arwena_11
12.02.15, 10:24
Znajomi moich rodziców mieszkają w mieście X. Mają dom dwupiętrowy na jednej części działki, na drugiej jakiś warsztat. Prowadzą firmę. Mają dwóch synów. Jeden mieszka z nimi z żoną i dzieckiem. Drugi dalej z rodziną, ale pracuje z rodzicami w firmie rodzinnej.
Syn, który mieszka z nimi przez 10 lat małżeństwa nie zapłacił żadnego rachunku, po prostu mieszkają ( mają dla siebie całe piętro ).
No i ostatnio, znajomi rodziców stwierdzili, że są już zmęczeni. Nie mają siły pracować. Emerytura z zusu na nic nie starczy, więc chcą sprzedać dom i warsztat i przenieść się w góry gdzie mają drugi dom. No i wybuchła afera.
Najpierw zaproponowali synom odsprzedanie im tego wszystkiego po cenach rynkowych.
Syn z nimi pracujący już się się dogadał i podpisali umowę. Część kasy już zapłacił, drugą połowę spłaci w ratach po kilka tysięcy chyba przez 4-5 lat.
Problem pojawił się kiedy o wszystkim dowiedział się syn, który z nimi mieszka. Że wyrzucają go na bruk, że on nie ma pieniędzy (zarabia dobrze jego żona też od 10 lat nie ponieśli ani jednego kosztu na mieszkanie ). Rodzice chcieli, żeby odkupił od nich dom, ale "on nie ma za co", więc powiedzieli, że dają mu pół roku i wystawiają dom na sprzedaż, a przez te pół roku musi utrzymywać sam dom bo oni się wyprowadzają za 2 tygodnie.
No i syn się obraził, synowa uważa teściów za nieomal zbrodniarzy i złodziei. Oni byli przekonani że dom będzie ich tak bez żadnego wysiłku,że dostaną go w spadku/prezencie?
Chyba największym problemem jest to, że będą musieli kupić sobie jakieś małe mieszkanie, a ty mieli za darmo ok 100 m i ogród. Wiem, że stać ich na to mieszkanie a pewnie i na kupno tego domu na raty ( rodzice chcieli żeby spłacali im w ratach bez odsetek ).
Zupełnie nie rozumiem o co chodzi. Starsi ludzie mają jakiś plan na swoje dalsze życie, mają na to fundusze ( oszczędności i sprzedaż majątku ), po co się wtrącać i robić afery? Przecież nikomu nic nie zabierają.
A jak wy byście zareagowały jakby rodzice wam taki pomysł przedstawili?
Obraza