy sami nie mają bladego pojęcia, co to znaczy mieć swoje dziecko, ale to z gruntu inna sprawa.
      Mam ogromne szczęście, że mam takie dzieci, jakie mam, bo jedno to wychowanie, drugie to geny. W przypadku moich dzieci mogę śmiało powiedzieć, że są bezproblemowe, bardzo samodzielne, samoobsługowe również, uczą się bardzo dobrze, osiągają sukcesy i całkiem nieźle się aklimatyzują w nowych środowiskach. Ale na pewno mniej w tym mojej pracy nad nimi, niż ich wrodzonych cech, które bardzo ułatwiły mi ich wychowywanie.
      Jednakże porównywanie metod wychowawczych liczbą dzieci - to dla mnie jakieś kuriozum jest.
    • morekac Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 19:57
      No, ja mam ciotkę, która twierdzi, że najtrudniej jest wychować jedynaka... a więcej to już łatwiej, bo mniej roboty jest, jako że dzieci same się sobą zajmują. Ile byś nie miała - zawsze będzie ktoś 'mądrzejszy'.
      • ledzeppelin3 Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 20:53
        Wolę się dać pokroić chirurgowi, który miał 10 pacjentów, niż temu, który miał jednego
        • ichi51e Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 20:56
          Ale czy bedziesz go uwazala tez za alfe i omege po za sala? Bo niektore matki wiekszej ilosci dzieci zachowuja sie jakby to ze urodzily i wychowaly robi z nich eksperta we wszystkich dziedzinach... Jak to szlo - "nie wyjezdzaj mi z podrecznikiem - jestem matka!"
        • morekac Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 10.10.13, 18:12
          Wolę się dać pokroić chirurgowi, który miał 10 pacjentów, niż temu, który miał
          > jednego

          Zależy, ilu mu przeżyło... wink
    • guderianka Re: ilość dzieci miarą kompetencji rodziców 09.10.13, 20:57
      Ha, łapię się na takim myśleniu. Jako matka trojga itd.-tak sobie czasem myślę o mamach jedynakach ale-zawsze w konkretnych sytuacjach, nigdy też nie mówię na głos, nie oceniam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka