raczek47
11.08.15, 18:06
Jak obiecałam, piszę, co u mnie, trochę plotek w sezonie ogórkowym jest jak najbardziej na miejscu…
Rozwodu jeszcze nie mam, małżonek próbował wymusić rozwód za porozumieniem, bez orzekania o winie, ale nie zgodziłam się, więc szantaż finansowy-nie płaci alimentów, zostawił mi wszystkie rachunki do płacenia. W maju zabrał spod bloku samochód( mamy dwa) którym jeździłam, zabrał, mimo, że dokumenty i kluczyk miałam w torebce-policja stwierdziła, że miał prawo-bo auto było na niego, w lipcu pod nieobecność moją i dzieci wyniósł z domu komputer, TV, router WI-FI, w komputerze były wszystkie moje „pracowe” i prywatne dokumenty, z outlooka przeczytał całą moją korespondencję mailową, policja znów stwierdziła, że miał prawo. Ja nie mogę zamków zmienić, bo mieszkanie jest z zasobów KTBS, on jest głównym najemcą, ja tylko „wskazana do zamieszkania”, jedyna pociecha ,że nie może nas stąd wywalić. Natomiast zabrać może wszystko, do ostatniej śrubki…
Z dziećmi się nie kontaktuje, raz na kilka tygodni żałosny sms w stylu „co słychać”, na który dzieci nawet nie odpowiadają. Córka skończyła gimnazjum-tatuś nawet nie wie, do jakiej szkoły poszła. Sprawę o alimenty mam dopiero w październiku, zabezpieczenia, ustalonego przez sąd nie płaci-zalega mi od maja, wczoraj byłam u komornika złożyć wniosek o ściągnięcie alimentów, ale nie wiem z czego komornik je ściągnie, bo „tatuś” oficjalnie nie pracuje. Działalność zamknął. Nieoficjalnie oczywiście wiem, że razem z tą swoją k…prowadzi agencję ubezpieczeniową w jej mieście, ale wszystko jest na nią. Ponadto w czerwcu dostałam wezwanie na komisariat na okoliczność ,iż pani kochanka złożyła na mnie doniesienie, że w mailach do mojego małżonka obraziłam ją wulgarnymi słowami, co i owszem miało miejsce- nie wiem, kto by się powstrzymał, by nie użyć słów wulgarnych, może jakaś nawiedzona święta męczennica…prawdopodobnie będę miała sprawę o znieważenie…więc maili do niego już nie piszę, bo i tak wszystko przez jej ręce przechodzi. No i zaczynam mieć długi, bo jedna pensja na wszystko nie wystarcza-rachunki są wysokie, kredyt, wzięty na mnie, bo ja miałam stałą umowę i stabilny dochód, musiałam kupić komputer, TV, samochodu użycza mi brat, ale paliwo trzeba wlewać….
Chyba jednak najbardziej boli sprawa, jak traktuje dzieci…przecież jak wynosi rzeczy z domu, to nie mi je kradnie ,tylko im przede wszystkim nie daje ani grosza na utrzymanie-im obniża standard życia, bo wielu rzeczy muszę im odmawiać, a potem pisze obłudnego smsa do nich „co słychać”.
I tak to wygląda…dobrze, że jest fajny prawnik w stowarzyszeniu, które pomaga kobietom i za darmo można uzyskać poradę.Całą zimę wygrzebywałam się z psychicznego dołka, teraz trochę lepiej się czuję, ale napady smutku są, oj są...dzieci ciągną w górę, mimo,że czasem dają w kość.