Dodaj do ulubionych

Babcia a zasady rodziców

15.03.15, 13:21
Umawiacie się z babcią (nieważne czy Wasza mama czy teściowa), że nie chcecie, aby przy każdej wizycie dawała Waszemu dziecku słodycze. Po prostu takie macie zasady. Idziecie do babci z wizytą. Babcia wyciąga czekoladę i daje wnukowi. Oczywiście nie zgadzacie się (bo dziecko miało już w tym tygodniu swój słodyczowy dzień, nie zjadło całego obiadu itp itd), jest płacz dziecka i po raz kolejny prośby do babci. Babcia tłumaczy się, bo nie widzi w jedzeniu słodyczy nic złego (jak to prawie każda babcia). Mija chwila po czym babcia mówi na ucho do dziecka (tak abyście Wy tego nie widziały), żeby poszło z nią na chwilę do kuchni to coś mu da. Oczywiście nie umyka to Waszej uwadze.
Co robicie?
Obserwuj wątek
    • awesome810 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 13:24
      Bierzemy tę pierwszą czekoladę, co zaspokaja babciną potrzebę obdarowania i pozwala kontrolować ilość zjedzonej czekolady. Po zjedzonej czekoladzie nie zmuszamy dziecka do zjadania obiadu. (babcia gotowała?... ups).
      • agnieszka77_11 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 13:27
        awesome810 napisała:

        > Bierzemy tę pierwszą czekoladę, co zaspokaja babciną potrzebę obdarowania i poz
        > wala kontrolować ilość zjedzonej czekolady. Po zjedzonej czekoladzie nie zmusza
        > my dziecka do zjadania obiadu. (babcia gotowała?... ups).

        Dobry pomysł smile
      • lauren6 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 13:30
        Dobry pomysł. Jeszcze w ramach nauki dzielenia się dziecko częstuje czekoladą innych biesiadników, oczywiście przed podaniem obiadu.
        • agnieszka77_11 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 13:42
          lauren6 napisała:

          > Dobry pomysł. Jeszcze w ramach nauki dzielenia się dziecko częstuje czekoladą i
          > nnych biesiadników, oczywiście przed podaniem obiadu.

          A jak babcia się wymiga, bo powie, ze ma za wysoki poziom cukru we krwi? wink
          • lauren6 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 14:48
            Wszyscy goście cukrzycy nie mają; )
          • eliszka25 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 09:31
            ale co to przeszkadza? przeciez czekolada nie szkodzi, to i babcia z cukrzyca moze spokojnie zjesc wink
    • szmytka1 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 13:29
      Luzuję i nie przeżywam. Dziecko od tego nie umrze, ani się poważnie nie rozchoruje jak nie zje obiadu. Po co stresować siebie, babcię i dzieciaka.
    • kkalipso Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 13:33
      Dopóki mogłam tolerowałam, mała i tak podziobała i zostawiała w kącie. Jak babcia zaczęła przesadzać to poprosiłam męża żeby przekazał teściowej, że córka uwielbia dobre kabanosy i bardzo się ucieszy jak babcia przyniesietongue_out Od tamtej pory zawsze oprócz czegoś słodkiego ma i kabanosy.
      • k1234561 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 13:43
        Po prostu odpuszczam sobie sztywne trzymanie się zasad podczas wizyt babć czy cioć,nie ważne czy to my idziemy z wizytą czy to do nas babcia czy ciocia przychodzi.Moje nerwy niczego nie zmienią,zaognią niepotrzebnie atmosferę a babcia i tak w konspiracji,po kryjomu przemyci tą czekoladę dla dziecka.Po co sobie komplikować życie.W końcu codziennie dziecko nie jest obdarowywane słodkościami.
        • yuka12 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 17:16
          Nie, to nie jest preoblem. My tez zazwyczaj odpuszczamy. Ale jak dziecko z placzem odmawia kolejnego serka danio i zaraz potem dwudaniowego obiadu, a przed chwila wypilo "Kubusia" i zjadlo drozdzowke-musimy wkroczyc do akcji. Zwlaszcza ze n-te tlumaczenie nie pomaga (np. zeby unikac podawania czegokolwiek przed obiadem) i my jako rodzice jestesmy winieni za to, ze dziecko tego obiadu nie tyka ... .
          • ichi51e Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 17:32
            Na to akurat jest prosty sposob "napchalas ja slodyczami przed obiadem to nie ma sie co dziwic ze nie zjadla. Nastepnym razem daj po obiedzie." Ludzie chcecie rodzicow wychowywac a nie umiecie nawet dzioba otworzyc...
      • ruda_owca Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 16:03
        > Dopóki mogłam tolerowałam, mała i tak podziobała i zostawiała w kącie. Jak babc
        > ia zaczęła przesadzać to poprosiłam męża żeby przekazał teściowej, że córka uwi
        > elbia dobre kabanosy i bardzo się ucieszy jak babcia przyniesietongue_out Od tamtej por
        > y zawsze oprócz czegoś słodkiego ma i kabanosy.

        I ze niby te kabanosy to takie dobre? Zazwyczaj maja ok 45% tluszczu...
        • zuleyka.z.talgaru Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 16:26
          No, najlepiej to jakby babcia dziecku dawała energię ze słońca w słoiku.
          Ludzie....
          • ruda_owca Re: Babcia a zasady rodziców 17.03.15, 09:12
            > No, najlepiej to jakby babcia dziecku dawała energię ze słońca w słoiku.
            > Ludzie....

            Czekolada zostala w tym watku przedstawiona jako zlo, natomiast z kontekstu wypowiedzi kkalipso wynika, ze przedstawila ona kabanosy jako lepsza alternatywe dla czekolady i wlasnie odnosnie tego zestawienia wyrazilem swoja watpliwosc, gdyz poniewaz uwazam, iz kabanosy wcale lepsze nie sa.
            • zuleyka.z.talgaru Re: Babcia a zasady rodziców 17.03.15, 09:19
              Zależy jakie kabanosy kupujesz. Nie znam się, bo ja nie kupuję wędlin w sklepach. A nasze domowe kabanosy są robione tak, że z kg mięsa wychodzi ok 600-650 gram gotowego produktu. Tłuszczu tam niewiele.
              Tak samo z czekoladą. Można kupić milkę albo porządną czekoladę z 80% kako.
              • ruda_owca Re: Babcia a zasady rodziców 17.03.15, 10:03
                > Zależy jakie kabanosy kupujesz. Nie znam się, bo ja nie kupuję wędlin w sklepac
                > h. A nasze domowe kabanosy są robione tak, że z kg mięsa wychodzi ok 600-650 gr
                > am gotowego produktu. Tłuszczu tam niewiele.

                Haha, i to ma niby czegos dowodzic? Proporcje ktore podalas oznaczaja, iz do produkcji 100g kabanosa zuzywacie ok 160g miesa.
                Zareczam ci, ze mozna w sklepie kupic kabanosy o zblizonych lub podobnych parametrach i ze maja one przewaznie ok 40% tluszczu, bo po prostu mieso jest tluste samo w sobie. Chyba ze robicie je z miesa pozbawionego okrywy tluszczowej, tylko to wtedy wiele wspolnego z produktem o nazwie "kabanos" nie ma.
                Lol i to ty pisalas o energii slonca w sloiku.

                > Tak samo z czekoladą. Można kupić milkę albo porządną czekoladę z 80% kako.

                No albo mozna dawac energie sloneczna w sloiku, jak sama napisalas.
                • zuleyka.z.talgaru Re: Babcia a zasady rodziców 17.03.15, 10:12
                  Zrób sobie kabanosy z trawy i będziesz zadowolona.
                  Nie odpowiadam więcej na Twoje posty.
                  • ruda_owca Re: Babcia a zasady rodziców 17.03.15, 10:20
                    Tupnac nozka nie zapomnij.
    • mia_siochi Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 13:37
      Zależy jaki mam humor. Jeśli dobry- odpuszczam.
      Jeśli kiepski a babcia robi to po raz tysięczny (a jak znam życie- to robi) rozszarpuję babcie a resztkami karmię jej kota.

      wink
    • melancho_lia Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 13:48
      Dziecko bierze czekoladę i pyta czy może zjeść. Mowie ze po obiedzie i problemu nie ma.
    • zurekgirl Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 13:50
      Jesli widzimy babcie codziennie lub raz w tygodniu, to robie dzika awanture, wybucham placzem, ze mnie tez babcia rozpasla slodyczami i do tej pory jej nie wybaczylam itp. Do tego wzmianka, ze amerykanscy naukowcy przeprowadzili badania, ze cukier w slodyczach powoduje raka, adhd i zeza. Jesli widze babcie raz na miesiac czy pol roku, to pozwalam na czekolade, sama zjadam zdecydowana wiekszosc i nie zaburzam rodzinnej sielanki.
    • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 13:55
      Przestajemy odwiedzac babcię. I nie z powodu czekolady, tylko tego:

      Mija chwila po czym babcia mówi na ucho do dzie
      > cka (tak abyście Wy tego nie widziały), żeby poszło z nią na chwilę do kuchni t
      > o coś mu da.
      • agnieszka77_11 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 14:00
        joa66 napisała:

        > Przestajemy odwiedzac babcię. I nie z powodu czekolady, tylko tego:
        >
        > Mija chwila po czym babcia mówi na ucho do dzie
        > > cka (tak abyście Wy tego nie widziały), żeby poszło z nią na chwilę do ku
        > chni t
        > > o coś mu da.


        Właśnie o to nieuszanowanie zasad przez babcię głównie mi chodzi.
        • szmytka1 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 14:03
          Myślę, że najlepiej ukamienować babcię na miejscu, żeby się to więcej na pewno nie powtórzyło.
          • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 14:07
            Nie, nie trzeba ukamieniować.smile Można ograniczyc kontakty z osobą, która nas lekceważy. I to w tak bezczelny sposób.
            • e-kasia27 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 22:06
              A skąd wiadomo, że to babcia lekceważy, a może to właśnie babcia jest lekceważona? - nawet czekolady nie pozwala się jej dać wnukowi!
          • agnieszka77_11 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 14:08
            szmytka1 napisała:

            > Myślę, że najlepiej ukamienować babcię na miejscu, żeby się to więcej na pewno
            > nie powtórzyło.

            No właśnie co zrobić, aby sytuacja się nie powtórzyła? Szczególnie, gdy rodzice ustanowili takie zasady. Takie sytuacje powodują, że autorytet rodziców jest podważony.
            • e-kasia27 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 21:38
              Kiepściutki musi być ten autorytet rodziców, jeśli czekolada przemycona przez babcię może go podważyć.

              Autorytetu nie buduje się poprzez zakaz jedzenia czekolady.
          • kokoryczko Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 14:32
            Najlepiej zerwać całkowicie kontakty z babcią terrorystką, która pewnie z czystej złośliwości pasie wnuki czekoladą, by zrobić na złość swojej synowej/córce.
            big_grin

            Trochę dystansu ludzie.
            • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 14:38
              Oczywiscie możesz celowo przerysowywać moje zdaniesmile

              Ale nie chodzi o "złośliwe pasienie czekoladą'. Tylko o prosty fakt, że rodzice proszą o X (cokolwiek, nie podawanie czekolady , założenie czapki, itd, itp) a babcia KILKA MINUT po tej prośbie PO KRYJOMU chce tę prośbę zignorować, wciągając w to dziecko.

              • zuleyka.z.talgaru Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 16:39
                Jak to babcia. Wszystkie takie są smile
                • e-kasia27 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 21:46
                  Nie wszystkie, nie wszystkie, ale jeśli się taka trafiła, to trzeba dziecko tak wychować, aby babci powiedziało, że po kryjomu nie będzie jadło czekolady, a nie babci się czepiać.

                  A jak koledzy dziecku narkotyki po kryjomu będą wciskać, to co?
                  To będzie wina kolegów, że dziecko da się namówić?
                  • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 21:51
                    To będzie wina kolegów, że dziecko da się namówić?

                    Nie, ale będę chyba mogła powiedzieć, że tacy koledzy to mendy? wink
                    • nangaparbat3 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 17:53
                      Odradzam - na nastolatka to moze zadzialać dokladnie odwrotnie niżbyś sobie życzyła. Nie da się powiedzieć, że źle robią i że to dla nich niebezpieczne, bo.... ?
                  • zuleyka.z.talgaru Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 21:57
                    No więc właśnie - zamiast w beznadziejny sposób wychowywać babcię, to trzeba zacząć od wychowywania własnego potomstwa.
                  • yuka12 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 17:34
                    Ale chyba powinno sie zakladac, ze babcia jako starsza i bardziej doswiadczona i poza tym bardzo bliska wnukowi/wnuczce, lepiej zrozumie zasady stosowane przez rodzicow, prawda? A co w przypadku lekarskiego zakazu, alergii pokarmowej czy nietolerancji? Male dziecko moze nie chciec wziac czy sprobowac, ale skoro ukochana babcia przekonuje?
                    • nangaparbat3 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 17:55
                      To babcia powinna wiedzieć o lekarskim zakazie. Na razie nie bylo o tym mowy.
                      • yuka12 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 18:26
                        W poscie tytulowym i pozniej nie bylo o tym mowy, ale tak jest w naszym przypadku. Jedna z babc jest niemal fanka zdrowego zywienia, ale wnuki lubi karmic slodkim. I dopoki jest to po obiedzie i za ich zgoda machamy reka. Maja mlodzi wakacje, widza dziadkow i babcie rzadko, niech jedza. Ale jak ilosc slodyczy staje sie nieprzetrawialna, w dodatku idzie w parze z awanturami z powodu niezjedzonego obiadu i zostawianiem innych posilkow na stole i krzykami i placzem dzieci zmuszanych do jedzenia wszystkiego, co babcie podaja, wtedy sprzeciwiamy sie. O zaleceniach lekarskich babcie wiedza i pamietaja tylko przez pierwsza godzine wizyty smile.
              • nangaparbat3 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 17:51
                I super smile dziecko dowiaduje się, że ma sojusznika przeciw rodzicom. wbrew powszechnej opinii uwazam, że ktos taki powinien w życiu dziecka być. Matka i ojciec nie są nieomylni, kazdy czasem skrzywdzi wlasne dziecko, kazdy przesadzi - dobrze, zeby wiedzialo,ze ma kogoś, kto je w razie czego wesprze.
                W normalnej rodzinie autorytet rodzicow jest bezmierny, czekolada w kuchni go nie naruszy, a dzieci tak czy siak są zdane na łaskę i nielaskę rodziców - dobrze, kiedy mają jakąś odskocznię.
                • rasowa_sowa Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 19:04
                  nangaparbat3 napisała:

                  > I super smile dziecko dowiaduje się, że ma sojusznika przeciw rodzicom. wbrew pows
                  > zechnej opinii uwazam, że ktos taki powinien w życiu dziecka być. Matka i ojcie
                  > c nie są nieomylni, kazdy czasem skrzywdzi wlasne dziecko, kazdy przesadzi - do
                  > brze, zeby wiedzialo,ze ma kogoś, kto je w razie czego wesprze.
                  > W normalnej rodzinie autorytet rodzicow jest bezmierny, czekolada w kuchni go n
                  > ie naruszy, a dzieci tak czy siak są zdane na łaskę i nielaskę rodziców - dobrz
                  > e, kiedy mają jakąś odskocznię.
                  >


                  Oo właśnie, jak ja coś przeskrobałam i wiedziałam że rodzice się wkurzyli to uciekałam do ukochanego dziadka żeby mnie wybronił smile
                  Byłam oczkiem głowie, więc byłam pewna że mnie nie zdradzi i weźmie moją stronę. Fajnie że mieć takiego kogoś. Rodzice muszą być konsekwentni, ale dziecko potrzebuje też kogoś miękkiego w swoim otoczeniu, kto ulegnie dużym oczom kota ze Shreka smile
    • kokoryczko Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 14:26
      Jeśli dziecko nie ma problemów zdrowotnych jak alergia lub nadwaga, a wizyty u babci nie są codzienne to nie robię z tego problemu. Mam wrażenie, że niektóre matki są cholernie przewrażliwione (odnoszę to do postów o robieniu dzikiej awantury). Moje dziecko mogłoby przyjąć czekoladę, podziękować i ew. zostawić zjedzenie słodkości na później. To chyba dobrze, że babcia chce sprawić przyjemność wnukowi, są takie dzieci, które nie mają co liczyć na jakikolwiek miły gest dziadków.
      Starsi ludzie czasem nie rozumieją "fanaberii" z ograniczaniem słodyczy, weźcie to na poprawkę, część z nich pewnie przeżyła wojnę/ biedę powojenną .
      • agnieszka77_11 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 14:28
        kokoryczko napisała:

        > Starsi ludzie czasem nie rozumieją "fanaberii" z ograniczaniem słodyczy, weźcie
        > to na poprawkę, część z nich pewnie przeżyła wojnę/ biedę powojenną .

        I stąd niestety to ich przegięcie w drugą stronę.

        Można jeszcze zasugerować babci sponsorowanie wizyt u dentysty. smile
      • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 14:31
        Ale chyba mylisz dwa problemy:

        -czy pozwolic na to, żeby babcia dawała słodycze (i tutaj odpowiedzi może być wiele, często ta czekolada nie jest problemem)
        -czy pozwolic na to, żeby babcia ewidentnie lekceważyła zdanie rodziców i to w dosyć bezczelny sposób.
        • kokoryczko Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 14:34
          Ale dlaczego nie może dawać? Niegrzecznie jest nie przyjąć prezentu, a dziecko nie musi tego jeść od razu.
          Babcie już takie są, na to się przymyka oko a nie drze szaty o podważanie autorytetu, szkoda nerwów.
          • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 14:44
            Nie może dawać PO KRYJOMU itd (pisłam przed chwilą)

            BTw - tolerowałabyś podobne zachowanie u przedszkolanki? Takie , że przy dziecku mówisz jej, że Jaś nie może (jeść słodyczy, jeść nabiału, oglądać pokemonów) przedszkolanka kiwa głową, czeka aż wyjdziesz , a potem daje dziecku jogurcik i sadza przed TV?
            • kokoryczko Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 14:52
              Ale mówimy o babci czy przedszkolankach? Nie zmieniaj tematu.
              Babcia to babcia, przedszkolanki to inna historia.
              BABCIA, która daje WNUKOWI słodycze, o tym jest temat.
              • aka10 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 18:24
                Babcia nie powinna robic takich rzeczy, na ktore rodzice sie nie zgadzaja.
                • memphis90 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 23:24
                  A rodzice powinni pamiętać, że babcia to dorosła osoba, a nie kolejne dziecko, które można ustawiać i wychowywać.
                  • pani.jezowa Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 03:45
                    To raczej babcia powinna pamiętać, że jej dziecko i współmałżonek są już dorośli i mają prawo decydować jak wychowywać swoje dzieci.
                    To, co robi babcia, jest przede wszystkim totalnym brakiem szacunku dla rodziców dziecka, babcia ich traktuje na zasadzie "przyszły na obiad dzieci z dziećmi". I uważa, że tylko ona jest tutaj dorosła, tylko ona wie co dobre dla dzieci i wnuków, więc to ona będzie decydować.
                    Dla mnie nie do przyjęcia, niezależnie od tego czy chodzi o czekoladę czy o cokolwiek innego. Bo czekolada to tylko objaw w tym wypadku.
                  • agnieszka77_11 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 16:54
                    memphis90 napisała:

                    > A rodzice powinni pamiętać, że babcia to dorosła osoba, a nie kolejne dziecko,
                    > które można ustawiać i wychowywać.

                    No właśnie o tym powinna pamiętać babcia. Że rodzice to dorośli ludzie i nikt nie musi wychowywać im dziecka.
                    • yuka12 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 17:38
                      A takze ze wogolnym rozrachunku, to rodzice (czyli jej dzieci) odpowiadaja za swoje dzieci (jej wnuka/wnuczke). Oznacza to tez ponoszenie kosztow wizyt y stomatologa, poradni leczenia otylosci czy gastrologa ew. innych specjalistow. Ja nie robie halo z powodu czekolady, ja sie nie zgadzam sie na robienie z rodzicow idiotow.
        • awesome810 czekoladą 15.03.15, 14:40
          babcia autorytetu nie podważy, wydaje mi się że trzeba czegoś więcej żeby podważyć zasady wpajane przez rodziców.
          W opisywanym przypadku to babcia kopie pod sobą dołek i osadza się w pozycji bankomatu. Na razie rozdaje słodycze, za parę lat będzie służyła jako maszynka do rozdawania pieniędzy...
      • snakelilith Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 16:24
        kokoryczko napisała:

        > Starsi ludzie czasem nie rozumieją "fanaberii" z ograniczaniem słodyczy, weźcie
        > to na poprawkę, część z nich pewnie przeżyła wojnę/ biedę powojenną .

        To ile lat mają te babcie? Moja babcia pamięta wojnę i biedę powojenną, ale ja mam prawie 50 lat. Babcie dzisiejszych małych dzieci mają najwyżej jakieś 60, no może 65 lat, w większości są nawet młodsze, a to znaczy, że młodość spędziły w całkiem zasobnych latach 60-tych i 70-tych, a dorosłe były w latach 80-tych gdzie dbało się już o zdrowie, szczupłą sylwetkę, zęby i można było już zrozumieć, że miłości nie trzeba wyrażać jedzeniem. Co nie znaczy, że robiłabym teatr z powodu czekolady, od tego się od razu nie umiera i lepsza czekolada od czipisów i chrupek z tłuszczami trans, ale śmieszą mnie te wojenne babule przylatujące do nas w maszynach czasu.
        • zuleyka.z.talgaru Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 16:42
          Babcie mojego syna są w przedziale 52-57 a prababcie 82-86. I tak: babcie słodyczy nie dają, rozpasają owocami. Prababcie - zawsze wpychają słodycze. Ale jakoś nie wpadłam na to, żeby im robić awantury, jeszcze by zeszła któraś na atak serca czy coś i przez głupią czekoladę miałabym babcię na sumieniu.
        • landora Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 18:38
          > To ile lat mają te babcie? Moja babcia pamięta wojnę i biedę powojenną,
          > ale ja mam prawie 50 lat.

          No właśnie. Moi dziadkowie pamiętają wojnę. Moi rodzice urodzili się w połowie lat 50tych.
          • memphis90 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 23:27
            I wtedy właśnie czekolada była rarytasem. Moja mama do dziś wspomina, jak dzielili tabliczkę między siebie- każdy dostawał po jednym pasku (trzy kostki)... Lata 80 z kolei to czasy wyrobu czekoladopodobnego domowej roboty.
    • klamkas Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 14:36
      Nie umawiamy się z babcią, ale ustalamy z dzieckiem, że nawet jeśli dostanie czekoladę od babci, odkładamy ją na dzień "słodyczowy" i wtedy dopiero konsumujemy. Babci grzecznie dziękujemy, a przy okazji dokształcamy z zakresu prawidłowego żywienia i kwestii czemu nadmiar słodyczy szkodzi.


      • agnieszka77_11 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 14:39
        klamkas napisała:

        > a przy okazji dokształcamy z zakresu prawidłowego żywienia i kwestii czemu nadmiar słodyczy szkodzi.

        Nie pomoże. Babcia twierdzi, że słodyczy w swoim życiu nie jadła, a i tak zęby w bardzo młodym wieku straciła. Więc słodycze na zęby wpływu nie mają uncertain

        • kokoryczko Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 14:43
          Darowałabym pogadanki uświadamiające o wpływie słodyczy na zdrowie, uzębienie.
          Tak samo odpuściłabym odmawianie przyjęcia słodyczy przez dziecko, po co te płacze i nieporozumienia.
          Rezultatem jest potem robienie czegokolwiek za plecami matki.
          Serio, odpuścić krucjaty, nie dyskutować, co najwyżej dziecko uświadomić, że ma swój czas na jedzenie słodyczy.
    • allatatevi1 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 14:44
      Zasady to Ty możesz narzucać komuś komu słono zapłacisz za opiekę nad dzieckiem.
      Babcia (bez względu czy to Twoja matka czy teściowa) ma prawo mieć głęboko w d... Twoje zasady.
      Oczywiście możesz dziecko odizolować od babci (a ona może się skutecznie sądowo ubiegać o kontakt z wnukiem) ale musisz się wtedy liczyć z tym, że jeśli Ty i ojciec dziecka zginiecie np. w jakimś wypadku samochodowym, to dla dziecka będzie większą traumą wychowywanie się u babci którą ledwo zna niż u babci która jest integralną częścią jego życia.

      Radziłabym więc wyjąć kij z d... i ewentualnie kupić sobie psa jeśli tak strasznie Ci zależy na wydawaniu komuś poleceń.
      • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 14:53
        Zasady to Ty możesz narzucać komuś komu słono zapłacisz za opiekę nad dzieckiem

        coś Ci się pomyliło - to chodzi o wizyty a nie o opiekę.
        • awesome810 joa66 15.03.15, 14:58
          za bardzo się przejmujesz. Naprawdę da się spacyfikować czekoladę (dodatkowy sweterek, czapkę) bez rozpętania wojny w rodzinie.
          (nie mówię tu oczywiście o szalonych babciach, rzeczywiście niebezpiecznych dla dziecka, typu: dam mu pobawić się moimi lekarstwami na nadciśnienie)
          • joa66 Re: joa66 15.03.15, 15:03
            To nie chodzi o czapeczkę i czekoladę , tylko o stosunek babci do rodzica. I nie mówię o zerwaniu kontaktów do końca życia, tylko o zwykłym postawieniu granic.
            • agnieszka77_11 Re: joa66 15.03.15, 15:11
              joa66 napisała:

              > To nie chodzi o czapeczkę i czekoladę , tylko o stosunek babci do rodzica. I ni
              > e mówię o zerwaniu kontaktów do końca życia, tylko o zwykłym postawieniu granic

              Najgorsze są niestety babcie, które uważają, że wiedzą wszystko lepiej, bo one dłużej na tej ziemi żyją. Ciężko im przetłumaczyć, że mamy inny sposób wychowywania. Raz są to słodycze w ilościach niemalże hurtowych 2 razy w tygodniu, raz zbyt ciepłe ubieranie, a raz tłumaczenie, że mięso wcale nie musi być codziennie na obiad smile
              • joa66 Re: joa66 15.03.15, 15:20
                Najgorsze są niestety babcie, które uważają, że wiedzą wszystko lepiej, bo one dłużej na tej ziemi żyją.

                To niech sobie wiedzą najlepiej i niech walczą o swoje zdanie albo twardo wypowiedzą nieposłuszeństwowink

                A zagrywka typu "chodź ja Ci dam, jak mama/tata nie widzi" jest na tyle wstrętna, że nalezy z nią walczyć.
                • agnieszka77_11 Re: joa66 15.03.15, 15:22
                  joa66 napisała:

                  > A zagrywka typu "chodź ja Ci dam, jak mama/tata nie widzi" jest na tyle wstrętn
                  > a, że nalezy z nią walczyć.

                  Mówienie dziecku na ucho, żeby rodzice nie słyszeli to pokazanie dziecku, że rodzice nie mają racji. Dla mnie to też wstrętna zagrywka.
                  • e-kasia27 Re: joa66 15.03.15, 22:02
                    Ale babcia przecież uważa, że rodzice nie mają racji, więc czemu miałaby udawać, że tę rację mają??

                    Nie tylko babcia będzie dziecku mówić, że rodzice racji nie mają, inni też, więc to dzieckiem trzeba się zająć, aby było na takie gadanie odporne, a nie babcię ustawiać.
                    • joa66 Re: joa66 15.03.15, 22:09
                      Ależ ja uważam za chwalebne , że babcia mówi, iż jej zdaniem rodzice racji nie mają. Niech mówi - dziecko się uczy, że można mieć różne zdanie na tę samą sprawę. Niech będzie świadkiem dyskusji. smile

                • memphis90 Re: joa66 15.03.15, 23:32

                  > A zagrywka typu "chodź ja Ci dam, jak mama/tata nie widzi" jest na tyle wstrętn
                  > a, że nalezy z nią walczyć.
                  W żadnym razie! Dzięki obywatelskiemu nieposłuszeństwu mojej babci dostawałam kinder niespodzianki (wg. rodziców zupełnie niepotrzebne dziecku do szczęścia), a później Bravo Girl (niezbędny do życia "kulturalnego" 13-latki, wg. moich rodziców przeznaczony dla pełnoletnich).
                  • zuleyka.z.talgaru Re: joa66 15.03.15, 23:33
                    Bo generalnie - zapomniał wół jak cielęciem był. smile
                    • agnieszka77_11 Re: joa66 16.03.15, 16:56
                      zuleyka.z.talgaru napisała:

                      > Bo generalnie - zapomniał wół jak cielęciem był. smile

                      Moja babcia wspierała mnie, nieraz broniła, ale nigdy nie robiła czegoś co moi rodzice postanowili. Jak np była kara to babcia nie wnikała w system wychowawczy rodziców.
              • memphis90 Re: joa66 15.03.15, 23:29
                a raz tłumaczenie, że mięso wcale nie musi być codzienni
                > e na obiad smile
                Ale mięso zdecydowanie nie powinno być codziennie na obiad... Mówimy nadal o zdrowym odżywianiu?
            • rasowa_sowa Re: joa66 15.03.15, 20:21
              joa66 napisała:

              > To nie chodzi o czapeczkę i czekoladę , tylko o stosunek babci do rodzica. I ni
              > e mówię o zerwaniu kontaktów do końca życia, tylko o zwykłym postawieniu granic
              > .

              Tak, chodzi o stosunek babci do rodziców, ale też o stosunek rodziców do babci.
              przeczytaj post startowy "umówiliśmy się z babcią że. .. a ona nie słucha" czyli to umówienie się to było polecenie którego babcia nie wykonała.
              O ile nie chodzi o coś naprawdę szalonego, jak wspomniane wyżej bawienie się lekami, ale o podarowanie dziecku czekolady, to naprawdę można sobie odpuścić takie polecenia i potraktować babcię jak osobę dorosłą, którą jest przecież.
              Wychowywać to można dziecko i np. nauczyć je że otrzymane słodycze zbieramy na dzień słodyczowy. A babci najwyżej delikatnie zasugerować jak można inaczej sprawić dziecku radość (bo np. dla niego to czekolada nie jest taką frajdą jak zeszyt z naklejkami, czy inna pierdoła).
              Ale to przecież babcia, ważna osoba dla dziecka i nie można jej prowadzać na sznurku.
      • agnieszka77_11 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 14:58
        allatatevi1 napisała:

        > Zasady to Ty możesz narzucać komuś komu słono zapłacisz za opiekę nad dzieckiem
        > .

        A dlaczego nie można oczekiwać od babci uszanowania zdania rodziców? Nie rozumiem. Rodzice mają płacić babci za to, że idą do niej w odwiedziny albo ona wpadnie do nich??? Wtedy można od babci czegoś wymagać? Babcia jest babcią. Od kochania, przytulania, rozpieszczania, ale też w granicach takich, które nie kolidują z zasadami w jakich dziecko jest wychowywane przez rodziców.
        A może czasem babcie powinni zrozumieć, że nie wiedzą wszystkiego najlepiej i nie robią najlepiej za każdym najlepiej. Życie polega na uszanowaniu zdania innych osób, a nie poczuciu, że samemu się wie wszystko najlepiej.
        • mia_siochi Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 15:05
          No więc właśnie. Moje dziecko uwielbia płatki z mlekiem. A mleko może tylko bez laktozy. Babcia mam mleko zwykłe, może dać mu za moimi plecami, zresztą nietolerancję uważa za fanaberię. A dziecko zje, bo czytać nie umie. I co, mam babci zapłacić za to, żeby uszanowała zdanie rodziców?

          ps.jak dziecko jedzie do niej w odwiedziny, to wiezie karton mleka i paczkę płatków wink
          • 3-mamuska Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 15:11
            Kiedys słyszałam ze jak nie masz na cos wpływu to należy sie z tym pogodzić.

            Tak jest w tym przypadku.
            Poza tym dzie slodycziey raz w tygodniu to nue najlepszy pomysł.
            Lepiej dziecko uczyć ze mozna zjeść codziennie w ramach deseru mąka ilosc niz raz w tygidniu obezrec sie do młodości.

            Biorę od babci i mowie ze zje po obiedzie, nie walczy z babcia. Po obiedzie zgadamy dana czekoladę i tyle.
            • mia_siochi Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 16:01
              Zgadzam się- jeśli nie masz wpływu.
              Ale na knującą za plecami babuni wpływ mam. I ona o tym doskonale wie. Jedna i druga zresztą.
              • zuleyka.z.talgaru Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 16:44
                Problem macie widocznie na całej linii relacji.
                • mia_siochi Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 18:28
                  A ty masz problem ze zrozumieniem wątku, więc wyjaśnię.
                  W wątku mamy problem z babcią knującą za plecami rodziców.
                  A przedmówczyni twierdzi, że na pewne rzeczy-czyli knującą babcię wpływu nie mamy, więc trzeba się z tym pogodzić.
                  Więc ja wyjaśniam, że nie mam problemy z knującymi babciami, bo moje się nigdy nie odważyły knuć i wołać wnuka do kuchni, żeby tak napchać go słodyczami. Owszem, chętnie by to zrobiły (tzn nakarmiły) ale tego nie zrobią.
                  Wyjaśniła wystarczająco? Czy jeszcze gdzieś tu widzisz "problem z relacjami"?
                  • 3-mamuska Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 18:34
                    No i złe zrozumiałaś, należy sie pogodzić z tym ze babcia lubi rozpieszczać wnuka.

                    Tak jest i tak było i bedzie i należy sie pogodzić z próba rozpieszczania wnuka.

                    A zamiast robić przykrość babci dziecku Mozą zabrać czekoladę i zjeść wtedy kiedy rodzicowi pasuje.
                    Nie trzeba wtedy patrzeć ze babcia knuje cos za plecami rodziców.

                    Moim zdaniem babcia ma prawo rozpieszczać wnuki, uwzględniając wole mądrych rodziciw chcących isc na kompromis.

                    Mi by było przykro ze dziecko płacze i oewnie tez bym mu dała cukierka ba osłodę, nie dlatego ze nie szanuje rodziców, ale dlatego ze chciałbym byc miła dla dziecka ktore poniekąd z mojej winy płacze.
                    • mia_siochi Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 18:40
                      Ale wątek nie jest o słodyczach, tylko o babci gdzieś mającej zasady ustalane przez rodziców wnuka.
        • e-kasia27 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 22:19
          agnieszka77_11 napisała:

          > allatatevi1 napisała:
          >
          > > Zasady to Ty możesz narzucać komuś komu słono zapłacisz za opiekę nad dzi
          > eckiem
          > > .
          >
          > A dlaczego nie można oczekiwać od babci uszanowania zdania rodziców?


          Ano dlatego, że babcia ma prawo mieć inne zasady.
          Dlaczego nie chcesz ich uszanować?
          Dlaczego to Twoje musi być na wierzchu?
          Dlaczego to Ty masz rację, a babcia nie?
          Skąd ta pewność, że Ty akurat wiesz i robisz lepiej??


          Nie rozumi
          > em. Rodzice mają płacić babci za to, że idą do niej w odwiedziny albo ona wpadn
          > ie do nich??? Wtedy można od babci czegoś wymagać? Babcia jest babcią. Od kocha
          > nia, przytulania, rozpieszczania, ale też w granicach takich, które nie koliduj
          > ą z zasadami w jakich dziecko jest wychowywane przez rodziców.


          A jeśli te zasady są zupełnie bez sensu, jeśli zasady wywodzą się z jakiejś sekty, ale zostały wymyślone przez matkę wariatkę, znęcającą się nad dzieckiem, to babcia też ma się do nich dostosować?


          > A może czasem babcie powinni zrozumieć, że nie wiedzą wszystkiego najlepiej i n
          > ie robią najlepiej za każdym najlepiej.


          A może czasem synowe powinny zrozumieć, że nie wiedzą wszystkiego najlepiej i nie robią najlepiej za każdym razem?


          Życie polega na uszanowaniu zdania inny
          > ch osób, a nie poczuciu, że samemu się wie wszystko najlepiej.


          No właśnie, więc uszanuj zdanie babci i pozbądź się poczucia, że wszystko wiesz najlepiej.
          I przestań robić problem z czekolady, bo przecież nie o czekoladę tu chodzi, tylko o rywalizację z teściową, o pokazanie, że teraz Ty rządzisz, a ona ma się dostosować.
          A ona kurka nie chce się podporządkować i ot jest problem.
          • agnieszka77_11 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 22:49
            A co jeżeli to babcia uważa, że wie najlepiej? A rodzice za każdy m razem muszą ulegać, żeby nie zrobić przykrości babci?

            Swoje zasady babcie stosowały wychowując nas.

            Nie o teściową. O matkę.
            • e-kasia27 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 23:09
              Jeśli o matkę, to trochę inna para kaloszy.
              Jakim cudem, taka niedobra matka, z marnymi zasadami, i tak na niczym się nie znająca wychowała taką wspaniałą, mądrą i wszystko wiedzącą najlepiej córkę?
              Czemu uważasz, że Twoja matka się na niczym nie zna, że to Ty wiesz lepiej?
              Czemu nie możesz żyć z nią w przyjaźni i czerpać z jej wiedzy, to co wie lepiej z powodu większego życiowego doświadczenia? Czy naprawdę niczego takiego nie ma?
              Coś chyba ogólnie nie gra w Waszych relacjach, a ta czekolada, to tylko taki gwóźdź do trumny.
              Może należałoby się zastanowić nad tym dlaczego masz o swojej matce, tak złe zdanie, po to, aby nie powielić jej zachowań w stosunku do własnych dzieci.
              Jak widać z Twoich wypowiedzi, Twoja matka nie bardzo umiała zasłużyć na Twój szacunek, więc jest duża szansa na to, że Tobie też może się ta sztuka nie udać w stosunku do własnych dzieci, bo nie wiesz, jak to się robi. Nie miałaś dobrego przykładu z góry.
              Owszem bywają naprawdę toksyczne matki, ale jeśli tak jest u Was, to w te pędy idź na terapię, bo też taką toksyczną matką zostaniesz.
        • nangaparbat3 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 17:59
          agnieszka77_11 napisała:
          > A dlaczego nie można oczekiwać od babci uszanowania zdania rodziców?

          O wlaśnie, tak myślalam - nie chodzi o slodycze ani o zęby i dentystę - chodzi o wladzę. Wierz mi, czasem dobrze jest troche odpuścić, odpuszczają te osoby, ktore swojej wladzy, autorytetu są pewne.
      • agnieszka77_11 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 15:58
        Pokazanie dziecku, że zasady rodziców można łamać po kryjomu to pierwszy krok do wychowania dziecka bez szacunku dla rodziców. Dla babci w przyszłości zresztą też.
        • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 16:05
          Nie sądzę, że szacunek dla rodziców jest zagrożony. To raczej nauka, że nie ma żadnych zasad, że jak czegoś chcemy, to możemy innych robić w trąbę itd.
          • memphis90 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 23:39
            A może to nauka, że zasady w życiu wybieramy sami- rózni ludzie kierują się różnymi, dla siebie istotnymi i nie zawsze to, co jest ważne dla nas będzie istotne dla innych. Jest też nauką, że można pozostać wiernym zasadom, w które się wierzy (nie, w które kiedyś tam kazali wierzyć rodzice, bo tak), ale można się też sprzeciwić "ogółowi" i zasadom narzuconym,o ile wydają się niewłaściwe.

            Kwestia interpretacji.
        • ichi51e Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 16:13
          A gdzie szacunek rodzicow do babci w tym wszystkim? Przyklad idzie z gory...
          • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 16:15
            A gdzie brak szacunku???
            • agnieszka77_11 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 16:20
              joa66 napisała:

              > A gdzie brak szacunku???

              Chyba taki, że babcie powinno się traktować jako wszechwiedzące i wszechmogące i nie można myśleć inaczej niż one wink
              • ichi51e Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 16:27
                No uwazacie babcie za podstepna i glupia podkopywaczke waszego autorytetu czyz nie? Grow up.
                • agnieszka77_11 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 16:30
                  ichi51e napisała:

                  > No uwazacie babcie za podstepna i glupia podkopywaczke waszego autorytetu czyz
                  > nie? Grow up.

                  Za osobę, która ma kompletnie za nic nasze zdanie i nasze zasady, ale nie pokazujemy tego dziecku.
                  • e-kasia27 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 22:36
                    Za to pokazujecie dziecku, że to Wy macie za nic zdanie babci i jej zasady.
                    Babcia daje czekoladę - Wy zabieracie i robicie awanturę.
                    • agnieszka77_11 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 22:51
                      e-kasia27 napisała:

                      > Wy zabieracie i robicie awanturę.

                      ??? Wiesz czego ja nie wiem??? Zabieramy ??? Robimy awanturę???
                      • e-kasia27 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 23:13
                        No przecież, tak napisałaś w pierwszym poście.
                        Babcia daje czekoladę, Wy się nie zgadzacie, dziecko płacze....- to nie awantura??
                        • agnieszka77_11 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 17:01
                          e-kasia27 napisała:

                          > No przecież, tak napisałaś w pierwszym poście.
                          > Babcia daje czekoladę, Wy się nie zgadzacie, dziecko płacze....- to nie awantur
                          > a??

                          Nie. Czy jak Ty się z czymś nie zgadzasz to od razu urządzasz awantury? Jeżeli tak to współczuję bliskim. Ja potrafię komuś grzecznie powiedzieć tak, że nikt z dorosłych nie jest urażony.
                          • e-kasia27 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 17:42
                            A jak dziecko płacze, to nie jest awantura?
                            Bo to tylko dziecko, a dorosły nikt nie został urażony.
                            Ja dziecko płacze, to dla mnie już jest awantura - widocznie mamy inne pojęcie awantury.
                            • agnieszka77_11 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 17:43
                              e-kasia27 napisała:

                              > A jak dziecko płacze, to nie jest awantura?
                              > Bo to tylko dziecko, a dorosły nikt nie został urażony.
                              > Ja dziecko płacze, to dla mnie już jest awantura - widocznie mamy inne pojęcie
                              > awantury.

                              czyli jak zabronisz dziecku ogladać bajkę, bo nie sprzątnął zabawek i jest płacz to też awantura? rozumiem, bezkrytycznie kultywujesz bezstresowemu wychowaniu.
                              • e-kasia27 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 17:47
                                A co ma do rozumienia pojęcia awantury bezstresowe wychowanie??

                                Jak jest płacz, to dla mnie jest już awantura.
                                • agnieszka77_11 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 17:49
                                  e-kasia27 napisała:

                                  > Jak jest płacz, to dla mnie jest już awantura.

                                  Dobre big_grin
                • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 16:39
                  Nie, za osobę, która mnie lekceważy. Tylko i aż.

                  Oraz za osobę, której nie mogę ufać.

                  Dlatego chciałabym doprowadzic do sytuacji kiedy moge jej znowu zaufać.
                • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 16:44
                  ichi - miałabyś zaufanie do babci gdyby zrobiła Ci taki numer?
                  • ichi51e Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 21:22
                    Zaufanie i tak mam ograniczone bo ja nawet sobie nie ufam big_grin nie wymagam od nikogo wiecej niz od siebie. Dzieci lubia slodycze slodycze sa tanie babcia chce dziecku dobrze zrobic nie dziwi mnie to. Niech go sobie przekupuje do konca swiata jesli jej to radosc sprawia - matka jest tylko jedna i dzieciak swietnie wie kto jest numero uno. Moze gdyby dzieciak mi nie po lampie bujal w histerii po wizycie u dziadkow albo bylabym z tych matek ktorym przeszkadza ze dziecko zjadlo przed obiadem misiozelki ktore zagryzlo kinder jajem bylabym mniej wyrozumiala ale nie mam tego problemu.
                    • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 21:27
                      nie wymagam od nikogo wiecej niz od siebie.

                      Ja też smile

                      Pominę już aspekt czekolady, bo milion razy tłumaczyłam, że nie o czekoladę chodzi.
                  • e-kasia27 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 22:41
                    Ale jaki numer??

                    Że po kryjomu daje?

                    Gdyby matka nie robiła awantury z powodu czekolady, babcia nie musiałaby po kryjomu dawać.

                    Ale najłatwiej wszystko zwalić na babcię.

                    • agnieszka77_11 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 22:52
                      e-kasia27 napisała:

                      > Gdyby matka nie robiła awantury z powodu czekolady, babcia nie musiałaby po kry
                      > jomu dawać.

                      Kto nie doczyta ten sobie dopowie.
                      • e-kasia27 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 23:16
                        Nic sobie nie dopowiedziałam, sama to napisałaś.
                        Że jak dziecko płacze, po tym, ja Wy się nie zgadzacie na czekoladę, to babcia woła dziecko do kuchni, że tam mu coś da.
                        • agnieszka77_11 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 17:02
                          e-kasia27 napisała:

                          > Nic sobie nie dopowiedziałam, sama to napisałaś.
                          > Że jak dziecko płacze, po tym, ja Wy się nie zgadzacie na czekoladę, to babcia
                          > woła dziecko do kuchni, że tam mu coś da.

                          Wyobraź sobie, że dzieci nie płaczą tylko po awanturach.
                          • agnieszka77_11 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 17:03
                            * płaczą nie tylko po awanturach
                          • e-kasia27 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 17:44
                            Ja nie napisałam, że robisz awanturę i potem dziecko płacze.
                            Ja napisałam, że jak dziecko płacze, to już jest awantura.
                            Dla ciebie płacz dziecka, to nic nie znaczy?
                            Widocznie dla babci, znaczy to samo, co dla mnie, dlatego próbuje je uszczęśliwić i dać ukradkiem czekoladę.
                            • agnieszka77_11 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 17:55
                              e-kasia27 napisała:

                              > Dla ciebie płacz dziecka, to nic nie znaczy?

                              W jakim wieku masz dzieci? Czy w ogóle masz dzieci?? Bo zaczynam w to wątpic.
                              Bo jak zapewne wiesz płacz dziecka często jest wymuszony, gdy czegoś nie dostaną. Przechodzi po 5 minutach, kiedy wiedzą, że celu nie osiągną.
                            • agnieszka77_11 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 17:57
                              Ja też byłam dzieckiem i próbowałam jękami stawiać na swoim. Po pewnym czasie sama przekonałam się, że nie tędy droga. Ale gdy jest sie babcią na wszystko się patrzy inaczej i się zapomniało jak samemu było się matką.
                              • e-kasia27 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 18:03
                                Albo z perspektywy czasu widzi się, że jak się było matką, to się było złą matką ,dlatego teraz usiłuje się poprawiać córkę, aby nie robiła takich samych głupich błędów.
                                Tylko, że to się tak i nie da, bo córka wychowana przez tamtą złą matkę, jest taka sama, jak się samemu w młodości było.
                                • agnieszka77_11 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 18:06
                                  e-kasia27 napisała:

                                  > Albo z perspektywy czasu widzi się, że jak się było matką, to się było złą matk
                                  > ą ,dlatego teraz usiłuje się poprawiać córkę, aby nie robiła takich samych głup
                                  > ich błędów.
                                  > Tylko, że to się tak i nie da, bo córka wychowana przez tamtą złą matkę, jest
                                  > taka sama, jak się samemu w młodości było.

                                  Ale to to dawanie słodyczy czyni lepszą matkę? Myślałam, że to cała masa innych rzeczy. Ale to też nie znaczy, że dziecko może robić wszystko co tylko chce. To do niczego dobrego nie prowadzi.
                                  • e-kasia27 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 18:13
                                    Chodzi raczej o pozwalanie na odstępstwa od zasad.
              • e-kasia27 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 22:33
                Możesz sobie myśleć, co chcesz, ale nie możesz wymagać, od babci, aby myślała, tak jak Ty.
                • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 22:36
                  ani babcia nie może wymagać, żeby rodzic myslał tak jak ona.

                  I jeżeli babcia uważa, że ma prawo robic coś za plecami rodziców, to rodzice mają takie same prawo tego nie tolerować.
          • agnieszka77_11 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 16:19
            ichi51e napisała:

            > A gdzie szacunek rodzicow do babci w tym wszystkim? Przyklad idzie z gory...

            Szacunek do babci taki, że jak na razie tolerują to zachowanie (nie buntują dzieci, nie mówią, że dziecko nie będzie widywać babci, pozwalają brać prezenty słodyczowe od babci i konsumować je w odpowiedniej chwili) podczas gdy babcia kompletnie olewa zasady rodziców, uważając je za głupie. Możemy się nawzajem nie zgadzać, ale musimy się szanować. Najważniejszym autorytetem dla dzieci powinni być ich rodzice i tych relacji nie powinno się zakłócać.
            Babcie miały prawo wychować swoje dzieci według swoich zasad i na to powinni pozwolić też rodzicom swoich wnuków.
            • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 16:21
              Możemy się nawzajem nie zgadzać

              Dodam jeszcze, można się nie zgadzać zachowując pewne zasady, a w opisanym przypadku babcia ich nie zachowała.
            • e-kasia27 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 22:50
              agnieszka77_11 napisała:

              > Najważniejszym autorytetem dla dzieci powinni
              > być ich rodzice i tych relacji nie powinno się zakłócać.
              >

              Ano powinni, ale to czy będą, czy nie nie zależy ani od babci, ani od nikogo innego, TYLKO I WYŁĄCZNIE OD RODZICÓW.
              Jeśli relacje między rodzicami a dziećmi są prawidłowe, to żadne działania z zewnątrz ich nie zakłócą.
              Jeśli to, co robi i mówi babcia może zmienić coś w relacjach dziecka z rodzicami, to znaczy, że rodzice są do bani i nie potrafią nawiązać z dzieckiem bliskich relacji.
            • memphis90 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 23:45
              Autorytet rodzicielki runął przez misiożelka zjedzonego przed obiadem... big_grin

              Najważniejszym autorytetem dla dzieci powinni
              > być ich rodzice i tych relacji nie powinno się zakłócać.
              Skoro autorytet rodzica jest najważniejszy, to czemu babcia nie jest autorytetem dla matki? Matka powinna pokornie słuchać babci, przyjąć czekoladkę i pokazać dziecku jak wygląda posłuszeństwo i szacunek wobec protoplastów...
              • agnieszka77_11 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 17:06
                Matka jest już w takim wieku, że nie jest zależna od rodziców.
        • e-kasia27 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 22:30
          Nie da się wychować kogoś bez szacunku, albo z szacunkiem dla kogoś.
          Na szacunek trzeba zasłużyć.
          Każdy indywidualnie musi na niego zasłużyć - każdy rodzic sam musi zapracować na swój szacunek u dziecka.
          Jeśli zasłużysz na szacunek swojego dziecka, to żadna babcia tego nie zmieni, choćby nie wiem, jak tego chciała i choćby nie wiem, co o Tobie gadała i nie wiem, co dziecku złego pokazywała.

          To, czy dziecko będzie szanowało swoich rodziców, nie zależy ani od babci, ani od nikogo innego, tylko i wyłącznie od rodziców.
    • ichi51e Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 15:10
      Nie mam takich problemow bo nie mam schiz na lini kto tu rzadzi. Dziadkow dziecko ma normalnych (moi rodzice mnie bardxo dobrze wychowali a i u tesciow tz sie tez niezle uchowal) wiec dziadkowie moga dawac dziecku co chca i pozwalac u siebie na co chca / mnie i tak nie przebija bo ja dosc nieodpowiedzialna jestem. Chca slodyczowac niech slodyczuja od jednego dnia na oreo i czekoladzie dziecko nie osiwieje. Jeden dzien slodyczowy? Lipa zyc bym tak nie chciala.
      • agnieszka77_11 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 15:13
        ichi51e napisała:

        > Jeden dzien slodyczowy? Lipa zyc bym tak nie chciala.

        Ja tak żyłam, gdy w dzieciństwie słodycze były na kartki wink
      • awesome810 a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 15:17
        mój syn miał w I klasie "narzeczoną" która regularnie dostawała słodycze od adoratorów. Adoratorów było trzech, więc słodyczy miała sporo.
        Oficjalnie dziewczynka jadała słodycze tylko w słodki dzień, raz w tygodniu.
        • agnieszka77_11 Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 15:20
          awesome810 napisała:

          > mój syn miał w I klasie "narzeczoną" która regularnie dostawała słodycze od ado
          > ratorów. Adoratorów było trzech, więc słodyczy miała sporo.
          > Oficjalnie dziewczynka jadała słodycze tylko w słodki dzień, raz w tygodniu.

          Dzień słodyczowy to jedno, urodziny koleżanek i kolegów to drugie (nikt nie zabrania). Ale babcia częstująca słodyczami w ilościach hurtowych to zupełnie inna para kaloszy.
          • zuleyka.z.talgaru Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 16:46
            Ile to jest ilość hurtowa? I pytanie nr 2- czy dzieciak jest w stanie zjeść wszystko naraz i czy potem rzyga z przejedzenia.
            • agnieszka77_11 Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 16:53
              zuleyka.z.talgaru napisała:

              > Ile to jest ilość hurtowa?

              Np ok 10 Kinderniespodzianek, kilka lizaków, żelków, batonów itp

              > I pytanie nr 2- czy dzieciak jest w stanie zjeść wszystko naraz i czy potem rzyga z przejedzenia.

              Jest, kosztem kolacji.

              • zuleyka.z.talgaru Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 17:03
                A, to u nas prababcie tyle kasy nie wydają na słodycze dla dzieci. smile
                • agnieszka77_11 Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 17:12
                  zuleyka.z.talgaru napisała:

                  > A, to u nas prababcie tyle kasy nie wydają na słodycze dla dzieci. smile

                  To babcia. Pracująca jeszcze.
                  • zuleyka.z.talgaru Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 17:13
                    Wyżej pisałam, że u nas babcie są normalne i rozpasają owocami. smile
              • ichi51e Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 21:27
                Jezu - serio twoje dziecko jest w stanie zjesc 10 k-jajek! O matko polko i corko! Po pierwsz ebym nad dzieckiem popracowala...
                • zuleyka.z.talgaru Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 21:29
                  No też mnie to zastanowiło. ;]
                • agnieszka77_11 Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 22:37
                  ichi51e napisała:

                  > Jezu - serio twoje dziecko jest w stanie zjesc 10 k-jajek! O matko polko i cork
                  > o! Po pierwsz ebym nad dzieckiem popracowala...

                  Wszystkich od razu nie, ale spokojnie do wieczora. Jajka uwielbia.
                  • zuleyka.z.talgaru Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 22:41
                    I rozumiem, że jak dasz mu jedno a resztę zabierzesz "na później" to wpada taki szał i histerię, że lądujecie na SOR? Bo naprawdę wierzyć mi się nie chce, że nie idzie rozwiązać problemu słodyczy inaczej niż robić wojnę z babciami....
        • 3-mamuska Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 15:22

          A dlaczego nie można oczekiwać od babci uszanowania zdania rodziców

          A czemu rodzice nie uszanują zdania babci?
          Tego zeby babcia mogła rozmieścić wnuka , rodzice przyjąć czekoladę i zjeść wtedy kiedy rodzice zdecydują.

          Wtedy nie bedzie problemy babcia da bedzie ta ukochana babcia, rodzice beda dobrymi rodzicami bo pozwolą dziecku zjeść ta czekoladę od babci.

          Tu matka dziecka ma problem, o jakiesc dziwne pojedzie "babcia mysi mnie szanować, ale ja jej nie muszę"
          • agnieszka77_11 Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 15:29
            3-mamuska napisała:

            > Tego zeby babcia mogła rozmieścić wnuka , rodzice przyjąć czekoladę i zjeść wte
            > dy kiedy rodzice zdecydują.

            Gdyby dziecko mogło zjeść czekoladę, kiedy rodzice pozwolą to byłoby ok. Dziecko płacze, bo chce teraz, a babcia po cichu woła je do kuchni, aby mogło ją skonsumować.
            • zuleyka.z.talgaru Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 22:11
              Ty trzeba dzieciaka wychować.
              • joa66 Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 22:15
                ?????
                • zuleyka.z.talgaru Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 22:17
                  Żeby nie ryczał jak musi na coś poczekać.
              • joa66 Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 22:18
                zuleyka, czy Twoim zdaniem jest coś czego babcia nie powinna robić? Czy może robić wszytsko czego nie uwzględnia kodeks karny? Czy ta sama babcia jako np teściowa też może robić wszystko?
                • zuleyka.z.talgaru Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 22:36
                  Niech se robi co tam uważa.
                  I moja matka i moja teściowa i babcia syna. Nikt za mnie dziecka nie wychowuje, a to, że spędzi dzieciak tydzień czy dwa (wakacji) z rozpieszczającymi babciami - no niech spędzi. Nas babcie też rozpieszczały i rozpuszczały i chowały pod fartuchem jak rodzice mieli jakiś problem. Może jakbyśmy wszyscy na kupie mieszkali to byłabym mniej tolerancyjna, ale jesteśmy dorośli utrzymujemy się i mieszkamy sami i naprawę nie muszę udowadniać, że moje jest na wierzchu.
                  • joa66 Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 22:45
                    Poddaję się. Milion razy usiłowałam wytłumaczyć , że to nie o czekoladę ani nie o rozpieszczanie chodzi. Ale najwidoczniej nie jestem w stanie.
                    • zuleyka.z.talgaru Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 22:50
                      Zasady to ja ustalam w swoim domu i tu ich przestrzegam.
                      Nie mam prawa wymagać, żeby zasady, które obowiązują w moim domu były respektowane w cudzym. Szczególnie jeśli chodzi o dziadków i szczególnie jeśli chodzi de facto bzdury.

                      Doprawdy nie jestem w stanie zrozumieć jakim cudem babcia miałaby podkopać autorytet rodzica, które średnio kuma bazę - bo starsze co innego - ale w takim razie ten autorytet musiałby być mocno kiepski jeśli babcia takimi tekstami byłaby w stanie podkopać cokolwiek.
                      • agnieszka77_11 Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 22:58
                        zuleyka.z.talgaru napisała:

                        > Zasady to ja ustalam w swoim domu i tu ich przestrzegam.

                        Zasady dotyczące danej osoby obowiązują w każdym miejscu. W Twoim toku rozumowania dziecko nie musi przestrzegać jakichkolwiek zasad, gdy przebywa na podwórku z kolegami, bo tam ja ich ustalać nie mogę.
                        • zuleyka.z.talgaru Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 23:03
                          Nie to miałam na myśli, ale ok. Może to tak zabrzmiało.
                          Odnosiłam się do domów mojej teściowej, matki i matki exa.

                          I naprawdę o wiele prościej ustawić własne dziecko niż robić kwas w rodzinie.
                        • e-kasia27 Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 23:38
                          Sama tu przyznałaś, że chodzi o dziecko.
                          TO dziecko nie przestrzega Twoich zasad odnośnie jedzenia czekolady.
                          Dlatego trzeba popracować nad relacjami z dzieckiem, aby chciało ono przestrzegać Twoich zasad niezależnie od tego, gdzie się znajdzie, u babci, na podwórku, w szkole...
                          Problem nie jest w babci, tylko w tym, że nie nauczyłaś dziecka przestrzegania zasad.
                          Zapytam jeszcze raz, ile dziecko ma lat.
                          Jeśli to niemowlak, albo dwulatek, to rzeczywiście przyznam winę babci, ale tak małemu dziecku chyba nie pozwoliłabyś żadną miara zjeść 10 jajek, więc wnioskuję, że dziecię znacznie starsze.
                      • agnieszka77_11 Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 23:06
                        Dziecko wychowują rodzice, nie dziadkowie. Zasady nie zmieniają się w zależności od miejsca, w którym dziecko przebywa. Brak konsekwencji wprowadza chaos wychowawczy. A robienie czegoś na przekór rodzicom i po kryjomu to manipulacja.
                        • zuleyka.z.talgaru Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 23:08
                          No więc dlaczego nie wychowujesz dziecka tak, żeby wiedziało, że słodycze to wtedy i wtedy?
                          • agnieszka77_11 Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 23:12
                            zuleyka.z.talgaru napisała:

                            > No więc dlaczego nie wychowujesz dziecka tak, żeby wiedziało, że słodycze to wt
                            > edy i wtedy?

                            Dziecko wie, ale kiedy babcia mówi przy dziecku do rodziców "przesadzacie" itp to dziecko zaczyna widzieć w babci swojego sojusznika i próbuje coś ugrać, no bo przecież babcia pozwala. Dziećmi łatwo się manipuluje, szczególnie gdy głos pada ze strony osoby, która w rodzinie jest szanowana.
                            • zuleyka.z.talgaru Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 23:14
                              No to niech próbuje a Ty nadal próbuj wychowywać dziecko, a nie babcię.

                              Twoja matka wobec swojej matki zachowywała się tak samo jak Ty wobec swojej?
                              • agnieszka77_11 Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 16.03.15, 17:09
                                zuleyka.z.talgaru napisała:

                                > No to niech próbuje a Ty nadal próbuj wychowywać dziecko, a nie babcię.
                                >
                                > Twoja matka wobec swojej matki zachowywała się tak samo jak Ty wobec swojej?

                                Moja własna babcia jest z tych co nikomu w drogę nie wchodzą. Pamiętam, że jak miałam kary to zawsze mi tłumaczyła, ale nie negowała postanowień rodziców.
                            • e-kasia27 Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 23:55
                              A Ty się na to ugrywanie możesz zgodzić, albo nie, albo zgodzić na część, a reszta na potem.
                              Załatw tę sprawę z dzieckiem, wtedy babcia nie będzie miała wpływu.

                        • e-kasia27 Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 23:50
                          agnieszka77_11 napisała:

                          > Dziecko wychowują rodzice, nie dziadkowie.


                          Zgoda.


                          Zasady nie zmieniają się w zależnośc
                          > i od miejsca, w którym dziecko przebywa.


                          Ależ oczywiście, że się zmieniają. Każdy ma prawo mieć inne zasady, babcia, dziadek, sąsiadka, przedszkole, szkoła, koledzy na podwórku, nauczycielka... - od wszystkich będziesz wymagała, żeby przestrzegali Twoich zasad??
                          Jeśli chcesz, aby dziecko przestrzegało Twoich zasad niezależnie od tego, gdzie się znajduje, to musisz je tego nauczyć, MUSISZ SPRAWIĆ, ABY BYŁO ODPORNE NA MANIPULACJĘ, inaczej tylko ciągle będziesz miała pretensje do wszystkich, że przez nich Twoje dziecko nie robi tego, co Ty byś chciała.


                          >Brak konsekwencji wprowadza chaos wych
                          > owawczy.


                          No przecież przed chwilą napisałaś, że to rodzice wychowują dziecko, a nie babcia, więc w czym tu chaos??
                          Babcia nie wychowuje, babcia może robić co chce.
                          A Twoje dobrze wychowane dziecko nie musi się zgadzać na to, co mu proponuje babcia.


                          > A robienie czegoś na przekór rodzicom i po kryjomu to manipulacja.

                          Ale tak będą robić wszyscy dookoła!
                          Wszyscy będę próbowali zmanipulować Twoje dziecko - począwszy od katechetki, poprzez nauczycieli, producentów papierosów i alkoholu, a na kolegach i dilerach narkotyków skończywszy.
                          To Twoje zadanie, aby sprawić, żeby dziecko było na takie działania odporne.
            • e-kasia27 Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 23:29
              agnieszka77_11 napisała:

              > Gdyby dziecko mogło zjeść czekoladę, kiedy rodzice pozwolą to byłoby ok. Dzieck
              > o płacze, bo chce teraz, a babcia po cichu woła je do kuchni, aby mogło ją skon
              > sumować.


              No, ale to nie z babcią jest problem tylko z tym, że nie umiecie skłonić dziecka do respektowania Waszych zasad.
              Ile lat ma dziecko?
              Dlaczego nie może dostać natychmiast jednego, czy dwóch kawałków czekolady, a resztę po obiedzie?
              Dlaczego Was nie słucha?
          • joa66 Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 15:30
            Zawsze może się zdarzyć sytuacja , że nie osiągnie się kompromisu. Bywa. Pytanie co z tym zrobimy - możemy dostosowac się do zdania drugiej strony, możemy trwac uparcie przy swoim. I to wszytsko jest OK. Przestaje być OK , moim zdaniem, kiedy zaczyna się prowadzic gierki.
            • agnieszka77_11 Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 15:34
              joa66 napisała:

              > I to wszytsko jest OK. Przestaje być OK , moim zdaniem, kiedy zaczyna się prowadzic gierki.

              To już jest rodzaj buntu przeciwko rodzicom, manipulacji dzieckiem.
              • joa66 Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 15:44
                Nie sadzę, że to jest bunt, raczej lekceważenie. Być może wynikające z tego, że babcia traktuje dorosłe dzieci jak małe dzieci. A być może z przekonania, że ja mogę wszystko bo babcia jestem i cokolwiek zrobię, oni to przełkną.

                I teraz my decydujemy czy traktujemy babcię jak półmózga, któremu nie da się wytłumaczyć, że pewnych rzeczy się nie robi ( i nie czekoladę mam na myśli) czy traktujemy ja z szacunkiem, jak osobę dorosłą i oczekujemy dorosłych zachowan.

                Oczywiście nie mówie to o zachowaniach sporadycznych, bo któż jest bez winy. Jeżeli jednak pojawiają sie notorycznie, kubeł zimnej wody może pomóc.
                • memphis90 Re: a tak apropos ;) dnia słodyczowego 15.03.15, 23:53
                  Być może wynikające z tego, że
                  > babcia traktuje dorosłe dzieci jak małe dzieci.
                  Naprawdę nie widzisz, że to Wy traktujecie babcię jak małe dziecko, a nie jak dorosłą osobę? "Dostosuj się do naszych zasad albo jesteś półmózgiem! Ma być tak, jak my chcemy! Co tam, że jesteśmy u ciebie w odwiedzinach, masz podawać na stół to, co my nakazujemy". A jak babcia robi po swojemu "Łeeeeee, traktuje nas jak dzieci, nie chce nas słuchać, łeeeee, jesteś półmóóóóózkieeeeemmmm, a ja jestem dorosła (tup, tup, tup!)..."
      • 3-mamuska Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 18:40
        Nie mam takich problemow bo nie mam schiz na lini kto tu rzadzi

        Chciałoby sie napisać "lubie to!!!!"

        Wlasnie tu na forum rządzi przesad ze jak babcia da cukierka czy zmieni dziecku bluzeczkę to juz jest mega zamach na rządy rodziców i to jest głupie.

        Gdy moja mam brała dzieci gdzieś ze doba to przyjeżdżały w nowych ciuchach najedzone i nie interesowało mnue czym i gdzie.
        Bo tez wiem ze dzieci maja swoje zdanie i nie dadzą babci za mocno zaszaleć.

        to samo gdy moje siostry zabierają dzieciaki na noc krzywdy im nie zrobią.
        • zuleyka.z.talgaru Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 18:43
          Ja tam sobie radośnie patrzę na upadek więzi międzypokoleniowych. I jestem przekonana, że dzieciaki tych mamuś, które każdą pierdołę traktują jak zamach stanu na siebie będą dokładnie w ten sam sposób postępować wobec nich, kiedy dorobią się swoich dzieci.
          • agnieszka77_11 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 19:12
            zuleyka.z.talgaru napisała:

            > Ja tam sobie radośnie patrzę na upadek więzi międzypokoleniowych. I jestem prze
            > konana, że dzieciaki tych mamuś, które każdą pierdołę traktują jak zamach stanu
            > na siebie będą dokładnie w ten sam sposób postępować wobec nich, kiedy dorobią
            > się swoich dzieci.

            Albo postawią na swobodę wyborów dzieci, a nie będą narzucać swoją wolę tak jak często robi pokolenie naszych mam.
            • zuleyka.z.talgaru Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 19:14
              Chyba Waszych.
              • agnieszka77_11 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 19:17
                zuleyka.z.talgaru napisała:

                > Chyba Waszych.

                Ok. Moich tak.
            • memphis90 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 23:55
              > Albo postawią na swobodę wyborów dzieci, a nie będą narzucać swoją wolę tak jak
              > często robi pokolenie naszych mam.
              Czyli pozwolą dzieciom wybrać, czy chcą zjeść tę czekoladę czy nie?
            • e-kasia27 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 00:00
              Ale przecież to właśnie Ty usiłujesz narzucać swoje zasady.
              Babcia przecież zasad nie ma, to Ty wymyśliłaś, że zasadą jest niejedzenie czekolady.
          • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 20:21
            Dla Ciebie fakt, że nie możesz zaufać babci to pierdoła?

            Dla mnie nie byłaby.

            A co do więzi międzypokoleniowych..... ja nie narzekam, ale moje dziecko miało babcię, która grała fair. A więzi dobre były utrzymane, bo traktowaliśmy siebie normalnie, jak dorosłych partnerów.

            I nie mam nic przeciwko temu, żeby moje dziecko zwracało mi uwagę kiedy będzie miało swoje dzieci. Może dzięki temu nie zostanę stetryczałą babuleńką, której wszystko wolno.
            • zuleyka.z.talgaru Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 20:25
              Ociekasz nienawiścią do starszych.
              • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 20:36
                big_grin Ja sama jestem starsza wink

                Poza tym - nie , nie mam problemu ze starszymi ludźmi. Z moją teściową wyjeżdżałam na wakacje bo była świetnym kompanem, robiłyśmy wypady do kina, obie szanowałysmy swoje wybory i styl życia. Bardzo mi jej brakuje. Teraz z ogromną przyjemnością spędzam czas z ciocią i wujkiem (ma około 80 lat). Nie dlatego, że są "starsi" , tylko dlatego, że mają podstawowy szacunek dla innych i nie łamią granic. Poza tym są świetnymi kompanami do rozmów. Mogłabym dalej wymieniać , ale co to zmieni.

                Po prostu nie lubię jak ktoś zachowuje się nie fair, bez względu na to czy to babcia czy przedszkolanka. Nie spotkałam w tej dyskusji argumentu innego niż "babcia ma prawo" (do oszukiwania?).
                • zuleyka.z.talgaru Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 20:38
                  Z głupich słodyczy robisz igły widły.
                  Jakby dzieciak nie było od słodkiego izolowany to na widok czekolady nie wpadałby w histerię.
                  • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 20:45
                    Ile razy można powtarzać, że nie o słodycze chodzi?

                    A gdyby babcia zabrała Ci po kryjomu dziecko do znachora, to też byłoby ok, przecież to z miłości?
                    • zuleyka.z.talgaru Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 21:31
                      Po co miałaby zabierać? Moje dziecko nie choruje. Ale nawet jakby - no to co? Krzywdę znachor zrobi?
                      • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 21:34
                        Ale nawet jakby - no to co? Krzywdę znachor zrobi?

                        ok, zuleyka, wpisz dowolną rzecz, której nie chcesz zeby Twoje dziecko robiło i wyobraź sobie, że ktoś to z dzieckiem robi korzystając z Twojej nieuwagi.
                        • zuleyka.z.talgaru Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 21:37
                          Nie wiem czy babcia chciałby robić z dzieckiem czyny zabronione prawnie. Jakieś zwykłe życiowe sytuacje nie robią na mnie większego znaczenia.
                          A wiem, że na tym forum jest dziki problem z tym, że dziadkowie zasadniczo chcą rozpieszczać swoje wnuki. Bo nikt tu nie pisze o czynach zakazanych.
                          • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 21:47
                            Nie chodzi o czyny zakazane czy nie, tylko o SPOSÓB w jaki babcia to załatwiła.

                            I rozumiem, że dla Ciebie przeszkodą jest ewentualna nielegalność czynu, resztę akceptujesz. No cóż, nie każdy tak ma (ja akurat "rozpieszczanie" toleruję/tolerowałam). I sama staram się szanować prosby innych, a jak nie mogę ich spełnić to przynajmniej robię to jawnie, a nie po kryjomu . udając, że nic się nie stało.

                            • zuleyka.z.talgaru Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 21:50
                              Ale czy takie proste rozwiązanie jak podarowanie dziecku słodyczy, które dziecko oddaje Tobie do torebki i spożywa w momencie kiedy może jest naprawdę AŻ TAK skomplikowane? Masz tak rozwydrzone dziecko, że wpada w histerię i spazmy na słowo "nie"? Sama swoim zachowaniem sprowokowałaś taką reakcję babci - bo babcia chciała dać, a Ty zamiast wziąć to zabroniłaś i jak się babcia miała poczuć? Jak ostatnia szmata chyba....
                • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 20:39
                  btw zuleyka - miałabyś zaufanie do osoby, która stara się wykorzystać Twoją nieuwagę lub nieobecność, na zrobienie czegoś ( z dzieckiem, dziecku) czemu Ty jesteś przeciwna?

                  Odpowiesz na to pytanie?

                  • zuleyka.z.talgaru Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 21:32
                    Ta. Moja mama ostatnio dała dziecku 100pln na lego, mimo, że mówiłam, że lego na razie niet. Kasa poszła do skarbonki i lega niet. Miałabym z tego powodu robić burdel w relacjach rodzinnych? Dobre sobie.
                    Babcie mają swoje prawa, są od tego żeby rozpuszczać wnuki do granic możliwości.
                    Nie mam schiz na tym punkcie.
                    Ale my mamy normalne relacje rodzinne, potrafimy ze sobą rozmawiać.
                • agnieszka77_11 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 21:09
                  joa66 napisała:

                  > Nie dlatego, że są "starsi" , tylko dlatego, że mają podstawowy szacunek dla innych i nie łamią gra nic.

                  Taka jest moja babcia.
    • vi_san Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 15:47
      Cóż - analogiczna sytuacja jak z wychowaniem psa - tłumaczyłam, prosiłam moim rodzicom i rodzicom męża o nie karmienie pupila przy stole. Oduczyli się dopiero kiedy [niesprawiedliwie, wiem!] kilkakrotnie pies otrzymawszy przysmak "pod obrus" dostawał klapsa gazetą i był odsyłany "na swoje". Przy czym rodzice doskonale wiedzieli, że można dać psu przysmak PO obiedzie i w psiej misce. Był foch, oburzenie, ale dzięki temu mój pies nie żebrze przy stole. Postępowanie babci fatalne, ale mamusi też nie najlepsze. Najlepiej byłoby wziąć tą czekoladę od babci, ucieszyć się i dać dziecku wtedy, kiedy rodzice uznają za stosowne. Natomiast paskudne namawianie babuni "Chodź to ci dam tak, że rodzice się nie dowiedzą" moim zdaniem wymaga poważnej rozmowy. Poważnej na tyle, by do babci dotarło, że OBOJE rodzice nie popierają takich "pomysłów" i nie mają zamiaru ich tolerować. Przy zlekceważeniu i kolejnych "zrobimy tak, żeby rodzice nie widzieli" - czasowo ograniczyć kontakty z wnukiem. Po jakimś czasie spokojnie zapytać, czy do babci dotarło, że "tak, żeby się rodzice nie dowiedzieli" to nie jest dobry pomysł? Jeśli zrozumiała - wznowić kontakty.
      • aguar Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 16:23
        Z początku też mi się tak wydawało: trzeba psa nauczyć, żeby nie żebrał przy stole. Ale potem pomyślałam: po ch... mi to? Lubię dawać psu przy stole smile A w przypadku babci najlepiej wyluzować, odpuścić ile się da. A Wy nie lubiłyście słodyczy jak byłyście dziećmi?
    • male_a_cieszy Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 16:17
      Babcie już tak mają. Babcia nie pojmuje pewnie tej sytuacji jako podważanie zdania rodziców, tylko chce się przypodobać wnukowi. Jak babcia była mała to o słodyczach mogła pewnie pomarzyć i to dla niej pewnie jakiś sposób na okazanie swojej miłości. U mnie wygląda to tak, że mój ojciec dawał przy każdej okazji córce lizaki. Z czasem udało mi się przekonać go, że jak już musi dawać coś wnuczce to niech wybiera coś zdrowsze. Dziadkowie nie chce się zbytnio wysilać wiec daje jej 5 zł, a córka zazwyczaj odkłada te pieniążki do skarbonki. Za to moi teściowie zasypują córkę słodyczami (do tej pory była jedyną wnuczka, teraz mają jeszcze wnuka - mojego syna), ale zawsze dają słodycze jawnie z zastrzeżeniem, że ma się spytać mnie kiedy może je zjeść.
      Pogadałabym z dziadkami o tym żeby nie dawali słodyczy za plecami ale zgodziłabym się na dawanie słodyczy z zastrzeżeniem, że ja decyduję kiedy dziecko będzie jadło. A jeżeli masz zastrzeżenia do rodzaju słodyczy to powiedz jakie słodycze wchodzą w grę. I nie rób awantur, nie zrywaj kontaktów bo nie warto z powodu tak błahej sprawy psuć atmosfery rodzinnych spotkań.
      • zlotonaiwnych Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 16:22
        Moje dziecko ma dwie babcie. Jednej nie widziało od czterech lat, drugą widuje średnio cztery razy do roku, więc dla mnie ten problem na szczęście nie istnieje.
    • sonniva Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 17:41
      Co Wy macie z tymi dzieciakami, ze je tak tresujecie?😃 Chore, z nadwagą? Nigdy mojemu synowi nie zabraniałam słodyczy i o dziwo nigdy się na nie nie rzucał jak wygłodniały pies na kości. Zęby ma zdrowe jak mało które dziecko, waga jak należy. Za to znam przypadek 2 dzieci które miały tak zwany dzień słodyczy i po jednej tabliczce czekolady tylko w tym dniu. W życiu nie widziałam dzieci bardziej zestresowanych. Obecnie jedno z tych dzieci to dziewczę w wieku 16 lat które pali, a na hasło: co rodzice na to odpowiada: rodzice to mogą mi skoczyć😃. Także drogie Panie dziecko to nie pies, bo widzę ze niektóre o tym nie wiedzą.
    • mama303 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 18:50
      ja nic nie robię, poprostu u babci sa słodycze i już, w domu słodyczy raczej nie ma.
    • estelka1 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 19:51
      Nie znam takiej bezsensownej przepychanki o zasady między rodzicami i dziadkami. To jakaś rywalizacja, czy co? Moja córka spędzała dość dużo czasu pod opieką moich rodziców i nie przypominam sobie, żebym musiała dawać im jakieś wytyczne, co mogą jej dać, a czego nie. Jeśli były jakieś specjalne potrzeby (np. do 2 lat nie bardzo tolerowała krowie mleko), to wszyscy konsekwentnie pilnowaliśmy, żeby go nie spożywała. Jeśli rodzice zauważyli, że coś córce nie smakuje, po czymś boli ją brzuch itp. to też nie próbowałam udowadniać im, że się mylą, tylko przyjmowałam to jako pewną wiadomość i przestrzegałam ich wskazówek. Przecież i nam rodzicom i dziadkom jednakowo zależało na dobru dziecka.
      • agnieszka77_11 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 19:57
        estelka1 napisała:

        > Przecież i nam rodzicom i dziadkom jednakowo zależało na dobru dziecka.

        Też nie rozumiem takich przepychanek, gdy dziadkowie mają za nic zdanie rodziców dzieci.
        • estelka1 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 20:12
          Wiesz, mnie się wydaje, że to jest tylko jeden z objawów kiepskich relacji w tych rodzinach.
        • rasowa_sowa Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 20:30
          agnieszka77_11 napisała:

          > Też nie rozumiem takich przepychanek, gdy dziadkowie mają za nic zdanie rodzicó
          > w dzieci.

          Nie martw się, babcia też nie rozumie czemu się z nią przepychasz o to co może dawać w prezencie dzieciom big_grin
    • anoresk Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 20:59
      Miałam( mam ) kłopot z moją babcią a córki prababcią. Córka z nietolerancja białka mleka krowiego i alergiami pokarmowymi, nasilonym refluxem. Babcia potrafiła dać kanapeczkę z szyneczka pod którą była ukryta gruba warstwa masła wprasowanego w chleb. Notorycznie mnie poucza , że za mało daję słodyczy ( oczywiście nie wierzy w reflux i alergię ), potrafi właśnie zawołać dziecko do osobnego pokoju i dać słodycz z tekstem " ale otwórz i zjedz teraz bo jak matka zobaczy to ci nie pozwoli ". Ale to osoba , która kuzynowi mojemu podała miód chociaż wiedziała o silnym uczuleniu- dzieciak wylądował w szpitalu z pokrzywką na całym ciele i dusznościami .
      Ogólnie ile mogę , to próbuję olewać - całe szczęście babcia mieszka daleko i nie widzimy się często. Jak już nie mogę olać mniej lub bardziej stanowczo przerywam niepożądane działania babci.smile
    • memphis90 Re: Babcia a zasady rodziców 15.03.15, 23:21
      Odpuszczam. Babcie są od rozpieszczania i od dawania słodyczy. Tym sposobem nie muszę kłócić się z babcią, dziecko nie płacze i wszyscy są zadowoleni.

      I nie mam dnia słodyczowego.
    • kationetta Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 01:52
      Denerwujące jest to, że młode matki uważa się za niedoświadczone. Matka jest najważniejsza osobą w zyciu dziecka, spędza z nim najwięcej czasu i dlatego ona wie, co jest dla dziecka najlepsze. Co do babć serwujących słodycze tak ciężko jest zrozumieć, że dziś są inne czasy i słodycze są na wyciągnięcie ręki, wszędzie i dziś umiera się na przejedzenie a nie z głodu. Po co to ciągłe dosalanie i dosładzanie potraw. Nie lepiej by dziecko wiedziało, jak smakuje jogurt naturalny? Żeby przyjemność sprawiły mu owoce, czy książeczka a nie czekolada? Ale to nie o tę czekoladę chodzi. Tylko o wtrącanie nosa w nie swoje sprawy.
    • myelegans Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 02:14
      Wrzucam na luz i pozwalam babci byc babcia w jej domu i nie przenosic moich zasad na jej grunt, chyba ze bezposrednio zdrowiu by grozilo, alergie itp.
      Ja pod tym wzgledem bylam wyluzowana, dzieki babci poznal syn poznal smak coli i chipsow, ale tez babcia byla ta, ktora nauczyla go plywac, kopala pilke, lepila balwana....
    • jagienka75 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 06:37
      gdyby rodzice byli normalni, babcia nie musiałaby dawać po kryjomu dziecku słodkości.
      rozwalają mnie teksty rodziców, którzy niemal na każym kroku podkreślają wszem i wobec, że ich dzieci nie jedzą słodyczy/mają słodyczowy dzień a tymczasem dziecko żebrze od równieśników o te nieszczęsne słodycze, gdzie się tylko da.
      moje dzieciaki przed obiadem mogą zjeść lizaka/batonika/kawałek czekolady i jakoś ze zjedzeniem tego obiadu nie mają problemu a jeśli raz na jakiś czas obiadu nie zjedzą, nie umrą z głodu.
      • kropkacom Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 06:48
        Ja moim jakoś specjalnie nie ograniczam, więc tym bardziej nie patrzyłabym na ręce babci. Jednak są różne dzieci. Raz nie zjedzony obiad - ok. Za każdym razem batonik zamiast obiadu? Fajnie? Poza tym pół biedy jak dziecko zdrowe i bez ograniczeń żywieniowych. Potem zaczynają się schody, kiedy ignorowanie nakazów prowadzi często do ryzyka uszczerbku na zdrowiu. Podobnie z podawaniem leków. Jak zostawić babci wnuczka, który musi mieć podane leki, a babcia akurat jest przeciwna faszerowaniu lekami? To wszystko prowadzi do tego, ze ludzie tracą zaufanie do takiej osoby. Nawet jeśli to własna matka.
        • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 07:55
          Jak zostawić babci wnuczka, który musi mieć podane leki, a babcia akurat jest przeciwna faszerowaniu lekami?

          Dobry przykład. Pół biedy jeżeli babcia się otwarcie sprzeciwi, gorzej jeżeli kiwnie głową albo przemilczy, a potem dziecku lekarstwa nie da.
          • kropkacom Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 08:39
            To jest po prostu kwestia zaufania. Nie wiem poza tym czemu tak utarło się, ze babcie muszą rozpieszczać wnuki akurat słodyczami. Zawsze można inaczej. Ja wiem, post startowy brzmi tak sobie, bo wygląda jakby sobie autorka z dupy te zasado wyjęła (za przeproszeniem), ale do tego można sprowadzić każdą rzecz jaką sobie ktoś założy. To, że babcia za punkt honoru sobie wzięła, ze da mu tą czekoladę, nie świadczy wcale dobrze o babci. To oznacza, ze nie można jej zaufać. Ona wie swoje.

            Taka uwaga na koniec, wszystko można załatwić bardziej lub mniej dyplomatycznie. I tutaj autorka mogłaby faktycznie zrobić rachunek sumienia. Amen.
        • rasowa_sowa Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 10:14
          Sprowadzając tę podarowaną dziecku czekoladę do ideologicznego niepodawania dziecku koniecznych leków odlatujecie w obszary absurdu.
          • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 10:18
            Nie, mówimy o zaufaniu.
            • rasowa_sowa Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 10:23
              A, to widać jakiś inny wątek mi się wyświetla.
              • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 10:33
                Możliwe, że dla Ciebie nie jest problemem to ze babcia robi coś wbrew Twojej woli za Twoimi plecami.

                Nawet jeżeli decyzja rodziców dotycząca słodyczy jest najgłupsza na swiecie, mają oni prawo do tej decyzji.

                A propos słodyczy, dopiero teraz przypomniało mi się, że kiedy moje dziecko bylo niemowlakiem, wiele starszych pań było oburzonych, że podaję mu do picia wodę bez cukru. Ach strach pomyśleć co by było gdybym miała babcię, która się przy tym upiera i podaje mojemu dziecku cukrzoną wodę - przecież ma prawo 'rozpieszczać"
                • rasowa_sowa Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 10:44
                  Pisałam już 2 razy jak mógłby wyglądać kompromis ze słodyczami (które to dziecko przecież czasami dostaje, nie ma całkowitego zakazu), ale tu mam wrażenie chodzi o postawienie na swoim.

                  W takiej sytuacji, gdy babcia się nasnie słucha to rzeczywiście nie pozostaje nic innego niż iść na noże, w końcu mamy prawo do swoich zasad, nawet jak to jest np. zasada niejedzenia pokarmu barwy czerwonej w nieparzyste dni tygodnia, prawda?
                • zuleyka.z.talgaru Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 10:46
                  Skoro wysługujesz się babcią w codziennej opiece to cóż...
                • nihiru Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 10:54
                  > Nawet jeżeli decyzja rodziców dotycząca słodyczy jest najgłupsza na swiecie, ma
                  > ją oni prawo do tej decyzji.

                  Nikt nie przeczy, że mają takie prawo. Pytanie tylko:
                  - czy jest to mądra decyzja?
                  - czy mają prawo narzucać ją babci?
                  - czy jest to sprawa na tyle istotna, że warto o nią kruszyć kopie i wywoływać awantury?

                  > Możliwe, że dla Ciebie nie jest problemem to ze babcia robi coś wbrew Twojej wo
                  > li za Twoimi plecami.

                  Moja teściowa tak robi i - w tym momencie - nie widzę w tym problemu. Problem był, jak pakowała lizaka do buzi rocznemu dziecku. Teraz dziecko ma 5 lat, za słodyczami nie przepada, jak dostanie po kryjomu od babci tic-taki albo mambę, to przybiega do mnie żeby się pochwalić, zęby ma zdrowe i chudy jest jak szczypior. Poza tymi słodyczami, babcia na wnusia chucha, dmucha, pilnuje żeby zjadł posiłek bardziej niż ja i ogólnie troszczy się bardzo. Powierzam syna jej opiece z dużo większym zaufaniem niż mojemu własnemu ojcu, który co prawda słodyczami nie pasie, ale ma różne inne głupie pomysły.
                • kandyzowana3x Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 11:01
                  Ach strach pomyśleć co by było gdybym miała babcię, która się przy
                  > tym upiera i podaje mojemu dziecku cukrzoną wodę - przecież ma prawo 'rozpieszc
                  > zać"
                  Z czystej ciekawości, co aż tak strasznego może się stać od "cukrzonej" wody?
                  • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 11:28
                    Z czystej ciekawości, co aż tak strasznego może się stać od "cukrzonej" wody?

                    Naprawde trzeba tłumaczyć, że niemowlakowi nie podaje się słodzonej wody, nawet jak od tego nie umrze? Argumentów jest mnóstwo - pierwszy z brzegu: chyba lepiej, żeby dziecko znało różne smaki, w tym zwykłej wody i nauczylo się nią gasić pragnienie. Ta, wiem od Fanty też nikt nie umarł, tylko po co?
                    • zuleyka.z.talgaru Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 11:31
                      Ok, ale po co zostawiasz na urlopie macierzyńskim niemowlaka z babcią na całe dnie?
                      • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 11:55

                        Ok, ale po co zostawiasz na urlopie macierzyńskim niemowlaka z babcią na całe d
                        > nie


                        ???? Co?

                        Ja byłam na macierzynskim/wychowawczym prawie 4 lata. Kiedy moje dziecko skonczyło 6 miesięcy, zostawało z babcią ok 2-4 godzin tygodniowo ( w tym 1-2 godzin drzemki).

                        Uwagi o wodzie bez cukru slyszałam od różnych osób, w tym od mamy mojej koleżanki, która miała mine jakby do MOPsu chciała do mnie naskarzyćbig_grin

                        I cieszyłam się, że opinia mojej teściowej była: "ja słodziłam wodę, ale wiesz chyba masz rację, po co to robić skoro Jaś lubi zwykłą wodę". Bo wiedziałam, że nawet jak wyjdę na pare godzin to babcia nie nasypie cukru, zeby zadoścuczynić biednemu dziecku.

                        Pomijam już fakt, że babcia kiedyś powiedziała :"nie znosiłam kiedy moje dziecko było małe i obie babcie mi się wtrącały i rządziły, więc postanowiłam sobie, że ja tego swojej synowej robić nie będę". Ale kobieta w ogole miała klasę.

                        • zuleyka.z.talgaru Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 12:03
                          No więc uważasz, że jak babcia dziecku podała cokolwiek cukrzonego RAZ w ciągu wizyty to dziecko się TAK BARDZO rozreguluje dziecko? Coś bardzo podatne to Twoje dziecko na wszystko.

                          Twoje wypowiedzi brzmią, jakby babcia się non stop dzieciakiem zajmowała a Ty miała tylko i wyłącznie wymagania. Stad moje pytanie.
                          • zuleyka.z.talgaru Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 12:05
                            Bo nawet niemowlak jak nie chce jeść/pić to będzie pluć.
                            Ciężko poić dziecko przez 2h
                          • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 12:07
                            wiesz zuleyka, zaczynasz już kombinowac jak koń pod górę wink
                    • kandyzowana3x Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 12:46
                      sformułowałas zdanie " aż strach pomyśleć ...." wiec myslalam, ze rzeczywiście może masz na myśli cos strasznego.
                      • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 12:53
                        Straszne rzeczy to nie tylko rzeczy smiertelne lub powodujące ciężkie nieodwracalne chorobysmile Zresztą w czasach implantów próchnica też juz nie jest taka straszna.
                        • zuleyka.z.talgaru Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 12:57
                          Wiesz, po zjedzeniu słodyczy można umyć zęby. Koszt szczoteczki i dobrej pasty naprawdę nie jest porażający.
                          • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 13:07
                            zuleyka - naprawdę? Ciekawe dlaczego dentyści nie wpadli na taki cudowny pomysł kiedy wypowiadają się na temat słodyczy, cukru itd. Prawdopodobnie nie slyszeli o szczoteczkach.

                            Ta rozmowa to kosmos big_grin
                            • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 13:08
                              P.S. BTW już widze jak babacia, która posłodzi wodę niemowlakowi potem starannie czyści jego dziąsła szczoteczką big_grin
                              • zuleyka.z.talgaru Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 13:12
                                Ale uważasz, że jak babcia w ciągu JEDNEJ wizyty tygodniowo (2-4 godzinnej) poda niemowlakowi wodę z cukrem (poza tym możesz kupić ksylitol i zostawić u babci - wygląda i smakuje tak samo jak cukier) 2-3 razy to od tego dzieciak nabawi się próchnicy?
                                • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 14:09
                                  Krótko - Uważam, że to rodzice decydują czy niemowlak pije wodę słodzoną czy nie. Proste jak drut. Na szczęscie nasza babcia to doskonale rozumiała.

                                  • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 14:15
                                    p.s. Jeżeli Tobie to nei przeszkadza, bo na wszytsko masz gotową odpowiedź, to możesz pozwalać babciom na karmienie dziecka chipsami na obiad, landrynkami na deser i wspólne oglądanie Mechanicznej Piły 48, bo tak, nie umrą od tego. Ale to Twoja decyzja. Inni rodzice mogą miec inny pomysł i mają do tego prawo.
                                  • ichi51e Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 14:27
                                    Ale to nie jest watek o niemowlaku nieswiadomym tylko o starszym dziecku ktore 10k-jajek wsuwa
                                    • joa66 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 14:47
                                      Raczej o babci, która ignoruje prosby rodziców.
                          • agnieszka77_11 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 17:27
                            zuleyka.z.talgaru napisała:

                            > Wiesz, po zjedzeniu słodyczy można umyć zęby. Koszt szczoteczki i dobrej pasty
                            > naprawdę nie jest porażający.

                            W nadmiarze cukru w organizmie nie chodzi tylko o zęby.
    • mim288 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 07:27
      Now robimy afery.od czekolady of babci Nic złego dzieciom nie będzie. Nie mamy władzy absolutnej nad dziećmi, a babcia ma prawo obdarowywać i rozpieszczać swoje wnuki, nie na też obowiązku podzielać wszystkich naszych zasad.
      • joa66 Ostatnia próba 16.03.15, 07:47
        Spróbuję wytłumaczyć mój punkt widzenia po raz ostatni.

        Istotą problemu nie jest to ile cukierków może dac babcia przed lub po obiedzie, nie jest też kwestia tego czy warto starać się o kompromis i czy babcia może rozpieszczać.

        Istotą problemu jest to co robić jeżeli nie udaje się osiągnać kompromisu, bo tak może się zdarzyć. I kto wtedy decyduje o sprawach dotyczących dziecka - rodzice czy babcia. Moim zdaniem rodzice. A robienie rodzicom ZA PLECAMI wbrew jest okropne.

        p.s. i błagam nie sprowadzajmy sprawy do słodyczy.
        • nihiru Re: Ostatnia próba 16.03.15, 09:48
          > Istotą problemu jest to [b]co robić jeżeli nie udaje się osiągnać kompromisu

          Zależy od tego, czego kompromis miałby dotyczyć.
          Jeśli sprawa dotyczy słodyczy czy oglądania bajek - odpuszczam. Jeśli sprawa dotyczy leków, alergii itp.: nie odpuszczam.



        • eliszka25 Re: Ostatnia próba 16.03.15, 09:49
          joa66 napisała:


          > Istotą problemu jest to co robić jeżeli nie udaje się osiągnać kompromisu
          > ], bo tak może się zdarzyć. I kto wtedy decyduje o sprawach dotyczących dziecka
          > - rodzice czy babcia. Moim zdaniem rodzice. A robienie rodzicom ZA PLECAMI wbr
          > ew jest okropne.
          >
          > p.s. i błagam nie sprowadzajmy sprawy do słodyczy.

          tak, celowe robienie rodzicom kolo piora jest perfidne, zgadzam sie. jednak mozna tez rozwiazac sprawe inaczej. dzieci nie sa glupie i np. moje doskonale wiedza, ze w domu panuja zasady ustalane przez rodzicow, a u dziadkow zasady ustalane przez dziadkow. mama i tata na pewne rzeczy nie pozwalaja, ale babcia u siebie w domu pozwala i ja nie widze w tym problemu. moim chlopakom tez sie to nie myli. dobrze rozrozniaja tez co wolno u jednej, a co u drugiej babci, bo pod tym wzgledem moi rodzice i tesciowie sie bardzo roznia. dzieki takiemu podejsciu nie mamy problemow, jakie ma autorka watku. nie zauwazylam tez, zeby nasz autorytet, jako rodzicow, w jakikolwiek sposob na tym cierpial.
        • rasowa_sowa Re: Ostatnia próba 16.03.15, 09:58
          Ale to przecież JEST sprawa słodyczy. Nie uczulenia na laktozę, nie pojenia dziecka domestosem, ani innych rzeczy niebezpiecznych.

          Chodzi o to że rodzice zabronili babci dawać słodycze a ona nie posłuchała.
          Sprawa dotyczy tego na ile można mieć kontrolę nad innymi ważnymi dla dziecka dorosłymi. Moim zdaniem o ile babcia nie jest nieodpowiedzialna i niebezpieczna, to ma prawo do autonomii w kwestii kontaktów z wnukiem. Ewentualnie można sugerować inne formy sprawienia radości dziecku, ale zabraniać dorosłej osobie?

          Jesli dziecko ma dzień slodyczowy, to to jest sprawa do ustalenia z dzieckiem, np. zebrane słodycze odkładamy na ten dzień, albo z góry przekładamy dzień słodyczy na wizytę u babci. To dopiero byłby kompromis, bo w przedstawionej sytuacji nie ma kszty kompromisu, tylko 100% walki o władzę.
        • aka10 Re: Ostatnia próba 16.03.15, 19:07
          joa66 napisała:

          > Istotą problemu jest to co robić jeżeli nie udaje się osiągnać kompromisu
          > ], bo tak może się zdarzyć. I kto wtedy decyduje o sprawach dotyczących dziecka
          > - rodzice czy babcia. Moim zdaniem rodzice. A robienie rodzicom ZA PLECAMI wbr
          > ew jest okropne.
          >
          > p.s. i błagam nie sprowadzajmy sprawy do słodyczy.

          Jasna sprawa, bo to nie o słodycze chodzi.
      • kationetta Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 10:45
        Jasne, matka i ojciec nie mają władzy absolutnej nad dziećmi. Ciekawe kto Twoim może wobec tego dziecko wychować i jest za to odpowiedzialny? Babcia i dziadek? A może sąsiedzi? Albo koleżanki z pracy? A jak dziecko wydłubie innemu dziecko oko, to będziesz krzyczał wtedy, a gdzie byli dziadkowie dziecka??!! No bo będziesz musiał być konsekwentny.
    • eliszka25 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 09:41
      nie mam takiego problemu, bo nie zabraniam babciom czestowac wnuki slodyczami. moze gdyby widywali babcie codziennie i ta codziennie dawala im czekolade, to mialabym inne zdanie, ale uwazam, ze zjedzenie czekolady raz na jakis czas nie zabija. poza tym jesli zalezy mi, zeby dziecko np. najpierw zjadlo obiad, to od razu w momencie wreczania mowie, ze zje po obiedzie. w ogole to najczesciej moje dzieciaki same tak mowia, bo ucze ich, ze slodycze mozna zjesc na deser, a nie przed obiadem czy zamiast obiadu. mlodszy nawet w domu zwykle mowi cos w stylu "mamo zjadlem ladnie obiad, to moge teraz sobie wziac kawalek czekolady/cukierka" czy na co tam ma ochote. na szczescie nie mam problemu, ze obzeraja sie slodyczami bez opamietania. moze wlasnie dlatego, ze slodycze, to nie jest owoc zakazany, tylko cos normalnego. slodycze swiateczne typu mikolaje czy zajace z czekolady chlopcy stawiaja sobie u siebie w pokoju i jedza miesiacami. jeden i drugi ma jeszcze na polce jakies resztki slodyczy z ubieglej wielkanocy.
    • asiula1987 Re: Babcia a zasady rodziców 16.03.15, 09:52
      u nas to normalka. syn zawsze po zjedzeniu slodkiego dostaje bzika przez duze B. ja wiem ze to ponoc nie ma zwiazku, ale syn jest nadpobudliwy i jednak slodkie naprawde na niego zle dziala.
      przyjezdzamy, na stole pelno slodyczy, kupnych, sztucznych itd. a potem dziwota, ze dziecko szaleje, "ojej ale on ruchliwy, nie usiadzie nawet na 5 sekund, boże jaki on niegrzeczny".
      tlumaczenia nie pomagaja, bo "cukier jest najzdrowszy i dziecko MUSI jesc CUKIER" (!?)
      na nic tlumaczenia ze nie cukier a weglowodany i to np z owoców niech ma (ewentualnie z domowych zdrowszych ciast/ciasteczek). no trudno, przezyje dziecko, dozujemy mu po kilku slodyczach zeby juz nie jadl, chowamy do kuhcni. ale z drugiej strony nie panikujemy nie robimy awantur. wiemy ze i tak nie dotrze do babć a dziecko w tygodniu nie je wogole po to wlasnie, zeby jak pojedzie do babci troche sobie zjadl.
      aa i takie sytuacje ze np nie pozwalamy na cos (szczegolnie landrynki twarde cukierki u nas zakaz calkowity) a babcia bierze dziecko na bok i wciska do buci tez sie zdarzaly. to juz maz awanture lekką zrobil. skonczylo sie. teraz jest tylko za naszym przyzwoleniem, z dodaniem konetarza ze dziecko CUKIER jednak MUSI jesc. w rodzinie sa rodzynki dzieci, ktore prosto z cukierniczki kostki cukru wyjadaja "ojej jakie zdrowe dzieci beda" ;/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka