Dodaj do ulubionych

Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji?

12.02.15, 10:24
Znajomi moich rodziców mieszkają w mieście X. Mają dom dwupiętrowy na jednej części działki, na drugiej jakiś warsztat. Prowadzą firmę. Mają dwóch synów. Jeden mieszka z nimi z żoną i dzieckiem. Drugi dalej z rodziną, ale pracuje z rodzicami w firmie rodzinnej.

Syn, który mieszka z nimi przez 10 lat małżeństwa nie zapłacił żadnego rachunku, po prostu mieszkają ( mają dla siebie całe piętro ).

No i ostatnio, znajomi rodziców stwierdzili, że są już zmęczeni. Nie mają siły pracować. Emerytura z zusu na nic nie starczy, więc chcą sprzedać dom i warsztat i przenieść się w góry gdzie mają drugi dom. No i wybuchła afera.

Najpierw zaproponowali synom odsprzedanie im tego wszystkiego po cenach rynkowych.

Syn z nimi pracujący już się się dogadał i podpisali umowę. Część kasy już zapłacił, drugą połowę spłaci w ratach po kilka tysięcy chyba przez 4-5 lat.

Problem pojawił się kiedy o wszystkim dowiedział się syn, który z nimi mieszka. Że wyrzucają go na bruk, że on nie ma pieniędzy (zarabia dobrze jego żona też od 10 lat nie ponieśli ani jednego kosztu na mieszkanie ). Rodzice chcieli, żeby odkupił od nich dom, ale "on nie ma za co", więc powiedzieli, że dają mu pół roku i wystawiają dom na sprzedaż, a przez te pół roku musi utrzymywać sam dom bo oni się wyprowadzają za 2 tygodnie.

No i syn się obraził, synowa uważa teściów za nieomal zbrodniarzy i złodziei. Oni byli przekonani że dom będzie ich tak bez żadnego wysiłku,że dostaną go w spadku/prezencie?

Chyba największym problemem jest to, że będą musieli kupić sobie jakieś małe mieszkanie, a ty mieli za darmo ok 100 m i ogród. Wiem, że stać ich na to mieszkanie a pewnie i na kupno tego domu na raty ( rodzice chcieli żeby spłacali im w ratach bez odsetek ).

Zupełnie nie rozumiem o co chodzi. Starsi ludzie mają jakiś plan na swoje dalsze życie, mają na to fundusze ( oszczędności i sprzedaż majątku ), po co się wtrącać i robić afery? Przecież nikomu nic nie zabierają.

A jak wy byście zareagowały jakby rodzice wam taki pomysł przedstawili?

Obraza
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 10:31
      Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia. Dziwne jest dla mnie zarówno to, że dorosły syn mieszkający z rodzicami "nigdy nie zapłacił żadnego rachunku" ani nie rozmawiał na temat tego, na jakich warunkach (także jak długo) może mieszkać w domu rodzinnym ze swoją nową rodziną, jak i to, że rodzice nie rozmawiali o tym wszystkim wcześniej i komunikują ot tak, że "wyprowadzają się za dwa tygodnie". Nie ogarniam, co oni sobie (obie strony) przez te wszystkie lata myśleli.
      • mary_lu Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 10:37
        Tak samo się dziwię.

        I jeszcze jestem ciekawa, czy te nieruchomości to własność od zera wypracowana przez rodziców, czy spadek po dziadkach. Bo od lat jak jestem świadkiem takich afer, to najczęściej najbardziej wyrywni do uznawania wszystkiego za swoje są ci, którzy dostali wcześniej spore spadki.
        • aqua48 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 10:39
          Normalnie, zastanowiłabym się co zrobić z mieszkaniem. Nie ma znaczenia czy nieruchomość jest odziedziczona czy wypracowana - jest własnością rodziców i maja oni prawo zrobić z nią co zechcą. propozycja dla synów uczciwa. Danie aż pół roku na wyprowadzkę lub kupno czegoś synowi też jak najbardziej ok.
            • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 10:50
              Ale zastanów się, nawet jak coś odziedziczyliby, to mają przymierać z głodu? Bo za 2000 emerytury ( na dwie osoby ) to nie utrzymają ani siebie ani tego domu.

              Po sprzedaży będą żyli wygodnie tak jak teraz, stać ich będzie na prywatną opiekę lekarską, wyjazdy, podróże. Nie będą potrzebować pomocy od dzieci.

              A propozycja chyba jest uczciwa, bo dzieci mogły kupić, bez odsetek. Za samą wartość.

              Starszy syn jest zadowolony, ma już plany na rozwinięcie firmy, mówi, że dzięki temu, że nie ma kredytu w banku tylko u rodziców dobierze coś i wystąpi o środki unijne.
              • mary_lu Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 10:58
                Nie, no jakie przymierzanie głodem, sprzedają dom w górach, pracują w swojej firmie i żyją spokojnie. No jak dla mnie, to majątkiem "rodowym" nie do końca dysponuje się jak swoim.

                Ale tu nie ma takiej sytuacji, więc nie ma o czym gadać. Ich kasa, ich wola, mają prawo rzucić wszystko, zabrać pieniądze i wyjechać w góry.
                • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 11:04
                  Tylko oni są około 70 to ile mają jeszcze pracować?

                  Ja uważam, że jeżeli coś odziedziczysz to jest twoje i możesz z tym zrobić co chcesz.

                  Moja mama mówi, że jak umrą i zostawią mi majątek, to mam z niego korzystać a nie przekazywać dzieciom, jak coś zostanie, może pomnożymy ten majątek to po mojej śmierci dzieci dostaną. Ale jak miałabym żyć za grosze, rto mam sprzedawać i żyć godnie.

                  Zresztą ona ma w planach to samo, jak będzie kiepsko, sprzedaje mieszkanie i będzie za to żyła na działce. I ok,
        • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 10:41
          Kupili za swoje. Oboje pochodzili z bardzo biednych rodzin. Po prostu mięli zmysł do interesów. Zawsze słyszałam, że do czego się nie dotkną to im wychodzi. Zaczęli zarabiać w latach 90. Jak się zmieniła rzeczywistość i mając głowę na karku i fach w ręku można było sie dorobić.
        • niegomezza Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 13.02.15, 15:11
          Spadek nie jest funduszem powierniczym, z którego kolejne generacje mają pobierać odsetki, tylko normalną pełną własnością. Ewentualny spadek po dziadkach jest obecnie pełną własnością rodziców, którzy mogą nawet rozmienić go na drobne i wyrzucać przez okno tramwaju. Tak samo będą mogły postępować dzieci tych rodziców, o ile coś odziedziczą. Nie ma czegoś takiego jak własność rodzinna - to za każdym razem indywidualna własność jednostki.
      • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 10:38
        Z tym niepłaceniem to chyba było tak, że jak dziecko było małe to synowa nie pracowała, syn coś dorabiał jako student i kasy rzeczywiście było mało.Potem zaczęli dobrze zarabiać, ale nie garneli się do wkładu finansowego.
        Co do pomysłu teściów. Dom w górach kupili pewnie z 15-16 lat temu ( jeszcze nie miałam męża ). Byłam z rodzicami tam na "oblewaniu". Wtedy mówili, że jak tylko spłaca kredyt, to rzucają wszystko i będa mieszkać w tym domu. Kredyt spłacili chyba wcześniej niż planowane było. Ale o tych planach/marzeniach mówili często. Tylko chyba nikt nie brał tego na serio, tak mi się wydaje.
          • marzeka1 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 10:50
            Tyle że nie dziwię się zachowaniu syna, który mieszka z rodzicami- on został zwyczajnie "przyzwyczajony" do takiego zachowania, że "mu się należy/on nic nie musi", bo taki syn i synowa zostali "uhodowani". Dla mnie nie jest normalne, aby 10 lat mieszkać w domu i zero, zero jakichkolwiek rachunków. I nagle chłopczyk staje wobec dorosłości i zachowuje się jak dziecko.
        • iwoniaw Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 10:50
          CytatWtedy mówili, że jak tyl
          > ko spłaca kredyt, to rzucają wszystko i będa mieszkać w tym domu.


          Zapewne "domowy" syn i synowa hasło "rzucają" rozumiał inaczej niż "sprzedają własnym dzieciom po cenie rynkowej z dogodnym rozłożeniem na raty" i stąd nieporozumienie big_grin
        • atena12345 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 12:49
          arwena_11 napisała:


          > Wtedy mówili, że jak tyl
          > ko spłaca kredyt, to rzucają wszystko i będa mieszkać w tym domu. Kredyt spłaci
          > li chyba wcześniej niż planowane było. Ale o tych planach/marzeniach mówili czę
          > sto. Tylko chyba nikt nie brał tego na serio, tak mi się wydaje.

          Tylko rzucić wszystko i zamieszkać gdzie indziej, to nie to samo co sprzedać dom, w którym od lat mieszkają z synem i jego rodziną i zaproponować im RYNKOWĄ cenę odkupu domu i firmy.
    • mag1982 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 10:54
      A jak wy byście zareagowały jakby rodzice wam taki pomysł przedstawili?

      Uznałabym, że to rodziców majątek i mogą z nim zrobić co chcą. Gdyby mnie było stać odkupiłabym od rodziców, gdyby nie było wzięłabym kredyt na mniejsze. Możliwe, że byłoby mi zal ale starałabym się tego nie okazać.
    • klamkas Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 10:59
      Syn przyzwyczajony, że wszystko ma za darmo się buntuje i to mi się wydaje zupełnie naturalne (nie pochwalam, ale tak to właśnie działa, podobnie jak z mężem, który zawsze dostawał pod nos i nagle mu się żona buntuje). Zastanawiam się, na ile jasno rodzice przedstawili pomysł z wyjazdem - czy kiedykolwiek wprost powiedzieli, że to oznacza sprzedaż nieruchomości, czy może nie mówili i syn mógł żyć w przekonaniu, że to dla niego? A inna rzecz, że syn, który nigdy nie spytał jakie oni mają plany, nie robi wrażenia super przystosowanego do samodzielnego życia wink.

      Ale tak to jest. Mam takich znajomych, którzy długo mieszkali z rodzicami i nie płacili (bo "odkładają na swoje"). W końcu się doczekali, kupili i po pierwszym pół roku okazało się, że nie stać ich na rachunki, tak wysokie przyszły. Pani była zdziwiona, że woda taka droga, a ona przecież nic takiego z nią nie robi - ok, lubi sobie postać pod prysznicem tak ze 20 min dwa razy dziennie,bo szum wody ją uspokaja, albo zrobić sobie długą kąpiel w pełnej wannie i jeszcze tak sobie dopuszczać tej wody, jak przestygnie i dopuszczać... ale to naprawdę tyle kosztuje?!
    • asia_i_p Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 11:03
      Bardziej rozumiem sytuację z domem niż z firmą - co do firmy, dla mnie naturalniejsze byłoby przejęcie firmy przez syna i wypłacanie dywidendy rodzicom. Bo w tym momencie potwornie podcinają mu skrzydła na starcie - biorą pieniądze, które mógłby wpakować w rozwój firmy, podczas gdy mogliby je odbierać stopniowo, nie uszczuplając kapitału firmy. Ale ja pewnie za dużo Buddenbroków czytałam.
      Z kolei co do sytuacji z domem, to wychowanie syna na pasożyta i oczekiwanie, że nagle nim być przestanie, jest trochę naiwne. Mieszkałam u ojca na takich zasadach (jedno piętro z trzech - co prawda 1/6 domu była oficjalnie moja), ale płaciliśmy 1/3 rachunków, do momentu, kiedy ojciec twardo powiedział, że nie chce, bo mamy dziecko, jedną pensję i zbieramy na wkład własny do mieszkania.
    • asia_i_p Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 11:07
      Chociaż tak po namyśle, to głupio nie zrobili pod jednym względem - taki sposób rozwiązania sprawy, w przeciwieństwie do zostawienia firmy jednemu z braci w formie darowizny, skutecznie wyklucza z biznesu tego drugiego, lenia. Inaczej ten pierwszy miałby go na utrzymaniu do samej śmierci. Może dla takiej jasności sytuacji może warto się przemęczyć z mniejszym kapitałem w firmie na początku.
    • joanna29 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 11:07
      Nie uważam, że majątek wypracowany przez rodziców należy tylko do nich. W czasie kiedy rodzice pracowali, oszczędzali to dziecko tez ponosiło tego koszty. Rodzice są właścicielami w sensie prawnym. Należy jednak też wziąć pod uwagę jaki wkład w powstawanie tego majątku mają dzieci. Buduje dom, wszystkie zarobione środki w niego ląduje, zaciągam kredyt, a dziecko nie jeździ na wakacje, ciuchy z lumpeksu, nie ma tego czy owego, dziecko dorasta i zaczyna przy domu pomagać. Tak dom jest własnścią rodziców, ale dzieci też mają w niego swój wkład.
    • anusia_magda Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 11:16
      Troche nie rozumiem sprzedaży domu po cenach rynkowych dzieciom, bez odsetek ( jakich?, może źle zrozumiałam). Co do całej sprawy to - znajomi teściów też mieli taką sytuację że mieszkali z dziećmi i ich rodzinami, ale że układ nie za bardzo, no i konflikty to rodzice postanowili sprzedać dom, ale...policzyli to w ten sposób, że wartość domu podzielili pomiędzy siebie i dzieci ( dokladnie nie wiem w jakich proporcjach), być może gdyby znalazł się kupiec oni wzięli by większą część ,ale coś tam dzieciom by odpalili. Wyszło tak że jedno z dzieci zostało w domu i spłaciło rodziców i rodzeństwo ( tą ich część). No ale każdy robi jak chce.
