Dodaj do ulubionych

Kot uśpiony

26.11.13, 07:24
Tak donoszę dla porządku. Na szczęście dla kota nie doszło (jeszcze) do zapalenia otrzewnej, ale kocio był coraz słabszy, chudszy i tak jakby... zrezygnowany. Okropnie stresował go fakt, że bez przerwy jest ubabrany w kupie... Wczoraj dał się zapakować do koszyka bez słowa, równie milcząco i spokojnie wylazł z koszyka i położył się na stole w gabinecie....
Mąż ze mną nie pojechał, ba - nie było go nawet w domu, gdy się wybierałam z kotem do lecznicy. Ale gdy wróciłam - czekał na mnie w ogrodzie, przy wykopanym przez siebie dołku.
I znowu liczebność stada nam spadła... sad
Obserwuj wątek
    • kocianna Re: Kot uśpiony 26.11.13, 07:28
      Przytulam.

      I... wszystko zależy od sytuacji oczywiście, ale... ale najlepszym lekarstwem na pustą kocią miskę jest kolejny użytkownik tej miski. Nie wyobrażałam sobie domu bez kota.
    • princy-mincy Re: Kot uśpiony 26.11.13, 07:32
      Przytulam i współczuje.

      A najlepszym sposobem na obniżona liczebność stada jest nowy członek stada, tyle kociego nieszczęścia dookoła, fundacje maja ręce pełne roboty a zima sie zbliża.
      Pomyślcie o kolejnym futrze jak odbedziecie żałobę po tym.
      • default Re: Kot uśpiony 26.11.13, 07:54
        Mimo zmniejszonej liczebności stado jest nadal pokaźne, więc o powiększaniu nie ma mowy. Zostały nam dwie kotki - Zofia i Fizia. Psów jest pięć, ale niestety i ta liczba może się wkrótce zmniejszyć - Maciuś (whippetka) ma 16 lat....
    • ichi51e Re: Kot uśpiony 26.11.13, 07:40
      sad
    • vilez Re: Kot uśpiony 26.11.13, 07:51
      sad
    • mamako2216 Re: Kot uśpiony 26.11.13, 07:53
      Przytulam i współczuje.
    • kropkacom Re: Kot uśpiony 26.11.13, 08:10
      Współczuje.
    • misterni Re: Kot uśpiony 26.11.13, 08:15
      Współczuję





      I przeczuwam jatkę.
    • melancho_lia Re: Kot uśpiony 26.11.13, 08:20
      Współczuję.

      P.S. I też przeczuwam że się forumowe moralizatorki od zwierząt zaraz zlecą...
      • misterni Re: Kot uśpiony 26.11.13, 08:32
        melancho_lia napisała:

        P.S. I też przeczuwam że się forumowe moralizatorki od zwierząt zaraz zlecą...

        Raczej purystki prawne w sprawie zwłok kici wink
    • guderianka Re: Kot uśpiony 26.11.13, 08:28
      Przykro mi, ale to najlepsze wyjście
      p.s. wydali Wam zwłoki, u nas wet zając się wszystkim..
      • melancho_lia Re: Kot uśpiony 26.11.13, 09:06
        Brat męża też zabrał zwłoki swojej kocicy. Jest pochowana na działce.
        • default Re: Kot uśpiony 26.11.13, 10:23
          Jest dowolność - lekarz pyta, czy zwłoki zostają, czy się chce zabrać. Jakoś ciężko byłoby mi ze świadomością, że ciało kochanego zwierzaka zostało zutylizowane razem z odpadkami pooperacyjnymi i innym chłamem sad
    • kosmitka06 Re: Kot uśpiony 26.11.13, 08:36
      Współczuję i tulę kiss
      To najlepsze co mogliście w tej sytuacji zrobić.
    • alinawk Re: Kot uśpiony 26.11.13, 08:49
      Wczoraj da
      > ł się zapakować do koszyka bez słowa, równie milcząco i spokojnie wylazł z kosz
      > yka i położył się na stole w gabinecie....

      Bidulek.... Współczuję.
    • morgen_stern Re: Kot uśpiony 26.11.13, 09:13
      Rozwalają mnie na kawałki opisy, takie jak twój. Położył się zrezygnowany na stole... Zaraz się poryczę sad przytulam.
      • default Re: Kot uśpiony 26.11.13, 09:46
        morgen_stern napisała:

        > Rozwalają mnie na kawałki opisy

        Ja wczoraj byłam całkiem rozwalona na kawałki, mimo że sama upierałam się przy tym uśpieniu, poza tym - niestety - nie jest to dla mnie pierwszyzna. Niemniej jadąc do weta z kotem w koszyku, miałam taką gonitwę myśli, takie wahania, absurdalne nadzieje i kombinowania "a nuż", że dojechałam półprzytomna. Najgorzej bolał mnie fakt, że kot był ukochanym zwierzakiem męża, męża najbardziej kochał, mnie po prostu akceptował jako domownika. A mąż tchórzliwie uciekł przed problemem i nie stać go było na to, by swojego przyjaciela odprowadzić za Tęczowy most sad
        No i masz, teraz to i ja się poryczałam....
        • 3-mamuska Re: Kot uśpiony 26.11.13, 09:52
          > ł się zapakować do koszyka bez słowa, równie milcząco i spokojnie wylazł z kosz
          > yka i położył się na stole w gabinecie....


          Popłakałam sie biednysad

          A mężowi sie nie dziw, pewnie czułby sie/czuje ze zawiódł przyjaciela pozwalając na uspieniesad

          Ty dojechalas pól przytomna, a co maz czuje, pewnie o wiele gorzej...
    • dziennik-niecodziennik Re: Kot uśpiony 26.11.13, 09:27
      wspólczuję Ci serdecznie.
      ale to było naprawde najlepsze wyjscie. zaoszczędziliście kotu cierpień.
      przytulam.
    • biotka Re: Kot uśpiony 26.11.13, 10:06
      Współczuję i przytulam.
      • oteczka Re: Kot uśpiony 26.11.13, 10:11
        Bardzo współczuję ,ale to dobra decyzja w tej sytuacji,teraz trzeba dobrać nowego kota dla męża ,mój miesiąc rozpaczał po swojej kocicy i powiedział że nie chce już kota ,ale i tak wzięłam kocura i mąż szczęśliwy i kocur rezydent też .
    • aandzia43 Re: Kot uśpiony 26.11.13, 10:22
      Przytulam sad
      • niutaki Re: Kot uśpiony 26.11.13, 10:49
        Bardzo Ci wspolczuje, ale to najlepsze co moglas zrobic, nawet nie chce myslec jak trudna byla ta decyzjasad Twojego Meza tez rozumiem, nie wiem czy ja dalabym rade byc przy uspieniu mojego ulubionego zwierzaka, rycze oczywiscie...
    • peonka Re: Kot uśpiony 26.11.13, 10:53
      Teraz Wam jest źle, a kotu już (chyba) lepiej... takie życie, niestety. Sama wiesz.
      Powiem tylko (przepraszam, jesli moment nie najlepszy, absolutnie Cię nie krytykuję, tylko mówię, jak ja to widzę), że ja w takich momentach wolałabym wezwać weta do domu, żeby oszczędzić zwierzakowi stresu związanego z podróżą i obcym miejscem. Niech odejdzie w swoim ukochanym domu.
      No ale Waszemu kotu było już wszytko jedno, to tez pokazuje chyba, że po prostu chciał odejść... Przytulam, życzę dużo siły.
      • default Re: Kot uśpiony 26.11.13, 11:25
        Rozważałam i tę możliwość, ale akurat ta pani doktor nie dojeżdża do domu, a nasz dojeżdżający, zaprzyjaźniony weterynarz jest teraz nieobecny w Warszawie. Poza tym u mnie jest pięć psów, które zrobiłyby taki harmider na wejście obcego, w dodatku roztaczającego lekarski zapach, że kocina zestresowałaby się dużo bardziej. A on samochodem nie bał się jeździć.
        • peonka Re: Kot uśpiony 26.11.13, 18:30
          Jak już napisałam swój post, to pomyślałam, że pewnie zrobiłaś to najlepiej, jak można było.. pamiętam Twoje wcześniejsze wpisy i wiem, że masz dla zwierzaków wielkie serce.
          Bardzo Ci współczuję, mimo wiary, że kocina czeka na Was w lepszym świecie.
    • majenkir Re: Kot uśpiony 26.11.13, 14:41
      sad
      Niech mu ziemia lekka bedzie.
      • verdana Re: Kot uśpiony 26.11.13, 18:54
        Współczuję. I rozumiem jednak męża...
    • jowita771 Re: Kot uśpiony 26.11.13, 19:18
      Przypomniała mi się moja stara kotka, która też poszła potulnie do weterynarza ostatni raz, też już była chora. Współczuję.
    • lauren6 Re: Kot uśpiony 26.11.13, 19:28
      Słuszna decyzja.

      Współczuję sad
    • brak.polskich.liter Re: Kot uśpiony 26.11.13, 22:34
      Bardzo, bardzo wspolczuje.
      • thaures Re: Kot uśpiony 27.11.13, 00:04
        U mnie też psa usypial mąż- mimo, że z psem sie wychowalam . Po prostu ani ja, ani rodzice nie byliśmy w stanie pojechać do weterynarza... Mąż nawet nie protestował, wiedział, że go to czeka od czasow narzeczenstwa. W dodatku sam psa zakopywal, a był styczeń i minus 15 stopni.. też nie wyobrazalismy sobie, że pies zostanie w gabinecie
    • dziennik.odchudzania Re: Kot uśpiony 27.11.13, 00:05
      Jesteś bardzo dzielna. Bardzo. A mężowi się nie dziw. Jego też rozumiem. Obydwojgu współczuję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka