przeczytałam kiedys, że każdgo roku, jednego dnia, mijamy date własnej smierci
i czy tego dnia cos czujemy...
to była jakaś tam romantyczna domowa filozofia, ale skupiając sie na członie pierwszym
no kurna- mijamy
Bogu dzieki nie wiadomo, kiedy to
ale mnie tak swiadomosc troszke podżera od środka
tyle, ze ja zawsze mialam jazdy okołosmierciowe