aquella
28.02.14, 10:53
Jestem za tym, że fanaberię każdy jakąś musi mieć co by nie zwariował ( nie ważne czy to pani do sprzątania jak się siedzi w domu czy małe zoo w ogrodzie), im bardziej niepotrzebna w mniemaniu naszego otoczenia tym bardziej potrzebna naszemu samopoczuciu.
Za czasów bezdzietnych fanaberią moją było kupowanie perfum, butów i torebek w nadmiarze oraz łażenie do kina nawet kilka razy w tyg. ( często lubiłam filmy niszowe puszczane o jakiejś 21ej w maratonie np.)
dzisiejszą fanaberią jest pieczenie chleba w domu i ogólnie szukanie zdrowej żywności, a chemia i tak się sączy w moje żyły, ale ważne , że samopoczucie mam lepsze...
A Wy, macie jakieś fanaberie ??