Czy zauważacie regułę między tym, w jakim środowisku domowym Wasi przyjaciele (bo ze względu na rozciągłość w czasie chyba tylko takie relacje można brać pod uwagę) wyrastali, a jak układa się ich dorosłe życie?
Bo mam niepokojące wrażenie, że jednak ciężka sytuacja w domu rodzinnym, typu alkoholizm, brak jednego rodzica, przemoc... i pewnie inne, podobne, determinują rozwój wypadków w dorosłym życiu danej osoby.
Ponieważ właściwie wszyscy moi przyjaciele są dotknięci przez doświadczenia tego kalibru brak mi porównania. Stąd ciekawość: czy ci, którzy z wdziękiem odnoszą sukces w życiu prywatnym i zawodowym mieli bardziej poukładane pierwsze lata życia?
Czy może zbytnio przejmuję się teoriami psychologów?
Ot taka ciekawość wieczorową porą