Dodaj do ulubionych

PRL prawdziwy

    • viridiana73 Re: PRL prawdziwy 01.05.16, 09:03
      Chyba jedyne, za czym czasem westchnę, to właśnie owo "bezpieczeństwo socjalne" i prawo do pracy. I ciekawostka: kiedy w 7. klasie babeczka od WOSu podyktowała nam to "prawo do pracy" jako jedno z praw obywatela prl, to niesamowicie nas to rozbawiło, śmialiśmy się na głos. Prawo? przecież praca to ciężki niechciany obowiązek.
      Kiedy skończyłam technikum w 93. roku, w moim prowincjonalnym mieście było dwudziestoparoprocentowe bezrobocie. I już nie było mi do śmiechu.
      • lellapolella Re: PRL prawdziwy 01.05.16, 11:24
        Viridiana, to nie było prawo lecz obowiązek pracy. Człowiek, który nie miał w dowodzie osobistym pieczątki zakładu pracy, był na starcie podejrzany i podczas każdej kontroli dokumentów prowadzony na posterunek.
        A kontrole były normalną rzeczywistością, nie tak jak teraz. Na "Rocku na wyspie" byłam zatrzymana trzy razy w ciągu jednego dnia, nie, żebym wyglądała podejrzanie, po prostu milicji było mnóstwo i świetnie się bawiła dręcząc dziewczyny. Jeżeli ktoś tęskni do czasów, gdy władza mogła robić z obywatelami, co chciała, bo była władzą, to ja nie mam więcej pytań.
        • viridiana73 Re: PRL prawdziwy 01.05.16, 14:01
          Jak zwał, tak zwał. Chodzi mi o to, że nad nikim nie wisiało widmo bezrobocia.

          I proszę nie dorabiać ideologii do mojego postu. Napisałam, że wzdycham do bezpieczeństwa socjalnego, a nie do tego, że władza robiła z obywatelami, co chciała.
          • olena.s Re: PRL prawdziwy 01.05.16, 14:08
            Z wyjątkiem podpadniętych politycznie, że uprzejmie przypomnę.
          • viridiana73 Re: PRL prawdziwy 01.05.16, 14:27
            Zerknęłam do wiki. Nakaz pracy wprowadzono w 1950., zniesiono w latach 60.
            • lellapolella Re: PRL prawdziwy 01.05.16, 17:03
              Viridiana, sorry, nie miałam na celu dorabiać ideologii do Twojego postu.
              Ceną bezpieczeństwa socjalnego była właśnie wszechwładza rządzących i każdego, kto się łapał na to miano. Nakaz a obowiązek pracy to nie to samo. Nakaz wiązał się z przymusowym oddelegowaniem do konkretnej miejscowości i zakładu, w ten sposób na przykład moja teściowa w wieku 18 lat została kierowniczką szkoły, którą dopiero trzeba było założyć. 300 km od rodzinnego domusmile A moja sąsiadka spod Krakowa wylądowała w PGR na Żuławach.
              Obowiązek był raczej narzędziem nękania, brak stempelka narażał na szykany i traktowanie jak potencjalnego złodzieja.
              Swoją drogą, mnóstwo ludzi miało w tym czasie pracę czysto fikcyjną, aby ją mieć. Między innymi sportowcy, bo sportu zawodowego za komuny nie było.
              • viridiana73 Re: PRL prawdziwy 01.05.16, 17:26
                Ano tak, mnie się od razu z nakazem pracy skojarzyło.
                Nie chciałabym być źle zrozumiana. Mnie nie chodzi o to, aby wróciło prawo/ obowiązek pracy z całym dobrodziejstwem inwentarza. Patrzę z pozycji osoby mieszkającej na prowincji, gdzie znalezienie (na miejscu) pracy lepszej niż na kasie/ na taśmie za więcej niż 1300- 1500 nie jest takie łatwe. Ba, nawet ten etat kasjerki jest dla wielu osób przedmiotem pożądania. Dlatego mam taki punkt widzenia, dlatego to prawo(?) do pracy wydaje mi się czymś pozytywnym, a nie kulą u nogi czy cyt. "narzędziem nękania".
                • mia_siochi Re: PRL prawdziwy 01.05.16, 17:50
                  Ale myślisz, ze dobrze płatnie miejsca pracy w PRL-u by sie rozmnożyły. Ktoś, kto teraz znajduje prace jako ekspedientka, za komuny byłby kierownikiem fabryki? Nie, pewnie rowniez byłby kiepsko opłacana ekspedientka...
                  • viridiana73 Re: PRL prawdziwy 01.05.16, 17:58
                    Cha, cha, ekspedientka za komuny to królowa była. Szczególnie w mięsnymsmile
                    Oczywiście, że nie każdy był z zawodu dyrektorem. Ale nie było sytuacji, że ktoś chcąc pracować dostawał jedynie ofertę typu: umowa- zlecenie lub 1/4 etatu, które w rzeczywistości okazują się harówką piątek i świątek za marne pieniądze.
                    • myelegans Re: PRL prawdziwy 01.05.16, 21:04
                      Na prawde? Moja mama pracowala w zakladach chemicznych, na produkcji, na 4 zmiany, swiatek, piatek i niedziela przez 35 lat "za komuny", w 50tys galicyjskm miasteczku to byla najlepsza opcja. Dorobila sie zwyrodnienia stawu biodrowego, za ktorego operacje zaplacilismy 15tys z wlasnej kieszeni bo "na kase" miala termin za 2 lata (sic!!!), i ma 1200 emerytury.
                      Nic tylko
                      • viridiana73 Re: PRL prawdziwy 01.05.16, 21:21
                        A wiesz, że o mojej mamie mogę napisać słowo w słowo to samo, oczywiście bez tych problemów zdrowotnych. Może jesteśmy z jednego miasta?
                        Ale ja cały czas powtarzam: chodzi mi tylko o to, że dawniej etatowa praca była; lepsza, gorsza, ale była. I ludzie nie bali się zwolnienia, groźby bezrobocia. Tyle.
                      • minor.revisions Re: PRL prawdziwy 01.05.16, 21:28
                        Ale miała pełny etat a nie pracę na pełny etat a płacę za ćwierć, nikt jej nie zmuszał do darmowej pracy po godzinach, nijt jej nie zmuszał do zakladania działalnosci gospodarczej, miała prawo do płatnego chorobowego, macierzyńskiego, urlopu i do emerytury oraz ubezpieczenie zdrowotne.
                        • black_halo Re: PRL prawdziwy 01.05.16, 21:35
                          No wlasnie. Moja mama spokojnie w tym systemie urodzila dwojke dzieci, miala urlop macierzynski i wychowawczy, na ktorym mogla siedziec po 3 lata na dziecko i bez problemu wrocila do pracy. Praca na nia czekala, nikt jej nie zwolnil i kazdy rozumial, ze ma male dzieci. Ja na kolonie i zimowiska jezdzilam do 1998 roku, kosztowaly grosze i trwaly 21 dni.
                          • morekac Re: PRL prawdziwy 01.05.16, 21:38
                            >Ja na kolonie i zimowiska jezdzilam do 1998 roku

                            PRL skończył się w 1989. Zważywszy twoją datę urodzenia, to na kolonie zasadniczo nie jeździłaś w czasach PRLu...
                          • lellapolella Re: PRL prawdziwy 01.05.16, 21:50
                            black_halo, zaznacz tylko, że macierzyński trwał trzy miesiące, od 1972- cztery, a wychowawczy był bezpłatny. Płatne urlopy wychowawcze były jednym z postulatów sierpniowych.
                            • dyzurny_troll_forum Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 09:46
                              lellapolella napisała:

                              > black_halo, zaznacz tylko, że macierzyński trwał trzy miesiące, od 1972- cztery
                              > , a wychowawczy był bezpłatny. Płatne urlopy wychowawcze były jednym z postulat
                              > ów sierpniowych.

                              Jednym z postulatów sierpniowych były też wolne soboty.

                              Ja widzę, że sieroty po PRL jakoś zapominają o tym fakcie, że w PRL tydzień pracy trwał 6 dni.
                          • niennte Re: PRL prawdziwy 01.05.16, 22:20
                            Spokojnie albo nie. Ja po macierzyńskim wracałam szybko do pracy, bo dostałam cynk, że kierownik chce wcisnąć na moje miejsce żonę. Innym razem, jak się okazało, ja dostałam pracę na miejsce babki, która poszła na macierzyński i ona widząc to szybko wróciła do pracy, a mnie wylano, uzasadniając likwidacją stanowiska i niemożnością zapewnienia mi równorzędnego.
                            L4 na samą ciążę, obecnie dość częste, wtedy nie praktykowano i pracowałam do samego końca, jeżdżąc z wielkim brzuchem na delegacje po kilkaset km (propozycja nie do odrzucenia: "niby pani nie powinna, ale dobrze byłoby pojechać").
                            W szkole dwójka dzieci (porody, macierzyński) były przez dyrekcję traktowane ze zrozumieniem, ale już koleżance w trzeciej ciąży dyrektorka przygadywała, że coś za dużo tych dzieci. L4 na chore dziecko, brane zbyt często, też wywoływało krytykę. Dużo razy, będą samotną matką, zostawiałam dzieci przeziębione same w domu i szłam do pracy, żeby nie brać zwolnień...
                            Praca fizyczna, mało skomplikowana, była gdzieś zawsze od ręki, ale jakaś ciekawsza nie bardzo. W zasadzie tak samo po znajomości, jak obecnie.

                            Jedyne (bardzo ważne) było to, że widma bezdomności i głodowej śmierci nie było, bo z mieszkań nie wyrzucali nawet niepłacących i jakąś pracę zawsze się dostało, wystarczającą na zaspokojenie elementarnych potrzeb.
                          • myelegans Re: PRL prawdziwy 01.05.16, 22:54
                            Pewnie, moja mama tez spokojnie urodzila dwojke dzieci i po 2.5miesiaca macierzynskiego musiala wrocic do pracy, bo pieniedzy brakowalo, wymieniali sie z ojcem opieka nad nami, czesto musiala zostawic niemowlaka samego w lozeczku na 1-1.5 zanim ojciec wrocil z pracy, zeby na 2 zmiane zdazyc. Rodziny nie bylo, na opiekunke nie bylo stac.....
                            • niennte Re: PRL prawdziwy 01.05.16, 23:00
                              Oj, jakbyś była moją córką. Co prawda mój macierzyński trwał cztery miesiące, ale też pracowałam z mężem na nakładające się zmiany i córka zostawała w łóżeczku coś koło tego.
                            • rosapulchra-0 Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 01:27
                              Znałam taką rodzinę w UK. Ona pracowała na noce, jej mąż na rano. Dokładnie godzinę dzieci były same w domu w tym czasie, małe dzieci.
                              • rosapulchra-0 Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 01:28
                                Dodam, że zainteresowały się tą rodziną Social Service.
                                • myelegans Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 01:34
                                  Rosa, to byl przasny PRL, jako 4-latka pamietam, jak wielokrotnie bylam w domu SAMA z bratem niemowlakiem, mialam czekac na tate i zmienialam mu tetrowe pieluchy.
                                  You gotta do what's you gotta do ??
                                  • ichi51e Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 09:39
                                    Ja tez zoastawalam z bratem jako 2 latka. Brat mial latek 4.
                            • minor.revisions Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 06:32
                              Ale to nie jest komunistyczmy klimat... Bardzo wiele Amerykanek tak robi z tą pracą na zmiany (tyle, ze urlopu macierzyńskiego czasem w ogole nie mają), samego w lozeczku raczej nie zostawią bo by miały zaraz sluzby socjalne na glowie, ale np. biorą niemowlaki do pracy jak nie mają szansy na opiekunkę.
                              • morekac Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 07:15
                                >Ale to nie jest komunistyczmy klimat...

                                No jak nie jest, skoro Myelegans była jak najbardziej "komunistyczną" 4latką z "komunistycznym" bratem -niemowlakiem?
                              • myelegans Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 15:14
                                no ale przeciez za komuny byly zlobki, przedszkola, bezplatna opieka zdrowotna, cale zaplecze socjalne..... NIE nie bylo.
                                Po 2.5 miesiacach macierzynskiego mama poszla do pracy, miejsc w zlobkach nie bylo, na 40tys miasto byl jedne (sic!) zlobek, i rodzice sie nie zalapali, na opiekunke nie bylo stac, wiec radzili sobie jak... w kapitalizmie....
                                NIe mogli nawet pracy zmienic bo mieli nakaz.... budowania socjalizmu w TYCH zakladach....

                                Minor, po jaka ty cholere w tych kapitalistycznych Stanach siedzisz?
                          • antychreza Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 13:55
                            Ja też jeździłam na kolonie i obozy do 1998. Mojemu tacie skrzętnie co miesiąc potrącano z pensji na fundusz socjalny żebym mogła pojechać na 3 tygodnie nad morze, z zakwaterowaniem w szkole i prysznicem co drugi dzień (bo byłam w starszej, miesiączkującej grupie dziewczynek, mniejsze dzieci i chłopcy mogli kąpać się co 3 dni). Albo do Ostródy do zapleśniałych domków wczasowych z wychowawcą 21-latkiem, który nie ogarniał grupy. Suuuuper. Ja tam wolę zapłacić ze swoich i pojechać z takie warunki, jakie mnie satysfakcjonują, a nie tam gdzie dali skierowanie.
                            • myelegans Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 15:20
                              O to to,
                              Wczasy z FWP do: domkow kempingowych w MIedzybrodziu, domki tycie, lozka smierdzace plesnia, brak biezacej wody w domkach. Duze, zimne laznie z toaletami, z zimna woda przez CALY okres pobytu, a lata zimne i mokre bywaly. mama zabierala nocniki dla nas dzieci podstawowkowych zebysmy do tych toilet na drugi koniec osrodka w srodku nocy nie musieli latac. Plac zabaw z 3 zardzewialymi hustawkami, basen, uwaga... bez wody, fajnie sie tak w pilke gralo.
                              Jedzenie jak w stolowce zakladowej, jadalnia na 200 osob, na 2 tury sie jadalo. Do tej pory mnie mdli na mysl o zupie mlecznej typu owsianka z grubym kozuchem, bo TO bylo sniadanie dla dzieci.
                              O i towarzystwo ... zakladowe, czyli wszyscy, wszystkich i o wszystkich... zadnej prywatnosci
                              • lellapolella Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 15:44
                                myelegans, zdecydowanie pochodzimy z tego samego miasta. Międzybrodzie było zmorą mojego dzieciństwa. I kolonie w cholernym Rudniku.
                              • viridiana73 Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 22:49
                                Myelegans, domki w Międzybrodziu? Ty naprawdę jesteś z mojego miasta!!
                                • viridiana73 Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 22:50
                                  I lellapolella też, teraz doczytałam!!
                                  • myelegans Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 01:49
                                    I kolonie w zbiorowce Gdynia-Witomino, lozka polowe w klasach, jedna lazienka z umywalkami z zimna woda I 2 (sic!) prysznicami, tez z zimna woda na pietro. smile

                                    witam krajanki wink
                                    • viridiana73 Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 09:29
                                      Tak! Ja byłam w tej drugiej Gdyni, Orłowo mówili, choć to nie było stricte Orłowo. Warunki identyczne, ależ traumę wtedy przeżyłam, to były moje pierwsze i ostatnie kolonie w życiu.
                                      Wiesz, jak mój syn był pierwszy raz na koloniach w Istebnej, pojechaliśmy go odwiedzić. Zobaczyłam 3-, czy 4-osobowy pokój z łazienką i bałaganem i... długo, w milczeniu zbierałam szczękę z podłogi.
                                    • lellapolella Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 10:36
                                      myelegans napisała:

                                      > I kolonie w zbiorowce Gdynia-Witomino

                                      O to, tosmile W Witominie byłam dwa razy, ostatnim razem przez tydzień nie było żadnej wody. Którejś nocy była burza i ulewa, wychowawczynie obudziły nas i wypadliśmy na dwór z mydłem, żeby się umyć w deszczu. W tamtym roku nawet morze było niedostępne, bo pełne sinicsad
                                      Viridiana, myelegans- witam ziomalkismile
                                      • morekac Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 10:41
                                        Myślałam, że tylko ja jedna trafiłam na takie koszmarne kolonie. smile
                                      • myelegans Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 12:09
                                        Nie mowiac o tym, ze do tego morza trzeba bylo zaiwaniac ponad 3km przez centrum, a do wody pod okiem ratownika (jednego na cala kolonie) wchodzilo sie grupami na 10minut.
                                        • lellapolella Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 12:11
                                          ... z obowiązkową chustą na szyi, żeby ratownik nie uratował obcego dziecka przez przypadekwink
                                          • dyzurny_troll_forum Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 12:52
                                            lellapolella napisała:

                                            > ... z obowiązkową chustą na szyi, żeby ratownik nie uratował obcego dziecka prz
                                            > ez przypadekwink

                                            Przypomniał mi się mój wyjazd no kolonię do Dziwnówka.

                                            Bardziej przypominało obóz koncentracyjny niż wypoczynek. Apel rano, apel wieczorem, wyniszczająca aktywność fizyczna, jakieś warty przy furtach, żarcie zimne i obrzydliwe z wielkiego kotła, węzeł sanitarny, że jak wspomnę to mi się zbiera. A za karę trzeba było przetykać kible....ogólnie zastaw kar stosowanych przez kapo był imponujący.

                                            Ale co ja tam wiem. Z trzech, czy czterech gości uciekło - złapali ich dopiero w Kamieniu Pomorskim.

                                            I koniecznie obowiązkowe chusty, z zdjęcie której choć na chwilę obowiązkowy, wymyślny karniak!

                                            Było bozko!

                                            • black_halo Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 13:12
                                              Lojezu. Jeden raz pamietam, ze ktos z kolonii uciekl - dwie laski co sie baly chrztu kolonisty, bo ktos im powiedzial, ze je pokrzywami wybatoza. Akurat bylismy w gorach, poszly w te gory i szukala ich miejscowa policja bo sie zgubily. Chrzest kolonisty mialy w kanciapie ratownika.

                                              Ty chyba na obozy harceskie jezdziles? Kurde, jakie to wszystko teraz delikatne.
                                              • dyzurny_troll_forum Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 13:59
                                                black_halo napisała:

                                                > Ty chyba na obozy harceskie jezdziles? Kurde, jakie to wszystko teraz delikatne

                                                Urodziłaś się w 1983. Na pierwszy samodzielny wyjazd mogłaś jechać - nie wiem - '90 może '91, więc nie za bardzo masz prawo wypowiadać się na temat koloni w głębokim PRL o których gooowno możesz wiedzieć, a które były przysposobieniem do służby wojskowej w nieustającej walce o pokój.
                        • snakelilith Re: PRL prawdziwy 01.05.16, 21:58
                          minor.revisions napisała:

                          minor.revisions napisała:

                          > Ale miała pełny etat a nie pracę na pełny etat a płacę za ćwierć, nikt jej nie
                          > zmuszał do darmowej pracy po godzinach, nijt jej nie zmuszał do zakladania dzia
                          > łalnosci gospodarczej, miała prawo do płatnego chorobowego, macierzyńskiego, ur
                          > lopu i do emerytury oraz ubezpieczenie zdrowotne.

                          Ciebie też nie zmusza. Napiszę jeszcze raz, jak zgodzisz się na prl-owy standard życia, to wystarczy ci dziś nawet zasiłek. Ty się zastanów, co to w ogóle porównujesz, bo chiałabyś życie mieć jak teraz, aspirujące do zachodniego poziomu i jednocześnie błogą socjalną "szczęśliwość" prlowskiej biedy. Ja tam za brakiem prądu i ciepłej wody nie tęsknię. A ty znasz PRL pewnie tylko z telewizji, gdzie wszystko wygląda tak fajnie. My też przy Misiu w 1980 roku się śmieliśmy, tylko, że film nie odbiegał aż tak bardzo od rzeczywistości.
                          • minor.revisions Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 06:23
                            Ja wiem, co porównuję, spokojnie smile i nigdzie nie piszę co bym wolała, po prostu NIEKTÓRE rzeczy w obu wątkach są ponaciągane. I niektórzy tu widzą winę komunizmu w pewnych patologiach, które, tak się składa, funkcjonują też w kapitalizmie aż miło smile
                        • myelegans Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 01:53
                          Etaty byly tworzone, czy to mialo ekonomiczny sens czy nie, najwyzej panstwo dokladalo do rentownosci zakladu pracy.
                          WSZYSCY trenerzy i zawodnicy-seniorzy z lokalnej ligowej druzyny hokejowej mieli fikcyjne etaty z lokalnego zakladu przemyslowego, i jak najbardziej brali uposazenia wielokrotnosc szeregowego pracownika pracujacego na tasmie w systemie 4-zmianowym
                      • lellapolella Re: PRL prawdziwy 01.05.16, 21:41
                        Hej, moja mama też tak pracowała, możliwe, że w tym samym miejscusmile
          • myelegans Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 15:09
            No to sobie zbilansuj "bezpieczenstwo" pracy czyli:
            - nakaz pracy w Pierdziszewnie Grn na czas nieokreslony w zawodzie jakimkolwiek, niekoniecznie wyuczonym
            - przywiazanie (uwiazanie) do zakladu pracy na zawsze przez przydzial mieszkania zakladowego, czyli zmieniasz zaklad pracy = wyprowadzasz sie z mieszkania, pytanie gdzie?
            - zero szans na rozwoj, awans jak nie idziesz po linii partyjnej
            - ?produkcja? ?fachowcow? w komunistycznych wyzszych szkolach im Lenina, mieszkal taki inzynier obok, zaprojektowal budynek magazynu, ktory sie zawalil, ale byl szycha partyjna i po linii szedl. Mature takaz zdalnie zdal, studia ukonczyl fakultatywnie wlasnie w Wyzszej Szkole Inzynierskiej im Lenina takiej przyzakladowej szkolce.
            - itd, itd,
        • default Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 13:42
          lellapolella napisała:

          > Viridiana, to nie było prawo lecz obowiązek pracy.

          Otóż to, praca to był obowiązek, wszyscy mieli pracować, bo inaczej nie pasowali wizerunkowo do koncepcji socjalistycznego społeczeństwa. Aby ta praca była dla każdego wymyślano zupełnie bezsensowne etaty, bo gospodarka socjalistyczna kierowała się ideologią a nie ekonomią, więc nie miało to żadnego znaczenia, że dany zakład nijak nie zarabia na siebie i na swoją zbyt liczną załogę.
          Pamiętam, że w mojej instytucji były tak absurdalne etaty jak:
          - pani od archiwizowania dokumentów,
          - pani od robienia kawy i herbaty (nie mylić z prowadzeniem bufetu, to była pani co siedziała w kuchence na zapleczu i trzymała gorącą wodę na gazie) ,
          - pan od robienia kserokopii. Ten pan także prowadził rejestr wykonywanych kserokopii i archiwizował zlecenia na ich wykonanie. Bo aby zrobić ksero, trzeba było najpierw wypełnić specjalny druczek, uzyskać akceptację kierownika i z tym dopiero pójść do pana ksero.
          Tak więc to "bezpieczeństwo" było dęte, pozorne i na kredyt, musiało kiedyś pierdyknąć.
          • viridiana73 Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 22:59
            Ale ja to wszystko wiem, default. To, że piszę o prawie do pracy, czy też obowiązku pracy, jak wolicie, jako o czymś, co dawało jakieś tam poczucie bezpieczeństwa, to nie znaczy że gloryfikuję prl.
        • kamunyak Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 02:09
          >Viridiana, to nie było prawo lecz obowiązek pracy. Człowiek, który nie miał w dowodzie osobistym >pieczątki zakładu pracy, był na starcie podejrzany i podczas każdej kontroli dokumentów >prowadzony na posterunek.

          głupoty opisujesz, chyba myla ci się lata stalinizmu i cały długi okres po roku 1956.
          Po roku 56 przynajmniej, całą pewnoscia mozna było "bezkarnie" nie pracować. Moja mama często miała długie okresy "bezrobocia", kiedy siedziała na tyłku w domu i szyła (była takze krawcową), prywatnie, nie będąc nigdzie oficjalnie zatrudnioną. Szyła dla jakiejs kobiety, do jej sklepu, prywatnego zresztą. Z tego zresztą tytułu miała później beznadziejną emeryturę bo miała niski staż pracy i zarobki.
          W każdym razie mama "nie pracowała" w latach 60 -tych, 70-tych, 80-tych po dobrych kilka lat. Byla rozwiedziona wiec nie mozna było powiedzieć, że jest na utrzymaniu męża, przeciwnie nawet, miała na utrzymaniu dzieci a ojciec alimentów nie placił.
          I nikt nas w domu nie nawiedzał, nikt matce nie kazał pracować, nikt się nią nie interesował z tego powodu.
          A to, że MO legitymowała młodzież przy okazji jakichś wydarzeń, kocentrów, filmów, to nie było akurat niczym dziwnym. Z różnych powodów, także z tych, że normą były zadymy przy okazji tych, i innych okazji, często na zasadzie "każda okazja jest dobra do zadymy". Jak dziś pamietam gonitwy na Starówce warszawskiej, choćby z takiej okazji, jak dziś 3.05. Mlodzież ganiała się z milicją, nie dla jakichś światopogladowych prawd i checi walczenia o cos, to były zwykle zadymy. Nawet niedawno jakis dziennikarz wspominał z sentymentem tamte młodzieńcze zadymy i sam osobiscie przyznał, że chodziło wyłącznie o walki z MO a nie żaden światopoglad, wielkie hasła czy cos takiego.
          I zapewniam cię, że obecnie wszystko wskazuje na to, że władza też "bedzie robiła z obywatelami co będzie chciała". Kiedys przynajmniej nie mogła wejść do ciebie w nocy, teraz moze w świetle nowej ustawy. Poczytaj sobie czego gotyczy nowa ustawa, np. strzał bez ostrzeżenia czy bojówki obywatelskie do rozpędzania "nielegalnych zgromadzeń".
          • lellapolella Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 10:55
            Kamunyak, nic mi się nie myli, a aż tak stara nie jestem, żeby pamiętać stalinizm, opisuję tylko to, czego byłam naocznym świadkiem. Czytając Twoje posty mam wrażenie, że w ogóle opisujesz alternatywną rzeczywistość - ten brak kolejek, możliwość kupienia wszystkiego, jakiś kosmos dla mnie. Nigdy się nie ganiałam z milicją dla uciechy, po prostu sporo jeździłam i byłam zgarniana na dworcach i koncertach, zresztą zupełnie tak samo, jak inni. Stempelek był marzeniem, wystarczyło mieć cokolwiek, kolega miał na przykład pieczątkę Związku Buddystów Zen "Bodhidharma", która wprawiała milicję w totalne osłupienie i stupor.
            Ganianie się z milicją dla uciechy... Doprawdy, paradne, jak mawiała moja babcia. My się baliśmy milicji, kapujesz? I nikt nie jeździł w moich czasach na koncerty dla zadym, jeździliśmy, żeby nie oszaleć w tej szarzyźnie i byle czym. Dwugodzinny koncert Osjana w "Akwarium" dawał nam tyle, że dziś żadne U2 czy Radiohead nie ma startu do tej furtki przeżyć.
            I nie rozumiem po co piszesz o nowej ustawie i straszysz, że będzie gorzej- jaki to ma cel? Ma pokazać, że w PRL był dobrze? O tym tu dyskutujemy przecież.
          • grrrrw Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 15:15
            Ja starsza nieco jestem, poznanskiego czerwca 1956 niestety nie pamietam, ale i pamietam bardzo dobrze grudzien 1970 w Gdansku i Szczecinie i czerwiec 1976 w Radomiu i Ursusie.

            Nie byly to "młodziencze zadymy, które wspomina sie z sentymentem", nie chodziło wyłącznie o światopoglad, wielkie hasła.

            Te "cos takiego" wywołały drakońskie podwyzki dóbr podstawowych.
            Były ofiary, były represje - zajrzyj do encyklopedii.




            O co chodzilo stoczniowcom w 1980 - wystarczy przeczytac liste postulatow:

            m.in


            Zagwarantowanie prawa do strajku oraz bezpieczeństwa strajkującym i osobom wspomagającym.

            Przywrócić do poprzednich praw: ludzi zwolnionych z pracy po strajkach w 1970 i 1976 r. studentów wydalonych z uczelni za przekonania,

            Zwolnić wszystkich więźniów politycznych (w tym Edmunda Zadrożyńskiego, Jana Kozłowskiego, Marka Kozłowskiego), znieść represje za przekonania.

            Podnieść zasadnicze uposażenie każdego pracownika o 2000 zł na miesiąc, jako rekompensatę dotychczasowego wzrostu cen. Zagwarantować automatyczny wzrost płac równolegle do wzrostu cen i spadku wartości pieniądza.

            Znieść ceny komercyjne oraz sprzedaż za dewizy w tzw. eksporcie wewnętrznym.

            Wprowadzić na mięso i jego przetwory kartki - bony żywnościowe (do czasu opanowania sytuacji na rynku).

            Obniżyć wiek emerytalny dla kobiet do 55 lat, a dla mężczyzn do lat 60 lub przepracowanie w PRL 30 lat dla kobiet i 35 lat dla mężczyzn bez względu na wiek.

            Zrównać renty i emerytury starego portfela do poziomu aktualnie wypłacanych.

            Poprawić warunki pracy służby zdrowia, co zapewni pełną opiekę medyczną osobom pracującym.

            Zapewnić odpowiednią ilość miejsc w żłobkach i przedszkolach dla dzieci kobiet pracujących.

            Wprowadzić urlop macierzyński płatny przez okres trzech lat na wychowanie dziecka.

            Skrócić czas oczekiwania na mieszkania.

            Podnieść diety z 40 zł na 100 złotych i dodatek za rozłąkę.

            Wprowadzić wszystkie soboty wolne od pracy.




      • rosapulchra-0 Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 01:22
        viridiana73 napisał(a):

        > Chyba jedyne, za czym czasem westchnę, to właśnie owo "bezpieczeństwo socjalne
        > " i prawo do pracy. I ciekawostka: kiedy w 7. klasie babeczka od WOSu podyktowa
        > ła nam to "prawo do pracy" jako jedno z praw obywatela prl, to niesamowicie nas
        > to rozbawiło, śmialiśmy się na głos. Prawo? przecież praca to ciężki niechcian
        > y obowiązek.

        Dokładnie - to był obowiązek.
        > Kiedy skończyłam technikum w 93. roku, w moim prowincjonalnym mieście było dwu
        > dziestoparoprocentowe bezrobocie. I już nie było mi do śmiechu.
        • ichi51e Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 09:41
          A praktyki studenckie? big_grin kto pamieta?
          • niennte Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 09:50
            No jakże? Zasuwałam w Nadleśnictwie Panewniki przez miesiąc, w kucki lub na kolanach ścinając sierpem trawę wokół sadzonek sosenek... I tak miałam szczęście, że akurat znieśli obowiązek dwuletnich praktyk i tylko jeden miesiąc wakacji mnie obowiązywał.
            Studiowałam polonistykę.

            A nauki polityczne obowiązkowe na studiach? Rok wykładów i potem egzamin u rodowitego Rosjanina, który omal mnie nie oblał za to, że powiedziałam, że RWPG to komunistyczny odpowiednik EWG...
            I obowiązkowe dwa lata wojska na studiach, kiedy koleżanka wyleciała z egzaminu, bo wg naszego pułkownika prawidłowa odpowiedź na pytanie, kto wygrał bitwę pod Grunwaldem, brzmiała: jedność słowiańska big_grin
            • ichi51e Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 10:12
              Moj tata (ekonomia) pracowal 2mce jako pracownik techniczny/fizyczny w tramwajach big_grin
              • ichi51e Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 10:12
                A potem do wojska poszedl sad
              • morekac Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 11:01
                Moja mama do dziś wspomina , jak na praktykach studenckich przyszłych medyków 'zesłano' w wakacje do produkcji piwa w browarze Warka. Przez następnych kilkadziesiąt lat nie była w stanie na piwo patrzeć, i to bynajmniej nie z przepicia...
                • ichi51e Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 12:02
                  Siostra taty - prawnik - robila dzemy suspicious nigdy nie zjadla kupnego...
            • antychreza Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 14:02
              O, i egzamin z rosyjskiego na studia. Mam opowiadała, że sami egzaminujący uważali to za bzdurę. Pamiętała, że kazali jej opisać co znajduje się na ścianach w jej domu (nie w jej pokoju, egzaminujący nawet nie zakładał, że będzie miała swój pokój, faktycznie, nie miała takowego, mieszkała z rodzicami w pokoju z kuchnią, eh, jakież cudowne te PRL-owskie mieszkania i za darmo). Wyszło, że ma na ścianie durszlak i śledzia czy jakąś inną rybę. Zaliczyła.
    • szpil1 Re: PRL prawdziwy 01.05.16, 11:35
      A ja myślę, ze e-kasia27 nie zna PRL-u z autopsji. Ona powtarza co słyszała og kogoś kto był beneficjentem tamtych czasów, a potem sie to urwało. Myslę, że tak mają np. starsze pokolenia mieszkające w PGR-ach. Za komuny piknie i ładnie, wszystko niemalże podane na tacy, a potem... wiadomo.
      Przypomina mi to młodą smarkulę, Rosjankę z Łotwy, z którą pracowałam w UK. Ona sama komunizmu na Łotwie nie pamietała, ale pie...a smuty jak to za tamtych czasów było cudnie. Dopiero kiedy oburzone Łotyszki (nie Rosjanki z Łotwy co ma znaczenie) zapytały ją komu niby było tak dobrze, młoda niechętnie przyznała, że im, Rosjanom, a nie Łotyszom.
    • odnawialna Re: PRL prawdziwy 01.05.16, 21:24
      Usmiałam się z tych 20-minutowych kolejek...

      Moja mama miała farta, trafiła 5 w małego lotka (dla tych co nie pamiętają, coś jak teraz 6 w lotto, ale płacili mniej, chociaż milionami, ale przed denominacją smile )
      Wygrana była mniej więcej w wysokości rocznych zarobków. No i mama postanowiła zaszaleć i zakupic komplet wypoczynkowy: wersalka i 2 fotele. Do tego kompletu stalismy wszyscy w kolejce przez kilka tygodni. Polegała na tym, że codziennie o określonej porze trzeba było stawić się pod sklepem z meblami i zameldować obecność podczas czytania listy kolejkowej. Któregoś razu jakaś małpa wredna zakwestionowała mnie jako kolejkowiczkę, że za młoda jestem i z kolejki nas wykreślono, na zasadzie nie ma osoby zapisanej na liście (moja mama) to out. Akurat mama nadbiegła spóźniona, zaczęła się wykłócać i wreszcie załatwiła pozostanie w kolejce dając ludziom z komitetu kolejkowego łapówę w postaci naszych kartek na żywność. W ten sposób mieliśmy nową wersalkę, ale cukru, czekolady, wędliny, mięsa przez miesiąc nie widzieliśmy na oczy smile
      Z wygranej mojej mamy starczyło kasy jeszcze na pralkę franię... mieliśmy nadzieję na telewizor, ale niestety inflacja galopowała i po kilku tygodniach wygrana z rocznych zarobków skurczyła się do kilkumiesięcznych, zresztą... kolejki w celu nabycia telewizora były dłuższe niż po komplety wypoczynkowe, więc skończyło się na frani smile
      • viridiana73 Re: PRL prawdziwy 01.05.16, 21:33
        Ojciec mój do dziś wspomina, ile dał w latach 80. łapówki za odłożenie meblościanki w sklepie (nie bardzo widzę technicznie to "odkładanie" meblościanki, no ale...). Oczywiście nikogo nie zdziwi fakt, że dizajn i wielkość mebli pozostawały tajemnicą do chwili rozpakowania po zakupie...
      • myelegans Re: PRL prawdziwy 01.05.16, 23:00
        Hehehe, z 15-letniego odkladania na moja ksiazeczke mieszkaniowa orzez rodzicow kupilam sobie..... Rower, reszte inflacja zezarla ??
      • grrrrw Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 08:06
        Koeljki byly roznych rodzajow.

        A. kolejki, ktore ustawialy sie spontanicznie, gdy cos atrakcyjnego (kawa, czekolada, zeszyty, rajstopy, bobo-fruty, olej salatkowy... ) do sklepu "rzucili", a akurat przechodzilo sie. Stalo sie róznie, czasem rzeczywiscie tylko 20 min. czasem dłuzej. Typowe dla lat 80.

        Odmiana byla kolejka dublowana. W duzym sklepie spozywczym stalo sie jednoczesnie w dwoch lub nawet trzech kolejkach (kazda po inne reglamentowane dobro) do kilku stoisk. Mozna bylo wykorzystać do ustawienia w roli slupa wlasne , nawet ledwo na nogach sie trzymajace, dziecko.



        B. kolejki "poranne" i "przed 15" do sklepow spozywczych. Znane dlugo przed latami 80.
        Nie byly spontaniczne. Polegaly na wybraniu sie do sklepu okolo 5 rano lub okolo 14.00 i ustawieniu sie celem kupienia głównie tanszego masla, również smietany, sera, po 1976 takze miesa (bo drozsze bylo bez kolejki w "komercyjnym").

        Towar ten wykladano rano po otworzeniu sklepu, drugą partię "dla tych, co wychodzą z pracy" rowno o 15.

        Z czasem wprowadzono reglamentacje na nabial, decydowal o tym doraźnie kierownik sklepu lub odgórnie wydzial handlu. Informacje wywieszano w sklepie. Chodzilo o to, by jeden klient (emeryt!) nie wykupil calej dostawy tanszego masla.

        Kto sie nie ustawil, kupowal bez stania maslo drozsze. W czasie, gdy kolejka prowadzila zycie towarzyskie, sklep funkcjonowal normalnie, mozna bylo bez stania kupic towary mniej chodliwe - np. wafelki

        C. kolejki po AGD i meble. Te istnialy z zeszycie kierownika sklepu (lata 70 - np. pralki automatyczne na zapisy) a po 1980 w zeszycie kierownika kolejki. Komitet kolejkowy decydowaly o tym, jak czesto koeljka bedzie sie spotykac i ustalały, kto z niej wypadl, bo nie pojawia sie, by potwierdzic chec zakupu.


        D. "Kartki na mieso czy mieso na kartki".
        Wprowadzenie kartek na mieso i maslo niewiele zmienilo. Nie dalo sie raz w miesiacu wykupic calego przydzialu miesa i wedliny wsadzic do zamrazarki i kwita. Mimo tego, ze klient pokazywal kartki, mogl kupic gora 2 kilo miesa jednorazowo.

        Pamietam awantury, jakie robili ludzie, gdy w sklepie pojawiala sie pani opiekunka socjalna z kartkami swych podopiecznych.

        Po inne dobra na kartki stalo sie rozmaicie. Cukier pozwalali wykupic od razu caly miesieczny przydzial.
        • kamunyak Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 02:46
          powiem szczerze, że nigdy przenigdy w żadnej kolejce nie stałam. Ani moja mama, a nasza rodzina tak właśnie wygladała, ja - panna i mama.
          A ja juz wtedy zaczynałam pracę, paliłam papierosy i jeździłam samochodem, o ile mozna tak malucha nazwać.
          Z tym, że ja mało jadłam i ogólnie nigdy mięsożrna nie byłam. Mama bardziej ale jakos miesa jej nie brakowało.
          Dam taki przyklad, podpaski. Nasza firma miała swoja poliklinike a w niej aptekę. Tam zwykle mozna było podpaski kupic, bez problemu.
          Masło było na kartki ale importowane solone, juz nie.
          Itd itp. Po prostu trzeba było nauczyc sie żyć w tamtych czasach.
          Wiele towarów kupowałam poza oficjalnym obiegem, np. mydło czy pastę do zębów w Herbapolu, czyli aptekach zielarskich, tam kartek nie było.
          Buty, o których nie raz czytałam tu, że ktos tam na bosaka niemal chodził, ludzie! przecież wtedy doskonale funkcjonowali polscy rzemieślnicy, w tym właśnie ci, którzy wytwarzali obuwie. W Warszawie to było co najmniej kilka miejsc, gdzie mozna było buty kupic, zawsze, w kazdej chwili i "modne". Że nie wspomne o tzw. ciuchach, gdzie sprzedawano (nowe, wbrew nazwie) obuwie przywiezione z zachodu. I ja zwykle wlaśnie tam swoje buty kupowałam.
          Oczywiście, że idealnie nie było ale wtedy kupowało sie wszystko wtedy, kiedy było a nie wtedy, kiedy sie potrzebowało. Jak juz się kupiło to czekało się kiedy będzie potrzebne.
          Z tym, że nie zawsze. Moją sąsiadkę zmiana ustrojowa zastała z wersalka pełną cukru, który zgromadziła h... wie po co, skoro go nie jadła. Ciekawe ile było takich zapobiegliwych, przez których normalny człowiek nie mogł zakupów zrobić, tak nawiasem.
          Nie bez znaczenia jest fakt, że trudne kartkowe lata to były od 1981 (poza cukrem) do 1989, czyli kilka lat. Natomiast cały PRL trwał lat 44.
          Warto też zwrócic uwagę na rok 1981, czyli wtedy, kiedy powstała Solidarnośc i spoleczeństwo zaczęło się burzyć. Jestem wiecej niz przekonana, że braki i kartki to była dla niego kara, bo to były metody działania KGB i podporzadkowanym im władzom polskim. Tak np. stalin potraktował Ukrainę, kiedy ta się zbuntowała, głodem ich wziął.
          • mdro Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 08:57
            "powiem szczerze, że nigdy przenigdy w żadnej kolejce nie stałam"

            To mówi wszystko o Twojej znajomości realiów PRL. Albo masz totalnie wybiórczą pamięć, albo kompletną sklerozę. Albo pozycja "zwykłej sprzedawczyni" była w PRL tak znacząca, że omijały Was wszystkie niedogodności dnia codziennego i mogłaś sobie chodzić na Konfrontacje, kupując karnety u konika w cenie pewnie przeciętnej pensji (ew. były one łapówką za dostęp do jakichś niezmiernie pożądanych dóbr).
          • mia_siochi Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 09:44
            Oczywiscie.
            W czasach PRL-u nie było kolejek!
            Ludzie stali sobie w ogonkach na ulicy, tworzyli listy społeczne wylacznie i nocowali pod sklepami z potrzeby towarzystwa i dla czystej rozrywki.
            • yoma Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 10:14
              No bo knajpy się zamykały o 22, gdzieś to życie nocne trzeba było prowadzić smile
            • morekac Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 10:26
              Za PRLu ludzie korzystali z kolejek tak jak my z internetu! Pogadali, powymieniali się przemyśleniami i informacjami, przy okazji coś kupili.
              • grrrrw Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 14:35
                Kartki byly takze za Stalina (!) , a kolejki to juz caly PRL rowne 44 lata.

                Kartki wprowadzone w 1981 nie mialy na celu zamorzenie spoleczenstwa glodem !

                Samo społeczenstwo ich zażądało.

                Oczywiscie nie kartek, jako takich, ale towaru na te kartki, bez koniecznosci stania w gigantycznych kolejkach lub z koniecznosci bo nie z lenistwa (!) - zaopatrywania sie w "komercyjniaku" lub u baby (chlopa) z cielecina i jajami po cenach 2,5 raza wyzszych od panstwowych.

                W 1980 społeczenstwo spodziewalo sie wymiany pieniedzy, byl gigantyczny nawis inflacyjny.

                Ludzie pamietali dobrze zlodziejska wymiane pieniedzy z 1950, bali sie powtorki.

                Wybierali z ksiazeczek oszczednosciowych pieniadze i lokowali w cokolwiek, kupowali po kilka mebloscianek, pralek automatycznych, telewizorow i towary niepsujace sie (cukier, mydlo, kosmetyki, podpaski, buty, konserwy, odzież...).

                Wytworzyla sie swoista psychoza, jedni bali sie wymiany pieniedzy , inni prorokowali wojne, wejda Rosjanie, trzeba robic zapasy zapalek, nafty i spirytusu.

                Nie kazdy prowadzil gospodarstwo "ja i mama" (potrzeby niewielkie) , ludzie ktorzy mieli dzieci robili zapasy pieluch, mleka w proszku, kaszy...

                Inni robili na tej histerii interes - niejeden emeryt dorabial sobie jako "stacz kolejkowy" po pralke czy meble.

                Inni , głównie niepraucjace osoby, chodzili codziennie do sklepu, nawet dwa razy, by zalapac sie na te tansze maslo i smietane, mieso.

                Potem mieli na prezenty.

                Nie chodzilo o to, ze odczuwali przymus robienia prezentow znajomym.

                Chcieli byc przydatni, kupowali dla dzieci,wnukow ...

                W PRL poza "szczatkowa wymiana pieniezna", funkcjonowala wymiana towarowa oraz wymiane usług i przysług.

                Babcia kupowala dzieciom maslo i mieso, ziec (sasiad) jej pomalowal mieszkanie itd. itp.



                Tak, w PRLu ludzie korzystali z kolejek tak jak dzis z internetu! Nie bylo niezależnej prasy, telefony mieli wybrani, a w kolejce sie czlowiek dowiedzial, co tam slychac w polityce i ekonomice dnia codziennego.

          • agni71 Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 14:45
            kamunyak, może gdzieś pisałaś, a ja przegapiłam - skąd miałyście z mamą tyle pieniędzy, żeby kupować wszystko poza oficjalną siecią sklepów, w których bez stania w kolejkach nie było mozliwości zrobienia zakupu?
            • grrrrw Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 15:17
              No przeciez ona pisze, ze mama pracowala na czarno szyjac dla jakiegos prywaciarza.
    • derena33 Re: PRL prawdziwy 01.05.16, 22:53
      www.youtube.com/watch?v=F61U09p1tl0#t=1027. to tak dla przypomnienia lata 80te cud,miod i orzeszki.......
    • mynia_pynia Re: PRL prawdziwy 01.05.16, 22:58
      Ja byłam dzieckiem więc nie pamiętam, moi dziadkowie z którymi mieszkaliśmy byli bardzo lewicowi, dziadek nalezal do parti więc źle nie bło. Ale czytam książki ludzi którzy "nie leżeli" władzy i obi nie mieli wolności, nie było im wesoło ani dobrze. Jak czylujesz nad sobą wielkiego brata i wiesz że za bycie na nie jest kara to nie jest dobrze. A prześladowania były straszne i takie niepozorne, od dziecko nie dostało się do szkoły, nie dopuścili do matury, jedyną prace mogło podjąć gdzieś na zadupiu 400 km od domu - a takie tam grzeszki. Fajnie? No przecież nikt nikogo nie zabił.
      • nickbezznaczenia Re: PRL prawdziwy 01.05.16, 23:20
        A może czasami warto było własnego dziadka posłuchać. Nawet tego lewicowego.

        mynia_pynia: A prześladowania były straszne ...

      • ichi51e Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 09:47
        Ojviec mojej ciotki zostal zamordowany w Katyniu. Zonie nie wolno bylo na ten temat mowic ale nawet jak nie mowila zawsze to jakos wyplywalo i byly szykanowane na rozne sposoby a to wlasnie praca a to wlasnie dziecka nie przyjeli uncertain chore czasy
    • rosapulchra-0 Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 00:04
      e-kasia27 napisała:


      > Ale co się dziwić, większość z was jest młoda, więc wychowana na propagandzie s
      > olidarnościowej, która swoją skutecznością, jak widać, przewyższyła o 300% norm
      > y te opluwane władze komunistyczne.
      >
      > Kto żył w tamtych czasach, albo zna dobrze historię( nie tę z punktu widzenia s
      > olidarności, ani nie tę z punktu widzenia komunistów, ale prawdziwą, bezstronną
      > ), na pewno się ze mną zgodzi.

      OJP sciana
      >
      > Szkoda, że nie chcecie widzieć, tego, co było dobre, a tak bardzo przeżywacie
      > krótki okres braku srajtaśmy, który na dodatek wcale nie był winą tamtego ustro
      > ju, tylko skutkiem walki o władzę w państwie pomiędzy władzą komunistyczną, a k
      > apitalistyczną opozycją, która po wojnie od tej władzy została odsunięta i któr
      > a za wszelką cenę starała się wrócić i odzyskać, to co straciła.
      > A jak najłatwiej wrócić?
      > Rujnując to, co jest.
      > Wtedy ludzie łatwo dadzą się podburzyć i poprowadzić do dobrej zmiany.
      > Tak to zawsze działa.
      > A a że głupich jest zawsze więcej, to i zawsze mamy, to co mamy.
      > Teraz też.

      Myślałaś naprawdę chociaż chwilę, zanim to napisałaś? shock
    • czar_bajry Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 01:59
      Nie bardzo wiem co napisać, bo nie widzę żadnego sensu w poście założycielskim.
      Żyłam w Prl-u, pamiętam jak było ale odnoszę wrażenie iż autorce nie o PRL chodzi tylko o PIS i dobą zmianę .
      W każdym razie dla tych co nie wiedzą jak to działa to podpowiem...post założycielski jest propagandą godną PRL-u.
    • osgjb Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 15:27
      Włos to się na głowie jeży od kretynizmu tego wątku... a już to stwierdzenie "wychowana na propagandzie solidarnościowej" pobija wszelkie szczyty głupoty. Propaganda dzieciaku była wtedy tylko jedna i tylko jedne media. Ech, szkoda klawiatury...
    • robmar2007 Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 15:29
      PRL nie był zły? W PRL-u było coś dobrego???
      Co to za teorie???
      Oczywiście, można powiedzieć, że kupa nie jest zła, nawet jak się w nią wdepnie, bo w takiej kupie lęgną się robaki, które można wykorzystać np. na ryby. I taka to jest teoria na temat dobrych stron PRL-u.
      Co było dobrego??? NIC! Wspomnienia i tyle. Ale dobre wspomnienia to nawet z okupacji można miećsmile Papier toaletowy, kolejki, syf, bieda i brak jakichkolwiek perspektyw, to tylko przykłady... PRZYKŁADY!!!
      Chodziłem w butach, które miały przetartą podeszwę... Nowych nie było. Jadłem chleb posmarowany musztardą. Piłem herbatę słodzoną cukierkami owocowymi. Sufit w naszym mieszkaniu permanentnie przeciekał, bo blok był wadliwie wykonany. Były okresy, ze po kilka godzin dziennie nie było prądu w mieszkaniu, a latem na 3 miesiące ciepłej wody. Oglądałem w telewizji ciągle tę samą propagandę. W bibliotece nie mogłem wypożyczać swoich ulubionych książek, bo ciągle ich brakowało, a z gazet to kupowałem jakiś durny Express, bo reszta była na teczki. Nigdzie nie jeździłem na wakacje, bo nie było mnie stać, a na obozy i kolonie większe szanse mieli "uprzywilejowani" i ich rodziny. O wyższych potrzebach nie wspomnę, bo jak dla kogoś "wejście smoka" czy "przygody Włochów w Rosji" to filmowe arcydzieło, to nie mam nic do dodania.
      Może tylko jedno: e-kasia27 pisze więc o czymś wyimaginowanym, niby obiektywnym, ale nieistniejącym. PRL to było jedno wielkie "g"!!!
      • kamunyak Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 03:04
        > PRL nie był zły? W PRL-u było coś dobrego???

        gdzie ty mieszkałeś, człowieku? na zadupiu jakimś? w rodzinie patologicznej?
        O butach juz wcześniej pisałam, zawsze mozna było buty kupic, chocby w w sklepach rzemieślniczych. Że o komisach nie wspomnę, bo moze nie było was stać.
        Chleb posmarowany musztardą? bo...? jak matka w kuchni nie bywała to nie ma się co dziwic, że sobie chleb musztardą smarowałeś. Stołówek szkolnych nie było?
        Gazety na teczki? to trzeba było sobie teczke założyć, jaki problem?
        Obozy i kolonie za drogie? przecież na to były olbrzymie dotacje. To moja matka, samotna matka, żadna uprzywilejowana, zwykła sprzedawczyni, zawsze wysyłała mnie na obozy, kolonie, stać ja było, a u ciebie nie można było?
        Wyższe potrzeby?
        A o Konfrotacjach filmowych słyszał? odbywały się co roku, kino swiatowe, aktualne propozycje, nagradzane. Akurat co jak co, ale zarzucać, że w PRL kultura leżała to naprawdę, trzeba było miec nie po kolei w głowie. Właśnie wtedy świeciła największe tryumfy, w wielu dziedzinach, kino, teatr, rzeźba, muzyka, gdzie sie nie dotkniesz, tak naprawdę.
        • mdro Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 08:49
          Kobieto, czy Ty w ogóle czytasz, co odpowiadają inni? Kupić buty? Za co? Nawet jeśli ów "doskonale funkcjonujący polski rzemieślnik" (hehe) zdobył skórę, klej i kilka innych niezbędnych składników, to za ten but liczył sobie tyle, że było na niego stać wyłącznie "zwykłe sprzedawczynie", bo moich rodziców, naukowca i urzędniczkę, stać nie było. I mało kogo ze znajomych. Mam zdjęcie klasowe z późnej podstawówki, wczesne lata 80. - szkoła warszawska, a jakże, ba - dzieci inteligencji. Prawie wszyscy - z wyjątkiem syna dyrektora sporego zakładu - mają na sobie ciuchy sprane, stare, niemodne, często "odziedziczone" po kimś (ja akurat mocno wyrosłam i dostawałam rzeczy po mamy koleżankach, takie z lat 70., jak większość moich koleżanek). Niby dlaczego, skoro "wszystko można było kupić"?

          Jaki problem założyć teczkę w kiosku? Ano taki, że na 100 "teczek" przychodziło 5 egzemplarzy danego tytułu. A w latach 80. już w ogóle przestano teczki prowadzić. I powiedz, ILE osób mogło pójść na te Konfrontacje? No ile? W jednym mieście, w trzech kinach (przy czym w każdym grano co innego). Ile z tych filmów wyświetlano potem normalnie w kinach? To był dostęp do kultury? Powszechny? Nie po kolei w głowie to masz Ty. Na prowincji były, owszem, domy kultury, a w nich spotkania autorskie z autorami, których nikt nie czytywał, bo marni byli (a i tak ludzie chodzili, bo przynajmniej jakaś rozrywka była). Jakoś mój mąż, pochodzący z - a jakże - wojewódzkiego miasta, nie zachwyca się tym "dostępem do kultury" za PRL.
          • dyzurny_troll_forum Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 10:45
            mdro napisała:

            > i kilka innych niezbędnych składników, to za ten but liczył sobie tyle, że był
            > o na niego stać wyłącznie "zwykłe sprzedawczynie", bo moich rodziców, naukowca
            > i urzędniczkę, stać nie było.

            I to jest chyba największa zaleta zmiany ustrojowej - "zwykłe sprzedawczynie" wróciły na właściwe sobie miejsce....
        • grrrrw Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 14:38
          A jak ty tym samochodem jezdzilas o ile mozna tak malucha nazwać ? Kartek na benzyne nie pamietasz ????
        • agni71 Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 14:48
          kamunyak napisała:

          > gdzie ty mieszkałeś, człowieku? na zadupiu jakimś? w rodzinie patologicznej?
          > O butach juz wcześniej pisałam, zawsze mozna było buty kupic, chocby w w sklepa
          > ch rzemieślniczych.

          Za co? Tam były wysokie ceny.

          >Że o komisach nie wspomnę, bo moze nie było was stać.

          Nie każdy chciał chodzić w używanych butach, a jak ktoś mieszkał np. na wsi, to ani tych sklepów, ani komisów nie miał pod nosem.


          > Stołówek szkolnych nie było?

          Jadłaś w tych stołówkach? Smacznie było? Dawali tam oprócz obiadów śniadania i kolacje?


          To moja matka
          > , samotna matka, żadna uprzywilejowana, zwykła sprzedawczyni,

          aaaa, sprzedawczyni, i wszystko jasne, akurat sprzedawczyniom się w tamtych czasach dobrze wiodło

          • grrrrw Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 15:20
            Stołowki szkolne i pracownicze nie maja zwiazku z ustrojem politycznym , raczej z systemem ekonomicznym.
            Stołówki szkolne byly tanie, ale nie zawsze dostepne (jak i dzis) dla wszystkich chetnych. Decydowal dochod oraz to, czy bylo sie dzieckiem nauczciela.

            Stołowka pracownicza w tym sensie ma zwiazek z systemem ekonomicznym, ze pozwalala samotnym i nie lubiacym gotowac na zjedzenie obiadu bez koniecznosci wystawania w kolejkach po produkty na ten obiad.

          • riki_i Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 15:44
            agni71 napisała:

            > aaaa, sprzedawczyni, i wszystko jasne, akurat sprzedawczyniom się w tamtych cza
            > sach dobrze wiodło

            Ba! Znałem panią, co to samotnie prowadziła świątek piątek i niedzielę kiosk Ruchu. Z działalności tej żyła na gigantycznie wysokiej stopie, m.in. kupiła sobie okazałe mieszkanie w starej kamienicy niedaleko Politechniki Warszawskiej. Po latach jej syn wyznał, że ekhem, dość niewielka część towaru w owym kiosku była Ruch-u, reszta wstawiana na lewo i dostarczana przez prywaciarzy. Tak, to niewątpliwe było eldorado dla osób pracujących w "uspołecznionym" handlu.
    • czegotychcesz Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 17:42
      Co się dzieje ???? kto tu wpuścił samych debili?????
      • pawelekok Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 18:30
        Nikt nie wpuszczał, same przyszli (pamiętasz ten dowcip o ruskich pierogach?smile

        Po prostu gó...arze nie pamiętający, bo nie znający tamtych czasów zatruci przez propagandę ojców i dziadów, którym się wydaje, że wtedy ich ktoś naprawdę szanował, a nie mówił prawdy w oczy i wciskał ściemę śmiejąc się w kułak, a i czasy były lepsze bo byli wtedy młodzi i ch... im jeszcze stał a babom cyce nie obwisały.smile
    • pawelekok Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 18:23
      Ja osobiście dostrzegam wiele rzeczy, które były lepsze niż dzisiaj, przede wszystkim system nauczania podstawowego i średniego. Bo z wyższym to już był wtedy taki sam syf jak dzisiaj.

      Jedna z większych bzdur, jakie przeczytałem w Twoim poście, to rzekomy spór między władzą komunistyczną a kapitalistyczną opozycją, która chciała odzyskać co straciła po wojnie. Takiej opozycji już nie było, została wybita i to najczęściej dosłownie. A ich potomkom uchwalone wtedy prawo uniemożliwia dziś odzyskanie tego, co ich przodkowie stracili. Takiej opozycji nie było też fizycznie. Była opozycja, ale intelektualna, często potomkowie robotników i chłopów, a prym w niej wiedli potomkowie komunistycznych aparatczyków, którzy nie godzili się z syfem oferowanym nam przez komunę. Przedwojenni posiadacze, którzy nie mieli farta by uciec w porę a przeżyli stalinowskie czystki, byli najczęściej tak monitorowani i indoktrynowani, że większość z nich srała ze strachu by nikt ich nie wziął za opozycję. Wtedy było dobrze jak tylko tak dotkliwie pobili, że tylko zdrowie do końca życia zabrali, ale chociaż życie zostawili. Oczywiście, łagodniało to z czasem i ci, co pamiętają tylko schyłkową komunę, parę lat za Gierka, mogą mieć wrażenie, że wcale nie było tak źle, ot takiego studenta pielęgniarze zabili, ot aktora popularnego milicja zakatowała na ulicy, ot ksiądz w bagażniku, zdarza się, większości takie represje już nie dotykały. Nawet zakaz pracy przywrócony za stanu wojennego dotykał tylko środowisk intelektualnych. Zwłaszcza, że takie informacje w ogóle nie docierały do ogółu.

      Piszesz, że kapitalistyczna opozycja chciała odzyskać stan posiadania niszcząc wszystko to, co było dobre. Jeśli masz na myśli komunistyczną gospodarkę, to ona sama się już wcześniej zniszczyła i gdy Jaruzel ogłaszał stan wojenny była już w fazie upadku. Gospodarka komunistyczna nigdy nie była zdrową gospodarką, bo nakazowo rozdzielczo nie da się nakazać ludziom efektywnie myśleć ani pracować. I była już dobre ćwierć wieku zacofana co najmniej, a akurat Jaruzel trafił na początek takiego okresu w gospodarce światowej, że kiedy odcinał nas od kontaktów ze światem wprowadzeniem stanu wojennego, to ona zaczynała właśnie wykonywać ogromny technologiczny skok i w 1989 byliśmy już daleko w tyle za Murzynami. Po prostu, w 1989 roku tradycyjna PRLowska gospodarka była już kompletnym bankrutem.

      Rozumiem Twoje rozczarowanie współczesną rzeczywistością. Ja już w 1989 obawiałem się, że Polacy nie dorośli do wolności, bo brak nam choć trochę przygotowanych kadr, te co były wybili nam Hitler ze Stalinem, a innym nie pozwolono się zanadto rozwinąć. Dziś co najmniej połowa Polaków ma kwalifikacje co najwyżej niskie, a jeśli już wyższe, to kompletnie niedostosowane do potrzeb współczesnej światowej gospodarki. Nie mamy też narodowego kapitału, a narodowy kapitał to nie tylko państwowy, ale i prywatny. Polscy współcześni kapitaliści wyprowadzają kapitał za granicę. Bo tam się bardziej opłaca inwestować. Kultury biznesowej uczą nas niektóre z zachodnich korporacji i to tylko dlatego, że chcąc być światowymi muszą przestrzegać cywilizowanych zasad w największym nawet pipidówie.

      Ale to wszystko bynajmniej nie świadczy, że komuna była taka doskonała. Piszesz, że każdy, co wtedy żył zgodzi się z Tobą. Podejrzewam, że jesteś gó...arą i wcale jej nie pamiętasz, bo byś nie pisała takich bzdur. Np. nie zauważasz, że wtedy taka dyskusja byłaby w ogóle niemożliwa. Ile masz lat? Ja mam 57 i pamięć dobrą, pamiętam wszystko, nie tylko to co mi się podoba.
      • kamunyak Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 03:18
        > Np. nie zauważasz, że wtedy taka dyskusja byłaby w ogóle niemożliwa. Ile masz lat? Ja mam 57 i >pamięć dobrą, pamiętam wszystko, nie tylko to co mi się podoba.

        ja też mam wystarczjacio dużo lat, żeby pamietać.
        Mylisz sie, że taka dyskusja nie byłaby możliwa. Dyskutowalismy, często. Oczywiscie, nie na forum, z oczywistych względów. Jednak nie jest prawdą, że był aż taki zamordyzm.
        Akurt wtedy zmarł ojciec mojego chlopaka, który miał korzenie we wschodniej przedwojennej Polsce. Na pogrzeb przyjechał Ukrainiec z rodziny. Kiedy zaczęlismy rozmawiać o sytuacji politycznej, o Solidarności, to on zaczął nas uciszać, wybiegł przestraszony na korytarz, czy ktos nas nie podsłuchuje.
        No, jednak w Polsce tego nie było, rozmawialiśmy swobodnie w swoich mieszkaniach.
        I jeśli masz 57 lat to też pamiętasz niewiele więcej niz Gierka, tak nawiasem.
        Komuna na pewno nie była doskonała.
        Ale to, co jest teraz, też raczej doskonałe nie jest. Czuje się, jak mój dziadek, w latach 30-tych.
        A wydawałoby się, że minęło kilkadziesiat lat a mój dziadek nie żyje od dawna.
        • morekac Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 07:28
          >Komuna na pewno nie była doskonała.
          Ale to, co jest teraz, też raczej doskonałe nie jest.

          Ostatni raz doskonale to było w raju.
          • ichi51e Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 07:40
            To mi przypomina taki dowcip stary
            Jaki ustroj panowal w raju?
            kOmunizm - chodzili nago do jedzenia byly tylko jablka za to wszyscy byli zadowoleni
    • antybiurokrata Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 19:27
      Powierzchowne patrzenie na problem.

      Braki w głupawych, prozaicznych produktach były NORMĄ w całym PRLu a było tak że PRL, zgodnie z wytycznymi z Moskwy, uważał produkcję stali i czołgów za ważną, a srajtaśmę nie. Normalnie to nie byłby problem bo lukę wypełniliby drobni producenci ale takich PRL uważał za kułaków, spekulantów, itd. itp i zawiści, zazdrości, itd przykładnie niszczył.

      Tragedią nie jest to że obalono PRL ale właśnie to że tego typu podejście do przedsiębiorczości trzymano. Nowa banda świń dorwała się do koryta a "kułaków" się nadal z zawiści tępi.

      A braki srajtaśmy były w gruncie rzeczy bardzo dobre na psychikę, bo się wtedy brało gazetę (która była drukowana na miękkim papierze makulaturowym) zgniatało w rękach i był bardzo dobry papier toaletowy i to w dodatku ze zdjęciem towarzysza. To była wielka przyjemność tak sobie takim zdjęciem tyłek podetrzeć.

      Dzisiaj się tak nie da zrobić bo papier w gazetach jest błyszczący a podcieranie sobie tyłka zdjęciami osobników na pierwszych stronach jest surowo karane. Nie tylko kryminalnie jako obraza majestatu rządzących oraz obraza uczuć religijnych ale przede wszystkim zapychaniem kanalizacji.

      Ja myślę że to taka konspiracja jest - Michnik celowo drukuje gazetkę na błyszczącym papierze abym sobie jego zdjęciem tyłka nie mógł wytrzeć. sad
    • ahmed_jubara Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 20:21
      Najlepszym przykładem, gdzie żyło się lepiej, w komunizmie, czy kapitalizmie, były NRD i RFN. Berlińskiego muru od strony NRD pilnowali goście uzbrojeni w kałachy i z psami. Od strony RFN granicy nie pilnował nikt. Jakoś nikt do dobrobytu NRD się nie pchał, a żeby dostać się do RFN ludzie ryzykowali życiem.
    • donvito011 Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 22:57
      Zaglądnąłem, bo zaintrygował mnie baner na glównej. Teraz wiem, ze był to błąd. Tobie nawet psychiatra nie pomoże. Oni nie mają sukcesów z Altzheimerem.
    • darek9999 Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 23:01
      Nie no kuuuu...! Okupacja była ok. Zabory były super. W Warszawie powstały wodociągi...a polacy i ten ich papierz to zwykle ku.... Najgorsze scierwo lazace po tej ziemi. Wymodli żeby Bóg zstąpił i odmienił oblicze ziemi. Tej ziemi. pytam się po co? Skoro było tak doskonale.
    • junk92508 Re: PRL prawdziwy 02.05.16, 23:33
      No jak byłaś w wierchuszcze partii to pewnie nie było tak źle.

      Ja PRL pamiętam i to był koszmar - papier toaletowy z dziurami i ścierny, detergenty w mleku, tylko jeden rodzaj bułek w sklepie, produkty czeklado i wędlino podobne.
      Kolejki za śmierdzącym szamponem jajecznym albo za butami.
      • kamunyak Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 03:20
        >tylko jeden rodzaj bułek w sklepie

        no, faktycznie, JEDEN RODZAJ BUŁEK...
        jak zyć, jak żyć, panie prezesie
    • vald Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 06:24
      Ja żyłem w tamtych czasach. W dorosłe życie wchodziłem gdy ogłaszano stan wojenny
      Całe moje dzieciństwo to PRL, szczęśliwe dzieciństwo z punktu widzenia, dziecka, nastolatka. Jeździłem na kolonie obozy, z rodzicami prawie co rok na wczasy. oboje byli zwykłymi robotnikami jak miliony innych w tym czasie.
      Nie pluję na swoje dzieciństwo, zresztą kto nie wspomina z nostalgią czasów, kiedy był młody.
      ale PRL to nie tylko beztroska i zabawa dzieciaków. Był ponury, przaśny, bez perspektyw dla wielu otrzymania w krótkim czasie mieszkania, urządzenia się jakoś i normalnego życia.
      W większości była to ciągła gonitwa za produktami zwykłej codziennej egzystencji.
      Z drugiej strony czy ludzie nie byli szczęśliwi, nie bawili się, śmiali? Oczywiście że byli - skąd by taki wyż demograficzny.
      Tylko te chwile szczęścia, wesołości nie mają nic do rzeczy.
      Ktoś powie, kto odbudował ten kraj z gruzów. kto faktycznie zlikwidował analfabetyzm w narodzie, kto wyrównał szansę awansu społecznego dla ludzi ze wsi, z nizin społecznych? Ano oni ci komuniści. Najpierw terrorem ,zwykłymi mordami sądowymi , kazamatami, zlikwidowali tych którzy z bronią w ręku bronili pozostałości po Polsce , zastraszyli naród, by później pokazywać łaskawość, i dobroć socjalistycznej władzy, Z jednej strony tanie życie, czynsze, prąd, darmowa woda, tanie wczasy , dla dzieci darmowe prawie kolonie i obozy. Tu marchewka, a tu pała, tu pała, a tu marchewka. I tak to trwało póki się nie ....... - niedomówienie takie.
      Na temat PRL złożoności tamtego okresu powinni się wypowiadać tylko ci którzy w tym czasie żyli.
      Każda relacji takich osób będzie prawdziwa. Co z tego że subiektywna. Z tych właśnie subiektywnych opisów, relacji niejednokrotnie sprzecznych pozornie, tworzy się prawda.
      I myślę że właśnie tak należałoby tamten okres przedstawiać.
      • niennte Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 09:13
        Bardzo sensownie napisane, podpisuję się!
      • viridiana73 Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 09:36
        Pięknie to napisałeś!
      • grrrrw Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 14:51
        Czyli, gdyby ustroj sie nie zmienil, to:

        - do 1989 dzieci rolnikow chodzily boso za krowami, chodzilyby do szkoly 4- 7 lat,
        a dluzej to ksztalciliby sie tylko ci najmajetniejsi ;
        - nie jezdzilyby na wakacje, ani one ani ich rodzice;
        - nie odbudowanoby kraju ze zniszczen wojennych;
        - nie przeprowadzonoby by elektryfikacji i oswietlalibysmy mieszaknie swieczkami ?

        Oczywiscie ! Tak jest przeciez we wszystkich krajach Europy, ktore nie mialy okazji korzystac z dobrodziejstw socjalistycznej gospodarki. big_grinDDDD


        Młodość w PRL-u bura,
        Gierek woła:" Pomożecie?!"
        Pierwsza miłość, ból, matura,
        piesza gdzieś włóczęga w lecie,
        pierwsza wódka gdzieś w pośpiechu...
        Sierpień, łzy radości, Lechu...
        Młodość szybko w grudniu kona -czołgi,
        Wujek, emonstracje,
        kumpli w pierdlu trzyma wrona,
        ja zaś pryskam w emigrację,
        tę wewnętrzną - żona, dzieci...
        A komunie niech kat świeci!
        Stół Okrągły - lęk, nadzieja,
        trzeba słuchać mądrej racji:" trochę" większe jest od zera,
        dobre i ćwierć demokracji.
        Czerwiec - tryumf i obawa:czy nie złamie komuch prawa?
        Prawiewolność - mało? dużo?
        Własny rząd, komusze wojsko, służby tylko sobie służą,
        więc co będzie z Tobą, Polsko?
        Janajewa pucz już kona -
        będzie Polska wymarzona!
        A tu nagle gruba granda:Kiszczak to honoru człowiek,
        pacta, pacta sunt servanda!
        Polska stoi znów na głowie.
        I mi także - wstyd się przyznać, bliższy Michnik niż Ojczyzna.
        Precz z lustracją, oszołomy!
        UB chce nam pisać dzieje!
        Gadam niczym zaczadzony.
        Może przez to, że wciąż chleję,
        zaraz bowiem po odwyku wiem, co myśleć o Michniku.





    • kaktus47 Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 10:33
      Czyli to opozycja rujnowała ? Ciekawe. Strajków w bogatej, zachodniej europie było w tym samym czasie zdecydowanie więcej. Jak wyglądał PRL a zachód przekonałem się za Gierka jak wyjechałem pierwszy raz. System, w którym były zasieki między bratnimi krajami i który budował się poprzez grabienie majątków i wyrzucanie ludzi na bruk. Więzienia były pełne więźniów politycznych a ty piszesz o papierze toaletowym ? Ten kto korzystał z tego systemu w tamtym czasie był najczęściej zwyczajnym leniem i obibokiem. Ambitni i wykształceni ludzie nie mieli wówczas szans na życie na poziomie swoich możliwości i zapału. Żyli tak jak ten leń i obibok. Do tego skrzywiona historia, cenzura i wpajana miłość do bratniego ZSRR.
    • klm747 Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 11:06
      @e-kasia27 - żeby pisac, takie brednie, że PRL był dobry, to trzeba było w tamtych czasach być jakimś ubekiem, albo mieć rodziców ubeków, ewenualnie wysoko postawionych partyjniaków...

      inna, bardziej prawdopodobna możliwosć to to, że "e-kasia27" jest płatnym michnikowym trollem prowokatorem...
    • lisa2 Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 11:35
      Pamiętam jak w czasach PRL-u jeden z moich znajomych, rzemieślnik, narzekał na kilka rzeczy.

      Otóż po pierwsze narzekał na domiar podatkowy - polegało to na tym, że rzemieślnicy płacili podatki zależne od produkcji swoich wyrobów, lecz od czasu do czasu państwo nakładało im tzw. "domiar" czyli dodatkowy podatek wynikający albo z potrzeb ściągnięcia jakichś pieniędzy do budżetu, albo z domniemanego oszustwa rzemieślników - bo ci, skoro wyprodukowali jakąś ilość produktów mogli ukryć część produkcji i sprzedać poza kontrolą.

      Drugim problemem było zdobycie materiałów potrzebnych do swojej produkcji - wiele z nich było reglamentowanych i ich zdobycie wymagało wielu pozwoleń i argumentów. Jednak produkcji nie zamykali, materiały potrzebne zdobywali, i produkowali swoje.

      Summa sumarum musieli zarabiać i jakoś wychodzili na swoje - jednocześnie utrzymując się z cen na swoje wyroby, które kontrolowało państwo.

      Po zmianie ustroju na wolnorynkowy znajomy rzemieślnik znowu zaczął narzekać, że surowce i materiały były już dostępne, ale ich ceny podskoczyły tak wysoko, że ceny produktów gotowych były dużo wyższe niż pozwalał na to popyt. Otóż przy wysokiej cenie produktu nie można było utrzymać dotychczasowej jakości - popyt malał i zyski zamieniały się w straty.

      Rzemieślnik musiał podnieść jakość produkcji, aby móc sprzedać swój produkt, wydać pieniądze na unowocześnienie parku maszynowego, reklamę, znalezienie klienta. Musi również walczyć z konkurencją, bo produkuje rzeczy nie podlegające jego monopolowi. Nie dość tego, zmiana ustroju spowodowała dowolność w importowaniu produktów z krajów, w których produkty były dużo tańsze niż u nas. Kraj zalała fala tanich produktów z Azji i Afryki. Nie dość tego, w związku ze zmianą polityki gospodarczej w Polsce, wiele materiałów niegdyś u nas produkowanych, obecnie musi być importowana - co podnosi ich ceny.

      Ogólnie ów rzemieślnik kilka razy bankrutował. Uratowało go to, że część swojego rzemieślniczego fachu wymaga jego pracy ręcznej, wiedzy zawodowej i dużej praktyki - to go tylko ratowało.

      Niestety dalej narzeka na politykę państwa - jest zdania, że państwo go cały czas okrada - najlepiej aby nie było podatków, materiały i surowce były na zawołanie w dużym wyborze i po znośnych cenach, a najważniejsze, żeby nikt mu nie mówił jak ma żyć.
    • wj_2000 Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 12:36
      Calkowicie Cię popieram.
      Ci co kpią z powiazania braku papieru toaletowego z walką "kapitalizmu z socjalizmem" niech na to popatrzą trochę szerzej.
      W latach 70-tych place szybko rosly, a ceny praktycznie stały w miejscu. Żadna gospodarka wolnorynkowa by tego nie zniosła. Gospodarka sterowana na dluzszą metę TEŻ tego znieść nie mogla. Stąd podwyzki cen w roku 1976. I tu mamy miejsce na krecią robotę sił antysocjalistycznych. Wmówiły robotnikom jaka to NIEGODZIWOŚĆ owa podwyżka. Że to po to by Stasia mogła do Paryza latać na zakupy. Powszechne strajki, dzialalnosc KOR (zasilanego z funduszy amerykanskich) spowodowala pat gospodarczy. Podniesienie cen nie było politycznie mozliwe, tym bardziej obnizenie plac.
      Taka nierównowaga musiala spowodować braki towarów, tym bardziej buntując ludzi.
      Gdy już "komuna" padła okazalo się, że owa Stasia i jej mąż Edward, podobnie jak inni prominenci partyjni żyli nadzwyczaj skromnie!
      Pamiętam jak dziś, zdziwienieKuronia, gdy wszedł pierwszy raz do gmachu KC. "Czemu tu tak biednie?"
    • koniowi Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 12:39
      Polski idiota i tak tego nie zrozumie !
    • aniani7 Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 15:06
      Autorce wątku oraz wszystkim zainteresowanym polecam książkę Piotra Lipińskiego i Michała Matysa - Absurdy PRL-u. Potrafi zaskoczyć nawet tych, którzy dobrze pamiętają ten szarobury okres, ja np. miałam zupełnie inne wyobrażenie junaków. Może ktoś już czytał?
    • zibi_zd Re: PRL prawdziwy 03.05.16, 16:16
      żal mi Ciebie, stara jesteś i głupia. Mam 54 lata, doskonale pamiętam gloryfikowany przez Ciebie PRL i młodym ludziom powtarzam, że nic dobrego w tych czasach nie było.
    • wwojtek9 Re: PRL prawdziwy 04.09.16, 09:44
      Mam przeszło 50-dziesiat lat, więc doskonale pamiętam, jak było za komuny i powiek krótko: brednie wypisujesz facet, BREDNIE!!!!! Połowę czasu człowiek tracił na bezsensowne stenie w kolejkach, kupował "na zapas" bo jutro możne już zabraknąć! Kupno papieru toaletowego to było "polowanie" itd! Gdy wieczorem wracałem do domu, a zauważyłam patrol milicji - omijałem go z daleka, dziś widząc patrol Policji czuję się bezpieczny...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka