czar_bajry
28.09.14, 22:48
Stoę sobie na światłach dużego skrzyżowania (po trzy pasy w jedną stronę) i na pasy wchodzi mamusia z głębokim wózkiem i ok dwuletnim dzieckiem puszczonym luzem od strony jadących samochodów które miały czerwone światło, mały nie szedł obok tyko w odległości paru metrów od matki i tyko czekałam kiedy skręci w stronę jadących aut... następnie przeszedł pierwszy nitkę jezdni gdzie mieli czerwone a zielone miały samochody skręcające. Naprawdę przez cały czas było mi gorącą i miałam wielką ochotę wykrzyczeć babie jej debilizm ale bałam się iż moja interwencja może doprowadzić do tragedii gdyż dzieciak może być nieprzewidywalny. Jeśli to któraś z was szła z beżowym/brązowym wózkiem przy Marsa w Warszawie i luzem puściła dziecko na pasach to jest kretynką do potęgi entej....