Odkryłam niedawno zespół, który mnie zauroczył, i tak się składa, że podczas tegorocznej trasy koncertowej wystąpią w maju w Krakowie. Najpierw się zapaliłam, teraz się waham. Bilety drogie, a koncert na drugim końcu Polski, więc spora inwestycja finansowa i czasowa. Nie żałowałabym, gdybym miała gwarancję, że będzie super, ale nie mam. Przejrzałam na YT zapisy ich wielu koncertów z 11 lat i zauważyłam, że te do 2009 roku były rewelacyjne, a późniejsze dość nierówne (te z trasy promującej poprzednią płytę wręcz marne). No i tak rozkminiam, czy zainwestować w samą możliwość zobaczenia i usłyszenia idoli

na żywo czy zaryzykować i poczekać do kwietnia, kiedy ludzie zaczną wrzucać materiały z pierwszych koncertów i na ich podstawie ocenić, czy warto. Co by zrobiła ematka?