clio_1
19.01.15, 23:03
Moi przyjaciele mają córkę - dziewczynka ma 9,5 lat, chodzi do IV klasy, poszła do szkoły jako 6-latka. O ile do III klasy wszystko było ok i nie było z nią większych problemów, o tyle teraz sytuacja zrobiła się wg relacji mojej przyjaciółki mocno nieciekawa. Dziewczynka nie odrabia lekcji, kręci że nie ma nic zadane (a w rzeczywistości zadane jest sporo), łapie 2, potem ma nadrabiać, ale nie daje ze wszystkim rady - i tak w kółko. Przyjaciółka mówi, że jej zdaniem złe oceny to nie jest kwestia braku talentu, bo jeżeli córkę porządnie z mężem przypilnują, to klasówki pisze na 4 i 5, ale potem znowu łapie 2 za nieprzygotowanie, brak pracy itp. Dziewczynka kłamie np że zabrała wszystkie książki ze szkoły, a tak naprawdę zostawia je w szafce (w zeszłym tygodniu kluczyk do szafki został przez rodziców zabrany, obecnie wszystko jest przynoszone do domu). Rodzice twierdzą, że sprawdzają książki i zeszyty, ale zdarza się że coś im umknie. Kary nie działają; według rodziców największym problemem są nie złe oceny, ale to że dziewczynka po prostu oszukuje.
Zastanawiam się jak im pomóc, bo przyjaciółka mówi że nie mają pomysłu jak wybrnąć z sytuacji - wymyśliłam na razie studenta (pod wpływem lektury innego wątku) - który mógłby dziewczynkę odbierać ze szkoły i po prostu pomagać w lekcjach, ale moja przyjaciółka stwierdziła, że to chyba kiepski pomysł - bo dziewczynka poczułaby się jakby miała nianię i jeszcze bardziej by się zbuntowała (a znając charakter dziewczynki - mogłoby tak być). Opcja odbierania ze szkoły przez dziadków i pomoc jw - odpada. W świetlicy nauczyciele też zapewne nie mają czasu żeby przypilnować jedno dziecko, jeżeli przebywa ich tam znacznie większa gromada...
Może ematki mają jakieś pomysły, metody, koncepcje?