Dodaj do ulubionych

Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty...

01.04.15, 10:57
Nie wiem, czy tylko ja mam takie obserwacje, ale takie odnoszę wrażenie, że matki synów bardziej postrzegają ich ślub jako utratę dziecka. I to chyba niezależnie od stopnia związania z synem. Mój mąż był średnio z matką zżyty, często nie było go w domu, a i tak pamiętam, że teściowa odbierała jego ślub jako osobistą krzywdę. W takim sensie, że żona, nowa rodzina była na pierwszym miejscu, choć matki oczywiście nie zaniedbywał, ale już nie była jedyną kobietą w jego życiu.
Też mam syna, nie chciałabym popełnić takiego błędu, bo to się potem na układy teściowa - synowa przekłada, choćby ta teściowa synową bardzo lubiła , to z reguły synowa pewne rzeczy wyczuwa.
Obserwuj wątek
    • guderianka Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:04
      Myślę, że powinnaś założyć forum : Teściowe
      • rosapulchra-0 Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:50
        Jest już takie jedno..
    • mag1982 Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:04
      Nie podzielam Twoich obserwacji. To wszystko zależy od charakteru danej matki a ni4 od płci dziecka.
      • aqua48 Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:12
        Mam dwóch dorosłych synów. Jeden żeni się za parę miesięcy. Absolutnie nie mam takich odczuć o jakich piszesz. Jestem bardzo zadowolona, bo przyszłą synową mam fajną, dobrą i mądrą, i mam nadzieję, że i drugi znajdzie sobie równie świetną żonę.
        • rosapulchra-0 Aqua48, OT 01.04.15, 11:51
          W życiu bym cię nie podejrzewała o dorosłego syna!
          • aqua48 Re: Aqua48, OT 01.04.15, 18:32
            rosapulchra-0 napisała:

            > W życiu bym cię nie podejrzewała o dorosłego syna!

            No, dwóch mi się trafiło już smile
    • sonniva Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:10
      Też mam syna - jedynaka (!) i nie mogę się doczekać kiedy się ożeni i wyprowadzi big_grin
      Nie, nie będę czuła ani żalu ani zazdrości. Będę mogła się w końcu wyluzować big_grin i cieszyć odzyskaną wolnością.
    • rasowa_sowa Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:11
      Tak się dzieje, bo większość matek wierzy w to "córka zawsze się trzyma domu, a jak masz syna to nie masz dzieci". Zresztą jest taki model w społeczeństwie: w rodzinie to żona jest bardziej rodzinna i to ona decyduje np. z kim spędzamy święta. No i córki dużo częściej zajmują się rodzicami na starość. To też kwestia wychowania.

      Nie twierdzę, że tak jest zawsze, ale że dużo częściej niż odwrotnie.
    • rhaenyra Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:11
      czy ktoś liczy ?
      • blond_suflerka Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:46
        big_grin
    • kill.emall Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:11
      Myślę, że problem mają tylko takie osoby (czy to teściowe, czy synowe), które nie rozumieją, że relacja matka-syn, a żona-mąż to zupełnie dwie różne sprawy i nie ma możliwości konkurencji na tym polu. Jak sobie teściowa wkręci, że synowa jej "zabierze" syna, to jest problem chorej głowy teściowej i jej chorego stosunku do syna. Normalne matki synów nie mają takich problemów.
      • aqua48 Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:16
        Mój syn jest raczej rodzinny i po wyprowadzce (uroniłam wtedy łzę) zastanawiałam się jak będą wyglądały nasze relacje, bo jednak jest facetem, pracuje, ma swoje sprawy, ale okazało się, że mamy częsty i równie serdeczny kontakt jak przedtem. A kto wie, czy nie lepszy nawet, bo wyprowadzka go trochę umocniła w jego poczuciu męskiej wartości. Moje dziecko poza tym nie waha się zadzwonić, zapytać o coś czy poprosić o radę. To miłe.
        • jehanette Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:23
          "bo jednak jest facetem, pracuje, ma swoje sprawy"

          Kurna, jestem kobietą, pracuję, mam swoje sprawy. Skąd to przekonanie że córka nie pracuje, nie ma swojego życia i spraw i tylko zajmuje się zaspakajaniem mamusi? grrr
          • kill.emall Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:28
            Ale gdzie aqua48 dała to do zrozumienia?
          • dziennik-niecodziennik Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:33
            sądze ze chodziło raczej o to że syn juz moze nie miec czasu na relacje z rodzicami. córki sa bardziej "wielozadaniowe" i nawet w zabieganiu codziennym znajdą chwilę czasu na telefon, krótką rozmowę - faceci często juz nie mają na to sił i energii.
            • jehanette Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:53
              Jestę facetę w takim razie. Szkoda mi czasu na paplanie przez telefon, zwłaszcza że potem nie ma o czym rozmawiać jak się z rodzicami spotka.
              • aqua48 Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 18:35
                jehanette napisała:

                > Jestę facetę w takim razie.

                Ooo, ja nie znam kobiety, która w odpowiedzi na sms z pytaniem typu jak się bawicie i czy u was wszystko w porządku, albo czy wpadniecie jutro na kawę wysyła taki:

                No.
                • echtom Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 21:26
                  Ja na większość odpisuję: ok
          • cosmetic.wipes Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 02.04.15, 09:44
            To jest doskonały przykład nadinterpretacji, tak charakterystycznej dla tego forum big_grin
      • nihiru Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:33
        > ie rozumieją, że relacja matka-syn, a żona-mąż to zupełnie dwie różne sprawy i
        > nie ma możliwości konkurencji na tym polu.

        Jak najbardziej jest pole do konkurencji: przede wszystkim o czas owego syna/męża, który się nie rozciągnie, a zawsze i żonie i matce będzie go za mało.
        Po drugie - o sposób prowadzenia domu/wychowywania dzieci/wszelkie inne "tradycyjnie kobiece sprawy". Jeśli to na forum, pomiędzy obcymi kobietami, zdarzają się dosłownie wojny o karmienie parówkami/wożenie tyłemwink w fotelikach/prysznic ranem czy wieczorem, to co się w sumie dziwić, że teściowe oburzają się że ich syn i/lub wnuki jest inaczej traktowany niż one uważająbig_grin
        • azile.oli Re: Oczywiście... 01.04.15, 11:39
          Właśnie o ten czas chodzi, o nic innego. Bo wiadomo, że jak relacje dziwne, to inna sprawa.
          Żona, to żona, matka, to matka. Ale jednak facet żyje z żoną, tworzy nową rodzinę i większość czasu poświęca jej, co niektórym matkom może łatwo zrozumieć, ale pogodzić się z tym trudniej.
        • kill.emall Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:40
          Ale to w dalszym ciągu jest problem urojony, istniejący w głowie tych osób, które nie rozumieją, że człowiek w życiu może spełniać więcej niż jedną rolę smile
          • nihiru Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 12:14
            No wiesz, nie taki znowu urojony.
            W teorii bardzo szanuję swojego męża za jego serdeczny i troskliwy stosunek do matki. Co nie przeszkadza mi irytować się na niego, kiedy po całym dniu w pracy idzie najpierw pogadać z matką, zamiast wpaść w ramiona stęsknionej żony i dziecibig_grin
            Chociaż w sumie w tej chwili nawet nie wiem, czy nadal chodzi tak często, bo skubany, wziął się na sposób i najpierw podjeżdża samochodem pod jej dom, a dopiero potem do nas. Także nigdy nie wiem, czy wraca prosto z pracy czy od mamusibig_grin
            • kill.emall Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 12:26
              Czyli inicjatywa po stronie męża. To ciekawe smile
    • bbkk Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:13
      Bo z reguły tak jest.
      Jak wychodzi za mąż córka to matka zyskuje syna.
      Jak wychodzi za mąż syn to matka traci syna.
      • aqua48 Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:17
        bbkk napisała:

        > Jak wychodzi za mąż syn to matka traci syna.

        Bzdury. Ja zyskałam córeczkę smile Lepszej bym sobie nie urodziła..
      • kill.emall Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:21
        Syn wychodzi za mąż? To nie w Polsce smile
        • bbkk Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 12:02
          Za szybko chciałam napisać. Ups smile
        • lily-evans01 Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 14:46
          Eee, jak syn wychodzi za mąż, to matka zyskuje drugiego syna!
          Geje nie są tak zaborczy, jak niektóre synowe wink.
          • kill.emall Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 14:54
            Oj różnie bywa.
      • jehanette Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:24
        Co za bzdura, już dawno minęły czasy gdy trzeba było traktować teściów jako drugich rodziców.
      • awesome810 jak mój syn wyjdzie za mąż 01.04.15, 11:34
        to się nie ucieszę. Taka jestem zacofana smile
        • triss_merigold6 Re: jak mój syn wyjdzie za mąż 01.04.15, 11:36
          No, mnie by było strasznie głupio.
          • rosapulchra-0 Re: jak mój syn wyjdzie za mąż 01.04.15, 11:49
            triss_merigold6 napisała:

            > No, mnie by było strasznie głupio.

            Ale że z jakiego powodu? Że syn wyjdzie za mąż, czy że córka wyjdzie za żonę?
          • lily-evans01 Re: jak mój syn wyjdzie za mąż 01.04.15, 14:46
            Że jak?
          • tak_to_nowy_nick Re: jak mój syn wyjdzie za mąż 01.04.15, 14:53
            triss_merigold6 napisała:

            > No, mnie by było strasznie głupio.

            Ale by była siara na forum! Jak ty byś to przeżyła? big_grin
    • afro.ninja Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:17
      Mnie by bylo przykro wydawac za maz mloda corke, niz syna. To znaczy wiem, ze slub w mlodym wieku to nic zlego, ale zal tak dwudziestolatke laczyc ze starszym od siebie gosciem. Poczucie straty byloby ogromne... Syna by mi nie bylo zal zenic, bo faceci jednak maja lepiej na tym swiecie...
      Ostatnio ogladalam film, ze koles sie pyta przyszlego tescia, czemu on jest do niego tak negatywnie nastawiony. A facet mu na to, ze byl do niego juz tak nastawiony, jak mu lekarz powiedzial, ze ma corke. smile
      • azile.oli Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:19
        Nie, no według Ciebie 29 letni facet to starszy gość?
        • marzeka1 Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:26
          Aha, czyli z takiego założenia, mając 2 synów, jestem na prostej drodze do utraty dzieci i będzie na stanie: dzieci 0?
          Nie wiem, za to widzę porażki w postaci niepozwolenia , aby córki miały swoje rodziny jako rodzinę nr 1, a potem są rodzice/teściowie.
          I co ciekawe: moja przyjaciółka ma fatalne od zawsze układy z własną matką, za to od 32 lat swojego małżeństwa mieszka z teściową, która traktuje są jak najlepszą córkę (powiedziała mi kiedyś, że dzięki teściowej zobaczyła, jak może być inaczej).
          Nie znoszę takich z góry założeń odnośnie życia:
          - lepiej urodzić 1 dziecko, bo...
          - lepiej urodzić więcej dzieci, bo...
          - najlepiej wyjść za mąż/ożenić się... ( i tu pada liczba lat)
          - w domu kobieta to..., a mężczyzna to...
          itd. itp.
          • azile.oli Re: A, nie , nie... 01.04.15, 11:34
            Ja nie twierdzę, że to jest reguła zawsze i wszędzie. Znam mnóstwo fantastycznych teściowych i toksycznych matek córek.
            Zauważyłam jednak pewną prawidłowość, że jednak matka dla szczęścia małżeńskiego córki potrafi pewne rzeczy przełknąć, a u matek synów to zjawisko jest rzadsze (aczkolwiek zdarza się, zwłaszcza, jeśli trafi się im synowa z piekła rodem).
            Szczerze mówiąc ja z matką najlepszych układów nie mam, ale w małżeństwie mi nie bruździła.
            Niestety, teściowa trafiła mi się jeszcze gorsza, niż matka, w dodatku z poczuciem krzywdy.
            Żeby było śmieszniej - najfajniejsze matki mieli faceci, którzy nie bardzo nadawali się do związku.
            • echtom Re: A, nie , nie... 01.04.15, 21:30
              > Żeby było śmieszniej - najfajniejsze matki mieli faceci, którzy nie bardzo nadawali się do związku.

              Coś w tym jest - bardzo lubię swoją teściową smile
        • rasowa_sowa Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:26
          Znacznie starszy od 20 latki. te kilka lat w tym wieku to jest przepaść jeśli chodzi o doświadczenie życiowe.
        • dziennik-niecodziennik Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:37
          no w relacji do 20latki to tak. dyszke wiecej, w jej przypadku ta dyszka to połowa życia. jakby 40latka wyszła za 50latka to juz mniej ta dyszka różni.
        • afro.ninja Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 13:53
          azile.oli napisała:

          > Nie, no według Ciebie 29 letni facet to starszy gość?

          Jesli ma wziasc dwudziestolatke? To tak, to starszy gosc, zupelnie inaczej patrzy na swiat dwudziestolatka, nawet ta bardzej dojrzala, niz trzydziestolatek. Jak ona bedzie miec 60 to on bedzie juz mial 69. Albo ona 30, a on juz 39. Moim zdaniem dziewiec lat roznicy to jest duzo.
          Szkoda dzieciaka, taka prawda... Wiadomo, ze nie od roznicy wieku zalezy udany zwiazek, ale raczej naturalniej wydawac np. 25 za 29. Poza tym szkoda mloda, utalentowana dziewczyna od razu wydawac za maz. Mozna miec partnera przez kilka lat, a potem z nim wziasc slub, no nie wiem, po co od razu wchodzic w powazne uklady, rodzine, zaleznosci finansowe...
          Dziecko powinno skonczyc studia i niech pozniej sobie uklada zycie jak chce. A jak nie chce studiowac, to niech znajdzie prace i zyje na swoj rachunek. Na pewno ze slubem by sie nie spieszylo, wiedzac jak dorosle zycie pochlania koszty.


          • zuleyka.z.talgaru Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 13:54
            E tam. Ja mam prawie 30 lat a mój mąż prawie 37 i jakoś nie widać tej różnicy wieku.
            • afro.ninja Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 14:05
              zuleyka.z.talgaru napisała:

              > E tam. Ja mam prawie 30 lat a mój mąż prawie 37 i jakoś nie widać tej różnicy w
              > ieku.

              Siedem to nie dziewiec. Roznica dwoch lat, zawsze jest na korzysc. Ile jestes ze swoim mezem 10 lat?
      • rosapulchra-0 Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:58
        afro.ninja napisała:

        > Mnie by bylo przykro wydawac za maz mloda corke, niz syna. To znaczy wiem, ze s
        > lub w mlodym wieku to nic zlego, ale zal tak dwudziestolatke laczyc ze starszym
        > od siebie gosciem. Poczucie straty byloby ogromne... Syna by mi nie bylo zal z
        > enic, bo faceci jednak maja lepiej na tym swiecie...

        Ej, a ile musi facet lat, żebyś go nazwała starszym gościem?
        • afro.ninja Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 14:04
          rosapulchra-0 napisała:

          >
          > Ej, a ile musi facet lat, żebyś go nazwała starszym gościem?


          Jak ja mialam 20 lat, to 25 latek wydawal mi sie stary. big_grin A trzydziestolatek to byl jakis dziadek, hehe. Troche zartuje, ale jak sie ma dwadziescia lat, to slub z mezczyzna starszym o dziewiec lat nie jest szczytem marzen wszystkich dziewczat. Nie twierdze, ze takie nie istnieja, ale zawsze pada pytanie po co to im?! Zwlaszcza jak sa mlode, niedoswiadczone i lacza sie ze starszymi facetami. Moglyby jeszcze sobie pozyc na wlasna reke, malzenstwo jednak wtlacza kobiete w pewne formy, czy chce, czy nie chce, a mowimy tu o dwudziestolatce. To az sie serce kraje...
          • rosapulchra-0 Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 15:05
            Wiesz, ja po prostu wychodzę z założenia, że ludzie są różni i mają różne preferencje, niekoniecznie zgodne z moimi. I już.
            Mój mąż jest ode mnie 8 lat starszy, związałam się z nim, gdy miał 31 lat, a 23. Według tego, co piszesz, to strasznie stary był wink
            Moja córka ma chłopaka, który jest od niej 6 lat starszy. A znam osoby, które żyją w szczęśliwych małżeństwach z dużo większą różnicą wieku i to w obie strony, w sensie powyżej 18 lat.
    • nihiru Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:26
      Hehehe:
      www.scarymommy.com/the-mother-in-law-prenup/
      Ps.: To forum bedzie taaakie nudne jak Azile.oli przyzwyczai się w końcu że ma zamężne dziecibig_grin
    • dziennik-niecodziennik Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:28
      mysle ze to zalezy od relacji syn-matka i tesciowa-synowa.
      moja tesciowa nie opłakiwała ślubu swojego syna, wrecz przeciwnie - do tej pory niebiosom dziekuje ze na mnie trafił. moze dlatego że - mimo tego ze moj mąż nie był typem podrywająco-romansujacym i nie sprowadzał do domu kopy dziewczyn - teściowa nigdy nie uważała siebie za "jedyną kobiete w jego zyciu". inna sprawa że on po prostu nie jest typem wylewnym, nie okazuje przesadnie uczuc, cięzko go wciagnąć w zwierzenia itd - w związku z czym (powiem tak, choc to nie brzmi dobrze i nie oddaje w pełni tego co chce przekazac) nie był przesadnie z matką związany emocjonalnie. if you know what I mean.
      chcesz byc dobrą tesciowa dla synowej? - daj synowi prawo do własnych wyborów i nie próbuj kontrolowac.

      moja matka bardziej przezyła ślub moj niz mojego brata. mimo że ja po slubie zostalam na miejscu wiec i tak sie widujemy cały czas, a moj brat nie dosc ze sie ożenił to jeszcze wyprowadził kilkaset kilometrow od domu.
    • anusia_magda Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:33
      azile.oli nie wiem czy Twoja córka jest gotowa do zostania żoną, ale Ty zdecydowanie nie jesteś jeszcze gotowa aby zostać teściową...
    • rosapulchra-0 Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:35
      Jakbyś moją teściową opisała. No zdzierżyć nie mogła, że synowie wybrali samodzielne życie, a potem, nie daj Boże!, z kobietą u boku. Żadnej nie przepuściła, wszystkie były złe i do niczego się nadawały.
      • dziennik-niecodziennik Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:39
        > No zdzierżyć nie mogła, że synowie wybrali samodzielne życie, a potem, nie daj Boże!, z kobietą u boku.

        ciekawe co by zrobiła gdyby ktoryś sie związał z facetem big_grin
        • rosapulchra-0 Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:48
          To pewnie byłaby III wojna światowa. Serio. Jest bardzo nietolerancyjna pod tym względem. Podobny stosunek ma do Żydów, czego znowu ja nie rozumiem, ale świadomie nie poruszam z nią tych tematów, dla własnego spokoju.
    • leni6 Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:41
      Ja nie mam takich obserwacji, W moim otoczeniu panowie raczej na dość długo przed ślubem nie mieszkają z mamusią tylko z dziewczyną, a potem narzeczoną i sam ślub nijak na kontakty z własnymi rodzicami nie wpływa. Jeśli coś miałoby na te kontakty wpływać, to powiedziałabym, że narodziny wnuka i to wpływają na plus (dziadkowie się przydają do pomocy, więc tego kontaktu z dziadkami jest więcej).
      • azile.oli Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:44
        A tak, co do narodzin wnuka to z reguły prawda. O ile moja teściowa palcem nie kiwnęła, to przynajmniej nabrała zrozumienia, że syn poświęca czas dzieciom. Jak wnuków nie było, to jak najbardziej miała żal, że jak najwięcej czasu chcemy spędzać razem.
      • ala_bama1 Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:45
        Kiedy dziecko ma 20 lat zawsze jest poczucie straty, niezależnie od płci...
        • azile.oli Re: Oj, tam... 01.04.15, 11:56
          Moja córka wychodzi za mąż i poczucia straty nie mam. W jej przyszłym mężu zyskuję bliską osobę, bardzo go lubię, nie napiszę, że zyskuję syna, bo syna mam i to jednak inny rodzaj więzi.
          Natomiast owszem, gdyby mój 20 -letni syn się żenił , byłabym pełna obaw, bo on absolutnie nie dojrzał do tego kroku, z czego doskonale zdaje sobie sprawę.
          • sasanka4321 Re: Oj, tam... 01.04.15, 19:17
            > W jej przyszłym mężu zys
            > kuję bliską osobę, bardzo go lubię, nie napiszę, że zyskuję syna

            trudno by bylo, skoro jest niewiele mlodszy od ciebie big_grin
    • makumi Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:43
      A dziwisz się? Z e-matki można się dowiedzieć że teściowa to najgorsza rzecz pod słońcem. Jak najszybciej trzeba pokazać gdzie jest jej miejsce. Jak teściowa chce zobaczyć nowo-narodzonego wnuka to skandal, bo jak to odwiedzać noworodka wcześniej niż po 2 tygodniach. Ale wiadomo, że to jej psi obowiązek dać na mieszkanie, wózek, samochód i być na każde wezwanie do opieki nad dzieckiem. A jak sama proponuje spotkanie to krzyżuje plany i się wtrąca. A nie daj boże da jakąś radę - to już wszelkie kontakty trzeba zerwać.
      Mam dwóch synów i już teraz wiem, że niestety nie wszystko zalezy od tego jak ich wychowam i jaką będziemy mieli więź. Bo jak trafię na synową jak z e-matki to nie wygram.
      Ja z moją teściową staram się żyć dobrze, wiem że jest matką mojego męża. Jak coś mi nie pasuje to próbuję na to spojrzeć z drugiej strony - jakbym to ja była matką a mój mąż jednym z moich synów. I zazwyczaj odpuszczam. Ale brat mojego męża, tak samo wychowany trafił na żonę jak w opisie powyżej i zawsze coś im wyskoczy na święta, albo umówioną wizytę tak, że ostatnio prezent urodzinowy bratankowi dawaliśmy 3 miesiące po urodzinach. A prezent z ostatniej Wielkanocy od dziadków w wakacje powędrował do moich dzieci, bo dziadkom było po prostu przykro, bo ile można czekać na wizytę wnuka i syna.
      • kill.emall Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:47
        Z e-matki dowiesz się też, że jeśli lubisz teściową ot tak, po prostu, bo to fajna kobieta, to znaczy, że coś z Tobą jest nie tak smile
      • azile.oli Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:51
        Tu nie można uogólniać, bo po pierwsze - niekoniecznie się czegokolwiek od teściowej oczekuje, oprócz życzliwości, po drugie - rzeczywiście, dużo zależy od tego, na jaką żonę trafi syn.
        • blond_suflerka Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:53
          Syn nie trafia na żonę tylko wybiera sobie kobietę tak jak i kobieta wybiera jego na meża. Tym samym-jeśli synowa niefajnie zachowuje się wobec tesciowej i syn w tym uczestniczy to znaczy, że jest taki sam. I nie synowa jest tu glownym problemem.
          • azile.oli Re: Nie do końca... 01.04.15, 12:08
            Bywa, że syn wybiera sobie kobietę bardzo podobną charakterem do matki i jeśli obie są dominujące, to syn jest w sumie między młotem , a kowadłem.
            Są też faceci, którzy nie zauważają, albo nie chcą zauważać pewnych rzeczy, bo im tak wygodnie. No i tacy, którzy widzą, że zachowanie żony wynika czasem z tego, jak zachowuje się matka.
            Normalny, dobrze ukształtowany , dojrzały mężczyzna nie pozwoli lekceważyć swojej matki.
            Natomiast nie będzie zmuszał np żony do kontaktów ze swoją matką, jeśli coś wyraźnie nie gra.
            Rzadko takie sprawy są czarno - białe, nawet ja muszę przyznać, że nie zawsze byłam w porządku w stosunku do mojej teściowej, ale z kolei to też miało swoje źródło .
            Żeby stosunki były w miarę poprawne trzeba dobrej woli z obu stron. Bo nikt nie będzie przez wiele lat ustępował.
            • zuleyka.z.talgaru Re: Nie do końca... 01.04.15, 12:11
              Aaa i tu Cię boli? Że Twoja synowa będzie taka jak Ty big_grin
              • azile.oli Re: Nie do końca... 01.04.15, 12:13
                Jakby moja synowa była taka, jak ja, to byśmy się świetnie dogadywały, zapewniam.
                Ale ja nie rozważam tego, jaka mi się synowa trafi, jeszcze za wcześnie.
                • zuleyka.z.talgaru Re: Nie do końca... 01.04.15, 12:14
                  Śmiem wątpić. Sądząc po Twoich wątkach na tym forum.
            • blond_suflerka Re: Nie do końca... 01.04.15, 12:21
              azile.oli napisała:

              > Bywa, że syn wybiera sobie kobietę bardzo podobną charakterem do matki i jeśli
              > obie są dominujące, to syn jest w sumie między młotem , a kowadłem.
              > Są też faceci, którzy nie zauważają, albo nie chcą zauważać pewnych rzeczy, bo
              > im tak wygodnie. No i tacy, którzy widzą, że zachowanie żony wynika czasem z t
              > ego, jak zachowuje się matka.
              > Normalny, dobrze ukształtowany , dojrzały mężczyzna nie pozwoli lekceważyć swo
              > jej matki.
              > Natomiast nie będzie zmuszał np żony do kontaktów ze swoją matką, jeśli coś wyr
              > aźnie nie gra.
              > Rzadko takie sprawy są czarno - białe, nawet ja muszę przyznać, że nie zawsze
              > byłam w porządku w stosunku do mojej teściowej, ale z kolei to też miało swoje
              > źródło .
              > Żeby stosunki były w miarę poprawne trzeba dobrej woli z obu stron. Bo nikt ni
              > e będzie przez wiele lat ustępował.

              No jeśli matka syna jest dominująca i syn jeszcze nie dojrzał, żeby przedefiniowac swoją rolę w tej relacji, siebie samego i potencjalną przyszłą żonę to oczywiscie-są duże szanse, że wybierze kogoś tez w jakis sposob trudnego/zaburzonego. Być moze wlasnie drugą dominującą kobietę. I dalej-nie ta kobieta będzie tu problemem ale matka syna, która wlasnie tak go wychowała i pozwalała sobie przekraczac jego granice więc nauczyła go, że tak mozna mu robić.
              Nie będzie więc on umiał bronić swoich granic równiez w relacji z żoną.
              A dojrzały syn nie lekcewazy matki ale potrafi tak ustawic granice, żeby równiez nie lekcewazyc siebie ani nowej rodziny. Pytanie też-co zaburzona/dominująca matka uwaza za lekcewazenie-bo moze się okazac, że normalne i zdrowe warunki wygenrowane przez nowe okolicznosci.
              A zmuszac zony do kontaktu z niefajną tesciową nie nalezy i dojrzały facet tego nie robi. Ale nie pozwala tez na bezpodstawne ograniczania kontaktu z wnukami na przyklad albo swoich relacji z matką.
            • dziennik-niecodziennik Re: Nie do końca... 01.04.15, 13:07
              > Żeby stosunki były w miarę poprawne trzeba dobrej woli z obu stron.

              i to jest kluczowe.
        • kill.emall Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:58
          "Trafi"?
          No tak, teraz wiadomo, w czym jest problem smile
          • azile.oli Re: Trafi... 01.04.15, 12:15
            Bo synowa się teściowej trafia z wyboru syna. Syn wybiera żonę dla siebie, nie dla matki.
            • zuleyka.z.talgaru Re: Trafi... 01.04.15, 12:16
              Dlatego matka syna powinna zaakceptować jego wybor a nie zachowywać się jak wariatka.
              • kill.emall Re: Trafi... 01.04.15, 12:18
                big_grin
                • zuleyka.z.talgaru Re: Trafi... 01.04.15, 12:19
                  No wiem co mówię wink sama mam syna a za niedługo kolejnego.
              • azile.oli Re: Trafi... 01.04.15, 12:19
                Oczywiście, że tak. Zgadzam się w 100 procentach.
      • marzeka1 Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:54
        Makumi, pozwolisz , że także jako matka 2 synów tylko się podpiszę smile
    • joaaa83 Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:47
      Jeśli matka ma takie rozterki jak Ty, to chyba powinna poszukać pomocy u specjalisty, zanim popsuje sobie relacje z synem, synową, może nawet wnukami. Jak można ślub dziecka odbierać jako osobistą krzywdę lub utratę dziecka? Nie zauważyłam, aby moja mama (mam brata) lub teściowa miały tego typu odczucia.

      Z resztą sformułowanie "utrata dziecka" kojarzy mi się ze śmiercią, ewentualnie z zaginięciem, czyli najogólniej tragedią, a nie radosnym dla dziecka wydarzeniem, a może nawet najszczęśliwszym dniem jego życia.
      • kill.emall Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:49
        Jeśli matka ma takie rozterki jak Ty, to chyba powinna poszukać pomocy u specjalisty, zanim popsuje sobie relacje z synem, synową, może nawet wnukami. Jak można ślub dziecka odbierać jako osobistą krzywdę lub utratę dziecka?

        To samo uważam.
        • zuleyka.z.talgaru Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 12:06
          Ja też. Ale spoko big_grin w końcu wiadomo skąd się biorą takie tesciowe big_grin
    • anusia_magda Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:55
      Nie wiem dlaczego matki sa tak za synami, ale z moich obserwacji wynika że te matki mają taki raczej oschły kontakt z synami , nawet jesli bardzo ich kochaja, jednak matka z córka inaczej sobie porozmawia niż z synem ( różnica płci) A może tak naprawdę chodzi o rywalizację z inną kobietą a nie o tego syna.
      • blond_suflerka Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 11:58
        Coś moze byc na rzeczy. To raczej nie są zdrowe, serdeczne relacje i normalny smutek wynikający z tego, że dziecko dorasta. Moze to kwestia ulozenia syna w roli partnera albo 'posiadanie' go jako jedynej atrakcji lub też wazny i jedyny obszar gdzie mozna sprawowac kontrole.
        • isa_bella1 Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 12:21
          A moja teściowa traktowała swojego syna jak partnera, teraz juz troche się oduczyła. Pamietam że czesto do niego dzwoniła, np. b. późno, żeby tylko chyba usłyszeć jego głos. Dom też wybudowali wielki, żeby chyba ktoś z nimi został. Ale zaden nie chciał. Uważam ze była zbyt zaborcza. Liczyła się ze zdaniem mojego męża bardziej niż swojego męża. Teraz pod tym kątem sie trochę uspokoiła, ale ma tendencje do bycia samicą alfa w stadzie. Musi zawsze o wszystkim wiedziec i dawać duuużo rad. Poza tym jest ok. smile, ale mieszkać z nia nie da rady, zresztą u mnie nigdy w rodzinie nie istniał model mieszkania na tzw.kupie.
      • 3-mamuska Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 12:00
        A ja hmmm mysle ze to wlasnie slub córki uznam za stratę dziecka.
        Moze dlatego ze bardziej sie i nia boje, jest delikatniejsza niz syn.
    • zuleyka.z.talgaru Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 12:06
      Ten post świadczy tylko o tym, że dzieci kończąc edukację w LO czy równorzędnej szkole powinny wyprowadzać się z rodzinnego domu.
      Wtedy zanim się chłopina ożeni mamusiawariatusia ma szansę przetworzyć rzeczywistość na tyle, żeby nie mieć fochów o brak codziennego kontaktu.
      • kill.emall Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 12:20
        O, to to.
        Wyjazd od rodziców na studia powinien być obowiązkowy big_grin
        • marzeka1 Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 12:47
          To melduję, że starszy syn to 2 rok studiów i widzę jak na dobre mu wyszło, że wyjechał i widujemy się co 2 tygodnie- jakoś ogarnął się i wydoroślał.
          Młodszy też chce wyjechać, ale musi czekać 2,5 roku.
          • kill.emall Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 13:07
            Myślę, że to też jest dobry sposób na to, żeby syn ogarnął ostatecznie takie proste rzeczy jak sprzątanie, zmywanie, pranie. Albo przynajmniej nastawianie urządzeń do tego służących. Jeśli nie dał rady nauczyć się wczesniej.
            • 3-mamuska Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 13:53
              01.04.15, 13:07
              Myślę, że to też jest dobry sposób na to, żeby syn ogarnął ostatecznie takie proste rzeczy jak sprzątanie, zmywanie, pranie. Albo przynajmniej nastawianie urządzeń do tego służących. Jeśli nie dał rady nauczyć się wczesniej.



              Moj syn nie musi sie wyprowadzać zeby wiedzieć co do czego służy.
              Zmywarkę pralkę ma opanowane potrafi i wstawia swoje pranie. Zmywarkę codziennie.
              Robi posiłki zwłaszcza śniadania nie tylko dla siebie, ale i dla młodszego rodzeństwa.
              Sprzątanie ,zakupy.

              Nie pilnuje i nie kontroluje , sam wstaje do szkoły nie sprawdzam mu zeszytow. Sam rozmawia z nauczycielami my dostajemy potrzebne informacje ze szkoły lub syn nas informuje.
              • kill.emall Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 14:56
                To bardzo miło, ale gdybyś uważnie przeczytała i przyswoiła ostatnie zdanie mojego postu, nie musiałabyś w ogóle produkować swojego wink
                • zuleyka.z.talgaru Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 22:08
                  Cichaj, misję ma tongue_out
      • azile.oli Re: Wiesz co... 01.04.15, 12:25
        I znów muszę się z Tobą zgodzić.
        Zbyt długie pomieszkiwanie z rodzicami sprawia, że syn jest traktowany nadal jak dziecko, nad którym trzeba sprawować kontrolę. I który jest pod ręką zawsze, jak trzeba coś załatwić. A jak mu to nie odpowiada, czy nie ma ochoty, to łatwo go wbić w poczucie winy, mieszkając pod jednym dachem.
        • dziennik-niecodziennik Re: Wiesz co... 01.04.15, 13:03
          a niekoniecznie. moj maż mieszkał z rodzicami dopóki sie nie przeprowadził do mnie. ja mieszkałam z rodzicami (pomijając studia wyjazdowe) do tego samego momentu. to jest naprawde kwestia stosunków miedzyludzkich.
        • 3-mamuska Re: Wiesz co... 01.04.15, 13:03
          A ja bym chciała zeby młode (syn,corka) mieszkały w domu do skończenia studiow.
          Bardzo ważny powód to taki, ze nie musiałyby brac kredytu studenckiego az tak dużego.
          Syn mojej siostry jak skończy studia bedzie miał około 56 tys £ kredytu do spłacenia.
          Od stycznia dostał stypendium , w przyszłym roku taniej wynajmie mieszkanie moze uda sie zmniejszyć ten dług.
          Zaczął tez weekendowo pracować.
          Ale i tak ogromne pieniadze zostanie mu do spłacenia.
          Dlatego wolałbym zeby jeszcze te 3 lata pomieszkaly. Ja za dom i tak płace i tak.

          Drugi powód to pomoc w opiece nad autysta, zawsze moge go zostawić ze starszymi i wyskoczyć do sklepu czy cis załatwić.
          Bedzie ciezko , choc mozliwe ze kiedys bedzie mogl zostac sam.
          Choc wiadomo ze jak postanowią sie wyprowadzić to nie bede im utrudniać.
          I sama ogarne opiekę znajde ośrodek opieki dziennej ,czy znajde mu asystenta na kilka godzin w tygodniu.
          • zuleyka.z.talgaru Re: Wiesz co... 01.04.15, 13:07
            Ten drugi powód - chore, chore, chore. Darmowe opiekunki. Rzyg.
            • 3-mamuska Re: Wiesz co... 01.04.15, 13:48
              Odpowiadasz na:
              zuleyka.z.talgaru napisała:

              > Ten drugi powód - chore, chore, chore. Darmowe opiekunki. Rzyg.

              Chora to jestes ty i masz najwidoczniej bulimię skoro wymiotujesz bez przyczyny.
              • zuleyka.z.talgaru Re: Wiesz co... 01.04.15, 13:51
                Chore jest to, że wykorzystujesz swoje dzieci do opieki nad tym niepełnosprawnym i jeszcze oczekujesz, że całe życie będą się nim zajmować, żebyś Ty nie ponosiła dodatkowych kosztów. Nie mieści mi się to w głowie. Ale ogólnie - Twoje dzieci Twoja sprawa.
                • mynia_pynia Re: Wiesz co... 01.04.15, 14:00
                  Załamujesz mnie. Jeśli bym miała niepełnosprawną siostrę to co mam udawać że jej nie ma? Wyjść na spacer czy po prostu posiedzieć i nawet prowadzić monolog zawsze można i nie traktowałabym tego jako darmowej opieki.
                  Za chwile pewnie będziemy rodzeństwu płacić żeby się ze sobą trochę pobawili. Rodzina to takie dziwne słowo dzisiaj.
                  • zuleyka.z.talgaru Re: Wiesz co... 01.04.15, 14:04
                    Dorosli ludzie pracują, mają swoje rodziny - rozumiem, ze to nie ma znaczenia, bo po pracy zamiast do swojej rodziny trzeba lecieć do niepełnosprawnego rodzeństwa.
                    Co innego wpaść nawet 3 razy w tygodniu na godzine-dwie a co innego zapierdzielać na kolejny etat u rodziców.
                    • mynia_pynia Re: Wiesz co... 01.04.15, 14:17
                      Mam nadzieje że nie masz dzieci ani rodziny.
                      Wychodząc za mąż zakładasz pewne oczywistości, czyli ze mąż cię będzie kochał i szanowała, że będziecie prowadzić wspólnie dom. Rodząc dzieci wiesz że będziesz je utrzymywać do dorosłości a często i dłużej, że rodzeństwo będzie się lubić i szanować i nie będzie robić sobie krzywdy.
                      Owszem są wyjątki, są dzieci które bestialsko mordują swoich rodziców, są mężowie którzy tłuką swoje żony i nie rzadko zabijają je, są rodzice którzy mordują swoje dzieci - ale to się nazywa PATOLOGIA.
                      • zuleyka.z.talgaru Re: Wiesz co... 01.04.15, 22:13
                        I co to ma do mojego postu?
                        Gdzie ja pisałam, że rodzina ma się nie szanować? Ale szacunek nie oznacza poświęcania całego życia dla upośledzonego rodzeństwa, bo mamusia tak chce.
                    • kota_marcowa Re: Wiesz co... 01.04.15, 14:37
                      Niestety znam taką rodzinę. Pierwsze dziecko z zespołem downa, głęboko upośledzone, nie zdolne do samodzielnej egzystencji, natomiast ruchowo całkiem sprawne, agresywne, rodzice celowo urodzili jeszcze dwójkę dzieci, żeby brat miał opiekę jak oni już nie dadzą rady. Siostry tego chłopca, od najmłodszych lat przechodzą pranie mózgu, że mają się opiekować bratem, bo żaden dom opieki nie wchodzi w grę. Wiem to, bo rodzice sami się chwalą jak dobrze wytresowali córki. Te dziewczyny już na starcie mają zmarnowane życie.
                      • kota_marcowa Re: Wiesz co... 01.04.15, 14:43
                        I moim zdaniem niemoralnym jest, wymaganie opieki od zdrowego rodzeństwa, nad upośledzonym bratem/siostrą.
                        • zuleyka.z.talgaru Re: Wiesz co... 01.04.15, 22:09
                          Dokładnie.
                        • 3-mamuska Re: Wiesz co... 02.04.15, 00:10
                          Kotka a czy strsze rodzeństwo mize zostac kilkanaście minut z młodszym rodzeństwem bo matka skoczy do sklepu po mleko, lub z psem do parku.
                          Nie ważne czy upośledzone czy nie?
                          I nie pisze o małym dziecku bo to juz 17-latek.

                          Niemoralne to jest podejście do osob niepełnosprawnych .
                          Najlepiej obozy porobić jak dla Żydów.

                          Napisałam ze pomagają od czasu do czasu.
                          A nie zajmują sie bo mi sie nie chce.
                          I moj syn nie jest upośledzony.
                          Jest bardzo mądry , ma kłopot z komunikacja, ale jak kazdy 7-latek moze zrobic cos głupiego.
                          • kota_marcowa Re: Wiesz co... 02.04.15, 20:18
                            Ale tu mówimy o dorosłych ludziach, którzy mają swoje życie i oczekiwanie od nich, że będą na każde zawołanie, a nie o tym, że nastolatek pół godziny popilnuje młodszego brata.
                      • arwena_11 Re: Wiesz co... 01.04.15, 17:23
                        Miałam na studiach koleżankę, która w dniu 18 urodzin wyszła z domu nieomal z 1 koszulą.
                        Rodzice urodzili ją właśnie, żeby brat z ZD miał opiekę w przyszłości.
                        Przeżywała w domu koszmar. Nie mogła iśc do koleżanki, bo brt, na podwórko musiała ciągać brata.
                        Jedyny oddech miała w szkole. Dzięki wychowawczyni w liceum, udało jej się załatwić zmianę szkoły na inną w innym końcu Polski z internatem. Rodzice nie wiedzieli gdzie jest. Wiedziała tylko babcia, która pomagała jej po kryjomu.
                        Dziewczyna sama do wszystkiego doszła, było jej bardzo ciężko, ale jak opowiadała, drugi raz zrobiłaby to samo.
                        Wiem, że po studiach planowała sprzedaż domu babci i kupienie mieszkania w Warszawie lub okolicach i zamieszkanie z babcią. Co z tego wyszło to nie wiem, bo nam się kontakt urwał. Z rodzicami nie chciała mieć nic wspólnego.
                    • 3-mamuska Zuleyka.z.talgaru 02.04.15, 00:05
                      zuleyka.z.talgaru napisała:

                      > Dorosli ludzie pracują, mają swoje rodziny - rozumiem, ze to nie ma znaczenia,
                      > bo po pracy zamiast do swojej rodziny trzeba lecieć do niepełnosprawnego rodzeń
                      > stwa.
                      > Co innego wpaść nawet 3 razy w tygodniu na godzine-dwie a co innego zapierdziel
                      > ać na kolejny etat u rodziców.


                      Ty umiesz czytać czy sama sobie dopowiadasz?

                      Moj syn nie jest dorosły i nie pracuje i nie ma swojej rodziny.
                      Po szkole wraca do domu. Czasem wyjdzie gdzieś z kolegami.
                      Jak dzisiaj, był kilka godzin na lunchu i kinie, corka od 9-19 była w stadninie u swoich ukochanych koni. I to ja siedzialam z młodym.
                      Zostają z bratem wraz z siostra czasami 30 minut w tygodniu ,czasem wychodzi 5 godzin.
                      A najcześciej jest to transakcja wiązana, maja wyjsc z psem , ale ja ide a oni czasem wola z nim zostac.
                      Gdybym miała zaplacic komus to wyszłoby z 50£ na tydzien. (Za 5 godzin)
                      Wiecej mnie kosztują zachcianki syna, (nie podstawy ktore muszę mu zapewnić)
                      Lub córki, której 1 lekcja koni to 40£.
                      Nie licząc sprzętu ciuchów .

                      Wiec krzywda im sie nie dzieje. Naprawde nie musisz martwić sie o moje dzieci ktore tak pracuja i sa tak wykorzystywane.
                      Tak sprzątają odkurzają, kosza trawnik, składają pranie itp.

                      Moja corka sama kiedys nie pytana, powiedziała , ze ona chce sie zając bratem kiedys gdy nas juz nie bedzie. Spytała co z młodym gdy dorośnie, to jej powiedziałam jakie sa opcje i sama zaproponowała. Choc wiadomo ze to sie moze zmienić.

                      Starszy syn sam chetnie bawi sie z bratem nawet jak ja jestem.
                      Kocha go po prostu.

                      Odpuść bo śmieszna sie robisz... No chyba ze próbujesz potrzymać dyskusje. Hihi.
                      • zuleyka.z.talgaru Re: Zuleyka.z.talgaru 02.04.15, 00:09
                        Śmieszna to Ty jesteś, że się non stop tłumaczysz. Po co?
                        • 3-mamuska Re: Zuleyka.z.talgaru 02.04.15, 00:12
                          Ja sie nie tłumacze, napisałam jak to wyglada , bo jeszcze gotowa jestes w swojej chorej wyobraźni, uznać ze jak w poście wyżej zmuszam dzieci do opieki nad bratem.
                          I nie maja zycia ani rozrywek.

                          Jestes gorzej chora niz moj syn.
                          • zuleyka.z.talgaru Re: Zuleyka.z.talgaru 02.04.15, 00:16
                            A co Cię obchodzi moje zdanie na temat Twojej rodziny? I tak, tłumaczysz się, a mnie to niewiele interesuje.
                • 3-mamuska Re: Wiesz co... 01.04.15, 14:08
                  zuleyka.z.talgaru napisała:

                  > Chore jest to, że wykorzystujesz swoje dzieci do opieki nad tym niepełnosprawny
                  > m i jeszcze oczekujesz, że całe życie będą się nim zajmować, żebyś Ty nie ponos
                  > iła dodatkowych kosztów. Nie mieści mi się to w głowie. Ale ogólnie - Twoje dz
                  > ieci Twoja sprawa.

                  Chora to jestes ty juz ci napisałam. To ze od czasu do czasu zostaną z młodym czy ma autyzm czy nie, bo kiedys syn zostawił z młodsza siostra. Bardziej jest to dotrzymanie towarzystwa niz opieka.

                  Nie ponoszę kosztów, bo dziecko ma szkole i w domu jest o 16 godzinie, a zostają z nim od czasu do czasu.

                  Masz cos z głowa hehe ,3 lata to całe zycie niezłe....
                  Mieszkam w kraju gdzie syn ma darmowa opiekę i ja pomoc nawet gdy ja chce wyjsc do fryzjera.
                  Wiec argument nie ponoszenia kosztów od czapy.

                  I dzieciaki jesli chca to z nim zostają jesli nie młody idzie ze mna. A w dodatku ja nie pracuje i załatwiam większość rzeczy w czasie 8 godzin kiedy on jest w szkole o 8 zabiera go bus z domu i odwozi o 16.

                  A wzmianka "twoje dzieci twoja sprawa " to wlasnie moja sprawa a ty idz sobie "porzygaj"
                  Zabawna jestes.

                  Pewnie masz tylko jedno dzieco. I stad twoja minimalna wiedza na temat wspólnej opieki rodzeństwa.
                  A młody jest samodzielny. Trzeba tylko popatrzeć czy nie kombinuje czegoś głupiego a to da sie ogarnąć z nad monitora laptopa czy czytając książki.
                  • zuleyka.z.talgaru Re: Wiesz co... 01.04.15, 14:10
                    No więc po kiego się tłumaczysz? Naprawdę nie musisz skoro Cię moje zdanie ani ziębi ani parzy. Kompleksów chyba nie masz.
                    • kill.emall Re: Wiesz co... 01.04.15, 14:58
                      Też się zastanawiam, po co te tłumaczenia.
                      • 3-mamuska Re: Wiesz co... 02.04.15, 00:13
                        Po to ze koleżanka ma wybujała wyobraźnie.
                        I chciałam jej uzmysłowić ze tak nie jest bo spac mize biedaczka nie bedzie mogła.
                        • zuleyka.z.talgaru Re: Wiesz co... 02.04.15, 00:15
                          Pogrążasz się. Naprawdę. I nie tłumacz się więcej -bo mnie naprawdę nie interesuje Twoje życie rodzinne.
    • lady-z-gaga Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 13:09
      Czy Twoje obserwacje mają związek z przyszłą teściową córki, czy tylko tak sobie, bez powodu, założyłas wątek? wink
      • kota_marcowa Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 14:40
        > Czy Twoje obserwacje mają związek z przyszłą teściową córki, czy tylko tak sobi
        > e, bez powodu, założyłas wątek? wink

        Najwidoczniej w ten sposób odreagowuje stresy przedślubne, trochę hejtu na forum i ciśnienie spada wink
    • mynia_pynia Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 13:56
      No przecież tak jest w naszej kulturze, że w 70% matka syna jest na straconej pozycji, bo kobiety ciągną męża do swojej rodziny.
      Np, moi niedoszli teściowie - super ludzie, obecnie mam tylko teścia też świetny facet ale jednak częściej odwiedzamy moją mamę.
      • zuleyka.z.talgaru Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 13:58
        No ta matka tego syna z pewnością robiła to samo smile więc pretensji mieć nie powinna.
    • arwena_11 Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 14:44
      moi teściowie byli zmartwieni, bo mąż poszedł do pracy na całkiem dobrą pensję i liczyli że będzie sie dokładał do budżetu ( czytaj oddawał pensję rodzicom a sobie zostawiał kieszonkowe )
      A tu niespodzianka
      • verdana Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 15:09
        Czy ja wiem? Mój syn pewnie we wrześniu weźmie ślub, a poczucie straty mam zerowe. Może dlatego, że od paru lat mieszka z narzeczoną, zatem nie widzę żadnej różnicy, czy ten ślub weźmie czy nie. No i jakoś nie widzę, abym straciła cokolwiek w wyniku faktu, że ma partnerkę.
        • chocolate_cake Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 16:32
          Może azile.oli czuje się jakoś za młoda aby zostać teściową? Tak sobie gdybam, nie wiem.
          Moja mama została teściową w wieku, w którym ja jestem teraz. Dla mnie to totalna abstrakcja, chyba mam jeszcze dużo czasu wink
    • asmarabis Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 19:44
      A ty juz po slubie corki, ze teraz zaczynasz pisac o synach? Jak sie udal slub i wesele?
    • aankaa Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 21:19
      matki synów bardziej postrzegają ich ślub jako utratę dziecka. I to chyba niezależnie od stopnia związania z synem

      zapewniam Cię, że nie wszystkie
      ot, przekazałam chłopię (z jego wadami i zaletami) w inne ręce big_grin
    • rycerzowa Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 01.04.15, 23:45
      azile.oli napisała:

      > takie odnoszę wrażenie, że ma
      > tki synów bardziej postrzegają ich ślub jako utratę dziecka.

      "Utrata" to złe słowo, to nie tak, ale też zauważyłam, że matki są zazwyczaj bardziej zadowolone z zamążpójścia córki, niż z ożenku syna, i bardziej z zięcia, niż z synowej.
      Niezależnie od "jakości" tychże.

      Wynika to chyba z ciągle patriarchalno-wiejskiej mentalności naszego społeczeństwa.
      Mężczyzna (syn) to jest ktoś, kto może wybierać, więc zawsze może wybrać lepiej.
      A dziewczyna niech bierze, co sie trafiło, bo drugi raz może się nie trafić.

      Urodziłą się dziewczyna?
      "Najpierw czesz
      Potem strzeż
      I jeszcze dopłać komu
      Żeby zabrał z domu".


      Chce zabrać, chociaż dziewczyna taka młoda? Niech bierze, bo potem kandydat może się rozmyślić.
      Rodzice "dopłacą", ale są zadowoleni, że mają problem z głowy, bo córka wydana.
      Gdyby zaś chciał żenić się 20-letni chłopak?
      Szkandał!
      Bo przecież on zawsze może się ożenić, czy teraz, czy potem!

    • anestezjolog72 Re: Matka, ślub dziecka, płeć, a poczucie straty. 02.04.15, 09:40
      Na ślubie moja teściowa powiedziała: my nie stracilismy syna , zyskaliśmy córkę. Potem róznie między nami bywało- jak w rodzinie. Czasem miałam do niej pretensje, czasem ona do mnie, potrafiłysmy się pokłocić, pogodzić,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka