Dodaj do ulubionych

Muszę trochę ponarzekać...

22.11.13, 17:21
Hej. Muszę trochę ponarzekać, bo czuję że wariuję. Czuje, że dziczeje. Mam 32 lat, dwójkę dzieci, dom i ostatnio psa. Moje życie to dom i dzieci, a wieczorami mąż, który też narzeka na mnie. Wiecznie robię to samo, i nie wiem co zrobić ze swoim życiem. Rano trzeba dzieci odwieź do przedszkola i szkoły, i męża. Kiedy nie ma ich w domu to ja zajmuje się domem i psem, potem znowu jadę po nich, potem pomagam w lekcjach, albo raczej kontroluje. Mąż dziennie wraca między 18 a 19, i inaczej nie będzie. I tak jest już prawie ładnych 10 lat. Nie mogę iść do pracy, bo mi nikt mi nie pomoże przy dzieciach. nikt im nie ugotuje, ani nie odbierze, jeszcze mąż narzeka że nie pałam sexem. A ja czuję, że się wypalam i żyję na oparach. Wiecznie sama, albo z dziećmi i dom. Zaczyna mnie to przytłaczać. Sorki, że narzekam, choć w sumie powodu nie mam, może kopniak by się przydał. Nie wiem. Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • tezee Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 17:25
      Ty myślisz że wszyscy poza tobą to mają codziennie ekscytujące przygody, życie na krawędzi? Niestety zwykli zjadacze chleba żyją w rutynie, tak wygląda świat.
      • tezee Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 17:29
        Powiem tak żeby nie mieć takiej czy innej rutyny to trzeba mieć majątek, naprawdę duże pieniądze, tacy ludzie owszem są ale jest ich mniej niż szarych zwykłych obywateli, więc jesli jestes zwykłym przeciętnym człowiekiem nie licz na wiele, doceniaj rodzinę i ciesz się z tego co masz bo lepiej nie będzie.
        • vilez Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 18:08
          Raczej trzeba mieć zasoby wewnętrzne.
          • tezee Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 18:12
            Co ci po zasobach jak masz proze zycia i musisz ogarniac tzn te obiady, te szkoły, te lekcje...jestes ograniczona modelem zycia bez dwoch zdan. Owszem mozna jeszcze szydelkowac czy raz w tygodniu zostawic wieczorem starego z dziecmi i isc na silownie ale to nadal nie bedzie nic ekscytującego, trzeba sie z tym pogodzic i doceniac to co sie ma bo wbrew pozorom ta rodzina to naprawde duzo.
            • blond_suflerka Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 18:29
              No i właśnie dlatego pisalam o podejściu. Jak masz kreatywne podejście to na co dzień nie musi być tak szaro i okropniewink
            • vilez Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 18:33
              Kiedy to, co ekscytujące, zależy własnie głównie od tych zasobów. Wewnętrznych. Ogarnianie obiadu, dzieci i czego tam jeszcze w tym nie przeszkadza (z wyjątkiem sytuacji skrajnych).
            • a1ma Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 23:41
              tezee napisał:

              > Co ci po zasobach jak masz proze zycia i musisz ogarniac tzn te obiady, te szk
              > oły, te lekcje...

              Przepraszam, ale nie uwierzę, że przy dzieciach w wieku szkolnym nie znajdzie się godzina dziennie na własne hobby, choćby czytanie książek. Nie wiem, co można robić pół dni aw pustym domu, jakiego "zajmowania się" wymaga pies?
              Autorko, znajdź sobie pasję, bo to, że życie Ci mija bez sensu to zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Wcale tak być nie musi.
    • 18lipcowa3 Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 17:33
      Czas do pracy koleżanko.
      • tezee Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 17:35
        Bo ja pojdzie do pracy taka zwykła mamuska dwójki to nie bedzie miała rutyny haha dobre
    • sarah_black38 Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 17:35
      mol120 napisał(a):

      > Rano trzeba dzieci odwieź do przedszkola i szkoły, i męża. Kied
      > y nie ma ich w domu to ja zajmuje się domem i psem, potem znowu jadę po nich, p
      > otem pomagam w lekcjach, albo raczej kontroluje. Mąż dziennie wraca między 18 a
      > 19, i inaczej nie będzie. I tak jest już prawie ładnych 10 lat. Nie mogę iść
      > do pracy, bo mi nikt mi nie pomoże przy dzieciach. nikt im nie ugotuje, ani nie
      > odbierze, jeszcze mąż narzeka że nie pałam sexem.

      A Ty myślisz, że tysiącom pracujących kobiet pomaga sztab opiekunek i niań? Każda sobie radzi z logistyką przy dzieciach . Nota bene Twoje są już duże, to nie niemowlęta przy piersi. Idź do pracy, chociażby na pół etatu, a nudzić się nie będziesz. Mało tego człowiek czasami nie wie w co ma ręce włożyć. Nie wyobrażam sobie życia bez pracy. Trzeba się tylko dobrze zorganizować to i na hobby zostanie czasu.
      • ichi51e Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 17:38
        Le czemu ma isc do pracy? Co to juz bez pracy zycia nie mozna miec ciekawego?
        • burina Re: Muszę trochę ponarzekać... 23.11.13, 00:39
          Temu, że mąż wyraźnie szykuje się do realizacji jakiejś opcji 'B'.
    • ichi51e Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 17:36
      A co robisz w czasie kiedy oni sa w szkole w pracy? I dlaczego jakos kreatywnie tego czasu nie wykorzystujesz? Nie gadaj ze sprzatasz i gotujesz please.
      • tezee Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 17:37
        Zwykła kobieta to rutyna i maszyna taka prawda w Twojej sytuacji proponuje zagrac w totolotka to moze ci sie los odmieni big_grin
    • blond_suflerka Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 17:37
      Znajdz jakieś zajęcie, coś co sprawi Ci przyjemność i jakoś też rozwinie. Jakie masz zainteresowania albo miałaś? O czym marzysz? Zrób to, idź gdzieś, nawiąż kontakt z innymi ludżmi. Raz, że sama się dobrze poczujesz a dwa-mąż poczuje się lepiej z zadowoloną żoną.
      • tezee Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 17:41
        Żeby robić co chce, to musialaby miec pieniadze i z kolei nie miec zobowiązan dzieci rodziny, jest tak na 100% i naprawdę nauka angielskiego gdy dzieci są w szkole co za chwile bedziecie jej doradzać nie sprawi ze poczuje sie szczesliwa i spełniona.
        • blond_suflerka Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 17:44
          Tak, jasne. Bez pieniądzy nie można mieć zainteresowań ani szczęsliwego życia.
          Nie wiem czy angielski ale człowiek potrzebuje do szczęścia trochę więcej aniżeli ogarnianie domu, dzieci i psa. No tak już po prostu jest. Trzeba znaleźć coś co sprawia przyjemność, coś co sprawia, że nie jest się robotem do wykonywania obowiązków. I nie jest to wcale takie trudne.
          • tezee Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 17:48
            Bez pieniedzy albo majac poziom zycia przecietnego zjadacza chleba zawsze dopadnie cie proza życia i rutyna chocbys szydełkowała czy chodzila na zumbe i tak bedziesz miala rutyne i bedziesz musiala miec plan dnia, bedziesz musiala dzialac jak maszyna,bo dzieci bo obiad a jak praca to od do, i trzeba znow leciec po dzieci i obiad i czekac na meza itd tak wygląda życie.
            • blond_suflerka Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 17:53
              No ale Autorka wątku nie pisze, żeby mieli jakąs bardzo kiepską sytuację finansową. Chyba gdyby mieli to poszłaby do pracy, chociaż na poł etatu. I tu nie pieniądze są jej zmartwieniem tylko ograniczenie swojej działalności do bycia matką, żoną i gospodynią domową.
              A życie wygląda różnie. To naprawde nie jest problem wyjść raz albo dwa razy w tygodniu porobić coś dla siebie.
              I nie zgadzam się, że co by się nie robiło to i tak będzie rutyna. To jest niemożliwewink
              Rutyna daje jakieś poczucie bezpieczeństwa i niech ona sobie będzie ale nie ma opcji, że jak się znajdzie coś co daje przyjemność i to się robi to, ze człowiek jest i tak i tak umoczony w tej nudzie.
              • tezee Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 17:57
                Mowie ci ze modelu zwykla kobieta z rodziną zawsze bedziesz miałą rutyne, rutyny to moze nie miec Anja Rubik czy Kulczyk
                • blond_suflerka Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 18:00
                  No a ja Ci mowię, ze rutyna jest w porządku i jest nie do uniknięcia aleeeee w rutynę można wpleść swoje kolorowe punkty. Wszystko zależy od podejścia i kreatywności.
                • vilez Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 18:10
                  Patrz, ja jestem zwykłą kobietę, a nie mam rutyny. Ba, nigdy nie miałam.
                  • tezee Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 18:13
                    Masz kasę?
                    jestes politykiem?
                    • blond_suflerka Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 18:19
                      Nie znasz nie-polityków i nie-bogaczy, którzy mają jakieś zainteresowania? Gdzieś chodzą, coś robią, czytają, zbierają, zaliczają kolejne sukcesy czy projekty?
                      • tezee Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 18:23
                        zwykli ludzie mająi miec beda proze zycia taka jest prawda, tak jak pisalam zwykla mama moze sobie urozmaicac zycie chodzac na zumbe raz czy dwa razy w tygodniu dobrze sie organizujac ale nadal nie bedzie miala ciekawego ekscytujacego zycia, jak pojdzie do pracy na zwykly etat do wezmie sobie na glowe dodatkowy obowiazek ,ciag dalszy kieratu. Sa ludzie ktorzy tak nie mają owszem ale to nie sa zwykli zjadacze chleba, mamy z prowincji.
                        • blond_suflerka Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 18:28
                          Ale co to znaczy ciekawe życie? Jaka jest Twoja definicja ciekawego życia? Z fajnym mężem i dziećmi jest ciekawie ale to nie znaczy, ze oni mają zastąpić wszystko. I ta zumba raz w tygodniu nie jest ucieczką od syfu tylko kolejnym puzzlem składającym się na szczęście.
                        • vilez Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 18:35
                          Z takim podejściem to bym chyba wolała nie istnieć. Serio.
                        • ichi51e Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 21:12
                          Ja tam na rutyne nie narzekam - moim hobby sa starojaponskie drzeworyty i komiksy i ich tlumaczenie i jedyne co sie boje to ze umre nim wszystkie przeczytam big_grin kazdy dzien jest przygoda big_grin czy raczej byl... Ach kiedy juz nie bede musiala bawic sie brumkami w teatr cieni i farme i animacje pluszakow... big_grin zycie jest ciezkie...
                          • gulcia77 Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 21:40
                            Jak się przestałam w to bawić, to się okazało, że znam się na Champion's League wink
                            Ale bardzo mi się podoba fakt, że jestem coraz mniej zaangażowana big_grin
                        • landora Re: Muszę trochę ponarzekać... 23.11.13, 00:07
                          Znam kupę ludzi, którzy mają ciekawą pracę, bujne życie towarzyskie, interesujące hobby... Ja też mam taką prace, że na rutynę nie narzekam. A jestem zwykłym zjadaczem chleba. Nie żyję na krawędzi, ale moje życie nie jest monotonne.
                    • vilez Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 18:35
                      Kasę mam przeciętną, politykiem nie jestem. Acz zwierzęciem politycznym już tak smile
                      • tezee Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 18:48
                        A to nie jest podejście tylko mowa o tym jaka jest rzeczywistość, bez ubarwiania jaką tu uprawiacie.Bo tak żyją zwyczajni ludzie, tak wygląda świat.
                        • gulcia77 Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 20:44
                          Ło ludzie! Z Twoim podejściem to bym się poweisiła, serio. Nie mam kasy oszałamiającej, ale z głodu nie zdychamy, politykiem nie jestem, ale jestem solidnie zainteresowana tym, co się dzieje, i tu, i na świecie. Do tego szarpię się ze zdrowiem. A jednak rutyna to dość obce mi słowo. Ale ja mam szerokie horyzonty wink Jest milion spraw do robienia na świecie. Od szykowania łódki do rejsu, poprzez odnawianie pięknych, starych, dębowych drzwi, których nagle stałam się szczęśliwą właścicielką, aż po jechanie 600 km na premierę do Wierszalina. Ot, jakość życia nie zależy tak naprawdę od pieniędzy, a od radości życia i ciekawości świata. Myslovitz to kiedyś ładnie zaśpiewał: "Umieramy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdziwieniem" smile
                        • vilez Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 20:53
                          Jak będziesz miała wewnętrzną energię, to rzeczywistość będzie grała na jej korzyść, jak nie będziesz jej miała, to świnty boże nie pomoże. Ot i cała tajemnica smile
    • triss_merigold6 Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 17:47
      Wyprowadziliście się pod miasto i dojazd do pracy zająłby Ci 3 godziny dziennie?
      Obiektywnie rzecz biorąc, żyjesz w kanale, zamknięta w domu. Na Twoim miejscu nie tyle bym narzekała, co brała prozac garściami.
    • kozica111 Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 17:52
      Ale w czym ma ci ktoś pomóc przy dzieciach, przedszkole jest zazwyczaj do 17.30 a świetlica podobnie, zresztą ja w podstawówce juz wracałam sama.
    • end.orfinia Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 17:59
      To Ci konstruktywnie doradzili! Wiem o czym piszesz, czuję się tak samo, moja radość życia gdzieś dawno umknęła. A uczucie pustki i beznadziei, podporzadkowania życia obsłudze innych - przytłacza. Pójście do pracy to tylko dołożenie sobie obowiązków. Dzień od dnia niczym się nie różni, leci rok za rokiem. Kanał.
      • bri Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 18:10
        Ty dopiero konstruktywnie doradziłaś wink
        • end.orfinia Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 18:15
          dziękuję, bardzo się starałam, miło że doceniłaś mój wysiłek
        • snowdust Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 18:33
          big_grin
    • alexa0000 Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 18:13
      Jakies koleżanki, wypady łikendowe, pomoc babc, upodlenie raz na jakis czas?
    • whitney85 Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 18:43
      Mam dziś podobnego doła. U mnie jest dwoje małych dzieci, wiecznie chorujących, praca i dodatkowa praca. Męża mam z tych pomagających. Dzieci fajne. Ale codziennie wieczorem padam na ryj, nie mam czasu paznokci umalować i mam wrażenie, że mi życie ucieka. Czasem zazdroszczę singlom tych imprez i wyjazdów sad
      • tezee Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 18:51
        a singiel siedzi w psutej chacie, nudzi sie przy winie i zazdrości ci rodziny big_grin
        ja tam zazdroszczę Weronice Rosati albo przynajmniej tej starszej pani ktorej wpadły duze pieniadze mogła rzucic etat, kupiła motor home i dwa lata jezdziła po australii.
    • kosc_ksiezyca Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 18:43
      "Mistyka kobiecości" Betty Friedan do przeczytania. Na początek. (Tu link do księgarni wydawnictwa: www.czarnaowca.pl/feminizm/mistyka_kobiecosci,p2092833622

      I podpiszę się pod tym, co pisały niektóre dziewczyny u góry - miliony kobiet na całym świecie radzą sobie z logistyką dzieciowo-rodzinno-pracową. Musisz wyjść z domu, skoro czujesz, że masz dość.
    • girl.anachronism Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 20:23
      To zależy, czy umiesz się zmotywować do czegoś czego nie musisz robić siedząc w domu, czy musisz mieć obowiązki żeby się ruszyć. Jeśli to drugie, to musisz wrócić do pracy - dzieci nie masz już małych, kupa małżeństw radzi sobie z dziećmi i pracą, nie każdy ma nianię. Przedszkola są trochę otwarte, świetlice w szkole też, zresztą dziecko szkolne zostanie już samo w domu. Możesz iść do pracy choćby na pół etatu jeśli Cię to uszczęśliwi. Natomiast jeśli należysz do pierwszej grupy, która nie rozleniwia się siedząc w domu, to porób w tym domu coś fajnego - maluj, zajmij się decoupage, ucz się kosmicznego języka, oglądaj filmy w kolejności alfabetycznej i pisz im recenzje, idź na zumbę albo taniec brzucha, na kurs garncarstwa albo malowania na szkle, do klubu gospodyń domowych, na lekcje śpiewu - co tylko, to nie jest dziki wydatek miesięczny, a takie zajęcia 1-2x w tygodniu potrafią dać tyle energii, że głowa mała.
    • memphis90 Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 20:50
      Znajdź sobie jakieś hobby przed południem, idź na jakiś kurs, wyjdź do ludzi, poznaj kogoś nowego. Musisz znaleźć odskocznię od tej rutyny. Sama musisz wyczuć, co do Ciebie przemówi- wspomniana zumba, kurs fotografii czy szycia, wolontariat a może jeszcze coś innego. Przecież całymi dniami nie gotujesz tych obiadów i nie pucujesz sedesów, dasz radę wyrwac godzinę, dwie czy trzy.
    • rhaenyra Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 20:59
      znajdz sobie jakis hobby
      proboj nowych rzeczy
      masz psa rozumiem ze mlodego zacznij moze z nim cos trenowac
      albo cokolwiek innego
      narzekasz ze jestes wiecznie sama ?
      wykorzystaj to ze masz wolny czas
      niejeden ci tego moze pozazdroscic

      brakuje ci ludzi ?
      rozejrzyj sie po swojej miejscowosci moze tam sie dzieje cos fajneo a ty o tym jeszcze nie wiesz
    • kota_marcowa Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 21:29
      Troll.

      Znowu żeby zrobić nawalankę pracujące vs kury domowe. Oklepane.
    • neffi79 Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 21:31
      Ktoś tam pisał bzdury, ze jak masz cash to pożegnaj się z rutyną.
      nie od majątku zalezy umiejetnośc organizowania sobie czasu. W każdym razie nie do konca. Ja na finanse nie narzekam a siedze na doopie bo ostatnio to lubie. Fakt, to do mnie nie podobne, bo od lat prowadziłam wrecz szalone życie i nikt by nigdy nie pomyslał, ze skończę w grubych skarpetach z filiżanką kawy pisząc na forum internetowymsmile
      Choć bywają coraz czestsze momenty, ze mam dość marnowania czasu i pewnie niedługo rzucę się w wir a dziecko pojdzie do niani...

      Ale wracając do merituum - masz małe dzieci (nie chcesz złobków/niani bądz nie stac cie na to) musisz sie pogodzić z rutyną, która minie.
      nie wiem w jakim wieku masz dzieci (nie doczytałam?) ale jesli mają wiecej niż 4-5 lat to bardzo się dziwię, że nie umiesz aktywnie zorganizowac sobie czasu. Z takimi dziecmi (a nawet młodszymi) naprawde wiele mozna zrobić.

      Nie mozesz zabrać dzieci na zakupy?
      Odwieźć je do babci?
      jesli mąz tak długo pracuje to pewnie nie narzekasz na brak gotówki - sprowadz opiekunkę, choćby tylko 2 razy w tygodniu. Obiad mozna zrobic na 2 dni wieczorem
      Apetyt na zycie i nie tylko, wróci szybciej niz sie spodziewasz.
      Zawsze mówię chcieć znaczy móc.
      Inaczej dostaniesz depresji.
    • paul_ina Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 23:03
      Zacznij regularnie biegać, skoczą endorfiny, wzrośnie kreatywność i jakoś wybrniesz z dołka.
      A pies jaki będzie szczęśliwy.
    • nutka07 Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 23:11
      Znajdz sobie kochanka, jak swiat juz bedzie na rozowo to chetnej poszukasz pracy.
      Wyjdziesz z domu i sie wszystko powoli rozkreci.
      • triss_merigold6 Re: Muszę trochę ponarzekać... 22.11.13, 23:15
        To akurat jest konstruktywna rada.
    • d.o.s.i.a Re: Muszę trochę ponarzekać... 23.11.13, 01:03
      Jak czytam takie watki to mam ochote zapytac, gdzies Ty kobieto byla przez ostatnie 10 lat jak Twoje zycie dzialo sie obok. Dziwi mnie niezmiernie jak mozna sama siebie tak upupic , ze nawet tego nie zauwazyc. Zadnych zajec, zainteresowan, pracy. Po miesiacu takiego zycia mialabym dosyc. Jak Wy to robicie kobiety?? No jak?
      • czar_bajry Re: Muszę trochę ponarzekać... 23.11.13, 01:21
        znajdź sobie jakieś zajęcie tylko dla siebie , basen, siłownia cokolwiek cię zainteresuje i będzie tylko twoje a i koniecznie po za domemsmile
        • d.o.s.i.a Re: Muszę trochę ponarzekać... 23.11.13, 01:40
          I przez 10 lat autorka na to nie wpadla, ze zeby sie nie nudzic to trzeba cos robic?
          • gulcia77 Re: Muszę trochę ponarzekać... 23.11.13, 02:04
            Muszę Dosiu przyznać, że też mnie to frapuje big_grin Jak można samemu z siebie zrobić takiego wraka, bez zainteresowań, własnego życia, pracy. Jak czytam takie teksty to mi witki opadają. Czy te kobity wraz z zamążpójściem tracą własną osobowość, czy też nigdy wcześniej jej nie miały, a zamążpójście to był jedyny cel w życiu?
    • jola-kotka Re: Muszę trochę ponarzekać... 23.11.13, 02:17
      Olej kilka razy ten obiad albo ugotuj na dwa dni,nie wiem co tam masz jeszcze do zrobienia,wyluzuj z tym. Rutyna zabija związek i już zaczynasz to odczuwać,brak ochoty na seks.
      Idź do fryzjera,kosmetyczki,z koleżanką na lunch. Zorganizuj imprezę dla przyjaciół,wyjdź z mężem do restauracji na kolację. Może jakiś wypad na weekend z rodziną a może sama gdzieś na weekend wyjedź mąż zostanie z dziećmi. Koniecznie musisz wyjść z domu bo zwariujesz. Dlatego nigdy nie chciałam mieć dzieci bo wtedy musisz coś robić a nie,że chcesz,ale jak widać da się to pogodzić i mieć swoje życie jeszcze,dziewczyny dają radę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka