Temat zawodowy.Strasznie się ostatnio miotam, bo od 4 lat pracuję w firmie ubezpieczeniowej i wszystko byłoby fajnie gdyby nie to że wynagrodzenie mam żałosne

niby szef fajny, atmosfera OK, ale pensja głodowa

Pracuję na pół etatu bo dzieci małe(jedno do przedszkola chodzi, drugie jeszcze nie)i taki układ na razie mi pasuje. Jak potrzebuje jakiś dzień wolny czy urlop w dowolnym czasie to mam...no ale ta KASA!!! a teraz już nie wyrabiamy finansowo, wszystko na styk. Mąż mówi, żeby to rzucić w cholerę, bo więcej w Lidlu zarobię..ale nie rozumie, że dla mnie ta praca jest ważna w tym sensie że przez 4 lata zdobywałam wiedzę i doświadczenie w tej branży i teraz mam się tak po prostu zdegradować do Lidla (nie chcę żeby to zabrzmiało jakbym traktowała ludzi z Lidla jako "gorszy sort" bo to nie o to chodzi..ale no wiecie o co chodzi) I tak się zastanawiam co by tu dodatkowo rozkręcić żeby np. dorobić jakieś 400-500zł miesięcznie. Tak sobie pomyślałam, że może AVON. Nie wiem,bym pogadała z szefem żeby na drzwiach biura nalepić plakat Avonu że u nas też można zamówić kosmetyki..albo jeśli to by miało sens nawet wstawić jakąś małą gablotę z kosmetykami..tylko nie wiem jak się za to zabrać. Czy któraś z was jest konsultantką AVONu lub wręcz sprzedaje je u siebie w sklepie. Jak to wygląda? trzeba od nich zamówić najpierw jakąś konkretną ilość, podpisać umowę, mieć kasę fiskalną-jeśli już sprzedaż w biurze?? A może któraś z was ma inny pomysł na mały "biznes" już nie wiem co robić...a oszczędności topnieją..