Z mężami i prezentami skojarzyła mi się taka historia:
Mąż postanowił kupić żonie na urodziny samochód - używany, niestety (znajoma chciała nowy

). Nic jej nie mówiąc, skrócił sobie formalności poprzez podpisanie się na umowie sprzedaży jej imieniem i nazwiskiem - pewnie za zgodą i wiedzą sprzedającego. Samochód następnie sprezentował żonie wraz z dokumentem umowy, na podstawie którego ona ów samochód zarejestrowała na siebie.
Niefajnie, ale do przeżycia - intencje były szlachetne, podarować auto żonie. Z tym że powinien albo uzyskać od niej pełnomocnictwo - wówczas podpisałby się własnym imieniem i nazwiskiem albo sam kupić auto, a następnie zawrzeć z żoną umowę darowizny. To co zrobił to zwykłe podrobienie podpisu, a w konsekwencji nieważność umowy sprzedaży. Z tym, że żona czynność zaakceptowała i nawet nadała sprawie dalszy bieg prawny, rejestrując auto na siebie i płacąc podatek od czynności cywilnoprawnych.
Minęło parę miesięcy, przypadkiem żona odkryła, że pan za jej plecami zawarł umowę pożyczki gotówkowej, podrabiając jej podpis na formularzu zgody współmałżonka. Podpis ewidentnie podrobiony, pieniądze pan spożytkował sam, ale pożyczkę spłaca z domowego budżetu - co tydzień przeznacza na ten cel pewną kwotę ze wspólnego konta. Zapytany o cel pożyczki nabrał wody w usta. Żona podejrzewa dług karciany.
Znajoma roztrzęsiona, nie wie co robić. Kocha męża, ale niepokoi ją to podrabianie podpisów - sama nie wie czy mu jeszcze ufać czy już nie.
Od strony prawnej zaproponowałam jej zmianę ustroju małżeńskiego ze wspólnoty na rozdzielność. Życiowo nie wiem co jej poradzić, oprócz szczerej rozmowy w celu dowiedzenia się, o co chodzi. Macie jakieś pomysły?
A może sama jest sobie winna, bo przymknęła oko na podrobienie podpisu za pierwszym razem?