Dodaj do ulubionych

Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie.

26.11.14, 17:17
Dwa lata temu będąc za granicą straciłam pracę. Zaraz potem zaszłam w ciążę. Mój wtedy chłopak przebywał w Polsce, dostał dobrą posadę w dużej handlowej firmie i namawiał na powrót. Wróciłam. Zamieszkaliśmy w ogromnym domu jego rodziców. Niby osobno, ale mamy wspólną klatkę schodową, widzimy się kilka razy dziennie. Wszyscy uważają, że mamy super warunki. Może i tak, ale mi przeszkadza bardzo dużo rzeczy (mój mąż twierdzi, że przewraca mi się w głowie). Teściowie są głośni, często się kłócą, do nas wszystko praktycznie słychać. Codziennie u nich jesteśmy, bo mój synek uwielbia dziadka i chce go często odwiedzać. Jak wracamy do domu, to od razu biegnie na schody i do góry. Na dodatek nasza łazienka jest w korytarzu tuż przy drzwiach wejściowych do domu. Teściowa słysząc nas na dole od razu woła do synka i nie mu uproś, trzeba z nim tam iść. Nie pomyślcie, że chcę ograniczyć te wizyty, ja po prostu nie lubię tam chodzić tak często. Teściowa jest osobą, która wie wszystko lepiej i bo tak. Teraz kiedy synek ma dwa lata chcieliśmy oddać mu naszą sypialnię i przenieść się do dużego pokoju (mamy na dole dwa pokoje) i teściowie wymyślili, że przecież na samej górze jest wolny pokój i tam można umieścić synka. Czyli, żebym mogła iść do niego musiałabym przejść przez ich piętro, czyli kuchnię i salon i dopiero po schodach do synka. Ten pokój jest zresztą obok ich sypialni. Następna sprawa to psy. Moi teściowie mają trzy psy, które są w kojcach na podwórzu. Szczekają i wyją, wszystko słychać w naszej sypialni, budzą nas. Wiem, psy były tam pierwsze, ale dla mnie to duża przeszkoda. Tylko nie bardzo jest inne miejsce, żeby je przenieść. Ja już wiem, że nie chcę tam mieszkać. Mąż od razu zapowiedział, że nie wyprowadzi się do bloku, nie zrobi tego dziecku, które ma raj na ziemi, dużo przestrzeni itd. Sam też kocha wieś. Ja wolałabym mieszkać na małym metrażu, ale mieć spokój (wiem, że w blokach jest różnie ) i ciszę przynajmniej jak kładę małego na drzemkę. Mąż chce wybudować dom łudząc się, że wybuduje go za 150 tysięcy, co jest oczywiście nierealne. Dodam, że obiecał mi, że jak się tam będę czuła źle, to się wyprowadzimy, teraz uważa, że przesadzam. Może tak jest w rzeczywistości? Teściowie nie odwiedzają nas prawie wcale (przecież my tam chodzimy), w niedzielę często jesteśmy u nich na obiedzie z czego cieszy się mój mąż. Nie rozumie, że ja wolę ugotować sama zamiast tam iść. Nie wiem jak postawić sprawę. Że mamy się wyprowadzić i koniec? Czy nie skrzywdzę tym synka?
Gdyby ktoś chciał mnie skrytykować, że dostałam od teściów wygodne mieszkanko, to od razu piszę, że pomieszczenia które użytkujemy remontowaliśmy od podłóg do sufitu. W jednym była ogromna składówka, w sypialni była kiedyś kuchnia, potem przebywały tam zwierzęta, łazienka też była do kompletnego remontu. Wszystko nieużywane od 15 lat.
Napiszcie mi proszę czy mi się przewróciło w głowie, że chcę się wyprowadzić. Może ja faktycznie nie potrafię docenić tego co mam.
Acha. Dom nie należy tylko do męża. NIe jest jedynym spadkobiercą.
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 26.11.14, 17:21
      Po pierwsze niczego nie dostałaś. Absolutnie nic w tym domu nie jest Twoje. Jesli włożyłaś kasę w remont, to włożyłaś w cudze. W razie rozpadu związku wylatujesz goła i wesoła.
      • agniesz_ka_aga Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 26.11.14, 17:23
        To wiem. Chodziło mi o to, że ktoś może pomyśleć, że dostałam od teściów do mieszkania super mieszkanko i narzekam.
        • triss_merigold6 Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 26.11.14, 17:27
          To niech pomyśli. Nie masz wpływu na to, co ludzie myślą.
        • aneta-skarpeta Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 26.11.14, 17:29
          Ale nie masz co się przejmować innymi. Tobie jest źle. Nie dogaduje cie się. Macie inna wizję życia i masz prawo być niezadowolona.
          sama mieszkam z rodzicami drzwi w drzwi. Ale oddzielnie natomiast nikt mnie nie nachodzi etc i ich sąsiedztwo bardzo sobie chwałę. Ale rodzice są różni. Namawia męża na zmianę
    • 3-mamuska Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 26.11.14, 17:26
      Uważam ze maz ma racje, przewróciło ci sie w głowie.
      Czy musisz z synem isc do teściów? Nie mize isc sam na godzinę za za godzinę zabierasz.
      Ja nie chce wyjsc na ręce i nie ma dyskusji nauczy sie ze przychodzisz to wraca do domu.

      Psy bedzie słychać i w busy domu.
      W mieszkanku w bloku tez mozesz słyszeć co robią sąsiedzi.
      Bieganie po schodach kłótnie, trzaskanie drzwiami bieganie dzieci sąsiadów nad głowa.

      Maz bardzo dobrze uważa ze dziecko ma raj na ziemi.

      Po co mowisz teściowej ze przerabianie pokoje ?

      To ze zaproponowali swietnie ale nie dziękujemy.

      Wszystko masz podane na tacy.
      • agniesz_ka_aga Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 26.11.14, 17:29
        Dziękuję za głos. Wiem, że w blokach też bywa różnie.
        • verdana Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 26.11.14, 17:43
          Bywa rożnie, ale nikt sie nie wtrąca do wychowania dziecka, nie jest sie zależnym od rodziców. Dobre kontakty z dziadkami to jedno, ale kontakty z dziadkami, ingerujące w codzienne życie, gdy nie sposób z dzieckiem czegoś zaplanować, bo dziadkowie wołają - to całkiem co innego. To uniemożliwia właściwie samodzielne wychowanie, a to jest dla większości rodziców bardzo istotna sprawa.
          Nie jest też dobrze, jak dziecko słyszy stale kłócących sie dziadków. I to bym podkreślała w rozmowie z mężem - ze póki dziecko jest malutkie, to może to jest raj. Za rok-dwa nawet dla dziecka to raj juz nie bedzie - zależność od czworga dorosłych, problem, wobec kogo być lojalnym, kłótnie... Nie, trzeba uciekać.
        • ira_07 Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 26.11.14, 20:27
          Bywa różnie, ale jak ktoś drze japę po nocy, to można zadzwonić po policję.
      • dankaimirek Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 27.11.14, 10:10
        3-mamuska napisała:

        > Uważam ze maz ma racje, przewróciło ci sie w głowie.
        > Czy musisz z synem isc do teściów? Nie mize isc sam na godzinę za za godzinę za
        > bierasz.
        > Ja nie chce wyjsc na ręce i nie ma dyskusji nauczy sie ze przychodzisz to wraca
        > do domu.
        >
        > Psy bedzie słychać i w busy domu.
        > W mieszkanku w bloku tez mozesz słyszeć co robią sąsiedzi.
        > Bieganie po schodach kłótnie, trzaskanie drzwiami bieganie dzieci sąsiadów nad
        > głowa.
        >
        > Maz bardzo dobrze uważa ze dziecko ma raj na ziemi.
        >
        > Po co mowisz teściowej ze przerabianie pokoje ?
        >
        > To ze zaproponowali swietnie ale nie dziękujemy.
        >
        > Wszystko masz podane na tacy.


        co znaczy busy?
        Po co mowisz teściowej ze przerabianie pokoje ? co to znaczy?
        jaki mętlik
      • agaja5b Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 27.11.14, 10:47
        3-mamuska napisała:

        > Uważam ze maz ma racje, przewróciło ci sie w głowie.
        > Czy musisz z synem isc do teściów? Nie mize isc sam na godzinę za za godzinę za
        > bierasz.
        > Ja nie chce wyjsc na ręce i nie ma dyskusji nauczy sie ze przychodzisz to wraca
        > do domu.
        >
        > Psy bedzie słychać i w busy domu.
        > W mieszkanku w bloku tez mozesz słyszeć co robią sąsiedzi.
        > Bieganie po schodach kłótnie, trzaskanie drzwiami bieganie dzieci sąsiadów nad
        > głowa.
        >
        > Maz bardzo dobrze uważa ze dziecko ma raj na ziemi.
        >
        > Po co mowisz teściowej ze przerabianie pokoje ?
        >
        > To ze zaproponowali swietnie ale nie dziękujemy.
        >
        > Wszystko masz podane na tacy.
        Bzdura. A od nadmiaru słodkiego to mozna czasem zwymiotować. Ty podsumowałaś to tak jakby się autorce wątku cudze marzenia spełniły i powinna być za to wdzięczna, ale to nie były jej marzenia i nigdzie nie jest powiedziane że każdy musi mieć marzenia takie same. Ona ma widac inne potrzeby, inną wizje swego życia, i to co jest jej nie pasuje i ona ma prawo walczyć o to by ją nie uwierało. Podejrzewam ze to właśnie mężowi jest bardzo wygodnie i on problemu nie widzi.
    • koronka2012 Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 26.11.14, 17:51
      2 pokoje w cudzym domu to naprawdę nie są "super warunki".

      Ja bym się już dawno udusiła, nienawidzę braku prywatności i mieszkania w komunie.
      Nie ma siły która by mnie zmusiła rozważenia mieszkania z tesciami, bo właśnie taki scenariusz jak opisujesz jest oczywistą konsekwencją takiego stanu rzeczy.

      Mąż chce wybudować za 150 tys? fajnie, ale co? lepiankę? i gdzie? przez płot od teściów? przeszkadza mu mieszkanie w bloku - to są jeszcze opcje pośrednie, istnieją osiedla z mieszkaniami projektowanymi jak domki, minisegmenciki z ogródkami, gdzie sąsiadów ma się tylko z boku, jak w bliźniaczej zabudowie.

      A jak nie - to ja bym chciala zobaczyć konkretne plany budowy, bo ględzenia o super warunkach będziesz słuchać jeszcze naście lat bez żadnego kroku w kierunku realizacji planów. Oc samego chcenia nic się jeszcze nie zrobilo. Kredytem mąż tez się brzydzi?
      Pracujesz?

      • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 26.11.14, 18:04
        koronka2012 napisała:

        > Mąż chce wybudować za 150 tys? fajnie, ale co? lepiankę? i gdzie? przez płot od
        > teściów?

        Zapewne na tej samej działce nawet...

        > A jak nie - to ja bym chciala zobaczyć konkretne plany budowy, bo ględzenia o s
        > uper warunkach będziesz słuchać jeszcze naście lat bez żadnego kroku w kierunku
        > realizacji planów.

        Myślę, że trafiasz w sedno. Konkretnych planów zapewne nie ma, bo przecież tak jak jest jest dobrze. Mąż powinien odciąć pępowinę wreszcie. A im później tym będzie trudniej. Za chwilę dojdzie argument, że trzeba zostać, i pomagać, i opiekować się rodzicami....

        Ksiadz Anatoool
        • premeda Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 26.11.14, 18:33
          Nawet na tej samej działce nie wybuduje się domu za 150tys. Budowałam to wiem, no może można by było na najtańszych materiałach ale wtedy zanim zamieszkają to dom zacznie się sypać.
          • dankaimirek Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 27.11.14, 10:12
            premeda napisała:

            > Nawet na tej samej działce nie wybuduje się domu za 150tys. Budowałam to wiem,
            > no może można by było na najtańszych materiałach ale wtedy zanim zamieszkają t
            > o dom zacznie się sypać.


            można za 150 tyś w staie surowym, kuzynka wybudowała za ok 100 tyś, z pustaków stan surowy, mały domek ok 150m2.
            • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 27.11.14, 12:21
              dankaimirek napisał:

              > można za 150 tyś w staie surowym, kuzynka wybudowała za ok 100 tyś, z pustaków
              > stan surowy, mały domek ok 150m2.

              Opowiedz jak jej się mieszka w stanie surowym?

              Ksiadz Anatool
    • solejrolia Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 26.11.14, 18:00
      Świetnie cie rozumiem, bo poczatki naszego małżeństwa i rodzicielstwa byly, .....no dokladnie tak samo to wyglądało
      Pomoglo stawianie granic.
      I od nowa, i od nowa. Niekonczace sie stawianie granic.
      Nie opowiadaj zbyt duzo o waszych planach, czy zamiarach, np. o zamianie pokoi-to są wasze sprawy, i nie powinniście mieszac do tego teściów.
      I pamietaj to nigdy nie bedzie twoj dom. Zawsze bedziesz mieszkac u nich.

      Tak mysle Co mogloby pomoc, to np. musisz znaleźć pracę daleko od tego domu i dziecku przedszkole- tez daleko od tego domu. To bylby dobry argument do wyprowadzki.
    • araukaria29 Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 26.11.14, 18:01
      Moim zdaniem będzie tylko gorzej. Ja bym się wyprowadziła. Z tego co piszesz, jak dla mnie wynika, że sytuacja idealnie odpowiada Twojemu mężowi i chyba nic tego nie zmieni.
      • niutaki Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 26.11.14, 18:08
        Musisz na spokojnie porozmawiac z mezem, przedstawic mu swoj punkt widzenia bez rzucania oskarzen. Ja zawsze powtarzam, ze mieszkanie z rodzicami/tesciami to na dluzsza mete nie do wytrzymania jest. Trzymaj sie i pamietaj, tylko spokojna dyskusja przyniesie efekty.
    • ann.38 Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 26.11.14, 18:49
      Doskonale Cię rozumiem. Nawet gdyby byli fajni, zgodni rodzice, to też nie chciałabym tak mieszkać. Mogę odwiedzać b.często i przyjmować odwiedziny, ale lubię mieć swoje plany, własną organizację dnia, swoje gospodarstwo domowe itd. Też męczyłoby mnie, że dziecko ciągle biegnie do dziadków, babcia je woła itd. Pewnie, że można starać się stawiać granice, wyznaczać czas, kiedy idziecie do dziadków, ale to trudne i konfliktogenne. Może wykonalne dla bardzo zdecydowanej, asertywnej osoby, ale w domu człowiek powinien mieć trochę luzu, a nie zastanawiać się, czy dzieciak przeszkadza dziadkom albo czy się obrażą, że go zabierasz.... Mężowi łatwiej, bo to jego rodzice, no i facet tochę mniej przejmuje się oganizcją dnia, czasu itp. Wolałabym w klitce w bloku, ale u siebie. Niedługo synek będze rozumiał i odczuwał atmosfrę napięcia i Twoje niezadowolenie, dyskomfot i tyle będzie z tego niby raju.
    • paniadmin Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 26.11.14, 19:04
      Będzie trudno, bo jedyną osobą której przeszkadza ta sytuacja jesteś ty. Mąż zadowolony, teściowie też, dziecko uwielbia dziadków. Pracujesz? Jeśli nie, to może jest to dobry moment na poszukanie pracy. Po 8 godzinach zajmowania się wnuczkiem dziadkowie będą mniej wyrywni do kontaktów,a dzięcię stesknione rzucać się będzie w matczyne objęcia. Postaraj się zorganizować czas w weekendy, żeby jak najwięcej spędzać go z mężem i dzieckiem (również poza domem)
      To zaprocentuje niezależnie od tego czy uda Ci się przeforsować decyzję o wyprowadzce czy nie.
    • anten_ka Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 26.11.14, 19:16
      Współczuje. Tutaj widzę jedynie problem twoj i męża i waszą slabą relację. Nie podejmujecie decyzji wspólnie ale dycyduje mąż nie zważając na twoje odczucia i twoje zdanie. Nie jest to komfortowa i fajna sytuacja. Jedyna metoda to rozmowa, ale czy coś da? Pewnie nie. sad takim sposobem możesz za kika lat znaleźc sie na forum rozwody. Bo narazie kochasz męża, szukasz winy w sobie. Ale jak tylko pojawi się prawdziwy partner to ze zdwojoną siła zobaczysz jak potraktował cie obecny...czyli jak dziecko, ktore nie ma nic do gadania. Nie rozumiem też dlaczego to on dysponuje kasa na budowę waszego domu??? Piszesz, źe chce przeznaczyć 150tys na budowe...co jest nierealne jak wspomniałaś wink. Twój mąż liczy na cud? Czy przedstawił ci kosztorys?
    • kota_marcowa Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 26.11.14, 19:52
      Histeryzujesz, kto ci każe ciągle łazić do teściów i tam przesiadywać, możesz podrzucić dziecko i zając się sobą. Skoro masz opiekę do dziecka, możesz poszukać pracy. Skoro macie oddzielne mieszkanie i teściowie do was nie przychodzą, to wcale nie jest tak źle. Odgłosy życia codziennego słychać też w bloku. Moim zdaniem nadmiar kontaktów z teściami masz na własne życzenie, dlaczego nie zostawisz im dziecka (zwłaszcza, że lubi być z dziadkami) i sobie nie pójdziesz ?
      • kota_marcowa Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 26.11.14, 19:55
        Aha i dodam jeszcze, że trzymałabym twoją stronę, gdyby to teściowie ciągle was nachodzili i wtrącali się we wszystko, ale w opisanej sytuacji widzę sporo możliwości ograniczenia kontaktów, a nawet pewne plusy (np. własny ogródek, opieka do dziecka).
        • agniesz_ka_aga Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 26.11.14, 20:07
          Teściowie nie zajmowaliby się wnukiem osiem godzin. Kochają go bardzo, ale są to wizyty raczej krótkie.
          Jeżeli chodzi o nadmiar kontaktów...no właśnie. Te kontakty są może krótkie, ale dla mnie zbyt częste. Samo to, że ich ciągle słyszę mi przeszkadza. Nie wiem dlaczego tak jest. Np. jest niedziela. Teściowie słysząc, że jesteśmy w domu wołają nas na obiad. Ja czasami się wykręcę, ale mąż zawsze chętnie idzie. Gdybyśmy nie mieszkali w jednym domu, nie musiałabym kręcić żeby się z nimi nie widzieć.. Trochę ciężko to wytłumaczyć. Wiem, że to nie jest jakiś ogromny problem, ale ja czuję dyskomfort, a to sprawia, że nie czuję się jak u siebie, nie czuję się swobodnie, chociaż mieszkamy tutaj już jakiś czas. Tak samo odgłosy. Co innego kłótnie obcych ludzi, a co innego kłotnie własnych teściów. Tak to widzę, ale może faktycznie przesadzam i wyolbrzymiam. Zresztą dlatego założyłam wątek smile
          • kota_marcowa Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 26.11.14, 20:13
            A może ty zwyczajnie jesteś zazdrosna ? wink
          • paniadmin Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 26.11.14, 20:15
            Rozumiem, że cie to wkurza, z tym, że z tego co piszesz nie masz za bardzo możliwości ruchu. Staraj się zaakceptować to czego nie możesz zmienić i skupić się na zmienianiu tego co jest osiągalne - praca, przedszkole, wspólne spędzanie czasu z mężem, wychodzenie z domu.
          • mamameg Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 26.11.14, 20:34
            A dlaczego miałabyś się tłumaczyć? zwyczajnie męczy ciebie ciągłe towarzystwo teściów i to, że wiedzą o każdym waszym kroku, mnie też by męczyło-obojętnie czy byliby to teściowie czy moi rodzice.
          • ichi51e Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 26.11.14, 20:44
            A co na klatke wystawia? Stawiasz przed faktem dokonanym i tyle suspicious
          • klamkas Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 26.11.14, 21:29
            O mamo... masz 15 lat?

            Mówisz "mamo, dziękujemy za zaproszenie, ale mamy inne plany". Nie musisz kręcić. Chcesz zrobić obiad, to go robisz. Możecie też się umówić, że co drugą niedzielę jecie razem, co drugą osobno. Kłótnie obcych są gorsze - im nie powiesz "mamo, tato, to co robicie krzywdzi wnuka, którego kochacie". Obcy będą mieli w nosie wasze dziecko i jego komfort. W najlepszym wypadku zamkną ci drzwi przed nosem, w najgorszym zostawią psią kupę na wycieraczce każdego poranka.

            A prawdziwy problem masz z mężem a nie teściami. To on nie przejmuje się twoimi uczuciami (o ile mu je jasno przedstawiłaś). Teściów masz całkiem fajnych - dali wam kawałek domu, kochają wnuka, chętnie się nim zajmują, chętnie wam pomagają (to, że waszym zdaniem to nie pomoc to inny temat).
          • ruda_owca Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 27.11.14, 11:27
            > Tak to widzę,
            > ale może faktycznie przesadzam i wyolbrzymiam

            I od tego, że ci ktoś powie że przesadzasz i wyolbrzymiarz przestaniesz się źle czuć?
            Nie patrz na to co mówią inni, tylko myśl o tym co napisałaś w tytule wątku.
            Moim zdaniem raczej go nie przekonasz - na próbę wyobraź sobie, że nie mieszkacie z teściami i że to on ma ciebie przekonać do zamieszkania z nimi - nierealne, prawda?
            Po prostu jedno z was musi postawić na swoim, a drugie się w tym przypadku podporządkować.
    • woman_in_love hmmm hmmmm 26.11.14, 21:32
      1) to świetnie, że teściowa zabiera wnuka na górę, ale nie rozumiem PO CO ty tam idziesz, nie lepiej posiedzieć z nami na ematce albo na pudelku w tym wolnym czasie? Sam pomysł chodzenia tam z dzieckiem jest dziwaczny.

      2) "teściowie wymyślili, że przecież na samej górze jest wolny pokój i tam można umieścić synka"
      Z takich sytuacji można łatwo wybrnąć, czyli każdą taką dziwną propozycję PRZEINACZYĆ trzeba bezczelnie i absurdalnie na naszą korzyść. Czyli np. jemy sobie kolację wieczorem z mężem i nagle mu oznajmiamy "była dzisiaj twoja mama, proponowała że oni się przeniosą na dół, a my pójdziemy na górę (na większy metraż) a pokój synka urządzimy tu i tu". Po czym chwalimy się sąsiadowi, pani w warzywniaku itd. że mamy taką kochaną teściową bo nam zaproponowała zamianę. Czyli pomysł pokoiku na górze absurdalnie przeinaczamy na zamianę mieszkań. Po kilku takich akcjach teściowa nie podejdzie już z żadnym pomysłem, bez wcześniejszego przedyskutowania tego z adwokatem. Pomysł przeinaczenia może być dowolny, ale musi być skrajnie niekorzystny dla proponującego. I owszem, nie zawsze się uda, ale trzeba próbować. W razie czego, gdy mąż przychodzi z pretensjami kleimy głupa, że "no ale wiesz, w życiu bym nie pomyślała, że oni nam chcą po prostu zabrać dziecko, żeby z nimi mieszkało, no w życiu, przecież to byłby absurd, chyba byś tego nie poparł!!!, ja ZROZUMIAŁAM że oni chcą się zamienić, a w ogóle TO PRZESADZASZ".

      3) Na pieski jest antyszczekacz ultradźwiękowy, jak zaczynają szczekać, to zaraz dostaną po uszach ultradźwiękami i się nauczą po góra miesiącu, że tutaj nie szczekamy. To na wycie chyba nie działa, ale można antyszczekacz włączać ręcznie jak słyszymy wycie, więc też się w końcu nauczą, że nikt ich wycia nie lubi.

      4) Dom nie należy tylko do męża. NIe jest jedynym spadkobiercą.
      To jest problem. Bo raz że wkładacie dom, dwa że to na ciebie spadnie większość opieki nad teściami. Taki life. Trzeba tu i teraz wysiudać zatem resztę spadkobierców i pokombinować z tą umową darowizny domu na was w zamian za umowę dożywocia. Jeśli nie zadbasz o to, to nie dość że się narobisz jak głupia za free, to jeszcze nie będziesz mieć potem gdzie mieszkać. Tu w ogóle nie idź na ustępstwa tylko jak się nie uda, to wiej stamtąd nawet sama z dzieckiem i bez męża, bo się potem ze starymi i schorowanymi teściami urobisz po łokcie jak ostatnia idiotka.


      Uffff......
      • kota_marcowa Re: hmmm hmmmm 26.11.14, 21:40
        Akurat umowa dożywocia w tym przypadku byłaby całkiem sprawiedliwa.
    • helufpi Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 26.11.14, 22:24
      Związałaś się z facetem, który nie opuścił ojca i matki, wasz związek jest narażony na duże ryzyko rozpadu - każdy terapeuta rodzinny ci to powie. To będzie miał synek raj na ziemiuncertain
      Oczywiście twoja sytuacja majątkowa jest bardzo nieciekawa - ładujesz pieniądze w coś, co nigdy nie będzie twoje, ale tego argumentu bym nie podnosiła, wyjdziesz na złą, chciwą kobietę. Skupiłabym się na potrzebie niezależności, przekonywałabym namolnie, ale bez agresji, może ktoś z rodziny (najlepiej męża) cię wesprze.
      • aman-daaa Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 27.11.14, 00:53
        Miekszasz u obcych ludzi, sciany cienkie i oni nawet spuszczeniem wody w ubikacji ci pokazują, że... SĄ. Rany, to nie trzeba sie tlumaczyc!! Poza wszystkim kontrolują was-tak, tak caly czas i obmawiają... Czujesz to przez skorę, widzisz to oczami duszy czy jak tam. wSZYSTKO JESTL EPSZE NIZ NAWET NAJZYCZLIWSI LUDZIE!!!!! Musisz zadbac o prywatnosc, tej tu, nie masz. Miekszasz z obcymi luidzmi i slub tu niczego nie zmienil!!
        • mozambique Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 27.11.14, 09:40
          zdradze ci tajemnicę - w bloku tez slychac jak sąsiad spuszcza wodę w ubikacji , wiesz ?
    • bambzgrozja Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 27.11.14, 10:07
      Będąc na twoim miejscu chyba bym przeczekała, przemęczyła się, aż dziecko nie pójdzie do szkoły. Jeżeli pracujesz, to idealna sytuacja, bo mały w przedszkolu będzie pewnie sporo chorował i pomoc dziadków jak znalazł w tym okresie. Im dziecko starsze tym mniej kontaktów z dziatkami będzie potrzebowało (widzę to po swoich)..... a mżą nich w tym czasie zbiera kasę na budowę (zasugeruj mu drugi etat, nadgodziny jak taki mądry).
    • jehanette Nie jesteś dziwna, ani przewrażliwona!!! 27.11.14, 10:50
      To normalne, że dorosły człowiek z własną rodziną chce żyć w tej rodzinie, a nie "na kupie" z rodzicami - obojętne czy swoimi czy nie. Tzn może są takie rodziny wielopokoleniowe, w których życie na kupie się sprawdza i sprawia przyjemność. Ale wyraźnie sytuacja opisana w wątku nie należy do tych. Opiszę może swoją historię i swoje przemyślenia.

      Mieszkałam z własnymi rodzicami w podobnym układzie. Niby część domu oddzielna, własna przestrzeń: salon, sypialnia, kuchnia, łazienka. Ale wejście wspólne, ogród wspólny, miejsca na pralkę w naszej łazience nie było, więc tak obijaliśmy się o siebie. Rodzice mają swoje nawyki wypracowane przez lata, które trudno było jakkolwiek zmienić. Dla mnie początkowo to było "naturalne", ale dla mojego męża, osoby z zewnątrz już nie. I dla mnie z czasem, jak coraz mocniej tworzyła się moja nowa rodzina, pewne rzeczy które toczyły się w domu rodzinnym torem ustalonym od X lat przestawały być komfortowe.

      Tak, dźwięk telewizora, spuszczanej wody w kiblu słychać czasem też w budynku wielorodzinnym. Ale mając doświadczenie takie jak Twoje, potwierdzam - to jest nie do porównania, gdy przypadkiem usłyszysz coś od obcych ludzi, którzy w żaden sposób nie są częścią Twojego życia, a gdy słyszysz zza ściany odgłosy życia domowego rodziców czy teściów. I domyślasz się, że oni też mogą słyszeć. Zresztą mieszkania są jednak lepiej izolowane niż części domu formalnie jednorodzinnego. Drzwi wejściowe chociażby. Ani w wielkiej płycie, ani w 12 letnim budynku ("plomba" w pierzei ulicy) w którym teraz mieszkam, nigdy nie słyszałam czyjegoś TV, ani czyjegoś kichania, ani rozmów. Słychać kroki na schodach, piknięcie domofonu, dzwonek do drzwi, pralkę z mieszkania na górze. Ale to dla mnie dźwięki tła, a nie tak jak wtedy gdy mieszkałam z rodzicami i np. pralka oznaczała, że mama puściła pranie i ja już przez 2 godziny nie puszczę, a jak słyszałam kroki to zastanawiałam się, czy czegoś ode mnie będzie chciała czy nie.

      Samodecydowanie. W jednym gospodarstwie domowym jest np. jedna linia telefoniczna. Jeden system kanalizacji (szambo/sieć miejska lub gminna), jeden system ogrzewania. Nie jesteś osobą decyzyjną, nie możesz sama z mężem zdecydować np. o kupnie nowego pieca czy zmianie dostawcy Internetu. A teściowie, rodzice, często nie chcą nic zmieniać, bo "zawsze tak było", bo to dla nich strefa komfortu, nie chcą bałaganu, remontu, jest to dla nich problem.

      Dziecko. Oczywiście nie ma nic złego w tym że dziecko spędza czas z dziadkami. Ale jest najzupełniej zrozumiałe, że dla Ciebie jako matki irytujące jest, gdy babcia czy dziadek "wtryniają" się w Twoje plany. Też tak miałam. Idę z dzieckiem na spacer, jestem np. umówiona z kimś, albo mam coś do załatwienia, a tu rodzice zaczynają zagadywać, ćwierkać, opóźniać. Jako dorosła osoba masz prawo do potrzeby spędzania czasu z własną rodziną i realizacji własnych planów, w tym spotkań z rodziną w dogodnym dla siebie terminie i miejscu. Tak samo z niedzielnymi obiadkami i czymkolwiek innym. Jak do tego dochodzą różnice w podejściu do takich elementów jak TV, słodycze czy wychowanie (np. stosowane często przez starsze pokolenie "niewinne" straszenie czy ośmieszanie dzieci) to mieszkanie ściana w ścianę w jednym domu z dziadkami własnego dziecka staje się nie do zniesienia. Co innego jak przyjeżdża się do dziadków z wizytą raz na jakiś czas i wtedy jest to, czego nie akceptujemy na co dzień, bo wtedy wiemy że za 3 godziny zamkniemy drzwi i pojedziemy na swoje śmieci, a co innego gdy jest to nasza niechciana codzienność. (ja tak mam z włączonym TV, w domu nie mam TV, więc oglądamy bajki na kompie i potem wyłączamy).

      Co do zalet: niby macie więcej kasy, bo nie płacicie kredytu, najmu, rachunki się dzielą. Ale dom pewnie niemłody, więc koszty ogrzewania nawet dzielone między Was a teściów mogą być spore (u nas tak było). U mnie dodatkowo dochodziły koszty dojazdu do pracy, finansowe i czasowe, mniejszy wybór w kwestii przedszkoli i dłuższy czas przebywania córki w przedszkolu.
      W dodatku w razie "co" czyli gdy się np. rozstaniecie, Ty zostajesz z niczym, cała kasa wpakowana remont etc zostaje w cudzym, i nie masz gdzie mieszkać!
      Ogródek? Wg mnie większe znaczenie dla dziecka ma plac zabaw, na którym może spotkać dzieci, zawrzeć pierwsze znajomości, niż ogródek przy domu, wciąż ten sam i wciąż pusty. Nigdy nie potrafiłam wytrzymać z córką w ogródku przy domu zbyt długo, nudziło nam się. Na placu zabaw, nawet dla 1,5 roczniaka, obecność innych dzieci dawała +100 do funu!

      Mój mąż przypłacił mieszkanie z teściami dość poważnymi problemami, co wyszło dopiero jak się wyprowadziliśmy. Ja przypłaciłam to zepsutymi relacjami z rodzicami i ogromnym, psychicznym zmęczeniem. Moja koleżanka mieszkała z rodzicami i dziadkami (rodzicami ojca) i doskonale pamięta z dzieciństwa napięcie między mamą a dziadkami, różne niemiłe rzeczy które dziadkowie mówili o jej mamie, szantaże jakich się dopuszczali na dziecku i jaki to miało na nią wpływ. Swoją drogą ta mama - święta kobieta, pielęgnowała teściową aż do śmierci w domu. Ale prawda jest taka - dopiero po tej śmierci odetchnęła i wreszcie żyje swoim życiem...

      Po wyprowadzce mogę śmiało powiedzieć - dorośli ludzie z własnymi rodzinami nie powinni mieszkać "przy rodzicach"! Powinni mieć własną przestrzeń, w ramach której mogą tworzyć i rozwijać własną rodzinę. Wreszcie jestem spokojna, jak coś mnie denerwuje u rodziców to po zakończeniu rozmowy albo wizyty mogę odetchnąć i zająć się swoim życiem, bo nie żyję w ciągłej bliskości. Sama podejmuję wszystkie decyzje dotyczące swojej codzienności. Mogę powiedzieć przez telefon mamie "Dziękuję za zaproszenie, ale mamy inne plany", nawet jeśli te plany to "żadne plany" czyli założenie spędzenia leniwego, rodzinnego weekendu w domu.

      Życzę Ci z całego serca, aby udało Ci się porozmawiać z mężem i wyprowadzić się, usamodzielnić, mieć własny dach nad głową i własne, samodzielne życie.

      PS. Nie słuchaj osób, które próbują przekonać Cię, że się czepiasz, że powinnaś zaakceptować niedogodności w imię czynnika X czy Y. To TY masz się czuć dobrze ze swoim życiem, a nie inni. Jedni odnajdą się się dobrze w układzie rodziny wielopokoleniowej, a inni nie. I każdy ma prawo do życia po swojemu.

      Pozdrawiam!
      • zuzi.1 Re: Nie jesteś dziwna, ani przewrażliwona!!! 27.11.14, 11:34
        Bardzo madra i wywazona odpowiedz, 10/10.
        • jehanette Re: Nie jesteś dziwna, ani przewrażliwona!!! 27.11.14, 11:48
          > Bardzo madra i wywazona odpowiedz, 10/10.

          Dziękuję. Wszystko jest oparte o moje własne przeżycia i przemyślenia, proces dojrzewania do decyzji i zrozumienia jej przesłanek trwał conajmniej 2 lata, jest to nadal dla mnie emocjonujący temat, więc dziękuję za informację zwrotną że potrafię to opisać w taki sposób jak uważasz. smile
      • mamakasienki1 Re: Nie jesteś dziwna, ani przewrażliwona!!! 27.11.14, 14:31
        Mam bardzo podobne spostrzeżenia, do niektórych decyzji trzeba dojrzeć, a po zmianie człowiek dopiero docenia fakt zmiany.
        Uważam, że najzdrowsze dla związku jest samodzielne tworzenie rodziny, bez wsparcia rodziców/teściów. Mieszkanie w bloku jest zdecydowanie zdrowsze dla związku niż życie z najlepszymi nawet teściami czy rodzicami, którzy "chcą dobrze". Nie znoszę określenia "przecież ja chciałam dobrze".
      • agniesz_ka_aga Re: Nie jesteś dziwna, ani przewrażliwona!!! 27.11.14, 18:50
        Dziękuję że dokładnie opisałaś moje odczucia. Nie rozumie tego nawet moja mama, która też dopiero po śmierci mojej babci poczuła, że jest u siebie. Nawet ona mi wmawia, że przecież mamy praktycznie swój dom bez kredytu. A ja wolę mieć kredyt, ale chcę żeby ten dom był naprawdę mój. Co do wspomnianego raju na wsi, to uważam dokładnie tak samo. Cały dzień siedzimy w tym dużym domu z tym ogromnym ogrodem, a ja tylko marzę, żeby się wyrwać. Bo tutaj jesteśmy sami. Owszem, lubiłam spędzać tutaj lato, faktycznie nie musiałam spacerować w upały, czy trzymać synka w przegrzanym bloku tylko spacerowaliśmy sobie miedzy drzewami ale niem czy w tym roku będzie to też takie fajne, kiedy synek jest już starszy.
        Co do odgłosów, to np. kładę synka na drzemkę i już po 10 min rozlega się szczekanie psów, teściowa zaczyna rozmawiać przez telefon albo kłóci się z teściem. Oni prowadzą nocny tryb życia, ich kuchnia jest nad naszą sypialnią, słychać każde szuranie krzesłem. Też mieszkałam w wielu blokach i nawet jak słyszałam kogoś to tak jak napisałaś, były to dźwięki tła, tutaj jest tak, jakby były tuż za moimi drzwiami.
        Najbardziej boli mnie to, że mój mąż odmawia mi prawo do bycia szczęśliwą, bo chce mi wmówić, że przesadzam, że mam super warunki i nigdzie nie będzie nam lepiej. Nie rozumie, że ja tych warunków nie potrzebuję, że najważniejsze jest dla mnie mieszkać samej i tylko wtedy poczuję się jak u siebie.
        Wczoraj dzięki forumkom przemyślałam sprawę i zdecydowałam zacisnąć zęby. W pażdzierniku chcę iść na studia mgr więc przydadzą mi się pieniądze. Będę jednak wiedziała jak rozmawiać z mężem i umieć walczyć o prawo do własnego szczęścia i komfortu.
        • agniesz_ka_aga Re: Nie jesteś dziwna, ani przewrażliwona!!! 27.11.14, 19:19
          Dodam, że moi teściowie bardzo się starają żeby mieszkało nam się u nich dobrze. Zamontowali nawet przesuwane drzwi na klatkę schodową, ale niestety bez żadnych właściwości wygłuszających więc to faktycznie nie jest tak, że przeszkadzają akurat oni. Chyba każdy by mi przeszkadzał i w tym tkwi problem.
    • ruscello Re: Jak przekonać męża do wyprowadzki? Długie. 27.11.14, 14:58
      Nie przesadzasz. Każdy ma prawo do prywatności i skoro czujesz, że nie masz zapewnionego tego komfortu, to Twoje samopoczucie psychiczne i w konsekwencji relacje z mężem i teściami, będą się tylko pogarszać.

      A mąż nie myśli o powiększeniu rodziny za jakiś czas? Mogłabyś wtedy tłumaczyć, że jest za mało miejsca, by zmieścić kolejne dziecko. Tłumacz mu spokojnie, jak się czujesz, kiedy jest Ci źle.

      W sytuacji, gdy mąż nie jest jedynym spadkobiercą, wspólne mieszkanie jest jeszcze bardziej bez sensu. Za kilka - kilkanaście lat teściowie mogą wymagać opieki, która spadnie na Was, jakieś naprawy czy remonty w ich części domu. A potem wszystko zostanie podzielone między spadkobierców, którzy będą czekać na spłatę lub zechcą z Wami zamieszkać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka