Dodaj do ulubionych

zdrada w konkubinacie

13.01.14, 13:25
Link

Pierwsza dama Francji została ponoć zdradzona z panią o 7 lat młodszą, po czym wylądowała w szpitalu. No i co na to ematka?
Czy w konkubinacie obowiązują te same zasady co w małżeństwie?
Czy po zajętego, ale niepoślubionego pana można wyciągać łapki?

Smaczku dodaje fakt, że owa "first lady" swego czasu odbiła biednego misia Hollande'a poprzedniej żonie i czwórce dzieci...
Obserwuj wątek
    • soczek_bez_gazu Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 13:36
      gwoli scislosci poprzednia pani - Segolene Royal - tez była konkubiną
      • carmela_soprano Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 15:02
        No ale z dziećmi!

        To może ustalmy hierarchię podłości odbijania misiów. Proponuję taką (w kolejności od czynu najbardziej godnego pogardy):

        1) Żona plus dzieci
        2) Żona bez dzieci
        3) Konkubina plus dzieci
        4) Konkubina bez dzieci

        Waham się tylko nad względną podłością 2 i 3. Co powiesz, droga ematko - gorzej wyjąć ojca dzieciom, czy męża nie-matce.
        • triss_merigold6 Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 15:06
          Konkubina bez dzieci to się IMO w ogóle nie liczy i można pana traktować jak wolnego.
          • obrus_w_paski Re: zdrada w konkubinacie 18.01.14, 10:14
        • majenkir Re: 13.01.14, 15:10
          carmela_soprano napisała:
          > Waham się tylko nad względną podłością 2 i 3. Co powiesz, droga ematko - gorzej
          > wyjąć ojca dzieciom, czy męża nie-matce.


          To zalezy, czy slub byl koscielny czy nie wink.
        • ichi51e Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 16:10
          Imho konkubina plus dzieci to jak zona plus dzieci - chyba ze slub byl koscielny. Wtedy wiadomo ze koscielna to wyzej jest. Ale np sama
          zona koscielna jest nizej bo zwiazek ewidentnie przez pana boga nie poblogoslawiony suspicious
        • k1k2 o matko.... 13.01.14, 19:44
          > 1) Żona plus dzieci
          > 2) Żona bez dzieci
          > 3) Konkubina plus dzieci
          > 4) Konkubina bez dzieci

          Dzieci nieslubne pewnie gorsze bo wlasciwie to tylko bekarty? wiec mniejsza "wartosc" maja?
          Podobnie kobieta - jesli nie ma papieru slubnego to mozna ja oklamywac moze nie bezkarnie ale mniej-karnie?

          Dla mnie zdrada to zdrada, odpowiedzialnosc ponosi ten kto sobie i partnerce/partnerowi rozpieprza zwiazek, a nie osoba z boku (ktora zreszta czesto ma poczucie daje facetowi to czego od dawna szuka a w trwajacym zwiazku nie ma)

        • misiu-1 Re: zdrada w konkubinacie 14.01.14, 10:08
          Bez względu na dzieci - w przypadku żony jest zdrada, w przypadku konkubiny nie ma. Decydujące jest istnienie prawomocnej przysięgi. Nie było przysięgi - nie ma zdrady. smile
          • misterni Re: zdrada w konkubinacie 14.01.14, 19:37
            Jasne - a deklaracje składane sobie wzajemnie nie są istotne?
            • sandra1301 Re: zdrada w konkubinacie 14.01.14, 20:33
              misterni napisała:

              > Jasne - a deklaracje składane sobie wzajemnie nie są istotne?

              Jak widać na załączonym obrazku, nie są, a przynajmniej nie stanowią żadnego argumentu wobec przyjemności bzykania innej.
              Nie ma "papierka", więc misiowi łatwo zwinąć żagle i nikomu się nie opowiadać.
            • misiu-1 Re: zdrada w konkubinacie 15.01.14, 09:00
              misterni napisała:

              > Jasne - a deklaracje składane sobie wzajemnie nie są istotne?

              Są, nazwijmy to tak, transakcje w sprawach o dużym znaczeniu, wymagające formy notarialnej. Inaczej są nieważne. Deklaracje, za którymi nie stoi wola dopełnienia wszelkich niezbędnych formalności, są z góry podejrzane i mało wiarygodne. Jeśli ktoś decyduje się na konkubinat, bo "papierek mu niepotrzebny", to należy domniemywać, że po prostu nie chce sobie niepotrzebnie wiązać rąk. Może tak robić nawet nieświadomie. Noblista w dziedzinie ekonomii, Gary S. Becker, zauważył, że ludzie zachowują się tak, jakby kalkulowali nawet, jeśli nie robią tego świadomie.
              • misterni Re: zdrada w konkubinacie 16.01.14, 23:24
                No cóż, dla mnie dyskusyjna jest moralność osoby, która uważa że w układzie nieformalnym nie obowiązuje lojalność. Zastanawiam się w takim razie, jak traktujesz przyjaźń? Też uważasz, że możesz przyjacielowi zrobić świństwo, bo nie łączy was formalna umowa?
              • araceli Re: zdrada w konkubinacie 16.01.14, 23:52
                misiu-1 napisał:
                > Noblista w dziedzinie ekonomii, Gary S. Becker, zauważył,
                > że ludzie zachowują się tak, jakby kalkulowali nawet, jeśli nie robią tego
                > świadomie.

                Małżeństwo to jak najbardziej kalkulacja. Nawet tu na forum - 'bo jak zdradzi i odejdzie do sekretarki to go puszczę w skarpetkach i jeszcze alimenty będzie na mnie płacił'.
                • misiu-1 Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 00:18
                  Masz rację.
        • czar_bajry Re: zdrada w konkubinacie 15.01.14, 00:28
          a w czym gorsza jest konkubina od żony bo nie ogarniam?
          • sandra1301 Re: zdrada w konkubinacie 15.01.14, 07:41
            konkubina dobrowolnie godzi się na wolny związek, który z założenia nie ma ograniczeń, również co do jednostronnej decyzji któregoś z partnerów o odejściu.
            • klawiatura_zablokowana Re: zdrada w konkubinacie 18.01.14, 16:46
              No ale odejście to jedno, zdrada to drugie.
              Jak małżonek ślubnokościelny postanowi odejść to tak jakby również nie istnieje paragraf, który mógłby mu temu zakazać. Tylko wypada rzecz prawnie uregulować.
    • misterni Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 13:40
      Zdrada, to zdrada, niezależnie czy w konkubinacie, czy w małżeństwie.
    • maggi9 Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 13:43
      A co? Sparowany ale bez papierka jest bardziej "wolny" od zaobrączkowanego? A no i czy liczy się jedynie ślub kościelny czy taki cywilny też może być?
      • volta2 Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 13:50
        Dla mnie sparowany bez papierka to jednak inna kategoria niz ten co ślubowal.

        Ten bezpapierkowy to wlasnie taki czekajacy na kogos jeszcze, ja tak to widze i tak to wśród moich znajomych 30+ dzialalo.
        Konkubinaty rozpadaly sie nawet po 10-15latach by szybko zakończyc sie pełnym ślubowaniem komus nowemu.
        Slubujacy cały czs trwaja na posterunkach.

        Niedawno z ciekawosci zagnalo mnie na forum " Konkubiny" i jedynym wiodącym Tam wątkiem jest- " kiedy się oświadczy?" Bo juz przebieram nózkami, by organizowac ślub jak z bajki.

        • default Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 13:59
          volta2 napisała:

          > Ten bezpapierkowy to wlasnie taki czekajacy na kogos jeszcze,

          Hmm. W długotrwałych, "zasiedziałych" konkubinatach to raczej inne są powody niezawierania ślubu niż świadome "czekanie na kogoś".
          Nie mówię tu o luźnych związkach, takich latami randkujących, tylko o parach żyjących jak małżeństwo.
        • angazetka Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 13:59
          > Konkubinaty rozpadaly sie nawet po 10-15latach by szybko zakończyc sie pełnym ś
          > lubowaniem komus nowemu.

          Małżeństwa natomiast nie rozpadają się wcale wink
          • morgen_stern Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 14:22
            Ależ! Przecież ogólnie znany jest fakt, że małżeństwo jest gwarantem trwałości związku big_grin
            • noname2002 Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 12:06
              Ależ! Przecież ogólnie znany jest fakt, że małżeństwo jest gwarantem trwałości
              > związku big_grin

              Ale w wyższych sferach! rozwodzi się plebs! big_grin
          • volta2 Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 15:59
            Nie umisz czytać? Toż napisałam, w moim srodowisku, jak jest gdzie indziej, nie wnikam.

        • beataj1 Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 14:18
          Ale znam wiele małżeństw które rozpadły się po 15 latach i za chwilę (w jednym przypadku 2 miesiące po rozwodzie) któreś z byłych małżonków miało nowego ślubnego.
          Tu ma znaczenie deklaracja zainteresowanych a nie papierek. Papierek nie chroni od zdrady.
          • misiu-1 Re: zdrada w konkubinacie 14.01.14, 10:11
            beataj1 napisała:

            > Papierek nie chroni od zdrady.

            Oczywiście. Jest wręcz przeciwnie - to papierek powoduje, że w ogóle mówimy o zdradzie. Brak papierka chroni od zdrady. Co nie znaczy, że chroni przed porzuceniem. smile
            • iwles Re: zdrada w konkubinacie 15.01.14, 15:13

              > to papierek powoduje, że w ogóle mówimy o z
              > dradzie. Brak papierka chroni od zdrady.


              o, jakaś nowa definicja słowa "zdrada" big_grin
              • misiu-1 Re: zdrada w konkubinacie 16.01.14, 22:56
                iwles napisała:

                > o, jakaś nowa definicja słowa "zdrada" big_grin

                Bynajmniej. To tylko spojrzenie z innej strony. Nie wiem, czy pamiętasz, w jednym ze słuchowisk napisanych przez znaną satyryczkę, Marię Skrobaszek, można było znaleźć następujący tekst: "Podstawowym warunkiem uzyskania rozwodu jest małżeństwo. Sprawdzałam - bez małżeństwa rozwodu nie dają." smile
                • sanciasancia Re: zdrada w konkubinacie 16.01.14, 23:17
                  a od kiedy zdrada=rozwód?
                  • misiu-1 Re: zdrada w konkubinacie 16.01.14, 23:21
                    A kto twierdzi, że zdrada=rozwód?
                    • misterni Re: zdrada w konkubinacie 16.01.14, 23:32
                      Napisz proszę Misiaczku, czym według Ciebie jest zdrada?
                      • misiu-1 Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 00:04
                        Zdrada jest zwykle definiowana ogólnie jako zawiedzenie zaufania. Ja bym dodał do tego jedną ważną okoliczność - zaufanie musi być uprawnione. Jeśli na przykład sprzedaję coś na Allegro i zgadzam się wysłać przedmiot zanim wpłynie na konto należność, bo zaufałem kupującemu, to niedopełnienie przez kupującego obowiązku nie jest zdradą, choć jest bez wątpienia nadużyciem zaufania. Bo nic mnie nie uprawniało do obdarzenia kupującego zaufaniem. Nie znałem go. Zaufałem mu pochopnie, z góry.
                        Dlatego właśnie nie kojarzę konkubinatu ze zdradą. Bo niechęć do prawnego usankcjonowania związku przez partnera jest okolicznością wyłączającą, moim zdaniem, uprawnienie do zaufania. Przyjaźń, o którą pytałaś wyżej, to zupełnie inna sytuacja. Bo nie ma urzędowego zawarcia przyjaźni, nie ma więc także odmowy jej zawarcia, skutkującego koniecznością ograniczenia zaufania. Jest za to co innego - o przyjaźni możemy mówić w ogóle dopiero wówczas, kiedy "zjemy beczkę soli". I właśnie ta długa znajomość, pozwalająca dobrze poznać drugą stronę, uprawnia do obdarzenia jej zaufaniem.
                        • iwles Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 09:31
                          > długa znajomość, pozwalająca dobrze poznać drugą stronę, uprawnia
                          > do obdarzenia jej zaufaniem.
                          >

                          ale do tego nie trzeba papierka potwierdzającego.
                          Konkubinaty, to jak najbardziej "długie znajomości, pozwalające poznać drugą osobę".
                          • misiu-1 Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 11:18
                            iwles napisała:

                            > ale do tego nie trzeba papierka potwierdzającego.
                            > Konkubinaty, to jak najbardziej "długie znajomości, pozwalające poznać drugą osobę".

                            Niezupełnie. "Poznać" jest tu użyte w znaczeniu "sprawdzić". Niechęć do usankcjonowania prawnego związku jest równoznaczna z wątpliwym wynikiem sprawdzenia.
                            • iwles Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 12:39

                              no i tu się mylisz.
                              • misiu-1 Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 14:25
                                Zdaje Ci się. smile
                                • iwles Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 15:01

                                  w swojej własnej moralności pewnie się nie mylisz - w mojej tak smile
                        • falka_85 Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 09:56
                          misiu-1 napisał:
                          > I właśnie ta długa znajomość, pozwalająca dobrze poznać drugą stronę, uprawnia
                          > do obdarzenia jej zaufaniem.

                          Oj chyba próbujesz na siłę dopasować fakty do tezy, zamiast tezę do faktów. Po pierwsze, konkubinat nie wyklucza długiej znajomości, która uprawnia do obdarzenia zaufaniem.
                          Po drugie, a czy można zdradzić dziewczynę / chłopaka czy narzeczoną / narzeczonego mimo, że ślubu (jeszcze) nie było?
                          • misiu-1 Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 11:30
                            falka_85 napisała:

                            > Oj chyba próbujesz na siłę dopasować fakty do tezy, zamiast tezę do faktów.

                            Nie. Piszę tak, jak to rozumiem.

                            > Po pierwsze, konkubinat nie wyklucza długiej znajomości, która uprawnia do obdarzenia
                            > zaufaniem.

                            Nie uprawnia. Bo, trochę trywializując sprawę dla lepszego zrozumienia, wygląda to mniej więcej tak:
                            - kupisz mi ten brylant?
                            - kupię
                            - ale na pewno kupisz?
                            - na pewno
                            - przyrzekasz?
                            - przyrzekam.
                            - to przysięgnij na <grób mamusi> (przykładowo, w to miejsce można sobie wstawić dowolną rzecz o dużym znaczeniu dla przyrzekającego)
                            - aaa, na <grób mamusi> to Ci nie przysięgnę.

                            > Po drugie, a czy można zdradzić dziewczynę / chłopaka czy narzeczoną / narzeczonego
                            > mimo, że ślubu (jeszcze) nie było?

                            Narzeczeństwo oficjalne, po uroczystych zaręczynach, a ślub w planach?
                            • misterni Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 12:55
                              misiu-1 napisał:

                              Narzeczeństwo oficjalne, po uroczystych zaręczynach, a ślub w planach?

                              A zakładając, że uroczystych zaręczyn nie było, tylko takie face to face?
                              • misiu-1 Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 14:27
                                Budzi pewne wątpliwości. smile
                            • falka_85 Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 13:06
                              misiu-1 napisał:
                              > Narzeczeństwo oficjalne, po uroczystych zaręczynach, a ślub w planach?

                              Generalnie, chodzi mi jak postrzegasz związki (na różnym etapie: od pierwszych randek, poprzez pierwsze deklaracje uczuciowe, do ślubu) dwojga ludzi w kontekście możliwości wystąpienia zjawiska zdrady. Od jakiego etapu możemy w ogóle mówić o zdradzie? Wydaje mi się, że swoim pytanie sugerujesz, że jeżeli oficjalnych zaręczyn ze ślubem w planach nie było, to nawet jeśli jedna ze stron obiecywała, że kocha, że to już na całe życie itd. a w między czasie spotkała się z inną osobą to o zdradzie nie może być mowy? To jak w takim razie nazwać takie "coś"?
                              • misiu-1 Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 14:48
                                falka_85 napisała:

                                > Generalnie, chodzi mi jak postrzegasz związki (na różnym etapie: od pierwszych
                                > randek, poprzez pierwsze deklaracje uczuciowe, do ślubu) dwojga ludzi w kontekście
                                > możliwości wystąpienia zjawiska zdrady. Od jakiego etapu możemy w ogóle mówić o
                                > zdradzie? Wydaje mi się, że swoim pytanie sugerujesz, że jeżeli oficjalnych zaręczyn ze
                                > ślubem w planach nie było, to nawet jeśli jedna ze stron obiecywała, że kocha, że to już
                                > na całe życie itd. a w między czasie spotkała się z inną osobą to o zdradzie nie może być
                                > mowy? To jak w takim razie nazwać takie "coś"?

                                Zdrada jest pojęciem o dużym ciężarze gatunkowym, więc nie należy nim szafować bez wystarczającego uzasadnienia, bo się dewaluuje. Moje podejście do dyskutowanej kwestii wynika, myślę, w dużym stopniu z tego, że w kontaktach z ludźmi zachowuję dużo sceptycyzmu. Nie wierzę w obiecanki i nie buduję na ich podstawie planów na przyszłość. Skórę na niedźwiedziu zaczynam dzielić wówczas, kiedy mam go już wypatroszonego na podłodze. Może to mało romantyczne, ale za to oszczędza zawodów i upokorzeń.
                                • falka_85 Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 19:01
                                  Ale ciągle nie odpowiedziałeś na moje, proste w sumie pytanie, od jakiego momentu związku posiadanie drugiego partnera / bzykanie się na boku można nazwać zdradą?

                                  misiu-1 napisał:
                                  > Skórę na niedźwiedziu zaczynam dzielić wówczas, kiedy mam
                                  > go już wypatroszonego na podłodze.
                                  A możesz przedstawić praktyczną realizację tego założenia w kontekście związkowym? Bo jakoś sobie tego kompletnie nie mogę wyobrazić. Przecież już od pierwszych randek jakoś się w związek angażujesz emocjonalnie, poświęcasz czas, uwagę, pieniądze, stopniowo coraz bardziej dostosowujesz swoje plany, w ogóle życie do tej drugiej osoby. I to wszystko na długo przed ewentualnym ślubem (czy tam uroczystymi zaręczynami).
                                  • misiu-1 Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 21:25
                                    falka_85 napisała:

                                    > Ale ciągle nie odpowiedziałeś na moje, proste w sumie pytanie, od jakiego momentu
                                    > związku posiadanie drugiego partnera / bzykanie się na boku można nazwać zdradą?

                                    Od oficjalnych zaręczyn? Tak myślę.

                                    > A możesz przedstawić praktyczną realizację tego założenia w kontekście związkowym? Bo
                                    > jakoś sobie tego kompletnie nie mogę wyobrazić. Przecież już od pierwszych randek jakoś
                                    > się w związek angażujesz emocjonalnie, poświęcasz czas, uwagę, pieniądze, stopniowo
                                    > coraz bardziej dostosowujesz swoje plany, w ogóle życie do tej drugiej osoby. I to wszystko > na długo przed ewentualnym ślubem (czy tam uroczystymi zaręczynami)

                                    Ile pierwszych randek miałaś w życiu?
                                    • falka_85 Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 21:31
                                      > Od oficjalnych zaręczyn? Tak myślę.
                                      To jak w takim razie nazwać bzykanie na boku / posiadanie drugiego partnera w tajemnicy przed pierwszym jeżeli oficjalnych zaręczyn jeszcze nie było?

                                      > Ile pierwszych randek miałaś w życiu?
                                      A co to ma do rzeczy?
                                      • misiu-1 Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 22:06
                                        falka_85 napisała:

                                        > To jak w takim razie nazwać bzykanie na boku / posiadanie drugiego partnera w tajemnicy
                                        > przed pierwszym jeżeli oficjalnych zaręczyn jeszcze nie było?

                                        Nielojalność? Jest może jeszcze parę innych, mniej parlamentarnych wyrażeń.

                                        > > Ile pierwszych randek miałaś w życiu?
                                        > A co to ma do rzeczy?

                                        Niby nic. Ale jak się ich miało parę, to ma się świadomość, że zbyt wiele od razu obiecywać sobie po nich nie należy.
                                        • falka_85 Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 22:23
                                          No biorąc pod uwagę, że każda zdrada jest nielojalnością to może być nielojalność, ale czemu nie zdrada? Co stanowi o tym, że dzień przed zaręczynami bzykanko na boku nazwiesz nielojalnością, ale nie zdradą, a dzień po to już będzie zdrada?

                                          > Niby nic. Ale jak się ich miało parę, to ma się świadomość, że zbyt wiele od ra
                                          > zu obiecywać sobie po nich nie należy.
                                          Ale ja nie pisałam przecież o pierwszej randce jako takiej, tylko "już od pierwszych randek", w sensie "od początku związku", "już w pierwszych miesiącach związku", a nie w sensie planowania domku z ogródkiem i dwójki pociech na pierwszej randce w sensie dosłownym.
                                          • misiu-1 Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 22:52
                                            falka_85 napisała:

                                            > No biorąc pod uwagę, że każda zdrada jest nielojalnością to może być nielojalność, ale
                                            > czemu nie zdrada?

                                            Bo zdrada to nie synonim nielojalności, tylko podzbiór.

                                            > Co stanowi o tym, że dzień przed zaręczynami bzykanko na boku nazwiesz nielojalnością,
                                            > ale nie zdradą, a dzień po to już będzie zdrada?

                                            Jasna, szczera i bezpośrednia, wyrażona wobec rodziców, deklaracja to już jest coś, co uzasadnia zaufanie.

                                            > Ale ja nie pisałam przecież o pierwszej randce jako takiej, tylko "już od pierwszych randek",
                                            > w sensie "od początku związku", "już w pierwszych miesiącach związku", a nie w sensie
                                            > planowania domku z ogródkiem i dwójki pociech na pierwszej randce w sensie dosłownym.

                                            Ale ja nie miałem na myśli pierwszych randek, które zarazem były jedynymi. Chodziło mi raczej o świadomość, że normalną rzeczą jest spotykanie się z wieloma osobami, zanim trafi się na tę jedną, właściwą.
                                            • iwles Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 23:13
                                              Z wieloma osobami w tym samym czasie?
                                              • misiu-1 Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 23:25
                                                iwles napisała:

                                                > Z wieloma osobami w tym samym czasie?

                                                Niekoniecznie.
                                            • falka_85 Re: zdrada w konkubinacie 18.01.14, 10:35
                                              Wobec rodziców??? To raczej dotyczy bardzo młodych ludzi, ja w każdym razie nie zaręczałam się w ten sposób. Kwestia tego czy szczera też jest dyskusyjna. Kompletnie nie czuję tego twojego "algorytmu": oświadczył się / przyjęła oświadczyny -> mogę zaufać. Kurcze przecież, żeby zrodziła się jakakolwiek myśl o zaręczynach to trzeba tego człowieka, pokochać, dobrze poznać i zaufać mu. Idea powiedzenia "tak, wyjdę za ciebie" człowiekowi, któremu nie ufam, nie mam przekonania, że jest wobec mnie szczery i uczciwy, a już zupełnie jeżeli widzę jakikolwiek cień szansy, że obok mnie jest czy była jeszcze jakaś Kasia czy Basia, jest tak pozbawiona wszelkiej logiki i zdroworozsądkowego myślenia, że aż śmieszna.

                                              > Ale ja nie miałem na myśli pierwszych randek, które zarazem były jedynymi. Chod
                                              > ziło mi raczej o świadomość, że normalną rzeczą jest spotykanie się z wieloma o
                                              > sobami, zanim trafi się na tę jedną, właściwą.
                                              Ależ oczywiście, tylko, że nie w tym samym czasie.
                                              • misiu-1 Re: zdrada w konkubinacie 18.01.14, 13:11
                                                falka_85 napisała:

                                                > Wobec rodziców??? To raczej dotyczy bardzo młodych ludzi, ja w każdym razie nie
                                                > zaręczałam się w ten sposób. Kwestia tego czy szczera też jest dyskusyjna. Kompletnie nie
                                                > czuję tego twojego "algorytmu": oświadczył się / przyjęła oświadczyny -> mogę zaufać.

                                                Toteż ja wcale nie przymuszam Cię, żebyś ten "algorytm" przyjmowała. Ja zaręczałem się właśnie w ten sposób. Zaufać możesz, jeśli chcesz, w dowolnie wybranym przez siebie momencie. Choćby jeszcze w chwili pierwszego kontaktu wzrokowego. "Bo mu tak dobrze z oczu patrzyło". Ale ja bym nie nazywał zdradą tego, że za chwilę jego wzrok powędrował w kierunku koleżanki obok. wink

                                                > Kurcze przecież, żeby zrodziła się jakakolwiek myśl o zaręczynach to trzeba tego człowieka,
                                                > pokochać, dobrze poznać i zaufać mu. Idea powiedzenia "tak, wyjdę za ciebie" człowiekowi,
                                                > któremu nie ufam, nie mam przekonania, że jest wobec mnie szczery i uczciwy, a już
                                                > zupełnie jeżeli widzę jakikolwiek cień szansy, że obok mnie jest czy była jeszcze jakaś Kasia
                                                > czy Basia, jest tak pozbawiona wszelkiej logiki i zdroworozsądkowego myślenia, że aż
                                                > śmieszna.

                                                Nie sposób odmówić Ci racji. Ale my tu nie rozmawiamy o tym, czy odejście do innego/innej przed zaręczynami możemy nazwać zawiedzeniem zaufania, tylko czy zdradą. To delikatna różnica, nie sądzisz?

                                                > Ależ oczywiście, tylko, że nie w tym samym czasie.

                                                W tym samym, czy nie w tym samym, w tym momencie niewielka różnica. Istotne, że masz świadomość istnienia czegoś takiego, jak poszukiwania właściwego partnera i bierzesz pod uwagę taką ewentualność, że ten, który właśnie trzyma Cię za rękę, wcale nie musi być przekonany, że już znalazł.
                                                • iwles Re: zdrada w konkubinacie 18.01.14, 18:08
                                                  A jezeli ty czujesz, ze to ta jedyna, a ona jest w fazie poszukiwan? I bedac z toba jednoczesnie szuka i testuje innych? Co wtedy czujesz?
                                                  • misiu-1 Re: zdrada w konkubinacie 19.01.14, 10:10
                                                    Czy ja wiem? Nigdy nie byłem w takiej sytuacji. Pewnie zawód i złość.
                                                    Jak się domyślam, oczekiwałaś, że napiszę: "czuję się zdradzony"?
                            • iwles Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 13:20

                              Pisałeś, że zdrada, to gdy ktoś zawiedzie zaufanie (zakładasz, że po ślubie).
                              Czy ja dobrze rozumiem, że wg ciebie zaufać drugiej osobie mozna dopiero po ślubie?
                              ja osobiście, nie wyobrażam sobie podjęcia decyzji o ślubie, nie mając zaufania do partnera. No nie wyobrażam sobie takiej kolejności - najpierw ślub, potem zaufanie i lojalność.
                              To na jakiej podstawie podejmujesz decyzję o ślubie ???
                              • misiu-1 Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 14:34
                                To nieporozumienie. Ja nie pisałem, że zaufanie nabywa się po ślubie. Przyjrzyj się lepiej - napisałem, że niechęć do ślubu podważa uprawnienie do zaufania.
                                • iwles Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 14:54

                                  jeżeli nie ma potwierdzenia urzędowego, to nie może być mowy o wzajemnym zaufaniu?
                                  Nie zgadzam się z tym.
                                  • misiu-1 Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 15:10
                                    Ciągle nie rozumiesz. Nie chodzi o to, że urzędowe potwierdzenie stwarza zaufanie. Chodzi o to, że niechęć do urzędowego potwierdzenia zaufanie podważa.
                                    • iwles Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 15:24

                                      ale przecież właśnie dokładnie o tym samym piszę: brak papierka = podważone zaufanie (czyli zaufania brak), papierek jest = ufam.
                                      • misiu-1 Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 15:33
                                        Nie. Nie piszesz o tym samym. Zastanów się, lub poproś męża (ojca, brata itp.) , żeby Ci to wytłumaczył. tongue_out
                                      • araceli Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 15:46
                                        iwles napisała:
                                        > ale przecież właśnie dokładnie o tym samym piszę: brak papierka = podważone zau
                                        > fanie (czyli zaufania brak), papierek jest = ufam.

                                        A od kiedy bacik na kogoś (papierek) jest dowodem zaufania. Non-stop na ematce powtarzane jest jakoby małżeństwo zabezpieczało kobietę w razie jakby panu odbiło. Abstrahując od sensowności tego argumentu - skoro chcesz mieć zabezpieczenie na papierze to chyba zaufania nie ma?
                                        • iwles Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 23:09
                                          Ale to nie ja tak uwazam, tylko misiu, a ja sie z nim nie zgadzam tongue_out
                    • sanciasancia Re: zdrada w konkubinacie 16.01.14, 23:39
                      Ty. Sprowadzasz zdradę do rozwodu w swojej argumentacji.
                      • misiu-1 Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 00:13
                        Mylisz się.
                        • sanciasancia Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 00:48
                          > Mylisz się.
                          Wyciągam wnioski z twoich wypowiedzi.
                          Może trzeba składniej pisać.
                          • misiu-1 Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 09:01
                            Twoje wnioski są logicznie wadliwe. smile
                            • sanciasancia Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 13:53
                              > Twoje wnioski są logicznie wadliwe. smile
                              Chyba raczej twój strumień świadomości, bo twoje posty trudno nazwać argumentacją.
                              • misiu-1 Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 14:50
                                Strumień mojej świadomości ma się dobrze i gotów jestem przyjrzeć się twojemu rozumowaniu, jeśli je przedstawisz i wytknąć braki. smile
                                • sanciasancia Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 15:06
                                  > Strumień mojej świadomości ma się dobrze i gotów jestem przyjrzeć się twojemu r
                                  > ozumowaniu, jeśli je przedstawisz i wytknąć braki. smile
                                  Twój strumień świadomości ma się dobrze? Czyli, jak zawsze potoczysty? I ma się przyjrzeć mojemu rozumowaniu? Dziękuję, postoję, bo strumień świadomości z definicji jest mało logiczny.
                                  • misiu-1 Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 15:11
                                    Skoro nawet nie rozumiesz, co czytasz, to chyba nie mamy o czym dyskutować.
                                    • sanciasancia Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 15:51
                                      Skoro wyrzucasz z siebie wyłącznie strumień świadomości, to chyba nie mamy o czym dyskutować.
        • cherry.coke Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 14:21
          volta2 napisała:

          > Slubujacy cały czs trwaja na posterunkach.

          Polska krajem bez rozwodow? big_grin
          • vilez Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 14:54
            Łoczywiście.
        • ichi51e Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 14:28
          Chyba cie pogielo. Ludzie dzieci w konkubinatach maja tez tylko w ramach proby generalnej?
          • maggi9 Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 14:29
            No tak a potem zrobią już to prawidłowe "po bożemu".
        • lola211 Re: zdrada w konkubinacie 14.01.14, 09:52
          Bo juz przebieram nózkami, by organizowa
          > c ślub jak z bajki.

          I to sa wlasnie żony.Ten rodzaj kobiet,nie konkubiny.One z zalozenia chca byc zonami, to tylko kwestia czasu.Konkubinat to dla nich okres przejsciowy.
          A prawdziwe konkubinaty to zwiazki, gdzie z zalozenia nie chce sie zwiazku formalizowac.Nie chce sie byc żoną.I jest sie w takim zwiazku lata cale i dzieci sie wychowuje.
          • ada16 Re: zdrada w konkubinacie 14.01.14, 10:20
            Konkubinat to dla nich okres przejsciowy.
            Dokładnie tak.
            To jest jak odbicie chłopaka innej dziewczynie, mniejsza waga niź odebranie męża żonie.

            Podobnie jak umowa ustna ( umowa o pracę, umowa o pozyczkę itp) jest trudniejsza doi wyegzekwowania niż umowa zawarta na piśmie.
            ?Osobną kwestią jest jest stanowisko tej częsci pary , która ewentualnie zdradza w konkubinacie.



            • lola211 Re: zdrada w konkubinacie 14.01.14, 22:52
              mniejsza waga niź odebranie męż
              > a żonie.


              Mnie by bylo obojetne czy facet zonaty czy w zwiazku nieformalnym.Ta sama sytuacja- nie jest wolny.
        • antychreza Re: zdrada w konkubinacie 15.01.14, 13:51
          Ehe, w tym roku rozleciało się z głośnym hukiem małżeństwo mojego "szwagra". Moi dziadkowie zanim się pobrali z 15 lat żyli w konkubinacie. Itp. itd.
          Moje doświadczenie (głównie zawodowe) wskazuje na to, że te 10-15 letnie małżeństwa też by się szybciutko porozpadały gdyby nie to, że z braniem rozwodu to nie takie hop siup, szczególnie jeśli są dzieci albo, co gorsza, majątek do podziału (tak, większość ludzi bardziej żre się o majątek, niż o dzieci). Zanim skończą pisać pozwy, to się zastanowią i dojdą do wniosku, że jednak nie jest tak źle.
          Nie ma różnicy, umawiam się na związek, to nie zdradzam. Nie ważne czy z papierkiem czy bez.
    • vilez Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 13:44
      Ale co Cię obchodzi jego życie prywatne...
    • triss_merigold6 Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 13:48
      Naturalna konsekwencja życia w kręgach władzy, pani nie powinna być zdumiona.
      • vilez Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 14:00
        Eeee..nie aż tak naturalna. Vide nasz Komorowski, Kwasniewscy, Kaczyńscy, Millerowie.
        Zwyczajnie- jedni się rozstają, inni- nie. Nic niezwykłego.
        • baltycki Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 14:14
          vilez napisała:

          > Eeee..nie aż tak naturalna. Vide nasz Komorowski, Kwasniewscy, Kaczyńscy,

          Obaj?
          • morgen_stern Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 14:22
            Chyba miała na myśli małżeństwo Kaczyńskich...
          • podkocem Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 14:25
            pozostał wierny aż do konca swojemu kotu...
          • vilez Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 14:35
            Oczywiście- Jarek z kotem.
    • demonii.larua Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 14:37
      Matko, zdrada jest zdrada. Nawet jak się tupta dwa miechy i zalicza się właśnie pierwszy "związek".
      > Smaczku dodaje fakt, że owa "first lady" swego czasu odbiła biednego misia Holl
      > ande'a poprzedniej żonie i czwórce dzieci...
      Jak to było... nie czyń drugiemu co tobie niemiłe? :F
    • zazou1980 Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 14:48
      ja zakładam, że te same zasady obowiązują - w końcu tworzymy związek, nie ma znaczenia, że nieformalny.
      jestem lojalna w stosunku do konkubina, a on do mnie. brak ślubu to taka furtka umożliwiająca ewentualne szybsze i mniej bolesne zakończenie związku - bez zbędnej zwołoki czasowej (separacja)...
      • iwoniaw Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 16:59
        No toż Hollande właśnie "zakończył związek bez zbędnej zwłoki czasowej", czyż nie?
        • triss_merigold6 Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 17:07
          I paczcie, pani porzucona zamiast zachować się z klasom i godnosciom i życzyć panu szczęścia z nową wybranka, miała zwyczajne załamanie nerwowe. Gorzej to zniosła niż pierwsza lepsza ematka.
          • carmela_soprano Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 17:57
            Może ją do tego szpitala zapakowali, bo chciała lafiryndę za kłaki targać i uznali ją za niebezpieczną dla otoczenia (i pozbawioną klasy, ofc, kto to widział żeby Francuzka nie miała klasy).
            • triss_merigold6 Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 18:03
              Tia, z forum można się dowiedzieć, że tylko zapuszczone, uzależnione finansowo od męża garkotłuki zachowują się bez klasy i histeryzują oraz snują barwne plany zemsty na tej trzeciej, natomiast kobiety atrakcyjne, zamożne oraz eleganckie mają klasę zawsze i wszędzie. tongue_out
              • volta2 Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 18:18
                No i tych atrakcyjnych i zmoznych przeciez sie nie zdradza.

                A juz tych, co pracuja i maja wlasna kase, to w ogóle,no jakżes to tak.
                A juz na pewno pracujące wychwytuja w mig te przesłanki ze jest ta kolejna, nie to co taki domowy garkotłuk. Ten to sie orientuje, jak pan pakuje zonke do jej rodziców.
                • triss_merigold6 Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 18:26
                  O toto.
                  A nawet jeśli pan mąż/partner ośmieli się taką atrakcyjną i zamożną zdradzić, to ona z ulgą oddycha, że pozbyła się toksycznego gada i tanecznym krokiem odchodzi w kierunku zachodzącego słońca, po drodze flirtując z nowymi księciami z bajki, którzy składają jej poważne propozycje.
                  Żeby się tak załamywać nerwowo po zwykłym kopie od faceta, no nie, tak się na ematce nie robi. tongue_out
    • anika772 Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 19:23
      Pierwsza dama nie powinna być zdziwiona, bo parę lat temu wyjęła pana innej pani. Widać pan łatwy.
      • mamurzyca Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 20:14
        Anika772 bardzo dobrze to ujęłaś!!! Pan jak ten konik polny z kwiatka na kwiatek... Wspolczuje zdrad i takiego wystawiania ich na publiczne dyskusje... Cóż takie zycie elit.. wszystko na pokaz..
        • vilez Re: zdrada w konkubinacie 14.01.14, 19:51
          Bo nie w elitach takie rzeczy nie mają miejsca...lud się prowadzi ekstraczysto iwogle.
    • kowalka33 Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 19:36
      Ha co tam prezydentowa konkubina do ematki, na fali ostatnio licznych związków o zdradzie i godności ematki napiszę że kuzynka mojej koleżanki romanująca z zonatym misiem od roku właśnie dostała w papę od legalnej żony misia. A towarzystwo wysoko postawione , pan z bardzo wysoką pozycją zawodową, zonka też, kochanka asystentka , żadna lilia, polująca z wyrachowaniem na misia przez długi czas. Najfajniejsze to , ze kochanka jest oburzona brakiem klasy żony , chyba zagląda na ematkę , w jej mniemaniu kobieta powinna palnąć sobie w łeb i przy okazji strzelić dzieci ....
      • triss_merigold6 Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 20:01
        I pomogło kuzynce koleżanki czy nadal upiera się przy tym akurat misiu?
        • lech.boleslaw.w Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 20:15
          Czasem wazna jest czysta satysfakcja i slodka zemsta.
        • kowalka33 Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 21:02
          nie pomogło niestety , nadal marzy o misiu i teraz to już jest jasne że to żony wina i podła nie uniosła się honorem. To generalnie jest magiel potworny. Facet jest ostatnia świnia , no ale z jego kochanki jest naprawdę niezły numer, to nie jest sytuacja pod tytułem zakochałam się na amen , tylko facet ustawiony , alimenty zapłaci do bachorów zadzwoni raz na tydzień i tyle
      • incubus_1 Re: zdrada w konkubinacie 14.01.14, 09:32
        Podoba mi się ta legalna żona. A jeśli jeszcze napiszesz, że legalny mąż też dostał w papę, to już mnie zachwyci!
    • pani_wolanska Re: zdrada w konkubinacie 13.01.14, 21:15
      Nie no, w konkubinacie się nie liczy,
      jak pan bezdzietny to też się nie liczy,
      jak ma jedno dziecko to też nie,
      jak ma dwójkę to też można wybaczyć (w tym przypadku ewentualnie na trochę wyrzucić z domu, żeby zmądrzał),
      tylko w świntej rodzinie (mąż, żona i trójka lub więcej dzieci) nie wolno.
    • sandra1301 Re: zdrada w konkubinacie 14.01.14, 09:11
      Zdrada w konkubinacie nie istnieje. Konkubinat to wszak wolny związek, więc wolno robić co się chce. Tak więc pani konkubino-prezydentowa niech teraz nie roni krokodylich łez, bo sama się zgodziła na taki układ, sorry
      • lola211 Re: zdrada w konkubinacie 14.01.14, 09:26
        Jakąs dziwna definicje zdrady masz.
      • naomi19 Re: zdrada w konkubinacie 19.01.14, 10:22
        to w końcu wolny czy związek? zdecyduj sie
    • incubus_1 Re: zdrada w konkubinacie 14.01.14, 09:33
      Żal mi jej, bo w szpitalu wylądowała, ale z drugiej strony, należało jej się.
    • maggi9 Re: zdrada w konkubinacie 14.01.14, 09:37
      Uhm serio?
      Kurde no szczęka mi nieco opadła po przeczytaniu tego wątku. Facet w konkubinacie to nie mąż więc zdrady nie ma, spokojnie można go innej pani wyjąć bez żadnych dylematów moralnych. A już jak dzieci nie ma to w ogóle niczym się nie różni od tego wolnego. Chyba, że to jakieś jaja są?

      Jak rozumiem wszystkie panie, które tak twierdzą w miesiąc po poznaniu swego dzisiejszego męża już ustalały datę ślubu, który odbywał się w tempie ekspresowym. Zaklepany - mój. A jakby się w czasie "bezślubnym" napatoczyła jakaś pani, która by misia wyjęła bo w końcu nie mąż więc spokojnie można to byście tylko machnęły ręką. Nic to, że byliście w związku ale bez papierka więc niech bierze sobie koleżanka.
      • lola211 Re: zdrada w konkubinacie 14.01.14, 09:56
        Bardziej chodzi o to,czy zobowiazan do wiernosci czułby sie pan.Bo srednio łapie, jak mozna wyjac komus misia bez jego wlasnego w tym udzialu.Oraz srednio lapie dlaczego ta trzecia ma sie jakos specjalnie zastanawiac, czy on jest zonaty czy nie jest w sytuacji, gdy on sie jej podoba.To jest jakas drugorzedna kwestia w ogole w czasach,gdy malzonka bardzo łatwo zmienic w rozwodnika.
        • lady-z-gaga Re: zdrada w konkubinacie 14.01.14, 10:04
          Pan powinien czuc się zobowiązany, bo niby czemu nie? zobowiązania ustne miałyby się nie liczyć?
          Czy pracodawca, zatrudniający kogos na czarno, ma prawo go oszukac i nie płacić? czy wszelkimi umowami, zawartymi ustnie, powinnismy się nie przejmowac, bo nie ma to konsekwencji prawnych?
          • lola211 Re: zdrada w konkubinacie 14.01.14, 10:09
            Pewnie, ze powinien, bo chodzi o zwykla przyzwoitosc.A czy maz czy niemaz nie ma zadnego znaczenia.
      • incubus_1 Re: zdrada w konkubinacie 14.01.14, 10:03
        Uspokoję cię. Nie wszyscy tak myślą, dla mnie związek niezalegalizowany jest tak samo nietykalny jak małżeństwo, a ludzie w nim pozostający tak samo są zobowiązani wobec siebie do wierności.
    • aagnes Re: zdrada w konkubinacie 14.01.14, 10:17
      Najlepiej by bylo jakbyscie pisaly historie z zycia wziete (swojego zycia), z tego co sie orientuje tutaj spora czesc dziewczyn ma mezow z odzysku, ew same sa z odzysku (przy czym nie przeszkadza to pisac o tym jakie sa swiecie przekonane o niewinnosci misiaczka tongue_out) i same rowniez nigdy przenigdy nie zdradzaja, zreszta kiedy, skoro bzykaja sie ze swoim slubnym kilka razy dziennie.... takie to juz jest to forum, pelne sprzecznosci jednoczesnie pelne prawych i uczciwych obywatelek i zon
      • nenia1 Re: zdrada w konkubinacie 14.01.14, 10:26
        aagnes napisał:

        > Najlepiej by bylo jakbyscie pisaly historie z zycia wziete (swojego zycia), z t
        > ego co sie orientuje tutaj spora czesc dziewczyn ma mezow z odzysku, ew same sa
        > z odzysku (przy czym nie przeszkadza to pisac o tym jakie sa swiecie przekonan
        > e o niewinnosci misiaczka tongue_out)

        He, he, kolejna odezwa o pisanie szczerej prawdy do której trudno się przyznać.
        Zadziwiające, że nigdy orędownicy takich odezw nie zaczynają od siebie, tylko
        wymagają od kogoś. Zapodaj jakąś swoją historię może skuteczniej innych zachęcisz.
        • aagnes Re: zdrada w konkubinacie 14.01.14, 10:42
          ok, zapodaje swoja historie: jestesmy z M 14 lat razem (w konkubinacie) i to by bylo na tyle.
          aha skoro juz jestesmy przy zdradach - wiele, wiele, bardzo wiele razy zonate misiaczki dawaly jasno i wyraznie do zrozumienia na co maja ochote, dlugo przed tym jak bylam z M i w trakcie, wyciagnelam kiedys od kilku z nich, ze to normalne i czemu sie dziwie, ze co z tego ze zona na stanie. sama niestety nie jestem typem skaczacym na boki, po prostu brakuje mi czasu na ogarnianie tego co mam, nie wiem kiedy mialabym umawiac sie na boku, i tak chodze wiecznie niedospana....
          ale nie rozumiem skad oburzenie - przeciez bez przerwy czyta sie tutaj o exach - znaczy sie wiekszosc dziewczyn jest z odzysku, wiec mysle, ze kilka historii moglyby przytoczyc - jak to sie odbywalo w ich zyciu.
          • sandra1301 Re: zdrada w konkubinacie 14.01.14, 19:12
            Jaka zdrada? Przecież konkubent nigdy nikomu nie ślubował i nie podpisywał, że "nie opuści aż do śmierci" lub, ze dołoży starań aby "związek był zgodny i trwały". Dlaczego miałby mieć jakieś skrupuły? Jest zupełnie wolnym człowiekiem i wybiera sobie kogo chce do życia, a raczej do łoża. O co kaman?
            Przypadek pani quasi-prezydentowej potwierdza fakt, że to mieczem wojuje od miecza ginie.
            • sanciasancia Re: zdrada w konkubinacie 14.01.14, 19:25
              > Jaka zdrada? Przecież konkubent nigdy nikomu nie ślubował i nie podpisywał, że
              > "nie opuści aż do śmierci" lub, ze dołoży starań aby "związek był zgodny i trwa
              > ły".
              Normalnie ludzie, jak są razem starają się, żeby "związek był zgodny i trwały". Poza tym, skąd wiesz, co tam sobie ludzie nawzajem ślubują?
            • lola211 Re: zdrada w konkubinacie 14.01.14, 22:55
              >Dlaczego miałby mieć jakieś skrupuły?

              Moze dlatego, ze zwykla przyzwoitosc wymaga lojalnosci i wiernosci dochowac.
              • misterni Re: zdrada w konkubinacie 16.01.14, 23:25
                Aż strach pomyśleć, jak Sandra i Misiu są wstanie potraktować przyjaciela. Wszak przyjaźń to nie związek formalny.
          • vilez Re: zdrada w konkubinacie 14.01.14, 19:54
            > ok, zapodaje swoja historie: jestesmy z M 14 lat razem (w konkubinacie) i to by
            > bylo na tyle.

            Mało. Nie przebiłaś mnie. Byłam w związku 22 lata. Wiernym.
    • jowita771 Re: zdrada w konkubinacie 14.01.14, 20:21
      Dla mnie bez różnicy czy to konkubinat czy małżeństwo, nawet będąc nastolatką nie podrywałam chłopaków, którzy się z kimś spotykali.
    • nathasha Re: zdrada w konkubinacie 14.01.14, 22:55
      Moze (byla?) pierwsza dama miala atak bo podobno kochanka jest w czwartym miesiacu ciazy. Czyli do upokorzenia zwiazanego z publiczna zdrada doszlo prawie pewne zerwanie.
    • ashraf Re: zdrada w konkubinacie 14.01.14, 22:59
      Zdradzający jest ..jem niezależnie od tego, czy jest żonaty, czy w stałym związku nieformalnym. Podobnie jak ostatnią świnią bez godności jest kobieta, która wdaje się w romans z mężczyzną, który ma stałą partnerkę. Zajęci są nietykalni i tyle w temacie.
    • tully.makker Re: zdrada w konkubinacie 15.01.14, 14:00
      Zyje w konkubinacie od 12 lat. zawsze czulam sie zobowiazana do wiernosci partnerowi, ba, nawet teraz, kiedy jestesmy w trakcie rozstania nie rozgladam sie za nikim innym dopoki rozstanie nie zostanie sfinalizowane.
    • araceli Re: zdrada w konkubinacie 16.01.14, 23:06
      carmela_soprano napisała:
      > Czy w konkubinacie obowiązują te same zasady co w małżeństwie?

      Obowiązują takie zasady jakie sobie ludzie ustalą. O małżeństwach otwartych to żadna ematka nie słyszała?
    • tender-love Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 11:31
      Dla mnie facet bez ślubu to wolny facet.
      Zresztą dlaczego nie wziął slubu? Dlatego, że czeka na lepszy model, a nóż się ktoś lepszy pojawi.

      I faceta w konkubinacie, jakby mi się podobał, wzięłabym bez mruknięcia okiem.
      • jagienka75 Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 11:40
        > I faceta w konkubinacie, jakby mi się podobał, wzięłabym bez mruknięcia okiem.


        no jeśliby tylko na takiego byłoby Cię stać...
        ja bym na takiego nawet nie spojrzała, nawet gdybym była samotną matką dwójki dzieci.
        • tender-love Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 11:43
          no widzisz, a ja bym spojrzała
          • jagienka75 Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 11:45
            ma się powodzenie u płci przeciwnej, nie?big_grin
            • tender-love Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 11:48
              ja akurat mam powodzenie, przeszkadza Ci to?
              • jagienka75 Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 11:53
                właśnie widać, jakie masz to "powodzenie", skoro twierdzisz, że brałabyś się za chłopa w związku konkubenckim.
                miłego dnia.
                • tender-love Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 11:56
                  tak, mam powodzenie i wzięłabym się za faceta w konkubinacie, zgadza się
                  • triss_merigold6 Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 12:00
                    A skąd śmiałe założenie, że w ogóle by był zainteresowany?
                    • tender-love Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 12:03
                      ponieważ nie znam faceta, który nie byłby mną zainteresowany, żonaty, nieżonaty, wystarczy że palcem kiwnę
                      • triss_merigold6 Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 12:15
                        Hm, nie wiem co bierzesz ale jest warte swojej ceny.
                      • soczek_bez_gazu Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 13:03
                        Ty to weź odbij tego Fransuła, Polska potrzebuje dobrej prasy
                      • naomi19 Re: zdrada w konkubinacie 19.01.14, 10:25
                        nick zobowiązuje big_grin
      • misterni Re: zdrada w konkubinacie 17.01.14, 13:01
        tender-love napisał(a):

        Zresztą dlaczego nie wziął slubu? Dlatego, że czeka na lepszy model, a nóż się ktoś lepszy pojawi.

        Ano dlatego np, że takie mają zasady - on i jego partnerka. A może być jeszcze tak, że jest jakaś przeszkoda do zawarcia tego ślubu. Albo to konkubina kategorycznie nie chce ślubu.
        Albo sobie ustalili, że ślub np z 5 lat, w jakiś specjalnych okolicznościach.

        I faceta w konkubinacie, jakby mi się podobał, wzięłabym bez mruknięcia okiem.

        Jakby cię chciał oczywiście - nie każdy facet poleci na kobietę o mruczących oczach tongue_out
        • yvona73pol Re: zdrada w konkubinacie 18.01.14, 09:21
          Ha, ja mam przyjaciolke w konkubinacie i to juz 20 lat. I nie, zadne z nich nie czeka na "nic lepszego", po prostu taki maja swiatopoglad, a jak juz byli ze soba prawie dziesiec lat i wszyscy z rodziny im brzeczeli o slubie "bo wypada" to tym bardziej sobie obiecali, ze nic nie beda dla innych robili i koniec. Ich wybor. Ja szczerze to wlasciwie zapominam, ze nie sa malzenstwem, bo w mojej glowie sa smile
          • kowalka33 Re: zdrada w konkubinacie 18.01.14, 15:50
            z tego co wiem konkubinat to raczej trwały i pewny związek. Zakłada wspólne mieszkanie, bardzo często w takim związku są dzieci. Ja bym nie bardzo chciała , bo jakoś mam wrażenie że zawsze tylko jedna strona nie chce ślubu ( a przynajmniej jedna bardziej nie chce, przy czym w moim otoczeniu są to panowie). Rozumiem ze układ taki może być wygodny np dla par które były już w małżeństwach, takich które spotykają się w jesieni życia a jedno ma np rentę po mężu albo własne mieszkanie przeznaczone dla dzieci. W każdym razie facet zajęty to facet zajęty i kropka, misia się nie wyrywa. A co do Francuzki, cóż wyjęła pana innej pani a do tego on jest taki okropny stary dziad , jak to władza jednak uderza w głowę i człowiek robi się sexi
    • brak.polskich.liter Re: zdrada w konkubinacie 19.01.14, 10:39
      carmela_soprano napisała:

      > Smaczku dodaje fakt, że owa "first lady" swego czasu odbiła biednego misia Holl
      > ande'a poprzedniej żonie i czwórce dzieci...

      No wiec wlasnie. Coz, ten akurat przyklad stanowi doskonala ilustracje porzekadla "what goes around comes around". Widac pan JH to taki typ, ze lubi od czasu do czasu wymienic dame serca na nowszy model. Bo tak ma i juz. Domyslam sie, ze dla kolejnej pani odkrycie, ze oto powielila los swojej poprzedniczki, musi byc bardzo przykre, ale trudno jakos goraco wspolczuc.
      Nie wiem, co ma do tego stan cywilny. Wydaje mi sie, ze niezbyt wiele. Znam pana, ktory stosuje bardzo zblizony do JH modus vivendi, tyle, ze on swoje zwiazki (aktualnie juz czwarte malzenstwo) formalizuje. Dla chcacego nic trudnego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka