stacie_o
19.11.14, 09:05
Poradzcie proszę. Upiorna, z racji charakteru babcia, od jakiegoś roku uskarża się na ból brzucha, boli ją nieregularnie, o różnych porach i niezależnie od diety, ale np jak zje coś konkretnego i duzo to będzie boleć na 100%. Moja mama ma telefon przynajmniej raz na 2 dni, że to na pewno rak, bo boli babcię tak, że ponoć po ścianach chodzi. Gastrolodzy zaliczeni i nic. Babcia była już na gastroskopii 1x, kolonoskopii 2x, usg kilkakrotnie i jak łatwo się domyśleć nic nie znaleziono. Ostatnio jak mama na kolejny alarm, że brzuch boli powiedziała, że poboli i przestanie, babcia wezwała pogotowie, tak skutecznie że wylądowała na oddziale wewnętrznym, gdzie po kilku dniach dostała wypis, oczywiście nic nie znaleziono, a mama informację, że te bóle to najpewniej na tle nerwowym i zalecenie od szpitalnego psychologa by udać się z babcią do psychiatry i żeby mniej reagować na jęczenia, że boli. Ale mama się waha, boi się że jak zlekceważy objawy to babci coś będzie. Ergo, czy możliwe że babci coś jest mimo dobrych wyników badań wszelakich?