      Natomiast co do opisanej sytuacji mlodszego syna, no niestety znam takie pary, ciągna z rodziców ile się da, dziadkowie wychowują im dzieci, młodzi mieszkają z nimi, nie płaca rachunków . są po prostu wiecznymi dzieciakami. Tak to widzę, ale pewnie psychologicznie obie strony cos sobie rekompensują w ten sposób, rodzice którzy pozwalaja na wyzysk i dzieci , które nie chca dorosnąć. Niestety takich przykładów naprawdę znam wiele i dla mnie to chore. A gdy przychodzi moment konfrontacji, jak w tym przykładzie to niestety jest to bolesne... z tym że wg. mnie konieczne.
      • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 11:22
        Chodzi o to, że syn musiałby wziąć kredyt w banku, a kredyty są oprocentowane. Więc rodzice zaproponowali, że może im spłacac w ratach i wtedy dom będzie go kosztował milion a nie 1,5 miliona jak pójdzie do banku.
        Miałabyć oficjalna umowa ( w razie śmierci rodziców przed spłatą całości, reszta byłaby wliczona do masy spadkowej i musiałby połowę z tego co zostało spłacić bratu )
      • verdana Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 11:23
        Się wyłamię.
        Uważam, ze rodzice robią świństwo. Przez lata nie zająknęli się o płaceniu rachunków - ostatecznie to nie zbrodnia, nie uprzedzili temu "Słuchajcie, ten dom to my za parę lat sprzedajemy, możemy go odsprzedać Wam, zacznijcie sie do tego przygotowywać, albo szukajcie już mieszkania". To byłoby w porządku. Postawienie syna i wnuka przed faktem dokonanym - za pół roku sie wynoście, wszystko jedno dokąd - przy czym jak rozumiem, doskonale wiedząc, ze syn kasy nie ma - jest wyjątkowo wyrafinowaną formą kary za to, że przez 10 lat nie starczyło rodzicom zdecydowania, aby brać od dzieci kasy na rachunki.
        Dla mnie to paskudna sytuacja. Nie chodzi o to, czy rodzice mają prawo dysponować domem - mają. Ale robią to w wyjątkowo wstrętny sposób.
        • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 11:31
          Verdana, a skąd oni mają wiedzieć, że syn nie ma kasy? Oni mówili im, żeby to co mają płacić za rachunki odkładali. I byli przekonani, że tak jest.
          W sumie nawet nie wiedzieli ile syn zarabia, bo nie pytali się.
          O ich marzeniach wiadomo było odkąd kupili dom w górach. Ile mają emerytur też, bo nieraz śmieli się, że na zus nie mają co liczyć więc muszą liczyć na siebie. Zresztą podobnie moi rodzice mówią.
          Wiem, że traktowali synów równo. Jeden miał mieszkanie za darmo, drugiemu opłacali opiekunkę, jak żona musiała po macierzyńskim wrócić do pracy. Teraz i jeden i drugi syn "stracili" dotacje. Ale mają już zapowiedziane, że dzieci mogą być u nich w górach całe ferie, całe lato i oni też są mile widziani.
          • verdana Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 11:41
            Bo jak sie z kimś mieszka od zawsze w jednym domu, to raczej widać skalę wydatków. Oszczędności na mieszkanie to nie jest parę groszy. W dodatku ludzie zazwyczaj mają jakieś plany - oszczędzają na coś, albo mają oszczędności na wypadek kryzysu - a tu nagle okazuje się, ze rodzice nagle stawiają ich przed faktem dokonanym.
            Marzenia, aby zamieszkać w górach nie są równoznaczne ze sprzedażą domu, w którym mieszka syn z rodziną. Jesli są - trzeba było o tym powiedzieć prosto i wyraźnie w momencie kupna domu w górach.
            To nie jest tak, że synowie stracili "dotacje" - jeden stracił opiekunkę do dziecka, drugi - mieszkanie.
            • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 12:58
              może i tak, ale w sumie założyli że to jest osobna rodzina i nie wnikali w szczegóły. Może syn miał i na wakacje i odłożył?

              Drugi syn jak się okazało odkładał kasę jaką musiałby zapłacić opiekunce dziecka, za którą płacili rodzice, bo uznał że to miły bonus, i każdą dodatkową kasę, premie żony. Wakacje w Polsce, góry, mazury ( bo z małym dzieckiem nie chcieli się tłuc a i uwielbiają góry ). No i uzbierane prawie 50% ceny za firmę.

              Nie wiem ale w sumie dwóch chłopaków tak samo wychowywanych, z tego samego domu i tak różne podejście do życia. Może to zasługa żon? Żona starszego syna z bardzo biednej rodziny, z domu wyprowadziła się mając 18 lat. Na studiach cały czas pracowała. Od rodziców nie miała szansy dostać nawet grosza na życie. I to się pewnie przełożyło na życie dorosłe.
      • kleks2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 14:09
        Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem, że dzieci nie chcą dorosnąć i że wykorzystują rodziców bo rzekomo mieszkają z nimi! Owszem są dzieci, którzy nie zależnie czy zamieszkują czy też nie z rodzicami będą zawsze ich wyzyskiwać finansowo! Ale każdy ma inne sumienie i wie jak mam postępować! Pozatym jeśli dzieci wychowuje się w dobrej kulturze i według określonych zasad to w większości bywa tak że dzieci czują się odpowiedzialne za swoich rodziców, każdy ma już swoje lata i potrzebuje opieki albo tkw. "ważności" że jest się potrzebnym! A nie od razu że WIELKI WYZYK! ? denerwują mnie takie uogólnione stwierdzenia! Z drugiej strony jeśli dom jest na tyle duży, że dwie rodziny spokojnie się w nim pomieszczą to po co się zadłużać, brać kredyty na 30 - 40 lat i nic nie użyć życia tylko ciułać z miesiąca na miesiąc! Owszem ktoś napisze że można zarobić ? pracować w trzech firmach. Ale wtedy rodzina na tym traci i dzici które potrzebują miłości i wychowaia! Ja sama jestem jedynaczką . Mieszkam z teściami którzy mają 300 m dom, obo jest działka budowlana 15 arowa gdzie spokojnie można się wybudować. Mamy też mieszkanie które wynajmujemy. Moi rodzice mają swoje mieszkanie i oszczędności które de facto ja jako jedyna spadkobierczyni odzidziczę - i daleko mnie to tego żebym się zaczęła bydować tylko dlatego żeby komuś udowodnić że coś mam ? że żyje w luksusie! Luksus do nie dom , mieszkania czy pieniądzę na końce ale fakt jakim się jest czy znamy swoją wartość, czy budząć się na twarzy widnieje uśmiech, że jeśli coś robomy to robimy to ponieważ sprawia nam to przyjemność! Większość ludzi może i zazna dobrobytu w rzeczach materialnych ale daleko im do zaspokojenia potrzeb duchowych, uczuciowych ale daleko im do satyusfakcji takiej że poczują się lubiani, że ludzie z chęcią będą chcieli z nimi porozmawiać czy też przebywać i najważniejsze że bezinteresownie pomogą od tak dla własnej satysfakcji a nie dla kotrzyści jak to się widzi w około! Mogę mieć milion na koncie mogę mieć jak teraz normalną pensje , ale nie zdarzyło się nigdy tak bym przyszła do pracy naburmuszona czy też zła na świat bo akutrat nie mam domu własnego! Brednie!
        PS.
        Często ludzię mają własne domu a i tak nikt opócz właścieli nie chce w nim przebywać czy też nikt nie chce ich zapraszać! Cóż to za życie! Wolę usmiechniętych teściów, i siebie że daje komuś choć tyle przyjemmności by czuli się ważni i potrzebni. Kiedyś To my będziemy dziadkami i babciami.
        • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 11:36
          Verdana od ok 16 lat było wiadomo jakie plany mają starsi państwo. Chyba nikt nie myślał, że za 2000 emerytury oni utrzymają dom w górach i będą żyli na poziomie do jakiego są przyzwyczajeni?
          Dla wszystkich znajomych było logiczne że sprzedadzą dom i firmę i będą mieli za co żyć.

          Co ciekawe starszy syn nie ma o nic pretensji, a przecież sam kupował mieszkanie na kredyt, żeby jak najszybciej wyprowadzić się na swoje od rodziców żony.
          • verdana Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 11:44
            Starszy syn nie ma pretensji, bo nie traci mieszkania nagle i niespodziewanie. Traci najwyżej widoki na spadek, a to inna sprawa.
            Skoro od 16 lat starsi państwo wiedzieli,że chcą dom sprzedać, to dlaczego nie uprzedzili o tym synów? Dziwne co najmniej. Mnie to wygląda jednak na świadome zrobienie na złość młodszemu synowi.
            • mag1982 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 11:53
              > Skoro od 16 lat starsi państwo wiedzieli,że chcą dom sprzedać, to dlaczego nie
              > uprzedzili o tym synów? Dziwne co najmniej. Mnie to wygląda jednak na świadome
              > zrobienie na złość młodszemu synowi.

              Mnie to wygląda na co innego. Sądzę, że ci państwo myśleli, że sprawa jest jasna i nie przewidzieli, że syn nie będzie przygotowany do wyprowadzki albo do odkupienia domu. Ich bląd, że przez lata nie chcieli pieniędzy a do dobrego łatwo się przyzwyczaić.
            • ladyjane Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 13:20
              Wyobrażasz sobie mieszkać w nie swoim domu i nigdy nie spytać jakie właściciel ma względem domu plany?
              Mieszkałam z rodzicami, póki nie wybudowaliśmy domu. Nie przyszło mi do głowy, że będę mieszkać w nie swoim domu przez całe życie...
              Na początku nie płaciliśmy rachunków. Tak postanowili rodzice - to była forma pomocy w budowie domu. Potem z czasem gdy rachunki okazały się wysokie, płaciliśmy niektóre z nich, aż do ostatniego roku, kiedy płaciliśmy już wszystkie rachunki po połowie.
            • lauren6 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 14:22
              A ja zgadzam sie z verdana. Myślę, że w tej sytuacji dało sie tak podzielic majątek by każdy byl zadowolony. Np. firma zostaje przepisana na 1 syna, pol domu na drugiego, a rodzice zyja z wynajmu drugiej polowy domu. Oczywiście moga zarządzać swoją własnościa jak chca, ale takie zachowanie wobec najbliższych uważam za nie fair.
        • vocativa Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 11:39
          Ja jestem w sumie w podobnej sytuacji smile To znaczy mieszkam w moim rodzinnym domu z mężem i dzieckiem (zajmuję 1/3 domu a formalnie jestem właścicielką 1/6). Tata konsekwentnie nie chce od nas ani złotówki za rachunki, ani partycypacji w kosztach remontów (typu naprawa dachu- wiadomo remonty utrzymujące we względnym porządku naszą górę typu malowanie itp. robimy sami na własny koszt). Zrobiłoby mi się przykro gdyby z dnia na dzień mi powiedział, że mamy się wynieść. Z drugiej strony ja już tak bardzo marzę o własnym mieszkaniu,że jakby z dnia na dzień wręczył mi kwotę wysokości 1/6 wartości domu to spokojnie starczyłoby na wkład własny na mieszkanie i byłaby najszczęśliwszym człowiekiem pod słońcem wink
    • kawka74 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 11:31
      O
      > ni byli przekonani że dom będzie ich tak bez żadnego wysiłku,że dostaną go w sp
      > adku/prezencie?

      Jeśli rodzice o tym z dziećmi nie rozmawiali, jeśli synowie nie poruszali tego tematu, to owszem, mogli przypuszczać, że nic się nie zmieni. Do dobrego człowiek przyzwyczaja się bardzo szybko, przeprowadzka do mieszkania, które trzeba kupić i opłacać, może im się jawić jako katastrofa, nieszczęście i jawna niesprawiedliwość.
      Szczerze mówiąc na ich miejscu też byłabym nieprzyjemnie zdziwiona, ale pretensje mogłabym mieć tylko do siebie.
    • alpenne Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 11:41
      Dziwna sytuacja ,starsze państwo chyba nie przemyśleli do końca całej sprawy.Średnia wieku panów w naszym kraju to 71 lat.Można się spodziewać że pan za parę lat umrze a wtedy mamusia będzie chciała wrócić do synka .Przecież sama w tych górach nie zostanie .Albo któreś ze starszego małżeństwa zachoruję i będą potrzebować pomocy, a oni skłóceni.
      • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 11:49
        No właśnie chyba przemyśleli dokładnie. W razie potrzeby, mają wykupione najdroższe abonamenty w prywatnej przychodni. Nie pamiętam dokładnie gdzie ( wrocław, kraków? ), ale jest taki prywatny dom opieki, gdzie oddaje się swoje mieszkanie i w zamian dostaje się tam pokój z kuchnią lub dwa pokoje z kuchnią. Tak zrobiła wiele lat temu samotna koleżanka mojej babci. Zamieszkała tam z mężem, póki dawali radę sami gotować to tak robili, jak nie chcieli korzystali ze stołówki na miejscu, mieli posprzątane, opiekę medyczną, mogli przyjmować gości( nawet z noclegiem ). Byli tam do śmierci.
        I właśnie takie plany mają ci znajomi moich rodziców. Chcą w czymś takim zamieszkać, w zamian oddać ten górski dom. Ale na razie szukają miejsca i terminy chyba długie.
        • 3-mamuska Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 15:33
          Czyli strsi państwo nie sa zupełnie rodzinni.
          Oni chca kase od syna za dom/firmę, a oni sobie zapewnia opiekę zeby nie musieć byc zakezym od rodziny i dzieci, i zeby synowie za pomoc broń Boże nie chcieli domu za darmo!!!

          Uważa ze rodzice maja cos z głowa. Własnemu dziecku za cene rynkowa?

          Zreszta starszy syn dostanie firmę i na splate z firmy zarobi, drugi syn nie zarobi na domu mieszkając w nim.
    • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 11:43
      jak verdana - wyłamuję się z ogólnego potępienia młodszego syna

      nawet już padło że to leń - choć ponoć pracuje i nieźle zarabia.

      co do domu i propozycji sprzedaży:
      wyjątkowe chamstwo - bo:
      jak można dogadać się z jednym synem, dokonać już nawet częściowej wpłaty kasy a jednocześnie drugiemu oznamić, że za 2 tygodnie się starzy w góry wyprowadzają? to znaczy, że drugi nie dostał propozycji w czasie gdy rodzice rozmawiali ze starszym synem?

      młodszemu synowi proponuję wyprowadzić się - skoro jak piszesz mają dobre życie, oboje pracują, wakacje za granicą - to dostaną kredyt na nieduże mieszkanie bez mrugnięcia okiem...
      a rodzice niech się bujają ze sprzedażą domu z lat 90-tych.

      rozumiałabym - gdyby rodzice zaproponowali sprzedaż domu "okazyjnie" - a nie po cenach rynkowych, gdzie jedyną ulgą miałoby być "niepłacenie odsetek".

      mój ojciec też ma dom, duży - i gdyby chciał go sprzedać, niech sprzedaje - ale ja go na pewno nie kupię - nie potrzebuję, nie mieszkam tam, nie muszę tam nigdy wracać. odziedziczyć - ależ tak, bardzo chętnie. może wtedy nawet go nie sprzedam(z sentymentu)
        • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 12:10
          wiesz, syn jak będzie złośliwy, to jeszcze długo rodzice nie sprzedadzą własnego domu. spytaj męża, to ci pewnie przytoczy parę paragrafów.
          wygląda to na jakieś rozgrywki, próbę ukarania czy jeszcze co innego?

          szczególnie w kontekście tego domu spokojnej starości w zamian za dom górach. znaczy - że te syny na koniec potraktowani jak obcy ludzie.
            • volta2 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 12:23
              ok, wszystko rozumiem, poza jednym

              czemu chcą tej rynkowej ceny?

              mój teść, gwiazda profesorskiej ekonomii od 30 lat nie potrafił sprzedać żadnego samochodu na wolnym rynku - tylko każdy samochód "sprzedaje" w rodzinie, a to bratu, a to szwagrowi, a to w końcu przyszła i pora na synów.
              ale - kurcze, on rozumie, że rynkowej ceny nie uzyska choćby i jeszcze jeden tytuł mu prezydent przyzna, i te samochody sprzedaje po cenie "okazyjnej"

              nas prosi od 2 lat o odkupienie swojego auta, daje 30% ceny rynkowej taniej, a my i tak nie chcemy, nie ten model, nie ten kolor, nie potrzebujemy.
              natomiast kupimy sobie to, co sami wybierzemy.

              i ten syn tych ludzi może tam za darmo to i mieszkał, jak ma wyskakiwać z kasy to może jednak wybierze sobie to co mu będzie pasowało? skąd założenie że on w ogóle byłby zainteresowany kupnem tego domu?
    • mruwa9 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 11:48
      a to zalezy, kiedy i w jakich okolicznosciach syn mieszkajacy z rodzicami dowiedzial sie o ich planach sprzedazy domu, ktory,jak by niebylo, jest rowniez jego mieszkaniem. Czy byl odpowiednio wczesnie uprzedzony, z mozliwoscia zadeklarowania sie jako potencjalny kupiec i mozliwoscia przygotowania sie do ewentualnej przeprowadzki, czy cala akcja zostala rozegrana za jego plecami i zostal postawiony przed faktem dokonanym..
      Mlodszy syn zachowuje sie karygodnie, nie partycypujac w kosztach utrzymania domu, ale sytuacja traci slynnymi skandalami ze sprzedaza kamienic z lokatorami.
      • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 11:59
        Pierwsze rozmowy pojawiły się jakieś pół roku temu, ale na zasadzie jak pięknie w górach, chyba już nie wrócimy do pracy, trzeba będzie pomyśleć jak to zorganizować. Ze 3 miesiące temu rodzice poinformowali obu synów o swoich planach, że po nowym roku wyprowadzić się chcą na stałe w góry, sprzedadzą firmę i domi będą mięli za co żyć.
        Starszy syn od razu zaczął drążyć temat co i jak z firmą itd. Młodszy się nie odzywał i żył jak do tej pory. Dopiero jak zobaczył że rodzice się pakują i część rzeczy wyrzucają, część rozdają to zainteresował się o co chodzi. No i dowiedział się że za dwa tygodnie rodziców już nie będzie do czerwca może mieszkać spokojnie i opłacać dom, ale w czerwcu dają ogłoszenie o sprzedaży i kiedy się kupiec trafi to sprzedadzą skoro on nie jest zainteresowany.
    • misterni Strasznie głupia sytuacja 12.02.15, 11:58
      1. Dlaczego rodzice, z chwilą gdy syn i synowa zaczęli normalnie zarabiać, nie podzielili kosztów utrzymania domu? Wydając mniej, mogliby przez te lata sporo zaoszczędzić. Piszesz gdzieś, że mogłoby to być nawet 100 tys
      2. Starszy syn, odpowiedzialny od teraz za rozwój firmy, musi wyskoczyć z grubszej kasy, żeby spłacić połowę domu, zamiast zachować ją jako kapitał, a w zamian za to, zyskami dzielić się z rodzicami.
      3. W życiu nie sprzedawałabym niczego moim dzieciom, to co mamy i co ewentualnie wypracujemy jeszcze z mężem, dostaną od nas.
    • e-kasia27 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 12:14
      Dla mnie rodzice są bardzo nie fer - egoiści, dbający tylko o swoje zachcianki, których w ogóle nie obchodzi los ich dzieci.
      Sprawią, że synowie się pokłócą.
      A co będzie, jak młodszy się nie wyprowadzi?
      Brat kupi dom z lokatorami?
      Jak wyrzuci brata? Może da mu lokal zastępczy?
      A co będzie jak rodzice umrą, zanim starszy spłaci dom?

      Gdybym była tymi rodzicami, to dom zostawiłabym młodszemu, warsztat starszemu, ten w górach starszemu, bo pewnie jest mniej warty, więc żeby było mniej więcej po równo - jako spadek.
      Dół domu póki co bym wynajęła i miała z tego dodatkowy dochód.
      Jeśli rodzice mają małą emeryturę, to synowie mogą przecież się co miesiąc dokładać w zamian za spadek, przecież obaj nieźle zarabiają.
      Tak byłby wilk syty i owca cała i nie było by nienawiści w rodzinie.

      • e-kasia27 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 12:26
        Doczytałam, że brat tylko warsztat kupuje.
        To trochę lepiej.
        Bracia nie będą mieli się o co kłócić.
        Ale w takim razie rodzice raczej tego domu nie sprzedadzą.
        Jak ma być udry na udry to młodszy pewnie się nie wyprowadzi, a domu z lokatorem nikt nie kupi.
        Rodzice będą mieli nauczkę za swoją głupotę - awantura gotowa.
    • helufpi Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 12:42
      Na miejscu młodszego brata uniezależniłabym się, zwinęła z rodziną, kupiła małe mieszkanie na kredyt i próbowała utrzymywać z rodzicami i bratem poprawne relacje. Na miejscu starszego brata absolutnie nie kupowałabym połowy domu po cenie rynkowej ze świadomością, że w drugiej połowie może zamieszkać nie brat, a całkiem obcy przypadkowi ludzie.
      Na miejscu rodziców - na pewno nie zrobiłabym takiego numeru dzieciom, ale w ogóle wolałabym dzieciom dać pieniądze/majątek na start, a nie trzymać ich w szachu dotacjami przez dziesięciolecia.
          • ladyjane Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 14:27
            Przesadzasz. Rodzice mogą zrobić ze swoją własnością co chcą. Ja już wszystkim wkoło mówię, że z mężem na starość sprzedamy dom i przeniesiemy się do bloków.

            Ja dostałam od rodziców dużo. Mam też świadomość, że teraz są inne czasy i pewnie nie dorobię się takiego majątku jaki rodzice mają. Nie dostanę też działki, którą mogę sprzedać lub podarować któremuś z dzieci.

            Naiwnością jest mieszkanie z rodzicami i zakładanie, że taki stan będzie trwał do ich śmierci. Rodzice najzwyczajniej w świecie mogą mieć inne plany.

            • atena12345 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 14:31
              ale w czym przesadzam? Że syn nie może kupić na wolnym rynku, a niekoniecznie od rodziców?
              Oczywiście, że mogą zrobić ze swoją własnością co chcą. Tylko najpierw "dopieszczali" syna dając mu wszystko za free, a teraz praktycznie z dnia na dzień sprzedają mu dach nad głową.
              6 miesięcy w przypadku decyzji o wykupie nieruchomości to JEST z dnia na dzień.
              I jeszcze jedno:
              skoro wszystko jest takie cacy w papierach, żeby potem nie było zgrzytów i konieczności spłat, to dlaczego rodzice nie spisali umowy z synem, że mieszka u nich, ale na konkretnych warunkach?
              • arwena_11 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 14:57
                No przecież zaproponowali. 4000 co miesiąc przez 20 lat
                Jeżeli rodzice nie dożyją, to to co zostanie do spłaty wejdzie w masę spadkową i połowę będą musieli oddać bratu.

                Pisałam już wyżej że młodszy syn dostał możliwość zakupu na raty na oficjalną umowę.
                    • atena12345 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 15:16
                      zgadzam się, szczególnie jeśli spada to na człowieka nagle.
                      Przez X lat rodzice pozwalali, a nawet zachęcali do mieszkania bez kosztów i nagle stawiają takie warunki.
                      Nie uważam, że rodzice mają wszystko poświecić dzieciom łącznie z dorobkiem życia, ale w tej sytuacji coś zgrzyta uncertain
                      • verdana Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 15:21
                        Wszystko zgrzyta. Rodzice przecież mieszkali z synem, więc cokolwiek o nim musieli wiedzieć. Musieli też wiedzieć, ze nagła informacja o tym, ze musza sie szybko wyprowadzić, jest problemem nie tylko finansowym. Przecież podejmuje sie decyzje dotyczące szkoły czy przedszkola, wakacji itd mając przed sobą jakąś wizje przyszłości. Tu rodzice uznali, że liczą sie tylko ich plany, natomiast to, co zrobi syn, w ogóle ich nie interesuje. Propozycja płacenia 4 tysięcy miesięcznie, ew. wysupłania przed 35 latka pół miliona jest wyłącznie symboliczna - oni musza wiedzieć, ze to nierealne.
                        Jestem przekonana, ze jest to forma kary dla syna.
                              • heca7 Re: Co zrobiłaby emama w takiej sytuacji? 12.02.15, 23:14
                                Od początku tego wątku się nad tym zastanawiam wink Miło, że rodzice tacy optymistyczni ale szanse na to, że sprzedadzą hawirę za milion złotych z warsztatem za miedzą i do tego dwurodzinną czyli dla specyficznego klienta są mniejsze niż to, że zostanę prezydentem wink Tzn mogą sprzedać ale na pewno nie szybko i nie za supercenę.
                                Wartość materiałów z lat 90 bywa hmmm dyskusyjna. Styl też. Naprawdę 20 lat w nieruchomościach pozwala mi stwierdzić, że zwykle kiedy ktoś ma do wydania milion złotych to zbuduje sobie dom sam , skrojony dokładnie pod jego potrzeby. Lub kupi taki , który nie ma felerów w stylu lokatora-syna z rodziną (dziecko!) i warsztatu widzianego z okna.
                                Ważna jest niestety nie cena za jaką właściciel chciałby sprzedać swoją nieruchomość ale suma za jaką kupujący chciałby ją nabyć.
                                Czyli... rodzice na razie dzielą skórę na niedźwiedziu.