Dodaj do ulubionych

Co będziecie robić jak dzieci odejdą?

12.08.13, 22:36
Ja mam mnóstwo planów. Na taniec towarzyski się zapiszemy. Do teatru będziemy chodzić, podróżować. Planujemy też z mężem zrobić patent żeglarski. Poza tym chcę długo pracować.
Tymczasem musimy coś zaplanować już na przyszłe wakacje, bo nasze dzieci już chyba nie będą chciały z nami jechać będą miały 12 i 8,5 lat. Może pojedziemy sami do Pragi , a oni na obóz.
Obserwuj wątek
        • verdana Re: Co będziecie robić jak dzieci odejdą? 13.08.13, 09:20
          W tym roku nasz 18-latek jeszcze z przyjemnością pojechał z nami na zagraniczną wycieczkę, więc nie jest tak, ze nastolatki nigdy nie chcą wyjeżdżać z rodzicami.
          Moje starsze dzieci się już wyprowadziły, 18-latek zaczyna studia. Nie widzę, abym jakoś zmieniła tryb życia. Zmienił się, gdy dzieci wydoroślały na tyle, ze mogły zostać same w domu, ale potem - już nie.
      • pola468 Re: Co będziecie robić jak dzieci odejdą? 13.08.13, 15:02
        Będę pisać. Czytać trzy razy tyle co teraz. Odbędę wymarzone podróże.
        Albo będę siedzieć w górach i delektować się przyrodą. Zacznę jeździć konno i zrobię kilka kursów hobbystycznych.
        Albo udoskonalę umiejętność tworzenia z masy solnej i wyprodukuję kilka ciężarnych anielic wink.
        Szczerze - dużo mam planów. Na dziś mam nadzieję, że zachowam (kulejące obecnie) zdrowie, bo to podstawa aktywności. Na kurs tańca jednak nie liczę - mąż chętnie obejrzy ze mną musical, ale taniec to zdecydowanie nie jego konik.
        Fajny temat, pozdrawiam smile!
        • blizniaki14 Re: Co będziecie robić jak dzieci odejdą? 13.08.13, 16:10
          Będę wredną teściową i rozpieszczającą wnuki babcią wink hehehe a tak poważnie
          lubimy podróżować, więc jak tylko nas będzie na to stać to będziemy jeździć po Polsce, może po świecie... będziemy pracować, o ile praca nadal będzie, bo na emeryturę i tak się nie doczekamy wink będę dużo czytać, o ile nie stracę wzroku. Będę piec ciasteczka(bo uwielbiam) i wysyłać dzieciom w paczkach wink
          ....a kto wie, może dzieci będą potrzebowały jednak mojej pomocy... i nie będę miała czasu dla siebie ...
          byleśmy tylko zdrowi byle, to coś się zawsze wymyśli smile
          • monhann2 Re: Co będziecie robić jak dzieci odejdą? 13.08.13, 16:27
            U nas juz niejako to nastapilo, bo dzieci studiuja poza domem a wiec wieksza czesc roku nie ma ich w domu rodzinnym. Czytam duzo, wiecej podrozujemy, jest czas na wiecej przyjemnosci, wychodzimy czesciej do restauracji, bo po prostu nie ma juz dla kogo gotowac (brak motywacji) a takze w ten sposob mozemy sie relaksowac (nie trzeba w weekend stac przy garach!) Praktycznie moge robic to, co chce a nie to, co musze! Fajnie jest, choc tesknie za synem zwlaszcza, bo studiuje daleko i widzimy sie bardzo rzadko (mieszkamy w Kanadzie wiec 'daleko', oznacza naprawde daleko!) Natomiast jak bedziemy juz oboje na emeryturze, bo dopiero bedziemy "szalec"smile)) ale to jeszcze troche...
    • plater-2 Re: Co będziecie robić jak dzieci odejdą? 13.08.13, 16:58
      I u nas zrobilo sie pusto, tylko najmlodsze studiuje, nawet na wakacje nie chcialo do domu. Starsze sa juz samodzielne lub prawie samodzielne.
      Mam duzo wolnego czasu, ale jazda konna odpada. Turystyka tez, brak kasy i z moja astma to lubie chodzic ale po plaskim. Gory na obrazku ogladam.

      Robie od lat na drutach, wszystcy znajomi wiedza, ze najbardziej ucieszy mnie stary sweter, ktory mozna spruc. Oczywiscie modele drobiazgowo omawiam z corka i synowa, nie wiem, co aktualnie dzieci nosza. Jak robic to cos fajnego. Wlasnie kupilam sobie maszynke do robienia pomponikow z welny. Coś wspanialego !
      Zrobie duzo kolorowych pomponikow do ozdobienia mieszkan na swieta. Mam wzor na szopke robiona z resztek wloczki - bardzo gustowna rzecz. Moze w przyszlym roku...

      Poza tym tłumacze rozne rzeczy na potrzebypotomstwa rodziny zamieszkalej za granica. Kilka osob z naszej rodziny dalo wywiad na "Muzeum historii mówionej" muzeum Powstania warszawskiego.

      Zeskanowalam wiekszosc zdjec rodzinnych. Spisalam wszystko co wiem o naszej rodzinie od zamierzchlych czasow az do 1990. Bo co za pozytek ze zdjec, jak sie nie wie, czym dla ludzkosci zapisaly sie te osoby.

      Raz w tygodniu (ale nie w czasie wakcji) chodze do chlopca, ktory jest czesciowo sparalizowany i jest to cos w rodzaju lekcji jezyka obcego.

      • andaba Re: Co będziecie robić jak dzieci odejdą? 13.08.13, 17:35
        W ogóle nie rozumiem, dlaczego 12 i 8-latek maja nie chcieć jechać na wakacje z rodzicami.
        oczywiście mogą jechać na obóz, ale dlaczego również nie na wczasy z rodzicami?

        Wiem, nie o to było pytanie, ale strasznie mnie zdziwiło to zdanie.

        A o to co po wyprowadzce dzieci będę się martwić jak się wyprowadzą, na razie się nie zapowiada, najmłodsze ma dopiero 6 lat, jeszcze 12 lat edukacji przed nim...
        • plater-2 pompons maker and knitted birds 13.08.13, 19:26
          Na razie, na probe, kupilam zestaw - dwa aparaciki COVER do robienia pomponikow sr.2 cm i 2,5 cm.
          Umiem robic pomponiki na tekturce, ale aparacik okazal sie bardzo wydajny, zrobilam błyskawicznie kilkanascie pomponikow z zołtej włoczki. Jeden mniejszy, drugi wiekszy - zwiazujesz i wychodzi sliczny kurczaczek. Trzeba mu zrobic oczka (z pieprzu, koralikow, ziela angielskiego) dzióbek i nózki z czerwonej folii, filcu itd. (nie, jeszcze nie oszalalam !!!). Robilam to w szkole podstawowej i pamietam. Wydaje mi sie, ze kurczaczki wyszlyby ladniejsze , gdyby pomponiki mialy rozmiar 2,5 głowka i 3,5 brzuszek.

          Tak sie rozochocilam, ze chyba z wrzesniowej renty kupie sobie aparacik na pomponiki śr.3,5 cm - 4,5 cm, ewentualnie jeszcze wieksze rozmiary - 6 cm, 8 cm nawet 11 cm czyli wielkosci bombki.

          Kurczaczki na razie zostawiam na wielki post 2014, w adwencie moze rzeczywiscie porobie te bombki dla wnukow.

          Mysle ze w listopadzie bede wiedziec na pewno, czy bede to robic (aparacik "dwie maszynki w jednym opakowaniu" kosztuje okolo 30 zl. do tego dochodza niestety koszty wysylki.

          Potrafie tez robic ptaszki na drutach - sikorki, szczygly, zieby, wroble oraz gile. Ale to sie robi duzo dłużej, trzeba wypchac wata, zrobić nózki z drutu.

          Zrobilam mojemu Tacie (ktory jest wielkim znawca ptakow) taki koszyczek - siedza sobie te ptaszki z włóczki w koszyczku, wszystko ozdobione listkami robionymi na drutach i kwiatkami z wełny (mam specjalna ksiazke o robieniu takich rzeczy). Jak do takiej dekoracji doda sie roznobarwne pomponiki - efekt powali z nog.
          Jesli jestes zainteresowana odezwij sie na priva, to Ci podam moja poczte na wp.
          Ale mysle, ze duzo madrzej zrobisz, jak kupisz taki aparacik i dzieci same pomponiki porobia w adwencie. Ptaszki raczej nie dadza rady, to robotka dla bardzo doswiadczonej trykociarki.
            • plater-2 Re: pompons maker and knitted birds 14.08.13, 10:42
              www.flickr.com/photos/46074984@N07/5828022238/
              www.colorfulstitchesblog.com/2013/06/the-knitted-flower-garden-now-on.html

              to jest link do ptaszkow robionych na drutach.

              W nocy przemyslalam problem: Jesli chcesz robic pomponiki-bombki, kup pompons maker o sr. 11,5 cm, ewentualnie 6-8 cm. Taka bombka z dowiazana kokarda wygladac moze naprawde pieknie. Jesli chcesz robic kurczaczki kup mniejszy aparacik, najlepiej dwa -2-2,5 i 3,5-4,5 . Kurczaczkowi trzeba dowiazac na szyi czerwona kokarde. Jesli dzieci sa bardzo male, beda mialy z tym mniejszym aparacikiem troche klopotu z nawijaniem, wymaga wiekszej bieglosci palcow. Duzy - spoko.
              Sa tez aparaciki do robienia pomponu w ksztalcie serca - chyba sie skusze... Takie czerwone pomponowe serca na choince moga wygladac naprawde ladnie.,

              Poza tym, dla dzieci polecam technike "flover loom". Wpisz sobie w google i przejedz na grafike, zorientujesz sie , o co chodzi. Urzadzenie takie na polskim rynku nosi nazwe handlowa HANA AMI.
              Uwazam, ze majsterkowanie i robotki reczne ksztalca myslenie techniczne.

              Mialam 12 lat, dostalam od ciotki wielkie pudlo. Warsztat tkacki ! Nie plastikowe g... ktore sie dziecku w rekach wygina, ale porzadny aparat na ktorym mozna bylo robic serwety szer 40 cm i dowolnej dlugosci. Pierwszy dywanik zrobilam w paski, nie mialam doswiadczenia. Ale nastepne (wszystkie ciotki podarowaly mi niepotrzebna welne) w zygzaki, a nastepny w chlopki-baby.

              Jak w szkole pani tlumaczyla, co to takiego uklad wspolrzednych, symetria - nie bylo to dla mnie juz nic trudnego. Sama zrozumialam na czym to polega.

              Tata z okazji I komunii, mi przywiozl z NRD maszyne do szycia dla dzieci - bardzo dlugo ja mialam, dopiero w LO oddalam "biednym dzieciom". Szycie to przeciez "dzialania na plaszczyznach" ...
    • rycerzowa Re: Co będziecie robić jak dzieci odejdą? 13.08.13, 21:37
      gaudencja74 napisał(a):

      > Ja mam mnóstwo planów. Na taniec towarzyski się zapiszemy. Do teatru będziemy c
      > hodzić, podróżować. Planujemy też z mężem zrobić patent żeglarski. Poza tym ch
      > cę długo pracować.

      A gdzie w tym wszystkim wnuki?

      > Tymczasem musimy coś zaplanować już na przyszłe wakacje, bo nasze dzieci już ch
      > yba nie będą chciały z nami jechać będą miały 12 i 8,5 lat.

      Hm, przecież teraz dopiero zaczyna się najfajniejszy czas prawdziwie wspólnych wakacji (oczywiście, oprócz tych "dzieciowych", jak kolonie, obozy).
      Z młodszymi nie dało się np. wędrować po górach.
      Nasze ostatni raz były z nami gdy miały 15, 16 i 19 lat. Wszyscy ten pobyt wspominamy super.
      Nawiasem mówiąc, teraz też jeździmy razem, ale to zupełnie z innych powodów...
      • pola468 Re: Co będziecie robić jak dzieci odejdą? 14.08.13, 09:04
        Ja też tak sobie rozmyślam o tych wnukach w przyszłości. Moją obecność i w razie potrzeby pomoc, chłopcy z rodzinami maja zagwarantowaną, myślę że autorce wątku chodziło raczej o to, co chciałybyśmy robić tylko z myślą o sobie czy też dla siebie po latach oddanych (słusznie i z naturalnej oczywistości) dorastającym dzieciom. Ja z przyjemnością widzę oczami wyobraźni nasze wspólne wakacje z nastolatkami - bo to właśnie zupełnie inny kompan niż małe, wymagające ciągłego dozoru dziecko. Ale też właśnie ten nastoletni czas widzę jako początek tej nowej drogi (bo przecież z jazdą konną nie będę czekać do 60ciu kilku latek wink), kiedy spróbuje przynajmniej robić to wszystko co z pewnych względów musiało poczekać.
    • dzieciata.renata Re: Co będziecie robić jak dzieci odejdą? 13.08.13, 22:13
      Wychodzić i wyjeżdżać gdzieś samemu, wydawać pieniądze na ciuchy i kosmetykismile. Zamierzamy też sprzedać nasze mieszkanie i przeprowadzić się do domu mojej mamy. A tak realnie patrząc to, gdy moje młodsze skończą szkołę średnia, będą miały te 18 i 19 lat i się wyprowadzą to teściowe będą mieli 81 lat, a mama 76, a ponieważ oboje z mężem jesteśmy jedynakami, to na nas spadnie opieka nad nimi, a bardzo prawdopodobne że w tym wieku będą potrzebowali już przynajmniej dochodzącej pomocy. Po za tym starsze będą miały 29 i 28 lat i pewnie już zaczną rodzić dzieci, więc będę się sprawdzała jako babcia. No i praca zawodowa cały czas.
    • mruwa9 Re: Co będziecie robić jak dzieci odejdą? 14.08.13, 20:17
      porzadnie sie wyspie. Chcilabym podrozowac.
      Ale raczej szanse na to sa mizerne, bo moje niepelnosprawne dziecko raczej nas tak szybko nie opusci (szanse na saodzielnosc zyciowa ma zerowe), wiec raczej bede mama z dzieckiem w domu pod opieka do konca zycia, albo dopoki starczy mi sil.
      • plater-2 PISZ 15.08.13, 10:00
        PISZ !!!
        Przyznalam sie kolezance, że piszę wspomnienia rodzinne, zaproponowala mi udzial w klubie literackim naszego miasta, ktorego jest czynnym czlonkiem. Przemysle. Zawsze przyjemnie być czlonkiem klubu literackiego nie jest to PEN CLUB, ale zawsze.

        Inna kolezanka mnie wysmiala - Chyba na glowe upadlabym, zebym o mojej szanownej rodzince pisala i jeszcze zdjecia rodzinne skanowala !!! Ja zbieram fotografie róż !

        Tymczasem moja Mama zawsze mowila "Jak tylko przyjde na emeruture, napisze wspomnienia z dziecinstwa i wojny oraz wszystko, co wiadomo o naszej rodzinie". A na to Ciotka "Kochana, wspomnienia sie pisze bardzo łatwo, po prostu tak , jakbys opowiadala, mozna rozne dygresje robic... Ja napiszę powieść. Powieść napisać jest dużo trudniej ! Nasza rodzina warta jest tego, żeby napisac o niej powieść ! Mam nawet tytuł - "Straszny dziadunio" (sic !)". Nie zdazyly. Juz obie nie zyją.

        Ja juz taka glupia nie jestem. Mam skaner i komputer. Wziełam się do roboty i mam wspomnienia gotowe do 1990. Opisane szczegolowo lata 80, cale "rodzinne kombatanctwo", az do 1990, gdy zdarzyl sie nie tylko upadek komunizmu, ale zaszly rozne zmiany w rodzinnym zyciu. Urodzilo sie czwarte dziecko, przenieslismy sie do wiekszego mieszkania.

        Od 1990 mam na razie notatki. Moze jesienia sie za to zabiore.

        Zaczelam od uporzadkowania papierow rodzinnych. Na ich podstawie odtworzylam, kiedy wydarzyly się różne fakty (choroby, szpitale, przeprowadzki, zmiany pracy, wysokosc zarobkow, smierc roznych osob). Wpisywalam te fakty do tabelki, kazda rubryka - jeden rok. W ten sposob ulozylo mi sie to w calosc, rok po roku. Pamiec dziecka jest inna, niektore rzeczy z dziecinstwa wydawalo mi sie, ze to wieki trwalo - dokumenty temu przecza, inne na odwrot. ... itd. Pisze sobie luźnym, narracyjnym stylem, staram sie, żeby bylo ciekawe i śmieszne, wszystsko to podac takze na szerszym tle roznych wydarzen historycznych w kraju i na swiecie (ale nie przesadnie). Stare listy rodzinne - wkleilam w calosci, nowsze - tylko fajniejsze kawalki.
    • rycerzowa Re: Co będziecie robić jak dzieci odejdą? 21.08.13, 21:54
      Wątek ten skłonił mnie z jednej strony do wspomnień, z drugiej - do obserwacji.

      Jak to drzewiej bywało, czyli jak wyglądały podobne plany znajomych matek -Polek przed ćwierćwieczem?
      A co naprawdę teraz robią?

      Plany miały podobne do waszych, dodatkowo niektóre marzyły o zamieszkaniu na prowincji, w ciszy i spokoju. Jedna nawet chciała hodować kozy...(Dotyczy niewiast wykształconych, z wielkiego miasta).

      A teraz?
      1. Przede wszystkim - chorują. Najczęściej poważnie. I marudzą. Strasznie marudzą.
      2. W większości pracują! Nawet te, które wiek emerytalny już przekroczyły. I marudzą. Strasznie.
      3. Wnukami zajmują się okazjonalnie, i z powodu wnuków nie marudzą.
      4. Zajmują się swoimi starymi i chorymi rodzicami.
      5. Ta koleżanka, której udało się zamieszkać na skraju dzikiej puszczy, pakuje już manatki i wraca do stolicy.
      6. Podróżują, czytają i chodzą na koncerty i wystawy tylko te, które robiły to zawsze.
      Czyli w tej materii niczego nie da się odłożyć na potem.
      (Pisania pewnie też).

      Najbardziej zadziwia mnie moja dość bliska znajoma, wydawało się kiedyś - osoba wykształcona i niezwykle inteligentna, humanistka w najlepszym sensie tego słowa, w życiu prywatnym matka samotna. Odeszła na emeryturę z Uniwersytetu wyjątkowo wcześnie, za wcześnie, niepotrzebnie wcześnie. Dzieci mają swoje życie daleko, w sensie zarówno terytorialnym jak i emocjonalnym, rodzice i jedyna siostra zmarli.
      A ona - rzuciła się w wir polityki, spod znaku pana Antoniego...
      Za nic nie można się z nią dogadać. Gdy brak beretu, to włos rozwiany, emocje aż kipią.
      Tak, że z tą wymarzoną emeryturą to różnie bywa.
    • rycerzowa Re: Co będziecie robić jak dzieci odejdą? 26.08.13, 12:23
      gaudencja74 napisał(a):

      > A ja znam parę osób, które są bardzo aktywne tańcz
      > ą, chodzą do kina, do teatru i śmieją się, że to czasem wcale nie jest tak źle
      > być starym dziadem.

      Też znam jedną starszą panią, która tańczy (Uniw. Trzeciego Wieku), i jednego dziadka, który żegluje z zapałem, ale oni zawsze byli pełni życia i energii; poza tym mieli po jednym dziecku, więc się nie przemęczyli.

      Tzw. "stare dziady", czyli ludzie na prawdziwej emeryturze, w wieku podeszłym ale ze względnie dobrą kondycją, już bez swoich rodziców, z odchowanymi wnukami (jeśli je mają) - to osobna kategoria ludzi. Oni często robią wiele ciekawych rzeczy zwyczajnie z nudów, dla zabicia czasu, bo bywają bardzo samotni.

      My tu piszemy chyba o latach 50-65, gdy to dzieci mają już nam dać "wolne", byśmy mogły się zająć przyjemnościami. Tymczasem z moich obserwacji wynika, że to najtrudniejszy okres w życiu, bo do problemów z dziećmi, potem wnukami, dochodzą problemy ze zdrowiem, z rodzicami, potrzebującymi opieki, i kłopoty w pracy.

      Wniosek - nie odkładajcie przyjemnościowych planów na potem.
      Dzieci w domu, gdy już podrosły, nie powinny być problemem ani w chodzeniu do teatru, ani w wyprawie na żagle. Młode nastolatki to nawet kolację zrobią, żeby rodzice po tańcach mogli się posilić...

      Posłużę się pewną analogią: czy jest np. sens odkładać małżeński seks na czas, gdy już się dzieci wyprowadzą? Przecież wszystkim wiadomo, że potem
      - już się raczej nie chce,
      - albo nie można, bo choroba, bo wdowieństwo,
      - albo któremuś małżonkowi odbije, i zapała afektem do znajomej 20-latki lub (co gorsze) partii pana Antoniego...

          • dzieciata.renata Re: Co będziecie robić jak dzieci odejdą? 26.08.13, 20:10
            Dokładnie, wydaje mi się, że to bardzo dobry wiek na poświęcenie się pracy, bo dzieci już odchowane, mają swoje życie, nie wymagają obsługi, a jeszcze sporo pomogą w domu (o ile nadal mieszkają z rodzicami). Nie trzeba się martwić chorobami, wizytami u lekarzy, wywiadówkami, wożeniem na zajęcia dodatkowe, zapewnieniem opieki w wakacje i inne wolne. A zdrowie jeszcze chyba nie najgorsze, podobno dopiero od 60 rż leci w dół.
      • marina2 Re: Co będziecie robić jak dzieci odejdą? 27.08.13, 15:49
        plater wiesz ile fajnych rzeczy można zrobić zamiast umartwiającego duszę zmywania /w nawiasie mam koleżankę ,którą to odpręża-czytaj co kto lubi/.nie idę z kijanką nad rzekę co by prać,nie piorę ręcznie więc wybór zmywarki jest dla mnie na tym samym poziomie.poza tym zawsze można dać dziecku zadanie zapakuj/odpakuj zmywarkę
        verdano: wink))
      • verdana Re: Co będziecie robić jak dzieci odejdą? 27.08.13, 18:28
        No tyak - ma zmywać, to niech zmywa. Nie dlatego, że musi, ale dlatego, że mama każe. Niech wie, smarkacz, że życie to nie bajka i ze jesli można ułatwić sobie życie, to nie należy tego robić. Ja sie nie dziwie, miałaś kłopoty z wyegzekwowaniem od dzieci czegokolwiek.
      • plater-2 Re: Co będziecie robić jak dzieci odejdą? 28.08.13, 01:37
        Art. 91. § 1. Dziecko, które ma dochody z własnej pracy, powinno przyczyniać się do pokrywania kosztów utrzymania rodziny, jeżeli mieszka u rodziców.

        § 2. Dziecko, które pozostaje na utrzymaniu rodziców i mieszka u nich, jest obowiązane pomagać im we wspólnym gospodarstwie.
    • gaudencja74 Re: Co będziecie robić jak dzieci odejdą? 31.08.13, 20:37
      No to super masz rodziców Kajka i świetne wzorce. Tylko wiecie tak sobie myślę, że to jeszcze trzeba mieć świetne relacje z mężem mimo upływu lat, zmian niekoniecznie na lepsze, odchodzenia dzieci z domu. I to jest bardzo trudne, i na to potrzeba boskiej cierpliwości i świętego charakteru!
      • tjoanna Re: Co będziecie robić jak dzieci odejdą? 31.08.13, 21:56
        To moja mama jak mama Kajki, ale o tym za chwilę.

        Rycerzowa, znam Cię z innych postów i często podziwiam Twoją mądrość, ale tutaj nie rozumiem, dlaczego pytasz o wnuki. Dzieci są chyba odpowiedzialnością tych, którzy je powołali do życia?
        Moja mama wychowała czwórkę dzieci i nigdy nie miała czasu na swoje przyjemności, a teraz: chodzi na zumbę (także na maratony), pilates, podróżuje, chodzi o kina i teatru, jeździ do fryzjera w innym miescie i do kosmetyczki, czyta Prousta, śpiewa w chórze, jeździ na koncerty... Kiedy poproszę ją o pomoc przy dzieciach, owszem, jeśli nie ma swoich spraw, zawsze chętnie mi pomoże, ale wnuki absolutnie nie znajdują się w centrum jej codzienności.
        Jeśli teraz miałaby brać je pod uwagę planując swój czas, kiedy miałaby czas na SWOJE życie? Na swoje marzenia i zainteresowania?
        • verdana Re: Co będziecie robić jak dzieci odejdą? 31.08.13, 22:25
          Ja mam zamiar pomóc przy wnukach, jeśli takie się pojawią , ale pomóc. Absolutnie nie biorę pod uwagę zajmowania sie wnukami "na stałe", niezależnie od okoliczności. I dlatego, ze pracuję i dlatego, że nie mam ochoty i dlatego też, ze uważam to za szkodliwe. Rodzice są od wychowywania dzieci. Prędzej zapłacę zza nianię czy przedszkole, bo wtedy to nadal rodzice są głównymi wychowawcami dziecka. Gdy babcia zajmuje się dzieckiem codziennie wprowadza własne metody wychowawcze - a uważam, ze to nie jest dobre ani dla dziecka, ani przede wszystkim dla rodziców.
          • dzieciata.renata Re: Co będziecie robić jak dzieci odejdą? 11.09.13, 20:43
            verdana napisała:

            > Ja mam zamiar pomóc przy wnukach, jeśli takie się pojawią , ale pomóc. Absolutn
            > ie nie biorę pod uwagę zajmowania sie wnukami "na stałe", niezależnie od okolic
            > zności. I dlatego, ze pracuję i dlatego, że nie mam ochoty i dlatego też, ze uw
            > ażam to za szkodliwe. Rodzice są od wychowywania dzieci. Prędzej zapłacę zza ni
            > anię czy przedszkole, bo wtedy to nadal rodzice są głównymi wychowawcami dzieck
            > a. Gdy babcia zajmuje się dzieckiem codziennie wprowadza własne metody wychowaw
            > cze - a uważam, ze to nie jest dobre ani dla dziecka, ani przede wszystkim dla
            > rodziców.
            >
            Wiele zależy od rodziców i dziadków, od tego czy dadzą radę się dogadać, jakie mają relacje. Moja teściowa zajmowała się przez rok drugą córką jak miała 2 lata, oczywiście miała jakieś swoje wizje tego, ale my mieliśmy inne i dało radę się dogadać w ten sposób, że nasze poglądy zostały zakceptowane, choć nie były po myśli babci. Teraz przez rok moja mama zajmowała się najmłodszą, również 2-latką i bez problemu omówiliśmy wszystko, zresztą mama dość dobrze jest zaznajomiona z naszym codziennym życiem i wie, co my akceptujemy, a na co nie pozwalamy. Ona dostosowała się do naszych metod wychowawczych i mimo to myślę, że ten rok uważa za udany. One już wychowały swoje dzieci po swojemu, teraz my wychowujemy po swojemu, a z ich strony oczekujemy pomocy i dialogu z nami odnośnie problemów wychowawczych jakie dzieci sprawiają i tyle. Jeśli babcie nie są w stanie zaakceptować metod rodziców, to szuka się innej opieki. Jeśli dziecko jest w żłobku czy przedszkolu też obce osoby, w sensie nie rodzice, wprowadzają na ten czas własne metody i nie przekonuje mnie żadne gadanie, że rodzice na te osoby mają większy wpływ. Przeciwnie, na przedszkolanki i inny personel wpływu żadnego nie mam, wiadomo jakiś ogólnie przyjętych zasad, praw łamać nie mogą, np. bić dzieci, ale mogą stosować metody niezgodne z naszymi i jedyne, co można zrobić, to dziecko wypisać albo zmienić nianię, a to nie jest takie proste.
    • rycerzowa Re: Co będziecie robić jak dzieci odejdą? 01.09.13, 16:09
      tjoanna napisała:

      >
      > Rycerzowa, znam Cię z innych postów i często podziwiam Twoją mądrość, ale tutaj
      > nie rozumiem, dlaczego pytasz o wnuki.

      Widzisz, jak to pozory mylą, z tą mądrością.wink

      Moje pytanie o wnuki - w aspekcie planów na czas po odejściu dzieci - brzmieć powinno tak:
      "Ho ho, a wnuki to co?"
      W tym sensie, że matki wielodzietne zwykle wnuki mają, i dla nich jakieś większe lub mniejsze miejsce zwykle się znajduje. Dlaczego na przykład nie pomarzyć, że się wnuki nauczy żeglować?

      > Dzieci są chyba odpowiedzialnością tych
      > , którzy je powołali do życia?

      Jasne, ale nie oznacza to, że rodzic powinien być z dzieckiem 24/24.
      Tak nigdy w historii nie było, a w opiece nad małymi dziećmi pomagali przede wszystkim krewni, tacy, którzy dziecko pokochają. Do "obcych" szło dopiero starsze dziecko.


      > Moja mama wychowała czwórkę dzieci i nigdy nie miała czasu na swoje przyjemnośc
      > i

      A dlaczego?
      Chcesz powiedzieć, że mama przez ćwierć tylko prała, sprzątała i gotowała?
      Nie czytała, nie słuchała muzyki, nie tańczyła, nie chodziła do fryzjera?
      Hm... Zwyczajnie trudno uwierzyć.

      > Jeśli teraz miałaby brać je pod uwagę planując swój czas, kiedy miałaby czas na
      > SWOJE życie? Na swoje marzenia i zainteresowania?

      Wydaje mi się, że człowiek zawsze przeżywa SWOJE życie, realizuje swoje marzenia, choćby te, związane z dziećmi. Jesteśmy wszak wielodzietnymi z wyboru, dzieci nie są dla nas dopustem bożym, o czym staramy się otoczenie przekonać.
      Pracować, chodzić do fryzjera, czytać, realizować swoje zainteresowania, jest możliwe i konieczne właśnie dlatego, że ma się dzieci, i wtedy, gdy ma się dzieci, bo to niejako wchodzi w zakres obowiązków wychowawczych.

      Tak - ja zajmuje się wnuczętami na pełen etat.
      Tak, wiem, że to obciach, że jestem wyjątkiem, i w środowisku, i w obu rodzinach.
      Jest mi to obojętne, bo to moje życie.
      Wnuki nie ograniczają mnie ani w marzeniach, ani zainteresowaniach; powiedziałabym, że są kopem w kierunku rozwoju, tak samo, jak kiedyś dzieci.
      Czytam, jak czytałam, bo lubię; Prousta już nie, bo dawno zaliczony, teraz mam ciekawsze lektury. Fryzjer jak zawsze, za rogiem, karnet do filharmonii odnawiany co roku.
      Po górach łazimy każdego lata, ostatnio z wnuczętami, oczywiście.

      Tak, mamy mniej czasu na spotkania towarzyskie z naszymi rówieśnikami. Mniej nie znaczy wcale, a poza tym oceniamy to na plus. Z wiadomych powodów.
      • tjoanna Re: Co będziecie robić jak dzieci odejdą? 02.09.13, 19:00
        > > Dzieci są chyba odpowiedzialnością tych
        > > , którzy je powołali do życia?
        >
        > Jasne, ale nie oznacza to, że rodzic powinien być z dzieckiem 24/24.
        U nas to się sprawdza, owszem, uważam, że w pierwszym czasie dziecko najbardziej potrzebuje mamy i taty.

        > Tak nigdy w historii nie było, a w opiece nad małymi dziećmi pomagali przede
        > wszystkim krewni, tacy, którzy dziecko pokochają. Do "obcych" szło dopiero st
        > arsze dziecko.
        >
        E tam w historii. Takie dzieciństwo na przykład przez całe wieki w ogóle nie istniało.

        > Chcesz powiedzieć, że mama przez ćwierć tylko prała, sprzątała i gotowała?
        Haha, no nie tylko, oczywiście. Kiedy myślę o tym, co robiła, to głównie pamiętam ją w kuchni albo zajmującą się dziećmi. Nie miała nikogo do pomocy. Tata pracował w domu i dużo wyjeżdżał.

        > Nie czytała, nie słuchała muzyki, nie tańczyła, nie chodziła do fryzjera?
        Do fryzjera pewnie chodziła. Czytała... Robiła to, co można zrobić w domu, kiedy dziecko śpi (czyli w sumie tak jak my teraz).
        Czyli nie miała możliwości robić niczego, co robi teraz i co ją tak bardzo cieszy. Po prostu widać, jak rozkwitła, wszyscy jej to mówią, i naprawdę nie miałabym serca oddawać jej pod opiekę swoich dzieci i zabrać to wszystko, co tworzy teraz jej codzienność.


        > Wydaje mi się, że człowiek zawsze przeżywa SWOJE życie, realizuje swoje marzen
        > ia, choćby te, związane z dziećmi. Jesteśmy wszak wielodzietnymi [b]z wyboru[
        > /b], dzieci nie są dla nas dopustem bożym, o czym staramy się otoczenie przeko
        > nać.
        Pewnie nieprecyzyjnie się wyraziłam. Miałam na myśli swobodne dysponowanie SWOIM czasem, nieoddawanie go przez całe życie komuś innemu, za kogo się jest non stop odpowiedzialnym.
        Czuję że w życiu jest czas na zajmowanie się dziećmi i jest czas na zajmowanie się sobą wink

        > Pracować, chodzić do fryzjera, czytać, realizować swoje zainteresowania, jest m
        > ożliwe i konieczne właśnie dlatego, że ma się dzieci, i wtedy, gdy ma się dziec
        > i, bo to niejako wchodzi w zakres obowiązków wychowawczych.
        Łatwo powiedziećsmile
        Owszem, czytam, pracuję, realizuję część zainteresowań, ale jest oczywiste jest że moje możliwości czasowe i logistyczne są mocno ograniczone.

        >
        > Tak - ja zajmuje się wnuczętami na pełen etat.
        > Tak, wiem, że to obciach, że jestem wyjątkiem, i w środowisku, i w obu rodzinac
        > h.
        Obciach? Mnie się raczej wydaje, że to bardzo częste rozwiązanie.

        > Jest mi to obojętne, bo to moje życie.
        > Wnuki nie ograniczają mnie ani w marzeniach, ani zainteresowaniach; powiedziała
        > bym, że są kopem w kierunku rozwoju, tak samo, jak kiedyś dzieci.
        Czyli masz marzenia, które możesz realizować mimo codziennego zajmowania się dziećmi. Jednak musisz przyznać, że jest wiele marzeń, których się nie da z tym połączyć. Choćby moje marzenie ściętej głowy o leniwych porankach przy kawie i lekturze. Albo o spontanicznej dalekiej wyprawie. Dużo rzeczy przychodzi mi do głowy. I dużo bym dała, żeby znowu chodzić z mężem do kina.
        Dlaczego dzieci kopem w kierunku rozwoju? Wydaje mi się, że ten kop ma się w sobie (albo i nie), i uwalnia, jak okoliczności sprzyjają.

        > Czytam, jak czytałam, bo lubię; Prousta już nie, bo dawno zaliczony, teraz mam
        > ciekawsze lektury.
        Moja mama by się oburzyła na te "ciekawsze"wink Też już skończyła "W poszukiwaniu...". Teraz czyta biografie Proustawink
        OT - A co jest ciekawsze wg Ciebie?


        > Tak, mamy mniej czasu na spotkania towarzyskie z naszymi rówieśnikami. Mniej n
        > ie znaczy wcale, a poza tym oceniamy to na plus. Z wiadomych powodów.

        Dla mnie te powody są absolutnie tajemnicze.

        Ech. Trudny to dla mnie temat, bo dzieci są dla mnie wielkim szczęściem z spełnieniem, a zarazem czuję, że właśnie nie mam możliwości realizowania się na polach, które są dla mnie też ważne. Brak mi czasami nawet samotności.
        • plater-2 Re: Co będziecie robić jak dzieci odejdą? 02.09.13, 20:47
          Ja rowniez uwazam, ze nigdy tak nie bylo, ze dziecmi sie tylko matka (rodzice) zajmowali. Ani u biednych ani u bogatych.
          Na wsi starsi ludzie , rozne Jagustynki i strzy Bylicowie, ludzie starsi, ktorzy juz pracowac ciezko nie mogli, byli wolani do przypilnowania dzieci, a matka szla pracowac w pole, do obrzdku i tyle. Opiekowala sie dzieckiem, dopoki bylo to konieczne, gdy dziecko tylko pokarm matki moglo przyjmowac i co chwila go wołało.

          Podobnie bylo jak mieli sklep czy warsztat. Kazdy wie, ze najmlodszy uczen majstrowej musial dzieci bujac.

          Ludzie bogaci - podejrzewam ze nie spedzala pani dziedziczka wolnego czasu wylacznie na malowaniu akwarelek. Miala na glowie dom, sluzbe, cale wielkie gospodarstwo. Pomagala jej zwykle jakas niezmezna kuzynka, siostra, ochmistrzyni, zatrudniala nianki i bony.
          • plater-2 re 04.09.13, 21:08
            System sie zmienil o tyle, ze kiedys matka, która pracowala, nie byla zmuszona rozstawac sie z dzieckiem.
            Ojciec - roznie z tym bywalo, mogl byc nawet dlugo nieobecny. Matka raczej nie.

            W zwiazku z tym popieram wszelkie mozliwe rozwiazania umozliwiajace matkom malych dzieci prace i jednoczesnie zajmowanie sie wlasnymi dziecmi.
    • rycerzowa Re: Co będziecie robić jak dzieci odejdą? 04.09.13, 23:41
      tjoanna napisała:

      > U nas to się sprawdza, owszem, uważam, że w pierwszym czasie dziecko najbardzie
      > j potrzebuje mamy i taty.

      Ten "pierwszy" czas mija bardzo szybko. Jak tylko maluch wychyla się z wózeczka, trzeba go wyprowadzać do świata, do ludzi.
      >

      >
      > > Chcesz powiedzieć, że mama przez ćwierć tylko prała, sprzątała i gotował
      > Robiła to, co można zrobić w domu, kied
      > y dziecko śpi (czyli w sumie tak jak my teraz).

      Jesteście w szczególnej sytuacji - macie małe dziecko. Ten etap też nie trwa długo.
      Dzieci, poczynając od starszych lat szkoły podstawowej, nie wymagają pełnej obsługi, a nawet - o dziwo - bywają pomocne.
      Wierz mi - teraz np. trudniej jest mi sprzątnąć mieszkanie. To, co się przedtem dzieliło na pięć, teraz musimy zrobić we dwoje (a mamy duże mieszkanie).

      > nie miała możliwości robić niczego, co robi teraz i co ją tak bardzo cies
      > zy. Po prostu widać, jak rozkwitła, wszyscy jej to mówią, i naprawdę nie miałab
      > ym serca oddawać jej pod opiekę swoich dzieci i zabrać to wszystko, co tworzy t
      > eraz jej codzienność.

      Jednym słowem - dopiero teraz żyje pełnią życia, jak się wyraziłaś.
      Czyli ci, którzy złośliwie komentują wielodzietność (sąsiedni wątek), mają rację.
      Dzieci ograniczają, upupiaja, męczą, robią z kobiety kuchtę, nie pozwalają na realizację ambicji i zainteresowań.
      Dopiero, gdy odejdą z domu - się rozkwita.

      Wiem, że się źle wyraziłaś. Twoja mama jest po prostu zmęczona, i teraz odpoczywa.

      >>

      > Obciach? Mnie się raczej wydaje, że to bardzo częste rozwiązanie.

      Nie. Chociaż spotykam babcie na placach zabaw.
      Częściej opiekunki.
      Tak, zgadzam się, że mało która babcia nadaje się na pełny etat do dziecka.
      Tak samo, jak starsza opiekunka.
      Nie wybierajcie starszych pań jako opiekunek dla dreptusiów ( a raczej biegaczy).

      >

      > Czyli masz marzenia, które możesz realizować mimo codziennego zajmowania się dz
      > iećmi. Jednak musisz przyznać, że jest wiele marzeń, których się nie da z tym p
      > ołączyć.

      Wnuczę (lub wnuczęta) to jest kilka godzin dziennie. Pozostają popołudnia, wieczory , weekendy.
      Nie mam jeszcze pełnego wieku emerytalnego. Nie marzę jeszcze o odpoczynku.
      Akurat moje marzenia dotyczą innych spraw, nie życiowych atrakcji.

      > Choćby moje marzenie ściętej głowy o leniwych porankach przy kawie i l
      > ekturze.

      Tu cię ogranicza praca zawodowa, nie dzieci.
      A w weekendy nie możesz? Naprzemiennie z małżem?


      > Dlaczego dzieci kopem w kierunku rozwoju?

      Dzieci szybko potrzebują czegoś więcej, niż pokarmu i ubrania, opieki. Trzeba z nimi o czymś rozmawiać, trzeba być kimś w zawodzie, trzeba im czymś imponować. To dla dzieci czyta się Prousta, a dla wnuków poznaje się literaturę fantasy.


      > OT - A co jest ciekawsze wg Ciebie?

      Osobiście dla mnie teraz ciekawsze są problemy neurofizjologii, funkcjonowania mózgu, zaburzeń rozwojowych, ogólnie - problemu odpowiedzialności człowieka za czynione dobro i zło.
      Ogólnie z wiekiem coraz mniej się czyta literatury pięknej, na rzecz literatury faktu.
      Jeśli twoja mama tak kocha styl Prousta, to polecam jej naszego młodego autora, Jacka Dukaja, (np. "Lód"). Moim zdaniem to jest talent na miarę Prousta.


      > > Tak, mamy mniej czasu na spotkania towarzyskie z naszymi rówieśnikami. M
      > niej n
      > > ie znaczy wcale, a poza tym oceniamy to na plus. Z wiadomych powodów.
      >
      > Dla mnie te powody są absolutnie tajemnicze.

      Jak już gdzieś napisałam, ludzie od 50+ stają się bardzo marudni.
      • plater-2 Re: Co będziecie robić jak dzieci odejdą? 05.09.13, 15:55
        1. W tym domu nie ma nigdy nic porządnego do jedzenia
        2. Aleś się wystroiła, wyglądasz zupełnie jak babcia .
        3. Ale żeście idiotycznie wyglądali !(oglądając ślubne zdjęcia rodziców)
        4. Mama Karoliny rozmawia z nią o wszystkim.
        5. Mama Karoliny jest dyskretna i nie wpycha nosa w nie swoje sprawy.
        6. Mama Karoliny przynajmniej umie się malować.
        7. Mama Karoliny umie się modnie ubrać.
        8. Mama Karoliny zna się na tajlandzkiej kuchni.
        9. Mama Karoliny ją rozumie.
        10. Skoro to taki miły chłopiec, to czemu za niego nie wyjdziesz ?
        11. Tato, pamiętasz to zadanie z matmy, które mi pomagałeś robić ? Dostałem pałę.
        12. Mamo, pamiętasz to wypracowanie, które pomagałaś mi pisać. Nauczycielka powiedziała, że jest na poziomie sześciolatka .
        13. Bardzo łatwo jest znaleźć dobrą pracę, tylko że wy nie macie znajomości jak należy.
        14. Wiem dlaczego chcecie, żebym poszedł na studia.
        Chodzi wam o dodatek rodzinny, prawda ?
      • tjoanna Re: Co będziecie robić jak dzieci odejdą? 06.09.13, 10:29

        > Ten "pierwszy" czas mija bardzo szybko.

        W moim przekonaniu trwa dopóki dziecko nie skończy 3-4 lat i nie pójdzie do przedszkola.

        > Jak tylko maluch wychyla się z wózeczka
        > , trzeba go wyprowadzać do świata, do ludzi.

        Oj nieładniewink demagogia. Bycie z mamą nie oznacza zamknięcia i niewyprowadzania dziecka do świata i ludzi.


        > Jesteście w szczególnej sytuacji - macie małe dziecko. Ten etap też nie trwa d
        > ługo.

        U rodzin wielodzietnym może trwać wiele, wiele lat!
        Nasze najmłodsze dziecko rusza w tym roku do przedszkola, na 4 godziny dziennie i mam nadzieję, że to coś zmieni w naszym rytmie dziennym, ale teraz chodził 4 dni po 2 godziny i dziś już został z katarem. Obawiam się, że tak może wyglądać ten cały pierwszy rok.

        > Dzieci, poczynając od starszych lat szkoły podstawowej, nie wymagają pełnej ob
        > sługi, a nawet - o dziwo - bywają pomocne.

        Obsługi może nie. Ale trzeba je zawieźć, przywieźć, szkoła, zajęcia dodatkowe, trzeba mieć czas na rozmowę, czasem zajrzenie do lekcji i to już wystarcza, żeby zapełnić popołudnie, nie trzeba sprzątać ani w ogóle robić niczego innego.

        > Czyli ci, którzy złośliwie komentują wielodzietność (sąsiedni wątek), mają racj
        > ę.
        > Dzieci ograniczają, upupiaja, męczą, robią z kobiety kuchtę, nie pozwalają na r
        > ealizację ambicji i zainteresowań.

        Ja tego tak nie widzę. Ale jestem pewna, że trzeba mieć specjalne predyspozycje, by być mamą wielodzietną, trzeba się spełniać w domu po prostu, przy dzieciach, przy precyzyjnej organizacji życia. Albo trzeba przyjąć, że teraz jest czas dla dzieci, a potem będzie czas na co innego (ja tam mam).
        Nie piszę, że dzieci męczą i upupiają, mnie dają coś, czego nie dałoby mi żadne realizowanie zainteresowań, dają spełnienie. Ale czasu na inne sprawy jest naprawdę, naprawdę bardzo mało.

        > Akurat moje marzenia dotyczą innych spraw, nie życiowych atrakcji.

        Ach. To przepraszam.

        >
        > > Choćby moje marzenie ściętej głowy o leniwych porankach przy kawie i l
        > > ekturze.
        >
        > Tu cię ogranicza praca zawodowa, nie dzieci.

        Nie, skąd ten pomysł? Pracę zawodową do tej pory wykonywałam wieczorami, kiedy dzieci już spały, albo z doskoku, jak się trafiła chwila w ciągu dnia.

        > Dzieci szybko potrzebują czegoś więcej, niż pokarmu i ubrania, opieki. Trzeba z
        > nimi o czymś rozmawiać, trzeba być kimś w zawodzie, trzeba im czymś imponować.

        Zasadniczo się zgadzam.
        Ale czy to znaczy, że matka tzw "niepracująca" jest dla dziecka mniej wartościowa?
        Moja mama najpierw pracowała, a potem przestała i zdecydowanie wolałam ten czas, kiedy była w domu, gdy wracało się ze szkoły.

        > To dla dzieci czyta się Prousta, a dla wnuków poznaje się literaturę fantasy.

        ???
        Ok, nie będę się kłócić, bo to pewnie zależy od konstrukcji psychicznej.
        Ale nigdy nie czytam niczego ze względu na dzieci, robię to tylko i wyłącznie dla siebie i z własnej potrzeby. I dodam - bo może ma to tu znaczenie - że nie jest to bynajmniej literatura popularna, czyli prosta rozrywkawink

        > Osobiście dla mnie teraz ciekawsze są problemy neurofizjologii, funkcjonowania
        > mózgu, zaburzeń rozwojowych, ogólnie - problemu odpowiedzialności człowieka za
        > czynione dobro i zło.
        > Ogólnie z wiekiem coraz mniej się czyta literatury pięknej, na rzecz literatury
        > faktu.

        Nie "się czyta" tylko Ty czytaszsmile
        A czytałaś "Sobotę" McEwana? To Twój temat. Powieść co prawda, ale solidnie udokumentowana.

        > Jeśli twoja mama tak kocha styl Prousta, to polecam jej naszego młodego autora,
        > Jacka Dukaja, (np. "Lód"). Moim zdaniem to jest talent na miarę Prousta.

        Dzięki za polecenie.

        > Jak już gdzieś napisałam, ludzie od 50+ stają się bardzo marudni.

        Nie czytam forum aż tak dokładnie, nie mam czasuwink
        Dzięki za wyjaśnienie, wierzę na słowo, bo doświadczeń nie mam wielu.

        Pozdrawiam!
    • plater-2 Re: Co będziecie robić jak dzieci odejdą? 06.09.13, 13:15
      Zdania jakimi należy przemawiać do dzieci

      1. Jeśli tym razem mnie zawiedziesz, nigdy ci nie wybaczę.
      2. Możesz wyjść, ale żebyś nie przychodził z płaczem, jeśli ci się coś stanie...
      3. Gdzie byłeś wczoraj między 21.17 a 21.36 ?
      4. Wiesz, jak nam zależy na potrzymaniu tej tradycji rodzinnej. Jeśli nie zechcesz, dostanę chyba zawału i umrę. Ale oczywiście rób jak chcesz.
      5. Czy musisz zadawać się właśnie z tą dziewczyną ?
      6. Co ty masz za kolegów !! Ja w twoim wieku umiałem znaleźć sobie właściwe towarzystwo.
      7. Ubierz się ciepło, wystarczy moment, żeby się przeziębić.
      8. Nie opatulaj się tak, spocisz się i się przeziębisz.
      9. Chcesz się uczyć, gry na fortepianie ? Przecież nie masz za grosz słuchu !
      10.Chcesz się uczyć angielskiego ? Przecież ty ledwie po polsku umiesz się wysłowić !
      11.Dostałeś szóstkę z filozofii ? Jakich to głupot teraz uczą w szkołach !
      12. Ja z matematyki dostałam na maturze bardzo dobry.
      13. Nie kupię ci motorynki, bo wiem, że pierwszego dnia rozbiłbyś sobie głowę.
      14. Obcięłaś włosy ? Z długimi było ci dużo lepiej .
      15. Lepiej ci było z krótkimi.
      16. W twoim wieku byłam już mężatką i miałam dwoje
      dzieci !
      17. Ucz się ! Na zabawę masz czas...
      18. Baw się. Na naukę nigdy nie jest za późno.
      • plater-2 Re: Co będziecie robić jak dzieci odejdą? 11.09.13, 14:57
        Zadnia jakimi należy przemawiać do rodziców



        1. W tym domu nie ma nigdy nic porządnego do jedzenia
        2. Aleś się wystroiła, wyglądasz zupełnie jak babcia .
        3. Ale żeście idiotycznie wyglądali !(oglądając ślubne zdjęcia rodziców)
        4. Mama Karoliny rozmawia z nią o wszystkim.
        5. Mama Karoliny jest dyskretna i nie wpycha nosa w nie swoje sprawy.
        6. Mama Karoliny przynajmniej umie się malować.
        7. Mama Karoliny umie się modnie ubrać.
        8. Mama Karoliny zna się na tajlandzkiej kuchni.
        9. Mama Karoliny ją rozumie.
        10. Skoro to taki miły chłopiec, to czemu za niego nie wyjdziesz ?
        11. Tato, pamiętasz to zadanie z matmy, które mi pomagałeś robić ? Dostałem pałę.
        12. Mamo, pamiętasz to wypracowanie, które pomagałaś mi pisać. Nauczycielka powiedziała, że jest na poziomie sześciolatka .
        13. Bardzo łatwo jest znaleźć dobrą pracę, tylko że wy nie macie znajomości jak należy.
        14. Wiem dlaczego chcecie, żebym poszedł na studia !! Chodzi wam o dodatek rodzinny, prawda ?
    • rycerzowa Re: Co będziecie robić jak dzieci odejdą? 19.09.13, 18:29
      Inne przykłady na marzenia, "co zrobię, jak dzieci odejdą".

      Dwie znajome zaklinały się, że gdy tylko odchowają dziecko/dzieci, to się rozejdą z mężami.
      Ludzie się dziwili, po co tyle czekać.
      Jednemu nieudacznikowi stosunkowo wcześnie się zmarło (jak to się mówi - na własne życzenie), a małżonka go czule wspomina i tęskni.
      Drugi ciężko zachorował, małżonka pielęgnuje go czule, troszczy się oń bardziej, niż kiedyś o dzieci.
      Inna rzecz, że przemocowiec, gdy zaniemógł, położył uszy po sobie.

      Inna moja znajoma przeciwnie - powtarzała, że po usamodzielnieniu się córki wyjdzie za mąż.
      (Wcześnie rozwiedziona, potem zaganiana, kariera, przelotne związki - nie było czasu).
      Dziesięciolecie 50-60 poświęciła na ten szczytny cel.
      Kandydatów przewinęło się kilku (znajoma jest atrakcyjną osobą, nie tylko materialnie), ale nic z tego nie wyszło. Żaden się nie sprawdził.

        • rycerzowa A jak jest gdzie indziej? 28.09.13, 00:23
          A co robią młode babcie w innych krajach?
          Ja akurat znam trochę Danię, duńskie młode babcie osobiście znam dwie, resztę ze słyszenia, a obserwacje mam następujące:

          Duńscy rodzice szybko zostają sami, bo dzieciaki z reguły wyprowadzają się (i utrzymują samodzielnie ) od razu po maturze. Wnuki pojawiają się znacznie później, ale są, nawet więcej ich jest, niż w Polsce.

          1. Młode duńskie babcie, jak i polskie - chorują. Ale nie marudzą. Jak spytasz, co słychać, zawsze wszystko jest OK.
          2. Pracują na pełen etat, do ukończenia 67. roku życia. Nie marudzą. Od dawna tak mają.
          3. Też opiekują się wnukami i starymi rodzicami, jednak inaczej, niż u nas.
          4. DZIAŁAJĄ SPOŁECZNIE! Dla niektórych z nas trudne do pojęcia.

          Ad 3.
          Oczywiście duńskie babcie nie bywają nianiami wnucząt, bo to jest i niemożliwe i niepotrzebne.
          Niemożliwe, bo pracują. Niepotrzebne - bo matki mają roczny urlop macierzyński, a potem dla każdego dziecka jest miejsce w żłobku i przedszkolu.
          Jak wszystkie babcie na świecie, tak i duńskie swoje wnuki odwiedzają, zapraszają do siebie, pomagają dzieciom w sytuacjach awaryjnych.
          Ale mają też dodatkowy "obowiązek": w Danii nie ma zwolnień na chore dziecko, więc w razie niedyspozycji dziecka członkowie rodziny wybierają dni z urlopu. Dziadkowie też. Kilka miesięcy temu, z powodu lockoutu w szkołach, babcine urlopy zostały mocno okrojone.

          Opieka nad starymi rodzicami to częste odwiedziny, najpierw w samodzielnym mieszkaniu antenatów, potem w domach opieki. Te odwiedziny naprawdę są częste, nawet codzienne.
          Dla każdego potrzebującego seniora - jak na razie - jest miejsce w odpowiednim domu opieki.

          Ad 4. No i działalność społeczna, tzn. "obowiązek wobec społeczności lokalnej".
          Nam trudno zrozumieć, jak obciążona pracą i kontaktami z rodziną osoba ma jeszcze siły, by co tydzień np. organizować nordic walking albo gimnastykę dla emerytów z dzielnicy.
          Albo - gdy działa w Radzie Parafialnej, chociaż jest niewierząca.

          Chyba zmierzamy do podobnego modelu. Mamy już roczny urlop macierzyński, i taki sam, jak w Danii, wiek emerytalny. Jeszcze tylko te żłobki (w Danii mini), przedszkola i odpowiednie domy opieki.
          Ale czy z tą "działalnością na rzecz społeczności lokalnej" u nas się uda?
          Bo marudzić rodaczki raczej nie przestaną.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka