beatulek
14.02.14, 10:46
Siedziałam wczoraj z córką (11 lat) w restauracji. Jakaś taka podrzędna knajpka. Zamówiłam sobie kawę i lody. Nagle nie wiadomo skąd stanął obok mnie chłopczyk - mógł mieć może ze 2 lata. pokazuje na moje lody i mówi "am". Zrozumiałam, że chce abym go poczęstowała, ja jednak nie mam w zwyczaju jadać jedną łyżeczką z jednego talerzyka z obcymi dziećmi. Odpowiedziałam by poszedł do swojej mamy. Zero zainteresowania matki. Pobiegł gdzieś, wrócił po minucie i znów pokazując na moje lody woła "am". Tak nieszczęśliwie pokazał, że wylał na siebie moją kawę. I co? Od razu zjawiła się matka - na moje oko jakaś 23-25 latka i zaczyna się drzeć, że widzę, że dziecko biega a kawę na brzegu stolika stawiam, że jej małego poparzyłam itd.... Kawa była ciepła i dziecka mi szkoda ale do jasnej......... czy ja własnego zamówienia nie mogę na własnym stoliku postawić? Czy ja mam pilnować cudze dzieci?????
Ja w podobnej sytuacji pewnie przeprosiłabym osobę, której przeszkodziło moje dziecko i zamówiła jej kolejną kawę. (kelner pewnie myślał podobnie bo kolejną kawę dostałam od firmy).
I żeby nie było - nie mam pretensji do dziecka, gdybym potrafiła przytrzymałabym małego by się nie poparzył ale młode matki są chyba teraz coraz bardziej roszczeniowe. Nie potrafią się już nawet zawstydzić.