mum2004
13.12.14, 22:06
Wytłumaczcie mi - skąd ta presja na "same piątki"? Czy rzeczywiście zwiększa to gwarancje na "sukces" dzieciaka? Obserwuje te biedaki - i zastanawiam się czy rzeczywiście jest sens tak cisnąć?
Moja czwartoklasistka - całkiem zdolna, żaden geniusz, organizacja średnia. Na semestr spodziewa się kilku piątek, ze cztery czwórki, pewnie jedna trójka.
Ale dziewczyna jest bardzo aktywna: działa w harcerstwie, śpiewa w scholi, chodzi na SKSy, gra na gitarze. Przyznaję, że czasami na naukę brakuje czasu - szczególnie np po harcerskim biwaku. Wiem, że gdyby nie te zajęcia dodatkowe miałaby lepszą "średnią". Oczywiście z niczego zrezygnować nie chce.
Mnie czasami wkurza, że część zajęć jest jednak kosztem szkoły. Z drugiej strony rozwija się społecznie, jest wśród ludzi. Jak uważacie - jest sens "cisnąć na średnią"?