wioskowy_glupek
10.02.14, 11:52
Zastanawiam się czy to tylko w Polsce pies jest wrogiem publicznym nr. 1 ? Przerażające to jest...
Już pomijam mój wątek o pomocy pod sklepem, gdzie usprawiedliwieniem dla braku pomocy był skaczący pies... bo pobrudzi, bo dziecko wystraszy itd...
Ale co jest jakiś wątek o psach, to taki jad taka nienawiść się leje, że to aż żal normalnie. Co która, komu zrobi jak się do jej dziecka pies zbliży itp.
Ale żeby nie było, że to tylko na forum a w realu cacy to może opowiem co się obecnie na moim osiedlu wyrabia.
Zaczęło się od kolegi z podstawówki, któremu ewidentnie odbiło... Chłopak ma misję żeby - cytuję "załatwić wszystkie te stare k** które pobrały kundle ze schroniska". W efekcie, zaczął zaczajać się po kolei na sąsiadów którzy mają psy - na początek jego klatka i 2 psy - tak wykończył rodzinę z psami, że ta musiała się wyprowadzić. Walił im w drzwi, pozywał do sądu itd. Zachęcony zwycięstwem pozwał kolejną sąsiadkę, o to że psy szczekają a on się o dziecko stara i musi się skupić - autentyk ! Od tego czasu poszło już na maksa. Na osiedlu głównie starsze babcie z małymi pieskami - część z nich gania bez smyczy i kagańca, nigdy nic złego nikomu nie zrobiły. Owszem chłopak wg. prawa ma rację, bo pies ma być na smyczy i koniec, gdyby wezwał straż miejską powinien być mandat i nie ma sprawy. Niestety, chłopak zakłada kominiarkę i z balkonu lunetą obserwuje ludzi z psami, kameruje, robi zdjęcia, specjalnie prowokuje psy do agresywnych zachowań. Doszło do tego że po jednej z rozpraw, zaczaił się na sąsiadkę w ciemności na korytarzu i tak ją nastraszył, że mało nie dostała wylewu i od miesiąca ze strachu z domu nie wychodzi. Teraz ma kolejną ofiarę, kobietę która od lat zabiera psy ze schroniska, opiekuje się nimi, taki typ społecznicy. Prowokuje jej psa, robi zdjęcia kameruje, zamiast wezwać straż miejską która wypisała by mandat, ciąga z naszych podatków ją po sądach. Doszło do tego, że sędzina skierowała go na badania psychiatryczne.
Okazuje się że nie jest to jedyny wariat osiedlowy, ponoć na rozprawę potrafi ściągnąć 30 świadków ! Czyli 30 osób, tak bardzo nienawidzących psów, że chcą się ciągać po sądach bo pies mieszka na osiedlu. Ostatnio sama padłam ofiarą tej paranoi. Jest blok, pod blokiem trawnik ok 20 m ogrodzony drzewkami. Szłam z moim szczeniakiem na spacer - pies był na smyczy i obwąchiwał sobie krzaczki, szłam po drugiej stronie tego trawnika za drzewami po chodniku i pies stanął żeby się wysikać - tak tak, wysikać nie kupę zrobić. Na co kretynka z balkonu zaczęła wywrzaskiwać, że ona mi zdjęcia robi, że mam już 4 i jak ona mnie jeszcze raz zobaczy to coś tam coś tam, więc pośpiesznie ją poinformowałam co ja jej zrobię jak jeszcze raz zobaczę że ro bi mi jakiekolwiek zdjęcie itd... Mąż tej kobiety, ponoć jest policjantem i kolegą tego chłopaka o którym pisałam wcześniej. Zastanawiam, się czy taki bezmózg zastanawia się nad tym co robi ? Wiadomo że psa się na trawnik ludziom nie wprowadza, żeby kupę zrobił, ale tak się niestety składa, że ma prawo się wysikać, mało tego pies był na chodniku nie na trawniku, co już było moją dobrą wolą bo zakazu nie ma. Efekt tego wszystkiego jest taki, że w końcu my psiarze zebraliśmy się też razem i zaczęliśmy od wzajemnego wspierania się na rozprawach, zebraniu podpisów pod petycją i wysłany został list do prezydenta miasta, ponieważ czujemy się zastraszani na własnym osiedlu. Kurde człowiek, bierze miastu problem z głowy zabierając psa ze schroniska, nie dość że miasto nie daje za to żadnej wyprawki, nie partycypuje w kosztach kastracji w przypadku szczeniaka, to jeszcze trzeba płacić podatek a nie można się z nim czuć bezpiecznie.
Zastanówcie się z kim wy się identyfikujecie z waszą nienawiścią do psów - z takimi właśnie oszołomami...
Ja na ten przykład nienawidzę papug, kanarków i innych takich a kotów się boję i co w związku z tym mam ludzi powystrzelać bo koty mają ?