Córka (8 lat) prosi, żeby jej kupić "fasolki wszystkich smaków" (Harry Potter Bertie Bott's) a ja mam wątpliwości. Pomijam całkowicie kwestię sztuczności, że to niezdrowe, plastikowe, sztuczne słodycze bo nie o to mi chodzi. Chodzi o te smaki... Ona uważa, że będą niezłe jaja a starszy (dorosły!) brat jeszcze ją podkręca i trzyma jej stronę. Może ja jestem jakaś staroświecka czy co, ale faktycznie to takie fajne trafić na cukierka o smaku rzygów, dżdżownicy czy zgniłego jaja? Młoda czyta teraz Harrego Pottera i może stąd ją tak wzięło... Na Allegro widzę masę sprzedanych, czy któraś ematka się skusiła?

Dla informacji:
pl.harrypotter.wikia.com/wiki/Fasolki_wszystkich_smak%C3%B3w_Bertiego_Botta