właśnie sobie oglądam "Księżnę" na AleKino +. Historia jaki wiele ale tak mi dała do myślenia.... 17letnia arystokratka wydana za księcia, oczywiście podstawowym obowiązkiem małżonki to dać mężowi syna, potomka. Maż ma już jedno dziecko - córkę - ze służącą, kolejne dwoje to też córki (z zoną) i oczywiście pretensje do kobiety że mu syna "nie dala". Dziś już wiadomo (i to nie od wczoraj

) że płeć dziecka zależy od pana, ale tyle wieków, tyle lat kobiety cierpiały przez facetów, bo "nie mogły dać syna".
Zresztą, nawet dziś zdarzają sie osobnicy, którzy uważają że to kobiety "wina".