umiecie zrobić rodzinie pyszną kolację i jej nie jesc?
ja nie umiem.
nie mam pojecia jak to zrobić

dzis mam w planach spaghetti bolognese, na jutro myslałam nad tortem nalesnikowo-warzywnym - dla dziecka super, dla moich obwodów troche gorzej jednak. nie mam mozliwosci gotowac różnych rzeczy im i sobie, nie chce nie jesc wcale bo to skutkuje wilczym głodem o północy. jedyne co moge zrobic to postarac sie zjesc mało, ale mimo wszystko kłóci sie to troche z ograniczeniami kalorycznymi...
w ogole jest jakis taki problematyczny trend obecnie - gotuj pysznie, a jednoczesnie bądz zgrabna. jak do cholery upiec blache pyyyyysznego ciasta i potem nie miec tego ciasta w biodrach? ok, ruszac sie, ale sam ruch wszystkiego nie załatwi...
tak, wiem, są większe problemy