Dodaj do ulubionych

No co za kot

04.11.14, 18:54
Przywiozłam kotu dobrą puszkę żarcia. Z Animondy, czyli najlepsza karma i w ogóle, no same ematki mi ją doradziłyście jako jedną z najlepszych dla sierściucha.

Powąchała i ostentacyjnie wzgardziła. Ani kąska nie zjadła, dopóki nie dałyśmy jej jej karmy.

No co za kot. To ja się tu staram, puchy jej wożę, a ta mi fochy stroi!

(ale i tak ją kocham smile)
Obserwuj wątek
    • mamusia1999 Re: No co za kot 04.11.14, 19:01
      nie doczytalas: ta podla inna podla karma ma aromaty i uzalezniacze, wiec kotu na pierwszy rzut gorzej samkuje. sie miesza stra z nowa, stopniowo zmniejszajac udzial starej.

      tak samo wybredne koty bywaja z granulatem do kuwety. tez trzeba mieszac przy zmianie, choc nbie ma to nic wspolnego z uzalezniaczami, byc moze z obznajomionym zapachem etc.
      • mamusia1999 Re: No co za kot 04.11.14, 19:02
        mialo ocyzwiscie byc, ze nowa, lepsza karma na poczatek kotu gorzej smakuje.
        • marusia_ogoniok_102 Re: No co za kot 04.11.14, 19:10
          No wiem, ale ten kot generalnie żre wszystko, mięcha w czystej postaci mu nie brak - zżarła nam ostatnio pół kiełbasy, którą zapomniałam zabrać ze stołu. I moją rybę z obiadu, złodziejka tongue_out
          • rhaenyra Re: No co za kot 04.11.14, 20:11
            kradzione nie tuczy tongue_out
            panna dba o linie tongue_out
    • rhaenyra Re: No co za kot 04.11.14, 19:03
      a ja musze surowe serca kroic uncertain
      khalisi kurde kot jego mac
    • triismegistos Re: No co za kot 04.11.14, 19:05
      To jeszcze nic. Wyobraź sobie, ze moje małpy, absolutnie niewychodzące złapały pchły. Jak one to zrobiły?
      • szaragdowa.sukienka Re: No co za kot 04.11.14, 19:24
        Skoro nie wychodzą to ktoś musiał im te pchły przynieść tongue_out
        • triismegistos Re: No co za kot 04.11.14, 20:13
          To chyba kara boża za głaskanie dzikunów tongue_out
    • leanne_paul_piper Re: No co za kot 04.11.14, 19:22
      Nasze też nie chciały Animody. Ile ja się nagadałam, że to przecież taka dobra karma, ze 100% zawartością mięsa! Wszystko na nic.
      Teraz walczymy o Bozitę. Tu przynajmniej galaretkę zeżrą i jak mają humor to połowę mięska.
      Spróbuj jeszcze z Hillsem, moim dobrze podchodzi.
      • pederastwa Re: No co za kot 04.11.14, 21:11
        Hmm, ja kupuję Animondę bo w miarę tania. Ale skład ma niewiele lepszy niż marketowe karmy:
        www.zwierzakowo.pl/opis-produktu/animonda-brocconis-cat.23.html
        Na szczęscie mój kot je wszystko co mu się do miski wrzuci.
        • marusia_ogoniok_102 Re: No co za kot 04.11.14, 21:36
          Ta, ale akurat te puchy takie felerne, nie wiem, czemu. Ta, co ja kupiłam, miała praktycznie samo mięcho smile
    • szaragdowa.sukienka Re: No co za kot 04.11.14, 19:26
      Dobra nie znaczy smaczna, zależy z czym ma porównanie. Mój kot kiedyś bardzo lubił tę karmę, ale teraz woli surowego kurczaka. Animonde dostaje za karę smile
    • cauliflowerpl Re: No co za kot 04.11.14, 19:29
      Ja moim kupiłam drapak za prawie sto "pieniążków".
      Przyjechał w pudełku,
      Drapak.... ujdzie, pańciu, ijdzie.




      Pudełko jest absolutnie za**biste big_grin
      • sarah_black38 Re: No co za kot 04.11.14, 19:59
        Kot chętnie myszkę schrupałby, a nie jakąś padlinę z puszki wink. Moja kotka pojadła sobie myszek tej jesieni, wytrzebiła cała populację gryzoni na osiedlu big_grin
        • aankaa Re: No co za kot 04.11.14, 20:02
          a w myszce może 30% mięsa jako takiego, reszty lepiej się nie domyślać wink
          • sarah_black38 Re: No co za kot 04.11.14, 21:48
            Ja tam nie myślę co może być więcej. Męża wysyłam do sprzątania resztek z tarasu. Ale mięsko naturalne wink
        • klamkas Re: No co za kot 04.11.14, 23:45
          Wszystko fajnie, jeśli w grę wchodzą myszki, które nie nażarły się trutki na gryzonie...
      • marusia_ogoniok_102 Re: No co za kot 04.11.14, 21:11
        Ba... my, te jedenaście lat temu, jak żeśmy ją brały, to kupiłyśmy całą wyprawkę. Łóżeczko, drapaczek.

        Do dziś drapaczek jak nowy.

        Łóżeczko też a nawet lepiej. W życiu w nim nie spała. Ostatnio mama wyciągnęła z szafy, wyprała, wywietrzyła, położyła jej ulubiony ręczniczek. Kot wzgardził. Wzgardził tak ostentacyjnie, że się nawet do łóżeczka nie zbliżył, a przecież zawsze włazi na i do wszystkiego, co zobaczy nowego!

        Aktualnie myślę, jak jedno i drugie do Krakowa przemycić i dać do schroniska smile

        Sierść jedna tongue_out
      • klamkas Re: No co za kot 04.11.14, 21:21
        U nas podobnie - stare kocie drzewko wymagało wymiany na nowe. Zamówiłam, nie będę im żałować. Nowe stanęło na nowym miejscu (stare jeszcze stało). Koty przespały noc w pudłach po nowym drapaku, wyszalały się w folii i papierkach wypełniających kartony, po czym zasnęły na starym drapaku. I w ten sposób mamy dwa drapaki - jeden stary, ohydny, wydrapany do cna i nowiuśki - nieużywany, ładny, nie uświadczysz na nim kociego włoska, chociaż włoski są w każdym innym miejscu... Wymiany sznura na starym nie spróbuję - wymieniłam na małym drapaku i koty się nie zbliżyły (bez kleju i chemii, żeby nie było).
    • gazdzinazdaleka Re: No co za kot 04.11.14, 22:19
      Nasz znajd też tak robił. W końcu przyzwyczaił się do lepszych karm, ale trochę to trwało. Ostatnio perski książę nie zechciał świeżo zmielonej wołowinki z michy, ale z ręki - proszę bardzo. Nosz kurde, z dziećmi już problemów nie ma, to żeśmy sobie jaśniepana sprowadzili. Chociaż nie, to raczej on nas wybrał - wlazł do domu, położył się na kanapie i został wink No to mamy za swoje. A dziś obraził się na wszystkich, bo na zewnątrz leje, wieje, a on by przecież na spacerek chciał. I życzy drzwi otwierać, a po otwarciu - z wyrzutem patrzy: "Chciałaś mnie na taką pogodę na dwór wysłać? Oszalałaś?". No i snuje się po domu takie nieszczęście, nudzi się jak mops, za nogi łapie i orzechy z koszyków wyrzuca smile
      PS Myszy nie zje, tylko przyniesie, albo zapasy w piwnicy sobie robi, na czarną godzinę chyba. Myszki pięknie w rządku w kąciku ułożone.
    • sonia-3 Re: No co za kot 04.11.14, 22:28
      Pamiętam reklamę w telewizji, w której kot dostaje od swojej pani taką foremkę karmy Shiby z kurczaczkiem na talerzyku podaną. Tak... ą... ę, to wszystko wyglądało. Więc i ja kupiłam mojemu takąż właśnie foremkę. Pod choinkę mu podłożyłam. Podekscytowana dałam mu na kolację i się zdziwiłam, bo kocur nawet nie tknął. Musiałam mu to z Wiskasem mieszać, aby zjadł.
      • peonka Re: No co za kot 04.11.14, 22:54
        Śmieszne te koty smile
        Mój kot lubi, ba, uwielbia! jogurt truskawkowy i wszelakie budynie wink
        Bozita u nas nie szła, zamówiłam 12 pudełek i myślałam że sama będę jeść... W końcu jakoś poszło, ale męczylismy się wszyscy.
        • leanne_paul_piper Re: No co za kot 04.11.14, 23:41
          > Bozita u nas nie szła, zamówiłam 12 pudełek i myślałam że sama będę jeść... W k
          > ońcu jakoś poszło, ale męczylismy się wszyscy.

          Taaa, ja zamówiłam 20 kartoników plus 4 gratis. Ale sama jestem sobie winna, bo nie skonsultowałam z koteckami. Dlatego teraz karnie wybieram dwa razy dziennie wylizane na suchy pieprz resztki mięska, dokładam świeże i proszę - no zjedz chociaż połowęwink
          • leanne_paul_piper Re: No co za kot 04.11.14, 23:42
            A co ciekawe, to jedzenie naprawdę przyjemnie pachnie.
            • marusia_ogoniok_102 Re: No co za kot 04.11.14, 23:52
              Animonda też. Cholera, po otworzeniu puszki to żarcie pachniało lepiej niż niejeden mój obiad big_grin

              I prawdopodobnie było znacznie zdrowsze niż niejeden mój obiad. big_grin
    • rosapulchra-0 Re: No co za kot 05.11.14, 00:01
      U mnie Bandyta zje wszystko, co dostanie. Nie narzeka, nie prycha, nie obraża się. Ale małolactwu to się w dpach poprzewracało dosłownie. Tego nie, tamtego nie, suchego nie, wątróbki nie, ryby gotowanej nie, cycków z kurczaka nie. Czasem mnie cholera trzaska, bo się przyplątał kolejny Dzikus (no tak go nazwałam już..) i wdala tak samo jak Bandyta, a te młode durnie, jak ostatnie hrabiostwo, naburmuszone chodzą, co chwila strzelają focha, że nie mają tego, co chcą. Szpinak wcinają, fasolkę szparagową też, ale pierdzą po tym tak, że udusić się można! No i nie wiem, jak im dogodzić! Porucznik Rżewski by je wychował momentalnie wink
    • joanekjoanek Re: No co za kot 05.11.14, 08:26
      U mnie było to samo z tymi 100% mięsa w mięsie chrupkami.
      Nie tam, że nie dotknęły. Lepiej było. Wystarczyło dodać jeden (słownie: jeden!) chrupek typu Orijen do michy Royala i nie dotknął już tej michy żaden z pięciu (słownie: pięciu) kotów. I żaden nie dał się przekonać, traktowały to mniej więcej jak miskę ziemi (bo owszem, tak, w szczytowym momencie jeden próbował się w te chrupki wysikać).

      To były najgłupiej wydane dwie stówy w moim życiu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka