Dodaj do ulubionych

A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dziecka?

19.09.14, 14:24
14 latek - dziecko wymagajace opieki, sniadanka, obiadku podwozki.... to kiedy czas skonczyc z tym by wyrosl samodzielny 18latek? czlowiek, ktory w tym wieku wedlug wielu ematek jest samodzielny i odpowiedzialny za swoje zycie?
Obserwuj wątek
    • militta Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 14:28
      Mniej więcej od 16 r.ż. moim zdaniem. smile W USA takie dzieciaki mogą już jeździć, u nas to już czas liceum, choć to oczywiście zależy od rozwoju emocjonalnego dziecka.
      • derena33 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 14:32
        ale tak nagle z dnia na dzien?
        • iwles Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 14:36

          14-latek to zdecydowanie za wcześnie, aby dziecko wzięło całkowitą i pełną odpowiedzialność za całe swoje życie.
          • naomi19 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 19:36
            calkowitej odpowiedzialnosci za swoje zycie to czesto nie potrafia wziac 30-latkowie,mam wrazenie ze nie o tym ta dyskusja
      • czarna_kita Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 14:36
        Też tak uważam że 15-16 to czas aby młodzież już potrafiła się zająć sobą i nie paść z głodu. Ale to zależy od dziecka i od rodziców.
        Mój ma 11 a więc jeszcze mam trochę czasu, ale już teraz potrafi zrobić sobie prosty obiad w stylu ugotować makaron, jajecznicę nawet zwykłą zupę warzywną już robił.Nigdzie go nie odwożę wszędzie radzi sobie sam bo ma autobus pod nosem a w dalekie podróże jeszcze się nie wybiera. Myślę ze sobie poradzi.
      • iziula1 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 14:43
        Szczerze mówiąc zwątpiłam w obecne matki, które lamentują nad 14 latką dojeżdżająca samodzielnie do szkoły i robiącej samodzielnie posiłki.

        Uważam,że należy dzieci uczyć samodzielności jak najwcześniej typu: robienie sobie kanapek, pakowanie się do szkoły, pomoc w zakupach - to buduje niezależność takiego dziecka, jego poczucie własnej wartości.
        Do dziś pamiętam jaki dumny był mój pierworodny jak wrócił z bułkami ze sklepu i jeszcze dobrze policzył resztę. Fakt,że ja stałam w oknie i kolejne minuty trwały jak godziny...
        Miał coś koło 7 lat.
        I też jako gimnazjalista sam dojeżdżał do szkoły na drugi koniec miasta. Bo taką pozwoliliśmy mu podjąć decyzję. Musiał sam zorganizować się czyli wstać, zjeść śniadanie, umyć się a to wszystko sam rozplanować w czasie by zdążyć.
        Co mu to dało? Zaufanie do swoich możliwości a nam , rodzicom poczucie że on może, potrafi, jest godny zaufania.
        Dziś ma 17 lat, dojeżdża do liceum-które zapobiegliwie wybrał bliżej domu big_grin
        Wiem,że jak jest sam w domu to nie będzie czekał głodny tylko da sobie radę, zrobi zakupy, przygotuje posiłek, zadba o młodsze rodzeństwo.

        A odnosząc się do pytania Dereny, myślę że każde dziecko jest inne. Jedne bardziej odważne, drugie bardziej roztrzepane. Wszystko zależy od dziecka.
        Ale w dziecko trzeba wierzyć,że da sobie radę z samodzielnością.
        • echtom Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 15:21
          > Wiem,że jak jest sam w domu to nie będzie czekał głodny tylko da sobie radę, zrobi zakupy, przygotuje posiłek, zadba o młodsze rodzeństwo.

          W sytuacji awaryjnej moja 8-latka zajmowała się siostrami lat 6 i 4. Nie uważam jednak, że to powinno należeć do stałych obowiązków dziecka w tym wieku smile Kiedyś nawet podbuntowałam 12-letnią koleżankę mojej córki, której rodzice prowadzili bujne życie towarzyskie, a na nią zwalali większość prac domowych i opiekę nad 2-letnią siostrą. W normalnych układach dziecko powinno umieć, ale nie powinno musieć.
        • skarolina Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 11:51
          Samodzielność w postaci samodzielnych dojazdów i śniadań oraz kanapek, jak najbardziej czternastolatka powinna posiadać (moja 10-latka posiada), umiejętność przygotowania prostego ciepłego posiłku również, choćby makaron z pomidorami z puszki czy jajecznica. Natomiast budzi mój sprzeciw obarczanie codziennym przygotowaniem obiadu takiej czternastolatki. Dlaczego? Otóż dlatego, że to ciągle imho obowiązek rodzica, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że taka czternastolatka zwykle po 7 h zajęć plus dojeździe, czyli mniej więcej takim samym wysiłku, jak ma za sobą jej rodzic, ma przed sobą jeszcze obowiązki szkolne typu odrabianie lekcji, nauka. Dodając do tego jak dla mnie konieczną w tym wieku aktywność towarzyską - na codzienne gotowanie po prostu nie ma czasu, a jeśli musi to robić, to czasu nie wystarcza na wspomnianą, konieczną w moich oczach resztę.
    • ewa_mama_jasia Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 14:34
      Natychmiast. I dac obowiązki - ogarnianie własnego pokoju plus porządkowanie wspólnych części mieszkania (o sprzątaniu po sobie nie wspomnę), samodzielny dojazd do i ze szkoły, przygotowywanie posiłków...... Ale skoro w tym wieku dziecko jest tak niesamodzielne, to najpierw praca z rodzicami smile Bo to oni do tego doprowadzili smile
    • kocianna Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 14:43
      One są różne, te dzieci.
      Ale jako dorośli zwykle gorzej lub lepiej dajemy sobie radę w życiu.
      Moja mama jak wyszła za mąż to nie umiała nic. Nie przeszkodziło jej to urodzić i wychować trójki dzieci, które umieją wszystko (przynajmniej jeśli o prowadzenie domu chodzi).
    • mozambique Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 14:44
      i pomyślec ze jeszcze 2 pokolenia wstecz takei 14-latki z bronią w reku szły na szwabskei czołgi, organizowały pół podziemia w czasie okupacji, zdobywaly jedzenie dla rodzenstwa i nie puszczały pary z gęba na Pawiaku
      • mynia_pynia Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 14:53
        I co z tego. Moja babcia miała 15 lat jak musiała zaopiekować się razem z bratem 18 letnim resztą rodzeństwa (czyli pozostałą 4 dziewcząt). czy myślisz, że jej to na dobre wyszło. Mając lat prawie 90 nadal ma łzy w oczach jak mówi, że zostali sami bez mamy i taty.
        • mozambique Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 14:57
          to z tego - ze z jednej skrajnoci wpadamy w drugą
          fizycznie i psychicznie 15 latek jest cłkowicie gotowy do rozpoczęcia samodzielnego dbanai o siebie
          mentalnie i społecznie = trzymamy te dzieci na poziomie przedszkola
      • ewa_mama_jasia Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 15:06
        i nie puszczały pary z gęba na Pawiaku
        Ponoć nie ma osoby odpornej na tortury. Każdy prędzej czy później coś powie.
        • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 15:09
          ewa_mama_jasia napisała:

          > i nie puszczały pary z gęba na Pawiaku
          > Ponoć nie ma osoby odpornej na tortury. Każdy prędzej czy później coś powie.

          Oj takie, tam patriotyczne legendy....

          Ksiadz Anatol
      • iziula1 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 15:11
        Bo jak na czołgi dzieci szły to bohaterstwo, patriotyzm a samodzielność w tym samym wieku to zaniedbanie ze strony rodziców. tongue_out
        • triss_merigold6 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 15:16
          Nie, to akurat zbrodnia. Dorosłych, tych którzy te dzieci wysłali na owe czołgi.
          • mozambique Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 15:27
            jesli dorosli zginęli to akurat dzieci zsoatwaly same i wtedy starsze dbało o młodsze
            jak umiało
            • triss_merigold6 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 15:29
              Wcześniej pisałaś o czołgach i Pawiaku, dbanie o przetrwanie swoje i rodzeństwa to nieco inny kaliber.
    • echtom Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 15:15
      Samodzielność to bardzo szerokie pojęcie - od podtarcia sobie pupy do zarabiania na utrzymanie smile Wszystko na miarę wieku, indywidualnego rozwoju, czynników zewnętrznych (np. droga do szkoły). I jeszcze jedno - uważam, że nawet bardzo samodzielne, ogarnięte, pełnoletnie dziecko od czasu do czasu potrzebuje "dopieszczenia" - zrobienia mu herbaty, kiedy jest bardzo zmęczone itp.
    • mid.week Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 15:29

      14 latek wymaga robienia śniadań? Moja 9latka robi sobie i mnie w każdą sobotę (bez zalewania wrzątkiem herbaty). Liczę, że jako nastolatka będzie sama robiła sobie codziennie kanapki do szkoły, bo mnie się już przestaje chcieć...
    • echtom Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 15:39
      A tak ogólnie - zamiast sztucznie wyznaczać czas, należy obserwować dziecko. Dzieci same rwą się do samodzielności i nabywania nowych umiejętności - wystarczy tego nie zepsuć. Nie wiem, w jakim wieku dziecko powinno umieć odkurzyć dywan - moja najstarsza zrobiła to w wieku 5 lat, bo po prostu jej na to pozwoliłam.
      • czarna_kita Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 15:51

        >Dzieci same rwą się do samodzielności i nabywania nowych umiejętności - wystarczy
        > tego nie zepsuć.

        Dokładnie tak. Dzieci maja taki okres że chcą same. I trzeba im na to pozwolić chociaż spróbować a nie potem się dziwić że ma się księcia w domu co to nic nie potrafi i potrzebuje obsługi w najprostszych czynnościach.
    • szeera Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 15:54
      Międzę 14-latkiem a 18-latkiem jest jednak różnica. Dom tej dziewczynki z tamtego wątku właśnie przypomina mi domy wielu studentów mieszkających razem z rodzicami. Każdy domownik robi co chce, każdy dba o siebie. To jest dobre dla dorosłego dziecka, nie gimnazjalistki, dla której wg mnie oznacza to osamotnienie bez rodziców. Już nawet jakby dziewczyna mieszkała na stancji to byłoby to bardziej naturalne, a tak zamiast rodziny mamy współlokatorów. A to, że dziecko może umieć zrobić obiad, kolacje i jeszcze upiec ciasto to super, ale nie jest to przejęcie całej odpowiedzialności za swoje żywienie.
    • rosapulchra-0 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 16:20
      14-letnie dziecko jest dzieckiem, a nie dorosłym człowiekiem. Może być mniej lub więcej dojrzałe, jednak to zawsze jest dziecko!
      Gdy moje córki intensywnie się uczą, to nie ma bata, żebym przynajmniej w obsłudze opiekuńczej je zawiodła i do moich obowiązków należy ugotowanie obiadu, pranie i dbanie o ich komfort i spokój.
      Potrafią gotować, potrafią o siebie zadbać, ale nie zawsze mają na to czas, są uczennicami i nauka jest ich priorytetem, dlatego nie widzę powodu, aby im nie pomagać, zawozić, gotować, prać i sprzątać. Dobrze wiem, że zarówno moja postawa, jak i ich będzie w ich późniejszym życiu procentować. Mnie moja matka niczego takiego nie dała. Od 13 r.ż. byłam samodzielna i musiałam dbać o swoje interesy, co często było dla mnie bardzo trudne i frustrujące. Fakt, że między 13 a 14 r.ż. mieszkałam poza domem, a potem w wieku 16 lat się z niego wyprowadziłam na prawie rok o czymś świadczy. W wieku 19 lat wyprowadziłam się dobre i tylko mi to służy. Tak, miałam niewydolną wychowawczo matkę, dla której ważniejszy był nowy mąż i jego córka.
      Swoim dzieciom na pewno nigdy takiego piekła nie zrobię. Koniec i kropka.
      • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 16:34
        rosapulchra-0 napisała:

        > 14-letnie dziecko jest dzieckiem, a nie dorosłym człowiekiem.

        Tiaaa.... 16 letnie też, 18 letnie również i 25 letnie dziecko to też przecież dziecko. Każde ma jakąś tam matkę...

        > Gdy moje córki intensywnie się uczą,

        Już nie dramatyzujmy, że w tej gimbazie tyle nauki. Trochę fejsa, trochę seksu, kilka godzin religii i do domu.

        > to nie ma bata, żebym przynajmniej w obsłu
        > dze opiekuńczej je zawiodła i do moich obowiązków należy ugotowanie obiadu, pra
        > nie i dbanie o ich komfort i spokój.

        Tiaaa... komfort i spokój "synalka mamusi" czy też "córuni tatusia" to podstawa, rzecz nadrzędna i nie podważalna....

        > Swoim dzieciom na pewno nigdy takiego piekła nie zrobię. Koniec i kropka.

        Gorsze kaleki wychowasz niż sama jesteś. Ale to Twoje kaleki będą....

        Ksiadz Anatol
        • jan.kran Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 16:45
          Moje dzieci od lat umieją:
          - nastawić pranie , powiesić i wyprasować
          - gotują znakomicie
          - umieją zrobić zakupy
          - potrafią obsłużyć konto bankowe i zapłacić rachunki jak jest taka potrzeba
          - ogarnąć mieszkanie
          - pozmywać naczynia
          Jako samotna Lady Madonna , ciezko zarabiająca na chleb i masło doń nie mogłam sobie pozwolić na dwie mimozy w domu.
          Moja córka daje sobie radę od 19 - go roku życia , syn 25 lat mieszka jeszcze ze mna.Ale jestem pewna że jest przygotowany do samodzielności.
          Natomiast ja jak tylko mam czas to gotuje , i sprzątam czasami.Robię zakupy.
          Prasowanie i zmywanie to działka syna.
          Jka córka przyyjeżdża to ją trochę rozpieszczma ale gotuje dla nas częstosmile
          Ja wyszłam z domu nie umiejac NIC i dltego cieszę się że moje dzici maja łatwiej będąc przygotowane do dorosłego zycia.
          • rosapulchra-0 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 17:04
            Janie.kranie. Moje dzieci nie są mimozami i doskonale sobie radzą z obowiązkami domowymi. Zapewniam. Jednak są okresy w ich życiu (np. przed egzaminami, a mają ich naprawdę sporo), gdy im odpuszczam wszelkie obowiązki, bo nauka jest ich priorytetem. Napisałam to w moim pierwszym poście, naprawdę polecam czytanie ze zrozumieniem, a nie nastawieniem.
            • jan.kran Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 17:13
              rosapulchra-0 napisała:

              > Janie.kranie. Moje dzieci nie są mimozami i doskonale sobie radzą z obowiązkami
              > domowymi. Zapewniam. Jednak są okresy w ich życiu (np. przed egzaminami, a maj
              > ą ich naprawdę sporo), gdy im odpuszczam wszelkie obowiązki, bo nauka jest ich
              > priorytetem. Napisałam to w moim pierwszym poście, naprawdę polecam czytanie ze
              > zrozumieniem, a nie nastawieniem.

              --------->smile))) Ja kompletnie nei piłam do Ciebie tylko napisałam o naszej sytuacji.
              Kiedy mój syn miał sto tysieey egzaminów to nie odezwalam się slowem tylko gotowalam , robiłam zakupy i starałam sie ogarnać mieszkanie na ile dawałam radę.
              Dla mnie i rozumiem ze dla Ciebie wazne jest zeby dzieci umiały ugotowac , posprzatać i sie ogarnąć.
              Raz ja mam więcej na głowie , raz syn ...jakos sie dzielimy obowiazkami.
              • rosapulchra-0 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 17:18
                Janie.kranie, przepraszam zatem smile
                U mnie jest dokładnie taka sama sytuacja z dziećmi.
                • jan.kran Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 17:25
                  Nie ma za co Rosasmile)) Ja i tak uwazam że mimo iż jestem ostra i wymagam to ich rozpuszczamsmile
                  Ale wiem ze dają radę , sporo umieją jak czasem im tem obiad ugotuje lub zrobie zakupy to mi nie ubędziesmile
                  Ale generalnie wymagam.
        • verdana Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 16:45
          Taak, siedmiolatek też nie potrzebuje żadnej opieki. Kiedyś siedmiolatki gotowały obiady i zajmowały sie młodszym rodzeństwem. Fakt, trochę tego rodzeństwa nie przezywało, a wypadki przy gotowaniu były powszechne, ale to nie problem.
          14-latka powinna umieć o siebie zadbać - zrobić śniadanie, prosty (albo i nieprosty) obiad, pozmywać. Ale absolutnie to nie jest wiek, kiedy można uznać, ze dziecko będzie te obiady sobie regularnie robiło. Nie będzie, bo wygodniej jest zjeść kanapkę. Ja też, gdy jestem sama, obiadu sobie nie zrobię. A 14-latka rośnie, dojrzewa itd. Studentowi nie zaszkodzi, jak nie będzie jadł obiadów, 14-latce tak. Więc zadaniem rodziców jest jednak dopilnowanie, aby dziecko jadło regularnie. Można uznać, ze czasem 14-latka ma ugotować dla całej rodziny, ale machnięcie ręką na to, czy w ogóle je jest zaniedbaniem.
          • olewka100procent Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 16:53
            dzieci będą na tyle samodzielne, na ile pozwolą ich rodzice. Niestety przyszły takie czasy, że wielu rodziców traktuje swoje pociechy jak infantylne głupiutkie istotki, czym sami je krzywdzą . Mój 7 latek śmiga sam do szkoły, odprowadziłam go na początku roku z 4 razy , jak widziałam te mamusie co buta wiążą, zapinają zamek w kurtce to śmiać mi się chciało . Pierwszaki chodzą na basen , wychowawczyni apelowała do bezrobotnych mam, żeby chodziły z nią pomagać się ubierać dzieciom !!! no ludzie święci przecież to już przesada jest
            • triss_merigold6 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 17:04
              I co, lepiej Ci? Ja odprowadzałam i przyprowadzałam do połowy III klasy, głównie ze względu na paskudne, niebezpieczne przejścia dla pieszych.
              • olewka100procent Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 17:30
                powiedz, że odprowadzasz pod mury szkoły to ci jeszcze wybaczę , ale jak wchodzisz do szatni to już nie
                • kropkacom Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 18:26
                  olewka, a za kogo ty się masz? big_grin U nas do szatni można było wejść jedynie za pierwszakiem. Pewnie to dla ciebie i tak dziwne aby ktoś z rodziców wtedy chciał wchodzić, prawda?
                  • olewka100procent Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 16:53
                    tak, bardzo dziwne, bo ja swoje dziecko nauczyłam zdejmowania butów i kurtki , moje dziecko nie potrzebuje asekuracji w tak podstawowych czynnościach smile skoro ty robisz ze swojego dzieciaka ostatnią sierotę to twoja sprawa
              • echtom Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 17:51
                > głównie ze względu na paskudne, niebezpieczne przejścia dla pieszych.

                Ja z tego samego powodu, choć jako samotna matka trójeczki doświadczenie w temacie samodzielność dziecka mam ogromne. Główna ulica z torami tramwajowymi i wąską wysepką. Do dziś mam w pamięci 11-letnią wnuczkę znajomego rodziców, która cofnęła się przed ciężarówką i wpadła między wagony tramwaju sad
          • rosapulchra-0 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 17:04
            Verdana, w którym miejscu napisałam, że moje dzieci nie potrafią gotować czy o siebie zadbać?
        • rosapulchra-0 Anatol, 19.09.14, 17:02
          1. nie mieszkam w Polsce
          2. moje dzieci nie są gimbazą.
          3. resztę twojego wpisu pominę milczeniem, bo jest obraźliwy dla mnie i bardzo kłamliwy.
          EOT.
        • lily-evans01 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 18:17
          W wypadku dzieci Rosy system edukacyjny jest akurat trochę inny...
          I w obcym bądź co bądź języku, tak że wierzę, że nauki mają sporo.

          Mnie moja matka potrafiła jeszcze ugotować obiad, jak byłam na studiach wink.
          Nie przeszkodziło mi to w gotowaniu wymyślnych obiadków, jak miałam tzw. wolny zawód, tj siedziałam na tyłku w domu od wyjazdu do wyjazdu wink. Moja matka stwierdziła, że nigdy przedtem tak dobrze nie jadła...
          • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 22.09.14, 09:50
            lily-evans01 napisała:

            > W wypadku dzieci Rosy system edukacyjny jest akurat trochę inny...
            > I w obcym bądź co bądź języku, tak że wierzę, że nauki mają sporo.

            Pedagodzy od jakiegoś czasu wiedzą, że okres między 13 a 16 rokiem życia jest taki sobie jeśli chodzi i przyjmowanie nauki. I systemy edukacyjne są do tego przystosowane. Wszędzie.

            Nie dramatyzujmy tez z tym obcym językiem. Może i jest trochę trudniej ale bez przesady.

            Ksiadz Anatol
    • mejerewa Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc męża? 19.09.14, 17:23
      Jakoś tolerujecie, że mąż nie gotuje, nie pierze, nie prasuje (bo ma wiele innych zalet i majsterkuje).
      Dzieci to co innego. niech darmozjady gotują dla całej rodziny po lekcjach.
      I tylko złośliwie zapytam, czy nie wynika to przypadkiem z tego, że jak mężowi każecie ugotować obiad to was wyśmieje, a na dziecko łatwiej zwalić?
      I nie mam tu na mysli rodzin, w których wszyscy dzielą się obowiązkami, a dzieci są samodzielne jak na swój wiek.

      Trzeba odróżnić sytuację, gdy dziecko nie potrafi sobie zrobić żadnego posiłku, od sytuacji gdy dziecko od 5 rano na nogach, ma po powrocie ze szkoły gotować obiad dla całej rodziny, bo inaczej może się zapchać kanapkami z serem.
      • triss_merigold6 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc męża 19.09.14, 17:29
        Auć. Celnie trafienie w podejście niektórych matuś.
      • rosapulchra-0 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc męża 19.09.14, 17:33
        Mój nie potrafi gotować, więc dlaczego mam od niego tego wymagać. Zarabia pieniądze, ciężko pracuje, nie widzę powodu obciążać go dodatkowymi obowiązkami, mimo że sam z siebie sprząta, pierze, odkurza, ogarnia śmieci, w sensie segreguje, dba o dzieci, często się z nimi uczy, wozi je na zajęcia. Powiedz mi, jaki mam powód, żeby go zmuszać do dodatkowych obowiązków?
      • ewa_mama_jasia Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc męża 20.09.14, 09:15
        Nie pomylilas wątków?Tutaj mowa o niesamodzielnym 14latku, którego trzeba calkowicie obsluzyc.Gdzie mowa o tym,ze ma gotowac dla calej rodziny,skoro on nie potrafi zrobić sniadania?
    • najma78 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 17:29
      derena33 napisała:

      > 14 latek - dziecko wymagajace opieki, sniadanka, obiadku podwozki.... to kiedy
      > czas skonczyc z tym by wyrosl samodzielny 18latek?

      Ale chwila, 18-latek to w dalszym ciagu dziecko i jeszcze dlugo nim bedzie a wlasciwie to rodzice maja obowiazki wobec dzieci wlasciwie do poznej starosci to opinia ematek, jeszcze dyskusja dobrze nie wystygla wink


      czlowiek, ktory w tym wieku wedlug wielu ematek jest samodzielny i odpowiedzialny za swoje zycie?

      Wedlug ematek to zalezy od dnia, pogody i roznych czynnikow...bo 4-5 latka mozna samego w domu zastawic, 7-latek+ spokojnie moze ze szkoly z kluczem na szyji wracac i kilka godzin na rodzicow sam w domu czekac i kanapki przygotowac i zjesc ale 14-latek powinien isc do sasiadki i cieply obiad zjesc wczesniej wykupiony przez rodzicow.
    • laquinta Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 17:35
      derena33 napisała:

      > 14 latek - dziecko wymagajace opieki, sniadanka, obiadku podwozki....


      Jak najbardziej, dbalam o to, by dzieci odzywialy sie jak najzdrowiej, dbalam o ich bezpieczenstwo i wygode. I nadal dbam, jak mam okazje. smile

      A moje dzieci dorastaly do samdzielnosci indywidualnie, nie bylo wyznaczonego terminu, ale trzeba przyznac bardzo szybko do samodzielnosci dorosly. Nie mam pojecia jak to sie stalo i napewno nie jest to moja zasluga. big_grin
    • joa66 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 18:11
      Ja w ogóle jestem za tym, żeby nikt nikomu niczego w domu nie gotował, nikt nie zrobił kanapki i herbaty. Naprawdę oczekujecie , że od czasu do czasu dostaniecie herbatę do łóżka? Rączek bozia nie dała? Mąż zmoknięty wraca póżno po pracy wraca? Herbaty gorącej mu podać? Takiego wała - niech sam se robi.

      Zasada, że każdy robi dla siebie jest najlepsza.
      • rosapulchra-0 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 18:17
        Obrzydliwy egoizm.
        • rosapulchra-0 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 18:17
          I mam nadzieję, że to ironia.
      • verdana Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 18:18
        Oczywiście. I nie rozumiem w ogóle po co jest rodzina. W rodzinie najważniejsze jest, aby każdy sam dbał o siebie. Jak gotujesz obiad, to należy pilnować, aby reszta rodziny nie zeżarła. Jak mąż przynosi ciasto, to niech nastolatek wie, ze jak nie zarobi, to ciasta nie zje.
        Tylko dziecko powinno gotować dla rodziny, opiekować sie młodszym rodzeństwem i chodzić samodzielnie wszędzie od 7 roku życia, aby rodzice nie mieli kłopotu.
        Mam wrażenie, ze coraz częściej myli sie jednak samodzielność ze zwyczajnym brakiem troski o dziecko.
        • mejerewa Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 18:25
          Plus do tego jeszcze postawa, żeby nikt broń boże nie pomyślał, że kobieta jest Matką Polką. Taką, która gotuje, dba o rodzinę, robi kanapki do szkoły, itp.
          Przecież czas, który marnuje na ugotowanie dziecku obiadu może przeznaczyć na swój rozwój, czyli wizytę u kosmetyczki smile
          • najma78 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 18:34
            Matka u kosmetyczki - to dopiero. Matka nie ma prawa do takich fanaberii jak czas dla siebie, wlasne przyjemjosci, odpoczynek. Odpuszczenie sobie ugotowania obiadu dla nastoletnich dzieci zeby wykorzystac ten czas dla siebie to skandal, zaniedbanie, porzucenie. W koncu matka nie ma praw, ma tylko obowiazki, ktore nigdy sie skoncza.
            • kropkacom Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 18:49
              Jest jeszcze ojciec. Przynajmniej często jest.
              • najma78 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 18:54
                kropkacom napisała:

                > Jest jeszcze ojciec. Przynajmniej często jest.

                Jest ale to wlasnie kobiety najczesciej siebie tylko obowiazkami obciazaja uncertain
                • kropkacom Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 19:01
                  Jednak w tak zwanej pełnej rodzinie ojciec może zatroszczyć się o dziecko tak samo jak matka.
                  • najma78 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 19:12
                    kropkacom napisała:

                    > Jednak w tak zwanej pełnej rodzinie ojciec może zatroszczyć się o dziecko tak s
                    > amo jak matka.

                    Oczywiscie ze moze a nawet powienien ale wielu tego nie robi. Nie robia bo sie od nich tego nie oczekuje, bo tak zostalo wychowani, bo im sie nie chce angazowac itp. Najczesciej wszystkiego po trochu. A kobiety maja swoj wklad w taki stan rzeczy, bo jak wiekszosc ma wpojone uwaza ze to powinnosc matki. Zauwaz ze w tej czy innych dyskusjach glownie oczekuje sie tego od matek. Nawet stwierdza sie przesmiewczo (i zdaje sie robi to kobieta) ze coz tez matka moze rozwijajacego robic (zamiast gotowac obiad i robic kanapki) oprocz pojscia do kosmetyczki. uncertain jesli ojciec w tym czasie bedzie gral w gry na kompie albo ogladal mecz to ok.
                    • jan.kran Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 19:19
                      Ja jestem typowym przykładem patriarchalnego wychowania . Mężczyzna nic nei robi w domu tzn. gwoździe i inne etcetery tak , obiady , ogarnięcie domu i dzieci nie.
                      Moja córka , anarchistka i feministka , nie po mneitongue_outPP wzięła za łeb swojego brata kiedy ex zniknął z naszego życiorysu.
                      Ona miała 16 lat , brat 12.
                      Odmówiła mycia naczyń , gotowania , wyrzucania śmieci itp .itd. tak długo jak brat nie będzie dzielił obowiazków fifty fifty.
                      Ja się nie wtrącalam bo nie miałam czasu i efekt mam super bo syn nadal robi wszystko w domu choc siostrya już od dawna z nami nie mieszka.
                      Można ? Można.
                    • mejerewa Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 20:41
                      > Nawet stwierdza sie przesmiewczo (i zdaje sie robi to kobieta) ze coz tez matka moze rozwijajacego robic (zamiast gotowac obiad i robic kanapki) oprocz pojscia do kosmetyczki.

                      Bo uważam, że to wymówka. Zwłaszcza w ustach rodzica, który pisze że po 6 godz pracy nie będzie się wykańczał żeby zrobić obiad dziecku (cytat z ciebie). A dziecko z tamtego wątku jest poza domem 9 godzin z dojazdami, do tego ma lekcje do zrobienia w domu i dla niego gotowanie to już nie jest wykańczanie się? Nie mówiac o tym, że obiektywnie to dużo trudniejsze zadanie niż dla rodzica.

                      Co do rozwoju, to fakt, akurat ty pisałaś o czasie wolnym, odpoczynku, relaksie, nic ambitnego czy priorytetowego w stosunku do potrzeb zmęczonej i głodnej nastolatki (i to własnej córki).

                      Mamy zupełnie inne podejście do tematu, ty mówisz o wykańczaniu się z powodu dziecka, ja o zadbaniu o podstawowe potrzeby, więc nie dojdziemy do żadnych wspólnych wniosków, nie ma co ciągnąć tematu.
                      • najma78 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 22:29
                        mejerewa napisała:

                        > Bo uważam, że to wymówka.

                        Nie, to nie wymowka,, to potrzeba i to w dodatku wazna,, bo matka nie ma tylko obowiazkow a ma tez prawa, ktore maja swoje miejsce wcale nie na koncu kolejki jak wystarczy czasu.

                        Zwłaszcza w ustach rodzica, który pisze że po 6 godz pracy nie będzie się wykańczał żeby zrobić obiad dziecku (cytat z ciebie).

                        Bo nie mam zamiaru sie wykanczac zeby obiad z dwoch dan przygotowac. Mam inne priorytety co nie oznacza ze ze dzieci sa glodne. Nie sa ani glodne, ani samotne, ani zaniedbane, ani z nadwaga itp. i da sie bez wykanczania sie w imie zasad idealnej matki (Polki). W tym tygodniu zrobilam obiad w pon i wtorek, we srode maz, wczoraj McDonald's a dzis maz. Owszem, odooczywalam po pracy bo wczoraj maz odebral dzieci ze szkoly i pojechal z synem na plywanie a dzis odpoczelam zanim pojechalam z synem do szkoly muz. Odpoczynek i relaks jest dla nas wazny, bo zycie nie polega na zajezdaniu sie w imie obiadkow, kanapek i wypucowanej podlogi. Zreszta to wszystko da sie ogarnac calkiem sprawnie ale kwestia organizacji i zaangazowania czlonkow rodziny. Tak, nasza 11-latka robi dla siebie sniadanie i dla brata lunch, codziennie od pon do pt o 7 rano. Zapewne bedzie miala (albo juz ma) traume i sie wykancza.


                        > Co do rozwoju, to fakt, akurat ty pisałaś o czasie wolnym, odpoczynku, relaksie
                        > , nic ambitnego czy priorytetowego w stosunku do potrzeb zmęczonej i głodnej na
                        > stolatki (i to własnej córki).

                        a skad wiesz ze nic? Skad wiesz jak zmeczeni sa rodzice?

                        >
                        > Mamy zupełnie inne podejście do tematu, ty mówisz o wykańczaniu się z powodu dz
                        > iecka, ja o zadbaniu o podstawowe potrzeby, więc nie dojdziemy do żadnych wspól
                        > nych wniosków, nie ma co ciągnąć tematu.

                        Nie, ja nie mowie o wykanczaniu sie z powodu dziecka a zdrowym podejsciu do potrzeb i mozliwosci czlonkow rodziny. Ty uwazasz ze matka (tak glownie ona) musi zajechac sie fizycznie obslugujac czlownkow rodziny w tym nastolatke, bo jej potrzeby nie sa wazne. Zreszta jakie moze miec oprocz pojscia do kosmetyczki. A ja uwazam ze potrzeby wszystkich sa wazne. W mojej rodzinie moje potrzeby, meza i dzieci sa w rownym stopniu wazne. Te potrzeby sa rozne i sie zmieniaja ale wazne sa tak samo. Przyklad: ja tez chce sie rano wyspac dlatego nie wstaje godzine albo dwie przed dziecmi aby sniadania i lunche przygotowac, zwierzaki nakarmic itp a wstajemy o jednej porze i dzieci sa zaanagazowane. Wg twoich pogladow powinnam wstac wczesniej, wszystko przygotowac zeby dzieci mogly dluzej pospac. W jednym sie z toba zgadzam, mamy diametralnie rozne podejscie.
                        • mejerewa Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 06:57
                          > Ty uwazasz ze matka (tak glownie ona) musi zajechac sie fizycznie obslugujac czlownkow rodziny w tym nastolatke, bo jej potrzeby nie sa wazne.

                          Nigdzie tak nie napisałam. Ani inne matki, które wypowiadały się w podobnym tonie. Nie było mowy o obsługiwaniu, a jedynie zorganizowaniu posiłków dla dziewczyny, która sobie z tym nie radzi. To różnica.
                          I już wiem, w czym różnimy się od ciebie. Dla większości z nas zorganizowanie w tygodniu skromnych, prostych, jednodaniowych obiadów dla własnego dziecka, które ewidentnie tego potrzebuje, nie jest "zajechaniem się fizycznie". Jest normalnością, która nie ma nic wspólnego z poświęcaniem się i "pucowaniem podłogi" (bo zakładasz, że jak ktoś gotuje dla dziecka to tym samym pucuje, obsługuje, wykańcza się kosztem swojego odpoczynku). Takie poświęcanie to skrajność, tak samo jak pozostawienie dziecka samemu sobie w kwestii żywienia - to też skrajność. A jest jeszcze środek, taki że i dziecko nie chodzi głodne, i rodzice się nie "wykańczają" i mają czas dla siebie.
                          • najma78 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 09:49
                            mejerewa napisała:


                            > I już wiem, w czym różnimy się od ciebie. Dla większości z nas zorganizowanie w
                            > tygodniu skromnych, prostych, jednodaniowych obiadów dla własnego dziecka, któ
                            > re ewidentnie tego potrzebuje, nie jest "zajechaniem się fizycznie".

                            A czym jest wg ciebie to zorganizowanie prostych posilkow? Bo prosty posilek nastolatka moze zrobic samodzielnie albo kupic w miescie. Jesli rodzice wracaja pozno to zanim przygotuja ten prosty posilek bedzie jeszcze pozniej wiec jaki to ma sens? Poza tym nie sugerowalabym sie tamtym watkiem i nie bralabym za prawde tego jak sytuacje przedtsawiono. Byc moze rodzice pieniadze daja na cieply posilek a dziewczyna go nie kupuje. Byc moze w domu sa produkty z ktorych mozna sobie przygotowac lunch do szkoly a dziewczyna tego nie robi bo jej sie nie chce. Jak myslisz o ktorej ona jest w domu po szkole? O 3,4,5? Jakos w tym czasie, a rodzice pozniej. Jej sie nie chce przygotowac posilku im musi sie chciec, zwlaszcza ze to ona sie uparla na szkole z dojazdami.
                            • joa66 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 10:01
                              Można jeszcze bardziej rozwijac " być może..". Być może dostaje pieniądze na obiad albo przepija, być może jest uzależniona od drożdżówek ...i tak dalej

                              Ale kiedy dyskutuje się na podstawie posiadanych informacji to wiadomo, że:

                              -dziewczyna wybierała gimnazjum kiedy mieszkała w innym miejscu
                              -to rodzice zmienili warunki jej życia, skoro na zmianie zyskali oni, to powinni zadbać o to, żeby nastolatka straciła jak najmniej
                              -nastolatka prawdopodobnie pracuje więcej niż rodzice (wliczając w to prace domowe) i prawdopodobnie musi przebywac poza domem dłużej niż rodzice

                              Jeżeli dodamy do tego elementarny fakt, że żadna szkoła to nie jest miejsce gdzie się dziecko dowolnie przenosi i zabiera, bo program jest taki sam, tylko jest to też np miejsce pierwszych poważnych przyjaźni, to warto się zastanowić nad sytuacją dziecka.

                              Ups, co ja mówię, przecież przyjaciół też można zamienić na nowych.
                        • incubus_0 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 09:39
                          W świetle Twoich wypowiedzi o dzieciach i ich roli i wadze w Twoim życiu dziwię się, że w ogóle im gotujesz kiedykolwiek.
                          • najma78 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 10:01
                            incubus_0 napisała:

                            > W świetle Twoich wypowiedzi o dzieciach i ich roli i wadze w Twoim życiu dziwię
                            > się, że w ogóle im gotujesz kiedykolwiek.

                            Problem polega na tym ze jak wiekszosc ematek na tym forum czytasz wybiorczo i budujesz sobie obraz ktory pasuje do toich pogladow stad guzik wiesz o moim swiecie, zyciu i pogladach.
                            • pade Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 23:20
                              Najma, ale Ty realizujesz te swoje potrzeby (zrozumiałe zresztą) i się nie poświęcasz, a jednocześnie bije z Twoich wypowiedzi ogromna gorycz. Może potrzeby, które zaspokajasz nie kompensują Ci tych, które nie mogą być obecnie zaspokojone?
                              W każdym bądź razie nie brzmisz jak osoba zadowolona z życia.
              • sko.wrona Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 20:22
                Ojciec przecież zarabia pieniądze wink
                Jak można od niego wymagać jakiegokolwiek działania w kuchni! To przecież atak na tradycyjny model rodziny, naśladowanie głupiej mody itd. itp. wink
            • triss_merigold6 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 19:10
              Nie bądź śmieszna. Pracujesz w niepełnym wymiarze godzin, masz dwoje dzieci, a nie pięcioro, sprawnego męża i twierdzisz, że nie jesteście w stanie wygenerować codziennie ciepłego posiłku (nie, nie musi być dwudaniowy obiad z deserem)?
            • echtom Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 19:50
              > W koncu matka nie ma praw, ma tylko obowiazki, ktore nigdy sie skoncza.

              Najma, nie histeryzuj.
      • jan.kran Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 18:52
        joa66 napisała:

        > Ja w ogóle jestem za tym, żeby nikt nikomu niczego w domu nie gotował, nikt nie
        > zrobił kanapki i herbaty. Naprawdę oczekujecie , że od czasu do czasu dostanie
        > cie herbatę do łóżka? Rączek bozia nie dała? Mąż zmoknięty wraca póżno po pracy
        > wraca? Herbaty gorącej mu podać? Takiego wała - niech sam se robi.
        >
        > Zasada, że każdy robi dla siebie jest najlepsza.

        ----------> Smutne to co piszesz.. Jak ja wracam urobiona z szychty albo lecę do fabryki i syn mi poda kawę lub czeka na mnei z jakimś przyjemnym obiadem to jest miło.
        Ja chetnie gotuję dla nas kiedy rano leci na uni , potem do biblioteki i na trening albo ma sesję i nie wie jak sie nazywa.
        Kiedy moja córka nas odwiedza i w Oslo ona ma wolne i wakacje a ja i syn nie to rozpieszcza nas miłymi obiadkami i kolacjami.
        Jak ja wpadam do Niej do Monachium to chętnie cos dla mnie extra przygotuje.
        Fajniej estsmile

        • joa66 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 18:59
          jan. kran - podpowiem, to ironia była. Na tyle przerysowana, że myślałam, że czytelna dla wszystkich smile
          • jan.kran Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 19:05
            joa66 napisała:

            > jan. kran - podpowiem, to ironia była. Na tyle przerysowana, że myślałam, że cz
            > ytelna dla wszystkich smile

            ### Jak ironia to oksmile))

            Dodam ze wprawdzie w życiu u kosmetyczki nie bylam ale mimo że gotuję obiadki i robię zakupy to mam czas i na ksiażkę i na film i na plotki telefoniczne z koleżankamismile
            Na net takoz i sie generalnie wysypiam oraz chadzam do pracy...
            • joa66 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 19:23
              A ja nie tyle dodam co poraz kolejny wkleję na tym forum wiersz Bursy - niestety dla wielu cały czas aktualny:

              Pedagogika

              Z dziećmi trzeba surowo
              zamiast płaszcza łach
              ubierz łach
              zapnij łach
              szanuj łach
              ten łach to moja praca
              moje wyprute żyły
              ten łach
              moje stracone złudzenia
              moje niedoszłe posłannictwo
              moje złamane życie
              moja martwa perspektywa
              wszystko ten łach
              ubierz łach
              zapnij łach
              szanuj łach.
              • mondovi Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 08:49
                Bursa... Sylogizm prostacki też na czasie.
    • kropkacom Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 18:42
      Wbrew pozorom czternastolatkowi wypadałoby poświecić jednak swój czas (czas rodzica), bo to okres kiedy dzieciaki robią już głupie rzeczy, a organizm i głowa zbyt młoda ciągle. I nie chodzi o odprowadzanie do szkoły, czy karmienie łyżeczką. Samodzielność to bardzo pojemne pojęcie. Wystarczy spytać zresztą pierwszego lepszego pedagoga, który ma do czynienia z problemami dzieci. Rodzice sobie odpuszczają dla własnej wygody, a potem jest lament.
      • najma78 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 18:52
        kropkacom napisała:

        > Wbrew pozorom czternastolatkowi wypadałoby poświecić jednak swój czas (czas rod
        > zica),

        ale to poswiecanie czasu nie musi (i wcale nie polega) polegac na robieniu kanapek i pichceniu obiadkow ale na umiejetnosci sluchania gdy dziecko ma potrzebe wygadania sie, zwierzenia z problemow, ma pytania na ktore nie zna odpowiedzi. Na to nie trzeba poswiecac duzo czasu, ale wazne aby ten czas byl w 100% dla dziecka kiedy potrzebuje.
        • kropkacom Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 19:06
          Nie, nie... Dziecko może zupełnie nie czuć potrzeby rozmawiania z rodzicami. Zawłaszcza jak wie, że ci nie mają na to czasu i ochoty.
          • najma78 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 19:17
            kropkacom napisała:

            > Nie, nie... Dziecko może zupełnie nie czuć potrzeby rozmawiania z rodzicami. Za
            > właszcza jak wie, że ci nie mają na to czasu i ochoty.

            Jak wie, ale to wie gdy rodzice daja wyrazne sygnaly. To ze ugotuja obiad i zrobia kanapki albo podwioza do szkoly nie oznacza ze wysluchaja, porozmawiaja i poswieca dziecku czas.
            • triss_merigold6 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 19:28
              Jeśli tego nie robię nawet jeśli istnieje taka potrzeba, to tym bardziej nie będą pochylać się nad potrzebą rozmowy i wspólnego spędzenia czasu.
              Cudów nie ma.
              Karmienie własnego dziecka (wiekowo dziecka) to wyraz elementarnej troski i opieki.
            • kropkacom Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 19:31
              > To ze ugotuja obiad i zro
              > bia kanapki albo podwioza do szkoly nie oznacza ze wysluchaja, porozmawiaja i p
              > oswieca dziecku czas.

              Niby nie oznacza, ale pytanie co oznacza.
              • najma78 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 22:33
                kropkacom napisała:

                > > To ze ugotuja obiad i zro
                > > bia kanapki albo podwioza do szkoly nie oznacza ze wysluchaja, porozmawia
                > ja i p
                > >n oswieca dziecku czas.
                >
                > Niby nie oznacza, ale pytanie co oznacza.
                Oznacza obsluge fizyczna dziecka.
                • kropkacom Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 09:09
                  Źle się wyraziłam chyba. Co oznacza poświęcić czas skoro na przygotowanie posiłku nie ma czasu i ochoty. Dziewczyna przychodzi do domu pierwsza o ile pamiętam, wychodzi pierwsza. Pewnie też pierwsza się kładzie spać.
                  • najma78 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 09:26
                    kropkacom napisała:

                    > Źle się wyraziłam chyba. Co oznacza poświęcić czas skoro na przygotowanie posił
                    > ku nie ma czasu i ochoty. Dziewczyna przychodzi do domu pierwsza o ile pamiętam
                    > , wychodzi pierwsza. Pewnie też pierwsza się kładzie spać.

                    Przypominam ze to nie jest watek o tamtej dziewczynie a ogolnie o tym kidy dzieci staja sie samodzielne. Ja uwazam ze nastolatka czyli 13-latka + (dla mnie od tego wieku to nastolatkowie) jest samodzielna osoba, ktora fizycznej obslugi nie potrzebuje czyli moze np ugotowac obiad, posprzatac, wyprac, wyprasowac, korzystac z komunikacji itd. Mlodsze osoby jak 9,10, 11-latki jeszcze potrzebuje pewnej (bo nie calkowietej) obslugi np przygotowania dla nich gotowanych posilkow, zadbania o podroze do szkoly itd biorac pod uwage okolicznosci. Ja nie oczekuje ani nie wymagam od naszej 11-latki gotowania obiadow ale zainteresowania i uczenia sie tego owszem. Natomiast oczekuje ze zrobi proste potrawy jak nalesniki, tosty, paninni, muffinki, itp. i to robi,, a 7-letni syn jej pomaga uczac sie tego. W tym wieku (11) potrafi wyprac czyli posegregowac rzeczy czytajac i rozumiejac znaczki na metkach wybrac odpowoedni program prania, to umie tez juz syn. Itd. Samodzielnosc to proces i osiaga sie to stopniowo. Jednak na samodzielnosc trzeba pozwolic zeby mozna bylo sprawdzic w praktyce, bo wbrew pozorom to praktyka moze sie okazac bardzo trudna.
                    • kropkacom Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 09:40
                      Samodzielność to dla mnie nie są poszczególne umiejętności, ale sytuacja gdzie trzeba je wykorzystywać. Nie uważam aby czternastolatek musiał być odpowiedzialny za żywienie siebie i rodziny, zakupy i opiekę nad rodzeństwem. Dobrze jak umie i współuczestniczy.
                      • najma78 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 09:57
                        kropkacom napisała:

                        > Samodzielność to dla mnie nie są poszczególne umiejętności, ale sytuacja gdzie
                        > trzeba je wykorzystywać. Nie uważam aby czternastolatek musiał być odpowiedzial
                        > ny za żywienie siebie i rodziny, zakupy i opiekę nad rodzeństwem. Dobrze jak um
                        > ie i współuczestniczy.

                        Nie uwazasz ze nastolatek musi zadbac o posilki dla siebie ale jak sama stwierdzilas sa okolicznosci kiedy musi. A ja uwazam ze nie nauczy sie jesli nie bedzie czegos robil. Nie nauczysz sie prowadzic auta jesli nie bedziesz tego robic. Nie nauczy sie gotowac poprzez czytanie przepisow. Nie nauczy sie zarzadzac wlasnym czasem jesli rodzic bedzie go budzil codziennie,wszystko przygotowywal, podwozil autem mowiac ze juz trzeba wyjsc z domu.
                        Nie bedzie samodzielnosci jesli pozostanie ona tylko teoria, bez zadnej praktyki.
                        • echtom Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 10:03
                          Umieć nie znaczy robić codziennie. Ja gotowałam moim nastolatkom obiady, a kiedy wyjeżdżałam na kilka dni, zostawiałam je z babcią i kotami pod opieką i dawały radę.
                          • najma78 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 10:09
                            echtom napisała:

                            > Umieć nie znaczy robić codziennie.

                            A kto twierdzi ze codziennie? Nawet w tamtym watku nie ma czegos takiego. Ja tez nie gotuje codzinnie. Trzeba jednak robic cos na tyle czesto i regularnie aby posiasc umiejetnosci, nie oznacza to codziennie.

                            Ja gotowałam moim nastolatkom obiady, a kiedy wyjeżdżałam na kilka dni, zostawiałam je z babcią i kotami pod opieką i dawały radę.
                            >
                            Gotowaly babci?
                            • echtom Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 10:27
                              > Gotowaly babci?

                              Tak.
                              • najma78 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 10:37
                                echtom napisała:

                                > > Gotowaly babci?
                                >
                                > Tak.
                                >
                                smile
        • mejerewa Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 19:11
          No właśnie! Każde dziecko ma inne potrzeby. Są i takie, które potrzebują obiadu, jak nastolatka z wątku obok. Bo nie radzi sobie z gotowaniem, bo jest przemęczona, bo ma nadwagę od niezdrowego odżywania się. W tym przypadku troska rodziców powinna polegać na zadbaniu o podstawowe potrzeby, czyli obiad. A rozmowa o chłopakach może w tym wypadku akurat nie jest tak niezbędna.
          A matka ma poczucie, że jest świetna, bo co prawda nie dba o prawidłowe odżywianie córki, ale za to ta może jej się zwierzyć i pożyczyć ciuch na imprezę.

          Jeśli dziecko ewidentnie sobie z czymś nie radzi, to właśnie potrzebuje nauki i wsparcia. Np. we wspólnym przygotowaniu posiłków. Zamiast postawy "nie będę się przemęczać i gotować dla 14 -latki, która nie jest małym dzieckiem". I może po jakimś czasie dziecko nauczy się dbać o siebie i przy okazji o innych domowników też.

          • triss_merigold6 Przepraszam, czy ktoś zauważył 19.09.14, 19:32
            Przepraszam, czy ktoś zauważył, że 13-15-latek jest w fazie intensywnego wzrostu + jest mocno obciążony nauką (liczba godzin w szkole zwłaszcza niezłej jest całkiem spora) i zwyczajnie potrzebuje wartościowego jedzenia?
            Dziecko z wątku sobie nie radzi, mimo że szkoła dopiero się zaczęła. Nie rozdwoi się, czasu lekcji i dojazdów nie skróci. Wypadałoby zadbać o własne potomstwo zamiast bredzić o uczeniu samodzielności w takiej formie.
        • incubus_0 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 09:40
          Współczuję Ci bardzo, że twoje umiejętności kulinarne są tak słabe, że ugotowanie jednego ciepłego dania jest tak trudne i wymaga takiego wysiłku.
    • mala_mimmi Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 19:16
      Ta naprawdę wiele zależy od podejścia rodziców. Jeśli od początku dziecko uczone było samodzielności, to myślę, że takiemu 14latkowi, można śmiało powierzyć część obowiązków domowych, jak sprzątanie, wynoszenie śmieci czy zakupy, czy przygotowywanie posiłków, można też mu pozwalać samemu jeździć po mieście komunikacją, ale jeśli dziecko było przez całe życie wyręczane, tak że nie radzi sobie z podstawowymi obowiązkami, to obawiam się ze wprowadzanie takiej "samodzielności" z dnia na dzień, może się źle skończyć...
    • mala_truskawka Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 21:01
      Chcialabym, zeby moj syn w wieku 14 lat potrafil przynajmniej tyle, ile ja w jego wieku. Na razie ma swoje male obowiazki, ktore odbywamy w ramach rytualow, w formie zabawy. Maly pomaga odkurzac, przeciera meble, podaje mi sztucce ze zmywarki, wkladamy razem ubrania do pralki, na drobnych zakupach ciagnie wozek na kolkach i wyklada produkty na tasme przy kasie. Ma 20 miesiecy. Pomaganie mamie to dla niego frajda. Mam nadzieje, ze tak zostanie smile
      • bi_scotti Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 22:09
        No bo czas na samodzielnosc nie przychodzi tylko do samodzielnosci dziecko sie przygotowuje i wychowuje od pierwszego oddechu. Tak mysle o tej dojezdzajacej 14latce i gdyby tym jej rodzicom faktycznie zalezalo na jej samodzielnosci to ja do tych nowych wyzwan przygotowali - dali jej narzedzia a nie po prostu rzucili na gleboka przy lopopczacej czerwonej fladze. Skoro bylo wiadomo, ze bedzie dojezdzac i sama sie bedzie musiala zywic, nalezala spedzic z nia czas chocby w wakacje robiac wspolnie zakupy, uczac prostych potraw, umawiajac sie na kontakty w ciagu dnia etc. etc. Gdyby ktorys z rodzicow pogadal, wytlumaczyl, ze zywienie sie wylacznie kanapkami to kiepski pomysl ale przygotowanie salaty, zupy, dania jednogarnkowego to nie zadna filozofia i mozemy to razem robic tak zeby Mloda mogla o siebie dbac racjonalnie gdy wraca do pustego domu, to cala kwestia nie tylko odzywiania ale przede wszystkim zainteresowania dzieckiem wygladalaby inaczej. Szczerze mowiac, takie uczciwe uczenie samodzielnosci (poczynajac od nieszczesnego sznurowania i wiazania butow), zawsze mi (nam) zajmowalo bez porownaia wiecej czasu i kosztowalo wiecej energii, wymagalo wiecej inwencji niz szybkie, proste zrobienie czegokolwiek ZA dziecko lub DLA dziecka. Nie nalezy stawiac znaku rownosci pomiedzy dziecmi samodzielnymi a dziecmi niezadbanymi (neglected), tak jak rodzic uczacy samodzielnosci to nie bedzie ten sam, ktory po prostu swoje dziecko olewa. Life.
        • najma78 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 22:42
          Bi_scotti ale ta dziewczyna umie gotowac, przygotowuje posilki (obiady) czasem. Jesli zrobi jest ok jesli nie tez nie ma pretensji. Skoro robi to oznacza ze sa w domu produkty, przeciez ich nie wyczarowuje. Kupuje kawe i drozdzowke, moze dostaje tez pieniadze na obiad ale obiadu nie kupuje tylko wydaje na co innego? Historia o tej dziewczynie nie musi i zapewne nie jest do konca pokrywajaca sie z faktami.
    • mamma_2012 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 19.09.14, 22:35
      Gdybym zostawiła moja 14 letnia córkę na tydzień sama z dwuletnim bratem, byliby najedzeni, czyści i zdrowi. W mieszkaniu byłby sajgon, ale sanepid by nie był potrzebnysmile
      Ponadto jest samodzielna jesli chodzi o dojazdy do szkoły, zdarzało jej sie samodzielnie podróżować pociągiem po Polsce i samolotem na inny kontynent (bez opieki stewardesy).
      Dzis upiekła ciasteczka pomarańczowe i tartę cytrynowa.
      Odpowiedzialności za zycie brać jeszcze nie musi, ale za siebie stopniowo coraz wieksza, jak najbardziej tak.
      Mysle, ze mając 18 lat człowiek powinien być gotowy do wzięcia pełnej odpowiedzialności za siebie (także finansowej). Wcale nie oznacza to, ze oczekuje tego od córki, ale w tym wieku ma mieć umiejetnosci i wiedzę o codziennym życiu potrzebna do tego, zeby funkcjonować, gdyby nagle musiała radzić dobie sama.
      • nisar Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 10:29
        Jessssu, naprawdę po to macie męża i dzieci, żeby każdy dbał o siebie i miał w nosie potrzeby innych? Dzięki Ci Panie, że nie trafiłam w swoim życiu ani na matkę, ani męża, ani dzieci o takich poglądach.
        • mamma_2012 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 11:22
          Chyba mnie nie zrozumiałas. Moja córka potrafi dużo rzeczy zrobić, jest odpowiedzialna, zaradna i to sa zalety i umiejętności, których nikt jej nie zabierze, co nie oznacza, ze musi z nich korzystać na codzień. Co do gotowania, to popularność programów kulinarnych, powoduje, ze coraz częściej młodzież sama zaczyna sie interesować tematem.
          Do osiemnastki nauczę ja jeszcze opłacania rachunków, wypełniania dokumentów i kilku innych przydatnych rzeczy. I musi sie jeszcze nauczyć prać, ale to lekcja na jeden dzień.
          Ostatnio uczyłam ja odkamieniac czajnik, nie miała pojęcia, ze coś takiego trzeba robić, co jakiś czas.
          To, ze dziecko potrafi coś zrobić, nie oznacza, ze staje sie to jego obowiązkiem.
          Przerażają mnie młodzi ludzie, którzy w życie wchodzą z matura zdana na słabym poziomie i umiejętnością obsługi konsoli do gier.

          • najma78 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 11:33
            mamma_2012 napisała:

            > Ostatnio uczyłam ja odkamieniac czajnik, nie miała pojęcia, ze coś takiego trzeba robić, co jakiś czas.

            trzeba tylko gdy jest osad, zalezy od rodzaju wody. Moze kiedys zamieszkac w miejscu gdzie nie trzeba bedzie tego robic. To tak ja w reklamy zmiekczaczy wody gdy woda jest miekka.

            > Przerażają mnie młodzi ludzie, którzy w życie wchodzą z matura zdana na słabym poziomie i umiejętnością obsługi konsoli do gier.

            zgadza sie.
            >
            • mamma_2012 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 14:35
              Oj u nas niestety trzeba, woda twarda jak kamień, ale to też był fajny moment, żeby porozmawiać o chemii (takiej szkolnej, ale do wykorzystania w domu)
              • najma78 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 14:56
                mamma_2012 napisała:

                > Oj u nas niestety trzeba, woda twarda jak kamień, ale to też był fajny moment,
                > żeby porozmawiać o chemii (takiej szkolnej, ale do wykorzystania w domu)

                Jasne, to sa przydatnd rzeczy.
            • agaja5b Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 22.09.14, 11:35
              najma78 napisała:

              > mamma_2012 napisała:
              >
              > > Ostatnio uczyłam ja odkamieniac czajnik, nie miała pojęcia, ze coś takieg
              > o trzeba robić, co jakiś czas.
              >
              > trzeba tylko gdy jest osad, zalezy od rodzaju wody. Moze kiedys zamieszkac w mi
              > ejscu gdzie nie trzeba bedzie tego robic. To tak ja w reklamy zmiekczaczy wody
              > gdy woda jest miekka.
              Hmm, no ja wierzę, że oprócz odkamieniania mamma 2012 uczy swoją córke myslenia, tzn że czajnik nalezy odkamieniac jak jest kamień a nie dlatego " bo mama tak kazali". więcej zaufania do forumekwink

    • loola_kr Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 10:16
      Ja zaczęłam gotować jak wyjechałam do innego miasta na studia. Chociaż trudno to nazywać gotowaniem, bazowałam na tym co dała mama.
      Przez cała szkołę średnia oprócz zapiekanki (pamiętam bo zrobiłam ją tacie, żeby kupił mi psa), usmażeniu parę razy naleśników i upieczeniu ciasteczek z koleżanką nie gotowałam nic.
      Dojeżdżałam natomiast autobusem do liceum (nie zgrało się z praca rodziców), jeździłam na wyjazdy harcerskie, chodziłam z psem do weterynarza itp. Wydawało mi się, że byłam samodzielna.
      • loola_kr Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 10:22
        Moja 14 letnia córka nie umie gotować, odwozimy ja i przywozimy ze szkoły, poza dniami kiedy ma dodatkowy angielski i wraca sama.
    • menodo Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 10:49
      Ale co to właściwie znaczy "samodzielność"?
      Sprowadzanie tego do umiejętności przygotowania sobie posiłków, korzystania z pralki i obcykania komunikacji komunikacji miejskiej to socjalizacja bezrobotnego.

      Sorry, ale w dzisiejszym świecie samodzielne funkcjonowanie to przede wszystkim umiejętność radzenia sobie w skomplikowanym świecie.
      Wykształcenie, znajomość języków obcych i nowoczesnych technologii, znajomość innych kultur (podróżowanie), umiejętność zdobywania i selekcji informacji, odporność na techniki sprzedaży i marketingu, dobra kondycja fizyczna - to są rzeczy, w które warto inwestować i bardzo dbać po to, aby usamodzielnić dziecko. A jak się gotuje makaron - napisane jest na każdym opakowaniu tegoż; jak dojechać - też kilka sekund i wieszsmile)
      • menodo I jeszcze inteligencja emocjonalna :) n/t 20.09.14, 10:52
      • najma78 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 11:14
        menodo napisała:

        > Sorry, ale w dzisiejszym świecie samodzielne funkcjonowanie to przede wszystkim
        > umiejętność radzenia sobie w skomplikowanym świecie.
        > Wykształcenie, znajomość języków obcych i nowoczesnych technologii, znajomość i
        > nnych kultur (podróżowanie), umiejętność zdobywania i selekcji informacji, odp
        > orność na techniki sprzedaży i marketingu, dobra kondycja fizyczna - to są rzec
        > zy, w które warto inwestować i bardzo dbać po to, aby usamodzielnić dziecko.

        Tyle ze to jest 'cala reszta' ktora tez trzeba umiec, znac, wiedziec w rownym stopniu jak gotowanie, poruszanie sie komunikacja, obslugi pralki czy zarzadania wlasnym czasem. Dlatego do samodzielnosci przygotowuja i rodzice i szkola. Mozna znac jezyk obcy albo i kilka a byc zupelnie nie samodzielnym w zasookajaniu podstawowych potrzeb.uncertain

        A jak się gotuje makaron - napisane jest na każdym opakowaniu tegoż; jak dojechać -też kilka sekund i wieszsmile)

        To ze jest napisane jak ugotowaf makaron nie oznacza ze w praktyce to bedzie proste, bo mozna go rozgotowac albo wykipii. Pierwsza proba okaze sie porazka wiec jedzenie kanapek z serem wejdzie w nawyk. wink

        • menodo Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 13:07
          Dlatego do samodzielnosci przygotowuja i rodzice i szkola. Moz
          > na znac jezyk obcy albo i kilka a byc zupelnie nie samodzielnym w zasookajaniu
          > podstawowych potrzeb.:/"

          Uważam, że drogą do samodzielnego zaspokajania potrzeb jest przede wszystkim umiejętność zdobywania i selekcji informacji i korzystania z nowoczesnych technologii.
          Mój 28-letni syn powiedział mi niedawno, że własnie dowiedział się - z tutorialu na youtube - jak prawidłowo powinno się wiązać sznurowadła - te syntetyczne w sportowym obuwiu wymagają rzeczywiście "profesjonalnych" węzłówsmile Żeby nie było - jest na swoim utrzymaniu i przygotowuje się do maratonu.
          Tak czy siak - więcej satysfakcji daje mi to, że, że moje dzieci już od wieku licealnego potrafią samodzielnie podróżować, ogarniać rezerwacje biletów lotniczych i hoteli, korzystać z usług finansowych, poruszać się w świecie informacji, dbać o siebie i pilnować swoich spraw (terminy!) niż to, że potrafią zrobić sobie jajecznicę albo obsłużyć pralkę. Zresztą, do zakupu ostatniej pralki namówił mnie syn, który przeanalizował parametry różnych modeli - mnie by się nie chciało smile

          A do szkół były wożone, na śniadanko i obiadki w domciu zawsze mogły liczyć, a zdarzało się, że i kanapeczki wieczorem mamusia do pokoju przynosiła, kiedy dzieci się uczyły - nawet, o zgrozo - na studiach!
          • echtom Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 13:18
            No już nie przesadzajmy z tym uczeniem się wiązania sznurowadeł i gotowania wody na herbatę z internetu smile
            • joa66 Dom 20.09.14, 13:24
              A ja myślę, że w całej tej dyskusji o tym kto komu i kiedy zabrakło refleksji na d tym czym jest dom i na kim spoczywa główna odpowiedzialność za jego tworzenie.
              • echtom Re: Dom 20.09.14, 13:34
                Tylko nie pisz, że na kobiecie, bo będzie jatka tongue_out
                • joa66 Re: Dom 20.09.14, 13:36
                  big_grin

                  Przede wszystkim na DOROSŁYCH .

                  • joa66 Re: Dom 20.09.14, 13:37
                    No i przez 'dom" niekoniecznie rozumiem pucowanie podłogi big_grin
                    • joa66 Re: Dom 20.09.14, 13:47
                      IMHO łatwiej się nauczyć jak gotować makaron niż tego, że moje potrzeby zasługują na to, żeby być szanowane przez bliskich.

                      Jeżeli zabraknie tej drugiej umiejętności , to albo bierzemy na klatę wszelkie poświęcenie albo walimy na ślepo z kałasznikowa w poczuciu, że jeżeli sami o siebie nie zadbamy to nikt tego nie zrobi.
            • menodo Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 13:52
              To był żart, aczkolwiek bardzo się cieszę, że mi syn pokazał - jak się prawidłowo zawiązuje sznurowadła, dzięki temu nie muszę się w czasie biegu ciągle zatrzymywać; te syntetyczne wymagają trochę innych węzłów, inaczej łatwo się rozwiązują.
              A gotowanie wody na herbatę to Twoim zdaniem pikuś? Oczywiście mam na myśli herbatę, a nie napój powstały z zalania wrzątkiem torebki z jakimś marketowym suszem.
            • agaja5b Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 22.09.14, 11:39
              No właśnie, a jak wyłączą prąd? Samodzielność to jak sam mysli i wpada na to by coś zrobic z jakiegos powodu. Oczywiscie jak drzwi są otwarte to nie nalezy ich wyważać, ale to rozleniwia.
          • najma78 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 15:10
            menodo napisała:

            > Uważam, że drogą do samodzielnego zaspokajania potrzeb jest przede wszystkim um
            > iejętność zdobywania i selekcji informacji i korzystania z nowoczesnych techno
            > logii.

            akurat tego to sie ucza w szkole od 4-go roku zycia i korzystac z technologii nowoczesnych potrafia calkiem niezle, ale na tym tylko zycie nie polega. Trzeba tez miec pojecie o podstawowych mechanizmach na jakich swiat i my sami dzialamy. Akurat to co ty ponizej wymieniasz jako satysfakcjonujace ciebie potrafi sporo osob a przynajmniej w teorii natomiast nie potrafi i nawet nie ma swiadomosci jak zadbac o to aby cialo dzialalo prawidlowo bo nie ma podstawowej wiedzy o np prawidlowej diecie czy gotowaniu. Zbytnio zachlystujesz sie ta wiedza na temat nowoczesnych technologii zepelnie blednie spychajac do spraw nieistotnych chocby umiejetnosc gotowania czy obslugi siebie w podstawowych sprawach dnia codziennego. Poza tym osoby w wieku licealnym to juz prawie dorosle osoby, zdaje sie ze w pl to tez juz dorosli wiec trudno aby takich rzeczy jak zabukowanie biletu nie potrafily zrobic z tym ze pewnie mamina karta placa wink analiza parametrow pralki to zaden klopot, zrobi to 14-latek ale za to uzycie jej we wlasciwy sposob aby ubran nie zniszczyc moze byc problem i co gorsza czesto jest.


            > Tak czy siak - więcej satysfakcji daje mi to, że, że moje dzieci już od wieku
            > licealnego potrafią samodzielnie podróżować, ogarniać rezerwacje biletów lotnic
            > zych i hoteli, korzystać z usług finansowych, poruszać się w świecie informacji
            > , dbać o siebie i pilnować swoich spraw (terminy!) niż to, że potrafią zrobić
            > sobie jajecznicę albo obsłużyć pralkę. Zresztą, do zakupu ostatniej pralki namó
            > wił mnie syn, który przeanalizował parametry różnych modeli - mnie by się nie c
            > hciało
            >
      • falka_85 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 15:39
        "Sorry, ale w dzisiejszym świecie samodzielne funkcjonowanie to przede wszystkim umiejętność radzenia sobie w skomplikowanym świecie. "

        Ale piszesz tak jakby ta znajomość języków obcych / nowoczesnych technologi oraz umiejętność gotowania, prania, sprzątania wykluczały się wzajemnie. A przecież tak nie jest. Co więcej uważam, że potrzebna jest pewna równowaga we wszystkich aspektach życia, tak żeby ogarnąć (oczywiście jedno świetnie, inne dostatecznie) wszystko, zarówno wiedzę o obcych kulturach jak i kulturę sprzedaży warzyw na bazarku i mięsa w mięsnym.
    • e_r_i_n Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 11:44
      Ja do końca liceum miałam podawane śniadanie przez tatę oraz przygotowywane kanapki do szkoły. Co nie znaczy, że nie umiałam sama ugotować dwudaniowego obiadu oraz upiec ciasta.
      Mój Młody (lat 13) też dostaje rano śniadanie, co nie oznacza, że sam sobie tegoż nie przygotuje.
      Jest również często odwożony do szkoły (przede wszystkim dlatego, że musi zabrać sprzęt i ciuchy na dwa treningi), co - łał - nie oznacza, że jak ojciec odwieźć nie może, to sam nie dojedzie (bo dojeżdża).
      Niebardzo rozumiem ten wątek - wydawało mi się, że w rodzinie ułatwianie życia jest dosyć normalne. Mi też mąż zazwyczaj podaje śniadanie oraz przyjeżdża po mnie do pracy.
      Co, powtórzę się, nie oznacza, że sama tego nie potrafię.
      A odnosząc się do wątku o czternastolatce, to owszem, ona może sobie sama robić to śniadanie i sama dojeżdżać. Ale skoro sami idą na łatwiznę (jedzenie poza domem albo oczekiwanie, aż ktoś im poda obiad, spanie do 7:30, bo tak), to trudno się dziwić dziewczynie, że wsuwa drożdżówkę, a nie robi sobie zdrową kanapkę.
    • ichi51e Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 11:55
      Ja uwazam ze dzieci moga byc samodzielne od pierwszych chwil zycia (na seoim poziomie jasna) ale sa rozpieszczane. No moje bylo i jest. Teraz jak juz sie kumaty zrobil ucze samodzielnosci. Dla mnie samodzielnosc wazniejsza niz karnosc. Dzieciak samodzielny byc cos nie chce suspicious na razie porazka big_grin
      • ichi51e Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 11:56
        Tzn w zbrodni bardzo samodzielny. Gorzej z isciem za lape i jedzeniem samemu...
    • edelstein Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 12:04
      O kurde.Moj przedszkolak umie sobie zrobic sniadanie.Wyciagnac chleb,posmarowac czym chce i polozyc co chce,robi tez sobie tosty,bo to nie filozofia wlozyc tost do tostera.Potrafi umyc po sobie szklanki czy talerz.Obiadu sam robic nie musi,ale czesto pomaga.Odprowadza sam kolege 3 domy dalej(tu trzesie sie tatus,ze dziecko zaginietongue_out)Do szkoly bedzie chodzil sam.Nie zamierzam go podwozic.Umie tez wejsc do piekarni i zakupic bulki,chleb,slodka bulke.W przedszkolu pomaga sie ubrac mlodszym dzieciom,buty, kurtka.Posprzatac pokoj z odkurzaniem wlacznie.Skoro przedszkolak jest w stanie ogarnac takie podstawy to 14latek tym bardziej.
      • e_r_i_n Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 12:41
        Czytanie ze zrozumieniem się kłania - w wątku będącym inspiracją tego nie chodzi o to, że 14 latek nie potrafi ogarnąć...
        • edelstein Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 12:52

          • skarolina Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 13:00
            Czyli uważasz, że jeśli 14-latka potrafi sama ugotować obiad, to ma to robić, choć rodzice zdrowi i sprawni?
            • edelstein Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 13:51
              Tak,a czemu nie?tez go to wa am obiady w tym wieku i mi nie ubylo od tego
          • e_r_i_n Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 13:28
            Czyli Ty swojemu dziecku nigdy nie robisz śniadania? I partner Ci nigdy nie przygotowuje np. herbaty. Kiepskie życie.
            • agunia777 Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 13:52
              Dzieci mimo wszystko są bardzo samodzielne, o ile okoliczności ich do tego zmuszą. Pamiętam, że jako 14 latka potrafiłam wszystko (wczesne wstawanie, robienie kanapek, wyjście do szkoły 2 km piechotą w czasie mrozu -20, czy ugotowanie obiadu, sprzątanie, pranie), jednak jeśli się dało, to się migałam, np. biorąc 5 zł na zapiekankę, szybkie sprzątanie po łebkach etc. Dom nie ucierpiał, ja też nie, rodzice byli zachwyceni mimo wszystko. Nie musieli dumać nad moimi zajęciami dodatkowymi (chodziłam na dwa zawsze sama dojeżdżając, oni nawet by się nie zorientowali gdybym nie chodziła). Liczyło się tylko to, że nie miałam żadnych problemów w szkole, dobre oceny (zwykle bardzo dobre, dobrze napisana matura, studia takie jak sobie wymyśliłam), normalne zachowanie. Poza tym dużo rozmawiałam z rodzicami, mieliśmy b.dobrą więź. Kredyt zaufania u nas akurat zadziałał, bo w razie niebezpiecznych sytuacji sama się stopowałam i kontrolowałam. Ale rozumiem, że nie każde "DZIECKO LAT 14" musi takie być.

              A co do samodzielności - pamiętam historię mojego ojca, który wakacje spędzał u babci na wsi. Babcia dostała telegram, że umiera jej córka (zupełnie nieprawdziwy, chciała, by ją matka odwiedziła po prostu), więc zostawiła dzieci pozostające pod jej opieką - 5 l, 7 l., 8 l. i szybko wyruszyła w podróż do córki - wróciła dopiero następnego dnia. Dzieci wpadły w popłoch, że nie wiadomo, kiedy babcia wróci i co one będą dziś jeść? Złapały więc jedną kurę, wypatroszyły i ugotowały rosół. Pyszny, bo babcia następnego dnia wróciła i nie miała zastrzeżeń. Dodam, że były to dzieci wychowywane w mieście big_grin
              • ichi51e Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 14:32
                W edwardianskiej Anglii (100 lat temu) 12 latka byla wykwalifikowana sluzaca i spokojnie ogarniala dom.
                • ichi51e Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 14:33
                  Bez gotowania oczywiscie. Od tego byla kucharka. Za to z piecami.
            • edelstein Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 14:54
              Kiepskie,bo?
              Nie robie np.snaidan Memu facetowi,bo wychodzi po mnie i sobie robi sam,ma raczki i nozki.Potrafi.Syn tak samo.On nie wstac by zrobic specjalnie mi sniadanie.
              • e_r_i_n Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 16:03
                Nigdy, przenigdy - w weekendy, święta? Wtedy też każdy idzie do kuchni po swoją kanapkę?
                Ok, ja tam wolę rodzinę, nie współlokatorstwo wink
                • edelstein Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 20:06
                  Jam juz skonczysz wymyslac absurdy,zamelduj sie.
                  • e_r_i_n Re: A kiedy przychodzi czas na samodzielnosc dzie 20.09.14, 20:24
                    Merytoryczne odniesienie się do tematu wink
    • rosapulchra-0 Zauważyłam, że najbardziej krytyczne wobec obsługi 20.09.14, 14:00
      nastolatków przez rodziców są panie posiadające małe dzieci lub nieposiadające ich wcale. Co mnie zupełnie nie dziwi, bo wszak wiadomo nie od dziś, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia big_grin
      • derena33 Re: Zauważyłam, że najbardziej krytyczne wobec ob 20.09.14, 14:29
        Ja mam juz dorosle dziecko,ktore samo ma male dziecko.
        Mimo to jestem przeciwnikiem obslugi nastolatkow, co nie znaczy ze nie robilam obiadow sniadan i kolacji. czasem tez podwozilam. Ale nie bylo to codzienna norma i moim zas..m obowiazkiem, tylko wyborem dyktowanym miloscia do mojego dziecka.
        • echtom Re: Zauważyłam, że najbardziej krytyczne wobec ob 20.09.14, 14:57
          > Ale nie bylo to codzienna norma i moim zas..m obowiazkiem, tylko wyborem dyktowanym miloscia do mojego dziecka.


          A czemu zakładasz, że u innych to pańszczyzna, a nie wybór dyktowany miłością do dziecka? Ja swoich np. nie podwoziłam, bo nie mam samochodu tongue_out Kolacji i śniadań też nie robiłam. Obiady gotowałam, bo to był dla mnie taki element integrujący rodzinę. Siadałyśmy gromadką przy stole i przyjemnie było patrzeć, jak młode jedzą i dokładają z garnka czy patelni, bo im smakuje. Kiedy dorosły, gotowałam jeszcze ze względu na mamę, po śmierci mamy przestałam, bo nie mam motywacji.
          • bi_scotti Re: Zauważyłam, że najbardziej krytyczne wobec ob 20.09.14, 16:10
            echtom napisała:

            > Obiady gotowałam, bo to był dla mnie taki element integruj
            > ący rodzinę. Siadałyśmy gromadką przy stole i przyjemnie było patrzeć, jak młod
            > e jedzą i dokładają z garnka czy patelni, bo im smakuje.

            Piekny przyklad. Bo w tej dyskutowanej tu "samodzielnosci" nie chodzi przeciez o sztuke dla sztuki tylko o to, co ma z niej wynikac czy do czego, kiedy ma byc ona stosowana. Zapewne kazda z Was czterech (Echtom + 3 corki) bylaby w stanie samodzielnie przygotowac sobie (!) obiad po czym zjesc go kazda w swoim czasie, w swoim kacie ale jaki smutny bylby skutek takiej "samodzielnosci" ... I tak jak syn Menodo podzielil sie z nia wiedza o pralce i sznurowaniu, tak i rodzice tej czkajacej juz chyba od tygodnia 14-latki dojezdzajacej do swojego gimnazjum i robiacej samej sobie kanapki jedynie by zyskali (!) gdyby RAZEM z ta 14tka robili to czy tamto (obiady, dowoz raz na jakis czas, zakupy jedzeniowe etc. etc. etc.) nie dlatego, ze ona nie jest "samodzielna" czy ze jest "malutka dziewczynka" ale dlatego, ze jest ich coreczka, czlonkiem ich wspolnej rodziny, super wazna osoba w ukladzie (jak kazdy family member). To, ze uczymy dzieci samodzielnosci nie wynika (nie powinno wynikac!) z checi pozbycia sie obowiazkow/problemow tylko z potrzeby/checi wyposazenia naszych ukochanych w umiejetnosci, cechy, gotowosc do samostanowienia, do brania odpowiedzialnosci za siebie, do odwagi w samodzielnym podejmowaniu ryzyka i gotowosci do ponoszenia konsekwencji wlasnych dzialan. W tym miesci sie i umiejetnosc gotowania jajka na miekko, i booking flights do multiple destinations, i podejmowania decyzji dotyczacych nauki, partnerow zyciowych, marki pasty do podlogi etc. I dlatego tamten watek o tej zostawianej samej sobie 14tce jest taki przykry - nie dlatego, ze ona nie umie gotowac czy ze je kanapki dzien w dzien, ale dlatego, ze dorosli wokol niej nie widza wlasnego obowiazku i wlasnej przyjemnosci (!) w tym zeby samodzielnosc swojej corki rozwijac, wspierac, modulowac a czasem zwyczajnie olac zeby miec na chwile fun w "porozpuszczaniu" swojej odpowiedzialnej nastolatki. No szkoda, ze tamci rodzice nie widza ile sami traca tego, o czym wyzej napisala Echtom ...
            • joa66 Re: Zauważyłam, że najbardziej krytyczne wobec ob 20.09.14, 16:47
              bi-scotti - w punkt , 10/10
          • derena33 Re: Zauważyłam, że najbardziej krytyczne wobec ob 20.09.14, 16:40
            Moze nie panszczyzna ale obowiazek.

            A posilek zrobiony przez rodzica to wg mnie nie ma byc obowiazek ale wybor, bo nastolatek w tym wieku powinien juz sam ogarniac sprawy aprowizacji, moze w ograniczonym zakresie, ale powinien.
            I chociaz nie chcialam nawiazania do tamtego watku, to tamta dziewczynka ktora dostawszy kase od rodzicow na cos do zjedzenia kupowala kawe i cos slodkiego, wg mnie to nie wynik ich aktualnego braku zainteresowania tylko zaszlosci i i zlych nawykow zywieniowych zapewne panujacych w rodzinie od zawsze. Nagle obiadek i sniadanie niczego nie zmieni, bo jak wszyscy wiemy obiad i sniadanie to niekoniecznie moze byc samo zdrowie i ta kawa z ciastkiem moze wcale nie byc gorsza alternatywa.

            A wracajac do samodzielnosci dzieci, to nie da sie tak ze do 14 roku zycia to dziecko ktoremu usuwamy klody spod nog bo to przeciez tylko dziecko, a 3-4 lata pozniej to samo dziecko automatycznie stanie sie doroslym od ktorego wymagamy dojrzalosci i odpowiedzialnosci.
            • verdana Re: Zauważyłam, że najbardziej krytyczne wobec ob 20.09.14, 17:18
              14-latka, dojeżdżająca do szkoły, która po powrocie musi odrobić lekcje, nawet przy najlepszych nawykach żywieniowych nie będzie sobie gotowała codziennie, bo musiała by to robić kosztem wolnego czasu, spotkań ze znajomymi, poczytania sobie - czyli kosztem czasu wolnego, którego dziecko w tej sytuacji nie ma w nadmiarze. Zrobi tak i dziewczyna żywiona dotąd byle czym i ekologiczną żywnością, starannie selekcjonowaną. To, jak była dotychczas karmiona ma znaczenie powiedziałabym zerowe.
              Miedzy usuwaniem kłód spod nóg, a zaniedbaniem jest jeszcze spora przestrzeń.
              • derena33 Re: Zauważyłam, że najbardziej krytyczne wobec ob 20.09.14, 17:34
                Nie przesadzaj, cale pokolenia dzieci matek pracujacych, w nastoletnim wieku gotowalo a przynajmniej wykanczalo obiady dla calej rodziny, nie krzywdujac sobie, a nawet znajdujac w tym przyjemnosc. I nie mialo to wplywu na stosunki wewnatrz rodzinne. Osobiscie mialam matke w domu i jak jej nie bylo z jakichs powodow w domu tez gotowalam jakies podstawowe potrawy i karmilam nimi siebie i swoja mlodsza siostre.


                Naprawde uwazacie ze wspolne posilki sa najwazniejsza sila wiazaca rodziny? Bo ja mam watpliwosci.
                • verdana Re: Zauważyłam, że najbardziej krytyczne wobec ob 20.09.14, 20:02
                  Tak, gotowało. Tylko wymagania co do nauki, zdawania egzaminów były znacznie niższe. I nieprawda, ze sobie "nie krzywdowało" - 14-latki gotujące całej rodzinie rzadko kiedy pochodziły z rodzin, które dbały o wykształcenie i rozwój dziecka.
                  Nie rozumiesz różnicy pomiędzy "gotowałam podstawowe potrawy, jak matki czasem w domu nie było", a "w domu nigdy nie ma obiadu, jak nie ugotuję sobie to nie zjem"?
                  Wspólne posiłki - nie. Niekoniecznie codziennie. Dbanie o to, by nastolatka dojeżdżająca daleko do szkoły, przynajmniej parę razy w tygodniu miała w lodówce przygotowany obiad - tak.
                  • edelstein Re: Zauważyłam, że najbardziej krytyczne wobec ob 20.09.14, 20:09
                    Co za pier...nie.Opiekowalam sie rodzenstwem,go to wa am obiady lub przynosilam.Rolek je ze stolz dla wszystkich,rodzina inteligencka.Matka wielokrotnym mgr.ojciec inz.a wiec.
                    • rosapulchra-0 Re: Zauważyłam, że najbardziej krytyczne wobec ob 20.09.14, 23:29
                      edelstein napisała:

                      > Co za pier...nie.Opiekowalam sie rodzenstwem,go to wa am obiady lub przynosilam
                      > .Rolek je ze stolz dla wszystkich,rodzina inteligencka.Matka wielokrotnym mgr.o
                      > jciec inz.a wiec.

                      Zdecydowanie widać to po twoich wypowiedziach na forum big_grin Szczególnie ten wielokrotny mgr big_grinbig_grinbig_grin
                    • iwles Re: Zauważyłam, że najbardziej krytyczne wobec ob 20.09.14, 23:31
                      Czyli ze, jak nie ugotowalas, to rodzenstwo nigdy by nie jadlo obiadow?
                      A czemu im gotowalas albo przynosilas? Nie trzeba bylo dac im po pare zlotych, niech sami o siebie zadbaja?
                • echtom Re: Zauważyłam, że najbardziej krytyczne wobec ob 20.09.14, 20:28
                  > Naprawde uwazacie ze wspolne posilki sa najwazniejsza sila wiazaca rodziny?

                  Nie najważniejszą, ale jedną z ważnych.
                • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Zauważyłam, że najbardziej krytyczne wobec ob 22.09.14, 14:12
                  derena33 napisała:

                  > Naprawde uwazacie ze wspolne posilki sa najwazniejsza sila wiazaca rodziny? Bo
                  > ja mam watpliwosci.

                  Wspólny talerz ciepłej zupy dobrem najważniejszym! Warto się w tym calu nawet z pracy zwolnić.....

                  Ksiadz Anatol
              • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Zauważyłam, że najbardziej krytyczne wobec ob 22.09.14, 14:10
                verdana napisała:

                > 14-latka, dojeżdżająca do szkoły, która po powrocie musi odrobić lekcje, nawet
                > przy najlepszych nawykach żywieniowych nie będzie sobie gotowała codziennie, bo
                > musiała by to robić kosztem wolnego czasu, spotkań ze znajomymi, poczytania so
                > bie - czyli kosztem czasu wolnego, którego dziecko w tej sytuacji nie ma w nadm
                > iarze.

                21 letni student dojezdzający na uczelnie, ktory po powrocie musi zrobić sprawozdanie z laborki, przygotować się do zajęć, posiedzieć nad projektem, nawet przy najlepszych nawykach żywieniowych nie będzie sobie gotował codziennie, bo musiał by to robić kosztem wolnego czasu, spotkań ze znajomymi, poczytania sobie - czyli kosztem czasu wolnego, którego student w tej sytuacji nie ma w nadmiarze.

                I pytanie: kto będzie gotował studentowi?

                Pytanie uzupełniające: ile PLN możemy przeznaczyć na kucharkę dla studenta, jeżeli ten zażyczył sobie studiować w innym mieście?

                Nie zaniedbujmy studenta!

                Ksiadz Anatol
                • iwles Re: Zauważyłam, że najbardziej krytyczne wobec ob 22.09.14, 15:44

                  studiowanie nie jest obowiązkowe.
                  Szkoła w wieku 14 lat tak.

                  I nie przesadzaj z tą pilnością studentów,a i sloiczki z domu rodzinnego przywożą co tydzień big_grin
        • rosapulchra-0 Re: Zauważyłam, że najbardziej krytyczne wobec ob 20.09.14, 16:31
          Toć przeca większość matek nastolatków się właśnie w tym samym tonie wypowiedziało. Są w życiu naszych dzieci takie sytuacje, że aby je wspomóc (np. podczas nauki), to matka czy ojciec gotują, robią kanapki etc.
    • echtom Refleksja ogólna 20.09.14, 20:51
      Uważam podobnie jak Verdana i parę innych osób, że dzieciństwo i wczesna młodość to przede wszystkim okres nauki, zabawy, poznawania świata i ludzi - słowem, ładowania akumulatorów na długie i wypełnione obowiązkami dorosłe życie. Jasne, że dziecko, a zwłaszcza nastolatek musi mieć jakiś wkład w prace domowe, ale przeciążanie go obowiązkami i odpowiedzialnością nie jest jedynym sposobem na wychowanie samodzielnego i odpowiedzialnego człowieka. Mój ojciec był super samodzielny, bo w wieku 7 lat poszedł paść gęsi, by zarobić na swoje utrzymanie, tylko nie wiem, dlaczego zawsze wspominał swoje dzieciństwo jako horror. A ludzie, którzy mieli szczęśliwe dzieciństwo, też wyrośli na osobników pracowitych i odpowiedzialnych.
      • rosapulchra-0 Re: Refleksja ogólna 20.09.14, 23:30
        Echtom 100/100

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka