Przywiozłam kotu dobrą puszkę żarcia. Z Animondy, czyli najlepsza karma i w ogóle, no same ematki mi ją doradziłyście jako jedną z najlepszych dla sierściucha.
Powąchała i ostentacyjnie wzgardziła. Ani kąska nie zjadła, dopóki nie dałyśmy jej jej karmy.
No co za kot. To ja się tu staram, puchy jej wożę, a ta mi fochy stroi!
(ale i tak ją kocham

)