Dodaj do ulubionych

Dzieci "odmiennej" orientacji

01.04.15, 22:22
Zróbmy sobie taki przeskok o x lat.
W sąsiednim wątku jedna forumka pisze, że "głupio by się czuła", gdyby syn przyprowadził zięcia, a nie synową wink.
A Wy?
Robiłybyście "dżihad", przeżywałybyście dramat z powodu czegoś, na co człowiek nie ma wpływu?
(BTW, niedawno zaszokowałam moją mamę twierdząc, że dla wielu kobiet lepszy byłby związek lesbijski niż damsko-męski, bo sądzę, że obie panie umiałyby się o siebie troszczyć, a mężowie... cóż, nie zawsze wink. Moja matka się z lekka zapowietrzyła ).
Ja na dzień dzisiejszy wiem jedno.
Chciałabym, bardzo bym chciała, żeby moje dziecko żyło w przyszłości w UDANYM związku, nieważne jakim.
Obserwuj wątek
    • lafiorka2 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:25
      miałam kiedyś szefostwo których syn przyprowadził zięcia....Poszli na pielgrzymkę do Częstochowy big_grin
      • lily-evans01 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:29
        Z radości? wink
      • andaba Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:30
        Pewnie bym nie wyklęła, ale na zachwyt nie miałoby co liczyć.
        A udanych związków to teraz jest tak mało, ze pasuje dzieciom życzyć samotności, przynajmniej sobie nie będą nerwów szarpać.

        • triss_merigold6 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:33
          No, ja bym chciała mieć wnuki.
          • lauren6 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:36
            Ja tak samo. I w zasadzie to moje jedyne "ale".
            • andaba Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:41
              Ja sie pewnie jakichś doczekam...
              Więc spokojnie niektórym mogę nie życzyć wikłania się w jakiekolwiek związki.
              • triss_merigold6 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:47
                Ty masz piątkę, tak? To masz duże szanse.
                Moja teściowa ma szóstkę. Z tej szóstki dwoje nie ma dzieci, czyli 1/3. Znam do cholery i trochę rodzeństw z których z dwójki dorosłych dzieci tylko jedno ma własne.
                • heca7 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:55
                  Moja mama ma taką znajomą. Babka ma dwoje dzieci. Dzieci - syn i córka dobrze po 40. Są starym kawalerem i panną. Dzieci nie ma żadne. Mieszkają z mamusią.
                  I ta stara kobieta mówi mojej matce , że to jej największa tragedia w życiu- ani jednego wnuka.
                • banksia Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 03.04.15, 00:38
                  No i..... ?
            • lily-evans01 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:56
              Dziewczęta, a jak Wasze dzieci nie będą chciały się rozmnażać?
              Ot tak po prostu, ze zdroworozsądkowej kalkulacji, z wygody.
              Mam w dalszej rodzinie dziewczynę 100% hetero, od 2 lat w małżeństwie (bardzo partnerskim).
              No i cóż, zawsze jest coś ciekawszego od bycia w ciąży i pielęgnacji niemowląt - miesiąc we Włoszech z małżonkiem , zakończenie aplikacji, otwarcie własnej kancelarii, kolejne wakacje itp. A latka lecą. Dziewczyna nie jest sfrustrowana swoim zegarem biologicznym, bynajmniej.
              • kill.emall Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:00

                Ile ma lat? smile
                • lily-evans01 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:03
                  33
                  • lauren6 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 13:23
                    To ma jeszcze czas na dzieci
              • zuleyka.z.talgaru Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:01
                No, a to jakiś obowiązek mieć dzieci/wnuki?
                • lily-evans01 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:04
                  Dla mnie żaden.
                  Moja mama NIGDY nie naciskała, to muszę jej przyznać.
                  Ale dziewczyny piszą, że tych potencjalnych wnuków byłoby szkoda...
                  Sugeruję więc nieśmiało, że laska 100% hetero wcale nie musi chcieć mieć dzieci wink.
                  • triss_merigold6 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:09
                    Liczę na to, że któreś jednak będzie chciało.
                  • zuleyka.z.talgaru Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:33
                    No to może niech zdeponuje nasienie w zamrażarce tongue_out będzie miała potencjalne wnuki przy sobie ;P
                    • lily-evans01 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:34
                      Uch, zadławiłam się twarożkiem. Waniliowym. Otworzyłam wiaderko mmm wink.
                      • zuleyka.z.talgaru Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:56
                        Przepraszam smile
              • echtom Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:04
                > Dziewczęta, a jak Wasze dzieci nie będą chciały się rozmnażać?

                Przecież nie zmuszę smile Ale w przypadku trójki jest spora szansa, że chociaż jedno zechce.
          • kill.emall Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:37
            Ale to nie jest wykluczone smile
            • triss_merigold6 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:40
              Nie akceptuję kupowania dzieci od surogatek ani adopcji przez homoseksualistów.
              Nie, nie z powodów religijnych, jestem niewierząca.
              • kill.emall Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:46
                Nie z surogatką, nie adopcja.
                Lesbijka może mieć i wychowywać swoje dziecko (kwestia dawcy nasienia, ale to może być przyjaciel), a gej również może zostać dawcą dla dziecka przyjaciółki. Kiedyś czytałam artykuł o takich "układach" - chyba w USA - wręcz lesbijka z gejem dogadują się, mieszkając jak rodzina i wychowując dziecko jako mama i tata (sztuczne zapłodnienie), tylko potrzeby seksualne realizują poza tym układem.
              • bi_scotti Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 00:01
                triss_merigold6 napisała:

                > Nie akceptuję kupowania dzieci od surogatek ani adopcji przez homoseksualistów.
                >
                > Nie, nie z powodów religijnych, jestem niewierząca.

                No ale Ty masz syna i corke, tak? Corka lesbijka spokojnie moze moze miec jak najbardziej jej wlasne dziecko albo placac za usluge ze sperm bank, albo np. umawiajac sie z gay friend, ze on da nasienie - bywaja takie uklady, dzialaja OK. Wiec nie desperuj wink Zeby sie tylko chcialo chciec big_grin
              • kalina_lin Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 09:18
                >Nie akceptuję kupowania dzieci od surogatek ani adopcji przez homoseksualistów

                Co z tego, że Ty nie akceptujesz? Twoje dzieci mogą mieć krańcowo odmienne poglądy i pomysł na życie.
                • triss_merigold6 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 10:26
                  Mogą. Nigdzie nie jest powiedziane, że musimy się zgadzać i mieć identyczne poglądy.
                  • kalina_lin Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 11:18
                    No więc nie rozumiem czemu zastrzegasz swój brak akceptacji dla pewnych rozwiązań i co z tego deklarowanego braku akceptacji miałoby wynikać. Przecież wątek dotyczy (hipotetycznej) przyszłości dzieci.
                    Czy gdyby któreś z nich zdecydowało się skorzystać z komórek od dawcy/dawczyni, pomocy surogatki, czy adopcji po to aby wychować dziecko w związku homoseksualnym, to odrzucisz takiego wnuka? A co zrobisz w przypadku skorzystania przez któreś z Twoich dzieci z w.w. rozwiązań w związku heteroseksualnym?
              • banksia Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 03.04.15, 00:46
                Czyli taki wnusio bylby syntetyczny, wolalabys wiec nie miec zadnego, dobrze rozumiem?

                A co jesli twoje potencjalnie odmiennie zorientowane dziecko mialoby silna potrzebe posiadania dzieci? A, no nie zaakceptujesz. Proste; )
          • princess_yo_yo Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 11:25
            no ale to akurat jest zaden problem, zwlaszcza w przypadku corki lesbijki. jesli to twojemu synowi przydazy sie bycie gejem to rzeczywiscie kwestia wnokow bedzie trudniejsza do zrealizowania.
    • triss_merigold6 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:29
      Może nie poszłabym na pielgrzymkę i nie robiła dżihadu - bez sensu, przecież nie byłby skuteczny, ale czułabym się głupio. Na szczęście 10-latek nie wykazuje nietypowych zainteresowań.
      Co do związków lesbijskich, chyba rozgoryczenie przez Ciebie przemawia.
      • lily-evans01 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:33
        Co do związków lesbijskich - pewnie tak wink. Dodam, że w otoczeniu znajomych niestety naprawdę nie widzę układu, w którym obydwoje, i facet, i babka, równo się starają i budują związek. Raczej panowie uważają, że im się "należą" pewne rzeczy z klucza (a obie strony pracują i są wykształcone, skala zarobków podobna!).
        Co do ewentualnych ciągot własnego dziecka wobec własnej płci - cóż, to nie jest coś, co można zmienić i przepracować, prawda? Wolałabym akceptować i przyczynić się do harmonijnego związku, niż wpędzić córkę w problemy, kompleksy i w efekcie w ramiona cynicznego gnoja/gnojówy.
    • klamkas Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:33
      Nie robiłabym dżihadu i nie szła na pielgrzymkę, ale nie byłabym szczęśliwa.

      Co do jakości związków - znam 3 osoby homoseksualne, żadna nie jest w stałym związku mimo "słusznego" wieku, kolejni partnerzy zmieniają się jak w kalejdoskopie, jedna w ogóle nie bywa w związkach, tylko miewa "przygody", więc z tą "lepszością" i zrozumieniem byłabym bardzo ostrożna.

      Wzajemne zrozumienie nie jest zależne od płci, a od dopasowania i zdolności myślenia/empatii.
      • lily-evans01 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:36
        Ano, bo ich za dużo nie jest (chyba z 7% populacji?) i pewnie trudniej trafić na sensownego ktosia, niż w związku hetero wink.
        Co do wzajemnego zrozumienia, zawsze fizycznie pociągali mnie jedynie mężczyźni, natomiast więcej zrozumienia znalazłam zdecydowanie u innych kobiet.
        • triss_merigold6 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:38
          Jakie 7%, chyba prędzej 2%. Seksualnie alternatywni starają się bardzo zawyżyć statystyki, ale bez przesady.
          • lily-evans01 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:40
            No właśnie, więc tym trudniej trafić na fajnego człowieka -towarzysza reszty życia.
          • baltycki Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:14
            Masz taki sam dowod na 2%, jaki ona na 7%,
        • klamkas Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:47
          A ja się rozumiem/rozumiałam z jedną (JEDNĄ) kobietą. Czasami się śmiejemy, że nasze hetero podejście odebrało nam pełnię szczęścia. Z mężczyznami miałam więcej szczęścia.
      • zuleyka.z.talgaru Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:02
        Ja znam parę gejów. Razem od 14 lat. Nie wiem czy to wiele lat czy nie, ale na pewno więcej niż niejedno rozwiedzione heteroseksualne małżeństwo.
        • klamkas Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:16
          A ja znam kilka takich par hetero. I o czym to świadczy? O tym, że jednej parze na ileś tam się udaje i orientacja nie ma tu nic do rzeczy.
          • zuleyka.z.talgaru Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:34
            No tak, ale odpowiadałam na post, który twierdzi,że takie pary nie są trwałe. Więc podałam przykład trwałej.
    • moofka Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:35
      nie, nie jest mi wszystko jedno
    • semihora Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:37
      Obojętne, nie mam z tym problemu.
    • mamaa3d Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:39
      Mi któraś w moim wątku o czwartym dziecku przepowiadała jedną córkę daleko ode mnie, jedną lesbijkę i starą pannę big_grin , że niby na wnuki i tak mam się nie nastawiać, więc niech będą lesbijkami byle by szczęśliwe smile
      A tak dodatkowo wydaje mi się, że tatusiom łatwiej zaakceptować córkę les, niż syna geja, to tak z obserwacji, bo przyjaźnie się z dwoma osobami o innej orientacji i takie są ich spostrzeżenia.
      Nie, nie robiłabym "dżihadu", ale np. mój tata już by miał z tym problem.
    • 18lipcowa3 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:39
      Byłoby mi przykro, smutno, ale pewnie by mi przeszło bo wolę żeby córka była szczęsliwą lesbijką niż szczęsliwą singielska, a i na szczęscie mam córki - one mają szanse przynajmniej mieć dzieci, swoje biogiczne bez bycia w związku z mężczyzną.
      Bardziej mi zależy na macierzyństwie dzieci niż na tym że muszą byc HETERO.
      • triss_merigold6 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:41
        No to w wypadku córki mam podobnie.
    • hermenegilda_zenia Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:39
      Nie miałoby to dla mnie znaczenia - życie seksualne mojego dziecka nie jest moją sprawą. Kwestia wnuków jest dla mnie kluczowa; będą to będą, jak nie to nie.
      • hermenegilda_zenia Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:39
        Kwestia wnuków NIE jest dla mnie kluczowa, miało być.
    • mruwa9 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:42
      jest mi to zupelnie obojetne i perspektywa ewentualnego homoseksualizmu moich dzieci ani mnie nie przeraza, ani nie gorszy.
      Stuprocentowa akceptaja i tolerancja.
      • triss_merigold6 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:44
        Mieszkasz w takim kraju, że nawet gdyby Cię to gorszyło lub przerażało, to nie mogłabyś się głośno przyznać publicznie. big_grin
        • mruwa9 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:49
          gdy mieszkalam w Polsce tez mnie to nie gorszylo.
          Mialam kiedys (jeszcze w Polsce) zamysl zapoznac i zeswatac dwoch znajomych mi gejow, bo tak do siebie (wedlug mnie) pasowali smile ale kazdy z ich jest w swoim szczesliwym zwiazku.
    • grave_digger Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:44
      Rozmawiamy o tym często z córkami (8 i 10 lat), bo to ich ulubione tematy - orientacje, sex - są w takim wieku, że się tym emocjonują. No i mówię im, że nie ma znaczenia czy będą lesbijkami, są moimi córkami i kocham je bez względu na wszystko. Że wstydzić to się można złych czynów a nie orientacji.
      Naprawdę, nie ma dla mnie to znaczenia czy będę miała zięcia czy synową/córową wink Ja tylko pragnę by były szczęśliwe i szły swoją drogą.
    • echtom Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:45
      > Zróbmy sobie taki przeskok o x lat.

      Nie dla wszystkich przeskokwink A na temat - dżihadu i dramatu bym nie robiła, ale miałabym materiał do przepracowania. Choć zgadzam się, że w przypadku córek jest chyba trochę łatwiej.
      • lily-evans01 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:52
        Dlaczego w wypadku córek jest łatwiej?
        To druga tego typu opinia w tym wątku.
        Zechciałabyś uzasadnić? wink
        • echtom Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:01
          Raz, że łatwiej o biologiczne wnuki, dwa, że więzi emocjonalne między kobietami i ich okazywanie ogólnie (kulturowo) są łatwiejsze do zaakceptowania. Także wspólne mieszkanie - zdarza się w układzie matka-córka lub dwie siostry, podobnie jak wspólne wychowywanie dziecka.
        • zuleyka.z.talgaru Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:03
          Może nie lubi anala tongue_out <żart>
          • baltycki Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:17
            Ktos Ci juz powiedzial, ze jestes szurnieta?
            • zuleyka.z.talgaru Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:19
              Nie, ale widzę, że namiętnie mnie diagnozujesz. Wystaw mi jeszcze L4 i będzie cacy.
          • lily-evans01 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:24
            Ale to nie ona ma lubić wink.
            • zuleyka.z.talgaru Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:35
              No ale to tak jak z synowymi - syn lubi swoją kobietę a mamusia nie dzierży tongue_out
    • ophelia78 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:49
      Jest mi to doskonale obojetne - jeśli moj syn okaze sie gejem, nie bede miala z tym najmniejszego problemu.
      Powiedzialabym nawet, ze miałoby bo pewna zalete: gdybym mialam ziecia zamiast synowej, na zawsze bylabyn najważniejsza kobieta w zyciu mojego syna big_grin
    • kota_marcowa Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:50
      Wolałabym mieć syna geja, niż księdza.
      Choć wnuki może dać zarówno jeden jak i drugi wink
      • kill.emall Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:00
        Ja wolałabym syna geja niż fanatyka religii jakiejkolwiek.
        • zuleyka.z.talgaru Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:05
          a ksiądz gej? big_grin
          • lily-evans01 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:08
            Cóż, jest wtedy nadzieja, że żadne dziecko spłodzone naturalną drogą nie będzie miało taty księdza wink
            • kota_marcowa Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:26
              Gorzej jak gustuje w ministrantach uncertain
          • kill.emall Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:31
            Nie sądzę. Wyssa nienawiść do wszelkich kościołów z mlekiem matki smile
            • kill.emall Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:31
              *wyssie?
    • kropkacom Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:54
      Jest mi obojętne. Obawiałabym się tylko reakcji dalszej rodziny i może niedojrzałego społeczeństwa.
    • zuleyka.z.talgaru Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 22:59
      Mi tam obojętnie. Ja z nimi mieszkać nie będę ani spać w jednym łóżku smile
    • alexa0000 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:18
      Mojej mamie było "wszystko jedno", do czasu, gdy jej syn powiedział jej, ze jest gejem. Ja tez byłam nastawiona pt "boże, jaki to problem", dopóki nie dowiedzialm sie od brata o jego orientacji. Było...dziwnie przez chwilę,teraz jest oczywiscie OK. Ale dziwnie było, nie przeczę. Taki klimat w Polsce.
      • echtom Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:35
        > Taki klimat w Polsce.

        Cóż, może kiedyś dogonimy kraje bardziej rozwinięte, bo to naprawdę straszne zacofanie, że ludzie chcą mieć standardowe heteroseksualne dzieci i standardowe wnuki wink
        • alexa0000 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:50
          Mam wrazenie, ze juz jest lepiej. Tzn moi znajomi OK z tym niusem, ale na poczatku byli lekko zdziwieni. Nadal niektorzy ludzie sadzący teksty typu 'te pedały" robią sie zieleni po mojej inforrmacji pt. mój brat jest homo, ale i tak mam wrazenie, ze jest lepiej.
        • alexa0000 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:53
          Oj, własnie do mnie dotarło przesłanie twojego posta. Wycofuję zatem wczesniejszy, napisany pod twoim adresem.
        • lily-evans01 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 00:04
          No wiesz, chcieć to sobie można - a na orientację nie masz wpływu, nawet wychowaniem, i tyle (chyba, że wychowasz człowieka całkowicie represjonującego swoją seksualność, ale jako to mam sens).
          • lily-evans01 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 00:05
            * jaki to ma sens.
            Klawiatura mi wariuje. Za dużo twarożku wink.
      • bi_scotti Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 00:09
        alexa0000 napisała:

        > Mojej mamie było "wszystko jedno", do czasu, gdy jej syn powiedział jej, ze jes
        > t gejem. Ja tez byłam nastawiona pt "boże, jaki to problem", dopóki nie dowiedz
        > ialm sie od brata o jego orientacji.

        To ciekawe, co piszesz, bo ja znam naprawde duzo rodzin, w ktorych przynajmniej jedno dziecko jest homosexual i wlasciwie wszyscy rodzice i rodzenstwo takiej osoby zawsze przyznaja, ze od "zawsze" wiedzieli, ze John czy Jane byli ... inni i ze moment gdy John lub Jane to wyartykulowali bylo czyms oczywistym jak potwierdzenie tego, czego kazdy i tak byl swiadomy od lat. Cos jak w pieknej historii "Philomena" smile
        www.imdb.com/title/tt2431286/
        • zuleyka.z.talgaru Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 00:10
          Biscotti - tu jest Polska, halo smile
          • bi_scotti Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 00:16
            zuleyka.z.talgaru napisała:

            > Biscotti - tu jest Polska, halo smile

            Ale co to ma to rzeczy? Patrzysz na swoje dziecko codziennie, kochasz je, obserwujesz, sluchasz i mowisz do niego/do niej. I wyciagasz wnioski, ze jest np. leniuszkiem albo ze ma sluch absolutny, albo ze synek woli chlopakow niz dziewczyny, albo ze ma klopoty z matma etc. etc. etc. I budujesz jakis tam obraz tego Twojego dziecka a ono ktoregos dnia werbalizuje to, co Ty juz i tak wiesz, ze jest czyli np. ze jest gay albo, ze chce byc spiewakiem w operze, albo ze wybiera sie na studiowac literature francuska a nie fizyke teoretyczna. Life.
            • zuleyka.z.talgaru Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 00:17
              Nie, w Polsce standardowe myślenie jest takie jak wyżej - on.ona są hetero i będę mieć wnuki - w ogromnym uproszczeniu. 90% rodziców nie dopuszcza do siebie myśli, że ich dziecko może mieć inną orientację seksualną niż standardowo uznana w tym kraju.
            • aandzia43 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 01:00
              > Ale co to ma to rzeczy? Patrzysz na swoje dziecko codziennie, kochasz je, obser
              > wujesz, sluchasz i mowisz do niego/do niej. I wyciagasz wnioski, ze jest np. le
              > niuszkiem albo ze ma sluch absolutny, albo ze synek woli chlopakow niz dziewczy
              > ny,

              Tez mnie to zawsze zastanawiało. Że córka zapowiada się na hetero wiedziałam od jej lat przedszkolnych. Ale jak widzę, czego ludzie czasem nei widzą, chociaż gapią się na swoje pociechy codziennie...
            • lily-evans01 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 11:37
              To ma do rzeczy, że wciąż jeszcze zdarzają się ludzie, którzy wypierają swoją seksualność z obawy przed rodziną.
              Kiedy byłam młoda, moja matka często powtarzała, że córka lesbijka byłaby dla niej nieszczęściem i że w życiu by nie zaakceptowała partnerki swojego dziecka - kobiety.
              Dobrze, że nie jestem les, bo pewnie bym zrobiła wtedy coś idiotycznego i dramatycznego - albo przez kolejne co najmniej kilka lat udawałabym hetero. No i pomyśl, jakie to obciążenie psychiczne...
              • bi_scotti Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 13:35
                lily-evans01 napisała:

                > To ma do rzeczy, że wciąż jeszcze zdarzają się ludzie, którzy wypierają swoją s
                > eksualność z obawy przed rodziną.
                > Kiedy byłam młoda, moja matka często powtarzała, że córka lesbijka byłaby dla n
                > iej nieszczęściem i że w życiu by nie zaakceptowała partnerki swojego dziecka -
                > kobiety.

                Oczywiscie, ze sa miliony ludzi, ktorzy krzywdza swoje dzieci na million sposobow. To nie ulega watpliwosci. Ale tu jest pytanie do konkretnych ematek, ktorym dobro ich dzieci wszak lezy na sercach i ktore o te dzieci sie troszcza, kochaja je, rozmawiaja z nimi a wiec ... nalezy przypuszczac, ze je znaja, cos jednak o tych swoich dzieciach wiedza. W tym "cos" zawiera sie tez sexual orientation. Pomijajac osoby bisexual transvestites, juz u kilkuletnich dzieci bycie hetero- czy homosexual jest relatywnie proste do rozpoznania ... jesli sie czlowiek swoim dzieckiem uczciwie interesuje. Wlasna swiadomosc dziecka potrzebuje wiecej czasu na opowiedzenie sie niz swiadomosc kochajacych, obserwujacych swoje dziecko rodzicow.
                • a1ma Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 14:16
                  Naprawdę, coś takiego da się rozpoznać u kilkukatka? A nie dopiero w okolicach okresu dojrzewania? Jakie symptomy u kilkuletnich dzieci świadczą o takiej a nie innej orientacji seksualnej?
          • banksia Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 03.04.15, 00:54

            > Biscotti - tu jest Polska, halo smile 

            No i....?

        • alexa0000 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 07:01
          Mama wiedziala od lat, ja nie. Zaczelam sie domyslac bardzo pozno. A moje kolezanki lesbijki w trzy sekundy po poznaniu go orzekly,ze jest cieply , lata przed tym,jak mi powiedzial. Nie uwierzylam imsmile
    • aneta-skarpeta Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:46
      nie splyneloby to po mnie jak po kaczce ale bym zaakceptowala ten fakt i zapraszala z zieciem na swieta

      maz by bardziej to przezyl ale by sie pogodzil

      nie ma absolutnie mowy o braku akceptacji, odtraceniu- nie w moim domu , nie moich dzieci
    • burina Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 01.04.15, 23:54
      Póki co, to bardziej mnie przeraża partner, który by był jakimś totalnym zaprzeczeniem wpajanego systemu wartości. Coś w stylu, że moje dziecko czytać książki a druga połówka pukać się z politowaniem w czoło. Albo że druga połówka będzie odżywiać się głównie śmieciowym jedzeniem. Albo że będzie się odchudzać dietami cud. Albo będzie wierzyć w jakąś odjechaną teorię spiskową. Takie bardziej problemy dnia codziennego.
      • vvipp Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 10:32
        Z takim przekonaniem i wymaganiami będziesz przerażona na 100%. Ideałów nie ma.
      • kill.emall Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 10:41
        Mogę Cię pocieszyć burina, że takie związki dość często się rozpadają (różnice przyciągają się głównie seksualnie i gdy to się wypali, otwierają się oczy pt. "co ja robię z tym człowiekiem"). Nie martw się na zapas smile
    • katriel Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 00:08
      > Robiłybyście "dżihad", przeżywałybyście dramat z powodu czegoś, na co człowiek
      > nie ma wpływu?

      Ale to są dwie różne sprawy. Orientacja to orientacja, człowiek wpływu nie ma.
      A decyzja co się z tym zrobi należy do orientanta.
      Ja synów wychowuję po katolicku, jak by się zdecydowali żyć wbrew wpajanym wartościom, to by mi było przykro, no. Czy by przyprowadzili zięciów, czy zgrabny haremik czterech muzułmańskich synowych...
      • bi_scotti Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 00:12
        katriel napisała:

        > Ja synów wychowuję po katolicku, jak by się zdecydowali żyć wbrew wpajanym wart
        > ościom, to by mi było przykro, no. Czy by przyprowadzili zięciów, czy zgrabny h
        > aremik czterech muzułmańskich synowych...

        Mozesz rozwinac te mysl? Czy to znaczy, ze oczekiwalabys od homosexual syna, ze by pozostal cale zycie "virgin" zeby tym swoim zyciem swiadczyc o tych wpojonych wartosciach? Naprawde zyczylabys sobie w takich okolicznosciach zeby nigdy z nikim nie zaznal intymnosci, frajdy erotyki, bliskosci drugiego ciala? Powaznie?
        • 3-mamuska Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 00:23
          Miałam kiedys znajomego, ktory wolał zeby "corka była lesbijka , niz miałby ja jakis facet pukać"

          Tak to mowil.

          Mysle ze byłoby mi głupio, gdyby syn przyszedł i trzymał za rączkę faceta.
          Ale czy bym cos miała przeciw? Nie wiem.

          Nawet na wnukach mi jakis specjalnie nie zależy, moze jestem jeszcze za młoda na myślenie o wnukach.
          Ale w zwykłych związkach jest większe prawdopodobieństwo , ze dzieci sie jednak pojawia.
          Ale mysle ,ze moje dzieci ,poczekają z dziecmi.
          • bei Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 00:32
            Martwiłabym się.....wiadomo, jakie mogą być reakcje środowiska, martwiłabym się, ze nie będą mogli mieć dzieci.
            • myelegans Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 00:54
              Na szczescie zyje w stanie, gdzie malzenstwa gejowskie sa zawierane, dzieci adoptowane, albo jakies uklady typu facet gej-dawca nasienia, kobieta gej-adopcja ze wskazaniem dla pary meskich gejow, jest zupelnie legalne.
              Sama mam w pracy kilku kolegow-gejow w udanych zwiazkach malzenskich, ale na razie poprzestaja na psach, dzieci w planach nie maja. Lesbijska para ma dziecko w spadku po pani z poprzedniego zwiazku ... hetero....
              Niedawno, obok dom kupila para gejowska, dwoch Chinczykow, przyszli przedstawili sie jako malzenstwo, maja psa i koty i zaczynaja ogrodek uprawiac, o dzieciach nie wiem....
              Zawsze czegos tam w zyciu zal, ze jedno dziecko, a nie dwoje, a jak dwoje, to ze nie trojde, ze dwoch synow, albo ze dziecko mieszka 1000km od domu, albo , ze jest zagorzala singielka.
              NIe mozna wszystkiego w zyciu zaplanowac, czasami trzeba po prostu sie pogodzic i spelniac sie gdzies, jakos z ludzmi, albo bez nich.
        • burina Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 00:54
          Że też nie gorszą śluby zawierane tylko dla oprawy, przez ludzi których noga postanie w kościele dopiero na chrzcie dziecka, którzy nawet w momencie spowiedzi przedślubnej kłamią, bo co tam ksiądz wie o życiu. Że też nie gorszą te panny młode i ich rodziny, które zupełnie nie wiedzą dokąd idą i się ubierają w stroje łyżwiarek figurowychwink, bo przecież klecha wymyślił zasadę o stosownym ubiorze tylko po to, żeby się nie podniecać. A z resztą, kto tam by wierzył, że ksiądz proboszcz od 30 lat seksu nie uprawiał.

          Spoko maroko, jeszcze nie tak dawno w 'wychowaniu katolickim' rude dziecko było oznaką kary Boskiej, a samobójcy byli chowani w niepoświęconej ziemi. I co prawda nie jestem aż taką optymistką, żeby wierzyć, że dumny ze swojej 'tradycyjności' lud wespnie się na takie wyżyny intelektualne, żeby dostrzec, iż Jezus był rewolucjonistą, kontestatorem, że nie bał się poddawać w wątpliwość czegoś, co wszystkim wokół wydawało się oczywistą oczywistością, że zawsze stawał w obronie prześladowanych. Nie wierzę też, że przeciętny, dumny ze swojej 'wiary' katolik sięgnął po choćby to, co napisał Jan Paweł II na temat fenomenologii miłości ( w ordynarnym skrócie: jako ludzie składamy się z dusz ale też i ciał. Ciała, miłość erotyczna są po to, żeby móc zaznać tej trudnej do wyrażenia jedności, wspólnoty, w której niby dwa ciała, a osoba jedna. Instrumentalne wykorzystywanie tego poczucia jedności do celów takich jak na przykład spłodzenie potomstwa (na przykład po to, żeby zapełnić sobie dziurę emocjonalną spowodowaną brakiem bliskości z partnerem, albo po to, żeby dać upust swoim biologicznym instynktom (w tym także nieposkromiony instynkt przekazania genów)) to wielki grzech.
          Po prostu już niedługo okaże się ( z resztą już są wspólnoty homoseksualne w Kościele), że trzeba się jakoś odróżnić konkurencji (mam tu na myśli na przykład zakazujący niemal wszystkiego islam, w którym kara śmierci ggrozi za mniejsze głupoty, niż chęć mieszkania i dzielenia łoża z ukochaną osobą niezależnie od jej płci).
    • aandzia43 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 01:11
      Dałabym sobie z tym radę. Homoseksualizm dziecka nie jest dla mnie nieszczęściem samym w sobie. Choroba psychiczna, nieprawidłowa osobowość (czyli po prostu parszywy charakter), niemożność stworzenia normalnego związku z normalnym człowiekiem - takie coś w wykonaniu potomka dobiło by mnie. Poza tym córka lesbijka spokojnie może dostarczyć wnuka. Mam w dalszej rodzinie faceta o nieprawidłowej osobowości (takie borderline z socjopatycznymi odpałami) - gdybym miała takie dziecko chyba bym je udusiła, zanim zaczęłoby na dobre krzywdzić ludzi.
      • bi_scotti O co Wam chodzi z tymi wnukami? 02.04.15, 01:19
        Troche zartem ale w sumie jednak na powaznie sie pytam smile Skad w tylu tu piszacych takie parcie na wnuki? Ja tu chyba jestem najstarsza, ma troje doroslych dzieci (24, 28, 31 w tym roku), jedno z nich w bardzo stalym zwiazku, drugie w takim pol-stalym, trzecie ze zlamanym sercem i jak slowo daje kwestia posiadania potencjalnych wnukow jest mi totalnie ale to totalnie obojetna. Swiat jest tak pelen dzieci, ze jesli by mi kiedys zaczelo brakowac kontaktu z malymi nieletnimi to znajde tysiac sposobow zeby sobie takie kontakty zorganizowac. Bez porownania bardziej zalezy mi na tym by kazde z trojki nie chorowalo, mialo satysfakcjonujaca prace, fajny social life, rozsadne zarobki, zeby prowadzili ogolnie rzecz biorac przyjemne i satysfakcjonujace zycie etc. etc. etc. Jesli w tych ogolnikach ktoremus z nich wpisze sie dziecko/dzieci to fajnie a jak sie nie wpisze to drugie fajnie - ja jako dawczyni zycia wink sie spelnilam - ich prokreacja to ich sprawa, co ja moge chciec w tej materii? Napiszcie tak szczerze czemu az tak Wam na tych wnukach zalezy?
        • aandzia43 Re: O co Wam chodzi z tymi wnukami? 02.04.15, 03:01
          Bez porown
          > ania bardziej zalezy mi na tym by kazde z trojki nie chorowalo, mialo satysfakc
          > jonujaca prace, fajny social life, rozsadne zarobki, zeby prowadzili ogolnie rz
          > ecz biorac przyjemne i satysfakcjonujace zycie etc. etc. etc.

          Jak się zapewne domyślasz, bez porównania bardziej i mnie zależy na powyższym. A na wnukach gdzieś tam w dalszej kolejności. Nie zależy mi przecież na nich za wszelką cenę tongue_out A jednak fajnie byłoby (z mojego przynajmniej punktu widzenia) je mieć. Pewnie z podobnych przyczyn, z jakich w młodości chce się mieć dzieci. Tudzież kontakt z dziećmi w ogóle. No przecież młoda kobieta też może sobie zorganizować towarzystwo cudzych maluchów, nawet prędzej niż stara wink A jednak rodzi swoje.

          Jesli w tych ogol
          > nikach ktoremus z nich wpisze sie dziecko/dzieci to fajnie a jak sie nie wpisze
          > to drugie fajnie - ja jako dawczyni zycia wink sie spelnilam - ich prokreacja to
          > ich sprawa, co ja moge chciec w tej materii?

          Ja też się spełniłam i też nie zamierzam się wcinać w prokreację mojej córki. Nie chodzi o to, że ja czegoś bezwzględnie chcę - przecież to dorosła kobieta. Po prostu chciałabym kontynuacji tej prokreacji w postaci wnuków. Chciałabym, nie "chcę i wymagam". Jakieś takie malutkie stworzonko podobne do córki, zięcia czy np. mojego ojca - miło byłoby mieć takie obok siebie raz na jakiś czas. Albo i częściej, jeśli byłaby taka konieczność. Nie tęskniłam do obecności małych dzieci przez dwadzieścia lat, instynkt macierzyński zaspokoił się kiedyś, a teraz odradza się w postaci instynktu babcińskiego. Nie widzę w tym niczego nadzwyczajnego - "każda baba tak ma", cytując klasyka. Jak się ma w ogóle potrzebę obcowania z małymi dziećmi, biologiczną potrzebę posiadania własnego dziecka, to na starość ma się chęć przytulać swoje wnuki - tak przynajmniej jest najczęściej.
          • jan.kran Re: O co Wam chodzi z tymi wnukami? 02.04.15, 03:58
            Ponieważ mam w otoczeniu bliższym i dalszym kilka udanych związków homoseksualnych a mieszkam w kraju gdzie takie związki nikogo nie szokują wiec problem ewentualnej odmienności seksualnej moich dzieci nie istnieje dla mnie. Poza tym jestem agnostyczką wiec problemy religijne odpadaja.
            Co do wnuków nie odczuwam specjalnej potrzeby , mam swoje życie , prace , zainteresowania i nie mam czasu zastanawiać sie nad wnukami in spe. Mam troje ciotecznych wnuków , na razie mi wystarczy smile







        • echtom Re: O co Wam chodzi z tymi wnukami? 02.04.15, 08:00
          > Skad w tylu tu piszacych takie parcie na wnuki?

          Z biologii. Urodziłam dzieci, moje dzieci urodzą dzieci, geny pójdą dalej. Małe dzieci jako takie są mi obojętne i nie mam potrzeby organizowania sobie kontaktu wink Nie zamierzam przed nikim zgrywać nowoczesnej mamuśki, której jest totalnie obojętne, jaką drogę wybiorą jej dzieci - co nie zmienia faktu, że każdy ich wybór zaakceptuję bez fochów i nacisków.
          • lily-evans01 Re: O co Wam chodzi z tymi wnukami? 02.04.15, 11:39
            He, tak złośliwie, to jak przejrzałam na oczy i przyglądam się ojcu mojej córki, to nie do końca jestem pewna, czy akurat jego geny powinny iść dalej ... (sorry, nie mogłam się powstrzymać).
            • echtom Re: O co Wam chodzi z tymi wnukami? 02.04.15, 11:57
              Mojego eksa poszły - dziewczyny odziedziczyły po jego rodzinie przynajmniej tyle samo, co po mojej, jeśli nie więcej - i bardzo mi się ta mieszanka podoba. Geny nie są złe, gorzej z wzorcem rodziny, ale widzę po siostrach eksa, zwłaszcza tych najmłodszych, że świetnie sobie z tym poradziły.
        • mejerewa Re: O co Wam chodzi z tymi wnukami? 02.04.15, 09:47
          > Napiszcie tak szczerze czemu az tak Wam na tych wnukach zalezy?

          Jeszcze o tym nie myślę, bo córki małe, choć moi rówieśnicy mają już dorosłe dzieci. Ale pamiętam rodziców i teściów, jak nie mogli się doczekać. I wiem, że wnuki to dla nich rodzina. Że bez nich pewnie spotykalibyśmy się rzadziej, inaczej wyglądałyby święta, byłoby mniej radości dla dziadków. Widzę, że chętnie się zajmują, spędzają czas, jest to dla nich na emeryturze pociecha, choć jedni i drudzy mają swoje pasje, swoje domki letniskowe, gdzie dbają o każdy krzaczek, trochę podróżują, ale jednak wnuki są dla nich dopełnieniem rodziny.
          A moja mama wprost mówi, że gdyby nie cztery wnuczki, nie miałaby do kogo się przytulić. I to jest prawda, jeśli stara kobieta (w starym związku ze starym mężem, bo nie mówię o zakochanych) nie ma kotów lub wnuków ładujących jej się na kolana, to gdzie zaspokoi głód uczuć i czułości?
        • triss_merigold6 Re: O co Wam chodzi z tymi wnukami? 02.04.15, 10:29
          Z biologii. Atawistyczna potrzeba przedłużenia istnienia rodziny.
          Nie chodzi o kontakty z jakimiś małymi dziećmi, tylko o kontakt z małymi dziećmi biologicznie najbliżej - po dzieciach - spokrewnionymi.
        • princess_yo_yo Re: O co Wam chodzi z tymi wnukami? 02.04.15, 12:09
          stawiam na przekonanie o biologicznej potrzebie. dla ludzi zyjacych w tradycyjnych spolecznosciach ten aspekt jest zazwyczaj bardzo wazny.
          • echtom Re: O co Wam chodzi z tymi wnukami? 02.04.15, 12:25
            > dla ludzi zyjacych w tradycyjnych spolecznosciach ten aspekt jest zazwyczaj bardzo wazny.

            Nie ukrywam, że jest bardzo ważny i nie wstydzę się tego, że żyję w "tradycyjnej społeczności". Przeciwnie, im starsza jestem, tym bardziej sobie zdaję sprawę z tego, że znajomi nie zastąpią rodziny. Najbardziej to odczułam po śmierci mamy, kiedy sobie uświadomiłam, że choć nie mam rodziców ani rodzeństwa, rodzina trwa, bo są dzieci i nadzieja na ich przyszłe dzieci.
            • princess_yo_yo Re: O co Wam chodzi z tymi wnukami? 02.04.15, 12:45
              ale twoje podejscie w zaden sposob nie powinno byc powodem do wstydu. tak samo jak rozstepy na plazy albo syn czy corka gej.
              • triss_merigold6 Re: O co Wam chodzi z tymi wnukami? 02.04.15, 12:48
                No wiesz, większość ludzi jednak woli mieć zdrowe dzieci, co nie znaczy że nie kochają tych innych.
                • princess_yo_yo Re: O co Wam chodzi z tymi wnukami? 02.04.15, 12:51
                  czyzby nadal ktos plakal nad tym ze homoseksualizm nie jest juz klasyfikowany jako choroba?
          • bi_scotti Re: O co Wam chodzi z tymi wnukami? 02.04.15, 13:26
            princess_yo_yo napisała:

            > stawiam na przekonanie o biologicznej potrzebie. dla ludzi zyjacych w tradycyjn
            > ych spolecznosciach ten aspekt jest zazwyczaj bardzo wazny.

            Tradycja to juz predzej, bo argument o biologii jest zwyczajnie naciagany - jaki inny mammal czeka na wnuki big_grin Patrzac wokol to wydaje mi sie, ze dla wielu jest to takie najprostsze wypelnienie czasu na starosc - beda wnuki, pomoze sie w opiece nad nimi, nie trzeba bedzie sie skupiac na tym jak sobie kreatywnie wypelnic iles tam lat, bo bedzie co robic. Widze to szczegolnie u kobiet stojacych u progu emerytury: albo zaluja, ze wnukow brak wiec odejscie z pracy odkladaja (bo po co odchodzic?), albo maja poczucie, ze powinny odejsc jak najszybciej, bo corce/synowej konczy sie maternity wiec ktos dzieckiem powinien sie zajac choc przez rok-dwa, bo daycares paskudnie drogie. Faceci wydaja sie byc jednak bardziej niezalezni w planowaniu koncowki zycia.
            • princess_yo_yo Re: O co Wam chodzi z tymi wnukami? 02.04.15, 13:39
              przekonanie o biologicznym wymiarze rodziny jest powszechne wlasnie w spoleczenstwach tradycyjnych. i jak najbardziej jest bezposrednio zwiazane z parciem na biologiczny wymiar bycia kobieta.
              stad, kluczem do postepu spolecznego jest nacisk na ksztalcenie dziewczynek.
              po czym okazuje sie ze tradycyjna rodzina jest dokladnie tak samo dobra jak inne formy, nie wszyscy sobie radza z takim szokingiem big_grin
              • echtom Re: O co Wam chodzi z tymi wnukami? 02.04.15, 14:07
                > i jak najbardziej jest bezposrednio zwiazane z parciem na biologiczny wymiar bycia kobieta.
                > stad, kluczem do postepu spolecznego jest nacisk na ksztalcenie dziewczynek.

                Ale to nie musi się wykluczać? smile
                • princess_yo_yo Re: O co Wam chodzi z tymi wnukami? 02.04.15, 14:44
                  nie musi i sie nie wyklucza ale w naszym spoleczenstwie kobieta ma jednak troche wiecej mozliwosci wyboru niz zona i matka.

                  ogolnie parcie na wymiar doslownie biologiczny to dla mnie taka racjonalizacja wlasnych ograniczonych horyzontow. stwierdzenie ze dla kogos rodzina jest bardzo waznym czynnikiem zycia ktory przynosi jej/mu najwiecej radosci i satysfakcji i w zwiazku z tym potencjalne wnuki sa waznym jej elementem i byloby z tego elementu ciezko zrezygnowac jest dla mnie normalnym potwierdzeniem wlasnego wyboru zyciowego, piekne.
                  a czym innym jest natomiast podbudowywanie swojego wyboru watpliwym elementem biologicznym na dodatek podbudowanym przekazem ze wszystkie inne wybory sa wynikiem psychospolecznych brakow.
                  • echtom Re: O co Wam chodzi z tymi wnukami? 02.04.15, 15:28
                    > ale w naszym spoleczenstwie kobieta ma jednak troche wiecej mozliwosci wyboru niz zona i matka.

                    Ale po co wybierać, kiedy można mieć wszystko?
                    • princess_yo_yo Re: O co Wam chodzi z tymi wnukami? 02.04.15, 15:45
                      ale nie wszyscy chca miec wszystko wiec wtedy wybieraja zeby miec tylko to co im pasuje. to chyba oczywiste.
                      • lily-evans01 Re: O co Wam chodzi z tymi wnukami? 02.04.15, 17:23
                        Albo też nie wszyscy dają radę mieć i robić wszystko naraz, co się pomija, tworząc fikcyjny model super kobiety, jednocześnie super matki, super żony i super pracownicy. A tymczasem, nie oszukujmy się, w polskiej rzeczywistości zawodowej kobieta chcąca być matką w większym wymiarze ma problem z wypełnianiem obowiązków pracowniczych tak, jakby sobie życzyli szefowie. I odwrotnie, można być osobą zaangażowaną w pracę, życie towarzyskie, przyjemne spędzanie czasu wolnego bez obciążeń i dostosowywania się do otoczenia - i zdawać sobie sprawę, że macierzyństwo zakłóci i zuboży ten model na długi czas.
                        • echtom Re: O co Wam chodzi z tymi wnukami? 02.04.15, 17:36
                          Naprawdę muszę tłumaczyć, że "wszystko" to skrót myślowy?
                        • gazeta_mi_placi Re: O co Wam chodzi z tymi wnukami? 02.04.15, 20:50
                          No trudno, szef ma pracownika od tego by pracował, a nie siedział na zwolnieniu bo chore dziecko. Robotę ktoś musi zrobić.
            • aandzia43 Re: O co Wam chodzi z tymi wnukami? 02.04.15, 20:53
              Patrzac wokol to wydaje mi sie, ze dla wielu je
              > st to takie najprostsze wypelnienie czasu na starosc - beda wnuki, pomoze sie w
              > opiece nad nimi, nie trzeba bedzie sie skupiac na tym jak sobie kreatywnie wyp
              > elnic iles tam lat, bo bedzie co robic.

              Nie odbieram tego, jako najprostsze wypełnienie czasu na starość, bo często wcale nie jest to szczególnie proste - czas, praca zawodowa, odległość. Gdybym została w tym momencie babcią, to nawet gdybym bardzo chciała, nie mogłabym spędzać z wnukiem dużo czasu właśnei z w/w powodów. Natomiast na pewno jest to zaspokojenie potrzeb EMOCJONALNYCH i UCZUCIOWYCH. Nie zapełnienie czasu, nie zapełnienie pustki życiowej z powodu braku pomysłów na lekturę, podróże czy działalność społeczną. Nie tylko głupawe starsze panie bez zainteresowań chcą mieć wnuki wink Niektórzy mają potrzeby uczuciowe związane z obcowaniem z pisklęciem ze swojej rodziny. Niiezależnie od tych zaspokajanych przez współmałżonka, dodam.
              A propos korelacji między poziomem intelektualnym, twórczym podejsciem do życia, bla bla bla, a uczuciowością wobec członków rodziny - znajomej matka, średnio bystra, nigdy nie pracująca zawodowo, żona robotnika wykwalifikowanego, bez żadnych zaitneresowań, chłodna emocjonalnie i pochłonięta całe życie tylko swoją osobą wcale nie tęskniła do wnuków ani nie była zaangażowaną babcią, kiedy się już pojawiły. Właściwie w ogóle nie była babcią z prawdziwego zdarzenia tylko tym, czym całe życie - zainteresowaną wyłącznie swoją osobą, ograniczoną babą. A trudno byłoby jej nie nazwać tradycyjnie wychowaną i hołdującą tradycyjnym wartościom i obyczajom oraz szalenie tradycyjnie żyjącą, kobietą tongue_out U niej stosunek do wnuków był kwestią deficytów osobowościowych, które rzutowały całe życie na stosunek do ludzi w ogóle.
              • echtom Re: O co Wam chodzi z tymi wnukami? 02.04.15, 22:01
                > Natomiast na pewno jest to zaspokojenie potrzeb EMOCJONALNYCH i UCZUCIOWYCH. Nie zapełnienie czasu, nie zapełnienie pustki życiowej z powodu braku pomysłów na lekturę, podróże czy działalność społeczną. Nie tylko głupawe starsze panie bez zainteresowań chcą mieć wnuki wink

                No cóż, niektórzy jednak twardo tkwią w dychotomii: albo dziecko, albo rozwój wink
    • murwa.kac Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 06:14
      nie ma dla mnie absolutnie znaczenia w jakiego rodzaju zwiazku syn bedzie zyl.
      ma byc szczesliwy.
      jezeli uszczesliwi go inny facet - nie przeszkadza mi to.
    • rosapulchra-0 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 06:25
      Seksualność moich dzieci to jest tylko i wyłącznie ich osobista sprawa i mnie nic do tego.
    • cosmetic.wipes Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 07:25
      No to pogdybajmy wink

      Najprawdopodobniej nie miałabym problemu z sama orientacją i z ewentualnym brakiem wnuków. Jedynym problemem byłby ostracyzm, z którym homoseksualne dziecko na 100% by się spotkało, bo jednak mieszkamy w Polsce.
      Porozważać sobie mogę własciwie tylko przypadek córki-lesbijki, bo syn od 1,5 roku jest w heteroseksualnym związku, nie wygląda na spiętego udawaniem, a i dziewczyna nie narzeka na jakieś deficyty.
      Mlodej podoba się kolega z klasy, ale ona ma 12 lat, więc może się jej jeszcze odmienić.
      • aagnes Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 11:43
        szczesliwie mam corke, i nie mam i nie bede miala ew narzeczona corki zadnego problemu, z synem byloby gorzej bo dla ludzi zwiazek dwoch facetow jest nieakceptowalny, byloby mu masakrycznie ciezko, namawialabym na wyjazd do cywilizacji.
        zreszta po przemysleniu - chyba wole narzeczona niz narzeczonego - to co obserwuje wsrod dzieci znajomych - chlopaki to po prostu tragedia - zarowno mentalna jak i fizyczna.
    • atena12345 Re: Dzieci "odmiennej" orientacji 02.04.15, 08:01
      Przyznam, że musiałabym się oswoić, ale tylko chwilkę wink
      Dużo trudniej byłoby mi zaakceptować fakt, że któreś z dzieci chce pójść do zakonu lub seminarium

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka