Dodaj do ulubionych

alimenty na żonę są fair?

15.12.09, 20:55
Wiem, kiedy się należą, ale jak sądzicie - czy w ogóle to jest fair, żeby
płacić dorosłej osobie, z którą się już nie jest? Nawet jeśli rozwód był z
winy drugiej strony?

Dla mnie oczywiste jest, że alimenty na żonę należą się, kiedy kobieta z
powodów "zawinionych" przez byłego męża jest niezdolna do zarobkowania. Czyli
np. w ciąży, mająca malutkie (do 2 lat) dzieci. Ale poza tym?

Np. w sytuacji, kiedy mąż zostawia żonę niezdolną do pracy (powody medyczne,
obojętnie jakie) bez środków do życia - to powinien ją utrzymywać już do końca
życia? Uważacie, że to jest tak zwyczajnie po ludzku w porządku?
Obserwuj wątek
    • madziulec Re: alimenty na żonę są fair? 15.12.09, 21:43
      Wiesz...

      Ogolnei prawo nie jest fair.

      Bo co na przyklad ma powiedziec dziewczyna, ktora niestety trafila na petaka,
      ktory przed ciaza 10 lat byl do rany przyloz i w ogole, slub planowany, w
      momencie dowiedzenia sie o ciazy raptem zawijka o 180 stopni i co??
      Ta dziewczyna nei ma szans na alimenty. Bez wzgledu na to czy jest to z jej winy
      czy nie.
      A ze zostaje na maksa na lodzie to zostaje.


      To czy to jest po ludzku w porzadku?
        • chalsia Re: alimenty na żonę są fair? 15.12.09, 22:39
          > Ale czy jest moralnie uprawnione domagać się utrzymania od byłego męża?

          Małzeństwo z około 20-to letnim stażem, dwoje dzieci. Pobrali się jak mieli po
          około 20 lat. Od początku oboje ustalili, że on zarabia a ona prowadzi dom i
          wychowuje dzieci. Ona ma tylko maturę i nigdy nie pracowała. On zwija manele i
          zakłada nową rodzinę.
          Jaką ona ma szanse na znalezienie pracy? Praktycznie zerową. No to czy w jej
          przypadku jest usprawiedliwione domagać się alimentów na siebie od eksa, czy nie?

          Jak dla mnie - ma moralne prawo do tego.
        • madziulec Re: alimenty na żonę są fair? 15.12.09, 22:40
          Powiem Ci tak, czy moralne ...
          A czy moralne jest zostawiac kobiete?
          Przeciez slubowalo jej sie cos tam.
          Zwykle przed oltarzem, jakies tam srutu tutu ze sie jej nei zostawi, ze sie
          bedzie w zdrowiu i chorobie i tak dalej.

          I moralne jest ja zostawic???


          Jesli ktos popelni blad, jakikolwiek - placi odszkodowanie (poczynajac od bledu
          takiego jak stluczka na drodze, czyli dosc prostego, poprzez bledy lekarskie itp).

          Dlaczego nei tu??

          Czy tacy ludzi emaja byc ponad odpowiedzialnoscia??
          Umywaja raczki, bo przestalo sie podobac? Wypisuja sie z tej instytucji, jaka
          jest malzenstwo i juz? Pozamiatane?
          To jest moralne?
        • agamagda Re: alimenty na żonę są fair? 18.12.09, 19:32
          Ja właśnie o to "w porządku" pytam.
          Bo że ludzie robią sobie świństwa, to wiadomo.

          Ale czy jest moralnie uprawnione domagać się utrzymania od byłego
          męża?


          Alimenty Ci przysługują jedynie, jeśli Twój partner jest winny
          rozpadu małżeństwa. Czyli trzeba w sądzie wykazać jego winę. Winę za
          rozpad małżeństwa. Czyli moralanie "winny" płaci Ci odszkodowanie -
          jeśli znajdziesz się w potrzebie finansowej.

          To odpowiedz na Twoje pytanie o moralność. Bo niemoralne jest
          powodowanie rozpadu rodziny.
    • burza4 Re: alimenty na żonę są fair? 15.12.09, 22:38
      tak, uważam, że to po ludzku i w porządku. Choćby dlatego, że karierę faceci
      robią często na plecach kobiet, też zapewne byłabym znacznie dalej zawodowo,
      gdybym miała żonęsmile

      Mówienie o utrzymywaniu z alimentów jest deczko naciągane, bo nawet jeśli one
      występują to są to raczej symboliczne kwoty. Ile znasz w praktyce przypadków
      pobierania alimentów przez byłe żony? Ja znam raptem 2 na kilkadziesiąt kobiet,
      które z własnej winy się nie rozwiodły. Przy czym w jednym przypadku jest to
      wynik ustaleń a alimenty są rzędu 400 zł, w drugim jest to wyrok sądu - i
      alimenty rzędu 1000 zł. Możliwości zarobkowe to ma teoretyczne, bo zaczynanie
      pracy koło 50tki najprostsze nie jest.
    • inbluesky Re: alimenty na żonę są fair? 15.12.09, 22:44
      Ja myślę, że są przypadki kiedy takie alimenty mają podstawę i są zrozumiałe.
      Pomijając czas wychowywania małego dziecka. Ale np. w przypadku, kiedy kobieta
      "zostaje w domu" czyli rezygnuje z wykształcenia, pracy, bo tak ustalili z mężem
      na początku (ona ma leżeć, ładnie pachnieć i zapewniać mężowi obsługę
      kuchenno-łóżkowo-reprezentacyjną). I tak żyją ileś lat, a potem on wymienia na
      nowszy model. Ex zostaje: bez możliwości zarobkowych, bez własnego majątku,
      spada na dno, bo ile może zarobić sprzątając? Bez doświadczenia w pracy, to
      nawet osoba po studiach może w takim wypadku zapomnieć o chociażby w miarę
      godziwych zarobkach...

      Myślę, że dużo zależy od sytuacji, od uzgodnienia między małżonkami (oczywiście
      na początku związku, nie w trakcie rozpadu).

      Pewnie są też inne, uzasadnione przypadki, które teraz nie przychodzą mi do głowy.
      • madziulec Re: alimenty na żonę są fair? 15.12.09, 23:59
        Znam osobiscie przypadek taki pomiedzy.

        Pan (w tej chwili zdaje sie ze cos kolo 70) nadal zonaty, zeby nie bylo.
        W kazdym razie mial zone, z nia 2 dzieci. Ona nic specjalnego, chociaz musze
        pwoiedziec, ze prosta kobieta, za to dosc ladna.
        Zajmowala sie domem i wychowywala dzieci.
        Robila to naparwde z calym poswieceniem (naprawde, nie mowie tego, by ja bronic,
        wiem, bo widzialam to na codzien, jest moja sasiadka).

        Chlopcy obaj wyrosli na bardzo porzadnych ludzi, wyksztalceni itp.

        Ojciec zawsze przy kasie. Ona.. jakos tak jak kuchta wygladajaca (no taka byla
        zawsze).


        I co? Pan wybiera nowszy model, wbrew pozorom wcale nie mlodszy, tylko nowszy
        (rozne sa powody).


        Ale staje na wysokosci zadania i daje jej kase. Ona nie ma szans w tej chwili na
        jakakolwiek prace, nie ma wyksztalcenia, caly czas siedziala w domu.
        Nie maja rozwodu, gdyby wzieli - bylabym za tym, by miala zapewnione godziwe
        zycie do konca swoich dni.
    • agamagda Re: alimenty na żonę są fair? 16.12.09, 11:16
      Uważam, że tak.
      Wydaje mi się, ze niesłusznie stawiasz pytanie o "płacenie" osobi z
      którą już się nie jest. Zakładając rodzinę, bierzemy na siebie
      zobowiązania i organizujemy swoje życie wokól nich. Zawsze jest tak,
      ze jedna ze stron, musi część swojego czasu, który poświęciłaby na
      pracę zarobkową, poświęca go dla dobra rodziny.
      W konsekwencji, kiedy rodzina się rozpada, osoba ta powinna mieć
      jakiś air-bag, społecznie jest to wg mnie uzasadnione.
      Co więcej w większości systemów prawnych jest to zasada, a nie
      jedynie prawo. Tyle, ze zwykle nazywa się to kompensacja, a nie
      alimenty i ta nazwa lepiej oddaje sedno i przeznaczenie pieniędzy.
    • alabama8 Trybunał Konstytucyjny - sprawiedliwość społeczna 17.12.09, 12:07
      "Obowiązek alimentacyjny małżonka winnego rozpadu rodziny nie wygasa
      z czasem. Jest kontynuacją małżeńskiego zobowiązania do
      bezterminowego świadczenia wzajemnej pomocy - także materialnej.”
      Tak Trybunał Konstytucyjny uzasadnił wyrok o zgodności z konstytucją
      przepisów regulujących zasady alimentowania rozwiedzionych
      małżonków. Zaskarżył je Andrzej H., który uważa, że dożywotnie
      płacenie alimentów na żonę, z którą rozwiódł się ponad 20 lat temu,
      narusza normy konstytucyjne. Rozwód był orzeczony z wyłącznej winy
      Andrzeja H., ale jego żona nie żądała alimentów do chwili, gdy z
      powodu choroby popadła w niedostatek. Wtedy, po 19 latach od
      rozwodu, wystąpiła o alimenty i uzyskała je w kwocie 500 zł
      miesięcznie. Andrzej H. odwoływał się od tego wyroku, ale
      bezskutecznie. W swojej skardze konstytucyjnej do Trybunału napisał,
      że dożywotni obowiązek alimentacyjny ma charakter kary i narusza
      m.in. zasadę sprawiedliwości społecznej. Trybunał nie uznał jego
      argumentów. - Małżeństwo jest stosunkiem prawnym o nieokreślonym
      czasie trwania
      - uzasadniał wyrok sędzia TK Marian Zdyb. -
      Niezależnie więc od istnienia instytucji rozwodów i separacji
      zakłada się, że zasadniczą przyczyną ustania małżeństwa jest śmierć
      jednego z małżonków. Ochrona roszczeń majątkowych małżonka o
      słabszej pozycji materialnej musi istnieć mimo rozwodu. Z założenia
      powinna mieć charakter dożywotni, bo najczęściej osoby rozwiedzione
      nie mają już szans na zbudowanie materialnej samodzielności. Gdyby
      rozwodu nie było, każdy z małżonków miałby prawo oczekiwać od
      swojego partnera pomocy w zaspokajaniu uzasadnionych potrzeb
      życiowych - wywodził prof. Zdyb. Dlatego Trybunał uznał prawo
      rozwiedzionego małżonka do alimentacji za prawo majątkowe w
      rozumieniu konstytucji, które podlega ochronie. A to uzasadnia
      ingerencję we własność i inne prawa majątkowe drugiego z
      rozwiedzionych małżonków (sygn. SK 57/04). Wyrok jest ostateczny.
      • a1ma Re: Trybunał Konstytucyjny - sprawiedliwość społe 18.12.09, 14:56
        > Ochrona roszczeń majątkowych małżonka o
        > słabszej pozycji materialnej musi istnieć mimo rozwodu. Z założenia
        > powinna mieć charakter dożywotni, bo najczęściej osoby rozwiedzione
        > nie mają już szans na zbudowanie materialnej samodzielności.

        I rozumiem, że ta Pani nie miała żadnych szans przez 19 lat? Co ona w takim
        razie robiła przez ten czas?
    • alabama8 Re: alimenty na żonę są fair? 17.12.09, 12:26
      A najlepiej, a1ma, wejść w czyjeś buty. Wyobraź sobie że masz
      dziecko (hmm... powiedzmy 2,5 letnie - bo zgodnie z twoją wykładnią
      to już nie jest malutkie dziecko), siedzisz w domu na wychowawczym,
      wieczorem wpada mąż i oświadcza że to już koniec. Pakuj manele i
      spadaj do matki. Na dziecko będzie ci dawał hojnie 300 zł. O resztę
      martw się sama. Mieszkanie jest jego, bo nie pracowałaś i nie dali
      ci kredytu. Od jutra możesz sobie szukać roboty (zdrowa jesteś),
      żłobka dla dziecka. Tak chyba będzie zwyczajnie po ludzku w
      porządku, prawda?
      • a1ma Re: alimenty na żonę są fair? 17.12.09, 23:32
        Do czasu usamodzielnienia - to jasne i w pełni zrozumiałe. Przez kilka miesięcy,
        rok, oczywiście. Ale później? Nie widzę powodu, naprawdę.

        A już na pewno nie po 19 latach od rozwodu, jak w poście powyżej. To dla mnie
        kuriozum.

        A na marginesie, gdybym kiedykolwiek zgodziła się wychowywać dziecko, nie mając
        żadnych kwalifikacji, doświadczenia ani zabezpieczenia, to sama byłabym sobie
        winna. Niezbyt to rozsądne podejście do życia, nie sądzisz?
        • madziulec Re: alimenty na żonę są fair? 18.12.09, 11:28
          Przepraszam, ze tak to napisze.

          Wydaje mi sie, ze ludzie sa ze soba i chca ze soba byc po to miedzy innymi, by
          byc dla siebie wsparciem, zabezpieczeniem, nie tylko finansowym.
          Patrzenie, ze ja musze miec ciagle zabezpieczenie, jak cos sie stanie jest nie
          wiem, ale zakladaniem, ze wszyscy sa wredni, podli i tak dalej.
        • morekac Re: alimenty na żonę są fair? 19.12.09, 07:54
          bym kiedykolwiek zgodziła się wychowywać dziecko, nie mając
          > żadnych kwalifikacji, doświadczenia ani zabezpieczenia,

          Rozumiem, że jak stracisz pracę/rozchorujesz się/madoff zje oszczędności twojego
          życia - natychmiast oddajesz dziecko pod opiekę państwa?
          • a1ma Re: alimenty na żonę są fair? 19.12.09, 14:18
            > Rozumiem, że jak stracisz pracę/rozchorujesz się/madoff zje oszczędności twojeg
            > o
            > życia

            Musiałabym jeszcze w tym samym momencie zgłupieć, zapomnieć wszystko, czego się
            uczyłam w szkołach i w pracy i jakimś cudem przekreślić całe doświadczenie
            zawodowe - ciekawe, jak często się to zdarza.

            Zaufanie to jedno, i nie twierdzę, że coś złego, wręcz przeciwnie - jest
            absolutnie niezbędne w związku i trudno coś budować bez niego.
            Ale zupełnie inny problem stanowią dorosłe kobiety, które dobrowolnie wybierają
            pozycję pozbawioną jakiejkolwiek samodzielności, pozwalają decydować o swoim
            życiu i nie są w stanie same siebie utrzymać - to dla mnie kompletna
            abstrakcja.
            • madziulec Re: alimenty na żonę są fair? 19.12.09, 15:06
              Mysle, ze sie bardzo mylisz.

              W momencie, gdy moj eks postanowil rozpoczac swoje swietlane przewspaniale nowe
              zycie akurat zdarzylo sie tak, ze nie mialam pracy.
              Coz, zdarzylo sie (macierzynski, wczesniej zwolnienie, nie mam pretensji.. -
              wypowiedziano mi z powodu likwidacji stanowiska).


              Wysztalcenie mam, procz wyzszego i podyplomowe, sporo lat doswaidczenia
              zawodowego, jezyki, komputer (certyfikaty), jakies tam papiery ksiegowej...
              I raptem okazalo sie, ze problemem jest... pojscie na spotkanie wink))

              Moj eks bowiem odszedl w maju i wtedy nie zapiszesz juz dziecka do przedszkola,
              do zlobka, slowem nigdzie.


              Oczywiscie, nie jestem jakas wyrocznia.


              Aha.
              Chcialam podjac fajna, dobrze platna prace.. Coz, nie moglam. Bo zlobek czynny
              od .. do, a potem przedszkole...
              Tez to przemysl wink
              Nie kazdy ma armie ludzi do pomocy i wyreczania wink))
              • guderianka Re: alimenty na żonę są fair? 20.12.09, 09:08

                Moj eks bowiem odszedl w maju i wtedy nie zapiszesz juz dziecka do
                przedszkola,
                > do zlobka, slowem nigdzie.
                >

                Żłobek, przedszkole, szkoła- jak najbardziej można zapisać w ciągu
                roku. Nawet większe szanse są niz na początku bo zazwyczaj zwalnia
                się jakieś miejsce. To tak na marginesie.
                  • guderianka Re: alimenty na żonę są fair? 20.12.09, 09:39
                    Oficjalnie nie ma naboru całorocznego. Jakiś porządek w koncu musi
                    być. Ale nie ma problemu z przyjęciem dziecka w środku roku. Starsza
                    do żlobka poszła od czerwca. W przedszkolu u Starszej- odeszło w
                    ciągu roku dwoje dzieci, doszło jedno nowe. U Młodszej- niedawno
                    doszedł nowy chlopczyk. Starsza- w polowie wrzesnia przeszła do
                    innej szkoły.
                    Można. Naprawdę. Trzeba tylko wiedzieć że tak można zrobić. Wiele
                    osób nawet nie próbuje.
                    • agamagda Re: alimenty na żonę są fair? 20.12.09, 10:59
                      guderianka napisała:
                      > Można. Naprawdę. Trzeba tylko wiedzieć że tak można zrobić. Wiele
                      > osób nawet nie próbuje.


                      Piszesz o wyjątkach potwierdzających regułę, a nie o regule.
                      W większości przedszkoli, jest długa lista dzieci oczekujących
                      zwykle z "priorytetem" - dzieci ludzi pracujących w oświacie, dzieci
                      z rodzin wielodzietnych, samotnych rodziców, itp... Szanse aby
                      dostać się do przedszkola w ciągu roku o ile nie składało sie
                      papierów wcześniej i nie jest się na liście oczekujących są
                      nieistniejące, w każdym razie w mieście gdzie mieszkam(mieście pod
                      Warszawą).
                      • guderianka Re: alimenty na żonę są fair? 20.12.09, 15:36

                        Piszę o tym jak jest w moim województwie (na podstawie danych z kilu
                        miast).
                        Może to wyjątek - nie wiem.
                        Wiem, że gdy miałam taką koniecznosć chodziłam, pytałam i
                        dowiadywałam się m.in. o takiej możliwosći.
                    • madziulec Re: alimenty na żonę są fair? 20.12.09, 17:03
                      U nas lista oczekujacych to dokladnie 80 osob.
                      Czeka, by ktos zrezygnowal, umarl.. cokolwiek.
                      Czyli - wypisal sie wink


                      Czyli oczywiscie: potencjalnie mozliwosc jest. Realnie: czeka te 80 osob, jesli
                      one zostana "upchneite" zostaje przyjeta osoba spoza listy.
            • morekac Re: alimenty na żonę są fair? 20.12.09, 07:21
              Cóż, zajrzyj w statystyki i zobacz, ile kobiet w tzw. "wieku produkcyjnym" nie
              pracuje zarobkowo. Zorientuj się, jaki jest problem z miejscami w żłobkach i
              przedszkolach - głównie dlatego, że kilka -kilkanaście lat temu gminy
              likwidowały te instytucje na potęgę, w radosnym przeświadczeniu, że "dziecko ma
              być pod opieką matki".
              A to, że kobiety nie są samodzielne zawodowo, to tak samo pokłosie ich decyzji,
              jak sugestii ich rodzin, w tym małżonków wyznających 'tradycyjne wartości' (z
              reguły do czasu).
            • morekac Re: alimenty na żonę są fair? 20.12.09, 07:28
              Sytuacja może być taka: chorujesz - w związku z tym wywalają cię z pracy -
              niezależnie od tego twoje oszczędności szlag trafia (bo padł twój bank/fundusz
              inwestycyjny stracił kasę/straciłaś na czymkolwiek innym) - to co, oddajesz
              dzieci na utrzymanie państwa?
                • agamagda Re: alimenty na żonę są fair? 20.12.09, 11:10
                  Zwykle tak jest, że nieszczęścia chodzą parami.

                  A tak ogólnie, to co Ci przeszkadza w regulacji, która mówi, że
                  człowiek w bardzo szczególnej i wyjątkowej sytuacji ma być
                  odpowiedzialny finansowo za drugą osobę?

                  Szczególnie, ze ta odpowiedzialność obarcza osobę winną rozkładu
                  małżeństwa, a alimentowany jest w niedostatku?
                  Uważasz, że to państwo ma finansować tego typu sytuacje?
                  • chalsia Re: alimenty na żonę są fair? 20.12.09, 12:06
                    > A tak ogólnie, to co Ci przeszkadza w regulacji, która mówi, że
                    > człowiek w bardzo szczególnej i wyjątkowej sytuacji ma być
                    > odpowiedzialny finansowo za drugą osobę?

                    no wiesz, jesli to z kieszeni własnego misia te pieniądz wyplywają, to ....

                    wink
                  • a1ma Re: alimenty na żonę są fair? 20.12.09, 15:46
                    > A tak ogólnie, to co Ci przeszkadza w regulacji, która mówi, że
                    > człowiek w bardzo szczególnej i wyjątkowej sytuacji ma być
                    > odpowiedzialny finansowo za drugą osobę?

                    To tak ładnie brzmi, kiedy piszesz o "szczególnej i wyjątkowej sytuacji", ale z
                    rzeczywistością to ma niewiele wspólnego.
                    Rozumiem, że człowiek powinien ponosić konsekwencje swoich czynów. Rozumiem, że
                    osoba ponosząca wyłączną winę za rozpad małżeństwa musi ponieść konsekwencje
                    tego faktu. I jest dla mnie oczywiste, że te konsekwencje objawiają się w
                    momencie rozwodu oraz że należy pomóc osobie, która jest bez winy (choć trudno
                    mi uwierzyć, że w związku może zawinić tylko jedna osoba, ale mniejsza o to) w
                    wyjściu z trudnej sytuacji, w jakiej znalazła się z powodu rozwodu. Że jeśli
                    rozstanie wiąże się z wymierną stratą, to należy tę stratę zrekompensować. Ale
                    nie mogę zrozumieć i zgodzić się, że po 19 latach nadal można mówić o
                    odpowiedzialności i domagać się utrzymania od byłego partnera. To zwyczajnie nie
                    fair.

                    Wyobrażacie sobie sytuację, kiedy małżeństwo trwa kilka lat, dzieci nie ma, wina
                    po jednej stronie, rozwód przez trzydziestką i 20, 30, 40 lat później - pozew o
                    alimenty?? Nie, to nie jest sprawiedliwe społecznie.
                • morekac Re: alimenty na żonę są fair? 20.12.09, 15:39
                  Cóż, plaga egipska dotycząca utraty źle zainwestowanych kapitałów
                  dotknęła wielu ludzi - nie tak dawno zresztą. Jest duże
                  prawdopodobieństwo, że były wśród nich osoby chore na różne
                  przewlekłe i poważne choroby, w tym osoby, które straciły pracę.
                  A dotyczyło to twojej wypowiedzi:
                  "A na marginesie, gdybym kiedykolwiek zgodziła się wychowywać
                  dziecko, nie mając
                  żadnych kwalifikacji, doświadczenia ani zabezpieczenia, to sama
                  byłabym sobie
                  winna. Niezbyt to rozsądne podejście do życia"
                  Różne nierozsądne sytuacje mogą się zdarzyć bez winy dotkniętego
                  nimi człowieka.
    • tysia_i_ja Nie wszystko jest fair - teraz mnie zakrzyczcie :) 17.12.09, 18:45
      Tak jak w opisanym wcześniej przykładzie - kobieta po 19 latach
      występuje o alimenty? Hmmm według mnie brak honoru i ambicji. Są
      przecież jakieś instytucje do pomocy a prosić byłego małżonka -
      NIGDY!
      Przykłady w stylu mamusia z małym 2,5 letnim dzieckiem nie idzie do
      pracy tylko siedzi w domu - nie przekonacie mnie.
      Ale ja mam troszkę inną sytuację niż większość dziewczyn tutaj - nie
      skomlę o alimenty na dziecko od eksa, nie zbieram rachunków i nie
      chcę mu "dokopać" ani alimentami ani utrudnianiem kontaktów z małą.
      Wybrał inaczej - miał też do tego prawo.
      Ja zamierzam bez względu na wszystko zapewnić dziecku godny start -
      i jeżeli wiecej pieniędzy nam trzeba to biorę dodatkowe zlecenie.
      Nie korzystamy z zasiłków ani pomocy rodzinki. Starcza nam jedna
      pensja.
      Mniej zawiści dziewczyny - eksowi nie trzeba dokopywać. Szacunek dla
      kogoś kogo kochałyście kiedyś powinien być na pierwszym miejscu.
      • madziulec Re: Nie wszystko jest fair - teraz mnie zakrzyczc 17.12.09, 19:50
        Tysiu.
        Nic nei zrozumialas. Nie chodzi o dokopanie komus, zniszczenie zycia czy cos
        takiego.

        Szacunek obowiazuje w obie strony. Czasem jest tak, ze kobieta poswieca naprawd
        ebardzo wiele i w imie wlasnie tej milosci rezygnuje z wyksztalcenia, kontaktow
        z rodzina, znajomymi itp.
        Czasem tak juz jest.
        Facet wlasnie obiecuje gory zlota, utrzymuje rodzine na bardzo wysokim poziomie.

        To, ze Ty tak nie mialaas nie znaczy, ze ktos tak nie ma.


        Piszesz o instytucjach do pomocy.

        Fantastycznie. Wiesz ile wynosi zasilek?? A wiesz na ile wyceniaja prace kobiety
        w domu?? Na 5000 PLN miesiecznie. To nie jest siedzenie i pierdzenie w stolek.
        Czasme to ciezka praca. A wychowywanie dziecka, zajmowanie sie nim to nei zawsze
        klepanie poscikow na e-mamie wink
      • morekac Re: Nie wszystko jest fair - teraz mnie zakrzyczc 17.12.09, 21:35
        nie
        > skomlę o alimenty na dziecko od eksa, nie zbieram rachunków i nie
        > chcę mu "dokopać" ani alimentami
        Cóż za szlachetność...To znaczy facet jest zwolniony z kosztów
        utrzymania własnego dziecka? o znaczy nie dość, że dzieciak ma ojca
        w ograniczonym wymiarze, to jeszcze mama ma ciągle w pracy siedzieć?
        Przy okazji: jak nie ma co do gara włożyć, to tak jakoś honor i
        ambicje maleją...
      • silawoli tysia 17.12.09, 22:01
        chyba baaardzo młoda i zdrowa jesteś ,a jeśli nie daj Boże wydaży
        się w Twoim życiu coś czego nie ogarniesz a "tatusiowi" jakos z
        dobroci serca sie nie przypomni.Przyjmijmy najczarniejszą wersje ,że
        nawet pracować nie mogłabys nie mówiąc o dodatkowych zleceniach ,ech
        ale ja często zdejmuję różowo-niebieskie okulary .winkwinkwink
      • a1ma Re: Nie wszystko jest fair - teraz mnie zakrzyczc 17.12.09, 23:35
        > Tak jak w opisanym wcześniej przykładzie - kobieta po 19 latach
        > występuje o alimenty? Hmmm według mnie brak honoru i ambicji.

        Dla mnie absurdalne jest już to, że prawo na to pozwala.
        Przez 19 lat nie miała szansy ułożyć sobie życia, ZAOSZCZĘDZIĆ??
        Bzdura.
        • morekac Re: Nie wszystko jest fair - teraz mnie zakrzyczc 19.12.09, 07:49
          a1ma napisała:

          > > Tak jak w opisanym wcześniej przykładzie - kobieta po 19 latach
          > > występuje o alimenty? Hmmm według mnie brak honoru i ambicji.
          >
          > Dla mnie absurdalne jest już to, że prawo na to pozwala.
          > Przez 19 lat nie miała szansy ułożyć sobie życia, ZAOSZCZĘDZIĆ??
          > Bzdura.


          Nie wiem jaka była to konkretnie sytuacja, ale mogła być taka: małżeństwo przez
          20-30 lat, ona nie pracuje bądż pracuje w niepełnym wymiarze pracy, bo mąż sobie
          tego życzy. On w tym czasie robi karierę. Wymienia na lepszy model - ona ma lat
          50... W tym wieku nie buduje się już oszałamiającej kariery, są kłopoty ze
          znalezieniem pracy, to może i nie ma z czego zaoszczędzić. Potem emerytura
          (tylko z czego? wiadomo, że raczej niska). Więc hipotetycznie to wcale nie taka
          bzdura...
          • a1ma Re: Nie wszystko jest fair - teraz mnie zakrzyczc 19.12.09, 14:21
            > > Dla mnie absurdalne jest już to, że prawo na to pozwala.
            > > Przez 19 lat nie miała szansy ułożyć sobie życia, ZAOSZCZĘDZIĆ??
            > > Bzdura.
            >
            >
            > Nie wiem jaka była to konkretnie sytuacja, ale mogła być taka: małżeństwo przez
            > 20-30 lat, ona nie pracuje bądż pracuje w niepełnym wymiarze pracy, bo mąż sobi
            > e
            > tego życzy. On w tym czasie robi karierę. Wymienia na lepszy model - ona ma lat
            > 50... W tym wieku nie buduje się już oszałamiającej kariery, są kłopoty ze
            > znalezieniem pracy, to może i nie ma z czego zaoszczędzić. Potem emerytura
            > (tylko z czego? wiadomo, że raczej niska). Więc hipotetycznie to wcale nie taka
            > bzdura...

            Jeśli byli razem 20 lat, to chyba powstał jakiś wspólny majątek?
            Jeśli rozstanie nastąpiłoby w wieku 50 lat, to 19 lat po rozwodzie pani miałaby
            już 69 - od kilku lat byłaby na emeryturze, więc nie byłoby mowy o utracie
            możliwości zarobkowania w wyniku choroby.

            W cytowanym wyżej przykładzie - czy ktoś wie, ile rzeczywiście ta kobieta miała
            lat w momencie rozwodu?
      • kicia031 Re: Nie wszystko jest fair - teraz mnie zakrzyczc 18.12.09, 10:22
        > Ale ja mam troszkę inną sytuację niż większość dziewczyn tutaj -
        nie
        > skomlę o alimenty na dziecko od eksa, nie zbieram rachunków i nie
        > chcę mu "dokopać" ani alimentami ani utrudnianiem kontaktów z
        małą.
        > Wybrał inaczej - miał też do tego prawo.
        > Ja zamierzam bez względu na wszystko zapewnić dziecku godny start -

        > i jeżeli wiecej pieniędzy nam trzeba to biorę dodatkowe zlecenie.


        Mysle, ze powinnas miec ograniczone prawa rodzicielskie ze wzgledu
        na dzialanie na szkode wlasnego dziecka, ktoremu alimenty sie naleza
        jak psu buda. Te pieniadze nie sa dla ciebie, wiesz? Nawet jesli ich
        nie potrzebujesz na codzien, moglabys za nie zapewnic dziecku
        edukacje badz lepszy syart zyciowy, z ktorego to obowiazku wobec
        wlasnego dziecka sie nie wywiazujesz. Na pewno dziecko jak dorosnie
        bedzie ci wdzieczne za czas, jaki spedzilas w pracy i zmarnowane
        szanse na lepsze zycie.
        • a1ma Re: Nie wszystko jest fair - teraz mnie zakrzyczc 18.12.09, 10:39
          > Mysle, ze powinnas miec ograniczone prawa rodzicielskie ze wzgledu
          > na dzialanie na szkode wlasnego dziecka, ktoremu alimenty sie naleza
          > jak psu buda. Te pieniadze nie sa dla ciebie, wiesz? Nawet jesli ich
          > nie potrzebujesz na codzien, moglabys za nie zapewnic dziecku
          > edukacje badz lepszy syart zyciowy, z ktorego to obowiazku wobec
          > wlasnego dziecka sie nie wywiazujesz. Na pewno dziecko jak dorosnie
          > bedzie ci wdzieczne za czas, jaki spedzilas w pracy i zmarnowane
          > szanse na lepsze zycie.

          Chyba trochę przesadziłaś.
          Wiesz, bywają takie dysproporcje finansowe, że te 300 zł od ex naprawdę NIC nie
          zmieni.

          Żyj i daj żyć innym.
          • madziulec Re: Nie wszystko jest fair - teraz mnie zakrzyczc 18.12.09, 11:33
            Te 300 PLN miesiecznie daje .. podliczmy... tak bez procentow..

            12x300 = 3,600 rocznie
            a za 18 lat zycia dziecka (zakladajac, ze nie pojdzie na studia)
            18 x 3600 = 64.800 PLN

            Mozna by tak wrzucac te 300 PLN na lokate i wyjdzie troche wiecej.
            Ale rozumiem, ze te 64.000 nie robi na Tobie wrazenia???

            Bo ja bym chciala dac dziecku w wieku 18 lat 64.000 i powiedziec - wiesz, masz
            na 1 rok studiow wink
            • aria-dna Re: Nie wszystko jest fair - teraz mnie zakrzyczc 20.12.09, 22:48
              ulkar napisała:

              > Kicia ma rację, sąd potraktowałby takie postepowanie
              > (nieegzekwowanie, czy wręcz rzygnacja z alimentów) jako zaniedbanie
              > dobra dziecka.

              NIE UZNAŁBY!! jakiw z WAS nadinterpretatorki, Wam się tutaj
              coponiktórym we łbach z całym szacunkiem poprzewracało! jakie kuźwa
              zaniedbanie???? jeżli sama zapewnia warunki swojemu dziecku jesli
              zapewnia mu możliwości rozwoju na tym samym poziomie co sobie to jakie
              zaniedbanie????? Ja odnoszę wrażenie że zycie większości z was to
              jednak cigł potrzeba ścierania się z byłymi, o kase o dzeci o zasady o
              moralności o dokopanie, o zniszczenie o powolanie do odpwiedzilnosci...
              • kicia031 Re: Nie wszystko jest fair - teraz mnie zakrzyczc 21.12.09, 10:23
                Ja odnoszę wrażenie że zycie większości z was to
                > jednak cigł potrzeba ścierania się z byłymi, o kase o dzeci o
                zasady o
                > moralności o dokopanie, o zniszczenie o powolanie do
                odpwiedzilnosci...

                A widzisz, bardzo sie mylisz - byc moze sadzisz po sobie? ja z moim
                exem od pierwszej sprawy sadowej we wszystkim sie dogaduje
                polubownie i bezproblemowo.
                • aria-dna Re: Nie wszystko jest fair - teraz mnie zakrzyczc 21.12.09, 12:25
                  w takim razie gratulję i cieszę się że ponosicie odpwiedzialność za to co
                  stworzyliście- szkoda że tak mało jest takich rodzin.

                  To co powiedziałam wcześniej jednak tyczy się wielu kobiet, wnioskuję to po
                  sposbie ich wypowiadaniu się na tym forum np., cieszę sie że są wyjątki takie
                  jak Ty.
                  • kicia031 Re: Nie wszystko jest fair - teraz mnie zakrzyczc 21.12.09, 12:36
                    szkoda że tak mało jest takich rodzin.

                    Mylisz sie - takich jest wiekszosc, tyle, ze sie nie wypowiadaja na
                    forum, bo wszystko uklada sie poprawnie i nie potrzebuja porad ani
                    wsparcia.

                    Dodam jeszcze, ze gdyby Ex nie placil na dziecko, to wydarlabym mu
                    kase z gardla, albo i z zoladka. I dodam, ze pobieralam rowniez
                    alimenty na siebie, kiedy to bylo relewantne.
                    • aria-dna Re: Nie wszystko jest fair - teraz mnie zakrzyczc 21.12.09, 12:46
                      alimenty dla dziecka też bym wydarła choćby z gardła- bo to że jest moim byłym
                      meżem nie oznacza że jest byłym ojcem, na siebie nigdy bym nie żądała alimentów-
                      chyba że z uwagi na rozwód nie mialabym środkó do życia to możliwe że przez
                      jakis czas potrzebowlabym pomocy- ale szczerze w to wątpie- ja jestem kowlaem
                      swojego losu, i tyle mam ile zarobie.
                      Dziewczyny ja wszytko rozumiem, tez zostalam sama z małym dziekciem- całkiem
                      sama bo niestety nie miałam tyle szczęścia co Ty kiciu i moj eks to prawdziwy
                      dupek, ale skonczylam dwa kierunki studiów, studia podyplomowe, mam dobrą pracę
                      mimo że jestem osobą chora przewlekel na poważną chorobe ale nie użalam się nad
                      sobą, tylko stram się jak mogę żeby moje życie było dobre. nie zazynam sie nie
                      robie na 10 etatów, mam mnóstwo czadsu dla swojego dziecka i jemu i sobie
                      poswiecam wiekszosc swojej uwagi a nie temu co z kim i za ile moj eks wydaje, i
                      co mam mu wyrwac itd.... on jego portfel i całą reszta malo mnie interesuje, ma
                      zasadzone aliemty, któe na chwile obecna są niewystrczajace pozwałam go o
                      podwyższenie sprawa jets w toku i mam nadzieje ją wygrać.
                      Wszystko można trzeba tylko chciec.
    • alabama8 Re: alimenty na żonę są fair? 18.12.09, 14:07
      Pragnę przypomnieć, iż zawierając małżeństwo strony ślubują sobie
      dozgonną miłość, troskę, "że cię nie opuszczę aż do śmierci", w
      zdrowiu i w chorobie i inne duperele. Dla niektórych oczywiście jest
      to tylko głupia formułka, ale gdybyśmy tylko traktowali ją poważnie?

      Jeszcze wrócę do początku i zacytuję autorkę:
      "Np. w sytuacji, kiedy mąż zostawia żonę niezdolną do pracy
      (powody medyczne,obojętnie jakie) bez środków do życia - to powinien
      ją utrzymywać już do końca życia? Uważacie, że to jest tak
      zwyczajnie po ludzku w porządku?".


      Ktoś się wogóle w to wczytał?
      1. Mąż zostawia żonę
      2. Żona niezdolna do pracy (powody medyczne)
      3. Zostawia ją bez środków do życia
      4. Czy to jest zwyczajnie po ludzku w porządku?

      Facio zostawia chorą kobitę, bez środków do życia i ktoś zadaje
      BZDURNE pytanie czy utrzymywanie tej kobiety jest OK? Nie jest OK!
      Jakby ten facet miał jaja albo chociaż resztki przyzwoitości to by
      sam płacił bez jęczenia. Ale jak widać - wśród znajomych wszyscy
      pewnie bardziej litują się nad biednym misiem niż nad biedną,
      porzuconą chorą kobietą.

      A1ma, a jak wykryją u ciebie raka i stary wystawi ci walizki za
      drzwi to ... no jasne że ok, po co utrzymywać pasożyta na
      wykończeniu.
      • a1ma Re: alimenty na żonę są fair? 18.12.09, 14:54
        > Pragnę przypomnieć, iż zawierając małżeństwo strony ślubują sobie
        > dozgonną miłość, troskę, "że cię nie opuszczę aż do śmierci", w
        > zdrowiu i w chorobie i inne duperele. Dla niektórych oczywiście jest
        > to tylko głupia formułka, ale gdybyśmy tylko traktowali ją poważnie?

        Pragnę przypomnieć, że małżeństwo to instytucja cywilna, a w przysiędze nie ma
        ani słowa o śmierci.
        Jest "przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne,
        szczęśliwe i trwałe". Tylko tyle.

        > Ale jak widać - wśród znajomych wszyscy
        > pewnie bardziej litują się nad biednym misiem niż nad biedną,
        > porzuconą chorą kobietą.

        Biedną, porzuconą i chorą - świetne.
        Biedna i chora ona może być bez żadnej winy ex męża.
        Porzucona - cóż, nie ma obowiązku być z kimś niezależnie od wszystkiego, po to
        właśnie istnieje instytucja rozwodu.

        Naprawdę, nie widzę żadnego powodu, dla którego ktoś miałby ponosić
        odpowiedzialność za drugiego człowieka do końca jego życia. Nawet rodzice nie
        mają takiego obowiązku wobec dzieci, a co dopiero ex-małżonkowie. Są sytuacje
        oczywiste, o których pisałyście powyżej, co do których nie ma wątpliwości, ale
        są to zazwyczaj sytuacje przejściowe. A cała zasada jest IMO mocno
        niesprawiedliwa społecznie.
        • agamagda Re: alimenty na żonę są fair? 18.12.09, 19:26
          > Pragnę przypomnieć, że małżeństwo to instytucja cywilna, a w
          przysiędze nie ma ani słowa o śmierci.

          Akurat, tu się mylisz. Małżeństwo jako instytucja cywilna (w sensie
          podlegająca prawom ustanowionym przez Sejm danego kraju), wygasa
          dopiero wraz ze śmiercią jednego małżonków. Rozwód lub separacja ŚĄ
          od strony prawnej sytuacjami wyjątkowymi – nawet jeśli dziś te
          wyjątki są bardzo rozpowszechnione.

          Małżeństwo (nadal mówimy o cywilnym podejściu) ma na celu stworzenie
          rodziny. Głównym zadaniem rodziny jest posiadanie i wychowywanie
          dzieci. Rodzina ma zaś powierzone różne funkcje. Między innymi
          funkcję ekonomiczną, polegająca na dostarczaniu dóbr materialnych
          rodzinie i opiekuńczą, zabezpieczająca członków rodziny w
          określonych sytuacjach życiowych, gdy sami nie są w stanie zaradzić
          swym potrzebom.





          > Jest "przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było
          zgodne,
          > szczęśliwe i trwałe". Tylko tyle.


          No nie zupełnie, pomijasz to co najważniejsze, a
          mianowicie „Świadomy praw i obowiązków
          wynikających z założenia rodziny uroczyście oświadczam”.
          Obowiązkiem ustawowym jest zapewnienie środków do życia członkom
          rodziny, znajdującym się w potrzebie.


          > Porzucona - cóż, nie ma obowiązku być z kimś niezależnie od
          wszystkiego, po to właśnie istnieje instytucja rozwodu.


          No i znowu nie masz racji. Przeczytaj KRiO. Można porzucić kogoś,
          ale jeśli porzucający jest jedyną winną stroną rozpadu małżeństwa,
          nie ma on prawa rządać rozwodu.

          > Naprawdę, nie widzę żadnego powodu, dla którego ktoś miałby ponosić
          > odpowiedzialność za drugiego człowieka do końca jego życia. Nawet
          rodzice nie mają takiego obowiązku wobec dzieci, a co dopiero ex-
          małżonkowie.

          To jest właśnie solidarność społeczna.



          A cała zasada jest IMO mocno niesprawiedliwa społecznie.

          Ależ akurat tu jest na odwrót. Argumentem jest właśnie
          sprawiedliwość społeczna, a mianowicie ochrona jednostki słabszej
          społecznie (zdrowotnie, finansowo itp.)



        • inbluesky Re: alimenty na żonę są fair? 18.12.09, 21:02
          Nawet rodzice nie
          > mają takiego obowiązku wobec dzieci, a co dopiero ex-małżonkowie.

          I tu się mylisz. Istnieje obowiązek alimentacyjny rodzice-dzieci (działa w obie
          strony, rodzice także mogą pozwać dziecko o alimenty na siebie) - oczywiście w
          uzasadnionych przypadkach. Podobnie z obowiązkiem płacenia alimentów przez
          dziadków na wnuków (ale to już temat znany mi zupełnie powierzchownie).
          • aria-dna a czy alimenty na meza są ok? 18.12.09, 21:51
            Odwrócę sytuację-
            rozwód z wyłącznej winy kobiety, rozchodzą sie, nie utrzymuja kontaktów
            i dajmy na to ex mąż po 6 latach popada w niedostatek totatlny,
            natomiast żona ma o wiele lepszą sytuacje finansową...
            To w zasadzie pytanie retoryczne, bo mimo ze uważam że alimenty na zonę
            w uzasadnionych przypadkach sie należą to na mysl płacenia na męża jeżą
            mi się włosy na plecach, a nawet ich tam nie mam...
            Tak wic jak stare pożekadło mówi punkt widzenia zależy od punktu
            siedzenia, a moralnośc jest względna....
            Jednakże są pewne UZASADNIONE powody dla których płacenie alimentów na
            eks małżónków jest MORALNE IMO
              • aria-dna Re: a czy alimenty na meza są ok? 19.12.09, 15:00
                kicia031 napisała:

                > Oczywiscie. W sytuacjach okreslonych prawem jak najbardziej.

                a tak zupełnie szczerze Kiciu, byłabyś skłonna po 19 latach zerowego
                kontaktu płacic alimenty na exa gdyby znalazł się w potrzebie??
                ja chyba nie...
                • kicia031 Re: a czy alimenty na meza są ok? 20.12.09, 14:28
                  tak zupelnie szczerze ariadno, to trudno mi sobie wyobrazic sytuacje, w ktorej
                  mialabym rozwod z orzeczeniem swojej winy. Jestem osoba o wysokich standardach
                  moralnych, gardze zdrada i przemoca, nie pije alkoholu, nie zazywam narkotykow i
                  inwestuje cala swoja energie w rodzine.

                  Ale w malo prawdopodobnej sytuacji, kiedy bylabym winna rozpadu zwiazku
                  malzenskiego - to coz, musialabym sie zmierzyc z odpowiedzialnoscia za swoje
                  zachowanie, prawda?
                  • aria-dna Kiciu 20.12.09, 17:28
                    > tak zupelnie szczerze ariadno, to trudno mi sobie wyobrazic sytuacje,
                    w ktorej
                    > mialabym rozwod z orzeczeniem swojej winy. Jestem osoba o wysokich
                    standardach
                    > moralnych, gardze zdrada i przemoca, nie pije alkoholu, nie zazywam
                    narkotykow
                    > i
                    > inwestuje cala swoja energie w rodzine


                    To wszytko piękne, ale wydaje mi sie że bardzo wąsko postrzegasz
                    problem (moze się mylę) czy wina za rozpad małżeństwa spowodowana jest
                    tylko zdradą przemocą i alkoholem albo narkotykami?? Hipotetycznie
                    gdybys przestała kochać męza i ze swoja wysoką moralnością uznałąbyś że
                    nalezy się rozwieść bo na fikcjii i kłamstwie nic dobrego zbudowac sie
                    nie da, z szacunku do eksa i do własnych dzieci, jednakże wine4 za
                    rozpad poniosłabys Ty bo Ty przestałaś kochać(założe jeszcze że np
                    przez jakiś czas próbowałąś ratować tę rodzinęi nic z tego nie wyszło)
                    Jest rozwód ukąłdasz sobie życie byc moze z kims innym dorabiacie sie
                    czegos jestes szczęscliwa i nagle ni z gruszki ni z pietruszki
                    dostajesz po 19 latach od rozwodu pozew o alimenty od eksa bo sie nagle
                    znalażł w niedostaku i wspaniałomyślnie wypałcasz mu comiesięcznie 600
                    zł np???
                    JAKĄ TY MASZ BRAĆ ODPOWIEDZIALNOŚĆ, I JAK TWOJE ZACHOWANIE
                    KIEDYKOLWIEK SPRAWIŁO ŻE W TEJ SYTUACJII TY JESTES WINNA UBÓSTWA
                    SWOJEGO BYŁEGO MĘŻA? TO ŻE SIE Z NIM ROZIWODŁAŚ WPŁYNĘLO NA TO ZE PO 19
                    LATACH NP NIE MA CO DO GARNKA WŁOZYĆ? A PRZEZ 19 LAT CO WKŁADAŁ? ALBO
                    CZEMU TY MASZ PONOSIĆ ODPWIEDZILNOSC ZA TO ŻE ZACHOROWAŁ I NP NIE MOŻE
                    PODJĄC PRACY???? JAKA JEST W TYM TWOJA WINA, JAKA TWOJA
                    ODPWIEDZILNOŚC???\JEŻLI JUŻ POMÓC TO Z DOBROCI SERCA CHYBA....
                    • aria-dna IMO 20.12.09, 17:35
                      Moim skromnym zdaniem alimenty na byłego małżonka powinny się należeć
                      wtedy i tylko wtedy kiedy popada on w niedostatek mający konkretnie swą
                      przyczynę w rozwodzie- jego sytuacja majątkowa, społeczna nagle uległa
                      pogorszeniu- wtedy uzasadnionym jest aby były małżonek ułatwił podjęcie
                      próby powrucenia do wymaganaych standardów życiowych- przez np 2 lata
                      pomagał stanąc na nogi, bo to jest społecznie i moralnie wymagane
                      myślę, ale na litosc Boską nie wyobrażam sobiełozyć na swojego byłego
                      męża całe życie lub po kilku kilkunastu latach od rozwodu nawet jesli
                      to ja bylabym winna rozpadowi naszego małżeństwa! Na krew z krwi
                      rodzone dzieci płaci się tylko góra do 25 roku życia! to dlaczego mamy
                      brac odpwiedzilanosc za niedorajdy zyciowe, tudziez wypadki losowe na
                      któe wpływu nie mamy?
                      • chalsia Re: IMO 20.12.09, 19:22
                        > to ja bylabym winna rozpadowi naszego małżeństwa! Na krew z krwi
                        > rodzone dzieci płaci się tylko góra do 25 roku życia! to dlaczego mamy
                        > brac odpwiedzilanosc za niedorajdy zyciowe, tudziez wypadki losowe na
                        > któe wpływu nie mamy?

                        jak zwykle mylisz się - na dziecko w wieku lat 30-tu, które nie zawarło związku
                        małzeńskiego i wlasnie przejechał je tramwaj czyniąć je sparaliżowanym, jego
                        rodzic ma z powrotem obowiązek łożyć na jego utrzymanie
                        • aria-dna Re: IMO 20.12.09, 20:16
                          mówiłam o normalnym przypadku, a nie o takim gdzie ktos zostaje bez
                          opieki i mozliwosci zarobkowych... porównałam alimnety na ex małżonka
                          do alimentacji na dziecko w tym celu aby pokazać moj tok rozumowania
                          czyli to że wg prawa osoba ktora skonczyla 18 lat i sie juz nie uczy i
                          moze podjąc prace winna sama na siebie zarabiac, i dalej osoba majaca
                          25 lat ktora sie juz nie uczy i jest zdrowa moze podjąc prace wtedy
                          obowiązek alimentacyjny ustaje,idąc dalej dlaczemu na osobę dorosłą
                          która jest zdrowa mam płacic alimenty skoro moze sama na siebie
                          zarabiac? a jesli popadla w chorobe po ilus tam latach dlaczemu prawnie
                          mam na nia łozyć? nie jestem z nią już spokreniona ani
                          spowinowacona...mogę co najwyżej chciec pomóc ze wzgledu na dawne
                          czasy, ewntulane moje mozliwosci czy tez szacunek dla naszych wspolnych
                          dzieci- ale to juz tylko aspekt osobisty powinien byc nie prawny- tak
                          to widzę ja.
                          zadziwia mnie Twoje płytkie postrzeganie pewnych spraw chalsiu, a
                          wydajesz się raczej rozumną istotką, ale pewnie się mylę...jak zwykle
                      • a1ma Re: IMO 20.12.09, 22:21
                        > alimenty na byłego małżonka powinny się należeć
                        > wtedy i tylko wtedy kiedy popada on w niedostatek mający konkretnie swą
                        > przyczynę w rozwodzie- jego sytuacja majątkowa, społeczna nagle uległa
                        > pogorszeniu- wtedy uzasadnionym jest aby były małżonek ułatwił podjęcie
                        > próby powrucenia do wymaganaych standardów życiowych- przez np 2 lata
                        > pomagał stanąc na nogi, bo to jest społecznie i moralnie wymagane

                        Zgadzam się w 100%.
                    • kicia031 Re: Kiciu 20.12.09, 21:06
                      Pewna laska glosila tu kiedys poglad, ze milosc to nie uczucie, tylko decyzja.
                      Wiec jesli ktos decyduje sie rozwalic zwiazek, to ponosi tego konsekwencje i tyle.

                      Nie chodzi o zawienieni ubostwa bylego meza czy zony, choc bywaja i takie
                      przypadki, chodzi o odpowiedzialnosc za 2 czlowieka. Bo gdyby osoba winna
                      rozkladu pozycie nie rozwalila tegomalzenstwa, to ono by trwalo i musialaby sie
                      ta osoba mierzyc z choroba, czy bezrobociem malzonka, Stad propozycja, by
                      wczesniejsze rozwalenie zwiazku nie zwalnialo z takiej odpowiedzialnosci.
                      • aria-dna Re: Kiciu 20.12.09, 22:14
                        jaką mam brac odpowiedzilność za dorosłego człowieka??? miłość jest
                        uczuciem pod wpływem któego podejmuje się pewne decyzje, miłość
                        przychodzi i odchodzi, decyzje ludzie zmieniają... a konsekwencją
                        rozpadu małżenstwa jest to że się ponosi porażkę zyciową i osobistą,
                        natomiast płacenie na byłego małżonka czegos w formie daniny odkupienia
                        za wielką krzywdę jaką mu się zrobiło jest dla mnie śmieszne.

                        Pomijam rzecz jasna UZASADNIONE ODRĘBNE I SZCZEGÓLNE przypadki.
                        dobrze ze KRiO porusza ten temat, ze są na to odpowierdnie pragrafy
                        aczkolwiek uwazam że są niekompletne, i pozwalają na ich nadużywanie.
                        • agamagda Re: Kiciu 21.12.09, 11:17
                          Aria-dna,
                          Płaci w formie daniny??????
                          Jakiej daniny - chodzi o uzasadnione potrzeby osoby, którą
                          skrzywdziłaś, i z którą byłaś zwiazana więzem małzeńskim. To nie
                          odszkodowanie - to łożenie na potrzeby alimentacyjne, wchodzące w
                          grę w bardzo konkretnych przypadkach.

                          Nikt nie każe Ci płacić, za zmianę uczuć, kiedy w grę nie wchodzi
                          zawiniony rozpad rodziny.

                          • aria-dna Re: Kiciu 21.12.09, 12:30
                            skoro przestałam kochać i chcę rozwodu to jest moja wina, jestem wyłącznie winna
                            rozpadu małżeństwa- zatem mam płacic odszkodowanie dożywotnio byłmeu biednemu
                            skrzywdzonemu i bezradnemu męzowi?

                            a co do tego że alimentacja wchodzi w gre w konkretnych przypadkach to autorka
                            wątku zauważyła w pierwszym poście- i to są te konkretne przypadki które do mnie
                            przemawiają inne nie... nie przekonacie mnie
                            • ewelinanowa Re: Kiciu 21.12.09, 12:44
                              aria-dna napisała:

                              > skoro przestałam kochać i chcę rozwodu to jest moja wina, jestem
                              wyłącznie winn
                              > a
                              > rozpadu małżeństwa- zatem mam płacic odszkodowanie dożywotnio
                              byłmeu biednemu
                              > skrzywdzonemu i bezradnemu męzowi?
                              >


                              Jesteś niemądra, czy tylko taką udajesz??? O winie orzeka sąd
                              przesłąnek. |Jeśli faktycznie wyszłąś za mąż bo się zakochałaś, ale
                              potem przestałaś kochać i wychodzisz ze związku, bo przestałąś
                              kochać, to zdrowia psychicznego życzę tobie. Dzieci powinni Ci
                              odebrać, bo niedojrzała nieco jesteś.
        • chalsia Re: alimenty na żonę są fair? 18.12.09, 23:54
          > Nawet rodzice nie
          > mają takiego obowiązku wobec dzieci, a co dopiero ex-małżonkowie.

          mylisz się.
          Wobec chorego dziecka, ktore nie może się samo utrzymać (np. Down) rodzice mają
          obowiązek utrzymywania takiego dziecka dożywotnio.

          -----------------------
          Są tacy co lubią gady, ja nie.
          • aria-dna Re: alimenty na żonę są fair? 20.12.09, 20:17
            chalsia napisała:

            > > Nawet rodzice nie
            > > mają takiego obowiązku wobec dzieci, a co dopiero ex-małżonkowie.
            >
            > mylisz się.
            > Wobec chorego dziecka, ktore nie może się samo utrzymać (np. Down)
            rodzice mają
            > obowiązek utrzymywania takiego dziecka dożywotnio.
            >
            ale ex małżonek chyba downa nie ma więc czmu mam go utrzymywać
            dozywotnio?
            • agamagda Re: alimenty na żonę są fair? 20.12.09, 21:29
              > ale ex małżonek chyba downa nie ma więc czmu mam go utrzymywać
              > dozywotnio?


              Ale wypadek/chorobę/czy inne zdarzenie losowe mogło mu się
              przydarzyć czyniąc go niezdolnym do pracy.
              Czy naprawdę tak trudno jest pojąć, że alimenty należą się od w
              bardzo określonych sytuacjach? Niedostatku i w przypadku kiedy
              współnałżonek BYŁ winny rozpadu małżeństwa. A zasadniczo ślub
              bierzesz na całe życie, i idące z tym prawa i obowiązki.
              • aria-dna Re: alimenty na żonę są fair? 20.12.09, 22:07
                a czy tak trudno czytać ze zrozumieniem- wielokrotnie wyżej napisłąm że
                są przypadki w których alimentacja przez eksa jest zasdna, ale nie
                dajmy się zwariować.

                § 3. Obowiązek dostarczania środków utrzymania małżonkowi
                rozwiedzionemu wygasa w razie zawarcia przez tego małżonka nowego
                małżeństwa. Jednakże gdy zobowiązanym jest małżonek rozwiedziony,
                który nie został uznany za winnego rozkładu pożycia, obowiązek ten
                wygasa także z upływem pięciu lat od orzeczenia rozwodu, chyba że ze
                względu na wyjątkowe okoliczności sąd, na żądanie uprawnionego,
                przedłuży wymieniony termin pięcioletni.


                A czy to też Waszym zdaniem moralne? moj eks ropieprzył nasze
                małżeństo, jego sytuacja mająttkowa uległa pogorszeniu, i gdyby mnie
                pozwał do sądu musiałąbym mu płacic...takie prawo
                • chalsia Re: alimenty na żonę są fair? 20.12.09, 23:26
                  > A czy to też Waszym zdaniem moralne? moj eks ropieprzył nasze
                  > małżeństo, jego sytuacja mająttkowa uległa pogorszeniu, i gdyby mnie
                  > pozwał do sądu musiałąbym mu płacic...takie prawo

                  mylisz dwie sytuacje - jeśli Twój ąż rozwalił Wasze małzeństwo, ale rozwód był
                  BEZ orzekania o winie, lub orzeczono winę obopólną - wtedy alimenty na drugiego
                  eks-małżonka należą się JEDYNIE w okresie 5 lat od rozwoduI JEDYNIE wtedy, gdy
                  tenże eks POPADŁ W NIEZAWINIONY PRZEZ SIEBIE NIEDOSTATEK. Czyli w praktyce -
                  stało się coś takiego, że został inwalidą I grupy, nie może pracować, a renta
                  jaką dostaje nie daje szans na pokrycie kosztów utrzymania.

                  Ta druga sytuacja to przy rozwodzie z orzeczoną wyłaczną wina JEDNEJ osoby. Ten
                  niewinny rozpadu eks-małżonek ma prawo do dożywotnich (lub do ponownego
                  zamążpójscia) alimentow w przypadku OBNIŻENIA POZIOMU ZYCIA wynikłego z powodu
                  rozwodu.
                  • a1ma Re: alimenty na żonę są fair? 20.12.09, 23:29
                    > Ta druga sytuacja to przy rozwodzie z orzeczoną wyłaczną wina JEDNEJ osoby. Ten
                    > niewinny rozpadu eks-małżonek ma prawo do dożywotnich (lub do ponownego
                    > zamążpójscia) alimentow w przypadku OBNIŻENIA POZIOMU ZYCIA wynikłego z
                    powodu

                    > rozwodu.

                    I ten powód może objawić się po 19 latach??
                    • chalsia Re: alimenty na żonę są fair? 21.12.09, 00:15
                      > I ten powód może objawić się po 19 latach??

                      odpowiedź na to dostałas juz wczesniej - gdyby ta pani nadal była żoną swego
                      męza, to w przypadku jej choroby po 19 kolejnych latach związku na mężu
                      spoczywałby obowiązek utrzymania jej i domu. A skoro pan wypisał się ze związku,
                      to tej pani poziom życia się obniżył - w pierwszej kolejności z powodu, że nie
                      ma już tego pana.
                      • a1ma Re: alimenty na żonę są fair? 21.12.09, 00:26
                        > to tej pani poziom życia się obniżył - w pierwszej kolejności z powodu, że nie
                        > ma już tego pana.

                        Nie, chalsia, w pierwszej kolejności z powodu, że sama o siebie nie
                        zadbała przez te 19 lat.
                        • aria-dna Re: alimenty na żonę są fair? 21.12.09, 09:14

                          > > to tej pani poziom życia się obniżył - w pierwszej kolejności z powodu, że
                          nie ma już tego pana.
                          BZDURA!!!!


                          > Nie, chalsia, w pierwszej kolejności z powodu, że sama o siebie nie
                          > zadbała przez te 19 lat.

                          PODPISUJE SIę DWIEMA RęKAMI I DWIEMA NOGAMI!!!

                          a tak poza tym to rozwód nie jest porzuceniem rodziny! przynajmniej nie zawsze.
                          • chalsia Re: alimenty na żonę są fair? 21.12.09, 09:48
                            > a tak poza tym to rozwód nie jest porzuceniem rodziny! przynajmniej nie zawsze.

                            piszemy o TYCH konkretnych przypadkach, gdzie jedna strona została uznana
                            WYŁACZNIE winną w sprawie o rozwód z orzekaniem o winie.
                            • aria-dna Re: alimenty na żonę są fair? 21.12.09, 12:16
                              nawet jesli jeden z małżonków jest winny rozwodowi nie jest to jednoznaczne z
                              tym ze ją porzuca!
                              w dalszym ciągu jeszcze nie padło tu logiczne dla mnie uzasadnienie płacenia po
                              iluś tam latach osobie z którą kiedyś było się w związku małżeńskim jesli ta
                              sytuacja nie jest powiązana BEZPOśREDNIO Z ROZOWDEM! Jak juz powiedziałam uważam
                              że przepis o alimentacji na eks małżonka jest ułomny. Pozwala na jego
                              nadużywanie. Aspołecznym i morlanym obowiązkiem jest wzbudzac w ludziac chec o
                              dbania o siebie, o swoje dobra materialne a nie liczeniu na pomoc państwa
                              fundacjii charytattywnych czy byłego małżonka! Polskie prawo nie jest prawem
                              PRECEDENSOWYM i na podstawie danego przypadku nie powinny być ropzatrywane
                              wszystkie sprawy w danym temacie.

                              Jezli juz płacic to jak wczesniej móiwiłam z doborci serca...
                              • ewelinanowa Re: alimenty na żonę są fair? 21.12.09, 12:39
                                Weź Ty się trochę ogranij, kto powiedział, ze ma być to związane z
                                rozwodem????? Obowiązek wypływa z faktu, że zawarłaś kiedyś
                                małżeństwo, małżeństwo, gdzie dwie osoby zobowiazują się wspierać
                                się wzajemnie. KURZA TWARZ, czy to tak ciężko zrozumieć????
                                GArdjujesz, gardłujesz, a nie masz pojęcia o co chodzi. Jak ma dbać
                                o siebie osoba chora???? Dobry płot wybrać, zeby zdechnąć czy co?
                                Akurat Ty w twojej sytuacji jaką opisujesz na forum nic nie
                                ryzykujesz, rozwiązaniem małżeństwa dającym prawo do alimentacji
                                jest WINA małżonka i niedostatek drugiej strony.

                                A co do prawa polskiego to wyobraź sobie, źe jest ono bardzooooooo
                                restrykcyjne, w porównaniu do prawa obowiązujacego w tym zakresie w
                                junajtet stejts, nie przymierzając.
                                • aria-dna Re: alimenty na żonę są fair? 21.12.09, 12:52
                                  ewelinanowa napisała:

                                  > Weź Ty się trochę ogranij, kto powiedział, ze ma być to związane z
                                  > rozwodem?????

                                  PRAWO POLSKIE TKA MóWI:


                                  § 2. Jeżeli jeden z małżonków został uznany za wyłącznie winnego rozkładu
                                  pożycia, a rozwód pociąga za sobą istotne pogorszenie sytuacji materialnej
                                  małżonka niewinnego,
                                  sąd na żądanie małżonka niewinnego może orzec, że
                                  małżonek wyłącznie winny obowiązany jest przyczyniać się w odpowiednim zakresie
                                  do zaspokajania usprawiedliwionych potrzeb małżonka niewinnego, chociażby ten
                                  nie znajdował się w niedostatku.

                                  A co do mojego ogarnięcia to jestem bardziej ogarnięta niż większość Pań na tym
                                  forum chyba...
                        • chalsia Re: alimenty na żonę są fair? 21.12.09, 09:50
                          > Nie, chalsia, w pierwszej kolejności z powodu, że sama o siebie nie
                          > zadbała przez te 19 lat.

                          TEGO NIE WIESZ. JA także nie. Może ta pani zarabiała najniższą krajową albo
                          mniej, bo nie miała kwalifikacji, a zdrowie nie pzowalało jej się
                          dokszatłacąc/dorabiać i nie miała po prostu z czego odłożyc.
                          • chalsia Re: alimenty na żonę są fair? 21.12.09, 09:55
                            > > Nie, chalsia, w pierwszej kolejności z powodu, że sama o siebie ni
                            > e
                            > > zadbała przez te 19 lat.

                            Tak w temacie "zadbania samej o siebie" - znam panią (nigdy nie była meżatką),
                            której losy potoczyły się tak, że nie miała zdolności ani umiejętności by zdobyć
                            jakiś dobry fach, poki byla zdrowa to przez większość życia jakoś sama sobie
                            radziła, a potem zaczęła bardzo powaznie chorować, teraz jest inwalidką
                            pierwszej grupy, pracować nie może (bo musi korzystać z generatora tlenu) -
                            pomaga jej rodzina dalsza i bliższa, inaczej by nie dała rady i po prostu umarła
                            z głodu albo braku leków.

                            Ergo - nie kazdy jest równie zdolny/wylszatłcony/przebojowy/zaradny?co tam
                            chcesz. Ludzie są rózni, a kultura/cywilizacja/prawo daje własnie możliwośc
                            zadbania o tych mniej zaradnych. Idąc Twoim tokiem myślenia powinniśmy wrócić do
                            czasów Sparty i słabowite noworodki wywalać na smietnik.
                            • a1ma Re: alimenty na żonę są fair? 21.12.09, 10:05
                              Absolutnie nie, ja jestem za tym, żeby takim osobom pomagało państwo i to w
                              szerszym zakresie, niż dziś. Naprawdę, zdaję sobie sprawę, że nieszczęście może
                              dotknąć nas w najmniej spodziewanej chwili i zmienić wszystko. Ale nie widzę
                              powodu, dla którego miałby ponosić za to odpowiedzialność ex-małżonek, z którym
                              rozstaliśmy się kilkanaście lat temu. Czytam Wasze argumenty, rozumiem je, ale
                              nadal mnie nie przekonują. Uważam, że prawo jest niesprawiedliwe.

                              Ot, taka sytuacja: bardzo bogata pani wychodzi za mąż za pana bez grosza, on nie
                              pracował i nie zamierza, ona go utrzymuje. Dzieci nie mają. Po kilku latach ma
                              dość, odkochuje się, chce się rozwieść. Z jej winy oczywiście, wszak on ją kocha
                              i ma złamane serce. Panu w sposób oczywisty pogarsza się sytuacja materialna, w
                              wyniku rozwodu przecież! To nic, że wcześniej był w identycznej sytuacji. Ale
                              proszę bardzo, przecież mamy instytucję alimentów - więc pan już nigdy nie
                              będzie musiał pracować, utrzyma go ex-żona, chce, czy nie!

                              Paranoja.
                              • chalsia Re: alimenty na żonę są fair? 21.12.09, 10:11
                                > Ot, taka sytuacja: bardzo bogata pani wychodzi za mąż za pana bez grosza, on ni
                                > e
                                > pracował i nie zamierza, ona go utrzymuje. Dzieci nie mają. Po kilku latach ma
                                > dość, odkochuje się, chce się rozwieść. Z jej winy oczywiście, wszak on ją koch
                                > a
                                > i ma złamane serce. Panu w sposób oczywisty pogarsza się sytuacja materialna, w
                                > wyniku rozwodu przecież! To nic, że wcześniej był w identycznej sytuacji. Ale
                                > proszę bardzo, przecież mamy instytucję alimentów - więc pan już nigdy nie
                                > będzie musiał pracować, utrzyma go ex-żona, chce, czy nie!
                                >

                                widziały gały, co brały. Chciała takiego faceta, było jej z tym dobrze. On się
                                nie zmienił po ślubie, on taki był od początku. Mogła nie wychodzić za niego za
                                mąż, tylko żyć na kocią łapę.
                                To jest po prostu prosta konsekwencja dokonywanych wyborów - wybrała związek
                                małżeński a z tym wiążą się okreslone konsekwencje prawne.

                                > Uważam, że prawo jest niesprawiedliwe.

                                nie ma na świecie ani jednej takiej rzeczy, żeby zadowalała wszystkich zawsze.
                                • a1ma Re: alimenty na żonę są fair? 21.12.09, 10:15
                                  > widziały gały, co brały. Chciała takiego faceta, było jej z tym dobrze. On się
                                  > nie zmienił po ślubie, on taki był od początku. Mogła nie wychodzić za niego za
                                  > mąż, tylko żyć na kocią łapę.
                                  > To jest po prostu prosta konsekwencja dokonywanych wyborów - wybrała związek
                                  > małżeński a z tym wiążą się okreslone konsekwencje prawne.

                                  Jasne.
                                  Ale dlatego właśnie zadałam pytanie - czy uważacie, że to fair.
                                  Moim zdaniem nie.
                                  • agamagda Re: alimenty na żonę są fair? 21.12.09, 11:10
                                    Alma,
                                    Małżeństwo to świadomy wybór na całe życie, bez względu na możliwość
                                    uzyskania dziś rozwodu. Konsekwencje tego wyboru niesiesz przez całe
                                    życie. We Francji mówi się np. że małżeństwo to drugie narodziny i
                                    to jest bardzo głęboka prawda. To są prawa i obowiązki, małżeństwo
                                    to też odpowiedzialność za inne osoby, za dzieci i za współmałzonka.
                                    Małżeństwo, dzieci to z rodzina, z której się od tak po prostu nie
                                    wychodzi, tak jak nie wychodzisz, ot tak po prostu, z rodziny w
                                    której się urodziłaś. Co w tym niesprawiedliwego? To po prostu
                                    dorosłość i cywilizacja.
                                  • derena33 Re: alimenty na żonę są fair? 21.12.09, 12:31
                                    Tak naprawde chociazbyscie przeciwniczki alimentacji malzonka
                                    niewinnego rozpadowi malzenstwa nie wiem jakich argumentow uzyly, to
                                    i tak i tak takie uregulowania sa aktualne, malo tego popularne w
                                    calym cywilizowanym swiecie. Widocznie zapis ten wychodzi naprzeciw
                                    zasadom sprawiedliwosci spolecznej.
                              • agamagda Re: alimenty na żonę są fair? 21.12.09, 11:28


                                Ale nie widzę powodu, dla którego miałby ponosić za to
                                odpowiedzialność ex-małżonek, z którym rozstaliśmy się kilkanaście
                                lat temu.



                                Trochę brakuje konsekwencji w Twoich wypowiedziach, albo inaczej,
                                jesteś bardzo konsekwentna w bronieniu portfela misia, który
                                zachował sie niemoralnie i rozwalił swoja rodzine.

                                A dlaczego ja jako podatnik mam ponosić konsekwencje, tego, ze jakaś
                                osoba niewywiązała sie ze swoich obowiazków???? Do cholery, przecież
                                w Polsce jest bardzo ograniczony zakres obowiązku niesienia pomocy,
                                jakby nie było osobie która była jego rodziną.


                                Twój przykład o panu z pogorszającą sie sytuacją materialną jest
                                bzdurny i populistyczny, ma sie zresztą nijak do obowiazku
                                alimentacyjnego, małżonków.
                                • a1ma Re: alimenty na żonę są fair? 21.12.09, 11:32
                                  > A dlaczego ja jako podatnik mam ponosić konsekwencje, tego, ze jakaś
                                  > osoba niewywiązała sie ze swoich obowiazków????

                                  Piszesz o konsekwencji?
                                  Rozumiem, że w świetle powyższego jesteś za zlikwidowaniem funduszu
                                  alimentacyjnego oraz wspierania samotnych matek przez państwo?
                                  • agamagda Re: alimenty na żonę są fair? 21.12.09, 11:40
                                    > Piszesz o konsekwencji?
                                    > Rozumiem, że w świetle powyższego jesteś za zlikwidowaniem funduszu
                                    > alimentacyjnego oraz wspierania samotnych matek przez państwo?


                                    Poniekąd tak. Uważam, że system świadczeń jest zły w Polsce i nie
                                    spełnia swojej roli. Ale to inna dyskusja.
                                  • a1ma Re: alimenty na żonę są fair? 21.12.09, 18:27
                                    > Ja tam wolę, że oskunuje eks-męża niż bierze zasiłek z podatków
                                    > wszystkich, twoich także...

                                    Ale to nie chodzi o to, co ja wolę, tylko o to, co jest uczciwe.
                                    Bo ja na przykład wolałabym płacić zasiłek tej pani, której mąż nijak nie
                                    przyczynił się do jej biedy, niż finansować np. tatusiów-alimenciarzy, którzy
                                    mają w dupie utrzymanie własnych dzieci. A tu związek przyczynowo-skutkowy jest
                                    niepodważalny.

                                    Jasne, że zawsze można stwierdzić "wszystko jedno, co Ty uważasz, skoro prawo
                                    jest takie i takie" - ale wtedy fora dyskusyjne umarłyby śmiercią naturalną wink
                                    Chyba właśnie po to tu piszemy, żeby wymienić się poglądami.
                          • a1ma Re: alimenty na żonę są fair? 21.12.09, 09:59
                            > TEGO NIE WIESZ. JA także nie. Może ta pani zarabiała najniższą krajową albo
                            > mniej, bo nie miała kwalifikacji, a zdrowie nie pzowalało jej się
                            > dokszatłacąc/dorabiać i nie miała po prostu z czego odłożyc.

                            chalsia, 19 lat. 19!
                            To jest skandal, że prawo na coś takiego pozwala i dziwię się, że uznajecie to
                            za uprawnione żądanie.
                              • a1ma Re: alimenty na żonę są fair? 21.12.09, 11:24
                                Po pierwsze: po 19 latach nijak nie mogę doszukać się przyczyn niedostatku w
                                rozwodzie, a po drugie: 19 lat to dość czasu, żeby się pozbierać i
                                usamodzielnić. Ale jasne, łatwiej wziąć od ex-męża, skoro można.
                                • madziulec Re: alimenty na żonę są fair? 21.12.09, 11:33
                                  Wiecie co?

                                  Tak cytam i zaczynam myslec o swojej kolezance.
                                  Tak, ma szczesliwe malzenstwo, mieszkaja w pieknym domu, maja dziecko... Sa (tak
                                  mi sie wydaje) szczesliwi.
                                  On zarabia jakies pieniadze, pomagaja im jeszcze jego i jej rodzice (oboje sa
                                  jedynacy).

                                  Jakies 15 lat temu dziewczyna zachorowala. Wtedy nei wiedzialam, ze jest to
                                  rzeczywiscie rak. Uciekla smierci spod kosy., Wyszla z tego. Zyje. Przestala
                                  pracowac, bo byla w szpitalu, sanatorium itp.
                                  Potem chemia itp.
                                  Nie pracuje.

                                  Potem wziela slub, po jakims czasie urodzila dziecko.
                                  Nie skonczyla studiow, ale ma licencjata.

                                  Troche dorabiala typu avon, oriflame, bardziej po to, by nie nudzic sie w domu.
                                  Przwde mowiac za bardzo stan zdrowia jej nei pozwala.


                                  I co?
                                  Lat pracy moze ma z 6...

                                  Zakladajac, ze teraz maz ja kopnie - owszem dom jej zostanie, bo jest jej, na
                                  jej dzialce i tak dalej (choc tu wklad meza tez spory)...
                                  Ale podobnie mozecie czynic zarzuty, ze przez tyle lat nie poszla do rpacy, a
                                  ona raz na rok znika na miesiac do szpitala, bo badania, bo cos tam.

                                  Tak informacyjnie - ma tylko 40 lat.
                                  • aria-dna Re: alimenty na żonę są fair? 21.12.09, 12:36
                                    wiesz co to jest majątek wspólny? nawet gdyby ja kopnął w pupe to chyba nie
                                    zostanie bez grosza przy duszy tak, a co do alimentów- owszem niech jej pomoże
                                    stanąć na nogi i np przez 2-3 lata płaci ale potem? nie róbmy same z siebie
                                    nieudaczników życiowych....
                                • agamagda Re: alimenty na żonę są fair? 21.12.09, 11:34
                                  Bo patrzysz w sposób jaki Ci jest wygodny.
                                  Niedostatek nie musi być spowodowany rozwodem. On jest zaistniałą
                                  sytuacją obiektywną.
                                  Gdyby małżonkowie pozostawali w związku mieliby obowiązek niesienia
                                  pomocy sobie wzajemnie, skoro nie są z winy M, trudno karać osobę
                                  która nie zawiniła tego stanu rzeczy.


                                  Ale jasne, łatwiej wziąć od ex-męża, skoro można.
                                  >
                                  Łatwiej????? Wiesz, nie życzę Ci abyś kiedyś musiała sie starać o
                                  takie świadczenie w POLSKICH sądach.
                                      • a1ma Re: alimenty na żonę są fair? 21.12.09, 11:50
                                        > Obiektywne spojrzenie jest spojrzeniem całościowym na sprawę,
                                        > rozważając podstawy takiego stanu rzeczy i jakie jest najlepsze
                                        > uregulowanie dla osoby, która jest w potrzebie.

                                        Nie. Obiektywnie jest rozważyć, jakie jest najsprawiedliwsze rozwiązanie dla obu
                                        stron, a nie tylko dla potrzebującej.
                                        Wygląda na to, że to Ty jesteś nieobiektywna, nie ja.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka