Dodaj do ulubionych

POLONIA Z NOWEJ ZELANDII

IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 20.02.04, 20:48
Rozpoczęłam wątek o Nowej Zelandii (planuję wyjazd tam wraz z mężem za 2
lata), ale spotkałam sie z wieloma niemiłymi uwagami na temat tego kraju, jak
na ironię od osób, które tam nie były (albo były przejazdem).
Interesują mnie uwagi osób, które mieszkają w NZ jakiś czas, chciałabym
nawiązać kontakt z Wami. Odezwijcie się. Jak Wam sie mieszka? Jak żyje? Co
porabiacie? Piszcie, bardzo chętnie z Wami porozmawiam, a myślę, że wiele
osób skorzysta z Waszych wypowiedzi.
Pozdrawiam smile
Obserwuj wątek
    • starypierdola Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 20.02.04, 20:53
      Zamienilas Australie na Nowa Zelandie?? Czemu??
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=10421480SP
      • Gość: kamila Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 20.02.04, 20:57
        Nie zamieniłam, nie czytałeś mnie, od początku mówiłam o Nowej Zelandii,
        Australia byla w nawiasie (myślałam że niektóre aspekty życia mogą być nieco
        podobne), chciałam poznać jak najwięcej opinii, ale marzę o wyjeżdzie do Nowej
        Zelandii (moze Auckland).
    • greyberry.net Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 20.02.04, 20:57
      A co ja z tego bede miala? -smile
      > Piszcie, bardzo chętnie z Wami porozmawiam, a myślę, że wiele
      > osób skorzysta z Waszych wypowiedzi.
      • Gość: kamila Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 20.02.04, 21:01
        Skoro myślisz takimi kategoriami? Proszę o odpowiedzi osób chętnych, chcących
        porozmawiać po polsku, być może poznać moją osobę... Nie wiem, ja gdybym
        mieszkała w Nowej Zelandii chętnie bym odpisała na taki post, choćby z
        ciekawości lub zeby nawiązać nowy kontakt.
        • greyberry.net Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 20.02.04, 21:06
          Odpisalam ci wczesniej na priva, ale nawet nie podziekowalas. Ale nie tylko ja
          tu mieszkam i ktos inny na pewno ci pomoze.
          Pozdrawiam i zycze powodzenia w planach-smile
          greyberry
          • america Mieszkalem i w NZ i w Australii 20.02.04, 22:38
            Polowa Polakow opuscila NZ do Australii. Z Australii rowniez polowa wyjechala.
            Nie ma raju na ziemi, ale da sie tam zyc.
            W NZ zarobki 20% mniejsze niz w Australii dla robotnikow.
            Wyksztalceni zarabiaja wiecej w NZ. Wiekszosc ludzi pracuje za 20-25k w obu
            krajach (minus podatek).
            Jesli masz Phd w NZ zarobisz 100k a w Australii 30-50k.
            Ale pracy jak na lekarstwo. Masa Polakow zyje na zasilkach w obydwu krajach.

            Obydwa kraje nie sa tak uprzemyslowione jak USA czy Niemcy.
            Wyjechalem bo dobra prace znalazlem w USA.
            • Gość: CGN Re: Mieszkalem i w NZ i w Australii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.04, 17:01
              Nie ma zapotrzebowania na PHD ani w NZ, ani w OZ, bo w obu krajach rzadza
              neoliberalowie, i oszczedzaja na wydatkach na nauke. PHD potrzebuja tylko w
              Europie Zach. i USA, ale tylko z nauk scislychczy ekonomii. A mnie dobrze jest
              w Polsce...
              • Gość: kamila Re: Mieszkalem i w NZ i w Australii IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 22.02.04, 18:40
                CGN, nie obchodzi mnie gdzie Ci jest dobrze. Czy Ty jestes polonia z NZ? Prosze
                daj mi spokoj, znam Twoje zdanie, ostrzegales mnie, wiem, dzieki, ale juz dosc,
                co? Pozdrawiam.
                • Gość: CGN Re: Mieszkalem i w NZ i w Australii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 18:55
                  Znow mi zazdroscisz? No coz, ja jestem byla polonia z NZ, a wyjechalem z NZ, bo
                  tam sie nie dalo wyzyc nawet pracujac w duzej firmie jako systems analyst... sad
                  A mam zreszta tam (tj do NZ) zawsze wstep wolny, jako obywatel australijski...
                  I ostrzegam ciebie przed takimi polonusami jak rzekomy pawel z melbourne:
                  Jeszcze raz: "Pawel z Melbourne" napisal: pozdrowienia z Melbourne
                  Pawel - 'swiat jaki jest - tworzymy wookol siebie sami...'
                  C: Pawel! Znow klamiesz!
                  1) Nie mieszkasz w Melbourne, a w St. Albans, blisko Sunshine, czyli slumsow
                  znanych z filmu ROMPER STOMPER.
                  2) Swiat jaki jest wokol nas jest ksztaltowany przez sily, na ktore nie mamy
                  najmniejszego wplywu, np. stopy procentowe ustalane przez anonimowych "gnomow"
                  z banku centralnego (RBA), podatki ustalane przez parlament, zdominowany przez
                  anglosaska elite i egzekwowane bez litosci przez urzad podatkowy (ATO), czy tez
                  rynek pracy, na ktorym o jedno realne miejsce pracy konkuruje kilkudziesieciu
                  bezrobotnych... sad
                  I jak tu nie popasc w depresje! sad
                  • Gość: kamila Re: Mieszkalem i w NZ i w Australii IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 22.02.04, 19:01
                    Skoro Ty popadles w depresje, to nie musisz dołowac innych, przedstawiles swoje
                    racje, ok, ale ja i tak chce tam wyjechac i sprobowac. Jest rok 2004, jakbys
                    nie wiedzial, lata 80-te juz dawno minely...
                    • Gość: CGN Re: Mieszkalem i w NZ i w Australii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 19:17
                      Bylem w NZ pare lat temu w Dunedin, na interview do tamtejszego uniwerku.
                      Oczywiscie, okaazlo sie, ze jako wog nie mialem szans, ale niemniej zaplacili
                      mi za bilet i hotel, a przy okazji zwiedzilem znow Auckland, gdzie mieszkalem w
                      latach 1980tych, i po raz pierwszy Christchurch. W Auckland teraz jest niemal
                      jak w Nowym Jorku, jesli chodzi o przestepczosc - epidemia kradziezy, wlaman i
                      napadow, z powodu wysokiego bezrobocia wsrod Maorysow. Wyspa pld. jest cudna,
                      ale pracy tam nie ma. Juz ci pisalem, ze boy friend mej corki to wlasnie Kiwi,
                      co musial za praca wyjechac do Australii. Reformy prorynkowe zaczete pod koniec
                      lat 1980tych przyniosly olbrzymi wzrost bezrobocia w NZ i wzrost przestepczosci
                      oraz spadek stopy zyciowej. NZ sie nigdy zreszta nie podniosla po tym, jak
                      stracila rynek brytyjski po wejsciu GB do EWG (UE).
                      Ja zas w depresje nie wpadlem, cytowalem tylko osobe z Oz, ktora tam wpadla w
                      depresje... sad ja tylko ostrzegam, ze NZ to raj dla milionerow, nie dla
                      biedakow z PL, ktorzy by chcieli tam sie dorobic domku z ogrodkiem. na taki
                      domek nie stac juz mlodych w OZ, co wiec mowic o znacznie biedniejszej NZ...
          • Gość: kamila Do Greyberry IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 22.02.04, 18:36
            Odpisalas mi na maila?
            Nie dostalam zadnej wiadomosci! Dzieki, ze sie staralas, ale nic nie dostalam.
            Masz jeszcze tą wiadomosc? Sprobuj wyslac raz jeszcze. Pozdrawiam.
            • greyberry Re: Do Greyberry 23.02.04, 06:06
              > Odpisalas mi na maila?
              Nie, bo nie czuje juz takiej potrzeby wewnetrznej.
              Ale mam dzisiaj niezly dzien (kupilam sobie rewelacyjne spodnie) to padaje Ci
              jeszcze jednego linka do kolekcji:
              www.ktogdzie.com/cgi-bin/ktodb.cgi?imie_nazw=&miejscowosc=auckland&kraj=New+Zealand&zainteres=&pozycja=0
              Pozdrawiam ser-de-cznie,
              greyberry
      • syfilis Ja moge cos Tobie obiecac :))). 20.02.04, 21:50
    • Gość: bob Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.netspace.net.au 20.02.04, 21:39
      jest ciekawa strona www.ktogdzie.com, na stronie tej znajdziesz liste kontaktow
      z osobami z roznych czesci swiata po polsku
      powodzenia bob
      • Gość: kamila Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 22.02.04, 18:42
        Dzieki Bob smile pozdrawiam
      • Gość: CGN Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 19:44
        To sa glownie oszusci typun Pawla z St. Albans, co chca zarobic na nowych a
        naiwnych przybyszach z Polski... sad
    • soup_nazi Forum Praca 20.02.04, 22:45
      Na forum Praca jest watek "Tak daleko stad, tak blisko". Wlascicielka jest
      Asia. Dowiesz sie tam bardzo duzo o NZ i w mily sposob.

      Pozdrawiam "cieplutko", hehehe
      • Gość: kamila Re: Forum Praca IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 22.02.04, 18:45
        Dzieki, mam kontakt do Asi, bo tez mi kiedys odpisala. Super ten watek, wszyscy
        jestescie swietni, ale tak szybko to idzie ze nie nadążam, troche sie
        wtracalam, troche czytam, ale malo jest o NZ, wiecej bylo w watku Wyjazd z
        kraju (III cz).
        Dzieki, rowniez pozdrawiam "cieplutko" po Asiemu...
        • Gość: CGN Re: Forum Praca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 19:30
          Wolisz aby ci klamano w zywe oczy, byle to byly klamstwa potwierdzajace twe
          zyczenia?
    • Gość: CGN POLONIA Z USA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.04, 16:53
      www.ufcw.org/issues_and_actions/walmart_workers_campaign_info/facts_and_figures/
      walmartwages.cfm
    • Gość: CGN Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.04, 16:59
      Juz ci pisalem! Mieszkalem rok w NZ (wczesne lata 1980te). Kraj piekny, ale zyc
      sie nie dalo nawet z niezlej pensji, wiec pojechalem na 2 letni kontrakt do RPA
      (pracowalem w firmie Anglo American, czyli administracja kopalniami zlota i
      dyjamentow), po czem wyemigrowalem, za wlasne "dulary" do Australii, gdzie
      wtedy dalo sie jeszcze zyc. Dzis NZ to kraj dla bogatych emerytow z Europy
      Zach., a Australia jest atrakcyjna glownie dla bieakow z III swiata, bo placi
      nienajgorsze, jak na XXI wiek i "minimal state", zasilki...
      Jak jestes bogata, to zaryzykuj, ale jesli nie, to najpewniej wszystko
      stracisz, i jak Pawel nie bedziesz mogla opuscis swego St. Albans czy innego
      Sunshine... sad
      Pozdr.
      Poddany JKM Elzbiety II
      • Gość: kamila Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 22.02.04, 18:50
        Lata 80-te? Czy Ty wiesz kiedy to bylo? Swiat sie troche zmienia, co? Znam
        chyba Twoj caly zyciorys, ale dzieki za poqtorzenie. Nie jestem bogata, ale na
        dom w NZ mnie stac, na powrot tez bedzie, ale nie zmiarzam wracac, chyba ze w
        odwiedziny do rodziny, ale nie predko...
        • Gość: CGN Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 19:38
          Juz ci pisalem, ze mieszkajac w OZ, odwiedzalem jako turysta i w sprawach
          sluzbowych NZ, oraz czytalem sporo o NZ w prasie australijskiej. I nie sadze,
          aby cie bylo stac na dom w NZ, bo to jest, jak pisalem, min. 250 tys. AUD,
          czyli ok. 3/4 miliona PLN (chyba, ze mowa o ruderze 100km od najblizszego
          sklepu). Jakbys miala taka kase (prawie milion PLN), to bys byla szczesliwia i
          w Polsce, szczegolnie w twoim wieku. A ty, naiwna, chesz sie dorobic w NZ,
          kraju, gdzie nawet tubylcy nie moga znalezc pracy, wiec masowo emigruja do
          Australii... sad
          • Gość: kamila Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 22.02.04, 19:43
            Nie chce sie dorobic!!!!!!!!!!! Czy ty jestes slepy, ze nie umiesz czytac czy
            jak?
            Daj mi spokoj i odczep sie, bo czuje sie molestowana. Na kazda moja wypowiedz
            musisz odpisac! Szukasz wszystkich moich watkow po forum!
            • Gość: CGN Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 19:47
              Jesli masz ponad milion PLN, jestes mloda i ladna, to mozesz sie starac o wize
              do NZ jako tzw. business migrant... Moze uda ci sie przekonac urzednikow, a
              nawet i urzedniczki, bo np. Pani Premier NZ to znana lesbijka... Sprawdz sama!
              na serio!
              • Gość: kamila Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 22.02.04, 19:51
                Sluchaj, nie rob ze mnie jakiejs sprzedajki lesbijskiej!!!
                Zazdroscisz, ze jestem mloda i ladna a ty stary i brzydki?
                • Gość: CGN Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 19:54
                  Jestem starszy od ciebie, ale niekoniecznie od razu brzydki! A pani premier NZ
                  to lesbijka, wiec jako lesba i wojujaca feministka mialabys wieksze szanse w NZ!
                  Ale dzisiaj byc lesba w NZ to przywilej, dostepny tylko dla nielicznej
                  elity... sad I znow argumentum ad personam? Nudna i ograniczona jestes, nie dla
                  ciebie NZ... sad
            • Gość: CGN Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 19:49
              I nie martw sie, bo zmeczylo mnie juz to forum...
              Do zobaczenia! wink
              CGN
    • Gość: CGN Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.04, 17:04
      A pytalas sie w ambasadach, czy masz szanse na wyjazd?
      • Gość: kamila Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 22.02.04, 18:52
        Nie pytalam, ale liczylam punkty, wiem, ze oni moga inaczej te punkty policzyc,
        ale nie zglaszam sie, bo jeszcze musze podszkolic angielski, skonczyc studia.
        Dopiero potem, liczy sie tez doswiadczenie, wiec na razie nie mam szans, ale za
        te 2 lata...
        • Gość: CGN Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 19:19
          Za 2 lata bedziesz pewnie za stara albo za biedna... sad
          • Gość: kamila Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 22.02.04, 19:23
            jaki ty jestes pesymista: skad w ogole wiesz? PEWNIE bedziesz za stara albo za
            biedna...
            Zazdrosc przemawia? Bo ty jestes i biedny i stary, i pewnie jeszcze samotny...
            zal mi ciebie...
            • Gość: CGN Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 19:33
              Jestem, owszem jak dla ciebie stary, ale ani biedny ani samotny...
              Znow zostaly ci tylko argumenty ad personam, jak na tej karykaturze narysowanej
              przez Kobylinskiego: "twe poglady, Sokrtatesie, sa tak samo ochydne jak twoj
              wyglad" (na rysunku mlody i piekny Grek oraz Sokrates w wieku ok. 50 lat, a
              wiec wowczas ochydny, bezzebny staruch)...
              • Gość: kamila Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 22.02.04, 19:37
                chyba nie jestes taki wyksztalcony i oczytany jakiego zgrywasz: Ohydny pisze
                sie przez "h"
                • Gość: CGN Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 19:40
                  Znow nie masz kontragumentow, wiec sie czepiasz mej pisowni, ktora jest rzecza
                  umowna, i nie jest rygorystycznie przestrzegana na Internecie. Znasz NUZ W
                  BZUHU futurysty B. Jasienskiego?
          • Gość: nab Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.akl.callplus.net.nz 11.06.04, 14:22
            Rany Goscia!
            Czlowieku?! CGN, - chyba wszystkim jest przykro ze tak cie zycie pokrzywdzilo,
            ze muszisz macic innym w glowie i opowiadac im jak zle im bedzie w NZ?!
            Ja rowniez mieszkam w NZ, nie bede sie wdawac w szczegoly - jak skad i
            dlaczego . Jest mi tu dobrze i w latach 80tych tez mi bylo dobrze.

            Kochani - zawsze w zyciu sie znajdzie ktos taki jak CGN - najwazniejsze jest
            to zeby koncentrowac sie na pozytywnych aspektach zycia i byc pewnym siebie !

            Pozdrawiam Wszystkich ktorzy maja chec i odwage sprobawac czegos nowego w
            zyciu!
            • reichman Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 13.06.04, 14:55
              Gość portalu: nab napisał(a):
              Rany Goscia!
              Czlowieku?! CGN, - chyba wszystkim jest przykro ze tak cie zycie pokrzywdzilo,
              ze muszisz macic innym w glowie i opowiadac im jak zle im bedzie w NZ?!
              Ja rowniez mieszkam w NZ, nie bede sie wdawac w szczegoly - jak skad i
              dlaczego . Jest mi tu dobrze i w latach 80tych tez mi bylo dobrze.
              K: Jedna zadowolona osoba to nie cala polonia z NZ, a ja pisalem o wiekszosci!
              Wyjechalem z NZ, jak prawie milion nowozelandczykow zrobilo to od poczatku
              kryzysu, czyli od lat 1970tych...

              - Kochani - zawsze w zyciu sie znajdzie ktos taki jak CGN - najwazniejsze jest
              to zeby koncentrowac sie na pozytywnych aspektach zycia i byc pewnym siebie !
              Pozdrawiam Wszystkich ktorzy maja chec i odwage sprobawac czegos nowego w
              zyciu!
              K: Pomozesz im przy starcie w NZ?
          • janek.lew Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 25.12.04, 10:34
            Gość portalu: CGN napisał(a):

            > Za 2 lata bedziesz pewnie za stara albo za biedna... sad
    • Gość: DO Kamili Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.oc.oc.cox.net 21.02.04, 22:28
      Wybierz kraj ktory jest bogaty.
      Polecam jeden z nalezacych do G7: to sa najbogatsze kraje swiata.
      • Gość: CGN Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 18:33
        I co z tego, ze sa boagate na papierze, jak nie sa w stanie nawet zapewnic
        pracy wszystkim swoim obywatelom?
      • Gość: kamila Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 22.02.04, 18:57
        Nie szukam bogactwa, chce do NZ !
        Co z tego ze najbogatsze, jak zycie toczy sie rewelacyjnie predko.
        • Gość: CGN Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 19:10
          Ile razy mam ci tlumaczyc, ze aby byc szczesliwa w NZ potrzebujesz na poczatek
          conajmniej miliona PLN (ok. 300 tys. AUD). To jest absolutne minimum aby sobie
          kupic jakies male mieszkanko i jezdzacy samochod (w NZ bez samochodu jak bez
          nogi: poza Wellington nie ma tam praktycznie tzw. public transport). Chyba, ze
          zadowolisz sie kwatera w hostelu Armii Zbawienia i zupka z kotla dla
          bezrobotnych Maorysow... sad Pamietaj: boy friend mej corki to Nowozelanczyk po
          studiach (inz. chemik - BSc z NZ i MSc z Oz). Siedzi w Victorii bo na swej
          pieknej NZ on, Kiwi z dziada-pradziada nie mogl znalezc pracy, mimo iz inzynier
          i tubylec, pochodzenia najlepszego bo angielskiego (dziadek jego wyemigrowal z
          UK do NZ)...
          Trafi to do ciebie wreszcie? Przeciez gdybym ci zle zyczyl, to bym zachwalal NZ
          i sie cieszyl, jak tamtejsza polonia, ze doznasz szoku po przylocie... sad
          CGN
          • Gość: kamila Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 22.02.04, 19:26
            ale mowisz to w taki sposob, ze czuje sie krytykowana i jakas gorsza od ciebie!
            a Taka nie jestem.
            • Gość: CGN Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 19:29
              Krytykuje tylko twoj naiwny optymizm. Nie chce, abys doznala szoku miesiac po
              przylocie do NZ...
              • Gość: kamila Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 22.02.04, 19:39
                skąd ta troska?ojej...taki dobry czlowiek jestes? po co to robisz? na[rawde
                sprawia ci to przyjemnosc?
                • Gość: CGN Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 19:42
                  Bynajmniej nie jestem dobry w sensie naiwny. I nie mam satysfakcji z tego, ze
                  komus sie nie udalo, stad np. nie lubie odwiedzac krajow III swiata, nie
                  zachecam polskich biedakow do emigracji. I czy czytalas ZA CHLEBEM Sienkiewicza?
                  • Gość: kamila Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 22.02.04, 19:48
                    nie zachecasz ale i nie zniechecaj! Poza tym ja nie jestem polskim biedakiem,
                    Panie Bogaczu...
                    • Gość: CGN Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 19:51
                      Juz ci pisalem, ze gdybys miala taka kase, jak piszesz, to bys byla happy i w
                      PL, a do NZ wyjechalabys bez trudu na wize biznesowa... sad
                      • Gość: kamila Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 22.02.04, 19:54
                        nie pisze ze mam milion, nie dopowiadaj sobie.
                        A pieniadze szczescia nie daja, przymanjmniej nie mi. Do pewnego stopnia sa
                        przydatne i daja chwilowe przyjemnosci, ale co za duzo to niezdrowo. Obserwuje
                        aktualnie rozwod szczesliwgo malzenstwa z powodu pieniedzy.
                        • Gość: CGN Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 19:56
                          Wiec o co ci chodzi? masz pieniadze, czy ich nie masz, i chesz sie dorobic w NZ?
                          Zgoda, pieniadze automatycznie nie daja szczescia, ale trudno zyc bez nich w
                          kapitalizmie, a NZ to zawsze byl kraj kapitalistyczny...
                          • lulu13 Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 22.02.04, 20:40
                            NZ to ostatni kraj na emigracje,jesli tam wyjedziesz to do Polski przylecisz na
                            odwiedziny nie wczesniej jak po 9 ,11 latach bo po pierwsze - odleglosc 2.
                            czas lotu samolotem ponad 24 godz. 3. olbrzymie ceny biletow lotniczych A
                            pozatym to kraj typowo rolniczy,ostatnia masowa emigracja na ta wyspe miala
                            miejsce po 2 wojnie sw. ,zolnierze polskiej armii andersa tam sie osiedlali,a
                            na koniec dodam -ze drogo ,bardzo drogo tam jest,a zarobki nieza bardzo,ot
                            jak wszedzie,nie ma zadnych cudow.
                            • Gość: CGN Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 24.02.04, 16:16
                              lulu13 napisał: NZ to ostatni kraj na emigracje,jesli tam wyjedziesz to do
                              Polski przylecisz na odwiedziny nie wczesniej jak po 9 ,11 latach bo po
                              pierwsze - odleglosc 2. czas lotu samolotem ponad 24 godz. 3. olbrzymie ceny
                              biletow lotniczych A pozatym to kraj typowo rolniczy,ostatnia masowa emigracja
                              na ta wyspe miala miejsce po 2 wojnie sw. ,zolnierze polskiej armii andersa tam
                              sie osiedlali,a na koniec dodam -ze drogo ,bardzo drogo tam jest,a zarobki
                              nieza bardzo,ot jak wszedzie,nie ma zadnych cudow.
                              C: Dodalbym tylko, ze owi zolnierze niezle tam w doope od tubylcow oberwali.
                              Stad niski status Polakow w NZ. A kraj jest rzeczywiscie piekny, ale, jak
                              pisalem, te widoczki sa tylko dla bogaczy. Polacy w NZ mieszkaja raczej w
                              slumsach typu Newtown w Wellington... sad
                    • janek.lew Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 25.12.04, 10:57
                      Gość portalu: kamila napisał(a):

                      > nie zachecasz ale i nie zniechecaj! Poza tym ja nie jestem polskim biedakiem,
                      > Panie Bogaczu...
          • Gość: Piotr Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: 210.48.117.* 22.02.04, 23:16
            Oj jak ja lubię takie kategoryczne stwierdzenia
            - Aby być szczęśliwa potrzebujesz conajmniej tyle a tyle $$$
            Fajnie. Owszem, forsa się przydaje, ale szczęścia nie daje.
            W NZ da się żyć. Dość skromnie, kto chce robić kasę i wracać
            do Polski niech tu nie zagląda (won do Niemiec i Stanów dusigrosze!!!).
            Komu te $$$ tylko w głowie też niech nie przyjeżdża. Kto liczy
            na naciąganie opieki społecznej też niech trzyma się z daleka.

            Przyjeżdżając tutaj (całkiem niedawno) funduszy miałem "na styk".
            Żadnych oszczędności. Miałem za to dość pewną ofertę pracy.
            Teraz, z przyzwoitej, ale wcale nie rewelacyjnej inżynierskiej
            pensji wynajmuję domek i utrzymuję żonę i córkę. Na biedę nie
            narzekam, dziękuję. Owszem, odłożyć wiele się nie da. Kupno domu
            też odkładamy na czas kiedy obydwoje będziemy pracować (to że
            żona nie pracuje to raczej kwestia wyboru zostania z dzieckiem).
            Gdy jednak próbuje wyobrazić sobie jaka byłaby nasza sytuacja
            gdybyśmy zostali w Polsce wcale nie wychodzi że byłoby nam lepiej.

            To że jeżdżę 11-letnią Corollą też nie ma nic do mojego szczęścia.
            I gówno mnie obchodzi co sobie o mnie myślicie szpanerzy tylko
            na podstawie tego czym jeżdżę. Tanie było, rusza się, nie rozlatuje
            się i od 3 lat nie było żadnych problemów. Swoją funkcję spełnia
            a reszta to wyrzucanie pieniędzy.

            "Bez samochodu jak bez nogi." Owszem, coś w tym jest jak chcę
            się mieć większy wybór miejsca zamieszkania. Może jestem jakimś
            wyjątkiem potwierdzającym regułę, ale przyjeżdżając do NZ nie
            miałem prawa jazdy. Wystarczyło wynająć coś niedaleko od centrum.
            W promieniu jakichś 5km od centrum Auckland komunikacja miejska
            jest znośna, problemy zaczynają się na peryferiach. Zresztą,
            nawet teraz mieszkając około 20km od centrum od czasu do czasu
            wybieram się do pracy autobusem i jakoś mie mam problemów z
            dojazdem (przynajmniej można sobie w drodze poczytać).
            A prawko wyrobiłem sobie tutaj. Bez stresów, bez problemów,
            bez zastanawiania się czy, komu, kiedy i dlaczego dać w łapę.

            I tu dochodzimy do sedna. Wyjechałem bo czułem się nieprzystosowany
            do życia w Polsce. Nie umiem dawać w łapę.

            A to czy czuję się szczęśliwy zależy tylko częściowo
            od kraju w którym mieszkam i ile zarabiam. Miejsce zamieszkania jest tylko
            jednym z czynników i w tym względzie jak na razie (4 lata) nie mam
            powodów do narzekania.
            Każde miejsce ma swoje plusy i minusy, owszem są rzeczy, które
            w NZ zaskakują negatywnie, z drugiej strony jest wiele wrażeń
            pozytywnych. Dużo zależy od indywidualnego nastawienia.

            Zaraz pewnie ktoś zacznie rzucać statystykami. Niczym nie da się
            tak pięknie manipulować. To że 10% Nowozelandczyków mieszka
            w Australii nie znaczy od razu że wszyscy siedzą na zasiłku.
            Te 2% stałych mieszkańców NZ pochodzących z OZ pewnie też nie.
            Owszem oficjalne statystyki na temat bezrobocia nie oddają
            prawdy. Gdy policzy się "osoby aktywnie szukające pracy" wyjdzie
            ponieżej 6%. Gdy doda się samotne matki na DPB i innych będzie
            chyba koło 15%.
            Zastanawia mnie tylko jedno. Skoro według niektórych osób
            takie tłumy siedzą w NZ na garnuszku państwa a bezrobotnych
            trzeba "eksportować" do Australii, to jakim cudem budżet państwa
            w NZ od paru lat jest na sporym plusie. Żadnych dziur budżetowych
            itp. wszystko to przy:

            - Skali podatkowej podobnej jak w Polsce
            - 12.5% GST (czyli VAT)
            - braku ukrytych podatków w stylu ZUS-u i Kas chorych
            emerytury i publiczna opieka zdrowotna idą z głównego
            budżetu państwa.


            A zresztą - po co ja się tu wogóle wypowiadam.
            Obiecałem sobie kiedyś że przestanę...

            Piotr
            • lulu13 Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 22.02.04, 23:23
              zapomniales napisac ze przy tak "srednich" zarobkach w NZ , do Polski na
              odwiedziny zawitasz nie predzej jak w 2056 roku i to jeszcze mocno sie
              bedziesz skrobac w lepetyne jesli zechcesz pojechac z cala rodzina razem.
              • peter2715626 Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 22.02.04, 23:58
                Co tak sie uczepiles tych odwiedzin w Polsce?
                To zaden argument.
                Wlasnie po to wyjechalem do Nowej Zelandii, aby nigdy wiecej kraju
                nadwislanskiego na oczy nie ogladac.



                =====================

                mordor.mds.pl/peter
                • lulu13 Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 23.02.04, 01:07
                  eheheheh !! latwo sie mowi teraz,ale przyjdzie czas ze bedziesz tesknil za
                  polska kaszanka i polskim schabowym,a i mamusia lub braciszek pozostawione w
                  Polsce beda chcialy cie zobaczyc jak bardzo posiwiales od tego czasu.
                • Gość: kamila Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 23.02.04, 21:31
                  Peter, fajna strona i sliczne zdjecia...
              • Gość: Piotr Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: 210.48.117.* 23.02.04, 02:53
                Bilet powrotny Auckland-Frankfurt to okolice miesięcznych zarobków
                (tych niższych) lub około ich połowy (tych przyzwoitszych).
                Tyle to da się odłożyć. Trzy bilety zmieszczą się na jednej karcie
                kredytowej jakby kogoś przycisnęło.
                Chyba dość dawno ostatnio sprawdzałeś ceny.

                Powody niewebierania się do Polski mogą być ciut inne:

                - Najpierw trzeba by trochę pozwiedzać NZ
                - Potem do odwiedzenia są Fidżi, Samoa, Tonga, Wyspy Cooka itp.
                - Przydałoby się trochę poczekać aż całkiem zniesiona zostanie
                kontrola graniczna na polskich granicach unijnych. Nie chcę aby
                jakiś palant na granicy żądał od mojej córki polskiego paszportu,
                numeru PESEL, NIP, zameldowania i potwierdzenia z siedmioma
                pieczątkami że wogóle istnieje.

                Piotr
                • jot-23 Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 23.02.04, 03:05
                  Gość portalu: Piotr napisał(a):

                  > Bilet powrotny Auckland-Frankfurt to okolice miesięcznych zarobków
                  > (tych niższych) lub około ich połowy (tych przyzwoitszych).
                  > Tyle to da się odłożyć. Trzy bilety zmieszczą się na jednej karcie
                  > kredytowej jakby kogoś przycisnęło.
                  > Chyba dość dawno ostatnio sprawdzałeś ceny.
                  >

                  czyli, mowisz ze w sytuacji gdy jedna osoba utrzymuje 3-osobowa rodzine,
                  tygodniowy wyjazd do Polski to mniej wiecej jej polroczne zarobki netto?

                  wow!
                  • Gość: Piotr Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: 210.48.117.* 23.02.04, 05:34
                    Porównywałem do zarobków netto. Więc 4 osoby = 4 miesiące
                    (lub 2 miesiące, zależy od sytuacji). Tanio nie jest, ale nie
                    róbmy z tego bariery nie do przejścia. Jak komuś tęskno i na
                    każde Święta chce być w PL a bez kiszonego ogóra nie przeżyje
                    to niech osiedla się w UE (jeśli wogóle chce tą Polskę opuszczać).
                    "Miłe" towarzystwo innych Polaków też zapewnione. Po prostu
                    przytulnie jak nie przymierzając na tym forum.

                    Jak ktoś chce być od tego UE jak najdalej wybiera się na
                    taki koniec Świata jak NZ czy OZ. Ze wszystkimi konsekwencjami.

                    Piotr
                    • Gość: Loty Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.oc.oc.cox.net 23.02.04, 05:42
                      Niektorzy emigranci nie moga zyc bez czestych wyjazdow do Polski stad brak
                      zrozumienia dla kogos komu na tym nie zalezy a i mieszka daleko.

                      A na wakacje? Przeciez Oceania jest taka piekna.
                      • Gość: Peter Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.dialup.xtra.co.nz 23.02.04, 07:07
                        Przeciez to oczywiste.

                        Jezeli ktos lubi przebywac w Polsce, spotykac sie z mieszkajaca tam rodzina i
                        znajomymi to nigdy nie powinien wyjezdzac do NZ czy AU.

                        A potem sie dziwia, ze tak daleko od Polski.

                        Ja wlasnie dlatego wybralem Nowa Zelandie, bo tak daleko.

                        • Gość: CGN Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 24.02.04, 16:56
                          Przed kim tam uciekles: urzedem finasowym, mafia czy firma "inkaso"?
                • Gość: CGN Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 24.02.04, 17:04
                  Nie kazdemu Polakowi dadza w NZ zy OZ karte kredytowa, bo do tego trzeba miec
                  stala prace i zarabiac wiecej niz zasilek...
                  I skad ta agresja przeciwko Polsce? Kazdy kraj wymaga, aby jego obywatele
                  wjezdzali na paszport kraju, ktorego sa obywatelami! Australia wpuszcza na
                  podstawie polskiego paszporytu z tzw. Declaratory Visa, ale malo kogo z polonii
                  stac na te wize (prawie 100 dolcow od lebka)... sad
            • Gość: kamila Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 23.02.04, 21:20
              Drogi Piotrze! To chyba najlepsza wypowiedz, jaka uzyskalam do tej pory z kilku
              watkow i listow prywatnych, chcialam wlasnie uslyszec jedna historie
              pojedynczej osoby, a nie dane, statystyki, itp.
              dziekuje za wyczerpujace odpowiedz.
              Piotrze czy orientujesz sie, ile kosztują domki w Aukland? Taki raczej
              wyremontowny domek do mieszkania, dla rodzinki 4-osobowej, z ogrodkiem. Czy
              moglbys podac orientacyjne ceny? Bardzo bym o to prosila.
              Mam jeszcze pytanie dotyczace trzęsień ziemi, huraganów i innych
              niebezpieczenstw klimatycznych. Nigdy sie nie interesowalam tymi sprawami, a
              jest to dosyc istotne.
              Nie wiedzialam jak wyglada sprawa opieki zdrowotnej, myslalam, ze trzeba miec
              prace na caly etat, zeby moc korzystac z opieki, a tu taka niespodzianka!
              Myslalam,ze bede musiala sama sie ubezpieczac, jak nie dostane legalnej pracy
              czy pracy na pelen etat.
              Odpisz prosze o tych niebezpieczenstwach...
              • Gość: kamila i jeszcze do Piotra IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 23.02.04, 21:23
                O jakich wadach mieszkania w NZ mowiles. Sa mile niespodzianki i sa
                nieprzyjemne. Co dla Ciebie bylo niemilą niespodzianką? Jakie widzisz wady
                mieszkania w NZ, poza odlegloscia i tesknota.
                • Gość: CGN Re: i jeszcze do Piotra IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 24.02.04, 16:48
                  1) Niezyczliwi, egoistyczni i rasistowscy "tubylcy" (anglosasi)
                  2) Brak pracy
                  3) A jak praca jest, to marne jej warunki, w tym niskie place
                  4) Wysokie ceny
                  5) Relatywnie marny wybor towarow i uslug i ich niska jakosc (szczegolnie uslug)
                  6) Drogie samochody i droga baenzyna i marny transport publiczny
                  Pamietaj, ze ponad 10% Nowozelandczykow mieszka w Australii!
                  • Gość: kamila Re: i jeszcze do Piotra IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 25.02.04, 20:08
                    CGN nie pisalam do Ciebie wyrazanie pisze: "do piotra"
                    Jestes niewychowany...
                    Daj sobie spokoj, bo sie powtarzasz, wszystko pamietam, o bezrobociu, o
                    owszystkim...dzieki za przestroge, ale juz sie nie powtarzaj, ok? i Wracaj
                    prosze na swoj watek, tam si mozesez wypowiedziec, chyba ze nikt tego nie
                    slucha...
                    • Gość: CGN Re: i jeszcze do Piotra IP: 217.98.60.* 25.02.04, 20:37
                      Jak chcesz privacy, to uzywaj majla...
              • ertes Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 23.02.04, 21:24
                Uzywaj internetu:
                www.realenz.co.nz/
                albo wpisz w Google cos takiego na przyklad:
                "real estate auckland"
                • Gość: kamila Dzieki Ertes IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 23.02.04, 21:35
                  Dzieki, widzisz, czlowiek niewiele jeszcze wie i sie nie zna dlatego ten
                  czlowiek (ja ) pyta. Dzieki smile
                  • ertes Re: Dzieki Ertes 23.02.04, 21:42
                    www.enzed.com/rain.html#quake
                  • Gość: CGN Re: Dzieki Ertes IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 24.02.04, 16:31
                    I tak do ciebie, kamila nic nie dociera, bo jestes autystyczna schizofreniczka,
                    stad u ciebie te uporczywe wishful thinking!
              • jot-23 genialne! 23.02.04, 21:39
                hehe
                • jot-23 Re: genialne! 23.02.04, 21:41


                  "chcialam wlasnie uslyszec jedna historie
                  pojedynczej osoby, a nie dane, statystyki"

                  i w sekunde potem prosisz o statystyczne dane cen domow.
                  way to go!
                  • teleforo Re: genialne! 23.02.04, 22:06
                    jot-23 napisał:

                    >
                    >
                    > "chcialam wlasnie uslyszec jedna historie
                    > pojedynczej osoby, a nie dane, statystyki"
                    >
                    > i w sekunde potem prosisz o statystyczne dane cen domow.
                    > way to go!

                    jot, jak z toba wytrzymuje zona???
                    • Gość: Asia Re: genialne! IP: *.adsl.xtra.co.nz 24.02.04, 02:09
                      zadko tu zagladam, kilka razy poczytalam ale wyglada na to ze 99%osob ktore tu
                      odpisuja to jacys sfrustrowani emigranci, czasem az przykro czytac

                      moja histrorie czesciowo juz znasz ale postaram sie odpowiedziec na kilka
                      Twoich pytan, jezeli chodzi o Auckland to Piotr podal ci sporo informacji, ja
                      jak wiesz mieszkam w Chrischurch od lipca ubieglego roku.

                      Jezeli chodzi o ceny domow w Christchurch to ksztaltuja sie od 150 tys NZD w
                      gore, sa oczywiscie i po 500 tys NZD ale to sa juz olbrzymie wille faktycznie
                      dla bogatych ludzi. Zarobki w NZ najnizsza stawka godzinowa 9 NZD, jak wiesz
                      nasza rodzina sklada sie z 3 osob, w ciagu dwoch miesiecy wszyscy znalezlismy
                      prace nasze zarobki to 26tys, 30tys, 35tys, (rocznie oczywiscie) maz ma 12,5
                      NZD na godzine ale jak chce to moze dorobic nadgodzinami, za nadgodziny placa
                      x1,5 plus dodatek na posilek.
                      Jezeli chodzi o komunikacje miejska w Chch jest swietna, wszedzie mozesz
                      dojechac autobusem i dziennie nie kosztuje wiecej niz 3NZD, mozesz jezdzic caly
                      dzien i kazdym autobusem, do tego sa darmowe autobusy ktore jezdza po centrum.
                      Jezeli jezdzisz 5 dni w tygodniu np do pracy i z powrotem, to w weekendy
                      jezdzisz autobusami za darmo.
                      Lunch kosztuje cie od 4-15USD, za 15 zjesz np w japonskiej restauracji
                      fantastyczny lunch skladajacy sie z kilku roznych potraw, drogie sa papierosy
                      bo paczka 25 sztuk kosztuje 11,70, jedzenie jest tanie, w porownaniu do
                      zarobkow w Polse, duzo tansze niz w Polsce, do tego tutaj w Chch sa duze
                      przeceny miesa np, czego ponoc nie ma w Auckland, warzywa w porownaniu do miesa
                      sa stosunkowo drogie, ale jezeli kupujesz wieksze ilosci wychodzi duzo taniej.
                      Ryby sa drogie, wiec jak ktos lubi lowic np to duzy plus.

                      Bilet do Polski to ok 2500 NZD - jezli ktos bardzo chce tam leciec to wczesniej
                      czy pozniej usklada taka sume, wyglada na to ze ci sfrustrowani maja chec latac
                      czesciej i pewnie dlatego tu im zle i tam im niedobrze. Ja osobiscie nie mam
                      takiej potrzeby i tak jak Piotr na urlop chetniej sie wybiore na Fiji np niz do
                      Polski. Ale gdyby ktores z czlonkow mojej rodziny bardzo chcialo czy musialo
                      leciec jutro czy za tydzien - to nie ma najmniejszego problemu gdyby nawet
                      trzeba bylo bilet kupic na karte kredytowa.

                      Napewno nie jest to kraj zeby sie dorabiac duzych pieniedzy, chociaz tu tez sa
                      ludzie ktorzy sie pieniedzy dorobili, wiec jezeli ktos ma pomysl na dobry
                      interes to czemu nie. Zdecydowanie jest to fantastyczny kraj zeby zyc sobie
                      spokojnie, zeby sie codziennie usmiechac i patrzec sie na usmiechniete twarze
                      na okolo ciebie. Fantastyczny kraj do wychowywania dzieci. Ludzie bardzo mili,
                      szanujacy sie nawzajem i bardzo zyczliwi.

                      Oczywiscie sa kiwisi ktorzy wyjezdzaja do Au np sa tez Australijczycy ktorzy tu
                      przyjechali, przyjezdza tu coraz wiecej amerykanow a gdyby mogli sie osiedlac
                      przyjechalo by jeszcze wiecej, niektorzy przyjezdzaja specjalnie po to zeby tu
                      urodzic dziecko (obowiazuje tu prawo ziemi)
                      Nie znam statystyk jezeli chodzi o niepracujacych, ale podejrzewam ze polowa z
                      nich i tak nie chce pracowac bo zasilek im wystarcza zeby zyc i piwa sie napic,
                      opieka socjalna jest tu rozbudowana i wiele osob to wykorzystuje bo tak im
                      pasuje.
                      Dla mnie to idealany kraj ale to oczywiscie zalezy od indywidualnego podejscia,
                      ludzie emigruja z Polski z roznych powodow i najbardziej sfrustrowani sa ci
                      ktorzy do Polski nie przyjezdzaja jako milionerzy na ktorych z zazdroscia
                      patrza wszyscy wokol. Jezeli ktos emigruje po to zeby moc sie pochwalic w
                      Polsce jak mu sie udalo to podejrzewam ze jego frustracja moze siegnac zenitu
                      niezaleznie od tego do jakiego kraju trafil.
                      To ze czyj tam boy friend jest Kiwi i nie mogl znalezc pracy nie jest wykladnia
                      niczego, bo przyjezdzaja inni ktorzy pomimo tego ze nie mowia zbyt dobrze po
                      angielsku np znajduja bardzo dobre prace.
                      Wiekszosc osob na zasilkach do rdzenni Kiwi - czy to swiadczy o tym ze nie moga
                      tu znalezc pracy? moim zdaniem nie, raczej o tym ze wiedza jak wykorzystac
                      system, sa tacy ktorzy od 3 pokolen zyja na zasilkach bo im tak dobrze.
                      Jezeli ktos mysli ze pochodzenie angielskie to najlepsze jakie moze byc - to
                      tez sie myli, tutaj ludzie nie przywiazuja takiej wagi do pochodzenia, ani mnie
                      ani mojej rodzinie nikt nie wymawia ze jestesmy polakami i immigrantow mozna
                      spotkac w kazdej pracy i na kazdym stanowisku.
                      Jest pelno osob z pochodzeniem brytyjskim ktorzy zyja biedniej niz polacy,
                      chinczycy, czy inni, samym pochodzeniem jeszcze nikt niczego nie zwojowal, nie
                      w obecnych czasach.

                      Jezeli masz jeszcze jakies pytania chetnie odpowiem, wez pod uwage ze to co
                      teraz pisze za dwa lata moze byc zupelnie nieaktualne smile

                      pozdrawiam cieplutko

                      Asia
                      • jot-23 Re: genialne! 24.02.04, 02:24
                        Gość portalu: Asia napisał(a):


                        ja pozdrawiam naprawde cieplutko,
                        Asiu, zbyt czesto uzywasz slowa "sfrustrowany", moze jestes sfrustrowana, ze sie
                        tak bardzo tymi domniemanymi frustratami przejmujesz, a moze tylko
                        przewrazliwiona jestes, bo ktos raczyl wspomniac, ze rodzinne , casualne,
                        odwiedziny w kraju (czy na ten przyklad, jakiegokolwiek miejsca na ziemi poza
                        antypodami), to rzecz poza zasiegiem przecietnego emigranta w NZ? no nic nie
                        wnikam! pisz czesciej!


                        > pozdrawiam cieplutko
                        >
                        > Asia
                      • Gość: kamila Do Asi IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 24.02.04, 13:06
                        Asiu, jestes kochaną istotką, co wszyscy w Twoich watkow juz wiedzą. Dziekuje
                        Ci za takie konkretne informacje, co do cen biletow autobusowych, zywnosci,
                        itp. Zaraz wysle Twoja wypowiedz mężowi na maila do pracy smile

                        Coraz mniej chce jechac do Auckland, widze, ze ceny domow sa tam wyzsze,
                        czytalam ze zycie szybciej sie toczy, ze na wyspie poludniowej jest spokojniej.
                        Martwi mnie tylko zimno, czytalam ze w nocy temp. moze spasc do -5, -8 st.C
                        Darek (moj maz) chcialby lowić ryby, bo to takie relaksujące- to bym miala z
                        niego pozytek wink on sie zrelaksuje, a ja ugotuję smile
                        Czy te domy za 150 tys. NZD w CHch wystarczaja dla 4-, 5-osobowej rodzinki,
                        chcemy miec 2 gora 3 dzieci. Ile pokoi jest w takim domu? Czy trzeba go jeszcze
                        remontowac? Na wiecej nie bedzie nas stac, bo jeszcze liczymy zeby starczylo
                        przez poł roku na zycie, gdyby nie bylo pracy, no i dojazd, przywiezienie
                        rzeczy z Polski. Mowilas ze korzystne sa tam kredyty? Nie lubie zadnych
                        pozyczek brac, ale jak bardziej sie to oplaca niz wynajmowac...
                        Asiu, znasz Christchurch. Czy moglabys oszacowac szanse na prace dla nas?
                        jestesmy bardzo prężni, jesli czegos chcemy, wiec bedzie to aktywne
                        poszukiwanie. Ja jako pedagog, nauczyciel, opiekunka do dzieci, w świetlicy, w
                        poradni... Darek chcialby jako informatyk, czyli tak jak teraz. Mowi,ze moglby
                        byc ogrodnikiem, bo uwielbia kwiaty, ale wiem ,ze bedzie zly na siebie, ze nie
                        wykorzystuje swoich zdolnosci informatycznych i interpersonalnych. Ogrodek
                        bedzie mial u siebie ! Darek z wyksztalceniem wyzszym (ale tylko inzynier), z
                        certyfikatami z Novela, jakis tam innych bzdur (czyli oprogramowania, baz
                        danych czy cos takiego), certyfikaty z Microsoftu, dyplom zdobycia ISO dla
                        firmy i kilka innych kursow. czy jest tam cos takiego? A moze programista? Tez
                        to lubi robic.
                        Darek ostatnio patrzyl, gdzie by mozna pojechac na wakacje w NZ, oprocz
                        zwiedzania calych wysp, myslal juz o Fidzi czy nawet Hawajach...Jak to pieknie
                        brzmi...
                        Tak, chcemy wychowac dzieci w NZ, w kraju ludzi zyczliwych, uczciwych i
                        uczynnych.
                        Asiu, jeszcze chcialam zapytac,czy to prawda,ze mozna wyjechac na pol roku z
                        pozwoleniem na prace, jesli brakuje punktow, a jak sie znajdzie prace to
                        dopisac te punkty? Gdzies na jakiejs stronie tak wyczytalam ale nie jestem
                        pewna czy dobrze zrozumialam. Czyli ze dają taką polroczna wize ze mozna
                        pracowac i potem starac sie na miejscu o normalna na pobyt staly. Jak to jest,
                        slyszalas o czyms takim?
                        Asieńko, z gory dziekuje Ci za odpowiedzi. Dziekuje rowniez za odpisanie na ten
                        wątek i za pomoc. Szkoda ze wszyscy tacy nie sa jak Ty, tylko narzekaja i
                        lamentuja.
                        Papa! Pozdrawiam Cie rowniez "cieplutko" w imieniu swoim i męża.
                        • Gość: Bumerang Re: Do Asi IP: *.oc.oc.cox.net 24.02.04, 16:26
                          Kamila jestes fajna laska ale piszesz jak nastolatka.
                          Cos mnie tu sie nie podoba i cos mnie tu zaczyna waniac.

                          Stary Wyjadacz
                        • Gość: CGN Re: Do Asi IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 24.02.04, 16:43
                          Gość portalu: kamila napisał(a): Asiu, jestes kochaną istotką, co wszyscy w
                          Twoich watkow juz wiedzą. Dziekuje Ci za takie konkretne informacje, co do cen
                          biletow autobusowych, zywnosci, itp. Zaraz wysle Twoja wypowiedz mężowi na
                          maila do pracy smile
                          C: Znow sie dalas naiwniaczko nabrac... sad

                          Coraz mniej chce jechac do Auckland, widze, ze ceny domow sa tam wyzsze,
                          czytalam ze zycie szybciej sie toczy, ze na wyspie poludniowej jest spokojniej.
                          C: Tak, bo tam mieszkaja glownie emeryci, bo tam pracy brak!

                          Martwi mnie tylko zimno, czytalam ze w nocy temp. moze spasc do -5, -8 st.C
                          Darek (moj maz) chcialby lowić ryby, bo to takie relaksujące- to bym miala z
                          niego pozytek wink on sie zrelaksuje, a ja ugotuję smile
                          C: Nie bedzie was stac nawet na licencje (karte wedkarska), a bez niej moga
                          lowic tylko Maori! I zamarzniecie na smierc, bo skad wezmieice na ogrzewanie?

                          Czy te domy za 150 tys. NZD w CHch wystarczaja dla 4-, 5-osobowej rodzinki,
                          chcemy miec 2 gora 3 dzieci. Ile pokoi jest w takim domu? Czy trzeba go jeszcze
                          remontowac? Na wiecej nie bedzie nas stac, bo jeszcze liczymy zeby starczylo
                          przez poł roku na zycie, gdyby nie bylo pracy, no i dojazd, przywiezienie
                          rzeczy z Polski.
                          C: za NZD 150 tys. To mozesz kupic rozlatujacy sie barak 100 km od miasta, w
                          okolicy gdzie nie ma szans na prace. Dom moze byc i spory, ale w marnym stanie,
                          podgnily, i ogrzewanie bedzie ci kosztowac mnajatek...

                          Mowilas ze korzystne sa tam kredyty? Nie lubie zadnych pozyczek brac, ale jak
                          bardziej sie to oplaca niz wynajmowac...
                          C: Nie dadza ci kredytu, chyba ze od firmy typu Pawla, od tzw. loan sharks... sad

                          Asiu, znasz Christchurch. Czy moglabys oszacowac szanse na prace dla nas?
                          C: ja ci od razu mowie, zerowe. jak boy friend mej corki, rodowity Kiwi z tych
                          okolic musial wyemigrowac do Oz za praca, mimo iz jest inz. chemikiem... sad

                          jestesmy bardzo prężni, jesli czegos chcemy, wiec bedzie to aktywne
                          poszukiwanie. Ja jako pedagog, nauczyciel, opiekunka do dzieci, w świetlicy, w
                          poradni... Darek chcialby jako informatyk, czyli tak jak teraz. Mowi,ze moglby
                          byc ogrodnikiem, bo uwielbia kwiaty, ale wiem ,ze bedzie zly na siebie, ze nie
                          wykorzystuje swoich zdolnosci informatycznych i interpersonalnych.
                          C: Pracy dla informatykow od dawna nie ma w NZ, jak i w OZ...sad

                          Ogrodek bedzie mial u siebie ! Darek z wyksztalceniem wyzszym (ale tylko
                          inzynier), z certyfikatami z Novela, jakis tam innych bzdur (czyli
                          oprogramowania, baz danych czy cos takiego), certyfikaty z Microsoftu, dyplom
                          zdobycia ISO dla firmy i kilka innych kursow. czy jest tam cos takiego? A moze
                          programista? Tez to lubi robic.
                          C: Programowanie odbywa sie teraz w Indiach. jak sie zgodzi an place Hindusa,
                          to moze znajdzie prace, ale to jest jak zasilek w PL... sad

                          Darek ostatnio patrzyl, gdzie by mozna pojechac na wakacje w NZ, oprocz
                          zwiedzania calych wysp, myslal juz o Fidzi czy nawet Hawajach...Jak to pieknie
                          brzmi...
                          C: Tak, ale ile to kosztuje!

                          Tak, chcemy wychowac dzieci w NZ, w kraju ludzi zyczliwych, uczciwych i
                          uczynnych.
                          C: NZ to kraj egoistow i anglosaskich rasistow, a Maori tez nie lubia tego
                          najazdu bladych twarzy... sad

                          Asiu, jeszcze chcialam zapytac,czy to prawda,ze mozna wyjechac na pol roku z
                          pozwoleniem na prace, jesli brakuje punktow, a jak sie znajdzie prace to
                          dopisac te punkty? Gdzies na jakiejs stronie tak wyczytalam ale nie jestem
                          pewna czy dobrze zrozumialam. Czyli ze dają taką polroczna wize ze mozna
                          pracowac i potem starac sie na miejscu o normalna na pobyt staly. Jak to jest,
                          slyszalas o czyms takim?
                          C: Za pieniadze mozna wszystko. Ale ty ich przeciez nie masz, bo jakbys miala,
                          to by ci bylo dobrze w Polsce!

                          Asieńko, z gory dziekuje Ci za odpowiedzi. Dziekuje rowniez za odpisanie na ten
                          wątek i za pomoc. Szkoda ze wszyscy tacy nie sa jak Ty, tylko narzekaja i
                          lamentuja.
                          C: Oj, nie lubisz prawdy, wolisz klamswa i propagande, byle zgodne z twoim
                          wyobrzeniem o NZ... sad

                          Papa! Pozdrawiam Cie rowniez "cieplutko" w imieniu swoim i męża.
                          C: I smaruje wasze tylki wazelina... sad




                    • jot-23 Re: genialne! 24.02.04, 02:25
                      yo, dimwit...o co chodzi?

                      > jot, jak z toba wytrzymuje zona???
                      • Gość: Asia Re: genialne! IP: *.adsl.xtra.co.nz 24.02.04, 03:17
                        czytajac czasem wypowiedzi na Froum Polonia sfrustrowanie to jest to co
                        najbardziej rzuca sie w oczy, piszac o sfrustrowany emigrantach nie mialam na
                        mysli tylko tych ktorzy sie wypowiadaja na forum kamilii ale wiekszosc ktora
                        pisze na Polonii, wypowiedzi sa na ogol malo construktywne a bardziej chyba
                        nastawione na to zeby komus dokopac, ponizyc, osmieszyc itd

                        przepraszam jezeli ktos sie poczul urazony, bo nie to bylo moim zamiarem.
                        Nikomu tez nie odmawiam prawa do tak czestych wizyt w Polsce na jakie ktos ma
                        ochote i go na to stac, tyle ze wyglada na to ze co poniektorzy uwazaja ze
                        czesc nie jezdzi do Polski bo ich na to nie stac, a przyczyny tego bywaja zgola
                        inne. Tak samo jak rozne sa powody emigracji z kraju. Mnie osobiscie nigdy nie
                        ciagnelo do kraju kiedy bylam tu po raz pierwszy ani mnie nie ciagnie teraz,
                        zdaje sobie sprawe ze moze niektorym jest ciezko w to uwierzyc ale taka jest
                        prawda w moim wypadku.

                        • Gość: Niestety Re: genialne! IP: *.oc.oc.cox.net 24.02.04, 03:22
                          Asiu niestety kilke baranow glownie z Australii zamienilo to forum w spluwaczke
                          do plucia na polske, wydumane problemy paszportowe i wizowe.
                          Zgadzam sie z Toba ze to sa frustraci. swoich zachowaniem przeploszyli prawie
                          wszystkich rozsadnych ludzi. Zreszta popatrz co tu sie dzieje. Jeden debil cos
                          napisze a potem reszta debili ten jeden watek podbija.
                          Cale szczescie na forum jest wiecej ciekawych miejsc gdzie nie ma kretynstwa.

                          Pozdrawiam
                          • Gość: CGN Re: genialne! IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 24.02.04, 16:19
                            Niestety, poniewaz Polonii w Australii i NZ nie stac nawet na owa Australian
                            Declaratory Visa, aby leciec do Polski na polskim paszporcie, stad wyladowuja
                            swa frustracje na Polsce, zamiast na Australii czy NZ, ktore ich dyskryminuja i
                            daja niezle w doope... sad
              • Gość: CGN Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 24.02.04, 16:54
                1) Dom w Auckland, nadajacy sie do zamieszkania musi kosztowac ok. pol miliona
                dolarow, chyba, ze chcesz mieszkac w slumsach, klitce albo 100 km od pracy...
                2) Wulkany sa raczej w srodku pln. wyspy, ale pamietam,ze jeszcze w r. 1982
                widzialem w Wellington skutki trzesienia ziemii. W Rotorua sa piekne gejzery,
                ale pracy tam jak na lekarstwo...
                3) W NZ jak i w OZ jest powszechny system ubezpieczen, ale przygotuj sie na
                kolejki do lekarzy i czekania na operacje po kilka lat. jedyny sposob to
                symulowanie naglego ataku slepej kiszki czy wypadku samochodowego - wtedy biora
                na stol operacyjny poza kolejka...
              • Gość: Piotr Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: 210.48.117.* 24.02.04, 23:55
                Miałem napisać dłuższą odpowiedź na ten post, ale sporo już
                napisałem odpowiadając na post Kagana. Więc się streszczam.
                Będę marudził, prosiłaś też o wady. W paru miejscach rację
                ma Kagan, ale strasznie wyolbżymia. Do tego postu pewnie też
                się podłączy.

                Ceny domów w Auckland:
                - Przez ostatnie 2-3 lata był tu jakiś dziki boom mieszkaniowy
                i ceny domów oszalały. Teraz się uspokaja. Generalnie poniżej
                300 tysięcy NZD nic przyzwoitego się nie kupi. Z drugiej
                strony ceny wynajmu i spłaty kredytu są bardzo podobne.
                Osobiście wstrzymuję się przed kupnem bo planuję wyprowadzić
                się z Auckland. Chociaż gdybym kupił dwa lata temu i teraz
                sprzedał byłbym nieźle do przodu. Cóż głowy do interesów
                nigdy nie miałem. Obecnie oprocentowanie kredytu na dom
                to około 7%, ale jak się zmieni cholera wie.

                Opieka zdrowotna:
                -Takie same reguły dla wszystkich mających
                legalny pobyt (łącznie z tymi na pozwoleniu na pracę, bez
                pobytu stałego). Wygląda trochę dziwnie: podstawowa opieka
                zdrowotna jest płatna, państwowe szpitale bezpłatne. W efekcie
                wielu biednych czeka aż im się na tyle pogorszy aby pójść do
                szpitala zamiast zapobiegać wcześnie. Wiem, nielogiczne i
                mi się nie podoba.
                Podstawowa opieka zdrowotna: Dorośli od 10 do 50$ za wizytę,
                zależy do okolicy, dzieci do 6-go roku życia za darmo. Za
                darmo jest też z jakąś "community card", ale nie chcę być
                nigdy w takiej sytuacji abywiedzieć co to. Z autopsji znam tylko
                trzy przychodnie - porządny standard, w jednej na wizytę umawiało
                się telefonicznie, w innch około 30min. czekania w poczekalni.
                Co do tego gdzie jest 10$, gdzie 50$ reguły nie są jasne. Zależy
                od dochodów w okolicy, ale jak mała bogata dzielnica sąsiaduje
                z duża biedną ci z bogatszej też płacą 10$.
                Szpitale państwowe:
                W przypadkach zagrażających życiu natychmiast, w innych
                (reguły dość niejasne) trzeba czekać około 6 miesięcy. Jak
                wszędzie marudzą na niedofinansowanie i niskie zarobki.
                Poszkodowani w wypadkach idą inną ścieżką: za leczenie płaci
                ACC (składki płacą wszyscy pracodawcy - no dobra jest to
                ukryty podatek, Kagan może mi to wytknąć) dla wszystkich
                będących na terenie NZ (na wizie turystycznej też - wtedy
                składają i odsyłaja do domu).
                Nasłuchałem się o kiepskich warunkach (osobistych doświadczeń
                nie mam) więc płacę 100$ miesięcznie prywatnego ubezpieczenia
                medycznego na całą rodzinę. Przynajmniej nie ma tych kolejek,
                ale obym tego nigdy nie musiał wykorzystać.

                Niebezpieczeństwa geologiczne:
                - Częste trzęsienia ziemi, ale nie doświadczyłem osobiście.
                Gdy duże trafi na okolicę gęsto zaludnioną może być nieciekawie.
                (Tak a propos ostatnie w regionie trzęsienie ziemi z ofiarami
                śmiertelnymi miało miejsce w... Australii).
                W okolicach Wellington wstrząsy poniżej 5 stopni nie wywołują
                większego wrażenia. W ubiegłym roku na Wyspie Południowej było
                trzęsienie 7 stopniowe, ale trafiło na okolice słabo zaludnioną
                i główne szkody to pozrzucane towary z półek sklepowych (gdyby
                trafiło na Wellington nie byłoby różowo...). "Generalnie statystycznie"
                5-stopniowych jest kilka rocznie, 6-cio co rok-dwa, 7-mio co około
                10 lat. Zależy tylko gdzie wypadnie.
                Auckland leży poza główną linią trzęsień ziemi, ale nic straconego.
                Jest za to położone na 50-ciu małych wygasłych wulkanach i w każdej
                chwili może wyrosnąć nowy. "Pole wulkaniczne" jest aktywne
                - prawdopodobieństwo zdarzenia - koło 3% w ciągu najbliższych 100 lat.
                Podobno sejsmografy wykryją to na miesiąc wcześniej...
                Inne wulkany - Ruapehu i Ngaruhoe w centrum wyspy są aktywne, ale w miarę
                "łagodne". Podobnie okolice Rotorua. Jezioro Taupo - tego na prawdę
                można się bać. Jak pieprznie tak jak 1700 lat temu spustoszy wyspę.
                Podobno jednak nie jest to bardzo prawdopodobne w ciągu 10000 lat.

                Niebezpieczeństwa pogodowe:
                Huragany nie dochodzą, ale przywiać może nieźle. Nie są czymś
                niezwykłym powodzie - ostatnio była największa od 40 lat
                - trzeba było ewakuować około 1000 osób.

                Niebezpieczeństwa ze strony fauny:
                Praktycznie brak. Jedyny jadowity pająk jest strasznie rzadki, czasami
                zdarzają się jednak "gapowicze" z Australii. Brak węży,
                rekiny zdarzają się bardzo rzadko, podobnie parzące meduzy.

                Boisz się?

                Tu przerywam, ciąg dalszy w następnym kawałku.
                • Gość: Piotr Kontynuacja IP: 210.48.117.* 25.02.04, 00:28
                  Krótko o tym co mi się nie podoba:
                  (Kagan potwierdzi i wyolbżymi)

                  - Powierzchowna uprzejmość. Owszem, ludzie mili, chętni bezinteresownie
                  pomóc, ale gdzieś głebiej ten anglosaski chłód jest obecny. Trudno
                  się bliżej skumplować, znaleźć wspólny język, pogadać szczerze.
                  Nie jestem w stanie tej bariery sprecyzować, w każdym razie większość
                  naszych bliskich znajomych to imigranci z różnych stron Świata.

                  - Budownictwo. Bardzo uważaj gdy będziesz wynajmować lub kupować!
                  Najlepsze jest coś zbudowanego po 2000 roku. Gdzie indziej możesz
                  trafić na słabą izolację i problemy z wilgocią. Domy w NZ budowane
                  są bez piwnic - na betonowej podstawie drewniany szkielet, to wypełnione
                  płytami gipsowymi, w środku izolacja, na zewnątrz drewno lub cegły
                  (układane na końcu, ostatnio modne). Szyby zwykle pojedyncze,
                  brak centralnego ogrzewania. Starsze domy piecyk na drewno, nowsze
                  grzejnik elektryczny. W Auckland wystarczy (choć zimą rachunek za
                  prąd jest niezły), ale na przykład w Dunedin to jakieś nieporozumienie.

                  - A propos powyżej. Moda na wykładzinę dywanową na podłogach. Komu
                  przeszkadzają drewniane podłogi?

                  - Klimat. Tutaj zdanie mam niesprecyzowane. Jakkolwiek fajnie
                  jest, że nigdy nie jest na prawdę zimno i nie ma też wielkich
                  upałów, to pada częściej niż się spodziewasz i często "z nienacka".
                  Zwykle pada co 2-3 dni i to byłoby normalne, ale potrafi też lać
                  prawie bez przerwy przez tydzień albo zrobić pogodę "cztery pory
                  roku jednego dnia" (szczególnie wiosną).

                  Tyle marudzenia
                  • Gość: CGN Re: Kontynuacja IP: 217.98.60.* 25.02.04, 20:21
                    Gość portalu: Piotr napisał(a): Krótko o tym co mi się nie podoba:
                    (Kagan potwierdzi i wyolbżymi) wink
                    - Powierzchowna uprzejmość. Owszem, ludzie mili, chętni bezinteresownie
                    pomóc, ale gdzieś głebiej ten anglosaski chłód jest obecny. Trudno
                    się bliżej skumplować, znaleźć wspólny język, pogadać szczerze.
                    Nie jestem w stanie tej bariery sprecyzować, w każdym razie większość
                    naszych bliskich znajomych to imigranci z różnych stron Świata.
                    C: To jet zwykly rasizm i pogarda dla "wogow" schowane pod warstewka tzw.
                    dobrego wychowania...sad

                    - Budownictwo. Bardzo uważaj gdy będziesz wynajmować lub kupować!
                    Najlepsze jest coś zbudowanego po 2000 roku. Gdzie indziej możesz
                    trafić na słabą izolację i problemy z wilgocią. Domy w NZ budowane
                    są bez piwnic - na betonowej podstawie drewniany szkielet, to wypełnione
                    płytami gipsowymi, w środku izolacja, na zewnątrz drewno lub cegły
                    (układane na końcu, ostatnio modne). Szyby zwykle pojedyncze,
                    brak centralnego ogrzewania. Starsze domy piecyk na drewno, nowsze
                    grzejnik elektryczny. W Auckland wystarczy (choć zimą rachunek za
                    prąd jest niezły), ale na przykład w Dunedin to jakieś nieporozumienie.
                    C: Zgoda! W Auckland wynajmowalem w zimie dom od holendrow, bo oni wtedy
                    uciekali do Europy a mnie zostawili dom z 1 piecykiem elektrycznym i dymiacym
                    kominkiem. Rzucilem ten dom i wynajalem mieszkanie w nowym bloku...

                    - A propos powyżej. Moda na wykładzinę dywanową na podłogach. Komu
                    przeszkadzają drewniane podłogi?
                    C: Te trzeba konserwowac czy chocby myc, a na szarym dywanie brudu nie widac!

                    - Klimat. Tutaj zdanie mam niesprecyzowane. Jakkolwiek fajnie
                    jest, że nigdy nie jest na prawdę zimno i nie ma też wielkich
                    upałów, to pada częściej niż się spodziewasz i często "z nienacka".
                    Zwykle pada co 2-3 dni i to byłoby normalne, ale potrafi też lać
                    prawie bez przerwy przez tydzień albo zrobić pogodę "cztery pory
                    roku jednego dnia" (szczególnie wiosną).
                    C: To jest raczej specjalnosc Melbourne, W Wellington zas zawsze wieje, o to
                    jak...

                    - Tyle marudzenia
                    C: najgorszy w NZ jest, niestety, rasizm Kiwusow i niskie place oraz wysokie
                    ceny i podatki oraz chroniczny brak pracy... sad
                  • Gość: kamila Re: Kontynuacja IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 25.02.04, 20:36
                    Wiec mimo wszystko czemu tu jestes?

                    Te zmiany pogody w ciagu dnia musza byc uciazliwe, slyszalam juz o tym,
                    wybierasz sie do pracy w letnim ubraniu a wracasz i jest zimno...
                    • Gość: Piotr Krótkie podsumowanie IP: 210.48.117.* 25.02.04, 23:40
                      Cały czas stram się pisać prawdę - to co widzę dookoła i jakie
                      są doświadczenia z mojego dotychczasowego pobytu. Bez zachwytów,
                      upiększania i zachęcania, bez bezinteresownego oczerniania.
                      Mieszkam tu dopiero 4 lata, pomieszkam trochę dłużej może nabiorę
                      innego spojrzenia. Przejdę w inny etap życia to też może coś się zmieni.
                      Na razie jestem w fazie urządzania się na nowym miejscu, badania
                      perspektyw na przyszłość, planowania. Przejdę w fazę stabilizacji,
                      weryfikacji co z tych planów wyszło oraz kryzysu wieku średniego to
                      być może zacznę winić za ten kryzys swoje miejsce zamieszkania. Kto wie.
                      Zdaję się to być powszechnym zjawiskiem niezależnie od kraju, rasy,
                      kultury.

                      Krótko o tym co mi się podoba:

                      - Wolniejsze tempo życia, mniejszy "wyścig szczurów". W fazie skrajnej
                      może to przechodzić w olewczość i podejście "jakoś to będzie", ale
                      generalnie zauważa się więcej luzu, mniej napięcia.

                      - Prowincjionalność. Ktoś kto lubi być modny i "na topie" nazwie
                      to nudą. Co kto lubi. Problemy dalekiego, wielkiego Świata zdają
                      się przechodzić bokiem lub docierać ze znacznym opóźnieniem.

                      - Przyroda i krajobrazy. Na prawdę niesamowite. Plaże czyste, nie
                      zatłoczone (no, może z wyjątkiem tych blisko centrum miasta w sezonie),
                      ocean czyscy i ciepły. Porządne i zadbane parki w mieście,
                      dobrze utrzymana infrastuktura turystyczna za miastem. Mnóstwo
                      miejsc aby sobie wyskoczyć w każdy weekend.

                      - Opieka zdrowotna. Jak na razie nie mam powodu do narzekania.
                      Przychodnie porządne i zadbane, z państwowymi szpitalami mieliśmy
                      do czynienia tylko przy okazji rodzenia dziecka więc nie jest
                      to doświadczenie miarodajne. W każdym razie wrażenie było pozytywne,
                      ale tu nie mam prawa się wypowiadać bo to nie ja rodziłem (ale byłem
                      cały czas w pobliżu). Czyta się i słyszy różne krytyczne wypowiedzi
                      i skoro można się ubezpieczyć w sektorze prywatnym to dlaczego tego
                      nie zrobić?

                      - W szczegółach codziennego życia jest jakby "normalniej". To że
                      rachunek za telefon i prąd jest przypisany do mnie a nie do wynajmowanego
                      mieszkania to problem z głowy dla własciciela i dla mnie. To że do
                      wspomnianych wyżej firm telefonicznych i energetycznych można
                      się dodzwonić w sprawie reklamacji itp. też jest miłą odmianą.
                      Nawet z urzędem skarbowym doświadczenia mam jak na razie pozytywne.
                      Odliczenie od podatku polegało na tym, że przysłano mi już wypełnionego
                      tutejszego PIT-a, po naniesieniu poprawek go odesłałem po czym otrzymałem
                      wersję z uwzględnionymi poprawkami do zatwierdzenia. Żadnego wypełniania
                      dziesiątek rubryk i stania w kolejkach. Brak kolejek i miła obsługa
                      np. w bankach i na poczcie też robi swoje.


                      Teraz ponownie ostrzeżenia. Kagan strasznie przesadza, ale pewne zjawiska
                      są obecne:

                      - Płytki rynek pracy. Kraj jest mały i ktoś o bardzo wąskiej
                      specjalizacji może się zawieść. Mogą być na przykład dwa odpowiednie
                      miejsca pracy w kraju, obydwa zajęte. Ktoś o bardzo wysokich oczekiwaniach
                      też może się zawieść. Lepiej być na początek nastawionym na stanowisko
                      poniżej kwalifikacji, chociaż tu nie ma reguł. Jak w każdym kraju są
                      też zawody chronione przez lokalne "kliki" (lekarze, prawnicy, architekci,
                      weterynarze...) które wymagają potwierdzenia zagranicznych kwalifikacji
                      przez egzaminy.

                      - Rzekomy rasizm Anglosasów. Nazwałbym to raczej poczciwością i obawą
                      przed nieznanym. Także konfliktem kultur. "Typowy Kiwi" chce aby wszyscy
                      dali mu spokój aby sobie żłopał piwo siedząc w domu przed telewizorem.
                      Względnie pojechał na ryby badź na plażę. Do socjalizowania się jest
                      nieśmiały i niechętny. Nie tyle pogarda co lenistwo. Do tego ktoś
                      nie interesujący się rugby czy krykietem traci w zetknięciu z takim
                      osobnikiem połowę tematów do rozmowy. Oczywiście generalizuję.
                      Rasizm jako nielubienie konkretnych ras czy kultur istnieje do
                      pewnego stopnia u każdego. Kwestia nasilenia. Anglosasi, Maorysi i
                      Polinezyjczycy nie lubią Azjatów. Maorysi Polinezyjczyków. Anglosasi
                      i Maorysi raczej szanują się na wzajem aczkolwiek dochodzi do tarć
                      (tak, śledzę to co rozpętał Don Brash i cieszę się, że w końcu
                      zapowiada się szczera dyskusja na temat politycznej poprawności
                      i relacji między rasami). Rasizmu w kierunku przybyszów z Europy
                      Wschodniej nie zauważyłem. Raczej mnóstwo rasizmu u nich. Nie
                      uważam jednak ża są to jakieś ogromne problemy.
                      A to, że pracodawca mając do wyboru dwóch kandydatów z identycznymi
                      kwalifikacjami wybierze Nowozelandczyka wynika raczej niepewności
                      przed nieznanym, niewiedzy i próby unikania kłopotów niż uprzedzeń
                      rasowych.
                      • Gość: CGN Re: Krótkie podsumowanie IP: 213.241.90.* 04.03.04, 22:41
                        A wiec przyznajesz ze rasizm jest zywy w NZ, i wiec ze nie mamy tam czego
                        szukac...
                • Gość: kamila Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 25.02.04, 20:32
                  dobrze poczytac tez o negatywach...
                  troche mnie martwia ceny domow... W Polsce za 300 tys. NZD mozna wybudowac
                  Fajna wille, z duzym ogrodem, fajnym wyposazeniem.
                  Kagan mnie wkurza totalne, bo caly czas powtarza w kolko jeden tekst, no moze
                  kilka, ciagle pisze jak boyfriend jego corki...ze 10% ludzi wyjezdza za praca
                  do Australii...itd.
                  Bez sensu z tym placeniem za podstawowa opieke, powinno byc razem, troche
                  glupia polityka, ludzie oszczedzaja na lekarzach, a tu sie nie powinno
                  oszczedzac, ale jak zmusza sytuacja finansowa...
                  Milo posluchac nawet negatywnych opini o NZ (aby wiedziec i byc przygotowanym),
                  ale od kogos kto widzi tez pozytywy, a nie od frustrata, ktory jest nachalny
                  namolny, w imie czego tylko? Nie wiem
                  Na razie sie nie boje. Matrwie tylko cenami domow, widzialam baraki za kupe
                  kasy, a marzy mi sie troche lepszy standard, no i ogrzewanie (ktore jest ponoc
                  drogie)...
                  Czytam czesc druga...
                • Gość: CGN Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: 217.98.60.* 25.02.04, 20:36
                  Miałem napisać dłuższą odpowiedź na ten post, ale sporo już
                  napisałem odpowiadając na post Kagana. Więc się streszczam.
                  Będę marudził, prosiłaś też o wady. W paru miejscach rację
                  ma Kagan, ale strasznie wyolbżymia. Do tego postu pewnie też
                  się podłączy.
                  C: jak musze? pamietaj, ja tylko ostrzegam, wiec czasem uwypuklam problemy, ale
                  mysle, ze to jest lepsze niz propaganda sukcesu a la pawel z st albans...

                  Ceny domów w Auckland: Przez ostatnie 2-3 lata był tu jakiś dziki boom
                  mieszkaniowy ceny domów oszalały. Teraz się uspokaja. Generalnie poniżej
                  300 tysięcy NZD nic przyzwoitego się nie kupi. Z drugiej strony ceny wynajmu i
                  spłaty kredytu są bardzo podobne.
                  C: Tak wiec moje 500 tys. byly dosc trafne, bo pisalem o domu dla tzw. middle
                  class (young profesionals), a nie o baraku dla berobotnych...

                  Osobiście wstrzymuję się przed kupnem bo planuję wyprowadzić
                  się z Auckland. Chociaż gdybym kupił dwa lata temu i teraz
                  sprzedał byłbym nieźle do przodu. Cóż głowy do interesów
                  nigdy nie miałem. Obecnie oprocentowanie kredytu na dom
                  to około 7%, ale jak się zmieni cholera wie.
                  C: Jak bedzie zle, to obniza, ale jak sie nieco poprawi, to dojdzie i do 20%,
                  jak za Keatinga w OZ!

                  Opieka zdrowotna: Takie same reguły dla wszystkich mających
                  legalny pobyt (łącznie z tymi na pozwoleniu na pracę, bez
                  pobytu stałego). Wygląda trochę dziwnie: podstawowa opieka
                  zdrowotna jest płatna, państwowe szpitale bezpłatne. W efekcie
                  wielu biednych czeka aż im się na tyle pogorszy aby pójść do
                  szpitala zamiast zapobiegać wcześnie. Wiem, nielogiczne i
                  mi się nie podoba.
                  C: W OZ mamy Medicare, ale trzeba lekarzom doplacac, tyle, ze te lapowki sa w
                  Oz zalegalizowane. Ale bezrobotnego na ogol lecza wedlug stawek pamstwowych...

                  Podstawowa opieka zdrowotna: Dorośli od 10 do 50$ za wizytę,
                  zależy do okolicy, dzieci do 6-go roku życia za darmo. Za
                  darmo jest też z jakąś "community card", ale nie chcę być
                  nigdy w takiej sytuacji abywiedzieć co to. Z autopsji znam tylko
                  trzy przychodnie - porządny standard, w jednej na wizytę umawiało
                  się telefonicznie, w innch około 30min. czekania w poczekalni.
                  Co do tego gdzie jest 10$, gdzie 50$ reguły nie są jasne. Zależy
                  od dochodów w okolicy, ale jak mała bogata dzielnica sąsiaduje
                  z duża biedną ci z bogatszej też płacą 10$.
                  C: Albo dojezdzaja do biedniejszej...

                  Szpitale państwowe: W przypadkach zagrażających życiu natychmiast, w innych
                  (reguły dość niejasne) trzeba czekać około 6 miesięcy. Jak wszędzie marudzą na
                  niedofinansowanie i niskie zarobki.
                  C: Mafia lekarzy - najbardziej ochydna ze wszystkich...

                  Poszkodowani w wypadkach idą inną ścieżką: za leczenie płaci
                  ACC (składki płacą wszyscy pracodawcy - no dobra jest to
                  ukryty podatek, Kagan może mi to wytknąć) dla wszystkich
                  będących na terenie NZ (na wizie turystycznej też - wtedy
                  składają i odsyłaja do domu).
                  C: W Oz tez skladka na Medicare nie nazywa sie podatkiem, ale jest nim de
                  facto. I tak to lepsze niz w USA, gdzie bez $$$ albo polisy musisz sie zgodzic
                  byc krolikiem doswiadczalnym...

                  Nasłuchałem się o kiepskich warunkach (osobistych doświadczeń
                  nie mam) więc płacę 100$ miesięcznie prywatnego ubezpieczenia
                  medycznego na całą rodzinę. Przynajmniej nie ma tych kolejek,
                  ale obym tego nigdy nie musiał wykorzystać.
                  C: Zmarnowane $$$, bo jak bedzies miec powazny problem, to i tak pojdziesz do
                  panstwowego szpitala (prywatne to tylko wyciagalnie pieniedzy i z byle
                  komplikacja wioza ciebie do panstwowego)...

                  Niebezpieczeństwa geologiczne: - Częste trzęsienia ziemi, ale nie doświadczyłem
                  osobiście.
                  C: I dobrze!

                  Gdy duże trafi na okolicę gęsto zaludnioną może być nieciekawie.
                  (Tak a propos ostatnie w regionie trzęsienie ziemi z ofiarami
                  śmiertelnymi miało miejsce w... Australii).
                  C: Mowisz o Newcastle? Sladu juz po nim nie ma, a Wellington odbudowywali ponad
                  10 lat...

                  W okolicach Wellington wstrząsy poniżej 5 stopni nie wywołują
                  większego wrażenia. W ubiegłym roku na Wyspie Południowej było
                  trzęsienie 7 stopniowe, ale trafiło na okolice słabo zaludnioną
                  i główne szkody to pozrzucane towary z półek sklepowych (gdyby
                  trafiło na Wellington nie byłoby różowo...). "Generalnie statystycznie"
                  5-stopniowych jest kilka rocznie, 6-cio co rok-dwa, 7-mio co około
                  10 lat. Zależy tylko gdzie wypadnie.
                  Auckland leży poza główną linią trzęsień ziemi, ale nic straconego.
                  Jest za to położone na 50-ciu małych wygasłych wulkanach i w każdej
                  chwili może wyrosnąć nowy. "Pole wulkaniczne" jest aktywne
                  - prawdopodobieństwo zdarzenia - koło 3% w ciągu najbliższych 100 lat.
                  Podobno sejsmografy wykryją to na miesiąc wcześniej...
                  C: Zobaczymy... Zdaj sie lepiej na przyslowiowego starego Maorysa!

                  Inne wulkany - Ruapehu i Ngaruhoe w centrum wyspy są aktywne, ale w miarę
                  "łagodne". Podobnie okolice Rotorua. Jezioro Taupo - tego na prawdę
                  można się bać. Jak pieprznie tak jak 1700 lat temu spustoszy wyspę.
                  Podobno jednak nie jest to bardzo prawdopodobne w ciągu 10000 lat.
                  C: Let's hope...

                  Niebezpieczeństwa pogodowe: Huragany nie dochodzą, ale przywiać może nieźle.
                  Nie są czymś niezwykłym powodzie - ostatnio była największa od 40 lat
                  - trzeba było ewakuować około 1000 osób.
                  Miebezpieczeństwa ze strony fauny: Praktycznie brak. Jedyny jadowity pająk jest
                  strasznie rzadki, czasami zdarzają się jednak "gapowicze" z Australii. Brak
                  węży, rekiny zdarzają się bardzo rzadko, podobnie parzące meduzy.
                  Boisz się?
                  C: ja sie boje tylko rasistow, a w NZ 99% anglosasow to 100% rasisci!

            • Gość: CGN Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 24.02.04, 17:18
              Piotr: Oj jak ja lubię takie kategoryczne stwierdzenia - Aby być szczęśliwa
              potrzebujesz conajmniej tyle a tyle $$$ Fajnie. Owszem, forsa się przydaje, ale
              szczęścia nie daje.
              C: Ale bez niej w kapitalizmie jestes nikim...

              P: W NZ da się żyć. Dość skromnie, kto chce robić kasę i wracać
              do Polski niech tu nie zagląda (won do Niemiec i Stanów dusigrosze!!!).
              C: pewnie ze sie da, bo rzad wciaz jeszcze placi w NZ zasilki Polakom, Maorysom
              i innym przedstawicielom tzw. nizszych ras... sad

              P: Komu te $$$ tylko w głowie też niech nie przyjeżdża. Kto liczy na naciąganie
              opieki społecznej też niech trzyma się z daleka.
              C: To z czego ty sie utrzymujesz w NZ? Z kradziezy?

              P: Przyjeżdżając tutaj (całkiem niedawno) funduszy miałem "na styk".
              Żadnych oszczędności. Miałem za to dość pewną ofertę pracy.
              C: Od tutejszej mafii?

              P: Teraz, z przyzwoitej, ale wcale nie rewelacyjnej inżynierskiej
              pensji wynajmuję domek i utrzymuję żonę i córkę. Na biedę nie
              narzekam, dziękuję. Owszem, odłożyć wiele się nie da. Kupno domu
              też odkładamy na czas kiedy obydwoje będziemy pracować (to że
              żona nie pracuje to raczej kwestia wyboru zostania z dzieckiem).
              C: Bo na dziecko placa zasilek... A to pewniejsze niz pensja...

              P: Gdy jednak próbuje wyobrazić sobie jaka byłaby nasza sytuacja
              gdybyśmy zostali w Polsce wcale nie wychodzi że byłoby nam lepiej.
              C: Z twoja wiedza i inteligencja nie masz szans w Europie... sad

              P: To że jeżdżę 11-letnią Corollą też nie ma nic do mojego szczęścia.
              I gówno mnie obchodzi co sobie o mnie myślicie szpanerzy tylko
              na podstawie tego czym jeżdżę. Tanie było, rusza się, nie rozlatuje
              się i od 3 lat nie było żadnych problemów. Swoją funkcję spełnia
              a reszta to wyrzucanie pieniędzy.
              C: Ja tez taka Corolla jezdze w Polsce (droga benzyna), ale w Oz mialem
              Cresside i 4l Forda Falcona!

              P: "Bez samochodu jak bez nogi." Owszem, coś w tym jest jak chcę
              się mieć większy wybór miejsca zamieszkania. Może jestem jakimś
              wyjątkiem potwierdzającym regułę, ale przyjeżdżając do NZ nie
              miałem prawa jazdy. Wystarczyło wynająć coś niedaleko od centrum.
              C: Jakim cudem dostales wiec wize? I na piechote do pracy chodziles?

              P: W promieniu jakichś 5km od centrum Auckland komunikacja miejska
              jest znośna, problemy zaczynają się na peryferiach. Zresztą,
              nawet teraz mieszkając około 20km od centrum od czasu do czasu
              wybieram się do pracy autobusem i jakoś mie mam problemów z
              dojazdem (przynajmniej można sobie w drodze poczytać).
              C: O ktorej wstajesz?

              P: A prawko wyrobiłem sobie tutaj. Bez stresów, bez problemów,
              bez zastanawiania się czy, komu, kiedy i dlaczego dać w łapę.
              C: Dales w lape poprzez tw. driving scholl, naiwniaku!

              P: I tu dochodzimy do sedna. Wyjechałem bo czułem się nieprzystosowany
              do życia w Polsce. Nie umiem dawać w łapę.
              C: To jak zyjesz w NZ? Z zasilku?

              P: A to czy czuję się szczęśliwy zależy tylko częściowo od kraju w którym
              mieszkam i ile zarabiam. Miejsce zamieszkania jest tylko jednym z czynników i w
              tym względzie jak na razie (4 lata) nie mam powodów do narzekania.
              C: Pewnie, w Polsce nie miales szans, a tu masz zawsze zasilek...

              P: Każde miejsce ma swoje plusy i minusy, owszem są rzeczy, które
              w NZ zaskakują negatywnie, z drugiej strony jest wiele wrażeń
              pozytywnych. Dużo zależy od indywidualnego nastawienia.
              Zaraz pewnie ktoś zacznie rzucać statystykami. Niczym nie da się
              tak pięknie manipulować. To że 10% Nowozelandczyków mieszka
              w Australii nie znaczy od razu że wszyscy siedzą na zasiłku.
              C: Nie, ale wiekszosc. A tacy, co chca pracowac, to tez musza emifrowac, do
              Australii, do USA. czy do UK...

              P: Te 2% stałych mieszkańców NZ pochodzących z OZ pewnie też nie.
              C: To sa bogaci emeryci i rentierzy...

              P: Owszem oficjalne statystyki na temat bezrobocia nie oddają
              prawdy. Gdy policzy się "osoby aktywnie szukające pracy" wyjdzie
              ponieżej 6%. Gdy doda się samotne matki na DPB i innych będzie
              chyba koło 15%.
              C: Nic dziwnego,ze tak malo osob szuka aktywnie pracy, jak jej poza Auckland i
              Wellington tam nie ma! Wiec rezygnuja z bezskutecznego szukania tego, czego nie
              ma!

              P: Zastanawia mnie tylko jedno. Skoro według niektórych osób takie tłumy siedzą
              w NZ na garnuszku państwa a bezrobotnych trzeba "eksportować" do Australii, to
              jakim cudem budżet państwa w NZ od paru lat jest na sporym plusie. Żadnych
              dziur budżetowych itp. wszystko to przy:
              - Skali podatkowej podobnej jak w Polsce
              - 12.5% GST (czyli VAT)
              - braku ukrytych podatków w stylu ZUS-u i Kas chorych
              emerytury i publiczna opieka zdrowotna idą z głównego budżetu państwa.
              C: Po prostu:
              1) Dobrze ukrywaja deficyt (creative accounting)
              2) Drastyczne ciecia w wydatkach na oswiate, ochrone zdrowia itp.
              3) Dochody z prywatyzacji, ale jak juz sprzedza parliament house, to sie one
              skoncza...
              4) Zyja tez z zaciagania dlugu (current account deficit)

              • Gość: Asia Do CGN IP: *.adsl.xtra.co.nz 24.02.04, 21:31
                Wiesz zastanawialam sie skad u ciebie tyle jadu zlosliwosc i frustracji, teraz
                juz wiem ze Twoj powrot do Polski tak cie nastawil, przykre ze nie dawales
                sobie rady w Nowej Zelandii i jak widac masz wypaczone spojrzenie na temat
                warunkow zycia tutaj. Czemu nie komentujesz np tego co ja napisalam o
                Christchurch ? Jezeli wydaje ci sie ze wiesz wszystko o Nowej Zelandii i
                warunkach zycia tutaj to podyskutujmy sobie bo jak narazie to nienapisales nic
                co jest zgodne ze stanem faktycznym, wiesz ja mieszkalam tutaj w latach 80tych
                przez 10 lat, potem 10 lat w Polsce i teraz znowu tutaj, wiec jezeli masz chec
                mozemy sobie poduskutowac na rozne tematy dotyczace zycia w Nowej Zelandii czy
                Australii bo mialam przyjemnosc byc tu i tam, tyle ze Ty chyba zatrzymales sie
                w czasie gdzies w latach 80tych i wydaje ci sie ze wiesz lepiej smile

                pozdrawiam
                • Gość: CGN Re: Do CGN IP: 217.98.60.* 25.02.04, 20:14
                  Gość portalu: Asia napisał: Wiesz zastanawialam sie skad u ciebie tyle jadu
                  zlosliwosc i frustracji, teraz juz wiem ze Twoj powrot do Polski tak cie
                  nastawil, przykre ze nie dawales sobie rady w Nowej Zelandii i jak widac masz
                  wypaczone spojrzenie na temat warunkow zycia tutaj.
                  C: Po prostu pisze jak jest, nie chce, aby inni wpadli w te pulapke, z ktorej
                  mnie sie udalo wydostac, ale nie wiekszosci, ktorej nawet nie stac na bilet
                  powrotny do Polski. Z NZ zas szybko wyjechalem, bo tak robi wiekszosc
                  rozsadnych Kiwi. Zauwaz, ze jako ob. Australii, mam pelne prawa do wszelakich
                  zasilkow w NZ od pierwszego dnia pobytu w NZ, a ob. NZ musi rok przepracowac w
                  Australii, aby dostac te prawa. Mowi ci to cos?

                  Czemu nie komentujesz np tego co ja napisalam o hristchurch ? Jezeli wydaje ci
                  sie ze wiesz wszystko o Nowej Zelandii i warunkach zycia tutaj to podyskutujmy
                  sobie bo jak narazie to nienapisales nic co jest zgodne ze stanem faktycznym,
                  wiesz ja mieszkalam tutaj w latach 80tych przez 10 lat, potem 10 lat w Polsce i
                  teraz znowu tutaj, wiec jezeli masz chec mozemy sobie poduskutowac na rozne
                  tematy dotyczace zycia w Nowej Zelandii czy Australii bo mialam przyjemnosc
                  byc tu i tam, tyle ze Ty chyba zatrzymales sie w czasie gdzies w latach 80tych
                  i wydaje ci sie ze wiesz lepiej smile
                  C: W latach 80 tych w NZ i Oz bylo relatywnie lepiej niz dzis. Po wojnie NZ
                  miala nawet wyzszy standard zycia niz Australia, a Australia wyzszy niz
                  Japonia. Dziz, pomomo kryzysu w Japonii, bije ona o glowe Oz i NZ...
                  I dobrze wiesz, ze na wyspie pld. nie ma pracy. Dunedin, drugie miasto tej
                  wyspy zyje z uniwersytetu. Christchurch to tez straszna dziura, choc dosc
                  czysta i malownicza, ale pracy tam nie ma poza urzedami. W ogole NZ jest w
                  stanuie permanentnej recesji odkad W. Brytania wstapila do EWG (dzis UE) i
                  utracily Kiwusy beclowy dostep do rynku brytyjskiego, i jak na skutek agtesji
                  izraela podskoczyly ceny ropy e latach 70tych... pamietasz, jak premier Maldoon
                  walczyl w latach 80tych z inflacja zamrazajac place? Wtedy wlasnie wyjechalem z
                  NZ na kontrakt do Johannesburga, a stamtad do Australii!
                  I co ty wogole wiesz o NZ... sad
                  Tez pozdrawiam
              • Gość: Piotr Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: 210.48.117.* 24.02.04, 22:35
                Kagan wrócił.
                No dobra, odpowiem, zdradzę osobiste szczegóły. Może żyję w innym
                kraju, może mam szczęście. Cholera wie. Oto fakty:

                C: pewnie ze sie da, bo rzad wciaz jeszcze placi w NZ zasilki Polakom, Maorysom
                P: Na żadne zasiłki "niestety" się nie kwalifikuje. Żeby załapać się na
                cokolwiek załapać musiłbym mieć conajmniej czworo dzieci, nie jedno.
                Albo stracić pracę (odpukać).

                C: To z czego ty sie utrzymujesz w NZ? Z kradziezy?
                P: Programowanie - obecnie Delphi + MS SQL Server. Rocznie 75k NZD brutto.

                (...) Miałem za to dość pewną ofertę pracy.
                C: Od tutejszej mafii?
                P: Przełom 1999-2000, jeszcze przed krachem dot-com-ów. Firma
                pośrednicząca Reed Recruitment, cztery oferty do wyboru. Zgadzam
                się, teraz na tym rynku jest gorzej.

                C: Bo na dziecko placa zasilek... A to pewniejsze niz pensja...
                P: Jak wspomniałem, na żaden zasiłek się nie załapuje. Aby mieć
                coś pewnego na wszelki wypadek dobrowolnie płacę za to swój
                "haracz" - ubezpieczenie od utraty zdolności do pracy i na życie.

                C: Z twoja wiedza i inteligencja nie masz szans w Europie... sad
                P: A Ty ze swoją w Australii

                C: Ja tez taka Corolla jezdze w Polsce (droga benzyna), ale w Oz mialem
                Cresside i 4l Forda Falcona!
                P: A mnie dalej gówno obchodzi kto czym jeździ. A Corolle niedługo
                zmieniam. Nadaje się do jazdy do pracy, ale za miasto nie bardzo.
                "Szaleć" jednak nie zamierzam.

                C: Jakim cudem dostales wiec wize? I na piechote do pracy chodziles?
                P: W Immigration Service na 450 Queen Street. Wizę do pracy załatwiałem
                będąc w tym miejscu osobiście, wizę pobytową tylko pocztą.
                Tak, na początku do pracy chodziłem pieszo lub jeździłem rowerem.
                I wiesz co, bardzo miło sobie ten okres wspominam. Odprężająca droga
                przez park i wbrew twoim obawom deszcz złapał mnie w ciągu roku
                może kilka razy. Gdybym chciał móglbym jeździć też autobusem, ale
                znalazłem mieszkanie tak blisko, że byłoby to głupie. Kilka faktów
                na temat komunikacji:
                - Pierwsze dwa wynajmowane mieszkania: okolice Mt Eden, Epsom
                - Lokalizacja pracy: Newmarket
                - Autobusy z Mt Eden Village do Downtown: numery 274, 275, 277,
                w szczycie co 10 minut, poza szczytem co 20, w weekendy co 30.
                Czas jazdy do Downtown: 10 minut.
                - Autobus z Mt Eden Village do Newmarket: 006, co 30 minut.
                - Autobusy z Newmarket do Downtown: The Link, (co 10-15 minut),
                całe mnóstwo 300-coś, 400-coś, 50-coś. Wszystko z kierunku Manukau
                i Howick jeździ akurat tędy. Wszystkie zatrzymują się też w okolicach
                450 Queen St i ponieważ spotyka się tyle linii są co jakieś 5 minut.
                Nie, z dojazdem autobusem z pracy do Immigration Service nie miałbym
                problemu. Doliczając parkowanie byłoby nawet szybciej i taniej niż
                samochodem.

                C: O ktorej wstajesz?
                P: Córka budzi mnie koło 6.30 rano. Takie są "uroki" posiadania
                małego dziecka. Powstrzymaj się od proponowania mi wazektomii,
                zalety posiadania małego dziecka znacznie przewyższają wady.
                Pomijając ten czynnik, bo pewnie chodziło Ci o czas dojazdu do
                pracy to jest tak (i faktycznie, mało mi się to podoba):
                Aby dotrzeć na 8.30 do pracy samochodem muszę wyjechać około
                7.40. Korek na autostradzie. Tak, wkurza mnie. Co dziwne, powrót
                koło 5.00-5.30pm trwa około 30 minut. Poza szczytem ten kawałek
                przejeżdża się w poniżej 20 minut. Ot "uroki" mieszkania w dużym
                mieście. Ponieważ jak wspomniałem z przyczyn niezależnych ode
                mnie wstaję wcześnie więc jak wyjdę koło 7.20-7.30
                (i przespaceruję jakieś 15 minut) łapię autobus 66 jadący przez
                Newmarket. W pracy jestem około 8.40. Na prawdę miła odmiana.
                W końcu mogę w spokoju poczytać książkę (i proszę nie proponuj
                mi wazektomii abym mógł książki czytać w domu).

                C: Dales w lape poprzez tw. driving scholl, naiwniaku!
                P: Tak, brałem lekcje jazdy i nie żałuję tych pieniędzy.
                W Polsce nie jeździłem wogóle i wolałem aby uczył mnie
                profesjonalista. Wolałem od razu nabrać dobrych nawyków.
                A sam egzamin za to wspominam jako debilnie prosty z
                jasno określonymi regułami. O to mi chodziło.

                C: To jak zyjesz w NZ? Z zasilku?
                P: Patrz wyżej. 75k rocznie na 3 osoby wystarcza.

                C: Pewnie, w Polsce nie miales szans, a tu masz zawsze zasilek...
                P: W Polsce robiłem podobną robotę za 2600 PLN miesięcznie
                netto (o ile dobrze pamiętam) (rok 1999). Gdyby wyjazd do NZ nie wyszedł
                szykowałem się do przeniesienia do Prokumu bo poprzednią firmę
                i tak opuszczałem.

                C: Nie, ale wiekszosc. A tacy, co chca pracowac, to tez musza emifrowac, do
                Australii, do USA. czy do UK...
                P: Tu musiłbym pogrzebać w jakichś statystykach a mi się nie chce.
                I tak marnuję czas w pracy pisząc do jakiejś durnej grupy.

                P: Te 2% stałych mieszkańców NZ pochodzących z OZ pewnie też nie.
                C: To sa bogaci emeryci i rentierzy...
                P: Oraz dwie osoby ode mnie z pracy. Kolejne 3 osoby z UK
                też pewnie potajemnie są na emeryturze i tylko udają że
                pracują.

                C: Nic dziwnego,ze tak malo osob szuka aktywnie pracy, jak jej poza Auckland i
                Wellington tam nie ma! Wiec rezygnuja z bezskutecznego szukania tego, czego nie
                ma!
                P: Albo są osoby, którym się po prostu nie chce. Niestety, powszechna
                przypadłość w tych stronach.


                C: Po prostu:
                1) Dobrze ukrywaja deficyt (creative accounting)
                2) Drastyczne ciecia w wydatkach na oswiate, ochrone zdrowia itp.
                3) Dochody z prywatyzacji, ale jak juz sprzedza parliament house, to sie one
                skoncza...
                4) Zyja tez z zaciagania dlugu (current account deficit)

                P: Nie jestem ekonomistą więc tu mam niewiele do dodania.
                Tylko kilka obserwacji:
                1) - być może
                2) - bardzo być może
                3) - Te akurat skończyły się dawno. Nic już do sprzedania
                nie zostało. Trend się odwraca. Air New Zealand państwo na
                przykład musiało odkupić od Singapore Airlines aby nie upadło
                wrobione w śliski interes z zakupem Ansett Australia
                (Uwaga. Australijska wersja wypadków może być diametralnie
                różna bo Ansett upadło zostawiając na lodzie parę tysięcy
                osób. Aussie słusznie mogą być wkurzeni).
                4) - Tak, ostatnio się powiększa z uwagi na za wyskoki
                kurs tutejszej waluty (podobny problem z walutą ma chyba Australia).
                Zapomniałem jednak dodać, że budżet ciągle jest na plusie
                mimo spłacania sporego zagranicznego zadłużenia wynikającego
                chyba właśnie z tego deficytu. Jak długo tak można robić
                nie wiem, ale tu się zgodzę, trend jest niepokojący.

                • Gość: Asia dla Kamilii IP: *.adsl.xtra.co.nz 25.02.04, 01:09
                  Pytasz o ceny domow - oczywiscie ze w Auckland ceny sa wyzsze, latwiej tez tam
                  jest o prace, zarobki sa wyzsze i koszty utrzymania tez wyzsze ale tak jest na
                  calym swiecie.
                  W Chch owszem zdarza sie ze temperatura noca bywa minusowa, w Auckland zreszta
                  tez choc zadziej, ostatniej zimy w chch chyba najnizsza temp noca byla -6, ale
                  po takiej nocy w ciagu dnia moze byc np 15, dziwie sie ze sia martwisz zimnem
                  bo to w koncu i tak duzo cieplej niz w Polsce i raczej minusowe temp tylko
                  noca, no chyba ze sie zdecydujecie na jakas gorska miejscowosc.

                  O kredytach Piotr napisal, obecne oprocentowanie ok 7% , pewnie nikt specjalnie
                  nie lubi kredytow, no ale takie sa realia wszedzie, jezeli nie chcesz kredytu
                  mozesz wynajmowac dom tyle ze splaty kredytu czasem sa mniejsze niz
                  wynajmowanie.

                  Obecnie w Chch za ok 150tys kupisz maly domek (2 sypialnie) lub unit, na ogol
                  tutejsze domy maja 3 sypialnie, jezeli dzieci dopiero w planach to mozna zaczac
                  od mniejszego domku i po kilku latach zamienic na wiekszy, tutaj to ogolny
                  trend kupowanie i sprzedawanie domow, jak ktos ma smykalke do remontu to mozna
                  niezle na tym zarobic.
                  Musisz sie liczyc z tym ze te tansze domy wymagaja jakiegos remontu, czasem
                  wystrczy zmiana tapet np, wymiana wykladziny lub jej wyrzucenie i troche farby,
                  czasem wiekszego remontu no ale to bedzie zalezalo od Was na co sie
                  zdecydujecie. Musisz sie oczywiscie liczyc z tym ze za dwa lata ceny bede
                  wyzsze.

                  Oszacowac szans na prace dla was nie jestem w stanie, raz ze niewiadomo co
                  bedzie za dwa lata, dwa ze to zalezy od Was samych, waszych osobowosci i
                  determminacji. Zawsze mozna sprobowac robic cos na swoja reke np, czy tez kupic
                  jakis istniejacy business, inwencja to klucz do sukcesu. Ogrodnik i informatyk
                  w jednym moze nawet niezla kombinacja, tutaj duzo ludzi zatrudnia np raz w
                  tygodniu czy raz na dwa tygodnie kogos do ogrodu, mozna sprobowac jakis service
                  komputerowy jezeli komus nie zalezy specjalnie na etacie i "zaszczytach ze ma
                  pozycje"
                  My za pierwszym pobytem tutaj robilismy rozne rzeczy, kupno-sprzedaz na
                  aukcjach i prywantnie, tapicerowanie starych foteli i sprzedaz itd itd
                  mozliwosci sa rozne - tutaj ludzie sporo wydaja na uslugi rozne wiec napewno
                  jest pole do popisu.

                  Kamila wszelkiego rodzaju informacje dot. przepisow immigracyjnych dostaniesz w
                  biurze immigracyjnym, mozesz napisac do nich maila z pytaniami oni zawsze
                  odpisuja

                  pozdrawiam
                  • Gość: CGN Re: dla Kamilii IP: 217.98.60.* 25.02.04, 20:00
                    Asia napisał: Pytasz o ceny domow - oczywiscie ze w Auckland ceny sa wyzsze,
                    latwiej tez tam jest o prace, zarobki sa wyzsze i koszty utrzymania tez wyzsze
                    ale tak jest na calym swiecie. W Chch owszem zdarza sie ze temperatura noca
                    bywa minusowa, w Auckland zreszta tez choc zadziej, ostatniej zimy w chch chyba
                    najnizsza temp noca byla -6, ale po takiej nocy w ciagu dnia moze byc np 15,
                    dziwie sie ze sia martwisz zimnem bo to w koncu i tak duzo cieplej niz w
                    Polsce i raczej minusowe temp tylko noca, no chyba ze sie zdecydujecie na jakas
                    gorska miejscowosc.
                    C: Napisz, ze domy w NZ nie maja na ogol ani ogrzewania ani klimatyzacji (za
                    drogo)...

                    - O kredytach Piotr napisal, obecne oprocentowanie ok 7% , pewnie nikt
                    specjalnie nie lubi kredytow, no ale takie sa realia wszedzie, jezeli nie
                    chcesz kredytu mozesz wynajmowac dom tyle ze splaty kredytu czasem sa mniejsze
                    niz wynajmowanie.
                    C: Tyle, ze jak nie splacisz kredytu to stracisz dom i to co juz wplacilas,
                    stad polonia woli mieszkania rzadowe...

                    Obecnie w Chch za ok 150tys kupisz maly domek (2 sypialnie) lub unit, na ogol
                    tutejsze domy maja 3 sypialnie, jezeli dzieci dopiero w planach to mozna zaczac
                    od mniejszego domku i po kilku latach zamienic na wiekszy, tutaj to ogolny
                    trend kupowanie i sprzedawanie domow, jak ktos ma smykalke do remontu to mozna
                    niezle na tym zarobic.
                    C: I pojsc za kratki, jak sie np. sufit zawali na nabywcow. 150 tys. to
                    rozlatujacy sie barak 50 km od miasta i 20 km do autobusu co jezdzi 2 razy
                    dziennie...

                    Musisz sie liczyc z tym ze te tansze domy wymagaja jakiegos remontu, czasem
                    wystrczy zmiana tapet np, wymiana wykladziny lub jej wyrzucenie i troche farby,
                    czasem wiekszego remontu no ale to bedzie zalezalo od Was na co sie
                    zdecydujecie. Musisz sie oczywiscie liczyc z tym ze za dwa lata ceny bede
                    wyzsze.
                    C: zgnilej konstrukcji malowanie nie pomoze... A NZ ma wilgotny klimat!

                    Oszacowac szans na prace dla was nie jestem w stanie, raz ze niewiadomo co
                    bedzie za dwa lata, dwa ze to zalezy od Was samych, waszych osobowosci i
                    determminacji. Zawsze mozna sprobowac robic cos na swoja reke np, czy tez kupic
                    jakis istniejacy business, inwencja to klucz do sukcesu. Ogrodnik i informatyk
                    w jednym moze nawet niezla kombinacja, tutaj duzo ludzi zatrudnia np raz w
                    tygodniu czy raz na dwa tygodnie kogos do ogrodu, mozna sprobowac jakis service
                    komputerowy jezeli komus nie zalezy specjalnie na etacie i "zaszczytach ze ma
                    pozycje"
                    C: Szanse zaleza glownie od koniunktury, a na nia nawet pani premier NZ, mimo
                    ze jest postepowa feministka i lesbijka nie ma wplywu...

                    My za pierwszym pobytem tutaj robilismy rozne rzeczy, kupno-sprzedaz na
                    aukcjach i prywantnie, tapicerowanie starych foteli i sprzedaz itd itd
                    mozliwosci sa rozne - tutaj ludzie sporo wydaja na uslugi rozne wiec napewno
                    jest pole do popisu.
                    C: Czyli ze zakupy robicie w rzw. opportunity shops - latwo je poznac po
                    smrodzie. Chyba nigdzie nie ma tylu sklepow ze starzyzna (nie mylic z antykami)
                    co w NZ. No coz, to kraj biedakow...

                    Kamila wszelkiego rodzaju informacje dot. przepisow immigracyjnych dostaniesz w
                    biurze immigracyjnym, mozesz napisac do nich maila z pytaniami oni zawsze
                    odpisuja
                    C: Tyle, ze odmownie....
                  • Gość: kamila Re: dla Kamilii IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 25.02.04, 20:46
                    Dzieki Asiu...
                    Caly czas sie zastanawiamy. Nie znam jeszcze tak dobrze jezyka, aby sie
                    swobodnie porozumiewac w takich tematach jak emigracja.
                    Dziekuje za informacje. Na CGN-a nie zwracaj uwagi bo to jakis nieszczesliwy
                    typ, poprawia sobie humor narzekajac na wszystko i wszystkich i udaje przy tym
                    madrego, zauwazylas, ze odpisuje na kazdy watek? Widocznie podnosi to poczucie
                    jego wartosci...
                    Pozdrawiam i dziekuje raz jeszcze...
                    • Gość: CGN Re: dla Kamilii IP: 217.98.60.* 25.02.04, 20:57
                      To z czym sie pchasz do anglosasow. Cyba ze chcesz im kible czyscic...
                      I nie moja wina, ze szybko odpisuje... No coz, prawda w oczy kole...
                      Ty sobie wytworzylas obraz idealnej NZ, i nie chesz przyjac do wiadomosci, ze
                      ona nie istnieje w rzeczywistosci!
                • peter2715626 Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 25.02.04, 08:07
                  Brawo!!!

                  Kagan znokautowany.
                  Padl pod naporem faktow.




                  =====================

                  mordor.mds.pl/peter
                  • jot-23 Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 25.02.04, 15:37
                    peter2715626 napisał:

                    > Brawo!!!
                    >
                    > Kagan znokautowany.
                    > Padl pod naporem faktow.
                    >

                    hehe, poczekaj az mu lekarstwa przestana dzialac....
                    • Gość: CGN Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: 217.98.60.* 25.02.04, 19:50
                      Jakich faktow? Znow typowe wishful thinking... sad
                      • peter2715626 Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 25.02.04, 22:18
                        Tym razem przesadziles.

                        Facet mieszka niedaleko mnie i znamy sie.

                        Potwierdzam prawdziwosc podanych faktow.



                        =====================

                        mordor.mds.pl/peter
                        • Gość: Piotr Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: 210.48.117.* 26.02.04, 00:39
                          O - przepraszam, jest jedna nieścisłość. Dzisiaj pojechałem do pracy
                          autobusem i jest to numer 68 nie 66. Idzie się od nas na niego 10 nie
                          15 minut. Poza tym się zgadza. A swoją drogą to transportu publicznego
                          w Auckland nie zamierzam chwalić. Powyżej 5 km od centrum jest kiepski.
                          Tą 68-kę uruchomili dopiero jakieś 2 lata temu (inna sprawa że wcześniej
                          nie było naszego osiedla) a dopiero od kilku miesięcy chodzi w rozsądnych
                          godzinach.

                          Przy okazji Przemku dowiedziałeś się ile zarabiam. Starm się
                          tą informację trzymać dla siebie, szczególnie przed znajomymi
                          - cóż - Kagan mnie podpuścił.
                          Zresztą, co ja tu będę pisał - spotkamy się kiedyś przy okazji
                          grilla.

                          Piotr
                        • Gość: CGN Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 26.02.04, 18:42
                          Ja ostatnio mieszkalem w Melbourne...
                      • Gość: Asia Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.adsl.xtra.co.nz 26.02.04, 05:15
                        trudno dyskutowac z kims dla kogo najwiekszym argumentem jest to ze H. Clark
                        jest feministka i lesbijka

                        co ja wiem o N.Z? no coz napewno nie mniej niz Ty, Ty sie podpierasza
                        statystykami ktorymi mozna udowodnic wszystko co sie tylko chce, nauczyli nas
                        tego w Polsce, blismy potega swiatowa w wydobywaniu wegla i przemysle ciezkim,
                        no takie napewno byly statystyki, i co z tego mielismy?????/
                        bardzo mozliwe ze teraz tez statystycznemu polakowi w Polsce zyje sie lepiej
                        niz w Nowej Zelandii - tyle ze zywych ludzi to nie interesuje bo realia sa
                        zupelnie inne.
                        wishful thinkig to ty sloneczko uskuteczniasz bo chcialbys zeby w N.Z bylo tak
                        jak nam to przedstawiasz, zebys sie poczul lepiej bo tutaj cie nie ma, czyzbys
                        wyjechal tak wczesnie ze nie zalapales sie na obywatelstwo i z tad twoje
                        rozgoryczenie? zona tez po drodze cie zostawila? a moze lesbijka zostala i
                        dlatego czesto o nich wspominasz? No co by to nie bylo to zdecydowanie wplynelo
                        na Twoja psychike, serdecznie wspolczuje.
                        Wiecej komentarzy z mojej strony pod Twoim adresem nie bedzie

                        pozdrawiam serdecznie smile
                        • monari Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 26.02.04, 05:22
                          Po co wy wogole prowadzi cie dyskusje z jakim negatywnie nastawionym osobnikiem.
                          Po co sobie glowe zawracac? Sa o tyle ciekawsze tematy.
                          Nie wszystkim emigracja sie udaje. Kamila musi widziec obydwie strony.
                          Wyraznie wiekszosc tu piszacych jest zadowolona ze swojego wyboru. A ze jeden
                          narzeka? Nieudacznikow znajdzie wszedzie.
                          • teleforo Re: POLONIA w pulapce emigracyjnej 26.02.04, 07:32
                            monari napisał:

                            > Po co wy wogole prowadzi cie dyskusje z jakim negatywnie nastawionym
                            osobnikiem

                            ten wg ciebie "negatywnie nastawiony osobnik" wydaje sie wiedziec
                            duzo wiecej na temat NZ i AU niz slodko pierdzace aniolki i
                            gruchajace golabki
                            prawda nie nalezy do nikogo, poglady CGN moze sa nie 'politically correct' ale
                            sa silna i racjonalna wizja ukladow down under

                            > .
                            > Po co sobie glowe zawracac? Sa o tyle ciekawsze tematy.
                            to nie zawracaj sobie glowy i innym, bye

                            > Nie wszystkim emigracja sie udaje. Kamila musi widziec obydwie strony.
                            no wlasnie i tylko CGN ma odwage powiedziec prosto z mostu
                            co ja tam czeka

                            > Wyraznie wiekszosc tu piszacych jest zadowolona ze swojego wyboru.
                            nie odnioslem tego wrazenia, raczej usilna 'propaganda suckcesu'
                            ludzi, ktorzy nie maja i nie widza innego wyjscia z pulapki emigracyjnej
                            • Gość: Asia Re: POLONIA w pulapce emigracyjnej IP: *.akl.callplus.net.nz 26.02.04, 09:41
                              jaka propaganda sukcesu? co uwazasz za ta propagande moze podaj jakies
                              konkrety, ktora z moich wypowiedzi byla propaganda sukcesu i co masz na mysli
                              piszac ze jestesmy w pulapce emigracyjnej i nie widzimy innego wyjscia? -
                              jakiego wyjscia powrotu do Polski np? niby czemu nie moglibysmy wrocic? bardzo
                              prosze wyjasnij swoj punkt widzenia bo nie bardzo rozumiem co miales na mysli

                              i niby dlaczego poglady CGN sa silna i racjonalna wizja ukladow down under?
                              podaj jakies konktrety, czy tez rowniez bedziesz sie opieral na statystykach i
                              je interpretowal wedlug swojego widzimisie?

                              posrod emigrantow jest wielu ludzi ktorzy nie musieli wyjezdzac z Polski i nie
                              wyjechali za chlebem, nie podcieraja dup nikomu na zgnilym zachodzie, nie
                              zywaja garow w podlych knajpach, nie pracuja w burdelach, maja normalne prace i
                              normalne zarobki, a zyja sobie w wybranym kraju bo tak im pasuje, jezeli kiedys
                              im przyjdzie ochota wrocic do kraju to wroca lub pojada sobie do innego kraju,
                              wiec gdzie ta pulapka?
                              • Gość: kamila Re: POLONIA w pulapce emigracyjnej IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 26.02.04, 14:56
                                Asiu, brawo za slowa krytyki dla CGN, masz racje. On jest nieszczesliwy, nie
                                udalo mu sie w NZ ani w Australii. Nie dostal pracy takiej jak chcial, mial
                                jakis proces, ktory rzekomo wygral, ale jest sfrustrowany, ze ze swoim
                                wyksztalceniem (ktorego nie da sie zauwazyc po wypowiedziach) nie dostal
                                najlepszej posady w calej Australii i Oceanii!
                                Co do mojego wyjazdu, to chyba jednak pojedziemy z mezem najpierw na wakacje do
                                NZ, zwiedzimy, rozejrzymy sie, wiem ze taki wyjazd to malo, ze nawet pol roku
                                pobytu jeszcze nie mowi wiele, ale postaramy sie jak najwiecej dowiedziec i
                                zaobserwowac, zobaczymy jeszcze.
                                Pozdrawiam! Pa pa!
                                • Gość: CGN Re: POLONIA w pulapce emigracyjnej IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 26.02.04, 18:32
                                  Znow zamiast dyskutowac na temat NZ, dyskutujecie o mnie! Czy ja naprawde
                                  jestem dla was az tak wazny? I nie moja wina, ze pisze prawde, ktorej nie
                                  lubicie... sad
                                  A niech wreszcie do was trafi, ze z NZ uciekaja Nowozelandczycy, i to do
                                  Australii i Europy! A wy chcecie tam jechac, i bez $$$ i bez angielskiego... sad
                              • Gość: CGN Re: POLONIA w pulapce emigracyjnej IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 26.02.04, 18:37
                                Pizszecie zewam niby jest tam OK, ale jak tak moze byc, jak jestescie tam
                                pomiatani przez establishment. A najlepszy dowod na tragiczna sytuacje w NZ to
                                fakt, ze ja jako ob. Australijski moge jechac do NZ i od razu dostaje tam prawo
                                do wszystkich swiadczen socjalnych, a z powodu najazdu bezrobotnych
                                Nowozelandczykow do Australii, musza tam oni odpracowac rok, aby dostac prawo
                                do swiadczen socjalnych, jak Polacy w W. Brytanii po 1 maja 2004...
                                Podajesz przyklady tych nielicznych, ktorym sie udalo, a ignorujesz ta ogromna
                                wiekszosc, ktora tam klepie biede. Pojedz, jak masz czym, do najblizszego klubu
                                polskiego w NZ, za zobaczysz tych "ludzi sukcesu", co sie wstydza wrocic do
                                polski z pustymi rekami i kontami... sad
                                • peter2715626 Re: POLONIA w pulapce emigracyjnej 26.02.04, 20:34
                                  > przyklady tych nielicznych, ktorym sie udalo,



                                  Wreszcie jedno zdanie, z ktorym moznaby sie zgodzic, bo rzeczywiscie nie
                                  wszystkim sie tu udaje i to nie jest raj na ziemi. Ale nie wiem, czy nielicznym
                                  czy nie. Tak sie jednak zlozylo, ze Asia, Piotr i ja pracujemy tu i zyjemy na
                                  normalnym srednim poziomie i jestesmy szczesliwi. Sa tez tu tacy, co zyja na
                                  zasilkach lub zarabiaja ponizej sredniej, nie maja dostepu do sieci i nigdy nie
                                  wezma udzialu w tej dyskusji.

                                  Pomiatani przez establishment? Co to znaczy? A w Polsce nie jestes pomiatany
                                  przez establishment? Czuje sie tu potrzebny, pracodawca mnie szanuje, mam
                                  szczesliwa rodzine. Co mi wiecej potrzeba?

                                  Ciagle ktos tu pisze o jakims powrocie......
                                  Ale po co wracac, skoro mozna miec tu wygodne zycie, nawet przy przecietnych
                                  dochodach, w pieknym kraju i w umiarkowanym klimacie. Ale oczywiscie, jezeli
                                  ktos stale marzy o powrocie do ojczyzny i nie moze tego zrealizowac, to jasne,
                                  ze jest nieszczesliwy. Kagan to zrealizowal, jest szczesliwy i dopasowuje
                                  teorie do swojego zyciorysu. Pilot Pirx tego by nie zaakceptowal.

                                  Pozdrawiam cieplutko....

                                  U nas ciagle lato, ale zbiera sie na deszcz i jesien coraz blizej.




                                  =====================

                                  mordor.mds.pl/peter
                                  • Gość: CGN Re: POLONIA w pulapce emigracyjnej IP: *.org / *.krakow.pl 27.02.04, 13:24
                                    Tu zgoda. Wiec nalezy tez podac losy tej wiekszosci, ktorej sie nie udalo, bo
                                    nie mieli szczescia, pieniedzy, inteligencji czy tez nie znali jezyka
                                    angielskiego...
                                    Cieszy mnie, ze Asia czy Ty jestescie zadowoleni, niezalenie od tego, czy macie
                                    ku temu powody...
                                    I chodzi mi o to, ze tu nie dosyc ze jestescie w stosunku master-servant czyli
                                    w pracy jako servant, a nie master, ale ze na dodatek ten master uwaza was za
                                    cos gorszego niz innych servants, bo jestescie dla niego tzw. wogs...
                                    A ja oczywiscie wolalbym zostac w OZ czy nawet w NZ, ale, jak pisalem,
                                    tamtejsze rzady tak "zracjonalizowaly" uniwersytety, ze nawet anglosasow
                                    pousuwaly, wiec ja, jako wog i na dodatek Slowianin, nie mam tam czego szukac.
                                    Bynajmniej nie idealizuje tu Polski, ale to jest my country, right or wrong...
                                    Wiem, ze 99% Polakow w mej sytuacji zstalo by w OZ chocby na zasilku i
                                    dorabiajac na boku, ale to nie dla mnie...
                                    Pozdr.
                            • Gość: CGN Re: POLONIA w pulapce emigracyjnej IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 26.02.04, 18:42
                              Ja nie jestem nastawiony negatywnie, tylko pisze prawde. W Oz skonczylem 2
                              uniwerki, pracowalem jako analityk i manager w Telstra czy ANZ, wykaldalem na
                              uniwerku tez, ale uwazam, ze sie tam marnowalem z powodu rasizmu...
                              Ja tylko ostrzegam, aby na antypody nie jechali ludzie bez $$$ i ze slabym
                              angielskim, i zeby nie oczekiwali, ze tam zrobia jakakolwiek kariere! That's
                              all! A teraz wsiadam w pociag i jade do Krakowa i Warszawy...
                              Pozdrowka z polskich gor (wciaz zima)
                              CGN
                              • Gość: kamila Re: POLONIA w pulapce emigracyjnej IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 26.02.04, 19:51
                                Teraz mozna z Toba podyskutowac, muwisz spokojniej, nie rzucasz sie jak
                                przedtem. Na pewno sa osoby, ktore czuja sie nieszczesliwe w NZ z powodu
                                tesknoty za rodzina czy innych im znanych przyczyn, nie watpie. Sa tez tacy,
                                ktorzy czuja sie tam fantastycznie. Mysle,ze ja i moj maz bylibysmy szczesliwi,
                                majac normalną posadę, zyjąc spokojnie w NZ. Wkurza nas jak wiele osob w Polsce
                                stanie w ogromnych kolejkach na poczcie, w urzedach, uzeranie sie z paniami za
                                okienkiem, ktore nie chca sie wysilic aby pomoc czlowiekowi, ba! Nawet nie chca
                                pomoc, jesli nic ich to nie kosztuje, nie wykraczaja poza swoje obowiazki,a
                                chocby zwykly usmiech nie jest ich obowiazkiem...
                                denerwuje mnie sluzba zdrowia, wspolczuje im, ze ze maja niskie place, ale chce
                                miec pewnosc, ze moge w kazdej chwili isc do lekazra, nie bojac sie, ze lekarz
                                powie: po co pani przyszla, przeciez nie jest pani umierajaca. Denerwuje mnie
                                brud w szpitalach, nie chce rodzic dziecka i lezec z nim w sali, gdzie po
                                podlodze chodza karaluchy! Nie mam zamiaru dawac nikomu łapowki, zeby dobrze
                                wykonal swoej obowiazki, nie tylko lekarzy sie tyczy.
                                Wkurza mnie zazdrosc ludzi, ktorzy widząc,ze czlowiekowi sie powodzi puszczaja
                                plotki, bywaja zlosliwi. Wkurza mnie brak poczucia bezpieczenstwa, kiedy sama
                                wracam po zmroku do domu( co sie na szczescie rzadko zdarza), boje sie o moje
                                dzieci, o ich bepieczenstwo. Wiem, ze w NZ rowniez zdarzaja sie kradzieze czy
                                napasci, ale mysle ze nie tak czesto jak tu. Poza tym klimat wplywa na ludzi.
                                Slonce poprawia humor, ludziom chce sie byc zyczliwym, dobrym. Dlaczego wieksza
                                czesc ludzi zapadajacych na depresje i płytsze stany depresyjne zapada jesienia
                                i zima? Nie marzy mi sie kariera zawodowa w sensie osiągniecia najwyzszych
                                tytulow, pensji itd. Nie mysle o tym. Chce miec spokojne zycie, czas na
                                przyjemnosci takie jak czytanie ksiazek z mojej dziedziny lub nawet bzdurnych
                                romansow jesli mam na to ochote.
                                Z drugiej strony zawsze marzylam, aby zalozyc prywatne przedszkole (a najlepiej
                                szkole podstawowa,ale to wieksze koszty) lub tzw. domowe przedszkole, gdzie
                                male grupy dzieci maja zapeniony wlasciwy rozwoj, odpowiedni do poziomu
                                aktualnego rozwoju, chcialam organizowac kursy dla rodzicow, jak rozmawiac z
                                dziecmi i postepowac, aby one umialy sie do nas zwrocic o pomoc nawet w wieku
                                dojrzewania. Wyjezdzajac do NZ nie stac nas bedzie na zalozenie przedszkola czy
                                zorganizowania kursow (mam tez pomysly na inne kursy, nie tylko o dzieciach).
                                Za cene domow w NZ moge miec super dom tu, lub zwykly dom i oszczednosci. Poza
                                tym jestem bardzo zwiazana z moja rodzina emocjonalnie, mialam cudowne
                                dziecinstwo i bylam zawsze szczesliwa, bardzo dobrze mi sie uklada z rodzicami,
                                jak rowniez mojemu mezowi (z moimi, bo jego mieszkaja daleko), chcialabym aby
                                moja mama miala kontakt z dziecmi, bedzie wspaniala babcia. tu sa klopoty, a
                                nie angielski czy inne aspekty. Problem tkwi we mnie, chce wyjechac swiadomie,
                                nie chce sie zawiezc, dlatego pytam o odczucia innych, ale bardziej pytam o
                                odczucia a nie o statystyki, do ktorych tez znajde dojscie. Zalezy mi na
                                opiniach ludzi, chociaz to tez nie jest miarodajne, cos dal kogos jest dobre,
                                ale dla mnie nie musi byc i dwrotnie. Sadze jednak ze CGN troche a moze bardzo
                                przesadza z tym swoim przestrzeganiem. Nie sadze ze gdziekolowiek istnieje raj,
                                ale sadze ze NZ moze byc jemu najblizsza, przynajmniej dla mnie. Ale nie dowiem
                                sie nigdy jesli nie sprobuje. Dlatego pytam Waso szczegoly. Dziekuje wszystkim
                                za opinie i odpowiedzi, dzieuje ze chcecie sie dzielic ze mna swoimi
                                przemysleniami. Pozdrawiam Was wszystkich.
                                Alez sie rozpisalam wink PA!
                                • Gość: kamila Re: POLONIA w pulapce emigracyjnej IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 26.02.04, 19:53
                                  Alez byk!!!! Przepraszam, ale na klawiaturze czesto przestawiam litery, ale
                                  mowisz przez "U" jeszcze mi sie zdarzylo wink
                                  Jestem z tych osob, co pisza poprawnie a tu taki byk!!! Ale wstyd, a juz
                                  poszlo... wink
                                • peter2715626 Re: POLONIA w pulapce emigracyjnej 26.02.04, 20:40
                                  Dokladnie z tych samych powodow wyjechalem.

                                  Kagan jednak ma racje, piszac, ze bez doskonalego angielskiego, wlasciwych
                                  kwalifikacji, odpowiedniego paroletniego doswiadczenia zawodowego oraz kasy na
                                  utrzymanie sie do czasu znalezienia pracy, szanse na zrealizowanie tych planow
                                  sa niewielkie.

                                  • Gość: CGN Re: POLONIA w pulapce emigracyjnej IP: *.org / *.krakow.pl 27.02.04, 14:27
                                    Tu zgoda! Mlodym, zamoznym z perfect English moze sie udac i w NZ, ale Kamila,
                                    bez $$$ i bez nawet basic English, nie ma tam szans. Stad ja tak
                                    przestrzegalem, czasem koloryzujac, jak to w mediach...
                                    pozdr. z C-K M. miasta stoleczno-krolewskiego Krakowa
                                    CGN
                                  • Gość: kamila Re: POLONIA w pulapce emigracyjnej IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 29.02.04, 12:27
                                    Moze, ale ja doskonale swoj angielski, robie studia, czekam na podjecie decyzji
                                    w sprawie pewnego przedszkola, w ktorym mam nadzieje bede pracowac, a kasa tez
                                    sie znajdzie, liczylismy zeby na pol roku zycia starczylo i troche
                                    oszczednosci. Kwestia tylko podjecia wyboru i zalatwienia wizy. Za 2 lata.
                                    • Gość: Sydnejczyk Re: POLONIA w pulapce emigracyjnej IP: *.sprintserwis.pl 29.02.04, 12:45
                                      Angielski mozesz udoskonalic tylko w Anglii czy innym angielskojezycznym kraju,
                                      nigdy w Polsce, chyba, ze bedziesz miec po kilka godzin konwersacji dziennie z
                                      tzw. native speaker. I jesli masz pieniadze, to powinnas bez trudu dostac wize
                                      turystyczna i pojechac (polecam business class ze wzgledu na czas podrozy i
                                      tlok i scisk w trzeciej, czyli turystycznej klasie, ktory powoduje choroby
                                      ukladu krazenia) do NZ na zawiad. Musicie miec na poczatek, jako tzw, business
                                      migrants, min. milion polskich zlotych i doswiadczenie w biznesie (np. dowod,
                                      ze placiliscie przez kilka lat wysokie ppdatki, jako dowod, ze potraficie
                                      prowadzic i to uczciwie, zyskowny interes).
                                      Pozdrawiam i zycze powodzenia. Antypody potrzebuja mlodych ludzi z gotowka,
                                      inicjatywa, doskonalym angielskim i duza doza szczescia i optymizmu. Nie
                                      potrzebuja natomiast biednych bezrobotnych Polakow ze slabym angielskim.
                                • Gość: Piotr Re: POLONIA w pulapce emigracyjnej IP: 210.48.117.* 26.02.04, 21:28
                                  Chyba dyskusja się ucywilizowała, wtrącę ponownie swoje 3 grosze.

                                  Kamila: angielski, angielski, angielski! Nie pisany, ale mówiony.
                                  Założenie domowego przedszkola jest tu prostsze niż myślisz
                                  i wspomagane przez specjalne instytucje
                                  (o większym przedszkolu czy szkole zapomnij), ale nikt nie pośle
                                  do Ciebie dzieci w fazie rozwoju językowego aby załapały silny
                                  obcy akcent czy niepoprawną gramatykę. Ten temat akurat znam z
                                  autopsji - do dokładnie takiego domowego przedszkola posyłamy córkę.
                                  Ostrzegam jednak: nie zrobisz na tym biznesie kokosów, mąż będzie
                                  musiał mieć stabilą pracę aby wszystko trzymało się kupy. I jeszcze
                                  raz powtarzam - w tej dziedzine ludzie będą bardzo zwracać uwagę
                                  na biegłą znajomość angielskiego. Na lekki, ale zauważalny akcent
                                  niekoniecznie - domowe przedszkola z powodzeniem prowadzą i panie z RPA i
                                  Azjatki.

                                  Nacisk, który kładziesz na chęć częstego kontaktu z rodziną może
                                  być największym problemem. Odległość JEST wielka, podróż długa
                                  i droga. Połączenia telefoniczne są co prawda tanie, ale jednym
                                  wystarczy telefon innym nie. Tutaj bardzo dobrze się zastanów.

                                  Pomysł z przyjadem, zobaczeniem, pogadaniem z ludźmi jest bardzo
                                  dobry. Co prawda wyjazd turystyczny wypacza wrażenia, ale będziesz
                                  miała okazję spotkać np. tutejszych Polaków. Omijaj jednak szerokim
                                  łukiem kluby polonijne i polskie kościoły. To enklawy cieknącego
                                  jadem polskiego piekiełka. Są Polscy emigranci, którzy nie szukją
                                  specjalnie kontaktu z rodakami i sobie spokojnie żyją. Trudniej
                                  tylko do nich trafić.

                                  Piotr
                                  • Gość: były NZ Re: POLONIA w pulapce emigracyjnej IP: *.aster.pl / *.acn.pl 26.02.04, 23:37
                                    to może ja też wtrące swoje 3 grosze.

                                    Tak naprawdę wydaje mi się, że wszystko zależy od tego jaki ma się zawód. Jeśli
                                    jest się np. informatykiem lub inżynierem to NZ jest do zniesienia bo się ma
                                    duże szansę na dobrą pracę. Oczywiście znajomość angielskiego to po prostu pre
                                    requisite. Jeśli ma się wykształcenie bardziej humanistyczne to jest o dużo
                                    trudniej. A ogólna zasada jest prosta - jak się nie ma pracy (lub ma kiepską)
                                    to jest o dużo trudniej. Sorry, ale na przykład nie wyobrażam sobie kiwusów
                                    przyprowadzających swoich dzieci to "jakiejś Polki" mówiącej dziwnym akcentem i
                                    mającej zapewne jakieś nieobliczalne obyczaje. Niestety oni tak to będą
                                    widzieć. A imigrantów nadal chyba nie ma tam aż tak dużo.

                                    Osobiście nie wybrałbym NZ po raz drugi. Piotr ma rację opisując wady NZ (a
                                    pewnie możnaby dodać jeszcze parę innych). W moim przypadku zalety były za
                                    słabe jakościowo żeby mnie tam zatrzymać.

                                    Pozdrawiam

                                    P.S. Prośba do Petera: czy jest szansa żebyś na swojej www umieścił jeszcze
                                    trochę zdjęć Auckland. Czasem miło popatrzeć.

                                    Pozdrawiam Polonię w NZ!!!!!
                                    • peter2715626 Re: POLONIA w pulapce emigracyjnej 27.02.04, 00:14
                                      > P.S. Prośba do Petera: czy jest szansa żebyś na swojej www umieścił jeszcze
                                      > trochę zdjęć Auckland. Czasem miło popatrzeć.


                                      Sure. Mam ich duzo i oczywiscie pojawia sie. Mam zasade, jedno zdjecie dziennie.
                                      Ciekaw jestem Twoich doswiadczen. Napisz cos wiecej, to moze byc ostrzezenie
                                      bardziej sensowne niz teksty Kagana.


                                      =====================

                                      mordor.mds.pl/peter
                                      • Gość: CGN Re: POLONIA w pulapce emigracyjnej IP: *.org / *.krakow.pl 27.02.04, 12:43
                                        Ja wam tez moze wysle trche zdjec z miejsc, gdzie mieszka wiekszosc
                                        nowozelandczykow, np. z przedmiescia Newtown w stolicy tych wysp, czyli z
                                        Wellington...
                                    • Gość: CGN Re: POLONIA w pulapce emigracyjnej IP: *.org / *.krakow.pl 27.02.04, 13:45
                                      Inzynierow tam maja malo, bo lepsi siedza w USA i Europie. Ale mnie bylo trudno
                                      o dobra prace, nawet jako ekonomiscie i infrmatykowi po tym, jak tam (w
                                      Melbourne) ukonczylem studia podyplomowe, bo jak na woga mialem zbyt wysokie
                                      kwalfikacje, a nie mogli ich odrzucic na zasadzie ze z Polski to goovno warte.
                                      Stad odradzam Australie i NZ: jak kto sie nie boi ryzyka i jest mlody, to niech
                                      probuje w USA, ew. w zachodniej Europie, ale nigdy na antypodach, chyba, ze
                                      jedzie tam zyc z dochodow z kapitalu albo jako bezrobotny menel...
                                      • Gość: pijar Re: POLONIA w pulapce emigracyjnej IP: *.nsw.bigpond.net.au 27.02.04, 14:22
                                        Przez 20 lat obserwowalem jak co swiatlejsi z tych urodzonych w OZ, zaraz po
                                        skonczeniu studiow, a najczesciej w trakcie, spie..alalo do USA lub Europy.
                                        Wkrotce po przylocie do OZ bywalem na prywatkach w poblizu Sydney Uni, a tam
                                        wszyscy studenci i/oraz asystenci planowali jak sie z tej przekletej wyspy
                                        wydostac i dziwili sie, ze ja tu k...a fcuk na te pustynie dobrowolnie
                                        przylecialem.
                                        • Gość: CGN Re: POLONIA w pulapce emigracyjnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.04, 14:53
                                          No one is perfect...
                                  • luiza-w-ogrodzie Przedszkole w OZ 27.02.04, 00:03
                                    Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                    > Założenie domowego przedszkola jest tu prostsze niż myślisz
                                    > i wspomagane przez specjalne instytucje
                                    > (o większym przedszkolu czy szkole zapomnij), ale nikt nie pośle
                                    > do Ciebie dzieci w fazie rozwoju językowego aby załapały silny
                                    > obcy akcent czy niepoprawną gramatykę. Ten temat akurat znam z
                                    > autopsji - do dokładnie takiego domowego przedszkola posyłamy córkę.
                                    > Ostrzegam jednak: nie zrobisz na tym biznesie kokosów, mąż będzie
                                    > musiał mieć stabilą pracę aby wszystko trzymało się kupy. I jeszcze
                                    > raz powtarzam - w tej dziedzine ludzie będą bardzo zwracać uwagę
                                    > na biegłą znajomość angielskiego. Na lekki, ale zauważalny akcent
                                    > niekoniecznie - domowe przedszkola z powodzeniem prowadzą i panie z RPA i
                                    > Azjatki.

                                    W NSW istnieja lokalne osrodki koordynujace prace domowych przedszkoli.
                                    Przedszkolanki sa sprawdzane zanim sie je zarejestruje, gdy pracuja, maja
                                    niezapowiedziane naloty koordynatorow, pomoc jesli chodzi o zabawki, transport
                                    dzieci na wiekszy plac zabaw itp. Moja corka chodzila do opiekunki wywodzacej
                                    sie ze SriLanki i byla to najlepsza przedszkolanka, jaka mozna sobie wyobrazic.

                                    Nie wiem jakie sa zasady prowadzenia niezaleznych przedszkoli (przepisy,
                                    wymagane kwalifikacje, podatki), ale znam w Sydney Polke, ktora ma wlasne
                                    prywatne przedszkole, zatrudnia kilka osob i prosperuje od dobrych kilku lat,
                                    wiec nie jest to niemozliwe.

                                    Pozdrawiam
                                    Luiza-w-Ogrodzie

                                    "have your fun and keep lafing" ©joanna

                                    .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
                                    • Gość: Asia Zdjecia IP: *.akl.callplus.net.nz 27.02.04, 12:19
                                      tak jak obiecalam zamieszczam kilka zdjec

                                      foto.onet.pl/albumy/
                                      album jest w Zgrana paczka, Album Asi,, ma nr 400 wiec szukaj na 40 stronie

                                      pozdrawiam
                                    • Gość: Asia zdjecia IP: *.akl.callplus.net.nz 27.02.04, 12:21
                                      tak jak obiecalam zamieszczam kilka zdjec

                                      foto.onet.pl/albumy/
                                      album jest w "Zgrana paczka" , album Asi,, jest na 40 st. nr 400

                                      pozdrawiam
                                      • Gość: kamila Re: zdjecia IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 29.02.04, 12:51
                                        Asiu, nie ma tych zdjec, nie wiem czy dobrze szukam,ale w kategorii "zgrana
                                        paczka" nie ma w ogole Twoich zdjec, przeszukalam wszystkie albumy, nie tylko
                                        str.40, ale calosc i nie ma. Dobrze podalas czy ja zle szukam?
                                        • peter2715626 Re: zdjecia 29.02.04, 20:59
                                          Tez nie moglem znalezc, ale sobie poradzilem. Asia pewnie poddala nas testowi
                                          na umiejetnosc korzystania z internetu. Wpisz do wyszukiwarki "album asi", to
                                          znajdziesz.



                                          =====================

                                          mordor.mds.pl/peter
                                          • Gość: kamila Re: zdjecia IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 01.03.04, 12:53
                                            Dzieki Peter smile faktycznie ze jest!
                                            Asiu, co tak mało wink
                                            To naprawde jest Twoj domek? Super, wcale nie taki jak widzialam na stronach
                                            internetowych, tam byly glownie takie male domki jak u nas na dzialkach, moj
                                            mąż nazwal je baraki.
                                            A czy mozesz zdradzic ile taki domek kosztuje, jak nie tu to na mojego maila,
                                            chyba masz? Ale podaje jeszcze raz: kszymanska@buziaczek.pl
                                            Wlasnie o taki domek mi chodzi, murowany, duze okna, zalezy mi tez na kawalku
                                            ogrodu, zeby grilować, no i uprawiac np.pomidory, bo tam strasznie drogiesmile
                                            Dzieki i pozdrawiam.
                                            • peter2715626 Re: zdjecia 01.03.04, 22:44
                                              Podziwiam Twoj optymizm. Juz teraz planujesz co bedziesz sadzic w ogrodku.
                                              Napisze do Ciebie za dwa lata z ciekawosci co z tego wyszlo.

                                              pozdrawiam cieplutko





                                              =====================

                                              mordor.mds.pl/peter
                                              • Gość: Asia Re: zdjecia IP: *.adsl.xtra.co.nz 02.03.04, 00:57
                                                Kamila a kto ci powiedzial ze tu pomidory drogie??? ja tez choduje rozne
                                                warzywka ale raczej dla smaku i swiezosci niz z powodu cen

                                                za domek zaplacilismy 142 tys NZD, podejrzewam w Auckland pewnie by trzeba bylo
                                                250-300 zaleznie od dzielnicy, postaram sie zrobic wiecej zdjec w srodku i na
                                                zewnatrz
                                                domek jest maly, nie wiem ile ma metrow ale mysle ze gdzies ok 90, nic nie jest
                                                przegnile, nic sie nie sypie, do zrobienia podloga w lazience, (dawno temu bylo
                                                polozone gumoleum z kwadratow, ale z czasem sie skorczylo, pod spodem jest
                                                wspaniala drewniana podloga, ale jeszcze nie zdecydowalam co zrobimy),
                                                chcialabym rowniez pralnie zmienic, ma jakies stare szfki zupelnie dla mnie nie
                                                uzyteczne, ale tez musze przemyslec co i jak zrobic zeby bylo jak najbardziej
                                                funkcjonalnie) reszta domu praktycznie nie wymaga remontu, planuje zmienic
                                                tapety na takie ktore mnie sie podobaja, maz wymienil frontowe drzwi ktore byly
                                                przeszklone na cale drewniane, ma chec pomalowc dach i pokryc cegly jakims
                                                srodkiem chroniacym od wilgoci, ale tak naprawde to nie ma nic takiego do
                                                roboty coby trzeba bylo robic juz bo cos sie wali, kruszy czy prochnieje.
                                                Przed kupnem domu wzielismy niezaleznego inzyniera zeby wszystko sprawdzil,
                                                dostalismy raport w ktorym bylo wyszczegolnione co wymaga jakiegos nakladu
                                                pracy, poza malymi kosmetycznymi pracami nic praktycznie napraw nie potrzebuje.

                                                Dzialka ma ponad 900 m,, na dzialce jest sporo pracy, ploty nie byly malowane
                                                od lat, te ktore widac na zdjeciu zostaly pomalowane przez nas, jest duzy garaz
                                                ktory tez trzeba pomalowac, w garazu jest zrobiony pokoik, ktory potrzebuje
                                                nowej wykladziny i tapet, ale nigdzie sie woda nie leje, nic nie wymaga
                                                generalnego remontu.

                                                pozdrawiam
                                                • Gość: kamila Re: zdjecia IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 02.03.04, 12:57
                                                  Gdzies wyczytalam ceny roznych produktow, od ciuchow do zywnosci i bylo tam ze
                                                  pomidory srednio po 20 zl, no to drogie jak na taki cieply klimat tam. Poza tym
                                                  rowniez chcemy miec swoje swieze warzywka, naturalne i zdrowe.
                                                  Asiu, ciesze sie,ze taki fajny domek Wam sie trafil, bo niektorzy tak glosno
                                                  krzycza, ze tam sa same "baraki", nie ogrzewane, rozsypujace sie. Z ktorego
                                                  roku jest Wasz domek?

                                                  Coraz mniej optymistycznie mysle o NZ -to glownie do Petera
                                                  Juz teraz wiem, ze bede bardzo tesknic za rodzina, ze samemu bedzie nam trudno,
                                                  zwlaszcza jak niedlugo potem urodza nam sie dzieci, a nie chcemy czekac i miec
                                                  je dopiero po 30-tce. Mamy ładną duza dzialke budowlana w Bielsku- Bialej, w
                                                  zasadzie to pod, w malutkiej wioseczce. okolice ladne, gory, ladne domy
                                                  dookola, nie ma hodowli i brudu, duzo bogatych domkow. Myslelismy o stworzeniu
                                                  tam pensjonatu, tzn. ja myslalam.
                                                  Bo wiesz Peter, ja jestem w goracej wodzie kapana. Ale z drugiej strony wie
                                                  czego chce. Przykladem na to jest fakt ze wyszlam za maz w wieku 19 lat, no
                                                  19,5 smile Moj maz nie podchodzi tak różowo, ale to dobrze, sprowadza mnie na
                                                  ziemie.
                                                  Gdybysmy mieli wydac 150 tys.NZD na dom, to bylyby prawie wszystkie nasze
                                                  pieniadze, a co jesli nie znajdziemy pracy albo taka nedzna ze ledwo ledwo?
                                                  Chcialabym miec pewnosc, ale sie nie da.

                                                  CHcialabym miec wlasny biznes, ale zwiazany z ludzmi, np. to przedszkole albo
                                                  pensjonat, mąż raczej mysli o firmie komputerowej. W NZ nie wiemy czy to by
                                                  wypalilo. chcemy nazbierac pieniadze dla dzieci na ich start, a jesli nas na to
                                                  nie bedzie stac? Nie wiem... Chyba nie mam dzisiaj najlepszego dnia i nie
                                                  powinnam pisac, bo pewnie Was zanudzam. do uslyszenia innym razem, moze jutro
                                                  mi przejdzie? Pozdrawiam, pa!
                                                  • Gość: CGN Re: zdjecia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.04, 14:02
                                                    Gość portalu: kamila napisał(a): Gdzies wyczytalam ceny roznych produktow, od
                                                    ciuchow do zywnosci i bylo tam ze pomidory srednio po 20 zl, no to drogie jak
                                                    na taki cieply klimat tam. Poza tym rowniez chcemy miec swoje swieze warzywka,
                                                    naturalne i zdrowe.
                                                    C: Nie bedzie ciebie na nie stac, bo gleba w NZ jest raczej jalowa, europejskie
                                                    warzywa rosna tam wiec raczej marnie, stad bez nawozow sztucznych nic ci nie
                                                    urosnie. Widzisz, wprowadzanie europejskich roslin, a szczegolnie zwierzat na
                                                    antypodach konczy sie zawyczaj kleska ekologiczna (plaga krolikow w Australii).
                                                    A wiec jadac na antypody musisz zapomniec o polskim jedzeniu, i zaczac jesc jak
                                                    Maorysi czy Aborygeni, czyli jagodki, larwy owadow itp. menu... A inaczej to
                                                    przyczynisz sie tylko do wiekszej degradacji srodowiska naturalnego NZ...
                                                    Wstyd! sad

                                                    - Asiu, ciesze sie,ze taki fajny domek Wam sie trafil, bo niektorzy tak glosno
                                                    krzycza, ze tam sa same "baraki", nie ogrzewane, rozsypujace sie. Z ktorego
                                                    roku jest Wasz domek?
                                                    C: Nie wierz takim pustym slowom. "Kazda liszka swoj ogonek chwali", a tylko
                                                    rajskie ptaki maja naprawde ladne ogony. 99% Polonii w NZ, a 90% w Australii
                                                    mieszka w barakach albo blokowiskach. Taka jest naga prawda, i taki los cie
                                                    czeka... sad

                                                    - Coraz mniej optymistycznie mysle o NZ -to glownie do Petera. Juz teraz wiem,
                                                    ze bede bardzo tesknic za rodzina, ze samemu bedzie nam trudno, zwlaszcza jak
                                                    niedlugo potem urodza nam sie dzieci, a nie chcemy czekac i miec je dopiero po
                                                    30-tce.
                                                    C: W Australii mozna zyc i to niezle z dzieci. Moja sasiadka w Blackburn
                                                    (Angielka) wyrzucila meza pijaka (Szkota), i na swa 6ke+ dzieci (trudno
                                                    policzyc, tyle ich ma) dostaje takie dobre pieniadze, ze zmienia samochod co
                                                    kilka lat, wyremontowala dom itp. Nie wiem jak placa na dzieci w NZ, ale tam
                                                    sie tez pewnie da z nich zyc...

                                                    - Mamy ładną duza dzialke budowlana w Bielsku- Bialej, w zasadzie to pod, w
                                                    malutkiej wioseczce. okolice ladne, gory, ladne domy dookola, nie ma hodowli i
                                                    brudu, duzo bogatych domkow. Myslelismy o stworzeniu tam pensjonatu, tzn. ja
                                                    myslalam.
                                                    C: Niezly pomysl. To bogata i ladna okolica, macie tam lepsza przyszlosc niz w
                                                    NZ.

                                                    - Bo wiesz Peter, ja jestem w goracej wodzie kapana. Ale z drugiej strony wie
                                                    czego chce. Przykladem na to jest fakt ze wyszlam za maz w wieku 19 lat, no
                                                    19,5 smile Moj maz nie podchodzi tak różowo, ale to dobrze, sprowadza mnie na
                                                    ziemie.
                                                    C: Mam nadzieje...

                                                    - Gdybysmy mieli wydac 150 tys.NZD na dom, to bylyby prawie wszystkie nasze
                                                    pieniadze, a co jesli nie znajdziemy pracy albo taka nedzna ze ledwo ledwo?
                                                    C: Za te pieniadze nie dostaniecie domu blisko pracy, a wiec liczcie na minimum
                                                    2-3 godz. spedzone w samochodzie dziennie. Wiecie ile wydacie na benzyne oraz
                                                    mandaty i naprawy albo zmiane samochodu co kilka lat?

                                                    - Chcialabym miec pewnosc, ale sie nie da.
                                                    C: Kapitalizm wolnorynkowy polega na tym, aby nikt nie byl pewny, a wiec
                                                    pracowal na bossa jak szalony...

                                                    - CHcialabym miec wlasny biznes, ale zwiazany z ludzmi, np. to przedszkole albo
                                                    pensjonat, mąż raczej mysli o firmie komputerowej. W NZ nie wiemy czy to by
                                                    wypalilo. chcemy nazbierac pieniadze dla dzieci na ich start, a jesli nas na to
                                                    nie bedzie stac? Nie wiem... Chyba nie mam dzisiaj najlepszego dnia i nie
                                                    powinnam pisac, bo pewnie Was zanudzam. do uslyszenia innym razem, moze jutro
                                                    mi przejdzie? Pozdrawiam, pa!
                                                    C: Przedszkole wymaga perfect English! A w twym wieku zapomnij o nauczeniu sie
                                                    dobrego akcentu. Moje dzieci lzapaly akcent angielski juz w przedszkolu, stad
                                                    ma corka ma akcent poludniowoafrykanskiej bialej middle class (paktycznie
                                                    Queens English), a syn australijski (wiktorianski). Nigdy bym nie poslal dzieci
                                                    do przedszkola z wogami jako wychowawcami, bo by przejely zly akcent... sad A
                                                    komputery w NZ i Oz opanowali Hindusi, i z nimi nie wygrasz, bo Hindus utrzyma
                                                    rodzine 6 osobowa za 1-2 NZ $ dziennie...

                                                  • Gość: kamila Ty znowu tu! IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 02.03.04, 19:05
                                                  • Gość: kamila Ty znowy tu! IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 02.03.04, 19:11
                                                    > C: Nie bedzie ciebie na nie stac, bo gleba w NZ jest raczej jalowa

                                                    Skad wiesz na co bedzie mnie stac?

                                                    > A wiec jadac na antypody musisz zapomniec o polskim jedzeniu

                                                    Myslisz ze o tym nie wiem? A larw wcale nie musze jesc, zadowole sie baranina i
                                                    warzywami, nikt mi nie kaze jesc jakis robali, chyba ze sama zechce.

                                                    > C: Nie wierz takim pustym slowom. "Kazda liszka swoj ogonek chwali",

                                                    A komu mam wierzyc, niby tobie? Buahahaha!

                                                    > C: Za te pieniadze nie dostaniecie domu blisko pracy, a wiec liczcie na
                                                    minimum

                                                    Skad ty wiesz co dostaniemy i gdzie bedziemy pracowac,moze ulice dalej, a moze
                                                    daleko, nawet ja tego nie wiem, co dopiero ty!

                                                    "Daj se siana!"
                                                  • Gość: Piotr Re: zdjecia IP: 210.48.117.* 02.03.04, 22:15
                                                    C: Nie bedzie ciebie na nie stac, bo gleba w NZ jest raczej jalowa, europejskie
                                                    warzywa rosna tam wiec raczej marnie, stad bez nawozow sztucznych nic ci nie
                                                    urosnie.

                                                    Kagan, teraz to walisz kulą w płot. Owszem, część Twoich obserwacji potwierdzam,
                                                    zauważam te same zjawiska choć uważam że strasznie przesadzasz. Tym razem jednak
                                                    to co piszesz mija się z prawdą całokwicie. Obserwuję i widzę, że wszystko
                                                    rośnie tutaj jak szalone (chwasty niestety też) z europejskimi roślinami
                                                    włącznie. Ciepły klimat, dużo deszczu, wulkaniczna gleba (no dobra, na nowych
                                                    osiedlach domków po wyrównaniu terenu zostaje na wierzchu glina i trzeba
                                                    samemu przypilnować aby warstwę gleby przywieziono - potem z górki).
                                                    Od pomidorów przez truskawki po pomarańcze jakoś wszystko się udaje. Nie rosną
                                                    dobrze chyba tylko kaktusy czy co też tam lubi mieć sucho.

                                                    Nie wiem co wypisujesz o Australii - nie chce mi się czytać, nie znam też
                                                    dobrze tamtejszych realiów. Jeśli jednak to co piszesz o Australii ma się
                                                    tak do rzeczywistości jak to co piszesz o NZ to pozwól, że Ci coś zacytuję:

                                                    "From this time forward,
                                                    I pledge my loyalty to Australia and its people,
                                                    whose democratic beliefs I share,
                                                    whose rights and liberties I respect,
                                                    and whose laws I will uphold and obey."

                                                    Poznajesz? Pewnie wypowiadałeś przy dość uroczystej okazji.
                                                    Wiem, jest to dość ogólne, wolność słowa jest nadrzędna i nikt
                                                    przez to że wypowiadałeś te słowa mordy Ci nie zamknie. I bardzo
                                                    dobrze. Mówienie prawdy, nawet bardzo przykrej jest chwalebne.
                                                    Ewidentne, złośliwe kłamstwa natomiast kwalifikują się jako
                                                    perfidne oszczerstwo. Zastanów się co piszesz, przynajmniej o
                                                    Australii. Nikt oczywiście perfidnych oszczerstw też Ci nie zabroni,
                                                    chodzi o coś innego. Szacunek do danego przez siebie słowa.
                                                    Szacunek dla siebie samego.
                                                  • Gość: Asia Re: zdjecia IP: *.adsl.xtra.co.nz 03.03.04, 02:29
                                                    > C: Nie bedzie ciebie na nie stac, bo gleba w NZ jest raczej jalowa,
                                                    europejskie
                                                    >
                                                    > warzywa rosna tam wiec raczej marnie, stad bez nawozow sztucznych nic ci nie
                                                    > urosnie. Widzisz, wprowadzanie europejskich roslin, a szczegolnie zwierzat na
                                                    > antypodach konczy sie zawyczaj kleska ekologiczna (plaga krolikow w
                                                    Australii).
                                                    >
                                                    > A wiec jadac na antypody musisz zapomniec o polskim jedzeniu, i zaczac jesc
                                                    jak
                                                    >
                                                    > Maorysi czy Aborygeni, czyli jagodki, larwy owadow itp. menu... A inaczej to
                                                    > przyczynisz sie tylko do wiekszej degradacji srodowiska naturalnego NZ...
                                                    > Wstyd! sad

                                                    A) zawsze mialam ogrodek warzywny w NZ i nigdy nie uzywalam nawozow sztucznych
                                                    wydaje mi sie ze chodowanie swoich warzywek mija sie z celem jezeli uzywa sie
                                                    szucznych nawozow, ogorki, pomidory, fasola, brukselka, buraczki itp rosna
                                                    wspaniale na konskim nawozie o ktory nietrudno smile

                                                    C: Nie wierz takim pustym slowom. "Kazda liszka swoj ogonek chwali", a tylko
                                                    > rajskie ptaki maja naprawde ladne ogony. 99% Polonii w NZ, a 90% w Australii
                                                    > mieszka w barakach albo blokowiskach. Taka jest naga prawda, i taki los cie
                                                    > czeka... sad
                                                    A) nie pisalam zadnych pustych slow, napisalam i pokazalam jaki ja mam domek,
                                                    jak sam widzisz nie umywa sie do domow jakie ludzie maja w Polsce chociazby
                                                    rozmiarem no i kolumienek tez nie ma, mam taki na jaki mnie bylo stac i jaki
                                                    byl mi do szczescia potrzebny, nie mam kontaktu z Polonia w NZ wiec nie bede
                                                    ani zaprzeczac ani potwierdzac Twoich 99%, kiedy wyjezdzalam w 94 roku z NZ
                                                    zaden ze znajomych Polakow nie mieszkal w baraku ani blokowisku, wszyscy
                                                    ktorych znalam mieli swoje domy, nawet nikt nie mieszkal w panstwowym domu,
                                                    watpie zeby im bylo tak zle przez te ostatnie 10 lat ze musieli sprzedac swoje
                                                    domy i przeprowadzic sie do barakow.


                                                    - Gdybysmy mieli wydac 150 tys.NZD na dom, to bylyby prawie wszystkie nasze
                                                    > pieniadze, a co jesli nie znajdziemy pracy albo taka nedzna ze ledwo ledwo?
                                                    > C: Za te pieniadze nie dostaniecie domu blisko pracy, a wiec liczcie na
                                                    minimum
                                                    >
                                                    > 2-3 godz. spedzone w samochodzie dziennie. Wiecie ile wydacie na benzyne oraz
                                                    > mandaty i naprawy albo zmiane samochodu co kilka lat?

                                                    A) najprawdopodbniej za 2 lata nie bedziecie w stanie kupic domu za 150 tys,
                                                    tutaj wszyscy kupuja domy na ogol z 30 letnia pozyczka, wydaje mi sie ze wogole
                                                    zawczesnie sie martwisz roznymi rzeczami bo i tak jeszcze nie wiesz czy
                                                    bedziesz mogla sie w NZ czy austalii osiedlic, pewnosci zadnej miec nie mozesz
                                                    do niczego, ani w NZ, Australii czy Polsce, gdybysmy wiedzieli ze sie
                                                    przewrocimy to bysmy sie polozyli i jak to mowia na ogol jest tak ze plany
                                                    sobie a zycie sobie

                                                    W NZ nikt nie dojezdza do pracy 2-3 godzin, no chyba ze ktos kto zarabia np 100
                                                    tys i chce sobie zyc na farmie z ktorej tez ma dochody, normalnie pracujacy
                                                    ludzie jak mieszkaja 30 min jazdy samochodem od pracy to na ogol tyle,(pomijam
                                                    tu moze Auckland gdzie mieszkajac 30 min od pracy w godzinach szczytu mozna
                                                    jechac 1,5 godz.) Swoja droga benzyna jest tansza w NZ niz w Polsce smile i
                                                    ubezpieczenie samochodu tez.

                                                  • Gość: homo.nullis Re: zdjecia IP: 213.236.218.* 08.03.04, 00:48
                                                    Ulica jak ulica. Typujemy. Opawa chyba nie bo zieleni malo. Riccarton tez nie
                                                    bo za taniowink Spreydon? Linwood?
                                                • Gość: CGN Re: zdjecia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.04, 14:09
                                                  Prawdziwe pomidory sa w NZ i OZ bardzo drogie, chyba ze zadowolisz sie tymi
                                                  substytutami pomidoropodobnymi, co smierdza chemia i sa bezsmakowe... sad
                                                  A za NZ$142,000 (ok. 100 tys. Aussie dolars), to mozna kupic tylko podgnila
                                                  rudere, albo komorke na farmie, 100 km., od najblizszego miasteczka... sad
                                                  Opisy sobie daruj, bo nikt w nie uwierzy. W NZ nie znane jest pojecie
                                                  ogrzewania domkow, stad sa one w 90% podgnile. Mieszkalem w Auckland i
                                                  Weelibngon, bylem pare lat temu w X-church i Dunedin, wiec wiem co pisze!
                                                  • Gość: kamila Re: zdjecia IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 02.03.04, 19:15
                                                    Asia tez wie co pisze, masz na dowod zdjecia tych podgnilych domkow? Miales
                                                    pecha koles! Nic ci sie nie udalo, ani pracy nie znalazles, nawet mieszkales w
                                                    jakis podgnilych domkach, niechciany tam byles -jesli byles taki jak tu to nie
                                                    dziwie sie ze nikt cie nie chcial, ja bym na zadnym stanowisku nie zatrudnila
                                                    takiego frustrata.
                                                  • Gość: Do Kamili Re: zdjecia IP: *.wsiz.rzeszow.pl / *.wsiz.rzeszow.pl 02.03.04, 20:09
                                                    Szanowna Pani Kamilo,
                                                    W Nowej Zelandii, taka jest obiektywna prawda, latwiej jest zrobic zdjecia
                                                    podgnilych niz niepodgnilych domkow. Skad Sz. Pani moze wiedziec, ze adwersarz
                                                    Sz. Pani nie znalazl pracy, mieszkal w podgnilych domkach, byl niechciany i
                                                    nielubiany przez wszystkich i wszedzie?
                                                    Wytworzyla sobie Sz. Pani Kamila obraz idealnej Nowej Zelandii, i kazdy glos,
                                                    ktory mowi cos innego, bardziej zblizonego do rzeczywistosci, odrzuca Sz. Pani
                                                    a priori, a osobe adwersarza atakuje ad personam, co jest wedlug profesora
                                                    Kotarbinskiego niegodnym chwytem erystycznym.
                                                    Wstyd Pani Kamilu, wstyd. Niby z Pani Szanownej dama swiatowa w szpilkach i
                                                    ponczoszkach, eleganckiej sukni i wytwornej bieliznie, pachnaca Diorem czy
                                                    innym Chanelem, co chce dzieci zamoznych ludzi w ekskluzywnym przedszkolu
                                                    wychowywac, po angielsku mowic z oksfordzkim akcentem, a tu taka frustracja i
                                                    agresja jak u przekupki z Bazaru Rozyckiego za czasow S+P komuny.
                                                    Nieladnie!
                                                  • peter2715626 Re: zdjecia 02.03.04, 21:06
                                                    Interesuja dyskusja. Do nikad nie prowadzi ale jest ciekawa intelektualnie i
                                                    przyjemnie sie czyta. A prawda jest posrodku. Kagan zauwaza tylko te fakty,
                                                    ktore sa zgodne z jego doswiadczeniami, jakby nie przyjmujac do wiadomosci, ze
                                                    inni moga tu byc bardziej szczesliwi.

                                                    Kamila wytworzyla sobie rzeczywiscie idealny obraz Nowej Zelandii, ale na
                                                    szczescie jej przechodzi. To nie jest raj na ziemi, ale nie jest az tak zle,
                                                    jak to Kagan opisuje.


                                                    =====================

                                                    mordor.mds.pl/peter
                                                  • Gość: SoCal Re: zdjecia IP: *.broadcom.com 02.03.04, 22:29
                                                    Zawsze warto przekonac sie samemu tzn pojechac na miejsce.
                                                    Jak sie nie spodoba, tesknota bedzie za bardzo doskwierac to mozna sie spakowac
                                                    i wrocic. Kupno domu za 150 czy 200 tys to nie jest wydatek tylko inwestycja.
                                                    A jesli sie ktos boi kupic mozna zawsze wynajac.
                                                    Czy bedziesz, Kamila, szczesliwa zalezy tylko od Ciebie. Jesli ktos chce
                                                    dopatrywac sie zgnilych podlog to zawsze je znajdzie. Wystarczy poczytac to
                                                    forum i od razu widac ze wiekszosc szuka dziury w calym.
                                                  • Gość: kamila Re: zdjecia IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 03.03.04, 15:10
                                                    dzieki smile
                                                    Zaintrygowało mnie Twoje zdanie: "Kupno domu za 150 czy 200 tys to nie jest
                                                    wydatek tylko inwestycja."
                                                    Podobno po remoncie i za jakis czas taki dom jest wiecej wart, czasem duzo
                                                    wiecej.
                                                  • reichman Proszę o zdjęcia Pani Kamili 03.03.04, 19:18
                                                    W owej eleganckiej sukni, pończoszkach, szpilkach, a moze i bez sukni?
                                                    Ponczoszki i szpilki mogą być. Podobno konsul Nowej Zelandii lubi eleganckie
                                                    panie!
                                                    Gość portalu: Do Kamili napisał(a):
                                                    Szanowna Pani Kamilo. Niby z Pani Szanownej dama swiatowa w szpilkach i
                                                    ponczoszkach, eleganckiej sukni i wytwornej bieliznie, pachnaca Diorem czy
                                                    innym Chanelem, co chce dzieci zamoznych ludzi w ekskluzywnym przedszkolu
                                                    wychowywac, po angielsku mowic z oksfordzkim akcentem, a tu taka frustracja i
                                                    agresja jak u przekupki z Bazaru Rozyckiego za czasow S+P komuny.
                                                    Nieladnie!
                                                  • Gość: kamila Re: Proszę o zdjęcia Pani Kamili IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 04.03.04, 16:58
                                                    Tak sie sklada ze nie cierpie szpilek i nie nosze wobec tego (zreszta w pracy z
                                                    dziecmi nie wyobrazam sobie tego), a w ponczoszkach tylko dla meza...
                                                    nie jestem jakas dama, to ze mamy kase to m.in. zasluga tego, ze nie kupowalam
                                                    Diora czy Chanela, co wiecej jestem przeciwna kupowaniu takich drogich
                                                    kosmetykow, uzywam porownywalnej jakosci o duuuzo nizszej cenie.
                                                    Wcale nie jestem swiatowa i zadna ze mnie paniusia, wiec nie wyobrazaj sobie
                                                    nie wiadomo czego, bo jestem zwykla dziewczyna. Co do zdjecia, to chyba nie
                                                    bylbys zainteresowany, daleko mi od wzoru blond pieknosci o wym. 90/60/90
                                                    Powiem nieelegancko, spadaj!
                                                  • Gość: bob Re: zdjecia IP: *.netspace.net.au 03.03.04, 07:42
                                                    Nie chce mi sie wiele pisac p.Kamilo
                                                    Co prawda nie Nowa Zelandia ale wyspa o podobnym klimacie.
                                                    tasmania.wizytowka.pl
                                                    pozdrowienia Bob
                                                  • Gość: Asia Re: zdjecia IP: *.adsl.xtra.co.nz 03.03.04, 02:38
                                                    ok, przyznaje, zlapales mnie na naginaniu prawdy, zdjecia zrobilam w najlepszej
                                                    dzielnicy w christchurch jaka istnieje, dom jest na pol zgnily, kosztuje 500
                                                    tys, komin na dachu udaje ze jest w domu ogrzewanie, pomidorow ani innych
                                                    owocow czy warzyw nie jadam o miesie nawet nie marze, jak wygrzebie jakas malze
                                                    na placy to rodzina sie o nia bije, mieszkam w szalasie 198 km od Christchurch,
                                                    nie mam prawa do zasilku, pracuje jako podcieraczka brudnych pupek za 2$ na
                                                    godzine, nie mam za co wrocic do polski, jestem nieszczesliwa - moze moglbys mi
                                                    jakos pomoc?
                                                  • Gość: kamila Dobry zart, hahaha punkt dla Asi IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 03.03.04, 15:13
                                                    Pozdrawiam smile
                                • Gość: CGN Re: POLONIA w pulapce emigracyjnej IP: *.org / *.krakow.pl 27.02.04, 14:13
                                  Po prostu uspokoilem sie, kiedy sie zorientowalem, ze nie masz szans na wyjazd
                                  do NZ, nawet na wize tutystyczna (no English, no money, no qualifications). Nie
                                  chcialem bowiem, abys tam pojechala nie wiedzac, co ciebie tam czeka...
                                  Z kolejkami nie przesadzaj, na poczcie sa one tez i w NZ i w OZ. Urzedy?
                                  Kupujac samochod u dealera w Melbourne myslalem, ze mam klopoty z glowy. A tu
                                  przychodzi do mnie liscik, ze mnie skasowali rejestracje, bo dealer nie wyslal
                                  do nich papierka z badania technicznego (co jest jego obowiazkiem). Musialem
                                  jezdzic kilka razy do dealera i urzedu, bo dealer twierdzil ze papierek wyslal,
                                  a urzad, ze to moj problem, ze oni go nie dostali... Biurokracja wszedzie jest
                                  chora... Lapowki? W Sydney, urzedach gdzie wydaja prawa jazdy wisza wielkie
                                  napisy ze nie wolno dawac lapowek. Mowi ci to cos? Caly State Police Narkotic
                                  Drug Squad z Melbourne siedzi za kratkami, bo handlowali kokaina itp.
                                  rzeczami... W NZ np. wystapilem po przyjezdzie o mieszkanie socjalne, bo na
                                  poczatek, jako wogowi placili mi malo. Powiedzieli, ze takowe moge dostac
                                  dopiero po roku, a po roku okazalo sie, za za juz duzo zarabiam... Dobre, co?
                                  Wog imigrant nie m szans, dostaja je tylko anglosasi, zawodowi bezrobtni...
                                  Sluzba zdrowia. W Oz mamy Medicare i jest ono OK, tyle, ze na operacje czeka
                                  sie latami, chyba, ze grozi smierc... A NZ jest juz gorzej, i kiwusy jezdza do
                                  OZ z powazniejszymi sprawami... A dentysci licza sobie tyle (to nie jest w
                                  Medicare), ze malo kogo juz na nich stac...
                                  Z karaluchami walczylem w unicie w Maitland, bo tam klimat subtropikalny, a w
                                  Auckland walczylem z zimnem, bo tam domy sa praktycznie jak u nas na dzialkach,
                                  bez ogrzewania... Napady sa w Auckland na porzadku dziennym, tez w Sydney w
                                  mniej ciekawych dzielnicach... A poza Sydney i Auckland z kolei trudno o
                                  prace...
                                  sad
                                  • Gość: Kan_z_oz Do Kamili IP: *.mega.tmns.net.au 03.03.04, 03:39
                                    Przeczytalam twoje posty; oczywiscie mieszkajac w Sydney nie moge nic dodac do
                                    wiadomosci na temat stylu zycia w NZ, ale pomyslalam, ze wtrace swoje 2 grosze,
                                    zebys nie myslala zle o Oz.
                                    Podoba mi sie twoj upor w dazeniu do celu i planowanie. Tez musielismy czekac z
                                    mezam ponad rok zanim moglismy zlozyc papiery o emigracje. Bylismy zaraz po
                                    studiach i nie mielismy wystarczajaco punktow. Pierwsze kroki zaczely sie w
                                    1989 a wyjechalismy w 1992. Jest to wystarczajaco dlugi okres czasu by sie
                                    upewnic, ze emigracja to cos na serio a nie tylko zachcianka spowodowana tym,
                                    ze kumpel uciekl do Niemiec/Austrii wiec ja tez wyjade. Pisze o tym, gdzyz
                                    emigracja odbywala sie roznymi 'kanalami' w roznych okresach czasu. Czesc ludzi
                                    tu piszacych nie rozumie wiec procesu przez jaki musicie przejsc.
                                    Spotkalam w Oz wiele osob ktore wyjechaly bo wszyscy inni tez wyjezdzali z
                                    Polski. Nie dziwie sie wiec ich frustracji, wyjazd mial byc chwilowy, ale jakos
                                    sie zasiedzieli, zawieszeni w prozni, wciaz dumaja; wyjechac czy zostac.

                                    Z tego co opisalas; finansowo, zawodowo + wiek mozecie starac sie o wyjazd
                                    gdzie tylko zechcecie. Mam na mysli, ze poradzicie sobie wszedzie. Dostanie
                                    wizy to inna rzecz, jestescie ograniczeni do panstw, ktore was beda chcialy
                                    przyjac. Skoncentruj sie wiec na tym i nie rozpraszaj uwagi na szczegoly;
                                    pomidory nie sa az tak drogie.
                                    Zycze powodzenia
                                    Pzd z Sydney

                                    • Gość: kamila Re: Do Kamili IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 03.03.04, 15:17
                                      Dzieki, moze masz racje, za bardzo skupiam sie na szczegolach, chociaz to
                                      bardzo przyjemne mylec, gdzie bedziemy jezdzic na wakacje z NZ i co uprawiac wink
                                      To mi dodaje wiekszych checi. Ale sa to sprawy mniej istotne.
                                      Dziekuje i pozdrawiam.
                                    • reichman Re: Do Kamili 04.03.04, 08:32
                                      Czytajac twe posty zrozumialem, ze jestes szczesliwy w OZ, bo twa natura polega
                                      na predylekcji do podlizywania sie bossom i donoszeniu na wspolpracownikow,
                                      cechy wysoko cenione tez w b. PRLu szczegolnie wsrod czlonkow twej partii
                                      (PZPR). Stad australijscy bossowie cie doceniaja, bo oni lubia lizusow i
                                      donosicieli. Nie ma co, gratuluje sukcesu!
                                      • reichman Do Kamili o NZ z Internetu via Reich 04.03.04, 12:30
                                        Nowa Zelandia próbowała też ratować swą gospodarkę poprzez nawiązanie
                                        ściślejszych kontaktów z Australią (zgodnie z australijską konstytucją Nowa
                                        Zelandia może w każdej chwili przystąpić do Związku Australijskiego jako
                                        kolejny, siódmy, stan). Ta ewentualność jest zazwyczaj rozważana, kiedy
                                        sytuacja gospodarcza Nowej Zelandii pogarsza się po raz kolejny z rzędu. Jak na
                                        razie, ze względu na wyższy poziom życia w Australii, Nowa Zelandia jest
                                        dostarczycielem największej ilości imigrantów na kontynent australijski. Według
                                        danych spisu powszechnego, w roku 2001 przebywało w Australii na stałe 355,765
                                        Nowozelandczyków, czyli prawie 10% całej populacji Nowej Zelandii (około
                                        3,800,000). Spowodowało to pewne utrudnienia dla obywateli Nowej Zelandii: tak
                                        na przykład Nowozelandczycy nie otrzymują już dłużej zasiłku dla bezrobotnych
                                        od pierwszego dnia pobytu w Australii. Niemniej, ze względu na zdecydowanie
                                        wyższy standard życia i łatwość przeniesienia się na kontynent australijski,
                                        emigracja do Australii jest wciąż najprostszym sposobem dla Nowozelandczyków,
                                        którzy chcą szybko polepszyć jakość swego stylu życia. I właśnie to „głosowanie
                                        nogami” Nowozelandczyków, które przybrało tak wielkie rozmiary, że zmusiło rząd
                                        Australii do wprowadzenia restrykcji dla przybyszów z Nowej Zelandii, dowodzi
                                        najlepiej fiaska prorynkowych reform w tymże kraju. Nowa Zelandia nie odzyskała
                                        bowiem, pomimo olbrzymiego społecznego kosztu reform (spore i chroniczne
                                        bezrobocie, szczególnie wśród nie-anglosasów, zwiększenie rozwarstwienia
                                        społecznego, wzrost przestępczości itp.) poziomu dobrobytu z początku lat
                                        1950tych, kiedy to miała ona wyższy PKB per capita niż Australia, a ponad 5
                                        razy wyższy niż zniszczona wojną Japonia. Szacunki dla roku 2004 wskazują
                                        bowiem, iż PKB per capita w Nowej Zelandii (USD19,780) będzie znacznie niższy
                                        niż w przeżywającej wciąż recesję Japonii (USD34,350) czy też w Wielkiej
                                        Brytanii (USD31,860) i Australii (USD26,400).
                                • Gość: stary_ale_jary Re: POLONIA w pulapce emigracyjnej IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 07.03.04, 01:35
                                  "Poza tym klimat wplywa na ludzi.
                                  Slonce poprawia humor, ludziom chce sie byc zyczliwym, dobrym. Dlaczego wieksza
                                  czesc ludzi zapadajacych na depresje i płytsze stany depresyjne zapada jesienia
                                  i zima?"


                                  A czy wiesz ze najwieksza liczba samobjstw to Australia i NZelandia.
                                  Cos z tym sloneczkiem jest nie tak.
                • Gość: nikt Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: 213.236.218.* 07.03.04, 15:51
                  do pobierania zasilkow dla bezrobotnych nie jest wymagane posiadanie dzieci,
                  zasilki przysluguja niezaleznie od wielkosc czy faktu posiadania rodziny i
                  sa "income tested"
    • starywiarus Apokalipsa doktora Kellera 03.03.04, 03:49
      Biorąc pod uwagę, że p. Lech Keller (CGN, Kagan, Sydnejczyk i diabli wiedzą ile
      jeszcze innych ksyw) stosunkowo niedawno powoływał się publicznie na swoje
      inwalidztwo psychiatryczne (zaskarżył - bezskutecznie - australijskie
      ministerstwo spraw zagranicznych do sądu o dyskryminowanie go na tle kraju
      urodzenia i choroby psychicznej, ponieważ nie dostał się do pracy w
      dyplomacji), to odkładajcie poprawkę na to, że rozmawiacie z człowiekiem
      chorym.

      Keller to informatyk, ktory na emigracji w RPA i Australii nie znalazł roboty
      na miarę swoich ambicji, więc się w Australii przekwalifikował na humanistę-
      literaturoznawcę i też nie znalazł roboty na miarę swoich ambicji. Nie jest to
      moze zanadto zdumiewajace, ponieważ Keller doktoryzował się w Australii z Lema,
      a liczba wysoko płatnych posad dla specjalistów od twórczości Stanislawa Lema
      wynosi na australijskim rynku pracy w okrągłych liczbach równo zero.
      Zwłaszcza zaś dopiekło mu, że nie dostał się do australijskiej dyplomacji, w
      konkursie otwartym, w którym o 25 posad ubiegało się ponad 2000 osób. Jest od
      tego czasu całkowicie przekonany, że został straszliwie skrzywdzony z powodu
      swojego akcentu i pochodzenia, i nic co moglibyście powiedzieć w dyskusji z
      nim, nie jest w stanie zmienić tej opinii.

      Na tle doznanych na emigracji niepowodzeń osobistych, facet znalazl sobie teraz
      mesjanistyczne posłannictwo: zniechęcić do emigracji jak największą liczbę
      osób. Im więcej sie z nim dyskutuje, tym więcej go to nakręca. Trudno
      powiedzieć, jak poważne te Kellerowe niepowodzenia były; nie wiadomo na ile
      winne były rzexczywiste defekty Australii i NZ, a na ile nadmiernie wygórowane
      ambicje Kellera, ale on to opisuje to w tonie sprawozdania z przegranej bitwy.
      Wolno mu naturalnie, ale czytajcie to raczej jako literaturę niż dokument...

      Redliński również na tle niepowodzeń osobistych w USA napisał szyderczy
      pastisz "Szczuropolacy", który niektórzy w Polsce gotowi są traktować jak
      niepodważalne objawienie, bo zaraz im się robi lepiej jak przeczytają, że komu
      innemu jest gorzej.

      Otoż, ani moje własne doświadczenia w Australii, ani doświadczenia
      jakichkolwiek osób, jakie znam osobiście w Australii, w żadnym stopniu nie
      potwierdzają mrocznego obrazu, jaki na metry produkuje Keller. Nie potwierdza
      też tego obrazu fakt, że Australia nie ma żadnych kłopotów ze znalezieniem 120
      000 chętnych rocznie gotowych spełnić jej dosyć wygórowane kryteria
      imigracyjne.

      Możliwe, że gdzieś na marginesie społeczeństwa istnieją tu jakieś zagrzybione
      slumsy i ziemianki zamieszkałe przez wygłodzonych podludzi, ale ja ani takich
      nie widziałem w ciagu dobrze ponad 20 lat tu spędzonych, ani sam nie mieszkałem
      w niczym podobnym, nawet wiele lat temu, jako bardzo początkujacy emigrant -
      sam jak palec i bez grosza, chociaż z przyzwoitym angielskim i wolą przeżycia.


      Keller tak się zraził do Zachodu w ogóle, a do Australii w szczególności, że
      wyjechał z powrotem do Polski, i Bóg z nim. Nie on pierwszy i zapewne nie on
      ostatni. Życzę mu jak najlepiej. Ale na emigracji każdy jest kowalem wlasnego
      losu. Użeranie się z defetystami to najgorsze z możliwych przygotowanie do
      emigracyjnych decyzji.


      Poza tym - co właściwie ryzykujecie? Dziś już można, w najgorszym wypadku,
      wrócić bez kłopotu do Polski, bogatszym o język i doświadczenie, tak jak to
      miedzy innymi sam Keller uczynił. Australii co prawda nienawidzi, ale całkiem
      mu to nie przeszkadza powoływać się w Polsce na australijskie doświadczenie w
      swoim CV...

      =========

      Keller v Commonwealth Department of Foreign Affairs Trade [2001] FMCA 96
      www.fms.gov.au/judge/html/keller2001.html
      (...) He alleges he was unsuccessful because of his ethnicity, that is that
      he was born in Poland , and because he suffers from a disability, that is a
      psychiatric disability.(...)
      • jot-23 Re: Apokalipsa doktora Kellera 03.03.04, 16:29
        starywiarus napisał:

        > Keller to informatyk, ktory na emigracji w RPA i Australii nie znalazł roboty
        > na miarę swoich ambicji, więc się w Australii przekwalifikował na humanistę-
        > literaturoznawcę i też nie znalazł roboty na miarę swoich ambicji.

        z tego co piszesz wynika niemazlze, ze biadolenie kagana jest usprawiedliwione
        i faktycznie jest niezmiernie trudno , nawet dla takiego "tytana intelektu"
        (osip bender on sie nazywal?) , w krajach ktore nawiedzil, znalezc pozycje
        spelniajaca jego wymagania.

        a przeciez jest inaczej...kagan to podla szuja, wysyla podania z pelna
        premedytacja, planujac rozprawy sadowe jeszcze zanim nawet wysle swoje resume.
        to jest wlasnie ta jego ambicja, bycie pasozytem na organizmie demokratycznego
        panstwa. nie docenil jednak sily ukladu odpornosciowego prawdziwej demokracji,
        jak widac chora tkanka rakowa zostala odrzucona, i znalazl sie spowrotem tam,
        skad wystartowal, pool of ex.crements
        • Gość: VIP-1 Re: Apokalipsa doktora Kellera IP: *.mt.sfl.net 03.03.04, 16:46
          uwazaj, bo zara adwokat don sie na ciebie rzuci, hehehe
          • reichman Re: Apokalipsa doktora Kellera 03.03.04, 17:36
            Gość portalu: VIP-1 napisał(a): uwazaj, bo zara adwokat don sie na ciebie
            rzuci, hehehe
            Nie martw sie o Kellera vel Kagana. Poczytaj lepiej co o nim napisano na forum:
            Re: o malo co nie wygrales
            Autor: Gość: pijar IP: *.nsw.bigpond.net.au
            Data: 02.03.2004 22:08
            'While the report and recommendation were favourable to the complainant, the
            recommendation was qualified by a recognition that the respondent, in the event
            that the appointment was made, would carry the onus of providing training in
            order to upgrade the complainant's auditing and management skills.'
            Juz sam fakt, ze zabraklo ci jedynie 'auditing and management skills' (takie
            cos mozna powiedziec o kimkolwiek bez koniecznosci przedstawiania dowodow),
            swiadczy o oszustwie. Z czyms podobnym spotkalem sie w Australii nie raz. Kiedy
            zwalniano mnie z BHP w Port Kembla, po przepracowaniu ponad 9 lat jako inzynier
            (po 10 latach nabralbym specjalnych praw), uslyszalem od bossa tylko jeden
            zarzut pod moim adresem: 'lack of political skills'. Byla to prawda, nie
            lizalem niczyjej dupy i to wystarczylo do zwolnienia. Wedle oficjalnej wersji
            zlikwidowano etat, czyli na moim miejscu zatrudnili 'swojego' z upadajacego
            wtedy Newcastle.

        • reichman Re: Apokalipsa doktora Kellera 03.03.04, 17:50
          Oto wynik tzw. assesment Kellera-Kagana przez tzw. Australian Public Service:
          'While the report and recommendation were favourable to the complainant (i.e.
          Keller-Kagan), the recommendation was qualified by a recognition that the
          respondent, in the event that the appointment was made, would carry the onus of
          providing training in order to upgrade the complainant's auditing and
          management skills.'
          Innymi slowy: odwalili go na podstawie, ze jego "management and auditing
          skills" nie byly perfekt, chociaz w calosci byl oceniony lepiej niz pozytywnie
          (favourable). Oczywiscie, kazdemu mozna postawic zarzut, ze moglby sie lepiej
          znac na zarzadzaniu i audycie, i kazdemu by sie przydal trening w zarzadzaniu i
          audycie (jesli pracuje w tej dziedzinie), ale zauwazcie, ze staral sie on nie o
          stanowisko kierownicze, i ze mial byc nie audytorem, a programista komputerow.
          Oto jak sie udoopia tzw. wogow w Australii - w bialych rekawiczkach, aby nie
          zostalo sladu...
          jot-23 napisał: a przeciez jest inaczej...kagan to podla szuja, wysyla podania
          z pelna premedytacja, planujac rozprawy sadowe jeszcze zanim nawet wysle swoje
          resume.
          - Na jakiej podstawie tak sadzisz? Poczytaj jego ocene wystawiona przez
          tamtejszy odpowiednik Naczelnej Izby Kontroli? Chodzilo przeciez o to, aby go
          odwalic mimo iz mial ogolnie pozytywna ocene i wyraznie sie nadawal do pracy, i
          chcial pracowac. Sam fakt ze byl short-listed, czyli zaproszono go na interview
          wiele tu mowi. A moze mu zazdroscisz tych kwalifikacji? Bowiem z twoim
          angielskim to mozesz sie raczej starac o posade przy azbescie.

          - to jest wlasnie ta jego ambicja, bycie pasozytem na organizmie
          demokratycznego panstwa.
          - Pasozyty nie ubiegaja sie o prace, a raczej o zasilki.

          - nie docenil jednak sily ukladu odpornosciowego prawdziwej demokracji,
          jak widac chora tkanka rakowa zostala odrzucona, i znalazl sie spowrotem tam,
          skad wystartowal, pool of ex.crements
          - To raczej ty przebywasz w tej kaluzy extrementow czy tez kiszce odbytowej,
          skoro kazdego posadzasz o chec pasozytowania za twym wzorem. Nie odrozniasz
          tych, co chca pracowac i maja ku temu warunki od takich jak ty, co mysla tylko
          o wyludzeniu zasilku.
        • teleforo what a lovely character! 03.03.04, 18:27
          dla mnie definicja podlej szui
          to czlowiek, ktory atakuje drugiego dla czysto
          psychopatycznej przyjemnosci dokopania komus
          natomiast ktos kto potrafi wykorzystac system w
          ktorym zyje dla wlasnych korzysci to czlowiek inteligentny
          a fakt przesladowan w krajach demokratycznych
          z powodow etnicznych nie jest coprawdasz
          szeroko rozpowszechniony ale tez nie jest niczym nowym
          i tylko niewielu ma odwage i intelektualne
          zasoby aby z tym niecnym procederem walczyc

          no ale moze zle zrozumialem jota, biedaczek gubi sie, jaka
          i mamrocze malo spojnie gdy przekracza magiczna liczba 2 zdan
          w swojej wypowiedziach
          w tym przypadku jest wyraznie zacietrzewiony i
          wchodzi na wyzsze obroty swoich ukrytych zdolnosci ligwistycznych

          "podla szuja
          pelna premedytacja
          bycie pasozytem na organizmie
          chora tkanka rakowa
          pool of ex.crements"

          what a lovely character!
          • reichman Re: what a lovely character! 03.03.04, 18:38
            teleforo napisała: dla mnie definicja podlej szui to czlowiek, ktory atakuje
            drugiego dla czysto psychopatycznej przyjemnosci dokopania komus,
            natomiast ktos kto potrafi wykorzystac system w ktorym zyje dla wlasnych
            korzysci to czlowiek inteligentny a fakt przesladowan w krajach demokratycznych
            z powodow etnicznych nie jest coprawda szeroko rozpowszechniony ale tez nie
            jest niczym nowym i tylko niewielu ma odwage i intelektualne
            zasoby aby z tym niecnym procederem walczyc.
            - Zgoda. Ciekawi mnie ta agresja wobec kogos, kto zostal moze nie tyle
            skrzywdzony, ale niezle doswiadczony przez los. Zauwazylas, jak sie przyczepili
            do kagana za to, ze on sie przyznal do inwalidztwa na tle psychiatrycznym
            (rozumiem, ze 90% tzw. upper middle class w USA ma te przylegliwosci, bo wciaz
            lataja te amerykance do psychiatry albo psychoanalityka albo przynajmniej do
            psychologa i placa im niezle sumy). Tyle, ze w USA sa chyba bardziej
            inteligentni niz w Australii, i czasem dopuszcza to Murzyna a to Polaka
            (oczywiscie z obywatelstwem USA) do jakiejs lepszej pracy aby pokazac, ze
            nie sa bynajmniej rasistami. A Australijczykom to chyba wszystko jedno, uznali
            ze sa tak daleko od tzw. opinii publicznej, ze moga u siebie robic co chca.

            - no ale moze zle zrozumialem jota, biedaczek gubi sie, jaka
            i mamrocze malo spojnie gdy przekracza magiczna liczba 2 zdan
            w swojej wypowiedziach
            - nie wysmiewaj sie z czyjegos inwalidztwa, szczegolnie intelektualnego, bo to
            nieladnie. Nie wina jota, ze Bozia mu rozumku poskapila.

            - w tym przypadku jest wyraznie zacietrzewiony i wchodzi na wyzsze obroty
            swoich ukrytych zdolnosci ligwistycznych
            "podla szuja
            pelna premedytacja
            bycie pasozytem na organizmie
            chora tkanka rakowa
            pool of ex.crements"
            - nie powiem, jak na inwalide intelektualnego ma nasz "jota" dosc bogate
            slownictwo. Jeszcze pare lat, i bedzie potrafil nawet cale zdanie sklecic z
            podmiotem i orzeczeniem na wlasciwych miejscach!
            Pozdrawiam
            • Gość: Kan_z_oz Re: what a lovely character! IP: *.mega.tmns.net.au 04.03.04, 06:49
              Reichman napisal; Juz sam fakt, ze zabraklo ci jedynie 'auditing and management
              skills' (takie cos mozna powiedziec o kimkolwiek bez koniecznosci
              przedstawiania dowodow), swiadczy o oszustwie. Z czyms podobnym spotkalem sie w
              Australii nie raz. Kiedy zwalniano mnie z BHP w Port Kembla, po przepracowaniu
              ponad 9 lat jako inzynier (po 10 latach nabralbym specjalnych praw), uslyszalem
              od bossa tylko jeden zarzut pod moim adresem: 'lack of political skills'. Byla
              to prawda, nie lizalem niczyjej dupy i to wystarczylo do zwolnienia. Wedle
              oficjalnej wersji zlikwidowano etat, czyli na moim miejscu zatrudnili 'swojego'
              z upadajacego wtedy Newcastle.

              Nie rozumiem twojej reakcji; CGN odbyl interview i nie zostal wybrany.
              Analizowanie dlaczego, oraz czy mial czy nie mial auditing/management skills,
              doswiadczenie jest bez sensu. Powod mogl byc tak prozaiczny jak ten, ze nie
              podobala sie im jego 'geba'. Moj punkt jest prosty, dostal kosza na interview
              nalezy to zaakceptowac i albo starac sie o inna prace albo obnizyc wymagania.
              Dorabianie teorii konspiracji jest zalosnym aktem zdesperowanego czlowieka.
              Wydzwanianie i wypisywanie listow dlaczego dostal kosza na interview w
              najlepszym ukladzie jest nietaktowne; zupelnie nie do zaakceptowania w
              jakkiejkolwiek pracy. Umiejetnosc pracy z ludzmi nie jest najwyrazniej mocym
              punktem Pana CGN. Zobacz post na temat gdzie opisuje, ze studenci sie go bali.

              Wspolczuje, ze straciles prace z Port Kembla. Zalatwianie pracy dla znajomych
              jest szeroko rozpowszechnione w Oz i nie ma nic wspolnego z rasizmem.
              Ot, blizsza koszula cialu.
              Posiadanie swojego zdania i manifestowanie go zawsze grozilo, ze bedziesz
              piewszy w kolejce do wysiadki. Albo lizusostwo i komfort stalej pracy, albo
              bycie soba. Wybor jest twoj.

              Pzd


              • reichman Re: what a lovely character! 04.03.04, 08:28
                Gość portalu: Kan_z_oz napisał(a):
                Reichman napisal; Juz sam fakt, ze zabraklo ci jedynie 'auditing and management
                skills' (takie cos mozna powiedziec o kimkolwiek bez koniecznosci
                przedstawiania dowodow), swiadczy o oszustwie. Z czyms podobnym spotkalem sie w
                Australii nie raz. Kiedy zwalniano mnie z BHP w Port Kembla, po przepracowaniu
                ponad 9 lat jako inzynier (po 10 latach nabralbym specjalnych praw), uslyszalem
                od bossa tylko jeden zarzut pod moim adresem: 'lack of political skills'. Byla
                to prawda, nie lizalem niczyjej dupy i to wystarczylo do zwolnienia. Wedle
                oficjalnej wersji zlikwidowano etat, czyli na moim miejscu zatrudnili 'swojego'
                z upadajacego wtedy Newcastle.
                Nie rozumiem twojej reakcji; CGN odbyl interview i nie zostal wybrany.
                - Ale jak widac z owego assessment, nie mogli sie przyczepic do niczego
                konkretnego. W kazdej instytucji mamy nieco inna tzw. corporate culture, a wiec
                kazdemu kandydatowi z zewnatrz mozna postawic zarzut, ze nie ma on czy ona
                odpowiednich "management or political skills". A CGN, o ile dobrze rozumiem,
                staral sie o prace jako programista w audit office, i znajomosc audytu nie byla
                bynajmniej wymagana od kandydatow na to stanowisko. A zmieniajac kryteria w
                biegu mozna wyeliminowac kazdego, np. najlepszy biegacz zostanie
                zdyskwalifikowany, gdy sedziowie zmienia w polowie dystansu definicje
                konkurencji z biegu na chod. I rest my case.

                Analizowanie dlaczego, oraz czy mial czy nie mial auditing/management skills,
                doswiadczenie jest bez sensu. Powod mogl byc tak prozaiczny jak ten, ze nie
                podobala sie im jego 'geba'. Moj punkt jest prosty, dostal kosza na interview
                nalezy to zaakceptowac i albo starac sie o inna prace albo obnizyc wymagania.
                - Nie. To jest defetyzm i brak pewnosci siebie, co pograza 90% polonii
                australijskiej. Nie wolno im bylo w owym audit office odrzucic kandydata na
                panstwowe stanowisko na podstawie "geby", a obnizanie wymagan przez kandydata
                prowadzi do tego, ze 90% owej polonii sprzata domy zydom, a w najlepszym
                wypadku ich biura. Kazdy ma prawo dochodzic swych praw w prawdziwej demokracji,
                no, ale Australia demokracja nigdy nie byla (krolestwo z krolowa obcej
                narodowosci, mieszkajaca po drugiej stronie globu).

                Dorabianie teorii konspiracji jest zalosnym aktem zdesperowanego czlowieka.
                Wydzwanianie i wypisywanie listow dlaczego dostal kosza na interview w
                najlepszym ukladzie jest nietaktowne; zupelnie nie do zaakceptowania w
                jakkiejkolwiek pracy. Umiejetnosc pracy z ludzmi nie jest najwyrazniej mocym
                punktem Pana CGN. Zobacz post na temat gdzie opisuje, ze studenci sie go bali.
                - Gdzie ten post? I czy nie lepiej ze sie go stuenci bali niz mieli by mu kosz
                do smieci na glowe zakaldac albo wbijac noz w plecy? Czy dochodzenie swych praw
                jest wynikiem niedostosowania do systemu w Australii, a moze odwrotnie, wlasnie
                doskonnalego poznania tego systemu, i dostosowania sie do niego. Mylisz PRL i
                PRL-bis (dzisiejsza Polske) z panstwami tzw.liberalnej demokracji, gdzie
                obywatel ma prawo pozwac panstwo do sadu. I co robi teraz np. Bumar w USA?
                Widzisz, na zachodzie czy w Australii sad to nie tylko sad kryminalny, to tez
                sady cywilne, gdzie sie rozstrzyga sprawy takie jak dyskryminacja w przyjeciu
                do pracy czy przyjeciu danej oferty na przetargu. Musisz sie jeszcze sporo
                nauczyc jak dziala wspolczesne panstwo kapitalistyczne.

                Wspolczuje, ze straciles prace z Port Kembla. Zalatwianie pracy dla znajomych
                jest szeroko rozpowszechnione w Oz i nie ma nic wspolnego z rasizmem.
                - Czyzby? Tak sie bowiem sklada, ze najlepsze plecy maja w Oz anglosasi. Zobacz
                jak malo Polakow jest na jakichkolwiek stanowiskach, a ci co sa to na ogol albo
                polscy zydzi (Jakubowicz), nieudacznicy co sie wzenili w anglosaskie elity
                (Zyggi Switkowski) albo ex komunistyczni dygnitarze, jak obecny komisarz do
                spraw osob niepelnosprawnych.

                Ot, blizsza koszula cialu. Posiadanie swojego zdania i manifestowanie go zawsze
                grozilo, ze bedziesz piewszy w kolejce do wysiadki. Albo lizusostwo i komfort
                stalej pracy, albo bycie soba. Wybor jest twoj.
                - Od razu widac, ktora opcje ty przyjales, stad sie podlizujesz australijczykom
                nawet na tym forum. A poniewaz najbardziej wartosciowe jesdnostki w Australii
                nie maja tam szans, bo tacy maja swoje zdanie, to w Australii jest jak jest -
                potencjalnie bogaty kraj, ale z olbrzymim dlugiem zagranicznym (per capita o
                wiele wyzszym niz w Polsce), chronicznym bezrobociem de facto ponad 10%,
                upadajacymi farmami i fabrykami, kraj, ktory zyje gownie z wysylania wegla i
                rud do Japoni, czyli sztucznie utrzymywany standard I swiata w kraju III swiata.
                I rest my case again.
                • Gość: pijar Re: what a lovely character! IP: *.nsw.bigpond.net.au 04.03.04, 11:13
                  'Nie wolno im bylo w owym audit office odrzucic kandydata na
                  panstwowe stanowisko na podstawie "geby"'

                  Dokladnie tak. Panstwo musi przestrzegac podstawowych regul, co innego firma
                  prywatna. Szkoda, ze Kagan oficjalnie przegral, bo gdyby wygral to powstalby
                  precedens prawny, z ktorego moglibysmy dzis wszyscy korzystac. W panujacym w
                  Australii systemie prawnym niezamozny lud musi prawa wydzierac wladzy poprzez
                  wygrywanie w sadach 'niemozliwych do wygrania' spraw. Kazdy urodzony tu
                  Australijczyk to rozumie i docenia walczacych outsiderow. Szanuje Kagana za to,
                  ze podjal sie slusznej walki.
                  • reichman Re: what a lovely character! 04.03.04, 12:11
                    Gość portalu: pijar napisał(a):
                    'Nie wolno im bylo w owym audit office odrzucic kandydata na panstwowe
                    stanowisko na podstawie "geby"'.
                    - Dokladnie tak. Panstwo musi przestrzegac podstawowych regul, co innego firma
                    prywatna. Szkoda, ze Kagan oficjalnie przegral, bo gdyby wygral to powstalby
                    precedens prawny, z ktorego moglibysmy dzis wszyscy korzystac. W panujacym w
                    Australii systemie prawnym niezamozny lud musi prawa wydzierac wladzy poprzez
                    wygrywanie w sadach 'niemozliwych do wygrania' spraw. Kazdy urodzony tu
                    Australijczyk to rozumie i docenia walczacych outsiderow. Szanuje Kagana za to,
                    ze podjal sie slusznej walki.
                    - Nie tylko panstwowa. Prywatna tez (przynajmniej w teorii) nie moze. Ale malo
                    kto z polonusow w OZ potrafi zrozumiec angielski, stad nie wiedza o tym, ze sa
                    na kazdym kroku nielegalnie dyskryminowani. No, ale jak systuacja na rynku
                    prtacy jest tam naprawde taka, jak to opisal (a raczej przepisal) Kagan, bo
                    znalazlem chyba jego zrodlo wiadomosci, to szkoda gadac i nie ma co sie dziwic,
                    ze dyskryminuja obcych, jak dla siebie nie maja pracy. Tylko po co tam wciaz
                    Polacy jezdza, i czemu tam wciaz siedza? Czy te zasilki sa na prawde tak
                    atrakcyjne dla polonii, ze oplaca sie na nich wegetowac latami? Oto ten tekst:
                    Jak podaje konserwatywny "The Australian" (Christine Wallace "One in Three
                    Australians on Welfare" w "The Australian" z 11 lipca 2003), jedna trzecia
                    ludności Australii w wieku produkcyjnym (to jest 15-64 lat) jest zależna od
                    różnego rodzaju zasiłków (tzw. welfare), otrzymywanych od państwa (głównie od
                    jego federalnych agencji takich jak Centrelink). Jest to znaczny wzrost, jako
                    iż w roku 1982 tylko jedna czwarta Australijczyków w wieku produkcyjnym była
                    zależna od owych zasiłków. Jest to głownie wynikiem obecnych trudności na
                    australijskim rynku pracy, czyli wysokiego bezrobocia, w znacznej części
                    ukrytego poprzez manipulację danymi statystycznymi, spowodowanego długotrwałą
                    recesją z początkami w latach 1970tych i trwającą właściwie do dnia
                    dzisiejszego, a także „drugorzędną” recesją lat 1989-1990. Owe osoby to nie
                    tylko ci, co pobierają zasiłek dla bezrobotnych (tzw. New Start, czyli „Nowy
                    Początek” – typowo Orwellowska frazeologia, której nie powstydziliby się nawet
                    i komuniści), ale też zasiłki dla samotnych matek, zasiłki dla inwalidów i tzw.
                    zasiłki specjalne, a nawet wcześniejsze emerytury (Przypominam, iż chodzi tu o
                    osoby w wieku produkcyjnym, czyli 15-64 lat). Typowym odbiorcą zasiłku z
                    Centrelink jest wciąż samotna matka, ale, co gorsze, coraz więcej samotnych
                    mężczyzn, urodzonych poza Australią i o przeciętnym (to jest średnim)
                    wykształceniu, staje się klientami wspomnianego biura Centrelink, czyli agencji
                    federalnego Ministerstwa do Spraw Zabezpieczenia Socjalnego (Department of
                    Social Security). Jest to o tyle istotne, iż do niedawna, owi mężczyźni byli
                    poszukiwani na rynku pracy, ale relatywny upadek australijskiego przemysłu
                    przetwórczego (a wcześniej kryzys w rolnictwie) oraz praktycznie pełna
                    mechanizacja i zwiększająca się szybko automatyzacja a nawet i robotyzacja
                    górnictwa zmniejszyły radykalnie zapotrzebowanie na tego typu siłę roboczą.
                    Artykuł Wallace jest oparty na badaniach przeprowadzonych przez Yi-Ping Tsenga
                    i Rogera Wilkinsa - ekonomistów z prestiżowego Melbourne University.


                • Gość: kamila Re: what a lovely character! IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 04.03.04, 17:19
                  reichman napisał:
                  90% owej polonii sprzata domy zydom

                  Skad te dane? Ciekawa jestem, ze az 90% ???!!!


                  >I czy nie lepiej ze sie go stuenci bali niz mieli by mu kosz
                  > do smieci na glowe zakaldac albo wbijac noz w plecy?

                  Nie lepiej, mozna sobie tak ulozyc stosunki z uczniami aby w obie strony bylo
                  fair, tzw. wychowanie podmiotowe, jesli slyszales, poza tym studenci to nie
                  gimnazjum, wiec latwiej wymagac nie strasząc ich, co wcale nie jest dobrym
                  sposobem (straszenie, bycie groźnym)).
                  • Gość: CGN Re: what a lovely character! IP: 213.241.90.* 04.03.04, 22:09
                    1) Zgoda! Powinno byc pomiedzy 85.5% a 92.5% z bledem pomiartu ok. 5%.
                    2) I skad ten pomysl, ze sie mnie studemci bali? Ze raz wywalilem z wykladu
                    prowodyra co innym przeszkadzal? A oblewalem mniej niz przecietna Monash.
                    A wiec mie wierz za bardzo plotkom...
          • Gość: kamila Re: what a lovely character! IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 04.03.04, 17:09
            Przestancie mowic o kaganie, jest inny watek specjalny do tego, bo schodzimy z
            tematu...Poza tym nie badzmy tacy jak on i nie komentujmy jego zachowan. To
            czlowiek nieszczesliwy i niepotrzeba go jeszcze dobijac. Az taka szuja to z
            niego nie jest, jest po prostu troche rozżalony i tak to sie przejawia.
            Pozdrawiam
            • teleforo Re: what a lovely character! 04.03.04, 17:56
              Gość portalu: kamila napisał(a):

              > Przestancie mowic o kaganie, jest inny watek specjalny do tego, bo schodzimy
              z
              > tematu...Poza tym nie badzmy tacy jak on i nie komentujmy jego zachowan. To
              > czlowiek nieszczesliwy i niepotrzeba go jeszcze dobijac. Az taka szuja to z
              > niego nie jest, jest po prostu troche rozżalony i tak to sie przejawia.
              > Pozdrawiam

              tak sie sklada, ze najlepiej trzymal sie tematu CGN
              poza tym nie wyglada mi on na czlowieka nieszczesliwego (skad ta zlosliwosc?)
              wrecz przeciwnie, na czlowieka, ktory osiagnal na emigracji duzo wiecej
              niz wiekszosc tych przestraszonych emigracyjnych szakali
              no i wlasnie jak nie chcesz aby dyskutowac na ten temat to po co sama
              dolewasz oliwy do ognia?
              btw, ty tez nie jestes az taka szuja, tylko troche naiwna i zyciowo
              niedoswiadczona

              pozdrawiam
              • Gość: CGN Re: what a lovely character! IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 04.03.04, 18:41
                Skad ta idea, ze jestem nieszczesliwym nieudacznikiem? Jestem bardzo zadowolony
                z zycia. A ze nie wszystko poszlo zawsze po mej mysli? Ja sie wtedy nie
                poddaje, a walcze o me prawa. A ze to nie odpowiada tym, co sobie stworzyli
                falszywy obraz Australii i NZ, albo tym, co sie nawet boja myslec o walce o
                wlasne prawa, to juz nie moja wina...
                Pozdr.
                CGN
              • Gość: kamila Re: what a lovely character! IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 04.03.04, 19:25
                Mowilam to z pelnym szacunkiem i brakiem jakiejkolwiek zlosliwosci.
                po co pozdrawiasz skoro zle o mnie mowisz? udawana zyczliwosc
                • teleforo Re: what a lovely character! 04.03.04, 20:11
                  Gość portalu: kamila napisał(a):

                  > Mowilam to z pelnym szacunkiem i brakiem jakiejkolwiek zlosliwosci.
                  > po co pozdrawiasz skoro zle o mnie mowisz? udawana zyczliwosc

                  w takim razie masz bardzo niekonwencjonalny sposob wyrazania
                  "pelnego szacunku"
                  dla mnie wyrazanie szacunku nie obejmuje sformulowan typu
                  "taka szuja to z niego nie jest" (to jaka jest???)
                  "To czlowiek nieszczesliwy i niepotrzeba go jeszcze dobijac" (to nie
                  jest czlowiek nieszczesliwy i falszywa litosc jesttutaj szydercza)

                  jezeli chodzi o pozdrowienia, to jest cos czego moze sie kiedys
                  nauczysz jak wyjedziesz na zachod, tutaj uzywanie formulek grzecznosciowych
                  jest wrodzone i stosowane nawet w przypadku zazartej duskusji z kims o
                  diametralnie roznych pogladach
                  jezeli chodzi o zyczliwosc czy tez brak takowej, to chyba cos zle odczytalas,
                  jestes mi po prostu obojetna, i jedynie dyskutuje z twoimi wypowiedziami

                  pozdrawiam
                  • Gość: kamila Re: what a lovely character! IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 04.03.04, 20:31
                    teleforo napisała:

                    > "taka szuja to z niego nie jest" (to jaka jest???)

                    Chodzilo o to ze nie jest, to "taka" bylo do wypowiedzi kogos kto nazwal kagana
                    szuja w ogole, nie powinno sie nikogo tak nazywac. Mimo iz kagan niezle mnie
                    wkurzyl pare razy, nie tylko na tym watku, to nie nazwalam go nigdy w ten
                    sposob i nie zamierzam nikogo.

                    • Gość: CGN Re: what a lovely character! IP: 213.241.90.* 04.03.04, 21:55
                      Widze, ze Pani Kamila zaczyna naprawde byc dama! Jakiego koloru ponczoszki Pani
                      Kamila dzis zalozyla?
                      • Gość: kamila Re: what a lovely character! IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 05.03.04, 14:09
                        Bardzo prosze bez kpin, dobrze?
                        • Gość: CGN Re: what a lovely character! IP: *.blich.krakow.pl 05.03.04, 15:29
                          Prosze o odrobine poczucia humoru! bez tego przepadniesz wsrod anglosasow!
                  • Gość: CGN Re: what a lovely character! IP: 213.241.90.* 04.03.04, 22:01
                    W NZ i OZ uzywa sie ciagle formulek typu:
                    - my pleasure (moja przyjemnosc = aby ciebie diabli wzieli)
                    - nice to see you again (milo ciebie znow spotkac = znowu sie na ciebie
                    nudziarzu natknalem)
                    A w USA:
                    - have a nice day (miej mily dzien = abys sie udlawil)
                    No, ale to taka ich kultura, sztuczna i zaklamana, ale jedyna w swym zaklamaniu
                    i sztucznosci... Bez tych formulek jak bez reki czy raczej jezyka w gebie! wink
                    • Gość: kamila Re: what a lovely character! IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 05.03.04, 14:13
                      Po czesci sie zgadzam, bez sensu zyczyc komus milego dnia jak sie go szczerze
                      nienawidzi i wcale nie chce tego zyczyc. Z kolei Polacy mogliby byc troche
                      bardziej zyczliwi i okazywac przychylnosc.
                      • Gość: CGN Re: what a lovely character! IP: *.blich.krakow.pl 05.03.04, 15:28
                        Widzisz, ze sie nie nadajesz do NZ! Jestes zbyt szczera na te ich anglosaska
                        oblude!
                        • Gość: kamila Re: what a lovely character! IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 05.03.04, 18:27
                          Nie wszyscy sa obludni, zarowno w Polsce jak i tam. Poza tym jak mozna byc zbyt
                          szczerym? Albo sie jest albo nie, a zyczliwosc to co innego, jesli sie kogos
                          lubi mozna to przeciez okazac.
                          • Gość: CGN Re: what a lovely character! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.04, 16:59
                            Zgoda, ale u Anglosasow obluda to standardowy sposob zycia, u Polakow zas
                            odstepstwo od normy.
                • Gość: CGN Re: what a lovely character! IP: 213.241.90.* 04.03.04, 22:05
                  Patrz nizej. To tylko zwrot grzecznosciowy, nic wiecej! Jak angol mowi ci "nice
                  to see you" to wcale nie znaczy, ze sie cieszy ze ciebie widzi, a jak mowi "my
                  pleasure" to moze to maskowac gleboka nieprzyjemnosc ze musi sie z toba
                  kontaktowac. Jak chcesz prosperowac w NZ to musisz perfect opanowac te oblude
                  anglosaska...
                  Have a nice day (this is a common yankke lie)...
      • reichman Re: Apokalipsa doktora Kellera 04.03.04, 08:55
        starywiarus napisał:
        Biorąc pod uwagę, że p. Lech Keller (CGN, Kagan, Sydnejczyk i diabli wiedzą ile
        jeszcze innych ksyw) stosunkowo niedawno powoływał się publicznie na swoje
        inwalidztwo psychiatryczne (zaskarżył - bezskutecznie - australijskie
        ministerstwo spraw zagranicznych do sądu o dyskryminowanie go na tle kraju
        urodzenia i choroby psychicznej, ponieważ nie dostał się do pracy w
        dyplomacji), to odkładajcie poprawkę na to, że rozmawiacie z człowiekiem
        chorym.
        - A czy to jest powod aby go dyskryminowac? Zarowno w UE jak i w Australii nie
        wolno nikogo dyskryminowac ze wzgledu na chorobe (w tym AIDS/HIV) czy tez
        inwalidztwo, w tym psychiatryczne. Widze, ze zyjesz wciaz w sredniowieczu, jak
        na Prawdziwego Polaka-Katolika przystalo.

        Keller to informatyk, ktory na emigracji w RPA i Australii nie znalazł roboty
        na miarę swoich ambicji, więc się w Australii przekwalifikował na humanistę-
        literaturoznawcę i też nie znalazł roboty na miarę swoich ambicji.

        - A moze spojrzysz tak: jak sie zrobil kryzys w informatyce (IT) i zaczeli
        zwalniac pracownikow, to sie dostosowal do zmian na rynku pracy,
        przekwalifikowal i zaczal szukac pracy w innym sektorze gospodarki, nie tak
        zdepresowanym jak IT? To sie nazywa dostosowanie pracownika do zmieniajacych
        sioe warunkow na rynku pracy, i jest godne nalsladowania.

        Nie jest to moze zanadto zdumiewajace, ponieważ Keller doktoryzował się w
        Australii z Lema, a liczba wysoko płatnych posad dla specjalistów od twórczości
        Stanislawa Lema wynosi na australijskim rynku pracy w okrągłych liczbach równo
        zero.
        - Skad ta pewnosc? Dla ciebie Lem to pewnie tylko Bajki Robotow i Pilot Pirx.
        Sam fakt, ze mozna sie bylo z niego doktoryzowac w Australii dowodzi, ze jest
        tam zapotrzebowanie na znawcow jego tworczosci. Skad ta niska ocena polskiej
        kultury i polskich tworcow u ciebie? Czyzby tak cie zgnoili w Oz, ze uwazasz
        wszystko co polskie za goowno warte, bo ci wbili do glowy, ze jako Polak jestes
        nikim w Oz, ergo wszystko co polskie jest w Oz bezwartosciowe, w tym polska
        literatura, w tym Lem tlumaczony na angielski i wydawany w USA i UK w milionach
        egzemplarzy. Zal mi ciebie, jak i prawie calej polonii w OZ, ze sie dala tak
        zgnoic, bez najmniejszego protestu, a jak ktos z Polakow w OZ chce sie wybic i
        dochodzic swych praw, to wy juz bez zadnej zachety ze strony rasistowskich
        wladz, sami go sciagacie do swego polonijnego, smierdzacego lizusowstwem i
        donosicielstwem bagienka.

        Zwłaszcza zaś dopiekło mu, że nie dostał się do australijskiej dyplomacji, w
        konkursie otwartym, w którym o 25 posad ubiegało się ponad 2000 osób. Jest od
        tego czasu całkowicie przekonany, że został straszliwie skrzywdzony z powodu
        swojego akcentu i pochodzenia, i nic co moglibyście powiedzieć w dyskusji z
        nim, nie jest w stanie zmienić tej opinii.
        - I co z tego, ze bylo 2000 kandydatow? Ilu z nich mialo doktorat z nauk
        politycznych i to z czolowego australijskiego uniwersytetu i znalo biegle
        chocby jeden jezyk obcy? 2-3? Ilu znasz rodowitych australijczykow co znaja
        biegle chocby jeden jezyk obcy? Bo ja zadnego. Oni uwazaja, ze kazdy
        cudzoziemiec powinien znac angielski, i nie chca sie uczyc obcych jezykow.

        Na tle doznanych na emigracji niepowodzeń osobistych, facet znalazl sobie teraz
        mesjanistyczne posłannictwo: zniechęcić do emigracji jak największą liczbę
        osób. Im więcej sie z nim dyskutuje, tym więcej go to nakręca. Trudno
        powiedzieć, jak poważne te Kellerowe niepowodzenia były; nie wiadomo na ile
        winne były rzexczywiste defekty Australii i NZ, a na ile nadmiernie wygórowane
        ambicje Kellera, ale on to opisuje to w tonie sprawozdania z przegranej bitwy.
        - Wygorowane ambicje? Nie sadze, on sie staral o raczej podrzedna posade,
        ponizej jego kwalifikacji i doswiadczenia. Przyznaj sie lepiej, ze nie mozesz
        mu wybaczyc tego, ze odwazyl sie skonczyc studia w Australii i starac sie tam o
        prace, zarezerwowana dotad dla rodowitych australijczykow, czyli cos, co dla
        was, zgnojonych przez tamtejszy anglosaski establishement jest nie do pojecia.

        Wolno mu naturalnie, ale czytajcie to raczej jako literaturę niż dokument...
        - A to co ty piszesz, to tylko dowod na to, ze was tak zgnojono w OZ czy innym
        NZ, ze atakujecie kazdego Polaka, ktory odwazy sie tam bronic swych praw.

        Redliński również na tle niepowodzeń osobistych w USA napisał szyderczy
        pastisz "Szczuropolacy", który niektórzy w Polsce gotowi są traktować jak
        niepodważalne objawienie, bo zaraz im się robi lepiej jak przeczytają, że komu
        innemu jest gorzej.
        - Szczuropolacy to, niestety, prawdziwy obraz 99% polonii w USA. Gdyby bylo
        inaczej, to dawno by wizy dla Polakow skasowali, i bysmy latali do USA czy
        innej Australii bez przeszkod.

        Otoż, ani moje własne doświadczenia w Australii, ani doświadczenia
        jakichkolwiek osób, jakie znam osobiście w Australii, w żadnym stopniu nie
        potwierdzają mrocznego obrazu, jaki na metry produkuje Keller. Nie potwierdza
        też tego obrazu fakt, że Australia nie ma żadnych kłopotów ze znalezieniem 120
        000 chętnych rocznie gotowych spełnić jej dosyć wygórowane kryteria
        imigracyjne.
        - Dla imigrantow z III swiata Oz to raj. Podobnie dla bezrobotnych z PL. A to,
        ze ci tak dobrze w OZ swiadczy tylko o tym, ze tam najlepiej sie czuja
        dnosiciele i lizusy twego pokroju, co pokornie przyjely do wiadomosci, ze w Oz
        moga najwyzej kible czyscic, a wiec robia to z ochota, i udaja, ze sa
        szczesliwi, bo za te sama prace czyscicieli kibli w PL dostawali by gora 10%-
        20% tego, co dostaja w Oz.

        Możliwe, że gdzieś na marginesie społeczeństwa istnieją tu jakieś zagrzybione
        slumsy i ziemianki zamieszkałe przez wygłodzonych podludzi, ale ja ani takich
        nie widziałem w ciagu dobrze ponad 20 lat tu spędzonych, ani sam nie mieszkałem
        w niczym podobnym, nawet wiele lat temu, jako bardzo początkujacy emigrant -
        sam jak palec i bez grosza, chociaż z przyzwoitym angielskim i wolą przeżycia.
        - Pjedz co Redfernm, Cabramamtta i wiekszosci zachodnich przedmiesc Sydney, a
        takze na zachod Melbourne, do Sunshine czt Footscray, albo do Springvale czy
        Noble Park w Melbourne. Tylko uwazaj, abys powrocil calo z tych wycieczek.

        Keller tak się zraził do Zachodu w ogóle, a do Australii w szczególności, że
        wyjechał z powrotem do Polski, i Bóg z nim. Nie on pierwszy i zapewne nie on
        ostatni. Życzę mu jak najlepiej. Ale na emigracji każdy jest kowalem wlasnego
        losu. Użeranie się z defetystami to najgorsze z możliwych przygotowanie do
        emigracyjnych decyzji.
        - Defetysta jestes ty, bo sie pogodziles z tym, ze w Oz bedziesz zawsze
        popychlem, stad atakujesz kazdego, kto ma wieksze ambicje niz ty.

        Poza tym - co właściwie ryzykujecie? Dziś już można, w najgorszym wypadku,
        wrócić bez kłopotu do Polski, bogatszym o język i doświadczenie, tak jak to
        miedzy innymi sam Keller uczynił. Australii co prawda nienawidzi, ale całkiem
        mu to nie przeszkadza powoływać się w Polsce na australijskie doświadczenie w
        swoim CV...
        - A czemu by nie? kazde doswiadczenie sie liczy, nie tylko dobre!
      • reichman Re: Apokalipsa doktora Kellera 04.03.04, 08:59
        starywiarus napisał: Keller v Commonwealth Department of Foreign Affairs
        Trade [2001] FMCA 96
        href="http://www.fms.gov.au/judge/html/keller2001.html"target="_blank">www.fms.g
        ov.au/judge/html/keller2001.html</a>
        (...) He alleges he was unsuccessful because of his ethnicity, that is that
        he was born in Poland , and because he suffers from a disability, that is a
        psychiatric disability.(...)
        - A czy to jest powod do wstydu, czy tez do dsykryminowania kogos? Czy slepy ma
        sie wstydzic swej slepoty a beznogi zolnierz ("stary wiarus") braku owej nogi?
        Wytlumacz mi, prosze, czemu wedlug ciebie inwalidztwo psychiatryczne ma byc
        gorsze niz fizyczne, i czemu mialby sie Keller jego wstydzic?
        Czekam na odpowiedz.
        • waldek.usa Re: W miedzyczasie (poniewaz 04.03.04, 22:59
          Starywiarus smacznie spi w Australii) podpowiem: poniewaz jako nick masz staz
          12 postow proponuje zrobic wywiad i wrzucic "starywiarus" na wyszukiwarke forum
          i zobaczysz jego posty. Nastepny bedzie Kagan vel CGN, czyli w realu Lech
          Keller. Ten sympatyczny jadoziejca zieje jadem do wszystkiego co australijskie.
          Po roznych mniej badz bardziej rozbrajajacych wyczynach w AU spie*dolil do
          Pomrocznej, gdyz wyrobil sobie status persona non grata.
          To tak w telegraficznym skrocie.
          Dobra rada: postudiuj forum i zorientujesz sie kto, co itp.
          • Gość: Kan_z_oz Re: W miedzyczasie (poniewaz IP: *.mega.tmns.net.au 05.03.04, 10:36
            186 wpisow; okolo 50 dokonanych przez jedna osobe na temat gdzie nie mial wiele
            do powiedzenia. Jest to zaiste wyczyn godny porownania do osiagniec Zygiego
            Switkowskiego (CEO Telstry) oraz promowania do dyplomacji.
            Zycze powodzenia w szukaniu pracy wszystkim zainteresowanym.
            Kan jest kobieta i zyczy Panom wszelkiej pomyslnosci, po tej niezapomnianej
            lekcji na temat uzdrowienia Oz.

            Pzd z Sydney
            • Gość: CGN Re: W miedzyczasie (poniewaz IP: *.crowley.pl 05.03.04, 12:18
              Zyggi sie nie sprawdzil jako fizyk (nie byl w stanie zrozumiec jak elektron z
              zerowymi rozmiarami moze miec jednoczesnie nieskonczona mase), wiec zostal
              prezesem Telstry, bo sie wzenil w elite australijska. I teraz z firmy, co
              kiedys nie miala konkurentow na rynku australijskim robi po woli bankruta,
              liczac, ze odkupi jej pozostalosci od szeryfa (komornika) za pol darmo, po czym
              sprzeda budynki, grunta itp. spekulantom i tak sie wzbogaci metoda PRLowska...
          • Gość: CGN Re: W miedzyczasie (poniewaz IP: *.crowley.pl 05.03.04, 12:21
            Znow zostaje ci tylko niewybredny atak ad personam? Zazdroscisz mi, ze stac
            mnie na mieszkanie i w PL i w OZ, i ze nie musze byc zalezny, jak ty, od
            zasilkow socjalnych (marnych zreszta w USA) i od dorabiania na czarno w roznych
            Jackowach?
            • waldek.usa Re: W miedzyczasie (poniewaz 05.03.04, 21:12
              Gość portalu: CGN napisał(a):

              > Znow zostaje ci tylko niewybredny atak ad personam? Zazdroscisz mi, ze stac
              > mnie na mieszkanie i w PL i w OZ, i ze nie musze byc zalezny, jak ty, od
              > zasilkow socjalnych (marnych zreszta w USA) i od dorabiania na czarno w
              roznych
              >
              > Jackowach?



              A tu zes sie popisal brakiem intelektu i walnoles jak masarz swinska piz*da o
              kontuar, bo:

              1. zadne "znow", ja "niewybredny atak ad personam" nie stosuje, zamiast tego
              serwuje cesarzowi co cesarskie, w twoim przypadku ty mnie go*no obchodzisz


              2. a kto ty dla mnie jestes? niczego ci nie zazdroszcze, poniewaz to co maja
              inni zwisa mi leniwie nacia, wazne jest dla mnie to, co JA mam. Nie mierz mnie
              swoja miara

              3. zasilkow socjalnych nie pobieram, poniewaz w przeciwienstwie do ciebie pracy
              nie stracilem

              4. na czarno dorabiac nie musze, chociazby dlatego ze nie uznaje "na czarno" (w
              Bostonie, uwazasz gamoniu, nie ma Jackowa) i nie mam zamiaru wykorzystac
              systemu, co zreszta w twoim przypadku nie wypalilo. I bardzo dobrze!

              5. zanim do kogo gebe otworzysz, zapoznaj sie z osoba i zrob rozpoznanie
              terenu, zeby sie tak przypadkiem durniem forumowym nie zrobic

              6. nie odzywaj sie do mnie, bos krow na moim folwarku nie pasal i nie mam
              ochoty cie znac
              • Gość: CGN Re: W miedzyczasie (poniewaz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.04, 16:55
                Gość portalu: CGN napisał(a): Znow zostaje ci tylko niewybredny atak ad
                personam? Zazdroscisz mi, ze stac mnie na mieszkanie i w PL i w OZ, i ze nie
                musze byc zalezny, jak ty, od zasilkow socjalnych (marnych zreszta w USA) i od
                dorabiania na czarno w roznych Jackowach?
                waldek.usa napisał: A tu zes sie popisal brakiem intelektu i walnoles jak
                masarz swinska piz*da o kontuar, bo:
                C: Piekny jezyk, nie ma co... sad

                1. zadne "znow", ja "niewybredny atak ad personam" nie stosuje, zamiast tego
                serwuje cesarzowi co cesarskie, w twoim przypadku ty mnie go*no obchodzisz
                C: To czemu tyle czasu spedzasz na tym forum atakujac mnie?

                2. a kto ty dla mnie jestes? niczego ci nie zazdroszcze, poniewaz to co maja
                inni zwisa mi leniwie nacia, wazne jest dla mnie to, co JA mam. Nie mierz mnie
                swoja miara
                C: Zazdroscisz, bowiem sporo czasu spedzasz atakujac mnie, przy okazji
                pokazujac jaki prymityw z ciebie... sad

                3. zasilkow socjalnych nie pobieram, poniewaz w przeciwienstwie do ciebie pracy
                nie stracilem
                C: Bo jej nigdy nie miales, znaczy sie legalnej, stad nigdy zasilku w USA nie
                dostaniesz, a jako Illegal Alien, czeka cie tylko deportacja, i to po tylu
                dniach stania na mrozie pod konsulatem, i tylu latach charowy za pol darmo przy
                usuwaniu azbestu... sad Najgorsze, ze ci zabiora nawet te kilkaset dolarow,
                uskladane kosztem niedozywienia i dzielenia lozka z 2 takimi jak ty
                nielegalnymi Polaczkami w USA... sad

                4. na czarno dorabiac nie musze, chociazby dlatego ze nie uznaje "na czarno" (w
                Bostonie, uwazasz gamoniu, nie ma Jackowa) i nie mam zamiaru wykorzystac
                systemu, co zreszta w twoim przypadku nie wypalilo. I bardzo dobrze!
                C: Bostona to mozesz sobie zatanczyc na balu. Ty bys tam nie trafil, bo LOT do
                Bostonu nie lata, tylko do NY i Chicago, a ty po angielsku przeciez ani me ani
                be, a balbys sie zapytac kogokolwiek, bo jako nielegalny nie bedziesz przeciez
                zwracac na siebie uwagi... sad

                5. zanim do kogo gebe otworzysz, zapoznaj sie z osoba i zrob rozpoznanie
                terenu, zeby sie tak przypadkiem durniem forumowym nie zrobic
                C: Skad mam wiedziec wiecej o tobie, jak sie wstydzisz nawet swego nazwiska i
                imiona (waldek moze byc rownie dobrze zmyslone)...

                6. nie odzywaj sie do mnie, bos krow na moim folwarku nie pasal i nie mam
                ochoty cie znac
                C: Folwark to mial Pan tego tatusia. Jak nie chcesz mnie znac, to nie odpisuj
                na moje posty!

          • prawdziwystarywairus Re: W miedzyczasie (poniewaz 05.03.04, 21:30
            Starywiarus smacznie spi w Australii) podpowiem: poniewaz jako nick masz staz
            12 postow proponuje zrobic wywiad i wrzucic "starywiarus" czyli Robert Jaworski
            na wyszukiwarke forum i zobaczysz jego posty.Ten sympatyczny jadoziejca zieje
            jadem do wszystkiego co polskie.

            Po roznych mniej badz bardziej rozbrajajacych wyczynach w PL spie*dolil do
            Australii.
            To tak w telegraficznym skrocie.
            Dobra rada: postudiuj forum i zorientujesz sie kto, co itp.
            • Gość: CGN Re: W miedzyczasie (poniewaz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.04, 16:41
              Czy to jest ten sam Jaworski, co napisal donos na Kellera na Monash University?
            • Gość: stary_ale_jary CGN MASZ RACJE W 100% IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 07.03.04, 00:16
              Czytam twoje watki jak swoje. Mam paszport NZelandzki i OZlandzki.
              W RPA nie bylem i niechce byc. Ale z tym co piszesz o obydwu krajach tam na
              dole to prawda ktora nie chce w zaden sposob dotrzec do kolejnych frajerow
              chetnych do wyjazdu na dol.

              Wszyscy patrza tak optymistycznie ze az strach to czytac, dorosli jak dzieci.
              Ja bylem optymistyczny (inaczej tez bym sie nie dostal do tego grajdola) ale
              inni to mnie przerazaja swoja ignoracja rzeczywistoci.

              Nic, kazy musi przekonac sie na wlasnej d.pie.
              • Gość: CGN Re: CGN MASZ RACJE W 100% IP: 213.199.192.* 07.03.04, 17:04
                Gość portalu: stary_ale_jary napisał(a): Czytam twoje watki jak swoje. Mam
                paszport NZelandzki i OZlandzki. W RPA nie bylem i niechce byc. Ale z tym co
                piszesz o obydwu krajach tam na dole to prawda ktora nie chce w zaden sposob
                dotrzec do kolejnych frajerow chetnych do wyjazdu na dol.
                C: No coz, to sie nazywa wishful thinking, objaw lekkiej schiozofreni i
                autyzmu, czyli widzenie swiata jaki powinien byc, a nie jaki jest...
                Mnie paszport NZ nie potrzebny, bo z australijskim wchodze w NZ wejsciem dla
                ob. OZ i NZ, i moge siedziec w NZ ile chce, z prawem do zasilkow, w razie
                czego... Dobrze, ze masz tez paszport australijski. Dobry jak sie leci do USA.

                Wszyscy patrza tak optymistycznie ze az strach to czytac, dorosli jak dzieci.
                Ja bylem optymistyczny (inaczej tez bym sie nie dostal do tego grajdola) ale
                inni to mnie przerazaja swoja ignoracja rzeczywistoci.
                C: Obiektywnie NZ to piekny kraj, ale co z tego, jak sie tam zarobic nie da.
                Podobno Ceylon (Sri Lanka) to raj na ziemii: super klimat, piekne krajobrazy,
                przystojne kobity, ale czemu nikt tam ie emigruje poza SP AC Clarke, ktory
                zreszta mial miliony, jak tam wyemigrowal!

                Nic, kazy musi przekonac sie na wlasnej d.pie.
                C: Racja! ja ich prestrzegalem. Zrobilem swoje, teraz oni musza podjac decyzje!
                Ja tez czasem tesknie do Auckland a nawet Wellington, a szczegolnie do pieknych
                karjobrazow Victorii, parkow w Melbourne, mego domku i ogrodka w Blackburn, ale
                jak sobie pomyle, ze tam spotkam tubylcow (bynajmniej nie ma tu na mysli
                Aborygenow czy Maorysow), to mi przechodzi "jak reka ujal"...
                Pozdr.
                CGN

    • Gość: stary_ale_jary Pamietam jak po przybyciu do NZelandii............ IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 07.03.04, 01:49
      W osrodku w Mangere kolo Auckland. Jakas pani z miejscowej polonii zwrocila sie
      do mnie i malzonki w pierwszych slowach..
      "No i po huj tu przyjechaliscie?, biede klepac"

      Utkwilo mi to jakos w pamieci
      • Gość: CGN Re: Pamietam jak po przybyciu do NZelandii....... IP: 213.199.192.* 07.03.04, 16:57
        Ja przyjechalem do NZ za wlasne pieniadze (DM zarobione w RFN).
        Ale mowili mi ludzie z "solidarnosciowej" emigracji, ze stara polonia z NZ
        witala ich w latch 1980tych slowami" abyscie dostali tu tak w doope, jak mysmy
        dostali w latach 1940tych i 1950tych".... sad
        Polakom w NZ i OZ mowiono wtedy od razu: spalcie swe dyplomy, zapomnijacie o
        swych kwalifikacjach, tu sie nadajecie tylko na parobkow, drwali i sluzbe
        domowa...
    • Gość: homo.nullis Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: 213.236.218.* 07.03.04, 16:19
      Zastanawiajace jak wiele do powiedzenia o NZ maja ludzie ktorzy nigdy tu nie
      byli albo byli tylko "przejazdem". Spedzilem w tym kraju dokladnie 22 lata i
      nie mam zamiaru sie stad wyprowadzic. Ani teraz, ani pozniej ani tez w ogole.
      Chyba najbardziej zgodne z rzeczywistoscia sa uwagi Asi i czesciowo Piotra.
      Reszte mozna sobie darowac. Na taka "rekreacje" jak czytanie postow frustratow
      czasu szkoda.
      • Gość: CGN Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: 213.199.192.* 07.03.04, 16:54
        Jak jestes Gomulka-bis, lubisz zimny wychow (nie tylko cielat), zadowolisz sie
        suchym chlebem i woda (dosc czysta w NZ), nie znasz angielskiego, wiec nie
        wiesz, ze ciebie na kazdym kroku dyskryminuja i ze jest caly swiat poza owymi
        wysepkami zagubionymi na Pacyfiku, to bylbys rownie szczesliwy i w Mongolii.
        Ale nie uogolniaj: ty jestes wyjatkiem, ktory potwierdza regule. Ponad 10%
        Nowozelandczykow mieszka w Australii, a mieszkalo by wiecej, gdyby nie
        restrykcje nalozone przez Canberre na imigracje zrobkowo-zasilkowa z NZ do
        Australii...
      • Gość: stary_ale_jary Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 07.03.04, 18:52
        Gość portalu: homo.nullis napisał(a):

        > Zastanawiajace jak wiele do powiedzenia o NZ maja ludzie ktorzy nigdy tu nie
        > byli albo byli tylko "przejazdem". Spedzilem w tym kraju dokladnie 22 lata i
        > nie mam zamiaru sie stad wyprowadzic. Ani teraz, ani pozniej ani tez w ogole.
        > Chyba najbardziej zgodne z rzeczywistoscia sa uwagi Asi i czesciowo Piotra.
        > Reszte mozna sobie darowac. Na taka "rekreacje" jak czytanie postow
        frustratow
        > czasu szkoda.


        No, coz sa ludzie ktorzy sie poddaja i zostaja nawet w RPA mimo totalnej biedy.
        Tak tez jest i z NZ. Krzysztof Kolumb tez byl flustratem inaczej by nie miel
        ochoty na odkrycia.
        • peter2715626 Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 07.03.04, 20:54
          Trudno dyskutowac, gdy kazdy ma inne doswiadczenia i te same fakty widzi
          inaczej. Ja przyjechalem do Nowej Zelandii niedawno, z uznanym wczesniej przez
          tutejsze wladze dyplomem i atrakcyjnym cv. Prace w mojej specjalnosci
          inzynierskiej znalazlem po 3 tygodniach poszukiwania i otrzymuje wynagrodzenie
          wyraznie powyzej przecietnej. Podobnie moja zona. Wspaniale nam sie tu zyje,
          poznalismy bardzo sympatycznych tubylcow i nie czujemy sie dyskryminowani. Nie
          bylem w osrodku dla uchodzcow z trzeciego swiata w Mangere, nie prosilem o
          socjalne mieszkanie i zasilek. Wszystko zawdzieczam sobie i mojej zonie.

          Wlasciwie nie ma sensu dalej dyskutowac, nie moge jednak milczaco przygladac
          sie temu co tu przeczytalem. Najlatwiej za swoje niepowodzenia oskarzac innych,
          zamiast spojrzec w lustro. Nawet moge to zrozumiec.




          =====================

          mordor.mds.pl/peter
          • Gość: Asia do homo.nullis IP: *.adsl.xtra.co.nz 08.03.04, 00:59
            czesc smile

            gdzie w Nowej Zelandii mieszkasz? pytam bo pewnie przyjechalismy mniej wiecej w
            tym samych czasie, moze sie nawet znamy smile
            gdybys wolal odezwac sie na mojego e-maila, to napisz na brigyd@yahoo.com

            pozdrawiam

            • Gość: Homo.nullis Re: do homo.nullis IP: 213.236.218.* 08.03.04, 15:50
              Najczesciej mieszkam w Dunedin, a w Christchurch do niedawna bywalem bardzo
              czesto chociaz raczej przelotnie. Mam raczej niewiele kontaktow z tutejszymi
              Polakami, chociaz w Ch-ch znam kilka osob. Przyjechalem do NZ w 1982 roku, to
              byl wtedy zupelnie inny kraj niz obecnie, ale mimo zmian - i tych na lepsze i
              takich na gorsze nigdy nie zalowalem tej decyzji. Bawia mnie wynurzenia
              forumowych frustratow, mieszkalem w moim zyciu w kilku krajach, bywalem w
              conajmniej kilkudziesieciu, zdaje sobie ze nie istnieje raj na ziemi, nie jest
              nim rowniez i NZ, ale do dzis uwazam ze lepszy kraj nie mogl mi sie przytrafic
              jako ta Druga Ojczyzna. I nawet nie widze potrzeby by stwierdzenie to
              udowadniac. Przeciez truizmy wynikaja same z siebie nieprawdaz?smile
              Pozdrawiamsmile
              • reichman Do homo.nullis na NZ welfare (dole) 08.03.04, 17:39
                Jestes tak pusty jak twoj nick... sad W roku 1982 w NZ byly w sprzedazy wciaz
                radia lampowe, takie jak produkowal S+P Kasprzak. Samochody byly drozsze niz w
                Polsce, a ich stan tecniczny taki, ze w RFN to 99% byloby z miejsca skierowane
                na zlom. Nie znano wowczas w NZ ogrzewania (o klimatyzacji w ogole nie
                wspomne), a mlodziez marzyla o wyjezdzie do Australii, co zreszta zrobila
                (gdyby Polacy tak wyjezdzali, to w RFN byloby dzis prawie 4 miliony rdzennych
                Polakow). W roku 1982 byla w NZ galopujaca inflacja, wiec konserwatywny premier
                Maldoon oglosil po komunistycznemu zamrozenie plac i cen. Oczywiscie ceny wciaz
                wzrastaly, ale place nie. Poniewaz nie mialem wtedy jeszcze paszportu
                australijskiego, wiec pojechalem, jak tysiace Nowozelandczykow, na kontrakt do
                RPA, skad pojechalem tez za wlasne $$$ do Australii. W NZ zoatali tylko tacy
                nieudacznicy jak ty, co sie ciesza, ze tam dostaja zasilek, nieco lepszy niz
                przecietna placa w Polsce... sad

                Gość portalu: Homo.nullis napisał(a):
                Najczesciej mieszkam w Dunedin, a w Christchurch do niedawna bywalem bardzo
                czesto chociaz raczej przelotnie. Mam raczej niewiele kontaktow z tutejszymi
                Polakami, chociaz w Ch-ch znam kilka osob. Przyjechalem do NZ w 1982 roku, to
                byl wtedy zupelnie inny kraj niz obecnie, ale mimo zmian - i tych na lepsze i
                takich na gorsze nigdy nie zalowalem tej decyzji. Bawia mnie wynurzenia
                forumowych frustratow, mieszkalem w moim zyciu w kilku krajach, bywalem w
                conajmniej kilkudziesieciu, zdaje sobie ze nie istnieje raj na ziemi, nie jest
                nim rowniez i NZ, ale do dzis uwazam ze lepszy kraj nie mogl mi sie przytrafic
                jako ta Druga Ojczyzna. I nawet nie widze potrzeby by stwierdzenie to
                udowadniac. Przeciez truizmy wynikaja same z siebie nieprawdaz?smile
                Pozdrawiamsmile
                • Gość: Homo.nullis Re: Do homo.nullis na NZ welfare (dole) IP: 213.236.218.* 09.03.04, 04:00
                  reichman napisał:

                  > Jestes tak pusty jak twoj nick... sad
                  Dziekuje za komplement. Warty poziomu osoby ktora go prawi.

                  W roku 1982 w NZ byly w sprzedazy wciaz
                  > radia lampowe, takie jak produkowal S+P Kasprzak.

                  Bzdura.

                  Samochody byly drozsze niz w
                  > Polsce, a ich stan tecniczny taki, ze w RFN to 99% byloby z miejsca
                  skierowane
                  > na zlom.

                  Samochody byly drogie to fakt, czy drozsze niz w Polsce nie wiem, nie
                  porownywalem cen z polskimi. Jesli chodzi o stan techniczny, byly rozne, nowsze
                  i zadbane byly ok, starsze i niezadbane w roznym stanie, jak w kazdym kraju
                  stan samochodu zalezal glownie od jego wlasciciela.

                  Nie znano wowczas w NZ ogrzewania (o klimatyzacji w ogole nie
                  > wspomne), a mlodziez marzyla o wyjezdzie do Australii, co zreszta zrobila
                  > (gdyby Polacy tak wyjezdzali, to w RFN byloby dzis prawie 4 miliony rdzennych
                  > Polakow). W roku 1982 byla w NZ galopujaca inflacja, wiec konserwatywny
                  premier
                  >
                  > Maldoon oglosil po komunistycznemu zamrozenie plac i cen. Oczywiscie ceny
                  wciaz
                  >
                  > wzrastaly, ale place nie.
                  Ceny rowniez nie wzrastaly. Zamrozenia wzrostu plac nie nalezy pojmowac
                  doslownie. Zreszta to szerszy temat.

                  Poniewaz nie mialem wtedy jeszcze paszportu
                  > australijskiego, wiec pojechalem, jak tysiace Nowozelandczykow, na kontrakt
                  do
                  > RPA, skad pojechalem tez za wlasne $$$ do Australii.

                  Ufam ze po wykorzystaniu oprawiles ten paszport w ramki i zawiesiles go na
                  scianie. Premier Muldoon nie tylko zamrozil place i ceny. Pamietam go bardziej
                  z pewnego stwierdzenia.
                  "NZ-ers moving across to Aussie increase IQ level on both sides of the Tasman".
                  Nie watpie ze takze i ciebie mial na mysli.

                  W NZ zoatali tylko tacy
                  > nieudacznicy jak ty, co sie ciesza, ze tam dostaja zasilek, nieco lepszy niz
                  > przecietna placa w Polsce... sad


                  Musze cie rozczarowac. Nie tylko nie jestem ani tez nie bylem na zasilku dla
                  bezrobotnych. Zarabiam znacznie powyzej przecietnej i to od samego poczatku
                  mojego pobytu w tym kraju.

                  Bez pozdrowien.
                  • Gość: kamila Re: Do homo.nullis na NZ welfare (dole) IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 09.03.04, 13:04
                    Nie przejmuj sie jakims frustratem, to jakis starszy czlowiek, ktory nie
                    potrafi odnalezc sie we wspolczesnym swiecie i wciaz wspomina lata 80-te, nie
                    warto sie scierac na niego, niech sobie zyje gdzie chce.
                    Czy Dunedin jest duzym miastem?
                    Łatwo znalezc prace? (dla pedagoga i informatyka-choc niekoniecznie scisle z
                    zawodem)
                    Pozdrawiam.
                    • reichman Re: Do homo.nullis na NZ welfare (dole) 09.03.04, 13:44
                      Gość portalu: kamila napisał(a): Nie przejmuj sie jakims frustratem, to jakis
                      starszy czlowiek, ktory nie potrafi odnalezc sie we wspolczesnym swiecie i
                      wciaz wspomina lata 80-te, nie warto sie scierac na niego, niech sobie zyje
                      gdzie chce.
                      - Teraz awansowalem na "starszego czlowieka"? No coz, lata 1980te to byly
                      ostatnie lata wzglednie wysokiego standardu zycia w NZ i Australii, stad je
                      sobie wspominam. Wtedy z jednej przecietnej pensji mozna bylo w Australii kupic
                      domek z dzialka, a w NZ domek bez dzialki czyli tzw. unit. Dzis o tym
                      zapomnijcie... Rozumiem wasza frustracje: chcieli byscie sie pochwalic czyms na
                      tej emigracji, a tu sie okazuje, ze nie ma czym, ze w kieszeniach pusto,
                      chcialo by sie do domu, ale nie ma za co i nie wypada przylatywac z
                      tej "Hameryki" na antypodach bez grosza przy duszy... sad

                      Czy Dunedin jest duzym miastem?
                      - Ok 100 tys. luda, z czego wiekszosc studentow. Jest pare burdelikow, jedna
                      ulica ze sklepami, dworzec z ktorego 2 razy dziennie odjezdza pociag i
                      malownicze choc zimnawe i wietrzne okolice, pelne owiec. Tubylcy mowia po
                      szkocku (tj. po angielsku ze silnym szkockim akcentem), wiec aby ich zrozumiec,
                      trzeba na prawde dobrze znac angielski.

                      Łatwo znalezc prace? (dla pedagoga i informatyka-choc niekoniecznie scisle z
                      zawodem)
                      - Pedagogow maja tam dosyc wlasnych (duzy uniwersytet, z ktorego zyje prawie
                      cale miasto). Obcych wiec nie potrzebuja. Informatykow tam zatrudnia glownie
                      tez uniwerek, ale maja od dawna komplet, szczegolnie, ze tzw. development robia
                      w Indiach, bo to sie taniej kalkuluje. W Dunedin poszukuja z zagranicy tylko
                      full paying students, ale na to cie nie stac.
                      • Gość: Homo.nullis Re: Do homo.nullis na NZ welfare (dole) IP: 213.236.218.* 09.03.04, 14:15
                        W sumie nie powinienem zaszczycac twoich kretynizmow komentarzem, ale co tam,
                        niech bedzie.
                        A wiec, Dunedin liczy sobie ok 114 tys mieszkancow, w tym ok 15% studentow -
                        jesli 15 % definiujesz jako "wiekszosc" to juz tutaj powinienem zakonczyc...
                        Tubylcy mowia po szkocku? Hm, ci importowani ze Szkocji pewnie mowia. Tubylcy
                        nie z importu mowia po angielsku, z akcentem nowozelandzkim.
                        Jesli chodzi o zatrudnienie, najwiekszym pracodawca jest uniwersytet - jest on
                        zreszta glowna chociaz oczywiscie nie jedyna racja istnienia tego miasta.
                        Kolejnym duzym pracodawca jest szpital. Z praca bywa roznie, w tej chwili nie
                        ma wiekszych problemow poniewaz bezrobocie jest niewysokie.

                        W innym poscie wspominasz o trolejbusach, linowych tramwajach, pociagach i czym
                        tam jeszcze. Trolejbusy zlikwidowano w poczatku lat 80-tych XX wieku (tramwaje
                        konne nieco wczesniej tak jak i "Mornington Cable Car") Zlikwidowano rowniez
                        uliczne oswietlenie naftowe a wylewanie pomyj na ulice zostalo zakazane
                        ustawowo. Pociag z "Chrystusowego kosciola" takze juz nie przyjezdza - nawiasem
                        mowiac nazwa Christchurch nie pochodzi od zadnego "Chrystusowego kosciola".
                        Ale "dlugie swinie" nadal spozywamy z wielka przyjemnoscia. Szczegolnie w
                        niedziele po sumie...


                        Wtedy z jednej przecietnej pensji mozna bylo w Australii kupic
                        >
                        > domek z dzialka, a w NZ domek bez dzialki czyli tzw. unit. Dzis o tym
                        > zapomnijcie... Rozumiem wasza frustracje: chcieli byscie sie pochwalic czyms
                        na
                        >
                        > tej emigracji, a tu sie okazuje, ze nie ma czym, ze w kieszeniach pusto,
                        > chcialo by sie do domu,

                        Do domu? Ja jestem w domu, a co do reszty powyzszego cytatu jest tak idiotyczny
                        ze nie bede sie do niego odnosil. Tak zreszta jak i do wzmianek o "development
                        w Indiach" ktore sa rownie prawdziwe.
                        A tak zupelnie nawiasem zapytam: czyzby cie jakis Hindus z roboty wykolegowal?
                        I natepnej nie udalo sie znalezc?
                        A moze najlatwiej dowartosciowac sie pierdolac "anonimowo" glupoty w necie?
                      • Gość: kamila Re: Do homo.nullis na NZ welfare (dole) IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 09.03.04, 14:29
                        Nie pytalam ciebie o Dunedin, ale osobe,ktora tam aktualnie mieszka.
                        Na jakiej podstawie twierdzisz, ze mnie na cos nie stac? Tak sie sklada,ze
                        chcialabym wyemigrowac do NZ wlasnie dlatego ze mnie na to stac (na dom z
                        ogrodem tez i pol roku zycia bez pracy).
                  • reichman Re: Do homo.nullis na NZ welfare (dole) 09.03.04, 14:00
                    Gość portalu: Homo.nullis napisał(a):
                    reichman napisał: Jestes tak pusty jak twoj nick... sad
                    - Dziekuje za komplement. Warty poziomu osoby ktora go prawi.
              • Gość: Asia Re: do homo.nullis IP: *.adsl.xtra.co.nz 08.03.04, 20:55
                witam ponownie

                tez za pierwszym razem przyjechalam do NZ w 82, chociaz nie chyba w lutym 83
                roku, tyle ze mieszkalam w Auckland, potem w Whangarej, tez nie znam nikogo w
                Christchurch, w Auckland pewnie jeszcze sa jacys ktorych znam smile
                jezeli chodzi o druga ojczyzne jestem takiego samego zdania jak Ty, mialam to
                szczescie ze tez troche podrozowalam po roznych krajach, tu czuje sie jak w
                domu, nikogo nie staram sie przekonywac ani do NZ ani wogole do emigracji, bo
                to indywidualna sprawa kazdego i kazdy to przyjmuje inaczej. Mam nadzieje
                wybrac sie kiedys do Dunedin, czy jest tam wiecej polakow?

                pozdrawiam serdecznie smile
                • Gość: Homo.nullis Re: do homo.nullis IP: 213.236.218.* 09.03.04, 04:04
                  I ja bardzi krotko mieszkalem w Auckland, ale nie podobalo mi sie to miasto.
                  W Dunedin Polakow jest niewielu, pewnie ok. 20 osob, chociaz niektorzy sie "nie
                  ujawniaja", tak zreszta jak i jasmile A wybrac sie tam napewno warto, sliczne
                  miasto, moim zdaniem najladniejsze w NZ. No i zupelnie niedaleko od Ch-ch.
                  Pzdrsmile
                  • reichman Re: do homo.nullis 09.03.04, 14:06
                    Gość portalu: Homo.nullis napisał(a):
                    I ja bardzi krotko mieszkalem w Auckland, ale nie podobalo mi sie to miasto.
                    - Ale to jest jedyne miejsce, gdzie mozna jeszcze w NZ znalezc prace!

                    W Dunedin Polakow jest niewielu, pewnie ok. 20 osob, chociaz niektorzy sie "nie
                    ujawniaja", tak zreszta jak i jasmile A wybrac sie tam napewno warto, sliczne
                    miasto, moim zdaniem najladniejsze w NZ. No i zupelnie niedaleko od Ch-ch.
                    - I co z tego, ze ladne, jak na koncu swiata, zimno i nie ma tam co robic (w
                    sensie braku pracy i braku rozrywki)...
                    • Gość: kamila Re: do homo.nullis IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 09.03.04, 14:41
                      reichman napisał:
                      > - I co z tego, ze ladne, jak na koncu swiata, zimno i nie ma tam co robic (w
                      > sensie braku pracy i braku rozrywki)...

                      No widzisz, dla niektorych rozrywka jest przyroda, pojcie na spacer,
                      pojezdzenie na rowerze, niedaleki wypad na weekend, uprawianie
                      ogrodu,grillowanie itp. Ale dla ciebie widocznie to za malo, lubisz inny rodzaj
                      rozrywki, dlatego w NZ ci sie nie podobalo. Poza tym w NZ jest mnostwo
                      cielawych miejsc do zwiedzenia, na obu wyspach, ale ciebie to nie interesowalo
                      i wolales wrocic. Wez pod uwage fakt, ze nie wszyscy sa tacy jak ty...
                • reichman Re: do homo.nullis 09.03.04, 14:02
                  Gość portalu: Asia napisał(a):
                  witam ponownie
                  tez za pierwszym razem przyjechalam do NZ w 82, chociaz nie chyba w lutym 83
                  roku, tyle ze mieszkalam w Auckland, potem w Whangarej, tez nie znam nikogo w
                  Christchurch, w Auckland pewnie jeszcze sa jacys ktorych znam smile
                  - I co z tego?

                  jezeli chodzi o druga ojczyzne jestem takiego samego zdania jak Ty, mialam to
                  szczescie ze tez troche podrozowalam po roznych krajach, tu czuje sie jak w
                  domu, nikogo nie staram sie przekonywac ani do NZ ani wogole do emigracji, bo
                  to indywidualna sprawa kazdego i kazdy to przyjmuje inaczej. Mam nadzieje
                  wybrac sie kiedys do Dunedin, czy jest tam wiecej polakow?
                  - Tam sa glownie Szkoci i studenci z roznych miejsc. Polakow tam raczej nie ma,
                  wynmarli by tam z zimna, glodu i braku pracy.
          • Gość: stary_ale_jary Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 08.03.04, 05:59
            peter2715626 napisał:

            > Trudno dyskutowac, gdy kazdy ma inne doswiadczenia i te same fakty widzi
            > inaczej. Ja przyjechalem do Nowej Zelandii niedawno, z uznanym wczesniej
            przez
            > tutejsze wladze dyplomem i atrakcyjnym cv. Prace w mojej specjalnosci
            > inzynierskiej znalazlem po 3 tygodniach poszukiwania i otrzymuje
            wynagrodzenie
            > wyraznie powyzej przecietnej. Podobnie moja zona. Wspaniale nam sie tu zyje,
            > poznalismy bardzo sympatycznych tubylcow i nie czujemy sie dyskryminowani.
            Nie
            > bylem w osrodku dla uchodzcow z trzeciego swiata w Mangere, nie prosilem o
            > socjalne mieszkanie i zasilek. Wszystko zawdzieczam sobie i mojej zonie.
            >
            > Wlasciwie nie ma sensu dalej dyskutowac, nie moge jednak milczaco przygladac
            > sie temu co tu przeczytalem. Najlatwiej za swoje niepowodzenia oskarzac
            innych,
            >
            > zamiast spojrzec w lustro. Nawet moge to zrozumiec.

            Zgadza sie, ale nie ma dowodow na to czy piszesz prawde. Wiele takich opowieci
            jak twoja slyszalem w NZ i niestety zbyt duzo i zbyt czesto nie byl to pelny
            obraz rzeczywistosci.
            Wszedzie na swiecie da sie zyc, wiesz ilu Polakow zyje w Argentynie, Brazylii,
            czy Wenezueli i nigdy z tamtad sie nie wyniosa. Powiem wiecej nic innego w
            zyciu nie widzieli oprocz Polski i miejsca gdzie zyja. I tutaj jest pies
            pogrzebany. Wiekszosc krajow swiata gdzie zyje ludzie wspaniale jest blisko
            Polski w Europie. No ale wszyscy wola wyjechac na Marsa i szukac zycia tam.
            A znalieziona krople wody tam cenia bardziej niz miliony litrow wody w Baltyku.
            To jest masochism.
            • Gość: ToeToe Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.orcon.net.nz 08.03.04, 08:15
              A moze po prostu ludzie sa rozni. I rozne tez maja wymagania i oczekiwania. Dla
              jednych nie ma wiekszej frajdy niz nowy model samochodu, $$$ na koncie (i ten
              ciagly progress zer) a dla innych spacer w T-shircie i beeee na kazdym zakrecie.
              • reichman Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 08.03.04, 12:42
                Zgoda! Ale nawet T-shirt kosztuje, poza tym aby sie legalnie dostac na tzw.
                zachod, to trzeba miec forse, albo sie naszykowac na charowke za pol darmo...
                Bez legalnego pobytu czlowiek staje sie zastraszonym zwierzeciem, co dobrze
                widac szczegolnie w tzw. polskich dzielnicach slumsow Chicago czy NY... sad

                Gość portalu: ToeToe napisał(a): A moze po prostu ludzie sa rozni. I rozne tez
                maja wymagania i oczekiwania. Dla jednych nie ma wiekszej frajdy niz nowy model
                samochodu, $$$ na koncie (i ten ciagly progress zer) a dla innych spacer w T-
                shircie i beeee na kazdym zakrecie.
            • reichman Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 08.03.04, 12:54
              Gość portalu: stary_ale_jary napisał(a):
              peter2715626 napisał:
              Trudno dyskutowac, gdy kazdy ma inne doswiadczenia i te same fakty widzi
              inaczej. Ja przyjechalem do Nowej Zelandii niedawno, z uznanym wczesniej
              przez tutejsze wladze dyplomem i atrakcyjnym cv. Prace w mojej specjalnosci
              inzynierskiej znalazlem po 3 tygodniach poszukiwania i otrzymuje
              wynagrodzenie wyraznie powyzej przecietnej. Podobnie moja zona. Wspaniale nam
              sie tu zyje, poznalismy bardzo sympatycznych tubylcow i nie czujemy sie
              dyskryminowani.
              - Do czasu, az bedziez potrzebny. Ale w kazdej chwili moga cie zwolnic i
              zastapic o polowe tanszym Hindusem. Wtedy twoj dyplom bedzie nic nie wartym
              swistkiem papieru, choc bylby opatrzony setka nowozelandzkich pieczeci...
              A ze slabo znasz angielski, to nie zauwazasz jak sobie robia z ciebie
              publicznie, na twych oczach jajca... sad Tego sie nauczysz za jakies 5-10 lat,
              jak oczywiscie bedzie cie stac na dlaszy pobyt w NZ.

              Nie bylem w osrodku dla uchodzcow z trzeciego swiata w Mangere, nie prosilem o
              socjalne mieszkanie i zasilek. Wszystko zawdzieczam sobie i mojej zonie.
              - Ale bedziesz potrzebowac zasilku w przyszlosci, jak skonczysz 40ke, i
              zatrudnia na twe miejsce mlodszego, tanszego i i wydajniejszego pracownika... sad

              Wlasciwie nie ma sensu dalej dyskutowac, nie moge jednak milczaco przygladac
              sie temu co tu przeczytalem. Najlatwiej za swoje niepowodzenia oskarzac
              nnych, zamiast spojrzec w lustro. Nawet moge to zrozumiec.
              - Jakie "niepowodzenia"? Odroznij nielegalna dyskryminacje ludzi z
              kwalifikacjami (formalnymi i nieformalnymi) od niepowodzen spowodowanych
              lenistwem, glupota czy nieuctwem!

              Zgadza sie, ale nie ma dowodow na to czy piszesz prawde. Wiele takich opowiesci
              jak twoja slyszalem w NZ i niestety zbyt duzo i zbyt czesto nie byl to pelny
              obraz rzeczywistosci.
              - Niestety, to byla regula. Ciebie tez czeka zasilek i garkuchnia, jak boss
              odkryje, ze twe kwalifikacje sa przestarzale i ze nie jestes juz pierwszej
              mlodosci... Sprowadza nowy komputer, nowe oprogramowanie itp., i staniesz sie
              redundant, jak stara maszyna... sad Tak bowiem dziala wolnorynkowy kapitalizm!

              Wszedzie na swiecie da sie zyc, wiesz ilu Polakow zyje w Argentynie, Brazylii,
              czy Wenezueli i nigdy z tamtad sie nie wyniosa. Powiem wiecej nic innego w
              zyciu nie widzieli oprocz Polski i miejsca gdzie zyja. I tutaj jest pies
              pogrzebany. Wiekszosc krajow swiata gdzie zyje ludzie wspaniale jest blisko
              Polski w Europie. No ale wszyscy wola wyjechac na Marsa i szukac zycia tam.
              - W Brazylii i Argentynie polonia (na ogol) zyje gorzej niz w Polsce. Mam
              rodzine w Argentynie a moj kumpel z SGPiS byl radca handlowym w Rio...
              W Indiach miliony Hindusow mieszkaja na ulicy (znam z duzych miast tylko Mumbai
              czy Bombaj, ale w Kalkucie jest podobno jeszcze gorzej). Czlowiek wiele zlego
              wytrzyma, jak musi. I ty tez przezyjesz bezrobocie i bezdomnosc, sczegolnie w
              Auckland, gdzie zima jest dosc lagodna i niezbyt dluga...
              • Gość: pijar Tutaj sa swiete spostrzezenia IP: *.nsw.bigpond.net.au 08.03.04, 13:17
                'Odroznij nielegalna dyskryminacje ludzi z kwalifikacjami (formalnymi i
                nieformalnymi) od niepowodzen spowodowanych lenistwem, glupota czy nieuctwem!'

                'Sprowadza nowy komputer, nowe oprogramowanie itp., i staniesz sie redundant,
                jak stara maszyna... '

                Dla przykladu, nowa wersja Microsoft Excel jest denerwujaca i zupelnie
                niepotrzebna, a wszystko po to zeby dokopac 'starym' fachowcom i pozbawic ich
                pracy, bo zrobili sie poprzez lata za dobrzy w dotychczasowe klocki.



                • reichman Re: Tutaj sa swiete spostrzezenia 08.03.04, 17:30
                  Gość portalu: pijar napisał(a):
                  'Odroznij nielegalna dyskryminacje ludzi z kwalifikacjami (formalnymi i
                  nieformalnymi) od niepowodzen spowodowanych lenistwem, glupota czy nieuctwem!'
                  'Sprowadza nowy komputer, nowe oprogramowanie itp., i staniesz sie redundant,
                  jak stara maszyna... '
                  Dla przykladu, nowa wersja Microsoft Excel jest denerwujaca i zupelnie
                  niepotrzebna, a wszystko po to zeby dokopac 'starym' fachowcom i pozbawic ich
                  pracy, bo zrobili sie poprzez lata za dobrzy w dotychczasowe klocki.
                  - Najlepszy byl numer, jak zlikwidowali COBOL i wprowadzili na jego miejsce C.
                  Tak wiec nauczylem sie C. Wiec wprowadzili C+. Nauczylem sie i tego, a nawet
                  dla firmy TANDEM (pozniej COMPAQ, obecnie polknieta przez HP) napisalem
                  podrecznik do programowania w C i C+ w systemie operacyjnym Guardian. Pozniej
                  przyszedl w latach 1998-2000 renesans COBOLU (tzw. Y2K czyli rok 2000), ale ja
                  sie slusznie trzymalem od tego z daleka, bo wszyscy COBOLOwcy stracili robote 2
                  stycznia roku panskiego 2000. Ale jak wprowadzili C++ i Java, to ja
                  powiedzialem dosc, i skonczylem z praca w IT, szczegolnie, ze geniusze z COMPAQ
                  przyslali nam z US kompilatory (translatory) jezykow C i C+ z bledami. Tyle, ze
                  ja przewidujaco sie najpierw przekwalifikowalem, wiec ominal mnie los tysiecy
                  bezrobotnych programistow w Australii, NZ czy USA (juz nie tylko tych z COBOLem
                  ale i C, C+, C++ czy nawet Java). Bowiem teraz programuje sie glownie w
                  Indiach, gdzie place sa niskie. Niestety, programy Made in Idia sa warte tyle,
                  ile za nie placa, czyli goowno. Wiecej w nich bledow niz poprawnego kodu.
                  Pracowalem jako szef zespolu zlozonego z Hindusow w USA dla firmy Target (taki
                  nieco mniejszy WallMart). Albo nic ci "Indusi" nie potrafili zrobic, albo
                  napisali programy, co sie rozlatywaly pierwszego dnia eksploatacji. To byla
                  moja ostatnia praca z Hindusami, teraz sie od nich trzymam z daleka...
                  A nasz kolega z NZ szybciej straci prace niz sie spodziewa, bo po prostu jest
                  za drogi dla swego bossa, w porownaniu z inzynierami z III swiata, gotowych
                  pracowac za 10% tego, co on dostaje na reke... Sprowadza ich jako tzw.
                  konsultantow, na wizy biznesowe, i beda wymieniac co kilka lat, i w ten sposob
                  obejda przepisy imigracyjne w NZ i Australii. To sie nazywa globalizacja i
                  kapitalizm rynkowy!
                  POZDR. smile
                  Reichman
                  • waldek.usa Re: Tutaj sa swiete spostrzezenia 08.03.04, 18:48
                    Hehehe, od poczatku zes mi wygladal na faceta z glowa na karku.
                    • reichman Re: Tutaj sa swiete spostrzezenia 08.03.04, 19:56
                      Trzeba sobie jakos radzic w tej dzunglii, i aby sie nie dac zjesc; trzeba,
                      niestety, uprzedzac ciosy i zjadac innych. Teraz nawet jak masz prace, to
                      musisz zawsze szukac innej, na wypadek redukcji z przyczyn od ciebie
                      niezaleznych. Stad nie wierze w te sielsko-anielskie bajki o bezstresowym zyciu
                      w NZ czy Oz, chyba, ze chodzi o tych, co tam siedza od lat na zasilakach,
                      rentach czy wczesniejszych emeryturach...
                      Pozdr.
                      Reich-Mann
                      • Gość: pijar Re: Tutaj sa swiete spostrzezenia IP: *.nsw.bigpond.net.au 08.03.04, 23:27
                        To pewnie dzieki temu bezstresowemu zyciu w NZ, Kiwisi cierpia na schorzenia
                        psychiczne. Mialem w OZ kiedys narzeczona z NZ, wiekszosc jej rodziny otarla
                        sie o uslugi psychiatryczne, a bratu nawet cos przecieli w mozgu, zeby go
                        przywrocic spoleczenstwu. Z rodzinami jej znajomych bylo podobnie.
                        • kotkanadachu Re: Tutaj sa swiete spostrzezenia 09.03.04, 00:48
                          tak skabie tu siedza sami nieudacznicy, variaci, chorzy, domy sie rozpadaja nie
                          maja ogrzewania, praca marna, wogole wszystko do d... . nie bardzo wiec
                          rozumiem czemu tak dlugo na temat tego kraju dyskutujecie jezeli jest to kraj
                          wogole nie warty tego zeby o nim mowic

                          pewnie ludzie tu tez choruja, na serce np, nogi lamia, zeby im sie psuja i
                          wiele innych chorob ich toczy, rozumiem ze w innych krajach tego nie ma, nie ma
                          ludzi ktorzy cierpia na choroby psychiczne czy inne, wszysce wszedzie poza NZ i
                          Oz zyja w blogiej szczesliwosci, w rzadach sa tylko prawi ludzie (nie jakies
                          lesbijki np) wezmy taki Miller, Oleksy, Kwasniewski, Lepper itd to dopiero sa
                          ludzie godni nasladowania, wezmy wyksztalconych ludzi w Polsce jak im sie uda
                          to zarobia moze nawet 2500 PLN brutto, a za jakis czas jak sie nie beda
                          doksztalcac to nikt ich nie zwolni, ani nowet systemu nie wprowadzi, no bo
                          przeciez oni musza gdzies pracowac, dostana podwyzke i maja byt zapewniony do,
                          konca zycia, sa nawet tacy co maja dwa fakultety i wogole nie pracuja, rzad o
                          nich dba dostaja 400 zl na miesiac przez cale 6 miesiecy i maja fantastyczne
                          widoki na przyszlosc bo jest tylko 20% oficjalne bezrobocie a nieoficjanle w
                          niektorych rejonach ponad 30% wiec wiecej ludzi z dwoma fakultetami ma szanse
                          na 400 zl miesiecznie , w koncu kazdemu po latach ciezkich studiow nalezy sie
                          odpoczynek , jak mnie tu by chcieli dac tyle forsy to tez bym niepracowala ,
                          cholera naprawde wspolczuje tym co musza biede klepac w Australii i Nowej
                          Zelandii, co za kraje niech to dunder
                          • Gość: kamila Re: Tutaj sa swiete spostrzezenia IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 09.03.04, 13:25
                            hahaha! dobrze powiedziane! wink
                          • reichman Re: Tutaj sa swiete spostrzezenia 09.03.04, 14:12
                            kotkanadachu napisała:
                            tak skabie tu siedza sami nieudacznicy, variaci, chorzy, domy sie rozpadaja nie
                            maja ogrzewania, praca marna, wogole wszystko do d... . nie bardzo wiec
                            rozumiem czemu tak dlugo na temat tego kraju dyskutujecie jezeli jest to kraj
                            wogole nie warty tego zeby o nim mowic
                            - Tylko po to aby:
                            1) Przestrzec innych, aby nie wpadli jak wy w owa pulapke imigracyjna. Niewielu
                            takim jak ja sie udalo z niej wydostac...
                            2) To, ze dany kraj (tu NZ) jest biedny i niegoscinny nie znaczy bynajmniej, ze
                            nie jest ciekawy!

                            pewnie ludzie tu tez choruja, na serce np, nogi lamia, zeby im sie psuja i
                            wiele innych chorob ich toczy, rozumiem ze w innych krajach tego nie ma, nie ma
                            ludzi ktorzy cierpia na choroby psychiczne czy inne, wszysce wszedzie poza NZ i
                            Oz zyja w blogiej szczesliwosci, w rzadach sa tylko prawi ludzie (nie jakies
                            lesbijki np) wezmy taki Miller, Oleksy, Kwasniewski, Lepper itd to dopiero sa
                            ludzie godni nasladowania,
                            - Nie udawaj idiotki! Zle jest wszedzie, w Polsce jakby nawet gorzej niz
                            przecietna europejska, ale RIGHT OR WRONG - MY COUNTRY
                            wezmy wyksztalconych ludzi w Polsce jak im sie uda
                            > to zarobia moze nawet 2500 PLN brutto, a za jakis czas jak sie nie beda
                            > doksztalcac to nikt ich nie zwolni, ani nowet systemu nie wprowadzi, no bo
                            > przeciez oni musza gdzies pracowac, dostana podwyzke i maja byt zapewniony
                            do,
                            > konca zycia, sa nawet tacy co maja dwa fakultety i wogole nie pracuja, rzad o
                            > nich dba dostaja 400 zl na miesiac przez cale 6 miesiecy i maja fantastyczne
                            > widoki na przyszlosc bo jest tylko 20% oficjalne bezrobocie a nieoficjanle w
                            > niektorych rejonach ponad 30% wiec wiecej ludzi z dwoma fakultetami ma szanse
                            > na 400 zl miesiecznie , w koncu kazdemu po latach ciezkich studiow nalezy sie
                            > odpoczynek , jak mnie tu by chcieli dac tyle forsy to tez bym niepracowala ,
                            > cholera naprawde wspolczuje tym co musza biede klepac w Australii i Nowej
                            > Zelandii, co za kraje niech to dunder
                            • reichman Tutaj sa swiete spostrzezenia - CD 09.03.04, 14:24
                              kotkanadachu napisała: tak skabie tu siedza sami nieudacznicy, variaci,
                              chorzy, domy sie rozpadaja nie maja ogrzewania, praca marna, wogole wszystko do
                              d... . nie bardzo wiec rozumiem czemu tak dlugo na temat tego kraju
                              dyskutujecie jezeli jest to kraj wogole nie warty tego zeby o nim mowic
                              reichman - Tylko po to aby:
                              1) Przestrzec innych, aby nie wpadli jak wy w owa pulapke imigracyjna. Niewielu
                              takim jak ja sie udalo z niej wydostac...
                              2) To, ze dany kraj (tu NZ) jest biedny i niegoscinny nie znaczy bynajmniej, ze
                              nie jest ciekawy!

                              pewnie ludzie tu tez choruja, na serce np, nogi lamia, zeby im sie psuja i
                              wiele innych chorob ich toczy, rozumiem ze w innych krajach tego nie ma, nie ma
                              ludzi ktorzy cierpia na choroby psychiczne czy inne, wszysce wszedzie poza NZ i
                              Oz zyja w blogiej szczesliwosci, w rzadach sa tylko prawi ludzie (nie jakies
                              lesbijki np) wezmy taki Miller, Oleksy, Kwasniewski, Lepper itd to dopiero sa
                              ludzie godni nasladowania,
                              - Nie udawaj idiotki! Zle jest wszedzie, w Polsce jakby nawet gorzej niz
                              przecietna europejska, ale RIGHT OR WRONG - MY COUNTRY jak to mawiaja Anglicy!

                              wezmy wyksztalconych ludzi w Polsce jak im sie uda to zarobia moze nawet 2500
                              PLN brutto, a za jakis czas jak sie nie beda doksztalcac to nikt ich nie
                              zwolni, ani nowet systemu nie wprowadzi, no bo przeciez oni musza gdzies
                              pracowac, dostana podwyzke i maja byt zapewniony
                              - Bzdura! Ja w PL zarabiam lekko ponad 5 tys. zl netto na miesiac, i to pomimo
                              mego ponad-wyzszego wyksztalcenia...

                              do konca zycia, sa nawet tacy co maja dwa fakultety i wogole nie pracuja, rzad
                              o nich dba dostaja 400 zl na miesiac przez cale 6 miesiecy i maja fantastyczne
                              widoki na przyszlosc bo jest tylko 20% oficjalne bezrobocie a nieoficjanle
                              w niektorych rejonach ponad 30% wiec wiecej ludzi z dwoma fakultetami ma szanse
                              na 400 zl miesiecznie , w koncu kazdemu po latach ciezkich studiow nalezy
                              sie odpoczynek
                              - Podobnie jest w Australii i NZ. Tam tez pracy nie ma dla absolwentow, tyle,
                              ze poniewaz kraje owe sa nieco bogatsze niz PL, to placa nieco wyzsze zasilki,
                              ale juz sie mowi o tym, zeby je znow uciac, bo panstwa nie stac... Gdyby NZ i
                              OZ okupowali Niemcy, to by tam do dzis korzonki jedzono na brekfest, lancz i
                              diner...

                              jak mnie tu by chcieli dac tyle forsy to tez bym niepracowala, cholera naprawde
                              wspolczuje tym co musza biede klepac w Australii i Nowej Zelandii, co za kraje
                              niech to dunder
                              - Zauwaz, ze bieda jest relatywna. Zasilek na rodzine ok. AUD500 na 2 tygodnie,
                              to w Oz starczy ledwo na przezycie, a w PL to juz ok. 3 tys.zl na miesiac.
                              Widzisz, nalezy porownywac nie tylko place ale i ceny, too sie nazywa PPP, i
                              wedlug tego przelicznika miedzynarodowego Chiny, a nie Japonia sa np, druga co
                              do woelkosci gospodarka swiata. Ten co ma 3 tys. zl w PL, zyje sobie jakos,
                              lepiej niz wiekszosc, a w Oz jest nedzarzem. Wsztystko jest relatywne, bieda i
                              bogactwo tez...
                  • Gość: stary_ale_jary Re: Tutaj sa swiete spostrzezenia IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 09.03.04, 06:37
                    reichman napisał:

                    > Gość portalu: pijar napisał(a):
                    > 'Odroznij nielegalna dyskryminacje ludzi z kwalifikacjami (formalnymi i
                    > nieformalnymi) od niepowodzen spowodowanych lenistwem, glupota czy nieuctwem!'
                    > 'Sprowadza nowy komputer, nowe oprogramowanie itp., i staniesz sie redundant,
                    > jak stara maszyna... '
                    > Dla przykladu, nowa wersja Microsoft Excel jest denerwujaca i zupelnie
                    > niepotrzebna, a wszystko po to zeby dokopac 'starym' fachowcom i pozbawic ich
                    > pracy, bo zrobili sie poprzez lata za dobrzy w dotychczasowe klocki.
                    > - Najlepszy byl numer, jak zlikwidowali COBOL i wprowadzili na jego miejsce C.
                    > Tak wiec nauczylem sie C. Wiec wprowadzili C+. Nauczylem sie i tego, a nawet
                    > dla firmy TANDEM (pozniej COMPAQ, obecnie polknieta przez HP) napisalem
                    > podrecznik do programowania w C i C+ w systemie operacyjnym Guardian. Pozniej
                    > przyszedl w latach 1998-2000 renesans COBOLU (tzw. Y2K czyli rok 2000), ale
                    ja
                    > sie slusznie trzymalem od tego z daleka, bo wszyscy COBOLOwcy stracili robote
                    2
                    >
                    > stycznia roku panskiego 2000. Ale jak wprowadzili C++ i Java, to ja
                    > powiedzialem dosc, i skonczylem z praca w IT, szczegolnie, ze geniusze z
                    COMPAQ
                    >
                    > przyslali nam z US kompilatory (translatory) jezykow C i C+ z bledami. Tyle,
                    ze
                    >
                    > ja przewidujaco sie najpierw przekwalifikowalem, wiec ominal mnie los tysiecy
                    > bezrobotnych programistow w Australii, NZ czy USA (juz nie tylko tych z
                    COBOLem
                    >
                    > ale i C, C+, C++ czy nawet Java). Bowiem teraz programuje sie glownie w
                    > Indiach, gdzie place sa niskie. Niestety, programy Made in Idia sa warte
                    tyle,
                    > ile za nie placa, czyli goowno. Wiecej w nich bledow niz poprawnego kodu.
                    > Pracowalem jako szef zespolu zlozonego z Hindusow w USA dla firmy Target
                    (taki
                    > nieco mniejszy WallMart). Albo nic ci "Indusi" nie potrafili zrobic, albo
                    > napisali programy, co sie rozlatywaly pierwszego dnia eksploatacji. To byla
                    > moja ostatnia praca z Hindusami, teraz sie od nich trzymam z daleka...
                    > A nasz kolega z NZ szybciej straci prace niz sie spodziewa, bo po prostu jest
                    > za drogi dla swego bossa, w porownaniu z inzynierami z III swiata, gotowych
                    > pracowac za 10% tego, co on dostaje na reke... Sprowadza ich jako tzw.
                    > konsultantow, na wizy biznesowe, i beda wymieniac co kilka lat, i w ten
                    sposob
                    > obejda przepisy imigracyjne w NZ i Australii. To sie nazywa globalizacja i
                    > kapitalizm rynkowy!
                    > POZDR. smile
                    > Reichman



                  • Gość: stary_ale_jary Re: Tutaj sa swiete spostrzezenia IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 09.03.04, 06:42
                    reichman napisał:

                    > Gość portalu: pijar napisał(a):
                    > 'Odroznij nielegalna dyskryminacje ludzi z kwalifikacjami (formalnymi i
                    > nieformalnymi) od niepowodzen spowodowanych lenistwem, glupota czy nieuctwem!'
                    > 'Sprowadza nowy komputer, nowe oprogramowanie itp., i staniesz sie redundant,
                    > jak stara maszyna... '
                    > Dla przykladu, nowa wersja Microsoft Excel jest denerwujaca i zupelnie
                    > niepotrzebna, a wszystko po to zeby dokopac 'starym' fachowcom i pozbawic ich
                    > pracy, bo zrobili sie poprzez lata za dobrzy w dotychczasowe klocki.
                    > - Najlepszy byl numer, jak zlikwidowali COBOL i wprowadzili na jego miejsce C.
                    > Tak wiec nauczylem sie C. Wiec wprowadzili C+. Nauczylem sie i tego, a nawet
                    > dla firmy TANDEM (pozniej COMPAQ, obecnie polknieta przez HP) napisalem
                    > podrecznik do programowania w C i C+ w systemie operacyjnym Guardian. Pozniej
                    > przyszedl w latach 1998-2000 renesans COBOLU (tzw. Y2K czyli rok 2000), ale
                    ja
                    > sie slusznie trzymalem od tego z daleka, bo wszyscy COBOLOwcy stracili robote
                    2
                    >
                    > stycznia roku panskiego 2000. Ale jak wprowadzili C++ i Java, to ja
                    > powiedzialem dosc, i skonczylem z praca w IT, szczegolnie, ze geniusze z
                    COMPAQ
                    >
                    > przyslali nam z US kompilatory (translatory) jezykow C i C+ z bledami. Tyle,
                    ze
                    >
                    > ja przewidujaco sie najpierw przekwalifikowalem, wiec ominal mnie los tysiecy
                    > bezrobotnych programistow w Australii, NZ czy USA (juz nie tylko tych z
                    COBOLem
                    >
                    > ale i C, C+, C++ czy nawet Java). Bowiem teraz programuje sie glownie w
                    > Indiach, gdzie place sa niskie. Niestety, programy Made in Idia sa warte
                    tyle,
                    > ile za nie placa, czyli goowno. Wiecej w nich bledow niz poprawnego kodu.
                    > Pracowalem jako szef zespolu zlozonego z Hindusow w USA dla firmy Target
                    (taki
                    > nieco mniejszy WallMart). Albo nic ci "Indusi" nie potrafili zrobic, albo
                    > napisali programy, co sie rozlatywaly pierwszego dnia eksploatacji. To byla
                    > moja ostatnia praca z Hindusami, teraz sie od nich trzymam z daleka...
                    > A nasz kolega z NZ szybciej straci prace niz sie spodziewa, bo po prostu jest
                    > za drogi dla swego bossa, w porownaniu z inzynierami z III swiata, gotowych
                    > pracowac za 10% tego, co on dostaje na reke... Sprowadza ich jako tzw.
                    > konsultantow, na wizy biznesowe, i beda wymieniac co kilka lat, i w ten
                    sposob
                    > obejda przepisy imigracyjne w NZ i Australii. To sie nazywa globalizacja i
                    > kapitalizm rynkowy!
                    > POZDR. smile
                    > Reichman


                    Rozne sa przypadki. Programuje 5 lat w VB a teraz VB.NET, ASP.NET tez i pracy
                    mam az za duzo za super $$$.
                    Nie wszystko robi sie w Indiach, w szczegolnosci jak tylko moze byc zrobione w
                    USA.
                    Ci co maja prace maja sie dobrze, nowi sa raczej w ciezkiej sytuacji.

                    • Gość: pijar Re: Tutaj sa swiete spostrzezenia IP: *.nsw.bigpond.net.au 09.03.04, 07:03
                      taaa, ale VB (nie mylic z piwem dla plebsu o tej samej nazwie w Australii), to
                      nie jezyk, a jedynie przystawka do applications Microsoftu - oczko w glowie
                      Billa i tyla.
                    • reichman Re: Tutaj sa swiete spostrzezenia 09.03.04, 14:33
                      Gość portalu: stary_ale_jary napisał(a): Rozne sa przypadki. Programuje 5 lat
                      w VB a teraz VB.NET, ASP.NET tez i pracy mam az za duzo za super $$$.
                      Nie wszystko robi sie w Indiach, w szczegolnosci jak tylko moze byc zrobione w
                      USA.Ci co maja prace maja sie dobrze, nowi sa raczej w ciezkiej sytuacji.
                      - Do czasu. W USA robi sie tylko to, co ze wzgledu na security of the nation
                      nie moze byc robione w Indiach. Tak wiec niedlugo parca przy programowaniu,
                      projektowaniu itp. bedzie w USA tylko dla Amerykanow z dziada pradziada (inni
                      nie dostana tzw. security clearance). Radze ci wiec: pomysl o zmianie zawodu,
                      bo pochodzenia nie zmienisz...
              • starypierdola Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 09.03.04, 02:19
                Nie zagladalem tu bo 240 wpisow "makes me sick". I stracilem! Taka ciekawa
                dyskusja; zgadzam sie bez zastrzezen, szczegolnie z tym:

                >>Trzeba sobie jakos radzic w tej dzunglii, i aby sie nie dac zjesc; trzeba,
                niestety, uprzedzac ciosy i zjadac innych. Teraz nawet jak masz prace, to
                musisz zawsze szukac innej, na wypadek redukcji z przyczyn od ciebie
                niezaleznych. <<

                Frenzy feeding @ Ningaloo reef!! ???

                To jest wlasnie istota kpitalizmu. KONKURENCJA. EWOLUCJA. WALKA O BYT. I trzeba
                sie do tego przyzwyczaic i dostosowac. Albo wyemigrowac do Korei Polnocnej czy
                na jakies Maledivy. Albo zostac w Polsce i narzekac na wszystko / wszystkich.

                Pieprzenie jak to dobrze w Nowej Zelandii, czy w Australii, czy w Ameryce to
                wishfull thinking o jakims nieosiagalnym dreamland. Dobrze ze to wytkneliscie
                troche niedorozwinetej autorce tego watku. Choc nie sadze zeby to zrozumiala.

                SP
                • kotkanadachu Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 09.03.04, 02:33
                  pomieszkaj troche w Polsce to moze Ty cos zrozumiesz, tam jest wieksza dzungla
                  i tam sie ludzie zjadaja, kapitalizm w 19 wiecznym wydaniu

                  musisz byc wyjatkowo inteligentym czlowiekiem jezeli piszesz ze autorka watku
                  jest troche niedorozwinieta, gratuluje czlowieczenstwa
                  • starypierdola Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 09.03.04, 06:37
                    >>musisz byc wyjatkowo inteligentym czlowiekiem jezeli piszesz ze autorka watku
                    jest troche niedorozwinieta, gratuluje czlowieczenstwa<<

                    Za gratulacje dziekuje. Oczekiwalem takowych.

                    Twoja wypowiedz nie wskazuje zebys zadala sobie trud przeczytania wszystkich
                    wypowiedzi na tym watku, nie mowiac o innych, podobnych watkach ktore autorka
                    zakladala poprzednio.

                    Latwo jest komus radzic emigracje, bez zadnej odpowiedzialnosci za skutki:
                    rozbite malzenstwo, ponizajaca praca, odleglosc od bliskich, czesto choroba
                    psychiatryczna, samobojstwo. I to radzic komus kto pisze ze w Polsce daje
                    sobie doskonale rade, tylko ma fantazje zeby wyjechac. I to gdzie?? Na drugi
                    koniec swiata!

                    Get real real, asshole!



                    • Gość: kamila Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 09.03.04, 14:08
                      Po pierwsze: na jakiej podstawie mozesz twierdzic, ze ktos jest niedorozwiniety
                      czy nie? Lekarz jestes czy co, a jesli tak to ciekawy sposob przedstawiania
                      diagnozy (poprzez internet na podstawie kilku zaledwie wypowiedzi)-
                      niedorozwinieta pod jakim wzgledem? Bo niedookresliles. Smieszny jestes i
                      niedokladny, bo nie zakladalam kilku a jeden watek o NZ oprocz tego, wiec albo
                      sie lepiej zorientuj w temacie albo sie nie wypowiadaj, poza tym sam
                      stwierdziles, ze nie chce ci sie czytac tych 240 wypowiedzi. Wiec nie jestes
                      raczej "wtajemniczony" i niewiele wiesz o mnie czy o pozostalych osobach, ktore
                      mi opowiadaja o NZ a nie radza, nikt mi tu nic nie radzi, tylko opisuje swoje
                      osobiste spostrzezenia o co prosilam. Ale ciebie nie prosze o nic, wiec daruj
                      sobie komentarze.
                      • reichman Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 09.03.04, 14:54
                        Gość portalu: kamila napisał(a): Po pierwsze: na jakiej podstawie mozesz
                        twierdzic, ze ktos jest niedorozwiniety czy nie? Lekarz jestes czy co, a jesli
                        tak to ciekawy sposob przedstawiania diagnozy (poprzez internet na podstawie
                        kilku zaledwie wypowiedzi)- niedorozwinieta pod jakim wzgledem? Bo
                        niedookresliles.
                        - Widzisz, z twych niedojrzalych inelektualnie i emocjonalnie wypowiedzi widac
                        wyraznie, ze jestes intelektualnie i emocjonalnie niedororozwinieta. A twe
                        myslenie jest typowo zyczeniowe (wishful thinking), stad podejrzenia o autyzm i
                        lekka schizofrenie. Zapytaj sie, jak mi nie wierzysz, psychologa czy psychiatre
                        o opinie.
                        • Gość: kamila Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 09.03.04, 15:13
                          Tak sie sklada,ze koncze psychologie i pedagogike,wiec chyba lepiej troche sie
                          znam. Ty przyjrzyj sie sobie! Na moja jedna wypowiedz-twoje trzy! Czy to jest
                          zdrowe? Uwazam, ze w ten sposob kompensujesz sobie wlasne ulomnosci! Sprawia ci
                          frajde,gdy jestes zawsze na nie?
                          • reichman Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 09.03.04, 15:41
                            Gość portalu: kamila napisał(a): Tak sie sklada,ze koncze psychologie i
                            pedagogike,wiec chyba lepiej troche sie znam.
                            Czyli jestes tzw. PIPA (tak sie na uniwerku, gdzie kiedys wykladalem, nazywaly
                            potocznie studentki pedagogiki i psychologii)... Gdzie studiujesz? Czy twoj
                            dyplom bedzie uznany gdzies za granica?

                            Ty przyjrzyj sie sobie! Na moja jedna wypowiedz-twoje trzy! Czy to jest
                            zdrowe? Uwazam, ze w ten sposob kompensujesz sobie wlasne ulomnosci! Sprawia ci
                            frajde,gdy jestes zawsze na nie?
                            - Na kazda twa opdowiedz pisze najwyzej jedna... Cos ci sie licznik pomylil...
                            Nie moja wina, ze dzis mam czas...
                    • reichman Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 09.03.04, 15:00
                      starypierdola napisał: Latwo jest komus radzic emigracje, bez zadnej
                      odpowiedzialnosci za skutki: rozbite malzenstwo, ponizajaca praca, odleglosc od
                      bliskich, czesto choroba psychiatryczna, samobojstwo. I to radzic komus kto
                      pisze ze w Polsce daje sobie doskonale rade, tylko ma fantazje zeby wyjechac. I
                      to gdzie?? Na drugi koniec swiata!
                      Get real real, asshole!
                      - Nic dodac, nic ujac. Kamili i jej psiapsiolkom polecam zas sole trzezwiace!
                  • reichman Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 09.03.04, 15:08
                    kotkanadachu napisała: pomieszkaj troche w Polsce to moze Ty cos zrozumiesz,
                    tam jest wieksza dzungla i tam sie ludzie zjadaja, kapitalizm w 19 wiecznym
                    wydaniu
                    - Zgoda, ale tam sie mowi po polsku i jest u siebie, we wlasnej dzungli, gdzie
                    sie zna reguly gry i odglosy czy zapachy wydawane przez drapieznikow...

                    musisz byc wyjatkowo inteligentym czlowiekiem jezeli piszesz ze autorka watku
                    jest troche niedorozwinieta, gratuluje czlowieczenstwa
                    Pisze tylko jak jest. Wolisz slodkie klamstwa?
                • reichman Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 09.03.04, 15:38
                  starypierdola napisał:
                  Nie zagladalem tu bo 240 wpisow "makes me sick". I stracilem! Taka ciekawa
                  dyskusja; zgadzam sie bez zastrzezen, szczegolnie z tym:
                  >>Trzeba sobie jakos radzic w tej dzunglii, i aby sie nie dac zjesc; trzeba,
                  niestety, uprzedzac ciosy i zjadac innych. Teraz nawet jak masz prace, to
                  musisz zawsze szukac innej, na wypadek redukcji z przyczyn od ciebie
                  niezaleznych. <<
                  - Frenzy feeding @ Ningaloo reef!! ???
                  - ???

                  To jest wlasnie istota kpitalizmu. KONKURENCJA. EWOLUCJA. WALKA O BYT. I trzeba
                  sie do tego przyzwyczaic i dostosowac. Albo wyemigrowac do Korei Polnocnej czy
                  na jakies Maledivy. Albo zostac w Polsce i narzekac na wszystko / wszystkich.
                  Pieprzenie jak to dobrze w Nowej Zelandii, czy w Australii, czy w Ameryce to
                  wishfull thinking o jakims nieosiagalnym dreamland. Dobrze ze to wytkneliscie
                  troche niedorozwinetej autorce tego watku. Choc nie sadze zeby to zrozumiala.
                  - Niestety, ona nic nie zrozumiala... sad

                  • Gość: kamila Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 09.03.04, 15:48
                    nie pomyslales, ze nie chce sie wdawac w dyskusje ze starympierdola (fajny
                    nick, nie ma co)? No tak, myslenie nie jest twoja mocna strona...
                    • reichman Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 09.03.04, 17:36
                      Gość portalu: kamila napisał(a):
                      nie pomyslales, ze nie chce sie wdawac w dyskusje ze starympierdola (fajny
                      nick, nie ma co)? No tak, myslenie nie jest twoja mocna strona...
                      - Bez poczucia humoru nie masz czego szukac wsrod angoli...
          • janek.lew Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 25.12.04, 10:34
            peter2715626 napisał:

            > Trudno dyskutowac, gdy kazdy ma inne doswiadczenia i te same fakty widzi
            > inaczej. Ja przyjechalem do Nowej Zelandii niedawno, z uznanym wczesniej przez
            > tutejsze wladze dyplomem i atrakcyjnym cv. Prace w mojej specjalnosci
            > inzynierskiej znalazlem po 3 tygodniach poszukiwania i otrzymuje wynagrodzenie
            > wyraznie powyzej przecietnej. Podobnie moja zona. Wspaniale nam sie tu zyje,
            > poznalismy bardzo sympatycznych tubylcow i nie czujemy sie dyskryminowani. Nie
            > bylem w osrodku dla uchodzcow z trzeciego swiata w Mangere, nie prosilem o
            > socjalne mieszkanie i zasilek. Wszystko zawdzieczam sobie i mojej zonie.
            >
            > Wlasciwie nie ma sensu dalej dyskutowac, nie moge jednak milczaco przygladac
            > sie temu co tu przeczytalem. Najlatwiej za swoje niepowodzenia oskarzac innych,
            >
            > zamiast spojrzec w lustro. Nawet moge to zrozumiec.
            >
            >
            >
            >
            > =====================
            >
            > mordor.mds.pl/peter
      • Gość: Agnieszka Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.adsl.ihug.co.nz 09.03.04, 01:59
        tez sie nad tym zastanawialam; ale czy z to nie typowo polska cecha - wypowiadac sie
        autorytatywnie na tematy, o ktorych wie sie niewiele i w dodatku z trzeciej reki?..
        ja mieszkam w NZ od kilku lat, studiowalam, pracuje, nie doswiadczylam dyskryminacji ( moj
        angielski jest b.dobry, wiec chybabym sie zorientowala..smile) wrecz przeciwnie, ludzie sa
        zainteresowani, inna kultura, innym wychowaniem, zwyczajami.
        wiec moze dosc narzekania. Do frustratow - kazdy kraj na swiecie ma swoje zalety i wady.
        malkontenci zawsze beda podkreslac wady. homo.nullis, dzieki za wsparcie, jesli mieszkasz w
        Christchurch to moze powinnismy sie spotkac i wspolnie ponarzekac, najlepiej przy wodce, jak na
        typowych Polakow przystalo..smile pozdrowienia
        • kotkanadachu Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 09.03.04, 02:28
          Czesc Agnieszka

          homonullis pisal ze na ogol mieszka w Dunedin, ale ja mieszkam w Chch wiec
          jezeli masz chec chetnie sie z Toba spotkam
          • Gość: Homo.nullis Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: 213.236.218.* 09.03.04, 04:16
            Nie mieszkam w Ch-ch. Ale za to pijam czesto bo wylacznie na wesolowink))
            Pozdrawiam obie paniesmile
            • Gość: pijar Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.nsw.bigpond.net.au 09.03.04, 06:01
              czy istnieje jeszcze w Dunedin firma autobusowa Cesta Travel?
              • starypierdola Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 09.03.04, 06:38
                Nie, albatrosy ja zezarly ....
                • ciota3 starosc nie radosc 09.03.04, 07:14
                  Nastepnym ich pozywieniem beda resztki
                  twojego stetryczalego mozgu .
                  • starypierdola Mozg 09.03.04, 13:57
                    Duzo sie nie pozywia; chyba ze jakies psikle?? smile))
                    SP
              • reichman Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 09.03.04, 13:24
                Gość portalu: pijar napisał(a): czy istnieje jeszcze w Dunedin firma
                autobusowa Cesta Travel?
                - Nie pamietam. Kiedys mieli tam trolejbusy, ale nic z nich nie zostalo,
                podobnie jak ze wczesniejszych tramwajow na line stalowa (cable trams).
                Barbarzyncy na NZ niszcza wszelakie resztki kultury technicznej i jej zabytkow
                na tych zimnawych wysepkach na koncu swiata! Do Dunedin dojezdza juz tylko 1
                pociag dziennie z Chrystusowego Kosciola, laduje tez tam czasem i jakis
                samolot, jak sa goscie z zagranicy (tubylcow nie stac na NZ na podroze).
                Pozdr.
              • Gość: Homo.nullis Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: 213.236.218.* 09.03.04, 14:44
                Dlaczego pytasz wlasnie o Cesta Travel? Czyzby z czyms (kims) ci sie kojarzyla
                ta firma?
                • reichman Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 09.03.04, 17:42
                  Gość portalu: Homo.nullis napisał(a): Dlaczego pytasz wlasnie o Cesta Travel?
                  Czyzby z czyms (kims) ci sie kojarzyla ta firma?
                  - Z 8 Opawa Road, City Christchurch, Country New Zealand, Region Australia... wink

                • Gość: pijar Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.nsw.bigpond.net.au 09.03.04, 20:59
                  'Dlaczego pytasz wlasnie o Cesta Travel? Czyzby z czyms (kims) ci sie kojarzyla
                  ta firma?'

                  Poznalem kiedys wlasciciela tej firmy. Chcial dokupic troche autobusow, wiec
                  namowilem go zeby sprobowal w Polsce. To bylo jakies 10 lat temu. On moja rade
                  potraktowal powaznie i wkrotce potem zlozyl wizyte w zakladach w Sanoku i
                  Jelczu, choc zupelnie nie znal polskiego. Nie wiem czy cos mu z tych planow
                  wyszlo, bo stracilem z nim kontakt
                  • Gość: CGN Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: 217.98.60.* 09.03.04, 21:48
                    Jelcze (ogorki, nie wspomne o (elczach-Berlietach) wygladaly wrecz luxuxsowo w
                    porownaniu z tymi dzielami kowali wiejskich, co udawaly autobusy w NZ w latach
                    1980-1990. A nasze poczciwe Jelcze jezdzily nie dawno temu w Canberra jako
                    zdaje sie Renault z silnikiem Mack. Mialy tylko extra air condition, coby sie
                    urzedasy nie pocily i mnie smierdzialy latem w tej sztucznej stolicy na
                    polpustyni...
                    • Gość: pijar UWAGA: EMIGRANCKIE SUCCESS STORY IP: *.nsw.bigpond.net.au 10.03.04, 21:25
                      Ow fascynat autobusow z NZ swa fantazje (bo za taka uznac nalezy podroz
                      biznesowa bez tlumacza na drugi koniec swiata do Polski powiatowej) zupelnie
                      nietypowa jak na Antypody Antypodow, zawdzieczal zapewne czeskim genom, po
                      ojcu. Jego ojca warto wspomniec w tym miejscu, bo to typowe success story. Byl
                      czeskim emigrantem do NZ, prawnikiem, a wiec bez zadnych szans na prace w kraju
                      anglosaskim. Szamotal sie na tych pieknych wyspach wulkanicznych przez wiele
                      lat z nowozelandzka zona (jadaca na pastylkach antydepresyjnych) i trojka
                      malych dzieci, az wreszcie wyjechal za praca do Kanady. Pracowal tam jako
                      operator jakiejs maszyny i nagle umarl, osieracajac dzieci w wieku szkolnym i
                      przedszkolnym. Dostal zawalu. Czesc jego pamieci.
          • Gość: Agnieszka Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.adsl.ihug.co.nz 09.03.04, 21:39
            kotkanadachu, to jest pomysl! powinnysmy chyb ustalic jakies gdzie i kiedy, co?
            odezwij sie.
        • reichman Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 09.03.04, 13:34
          Gość portalu: Agnieszka napisał(a):
          tez sie nad tym zastanawialam; ale czy z to nie typowo polska cecha - wypowiada
          c sie autorytatywnie na tematy, o ktorych wie sie niewiele i w dodatku z
          trzeciej reki?..
          - Kto tu mowi o trzeciej rece? Jestem bylym legalnym rezydentem NZ, obywatelem
          australijskim, co czesto odwiedza te wysepki jako turysta czy tez w interesach
          (naukowych, znaczy sie, jako iz w NZ niewiele mozna kupic, a jeszcze mniej
          sprzedac, bo ludek tam niezmiernie ubogi).

          ja mieszkam w NZ od kilku lat, studiowalam, pracuje, nie doswiadczylam dyskrymi
          nacji ( moj angielski jest b.dobry, wiec chybabym sie zorientowala..smile) wrecz
          przeciwnie, ludzie sa zainteresowani, inna kultura, innym wychowaniem,
          zwyczajami.
          - Widac, ze slabo znasz angielski a jeszcze mniej kulture anglosasow. Bierzesz
          zwenetrzna, powierzchowna uprzejmosc, typowa dla Anglikow, za objawe ich
          sympatii czy zainteresowania. Zal mi ciebie, o naiwniutka. Dyskryminacji nie
          zauwazasz, bowiem pracujesz na tak niskim stanowisku, ze zaden z anglosasow nie
          chcialby na nim pracowac, stad ciebie na razie toleruja... A jak jestes
          przystojna blondynka, to anglosasi nie pogardza malym romansikiem z ladna
          slowianka - ostatecznie masz jak oni 2 rece, 2 nogi i cos fajnego miedzy owymi
          nozetami...

          wiec moze dosc narzekania. Do frustratow - kazdy kraj na swiecie ma swoje zale
          ty i wady. malkontenci zawsze beda podkreslac wady. homo.nullis, dzieki za
          wsparcie, jesli mieszkasz w Christchurch to moze powinnismy sie spotkac i
          wspolnie ponarzekac, najlepiej przy wodce, jak na typowych Polakow
          przystalo..smile pozdrowienia
          - A ladnie to tak rozpijac rodakow na antypodach? Rozumiem, ze tam na pld.
          wyspie zostaje tylko chlanie wody (vodki), ale zeby zaraz pisac o tym
          publicznie na forum? Wstyd!
          • Gość: kamila Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 09.03.04, 14:22
            Jestes po prostu bezczelny: sugerujesz ze Agnieszka jest jakas dziwka,zeby sie
            sprzedawac? Co to znaczy:
            A jak jestes
            > przystojna blondynka, to anglosasi nie pogardza malym romansikiem z ladna
            > slowianka - ostatecznie masz jak oni 2 rece, 2 nogi i cos fajnego miedzy
            owymi
            > nozetami...
            To juz cios ponizej pasa!
            Bardzo jestes wyksztalcony i inteligentny, ze takie bzdury wypisujesz do
            dziewczyny, ktorej nawet na oczy nie widziales i w ogole nie znasz!!!!
            • reichman Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 09.03.04, 14:38
              Gość portalu: kamila napisał(a):
              Jestes po prostu bezczelny: sugerujesz ze Agnieszka jest jakas dziwka,zeby sie
              sprzedawac? Co to znaczy: A jak jestes przystojna blondynka, to anglosasi nie
              pogardza malym romansikiem z ladna slowianka - ostatecznie masz jak oni 2
              rece, 2 nogi i cos fajnego miedzy owymi nozetami...
              To juz cios ponizej pasa!
              - Bynajmniej, tylko stwierdzenie faktu. Na emigracji najwieksze cnotki nie maja
              oporow z oddawaniem sie za dewizy, szczegolnie jak ich im brak...

              Bardzo jestes wyksztalcony i inteligentny, ze takie bzdury wypisujesz do
              dziewczyny, ktorej nawet na oczy nie widziales i w ogole nie znasz!!!!
              - Bo widze co to za jedna slodka idiotka...
              • Gość: kamila Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 09.03.04, 15:03
                A moze to ty wlasnie w ten sposob zarabiasz te 5 tys. w Polsce? Nie... za stary
                jestes.
                Jak mozesz "widziec", ze ktos jest slodka idiotka? Po jednej wypowiedzi, ty sie
                lepiej lecz!
                • reichman Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 09.03.04, 15:13
                  Gość portalu: kamila napisał(a):
                  A moze to ty wlasnie w ten sposob zarabiasz te 5 tys. w Polsce? Nie... za stary
                  jestes.
                  - Skad wiesz? A moze znalazlem tzw. nisze na rynku? A na serio - z moimi
                  kwalifikacjami to sa grosze, dziwie sie, ze mi ich zazdroscisz...

                  Jak mozesz "widziec", ze ktos jest slodka idiotka? Po jednej wypowiedzi, ty sie
                  lepiej lecz!
                  - Umiem czytac pomiedzy wierszami, wiec nie potrzebuje leczenia, chyba, ze
                  chcesz mnie przeniesc do swej krainy zwidow narkotycznych...
                • Gość: Agnieszka Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.adsl.ihug.co.nz 09.03.04, 21:59
                  hej, kamila, ja tu hurtem odpowiadam bo wlasnie wlaczylam komputer, nie sadzilam, ze taka
                  dyskusja sie rozwinie. wiesz, zawsze mialam wrazenie ze ludzie ktorzy czytaja wyborcza sa na
                  pewnym poziomie, ale okazuje sie ze niekoniecznie... coz zdarzaja sie rozni, nie? dzieki za wsparcie,
                  wracam czytac reszte postow, pozdrowienia
              • Gość: Agnieszka Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.adsl.ihug.co.nz 09.03.04, 21:53
                taaa.... reichman, wspolczuje kobiecie, ktora ma lub bedzie miala pecha z toba byc, po generalnie
                twoja opinia o kobietach - szkod slow.
                c.d. sprostowan, przyjechalam tu jako mezatka, i nic sie nie zmienilo, wiec jakos nie mialam okazji
                sprzedawac sie za dewizy....smile
          • Gość: Agnieszka Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.adsl.ihug.co.nz 09.03.04, 21:49
            ok,reichman, to po kolei: po pierwsze na koncu zdania o wodce jest taki znaczek - smile wiesz moze co
            on znaczy czy ci trzeba drukowanymi ??
            znajomosc andgielskiego - czy Cambridge Proficiency in English, uczenie licealistow, praca jako
            tlumacz dla duzej miedzynarodowej firmy ( to wszystko jeszcze zanim wyjechalam z Polski kilka lat
            temu) to powierzchowna znajomosc jezyka??
            co do mojej pracy - zaliczam sie tu do kategorii "professional" - chyba pominales fakt ze jestem po
            studiach, jestem grafikiem w studio grafiki i reklamy. nie sadze ze to zawod na rowni z hydraulikiem
            po podstawowce (z calym szacunkim dla hydraulikow)
            i obale jeszcze jeden stereotyp skoro juz tak - nie jestem blondynka..
            pozdrowienia
    • Gość: pijar Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.nsw.bigpond.net.au 09.03.04, 07:12
      kamila sie juz od jakiegos czasu nie odzywa, a wiec, sukces panowie !!! sprawa
      zalatwiona pozytywnie. well done!!!
      • reichman Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 09.03.04, 13:17
        Gość portalu: pijar napisał(a): kamila sie juz od jakiegos czasu nie odzywa, a
        wiec, sukces panowie !!! sprawa zalatwiona pozytywnie. well done!!!
        - Kolejna duszyczka uratowana przed polonijnym piekielkiem na antypodach! wink
        • Gość: kamila Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 09.03.04, 14:54
          Nie udawaj troski, to ja zadecyduje czy chce tam emigrowac czy nie, punkty bede
          miec, wiec wize powinnam dostac, kwestia dokonania decyzji. Na pewno nie bede
          sie sugerowac twoimi pesymistycznymi opiniami, wiec nie pochlebiaj sobie, ze to
          twoja zasluga.
          • Gość: do kamili Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: 213.236.218.* 09.03.04, 15:10
            Podaje link do selekcji ogloszen z sobotniego numeru ODT.
            www.odt.co.nz/?issue=2004/06Mar2004
            Gdy strona sie otworzy, kliknij po lewej stronie na link do "classifieds -
            index" a gdy otworzy sie kolejna strona na link "situations vacant". Powinno
            dac ci to maly przyklad jak wyglada obecnie sytuacja na rynku pracy.
            Procz tego mozesz zajrzec do www.jobstuff.co.nz i na strone NZ Herald.
            • Gość: kamila Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 09.03.04, 15:18
              dzieki, zajrze smile
              pozdrawiam serdecznie.
              • reichman Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 09.03.04, 17:34
                Gość portalu: kamila napisał(a):
                dzieki, zajrze smile pozdrawiam serdecznie.
                - Lepiej nie zagladaj, bo jeszcze prawde zopbaczysz. Idz do pracy do kol.
                nullusa: www.fugro.nl/jobs/
                International Jobs
                The Netherlands (4)
                Fugro in The Netherlands is looking for employees in various disciplines.
                Search our job listings or submit your résumé to the Dutch Fugro Résumé Bank.
                United Kingdom (1)
                In the United Kingdom, Fugro is looking for employees to work in Offshore,
                Onshore and Coastal geotechnics. Search our job listings to find out more about
                job-opportunities in the UK.
                USA
                Fugro in the USA
                Other international job-opportunities
                For a job in one of the more than 42 other countries, please search our
                extensive database for addresses of the human resource department in the
                country you are interested in, and search for local Fugro company websites.
                Unsollicited applications
                Unsollicited applications can be directed to jobs@fugro.nl
              • Gość: Agnieszka Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.adsl.ihug.co.nz 09.03.04, 22:05
                acha, kamila, jak masz jakies konkretne pytania, praca, mieszkania, nie wiem co chcesz wiedziec,
                ale pytaj do woli, sprobuje odpowiedziec.
          • reichman Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 09.03.04, 15:10
            Gość portalu: kamila napisał(a): Nie udawaj troski, to ja zadecyduje czy chce
            tam emigrowac czy nie, punkty bede miec, wiec wize powinnam dostac, kwestia
            dokonania decyzji.
            - Nie ty bedziesz decydowac, a anonimowi urzednicy w konsulacie, a od ich
            decyzji (na 99.99% negatywnej) nie bedzie odwolania!

            Na pewno nie bede sie sugerowac twoimi pesymistycznymi opiniami, wiec nie
            pochlebiaj sobie, ze to twoja zasluga.
            - Wolisz aby cie odwalili w konsulacie? Twoj wybor...
            • reichman Do homo.nullis na NZ welfare 09.03.04, 15:26
              Homo.nullis: W sumie nie powinienem zaszczycac twoich kretynizmow komentarzem,
              ale co tam, niech bedzie. A wiec, Dunedin liczy sobie ok 114 tys mieszkancow, w
              tym ok 15% studentow - jesli 15 % definiujesz jako "wiekszosc" to juz tutaj
              powinienem zakonczyc...
              - Oni sa wiekszoscia, bo z nich zyje cale miasto, gdzie port i przemysl dawno
              temu upaddly.

              Tubylcy mowia po szkocku? Hm, ci importowani ze Szkocji pewnie mowia. Tubylcy
              nie z importu mowia po angielsku, z akcentem nowozelandzkim.
              - Nie rozrozniasz akcentow...

              Jesli chodzi o zatrudnienie, najwiekszym pracodawca jest uniwersytet - jest on
              zreszta glowna chociaz oczywiscie nie jedyna racja istnienia tego miasta.
              - A wiec potwierdzasz me slowa. Dunedin zyje z uniwersytetu, ktory produkuje
              nikomu nie potrzebnych absolwentow...

              Kolejnym duzym pracodawca jest szpital. Z praca bywa roznie, w tej chwili nie
              ma wiekszych problemow poniewaz bezrobocie jest niewysokie.
              - To czemu tak trudno dostac wize do NZ?

              W innym poscie wspominasz o trolejbusach, linowych tramwajach, pociagach i czym
              tam jeszcze. Trolejbusy zlikwidowano w poczatku lat 80-tych XX wieku (tramwaje
              konne nieco wczesniej tak jak i "Mornington Cable Car") Zlikwidowano rowniez
              uliczne oswietlenie naftowe a wylewanie pomyj na ulice zostalo zakazane
              ustawowo. Pociag z "Chrystusowego kosciola" takze juz nie przyjezdza - nawiasem
              mowiac nazwa Christchurch nie pochodzi od zadnego "Chrystusowego kosciola".
              - To juz nawet pociagi tam nie docieraja? Odroznij zabytki (cable trams),
              ekologiczne srodki transportu (kolej, trolejbusy) od wylewania pomyj na ulice!
              A nazwe miasta moge sobie tak tlumaczyc...

              Ale "dlugie swinie" nadal spozywamy z wielka przyjemnoscia. Szczegolnie w
              niedziele po sumie...
              - Barbarzynski i poganski zwyczaj...

              Wtedy z jednej przecietnej pensji mozna bylo w Australii kupic
              domek z dzialka, a w NZ domek bez dzialki czyli tzw. unit. Dzis o tym
              zapomnijcie... Rozumiem wasza frustracje: chcieli byscie sie pochwalic czyms
              na tej emigracji, a tu sie okazuje, ze nie ma czym, ze w kieszeniach pusto,
              chcialo by sie do domu,
              -Do domu? Ja jestem w domu, a co do reszty powyzszego cytatu jest tak
              idiotyczny ze nie bede sie do niego odnosil. Tak zreszta jak i do wzmianek
              o "development w Indiach" ktore sa rownie prawdziwe.
            • reichman Do homo.nullis na NZ welfare 09.03.04, 15:29
              kamila: Nie pytalam ciebie o Dunedin, ale osobe,ktora tam aktualnie mieszka.
              - Nie trzeba gdzies mieszkac, aby znac dobrze dane miejsce. Przyjezdny czesto
              widzi lepiej niz tubylec!

              Na jakiej podstawie twierdzisz, ze mnie na cos nie stac? Tak sie sklada,ze
              chcialabym wyemigrowac do NZ wlasnie dlatego ze mnie na to stac (na dom z
              ogrodem tez i pol roku zycia bez pracy).
              - A co pozniej? Sprzedzasz ogrod i przezyjesz rok, nastepny rok przetrwasz ze
              sprzedazy domu, i co dalej? Pomyslalas?
              • Gość: kamila Re: Do homo.nullis na NZ welfare IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 09.03.04, 15:36
                pomyslalam,ale nie bede ci sie spowiadac, nie twoj zakichany interes.
                • reichman Re: Do homo.nullis na NZ welfare 09.03.04, 15:42
                  Gość portalu: kamila napisał(a): pomyslalam,ale nie bede ci sie spowiadac,
                  nie twoj zakichany interes.
                  - nie udaje ksiedza katolickiego...
            • reichman do homo.nullis 09.03.04, 15:33
              reichman napisał:
              - I co z tego, ze ladne, jak na koncu swiata, zimno i nie ma tam co robic (w
              sensie braku pracy i braku rozrywki)...

              kamila: No widzisz, dla niektorych rozrywka jest przyroda, pojcie na spacer,
              pojezdzenie na rowerze, niedaleki wypad na weekend, uprawianie
              ogrodu,grillowanie itp. Ale dla ciebie widocznie to za malo, lubisz inny rodzaj
              rozrywki, dlatego w NZ ci sie nie podobalo.
              - Nie mialem czasu, pracujac, na spacery czy grille...

              Poza tym w NZ jest mnostwo cielawych miejsc do zwiedzenia, na obu wyspach, ale
              ciebie to nie interesowalo
              - Interesowalo! Przed wyjazdem zwiedzilem cala pln wyspe, a pozniej specjalnie
              przylecialem na pld. Ale ty chcesz tam zyc, a nie byc tylko turystka, a to
              zupelnie inna a para kaloszy!

              i wolales wrocic. Wez pod uwage fakt, ze nie wszyscy sa tacy jak ty...
              - pewnie ze nie. Wiekszosc jest jak ty, nie chce widziec prawdy, jak jej ona
              nie odpowiada...
              • Gość: Homo.nullis Re: do homo.nullis IP: 213.236.218.* 09.03.04, 15:42
                Nie mialem czasu, pracujac, na spacery czy grille...

                A teraz nadrabiasz wypisujac glupoty?
                Ja sie nie "ukrywam pod nickiem". Przy kazdej mojej wypowiedzi znajduje sie
                numer IP z ktorego pisze. Nie widze potrzeby przedstawiania sie ani tez
                zawierania znajomosci z toba. Tak jak i nie widze potrzeby pytania "starych
                forumowiczow" o to kim jestes. To jak, i co piszesz zupelnie mi wystarcza.
                Moze bys napisal cos merytorycznego wtedy podyskutujemy, bo odpowiadanie na
                wylewanie zolci ani nie jest dyskusja ani tez nie ma sensu.
                • reichman Re: do homo.nullis 09.03.04, 15:50
                  Reichman: Nie mialem czasu, pracujac, na spacery czy grille...
                  Homo.nullis: A teraz nadrabiasz wypisujac glupoty?
                  - to tylko twa arbitralna ocena!

                  Ja sie nie "ukrywam pod nickiem". Przy kazdej mojej wypowiedzi znajduje sie
                  numer IP z ktorego pisze. Nie widze potrzeby przedstawiania sie ani tez
                  zawierania znajomosci z toba. Tak jak i nie widze potrzeby pytania "starych
                  forumowiczow" o to kim jestes. To jak, i co piszesz zupelnie mi wystarcza.
                  - Widzisz, starzy forumowicze znaja mnie z imienia i nazwiska. A w NZ, o ile
                  wiem, jest wiecej niz 1 publiczny komputer podlaczony do Internetu. IP to adres
                  sprzetu, a nie operatora...

                  Moze bys napisal cos merytorycznego wtedy podyskutujemy, bo odpowiadanie na
                  wylewanie zolci ani nie jest dyskusja ani tez nie ma sensu.
                  - Pocztaj me posty, tam jest mnostwo merytorycznej informacji. Np.:
                  Australia

                  Australia jest typowym przykładem tzw. gospodarki postindustrialnej. Przemysł
                  przetwórczy znajduje się tam w stanie relatywnego upadku. Aż do początku lat
                  1980tych polityka gospodarcza Federacji Australijskiej opierała się na daleko
                  posuniętym interwencjonizmie państwowym i protekcjonizmie. Lata 1970te (kryzysy
                  energetyczne) wymusiły na Australii pewne zamiany w polityce gospodarczej.
                  Jednakże ich skala nie może być porównywana z fundamentalnymi zmianami
                  zaczętymi przez Hawke’a i jego ówczesnego ministra skarbu Keatinga, a
                  kontynuowanymi do dzisiaj przez konserwatywny gabinet Johna Howarda. Kryzys lat
                  1970tych zakończył tzw. złoty okres w gospodarce australijskiej (od końca lat
                  1940tych do początku lat 1970tych). Pojawiły się wtedy w Australii takie
                  nieznane dotychczas zjawiska jak bezrobocie, inflacja i poważne zwolnienie
                  tempa rozwoju gospodarki (stagflacja). Jeśli chodzi o bezrobocie, to od
                  początku lat 1980tych ilość bezrobotnych w Australii utrzymuje się na poziomie
                  ponad pół miliona a oficjalna stopa bezrobocia na poziomie ponad 5% (w latach
                  1985-1999 na ogół ponad 7%). ALP udało się początkowo ograniczyć inflację (7.7%
                  w latach 1984-1989 w porównaniu do 11.5% w latach 1970-1979). Płace realne w
                  latach 1985-1999 rosły wolno (1-2% rocznie), a w roku 1985 zmalały o 2 %, a w
                  roku 1990 nawet o 4%. Tempo wzrostu było też niskie: choć na początku lat
                  1980tych gospodarka Australii rozwijała się nawet w tempie do 10% rocznie
                  (najszybsze tempo w OECD), ale później owe tempo wzrostu znacznie zmalało, i w
                  latach 1980-1988 było one tylko 3.4% rocznie (71 miejsce na świecie),
                  Prorynkowe reformy przyniosły początkowo tylko nieznaczne przyspieszenie
                  wzrostu PKB (z 3.2 % w latach 1981-1985 do 3.6% w latach 1986-1989), a w latach
                  1990-1999 średni wzrost PKB zmalał do 2.9%, czyli poniżej średniej z lat 1981-
                  1985 (3.2%) a szczególnie średniej z lat 1965-1980 (4.2%).

                  Od momentu dojścia do władzy w roku 1983 premier federalny Bob Hawke próbował
                  uspokoić nastroje elektoratu poprzez tzw. Prices and Incomes Accord
                  (Porozumienie w Zakresie Cen i Dochodów). Był to typowy eklektyczny kompromis
                  pomiędzy tradycyjnym etatyzmem i polityką państwa dobrobytu (welfare state) a
                  próbą reaganowskiego powrotu do klasycznego, wolnorynkowego kapitalizmu
                  (lasissez-faire), a więc był on z góry skazany na niepowodzenie. Po ponownym
                  dojściu do władzy konserwatystów poszedł on oczywiście w zapomnienie, jednak
                  jego fiasko jest przestrogą dla wszystkich polityków i ekonomistów
                  poszukujących tzw. middle ground („złotego środka”wink czy też „third way”
                  („trzeciej drogi”wink.

                  Pomimo opartych na modelu amerykańskim prób zbilansowania budżetu poprzez
                  zmniejszenie wydatków i przyspieszenia wzrostu gospodarczego poprzez
                  zmniejszenie podatków, budżet federalny Australii wykazuje często deficyt a
                  wzrost gospodarczy jest zbyt wolny (około 3% rocznie w latach 1980-1999), aby
                  pozwolić na skuteczne zmniejszenie bezrobocia. Tak więc jedna trzecia ludności
                  Australii w wieku produkcyjnym (to jest 15-64 lat) jest obecnie zależna od
                  różnego rodzaju zasiłków otrzymywanych od państwa. Jest to znaczny wzrost, jako
                  iż w roku 1982 tylko jedna czwarta Australijczyków w wieku produkcyjnym była
                  zależna od owych zasiłków.

                  Wzrost gospodarczy Australii jest finansowany podobnie jak w USA, czyli głównie
                  poprzez rosnące zadłużenie zagraniczne (skutek ogromnego deficytu rachunku
                  bieżącego), a mimo to realny wzrost PKB jest zbyt mały, aby powstrzymać spadek
                  realnych dochodów dla większości ludności. Saldo obrotów bieżących Australii
                  wykazuje chroniczny i permanentny deficyt od początku lat 1980tych. Deficyt
                  bilansu płatniczego Australii osiągnął w roku 2003 prawie 30 miliardów USD, to
                  jest ponad 5% PKB. Rosnący deficyt rachunku bieżącego, a więc i zadłużenie
                  zagraniczne Australii (ponad 250 miliardów AUD pod koniec XX w.) osiągnęło
                  wręcz katastrofalne rozmiary: per capita i jako odsetek PKB jest ono większe
                  niż w Argentynie, Meksyku i Polsce. Owo wysokie zadłużenie zagraniczne
                  Australii i wysoki deficyt rachunku bieżącego powodują spadek konkurencyjności
                  gospodarki australijskiej, albowiem zagraniczni inwestorzy obawiają się
                  inwestować w taką gospodarkę, bojąc się spadku wartości ich inwestycji na
                  skutek spodziewanej deprecjacji dolara australijskiego (AUD).

                  Tak więc gospodarka Australii znajduje się w stanie niemalże permanentnego
                  kryzysu od roku 1974, a wszelakie próby wyjścia z niego, czy to poprzez ugody
                  społeczne, czy też prorynkowe reformy, zawiodły. Relatywny spokój społeczny
                  zawdzięcza Australia dość hojnemu programowi pomocy bezrobotnym,
                  niepełnosprawnym i ubogim, obejmującym do 1/3 ludności w wieku produkcyjnym,
                  który to program jest finansowany głównie z pożyczek zagranicznych i dochodów z
                  eksportu surowców oraz żywności. Jako przyjaciel Stanów Zjednoczonych,
                  Australia ma względnie dobry dostęp na rynki światowe, a spory wolumen jej
                  eksportu w porównaniu do stosunkowo małej ludności, pozwala wciąż jeszcze na
                  finansowanie państwa dobrobytu (choć w coraz bardziej okrojonej formie).
                  Niemniej jest to rozwiązanie typowo prowizoryczne, tymczasowe, a rosnący
                  deficyt handlowy i rachunku bieżącego, a więc coraz większe zadłużenie
                  zagraniczne, może spowodować konieczność kolejnych, tym razem drastycznych cięć
                  w wydatkach socjalnych a także na oświatę i służbę zdrowia. Wówczas spokój
                  społeczny nie będzie mógł być dłużej tak łatwo utrzymany, i w Australii może
                  się powtórzyć scenariusz latynoski (najprawdopodobniej, ze względu na spore
                  analogie w strukturze gospodarki i społeczeństwa, w wydaniu argentyńskim).
                  Jednakże recepty zakładające korzystanie z pomocy zagranicznego kapitału i IMF
                  (MFW) muszą doprowadzić do kolejnych oszczędności w wydatkach budżetu, a więc
                  kolejnych niepopularnych decyzji. których obawia się każdy rząd. Wracamy tu
                  więc niejako do punktu wyjścia, albowiem zarówno akceptacja rosnącego
                  zadłużenia jak też i próby jego zmniejszenia mogą poważnie zdestabilizować
                  gospodarkę i politykę, a więc i społeczeństwo Australii.

                  • Gość: kamila Re: buahahaha! IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 09.03.04, 16:00
                    Ty naprawde podbudowujesz tu swoje poczucie wlasnej wartosci, popisujac sie
                    rzekomą wiedzą, wyksztalceniem. Przepisal fragment ksiazki i sie cieszy, nie
                    musiales nam cytowac, mamy dostep do podrecznikow o Australii,hehe, w sumie
                    jestes zabawny i niegrozny, taki niespelniony frustrat.
                    • reichman Re: buahahaha! 09.03.04, 16:28
                      Gość portalu: kamila napisał(a): Ty naprawde podbudowujesz tu swoje poczucie
                      wlasnej wartosci, popisujac sie rzekomą wiedzą, wyksztalceniem. Przepisal
                      fragment ksiazki i sie cieszy, nie musiales nam cytowac, mamy dostep do
                      podrecznikow o Australii,hehe, w sumie jestes zabawny i niegrozny, taki
                      niespelniony frustrat.
                      - Zabronisz mi przepisac kawalek streszczenia rozdzialu z mej wlasnej ksiazki?
                      Gratuluje poziomu intelektualnego pani studentce, przyszlej nauczycielce, jak
                      widac raczej w Polsce niz w NZ... No coz, jak pisze z wlasnych doswiadczen, to
                      mi zarzucacie, ze sa one subiektywne, jak cytuje fragmenty mego opracowania
                      (bez tzw. aparatu naukowego, zrodel, danych itp.) to mi zarzucacie plagiat.
                      Ladnie to tak rzucac w kogos kamieniem, zanim sie nie sprawdzi czy to
                      rzeczywiscie cudzoloznica(k)?

                      • Gość: Homo.nullis Re: buahahaha! IP: 213.236.218.* 09.03.04, 16:32
                        Czy ta ksiazka byla przez kogos wydana?
                        • reichman Re: buahahaha! 09.03.04, 17:27
                          Gość portalu: Homo.nullis napisał(a): Czy ta ksiazka byla przez kogos wydana?
                          - Dopiero bedzie. Ale zobacz pod adres:
                          www.arts.monash.edu.au/gsandss/slavic/biblios/keller.html
                          To jest juz stare, z okresu mego pobytu na Monash University, ale daje pojecie
                          o co chodzi...
                          • Gość: Homo.nullis Re: buahahaha! IP: 213.236.218.* 09.03.04, 20:55
                            Niezawodnie wkrotce pokaze sie na pierwszym pietrze ksiegarni uniwersyteckiej w
                            Dunedin. Bede pilnie czatowal na nia. Kupilem tam juz kilka dziel Jana Pawla II
                            po dolarze za sztuke.
                  • Gość: Homo.nullis Re: do homo.nullis IP: 213.236.218.* 09.03.04, 16:10
                    Sprzet nie dziala w prozni, posiada fizyczna lokalizacje i jest podlaczony do
                    konkretnego operatora. Nie pisze z komputera publicznego. Komputer z ktorego
                    pisze nalezy do mojego pracodawcy i jest bardzo latwy do zidentyfikowania, tak
                    zreszta jak i moj pracodawca.

                    A jesli chodzi o to co zamiesciles tutaj o Australii, nie mialem na mysli "copy
                    and paste" tylko twoje wlasne MERYTORYCZNE przemyslenia. To co ja tu pisze o NZ
                    wynika z moich wlasnych osobistych doswiadczen. Nie ma tu wielkiego znaczenia
                    przytaczanie szkicow historycznych ani odwolywanie sie do bledow politykow z
                    mnionej epoki. To co ma znaczenie to "tu i teraz". Moje przemyslenia sa
                    oczywiscie subiektywne poniewaz inne byc nie moga. Nie podpowiadam Kamili co ma
                    zrobic. Zrobi tak jak uwaza. Nie widze jednak potrzeby ani nadmiernego
                    optymizmu ani tez dramatyzowania. Kazdy kraj ma swoje problemy, ma je rowniez i
                    Nowa Zelandia. Dobrobyt jest sprawa wzgledna, jak sam to zreszta zauwazyles. Ja
                    moge powiedziec tylko tyle, nie znam tu ani jedego bezrobotnego imigranta z
                    Polski. Nie znam tu rowniez ani jednego biednego imigranta z Polski. Zadna ze
                    znanych mi osob nie sprzata kibli, ani nie uklada przyslowiowych kafelek. Co
                    nie oznacza ze jest cos zlego w tych zajeciach. Wiekszosc pracuje w zawodach
                    wyuczonych jeszcze w Polsce, na bardzo przyzwoitych stanowiskach. Czesc
                    prowadzi wlasne zaklady uslugowe. Wszyscy sa obecnie w wieku pomiedzy 40 a 50
                    lat, chociaz jest rowniez pewna liczba studentow na tutejszych uczelniach.
                    Osobiscie nie spotkalem sie rowniez z dyskryminacja ani oficjalna ani tez taka
                    na codzien, ukryta, a mieszkam tutaj praktycznie cale moje dorosle zycie i
                    spedzam je w calosci wsrod tubylcow, poniewaz moje kontakty z tzw Polonia sa
                    bardzo sporadyczne a faktycznie nie istniejace.
                    • reichman Re: do homo.nullis 09.03.04, 16:20
                      Gość portalu: Homo.nullis napisał(a): Sprzet nie dziala w prozni, posiada
                      fizyczna lokalizacje i jest podlaczony do konkretnego operatora. Nie pisze z
                      komputera publicznego. Komputer z ktorego pisze nalezy do mojego pracodawcy i
                      jest bardzo latwy do zidentyfikowania, tak zreszta jak i moj pracodawca.
                      - I on ci pozwala na takie pisanie postow na to forum w godzinach pracy?
                      Ciekawy to pracodawca, nie powiem...

                      A jesli chodzi o to co zamiesciles tutaj o Australii, nie mialem na mysli "copy
                      and paste" tylko twoje wlasne MERYTORYCZNE przemyslenia.
                      - Udowodnij, ze to nie jest moje! Znajdz zrodlo, a sie chyba zdziwisz...

                      To co ja tu pisze o NZ wynika z moich wlasnych osobistych doswiadczen. Nie ma
                      tu wielkiego znaczenia przytaczanie szkicow historycznych ani odwolywanie sie
                      do bledow politykow z mnionej epoki. To co ma znaczenie to "tu i teraz".
                      - Tu i teraz to konsekwencja tego co bylo dawniej, takze i "tam", np. w
                      Europie, w Anglii czy Szkocji a nawet USA...

                      Moje przemyslenia sa oczywiscie subiektywne poniewaz inne byc nie moga. Nie
                      podpowiadam Kamili co ma zrobic. Zrobi tak jak uwaza. Nie widze jednak potrzeby
                      ani nadmiernego optymizmu ani tez dramatyzowania. Kazdy kraj ma swoje problemy,
                      ma je rowniez i Nowa Zelandia. Dobrobyt jest sprawa wzgledna, jak sam to
                      zreszta zauwazyles. Ja moge powiedziec tylko tyle, nie znam tu ani jedego
                      bezrobotnego imigranta z Polski. Nie znam tu rowniez ani jednego biednego
                      imigranta z Polski. Zadna ze znanych mi osob nie sprzata kibli, ani nie uklada
                      przyslowiowych kafelek. Co nie oznacza ze jest cos zlego w tych zajeciach.
                      - Obracasz sie w nietypowym towarzystwie jak na imigranta z Polski. Zobacz co
                      tam robia np. potomkowie pierwszej, powojennej imigracji, tej co najbardziej
                      dostala w doope...

                      Wiekszosc pracuje w zawodach wyuczonych jeszcze w Polsce, na bardzo
                      przyzwoitych stanowiskach. Czesc prowadzi wlasne zaklady uslugowe. Wszyscy sa
                      obecnie w wieku pomiedzy 40 a 50 lat, chociaz jest rowniez pewna liczba
                      studentow na tutejszych uczelniach.
                      - Skad oni ma ja na to $$$? Tatus zlodziej czy gangster?

                      Osobiscie nie spotkalem sie rowniez z dyskryminacja ani oficjalna ani tez taka
                      na codzien, ukryta, a mieszkam tutaj praktycznie cale moje dorosle zycie i
                      spedzam je w calosci wsrod tubylcow, poniewaz moje kontakty z tzw Polonia sa
                      bardzo sporadyczne a faktycznie nie istniejace.
                      - Juz ci tlumaczylem, ze za slabo znasz angielski i obyczaje anglosasow...

                      • Gość: Homo.nullis Re: do homo.nullis IP: 213.236.218.* 09.03.04, 16:29
                        Pracodawca rzeczywiscie bardzo ciekawy i pozwala mi na wiele rzeczy. Ma nawet
                        strone internetowa. Podam adres popatrz sobie: www.fugro.nl

                        Nie zamierzam nic udowadniac. "Copy and paste" jest to bowiem ewidentne, nawet
                        jesli ubrane w polskie slowa przez ciebie.

                        Potomkowie pierwszej powojennej imigracji w wiekszosci juz poumierali. Znalem
                        kilku, zaden z nich nie zyl z jalmuzny. Wszyscy posiadali wlasne domy z
                        ogrodem. Bez hipoteki.

                        "Skad oni ma ja na to $$$? Tatus zlodziej czy gangster?"
                        Moze z pracy? Nie pomyslales o tym?

                        "Juz ci tlumaczylem, ze za slabo znasz angielski i obyczaje anglosasow..."

                        Oczywiscie porozumiewam sie z nimi na migi. Po polsku tez wylacznie Braillem.


                        • reichman Re: do homo.nullis 09.03.04, 17:25
                          Gość portalu: Homo.nullis napisał(a):
                          Pracodawca rzeczywiscie bardzo ciekawy i pozwala mi na wiele rzeczy. Ma nawet
                          strone internetowa. Podam adres popatrz sobie: www.fugro.nl
                          - Szybko pojdzie z torbami, chyba ze to przykrywka wywiadu albo gangu...

                          Nie zamierzam nic udowadniac. "Copy and paste" jest to bowiem ewidentne, nawet
                          jesli ubrane w polskie slowa przez ciebie.
                          - Tak? Pokaz mi zrodlo, z ktorego rzekomo sciagnalem...
                          Moze to?
                          www.arts.monash.edu.au/gsandss/slavic/bios/keller.html
                          Potomkowie pierwszej powojennej imigracji w wiekszosci juz poumierali. Znalem
                          kilku, zaden z nich nie zyl z jalmuzny. Wszyscy posiadali wlasne domy z
                          ogrodem. Bez hipoteki.
                          - Ogrody moze i mieli, ale co w nich stalo to by sie w PL nazywalo komorka na
                          narzedzia... I szybko oni wymarli, przed 50ka... sad Tak im tam dobrze bylocrying
                          I sami sobie emerytury placili?

                          "Skad oni ma ja na to $$$? Tatus zlodziej czy gangster?"
                          Moze z pracy? Nie pomyslales o tym?
                          - Z pracy? Polacy w Polsce z parcy maja na wysylanie dzieci na studia do NZ?
                          Wiemy dobrze jaka to "praca"...

                          "Juz ci tlumaczylem, ze za slabo znasz angielski i obyczaje anglosasow..."
                          - Oczywiscie porozumiewam sie z nimi na migi. Po polsku tez wylacznie Braillem.
                          Wydaje ci sie, ze jak potrafisz zrozumiec polecenie sluzbowe typu przekopiuj
                          subfolder XYZ z lokacji ABC do lokacji CDE, to juz znasz angielski...
                        • reichman Re: do homo.nullis 09.03.04, 17:31
                          Gość portalu: Homo.nullis napisał(a):
                          Pracodawca rzeczywiscie bardzo ciekawy i pozwala mi na wiele rzeczy. Ma nawet
                          strone internetowa. Podam adres popatrz sobie: www.fugro.nl
                          I co z tego? Nic mi to tobie nie mowi... Jakas filia holenderskiej firmy.
                          Dyrekcja nie wie, co robia pracownicy w godzinach sluzbowych...
                          Zreszta dobrze, bo inaczej to by rozkopali cala NZ, po wykryciu zloz jakis tam
                          mineralow, na ktore jest ostanio popyt, a z ktorych robi sie dobra bron...
                        • Gość: Agnieszka Re: do homo.nullis IP: *.adsl.ihug.co.nz 09.03.04, 22:20
                          wiesz, ze on to DO MNIE powiedzial ze slabo znam itd.... wczoraj. wiec moze polowa jego
                          komentarzy jest skierowana do kogos innego tylko sie facet pogubil....
                • reichman Re: do homo.nullis 09.03.04, 15:51
                  A teraz o NZ:
                  Nowa Zelandia jest nieco słabiej rozwinięta niż Australia, ale jest to także
                  zdecydowanie bogaty kraj. Pod koniec XX wieku PKB per capita wynosił w NZ 67.8%
                  średniej OECD (w Australii 82.7%) i 60.9% PKB per capita w USA (po
                  uwzględnieniu PPP). NZ rozwija się jeszcze wolniej niż Australia. NZ była i
                  jest, ze względu na niewielką skalę i wysoką specjalizację swej gospodarki,
                  bardzo uzależniona od światowych wahań koniunktury. Lata 1960te były okresem
                  najlepszej prosperity w NZ. Ze względu na wyjątkowo silne związki gospodarki NZ
                  z gospodarką brytyjską, przystąpienie w roku 1973 Wielkiej Brytanii do EWG
                  spowodowało bardzo poważny kryzys gospodarczy w NZ. Inflacja i bezrobocie
                  osiągnęły znów zastraszające rozmiary, to ostatnie porównywalne z tymi z lat
                  1930tych, co doprowadziło do przegranej laburzystów i ponownego dojścia do
                  władzy pod koniec r. 1975 konserwatystów pod kierunkiem premiera Roberta
                  Muldoona. Muldoon, ze względu na wysokie bezrobocie, ograniczył znacznie
                  imigrację i prawa związków zawodowych oraz próbował walczyć z inflacją poprzez
                  zamrożenie cen i płac. Jak się można było spodziewać, ceny rosły w dalszym
                  ciągu, a nacisk związków zawodowych powodował, iż pracodawcy, nie mogąc dać
                  podwyżek, sztucznie awansowali pracowników, którzy pomimo owego awansu,
                  wykonywali w dalszym ciągu te same zadania, tyle, że za wyższą płacę nominalną,
                  co powodowało inflację. Tak więc w roku 1984 w wyborach parlamentarnych
                  zwyciężyła znów Partia Pracy, tym razem pod kierownictwem premiera Davida Lange.

                  Podobnie jak w Australii, nowozelandzcy laburzyści rozpoczęli szeroko zakrojony
                  program reform prorynkowych. Aby podtrzymać swą laburzystowską wiarygodność,
                  rząd Langego zajął wręcz radykalne stanowisko, jeśli chodzi o politykę
                  zagraniczną. I tak NZ zabroniła wpływania do swych portów okrętom o napędzie
                  nuklearnym bądź też uzbrojonym w broń jądrową. Spowodowało to zawieszenie NZ w
                  prawach członka traktatu ANZUS, a więc de facto zawieszenie, a nawet likwidację
                  tego sojuszu wojskowego (zastąpionego obecnie mniej formalną, ale bardziej
                  skuteczną, dwustronną współpracą pomiędzy Australią i USA).

                  Jeśli chodzi zaś o politykę gospodarczą, to rząd Langego rozpoczął od
                  dewaluacji dolara nowozelandzkiego, reformy systemu podatkowego preferującej
                  zamożniejsze warstwy społeczeństwa, obcięcia subsydiów dla farmerów, cięć w
                  wydatkach socjalnych i budżecie państwa. Owe cięcia uderzyły głównie w
                  najuboższych, w tym szczególnie Maorysów, co spowodowało oskarżenia Langego o
                  rasizm i nawet rozłam w nowozelandzkiej Partii Pracy. Kolejne rządy laburzystów
                  oraz konserwatystów i na koniec obecne rządy Labour Party pod kierunkiem Pani
                  Premier Helen Clark kontynuowały ową prorynkową politykę, która polegała,
                  podobnie jak i w Australii, na reformach makroekonomicznych (stabilizacja i
                  deregulacja waluty oraz ograniczenie inflacji) i mikroekonomicznych
                  (demonopolizacja i prywatyzacja). ale z raczej miernymi efektami. Gospodarka NZ
                  nigdy właściwie nie podniosła się z szoku wywołanego światowym kryzysem
                  wczesnych lat 1970tych i wstąpieniem Wielkiej Brytanii do EWG w roku 1973, oraz
                  związanej z tymi wydarzeniami utratą rynków zbytu. Bezrobocie, które jeszcze w
                  roku 1970 było w Nowej Zelandii praktycznie nieznane (0.2%), wzrosło do 4.0% w
                  roku 1985 i 7.8% w roku 1900, aby ustabilizować się na poziomie około 5% na
                  początku XXI wieku. Podczas gdy w roku 1960 na 1 ofertę pracy przypadało w
                  Nowej Zelandii tylko 0.1 bezrobotnego, to w roku 1985 na jedną ofertę pracy
                  było prawie 10 (9.7), a w roku 1990 ponad 28 (28.2) bezrobotnych. Płace realne
                  w roku 1985 spadły o 9%, a w roku 1990 były bez zmian. Wskaźnik jakości życia,
                  który w latach 1980tych był w Nowej Zelandii wyższy niż w Wielkiej Brytanii,
                  spadł w latach 1990tych poniżej poziomu brytyjskiego. Dynamika PKB poprawiła
                  się nieco względem lat 1973-1979 (średnio –0.6%), osiągając w latach 1980-1988
                  +1,7%, a w latach 1990-1999 1.8%, jednakże prorynkowe reformy spowodowały z
                  początku znaczny spadek owej dynamiki: z 2.8% w latach 1981-1985 spadła ona do
                  0.3% w latach 1986-1989. Jest to więc znacznie mniej niż dla lat 1965-1980
                  (2.5%), a szczególnie mniej niż dla lat 1965-1988 (4.2%). Pomimo (a może i na
                  skutek) reform gospodarczych bilans płatniczy (saldo obrotów bieżących) jest w
                  Nowej Zelandii wciąż ujemne, co oznacza rosnące zadłużenie zagraniczne. NZ ma
                  też wciąż problemy z utrzymaniem równowagi budżetowej. Tak więc jedynym
                  niekwestionowanym sukcesem prorynkowych reform w Nowej Zelandii było, podobnie
                  jak w Australii, zmniejszenie inflacji: ze średnio 12.5% w latach 1970-1979 i
                  11.3% w latach 1984-1989 do 1.9% w latach 1990-1999. Odbyło się to jednak
                  kosztem wzrostu bezrobocia i spadku wzrostu gospodarczego oraz zwiększonego
                  rozwarstwienia społeczeństwa. W latach 1989-1999 inflacja w Nowej Zelandii była
                  zwalczana tak stanowczo, że inflację zastąpiła nawet niewielka (-0.1%)
                  deflacja, która spowodowała stagnację wzrostu gospodarczego i znaczny wzrost
                  bezrobocia, szczególnie wśród Maorysów i imigrantów.

                • reichman Re: do homo.nullis o NZ 09.03.04, 15:52
                  Jeśli przyszłość gospodarki australijskiej można widzieć w raczej ciemnych
                  barwach (głównie ze względu na rosnący deficyt rachunku bieżącego, coraz
                  większy dług zagraniczny i trudną sytuację na rynku pracy), to przyszłość
                  gospodarki NZ wydaje się jeszcze gorsza. NZ jest zbyt mała, zbyt oddalona od
                  większych rynków zbytu i pozbawiona wizji przyszłości (poza kolejnymi
                  prorynkowymi reformami, które, jak dotąd, nie były w stanie powstrzymać
                  powolnego, ale zauważalnego spadku standardu życia mieszkańców), aby można było
                  snuć jakiekolwiek optymistyczne prognozy, co do jej rozwoju w dłuższym okresie
                  czasu. Tak więc jestem zdania, iż próby zastosowania rozwiązań modelu
                  amerykańskiego zakończyły się relatywnym fiaskiem w Australii, a szczególnie w
                  NZ. Głównym powodem tego fiaska wydaje się fakt, iż gospodarki tych obu krajów
                  są zbyt małe i zbyt mało znaczące w skali globalnej, aby mogły skutecznie
                  finansować swój rozwój na sposób amerykański, to jest poprzez dalsze zadłużanie
                  się za granicą. Ani NZD, ani też nawet AUD, nie są bowiem walutami o znaczeniu
                  światowym. Tylko globalne supermocarstwo, takie jak USA, może bowiem stosunkowo
                  bezkarnie zaciągać długi zagraniczne, licząc na ich spłatę we własnej walucie
                  (USD), która od czasu zawieszenia jej wymienialności na złoto na początku lat
                  1970tych jest już tylko symbolem, ale wciąż symbolem niezmiernie silnym.
                  Australia i NZ muszą bowiem spłacać swe zadłużenie zagraniczne w walutach
                  światowych, na których kurs nie mają one praktycznie żadnego wpływu. Stąd
                  zadłużanie się tych krajów należy taktować jako typowo strusią politykę:
                  odkładanie trudnych a niezbędnych decyzji na przyszłość.

                  Jeśli chodzi o bardziej szczegółową ocenę doświadczeń australijskich i
                  nowozelandzkich, to ograniczę się, w tym miejscu do kilku kluczowych obszarów,
                  takich jak rynek pracy, stosunki między pracownikami a pracodawcami (industrial
                  relations), edukacja, ochrona zdrowia i przestępczość. Omówię głównie
                  doświadczenia australijskie, ze względu na dominująca rolę Australii w
                  regionie, spowodowaną głównie dominacją australijskiej gospodarki.

                  Jeśli chodzi o rynek pracy, to oficjalna stopa bezrobocia w Australii spadła w
                  roku 2003 nawet nieco poniżej poziomu USA. Jednakże ów spadek jest nie tyle
                  rezultatem polepszenia się realnej sytuacji na rynku pracy, a takich czynników
                  jak zmiany w metodologii obliczania ilości bezrobotnych, co powoduje, że dane z
                  przeszłości i innych państw nie są porównywalne z danymi podawanym przez
                  Australijski Urząd Statystyczny (ABS).

                  Problematyka rynku pracy łączy się ściśle z problematyką stosunków między
                  pracownikami a pracodawcami. Ilość strajków, a szczególnie ilość godzin pracy
                  straconych w gospodarce australijskiej na skutek strajków zmniejszyła się w
                  ostatnich latach. Jednakże nie jest to wynikiem powodzenia jakiejś ugody
                  społecznej, a raczej wynikiem pogorszenia się sytuacji na rynku pracy, oraz
                  antyzwiązkowej, a nawet antypracowniczej postawy rządu federalnego. Także
                  antyzwiązkowe ustawodawstwo, wprowadzone przez konserwatywną koalicję premiera
                  federalnego Howarda, uczyniło strajkowanie w Australii nader ryzykownym
                  zajęciem. Owo de facto odebranie prawa do strajku jest poważnym zamachem na
                  podstawowe prawa ludzkie (human rights), co powoduje, iż rząd Australii nie ma
                  dłużej moralnego prawa do krytykowania naruszeń owych praw w pobliskich
                  państwach, ponieważ sam jest uwikłany w ograniczanie owych praw u siebie.

                  W zakresie edukacji prorynkowe reformy zapoczątkowane przez laburzystowski
                  gabinet Hawke’a, a kontynuowane przez laburzystowski gabinet Keatinga i
                  konserwatywny gabinet Howarda spowodowały głęboki kryzys w australijskim
                  systemie edukacji. Najbardziej na owych reformach ucierpiały szkoły wyższe (w
                  tym głównie uniwersytety, a w nich kierunki humanistyczne i społeczne).
                  Wzorowanie się na systemie amerykańskim nie miało od początku szans w
                  Australii, kraju o znacznie mniejszej gospodarce, i to gospodarce nie
                  nastawionej w takim stopniu jak gospodarka USA na R&D. Australia nie posiada, w
                  odróżnieniu od USA, olbrzymich koncernów, obficie dotowanych przez rząd
                  federalny, które były w stanie utrzymać technologiczną przewagę nad resztą
                  świata. Australia zresztą nigdy nie zdobyła się na efektywne popieranie badań
                  naukowych w tzw. przyszłościowych dziedzinach. Owa mentalność pokutuje niestety
                  w Australii do dziś, i trzeba było dopiero ogromnego spadku światowych cen
                  wełny, aby zdemontować olbrzymi system, pomagający farmerom hodującym owce, i
                  aby pozbyć się, choćby i ze stratą, olbrzymiego zapasu surowej wełny, trzymanej
                  w próżnej nadziei na poprawę światowej koniunktury.

                  Tak wiec z braku wielkich koncernów finansujących badania naukowe na wielka
                  skalę, Australia, a tym bardziej Nowa Zelandia, skazane są niejako na
                  finansowanie tych badań przez państwo. Podobnie fiaskiem zakończyły się próby
                  choćby częściowej prywatyzacji australijskich uniwersytetów i utworzenia
                  prywatnych wyższych uczelni. Najbardziej spektakularnym przypadkiem było fiasko
                  tzw. Melbourne Private University (prywatnego uniwersytetu, utworzonego na
                  bazie istniejącego od roku 1853 renomowanego The University of Melbourne). Tak
                  więc najważniejszym efektem prorynkowych reform w australijskim szkolnictwie
                  wyższym jest zamknięcie szeregu kierunków studiów (głównie takich jak języki
                  obce, archeologia, czy slawistyka), zwolnienie sporej ilości wykładowców, oraz
                  obłożenie studentów większymi kosztami nauki.

                  Podobna zła sytuacja jest w ochronie zdrowia. Prywatne szpitale, które miały
                  leczyć pacjentów prywatnie ubezpieczonych, są w poważnych tarapatach
                  finansowych, albowiem firmy ubezpieczeniowe nie są w stanie pokryć kosztów
                  leczenia ich klientów, i to pomimo pomocy państwa polegającej na ulgach
                  podatkowych dla osób wykupujących prywatne ubezpieczenie zdrowotne.
                  Konserwatyści Howarda najchętniej rozmontowaliby powszechny system ubezpieczeń
                  zdrowotnych Medicare, ale nie zrobili tego, obawiając się przegranej w
                  wyborach. Owa niechęć konserwatystów do Medicare jest oparta głównie na
                  przesłankach czysto ideologicznych i fakcie, iż w najpotężniejszym państwie
                  zachodu (USA) nigdy nie było takiego systemu. Nie biorą oni pod uwagę takich
                  faktów, jak np. efektywność finansowa Medicare, który zapewnia Australijczykom
                  co najmniej taki sam poziom usług medycznych jak w Ameryce, ale zdecydowanie
                  niższym kosztem. Dużą rolę ma tu lobby lekarzy, którzy woleliby system
                  całkowicie sprywatyzowany z pełna de regulacją opłat za ich usługi, całkowicie
                  ignorując interesy swych pacjentów. Jednakże, jak już to wspomniałem, olbrzymia
                  popularność Medicare wśród elektoratu powstrzymuje nawet niezmiernie
                  konserwatywnego premiera federalnego Howarda od likwidacji, a nawet istotnego
                  ograniczenia tego systemu. Mamy tu, niestety, po raz kolejny dowody na prymat
                  ideologii nad racjonalnym myśleniem i interesami większości.

                  Reformy prorynkowe, które ze swej natury powodują zwiększenie różnic między
                  bogatymi a biednymi, a przede wszystkim dramatycznie zwiększają szeregi
                  bezrobotnych i żyjących w nędzy, muszą prowadzić do istotnego zwiększenia się
                  przestępczości. Wzrost przestępczości wymaga zaś, przynajmniej w krótkim
                  okresie czasu, wzrostu wydatków na policję i więzienia. Aby, przynajmniej
                  częściowo, zmniejszyć te koszta prorynkowych reform, rządy Australii (a
                  częściowo też i NZ) zaczęły szukać drogi do przynajmniej częściowej
                  prywatyzacji policji i więzień. Jeśli chodzi o policję, to z natury rzeczy pole
                  manewru jest tu dość ograniczone. Tak więc poza dopuszczeniem na rynek licznych
                  prywatnych firm ochroniarskich i obciążenia kosztami ochrony policyjnej
                  organizatorów imprez publicznych, pozwolono na sponsorowanie policji przez
                  sektor prywatny. Takie sponsorowanie rodzi oczywiście szereg problemów natury
                  etyczno-moralnej, a także czysto operacyjnej. Bowiem pomimo, iż firm
                  • reichman Re: do homo.nullis o NZ i Oz - dokonczenie 09.03.04, 15:56
                    Reformy prorynkowe, które ze swej natury powodują zwiększenie różnic między
                    bogatymi a biednymi, a przede wszystkim dramatycznie zwiększają szeregi
                    bezrobotnych i żyjących w nędzy, muszą prowadzić do istotnego zwiększenia się
                    przestępczości. Wzrost przestępczości wymaga zaś, przynajmniej w krótkim
                    okresie czasu, wzrostu wydatków na policję i więzienia. Aby, przynajmniej
                    częściowo, zmniejszyć te koszta prorynkowych reform, rządy Australii (a
                    częściowo też i NZ) zaczęły szukać drogi do przynajmniej częściowej
                    prywatyzacji policji i więzień. Jeśli chodzi o policję, to z natury rzeczy pole
                    manewru jest tu dość ograniczone. Tak więc poza dopuszczeniem na rynek licznych
                    prywatnych firm ochroniarskich i obciążenia kosztami ochrony policyjnej
                    organizatorów imprez publicznych, pozwolono na sponsorowanie policji przez
                    sektor prywatny. Takie sponsorowanie rodzi oczywiście szereg problemów natury
                    etyczno-moralnej, a także czysto operacyjnej. Bowiem pomimo, iż firmy
                    sponsorujące policję są teoretyczne sprawdzane, czy nie maja one związków ze
                    światem kryminalnym, a szczególnie tzw. zorganizowaną przestępczością
                    (gangami), to wiadomo, iż wiele gangów jest obecnie doskonale zakonspirowanych
                    i operuje pod przykrywką całkowicie legalnych firm prywatnych.

                    Podobne problemy pojawiły się też w więziennictwie. Prywatyzacja szeregu
                    więzień zrodziła nie tylko pytania o charakterze etyczno-moralnym, ale też
                    doprowadziła do niezadowolenia wśród służby więziennej oraz samych więźniów i
                    ich rodzin. Strażnicy narzekają na pogorszenie warunków pracy i płacy, a
                    więźniowie i ich rodziny na gorsze warunki odbywania kary, a to wszystko dla
                    tego, iż prywatne firmy administrujące więzieniem mogą maksymalizować swój zysk
                    jedynie poprzez minimalizację kosztów.

                    * * *

                    Tak więc wyniki prób zastosowania rozwiązań systemu amerykańskiego w Australii
                    i NZ nie wydają się być pozytywne. Albowiem po pierwsze NZ, a nawet Australia,
                    to jednak zupełnie inne gospodarki, społeczeństwa i kultura niż USA, a po
                    drugie wprowadzenie owych rozwiązań w samym USA dało też raczej kontrowersyjne
                    rezultaty. Co prawda na krótką metę zwiększyły one efektywność i
                    konkurencyjność gospodarki USA, ale kosztem olbrzymiego zadłużenia
                    zagranicznego, oraz olbrzymim kosztem społecznym. Podobnie jak w USA, na owych
                    reformach zyskało w Australii i NZ głównie „górne” 20 procent („upper class”
                    i „upper middle class”wink, a straciło „dolne” 20 procent („working class” a nawet
                    i „lower midle class”wink. Tzw. middle class (mieszczaństwo) właściwie nieco
                    zyskało na owych reformach, ale ponieważ powiększył się, i to znacznie,
                    dystans, szczególnie pomiędzy najliczniejszymi „midle middle class” i „lower
                    midle class”, a klasami wyższymi, to znaczna większość middle class w Australii
                    i Nowej Zelandii też nie jest zbytnio zachwycona owymi reformami. Tak więc z
                    punktu widzenia ekonomii politycznej i europejskiej klasycznej szkoły
                    (tradycji) w naukach społecznych, próby zastosowania rozwiązań modelu
                    amerykańskiego w Australii, a szczególnie w NZ należy uznać za raczej chybione.
                    Poprawiły one bowiem nieco konkurencyjność gospodarek tych państw, ale nie były
                    w stanie zahamować względnego obniżania się poziomu życia w tych krajach, a ich
                    koszta społeczne (problemy bezrobocia, pogłębienia się rozwarstwienia
                    społecznego i wzrostu ilości chorób psychicznych oraz przestępczości i
                    narkomanii) a także i finansowe (problemy deficytu budżetowego i rachunku
                    bieżącego oraz wzrostu zadłużenia zagranicznego) należy uznać za zdecydowanie
                    nadmierne i niewspółmierne z dość ograniczonymi efektami (głównie spadek
                    inflacji i względna stabilizacja waluty).
                    A reszta pozniej, bo ide cos zjesc...
                    • Gość: kamila Re: do homo.nullis o NZ i Oz - dokonczenie IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 09.03.04, 16:04
                      OK, dziekujemy. Alez ty jestes madry, ojej... Skad taka wiedza? Jestem pod
                      wrazeniem, nie ma co...
                      hehehehehe
                      • reichman Re: do homo.nullis o NZ i Oz - dokonczenie 09.03.04, 16:12
                        To nie bylo dla ciebie! Nie chce abys sobie mozg przeladowala przetwarzajac te
                        dane... wink
                        • Gość: Homo.nullis Re: do homo.nullis o NZ i Oz - dokonczenie IP: 213.236.218.* 09.03.04, 16:22
                          Dlugie rozwlekle ale przeczytalem.

                          Moj komentarz jest bardzo krotki, sa nim fakty.
                          Nadwyzka budzetowa stan z dnia 12/12/2002 wynosila NZD 1.76 miliarda na kwartal
                          konczacy sie 31 pazdziernika tego roku.
                          Nadwyzka budzetowa za rok konczacy sie 30/06/2003 wyniosla NZD 1.97 miliarda
                          zrodlo: NZ Treasury
                          Oficjalna stopa bezrobocia na 30/09/2003 wynosila 4.4%
                          Oficjalna stopa bezrobocia na 31/12/2003 wynosila 4.6%
                          zrodlo: NZ Department of Labour
                          • reichman Re: do homo.nullis o NZ i Oz - dokonczenie 09.03.04, 17:15
                            Gość portalu: Homo.nullis napisał(a): Dlugie rozwlekle ale przeczytalem.
                            Moj komentarz jest bardzo krotki, sa nim fakty.
                            Nadwyzka budzetowa stan z dnia 12/12/2002 wynosila NZD 1.76 miliarda na kwartal
                            konczacy sie 31 pazdziernika tego roku.
                            Nadwyzka budzetowa za rok konczacy sie 30/06/2003 wyniosla NZD 1.97 miliarda
                            zrodlo: NZ Treasury
                            OK. Dziekuje za dane, skorzystam.

                            Oficjalna stopa bezrobocia na 30/09/2003 wynosila 4.4% Oficjalna stopa
                            bezrobocia na 31/12/2003 wynosila 4.6%
                            - Oficjalna stopa bezrobocia to tylko taki poziom, do jakiego chce sie rzad
                            przyznac. 3% to tzw. friction unemployment (ludzie zmieniajacy prace), stad
                            wynikaloby, ze w NZ jest ponizej 2% berobocia, czyli ostry deficyt rak do
                            pracy. Pytanie: czemu wiec nie biora imigrantow jak leci, aby zapelnic te
                            fabryki i biura co wrecz powinny krzyczec DAJCIE NAM LUDZI!
                            Widzisz, o ile wiem, to w r. 2001 bylo w NZ ponad 100 tys. oficjalnych
                            bezrobotnych! A stopa bezrobocia w 2003 byla oficjalnie 4.9%. Stopa bezrobocia
                            wsrod mlodziezy w r. 2001 15.6%. Dlugoterminowi bezrobotni w r. 2000 to 19.4%
                            wszystkich bezrobotnych. W r. 1995 (brak danych za lata pozniejsze) bylo w NZ
                            18.5 chetnych na 1 wolne miejsce pracy, a stopa bezrobocia byla wtedy 6.3%,
                            niewiele wiecej niz dzis, czyli wciaz jak stracisz prace to masz dobrze ponad
                            10 konkurentow do 1 wolnego miejsca pracy... sad
                            W r. 2001 bezrobocie wsrod Maorysow wynosilo oficjalnie w NZ 11.9% a wsrod
                            bialych tylko 3.9%. Nie widzisz tu jakiejs dyskryminacji?
                            NZ ma tez taki sam odsetek chorych na AIDS/HIV jak Polska. HDI (wskaznik
                            jakosci zycia) ma NZ niewiele wyzszy niz PL: NZ 91.3, PL 82.8 (Oz 93.6). NZ nie
                            podaje wskaznika Giniego (wiesz co to jest i czemu nie podaje)?
                            W r. 1999 w NZ 29.4% ludnosci padlo ofiara przestepczosci, w PL tylko 22.7%.
                            W r. 2002 bylo w NZ 3.9 zabojstw na 100 tys. ludnosci, w PL tylko 2.9.
                            W r. 2002 PKB per capita w NZ byl USD 15,090 (PL 4,954, Oz 21,125). Porownujac
                            tez i ceny (PPP) mamy taki poziom dochodu per capita USA w r. 2001:
                            NZ 60.5%, Oz 78.2%, PL 29.4%. Polska wiec wyraznie goni NZ : w r. 1995 bylo:
                            NZ 61.9%, Oz 77.0%, PL 22.8%.
                            DEFICYT rachunku biezacego NZ w r. 2001 byl 1,403 miliony dolarow USA.
                            Kurs NZD spada: w r. 1990 za 1 USD dostac mozna bylo 1.67 NZD, a w r. 2002 juz
                            az 2.15 NZD. NZ zostala uznana w r. 2001 za 21 kraj w rankingu konkurencyjnosci
                            (na 49 badanych panstw, Oz 11).
                            A co z deficytem rachunku biezacego ni zadluzeniem zagranicznym NZ? Znasz
                            ostatnie dane?
                            • reichman Re: do homo.nullis o NZ i Oz - dokonczenie 09.03.04, 17:17
                              Podaj dane za lata, nie za wybrane, najlepsze kwarataly i w USD!
                              • reichman JOBS in NZ for Kamila 09.03.04, 17:41
                                www.fugro.nl/v_company/search.asp
                                Search all jobs in New Zealand
                                Submit
                                Found 1
                                OmniSTAR (NZ) Ltd. Christchurch New Zealand
                                Business line Positioning (taka panienka co zajmuje pozycje przy drodze?)
                                Address 8 Opawa Road (to dobra droga aby tam "solicitowac drajwerow"?)
                                City Christchurch
                                Country New Zealand
                                Region Australia (dobre! Niech znaja kiwi se miejsce)
                                Telephone +64 3 961 1130
                                Fax +64 3 961 1131
                                • reichman Do nulisa piszemy na: 09.03.04, 17:46
                                  OmniSTAR (NZ) Ltd., Christchurch, New Zealand
                                  Stret & postal address: Opawa Road, Christchurch, New Zealand, Australia
                                  Telephone: +64 3 961 1130
                                  Fax: +64 3 961 1131


                                  • reichman Do nulisa piszemy na: 09.03.04, 17:48
                                    OmniSTAR (NZ) Ltd.
                                    Stret & postal address: 8 Opawa Road, Christchurch, New Zealand, Australia
                                    Telephone: +64 3 961 1130, Fax: +64 3 961 1131

                                    • waldek.usa Re: Do nulisa piszemy na: 09.03.04, 18:48
                                      reichman napisał:

                                      > OmniSTAR (NZ) Ltd.
                                      > Stret & postal address: 8 Opawa Road, Christchurch, New Zealand, Australia
                                      > Telephone: +64 3 961 1130, Fax: +64 3 961 1131
                                      >

                                      Reichman, z czystej ciekawosci, cos tu nie pasuje. IP z ktorego nulis stuka
                                      jest w Bergen:



                                      213.236.218.0 - 213.236.218.31
                                      netname: NO-ELTELE-VEST-TILSAMMEN-CONSULT
                                      descr: Tilsammen Consult as
                                      descr: Bredalsmarken 15-17
                                      descr: N-5836 Bergen
                                      country: NO
                                      • Gość: Homo.nullis Re: Do nulisa piszemy na: IP: 213.236.218.* 09.03.04, 19:12
                                        Ot zagadka, he he he...

                                      • Gość: CGN Do nulisa piszemy na PROXY IP: 217.98.60.* 09.03.04, 20:27
                                        Nulis jako domorosly informatyk stara sie uzywac servera proxy, ale to mu nic
                                        nie da, bo kazdy pracodawca teraz sprawdza uzywanie Internetu w godzinach
                                        pracy, i niebawem albo nullis bedzie sie musial spowiadac, albo po prostu z
                                        najblizsza wyplata dostanie wymowienie.
                                        reichman napisał:
                                        OmniSTAR (NZ) Ltd.
                                        Stret & postal address: 8 Opawa Road, Christchurch, New Zealand, Australia
                                        Telephone: +64 3 961 1130, Fax: +64 3 961 1131
                                        - Reichman, z czystej ciekawosci, cos tu nie pasuje. IP z ktorego nulis stuka
                                        jest w Bergen:
                                        213.236.218.0 - 213.236.218.31
                                        netname: NO-ELTELE-VEST-TILSAMMEN-CONSULT
                                        descr: Tilsammen Consult as
                                        descr: Bredalsmarken 15-17
                                        descr: N-5836 Bergen

                                        • Gość: CGN Skad pisze Kagan? Maly konkurs ;) IP: 217.98.60.* 09.03.04, 20:37
                                          A skad pisze kagan? Z IP: 217.98.60.*
                                          A gdzie to jest? Kto pierwszy zgadnie, temu wrecze wirtualna nagrode im. Adama
                                          Michnika i Lwa Rywina. Wystarczy podac nazwe kraju i regionu, ew.
                                          najwazniejszego miasta w regionie z ktorego pisze teraz CGN vel Kagan.
                                          • Gość: Homo.nullis Re: Skad pisze Kagan? Maly konkurs ;) IP: 213.236.218.* 09.03.04, 20:46
                                            U czubow jestes? Wreszcie cie docenili.
                                            • Gość: CGN Re: Skad pisze Kagan? Maly konkurs ;) IP: 217.98.60.* 09.03.04, 20:52
                                              Jak nie potrafisz puscic trace, to siedz cicho, gnojku!
                                              • Gość: Homo.nullis Re: Skad pisze Kagan? Maly konkurs ;) IP: 213.236.218.* 09.03.04, 21:17
                                                Puszczaja nerwy slawisto z Opawa Road?
                                                Cos nie bardzo wyszlo tobie "puszczenie trace". Za to puszczanie bakow idzie ci
                                                znakomicie. Werbalno-palcowych szczegolnie...
                                                • Gość: CGN Re: Skad pisze Kagan? Maly konkurs ;) IP: 217.98.60.* 09.03.04, 21:28
                                                  Gość portalu: Homo.nullis napisał(a):
                                                  Puszczaja nerwy slawisto z Opawa Road?
                                                  Cos nie bardzo wyszlo tobie "puszczenie trace". Za to puszczanie bakow idzie ci
                                                  znakomicie. Werbalno-palcowych szczegolnie...
                                                  C: To nie ja puszczalemm tom trace, tylko waldek.
                                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=10899811&a=11266332
                                                  Re: Do nulisa piszemy na:
                                                  Autor: waldek.usa Data: 09.03.2004 18:48
                                                  Reichman, z czystej ciekawosci, cos tu nie pasuje. IP z ktorego nulis stuka
                                                  jest w Bergen:
                                                  213.236.218.0 - 213.236.218.31
                                                  netname: NO-ELTELE-VEST-TILSAMMEN-CONSULT
                                                  descr: Tilsammen Consult as
                                                  descr: Bredalsmarken 15-17
                                                  descr: N-5836 Bergen
                                                  country: NO
                                                  No coz, twe klamstwa maja krotkie nogi... sad
                                                  A "zartow" o pierdzeniu wole nie komentowac. No coz, nie jestem, jak ty, OLD
                                                  FART... sad
                                        • Gość: Homo.nullis Re: Do nulisa piszemy na PROXY IP: 213.236.218.* 09.03.04, 20:40
                                          Nie jestem informatykiem. Sprzatam, robie herbate i inne podobne czynnosci
                                          wykonuje. Jak to Polak na emigracji. He he he...
                                          • Gość: CGN Re: Do nulisa piszemy na PROXY IP: 217.98.60.* 09.03.04, 20:59
                                            Wreszcie zaczynasz gadac z sensem. Tylko czemu naklamales tej naiwnej Kamili,
                                            ze tak ci sie dobrze powodzi w NZ. Widzisz, ona wierzy bezkrytycznie kazdemu,
                                            kto jej napisze ze NZ potrzebuje ludzi z wyksztalceniem, ze tam jest pelno
                                            pracy, mili ludzie itp. pierdoly.
                                            A do ciebie zalu nie mam. odpisywalem tylko po to, abys nie zawrocil w glowach
                                            takim, egzaltowanym panienkom jak Kamila czy Asia. No coz, jestem czlowiekiem
                                            starej daty, i mam pewne zasady etyczne. Wiem, ze to smieszne w dzisiejszych
                                            warunkach, ale nobody is perfect...
                                            Pozdr.
                                            CGN
                                  • jot-23 hehe, rozwscieczyliscie kagana 09.03.04, 17:49
                                    dostal verbal diarrhea...
                                    • reichman Re: hehe, rozwscieczyliscie kagana 09.03.04, 17:51
                                      Nie, tylko rozbawiliscie. wink
                                      Szkoda tylko, ze na skutek mej aktywnosci kolega nulis zaraz wyleci z roboty w
                                      pwenej holenderskiej firmie w Christchurch... sad
                                      • Gość: Homo.nullis Re: hehe, rozwscieczyliscie kagana IP: 213.236.218.* 09.03.04, 19:04
                                        Moze lepiej pisac na Berdyczow, predzej dojdzie...

                                        Cienki masz dowcip kolego reichman, a jeszcze cienszy rozumek. Coz Pan widac
                                        tez pomylic sie moze i braki wypuszcza...

                                        • Gość: CGN Re: hehe, rozwscieczyliscie kagana? IP: 217.98.60.* 09.03.04, 20:22
                                          Koles, juz jestes namierzony:
                                          IP: 213.236.218.*
                                          OmniSTAR (NZ) Ltd.
                                          Stret & postal address: 8 Opawa Road, Christchurch, New Zealand, Australia
                                          Telephone: +64 3 961 1130, Fax: +64 3 961 1131
                                          Twoj pracodawca sie dziwil, skad takie duze obciazenie lacz do Internetu.
                                          Teraz juz wie. I nie martw sie: ja na ciebie nie doniose. Poczekam az twoj
                                          chlebodawca zbankrutuje (a musi, gdy pracownicy zamiast pracowac pisuja na
                                          forum Wyborczej), albo zrobi dochodzenie i sam zobaczy co robisz w godzinach
                                          pracy za pieniadze twego bossa... sad




                                          • Gość: Homo.nullis Re: hehe, rozwscieczyliscie kagana? IP: 213.236.218.* 09.03.04, 20:35
                                            Jak juz podalem powyzej, zatrudnia mnie filia w Berdyczowiewink Pisz na Poste
                                            Restante...

                                            A wlasciwie dlaczego nicka zmieniles? Ten poprzedni byl ladniejszy.
                                            PS. O ile dobrze pamietam na Opawa Rd w Ch-ch jest wytwornia plyt sciennych
                                            tzw "gibraltar board". Jest tam tez fabryka prezerwatyw naturalnych. I jeszcze
                                            rozne inne zaklady przemyslowe poniewaz rejon ten jest wlasnie tak
                                            klasyfikowany. Nic mi natomiast nie wiadomo o tym by miescila sie tam siedziba
                                            mojego pracodawcy.
                                            Hm, i za co wam te doktoraty daja profesorze Kagan? Bo za umiejetnosc myslenia
                                            zdecydowanie nie. Chyba ze to Wieczorowy Uniwersytet Marksizmu i Leninizmu je
                                            przyznal?
                                            Aha i jeszcze jedno. Nie martwie sie, mozesz donosic do woli.
                                            • Gość: CGN Re: hehe, rozwscieczyliscie kagana? IP: 217.98.60.* 09.03.04, 20:51
                                              Gość portalu: Homo.nullis napisał(a):
                                              Jak juz podalem powyzej, zatrudnia mnie filia w Berdyczowiewink Pisz na Poste
                                              Restante...
                                              C: Nikt ciebie chyba jednak nie zatrudnia. Chyba, ze jestes od sprzatania na
                                              platformie wiertniczej, i stad masz duzo czasu jak pomyjesz wszystkie kible
                                              (znaczy sie dwa: kierownika i zastepcy, bo reszta to Hindusi a oni sraja do
                                              morza i zamiast pocierac doope, obmywaja ja z butelki po piwie)...

                                              A wlasciwie dlaczego nicka zmieniles? Ten poprzedni byl ladniejszy.
                                              - Ktory? Bo widzisz ja ich mam sporo, bo mnie Michnik wciaz probuje zabanowac.
                                              Kiedys, jak pisalem z domu z Australii, to zabanowal caly stan, a pozniej cale
                                              Monash University.

                                              PS. O ile dobrze pamietam na Opawa Rd w Ch-ch jest wytwornia plyt sciennych
                                              tzw "gibraltar board". Jest tam tez fabryka prezerwatyw naturalnych. I jeszcze
                                              rozne inne zaklady przemyslowe poniewaz rejon ten jest wlasnie tak
                                              klasyfikowany. Nic mi natomiast nie wiadomo o tym by miescila sie tam siedziba
                                              mojego pracodawcy.
                                              - Tak wynika z adresu, ktory mi podales...

                                              Hm, i za co wam te doktoraty daja profesorze Kagan? Bo za umiejetnosc myslenia
                                              zdecydowanie nie. Chyba ze to Wieczorowy Uniwersytet Marksizmu i Leninizmu je
                                              przyznal?
                                              - Za myslenie, kolego, za myslenie. Gdybys ty naprawde pracowal to bys tyle nie
                                              stukal ze sluzbowego komputera i nie dawal sie mi podpuscic. Podales konkretny
                                              adres: www.fugro.nl/
                                              I to jest wlasnie OmniSTAR (NZ) Ltd., Christchurch, New Zealand
                                              Stret & postal address: Opawa Road, Christchurch, New Zealand, Australia
                                              Telephone: +64 3 961 1130
                                              Fax: +64 3 961 1131

                                              Aha i jeszcze jedno. Nie martwie sie, mozesz donosic do woli.
                                              - Nie chce mi sie. Poczekam az wywala ciebie na podstawie logu twej aktywnosci
                                              na Internecie, albo az firma zbankrutuje na skutek twego zlodziejstwa...
                                              Chyba ze pracujesz jako starszy kiblowy na owej platformnie u brzegow Norwegii.
                                              tamp pozwalaja chlopalom na takie wyglupy. Lepsze to niz np. podpalanie
                                              paltformy czy wrzucanie kolegow po pijaku do morza...
                                              Milej zabawy, i czystych kibelkow! smile
                                              • Gość: Homo.nullis Re: hehe, rozwscieczyliscie kagana? IP: 213.236.218.* 09.03.04, 21:13
                                                Kolego Kagan z adresu ktorego nawiasem mowiac nie podawalem a ktory odczytal
                                                pewien pan z usa, wynika ze pisze z Bergen. Bergen znajduje sie w Norwegii, nie
                                                oznacza to wcale ze i ja takze znajduje sie w Norwegii. A tym bardziej na
                                                platformie wiertniczej. Organicznie nie znosze zapachu produktow naftowych.
                                                Jeyny zapach ktorego nie znosze jeszcze bardziej to smord bezuzytecznych
                                                pasozytow takich jak ty. Przeczytalem ow zyciorys na nieaktualnej zreszta
                                                stronie Monash University. Po jego lekturze nic mnie nie dziwi.
                                                Jedno tylko jest interesujace. Jak na osobnika ktory podaje w swoim zyciorysie
                                                tyle informacji o zwiazkach z informatyka wydajesz sie miec o niej zaiste
                                                zielone pojecie. Nic dziwnego ze pedza cie tak szybko jak zdaza cie poznac.
                                                • Gość: CGN Re: hehe, rozwscieczyliscie kagana? IP: 217.98.60.* 09.03.04, 21:22
                                                  Gość portalu: Homo.nullis napisał(a):
                                                  Kolego Kagan z adresu ktorego nawiasem mowiac nie podawalem a ktory odczytal
                                                  pewien pan z usa, wynika ze pisze z Bergen. Bergen znajduje sie w Norwegii, nie
                                                  oznacza to wcale ze i ja takze znajduje sie w Norwegii. A tym bardziej na
                                                  platformie wiertniczej. Organicznie nie znosze zapachu produktow naftowych.
                                                  Jedyny zapach ktorego nie znosze jeszcze bardziej to smord bezuzytecznych
                                                  pasozytow takich jak ty. Przeczytalem ow zyciorys na nieaktualnej zreszta
                                                  stronie Monash University. Po jego lekturze nic mnie nie dziwi.
                                                  Jedno tylko jest interesujace. Jak na osobnika ktory podaje w swoim zyciorysie
                                                  tyle informacji o zwiazkach z informatyka wydajesz sie miec o niej zaiste
                                                  zielone pojecie. Nic dziwnego ze pedza cie tak szybko jak zdaza cie poznac.
                                                  C: Na jakiej podstawie uwazasz mnie za paspozyta? Ja sie nie wstydze swego
                                                  nazwiska ani imienia, jak ty tchorzu, co podajesz falszywe namiary, raz udajesz
                                                  ze jestes w Nowej Zelandii, innym razem ze w Bergen. Ladnie to tak? I nie ty
                                                  bedziesz oceniac me kwalifikacje, koles. Jak na informatyka to masz za duzo
                                                  czasu na pisanie po forach i czatach. U mnie bys nie mial czasu na takie
                                                  zabawy... No, ale zapomnialem, ze ty jestes zawodowym bezrobotnym...
                                                  Widzisz Kamila skad czerpiesz swa "pozytywna" wiedze o NZ? Od oszustow typu
                                                  nullisa, co NZ znaja tylko z filmow typu Lord of the Rings czy The Pianist...
                                                  Oj, swieta naiwnosci... sad
                                                  • Gość: Agnieszka fakty IP: *.adsl.ihug.co.nz 09.03.04, 22:43
                                                    The Pianist??????????? Kolego, ustal sobie fakty, bo mylenie j.campion z polanskim, to juz totalna
                                                    porazka. ale sie ubawilam!!!!!!
                                                  • Gość: Agnieszka fakty, reichman.. IP: *.adsl.ihug.co.nz 09.03.04, 22:45
                                                    The Pianist????????? ustal sobie fakty, bo mylenie Campion z Polanskim to juz totalna jazda. alez sie
                                                    ubawilam!!!!!!!
                                                  • reichman Re: fakty, reichman.. 10.03.04, 13:07
                                                    Nie czepiaj sie szczegolow! Chodzilo mi o ten film o australijskim czy
                                                    nowozelandzkim pianiscie krecony bodajze w NZ. Syjonistyczna propaganda mnie
                                                    bowiem nie interesuje... Widac, ze nie macie kontrargumentow, skoro czepiacie
                                                    sie dupereli. Pisze z glowy, bo to jest forum a nie wyklad na uczelni!

                                                    Gość portalu: Agnieszka napisał(a):
                                                    The Pianist????????? ustal sobie fakty, bo mylenie Campion z Polanskim to juz
                                                    totalna jazda. alez sie ubawilam!!!!!!!
                                                  • Gość: Homo.nullis Re: fakty, reichman.. IP: 213.236.218.* 10.03.04, 14:09
                                                    reichman napisał:

                                                    > Nie czepiaj sie szczegolow! Chodzilo mi o ten film o australijskim czy
                                                    > nowozelandzkim pianiscie krecony bodajze w NZ. Syjonistyczna propaganda mnie
                                                    > bowiem nie interesuje... Widac, ze nie macie kontrargumentow, skoro czepiacie
                                                    > sie dupereli. Pisze z glowy, bo to jest forum a nie wyklad na uczelni!
                                                    >

                                                    Po raz kolejny musze stwierdzic ze pomimo doktoratu z Lema jestes idiota i
                                                    funkcjonalnym analfabeta nie potrafiacym zrozumiec prostego tekstu. Nigdzie nie
                                                    napisalem ze w tej chwili jestem w Nowej Zelandii. Napisalem ze najczesciej
                                                    mieszkam w Dunedin a to zasadnicza roznica. Identycznie z Bergen. W Bergen
                                                    znajduje sie serwer, ktory zreszta nie ty ale waldek.usa zidentyfikowal.
                                                    Na jakiej podstawie uwazam cie za pasozyta? Na podstawie twojego zyciorysu,
                                                    link do ktorego podales sam. Nie chce mi sie w tej chwili przeprowadzac
                                                    szczegolowej analizy twojego mizernego acz utytulowanego CV, niemniej jednak
                                                    wynika z niego ze jedyne czego w swoim zyciu dokonales to powielanie
                                                    bezuzytecznych prac innych pasozytow. To od takich jak ty chyba pochodza
                                                    zwroty "rehashing the same old shit" i "bamboozle with bullshit". Napisalem
                                                    powyzej wyraznie ze nie jestem infornatykiem ale ty nie potrafisz jak widac
                                                    czytac nic procz Strugackich i wlasnych slow.
                                                    "U mnie bys nie mial czasu na takie zabawy..." U ciebie? Czlowieku a czys ty w
                                                    swoim zyciu przepracowal z pozytkiem chocby jeden dzien? Znow wystarczy
                                                    przeczytac twoj zyciorys by stwierdzic w jaki sposob. Twoj problem jest prosty.
                                                    Nikt sie nie poznal dotychczas na twoim geniuszu. Ani w NZ ani w RPA ani w OZ
                                                    ani tez i teraz w Polsce. Moze zastanowilbys sie dlaczego?
                                                    Masz wielkie pretensje do zycia, zastanow sie wiec moze co masz do zaoferowania
                                                    sam. I znow ze smutkiem wypada przyznac ze bardzo niewiele. I znow wylacznie na
                                                    podstawie twojego CV.

                                                    Nie widze powodu by przedstawiac sie tutaj z imienia i nazwiska, szczegolnie
                                                    tobie. Poniewaz za cholere nie potrafisz wyczaic skad pisze podam ci konkretna
                                                    lokalizacje. Pisze z Bounty Prospect. Jako magister geografii powinienes
                                                    wiedziec gdzie to jest. A jako milosnik Lema i fantastyki Strugackich takze i
                                                    w jaki sposob jest to mozliwe.

                                                    Zegnam.
                                                  • reichman Czy Homo.nullis to b. agent SB? 10.03.04, 15:23
                                                    Zauwazcie jak zmienia oblicza i adresy, jak sie boi, abu go ktos z kraju nie
                                                    rozpoznal...
                                                    Gość portalu: Homo.nullis napisał(a):
                                                    Po raz kolejny musze stwierdzic ze pomimo doktoratu z Lema jestes idiota i
                                                    funkcjonalnym analfabeta nie potrafiacym zrozumiec prostego tekstu. Nigdzie nie
                                                    napisalem ze w tej chwili jestem w Nowej Zelandii. Napisalem ze najczesciej
                                                    mieszkam w Dunedin a to zasadnicza roznica.
                                                    - Nad inwektywami i atakami ad personam przejde z gory, bo sie nie bede ponizac
                                                    do poziomu nullisa. Dunedin jest w Nowej Zelandii. Nie wazne, gdzie jestes
                                                    teraz. Jesli najczesciej mieszkasz w Dunedin, to znaczy, ze jestes rezydentem
                                                    NZ. Zrozumial? To po co tak krecisz, SBku? Dawno cie rozpoznalismy...

                                                    Identycznie z Bergen. W Bergen znajduje sie serwer, ktory zreszta nie ty ale
                                                    waldek.usa zidentyfikowal.
                                                    - Nigdy nie udawalem, ze to ja ten serwer znalazlem. Wyraznie waldek.usa do
                                                    mnie to napisal, a ja mu odpisalem. No, ale ty nie potrafisz posuwac sie po
                                                    postach do tylu, to dla ciebie zbyt trudne...

                                                    Na jakiej podstawie uwazam cie za pasozyta? Na podstawie twojego zyciorysu,
                                                    link do ktorego podales sam. Nie chce mi sie w tej chwili przeprowadzac
                                                    szczegolowej analizy twojego mizernego acz utytulowanego CV, niemniej jednak
                                                    wynika z niego ze jedyne czego w swoim zyciu dokonales to powielanie
                                                    bezuzytecznych prac innych pasozytow. To od takich jak ty chyba pochodza
                                                    zwroty "rehashing the same old shit" i "bamboozle with bullshit".
                                                    - Nie pytalem sie ciebie o ocene mego dorobku naukowego czy zyciowego. To, co
                                                    jest bezuzyteczne a co nie, nie decyduja na szczescie tacy gowniarrze i byli
                                                    SBcy jak ty. Jesli uwazasz, ze tylko praca fizyczna nie jest pasozytowaniem, to
                                                    powinienes zostac w komunie tow. Pol Pota... sad

                                                    Napisalem powyzej wyraznie ze nie jestem infornatykiem ale ty nie potrafisz jak
                                                    widac czytac nic procz Strugackich i wlasnych slow.
                                                    - Zycze ci, abys mial choc 1% tego we lbie, co mieli Strugaccy... sad

                                                    "U mnie bys nie mial czasu na takie zabawy..." U ciebie? Czlowieku a czys ty w
                                                    swoim zyciu przepracowal z pozytkiem chocby jeden dzien? Znow wystarczy
                                                    przeczytac twoj zyciorys by stwierdzic w jaki sposob. Twoj problem jest prosty.
                                                    Nikt sie nie poznal dotychczas na twoim geniuszu. Ani w NZ ani w RPA ani w OZ
                                                    ani tez i teraz w Polsce. Moze zastanowilbys sie dlaczego?
                                                    - Nie pytam sie cibie o porady. Wy w SB pracowaliscie pewnie w pocie czola, az
                                                    sie palki zuzywaly od walenia... sad

                                                    Masz wielkie pretensje do zycia, zastanow sie wiec moze co masz do zaoferowania
                                                    sam. I znow ze smutkiem wypada przyznac ze bardzo niewiele. I znow wylacznie na
                                                    podstawie twojego CV.
                                                    - A pokaz mi swoje CV, cwaniaczku. Widzisz, ty nie masz odwagi podac swego
                                                    nazwiska na tym forum. Nic dziwnego, z twoja SBcka przeszloscia... sad

                                                    Nie widze powodu by przedstawiac sie tutaj z imienia i nazwiska, szczegolnie
                                                    tobie. Poniewaz za cholere nie potrafisz wyczaic skad pisze podam ci konkretna
                                                    lokalizacje. Pisze z Bounty Prospect. Jako magister geografii powinienes
                                                    wiedziec gdzie to jest. A jako milosnik Lema i fantastyki Strugackich takze i
                                                    w jaki sposob jest to mozliwe.
                                                    - Sluchaj, mnie to goowno obchodzi skad piszesz. Napisales, ze pracujesz w
                                                    konkretnej firmie na Pld. Wyspie NZ, wiec znalazlem ich pocztowy adres w
                                                    Christchurch bodajze. Bounty Prospect moze byc zas w kazdym angielskojezycznym
                                                    miescie, to zalezy tylko od magistratu, czy nazwie dana ulice imieniem tow.
                                                    Stalina czy tez inaczej. W Brukseli jest np. wciaz Aleja Stalingradzka, a w
                                                    Warszawie juz nie. I rozumiem doskonale czemu sie boisz podac swe imie i
                                                    nazwisko. Wygodnie ci atakowac z zasadzki, po SBcku...sad I jeszcze jedno: MA to
                                                    nie jest magister. Skad ci taki pomysl przyszedl do glowy? Podczas nauk w
                                                    Akademii Spraw Wewnetrznych? Wiec albo podaj swe prawdziwe dane, i skad
                                                    piszesz, albo siedz cicho i daruj sobie te glupie ataki, ktore nic nowego nie
                                                    wnosza. Mego tekstu o Australii i NZ widze ze nie zrozumiales, mimo iz podalem
                                                    tylko najprostsza, popularna wersje... sad

                                                  • kamila_z_nz reichman to stary, glupi frustrat 10.03.04, 18:41
                                                    Gość portalu: Homo.nullis napisał(a): Po raz kolejny musze stwierdzic ze
                                                    pomimo doktoratu z Lema jestes idiota i funkcjonalnym analfabeta nie
                                                    potrafiacym zrozumiec prostego tekstu.
                                                    Masz racje! reichman to typowy przyklad polglowka, co nie potrafi zrozumiec
                                                    najprostszego tekstu.

                                                    Nigdzie nie napisalem ze w tej chwili jestem w Nowej Zelandii. Napisalem ze
                                                    najczesciej mieszkam w Dunedin a to zasadnicza roznica. Identycznie z Bergen. W
                                                    Bergen znajduje sie serwer, ktory zreszta nie ty ale waldek.usa zidentyfikowal.
                                                    Reichman by tego przeciez nie potrafil. On na to za glupi.

                                                    Na jakiej podstawie uwazam cie za pasozyta? Na podstawie twojego zyciorysu,
                                                    link do ktorego podales sam. Nie chce mi sie w tej chwili przeprowadzac
                                                    szczegolowej analizy twojego mizernego acz utytulowanego CV, niemniej jednak
                                                    wynika z niego ze jedyne czego w swoim zyciu dokonales to powielanie
                                                    bezuzytecznych prac innych pasozytow. To od takich jak ty chyba pochodza
                                                    zwroty "rehashing the same old shit" i "bamboozle with bullshit".
                                                    Masz racje, to typowy paszoyt, zerujacy na ciezko pracujacych ludziach takich
                                                    jak ty i ja. Pora wreszcie rozliczyc takich reichmanow.

                                                    Napisalem powyzej wyraznie ze nie jestem infornatykiem ale ty nie potrafisz jak
                                                    widac czytac nic procz Strugackich i wlasnych slow.
                                                    Po co marnujesz na niego czas. Reichman to stary, zdziecinnialy zrzeda, ktoremu
                                                    sie nic w zyciu nie udalo, wiec mi zazdrosci tego, ze niebawem wyjade do Nowej
                                                    Zelandii, gdzie mam nadziej ciebie spotkac.

                                                    "U mnie bys nie mial czasu na takie zabawy..." U ciebie? Czlowieku a czys ty w
                                                    swoim zyciu przepracowal z pozytkiem chocby jeden dzien? Znow wystarczy
                                                    przeczytac twoj zyciorys by stwierdzic w jaki sposob. Twoj problem jest prosty.
                                                    Nikt sie nie poznal dotychczas na twoim geniuszu. Ani w NZ ani w RPA ani w OZ
                                                    ani tez i teraz w Polsce. Moze zastanowilbys sie dlaczego?
                                                    To proste! To jest polglowek z wielkim ego, stad te jego ciagle frustracje,
                                                    tego nieudacznika.

                                                    Masz wielkie pretensje do zycia, zastanow sie wiec moze co masz do zaoferowania
                                                    sam. I znow ze smutkiem wypada przyznac ze bardzo niewiele. I znow wylacznie na
                                                    podstawie twojego CV.
                                                    Zgoda! on w zyciu nie przepracowal jednego dnia, caly czas pasozytowal za nasze
                                                    podatki, podatki placone przez ciezko pracujacych ludzi pracy. pora go wreszcie
                                                    rozliczyc. Rozumiem, ze znasz jego prawdziwe nazwisko i adres, wiec na co
                                                    jeszcze czekasz?

                                                    Nie widze powodu by przedstawiac sie tutaj z imienia i nazwiska, szczegolnie
                                                    tobie. Poniewaz za cholere nie potrafisz wyczaic skad pisze podam ci konkretna
                                                    lokalizacje. Pisze z Bounty Prospect. Jako magister geografii powinienes
                                                    wiedziec gdzie to jest. A jako milosnik Lema i fantastyki Strugackich takze i
                                                    w jaki sposob jest to mozliwe.
                                                    To dla niego za trudne. Ale trzeba na niego doniesc do odpowiednich wladz w
                                                    Polsce czy Australii, zaleznie gdzie on naprawde teraz przebywa.

                                                  • Gość: kamila Re: fakty, reichman.. IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 10.03.04, 18:15
                                                    reichman napisał:

                                                    > Nie czepiaj sie szczegolow! Chodzilo mi o ten film o australijskim czy
                                                    > nowozelandzkim pianiscie krecony bodajze w NZ. Syjonistyczna propaganda mnie
                                                    > bowiem nie interesuje... Widac, ze nie macie kontrargumentow, skoro czepiacie
                                                    > sie dupereli. Pisze z glowy, bo to jest forum a nie wyklad na uczelni!

                                                    Nie trzeba wykladac na uczelni aby takie rzeczy wiedziec, kolejna frustracja,
                                                    bo nie wyszedles na takiego madrego za jakiego sie podajesz? No coz...
                                                  • kamila_z_nz kolejna kompromitacja reichmana! 10.03.04, 18:33
                                                    reichman napisał:
                                                    Nie czepiaj sie szczegolow! Chodzilo mi o ten film o australijskim czy
                                                    nowozelandzkim pianiscie krecony bodajze w NZ. Syjonistyczna propaganda mnie
                                                    bowiem nie interesuje... Widac, ze nie macie kontrargumentow, skoro czepiacie
                                                    sie dupereli. Pisze z glowy, bo to jest forum a nie wyklad na uczelni!
                                                    Widzisz, przemadrzaly glupku, nNie trzeba wykladac na uczelni aby takie rzeczy
                                                    wiedziec, kolejna frustracja, ha ha ha! Znbow nie wyszedles na takiego madrego
                                                    za jakiego sie podajesz? No coz... Bozia rozumku nie dala...

                                              • Gość: kamila Re: hehe, rozwscieczyliscie kagana? IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 10.03.04, 18:12
                                                Gość portalu: CGN napisał(a):
                                                > C: Nikt ciebie chyba jednak nie zatrudnia. Chyba, ze jestes od sprzatania na
                                                > platformie wiertniczej, i stad masz duzo czasu jak pomyjesz wszystkie kible
                                                > (znaczy sie dwa: kierownika i zastepcy, bo reszta to Hindusi a oni sraja do
                                                > morza i zamiast pocierac doope, obmywaja ja z butelki po piwie)...


                                                Twoje rzekome wyksztalcenie ma sie nijak do tego jakie glupoty tu wypisujesz i
                                                na jakim poziomie? Czyzby "slynny" kagan byl rasista?
                                                Dalej nie czytalam wypowiedzi, bo sa za plytkie jak dla mnie.
                                                mimo wszystko pozdrawiam.
                                        • Gość: CGN Czym Kagan rozwscieczyl zydkow? IP: 217.98.60.* 09.03.04, 20:30
                                          www.ism.uw.edu.pl/T28.htm
                                          STOSUNKI MIĘDZYNARODOWE
                                          TOM 28, Nr 3-4 wydawnictwo naukowe "SCHOLAR
                                          Lech Keller, Terrorists Turned into the Statesmen, or: Who is a Terrorist, and
                                          Who is Not
                                          Czyli o tym, jak to zydzi byli pierwszymi terrorystami na Bliskim Wschodzie...
                                      • Gość: Homo.nullis Re: hehe, rozwscieczyliscie kagana IP: 213.236.218.* 09.03.04, 20:48
                                        Oj glupiutcy jestescie kolego, glupiutcy. Ani firma w Christchurch ani tez
                                        kolega nullis z roboty nie wyleci...
                                        Pa pa misiaczku...
                                        • Gość: CGN Re: hehe, rozwscieczyliscie kagana IP: 217.98.60.* 09.03.04, 20:54
                                          Racja. Do NZ by ciebie przeciez nie wpuscili. Z roboty tez nie wylecisz, bo jej
                                          nie masz i nigdy nie miales... sad
                                          Tylko czemu oszukiwales Kamile piszac, ze tak masz fajnie w NZ?
                                          • Gość: Asia Re: hehe, rozwscieczyliscie kagana IP: *.adsl.xtra.co.nz 09.03.04, 22:15
                                            Misiu dzieki ze sie o mnie martwisz, ale mnie nikt w glowie nie zawraca, ja tu
                                            jestem, nigdy tez nie kierowalam sie opinia innych ludzi ale swoim wlasnym
                                            rozumem

                                            przez ostatnie 10 lat mieszkalam sobie w Polsce, zarabialam wiecej niz Ty
                                            zarabisz obecnie (zgadzam sie z Toba absolutnie ze sa to zadne pieniadze dla
                                            kogos z Twoim wyksztalceniem) Pod pewnymi wzgledami bylo mi dobrze w Polsce,
                                            pod pewnymi jest mi dobrze tutaj, nie jestem sfrustrowana, nie narzekam na
                                            Polske ani na Nowa Zelandie, zgadzam sie z Toba na to ze mozemy miec rozne
                                            opinie na ten sam temat.

                                            Pozdrawiam i zycze powodzenia
                                            • Gość: stary_ale_jary Re: hehe, rozwscieczyliscie kagana IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 10.03.04, 08:08
                                              > przez ostatnie 10 lat mieszkalam sobie w Polsce, zarabialam wiecej niz Ty
                                              > zarabisz obecnie

                                              Nie udalo mi sie jeszcze poznac emigranta z Polski ktory zarabial w Polsce
                                              mniej niz na emigracji. Cos w tym musi byc, to jest jedyny polski wynalazek
                                              "klepanie biedy w tym samym czasie co klepanie glupot"
                                              • Gość: Asia Re: hehe, rozwscieczyliscie kagana IP: *.akl.callplus.net.nz 10.03.04, 09:52
                                                przykro mi ze ta biede klepiesz w tym samym czasie kiedy klepiesz swoje glupoty
                                                ja nie klepalam i nie klepie ani glupot ani biedy ani tu ani tam, moje zarobki
                                                tam wynosily 2100 USD tutaj 2500 NZD miesiecznie oczywiscie i tu i tam, chwalic
                                                sie czym nie ma i gdybym musiala sama mieszkac i sama sie utrzymywac oczywiscie
                                                musialabym prowadzic bardzo gospodarne zycie, ale poniewaz nie musze to moge
                                                prowadzc rozrzutne smile czego i tobie zycze
                                                • reichman Re: hehe, rozwscieczyliscie kagana 10.03.04, 13:15
                                                  Asiu, tu jest forum, a nie ATO (TaxMan), wiec nie przed nami sie bedziesz
                                                  tlumaczyc ze swych dochodow, prawdziwych i wyimaginowanych...

                                                  Gość portalu: Asia napisał(a):
                                                  przykro mi ze ta biede klepiesz w tym samym czasie kiedy klepiesz swoje glupoty
                                                  ja nie klepalam i nie klepie ani glupot ani biedy ani tu ani tam, moje zarobki
                                                  tam wynosily 2100 USD tutaj 2500 NZD miesiecznie oczywiscie i tu i tam, chwalic
                                                  sie czym nie ma i gdybym musiala sama mieszkac i sama sie utrzymywac oczywiscie
                                                  musialabym prowadzic bardzo gospodarne zycie, ale poniewaz nie musze to moge
                                                  prowadzc rozrzutne smile czego i tobie zycze
                                              • reichman Re: hehe, rozwscieczyliscie kagana 10.03.04, 13:18
                                                Asia: przez ostatnie 10 lat mieszkalam sobie w Polsce, zarabialam wiecej niz Ty
                                                zarabisz obecnie
                                                Gość portalu: stary_ale_jary napisał(a): Nie udalo mi sie jeszcze poznac
                                                emigranta z Polski ktory zarabial w Polsce mniej niz na emigracji. Cos w tym
                                                musi byc, to jest jedyny polski wynalazek "klepanie biedy w tym samym czasie co
                                                klepanie glupot"
                                                - Ciekawe... To po co oni wyjezdzaja?
                                                • Gość: stary_ale_jary Polska specialnosc to wysokie zarobki. IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 10.03.04, 16:41
                                                  Nasi rodacy wszyscy zarabiaja b. duzo . Cos w tym jest, jak kiedys polski
                                                  konsul w Australii stwierdzil.
                                                  "Przecietny Polak zarabia 500$ na miesiac, wydaje 800$ na miesiac a reszte
                                                  odklada w banku".

                                                  Ciemna magia? To samo jest z rodakami i w Polsce i na emigracji.
                                                  • kamila_z_nz Re: Polska specialnosc to wysokie zarobki. 10.03.04, 18:24
                                                    Gość portalu: stary_ale_jary napisał(a): Nasi rodacy wszyscy zarabiaja b.
                                                    duzo . Cos w tym jest, jak kiedys polski konsul w Australii stwierdzil.
                                                    "Przecietny Polak zarabia 500$ na miesiac, wydaje 800$ na miesiac a reszte
                                                    odklada w banku".
                                                    Ciemna magia? To samo jest z rodakami i w Polsce i na emigracji.
                                                    A nie lepiej by sie zajal swymi wlasnymi zrobkami, kolejny stary frustracie?
                                                    Polecam terapie u psychiatry.
                                                    kamila_z_nz
                                • Gość: kamila Re: JOBS in NZ for Kamila IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 10.03.04, 18:02
                                  Sama znajde sobie prace, nie wysilaj sie- jestes dnem, wiesz? Bez odbioru.
                                  • kamila_z_nz Re: JOBS in NZ for Kamila 10.03.04, 18:30
                                    Nie potrzebuje porad od zadnych starych, schorowanych frustratow. Wlasnie
                                    wrocilam z rozmowy wstepnej z konsulem Nowej Zelandii. Pan konsul byl wrecz
                                    oczarowany mym osobistym wdziekiem i pod mocnym wrazeniem mej inteligencji i
                                    wiedzy. Pomogl mi wypelnic formularze i obiecal, ze nada odpowiedni bieg mojej
                                    aplikacji o wize imigracyjna do Nowej Zelandii. Widzicie, stare frustraty?
                                    Mlodosc i optymizm czyni cuda, rozbija w pyl wszelakie bariery. Swiat jest
                                    taki, jaki go sami tworzymy.
                                    kamila_z_nz
                            • Gość: Kan_z_oz w kolko to samo.... IP: *.mega.tmns.net.au 10.03.04, 05:36
                              i pewnie napisane przez ta sama osobe. Pamietam jakis czas temu dyskusje z
                              Kaganem/Caganem, ktory nagle zginal i pojawil sie jego obronca CGN. Nastepnie
                              pojawil sie kolejny klakier CGN, Pan Sydneyczyk. Czyzby kolega reichman to bylo
                              nastepne wcielenie CGN?

                              Pa
                              • reichman Re: w kolko to samo.... 10.03.04, 13:12
                                Gość portalu: Kan_z_oz napisał(a): i pewnie napisane przez ta sama osobe.
                                Pamietam jakis czas temu dyskusje z Kaganem/Caganem, ktory nagle zginal i
                                pojawil sie jego obronca CGN. Nastepnie pojawil sie kolejny klakier CGN, Pan
                                Sydneyczyk. Czyzby kolega reichman to bylo nastepne wcielenie CGN?
                                Pa
                                - Jak tak zazdroscisz Kaganowi, ze jak zydowsko-chrzescijanski Bog na wiele
                                postaci, to rusz lepetyna i sie tez wirtualnie rozmnoz w sieci... wink
                                I lepiej nie pisz, jak nie masz nic do powiedzenia ad rem...
                                U know who.
    • Gość: kamila Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 10.03.04, 17:57
      Tyle wpisow,ze nie nadazam na wlasnym watku. To chyba wina tego reichmana czy
      jakiego tam. Nie dajmy sie sprowokowac do glupich dyskusji z nim, uwazam ze to
      ponizej Waszego i mojego poziomu. Jak go zignorujemy moze da sobie spokoj, sa
      lepsze tematy niz uzeranie sie z frustratem, ktory wciąż jeszcze nie zaspokoil
      poczucia wlasnej wartosci, niech zapisze sie na terapie, gdzie bedzie mogl
      opowiadac terapeucie o swoich ksiazkach, doswiadczeniach i oczym tylko chce.
      Pozdrawiam calą reszte! smile))
      • kamila_z_nz Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 10.03.04, 18:22
        Piszę do was jeszcze raz, aby was zawiadomić, że zalożylam sobie konto na
        serwerze Wyborczej, aby się pode mnie te stare frustraty typu reichmana czy CGN
        nie mogly podszyć. A więc od dziś, przynajmniej na tym forum, jestem
        kamila_z_nz!
        Gość portalu: kamila napisała:
        Tyle wpisow,ze nie nadazam na wlasnym watku. To chyba wina tego reichmana czy
        jakiego tam CGN. Nie dajmy sie sprowokowac do glupich dyskusji z nim, uwazam ze
        to ponizej Waszego i mojego poziomu. Jak zignorujemy tego psychicznie chorego
        frustrata, to moze da sobie spokoj, sa lepsze tematy niz uzeranie sie ze starym
        prykiem, ktory wciąż jeszcze nie zaspokoil poczucia wlasnej wartosci. Niech sie
        on wreszcie zapisze sie na terapie, gdzie bedzie mogl opowiadac terapeucie o
        swoich ksiazkach, doswiadczeniach i o czym tylko chce.
        Pozdrawiam serdecznie calą reszte! smile))
        kamila_z_nz
        • lulu13 do Kamili !! 10.03.04, 18:41
          jestes nie zrownowazona psychicznie !!!!!,czy wiesz o tym ?? a dlaczego ?? oto
          masz moje spostrzezenia na ten temat . Normalny zdrowy czlowiek [ na umysle]
          nie bedzie szukal na tym forum odpowiedzi na wazne zyciowe sprawy,wszyscy tu
          traktuja wszystko z przymruzeniem oka,chyba zdazylas to zauwazyc. Dziwie sie
          tobie ze tak wazne decyzje zyciowe jak wyjazd na stale do innego panstwa
          pozostawiasz w reku ludzi ktorych nie znasz i oczekujesz ich rad. ,swiadczy to
          o twej malej inteligencji . Chyba nie wieesz od czego sa encyklopedie ,atlasy
          geograficzne,raporty ekonomiczne , linki anglojezyczne do oficjalnych stron
          tego panstwa [ NZ] ,widze ze jestes zupelnie ciemna pod tym wzgledem i ty
          wybierasz sie na drugi koniec swiata na emigracje ?/ opierajac swa wiedze i
          rozeznanie na glupkowatych bla,bla,bla na tym cyrkowym forum ?? - wspolczuje !!
          i radze siedziec z dupcia u babci na ogrodku po Zamosciem a nie pchac sie na
          drugi koniec swiata.
          • kamila_z_nz Re: do Kamili !! 10.03.04, 18:51
            lulu13 napisał:
            jestes nie zrownowazona psychicznie !!!!!,czy wiesz o tym ?? a dlaczego ?? oto
            masz moje spostrzezenia na ten temat . Normalny zdrowy czlowiek [ na umysle]
            nie bedzie szukal na tym forum odpowiedzi na wazne zyciowe sprawy,wszyscy tu
            traktuja wszystko z przymruzeniem oka,chyba zdazylas to zauwazyc. Dziwie sie
            tobie ze tak wazne decyzje zyciowe jak wyjazd na stale do innego panstwa
            pozostawiasz w reku ludzi ktorych nie znasz i oczekujesz ich rad. ,swiadczy to
            o twej malej inteligencji . Chyba nie wieesz od czego sa encyklopedie ,atlasy
            geograficzne,raporty ekonomiczne , linki anglojezyczne do oficjalnych stron
            tego panstwa [ NZ] ,widze ze jestes zupelnie ciemna pod tym wzgledem i ty
            wybierasz sie na drugi koniec swiata na emigracje ?/ opierajac swa wiedze i
            rozeznanie na glupkowatych bla,bla,bla na tym cyrkowym forum ?? - wspolczuje !!
            i radze siedziec z dupcia u babci na ogrodku po Zamosciem a nie pchac sie na
            drugi koniec swiata.
            Zamnknij sie kolejny frustracie! Nie o takie rady prosilam! Zreszta bylam juz
            na rozmowie w konsulacie, obiecano mi wkrotce wize dla mnie i dla malzonka,
            wiec nie potrzebuje porad od kolejnych sfrustrowanych i stetryczalych starcow.
            kamila_z_nz
          • reichman Re: do Kamili !! 10.03.04, 18:51
            Sluchaj, lulu. Ta cala kamila zyje w wyimaginowanym swiecie, nie ma szans w
            swoim stanie psychicznym na wize do NZ. Probowalem jej powiedziec, jak jest
            naprawde w NZ, bowiem nie zdawalem sobie sprawy kto to jest. W ten sposob
            wdepnalem z tradycyjne poiskie bagienko, gdzie ci, co juz im tylko rece wystaja
            ponad bloto, wciaz ciagna tych co sa wyzej na dno... Ac uwazaj, bo ten watek
            wciaga...crying

          • Gość: kamila Re: do Kamili !! IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 10.03.04, 19:13
            O rade cie nie prosze ani nikogo innego. czytam wszystko co sie da, chociaz na
            razie moja decyzja jest odwleczona w czasie.
            Przychodzisz nagle, nie znasz sprawy a sie wypowiadasz...

            lulu13 napisał:
            Normalny zdrowy czlowiek [ na umysle]
            > nie bedzie szukal na tym forum odpowiedzi na wazne zyciowe sprawy

            Normalny zdrowy czlowiek nie bedzie odpisywal skoro to glupie pisac o wyjezdzie
            na forum, wiec spadaj koles! nikt cie tu nie prosil. Myslisz ze uzaleznie swoja
            decyzje od wypowiedzi tych osob? Skoro tak myslales, to sam jestes glupkiem!
            (Szukam linkow i informacji, a kazde sa dobre,kilka osob podalo fajne linki)
        • starypierdola Pozdrowienia 10.03.04, 18:42
          >>>Pozdrawiam serdecznie calą reszte! <<<

          Mnie tez??
          SP
          • reichman Re: Pozdrowienia 10.03.04, 18:53
            starypierdola napisał: >>>Pozdrawiam serdecznie calą reszte! <<<
            Mnie tez??
            SP
            Ciebie nie, bos jak ja, dla kamili to stara pierdola... wink
          • kamila_z_nz Re: Pozdrowienia 10.03.04, 18:55
            Ciebie, reichmana i CGN na pewno nie!
            starypierdola napisał: >>>Pozdrawiam serdecznie calą reszte! <<<
            Mnie tez?? SP
            • lulu13 Kamila z Targowka !!,eheheheh 10.03.04, 19:15
              widac ze masz kota w glowie i to zdrowego razem z tym twoim starym,z ktorym
              sie wybierasz zza wielka wode. Radze wybrac sie do Rajchu na zbieranie
              truskawek bo sezon za niedlugo sie zacznie !! a nie pchac sie do kraju o ktorym
              nie masz zielonego pojecia,jedynie informacje typu "jedna baba drugiej babie"
              eheheheh,obudzisz sie z reka w nocniku maniaczko emigracyjna jak cie wywioza na
              farme i bedziesz barany pasla ale za to w NZ,heehehhe !!
            • Gość: kamila Re: Pozdrowienia IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 10.03.04, 19:26
              Alez sobie trudu zadales zeby sie pode mnie podszyc, jestem pod wrazeniem.
              Widze ze wzbudzam tu duze emocje, co jest dla mnie komplementem: Lepiej
              wzbudzac jakiekolwiek emocje niz byc obojetnym, obojetnosc to najgorsze co moze
              nas spotkac ze strony innych. Zegnam wszystkich starych pierdolow i innych tam
              reichmenow, nie mam zamiaru patrzec na wasze nicki nawet, wiec sie zmywam, bo
              jeszcze stane sie taka zgorzkniala jak wy, a tegu nikomu nie zycze, nawet tobie
              CGN, bo jeszcze taki zepsuty nie jestes (chyba ze to ty sie za mnie podajesz-
              gratuluje wykorzystanego mąrdze czasu). Z kolei mi szkoda czasu na dyskusje na
              poziomie, do ktorego sie nie znize, bo nie potrafie nawet.
              Zycze wam mimo wszystko sukcesow w zyciu, dzialajcie razem to moze wasze
              poczucie wlasnej wartosci troche wzrosnie (zazwyczaj zanizone poczucie to efekt
              nieudanego dziecinstwa i wieku mlodzienczego-polecam terapie pedagogiczna, ale
              dobry psychiatra tez pomoze).
              Zegnam...
              • Gość: Asia Re: Pozdrowienia IP: *.adsl.xtra.co.nz 10.03.04, 23:04
                hahaha nie ma to jak samemu ze soba sobie podyskutowac, przynajmniej sobie
                dyskutujesz z madrym czlowiekiem na Twoim poziomie, zycze budujacych
                dyskusji smile
                • Gość: CGN Re: Pozdrowienia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.04, 16:54
                  Czyzbysmy sie pozbyli Kamili z forum?
                  • reichman Pozdrowienia od Australia's 4.1 million poor 15.03.04, 12:01
                    Australia's 4.1 million poor people
                    “The Age” March 11, 2004 - 1:38PM
                    Prime Minister John Howard today dismissed calls for a new statutory body to
                    tackle poverty as a report found Australia had up to 4.1 million poor people.
                    The Senate Community Affairs References Committee's report, A Hand Up Not a
                    Hand Out, recommended a body reporting directly to the prime minister should be
                    set up to oversee a national poverty strategy.
                    "I have a well-known reluctance to set up further statutory bodies," Mr Howard
                    told reporters. With estimates of the number of poor people varying from one
                    million to 4.1 million, the report recommended a new independent poverty line
                    and system of measurements be developed, with targets set. Committee chairman,
                    Labor Senator Steve Hutchins, said helping the poor and disadvantaged was not
                    simply a matter of throwing money at the problem. "To rid the scourge of
                    poverty from Australian society we need a national inter-governmental approach
                    that ensures people do not fall though the cracks," Senator Hutchins said. "We
                    need a strategy to give disadvantaged Australians a hand up when they need it
                    so that poverty is not suffered by the next generation."
                    But Mr Howard said today he believed recent changes to family payments and the
                    boost in full-time jobs had greatly benefited the poor and he was reluctant to
                    set up another statutory body. "It's fair to say that the rich have got richer
                    but the poor have not got poorer," Mr Howard said. "There is little doubt that
                    the low levels of unemployment that Australians enjoy mean that more and more
                    people have work," Mr Howard said. "That doesn't mean that there aren't people
                    who aren't in poverty, who aren't missing out. "Of course there are. But it's
                    very important to get this income thing in perspective."
                    In the area of work, the report recommended a new means-tested allowance to
                    help job seekers, a higher minimum wage and guaranteed six months' paid work
                    experience in the public or community sector for those who had been unemployed
                    for more than two years. It called for social security income tests to be
                    reviewed to reduce effective marginal tax rates for the unemployed, casual and
                    part-time workers and a boost to public housing funding.
                    Schools in disadvantaged areas required extra funding to provide such things as
                    breakfast programs for students. "Efforts like providing breakfast to children
                    in disadvantaged areas may sound simple, but they could have an effect that
                    lasts a lifetime," Senator Hutchins said.
                    The report also sought a national crackdown on credit providers who charged
                    interest rates as high as 500 per cent. Government members on the committee and
                    some welfare groups were critical that the inquiry did not take a bipartisan
                    approach to the issue. Committee deputy chair, Liberal Senator Susan Knowles,
                    said she believed the trickle-down economic effect was working and poverty
                    needed to be tackled at an individual and family level, condemning the report
                    as a wish list.
                    Australian Council of Social Service president Andrew McCallum welcomed the
                    call for a national strategy and rejected the government's view that job growth
                    and micro-economic change was reducing the rich-poor divide. "The trickle is
                    very small. When it gets to the bottom it's evaporated," Mr McCallum said.
                    AAP
                    This story was found at:
                    www.theage.com.au/articles/2004/03/11/1078594478587.html
                  • reichman Marginalisation of Polish Migrants in Australia 15.03.04, 12:05
                    Marginalisation of Polish Migrants in Australia
                    The Poles were the largest post-Second World War group of migrants. They were
                    relatively well educated, but because they came from behind the “Iron Curtain”
                    and their diplomas were not in English, so their qualifications were
                    disregarded and they had to work as a manual workers and domestic servants. As
                    they had no support of their own (Polish) “communist” government, who regarded
                    them as “traitors”, so they had no advocates in Australia, unlike the migrants
                    from other poor European countries such as Greece and even former Yugoslavia.
                    Polish “ethnic” organisations in Australia were involved in a bitter fight
                    against the Polish government in Warsaw, and thus were not really interested,
                    as other “ethic” organisations in Australia, in welfare of the Australian
                    Poles. Because of Cold War, they used to hide the widespread incidents of
                    (relative) poverty among the Australian Poles, as this poverty did not confirm
                    to the official myth of the affluent Poles in Australia.
                    Thus the Polish community in Australia, although generally better educated than
                    average Australians, was marginalised, and this marginalisation continues. The
                    second large wave of Polish immigration in the 1980s (after the period of the
                    First “Solidarity” and Martial Law in Poland) was also marginalised by the
                    Australia, as although their qualifications were formally recognised (the only
                    important exceptions were the lawyers and the medical practitioners), the long-
                    term recession, that commenced in the mid-1970s, caused that their
                    qualifications could not be utilised by the depressed Australian labour marker.
                    Even the most optimistic estimates show that at least 60% of Polish migrants in
                    Australia do not utilise their full potential. Unfortunately, the
                    Polish “ethnic” organisations in Australia are not interested in solving this
                    problem, as they are victims of their own “propaganda of success” and do not
                    wish to antagonise the ruling Australian elite by admitting in public that the
                    Australians of Polish origin are the victims of unlawful ethnicity-based
                    discrimination.
                    The other problem with Polish migrants in Australia is that the official body
                    that was structured in order to prevent ethnicity-based discrimination, namely
                    the Human Rights and Equal Opportunity Commission, was hijacked by a group of
                    de facto racists, who do everything to prove that there is no ethnicity-based
                    discrimination in Australia. They are assisted in this dirty task by the
                    Australian law that put onus of proof on the complainant, i.e. the person who
                    was unlawfully discriminated must prove (in practice “beyond reasonable doubt”wink
                    that he or she was actually discriminated. Thus in practice it is impossible to
                    prove any case of such discrimination in Australia. As Australia is well known
                    as a state that de facto heavily discriminates its original inhabitants
                    (Australian Aborigines), this should not be a surprise.
                    • kamila_z_nz Re: Marginalisation of Polish Migrants in Austral 15.03.04, 18:14
                      Ja sie nie dam zmarginalizowac tak jak te stare polonijne pierdoly!
                      reichman napisał:
                      > Marginalisation of Polish Migrants in Australia
                      > The Poles were the largest post-Second World War group of migrants. They were
                      > relatively well educated, but because they came from behind the “Iron Cur
                      > tain”
                      > and their diplomas were not in English, so their qualifications were
                      > disregarded and they had to work as a manual workers and domestic servants.
                      As
                      > they had no support of their own (Polish) “communist” government, w
                      > ho regarded
                      > them as “traitors”, so they had no advocates in Australia, unlike t
                      > he migrants
                      > from other poor European countries such as Greece and even former Yugoslavia.
                      > Polish “ethnic” organisations in Australia were involved in a bitte
                      > r fight
                      > against the Polish government in Warsaw, and thus were not really interested,
                      > as other “ethic” organisations in Australia, in welfare of the Aust
                      > ralian
                      > Poles. Because of Cold War, they used to hide the widespread incidents of
                      > (relative) poverty among the Australian Poles, as this poverty did not
                      confirm
                      > to the official myth of the affluent Poles in Australia.
                      > Thus the Polish community in Australia, although generally better educated
                      than
                      >
                      > average Australians, was marginalised, and this marginalisation continues.
                      The
                      > second large wave of Polish immigration in the 1980s (after the period of the
                      > First “Solidarity” and Martial Law in Poland) was also marginalised
                      > by the
                      > Australia, as although their qualifications were formally recognised (the
                      only
                      > important exceptions were the lawyers and the medical practitioners), the
                      long-
                      > term recession, that commenced in the mid-1970s, caused that their
                      > qualifications could not be utilised by the depressed Australian labour
                      marker.
                      >
                      > Even the most optimistic estimates show that at least 60% of Polish migrants
                      in
                      >
                      > Australia do not utilise their full potential. Unfortunately, the
                      > Polish “ethnic” organisations in Australia are not interested in so
                      > lving this
                      > problem, as they are victims of their own “propaganda of success” a
                      > nd do not
                      > wish to antagonise the ruling Australian elite by admitting in public that
                      the
                      > Australians of Polish origin are the victims of unlawful ethnicity-based
                      > discrimination.
                      > The other problem with Polish migrants in Australia is that the official body
                      > that was structured in order to prevent ethnicity-based discrimination,
                      namely
                      > the Human Rights and Equal Opportunity Commission, was hijacked by a group of
                      > de facto racists, who do everything to prove that there is no ethnicity-based
                      > discrimination in Australia. They are assisted in this dirty task by the
                      > Australian law that put onus of proof on the complainant, i.e. the person who
                      > was unlawfully discriminated must prove (in practice “beyond reasonable d
                      > oubt”wink
                      > that he or she was actually discriminated. Thus in practice it is impossible
                      to
                      >
                      > prove any case of such discrimination in Australia. As Australia is well
                      known
                      > as a state that de facto heavily discriminates its original inhabitants
                      > (Australian Aborigines), this should not be a surprise.
                      • reichman Re: Marginalisation of Polish Migrants in Austral 30.03.04, 19:04
                        I dobrze!
                        • Gość: Kagan Marginalisation of Polish Migrants in Australia IP: *.e-loko.pl 23.05.04, 22:13
                          OK, ale co sie dzieje z Kamila?
    • rajchman Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 31.05.04, 16:22
      Moglbym ci dac cytat z NZ po agielsku, ale dam ci, just in case you don't
      understand English, ze WPROST (POLSKI APARTHEID, 23 maja 2004 ): "W Nowej
      Zelandii 70 tys. odrzuconych (dlugoterminowych bezrobotnych - LK) otrzymalo
      renty socjalne" - powod? Aby zredukowac przestepczosc wsrod nich. A NZ to kraik
      raptem 3 mln., czyli w Polsce oznaczaloby to conajmniej 1 mln dodatkowych rent
      dla bezrobotnych bedacych dzieki Balcerowiczowi i sce bez szans uzyskania
      pracy...
      Pozdr.
      Kagan
      =====
      • Gość: Kagan Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.lib.unimelb.edu.au 06.07.04, 13:12
        Jeszcze istnieje, czy wyemigrowala w calosci do Australii?
        • Gość: Kagan Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: 61.29.98.* 12.09.04, 10:57
          Cisza, wiec chyba juz jej nie ma w NZ...
          • Gość: Kagan Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 04.10.04, 12:38
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=16327680&v=2&s=0
            Kolejny naiwny, co mysli, ze sobie poprawi standard zycia w Australii? Poziom
            tutejszego zycia jest, niestety, ale nizszy niz w Polsce, chyba, ze sie jest
            milionerem. Czy wiesz, ile kosztuje dom w Sydney (mam na mysli lepsze dzielnice
            blisko zatoki albo oceanu, a nie tzw. gleboki zachod, skad na najblizsza plaze
            jest 50km, a dookola slumsy, tyle ze zlozone z domkow (wl. barakow) z niby-
            ogrodkami). Angielskiego tu sie nie nuczysz, bo tu sie mowi z lokalnym
            akcentem, przejetym od tzw. convicts, czyli kryminalistow, glownie ze slumsow
            Londynu...
            Ogolnie poziom uniwersytetow jest tu b. niski, szczegolnie od roku 1996, kiedy
            to liberalowie Howarda obcieli wydatki na nauke praktycznie o polowe.
            Polecam stare watki z tego forum na otrzewienie:
            POLACY W AUSTRALII forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=7296
            Australia - Emigracja forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=4615323
            CZY JEST KTOS Z NOWEJ ZELANDII (Australii)???
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=10421480
            Marginalisation of Polish Migrants in Australia
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=11375902
            Cala prawda o Australii i NZ
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=10480449
            Pozdrawiam z Melbourne i ostrzegam: Australia jest dobra dla rasowego turysty,
            co poznal Europe, Azje, Afryke i obie Ameryki, i szuka egzotyki, ale jest
            fatalnym miejscem dla imigrantow ze wzgledu na rasizm zwrocony przeciwko
            wszystkim z nieangielskojezycznych krajow i ze wzgledu na postepujacy upadek
            gospodarki Australii, ktora ledwo ciagnie jedynie dzieki coraz to nowym
            pozyczkom zagranicznym...
            Kagan
            =====

    • iza42 Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 25.12.04, 21:30
      Mieszkam w Nowej Zelandii i chetnie posluze informacja -obiektywna, bez
      szyderstw , ktore charakteryzuja wielu naszych rodakow na tym forum. NIe wiem
      tylko ,czy jest to nadal aktualne. Napisz co cie interesuje albo lepiej wyslij
      e-mail iza
      • Gość: Dodo Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 26.12.04, 09:41
        Kazdy moze zalogowac sie jako np. PolKiwi, i twierdzic,
        ze mieszka w NZ. Ja tez tam mieszkalem, jezdze (wl. latam)
        tam czesto, bo mieszkam w Australii, co latwo sprawdzic
        z mego adresu. Tak wiec "izo", jesli naprawde piszesz z NZ,
        to nie chowaj sie pod loginem...
        • prawdziwystarywiarus Re: POLONIA Z NOWEJ ZELANDII 26.12.04, 09:51
          Gość portalu: Dodo napisał(a):


          > mieszkam w Australii, co latwo sprawdzic
          > z mego adresu.

          Ale juz nie uniwersyteckiego z LaTrobe lub Melbourne Uni - stary login wygasl,
          nowego nie dali.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka