Dodaj do ulubionych

O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie

    • mgla_jedwabna Re: O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie 28.09.15, 12:53
      Jak zwykle bzdurka dla ludzi, którym zostaje na głupoty po zaspokojeniu wszystkich potrzeb. Większość ludzi jednak musiałaby zredukować zaspokajanie jednych potrzeb, a za zaoszczędzone pieniądze zaspokoiłaby inne potrzeby, a na "wymarzone wakacje" nie byłoby i tak.
      • mozambique Re: O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie 28.09.15, 14:00
        a ja dziwię sie waszemu zdziwieniu ze "bieda jest otyła"
        włąsnei tak , bieda jest otyła i dowiedzilei sie o tym jzu amerykanie w polowie lat 70-tych a my teraz
        jedznie jest podsatwową czynnoscią człowieka, a zaspokojenie uczucia głodu daje wyraźną przyjemnosc ( endorfiny)
        nie bez powodu akurat smak słodki zaspokaja ten głod najszybciej ( co nie znaczy ze najskuteczniej ale najszybciej na pewno) , w spoelczenstwach wysoko roziwnietych tanie, puste słodyczowe kalorie są na kazda kieszen, w kazdym sklepei masz ciastka, lizaki, ciasteczka, lody za mniej niz złotówke, w kazdym znajdziesz "napompowane" bułki w tej samej cenie oraz slodkie ulepki do picia po złotówce za puszke/butelke.
        A ile kosztuje najmniejsze zdrowe pieczywo?, kawałek niefaszerowanego chemią mięsa?, naturalne maslo? i pare kilo róznych zdrowych , niepryskanych warzyw ? ok 4-5 razy drozej

        tak , tyje sie z biedy i bieda jest otyła, przy braku forsy , kiepskich nawykach zywieniowych i braku funduszy na bycie "fit mamą " łątwo stac sie grubym

        jzu tu nic nie mowie o panującym od paru lat " spoelcznym przymusie żarcia" ( na okrągło wszyscy wszedzie jedzą albo gotują - w tv, w necie, w kazdej reklamie, w kazdej gazecie, na kazdem slupie, wystawie , w kazdym radiu - wszyscy i wszedzie reklamują żarcie, w ksiegerniach na promowanym miejscach - dziesiatki tytułów o jedzieniu, gotowaniu i jedzeniu , ) bo to barszo szeroki temat

        z jednej strony autorytety pochylaja głowki z zalem nad grubiutkimi dziecmi - z drugiej - te same autorytety chetnie wezma reklamę jakiego napoju albo lodów za pól miliona i zadne tam akcjet typu "pij mleko" niczego nei zmienią

        dzis taniej i szybciej jest zrujnowac sobei cialo i zdrowie niz zyc zdrowo
        wy naparwde tego nie widzicie ?
        • dobrochna00 Re: O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie 28.09.15, 14:09
          Nie widzę tego, bo ile razy miałam w życiu naprawdę krucho z kasą to błyskawicznie chudłam. Własnie dlatego, że nie było mnie stać na nic zbędnego, więc z listy zakupów wylatywało błyskawicznie wszystko, co najbardziej tuczy: alkohol (nie piję dużo, ale w takiej sytuacji przechodziłam na zero), słodycze, wszelkiego typu przegryzki. Odpadało wyjście na pizzę czy jedzenie czegokolwiek na mieście. Kończył się ukochany majonez jako dodatek do kanapki. A weź tu utyj, jak na śniadanie masz nieustannie płatki owsiane na mleku (bo najtańsze, rozgrzewają i sycą na długo), na obiad zupę jarzynową ugotowaną na "porcji rosołowej", a na kolację dwie parówki i kajzerkę. Za to zamiast słodkiego rogalika do kawy czy jakiegoś ciasta na podwieczorek gryziesz marchew, bo akurat warzywa są tanie, jak się bierze sezonowe.
          • mozambique Re: O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie 28.09.15, 14:50
            ale nie o singiellkach nad kłąsantem tu mówimy tylko o "strukturalnej" biedzie
            a jak masz powidzmy 3 dzieci to czym ich nakarmisz za 5 zł dziennie ( zakdlaamy wersje ekstremalną) ?
            to ci powiem - robisz wtedy kluchy , pierogi, makarony , ziemniaki i sosy, kupujesz chleb z przeceny i robisz chleb z czymstam , a na deser tego lizaka dzieciakowi na osłodę , szczegolnie zimą gdy tzreba jesc rzeczy energetyczne a zapewniam cie ze szybko rosnacy nastolatek na widok parówki z bułką jako posiłku - tylko by sie zaśmiał

            naiwnoscia jest sadzic ze przechodzisz wtedy na jarmuż z łososiem norweskim i dietetyczną zupę rybną , no troche logiki
            • margolciar Re: O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie 28.09.15, 14:57
              10/10


              mozambique napisała:

              > ale nie o singiellkach nad kłąsantem tu mówimy tylko o "strukturalnej" biedzie
              >
              > a jak masz powidzmy 3 dzieci to czym ich nakarmisz za 5 zł dziennie ( zakdlaamy
              > wersje ekstremalną) ?
              > to ci powiem - robisz wtedy kluchy , pierogi, makarony , ziemniaki i sosy, kupu
              > jesz chleb z przeceny i robisz chleb z czymstam , a na deser tego lizaka dzieci
              > akowi na osłodę , szczegolnie zimą gdy tzreba jesc rzeczy energetyczne a zapewn
              > iam cie ze szybko rosnacy nastolatek na widok parówki z bułką jako posiłku - ty
              > lko by sie zaśmiał
              >
              > naiwnoscia jest sadzic ze przechodzisz wtedy na jarmuż z łososiem norweskim i d
              > ietetyczną zupę rybną , no troche logiki
              • dobrochna00 Re: O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie 28.09.15, 15:14
                Jasne, jasne, bo ja napisałam o tym, że w ramach biedy przechodzę na łososia z jarmużem i rezygnuję z sushi. A opisane przeze mnie jedzenie to takie luksusowe i wyrafinowane. Bo przecież osoba samotna nie może być biedna, nie ma takiej opcji.
                • minor.revisions Re: O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie 28.09.15, 15:52
                  Osoba samotna może być biedna, ale żywienei osoby samotnej za minimum to co innego niż żywienwórki w tym trójki dzieci za minimum, bo osoba samotna je to, na co sama zadecyduje, że wyda pieniądze, więc logiczne, że nie kupi czegoś, czego nei znosi, a jak masz trójk ędzieci z których każde nie lubi czegoś tam, ale wiesz, że wszystkei lubią makaron i chleb, to właśnie to najczęściej kupisz, bo nie czarujmy się? jak samotnie wyhcowujesz trójkę dzieci, to masz niedobór nie tylko pieniędzy, ale i czasu i nerwów na to, żeby przekonywać smarkacza, że marchewka albo nic.
                  • dobrochna00 Re: O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie 28.09.15, 16:00
                    To ja mam chyba inne pojęcie biedy. Jako wolontariuszka pracowałam kiedyś z dzieciakami z takich biednych, wielodzietnych rodzin. Fakt, że warszawskich, ale praska patologia i bieda są znane... I widziałam, jak te dzieciaki wsuwały absolutnie wszystko, co było w świetlicy serwowane. Jakakolwiek zupa dosłownie znikała z talerzy. Wybrzydzały tylko dzieci "cwaniar", które oficjalnie samotne i biedne mamusie, ale zawsze z tipsami, fajeczkami i piwkiem, bo kasa była, tylko na papierze takie biedne. Te dzieciaki potrafiły powiedzieć, że nie będą żarły takiego g... bo wolą pizzę. Te naprawdę biedne nigdy. Zresztą pamiętam też początek lat 90., kiedy wśród moich znajomych z podstawówki sporo było osób może nie skrajnie biednych ale na pewno niezamożnych - zaczęło się bezrobocie, nie każdy sobie radził, a szczególnie jak była np. samotna matka i dwójka dzieci. I nie pamiętam, żeby było wybrzydzanie i żądanie frykasów, bo ja tego czy tamtego nie zjem. Było, to się jadło i tyle.
                    • minor.revisions Re: O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie 28.09.15, 18:39
                      uuu, powiało stereotypami aż miło.
                      • dobrochna00 Re: O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie 29.09.15, 12:51
                        Stereotypem jest, że naprawdę biedni ludzie doceniają jedzenie, bo wiedzą, co to głód? To widocznie moja babcia całą wojnę na stereotypach przeżyła. Albo prababcia jakaś dziwna była, bo zamiast negocjować z każdym z czworga dzieci, co misiaczek raczyłby dziś przekąsić gotowała z tego, co było i dzieciaki wsuwały.
                        • minor.revisions Re: O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie 29.09.15, 14:39
                          Nie, stereotypami i dość obraźliwy tekstem jest to co napisałaś o "mamuśkach" dzieci, które wolą pizzę zamiast marchewki. Kawałek o wojnie to w tym kontekście absurd, nie stereotyp.
                          • dobrochna00 Re: O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie 29.09.15, 21:07
                            Opisałam moje doświadczenia. Akurat tak się złożyło, że roszczeniowe i wybredne (nie tylko w kwestii jedzenia) były dzieci z rodzin "biednych" a nie biednych. Czyli takich, gdzie w papierach była bieda z nędzą, ale np. płynęła kasa z pracy zagranicznej albo i z przestępstw. Tak czy inaczej w tych domach nie było biednie, ale rodzice robili co się dało, żeby dostać pomoc, więc dzieciaki przychodziły do świetlicy. I to tylko dla nich jedzenie było "g... którego nie ruszą", prezenty na mikołajki były "ohydne", a wyjście do kina "głupie". Dzieci z rodzin, gdzie bieda była prawdziwa były absolutnie bezproblemowe pod tym względem, choć oczywiście miały inne deficyty i różne problemy sprawiały.
                            • d.d.00 Re: O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie 30.09.15, 07:43
                              dobrochna00 napisał(a):

                              > Akurat tak się złożyło, że roszczeniowe i wybredne
                              > (nie tylko w kwestii jedzenia) były dzieci z rodzin "biednych" a nie biednych.
                              > Czyli takich, gdzie w papierach była bieda z nędzą, ale np. płynęła kasa z pra
                              > cy zagranicznej albo i z przestępstw. Tak czy inaczej w tych domach nie było bi
                              > ednie, ale rodzice robili co się dało, żeby dostać pomoc, więc dzieciaki przych
                              > odziły do świetlicy.

                              ojj oni po prostu szukali nowych źródeł dochodów big_grin
                              • dobrochna00 Re: O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie 30.09.15, 14:50
                                Nie znasz się i jedziesz paskudnymi stereotypami smile
            • dobrochna00 Re: O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie 28.09.15, 15:07
              Rozumiem, że singielka, która ma na jedzenie (dodajmy - w mieście) 40 zł tygodniowo to żadna bieda, opływa w luksusy i generalnie jest chuda, bo je jarmuż z łososiem?
              Gdybym miała do wyżywienia jeszcze dzieci to na śniadanie bym po prostu gotowała tej owsianki więcej - logiczne, że nie nakarmię trzech osób taką ilością jak jedna. Na obiad gotuję po prostu większy gar jarzynowej, do tego np. naleśniki z jabłkami. Poza tym dzieciom załatwiam obiady w szkole - przy takiej biedzie się należą, a to zawsze dodatkowy posiłek. Kolację robię na ciepło, jakaś kasza np. z tą nieszczęsną parówką. Aha, w naprawdę biednych rodzinach to jest głód i żaden nastolatek nie zaśmieje ci się na widok parówki, bo już rozumie, że widocznie nic innego nie ma.
              • minor.revisions Re: O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie 28.09.15, 18:45
                > Aha, w naprawdę biednych rodzinach to jest głód i żaden nastolatek nie zaśmieje ci się na widok parówki, bo już rozumie, że widocznie nic innego nie ma.

                pewnie, tyle, że ją zje i zapyta, co na obiad, bo dalej będzie głodny.
                • dobrochna00 Re: O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie 29.09.15, 12:54
                  To przecież napisałam, że w takich rodzinach po prostu trzeba gotować pożywniej. A da się zrobić pożywnie i niedrogo, tylko trzeba zrobić, a nie zapchać dzieciaka najtańszą drożdżówą, po której za pół godziny będzie jeszcze bardziej głodny. Nadal jednak pożywne proste jedzenie gotowane w domu jest tańsze niż słodkie gotowce.
                  • minor.revisions Re: O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie 29.09.15, 19:00
                    nie wiem, kurde, czy jest mniej seksowne słowo od "pożywne". Kojarzy mi się z tą breją, którą w Martiksie jedli. Żeby pożywne jedzenie z trzech podstawowych, najtańszych skladnikow na krzyż było zjadliwe na dłuższą metę, zwłaszcza dla dzieci, które na codzień nei żywią się na stołówkach dla biedoty i widzą, co jedzą koledzy, to trzeba się jeszcze pobawić obróbką (czas), wyobraźnią i przyprawami (kasa), no chyba, że faktycznei uważasz, że dopóki dzieci mają na codzień gruel (to, co Oliver Twist, wyparłam z pamięci, jak się to po polsku nazywa), to w zasadzie nie mają prawa do żadnego marudzenia, bo dzieci w Afryce głodują. Nie ma bola, każdy zacznie po miesiącu rzygać na widok marchewki saute, chyba, że jest na wygnaniu na Syberii.
                    • dobrochna00 Re: O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie 29.09.15, 21:08
                      Co Ty z tą marchewką to nie wiem... Pożywne to dla mnie synonim "zdrowe i odżywcze".
            • alin9 Re: O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie 28.09.15, 18:07
              Sama prawda.
        • ana119 Re: O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie 28.09.15, 15:43
          Bieda bywa dziedziczna. To nie tylko dziedziczenie nawyków jedzeniowych ale też stosunku do pracy. Rodziny w ktorych dorośli traktuja prace jako karę przekazują taka postawę swoim dzieciom. Dzieci nie sa wspierane w nauce bo nie widzą w tym szansy na zdobycie lepszego wykształcenia i co za tym idzie lepszej pracy. Mają na najprostsze potrzeby i nie czują potrzeby sięgać po potrzeby wyższego rzędu. Zamknięty krąg
        • mgla_jedwabna Re: O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie 28.09.15, 22:45
          Polska to nie Ameryka. Tutaj naprawdę nie zostawia się majątku w warzywniaku ani w osiedlowym sklepie mięsnym. Taniej jest kupić i upiec kawałek schabu niż zabrać rodzinę do McDonalda. Odległości są takie, że da się dojeżdżać do pracy/szkoły rowerem, nie trzeba spędzać życia za kółkiem. Mamy lepszą komunikację publiczną (na amerykańskim zatyłczu odpowiedniki lokalnych PKSów nie istnieją). Uprawianie sportu nie jest rozrywką zarezerwowaną dla bogatych. Kanapka z razowcem i twarogiem nadal wychodzi taniej niż drożdżówka z dżemem. A najszybciej tyjącą grupą dzieci są te z wielkich miast, które stać na spędzanie popołudnia nad PS3 zamiast wyjść pokopać piłkę na podwórku z kolegami.
          • ana119 Re: O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie 29.09.15, 14:42
            Właśnie chciałam się odnieść do tego mięsa nafaszerowanego chmią - Polska ma w miarę zdrowe mięsa nie ma sklepów dla biedaków i klasy średniej. Schab w Biedronce kupi jedn i drugi bo ten drugi nie wieży w uczciwe jedzenie bo. Ten pierwszy za to weźmie kawał taniego sera żółtego a drugi kupi na wage 20 dkg i starczy na kilka dni do kanapek, nie dlatego że bardziej sycący
    • fragile_f Re: O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie 28.09.15, 16:34
      Znam pare osob, ktore zarabiaja niewiele (np. 1800-2000 na reke w warszawie) i nigdy im nie starcza na buty, ubrania, jakies rozrywki, na wakacjach nie byli praktycznie nigdy w zyciu. A na co wydaja? Ano moj "biedny" kolega codziennie kupuje obiad za 15 zeta oraz wypala dziennie 1,5 paczki papierosow. Jednoczesnie chodzi w podartych spodniach i zyje z dnia na dzien, bez zadnych oszczednosci. Inny "biedny" kumpel - tez palil (ten chociaz sam robil papierosy, wiec wychodzilo mniej), kupil sobie na raty telefon za 1500 pln oraz buty do biegania za 600, bo w "gownianych butach to on biegac nie bedzie". Ja przy o wiele wiekszych dochodach biegalam w butach z przeceny za 250, nie pale, telefon mam ten sam od 4 lat a obiady przynosze z domu, bo mi szkoda kasy.

      W Polsce jest wiele takich osob - male dochody, wydawanie procentowo duzych sum na IMHO idiotyzmy. I wydaje mi sie, ze to raczej do nich skierowany jest artykul, nie do samotnej matki, ktora po prostu nie ma juz na czym przyciac.
      • minor.revisions Re: O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie 28.09.15, 16:44
        pewnie tak, ale w praktyce - jak myślisz, kto po niego sięgnie, samotna matka czy "biedny" kolega?
        • fragile_f Re: O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie 28.09.15, 18:26
          Oczywiscie, ze samotna matka. Koledze naprawde wiele osob probowalo wytlumaczyc, ze przepalanie miesiecznie 30% pensji jest lekko bezsensowne. Albo zeby chociaz krecil papierosy, a nie kupowal. Nic, jak grochem o sciane.

          Ale jednoczesnie zali sie, ze nigdy nie byl na wakacjach a urlop spedzil w pokoju grajac na kompie.
      • mlodyniedowziecia Re: O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie 28.09.15, 17:28
        >Ja przy o wiele wiekszych dochodach biegalam w butach z przeceny za 250, nie pale, telefon mam ten sam od >4 lat a obiady przynosze z domu, bo mi szkoda kasy.
        O to właśnie chodzi. Przeciętni Polacy nie są gospodarni. Też mogę sypać jak z rękawa przykładami. Dwie osoby utrzymujące się z renty, za mieszkanie nie płacą "bo nie ma z czego", ale piwo i papierosy obowiązkowo. Dobrze zarabiający (kilkanaście tysięcy), 10 kredytów, ale na papierosy wydają miesięcznie 1800 zł (2 osoby x 2 paczki x 30 dni). W efekcie dzieci nie jeżdżą na wakacje, auto stare, długi rosną.
        Jednocześnie większość zupełnie nie widzi związku.
        Jeden z moich szefów mający dochód może 6 razy tyle co Kowalski w firmie, potrafił powiedzieć o pracującym za 2000 brutto: "Dlaczego Marcin domaga się 200 zł podwyżki i mówi, że ciężko. Mnie jest ciężko bo mam 4 dzieci" albo "Kowalskiej nie damy nagrody, stać ją bo kupiła mieszkanie".
    • rosapulchra-0 A zauważyłyście, że nie ma tam ani słowa 29.09.15, 15:28
      o tym, jak mają oszczędzać chorzy i niepełnosprawni? Cukrzyk musi być na specjalnej diecie - nie da się opędzlować kanapką z serem czy owsianką tylko. Do tego insulina, paski, igły, itp. Chorzy ludzie potrzebują leków, owszem większość jest refundowana, ale i tak są to duże wydatki. I np. chory ma zrezygnować z przepisanych mu sterydów czy leków na serce, żeby dziennie zaoszczędzić 5 zł?
      Plastry przeciwbólowe, np. butrans 20 mcg, 5 sztuk kosztują ok. 150 zł. Czy przewlekle chory i obolały człowiek ma z nic zrezygnować, by zaoszczędzić 5 zł dziennie?
      IMHO artykuł jest mało życiowy i uwzględnia tylko jeden przypadek: zdrowi, młodzi, dobrze zarabiający ludzie.
      • minor.revisions Re: A zauważyłyście, że nie ma tam ani słowa 29.09.15, 16:36
        > IMHO artykuł jest mało życiowy i uwzględnia tylko jeden przypadek: zdrowi, młodzi, dobrze zarabiający ludzie.

        oczywiście, że tak, bo artykuł nie ma nikomu pomóc w budżecie, tylko ma zareklamować produkty bankowe partnera. widziałaś filmik na którym on te swoje mądrości wygłasza skacząc na spadochronie? przecież to jest kosztowna reklama, nic innego. jak mam coś sensownego do powiedzenia to naprawdę nie muszę udawać dużym nakladem kosztów cyrkówki, żeby to do kogoś trafiło.
      • nenia1 Re: A zauważyłyście, że nie ma tam ani słowa 29.09.15, 19:16
        rosapulchra-0 napisała:

        > o tym, jak mają oszczędzać chorzy i niepełnosprawni?

        A jak mają się ostrzyc łysi? Zatem nie piszmy o pielęgnacji i strzyżeniu włosów bo łysi nie mają włosów.
        • ana119 Re: A zauważyłyście, że nie ma tam ani słowa 29.09.15, 20:02
          O to to. Bo ich to uraz i się wycofają
      • falka_85 Re: A zauważyłyście, że nie ma tam ani słowa 29.09.15, 20:15
        Mam chyba jakąś inną definicję słów "dobrze zarabiający", bo dla mnie porady w stylu odłóż 5zł dziennie skierowane są do osób zarabiających co najwyżej przeciętnie. Oczywiście nie do biednych, którzy rezygnują ze wszystkiego co nie jest niezbędne, a rzeczy najpotrzebniejsze kupują na promocjach a i tak ledwo starcza, ale dobrze zarabiający człowiek jest IMO odłożyć znacznie więcej niż 150zł miesięcznie.
        • lola211 Re: A zauważyłyście, że nie ma tam ani słowa 29.09.15, 21:44
          Nie do końca.
          Te symboliczne 5 zł dziennie ma przekonac do oszczedzania.
          Jesli ktos z dobrymi zarobkami nie potrafi odłozyc kasy to trzeba mu uswiadomic, ze miałby taka mozliwosc.Te 5 zł dziennie nic dla niego nie znaczy,ale gdyby systematycznie je odkladal, to w koncu niepostrzezenie dla niego odłozy sie kilkaset zł.Ktore przemowi juz do wyobrazni.
          Zrozumcie, ze chodzi w tym o sklonnosc do oszczedzania.
          • falka_85 Re: A zauważyłyście, że nie ma tam ani słowa 29.09.15, 23:09
            Ale pewnie, że tak. W wielu dziedzinach sprawdza się taki softstart, czy to w bieganiu, czy w nauce języka obcego, czy w oszczędzaniu. Tylko ja nie o tym. Odnosiłam się do stwierdzenia, że "artykuł jest mało życiowy i uwzględnia tylko jeden przypadek: zdrowi, młodzi, dobrze zarabiający ludzie", (zabrzmiało mi to jak "15 minutowy trucht 2 razy w tygodniu jest wyłącznie dla ludzi młodych o świetnej kondycji") kiedy moim zdaniem właśnie pomysł z odkładaniem 5zł dziennie świetnie sprawdza się również w przypadku osób przeciętnie zarabiających w różnym wieku. Właśnie z tego powodu, o którym piszesz, jest to sposób łatwy, nie wymagający skomplikowanych działań, analiz wydatków, prowadzenia jakiś exceli itd., a pozwala poczuć, że jednak coś tam się da i nie jest to takie strasznie i wymagające ogromnych wyrzeczeń.
            • lola211 Re: A zauważyłyście, że nie ma tam ani słowa 30.09.15, 08:30
              Zgadzam sie z Tobą.
            • mynia_pynia Re: A zauważyłyście, że nie ma tam ani słowa 30.09.15, 20:46
              A nie lepiej przelac 150 zl. po wyplacie na subkonto? Ja potrafie nie chodzic do sklepu przez tydzien, a wyplate pozbyc w jeden dzień, nic trudnego. Nie umiem oszczedzac, nie umialm gospodarowac kasa jak mialam 1500 zl i nie umiem z kasa po wyzej 3 tysi. Wydaje do spodu. Jakbym miala 10 tys. miesiecznie to tez bym wydala. Troche to przykre, ale skoro ja zarabiam to ja wydaje a dziecko przeciez gole w zyciu sobie poradzi ;P (apropo podejscia, ze rodzice nic nie musza).
              • lola211 Re: A zauważyłyście, że nie ma tam ani słowa 01.10.15, 09:10
                Gdyby tak było lepiej, to ludzie by odkładali.Ale tego nie robia, bo twierdza, ze ich nie stac.Ze po odlozeniu tej kwoty nie wystarczy im na zycie.Łatwiej bedzie im sie przekonac,jesli oszczednosci uzbieraja w sposob niezauwazalny.
                To tak samo jak z zakupami ratalnymi.Wyjac dla niektorych 1000 zł jest trudno, nawet jesli maja z boku odłozona jakas kase, łatwiej jest miesiecznie ponosic koszt srednio zauwazalny w domowym budzecie.
          • chocolate_cake Re: A zauważyłyście, że nie ma tam ani słowa 30.09.15, 20:27
            Też tak myślę. Tu chodzi o nawyk oszczędzania małych sum.
    • inguszetia_2006 Re: O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie 29.09.15, 20:41
      Witam
      5 złotych dziennie - bzdura. Samcik ma jakąś wizję XIX wieczną. Ziarnko do ziarnka etc. Wstecznictwo jak dla mnie, tylko bank się cieszy. Trzeba pieniądze inwestować, a jak się nie ma, to "rozwalać" bez krępacji. To będzie chociaż działanie w czynie społecznym. Przypomnę wam, że jak w Polsce rozpoczął się kryzys to wręcz nawoływano do zakupów. Kto kupuje - ten patriota;-P Co komu po 2000 oszczędności jak traci pracę? Kto tu się z kim zamienił na rozum?
      Pzdr.
      Ing
      • dobrochna00 Re: O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie 29.09.15, 23:54
        2000 oszczędności sprawia, że jak potrzebujesz nagle wydać 1000 zł to zamiast biec po pożyczkę masz te pieniądze. Jak się nie ma to się tym bardziej nie rozwala kasa bez sensu tylko odkłada.
    • echtom Tak ogólnie 30.09.15, 23:44
      Idea oszczędzania sama w sobie jest bardzo chwalebna, tylko wymaga spełnienia jednego warunku - regularnych dochodów w kwocie ciut przewyższającej podstawowe wydatki. Ja nie mam takich złych dochodów, tylko nieregularne i, co gorsza, nieprzewidywalne. Tak więc przy w miarę stałych wydatkach rzędu 4-5 tys. miesięcznie w jednym miesiącu mogę mieć np. 2 tys., w drugim 4, a w trzecim 7. Z tych 7 nie odłożę na lokatę, bo mogą mi być w każdej chwili potrzebne, kiedy trafi się "chudy" miesiąc. Odkładam pewien procent każdej transakcji na savera w koncie, miesięcznie wychodzi ok. 100 zł, po roku zwykle wypada jakiś nieplanowany wydatek i oszczędności się zerują. Tak więc jest to tylko pozorowanie oszczędzania, bo prawdziwe jest wtedy, kiedy odłożonych pieniędzy się nie rusza, a najlepiej jeszcze je pomnaża. No i druga sprawa - w przeciwieństwie do niektórych osób w wątku nie potrafię żyć dla oszczędzania. Kiedy wracam zmęczona z pracy, a w perspektywie mam jeszcze jakieś zlecenie, wolę kupić w barze placki ziemniaczane za 5 złotych, zamiast własnoręcznie trzeć ziemniaki na tarce, by oszczędzić połowę tej kasy.
      • lola211 Re: Tak ogólnie 01.10.15, 08:03
        Nieregularnosc dochodów nie jest przeszkoda.Tez mam taki system.W tłustych miesiacach czesc kasy odkladam na bok i mam rezerwe, gdy miesiąc wypadnie słabo.To nie sa oszczednosci tylko kasa przeznaczona na zycie,ale odlozona po to, by nie wyzerowac konta do cna w danym miesiacu.Jednoczesnie po prostu odkladam w kazdym miesiacu systematycznie male kwoty i one sa nie ruszane.
        Z pewnoscia udaloby Ci sie odlozyc wiecej niz 100 zł, tylko musialabys czuc taka potrzebe.
        • echtom Re: Tak ogólnie 01.10.15, 08:14
          Spokojnie bym odłożyła nawet 600-700 zł, gdybym pozbyła się kotów, skasowała fundusz charytatywny, zrezygnowała z wyjazdów i wyjść na kawę ze znajomymi. Pytanie, czemu tego nie robię?
          • melmire Re: Tak ogólnie 01.10.15, 08:21
            I pewnie jeszcze czasem posypiesz kluski parmezanem!
          • lola211 Re: Tak ogólnie 01.10.15, 09:05
            Mowa jest nie o rezygnacji z potrzeb, ale zaspokajaniu ich nizszym kosztem.
            • echtom Re: Tak ogólnie 01.10.15, 09:44
              Właśnie tak robię. Jeżdżę TLK zamiast ekspresem i nawet staram się kupić wcześniej bilet ze zniżką, nie nocuję w hotelach za 150-200 zł, tylko w prywatnych kwaterach i hostelach. W małej miejscowości to ok. 40 zł, w dużym mieście 60-90. Jak by nie patrzeć, jakaś kasa i tak na to idzie.
              • echtom PS 01.10.15, 09:47
                Tak więc wszystko jest kwestią indywidualnej optyki. Dla jednych jestem oszczędna, bo wydaję na pociąg 40 zł zamiast 80, dla innych te 40 zł jest bezsensowną rozrzutnością.
                • chocolate_cake Re: PS 01.10.15, 10:23
                  Ja znowu jestem oszczędna bo patrzę na ceny i staram się nie przepłacać. Robię sobie w domu kanapki i sałatki zamiast kupować po drodze droższe. Proszek do prania itp kupuję zawsze w promocji. Nie mam sterty niepotrzebnych ciuchów.
                  Ale nie jestem może dla kogoś oszczędna bo zamiast wydać pieniądze na bilet miesięczny, dojeżdżam samochodem i idzie mi przynajmniej 400 zł miesięcznie na paliwo. Potrafię wydać stosunkowo dużo na wyjazdy i wczasy. Albo na rośliny do ogrodu.
            • sasanka4321 Re: Tak ogólnie 01.10.15, 13:14
              > Mowa jest nie o rezygnacji z potrzeb, ale zaspokajaniu ich nizszym kosztem.

              Smieszny watek. Gdzie sa zdefiniowane te "potrzeby", ktore powinny byc zaspokajane nizszym kosztem? Ja chce pojechac do Japonii. Czy to potrzeba, czy wywalanie pieniedzy w bloto? Powinnam pojechac do Budapesztu zamiast do Tokio i w ten sposob nizszym kosztem zaspokoic te potrzebe? No tak, ale w tej sytuacji moge tez pojechac do Ciechocinka zamiast do Budapesztu i bedzie jeszcze nizszy koszt. A w zasadzie po co do Ciechocinka, jesli moge zrobic sobie biwak za miastem? Wlasciwie to zamiast wydawac pieniadze na beznyne, zeby wyjechac za miasto, moge pojechac rowerem do parku na sasiednim osiedlu. Wtedy byloby o.k.?

              Potrzeba to jest zaspokojenie glodu, ochrona od wiatru, deszczu i zimna, regularny seks i sen conocny. Zaspokaja te potrzeby: jakies lozko w schronisku swietego Alberta i kilka ciuchow z lumpeksu za okolo 20 zl. Seks wiekszosc moze miec za darmo - taka wymiana. Reszta to juz czyste przyjemnosci.
              • echtom Re: Tak ogólnie 01.10.15, 14:10
                > Wtedy byloby o.k.?

                A zdjęcia z Japonii możesz sobie obejrzeć na kompie wink
                • melmire Re: Tak ogólnie 01.10.15, 14:16
                  Cudzym, bo komp to tez zbytek. W sumie mozna obejrzec nawet na zdjeciach w czytelni bibliotecznej, darmowej smile
          • mynia_pynia Re: Tak ogólnie 01.10.15, 09:55
            Dokładnie tak, a rozkminianie, że ktoś ma buty za 600 zł a nie ma kasy na dzień przed wypłatą, czy też kupił sobie telefon za 1500zł. A co cię to obchodzi?
            Jakbym nie miała funduszu, 2 telefonów, tel. sat., 2 samochodów, domu, psa, opłat przedszkolnych, to też bym mogła sporo oszczędzić, tylko, że właśnie to jest życie dla mnie, otaczanie się czymś miłym i ładnym, możliwość wyjścia na kawę ze znajomymi czy na zakupy
            z koleżankami czy wyjazd do spa raz na 100 lat - wole to od wakacji na Malediwach - bo mnie na nie na razie nie stać (a zapożyczać się na wakacje to siara), a nie stać mnie bo wydaje na kawę wink.
            • chocolate_cake Re: Tak ogólnie 01.10.15, 10:18
              Mnie się wydaje że to trzeba wypośrodkować. Mieć nadal na przyjemności, na kawę z koleżanka itp bo inaczej co to za życie. Ale też coś tam małego odłożyć
              • echtom Re: Tak ogólnie 01.10.15, 10:41
                Tyle, że przy niskich dochodach nic nie zostanie na oszczędności realne. Owszem, można odłożyć 100 zł miesięcznie i po roku wyjść na przewidującego bohatera, kiedy padnie pralka. Ale jeśli ma się pecha i w trzy miesiące później zdechnie lodówka albo wypadnie większa robota dentystyczna, znów jest się lekkomyślnym utracjuszem, który na taką ewentualność się nie zabezpieczył wink
                • chocolate_cake Re: Tak ogólnie 01.10.15, 11:15
                  echtom napisała:

                  > Tyle, że przy niskich dochodach nic nie zostanie na oszczędności realne.

                  Myślę że jest to niestety możliwe.
                • falka_85 Re: Tak ogólnie 01.10.15, 11:54
                  A co to są niby te oszczędności realne? Pieniądze które odkładasz, żeby sobie nimi pokój wytapetować czy jak? Zawsze to lepiej mieć lodówkę na raty i kredyt na dentystę niż lodówkę i pralkę na raty oraz kredyt na dentystę. Przecież to wszystko trzeba kiedyś w końcu spłacić. Każdy robi jak uważa, ale moim zdaniem, osoba o nieregularnych dochodach/małym dochodem to szczególnie powinna dbać o poduszkę finansową na tego typu wydatki, bo co zrobisz jeżeli nawarstwią ci się 3 dodatkowe zobowiązania finansowe, a przyjdzie kilka chudszych miesięcy pod rząd? Nie jestem w stanie odłożyć 200zł miesięcznie, tym bardziej nie jestem w stanie płacić rat 200zł miesięcznie, bo po mojemu to kurcze łatwiej odłożyć choć trochę gdy dochód jest większy, jakaś fucha wpadnie, we własnym tempie, wg własnych możliwości, a nie z wizją karnych odsetek i windykatorów. A potem zaczynają się historie z niezapłaconymi rachunkami, karnymi odsetkami, providentami, chwilówkami, a to jest równia pochyła. Oczywiście nie twierdzę, że można się zabezpieczyć finansowo na każdą ewentualność, bo zawsze może okazać się, że potrzebne jest specjalistyczne leczenie w stanach za setki tysięcy dolarów i te 100 000zł na koncie to tyle co nic.
                  • echtom Re: Tak ogólnie 01.10.15, 14:01
                    > A co to są niby te oszczędności realne?

                    Kwota wysokości przynajmniej kilku pensji, pomnażana, niewydawana na bieżąco, a w razie czego szybko odtwarzana. Parę stówek, które wyzerują się przy pierwszej awarii, to żadna "poduszka finansowa".

                    > bo co zrobisz jeżeli nawarstwią ci się 3 dodatkowe zobowiązania finansowe, a przyjdzie kilka chudszych miesięcy pod rząd?

                    Wyzeruję fundusz awaryjny, dogadam się z wierzycielem na rozłożenie/przesunięcie spłaty, pożyczę od przyjaciół/rodziny albo w swoim banku.
                    • falka_85 Re: Tak ogólnie 01.10.15, 16:03
                      Nawet zakładając najbardziej pomyślny scenariusz (rodzina ma odpowiednią kwotę i chce pożyczyć, wierzyciele są ugodowi, bank zechce udzielić kredytu) to nadal musisz oddać te pieniądze (a nawet większe ze względu na odsetki, rozłożenie długu na więcej rat), czyli de facto zrobić to samo co przy oszczędzaniu: zacisnąć pasa. Tylko nie w terminie, tempie, skali jakie ci odpowiadają, tylko tak jak dyktują wierzyciele, a przecież odroczona płatność niekoniecznie wypadnie w okresie prosperity. Przykładowo oszczędzanie wiązałoby się z wyrzeczeniami typu ograniczenie słodyczy, używek, kupieniu tańszego telefonu i innych tego typu rzeczach nie wpływających znacząco na komfort życia (z tego to spokojnie stówka miesięcznie się uzbiera, a są ludzie co i trzy stówki miesięcznie puszczają z dymem, drugie tyle wydają na piwko na mieście, nie mogąc jednocześnie odłożyć 100zł), a tak żeby w miarę sensownie spłacić długi i nie popaść w jeszcze większe tarapaty finansowe trzeba nagle zrezygnować ze znacznie bardziej podstawowych potrzeb, kupować tańsze jedzenie itp.
                      • echtom Re: Tak ogólnie 01.10.15, 17:52
                        Falka, ja to wszystko wiem - jestem mistrzynią finansowego survivalu smile I tyle się nauczyłam, że wolę raz na jakiś czas zacisnąć pasa, ograniczyć wydatki i pospłacać zaległości, nawet z niewielką stratą, niż ograniczać się codziennie, by odłożyć na bliżej nieokreślone potrzeby w przyszłości. Mam jedno życie i chcę coś z niego mieć tu i teraz, zamiast żyć wyłącznie wizją przyszłych problemów. Żyję skromnie, prawie ascetycznie, nie palę, piję mało, nie mam samochodu, nie kupuję gadżetów, kosmetyków, markowych torebek i ciuchów. Zaoszczędzonych w ten sposób pieniędzy nie odkładam, tylko wydaję na cele, które dla mnie są ważne, a innym mogą się wydawać fanaberiami. Pisałam zresztą o tym kiedyś w bardzo długim wątku.
                      • minor.revisions Re: Tak ogólnie 01.10.15, 18:45
                        A potem tarapaty nie przyjdą a ty zostaniesz z tą forsą jak ch...j. No bo nigdy jej nie wydasz, bo zawsze będzie perspektywa "a co, jeśli dzisiaj w końcu pojadę na wymarzoną wycieczkę, a jutro lodówkę szlag trafi?"
                        • szarsz Re: Tak ogólnie 01.10.15, 18:56
                          To tak nie działa. Poduszka finansowa jest po to, żeby z niej korzystać.
                          Odkładasz kasę, a gdy przyjdzie potrzeba, jakiś większy wydatek (zawsze przychodzi), to bierzesz stamtąd. A potem znowu odkładasz, żeby wrócić do pożądanego poziomu. I już, nie ma w tym wielkiej filozofii.
                          • echtom Re: Tak ogólnie 01.10.15, 19:00
                            Zakładam, że autor artykułu pisząc o poduszce nie ma na myśli trzech stówek, które Kowalski trzyma w kopercie na dentystę albo hydraulika, tylko większe finansowe inwestycje.
                            • szarsz Re: Tak ogólnie 01.10.15, 19:03
                              Trzy stówki na dentystę? Optymistka wink

                              Leczenie kanałowe z wypełnieniem to co najmniej siedem stówek, nowa pralka tysiak, dwa. I można wziąć na kredyt, oczywście, a można mieć zachomikowaną odpowiedną kasę (jeśli dochody na to pozwalają) i w razie czego do niej sięgnąć.
                          • minor.revisions Re: Tak ogólnie 01.10.15, 19:58
                            Ale to się sprowadza do tego, że muszę sobei czegoś odmówić albo przed tarapatami albo po. Jeśłi sobie odmówię przed, to (wbrew temu, co twierdzi samcik o tych kokosach które zbiję na odsetkach) robię dobrze bankowi, nie sobie. Bo bank na tych moich osdzczędnościach zarobi dużo więcej. Jeśli natomiast rozsądnie gospodaruję kasą i bank do mnie przychodzi z kartą kredytową w zębach na dobrych warunkach i z limitem większym, niż to, co byłabym w stanie na luzie odłożyć przez trzy lata, to ją biorę i wsadzam do zamrażalnika. Oszczędności? Oczywiście. Wynikają z tego, że mam nówka nieśmiganą kartę w lodówce, która zwiększa moją zdolność kredytową i mam niższe odsetki na wszystko inne, co w międzyczasie się zdecyduję zakupić, włącznie z domem i samochodem. A w międzyczasie moją kasą rozporządzam ja a nie bank. Tak, kiedyś nadejdzie moment, w którym z tej karty trzeba będzie zapewne skorzystać, ale w międzyczasie moja forsa służy mnie a nie partnerom samcika.
                            • dobrochna00 Re: Tak ogólnie 02.10.15, 17:11
                              Jasne, na moich 5 tysiącach odłożonych jako poduszka finansowa to bank robi kokosy. Pewnie dzięki tej kasie prezes sobie nowe auto kupił... A i Samcikowi na pewno coś skapnęło z tego.
                              • minor.revisions Re: Tak ogólnie 02.10.15, 17:22
                                > Jasne, na moich 5 tysiącach odłożonych jako poduszka finansowa to bank robi kokosy.

                                Przeczytaj artykuł, który komentujesz. Tam samcik uważa, że TY zarobisz na odsetkach od tych swoich oszczędności. Chyba tłumaczenie, że może i parę groszy zarobisz, ale bank zarobi dużo więcej, to jest wiedza elementarna?
                                • dobrochna00 Re: Tak ogólnie 02.10.15, 17:28
                                  Owszem. Ale uważam, że w przypadku kwot rzędu 200-300 zł miesięcznie to mówienie o jakichkolwiek zarobkach na odsetkach jest bez znaczenia. Odsetki będą symboliczne i mam kompletnie gdzieś, czy bank na tym dodatkowo zarabia - mnie to nie przeszkadza. Jak przypuszczam, kasę trzyma się w banku na koncie oszczędnościowym po prostu po to, żeby ją trudniej było ruszyć. Nawet lokaty obecnie niewiele przecież dają.
                                  • minor.revisions Re: Tak ogólnie 02.10.15, 18:42
                                    Ale ty dalej nei widzisz szerszego obrazu - samcik pisze o tych oszczędnościach, żeby cię omamić i żebyś wsadziła kasę do banku - ty zarobiosz pięć groszy, a bank zarobi więcej nie tylko na twojej lokacie ale na tysiącach lokaty, które założą czytelnicy samcika, no jak rany. ty naprawdę myślisz, że on własną, oszczędzoną kasę wydał na skok na spadochronie, żeby zrobić materiał o oszczędzaniu?
                                    • lola211 Re: Tak ogólnie 02.10.15, 20:53
                                      Oszczednosci nie musza znalezc sie w banku.
                                      A z reszta- niech bank obraca, przeciez mi nic z tego tytułu nie zabiera.
                                      Bankom jest bardziej na reke, by ludzie nie oszczedzali, bo wówczas jest duzo wieksza szansa, ze sie przyjdzie po kredyt(bo sie nie posiada gotowki,za która mozna by kupic).A kredyty gotówkowe sa dla banku żyłą złota.
                                    • dobrochna00 Re: Tak ogólnie 02.10.15, 20:56
                                      No jak rany, nie potrzebuję Samcika, żeby oszczędzać. On pisze to samo, co moja babcia zawsze mówiła, a słowo honoru, że jej banki nie płaciły. A mówiła, że z każdego zarobku chociaż odrobinę, ale trzeba odłożyć. To mądra kobieta była, chociaż niewykształcona. Dla mnie podejście: nie będę oszczędzać nic a nic, bo ten zły okropny bank na mnie zarobi to podejście "na złość mamie odmrożę sobie uszy". Mam w głębokim poważaniu zarobki banku. Mnie obchodzi, że mam odłożone na spłatę 10 rat kredytu i jeszcze mały fundusz na jakieś nagłe wypadki, a osobno sobie zbieram na podróże i inne przyjemności. A lokatę jak zakładam to nie po to, żeby zawrotne 3 zł odsetek dostać tylko po to, żeby mnie nie kusiło do sięgnięcia po te pieniądze.
                                      • minor.revisions Re: Tak ogólnie 02.10.15, 21:40
                                        ależ ja nie neguję konieczności oszczędzania. Tylko mówię, że samcik wprost i dosłownie nakłania do odkladania kasy do banku, pisząc, że jeszcze na tym zarobisz. No jak rany, to nie jest artykuł mający pomóc ludziom gospodarować, tylko to jest materiał sponsorowany. Gdyby miał zamiar pomóc ludziom oszczędzać, to jego wyliczenia o odkladaniu 8 zł z pensji 2500 byłyby nieco bliższe realnego życia, bo tyle to może odkladać singiel bez zobowiązań, no ale większość populacji szukającej oszczędności to nie są single bez zobowiązań.
                                        • dobrochna00 Re: Tak ogólnie 02.10.15, 21:54
                                          Nie chce mi się do tego wracać, ale z tego co kojarzę artykuł to był o tym, że warto oszczędzać, a nie o tym, że "warto odkładać kasę w banku X". Dla mnie to są jednak różne rzeczy. Tak samo jak czym innym jest stwierdzenie, że zdrowo jest się ruszać kilka razy w tygodniu, a czym innym napisanie: dobrze trzy razy w tygodniu maszeruj w butach marki X.
                                          Nadal uważam, że odkładanie kilku złotych dziennie/150 zl miesięcznie to jest porada nie dla bogatych, ale dla osób raczej niezbyt zamożnych. I nie ma znaczenia czy singiel czy nie. Oczywiście, jak ktoś żyje w ekstremalnej biedzie to nie ma mowy o oszczędzaniu. Ale chodzi o to, że budżet większości rodzin da się przeanalizować i dojść do wniosku, że są rzeczy, z których można zrezygnować. I nie mówię o niedojadaniu... Zresztą im więcej ma się zobowiązań tym rozsądniej trzeba gospodarować pieniędzmi, więc to raczej są rady dla ludzi ze zobowiązaniami. A tacy też sporo kasy tracą na rzeczy niepotrzebne. O ile mogę sobie wyobrazić radosne hulanie singla bez zobowiązań, to jak ma się dzieci to rozsądek nakazywałby się zastanowić, czy na pewno potrzebujemy wszystkich rzeczy, na które wydajemy kasę, czy jednak możemy coś odłozyć.
                                          • minor.revisions Re: Tak ogólnie 03.10.15, 03:38
                                            > Nie chce mi się do tego wracać, ale z tego co kojarzę artykuł to był o tym, że warto oszczędzać, a nie o tym, że "warto odkładać kasę w banku X". Dla mnie to są jednak różne rzeczy. Tak samo jak czym innym jest stwierdzenie, że zdrowo jest się ruszać kilka razy w tygodniu, a czym innym napisanie: dobrze trzy razy w tygodniu maszeruj w butach marki X.

                                            Uwierz na słowo: to jest reklama banku ING, choć jego nazwa nie pada w artykule. I, owszem, jest o maszerowaniu do banku, nawet jest stosowny wykres z odsetkami.
                                            • lola211 Re: Tak ogólnie 03.10.15, 07:13
                                              Niech bedzie, ze reklama banku.Co z tego? Idea oszczedzania jest słuszna i kazdemu wyjdzie na korzysc.
                                              • minor.revisions Re: Tak ogólnie 03.10.15, 20:32
                                                to z tego, że napisane jest to tak, żeby było korzystne dla banku, nie dla klienta. I że (nie wiem, czy to jest case w tym tekście, bo nie znam przeciętnego oprocentowania w Polsce, ale tak było we wszystkich innych tekstach tego typu, jakei czytałam) przedstawiane dane i korzyści są naciągane. Czyli np. wyliczenia zarobku są na podstawie odsetek większych niż można dostać w rzeczywistości albo nawet i prawdziwych, ale tylko pod warunkiem, że wsadzisz kasę na lokatę na dłuższy czas (a jak się zepsuje pralka i musisz to ruszyć, to wszystkie odsetki przepadają), natomiast nie ma porad, które by pomagały część tych odsetek zaoszczędzić, typu zamiast jednej większej lokaty kilka mniejszych.
                                            • dobrochna00 Re: Tak ogólnie 03.10.15, 10:30
                                              Dobra, wróciłam do tekstu, żeby to sprawdzić. Rzeczywiście ostatnio ING robi taką akcję w wielu mediach. Ale z tego co widziałam to raczej jako partner niż jako zwykła reklama. Ja jestem zwierz medialny, więc widzę różnicę smile Normalne, że bank chce się reklamować, ale tutaj zamiast zwykłej reklamy typu: zainwestuj w ING a będziesz szczęśliwy są fajne materiały poradnikowe po prostu z logo banku. Czytałam kilka w innej prasie, sensownie napisane. Dla mnie to tak jak materiał o sporcie sponsorowany przez NIKE. Co z tego, że jest ich logo, jak poza tym dostanę sporo sensownych informacji o aktywności, o ćwiczeniach, o diecie. A czy pomaszeruję sobie w ich butach czy w innych to już mój wybór. Idea oszczędzania jest słuszna, to są takie oczywistości dla mnie, że aż mi trudno zrozumieć, o czym tu dyskutować. Oszczędzania na miarę własnych możliwości i rozsądnie, a nie odmawiania sobie wszystkiego, żeby kasę do grobu zabrać.
                                              • minor.revisions Re: Tak ogólnie 03.10.15, 20:25
                                                > Ale z tego co widziałam to raczej jako partner niż jako zwykła reklama. Ja jestem zwierz medialny, więc widzę różnicę smile

                                                odwracasz kota ogonem. Przed chwilą w ogóle uważalaś, że tekst koło żadnego sponsora nie leżał. Tekst sponsorowany to tekst sponsorowany, powstał z tezą żeby nakłonić ludzi do korzystania z usług sponsora, kropka. Materiał sponsorowany, owszem, różni się od reklamy. Jest droższy. I to w zasadzie tyle.
                            • lola211 Re: Tak ogólnie 02.10.15, 20:49
                              > Wynikają z tego, że mam nówka nieśmiganą kartę w lodówce, która zwiększa moją z
                              > dolność kredytową i mam niższe odsetki na wszystko inne, co w międzyczasie się
                              > zdecyduję zakupić, włącznie z domem i samochodem.

                              Karta to Ci akurat obnizy ta zdolnosc, a nie podwyzszy.I o jakiej ty obnizce odsetek piszesz?
                              • minor.revisions Re: Tak ogólnie 02.10.15, 21:35
                                > Karta to Ci akurat obnizy ta zdolnosc, a nie podwyzszy.

                                Nieśmigana lub mało śmigana podwyższy. Główne dwa czynniki w obliczaniu zdolności to płacenie rachunków na czas oraz stosunek przyznanego limitu do wykorzystanego.

                                > I o jakiej ty obnizce odsetek piszesz?

                                jak idziesz kupić samochód czy cokolwiek na raty to wysokość odsetek jest zależna od twojej wiarygodności kredytowej. Czyli im większa wiarygodność tym mniejsze odsetki.
                                • lola211 Re: Tak ogólnie 02.10.15, 22:14
                                  Ale ty chyba nie w Polsce masz ta karte? Bo u nas to tak nie działa.
                                  Masz karte z limitem i nie ma znaczenia, na ile jest wykorzystany, tak samo przyjma do zdolnosci,tak samo ja obciazy.Liczy sie przyznany limit.
                                  Ewentualnie moze cos dac przy ocenie punktowej w BIK,ale karta kredytowa w szufladziie tych punktów ci nie nabije.
                                  • minor.revisions Re: Tak ogólnie 03.10.15, 03:27
                                    A to prawda, nie w Polsce. Zakladałam, że to system w miarę międzynarodowy, no bo w sumie ludzie mogą mieć konta i kredyty w różnych krajach. No ale co, na jakiej podstawie przyznają ten limit, jeśli nie patrzą, co robisz z poprzednio przyznanymi?Chyba to jest dość logiczne, że jak dwie osoby dostaną limit na 10 tysięcy i jedna go natychmiast wybęcka po kokardę to jest mniej wiarygodnym spłacaczem od tej drugiej osoby, której zadłużenie nigdy nie przekracza 30%, więc jeśli oni złożą aplikację o następny kredyt, to bank chętniej i na lepszych warunkach da tej drugiej, bo ta pierwsza sugeruje większe ryzyko niespłacenia?
                                    • lola211 Re: Tak ogólnie 03.10.15, 07:11
                                      Nikt tego tak nie analizuje.Wiarygodny jest ten,kto zadłuzenia spłaca terminowo, a ile sobie limitu wykorzysta to jego sprawa.Po to ten limit dostał w takiej a nie innej wysokosci, by z niego korzystac.
                                    • dobrochna00 Re: Tak ogólnie 03.10.15, 10:32
                                      U nas zamknięcie karty kredytowej, nawet nieużywanej i linii debetowych zwiększa zdolność kredytową. Pierwsza rzecz, jaką zrobiłam, jak składałam wniosek o kredyt. Karta zwiększa zdolność o tyle, że jak się ją ma np. przez dwa lata i regularnie spłaca zadłużenie to jest historia kredytowa. Ale przed wnioskiem o kredyt mieszkaniowy i tak lepiej ją zamknąć.
                                      • kardiolog Re: Tak ogólnie 03.10.15, 11:18
                                        I ja zaczynam oszczędzać. Od dziś.
                                        Kardiolog
                                      • mmoni Re: Tak ogólnie 03.10.15, 11:29
                                        Mi kazali zamknąć tę z największym limitem (spłacana zawsze w całości bez opóźnień, limit nigdy niewykorzystany w pełni), chociaż kredyt mieszkaniowy brałam tylko na ułamek mojej maksymalnej zdolności kredytowej.
                                      • e_rzecznik_bik Re: Tak ogólnie 08.10.15, 11:14
                                        Dzień dobry,

                                        Posiadanie karty kredytowej jest dobrym sposobem na budowanie pozytywnej historii kredytowej. Banki znacznie bardziej ufają klientom, którzy w przeszłości terminowo spłacili jakieś zobowiązanie kredytowe niż osobom, które historii kredytowej nie posiadają. Dzięki temu, że nie jesteś dla banku anonimowa, zwiększą się Twoje szanse na uzyskanie atrakcyjnej oferty, gdy będziesz chciała uzyskać kredyt, np. na mieszkanie w przyszłości.
                                        Kiedy starasz się o kredyt, na pewno limit na Twojej karcie będzie wzięty pod uwagę przy wyliczaniu Twojej zdolności kredytowej. Bank wychodzi z założenia, że w każdej chwili możesz użyć karty i będzie to traktowane jako kolejne zobowiązanie. Ta sama rada dotyczy limitu na koncie osobistym. Jeśli chcesz w dalszym ciągu korzystać może warto rozważyć obniżenie limitów zarówno na karcie jak i na koncie.
                                        Pamiętaj, że zawsze warto na bieżąco sprawdzać swoją historię kredytową, w tym ocenę punktową (scoring). Możesz to zrobić w łatwy sposób poprzez założenie darmowego Konta Próbnego na stronie BIK. Ocena punktowa służy jako narzędzie pomocnicze przy podejmowaniu decyzji o przyznaniu kredytu.

                                        Pozdrawiam
                                        eRzecznik BIK
                        • echtom Re: Tak ogólnie 01.10.15, 18:56
                          Można się pocieszać, że jakieś tarapaty zawsze przychodzą wink Tylko, qrcze, co to za życie? Przy takim podejściu nie ruszyłabym się z domu, a tak przynajmniej będę miała co wspominać na biedne stare lata tongue_out
                        • falka_85 Re: Tak ogólnie 01.10.15, 20:32
                          Ale przecież nie postuluję tezy, że zarabiając kilka średnich krajowych, trzeba w jednych portkach i rozpadającej się koszuli chodzić i ani myśleć o jakichkolwiek wakacjach big_grin Tylko, że warto, a już zwłaszcza jak ktoś ma dochód mały/nieregularny (wokół tego toczyła się dyskusja) odłożyć jakąś kwotę na czarną godzinę. Nic też nie stoi na przeszkodzie, żeby sobie od czasu do czasu z tej odłożonej kasy fundąć prezencik, jak już przez rok żadne agd nie padnie wink
                        • chocolate_cake Re: Tak ogólnie 02.10.15, 10:22
                          Dlatego część poduszki finansowej trzeba wydać raz ja jakis czas na przyjemności smile
                        • dobrochna00 Re: Tak ogólnie 02.10.15, 17:19
                          Moim zdaniem nie chodzi o to, żeby odmawiać sobie wszystkiego, nigdy nigdzie nie wyjechać, bo może się lodówka zepsuje. Tylko mieć odłożone choć te 2-3 tysiące, gdyby jednak lodówkę szlag trafił, albo wydarzyło się cokolwiek innego. A potem dopiero zbierać na wymarzone wakacje.
            • dobrochna00 Re: Tak ogólnie 01.10.15, 12:16
              Ależ mnie to właśnie w ogóle nie obchodzi. Dopóki nie przychodzi takie lekkomyślne stworzenie do mnie, żeby mi głowę zawracać swoimi finansowymi problemami i dopóki nie gada rzeczy w stylu: tobie to dobrze, bo ty to zawsze masz, a ja bidulka muszę się zapożyczać. A bidulka zarabia tyle co ja i realnych wydatków nie ma więcej, tylko po prostu musi sobie fajeczki kupić i musi, bo jak to inaczej, codziennie w drodze do pracy kawkę za 10 zł nabyć. W takiej sytuacji po prostu bidulkę informuję: wolałaś wydać na fajki i kawę to nie masz i kończę na tym rozmowę.
              • echtom Re: Tak ogólnie 01.10.15, 14:06
                > Ależ mnie to właśnie w ogóle nie obchodzi. Dopóki nie przychodzi takie lekkomyślne stworzenie do mnie, żeby mi głowę zawracać swoimi finansowymi problemami i dopóki nie gada rzeczy w stylu: tobie to dobrze, bo ty to zawsze masz, a ja bidulka muszę się zapożyczać.

                Tu masz rację. Ale w takich wątkach wychodzi, że niektórzy mają problem nie z lekkomyślną siostrą/sąsiadką, tylko z tym, że statystyczny Kowalski nie ma nawyku oszczędzania smile
                • mozambique Re: Tak ogólnie 02.10.15, 10:14
                  niekoecznie - jeden KOwalski ma nawyk a inny nie
                  - od wielu wielu lat moja siostra pracuej na swietnym stanowisku i swietnie zarabia - jakies kilkanascie tys miesiecznie . I jako singielka , przy niskich stalych kosztach życia , ( bez kredytów itp) nigdy nie miala zadnych oszczednosci , zyła w stylu " w koncu mnie stac na to zeby to WSZYSTKO miec" , doszlo do tego ze pilnie pozyczala ode mnie ( a ja pracuję w budżetówce) - a to pare stów na nowy akumulator, a to na jakies ubezpieczenie, a to pare tysiecy na notariusza w jakiejstam sprawie bo przed wyplatą na koncie miala 40 zł ..
                  NAparwde nei wiem jak przy takich , stałych od wielu lat zarobkach , nie mozna oszczedzic chocby jednej pensji .
                  • echtom Re: Tak ogólnie 02.10.15, 10:29
                    > NAparwde nei wiem jak przy takich , stałych od wielu lat zarobkach , nie mozna oszczedzic chocby jednej pensji .

                    Tego też nie wiem, bo przy dwóch średnich krajowych i trójce dzieci odkładałam 500 zł miesięcznie. Myślę jednak, że osoby, które zarabiają kilkanaście tysięcy i wszystko przepuszczają to znikomy procent, no i mają strukturę wydatków na tyle różną od przeciętnej, że rady "oszczędzić piątaka dziennie na kawie i jabłkach" są w ich przypadku dość humorystyczne. To raczej opcja dla rodzin z dochodem 5-10 tys.
          • echtom Re: Tak ogólnie 01.10.15, 10:51
            Jeszcze jedno. Miałam w życiu taki okres, kiedy dużo zarabiałam przy niskich kosztach utrzymania i co miesiąc po prostu zostawało mi na koncie ok. 500 zł. Nie wydawałam ich na siłę, więc myśl o oszczędzaniu nie jest mi wstrętna wink Gdybym utrzymała taki status quo do dzisiaj, za parę lat miałabym 100 tys. oszczędności, ale w międzyczasie dużo się zmieniło.
    • piotr2507 Re: O oszczędzaniu 5 zł dziennie poczytajcie 11.10.15, 11:06
      Chipsy można kupić raz powiedzmy na dwa miesiące (wg upodobań), ale znajdując je w bardzo dobrej cenie i kupić przy tym większą ilość opakowań. Niby nic nowego, ale spokojnie można parę zł zaoszczędzić.

      --
      tanieoszczedzanie.blogspot.com

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka