Mam dlugi i...

04.04.14, 10:40
Nie ogarniam takich osób.
Mąż koleżanki- stracił pracę, narobił długów ale za kablówkę płaci bardzo drogi abonament i nie godzi się zamienić na tańszy w ktorym jest "tylko" 110 kanałów - bo on chce mieć swoje ulubione kanały i basta więc żono płać 200zł...

Znajoma- miala bardzo trudna sytuację, po rozwodzie mąz placil bardzo male alimenty na dzieci. Zapożyczyła się u rodziny u znajomych, od tego pożyczala , temu oddawała, ten jej dal w prezencie.. I jakoś to szło, powoli się odrabiala. Narzekala jak jej ciężko, jak dzieciom nie ma co jeść dać, że sama czasem pije tylko wodę, że czasem ma 10 zł w portfelu i nie wie co kupić żeby w domu coś było, że za to robi obiad dla 3 osób. Po czym umawiała się ze mną na oddanie pożyczki w lokalu na mieście i ot tak, wydawała 40-50 zł za swoje jedzenie i piwko. A przeciez mogła przyjechac do mnie na kawę i nie musiała nic wydawać. Ale ona uwazala, że raz w miesiącu nalezy jej się relaks w lokalu.. A za kilka tygodni znowu dzwonila o pożyczkę no bo dzieci głodne, bo składka w szkole, itd..
Jej zarobki przekladaja się z czasu jaki na pracę poświęci. Jak "biega za robotą" to ma większa kasę. Kiedyś pozyczyla 1000zł "bo dziecko chce na kolonie a ona już nie ma ani grosza" a za kilka dni dowiaduję się, że dziecko może i na koloniach, lecz ona też sobie pojechala z kolegą na kilka dni się zabawić. I wcale się nie przejmuje tym, że gdyby popracowala te kilka dni to by pozyczac nie musiała..

Nie ogarniam takich ludzi.
Ja, jeśli nie mam pieniędzy, to oszczędzam na czym się da. Jeśli mam dlugi to zaciskam pasa zakasuję rękawy i pracuję jak najwięcej żeby je spłacić. A dopiero potem myślę o przyjemnościach.
A jak jest u was?

    • mx3_sp Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 10:44
      długów nie mam. Różnie ludziom się życie układa.
      • eo_n Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 10:56
        Nie wszyscy są tacy ogarnięci jak Ty najwyraźniej tongue_out

        Męża od kablówki nie rozumiem, koleżankę - jak najbardziej. Ale że jak się zastanowić, to ta kablówka dla niego tak przyjemna jak obiad w knajpie dla niej, to w sumie jestem w stanie nadążyć.

        Uważam, że jak się ma dług i go oddaje (!) to wierzyciel nie ma prawa patrzeć, co dłużnik robi z pozostałą kasą. Albo po prostu nie pożyczaj, skoro tak Cię to boli i musisz aż koleżankę obgadać tongue_out

        Ja czasem pożyczam. Oddaję zgodnie z umową. I tak: mimo że nie jestem bogata, pozwalam sobie czasem na luksusy (jedzenie, wyjazd, książki, ogród itp. bo akurat takie mam priorytety, potrzeby (?) ). Dla mnie to ważne i w moich oczach poprawia jakość mojego życia. Nic nikomu do tego. Nawet jeśli "rozsądnie" gospodarując, nigdy nie musiałabym nic pożyczać tongue_out
        • chipsi Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 12:11
          > Uważam, że jak się ma dług i go oddaje (!) to wierzyciel nie ma prawa patrzeć,
          > co dłużnik robi z pozostałą kasą. Albo po prostu nie pożyczaj, skoro tak Cię to
          > boli i musisz aż koleżankę obgadać tongue_out

          Od tego mamy forum by sobie bezkarnie koleżanki po obgadywać smile Poza tym uważam że często mamy prawo się pieklić o pożyczane pieniądze, jeśli ktoś wyprosił na chleb a np zrobił sobie prezent, na który nas samych nie stać. Jeśli trwoni kasę na bzdury a potem płacze że nie ma na jedzenia dla dzieci, to podnosi ciśnienie. Znam też osoby wiecznie bez kasy, bez stałej pracy, wiecznie na pożyczonym, które jeszcze komentują to że za mało zarabiam (chociaż mi wystarcza, nie pożyczam).
          • eo_n Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 13:35
            chipsi napisała:


            >
            > Od tego mamy forum by sobie bezkarnie koleżanki po obgadywać smile
            A to zależy od dnia i tematu obgadywania big_grin


            Poza tym uważam
            > że często mamy prawo się pieklić o pożyczane pieniądze, jeśli ktoś wyprosił na
            > chleb a np zrobił sobie prezent, na który nas samych nie stać. J

            A ja mam odczucie, że taką postawę mogą reprezentować osoby mające problem z odmawianiem. Jeśli kogoś o coś proszę (nawet nie o pożyczkę, choć czasem też), to automatycznie zakładam, że może się nie zgodzić. Są osoby, które się zgadzają, a potem szukają dziury w całym, bo zrobiły to wbrew sobie - a pretensje zamiast do siebie, maja do osoby, której wyświadczyły przysługę, pod byle pretekstem. Mój mąż taki bywa i trzeba było sporo czasu, abym rozgryzła ten schemat. Ja teraz jestem wyczulona, ale wg mnie łatwo przeoczyć takie sygnały (zakładając oczywiście, że nie chce się nikogo w nic wrabiać wbrew woli tej osoby).

            Sama, kiedy pożyczam, to zapominam o sprawie do czasu zwrotu. Nie przyszło by mi do głowy rozliczać kogoś ze stylu życia. Natomiast jeśli ewidentnie działa nie fair (np. mówi że potrzeba na leki dla dziecka, a idzie w tango), uznałabym to za zwykłe oszustwo i po prostu więcej nie pożyczyła plus prawdopodobnie rozluźniła kontakty, nie zaś dywagowała nad rozumieniem czy nierozumieniem. Ludzie są różni. Nie da się wszystkich zrozumieć. No chyba że jest się oświeconym Buddą tongue_out jednak wiele wskazuje na to, że Autorka Wątku taka nie jest, więc to takie przelewanie z pustego w próżne: rozumiecie... nie rozumiecie... A jakie to ma znaczenie?
            • kandyzowana3x Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 15:24
              Tak, czulabym sie jak ostatnia swinia odmawiajac koleżance pozyczenia pieniedzy na jedzenie dla dzieci. Gdybym dowiedziala sie, ze te pieniądze wydaje na wyjscia i uprzyjemniacze czasu, czulabym sie wykorzystana i oszukana. Dla mnie to manipulacja.
              Niektorym znajomym nie mialabym problemu pozyczyc całej wyplaty na wakacje, o ile sprawe stawiaja uczciwie.
              • anorektycznazdzira Re: Mam dlugi i... 06.04.14, 22:04
                podpiszę się
            • madzioreck Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 15:39
              > A ja mam odczucie, że taką postawę mogą reprezentować osoby mające problem z od
              > mawianiem. Jeśli kogoś o coś proszę (nawet nie o pożyczkę, choć czasem też), to
              > automatycznie zakładam, że może się nie zgodzić. Są osoby, które się zgadzają,
              > a potem szukają dziury w całym, bo zrobiły to wbrew sobie - a pretensje zamias
              > t do siebie, maja do osoby, której wyświadczyły przysługę, pod byle pretekstem.

              Niezupełnie. Jeśli mam swobodną górkę finansową i mogę pożyczyć bez bólu, to nie wnikam. Ale jeśli sama muszę czegoś sobie odmówić/odłożyć w czasie, żeby poratować koleżankę, która nie ma na jedzenie dla dzieci, to jednak trafiłby mnie szlag, gdyby się okazało, że ma na obiadki i kawki po lokalach. Nie mam problemu z odmawianiem, tylko różnicuję cele, na które pożyczam. Nie wypytuję też pożyczkobiorcy, na co mu kasa, ale skoro sam mówi, że nie ma za co zakupów zrobić, to to jednak działa na wyobraźnię.
              Miałam taką koleżankę - zawsze wjeżdżała mi na sumienie, że dla dziecka na mleko nie ma, natomiast dziwnym trafem na faje trzy stówy miesięcznie się zawsze znajdowały. Nie pożyczałam, sorry.
    • niecierpek_25 Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 11:01
      1 sytuacja

      Jeśli narobił długów, nie oddaje i pracy nie szuka to też nie ogarniam i żadne tam "żono płać", tylko żona zamienia u operatora abonament na mniejszy do czasu stanięcia na nogi.

      2 sytuacja

      Jeśli koleżanka zawsze długi oddaje to ja bym się nie czepiała.
      Pewnie, że niefajnie się żyje na wiecznych pożyczkach, ale niefajnie też jako samotna matka nie wyjść choć raz w miesiącu do knajpy.
      50 zł to nie jest majątek.
      • mx3_sp Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 11:04
        sytuacja 1 - może nie jest możliwa zmiana umowy lub była by kosztowna.
        sytuacja 2- każdy biedny musi na takiego wyglądać i tak się czuć.
      • gauad Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 11:06
        hmm.. właśnie o to chodzi, że ona ciągle mówi ile pieniędzy jej wchodzi w dzieci, że za 50 zl to ma 3 obiady dla całej rodziny, itd.. a poźniej wywala to jednorazowo w knajpie narzekając przy tym jak drogo ją dzieci kosztują...
        To nie jest tak, że tylko ze mną raz w miesiącu jest w lokalu, bywa na "kawkach" z innymi znajomymi z pracy.
        • mx3_sp Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 11:12
          widocznie nie jest tak źle jak piszesz.
        • memphis90 Re: Mam dlugi i... 22.11.21, 19:43
          Wcześniej pisałaś, że jest 1x w miesiącu.
          >Ale ona uwazala, że raz w miesiącu nalezy jej się relaks w lokalu..
    • martha_marcy_may_marlene Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 11:03
      Ja nie jestem zwolenniczką oszczędzania na wszystkim. Tak w zasadzie to mobilizuję się do oszczędzania tylko dla rzeczy dużych - więc oszczędzałam ostro, gdy chciałam kupić pierwsze mieszkanie, później, gdy chciałam kupić drugie, a teraz po raz trzeci, gdy sprężam się, żeby w rok zebrać na nowego SUVa z salonu. I nawet teraz muszę zostawić sobie jakąś chociaż jedną przyjemność w miesiącu, bo inaczej bym oszalała. A i tak sporo rozrywek zapewnia mi praca - kolacje w knajpach, wyjazdy do dobrych hoteli, dofinansowanie do jedzenia i wydatki kulturalne. Plus oczywiście partner - część kosztów przerzuciłam na niego, z jego błogosławieństwem (jemu też podoba się mój przyszły SUVwink).
      Więc pod pewnymi względami rozumiem Twoją znajomą, że chce chociaż raz ja jakiś czas sprawić sobie przyjemność - z psychologicznego punktu widzenia jest to zupełnie zrozumiałe. Człowiek długo nie pociągnie tylko na chlebie i wodzie.
      • mx3_sp Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 11:05
        wiesz oszczędzać mogą tylko ci, którzy mają z czego. Swoją drogą suv z salonu i drogie hotele to nie ta sama liga co kolonie dla dziecka.
        • shumi-mi-las Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 12:12
          Oj ale pozwol sie kolezance dowartosciowacwink
          • nie_dlaczego Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 13:03
            Czemu dowartościować? Nie może dziewczyna napisać na co oszczędza, bo ktoś się z tym źle poczuje?
            • martha_marcy_may_marlene Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 13:10
              Też nie wiem, czym miałabym się dowartościowywać. Tym, że jeżdżę prawie 11-letnim samochodem, w którym już nie działa kierunkowskaz (5 razy naprawiany), i że po prostu MUSZĘ kupić nowy samochód?
              • cosmetic.wipes Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 16:26
                Ale jakbyś napisała, że oszczędzasz na 6-letnią Astrę bez klimy, to by się panie nie poczuły urażone. A ty od razu z SUV-em wyjeżdżasz. Jeszcze z salonu.

                big_grin
        • martha_marcy_may_marlene Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 12:26
          Jak byłam biedna, to też raz w miesiącu musiałam sprawić sobie przyjemność typu kino, czy jedzenie w knajpie. Inaczej nie przetrwałabym tych czasów. Każdemu człowiekowi należy się odrobina luksusuwink.
          • mx3_sp Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 12:28
            to nie jest żadna bieda kiedy masz z czego wziąć na kino czy inne przyjemności. Co najwyżej skromne, ale nie biedne życie.
            • martha_marcy_may_marlene Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 12:36
              Jak już pisałam poniżej to było w czasach kiedy zarabiałam 700 zł a za wynajmowany pokój płaciłam 500-550 zł. Czy to nie była bieda? Po prostu musiałam czasem porobić rzeczy, które dla innych były oczywiste, nawet jeżeli to oznaczało później frytki do końca miesiąca.
              • gauad Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 12:39
                ok, to rozumiem. ale gdy szłaś "zaszaleć" to w kieszenie miałas swoje pieniądze czy pożyczone?
                • martha_marcy_may_marlene Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 12:41
                  Swoje lub otrzymane w prezencie od babci. Nie pożyczałam.
                  • mx3_sp Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 12:42
                    no i masz swoją biedę... od babci.
                    • martha_marcy_may_marlene Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 12:45
                      No babcia dawała tę stówkę miesięcznie, przecież nie miliony.
                      • gauad Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 13:00
                        Zresztą - babcia i tak zostanie w rodzinie, babci zapewne miło że wspiera i pomaga.
                        Chyba, żeby wnuczka babci płakala w rękaw jaka bieda i nie ma co jeść, babcia od ust sobie odbiera, a wnuczka stówkę haps i do galerii wink
                  • gauad Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 12:45
                    No i ok. O to chodzi. Każdy czasem zaszaleje i potrzebuje "odrobiny luksusu". Byle za swoje. Wtedy wszystko jest w porządku. Ale jeśli słyszę że ktoś nie ma na dzieci więc mu pomóż- a rownocześnie ma na restaurację - to ja tego nie rozumiem.
    • pitahaya1 Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 11:04
      To jest takie zaklinanie rzeczywistości, że problemy są chwilowe i lada moment los się odwróci.
      Wielu ludziom bardzo trudno przychodzi obniżenie standardu życia, zwłaszcza, gdy się ma za plecami dobre duchy, które tylko czekają, aż Ci się noga powinie.

      Podejrzewam, że koleżanka sama przed sobą, ale i przed otoczeniem udaje, że nic się w jej życiu nie zmieniło. Ot, chwilowy dołek do następnej pensji.
      • gauad Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 11:11
        u niej nigdy bogato nie było. Więc nie jest to nagle pogorszenie sytuacji, jest jej gorzej bo została sama z odpowiedzialnościa za dzieci. Ale finansowo zarabia 3xwięcej niż zarabiała w małżeństwie, tylko, że ciągle za malo, tym bardziej jeśli się jej tak pieniądze nie trzymają..
    • tully.makker Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 11:28
      Znam calkiem sporo osob, ktorych “pieniadze sie nie trzymaja”. Jako osoba, która zawsze odkladala cos z pensji, nawet gdy zarabiala 800 zlotych nie potrafie za bardzo tego zrozumieć, ale w końcu, nie musze.
    • peggy_su Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 11:29
      1. Nie zawsze da się ot tak obniżyć jakiś abonament czy zrezygnować. Są umowy na czas określony których zerwanie/zmiana wiąże się z wysokimi kosztami.

      2. Koleżanka oddaje długi w terminie? Jeśli tak to co CIę obchodzi co poza tym robi ze swoją kasą. Jak Cię tak boli jej kawka to jej nie pożyczaj i tyle.

      3. Bardzo trudno jest przez długi czas odmawiać sobie wszystkiego. Zwłaszcza gdy nie ma żadnych widoków na nagłą poprawę sytuacji. Widocznie ta kawka czy piwo raz na jakiś czas daje koleżance jakieś poczucie normalności. A że cały czas udaje jej się jakoś funkcjonować, tu pożyczy, tam odda, to nie rezygnuje z tej przyjemności.

      Ja nigdy nie pożyczałam kasy od ludzi, nie brałam kredytów poza hipotecznym. Jak mam gorszy finansowo moment, to jednak wiem że jest on przejściowy i łatwiej mi zacisnąć pasa. Ale wyobrażam sobie, że inni mają inaczej.
    • ghrtth Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 11:50
      Musiałaś kiedyś oszczędzać dłużej niż 2-3 lata? Tak, żeby nie mieć na żadną przyjemność?

      Naprawdę nieprzyjemnie się czyta to, co piszesz o koleżance. Jeśli masz jakieś wątpliwości co do jej wydatków - powiedz jej to po prostu i nie pożyczaj, ale nie patrz jej więcej na ręce w lokalu, kiedy raz na miesiąc chce się odprężyć i zapomnieć o ziemniakach z cebulą. Jej sytuacja finansowa jest zła od wielu lat - ma żyć bez żadnej przyjemności przez te lata? Bez normalnych kontaktów z ludźmi? Takie pomysły prowadzą tylko do wyobcowania, utraty kontaktu ze światem i utraty poczucia własnej wartości.
      • gauad Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 11:56
        No zapewniam cię, że kontakty towarzyskie kolezanka ma duże i bywa w lokalach i na wyjazdach zdecydowanie częsciej niż jatongue_out więc zdecydowanie pojechałas z tą "utratą kontaktu ze światem"
        • girl.anachronism Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 12:06
          Nie wspominając już o tym, że nie trzeba chodzić na kawki do knajp żeby mieć kontakt ze światem tongue_out Przynajmniej ja nie muszę.
        • ghrtth Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 12:15
          No a o czym ja piszę? Ma kontakty ze światem, przyjaciół i nie chce tego tracić, więc pozwala sobie od czasu do czasu na jakieś wyjście. Ty natomiast najchętniej widziałabyś ją siedzącą w domu przez długie lata - a wtedy kontakt ze światem by straciła.

          Widać, że nigdy nie byłaś w takiej sytuacji i z tej pozycji mędrkujesz, co kto powinien. Spędź może kilka-kilkanaście lat bez ani jednego wyjazdu, wyjścia, bez podtrzymywania przyjaźni na wcześniejszych zasadach i bez kontaktu ze światem, którego wcześniej byłaś częścią, a później oceniaj innych.

          Wiem, jak podle można się czuć przez swoją biedę, bo sama kiedyś byłam w trudnej sytuacji. Czasem pozwalałam sobie na jakieś szaleństwo, ale i tak po 2-3 latach oszczędzania w galerii handlowej czy lokalu czułam się nie na miejscu, jak kopciuch, jak by to nie był świat dla mnie.

          Właśnie to wykluczenie jest najgorsze w biedzie, a nie jedzenie makaronu z pomidorami.
          • gauad Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 12:26
            Ja swoje a ty swoje. Koleżanka wyjeżdża z swoim kolegą, albo z kuzynami kilka razy do roku. Zdecydowanie częściej ode mnie. Poziom życia i styl życia jej się nie obniżył a jedynie odpowiedzialność za dzieci przeszła na nią. Mniej miała towarzystwa i wyjazdow za czasów męża bo mąz wiecznie był zadlużony. Ma pracę, w ktorej często mają wyjazdy firmowe w pełni sponsorowane. Ma rodzinę ktora jej pożycza często bezzwrotnie "bo jest sama z dziecmi". itd. Tylko ciągle działa na zasadzie "może się uda bez wlasnego wysiłku" i widzę, że sobie "krzywduje" że inni mają lepiej, nie widząc ile oni lat systematycznej pracy i oszczędzania w to włożyli.

            Widzę właśnie, że sama kiedyś miałas ciężko więc trudno ci zrozumieć że każda "samotna matka" to nie musi być osoba identyczna jak ty.
            • ghrtth Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 12:43
              To, co opisałaś w pierwszym poście dawało trochę inny obraz - stąd moje przemyślenia.
              • gauad Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 12:56
                Ja wiem, że ona nie żyje wystawnie. Chcialaby mieć luz finansowy, żeby ją było na wiele stać, a nie dostrzega, że nie ma tego m.in. z powodu swojego podejścia do pieniędzy.
                Wkurza mnie przede wszystkim to, że zawsze jak dzwoni po pożyczkę to mówi, że to dzieciom trzeba i wszystko przez to że exmąz nie daje wystarczająco. A zaraz potem słyszę, że ona gdzieś pojechała się zrelaksować(zamiast zarabiać), że była w lokalu (to dzieci głodne czy nie głodne?) , że pożyczyła innej znajomej ktora kasy nie miała..itd. Nie lubię być manipulowana, jak słyszę kolejne gadki o dzieciach to już mnie osłabia. Cały czas jakies takie nastawienie "chcę być kimś, chcę żyć wystawnie, więc niech mi ktoś na to da".



          • martha_marcy_may_marlene Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 12:32
            > Wiem, jak podle można się czuć przez swoją biedę, bo sama kiedyś byłam w trudne
            > j sytuacji. Czasem pozwalałam sobie na jakieś szaleństwo, ale i tak po 2-3 lata
            > ch oszczędzania w galerii handlowej czy lokalu czułam się nie na miejscu, jak k
            > opciuch, jak by to nie był świat dla mnie.

            U mnie było podobnie w czasach, kiedy zarabiałam 700 zł, a za pokój płaciłam 550 zł. Mimo to po prostu musiałam iść choć raz w miesiącu do galerii - do kina i chociażby na kawę z ciachem, nawet jeżeli oznaczało to wydanie bez mała stówki, bo inaczej zapominałam, jak w takich miejscach w ogóle człowiek powinien się zachowywać. Potrzebowałam odrobiny normalności, czegoś co dla innych ludzi było przecież takie oczywiste i zwykłe.
            • mx3_sp Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 12:37
              to jakbyś dodała jeszcze tutaj dzieci to niewiele się różnisz od bohaterki. Z drugiej strony jak za 100 przeżyć miesiąc?
            • fragile_f Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 15:38
              700 - 550 = 150 pln

              Wiedzac, ze masz tylko 150 pln szlas raz w miesiacu do kina i na kawke z ciastkiem? I wydawalas stowke, a za pozostale 50 pln zylas caaaaly miesiac?

              Błagam cie. Nie masz zielonego pojecia, co to bieda; opisujesz jakies bzdury wyssane z palca.
    • girl.anachronism Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 11:53
      Ja też nie ogarniam. Wiem, że zła sytuacja finansowa nie robi z człowieka warzywa bez potrzeb i bez marzeń, ale uważam, że są rzeczy ważne i ważniejsze. Wiele lat nie było mnie stać na to, żeby pójść do knajpy i zostawić tam XX zł, i do głowy by mi nie przyszło jechać na pożyczkach, ale z tego nie rezygnować. Jakoś trudno mi uwierzyć, że obiad i piwo w knajpie to podstawowa potrzeba, z której nie można zrezygnować, bo się psychika posypie. Po prostu nie pożyczam kasy osobom, które w ten sposób funkcjonują.
    • anemonek1 Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 11:54
      Z jednej strony uważam, że każdy ma prawo do pewnych, adekwatnych do swojej sytuacji finansowej przyjemności. Dla ubogiej polskiej emerytki będzie to na przykład kupno tygodnika za 2zł czy jakichś ubrań w ciucholandzie, dla osoby pracującej wyjście na kawę czy buszowanie na przecenach w galerii. Generalnie dopóki ktoś oddaje pieniądze wszystko powinno być OK. Ale czy na pewno? Przyznam, że pożyczyłabym koleżance pieniądze np. na wyjazd do spa, gdybym miała akurat pieniądze leżące odłogiem i żadnych bliższych planów na wykorzystanie ich. Gdybym musiała zrezygnować w tym celu z własnych potrzeb, wtedy nie. Natomiast gdyby koleżanka przyszła i prosiła o pożyczkę na jedzenie dla dzieci czy ich ubezpieczenie w szkole, byłabym gotowa zrezygnować z własnych planów lub je odłożyć ze względu na pilną i ważną potrzebę tychże dzieci. Gdybym potem dowiedziała się, że zaraz potem koleżanka pojechała do spa czy kupiła sobie nowy płaszcz, którego zakup ja odłożyłam, żeby pożyczyć jej te pieniądze, czułabym się zmanipulowana i w pewnym sensie oszukana. Dlaczego nie pożyczyła na płaszcz tylko "dla głodnych dzieci", które są głodne, bo mamie spodobał się płaszcz na wystawie?
      • kietka Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 12:03
        bez nadecia i zbednych teorii, ze pani sie nalezy od zycia, mysle, ze sprawa polega na tym, ze czesc długów jej umarzacie smile dlatego jedzie na wiecznych pozyczkach.
        z drugiej strony musi byc seksowna i wyluzowana, zeby jakiegos misia upolowac, moze jest sama, bo nie była sexi w pologu, za facetem nie trafi sie przeciez, a 6 tygodni, to szmat czasu.
        jezeli musalaby oddawac 1-1 to by sie chyba bardziej zastanowla.
        z drugiej strony sa rodzice, ktorzy przedkladaja wlasna przyjemnosc nad podstawowe potrzeby dzieci, ale to skrajna patologia nie zawsze finansowa smile
        • cosmetic.wipes Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 16:34
          > bo nie była sexi w pologu,

          Znowu to robiszbig_grin

          Przed każdym swoim następnym wpisem skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutąsuspicious
      • gauad Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 12:06
        O wlaśnie, od dluższego czasu zaczęłam zauważac ten dysonans i dociera do mnie, że gadki znajomej o glodnych dzieciach to manipulacja taka sama jak gadki męża z pierwszego przykładu, ze kablowka musi być taka a nie inna. Oboje korzystaja z tego, że obok siebie mają jakąś osobę oszczędną , która im "da" a nie będzie wnikać w szczegóły, więc oni się az tak sprężac nie muszą.
        • kietka Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 12:10
          tak, na powaznie
          przestan jej pozyczac i tyle, nie musisz tego robic smile
      • roks30 Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 12:10
        Teściowa zawsze mi "jedzie", że powinnam oszczędzać na wszystkim na czym się da. Jest nam ciężko, bo żyjemy z jednej i to dość nieregularnej pensji, ale je i tak uważam, że ciucholand raz na dwa tygodnie i kawa z przyjaciółką w mieście po prostu mi się należy i koniec nawet jeśli w rezultacie płacę rachunki dość nieregularnie.
        • gauad Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 12:16
          A czy Ty pożyczasz od teściowej kasę?
    • asia_i_p Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 12:11
      Nie pamiętam, kiedy ostatni raz pożyczałam pieniądze. Stop! pamiętam - zeszły miesiąc, od własnego dziecka, na kilka godzin, bo mi się nie chciało biegać do bankomatu. Nie uważam tego za swoją zaletę, po prostu mam takie opory, że nie potrafię poprosić koleżanki o pożyczenie 5 zł na drugie śniadanie, kiedy zapomnę portfela do pracy. To nie jest zdrowe podejście. Chociaż zbytnią łatwość w proszeniu o pożyczki też uważam za jednak przegięcie.

      Natomiast absolutnie, całkowicie rozumiem trudność w rezygnacji z drobnych przyjemności mimo trudnej sytuacji finansowej. Czasem człowiek po prostu potrzebuje zaszaleć.
      • kietka Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 12:21
        miedzy oszczedzeniem wlasnych i pozyczonych na konkretny cel pieniedzy, jest przepasc.

        jezeli osoba mowi, ze nie ma kasy na jedzenie dla dzieci, a wydaje 50 zl w knajpie jest po prostu wygodnicka kłamczuchą.
        jezeli pozyczalaby mowiac, ze nie ma na dzieci, ale musi tez wyjsc do knajpy, wyjechac z facetem, czy pojsc na ciuchy, to byłoaby zupełnie w porzadku wobec pozyczajacego, a pozyczajacy mialby jasnosc sytuacji i komplet informacji potrzebnych do podjecia decyzji.

        • liliawodna222 Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 12:37
          kietka napisała:

          >
          > jezeli osoba mowi, ze nie ma kasy na jedzenie dla dzieci, a wydaje 50 zl w knaj
          > pie jest po prostu wygodnicka kłamczuchą.

          Dokładnie.
          Ponadto, wbrew temu, co ktoś wyżej napisał, czasami 50zł to JEST MAJĄTEK, skoro, jak sama "bohaterka" twierdzi, są to 3 obiady dla dzieci.

          Ja mam bardzo niepopularne poglądy i uważam, że chwila szaleństwa czy przyjemności nie musi oznaczać wydawania kasy czy odejmowania dzieciom od ust. (oj, sorry, no przecież znowu NAJWYŻEJ pożyczy na żarcie do pierwszego...)... uncertain
          • girl.anachronism Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 12:45
            > Ja mam bardzo niepopularne poglądy i uważam, że chwila szaleństwa czy przyjemno
            > ści nie musi oznaczać wydawania kasy czy odejmowania dzieciom od ust.

            Nieee, skąąąd. Życie towarzyskie to tylko kawa na mieście i kino, jak nie korzystasz to siedzisz w domu i dziczejesz.
            • kietka Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 12:48
              tez tego nie ogarniam...
              zeby ta kawe bylo jeszcze gdzie wypic, a tutaj same sieciowki dla hipsterow. brrrr...
              • anemonek1 Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 12:53
                Z podanego przykładu wynika, że była opcja kawki w domu, ale zadłużona koleżanka preferuje knajpy.
        • asia_i_p Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 16:50
          Z tego, co zrozumiałam, to nie jest w tym samym momencie. Ona odbiera pensję, oddaje długi, w tym momencie urządza sobie szaleństwo, a potem jej brakuje i dopożycza do końca miesiąca.
          Czyli w momencie, kiedy mówi, że nie ma kasy, mówi prawdę.
    • mnb0 Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 13:00
      Tacy ludzie po prostu maja slaba wole. Tak jak grubasy - caly czas na diecie, ale co i rusz to paczek, torcik, ciasteczko.. No bo przeciez musi miec od czasu do czasu odrobine szalenstwa bo by zwariowala. Ale bedzie narzekac, ze nadal jest gruba. I tak w kolo Macieju...

      Ja tez tego nie ogarniam. Ale wiekszosc ludzi prowadzi zycie ograniczajace sie li tylko do konsumpcji. Jesli nie konsumuja to uwazaja swoje zycie za wegetacje.

      Ja nie mam akurat problemow finansowych, ale kupowanie ciuchow co dwa tygodnie, chocby w lumpeksie, to dla mnie kosmos. Kupuje je wtedy, kiedy mi cos potrzebne, albo po kilka ciuchow dwa razy w roku. Kolorowych gazetek nie kupuje w ogole. W knajpach nie jadam, moze tez kilka razy w roku. Mozna? Mozna. A jak ktos musi, bo sie udusi, no to niech sobie zarobi na wyzszy standard zycia, a nie zyje ponad stan za cudze. Na pewno nie sponsorowalabym takiej osoby.
      • anemonek1 Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 13:07
        Albo papieroski. "Na inne przyjemności mnie nie stać, to palę", choć za te pieniądze w skali miesiąca choćby można by już sobie niejedną przyjemność zafundować. Ale ich kasa, niech wydają na co chcą. Czemu tylko zamęczać otoczenie narzekaniem na swój biedny los?
        • gauad Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 13:14
          o właśnie, moja znajoma prowadzi sklep i mowi, że przychodzą wszyscy "biedni" i niepłacacy alimentów na dzieci "bo ich nie stać"- a na same papierosy miesięcznie zostawiaja po kilkaset złotych..
        • kietka Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 13:30
          jadam w kanjpach, pijam w kawiarniach, ale w 90% dlatego, ze nie chce mi sie szykowac posiłku w domu, a nie dlatego, ze uwazam knajpe, ze szczegolne wydarzenie towarzyskie, wrecz przeciwnie wole ugoscic znaomych w domu i pogadac, niz siedziec 3h na krzeselku i udawac, ze sie ukulturalniam.
    • daga_j Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 13:48
      Ja generalnie jestem zgodna z Twoim zdaniem - nie mam to nie wydaję. Ale czasem.. no wiecie, mówi się "raz się żyje!" i trzeba po prostu trzeba zrobić sobie jakąś przyjemność. Jak dla mnie wolałabym kupić sobie nowy ciuch niż wydać na restaurację, ale każdy może mieć swoje priorytety, które dadzą mu poczucie, że mimo ciężkiej sytuacji są choć raz w miesiącu te chwile, gdy się ma przyjemność, taką p"płatną" przyjemność. Wtedy wewnętrznie nie czujemy się biednymi. Każdy ma to coś, z czego nie chce zrezygnować w imię oszczędności, jeden nie zrezygnuje z kablówki, inny w ogóle sprzeda telewizor ale musi mieć na kartę do klubu sportowego, a inny umówić się z koleżankami na jedzonko poza domem i plotki.
      Co prawda gdybym miała na taką przyjemność pożyczać od znajomych to mi by było głupio, wolę już ... kartę kredytową! wink
    • kalia-kalia Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 14:42
      Są ludzie, którzy narzekają permanentnie, mają powód czy nie, taka ich natura. Wierzysz im, szkoda ci ich, a gdy bardziej poznajesz ich sytuację, czujesz się wykiwana.
      Ja byłabym zła, gdybym się dowiedziała, że ktoś komu pożyczam kasę regularnie (nie jednorazowo), bo mu tak ciężko, przepuszcza ją na pierdoły.

      Jeszcze odniosę się do często używanej tutaj połajanki: co cię obchodzi cudze życie, nie interesuj się.
      No, mnie obchodzi smile. Nie wtrącam się, nie komentuję, ale coś tam sobie myślę, czasem zazdroszczę, czasem się oburzam: no jak tak można smile. Myślę, że to ludzkie, powszechne i nie stanowi powodu do wstydu.
    • ciastko_z_kota Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 15:28
      Uważam, że nawet biedne osoby mają prawo "zaszaleć" od czasu do czasu. Wypominanie koleżance tej jednej w miesiącu wizyty w knajpie jest niefajne.
    • lauren6 Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 18:59
      Tańszy obiad i piwo za 50 zł niż 100 zł za wizytę u psychologa. Może takie oderwanie się od szarej rzeczywistości utrzymuje ją w równowadze psychicznej. Nie mi oceniać.
    • a1ma Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 19:07
      W historii o koleżance dziwi mnie jedno - dlaczego ona ten swój obiad w knajpie je akurat z Tobą, co to za przyjemność, jeśli wciąż patrzysz jej na ręce i żałujesz każdego kęsa, który przełyka "za Twoje"? Chyba bym się prędzej udławiła niż cieszyła posiłkiem w takim towarzystwie.

      Nie, nie odmawiam sobie wszystkiego mając długi. Ba, mam kredyt hipoteczny, a mimo to jeżdżę na drogie wakacje, a przecież mogłabym na działkę, chodzę 2x w miesiącu do kosmetyczki, a przecież mogłabym sobie sama paznokcie umalować, jeżdżę fajnym samochodem, a przecież mogłabym autobusem i chodzę do knajp kilka razy w miesiącu, a przecież mogłabym w domu zjeść naleśniki. Póki spłacam swój dług (kredyt) zgodnie z umową i na czas, to nikomu nic do tego.
      • anemonek1 Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 19:42
        A jak często pożyczasz u znajomych na chleb dla dzieci?
    • koronka2012 Re: Mam dlugi i... 04.04.14, 20:34
      Ja też nie ogarniam takich osób. I nie trafiają do mnie argumenty o "chwili dla siebie" itd.
      Nie wtedy, kiedy są dzieci, na których się oszczędza i którym niszczy się poczucie bezpieczeństwa wizją głodu i odcięcia prądu. Nikt mi nie wmówi, że te dzieci nigdy nie słyszały jak taka matka jojczy, że obiadu nie ma za co zrobić.

      To po prostu zwykła nieodpowiedzialność i egoizm. Bo kiedyś przyjdzie te długi spłacić, i będzie krach, któremu wcale nie kosztem ogromnych wyrzeczeń możnaby zapobiec. Skoro stać ją i na wyjazdy i na kawki na mieście, i jakoś tam te długi spłaca - to znaczy, ma z czego. A to z kolei znaczy, że jej sytuacja nie jest aż tak tragiczna, jak to przedstawia.

      To, co najbardziej wkurza w takich osobach, to niekonsekwencja.
      Jak się świadomie wybiera taki lajfstajl to ze wszystkimi konsekwencjami - i się nie jęczy.

      • eo_n Re: Mam dlugi i... 05.04.14, 10:22
        koronka2012 napisała:


        > To, co najbardziej wkurza w takich osobach, to niekonsekwencja.
        > Jak się świadomie wybiera taki lajfstajl to ze wszystkimi konsekwencjami - i si
        > ę nie jęczy.
        >
        Z niejęczeniem to prawda smile
        I jeszcze jedno fajnie zauważyłaś - to wynika z ogólnej niekonsekwencji, czy nieuporządkowania.
        Niekoniecznie trzeba nie mieć pieniędzy, aby nie mieć przed pierwszym uncertain Mnie np. zarządzanie kasą idzie coraz lepiej smile ale był czas, że miesiąc w miesiąc brakowało mi 200 zł (niezależnie czy zarobiłam tysiąc czy pięć). I dotąd nie wiem, jak ja to "robiłam".
        Mam tylko nadzieję, że jak wtedy pożyczyłam czasem od przyjaciółki (czasem od rodziny, a czasem coś wystawiałam na all), to nie rozliczała mnie z wypadu na kawę wink
    • fituq Re: Mam dlugi i... 06.04.14, 10:21
      Nie miewam długów u osób prywatnych. Kredyty w banku (tylko typu hipoteczny, na samochód) spłacam sama i tak gospodarują finansami, zeby mnie było na nie stać.

      Znam osoby podobne do tych które opisałaś i niestety, trzeba było z nimi rozluźnić kontakty bo po każdym bardziej wylewnym spotkaniu okazywało się, że czegoś ode mnie chcą. Do tego ich uczciwość bywała wątpliwa, w sensie lewe chorobowe, kombinowanie w pracy, oszukiwanie żony/męża. To się wpasowywało w całość ich charakteru.
    • kerri31 Re: Mam dlugi i... 06.04.14, 10:30
      Tak samo jak u ciebie.

      Ludzie lekkomyślni pożyczają i myślą "jakoś to będzie".
    • beverly1985 Re: Mam dlugi i... 06.04.14, 10:33
      Też nie ogarniam.
      Moja wlasna matka ma dochodu 700-800 zł, ale komórkę ma dużo lepsza niż ja. Płaci za nią 80 zl abonamentu. Komórki obsługiwać za bardzo nie potrafi- wykorzystuje ja do zdjęć i smsów. Telewizja kablowa tez jest.

      Rozwalaja mnie też ludzie bez zadnych oszczędnosci.

      Mam kolezankę w pracy, która w grudniu dowiedziala się, że od lipca bedzie niestety zwolniona. Uprzedzono ja az 6 miesięcy wczesniej. Teraz jest kwiecien, na razie nie znalazla pracy i wspomniala mi, ze ma na koncie 3 tys zl. Zarabia miesięcznie 6 tys. netto, i dla mnie nie do ogarnięcia jest, ze więdząc o zwolneniu w czasie od stycznia do kwietnia nie odkladała oszczędnosci. Mieszka sama, mieszkanie kupili jej rodzice, więc wydatki wlasne prawie zadne!
      Pewnie opusci firmę 30 czerwca mając zerowe zapasy gotówki, choc przez ostatnie 2 lata zarabiala ponad 2-krotnośc sredniej krajowej. uncertain
      • a1ma Re: Mam dlugi i... 06.04.14, 10:37
        Tez nie ogarniam ludzi bez oszczędności, zwlaszcza ludzi 30+. Żelazna zasada - obkladam 10% na czarna godzinę, z każdego przychodu. Jesli moge, to wiecej. Po 10 latach pracy to daje na koncie roczny przychód. Mozna spać spokojniej.
    • mama.gucia Re: Mam dlugi i... 06.04.14, 16:33
      Moi znajomi nie siedza u mnie w kieszeni, wiec sama nie pozyczam. Nikt sie nie zwrocil o taka pomoc.
      Natomiast kolezanka miewa takie sytuacje, ze jest zapraszana do rodziny w goscie. To tylko pozory, bo na miejscu okazuje sie, ze chca pozyczyc peniadze...zwykle kwoty rzedu 1000-2000 na wyjazd, na kanape itd. Rodzina nie nalezy do biednych, zarabiaja calkiem normalne pieniadze i nie chce sie wierzyc, ze nie maja jakiejs rezerwy na nieprzewidziane wydatki. Mimo wszystko kolezanka pozyczyla kilka razy taka kwote. Wreszcie uzmyslowila sobie, ze oni moga miec pieniadze na lokacie, z ktorej nie chca podejmowac kasy. Ja traktuja jako nieoprocentowany bank. Nie spodobala jej sie forma zapraszania w goscie z tlem ubicia interesu. Poczula sie oszukana. Gdy podjeli temat o kolejnym spotkaniu u nich zgodzila sie, ale gdy spytali o pozyczke odpowiedziala, ze wrzucila pieniadze na lokate. Byli tacy zli, ze impreza skonczyla sie wczesniej niz zaczela. Po co to pisze? Pozyczanie nie jest czyms przymusowym, jesli przeszkadza Ci sytuacja z kolezanka i zaczynasz ja w myslach rozliczac z pozyczonych pieniedzy, nie rob tego. Moze potrzebuje tych pieniedzy, ale prawdopodobnie nie potrafi nimi gospodarowac we wlasciwy sposob. Nieregularne pensje to brak stalosci, a ona nie potrafi przewidziec na co i ile potrzebuje. Pewnie gdy zobaczy fajna rzecz w sklepie nie moze przejsc obok nie kupujac jej, potem placze ze nie ma kasy. Jesli pozyczka 1000 zl nie stanowi dla Ciebie obciazenia, to pozycz i nie wnikaj. Jesli masz watpliwosci, czujesz sie oszukiwana, to nie jest obowiazkowe- odmow pozyczki.
      • gauad Re: Mam dlugi i... 06.04.14, 18:51
        Kilkakrotnie już się skłaniałam do tego, żeby jej więcej nie pożyczyć. Kiedyś, miała spore długi po mężu a niewielkie zarobki, więc pożyczałam jej bez gadania, wspierałam na całej linii bo wiedziałam, że lekko nie ma. Ale minęło już od tego czasu ładnych parę lat. Przez jakiś czas wydawało się, że już koniec pożyczek, zarabiała całkiem dobrze, popłaciła długi, przez ostatni rok nic ode mnie nie pożyczała. A od kilku miesięcy znowu zaczyna i zawsze jest to nagły telefon, błaganie w głosie i argument, że dzieci coś pilnie potrzebują. Ciężko się kłócić z argumentem "dla dzieci".
        Ale równocześnie pamiętam, że kilkakrotnie zdarzyły się sytuacje, że w sklepie są na promocji fajne tanie polary, sama kupiłam i w nich chodzę, zachęcam żeby kupiła dzieciom bo modne, wygodne i uniwersalne. To słyszę, że jej dzieci w takich polarach nie będą chciały chodzić, więc z dziećmi jedzie do galerii na zakupy, bo w ciuchach z bazarku dzieci też nie chcą chodzić. Wszystko ok, nastolatkowie mogą mieć swoje zachcianki, ale dlaczego ja mam być sponsorką tego, że ona sobie dzieci tak wychowała, iż ciuchy w których ja i ona chodzimy są dla nich zbyt tandetne a nie myślą o tym, że żyje się na takim poziomie na jaki się ma kasę.. I psioczy ciągle na dzieci, że są roszczeniowe, a równocześnie wozi je do tej galerii, a za chwilę dzwoni do mnie, że nie ma na chleb do końca miesiąca więc pożycz.
        Kompletny misz masz. Nie ma pieniędzy, w domu ma biednie, ale jak rodzina jej dała pieniądze na samochód to wzięła drugie tyle kredytu i kupiła sobie nietani samochód. Mogła mieć za te pieniądze dwa samochody, ale wzięła dobry i drogi, a potem szuka w otoczeniu osób, które jej pożyczą kasę żeby na miesiąc dzieciom na jedzenie starczyło.
        Nie rozumiem kompletnie takiego chaosu i nie chcę już w nim brać udziału, ale jak słyszę "na dzieci"... może faktycznie to coś ważnego.
        • mama.gucia Re: Mam dlugi i... 06.04.14, 22:59
          Czasami sa ludzie, ktorzy mimo niskich dochodow chca pokazac, ze stac ich na wiele rzeczy. Zaciagaja kredyty na biezace potrzeby, na samochody lepszej klasy, kupuja ubrania powiedzmy markowe...bo inne to nieladne ich zdaniem. Nieumiejetnie gospodaruja srodkami finansowymi. Tego ucza tez swoje dzieci, ktore z wiekiem bywaja roszczeniowe i zycza sobie coraz drozszych rzeczy. Tak na przyklad jest taka ogolnokrajowa akcja obdarowywania ubogich. Rozwazalam pomoc jednej rodzinie i gdy przejrzalam pare ofert to sobie odpuscilam. Byly tam zwroty w stylu "Dzieci potrzebuja 2 sztuki butow rozm .28 i 32 najlepiej firmy x (nie chce reklamowac ale marka znana i nie tania) albo dres rozm. 116 firmy y. Szlag jasny mnie trafil. Jesli ktos naprawde jest ubogi to chyba chodzi o to by dziecko mialo jakiekolwiek buty niz buty znanej firmy z wyzszej polki. Wlasnemu dziecku bym nie kupila bo dopasowuje wydatki do naszych mozliwosci....patrze na cene, nie mowiac o potrzebujacym. No i tacy rodzice jak sie zalapali do programu to chca reke a nie palec. Na pewno nie wszyscy, ale robilam przeglad z mojego regionu i tam byli tacy pomyslowi rodzice...Od malego ucza dzieci wydawac wiecej niz maja, bo jak mozna kupic buty wydajac polowe dochodow?. A zadac tego od innych? Trzeba liczyc sie z wydatkami. Moim zdaniem Twoja kolezanka wpoila wiele zlych nawykow dzieciom tlumaczac to ich potrzebami, ze ich kocha, a teraz ma tego zniwo. Dzieci jesli w ogole doceniaja wartosc pieniadza wiedza, ze mimo biadolenia matka pieniadze zalatwi. Moze faktycznie chca rzeczy, na ktore ona nie moze sobie pozwolic..ale je kupuje nie zwracajac uwagi na konsekwencje, nie chce im odmowic. Moze boi sie, ze poskarza sie tacie, a ten pomysli, ze ona sobie nie radzi. Potem leci do Ciebie po pozyczke, bo nagle wyskoczy kolejny wydatek. Zero planowania budzetu, zero przemyslen, takie zycie z dnia na dzien. Kupuje na co mam ochote nie zwracajac uwagi na to ile mi zostalo. W koncu zawsze nam kolo siebie nieprocentowana karte kredytowa z limitem 1000, ktora jest gauad. Nie wiem na ile to Twoja przyjaciolka, a na ile osoba, ktora odzywa sie tylko po pozyczke i jej oddanie. Jesli jest to przyjaciolka, z ktora masz normalny kontakt pomiedzy udzielaniem pozyczek, ktora oddaje Ci te pieniadze, Ty masz rezerwe, nie odejmujesz sobie od ust to moze warto porozmawiac z nia o jej wydatkach, o sposobach oszczedzania. Tak z przyjacielskiej zyczliwosciwink. Jesli chcesz to przerwac, bo masz dosc okazywania jej wsparcia, zrob to.
    • kol.3 Re: Mam dlugi i... 06.04.14, 18:37
      Myślę,że taka postawa jest nierzadka. Sama mam znajome, które powędrowały na wcześniejsze emerytury bo - czego nie kryły - pracować im się nie chciało, ani nie były chore, ani spracowane. Dochody mają małe, jęczą, że na to brak i na tamto brak, ale lwią część dochodu potrafią wydać na papierosy - brakuje na jedzenie, ale na papierosy jest. Może było pracować dalej, albo dorabiać, bo okazje były.

      Uważam, że pożyczki są dla ludzi, byle tylko je spłacali.
      Generalnie są ludzie, którzy mają w życiu niełatwo finansowo, i gdyby od czasu do czasu nie przymknęli oczu na wydatki, to by mogli całe życie do kina nie iść.
    • palacinka2020 Re: Mam dlugi i... 22.11.21, 16:55
      Moja matka ma tak samo. Nie ogarnia własnych finansów, nie porównuje wydatków do dochodów, nie chce zrobic zadnej tabelki podsumowującej ile wydaje.

      Przy czym mnie nie rusza samo pójście na kawe czy na wakacje co jakiś czas, bo to jest potrzebne choćby dla zdrowia psychicznego. Ale kompletne nieogarnięcie dochodów, niedbanie o zmianę pracy (czy w ogóle o jej posiadanie), podwyżkę, zorganizowanie sobie dodatkowego źródła zarobków- tego nie ogarniam.
    • login.na.raz Re: Mam dlugi i... 22.11.21, 16:55
      Ja tak jak Ty. Miałam okres w życiu, że z kasą było bardzo krucho a miałam wtedy kredy hipoteczny. Nie kupowałam nic zbytecznego, jedzenie na promocji, wypatrywałam przecen, oszczędzałam na czym mogłam. Też nie rozumiem podejścia, że nie mam kasy, ale na jakiś "ekstras" dla mnie musi być.
Pełna wersja