Dodaj do ulubionych

Wygrać z nowotworem

07.11.15, 22:54
No właśnie, jak?
Pomijam diagnostykę, która jest w trakcie i operację, której najprawdopodobniej będę musiała się poddać.
Czytam sobie właśnie, że wszelkie guzy, nowotwory łagodne, jak i złośliwe, mają podłoże psychosomatyczne.
Guzy tarczycy to dławienie w sobie emocji i stresów ponoć wink. Co zresztą by się zgadzało.
Jak z tym qr...wem walczyć?
Jestem w takim stanie i nastroju, że najchętniej wybiłabym te dziadostwa wódką w dużej ilości.
Obserwuj wątek
    • kota_marcowa Re: Wygrać z nowotworem 07.11.15, 23:02
      Zależy jakim, np trzustki - trup w stosunkowo krótkim czasie. Tarczycy, którego ty się boisz, rzadko są złośliwe, a nawet jak już, to z reguły o stosunkowo łagodnym przebiegu i całkowicie wyleczalne.
    • klamkas Re: Wygrać z nowotworem 07.11.15, 23:13
      Taaaa... tak jak choroby serca są psychosomatyczne. I wszelkie inne. I alergie i grzybice.

      To co mogę doradzić - czytaj jak najmniej, chyba, że masz dostęp do źródeł naukowych (jak nie masz, a chcesz czytać, to skorzystaj z czytelni np. Akademii Medycznej, z ich komputera będziesz miała dostęp do prawdziwych źródeł), albo potrafisz obiektywnie przesiewać informacje z bzdurnych artykułów (mało kto potrafi, bo do tego trzeba konkretnej wiedzy). Druga rada - znajdź dobrego lekarza, a jak ten u którego się leczysz nie budzi zaufania, to znajdź innego (byle szybko).
    • ingryd nie panikuj 07.11.15, 23:17
      Szczescie w nieszczesciu,
      Nowotwor tarczycy dobrze sie leczy (jesli sie nie myle, to najlepiej)
      Nie daje metaztaz w 90/95%
      W najgorszym wypadku TYLKO 85% szans przezycia ponad 10 letniego
      znaczy masz wiecej ryzyka ze cie samochod na przejsciu dla pieszych potraci,
      w skrocie, jesli cie to moze pocieszyc, zazdroszcze ci TAKIEGO kraba uncertain i zycze 100 lat w dobrym zdrowiu smile
      • kaz_nodzieja Re: nie panikuj 08.11.15, 10:55
        Dokładnie, to chyba najlepszy rodzaj nowotwór jaki można mieć.
    • princesswhitewolf Re: Wygrać z nowotworem 07.11.15, 23:52
      Guzy tarczycy to dławienie w sobie emocji i stresów ponoć wink. Co zresztą by się zgadzało.


      guzki tarczycy ma co 3cia kobieta. Ot Czernobyl
      Wiekszosc nawet nie wie ze je ma

      Nic nie dlawie a mam.
      • kawka74 Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 12:51
        > guzki tarczycy ma co 3cia kobieta. Ot Czernobyl
        > Wiekszosc nawet nie wie ze je ma

        Dokładnie tak.
      • shige Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 12:22
        >guzki tarczycy ma co 3cia kobieta. Ot Czernobyl

        Nie Czernobyl ale po prostu dobra diagnostyka, której nikt jeszcze 20 lat temu powszechnie nie stosował.
        • princesswhitewolf Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 12:44
          Nie Czernobyl ale po prostu dobra diagnostyka, której nikt jeszcze 20 lat temu
          > powszechnie nie stosował.
          >

          fakt. moze byc i tak

          tak samo jak ludzie mowia, ze kiedys nie bylo tylu nowotworow i zawalow bo nie bylo takiego skazenia srodowiska. A prawda jest taka ze umieral takowy na brzuch i nikt nie wiedzial co w tym brzuchu sie dzialo. Ponadto malo kto dozywal wieku w jakim statystyczna smiertelnosc na raka jest wyzsza.
    • babcia.stefa Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 09:11
      Przestań czytać kompletne p'doły niemające pokrycia w rzeczywistości, od razu Ci się lepiej zrobi.
      • olewka100procent Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 09:36
        terapia gersona - organiczna dieta bez mięsa do tego lewatywy, chodzi o to , żeby oczyścić organizm z toksyn aby się wzmocnił i mógł walczyć z raczyskiem . Niektórzy lekarze twierdzą , że nowotwór to grzyb i zalecają odkwaszanie organizmu, poczytaj o terapii sodą oczyszczoną ( zamawiaj z niemiec , bo ta polska jest podobno zanieczyszczona aluminium) do tego vit. C w zastrzykach , pestki z gorzkiej moreli , grawiola ale nie wiem czy na tarczyce, na pewno pomaga przy gruczolakoraku
        • babcia.stefa Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 10:33
          Znajdź solidną ścianę, weź porządny rozbieg i walnij się w łeb.
          • thank_you Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 10:52
            Tonący brzytwy się chwyta. O ile taka terapia Gersona jest tylko dodatkowo do terapii medycznej (operacje, chemia, naświetlania itp.), to chyba nie zaszkodzi?

            My na oddziale masowo piliśmy sok z buraków i inne cuda. ☺
            • jola-kotka Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 11:40
              Lecz tarczyce wykoncz zoladek,soda jest bardzo szkodliwa.
            • babcia.stefa Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 13:36
              Wątkodajka nie ma nowotworu złośliwego z przerzutami w terminalnym stadium, tylko guzy tarczycy.

              Najprawdopodobniej niezłośliwe (do wycięcia albo likwidacji radiojodem), w wariancie pesymistycznym, jeśli nawet są złośliwe - nowotwory tarczycy należą do najmniej zjadliwych, często wykrywa się je u ludzi, którzy zmarli na coś zupełnie innego (bo nie dają żadnych objawów, przerzutów ani w ogóle nic).
              • thank_you Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 14:53
                Gdzie napisałam, że ma nowotwór złośliwy? Wypowiadałam się na temat terapii Gersona, a nie na temat autorki, więc twój wywód uważam za bezzasadny. smile
                • babcia.stefa Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 21:46
                  Odnosiłam się do Twojego stwierdzenia "Tonący brzytwy się chwyta.". Wątkodajka nie musi się uciekać do altmedu, bo najprawdopodobniej to, co ma, załatwi jeden zabieg operacyjny (albo i to nie).

                  Terapia Gersona to taka sama bzdura jak leczenie raka pestkami moreli i cieciorką w nodze.
                  • thank_you Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 22:42
                    A co złego jest w diecie Gersona? O ile pacjent poddaje się normalnemu trybowi leczenia konwencjonalnego? Soki go zabiją czy jak? smile))

                    Powtórzę się - nie pisałam nic o wątkodajce, więc daruj sobie. smile
                    • babcia.stefa Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 22:55
                      To, że nie działa nijak. Polecam jednak poczytanie jakiejś choćby popularnej literatury o nowotworach - soraski, te wszystkie soki z buraka możemy sobie w d...ę wsadzić (albo może lepiej i to nie), bo nie działają w żaden sposób.
                      • thank_you Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 23:07
                        Ale ty nie rozumiesz. Tu nie chodzi o działanie wyniszczające raka - bo chyba w to nikt nie wierzy? Chodzi o bombę witaminową, o podnoszenie odporności, o poczucie, że samemu też coś się robi.

                        Kumasz już? Dlatego od początku piszę, że w terapii Gersona - o ile nie jest to jedyna terapia mająca na celu unicestwienie raka - nie ma nic złego.
                        • babcia.stefa Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 08:33
                          Prawidłowe odżywianie nie wymaga żadnej suplementacji witaminowej - wystarczy zbilansowana, właściwa dieta.

                          Nie ma dowodów na to, żeby podawanie zwiększonych dawek witamin miało jakikolwiek wpływ na nowotwory.

                          Nie ma też żadnych dowodów na to, żeby osoby o pozytywnym nastawieniu miały lepsze wyniki leczenia.
                          • princesswhitewolf Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 09:00
                            Prawidłowe odżywianie nie wymaga żadnej suplementacji witaminowej - wystarczy z
                            > bilansowana, właściwa dieta

                            Nie do konca. Jesli siedzisz calymi dnami w biurze bedziesz miec niedobory D3
                            • babcia.stefa Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 16:44
                              Dość sceptycznie podchodzę do rewelacji typu "suplementacja witaminy D u dorosłych", to jakaś nowa moda, o której za 2 lata nikt nie będzie pamiętał. Żeby się nie okazało, że to taki sam absurd jak witamina C na przeziębienie...
                              • thank_you Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 17:09
                                Jaka znowu moda? Pamiętam jak mojemu chrześniakowi, który ma teraz 13 lat zakraplałam wit.D z zalecenia pediatry.
                                • babcia.stefa Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 18:24
                                  Cytat ze mnie: "u dorosłych".

                                  Może zacznij odróżniać dorosłego od 13-latka, bo wiesz, za to można iść siedzieć...
                                  • thank_you Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 18:29
                                    Serio? A z jakiego paragrafu? smile))
                          • thank_you Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 14:25
                            Zabawne - robisz problem aby go rozwiązać.
                            Powtarzam - nigdzie nie napisałam, że witaminy leczą nowotwory. Nie napisałam także, że placebo ma jakikolwiek wpływ na leczenie - bo podobno nie ma. Lubisz dyskutować sama z sobą?

                            A prawidłowe odżywianie przy chemii, gdy większość haftuje dalej niż widzi - możesz sobie między by włożyć.
              • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 21:53
                Nie no, masz rację, wycięcie tarczycy z guzem, to jak pójście na manicure.
                Po cesarce obiecałam sobie, że nigdy przenigdy nie pozwolę już się operować.
                Przecież ja po prostu zwariuję z bólu.
                • milka_milka Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 22:18
                  Ale powiedz mi jedno - czy jakikolwiek lekarz Ci potwierdził, że te guzy trzeba usuwać? Że tarczycę trzeba usuwać? Że są groźne? Czy na razie sama się nakręcasz i snujesz katastroficzne wizje?
                • babcia.stefa Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 22:47
                  Z własną tarczycą rozstałam się prawie 12 lat temu i z perspektywy innych problemów zdrowotnych, jakie trafiły się w życiu przy innej okazji mnie i bliskim mi osobom mogę powiedzieć tylko: TAK, TY TEŻ WALNIJ SIĘ MOCNO W GŁOWĘ, nie wiem, czy pomoże, ale może przez chwilę przestaniesz truć d..ę i będziesz mieć jakiś prawdziwy problem.
                • princesswhitewolf Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 09:03
                  Po cesarce obiecałam sobie, że nigdy przenigdy nie pozwolę już się operować.
                  Przecież ja po prostu zwariuję z bólu.


                  zywcem cie kroili czy srodkow przeciwbolowych potem nie podali?
                  Jakos nie wspominam swojej cesarki tak tragicznie. Najgorsze bylo oslabienie
                  • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 09:28
                    Serio?
                    Blizna bolała mnie przez pół roku.
                    A w szpitalu po cesarce po prostu nie byłam w stanie podnieść się z łózka.
                    Bardzo źle to wspominam.
                    • kawka74 Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 09:41
                      Cesarka jest operacją BRZUSZNĄ i można mieć problem z podniesieniem się z łóżka, zwłaszcza jeśli to było cięcie po całości, nie metodą M-L, która jest nieco mniej obciążająca i ułatwia regenerację. Wycięcie tarczycy to jednak ciutkę coś innego, nie sądzisz?
                      Sorry, Natalka, ale wrażenie, że sama sobie szukasz problemów, jest coraz silniejsze.
                      • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 09:46
                        Dobrze. Szukam sobie.
                        W tej chwili dzięki tej pier.... tarczycy ważę ponad 90 kg, już samo to wystarczy, żeby narkoza mnie załatwiła. W ciągu kilku miesięcy niepostrzeżenie spasłam się jak świnia, mimo ograniczania jedzenia.
                        • kawka74 Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 10:03
                          > Dobrze. Szukam sobie.

                          Właśnie.

                          > W tej chwili dzięki tej pier.... tarczycy ważę ponad 90 kg, już samo to wystarc
                          > zy, żeby narkoza mnie załatwiła.

                          Niby w jaki sposób?
                        • rosapulchra-0 Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 10:13
                          Natalie, ponad 10 lat temu (więc i metody były inne niż teraz) w Polsce miałam bardzo inwazyjną operację brzuszną, dosłownie mnie rozpłatano, ważyłam wówczas, bagatela, 150 kg. Narkoza ani mnie nie rozwaliła, ani tym bardziej nie zabiła smile
                        • shige Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 12:19
                          >W tej chwili dzięki tej pier.... tarczycy ważę ponad 90 kg, już samo to wystarczy, żeby narkoza >mnie załatwiła.

                          Przesadza Panismile Operujemy dużo cięższych pacjentów bez powikłań. Operacje tarczycy to jedne z najczęściej wykonywanych operacji na świecie! Ilość powikłań zależy od dobrego operatora i jego doświadczenia w tym temacie. Jest kilku znakomitych lekarzy w Polsce.
                          • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 12:31
                            A w Szczecinie? Do kogo warto by skierować się na ewentualną operację?
                            Czy mogłabym prosić o jakieś namiary?
                            • thank_you Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 17:15
                              W Szczecinie? Jak dobrze - jola-kotka coś ci podrzuci. wink)) Akurat okres przedświąteczny - jej ulubiony. smile))
                              • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 18:02
                                Hm, paczuszkę? wink
                                • thank_you Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 18:04
                                  No pewnie. Dostałabyś catering do szpitala - najlepszy, a i o twoim dziecku by nie zapomniała. Przecież nie od dziś wiadomo, że jola kocha dzieci, a te w potrzebie to już szczególnie. wink
                                  Więc co się smucisz? Będzie dobrze. big_grin
                          • maggie-k Re: Wygrać z nowotworem 15.11.15, 10:46
                            shige napisał:

                            >Ilość powikłań zależy od dobrego operatora i jego doświadczenia w tym temacie. Jest kilku znakomitych lekarzy w Polsce.
                            >

                            Czy mogę poprosić o nazwiska lekarzy godnych polecenia?
                            Ja muszę wybrać się na operację wycięcia tarczycy i zastanawiam się, do kogo najlepiej się udać.
                        • dziennik-niecodziennik Re: Wygrać z nowotworem 03.12.15, 10:27
                          oj tak laska, dla narkozy 90kg to żadne wielkie miki. cięższych operują i przeżywają jakos.
                          nie nakręcaj się niepotrzebnie smile
                    • rosapulchra-0 Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 10:11
                      Natalie, masz zapewne bardzo niski próg bólu.
                      • justyna-anna Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 13:09
                        Niski próg bólu tak jak ja.Też miałam cc i powiem jedno: nigdy więcej. Dlatego mój synek jest jedynakiem.
            • dziennik-niecodziennik Re: Wygrać z nowotworem 03.12.15, 10:22
              sok z buraków jest do wytłumaczenia, poprawia parametry krwinek, co przy chemioterapii ma duze znaczenie.
              soda wytlumaczenia nie ma.
        • landora Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 11:08
          Szkodliwe i niebezpieczne bzdury.

          A gdyby lekarz powiedział mi, że "nowotwór to grzyb i zalecają odkwaszanie organiz
          > mu", to uciekłabym z krzykiem. Ciekawe, którzy lekarze tak twierdza, jestes pewna, że skończyli medycynę?
          • thank_you Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 11:28
            A o lekarzach, którzy zalecają Camillę albo Oscillococinnum nie słyszałaś? wink
            • landora Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 11:54
              Słyszałam niestety, generalnie lekarze, którzy dopisują sobie tytuł "homeopata" powinni mieć odebrane prawo do wykonywania zawodu uncertain
              • thank_you Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 12:46
                Mi pediatra-dietetyk zalecił odchudzanie 1,5 miesięcznego niemowlęcia, które przytyło 4 kg w ciągu miesiąca (syn był tylko na piersi i nawet na niej nie wisiał, tylko sprawnie 5-6 razy na dobę najadał się). big_grin No i oczywiście zdiagnozowała mu cukrzycę - bez badań. big_grin Mimo swoich podejrzeń zezwoliła również na zaszczepienie dziecka. big_grinDD

                Opuściłam jamę smoka (gabinet lekarski) czym prędzej. big_grin
                • kalina_lin Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 18:49
                  4 kilogramy???
                  • thank_you Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 19:06
                    Tak. Urodził się ważąc 3,4 kg a za niecałe 1,5 miesiąca ważył 7,5 kg. Gdy miał 4 m-ce dobił do 10 kg. Potem waga stanęła mu w miejscu na wiele długich miesięcy i tylko się wydłuuuuuuuuuużał.
                    Wyniki miał super. W odróżnieniu od innych dzieci - nie wisiał przy piersi. Taki typ. wink
                    • nanuk24 Re: Wygrać z nowotworem 29.05.16, 18:42
                      Jak mój syn, tyle, że lekarka nie kazała mi go odchudzać i mówiła, że nie takie przypadki widziała. winkTeraz jest bardzo chudym pięciolatkiem.
            • princesswhitewolf Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 09:08
              A o lekarzach, którzy zalecają Camillę albo Oscillococinnum nie słyszałaś?

              Zalecanie camili niemowletom to idiotyzm ale zalecanie np Oscillococinnum ma sens. Pomysl, ze jednak badania pokazuja, ze placebo tez leczy. W niektorych psychosomatycznych chorobach czy nerwicach ta homeopatia jest jak znalazl.
              • evee1 Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 11:15
                > Pomysl, ze jednak badania pokazuja, ze placebo tez leczy. W niektorych psy
                > chosomatycznych chorobach czy nerwicach ta homeopatia jest jak znalazl.
                pod warunkiem, ze sie wierzy w to, ze homeopatia leczy smile. Ja nie wierze.
                • kaz_nodzieja Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 11:27
                  Też nieprawda, na początku homeopatii nie wiedziałem co to takiego, wziąłem pewien homeopatyczny lek traktując jak każdy inny, czyli zwykły i nie pomogło.
              • thank_you Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 14:28
                No widzisz, a podobno efekt placebo jednak nie istnieje. ☺
        • cosmetic.wipes Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 11:34
          Konsultowalas się już z psychiatra?
        • princess_yo_yo Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 14:55
          jak juz ci sie nowotwor przydazy a szanse na to sa mniej wiecej 2:1 bo takie sa wspolczesne statystyki to nie zapomnij nam napisac jak ci idzie leczenie swoimi idiotycznymi pomyslami.
    • awesome810 Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 09:27
      Z tą wódką zawsze możesz spróbować wink A nuż wybijesz? jak psyche, to psyche...
      A jak nie, to przynajmniej nastrój ci się trochę poprawi.

      dużo zdrowia!
    • thank_you Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 10:49
      Taaa, szczególnie nowotwory złośliwe u noworodków mają podłoże psychosomatyczne.

      Ty masz nowotwór złośliwy czy łagodny? Czy tak dla hecy każdy pieprzyk tez nazywasz nowotworem?
      • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 11:36
        Mam duży guz tarczycy.
        I drugi mniejszy.
        W literaturze fachowej wszelkie twory tego typu są określane właśnie jako nowotwory.
        Nie twierdzę, że złośliwy.
        • thank_you Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 12:39
          No właśnie. Masz guz. Tylko guz.

          W literaturze fachowej wszystko co jest nowym tworem - jest nowotworem. Nawet pieprzyk. Czy w stosunku do pieprzyków i innych podobnych drobiazgów również stosujesz fachowe słownictwo?

          W rozumieniu potocznym - nowotwór to guz łagodny lub złośliwy.

          Wiem, czepiam się, ale ciąąąąąąągle słyszę o tych nowotworach w przypadku osób, które jeszcze nawet diagnozy nie mają.

          Myśl o tym jak o guzie. I oby tylko na zwykłym guzie (nie łagodnym czy złośliwym) się skończyło.

          Uszy do góry!!!!!!!!!!
        • milka_milka Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 12:44
          Idź do lekarza, nie czytaj sama. No to ja też mam guz. I co? I nic. Wiem o nim od 13 lat, a ile był tam wcześniej, tego nikt nie wiem. Naprawdę, od czytania można sfiksować. Po co się nakręcasz? Czy ktoś już Ci powiedział (lekarza mam mam myśli), że ten guz wymaga leczenia operacyjnego, że jest złośliwy? Daj spokój nerwom na razie, 75% ludzi ma guzy tarczycy, 50 % z nic nic o tym nie wie i żyją (tak mi powiedziała endokrynolog).
        • milka_milka Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 12:46
          Bo KAŻDY guz to nowotwór. Nowy twór w organizmie. Co jeszcze nic nie oznacza.
        • kalina_lin Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 18:53
          Też mam guzki w tarczycy. Endokrynolog stwierdził, że kiedyś, przy okazji możnaby zrobić biopsję. Na wszelki wypadek.
          • princesswhitewolf Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 12:45
            Też mam guzki w tarczycy. Endokrynolog stwierdził, że kiedyś, przy okazji możnaby zrobić biopsję. Na wszelki wypadek.

            jesli bardzo male nie da sie zrobic biopsji bo sie igla nie wbije.
    • milka_milka Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 10:52
      Ale masz już wyniki biopsji? Wiesz, że nowotwór? 75% populacji ma guzy tarczycy. Ja też mam, wcale nie bardzo mały, monitoruję od 13 lat, łagodny, nic się nie dzieje.
      A ucisk w gardle wcale nie musi być od guza tarczycy. Też tak myślałam, aż okazało się, że to nerwica i silne skurcze mięśni przełyku. Nie mogłam łykać, czasami wręcz czułam fizyczny ucisk, bałam się, że nie będę mogła oddychać.
      Nie wiem, gdzie się leczysz, u kogo, ale jeśli chcesz, mogę Ci na priva podać namiary na jednych z najlepszych radiologów i lekarzy zajmujących się biopsją i histopatologią (tarczycy w szczególności). Endokrynologa też.
      -------------------------------------------------------------
      Tylko ci, co robią powoli to, co inni robią w pośpiechu, są w stanie zrobić prędko to, co inni muszą robić powoli.
      • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 11:37
        Mam 2 guzy tarczycy, wykazane w USG, lito-torbielowate.
        Plus niski poziom anty-TPO, co właśnie może sugerować nowotwór złośliwy.
        (Zdrowy człowiek w ogóle anty-TPO nie wytwarza).
        Dopiero zrobiłam badania, mam endokrynologa w przysz. tygodniu. Czeka się, nawet za pieniądze.
        • milka_milka Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 11:43
          Wiem, że się czeka, do mojej endokrynolog zapisuję się kilka miesięcy naprzód. Ale biopsję można zrobić bez problemu, szybko. I dobre USG. A inne wskazania tarczycy? Bo niskie anty-TPO + guzy to też może być "zwykłe" hashimoto. Paradoksalnie przy hashimoto wcale nie trzeba mieć wysokich, czasem nie ma prawie wcale. TSH, FT3, FT4 badałaś?
          • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 11:51
            TSH b. przyzwoite 1,4; FT 3 i 4 blisko górnej granicy normy, niskie miana anty-TPO i anty-TG, których nie powinno w ogóle być w wypadku zdrowej tarczycy, z tego, co zrozumiałam.
            Jednocześnie od dłuższego czasu typowe objawy niedoczynności, chyba wszystkie, jakie tylko są.
            Mam nadzieję, że ta endokrynolog pokieruje mnie szybko na biopsję do szpitala, bo jak nie, to zostaje mi tylko biopsja płatna w spółdzielni lekarskiej - a wolałabym w szpitalu, na wypadek, gdybym jakoś np. źle się poczuła, czy co.
            Boję się potwornie. Mnie nawet przy zwykłym pobraniu krwi jest słabo. Boję się igieł, krwi, bólu.
            • milka_milka Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 11:56
              Biopsja cienkoigłowa pod kontrolą USG jest jak zastrzyk. Trwa 5 sekund i nie boli. Czy Tobie ktoś o tym podejrzeniu nowotworu powiedział, czy sama sobie zdiagnozowałaś na podstawie wyników?
            • kaz_nodzieja Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 11:56
              To wódeczkę sobie strzel. Na tarczycę nie pomoże, ale wyluzujesz. To nie jest ciężki nowotwór, wyluzuj.
              • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 12:02
                Moja matka miała operację - wycięcie prawie całej tarczycy z gruczolakiem, wycięcie konieczne, mimo, że guz nie był złośliwy. Ledwie żyła przez miesiąc po operacji.
                Kto mi będzie dziecko do szkoły woził, kto mi będzie robił zakupy, nie dam rady wleźć na 3 piętro w kamienicy. Moja matka też jest chora. Poważnie.
                Jestem załamana.
                • milka_milka Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 12:07
                  Dziewczyno, uspokój się. Jeszcze nic nie wiesz. Nawet nie wiesz, czy operacja będzie konieczna. Jeśli chcesz, napisz na priva, do kogo idziesz, gdzie robiłaś USG, może Ci coś doradzę, leczę tarczycę już kilkanaście lat i wydeptałam kilka ścieżek. A przynajmniej wiem, do kogo iść, żeby nie trafić na konowałów.
                  Zakupy można zamówić przez internet, z dzieckiem większy problem, ale może da się rozwiązać. Jakieś koleżanki nie jeżdżą z Twojej okolicy? W ostateczności możesz zmówić stałą usługę w taxi po sprawdzeniu kierowcy. A może masz jakiegoś zaprzyjaźnionego taksówkarza, który chciałby sobie tak dorobić?
                  • thank_you Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 23:11
                    W takiej chwili przypominają mi się wątki osób, które szczycą się tym, że uwielbiają być same i inni ludzie im tylko przeszkadzają.

                    Posiadanie grona przyjaciół (którzy nieraz sprawiają nam kłopoty), oczywiście nie gwarantuje pomocy ale mimo wszystko zwiększa prawdopodobieństwo, że w trudnych chwilach ktoś wyciągnie do nas rękę.
                    • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 09:30
                      To nie chodzi o to, że mi ktoś przeszkadza.
                      Raczej o to, że zazwyczaj nie mam czasu ani środka transportu, żeby znajomym robić jakieś przysługi. Trudno w tej chwili oczekiwać od ludzi, że będą coś dla mnie robić. Bo nawet nie jestem w stanie nikomu niczym się odwdzięczyć - a tym bardziej dochodząc do siebie po ewentualnej operacji.
                      • pade Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 10:22
                        Jesteś w stanie się odwdzięczyć. Wystarczy chcieć.
                        Możesz komuś dziecka popilnować przez 2 godziny. Możesz zaprosić tę osobę na kawę i ciacho do kawiarni. Bukiet kwiatów kupić, albo bilety do kina. To naprawdę niewiele kosztuje.
                        Oczywiście jak już wyzdrowiejesz (czego życzę).
                        W tej chwili brzmisz jakbyś była bliska paniki. Nakręcając się, wcale sobie nie pomagasz.
                        Nikt Cię na żywca kroić nie będzie. Możesz poprosić anestezjologa o coś przeciwlękowego przed zabiegiem. Narkozy są teraz coraz lepsze.
                        Natalie, będzie dobrze.
                        Rozumiem, że się boisz.
                        Ale Twoim zadaniem teraz jest zmniejszanie lęku, wyciszanie się, a nie nakręcanie.
                        • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 10:28
                          Hm, nawet w stanie absolutnego zdrowia ostatnią rzeczą lubianą i wyczekiwaną przeze mnie było pilnowanie i goszczenie cudzych dzieci wink.
                          Jestem po prostu wciąż zmęczona. Od dłuższego czasu. Co pewnie pokrywa się z tym problemem tarczycowym, który niestety dopiero teraz wyłapałam.
                          • pade Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 10:38
                            To się przełamiesz i ugościsz jak będzie trzeba. Ani Cię to dziecko nie pogryzie, ani na zawał nie zejdziesz przez dwie godziny.
                            Możesz tez oczywiście SAMA sobie ze wszystkim poradzić. Ale się nie zdziw jak zamiast kciuka do góry zobaczysz pukanie się w czoło.
                          • kaz_nodzieja Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 11:29
                            Czemu nie możesz oddać na choćby dwa tygodnie (po operacji) córki do ojca? Niepijący jest chyba ani nie świr? Jak dziecko nawet źle spakuje do szkoły czy da jej batona przez dwa tygodnie nic drastycznego nie powinno się stać.
                            • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 11:42
                              Bo to zły facet jest wink
                        • turzyca Re: Wygrać z nowotworem 11.11.15, 22:49
                          pade napisała:

                          > Jesteś w stanie się odwdzięczyć. Wystarczy chcieć.
                          > Możesz komuś dziecka popilnować przez 2 godziny. Możesz zaprosić tę osobę na ka
                          > wę i ciacho do kawiarni. Bukiet kwiatów kupić, albo bilety do kina. To naprawdę
                          > niewiele kosztuje.

                          Ja się komuś tam odwdzięczałam gotując dla bliskiej mu osoby potrawy dopasowane do problemów przy pewnym schorzeniu. Gotowałam po prostu większą porcję, część zjadaliśmy a cześć mrozilam, raz w tygodniu ktoś to ode mnie zabierał i podrzucal chorej. Dowolność miałam pełną, byle spełniało ograniczenia diety, dostawałam kasę za składniki.
                      • thank_you Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 17:22
                        Natalie, nie miałam na myśli ciebie.

                        Skoro nie chcesz podrzucić dziecka ojcu, bo masz jakieś swoje powody, to niestety musisz sytuację jakoś poukładać i być może już teraz poprosić kogoś o pomoc. Tak jak dziewczyny wyżej pisały, nie trzeba robić jota w jotę tego, co zrobiła dla nas strona pomagająca. Możesz pokombinować inaczej.

                        W wersji samodzielnej:

                        Jeśli chcesz wysyłać dziecko taksówką, to aby zaoszczędzić już teraz umów się z jakimś dorabiającym taksówkarzem, aby woził małą bez włączania taksometru i zapłać mu za miesiąc.
                        Obiady? Wiesz ile rzeczy można zamrozić? Gdy lepisz pierogi - zrób 4 porcje więcej. Gdy smażysz kotlety - zrób 4 porcje więcej. Kupienie sałaty i pomidora 7 latka chyba ogarnie? I wstawienie ryżu/kaszy? Przez miesiąc nie umrzecie na niewyszukanych obiadach.smile

                        Nie komplikuj swojej sytuacji na siłę, to zbędne gdy jest się chorym (i zdrowym też!). smile
                        • kaz_nodzieja Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 17:39
                          A może zamiast taksówkarza miła dziewczyna która chce dorobić parę groszy?
                          • thank_you Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 18:05
                            Miłe dziewczyny często pracują, a dzieci rozpoczynają szkołę czasami w dziwnych godzinach. smile
                • n1eobecna Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 12:12
                  Zakupy przez Internet, tramwajem mozna jeździć, na pierwszy tydzien moze zalatwisz taksówkę? Wcale nie musi byc tak strasznie! Napisz do mnie na gazetowego.
                • kannama Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 13:55
                  Moja teściowa dwa dni po wycięciu całej tarczycy wróciła do domu i normalnie funkcjonuje, stara się tylko nie dźwigać. A to trudne bo na wsi mieszka i gospodarkę prowadzi.
                • asia_i_p Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 21:42
                  A gdybyś skręciła nogę, to kto by to wszystko robił?
                  Po dziecko mogą przyjeżdżać rodzice jakiejś koleżanki. Jeżeli trasa nie jest ciężka, może nauczyć się jeździć samo, najpierw będziesz wisieć na telefonie przez cały czas, potem coraz mniej. Zakupy można zamawiać do domu duże, a po bułki córka przecież skoczy.
                  • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 21:50
                    Trasa jest ciężka - prawie pół godziny komunikacją miejską. Tramwajem. Jak padnie i zablokuje tory, córka nie ma możliwości inaczej dostać się do szkoły - zresztą nie wyobrażam sobie, żeby wędrowała samopas po dużym mieście (po drodze kilka innych dzielnic) i szukała jakiejś alternatywnej komunikacji miejskiej.
                    Inne dzieci mieszkają daleko, w różnych punktach miasta, nikt nie będzie do nas specjalnie przyjeżdżał, bo musiałby nadrabiać dobre parę km. Zresztą tak naprawdę w miarę dobrze znam tylko 1 matkę, która mieszka nie w mieście, tylko w innej gminie i stamtąd dowozi córkę. U nas każdy zabiera dzieci o innej porze, widujemy się rzadko, jedynie na zebraniach - jak niby mam teraz obcym ludziom zwalić dziecko na głowę? Część zresztą mieszka w innych miejscowościach, a nawet po drugiej stronie granicy.
                    Nogi w życiu nie skręciłam, więc nie zakładam takiej opcji wink.
                    Trzeba będzie wyłożyć na taksówki - sporo, bo szkoła daleko. Pytanie, jak długo.
                    Boję się operacji. Potwornie. Ja w ogóle bardzo źle dochodzę do siebie po jakichkolwiek komplikacjach medycznych. Po cesarce zdychałam 6 miesięcy i nie mogłam się wyprostować.
                    Ale moja matka była wtedy o 9,5 roku młodsza i zdecydowanie zdrowsza, niemało mi na początku pomogła.
                    • asia_i_p Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 09:45
                      Pół godziny tramwajem to nie jest taka ciężka trasa i absolutnie można rozważyć, że dziecko przemieszcza się nią z komórką, a taksówka jest wersją alarmową na wypadek zepsucia się tramwaju - wołasz taksówkę na telefon, ustalasz kolor i markę, podajesz dziecku, żeby na pewno wsiadło do właściwej - no da się to ogarnąć. Dziecko będzie dumne z siebie jak nie wiem co.

                      Rozumiem, że się boisz, ale po cesarce jest jednak trochę inaczej - po pierwsze to są jednak powłoki brzuszne + zakaz dźwigania, a to bardzo unieruchamia, po drugie dochodzi zmęczenie, a jeśli karmisz piersią, to jesteś ostrożna ze środkami przeciwbólowymi. Teraz będziesz mogła łykać tabletki przeciwbólowe jak cukierki, przesypiać całą noc, a zaoszczędzone na taksówkach (patrz punkt wyżej) pieniądze wydać na panią do sprzątania i gotowania, żeby nie przemęczać się w domu.

                      Kluczowe jest, żebyś bardzo porządnie odpoczęła tuż po operacji, to potem będzie łatwiej - myślę, że na początek możesz nawet zostawić córkę na tydzień w domu albo wysłać do jej ojca, tak żebyś w ogóle się logistyką okołoszkolną nie martwiła.

                      Może teraz, póki jesteś na chodzie, oswoicie ten tramwaj?
                      • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 09:49
                        Ojciec jej nie weźmie, co już usłyszałam i jest zresztą ostatnią osobą, której powierzyłabym swoje dziecko.
                        Tramwajem jej nie wyprawię, nie potrzebuję dodatkowego stresu, że dzieciak nie dostanie się do środka albo że jakiś pijaczek ją napadnie, a nikt nie odezwie się w jej obronie (widziałam już, jak pijak w tramwaju zaczepiał nastolatkę, oczywiście wszyscy, łącznie z dużymi panami, udawali, że nic się nie dzieje - ja podeszłam do motorniczego i zażądałam zatrzymania tramwaju, i wezwania policji).
                        Myślę, że trzeba zaoszczędzić na taksówki i dania w dostawie, mimo wszystko będzie to tańsze niż gosposia wink.
                        • pade Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 10:27
                          Porozmawiaj z wychowawczynią córki. Może ona Ci coś doradzi.
                          Może wręcz zorganizuje pomoc dla Ciebie (jeśli tak, nie wahaj się, korzystaj).
                          I przestań już krakać. Ludzie są lepsi niż myślisz.
                          To, ze źle przeszłaś zabieg 10 lat temu, nie oznacza, że teraz będzie tak samo. Porozmawiaj na ten temat z lekarzem.
                          (Prawie) wszystko da się załatwić.
                          Zajmij się teraz rozmowami, planowaniem, organizacją a nie nakręcaniem się, że możesz liczyć tylko na siebie i musisz wszystko SAMA.
                        • babcia.stefa Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 14:46
                          OJP.

                          Robienie sobie dzieci z elementami substandardowymi boli całe życie.
                    • ewa_mama_jasia Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 14:50
                      Na razie jesteś w fazie paniki i "świat się wali". Ale wszystko można ogarnąć, jak się panujesz. Na razie nikt Ci nie każe się ogarnąć, możesz popanikować jeśli chcesz. Ale jak już trzeba będzie ogarnąć, to trzeba będzie. Albo córka nie będzie chodzić do szkoły i siedzieć pod opieką babci, albo się usamodzielni i będzie jeździć sama. Jednym tramwajem pół godziny to nie jest dużo. I będzie jeździła w godzinach, w których generalnie pijacy nie jeźdżą. Dostanie komórkę i ścisłe instrukcje, kiedy dzwonić do Ciebie, kiedy na policję i jak się w ogóle zachowywać w środkach komunikacji miejskiej. Będzie dobrze.
                      • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 15:19
                        Hm, zaczynam odkładać na taksówki, na jakieś 2 tygodnie. I faktycznie mogę wyprawić dziecko samo z taksówkarzem, co najwyżej zejść z nią ze schodów (mam nieciekawego sąsiada niżej, u którego od rana siedzą i kursują po klatce koledzy w stanie lekko zawianym, więc nie pozwalam jej chodzić samej po schodach).
                        Najgorzej, że rano w komunikacji zawsze sporo ludzi, gó...rze twardo okupują wszystkie miejsca i udają, że nikogo nie widzą - no i dużo ludzi kaszle, kicha. Ale przy tempie diagnostyki jest może szansa, że ewentualna operacja jednak nie będzie zimową porą. Albo uda mi się wskoczyć w termin np. przed feriami szkolnymi - i jakieś 3,4 dni szkoły można sobie wtedy podarować...
                        • ewa_mama_jasia Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 15:51
                          Nawet więcej. Twoja córka jest w III klasie, więc ewentualne nieobecności jeszcze nie rzutują na program szkolny. Nie wszystko musi być ocenione, nie ma sprawdzianów z 10 przedmiotów, nie liczy się średniej i dziecko w zasadzie nie może zostać na drugi rok w szkole. Spokojnie w razie konieczności ze 2 tygodnie jej może nie być. Tylko zgłoś nauczycielce, dyrekcji czy komu tam trzeba. No i pilnuj na razie, aby wywiązywała się ze wszystkich obowiązków szkolnych i nie miała zaległości w wiedzy. A potem spokojnie, 2 tygodnie jest w stanie nadrobić, nawet sama w domu, tylko niech nauczycielka poda zakres materiału. W klasie syna dość dużo dzieci wyjeżdżało w klasach I - III na tydzień - dwa, jeden nawet na 3 miesiące, i nie było problemu.
                          Co do meritum - naturalne jest, że się teraz martwisz i masz do tego prawo, więc się martw. Popłacz sobie, popij alkoholu, porzucaj mięsem czy co Ci tam pomaga. Tylko nie za długo, bo musisz zbierać siły na później.
                        • minor.revisions Re: Wygrać z nowotworem 02.12.15, 21:45
                          > co najwyżej zejść z nią ze schodów (mam nieciekawego sąsiada niżej, u którego od rana siedzą i kursują po klatce koledzy w stanie lekko zawianym, więc nie pozwalam jej chodzić samej po schodach).

                          co?
                • cat4 Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 14:17
                  Hej, trzymaj sie cieplutko, wszystko bedzie dobrze!

                  Przytulam wirtualnie smile
      • maggie-k Re: Wygrać z nowotworem 15.11.15, 10:37
        Czy mogłabyś podesłać mi namiary do specjalistów, o których piszesz?
      • bezetkaja Re: Wygrać z nowotworem 29.05.16, 18:28
        Hej Milka_milka ja też mam guzy koloidowe niestety duże w liczbie trzech,największy ponad 4 cm ,czy Ty yez masz tak duże,czy da się je leczyć nie wycinając tarczycy ??? Odpowiedz proszę
        • milka_milka Re: Wygrać z nowotworem 29.05.16, 18:45
          Ja nie pisałam, ze mam koloidowe, tylko że mam guzy. Nie leczę, są po prostu, kontroluję co jakiś czas na USG i robię biopsję cienkoigłową. I już. Nic nie wycinam.
      • mum2004 Re: Wygrać z nowotworem 18.07.16, 21:53
        Milka milka - jak mogę się z tobą skontaktować? Jestem z Warszawy, czekam na biopsje tarczycy, odchodzę od zmysłów sad
        • milka_milka Re: Wygrać z nowotworem 18.07.16, 22:03
          Na gazetowy pisz.
        • milka_milka Re: Wygrać z nowotworem 18.07.16, 22:05
          Pisz na gazetowy.
    • melancho_lia Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 11:50
      Przede wszystkim dokladna diagnostyka. A co potem to w zależności co wyjdzie.
      Mam ciotkę po wycięciu guzów tarczycy (wieele lat temu), ma się całkiem dobrze smile
      Nastawienie do tematu dobrze robi (z ta wódką to nie taki zły pomysł wink )
      • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 11:54
        Czytałam o wstrzykiwaniu do guzów etanolu w celu ich zmniejszenia i wykończenia, no i tak sobie kombinuję, że doustnie w dużej ilości efekt powinien być zbliżony big_grin.
        • milka_milka Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 11:57
          Nie czytaj, tylko idź do dobrego endokrynologa. Ja już sobie zdiagnozowałam parę razy różne rzeczy i nauczyłam się najpierw iść do zaufanego lekarza, a potem czytać.
    • diamondcrazy Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 12:50
      Moj maz mial trzy guzy zlosliwe. Skonczylo sie usunieciem tarczycy i radioterapia. Od tamtego momentu minelo juz 10 lat, maz ma sie dobrze. Oczywiscie musi brac leki do konca zycia, plus raz w roku kontrola ( krew i usg )
    • kawka74 Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 12:56
      Dżizas, kobieto!..
      Guzy tarczycy ma pierdyliard osób, to bardzo popularne schorzenie.
      Wyciąć w cholerę, jeśli są na tyle duże, że powodują ucisk, i zapomnieć, a nie analizować z każdej strony.
      • kaz_nodzieja Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 13:04
        Ona lubi się umartwiać, taki typ.
    • snakelilith Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 13:14
      Nie wiem co czytasz, ale zwolennicy tezy emocjonalnych przyczyn raka powołują się zwykle na Dr. Ryke Geerd Hamera. Osoba nazywa się lekarzem, lekarzem jednak nie jest. To niemiecki medyk, któremu już w 1986 roku odebrano aprobację wykonywania zawodu w Niemczech i któremu zarzuca się spowodowanie śmierci około 80 pacjentów, chorych na raka. Pomimo tego, że nie wolno mu było wykonywać zawodu "leczył" dalej, a właściwie okaleczał oraz doprowadzał do śmierci i dlatego siedział nawet w więzieniu. Po czym "praktykował" w innych krajach Europy. W Austrii jest ścigany listem gończym, w związku z bardzo głośnym przypadkiem sześcioletniej Olivii, której raka (dwukilogramowy tumor w brzuchu) chciał leczyć swoją wątpliwą metodą rozwiązywania emocjonalnych konfliktów odpowiedzialnych jego zdaniem za raka. Na szczęście dziewczynkę uratowano odbierając rodzicom prawa rodzicielskie. Za znęcanie się nad własnym dzieckiem zostali też skazani na więzienie. Hamer zwiał przed organami ścigania do Hiszpanii, gdzie też długo nie zagrzał miejsca, dziś jest chyba w Norwegii. Jeżeli więc gdzieś w tym artykule padło jego nazwisko, to możesz wyrzucić tekst do śmieci.
      A konwencjonalna medycyna nie znalazła jeszcze żadnych dowodów na to, że nowotwory są chorobami psychosomatycznymi. I pewnie nie znajdzie, bo rak jest skomplikowaną sprawą i sensowne teorie przyjmują zwykle wieloczynnikowe przyczyny, w których emocje przyjmują przy starannej analizie danych raczej mało znaczącą rolę. Dużym problemem jest bowiem metodyka przeprowadzania takich zwykle retrospektywnych badań. Ktoś, kto na raka zachorował znajdzie zawsze w swojej przeszłości jakieś psychiczne stresy i emocjonalne konflikty, które można obwiniać. Jednak istnieją przecież ludzie z dokładnie takimi samymi przeżyciami, a może nawet większymi traumami, którzy nie zachorowali.
      • gosza26 Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 17:54
        Właśnie stuknęło mi 10 lat od operacji, tuż po studiach. Po wykryciu przez siebie dużego guza ominęłam enokrynologów i dzięki rodzinnemu lekarzowi trafiłam prosto do Gliwic. Guz niezłośliwy-biopsji nawet nie poczułam. Lekarz zasugerował wycięcie bo duży ale ja posłuchałam rad w stylu-Jak nowotór nie złośliwy, nie ruszaj. Poszłam do endokrynologa, który przepisywał zwykłe hormony tarczycowa(lekko podwyższone tsh ale żadna tragedia).
        W sumie życie uratował mi... ginekologog w klinice, gdzie trafiłam na zwykłą tygodniową diagostykę, pytając dlaczego tak radośnie chodzę sobie z czymś co ma 4 cm i nikt mi tego nie kontroluje ( usg nie miałam). W tamtym czasie łatwiej było się dostać na onkologię więc znowu pojechałąm do Gliwic.
        Onkolog dostał szału(dosłownie) kiedy dowiedział się,że guza nie usunęłam. Od tej rozmowy minęło 6 tygodni kiedy to miałam dwie operacje, mega bolesną biopsję, diagnozę rak z przerzutami do węzłów. Potem radiojod na oddziale zamkniętym.
        To z czym się nie zgadzam to bagatelizowanie, to co jest prawdą,że rak tarczycy to jednen z lżejszych nowotworów(choć bywają różne stopnie ze zezłośliwienia). Jeśli chodzi o operację ta druga mnie kompletnie pokonała (próbowali mi ratować część tarczycy). Ale po tej pierwszej na drugi dzień śmigałam jak sarenka. normalnie mówiłam , blizna się pięknie goiła. No i najważniejsze nie ma wyniszczającej chemii.
        Najważniejsza jest dobra diagnostyka, niezałamywanie się( postanowiłam sobie poryczeć po zakończeniu leczenia). Można się zaopatrzyć coś co po operacji wpłynie na potrzymanie lub poprawienie odporności.
        • shige Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 12:49
          >Lekarz zasugerował wycięcie bo duży ale ja posłuchałam rad w stylu-Jak nowotór nie złośliwy, nie ruszaj. >Poszłam do endokrynologa, który przepisywał zwykłe hormony tarczycowa(lekko podwyższone tsh ale żadna >tragedia).

          No tak typowe podejście polskiego pacjenta echhsad Niestety niektórych lekarzy też. A im większy guz na tarczycy tym gorsze powikłania po operacji szczególnie jeśli chodzi o podrażnienie lub uszkodzenie nerwów przebiegających w okolicy tarczycy i odpowiedzialnych za unerwienie strun głosowych, uszkodzenie przytarczyc. Dlatego jeśli guzów jest dużo lub są one duże (powyżej 2 cm) to warto rozważyć wycięcie płata lub całej tarczycy. Dobrze, że wszystko się dobrze skończyło.
          I jeszcze jedna uwaga. Tak naprawdę jaki jest to rodzaj guza, jak zaawansowana była choroba tarczycy wiadomo dopiero po badaniu histopatologicznym pobranego podczas operacji materiału. U wielu osób biopsja nie wskazuje na nowotwór złośliwy,a po operacji w badaniu histopatologicznym wychodzi zupełnie co innego.
    • 18lipcowa3 Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 18:47
      natalie_rushman = rosa 2
      • babcia.stefa Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 21:49
        O, to, to.
        • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 21:52
          Cieszcie się, że jesteście zdrowe mądrale i że macie wokół pierdylion ludzi do pomocy, niestety nie wszystkim życie tak dobrze się układa.
          • milka_milka Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 22:40
            Ja myślę, że to nie tak. Po prostu jeszcze nic tak naprawdę nie wiesz, podejrzewam, że zdiagnozowałaś się sama na podstawie wyników i usg i bardzo się przestraszylaś. A inni próbują Ci wytłumaczyć, że najpierw trzeba doprowadzić do końca porządnie diagnostykę.
          • thank_you Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 22:44
            W odróżnieniu od ciebie pewnie niejedna z nas miała raka. Ty póki co siejesz panikę.
          • babcia.stefa Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 22:53
            W odróżnieniu od Ciebie zaliczyliśmy prawdziwe problemy zdrowotne. Przy których likwidacja tarczycy jest jak wycięcie pryszcza. (Tak, likwidację tarczycy TEŻ mam za sobą, więc mam niejakie porównanie).

            W dodatku u Ciebie jeszcze nawet nie wiadomo, co to jest, i czy coś trzeba będzie z tym w ogóle robić, a jeśli tak, to wcale nie jest oczywiste, że to będzie operacja, a Ty już uderzasz w tony zbliżone do "kto się zajmie moimi dzieciątkami niewinnymi po mojej śmierci". Attentiowhoreism w czystej postaci.
            • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 22:54
              Powiedz no, kotuniu, któż każe Tobie to czytać?
              • milka_milka Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 23:10
                Czy Ty mi odpowiesz na pytanie o diagnozę? Czy postawiłaś ją sama, czy lekarze?
                • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 09:34
                  Kobieta robiąca usg, doktor-radiolog, powiedziała mi, że przy guzie tej wielkości 3,5x3x4 w życiu nie uniknę wycinki, choćby było najłagodniejszy.
                  Pokrywa się to zresztą z tym, co czytałam, choćby w takim dużym podręczniku "Choroby wewnętrzne" - nie na bzdurnych portalach.
                  Nawet nie rodzaj guza ma tu znaczenie, ale rozmiar. Takie są zalecane procedury.
    • demonii.larua Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 18:59
      >Czytam sobie właśnie, że wszelkie guzy, nowotwory łagodne, jak i złośliwe, mają
      > podłoże psychosomatyczne.
      Po pierwsze, lepiej przestań czytać pierdoły. Jakieś publikacje medyczne czy naukowe ok, ale wszelkie altmedy, rakogrzyby, gluteny i stres powodujący raka omijaj szerokim łukiem znaczy spojrzeniemwink
      Wódki się napij, byle nie za dużo bo szkoda zdrowia na kaca. Zaufać lekarzom, albo poszukac takich którym można zaufać i się leczyć.
      Trzymam kciuki!
    • mamalgosia Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 22:53
      Guzy tarczycy niekoniecznie trzeba usuwać chirurgicznie, można je załatwić jodem radioaktywnym
      • hugo43 Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 23:14
        Moja mama ma od 25 lat.kontroluje co jakiś czas,usg robi,wiele lat temu miała jakieś poważniejsze kontrole.nic złego się nie dzieje.za to brat,lat 25 poszedł na całość,nowotwór przełyku.nigdy nie palił,typ sportowca itd.na szczęście po roku leczenia w Niemczech na swój koszt jest już na finiszu,pozostaje trochę naświetlan i operacja rekonstrukcji tego miejsca.niestety nasz NFZ niewiele miał do zaoferowania,onkolog wprost powiedział:jak są pieniądze,to nie ma co czekać .smutne to,ale nasza służba zdrowia jeszcze nie nadąża za zachodemsadza to skarbówka i ZUS są nad wyraz aktywnesmile
    • 5kocur Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 23:06
      Hmmm...
      Dorosła kobieta, a nie potrafi sobie emocjonalnie poradzić z problemem?
      A piętnuje 7-mio letnie dziecko, które nie moze odnaleźć się w szkolnej rzeczywistości...
      I rodziców, którzy mając równie ważny dla nich ich problem, jak ty swój tutaj opisany.
      Widzisz, każdy ma problemy i szuka czasami pomocy, porad również tutaj. Tak jak ty.
      A moze trzeba by cie odesłać do specjalnego ośrodka, odizolować od społeczeństwa? Tak jak według ciebie to dziecko. Co?
      • milka_milka Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 23:11
        Akurat to, że ktoś sobie nie umie poradzić emocjonalnie z problemem nie jest ani niczym złym ani dziwnym. Nawet gdy jest dorosły.
        • 5kocur Re: Wygrać z nowotworem 08.11.15, 23:15
          Milka, ależ ja to doskonale wiem...
          I w moim poście nie o to chodzi wink
      • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 09:36
        Tyle, że kotuniu, ja nie jestem agresywna, niezrównoważona i nie zagrażam emocjonalnie 6- i 7-letnim dzieciom, nie biję, nie kopię, nie wrzeszczę, nie dręczę współpracowników.
        Strzeliłaś jak kulą w płot z tym porównaniem.
        Lepiej idź z synem do porządnego terapeuty, który pomoże rodzinie, zamiast się wypyszczać.
        • 5kocur Re: Wygrać z nowotworem 10.11.15, 23:50
          Ale jesteś dorosła. I głupia jak but. A twój brak empatii i zrozumienia dla dziecka, które nie może odnaleźć się w szkolnej rzeczywistości, jest początkiem odczłowieczenia. Jesteś okropna.
          A sama domagasz się współczucia. A tak na dobra sprawę gó... ci się dzieje... Ot co
          • gosza26 Re: Wygrać z nowotworem 11.11.15, 07:33
            Może nie powinnam ale zaczynam żałować czasu poświęconego na wpisy w wątku. Wiem, ze każdy inaczej może przechodzić problemy zdrowotne ale bywam od 10 lat na korytarzach onkologii i z taką postawą jak założycielka wątku się nie spotkałam.
            • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 11.11.15, 08:14
              A wiesz o co chodzi tak w ogóle?
              Ośmieliłam się skrytykować podejście mamuśki do syna dręczącego resztę klasy w innym poście, to i się dorobiłam psychofanki bez powoduwink. Babka zamiast wziąć się za terapię dziecka teraz gania po wątkach osób, które jej się naraziły.
              Nie znasz tematu ...
              • 5kocur Re: Wygrać z nowotworem 11.11.15, 22:25
                Nie tłumacz sie, doskonale wiesz,że sprawa ma sie inaczej.
                Nie dość, że oskarżasz dziecko, o którym nic nie wiesz to jeszcze bezczelnie kłamiesz.
                Okropne babsko z ciebie...
              • gosza26 Re: Wygrać z nowotworem 02.12.15, 21:32
                Minęło już trochę czasu... Nie ważne co kto wie w jakimś pobocznym temacie. Zasada jest prosta jeśli oczekuję współczucia, wsparcia, pomocy to nie skaczę komuś w tym samym czasie do gardła.
              • kaz_nodzieja Re: Wygrać z nowotworem 03.12.15, 11:29
                Żyjesz?????
          • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 11.11.15, 08:11
            Twoje współczucie wisi mi i powiewa kotuniu, bo całym poprzednim postem i zaślepieniem na punkcie rozwydrzonego syna pokazałaś, że nie jesteś dla mnie partnerem do dyskusji - jesteś typem matki, przez którą cierpią przeciętne dzieciaki, które przyszły do szkoły uczyć się i zdobyć grono kolegów, a nie wyżywać się na nich. Przejrzyj na oczy, pomóż dziecku, zamiast jeździć po obcych ludziach. Czy fakt, że do mnie nakłapałaś buzią zmienił cokolwiek w Twoich rodzinnych problemach, hmmm? Syn lepiej zaadaptował się w szkole od tego? Chyba nie.
            • 5kocur Re: Wygrać z nowotworem 11.11.15, 22:27
              I jeszcze problemy ze zrozumieniem czytanego tekstu masz. Nie będę ci tłumaczył bo i tak za głupia jesteś żeby zrozumieć big_grin big_grin big_grin
        • 5kocur Re: Wygrać z nowotworem 10.11.15, 23:54
          I jesteś niezrównoważona...
          Idż do porządnego terapeuty a nie zatruwaj ludziom życia swoimi wyimaginowanymi chorobami...
          • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 11.11.15, 08:11
            Nikt Ci nie każe wchodzić w dany wątek, trolusiu big_grin big_grin big_grin
            • 5kocur Re: Wygrać z nowotworem 11.11.15, 22:29
              Tobie tez nikt nie każe udzielać się w wątkach, których nie rozumiesz
    • rozwiane_marzenie Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 08:28
      Powtórzę to co napisały dziewczyny: grubo ponad połowa społeczeństwa ma guzy na tarczycy, czasami chodzą z tym i nawet nie wiedzą. Spokojnie, nie ma co panikować. Daję 99%, że Twój guz okaże się niezłośliwy. Czy guz jest taki duży, że go odczuwasz? Dławi Cię?
      • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 09:37
        Odczuwam. Męczy mnie w pozycji leżącej.
        Szyja wygląda nieciekawie.
        • rozwiane_marzenie Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 09:52
          Jak już się okaże, że guz nie jest złośliwy, to być może i tak trzeba będzie go usunąć operacyjnie. A może wystarczą same leki. Lekarz będzie wiedział co poradzić. Czy już znasz jakiś termin, kiedy biopsja, kiedy wynik? Wiem jaki to strach kiedy się czeka na wyniki. Dlatego współczuję i jedyne co mogę zrobić to wirtualnie przytulić. Trzymaj się i zobaczysz, że będzie dobrze.
    • zlotarybka_1 Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 08:57
      Ja eszcze nie wiem czy wygralam czy nie - leczenie pomyslnie zakonczylam pare miesiecy temu ale przez kilka lat jestem pod opieka kliniki onkologicznej i dopiero za 4 lata bedzie mozna mowic o pelnym sukcesie - jesli nie bedzie nawrotu.
      Rokowania mialam nienajgorsze ale tez i nienajlepsze, pamietem wtedy, ze te 5 lat wydawalo mi sie jakims koszmarem i nie wyobrazalam sobie, ze przez nie przebrne bez uszczerbku na zdrowiu psychicznym. I oto zyje jakgdyby nigdy nic, chodze na badania i dziwne, ale w ogole sie nie boje. Dlaczego? Bo poznalam wroga. Lekarz juz na wstepie zabronil mi wlaczania internetu, nie posluchalam go. Przeczytalam wszystko na temat mojego raka, wiem, ze obecna wiedza onkologiczna przybrala tak ogromne tempo, ze rak juz dawno przestal byc choroba smiertelna. Wyleczalnosc niektorych nowotworow jeszcze niedawno beznadziejnych jest obecnie bardzo wysoka, metody leczenia o wiele mniej wyniszczajace niz doslownie kilka lat wstecz.
      Operacje teraz to tez inna bajka, przeszlam ich w sumie 3, w tej chwili prawie nie czuje ich skutkow.
      Glowa do gory, nowotwor brzmi strasznie ale podstawa to nie myslec z marszu o trumnie. Nie bedzie lekko ale dasz rade, zapewniam!
      • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 09:38
        Nie myślę o trumnie.
        Boję się operacji.
        Bardzo źle znoszę zabiegi medyczne.
        W dodatku mam wydłużony czas krzepnięcia, przy cesarce mało brakowało, a miałabym transfuzję.
        • kaz_nodzieja Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 10:02
          Ale teraz już to wiedzą, więc będą uprzedzeni, przy CC pewnie nie wiedziano. Narkoza jest fajna, przyjemnie się śpi.
          • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 10:16
            Znaczy się, kto wie?
            Prawdopodobnie przed ewentualnym pójściem do szpitala sama będę musiała na własny koszt wykonać sporo badań krwi - może jest szansa, że ktoś na to spojrzy przed zabiegiem (choć jak wspominam np. patologię ciąży, to badania i oznaki fizyczne na 100% wskazywały na szybko zbliżający się poród przedwczesny, natomiast lekarze wiedzieli swoje - miałam być teoretycznie wypisana dzień po tym, jak córka się urodziła i łożysko się odkleiło tongue_out).
            Ja już leżałam w szpitalu. I mogę powiedzieć jedno, sygnały od pacjenta są po prostu totalnie zlewane. Gdyby nie fakt, że zadzwoniłam do lekarza prowadzącego moją ciążę, a on przyjechał do szpitala, musiałabym urodzić naturalnie mając łożysko przodujące, które się zaczęło odklejać - bo linia szpitala to były naturalne porody i naturalna laktacja. I moje dziecko pewnie by nie żyło.
            Nie ufam lekarzom po swoich doświadczeniach - a nie mam w tej chwili sporej kasy, żeby dać w łapę i mieć usługę dobrej jakości.
            • pade Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 10:34
              Masz złe doświadczenia, ok. Ale na ich podstawie, a trochę czasu już upłynęło, wyciągasz wnioski co do przyszłości.
              To nie tylko szkodliwe ale i głupie Natalie.
              Po skierowania na badania przed operacją możesz iść do rodzinnego. Ale ja na Twoim miejscu poszłabym przede wszystkim do psychologa, na jedną, dwie wizyty. W celu ustawienia właściwej perspektywy.
              • rosapulchra-0 Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 11:34
                Pade to mądra dziewczyna, ma rację. Powinnaś jej posłuchać.
            • shige Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 12:57
              Wie Pani, że operację tarczycy (zresztą u jednej z najlepszych lekarek w Polsce) może Pani zrobić na NFZ w prywatnej klinice w Warszawie? Bardzo dużo pacjentów tak się operuje. Warunki bardzo komfortowe. Czas oczekiwania krótki.Taką operację przeszła też moja żona. Po dwóch dniach była w domu. Po 3 tygodniach wróciła do pracy. Po 2 miesiącach od operacji lecieliśmy na sympozjum do Stanów. Dziś dwa lata po operacji po bliźnie nie ma śladu. Badania przed operacją muszą być zrobione w szpitalu. Inaczej pacjent nie zostanie zakwalifikowany do operacji.
              • ksfilipek Re: Wygrać z nowotworem 19.01.17, 15:34
                Jaka to klinika??
        • rosapulchra-0 Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 10:30
          Dziewczyno, transfuzja nie zabija smile Miałam kilkadziesiąt transfuzji w swoim życiu, moja teściowa przez ostatnie 3,5 roku miała ich ponad 200 i będzie miała ich jeszcze więcej.
          • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 10:44
            Dopiero zauważyłam Twoją sygnaturkę.
            Bezcenna złota myśl, aż się uchichrałam big_grin big_grin big_grin.
          • rosapulchra-0 Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 11:33
            My pleasure smile
        • milka_milka Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 11:31
          Miałam transfuzję po zwykłym porodzie. I co? Nic. Żyję. A przepraszam, nie zwykłym, tylko porodzie z zagrożeniem życia (mojego).

          Czemu uważasz transfuzję za coś tak strasznego?
          • kaz_nodzieja Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 11:34
            Może jest świadkiem Jehowa i pójdzie na stracenie po śmierci przez to.
            • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 11:43
              Boję się HIV
              • kaz_nodzieja Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 11:45
                Przecież krew jest badana.
              • milka_milka Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 11:48
                Ale wiesz, że w zw.z z tym nie powinnaś chodzić do dentysty, fryzjera czy na manicure albo pedicure (statystyczne tam też można się zarazić)?

                Strasznie Ci współczuje, bo wiem jak działają lęki o swoje zdrowie, zwłaszcza w kontekście posiadania stosunkowo małych dzieci. I dlatego uważam, że rada Pade jest bardzo dobra, bo przede wszystkim Ty musisz się uspokoić, żeby racjonalnie działać. Byłaś na jednym tylko USG? Jeśli tak - powtórz u innego radiologa. Idź do endokrynologa jak najszybciej (albo chociaż dobrego internisty), bo im więcej będziesz wiedziała, tym mniej będziesz sobie wyobrażać.
                • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 12:29
                  Endokrynolog ma USG w gabinecie.
                  Nie zdziwię się, jeśli będzie chciała wykonać drugie.
                  Poprzednie jest bardzo skąpe w informacje.
                  • milka_milka Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 13:10
                    Pytanie, czy umie robić usg.
                    • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 13:29
                      Podobno dobry lekarz...
                      • milka_milka Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 15:07
                        Co nie znaczy, że umie dobrze robić usg. Od usg to jest dobry radiolog. Nie każdy lekarz umie i powinien dobrze robić usg. U mnie pani ginekolog przez 6 tygodni nie zauważyła na usg, że ciąża jest obumarła. Skończyło się niefajne. Więc albo lekarz, który zna się i umie robić usg albo dobry radiolog.
                        • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 15:44
                          U radiologa właśnie byłam. Doktora radiologii.
                          Najlepszy sprzęt mają szpitale (np. nowoczesne usg - elastografię), ale trzeba mieć skierowanie od specjalisty, nawet jeśli chce się to zrobić odpłatnie.
                          Zobaczymy, co wymyśli lekarka.
                          • milka_milka Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 15:52
                            Elastografię masz tu: dr Maciej Postolski Bez skierowania i jest to jeden z najlepszych radiologów, z jakimi miałam do czynienia.

                            Jeśli moderatorki wytną - trudno.
                            • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 16:07
                              OMG. Dziękuję, ale ja nie z Warszawy i nie wybieram się, bo to 3 dni wołami wink.
                              Jestem ze Szczecina.
                              • milka_milka Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 16:14
                                O przepraszam. Jakoś zakodowało mi się, że z Warszawy. No to musisz szukać u siebie.
                  • ewa_mama_jasia Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 14:54
                    Proponuję iść do specjalisty który robi głównie usg, a nie do endokrynologa, który ma usg w gabinecie.
                    • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 15:41
                      Już byłam. U pani doktor radiologii.
    • faustine Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 10:43
      Zupełnie nie rozumiem tego napadania na Natalie. Dziewczyna ma podejrzenia, niestety dość uzasadnione że może mieć raka. Dodatkowo nie bardzo ma na kogo liczyć w kwestii opieki nad dzieckiem, w czasie gdy będzie musiała poddać się leczeniu. Stwierdzenie - "jeszcze nawet nie wiesz czy to rak", nic nie wnosi, bo kto nie był w takiej sytuacji to guzik wie jak działa strach. Zwłaszcza gdy ma się małe dziecko pojawiają się najgorsze scenariusze w głowie. Natalie - trzymaj się Kochana. Raki tarczycy dobrze się leczą - w tym koleżanki akurat mają rację. Życzę Ci żeby skończyło się tylko na biopsji - Ty ogarnięta dziewczyna jesteś, i poradzisz sobie pomimo chwilowych kryzysów. Pocieszam. 12 lat po raku.
      • milka_milka Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 11:04
        Wiem, jak działa TAKI strach. I czekanie na wyniki badań. Ale tu chodzi o to, że Autorka de facto postawiła sobie diagnozę sama. Najgorszą z możliwych. Normalne, że się boi, że martwi się o organizację życia, ale póki co jeszcze nic nie wiadomo. Obawy są uzasadnione, ale szaleńcze nakręcanie się niczego nie zmienia. A Autorka tak naprawdę poza rozmową z radiologiem i badaniami laboratoryjnymi nie wie jeszcze nic.
      • kawka74 Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 11:11
        Dziewczyna ma podejrzenia, nie
        > stety dość uzasadnione że może mieć raka.

        Guzy tarczycy są na tyle specyficznym rodzajem nowotworu, że diagnozowanie sobie czegoś strasznego na podstawie samej obecności takowego guza jest mocnym nadużyciem. Wole guzkowe jest bardzo popularnym schorzeniem, a to, że guz jest duży, o niczym nie przesądza, tak samo, jak konieczność jego wycięcia.

        Stwierdzenie - "jeszcze nawet nie wiesz czy to rak", nic nie wnosi, bo kto
        > nie był w takiej sytuacji to guzik wie jak działa strach.

        Jesteś pewna, że nikt tu w takiej sytuacji nie był?
        • faustine Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 14:43
          "Jesteś pewna, że nikt tu w takiej sytuacji nie był?"
          Kawka, ja wiem że ty lubisz awantury i czepialstwo, ale jeśli byłaś w takiej sytuacji, to nie uwierzę że nie miałaś stracha i nie uprawiałaś czarnowidztwa. Zwłaszcza, że posiadasz długo wyczekiwane potomstwo. Natalie miała pecha i podzieliła się z takimi jak ty swoimi obawami. Natalie głupia nie jest i przewaliła cały internet żeby dokonać analizy przypadku. Co ma swoje złe i dobre strony. I ma świadomość, że może być dobrze, ale może być i źle.
          • milka_milka Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 15:12
            No i problem polega właśnie na przewaleniu internetu i stawianiu samodzielnych diagnoz. Nikt nie pisze, że ma się nie bać. Może i może panikować. Ale tak naprawdę póki co nie ma do tego podstaw, bo jeszcze nic nie wie.
          • kawka74 Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 15:32
            > Kawka, ja wiem że ty lubisz awantury i czepialstwo

            Mogę to wziąć do sygnaturki?

            Natalie głupia nie jest i przewaliła c
            > ały internet żeby dokonać analizy przypadku.

            I słabo dokonała, bo wiedziałaby, że w przypadku guzków tarczycy panika jest najczęściej zbędna, a operacja tarczycy to nie przeszczep serca.
            Nie jęcz więc o uzasadnionym strachu, bo jej tym nie pomagasz.
          • babcia.stefa Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 16:25
            To nie wiem, na jakie ona strony patrzyła - może blogi modowe, serwisy kulinarne albo fotki gołych drwali. Bo z szybkiego guglania można się dowiedzieć, że:

            a) guzy tarczycy są dość powszechne i przeważnie nie oznaczają niczego groźnego (i niekoniecznie wiążą się z koniecznością operacji - zaczyna się zwykle od leczenia farmakologicznego, a jest jeszcze opcja w postaci radiojodu);
            b) rak tarczycy jest rzadki, zwykle niezbyt groźny, leczy się bezproblemowo (i też rozpatruje się radiojod).
            • natalie_rushman Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 18:33
              Duże guzy jak najbardziej oznaczają konieczność operacji, bez względu na wyniki biopsji, o czym zresztą pisze m.in. lekarz, który udzielił się tu w dyskusji.
              Nie boję się "raka" jako takiego, boję się operacji, złego samopoczucia i powikłań - u mnie żadna ciut poważniejsza choroba ani zabieg medyczny nigdy nie przechodzą bezproblemowo, a dodatkowo mam faktycznie niski próg bólu i skłonność do bliznowców. Bliznę po cesarce jakoś przebolałam - chociaż przez wiele, wiele miesięcy nie byłam w stanie się zmusić, żeby w ogóle na nią spojrzeć (oczywiście jest szeroka i paskudna).
              Mogłabym łykać nie wiem jak wstrętne i drogie leki do końca życia, i co chwilę się badać - byle nie to.
    • kwietniowka2011 Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 13:38
      natalie_rushman napisała:

      > No właśnie, jak?

      nie histeryzować, wyciąć i żyć dalej
      jak ja
      mój guz też był bardzo duży + 2 małe w drugim płacie, tarczycy mi zostało może 1/4
      na tydzień mąż wziął urlop, potem miałam na głowie trojkę maluchów w wieku 5, 2,5 i 1 rok
      • gosza26 Re: Wygrać z nowotworem 09.11.15, 14:05
        Przypomniałam sobie, miałam straszny lęk przed utratą głosu bo w latach 80- tych żona kolegi teścia miała podczas takiej operacji uszkodzony. No dzisiaj wiem, że padło mi na mózg porównywać leczenie sprzed 30-tu lat ale byłam młoda i nie znałam nikogo po takich doświadczaniach.
        Rada o psychologu jest o tyle wskazana, że są tacy którzy zajmują się psychoonkologią. Mnie już po wszystkim wystarczyła jedna wizyta.
        Aha porównywanie porodu do planowanej operacji nie jest trafionym pomysłem.
    • 18lipcowa3 Re: Wygrać z nowotworem 11.11.15, 10:19
      Masz za dużo wolnego czasu lasia.
    • dziennik-niecodziennik Re: Wygrać z nowotworem 03.12.15, 10:03
      przeczytaj sobie w jakiejs poważnej, naukowej książce, najlepiej takiej z której uczą studentów, co to sa nowotwory i jak powstają. i zastanów się co do tego ma podłoże psychosomatyczne i tłumienie emocji. ja rozumiem że od tego mozna dostać nerwicy, ale nowotworu raczej nie.

      zapytaj lekarza czy mozesz i jak dostaniesz zgodę to spij się do parteru. a potem powstań i walcz. i skop draniowi dupsko smile
    • aquastop_radioterapia Re: Wygrać z nowotworem 08.12.15, 17:10
      Osoby, które są w trakcie lub po leczeniu za pomocą radioterapii, powinny wziąć pod uwagę stosowanie kremu Aquastop Radioterapia, który składa się z oleju lnianego i alantoiny, a w jego składzie nie ma wody. Przeznaczony jest do leczenia odczynu popromiennego skóry, który powoduje nie tylko suchość, ale także złuszczanie naskórka, świąd czy ból.
    • mebloscianka_dziadka_franka Re: Wygrać z nowotworem 29.05.16, 18:56
      Ja powinnam mieć w takim razie tarczycę składającą się z samych guzów...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka