Dodaj do ulubionych

Która opcja gorsza

24.11.14, 21:16
W weeknd wysłuchałam gorzkich żalów od dwóch osób, wiek 60+.

Osoba nr 1. Po śmierci męża została z dorastającym synem, syn po wojsku się ożenił, wprowadził do m4 małżonkę, mieli się przenieść na swoje, ale książeczkę mieszkaniowa okazała się mżonką, w międzyczasie przyszło na świat 3 dzieci, od blisku 20 lat gniotą się w tym m4, dzieci już w wieku mocno nastoletnim, wszyscy naciskają osobę nr 1, żeby oddała pokój stołowy, gdzie śpi na rozkładanej kanapie i poszła spać do kuchni za zasłonkę. Żale skwitowane, że najlepiej jakby umarła, byłoby luźniej.

Osoba nr 2. Dzieci (2), rozbiegły się po świecie. Jedno Australia, drugie USA. Z racji wieku osoby nr 2 podróż raz na 2 -3 lata, tak to skype i maile. Dzieci zajęte podróżowaniem, czy karierą. Osoba nr 2 narzeka, że niepotrzebna, że wnuków nie doczeka, że najlepiej byłoby żeby umarła, bo nikomu jest niepotrzebna.

A co dla was byłoby większym nieszczęściem: kołchoz czy dzieci daleko poza gniazdem? U mnie ponieważ, dzieci obecnie orbitują jakiś metr ode mnie, wolałabym na starość mieć je daleko smile ale może mi się zmieni. Jak sobie wyobrażę, że miałabym w moim kurniku znosić synową czy zięcia, to nie dziękuję postoję.
Obserwuj wątek
    • a1ma Re: Która opcja gorsza 24.11.14, 21:19
      Kołchoz nie jest w ogóle brany pod uwagę, nie ma takiej możliwości. Zdecydowanie jest to dla mnie najgorsza możliwa opcja, dopuszczalna chyba tylko w sytuacji kalibru jak w Placu Zbawiciela.
      • andaba Re: Która opcja gorsza 24.11.14, 21:23
        Zięcia mogę, synowej nie smile
        Synowie maja zapowiedziane, że w razie planów matrymonialnych mają spadać.

        Ale ogólnie to mysle, że pierwsza opcja mimo wszystko jest lepsza, o ile któras ze stron nie jest bardzo upierdliwa. Ostatecznie w takich warunkach bytowali ludzie przez setki lat (no dobra, ci biedniejsi) i nie zawsze kończyło sie to morderstwem.

        A oglądanie dzieci na skypie musi byc przeraźliwie smutne.
        • stacie_o Re: Która opcja gorsza 24.11.14, 21:28
          A córki dlaczego nie mają spadać w razie wu?
          Dlatego, że liczysz na ich opiekę na starość?
          Ja nie chcę póki co, ani zięcia, ani synowej.
          • andaba Re: Która opcja gorsza 24.11.14, 21:41
            Starości mam nadzieje nie dożyć, a mieszkanie z córką ma swoje dobre strony, znam trochę takich rodzin i raczej jest miło. Z synową niekoniecznie.
            I zawsze jest nadzieja, ze córki chociaż częściowo będą powielać matczyne sposoby na wychowywanie dzieci,w synowe raczej będą robic na przekór smile
          • agnieszka77_11 Re: Która opcja gorsza 25.11.14, 11:37
            stacie_o napisała:

            > A córki dlaczego nie mają spadać w razie wu?
            > Dlatego, że liczysz na ich opiekę na starość?
            > Ja nie chcę póki co, ani zięcia, ani synowej.

            Oj nie, zięcia też nie.
    • ichi51e Re: Która opcja gorsza 24.11.14, 21:21
      Osobiscie 1 wydaje mi sie znacznie gorsza. Potwornosc.
    • sowa.szara Re: Która opcja gorsza 24.11.14, 21:22
      Chyba gorszy kołchoz. Z dziećmi daleko można mieć dobry kontakt, a i życie sobie można ułożyć po swojemu. A to:

      >Osoba nr 2 narzeka, że niepotrzebna, że wnuk
      > ów nie doczeka, że najlepiej byłoby żeby umarła, bo nikomu jest niepotrzebna.

      to można powiedzieć nawet jak dzieci mamy pod bokiem, tylko idą do pracy zamiast u nas na herbatce siedzieć.
    • guderianka Re: Która opcja gorsza 24.11.14, 21:23
      Nie potrafię odpowiedzieć. Ale ostatnio żaliła mi się sąsiadka, bardzo mądra kobieta, całe życie spędziła pracując w placówce wychowawczej, masę serca dała innym- że jej syn z żoną i córkami wyprowadził się do Australii. I że ciągle ma w uszach słowa jakiejś tam swojej koleżanki z lat młodości :
      -Oj nie kochaj go tak nie kocha bo na starość sama zostanie
      I wspomina, że za bardzo kochała,
      Nie , nie kochała za bardzo. Dała dziecku taką miłość, taki potencjał, taką odwagę, że nie bał się dążyć za swoimi marzeniami i wyjechać tak daleko. To sukces rodzica. Dziecko -zawsze będzie w sercu. Fajnie, jeśli będzie możliwość obserwowania jak radzi sobie w życiu, uczestniczenia w nim. Ale też dobrze, jeśli dało się tak mocny ładunek emocjonalny by dziecko umiało żyć swoim życiem i nie bało się podejmować trudne osobiste wybory życiowe.
      • stacie_o Re: Która opcja gorsza 24.11.14, 21:27
        Oj zgodzę się.
        Ale mimo podziwu jakie budzą dzieci osoby nr 2, każde rozwija swoje pasje, nie boi się wyzwać, to trochę tak po macoszemu traktują matkę. Mieli uzgodnione, że co roku jedno co najmniej wpada na święta, a któreś z kolei matka święta spędza sama: bo loty drogie, bo urlopu brak, bo siamto. Sama za bardzo latać nie może (odma płucna).
        Osoba nr 1 zazdrości 2, 2 zazdrości 1. Jak zaproponowałam zamianę, albo żeby obie panie zamieszkały u pani nr 2 razem (jedna będzie miała wreszcie spokój, a druga towarzystwo) nazwano mnie żartownisią uncertain i że życia nie znam.
        • guderianka Re: Która opcja gorsza 24.11.14, 21:39
          Bo ( w kwestii 2) dużo zależy od samej mamy. Wydaje mi się, że przy zdrowych relacjach, kontakt jest stale, przez skype, sieć, telefon, przez przyjazdy na tyle, na ile to możliwe. Nie zawsze można sprostać uzgodnieniom, zwłaszcza jeżeli w grę wchodzą czynniki trzecie tongue_out - czyli dzieci-tych nie da się przewidzieć, poza tym są wypadki losowe , nie do przewidzenia i nie do przeskoczenia-choroby, wypadki, krach finansowy (przelot z USA dla 1 os to ok 4 tys zł)

          No bo nie znasz tongue_out Widzieć coś z boku i sobie dywagować to nie to samo co odczuwać. Ja mogę się tylko domyślać co może odczuwać samotna kobieta w wieku 60+. Z drugiej strony-czy to wina dzieci, że ich matka nie potrafi żyć szczęśliwie bez nich ? Że nie ma zajęć, pasji, hobby itd. ?-tego co nazywa się "swoim życiem"
          • stacie_o Re: Która opcja gorsza 24.11.14, 21:43
            Ja po prostu nie lubię narzekania dla narzekania. Jednej i drugiej źle, każda mędzi i smędzi, ale na każdą propozycję, jest tak, ale. Jak moja mama, w wieku zbliżonym, powiedziała, żeby wreszcie przestały, bo płyta nudna było oburzenie wink
          • aankaa Re: Która opcja gorsza 24.11.14, 21:44
            Ja mogę się tylko domyślać co może odczuwać samotna kobieta w wieku 60+. Z drugiej strony-czy to wina dzieci, że ich matka nie potrafi żyć szczęśliwie bez nich ? Że nie ma zajęć, pasji, hobby itd. ?-tego co nazywa się "swoim życiem"

            10/10
            • stacie_o Re: Która opcja gorsza 24.11.14, 21:47
              A tu akurat pudło, bo to osoba aktywna i z "pasjami", ale żadne tam pasje nie wynagrodzą chyba tęsknoty za dziećmi.
              • guderianka Re: Która opcja gorsza 24.11.14, 21:51
                pytanie -na ile to tęsknota a na ile "poza" ( narzekanie)
              • aankaa Re: Która opcja gorsza 24.11.14, 21:55
                ależ sama piszesz, że jest skype, maile
                zaspokojenie tęsknoty = dotyk ?
                • verdana Re: Która opcja gorsza 24.11.14, 21:57
                  W przypadku wnuków - na pewno. Poza tym skype to jednak dosyć sztuczna sytuacja, nie można wyjść na kawę, na zakupy, na spacer. To jednak nie to samo.
            • andaba Re: Która opcja gorsza 24.11.14, 21:52
              Ale co tu ma "swoje życie"do tego? Można mieć swoje życie, a mimo to być załamanym, sytuacją, że dzieci na drugim końcu świata w dodatku zabiegane i bez odrobiny czasu dla matki.

              Owszem, wychowuje sie dzieci dla świata, ale jednak sąsiednie województwo to taki sam świat jak antypody...

              Zmienicie zdanie, moja mama tez tak uważała, praca przede wszystkim - u nas nie ma pracy, to jedźcie w cholerę, robotę macie znaleźć. A teraz rozpacz, jak jeden dzień nie dzwonię... Bo jej smutno, bo wtedy nie myślała, nie spodziwała sie bo to, bo tamto.
              A ja ją rozumiem. Dlatego dzwonie codziennie, dlatego jeżdże jak czesto i na jak długo sie da, zapraszam do siebie, jak tylko ma ochotę. Wiem, ze kiedyś, może juz niedługo, będzie musiała zamieszkać z nami.

              • verdana Re: Która opcja gorsza 24.11.14, 21:54
                Też uważam, że własne zainteresowania nic do tego nie mają. Można mieć prace od rana do wieczora, a czuć sie cholernie samotnym.
                • guderianka Re: Która opcja gorsza 24.11.14, 22:04
                  A można nie mieć pracy i zainteresowań -a nie być samotnym-prawda ?
                  I być samotnym nie mając pracy i zainteresowań i nie być samotnym mając pracę i zainteresowania
                  Takie filozofowanie nic nie da, wiele zależy od człowieka ale łatwiej jest funkcjonować , gdy coś się dzieje, gdy jest się potrzebnym, przydatnym, gdy ma się coś do zrobienia.
              • nisar Re: Która opcja gorsza 25.11.14, 14:45
                Andaba, pierwszy (?) chyba raz w życiu zgadzam się z Tobą w 200%!

                Nie rozumiem, co ma do rzeczy tzw. własne życie, rozumiane jako: praca, hobby, życie towarzyskie wśród znajomych wobec odczuwania totalnej samotności powodowanej brakiem kogoś BLISKIEGO.

                Zainteresowania czy znajomi mogą wypełnić czas, nie życie!
                • guderianka Re: Która opcja gorsza 25.11.14, 18:50
                  Dzieci są misiami, mającymi wypełnić życie rodzica ?
                  Rozumiem poczucie tęsknoty, osamotnienia związanego z brakiem rodzica, ale Osoba nr 2 narzeka, że niepotrzebna, że wnuków nie doczeka, że najlepiej byłoby żeby umarła, bo nikomu jest niepotrzebna- trochę trąci umartwianiem się, zwłaszcza że z opisu wynika, że narzeka "cały czas".
                  No jest -jak jest. Narzekanie nie wpłynie na komfort życia..-a zapełniacze czasu-skutecznie mogą złagodzić /zapełnić uczucie pustki
    • aankaa Re: Która opcja gorsza 24.11.14, 21:24
      kołchozu (mając np za synową takiego typa jak boczka3) bym nie zniosła, wersja druga - zostaję sama jak palec w ... - skoro jest skype i maile to nie jest jeszcze tak źle
    • marzeka1 Re: Która opcja gorsza 24.11.14, 21:35
      Koszmarem jest to, co ma osoba nr 1- bo to codzienne życie w koszmarze.
      • arista80 Re: Która opcja gorsza 24.11.14, 21:41
        Na dzień dzisiejszy myślę, że gorsza jest opcja nr 1, szczególnie dlatego, że prowadzi do konfliktów, niezdrowej atmosfery, nawet może do nienawiści.
        Opcja nr 2 - cóż takie życie. Szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy emigracja jest bardzo popularna. W Polsce starsze pokolenie chyba jeszcze tak za bardzo jej nie pojmuje, dla wielu wyjazd dziecka to prawie jak zostawienie rodzica. U mnie na odwrót bardzo dużo niemieckich lub holenderskich emerytów osiada się we włoskich miasteczkach "zostawiając" ich dorosłe dzieci. Dla nich to jakby naturalne: odchowali je, teraz mogą nacieszyć się swoim życiem.
        • verdana Re: Która opcja gorsza 24.11.14, 21:53
          Opcja 1, zdecydowanie. Opcja druga jest nieprzyjemna, fakt, ale kontakt z dziećmi można w dzisiejszych czasach mieć i tak. Chyba, że dzieci wyjechały, aby od matki uciec.
          W pierwszym przypadku widać,z ę matka jest zbędna, ze zawadza. Co z tego,z ę rodzina fizycznie jest, skoro nie kocha?
    • cosmetic.wipes Re: Która opcja gorsza 24.11.14, 22:05
      Zdecydowanie gorsza jest opcja nr 1. Wolę niedosyt niz przesyt.
    • run_away83 Re: Która opcja gorsza 24.11.14, 23:07
      Opcja pierwsza w pełni pokrywa się z moją osobistą wizja piekła, niezależnie od tego po której stronie bym się znalazła - nie wyobrażam sobie ani mieszkania pod jednym dachem z rodzicami/treściami, ani z dorosłymi dziećmi, ich małżonkami i potomkiem. To jest najzwyczajniej w świecie niezdrowe.

      Opcję drugą aktualnie uskuteczniamy (t.j. wprowadziliśmy się za granicę a rodzina została w Polsce). Jak nasi synowie za dwadzieścia lat zapragnął zamieszkać na drugiej półkuli, to będziemy się cieszyć, źle odwiedzając ich możemy zaliczyć egzotyczne wakacje, a w międzyczasie będziemy żyć swoim życiem.

      Zbytnie zaangażowanie rodziców w życie dorosłych dzieci nie prowadzi do niczego dobrego.
      • sowa.szara Re: Która opcja gorsza 24.11.14, 23:43
        > Opcję drugą aktualnie uskuteczniamy (t.j. wprowadziliśmy się za granicę a rodzi
        > na została w Polsce). Jak nasi synowie za dwadzieścia lat zapragnął zamieszkać
        > na drugiej półkuli, to będziemy się cieszyć, źle odwiedzając ich możemy zaliczy
        > ć egzotyczne wakacje, a w międzyczasie będziemy żyć swoim życiem.
        >
        > Zbytnie zaangażowanie rodziców w życie dorosłych dzieci nie prowadzi do niczego
        > dobrego.
        >

        ale zauważ że w obydwu opcjach kobieta jest sama - życie swoim życiem w przypadku starszej pary to jednak coś innego niż życie swoim życiem osoby samotnej, nie do porównania.
        • run_away83 Re: Która opcja gorsza 25.11.14, 14:44
          Życie swoim życiem w pojedynkę, z regularnym i serdecznym kontaktem (skype, odwiedziny) z dziecmi mieszkajacymi na drugim końcu świata w moim odczuciu nadal wygrywa z życiem w kołchozie, w którym wszyscy przestawiają cię z kąta w kąt jak niepotrzebny mebel i nie mogą się doczekać twojej śmierci, bo zajmujesz przestrzeń życiową, która (jak uważają) im się należy.
    • mayaalex Re: Która opcja gorsza 24.11.14, 23:27
      opcja numer jeden jest dla mnie przerazajaca. opcja numer dwa - no, mam nadzieje, ze w tym wieku bede miala jednak swoje zycie i swoje zainteresowania i jakos sobie bede czas organizowac. choc wolalabym wnuki miec blizej niz w Australii...
    • burina Re: Która opcja gorsza 25.11.14, 08:02
      Ja wybieram opcję numer trzy:
      Znałam kilka starszych pań, których dzieci z różnych powodów (wyprowadzka, śmierć, zakon) nie mieszkały na tyle blisko, by móc pomagać w przytachać zakupy w deszczowy dzień albo pomóc zorientować się w ustawie śmieciowej itp. a które to starsze panie kolegowały się z ludźmi w wieku swoich dzieci a nawet wnuków. A jak przyszła godzina W, to do jednej do domu wprowadziła się dziewczyna, dla której dopiero ta pani była prawdziwą kochającą i wspierającą rodziną; inną panią przygarnęła do swojego domu duża rodzina, która swoich babć już dawno nie miała; a do jeszcze innej cała kamienica dyżury ustaliła, żeby pani była zaopiekowana.
    • jehanette Re: Która opcja gorsza 25.11.14, 10:14
      Zdecydowanie nr 1.
      Przy nr. 2 uważam że można sobie miło urządzić życie, zamiast narzekać. Aktualnie wydaje mi się to bardzo atrakcyjną opcją big_grin Tak samo jak wyprowadzka w jakieś spokojne miejsce i obserwacja przyrody.
      Ale też uważam, że nie można mentalnie "wisieć" na innych - rodzicach, dzieciach, partnerze, i dobrze tak sobie sformatować mózg, żeby umieć się też odnaleźć w sytuacji w której mamy swobodę i możemy żyć sami dla siebie. Takie problemy (że dzieci daleko, i wnuków nie ma), mają chyba osoby wychowane w przekonaniu, że trzeba cały czas tyrać, najlepiej dla innych.
    • butch_cassidy Re: Która opcja gorsza 25.11.14, 10:37
      Kołchoz, bo tam są jakieś totalnie chore relacje.
      Dwójka dzieci na krańcach świata to też nie najlepiej świadczy o rodzinie, ale przynajmniej dzieciaki sobie radzą i na nikim nie pasożytują - kwestia pogodzenia się z konsekwencjami ewentualnych błędów, czy zachowań, które sprawiły, że dzieci chcą żyć oceany od rodziców. Takie życie, tzn. syt. trudna, ale do przejścia.
      Pierwszą natomiast postrzegam jako dramatyczną (co nie oznacza "niezawinioną").
      • jehanette Re: Która opcja gorsza 25.11.14, 10:58
        > Dwójka dzieci na krańcach świata to też nie najlepiej świadczy o rodzinie, ale
        > przynajmniej dzieciaki sobie radzą i na nikim nie pasożytują - kwestia pogodzen
        > ia się z konsekwencjami ewentualnych błędów, czy zachowań, które sprawiły, że d
        > zieci chcą żyć oceany od rodziców. Takie życie, tzn. syt. trudna, ale do przejś
        > cia.

        Obywatele świata, co w tym złego? Nie musi to świadczyć o niechęci do rodziców, tylko o wykorzystaniu dobrze możliwości zawodowych. Akurat emigracja do Stanów czy Australii to nie jest proste wyjechanie na zmywak zwykle.
        • butch_cassidy Re: Która opcja gorsza 25.11.14, 11:41
          Tak to się poprawnie nazywa. Znam takie osoby. Dziwnym trafem we wszystkich kilku (uczciwie, poniżej 10) przypadkach nie bez znaczenia była postawa rodziców. I masz rację: nie są to osoby wyjeżdżające "na zmywak".
          • szeera Re: Która opcja gorsza 25.11.14, 16:56
            Zgadzam się. Niektórzy po prostu mają mniejszą potrzebę życia rodzinnego i wtedy Australia im nie straszna, często jest to wyniesione z domu, więc ich rodzice też przyjmują to jako naturalne. Ale znam parę osób gdzie ocean jest najsrostszym sposobem na odseparowanie się od toksycznej rodziny. Wtedy ta rodzina najczęściej nie jest w stanie się z tym pogodzić.
    • agnieszka77_11 Zdecydowanie gorsza opcja nr 1 25.11.14, 11:33
      Nie wyobrażam sobie, żeby dzieci mieszkały ze mną, swoimi partnerami oraz wnukami. Never. Ja też zanim pomyślałam o rodzinie to najpierw się wyprowadziłam. Tego samego oczekuję od dzieci. A że jeździłyby po świecie, miały super szczęśliwe życie to super. Dzieci wychowuje się dla świata, nie dla siebie. Nie mogę oczekiwać, że będą wpadać codziennie na ploteczki.
      • korolla-x Re: Zdecydowanie gorsza opcja nr 1 25.11.14, 13:12
        Ja jestem w wieku "pomiędzy". Żyje jeszcze moja 85 -letnia mama, mieszkamy razem w naszym wspólnym rodzinnym domu, tata zmarł rok temu. Jestem w pełni sił i zdrowia, jednak zdaje sobie sprawę z upływu czasu i tego, że bywa różnie i może sie wydarzyć coś, co poskutkuje koniecznościa opieki dzieci nade mną. Nie mówiąc juz o naszej starośc, której jakości nie da się przewidzieć. W naszej rodzinie od zawsze dzieci opiekowały się starymi rodzicami, samymi bedąc zresztą na granicy starości, bo rodzina jest baaardzo długowieczna(lat 100, 96, 94, 89, najmniej 85). A ja nie chcę. Patrząc na cięzką, pełną cierpienia starość moich rodziców i wszystko, co sie z tym wiąże, miałam rózne mysli - i dobre, i niestety złe. Wyrzuty sumienia, litosc, zlośc, łzy, kłótnie czasami, walka o to, żeby było jak najlepiej... Nie daj Boże, żeby moje dzieci patrzały na moją starosc i myślały podobnie, jak ja. To jest ogromne obciążenie i nie każdy sobie z tym radzi bez uszczerbku na własnej psychice. Dlatego ja nie chcę. Wiem jednak, ze nic nie wiem, los zdecyduje o tym, gdzie i z kim bedę mieszkac na stare lata. Pogodzę się wówczas z nim.
    • echtom Re: Która opcja gorsza 25.11.14, 14:08
      Po latach życia w kołchozie opcja dzieci za oceanem wydaje mi się mniej traumatyczna - młoda wpadająca prawie codziennie na 2-3 godziny doprowadza mnie czasem do szału tongue_out Nie wykluczam jednak, że z wiekiem mi się zmieni, bo wyczuwam intuicyjnie, że najbarwniejsze "własne życie" nie zastąpi w 100 % kontaktu z najbliższymi. Mam nadzieję, że uda nam się wypracować satysfakcjonujący kompromis.
    • thea19 Re: Która opcja gorsza 25.11.14, 14:18
      ja mam jedynaka. chcialabym by mieszkal w takiej odleglosci jak my. ja do mojej mamy mam 15km, moj malz do swojej 38km. mam dla niego zaplecze mieszkaniowe wiec nie bedziemy sie gniezdzic. za granice moze jechac ale mi smutno bedzie.
      • azja-o-d-kuchni Re: Która opcja gorsza 25.11.14, 14:35
        Opcja 1 brzmi dla mnie jak z horroru.
        Opcja 2 jest do zaakceptowania dla mnie jeśli nie żyłabym na pustyni i mogła mieć koleżanki do kawki i parę groszy na ciasteczko.
    • kawka74 Re: Która opcja gorsza 25.11.14, 17:00
      Nie wiem, która opcja (chyba pierwsza), ale mam do Ciebie prywatne pytanie - napiszę, jeśli pozwolisz, na gazetową smile
      • kawka74 Re: Która opcja gorsza 25.11.14, 17:02
        Albo na jakiś inny adres - jeśli mogę, ofc.
        • stacie_o Re: Która opcja gorsza 25.11.14, 18:39
          Do mnie, jasne że można.
          • kawka74 Re: Która opcja gorsza 25.11.14, 18:43
            OK, już piszę.
    • kota_marcowa Re: Która opcja gorsza 25.11.14, 18:27
      Opcja nr 1 z kołchozem, to dla mnie piekło na ziemi, nigdy w życiu uncertain

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka