tryggia
23.01.16, 18:21
Jeśli pamiętacie moje ostatnie oburzanko na dwie gwiazdy z mojej pracy, które wymyslily sobie niebotyczne warunki zatrudnienia, to teraz ciąg dalszy.
Jedna z nich ogłosiła, że odchodzi od marca.
No, ok, ale dziewczę ma 10 klientów, zna ich historie, problem, ma rozgrzebane to co jest z tymi klientami do zrobienia.
W firmie, do tej pory, nie było lojalek, podpisywanego zakazu konkurencji, itd.
Ale szefowa pyta co z klientami. Nowymi pewnie się zajmiemy, ale tych zaawansowanych panna chce wziąć ze sobą do swojego nowego prywatnego miejsca. Czyli, że na dzień dobry ma mieć 5-6 klientów. Nie wiem jak szefowa to rozwiąże, bez lojalki, czy może zabronić jej zabrania klientów (klient podpisuje umowę z firmą, nie jej przedstawicielem, ale z adnotacją, że może zrezygnować z naszych usług) lub kazać zapłacić za klienta zabranego jakieś odszkodowanie?
Obawiam się, że moja pani szefowa okazała się frajerką... Cóż młodość i bezwzględność kontra wiek i zaufanie...