Dodaj do ulubionych

kretynka jakich mało...

28.09.14, 22:48
Stoę sobie na światłach dużego skrzyżowania (po trzy pasy w jedną stronę) i na pasy wchodzi mamusia z głębokim wózkiem i ok dwuletnim dzieckiem puszczonym luzem od strony jadących samochodów które miały czerwone światło, mały nie szedł obok tyko w odległości paru metrów od matki i tyko czekałam kiedy skręci w stronę jadących aut... następnie przeszedł pierwszy nitkę jezdni gdzie mieli czerwone a zielone miały samochody skręcające. Naprawdę przez cały czas było mi gorącą i miałam wielką ochotę wykrzyczeć babie jej debilizm ale bałam się iż moja interwencja może doprowadzić do tragedii gdyż dzieciak może być nieprzewidywalny. Jeśli to któraś z was szła z beżowym/brązowym wózkiem przy Marsa w Warszawie i luzem puściła dziecko na pasach to jest kretynką do potęgi entej....
Obserwuj wątek
    • 18lipcowa3 Re: kretynka jakich mało... 28.09.14, 23:00
      u mnie na osiedlu to się dzieje non stop. mamy 3 zmiany świateł i niektórym niecierpliwym nie chce sie czekać, czasem z wózkiem ,czasem rowerem ,a obok SP i tak lezą i dziec tego uczą
      moje są uczone że czekać na zielone, z daleka od jezdni i jak przechodzimy to łapa obowiązkowo
      • czar_bajry Re: kretynka jakich mało... 28.09.14, 23:37
        Naprawdę to są szczyty bezmyślności , przecież tak małe dziecko jest nieobliczalne i nic to że 30 x tamtędy szło i się słuchało 31 x może być ostatni i nie ma siły żeby jakieś auto wyhamowało bo to szerokopasmowa ulica i nikt tam 10/h nie jedzie. Ludzie z samochodu obok sądząc po gestach też byli w szoku.
        • nanuk24 Re: kretynka jakich mało... 29.09.14, 04:10
          nie dosc, ze nieobliczalne, to jeszcze male i kierowca moze go nie widziec, bo maska samochodu zaslania. Moje dziecko trzymam za reke na parkingu samochodowym, bo kierownca nie jest w stanie widziec trzylatka przy wyjezdzaniu tylem z miejsca parkingowego.
          • chipsi Re: kretynka jakich mało... 29.09.14, 12:05
            O tak, mam instynkty mordercze w stosunku do kobiet (głównie kobiet) na parkingach pod marketami, które z niezrozumiałych powodów puszczają dzieci luzem i są przekonane że kierowca cofając zobaczy małe dziecko stojące za samochodem. Z powodu tego że małe dziecko może być niewidoczne nadal odprowadzam córkę gdyż droga do szkoły prowadzi wzdłuż parkingu, gdzie auta wyjeżdżają tyłem wprost na ruchliwą ulicę.
            • gaga-sie Re: kretynka jakich mało... 29.09.14, 12:43
              Na to też bardzo uważam, syna uczulam na takie sytuacje. Niedawno w mojej okolicy zginął 7 latek, na parkingu pod marketem. Ktoś cofał i go przejechał.
    • melancho_lia Re: kretynka jakich mało... 29.09.14, 07:53
      Ja kiedyś widziałam babcię/opiekunkę (?) z wózkiem jak weszła na pasy na zmieniającym się świetle. Ponieważ ulica szeroka to babka się wycofała na chodnik, ale wózek pozostał stojący na prawym pasie na jezdni...
    • mamameg Re: kretynka jakich mało... 29.09.14, 08:37
      Ja nigdy nie zapomnę tatusia kretyna, który szedł sobie wyluzowany z 50 m za dzieckiem około roku biegnącym tuż przy jezdni- to była co prawda spokojna droga osiedlowa, ale jak by coś jechało a dziecko zeskoczyło na jezdnię, to w życiu by nie zdążył go uratować. Na koniec tatuś dogonił dziecko i co zrobił? wszedł sobie sam do klatki schodowej i czekał aż dziecko wejdzie za za nim-dziecko bawiło się kilka minut przy jezdni.
      • czar_bajry Re: kretynka jakich mało... 29.09.14, 11:50
        mamusie trzymające wózek na jezdni a same stojące na chodniku to prawie codzienność na naszych ulicach.
      • ni.mi Re: kretynka jakich mało... 29.09.14, 12:47
        Pracuję przy bardzo ruchliwej ulicy w centrum miasta i z okien widzę takie widoki jak wyżej opisane codziennie. Zarówno maluchy biegnące po chodniku przy samej ulicy, a mamusie kilkadziesiąt metrów z tyłu zagadane z koleżanką , jak i puszczanie dzieciaka przez skrzyżowanie samopas, samemu będąc daleko z tyłu. Takich mamusiek kretynek wcale nie jest mało
        • ichi51e Re: kretynka jakich mało... 30.09.14, 05:41
          To mi przypomina. Metro kabaty czyli pierwsza stacja. Siedze w metrze. Wsiadaja dwie babki z wozkami zagadane. Drzwi sie zamykaja. Nagle jedna sie odwraca i wrzeszczy. Pociag rusza a my wszyscy widzimy zaplakanego malucha biegnacego za metrem...
          • czar_bajry Re: kretynka jakich mało... 30.09.14, 23:30
            Pociag rusza a my wszyscy widzimy zaplakanego malucha biegnacego za m
            > etrem...

            o kur... i co ?
            • ichi51e Re: kretynka jakich mało... 01.10.14, 11:59
              Ano nic. Matka placzac i na granicy histerii wyskoczyla na nastepnym przystanku i tyle widzielismy. W gazetach nic nie bylo wiec podejrzewam ze nim dzieciak przebiegl peron (to bylo od pierwszego wagonu) ktos go zlapal i przytrzymal nim wbiegl za pociagiem do tunelu. W kazdym razie do dzis widze ten zaplakany pyszczek. Ludzie wszystko robili zeby pociag zatrzymac. I nic.
    • run_away83 Re: kretynka jakich mało... 29.09.14, 12:31
      Ja kiedyś omal nie rozjechałam wózka z niemowlakiem, który znienacka wepchnęło z chodnika na jezdnię kilkuletnie dziecko. Wyhamowałam z niespełna półmetrowym marginesem. Jakby zamiast mnie jechał akurat typowy polski kierowca nie zawracający sobie zbytnio głowy ograniczeniami prędkości, to z niemowlaka byłaby mielonka. Mamusia stała dwa metry dalej zajęta rozmową z drugą babką i nawet się nie zorientowała że starsze dziecko zabawiło się w wożenie wózeczka, dopiero odgłos hamującego z piskiem auta sprowadził ją na ziemię. Dostała ode mnie taką zjebkę, że się poryczała, mam nadzieję, że wyciągnęła z zajścia stosowne wnioski.
      • gaga-sie Re: kretynka jakich mało... 29.09.14, 12:41
        Widziałam ostatnio sytuację, jak "mamusia" podjechała do pasów wózkiem, czekając na czerwonym świetle odwróciła się ( wózek skierowany na ruchliwą ulicę, lekki zjazd) i odpaliła papierosa. Obok stał kilkulatek, który też spokojny nie był. Wmurowało mnie dosłownie na taką bezmyślność, o obrazku mamusi z papieroskiem w jednej, a wózeczkiem w drugiej ręce nie wspominam, bo to przy wcześniejszym zajściu już był pikuś.
        • mozambique Re: kretynka jakich mało... 29.09.14, 12:56
          a propos niecieprliwośći
          we Wrocku jest pzrejscie gdzie swiatlo zielone dla pieszych swieci sie 7 SEKUND ( z zegarkiem w reku)
          nie ma najmniejszych szans na aby czlowiek z zakupami, dziekciem, wózkiem, kulejący, o kulach albo po prostu mniej sprawny zdązył
          a tam i pas dla busów, i tory tramwajowe , i 2 pasy dla samochodów
          hulaj dusza
          mimo wielokrotnych skarg i wniosków miasto ma to w d.upie bo to camo centrum miasta i wydluzenie zielonego swiatła spowodowałoby wybuch nuklearny albo i co gorszego
          • mozambique Re: kretynka jakich mało... 29.09.14, 13:00
            www.youtube.com/watch?v=1DhFXQxy85w
            a to widzileiscie ????

            od razu uprzedzam - dziecko tylko nabilo sobei guza !!!!!!!!!
            ogladajac to malo zawalu nie dostałam
            a to wina nachyalenia powierzchni peronu - zawsze są lekko pochyłe wkierunku torów , trzeba o tym pamiteac !!!!!!!
    • jematkajakichmalo Re: kretynka jakich mało... 29.09.14, 12:59
      Tak, mnie tez zadziwia to bezgraniczne zaufanie do rocznego czy dwuletniego dziecka...

      My chodzimy do szkoly wzdluz ruchliwej ulicy. Chodnik jest dosc waski (powiedzmy, ze swobodnie pojda tamtedy obok siebie dwie dorosle osoby, no moze 3 ale to juz na scisk) i cos mi sie robi jak widze te wszystkie pedzace na hulajnogach dzieciaki... Ale to nie wszystko. Sa tez niestety mamuski (jednej corka chodzi z moja do klasy, drugie dziecko to trzylatka) ktore ida z 2 dzieci, dzieciaki tez zazwyczaj na pojazdach typu hulajnoga czy laufrad i tak sobie jada, a ta mamuska nawet nie nadaza za nimi. Tu nawet nie chodzi o to, ze te dzieci nie beda jej sluchaly, wystarczy, ze sie na tej hulajnodze po prostu wywroci i juz lezy plackiem na ulicy uncertain

      Jak ide z moja to milion razy powtarzam, ze ma isc od strony budynkow i jak jedzie na hulajnodze a ja na rowerze to tak samo "kolo w kolo" obok mnie.
      • raczek47 Re: kretynka jakich mało... 29.09.14, 18:35
        ja do dzisiaj, jak idę ze swoimi-11 i 15 lat, to każę im iść po wewnętrznej stronie chodnika, a ja zawsze na zewnątrz, od ulicy. Odruch.
    • vivaluna Re: kretynka jakich mało... 29.09.14, 22:26
      Ja ostatnio byłam świadkiem jak maluch na rowerze przejechał przez pasy na czerwonym świetle. Musieliśmy ostro hamować i cała reszta za nami również. Skrzyżowanie duże, jedno z większych warszawskich. Nie była to zmiana świateł, czerwone dla pieszych świeciło się od jakiegoś czasu. Mamusia z drugim dzieckiem stała i spokojnie czekała na zmianę świateł. Serio, miałam przeogromną ochotę wyjść z samochody i zwyzywać ją od k?To niestety jest konsekwencja tego, że rodzice nie uczą dzieciaków, że przed przejściem złazi się z roweru. Sami dają zły przykład. W Warszawie jest niestety plaga rodzinnych wycieczek przetaczających się przez przejścia dla pieszych na rowerach.
      • tender-love Re: kretynka jakich mało... 29.09.14, 22:44
        lipcowa, a o co chodzi z tą łapą obowiązkowo?
      • mozambique Re: kretynka jakich mało... 30.09.14, 10:32
        skoro wieksze skrzyzowanie to zapewne byl pas dla rowerów, nim mozna przejeżdzac,
        oczywiscie nie na czerwonym
    • siasiunia1 Re: kretynka jakich mało... 29.09.14, 22:43
      Ostatnio miałam tego typu sytuację.
      Wjechałam na parking osiedlowy szukając miejsca. Obok miejsca wolnego stała sobie dziewczynka z wozeczkiem (nie na chodniku tylko na uliczce - to jest duże osiedle z dużą ilością ulic wewnętrznych oraz miejsc gdzie nie ma chodników tylko parkingi). Mamusia z trochę starszym dzieckiem w dużej odległości przy samochodzie grzebala.
      Ja stalam i czekałam na reakcje tej pani bo nie wiedziałam czy dziecko w ostatniej chwili nie wejdzie mi pod koła idąc do mamuni. A mamunia kompletnie nie zwracała uwagi na to co się dzieje.
      W końcu zawołała dziecko ...

      Kurcze inny zbieg okoliczności i nieszczęście gotowe

      Ja jak przeprowadzamy z młoda rowery przez jezdnię to zawsze idę od strony nadjeżdżających samochodów. Odruch.
    • pelissa81 Re: kretynka jakich mało... 29.09.14, 22:57
      oj tak, od zawsze mam psy i absolutny odruch oczu dokookola glowy jak jakis samochod cofa. Nie ma szans, zeby go zobaczyl.To odruch, atawizm wrecz.
    • kanna Re: kretynka jakich mało... 29.09.14, 23:17
      Czemu tu się produkujesz, zamiast do tej matki zagadać?
      Jakby raz usłyszała, kolejny.. w końcu by załapała, że to niebezpieczne.
      • czar_bajry Re: kretynka jakich mało... 30.09.14, 01:15
        > Czemu tu się produkujesz, zamiast do tej matki zagadać?

        Jak już powyżej napisałam miałam wielką ochotę...zagadać ...do tej kobiety ale bałam się iż wdając się w dyskusję ze mną zupełnie straci kontrolę nad dzieckiem lecącym luzem a dzieciak wykorzysta sytuację i wybierze się na wycieczkę ...wprost pod koła jadącego auta.
    • ichi51e Re: kretynka jakich mało... 30.09.14, 05:38
      Jade sobie ulica osiedlowa rowerem (opowiesc z czasow ciazy). Z prawej zaparkowane auta z lewej zaparkowane (z lewej na nielegalu - jest zakaz ale ludzie stoja autko przy autku bo co sie bedzie chodnik marnowal) i nagle pod kola wyskakuje mi zza auta 5 latek. Wjezdzam centralnie. Odbija sie jak pilka. Zbiera sie szybko klania ladnie "bardzo przepraszam" i leci do matki ktora wrzeszczy z chodnika "a mowilam ci zwbys sie tak nie bawil" po czym dziecko kontynuuje zabawe polegajaca na biegu slalomem z prawego chodnika na lewy... Matka pcha wozek - no coz ma zapasowe...
      • ewma eeeee........... tam 30.09.14, 08:13
        Już tutaj kilkakrotnie opisywałam, moją sąsiadkę, która chodzi od rana do wieczora, ze swoimi dziećmi po ulicach osiedla i wiecznie ma je 100 metrów za, lub przed sobą.
        Przy naszej ulicy, aktualnie buduje się kilka domów, więc ruch większych samochodów jest spory, ale ta matka uważa, że jej dzieci i ona sama, to święte krowy.
        Zwracanie jej uwagi , nie przynosi żadnych skutków.
        Durne niektóre matki są i tyle.
        • kandyzowana3x Re: eeeee........... tam 30.09.14, 08:34
          Ja wiem ze to nietypowy w Polsce poglad, ale nie jest przypadkiem tak, ze pieszy na ulicy osiedlowej ( strefie zamieszkania) to rzeczywiscie swieta krowa i ma bezwzgledne pierwszenstwo nawet na drodze ?
          • mozambique Re: eeeee........... tam 30.09.14, 10:30
            owszem ma, taki jest przepis ( w strefie zamieszkania jest ograniczneie do 30-tki i pieszy ma pierwszenstwo wszędzie przed pojazdami)
            a nikt z kierowców o tym nie wie ( jestem tego pewna) a nawet jak wie to ma to w d.upie ( sprawdzone osobiscie sad
            • kandyzowana3x Re: eeeee........... tam 30.09.14, 10:36
              sprawdzilam i dopuszczalna predkosc to 20 km/h - smiem twierdzic ze gdyby ta predkosc byla przestrzegana i kierowcy przestrzegali bezwzglednie przepisow dajacych pierwszenstwo poruszania sie pieszym po calej strefie to problem dzieci wyskakujacych dzieci bylby marginalny.
              • kama265 Re: eeeee........... tam 01.10.14, 11:31
                owszem, jest taki przepis, ale czy chodzenie całą szerokością drogi (dojazd do mojego bloku) z prędkością niespiesznego spaceru z dwójką dzieci - bo się ma pierwszeństwo - i nie zejście na bok, żebym mogła przejechać - jest ok? jeszcze oglądając się i jak dzieciak ciągnie, żeby zejść na bok, bo samochód to głośny komentarz - że niech samochód uważa a nie oni ? co jest z tymi ludźmi - ja stałam grzecznie i czekałam, aż przestaną spacerować po drodze - nie najeżdżałam na nich, nie trąbiłam, nawet się uśmiechnęłam. O co takim mamuśkom chodzi?
                • mozambique Re: eeeee........... tam 01.10.14, 11:44
                  chodzi o to ze ona ma racje a ty sie glupio rzucasz
                  ogolnie w miastach pieszy jest zawalidorgą wszędzie ikazdemu przeszkadza - na pasach autom, na swiatłach autom, na ulicy ( to jasne) , na chodnikach ( przeszkadza akurat rowerzystom i jezdzącym po chodnikam autom) , i wszedize gdzie sie tylko da

                  i nie ma zadnych szans w spotkaniu z pojazdem , jakimkolwiek

                  wiec jak juz ma jakeis prawa to z nich korzysta

                  na mnie tez keidys trabila taka lala w samochodzie gdy w identycznej sytuacji szlam z wózkiem ulicą osiedlową ( gdzie nie bylo chodnika a byl stosowny znak )
                  i tez maialm w odwłoku jej interes
                  • kama265 Re: eeeee........... tam 01.10.14, 12:06
                    ja się rzucam? to ona się rzucała, ja siedziałam i czekałam, aż przejdzie. co miałam niby zrobić? nie trąbiłam, nie migałam światłami, wrzuciłam luz i powolutku się za nią wlokłam.
                    w ogóle to super, miejmy generalnie zawsze w odwłoku interes wszystkich i super fajnie będzie nam się wszystkim żyło, nie?
                    dodam tylko, że droga była na tyle szeroka, że gdyby zeszła metr bliżej krawężnika, to i ona mogła spokojnie iść i ja bym przejechała.
          • czar_bajry Re: eeeee........... tam 30.09.14, 23:36
            ale nie jest przypadkiem tak, ze piesz
            > y na ulicy osiedlowej ( strefie zamieszkania) to rzeczywiscie swieta krowa i ma
            > bezwzgledne pierwszenstwo nawet na drodze ?

            Ja nie opisuję sytuacji z osiedlowej ulicy tyko z dużego skrzyżowania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka