pade
24.10.15, 11:21
W wątkach o dysleksji zawsze pojawiają się głosy, że dyslektyk ma ułatwienia, jest mu w szkole lżej niż innym dzieciom, bez dys. A przecież gdyby się odpowiednio postarał to te ułatwienia nie byłyby potrzebne i wtedy zapanowałaby "sprawiedliwość".
Otóż moje panie, (to do tych, które zżera zazdrość, że ich dzieci tych mitycznych ułatwień nie mają), życie nie jest sprawiedliwe.
Poza tym nie tylko dyslektycy mają ułatwienia. Wy również.
Któraś nosi soczewki kontaktowe? Może by ściągnęła i postarała się widzieć ostro? A aparat słuchowy? Nooo, trochę wysiłku i zaczniesz słyszeć.
Podjazdy dla wózków? Czy mamusie nie mogłyby potrenować mięśni rąk i podnosić te wózki jak bóg przykazał, tylko gmina musi wydawać pieniądze i budować specjalne podjazdy? itd. itd
Wątek o równym ocenianiu. Nosz kurczę, czy naprawdę wam coś ubędzie, gdy pracowite dziecko bez talentu sportowego albo plastycznego dostanie taką samą ocenę jak Wasz geniusz?
Co takiego straci Wasze dziecko?
Skąd ta zawiść? Bo ja sobie takiego sposobu myślenia czym innym, niż tym paskudnym uczuciem, nie jestem w stanie wytłumaczyć.