Dodaj do ulubionych

Jolie i Pitt

20.09.16, 18:02
w sumie sie zanosilo od dawna
www.plotek.pl/plotek/7,154063,20721151,angelina-jolie-i-brad-pitt-rozwodza-sie.html#MT2
Obserwuj wątek
    • lauren6 Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 18:03
      W sumie szkoda, ładna para z nich była.
    • solaris31 Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 18:04
      najbardziej to dzieci żal sad
      • rorzrzutny Etam. Najbardziej to koni. :P n/t 20.09.16, 18:24

      • princesswhitewolf Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 23:01
        a co? ojciec sie tez z nimi rozwodzi?
    • mid.week Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 18:04
      Dzieci mają parzyscie to się sprawiedliwie podzielą.
      • lauren6 Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 18:08
        Angelina chce nad nimi wyłączną opiekę.
      • rosapulchra-0 Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 18:27
        OJP, co za myślenie.. sciana
        • mid.week Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 07:16
          to nie myśłenie, to sarkazm.
          • rosapulchra-0 Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 08:27
            Idiotyczny nader.
            • mid.week Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 09:59
              Nie ma czegoś takiego jak idiotyczny sarkazm.
    • fornitta69 Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 18:06
      Właśnie miałam założyć o tym watek wink
      Cóż..smutno troche,ja im kibicowalam od dawna (tzn od kiedy minal mi zal "za Jennifer"). Ladna byla z nich para.
    • majaa Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 18:07
      W tym światku to normalka. Ze świecą szukać takich, którzy się nie rozwodzą.
      • konwalka Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 18:11
        nieoficjalnie mowi sie, ze poszlo o kolejna adopcje
        • marzeka1 Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 18:13
          Też gdzieś kiedyś wyczytałam, że różnica odnośnie kolejnych adopcji dzieci mocno ich rozdzieliła, Jolie chciała jeszcze więcej dzieci. A na mnie liczba ich dzieci robi wrażenie, bardzo dużo.
        • majaa Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 18:17
          Jak nie o adopcję, to o zdradę, zazdrość czy kasę... jakiś powód zawsze się znajdzie.
          • niu13 Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 18:26
            aaaa koniec świata! zawsze uważałam, że ta laska ma coś nie tak pod kopułą
            • princesswhitewolf Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 23:02
              dlaczego? Jak byla mloda to miala nerwice niezla, ale to sie z wiekiem zmienia.

              Po prostu kocha dzieci i stac ja na tyle dzieci ile chce
              • 31stopniwcieniu Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 16:24
                No właśnie - gdzieś tak do 30-tki, w ramach radzenia sobie z problemami emocjonalnymi, kobieta lubiła sobie poszaleć, mówiąc ogólnikowo. A później za terapię wybrała sobie zabawę w dom. Sądząc po jej prawdopodobnych problemach z wagą, chyba to również nie pomogło.
      • 31stopniwcieniu Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 16:34
        Normalka w tym światku, bo stać ich finansowo (żadnego kredytu, który często scala bardziej niż obrączka) plus zawód taki, że chętni pchają się drzwiami i oknami. Czyli podsumowując - bo mogą. smile
    • bei Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 18:25
      A nie jest to kolejny chwyt marketingowy? Mam taka nadzieje....
      • 3-mamuska Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 18:36
        Eh, mysle ze Angelina zafiksowała na temat adopcji dzieci, i on po prostu myśli racjonalnie.
        Nie zdziwię sie jak ona skonczy w jakims domu gdzie bedzie 100 osieroconych dzieci z 3 świata.

        W sumie szkoda, zawsze ich lubiłam , i tez dzieciaków szkoda, adoptować dzieci zeby miały normalny stabilny dom. A teraz sie rozwodzą.
        • nathasha Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 06:18
          Ale ona przeciez pierwsze dzieci adoptowala gdy byla sama, bez Brada, ktory sie przyplatal pozniej. Stabilny dom niekoniecznie oznacza dwojga rodzicow, zwlaszcza gdy adoptuje sie dzieci z sierocincow i krajow ktore znaly okrutne rezimy czy wojny.
          • yamilca197 Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 12:41
            Stabilny dom to srabilny rodzic. Matka borderline,cpunka i celebrity wystarczy z nawiazka dla niestabilnego domu dla dzieci. Takie osoby nie powinny adoptowac dzieci. Kasa i slawa to nie wszystko.
    • tryggia Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 18:31
      Nie czytając, wiedziałam, że pozew złozyła Angie.
      I miałam rację.
      Borderline aż huczy, i tak długo wytrzymała.
      Podporządkowany partner, podporządkowane dzieci (póki małe).
      Ale to ciągle nie dość i musi mieć znowu kogoś całkowicie jej oddanego - nowe małe dziecko.
      Smutna historia, a pewnie najgorsze rzeczy działy się i tak poza oczami mediów.
      • ofelia1982 Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 18:34
        Wow! Znasz ja osobiście? Zrobiłaś kobiecie psychoanalizę, wyciągnęłaś krzywdzące wnioski, a na oczy jej nie widziałaś i nie zobaczysz
        • tryggia Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 18:45
          Dlaczego tak cię to porusza? Chcesz o tym porozmawiać? tongue_out
          • anika772 Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 18:59
            Tak się składa, że Angelina Jolie rzeczywiście ma borderline, to raczej łatwo dostępna wiedza, nie trzeba znać i osobiście diagnozować.
            • konwalka Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 19:07
              borderline? nie wiedzialam suspicious ona mi si zawsze po prostu wydawała pieprznieta
              • triss_merigold6 Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 19:44
                To w zasadzie jedno i to samo.
                • konwalka Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 19:52
                  wsumie tak big_grin
            • princesswhitewolf Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 23:06
              >Tak się składa, że Angelina Jolie rzeczywiście ma borderline, to raczej łatwo dostępna wiedza

              wiedza z przed 20 lat. Przeciez ludzie sie zmieniaja a Borderline to czesto cos co z wiekiem mija. Tak, nie zawsze ale czesto.

              Mi sie ich para nie podobala. A to z prostej przyczyny ze Angelina to babka z charakterem i ogromna charyzma. A on moze i niezly aktor ale jak dzieciak przy niej wyglada.
              Ona ma po prostu ogromny instynkt macierzynski. A on to takie duze zaadoptowane dziecko jej bylo. Teraz Angelina dojrzala do zwiazku partnerskiego. Mam nadziejesmile
              • ichi51e Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 06:43
                O boze jaka analiza. Mnie niestety ona wyglada na swieta a z takimi zyc na codzien sie nie da. Mialam takiego wuja - obcym by ostatnia koszule i przysluge pomoc wszelaka gwarantowal bezinteresownie od siebie wymagal niemozliwego ale niestety "od siebie" oznaczalo tez wlasna najblizsza rodzine. Koszmar dla rodziny to byl zwlaszcza dzieci.
                • ichi51e Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 06:46
                  A co do jolie/pitt jak zyc w zwiazku na ktory caly czas ktos czyha? Robia ci zdjecia z ukrycia kazdy usmiech do obcej osoby jest interpretowany na sto sposobow nawet jak pierdniesz w czyjas strone od razu sugestie podteksty nosza dzieci zle adoptuja jeszcze gorzej on ma romans ona wariatka. Wariatka wariatka lesbijka i co tam jeszcze. A i jeszcze dziecko trzecia plec. Niestety gdyby sobie mogli to rozegrac miedzy soba moze by to gralo niestety na swieczniku jest sto razy teudniej. Co zrobisz -zle.
              • 1matka-polka Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 08:20
                OMG. Jak ty chrzanisz wszędzie, borderline to zaburzenie osobowości. Spowodowane jest to czynnikami wrodzonymi ale również sposobem wychowania we wczesnych latach, kiedy mózg się jeszcze kształtuje. To nie mija z czasem. Można próbować to stabilizować przy pomocy psychotropów i terapii ale przy najmniejszych problemach taka osoba wraca do swojego "naturalnego" stanu.
                • princesswhitewolf Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 08:46
                  >To nie mija z czasem.

                  ludzie wychodza z nerwic wiesz? Nie zawsze jest czarny scenariusz. I nie chrzanie ale sole... lol a ty pieprzysz...

                  Tu masz linka do informacji na temat prognozy borderline
                  www.borderline-personality-disorder.com/treatment/

                  Bordeline to zaburzenie osobowosci a te tylko w ekstremalnych przypadkach wspomaga sie psychotropami. Normalna forma leczenia jest psychoterapia.
                  • 1matka-polka Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 08:48
                    Tak, tak, trzeba być dobrej myśli big_grin
                  • 1matka-polka Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 08:53
                    " tylko w ekstremalnych przypadkach wspom
                    > aga sie psychotropami. Normalna forma leczenia jest psychoterapia."

                    Different Therapies to Treat BPD
                    "Commonly, a combination of medications, psychotherapy and support groups are used."
                    www.borderline-personality-disorder.com/treatment/therapy/
                    • princesswhitewolf Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 09:07
                      medications nie oznacza zaraz psychotropow. Najczesciej podaja lekkie srodki uspokajajace. Aby podawali psychotropy wplywajace na osrodek psychoruchowy to musi byc ciezszy przypadek. Akurat w przypadku borderline prognozy ( statystycznie biorac) wcale nie sa takie zle.
                      • 1matka-polka Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 09:23
                        Może być też tak, że takie lekkie przypadki chętniej zgłaszają się na terapię i leczenie ich jest bardziej efektywne. Natomiast ciężkie przypadki przyjdą 2 razy i na tym się skończy ich leczenie, chyba że przymusowe...
                        • princesswhitewolf Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 09:51
                          spekulujesz. Lekkie przypadki rzadko uswiadamiaja sobie chorobe i uwazaja ze sa "nadwrazliwe"
                          • 1matka-polka Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 10:37
                            Z przymrużeniem oka, wypowiedź borderki na temat skuteczności terapii: "już chciałam się wieszać, ale pan zachęcił mnie bym spróbowała raz jeszcze pociągnąć tę gehennę dalej..." wink
                            • princesswhitewolf Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 10:48
                              pamietaj ze w przypadku borderline dramaturgia jest bardzo istotna i dlatego one dosc czesto beda rzucac takie hasla, jak rowniez porywac sie na zycie ( tak by bylo to zauwazone na czas). To prawdziwe krolowe dramatu. Moja matka pracowala cale zycie w wojewodzkim szpitalu neuropsychiatryczym i mowi ze nie jedna sonde do plukania zoladka musiala takowym bordelinom wsadzac na sile. Pare lat pozniej widziala wiekszosc z nich na ulicy z mezem, dzieciakami...wrocily kobitki do normy

                              W przypadku bordeline psychoterapia bywa czesto skuteczna ale to trwa. ( niestety nie w kazdym zaburzeniu jest podobnie bo np zaburzenie osobowosci schizoidalne /nie mylic ze schizofrenia/ juz niestety nie ma takich efektow leczenia)
                              • 1matka-polka Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 10:57
                                "Pare lat pozniej widziala wiekszosc z nich na ulicy z mezem, dzieciakami...wrocily kobitki do normy"
                                I to ma być dowód? Śmieszne.
                                • princesswhitewolf Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 12:27
                                  obserwowalna statystyka nie jest smieszna
                                  • 1matka-polka Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 12:33
                                    No ale co obserwowała? Od kiedy związek i dziecko jest wyznacznikiem braku choroby???
                                    • 1matka-polka Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 12:35
                                      "braku zaburzeń osobowości"
                                    • princesswhitewolf Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 16:08
                                      przeciez one wracaly do niej po cos albo na pogotowie, a jak nie to ich rodziny. W malym miescie ludzie sie znaja i znaja swoje losy. Moja matka pracowala na dyzurach tam ( wtedy i psychiatryczne przypadki musiala przyjmowac), w poradni od rana tamze jako neurolog no i w pogotowiu dyzury.
                              • princesswhitewolf Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 16:10
                                a juz nie wspomne ze z ojcem tez rozmawiala o znajomych, a ojciec tez dyzurowal, w pogotowiu i przychodni norme stachanowska wyrabial

                                • kaz_nodzieja Re: Jolie i Pitt 22.09.16, 17:06
                                  Czyli jak bezdzietna to psycholka, a jak z dzieckiem to znaczy że zdrowa? Najwyżej pod względem płodności zdrowa i tyle.
          • ofelia1982 Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 20:03
            Bo wkurza mnie wyciąganie wniosków na podstawie szczątkowych informacji.
            • princesswhitewolf Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 09:05
              Oczywiscie ofelio i calkowicie sie z toba zgadzam.



              Zadna inna aktorka w Hollywoodzie nie byla i nie jest to tego stopnia zaangazowana w humanitarna dzialalnosc. Zadna inna kobieta w Hollywood nie otrzymala tylu najwyzszych nagrod za dzialalnosc humanitarna. Wiekszosc kobiet w Hollywood zamiata pod dywan i ukrywa temat raka i prewencji raka. Tylko ona miala "jaja" by zaczac mowic o tym co przechodzi publicznie i dzieki temu nie jedna kobieta pobiegla na badania diagnostyczne.

              Angelina miala masakryczne dziecinstwo. Od strony mama praktycznie po kolei matki ciotki babki umieraly na raka. Wychowywana przez ojca bawidamka, w sumie i tak wyszla na ludzi. No i ilu dzieciom stworzyla DOM adoptujac je.
              Gdy ktos mowi ze ktos jest szurniety nalezy spojrzec na siebie samego i zastanowic sie: niby stabilny jestem ale czy napewno? ale co takiego robie dla spoleczenstwa??
              najczesciej bardzo niewiele
              • ichi51e Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 09:08
                Tak samo nie wiadomo skad sie wzielo przekonanie ze BP to duze dziecko - wiadomo ematka swiatowa zna osobiscie...
                • princesswhitewolf Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 09:14
                  no dobra ichni bystrzaku. tu masz racje. Z tym spekuluje.
                • spanish_fly Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 10:56
                  >>Tak samo nie wiadomo skad sie wzielo przekonanie ze BP to duze dziecko

                  To akurat wiadomo. Ma śliczną buźkę i chłopięcy urok.

                  Swoją drogą to w facebook mi podrzucił informację z USA, że Angelina zrywa z Bradem, bo jarał za dużo trawy.
              • memphis90 Re: Jolie i Pitt 22.09.16, 14:46
                >Zadna inna aktorka w Hollywoodzie nie byla i nie jest to tego stopnia zaangazowana w humanitarna >dzialalnosc.
                Jesteś tego pewna....?
                Poczytaj choćby o Jane Russell czy Audrey Hepburn uncertain

                >Tylko ona miala "jaja" by zaczac mowic o tym co przechodzi publicznie
                No litości, Shannen Doherty wszędzie wrzuca swoje zdjęcia z łysą czaszką po chemioterapii. nie jedna Jolie się przyznała do choroby.
                • naomi19 Re: Jolie i Pitt 22.09.16, 16:45
                  Ona się nie przyznała do choroby, bo chora nie jest i nie była. Ona sobie powycinała co trzeba profilaktycznie, bo miała gen, który podwyższa ryzyko zachorowania.
    • kkalipso Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 19:00
      Zawsze ją uważałam za dziwadło i nie mogę do tej pory zrozumieć jej fenomenu, pewnie życie u jej boku do łatwych nie należy. Dobrze, niech każde pójdzie w swoją stronę.
      • fifiriffi Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 22:51
        boszszsz..no myslałam juz ze jestem sama na tym swiecie wink
    • tereska.z.bombaju Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 19:50
      Dla mnie to zawsze była bardzo niedopasowana para i rozstanie było tylko kwestią czasu. I tak brad długo z nią wytrzymał.
      • princesswhitewolf Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 23:08
        a ja uwazam ze ona z nim. Brad to duze dziecko. Tylko smoka w mordke mu wsadzic.
        • memphis90 Re: Jolie i Pitt 22.09.16, 14:50
          Ale wszystkich oceniasz po wyglądzie fizycznym...?
    • djhenne Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 19:51
      Szkoda, fajna para. Myślę, że Brad łatwo nie odpuści kwestii dzieci, ale kto wie.
      • 3-mamuska Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 21:49
        djhenne napisał(a):

        > Szkoda, fajna para. Myślę, że Brad łatwo nie odpuści kwestii dzieci, ale kto wi
        > e.

        Moze woli odpuścić niz gotować im piekło z matka.
        A jeśli bedzie mógł je odwiedzać często to lepiej tak niz sie z matka szarpać.
        A moze taka była miedzy nimi mowa ze to ona bierze dzieci po rozwodzie, jeśli ona bardziej cisnęła na adopcje a on sie tylko zgodził.
        • arwena_11 Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 08:22
          Myśle, że on zawalczy o swoje dzieci. Adopcyjne odpuści.

          Zawsze miałam przeczucie, że ten związek się rozpadnie - kwestia czasu. Nie buduje się szczęścia na cudzym nieszczęściu. A jeżeli jak piszą - przyczyną był jego romans- no cóż jak to mówi się na forum - karma to suka.
          • kawka74 Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 09:38
            >Myśle, że on zawalczy o swoje dzieci. Adopcyjne odpuści.

            A adopcyjne to czyje są?
            • ichi51e Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 09:48
              Wiadomo - zmusila go do adopcji uncertain i wiadomo adoptowane to nie sa tak naprawde wlasne uncertain
              • kawka74 Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 09:53
                Dość skutecznie go zmuszała, trójka dzieci adoptowanych, a on nic? Niesamowite...
              • mebloscianka_dziadka_franka Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 10:58
                Ale przecież on się z nią związał, jak ona już miała te dzieci. Jeśli ich nie uojcowił (czy jak to się mówi), to tak, to są tylko jej dzieci - przynajmniej w świetle prawa. No chyba, że w USA to inaczej wygląda.
                • kawka74 Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 12:42
                  Owszem, 'uojcowił'.
                • doloresumbridge Re: Jolie i Pitt 25.09.16, 17:08
                  związali się, kiedy Jolie miała syna. Resztę dzieci adoptowali razem.
    • heca7 Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 19:56
      Jakoś od zawsze przeczuwałam , że długo ze sobą nie pobędą. I tak 14 lat i 3 dzieci to dużo jak na warunki amerykańskich celebrytów wink
    • ana119 Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 21:21
      Kiedyś Kot dobrze podsumował ją jako marną aktorkę
      • princesswhitewolf Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 08:37
        Kot sam ma fatalna dykcje i czesto klepie od rzeczy wysilajac sie na dowcip
        • ana119 Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 10:49
          Krytyk filmowy nie musi mieć dykcji. Można go częściej czytać niż słuchać
      • sumire Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 10:03
        Niesłychany autorytet.
        • princesswhitewolf Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 10:07

          "..bo Slowacki wielkim poeta byl"

          jak powiedzial Gombrowicz
      • ichi51e Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 10:12
        Coz szkoda ze swiat dal sie jej oszukac a na Kocie pies z kulawa noga sie nie poznal uncertain strata wielka strata...
        • princesswhitewolf Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 10:21
          Kot jak Kot jedni beda go podziwiac psy zas nie. Dla jednego autorytet, dla drugiego jakajacy sie facet z tanimi dowcipami. Co czlek to inny autorytet mu bliski. I ok bo trudno by istnialy Jedyne Prawdy i Jedyne Prawdziwe Autorytety

          Ale tego
          >swiat dal sie jej oszukac


          a tego to nie rozumiem.
          Zupelnie abstrahujac od tematu Kota:
          Wiesz jej zycie to wielki sukces biorac pod uwage naprawde masakryczne dziecinstwo jakie miala.
          Ogromne osiagniecia na polu humanitarnym i swiadomosci spolecznej w zakresie chorob raka.
          Adopcja i wychowywanie dzieci. Wklad w popularne kino

          Kobitka wiele dobrego uczynila. Wiecej niz niejedna pozornie zrownowazona gwiazdka hollywood


          A rozwod ten czy inne... eeee... niewazne. Bylo wiele aktorek ktore mialy wiecej kochankow i rozwodow. Pierdoly.
        • jolie Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 12:55
          A właściwie dlaczego nie można ocenić Angeliny jako kiepskiej aktorki? Tylko Meryl Streep może sobie na to pozwolić? Mnie jej aktorstwo w ogóle nie zachwyca, Angelinę kojarzę przede wszystkim jako celebrytkę i być może (gdyby nie znany ojciec) świat by o niej nie usłyszał. Sława i pieniądze nie zawsze wynikają z wielkiego talentu.
          • sumire Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 12:59
            Nawet na ogół z niego nie wynikają.
          • ichi51e Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 13:22
            Coz oceniac sobie kazdy moze tylko inni nie musza sie jego ocena przejmowac...
            • ana119 Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 15:34
              Pewnie, krytyka to przeżytek. Rzecz ma sie tak samo jak z blogami książkowym gdzie każda pozycja opłacona wiec trzeba wystawić laurkę. Nawet wydawnictwa dwoją się i troja w mediach żeby sprzedaż im dobrze wyszła.
          • princesswhitewolf Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 16:11
            nie jest kiepska nie przesadzajmy. Gdyby tak bylo to Lara Croft by nie zyskala popularnosci tylko polozyla caly ten film. Ale tez nie nadzwyczajna.
            • ada1214 Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 16:36
              JA lubie na nia popatrzec, na jej mimike i ruchy, na jej przyjemne rysy, ma charyzme ale aktorka z niej zadna. We wszystkich filmach (ok, nie widzialam wszystkich) gra tak samo- ma sie wrazenie ze to jeden i ten sam film. W komedii jej nie widzialam ale cos mi sie zdaje ze czy komedia czy thriller czy dramat obyczajowy Angie zagrala by w taki sam sposob.
              • 31stopniwcieniu Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 16:39
                W "Oszukanej" była niezła, ale poza tym zgadzam się, że aktorka z niej przeciętna.
                • ichi51e Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 16:50
                  I w Girl interrupted
                • triismegistos Re: Jolie i Pitt 22.09.16, 14:36
                  W Oszukanej bardzo ładnie wyglądała wink
            • jolie Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 17:01
              Dla mnie kiepska, bo ma słaby warsztat, nie jest wszechstronna, nie zagrała niczego wbrew warunkom. Jest mdła i nijaka, nie porusza mnie, nie bawi, nie wzrusza, nawet nie drażni, wraz z końcem filmu zapominam o postaci, którą grała. Widziałam chyba wszystkie jej najważniejsze role (Lary Croft przez szacunek do kina nie biorę nawet pod uwagę).
              • ana119 Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 17:51
                Wg mnie najlepsza jej rola to Czarownica:0

                Przerwana lekcja muzyki to nie na moje preferencje
                • fifiriffi Re: Jolie i Pitt 22.09.16, 14:24
                  ana119 napisała:

                  > Wg mnie najlepsza jej rola to Czarownica:0
                  >
                  zgadzam się... myslałam i myslałam... w czym mnie zachwyciła i w sumie w niczym, ale w Czarownicy faktycznie...ta rola jej przypasowała smile


              • ada1214 Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 18:52
                > Jest mdła i nijaka

                dokladnie tak. Nie pamietam tytulu, film ktorego akcja dzieje sie w wenecji, ktos chcial kogos wystawic, pod koniec filmu Angie pod lufa pistoletu. Mozna by sie spodziewac, ze kiedy jak kiedy, ale w taaakim momencie twarz pownna wyrazac jakies emocje (albo byc kamienna, pokerowa- albo-albo). Nic z tego, Angie usmiecha sie tym swoim znudzonym polusmiechem, jakby wlasnie byla na karuzeli z dziecmi czy cos. Fatalnie.
                • ana119 Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 19:56
                  Turysta. A ile było szumu podczas zdjęć ze zjechała z rodziną
            • memphis90 Re: Jolie i Pitt 22.09.16, 14:52
              Nie oceniałabym talentu A. na podstawie Lary Croft, która wśród nastolatków, nerdów i innych maniaków gier zrobiłaby furorę z dowolną aktorką ze sporym biustem... Jeśli już- to na podstawie jej ambitnych filmów.
              • ana119 Re: Jolie i Pitt 22.09.16, 19:01
                Ambitnych czyli których? A moze masz na myśli Angeline reżyser?

                A jako kobieta jest dla mnie niewiarygodna i rozchwiana. Coś jak nasza Figura. Jakby grała całe życie. Wychowywanie dzieci, adopcja nie jest proste. A ona chce jeszcze wiecej jeśli wierzyc doniesieniom. Smutny przykład juz dali Cruse i Kidmann
    • aagnes Re: Jolie i Pitt 20.09.16, 21:47
      Jakby co jestem pierwsza do Brada w kolejce smile
      wg mnie z nią było jednak cos nie tak, on i tak dlugo wytrzymał.
      • princesswhitewolf Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 08:36
        dziwie ci sie. Brad to duze dziecko
        • yamilca197 Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 08:54
          On duze dziecko a ona zaburzona psychicznie cpunka.
          • ichi51e Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 08:59
            Skad przekonanie ze Brad Pitt jest duzym dzieckiem? Musze przyznac ze w zyciu mi sie tak z filmow ani zyciowo nie kojarzyl raczej go mialam za ogarnietego i kumatego
            • bi_scotti Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 23:10
              ichi51e napisała:

              > Skad przekonanie ze Brad Pitt jest duzym dzieckiem? Musze przyznac ze w zyciu m
              > i sie tak z filmow ani zyciowo nie kojarzyl raczej go mialam za ogarnietego i k
              > umatego

              Tez mnie zastanawia ta diagnoza. Szczegolnie, ze slyszalam go dwa razy na zywo w bardzo intersujacych rozmowach na temat architektury i urbanistyki. Facet nie ma zadnego wyksztalcenia w tym kierunku (co sam przyznaje klaniajac sie nisko profesjonalistom, ktorym zadaje inteligentne pytania!) ale "sie interesuje", ewidentnie duzo przeczytal, przemyslal, ma poglady. Oczywiscie, rzecz dziala sie zanim sie zwiazal z AJ, ktora chyba na tych kilkanascia lat przeslonila mu swiat ... for better and worse, eh ...
              Mnie zadne z nich aktorsko nie zachwyca ale jako osoba to na pewno on jest ciekawszy. Ona do dna wykorzystuje dana przez Matke Nature urode i good for her, ale tak ogolnie to nie wydaje sie byc ona zadna interesujaca osobowoscia. Jemu to ja serdecznie zycze zwiazania sie wreszcie z jakas MADRA (niekoniecznie sexy, niekoniecznie uber atrakcyjna & slawna) kobieta. A jej to chyba mozna tylko zyczyc zeby zadne z jej dzieci nie wycielo jej jakiegos "typowego" celebryckiego numeru. Time will show, eh ...
        • rhysmeyers22 Re: Jolie i Pitt princess 21.09.16, 11:19
          A ty jestes matka brada pitta,dobra znajoma czy była żona ?😀Wypowiadasz sie na temat człowieka którego znasz tylko z filmów i prasowych publikacji z taka pewnością jakbyście byli na ty conajmniej od paru lat.troche to zabawne wziawszy pod uwagę twój wiek i to ze z takiej egzaltacji powinnaś wyrosnąć jakies 20 lat temu.ale co kto lubi..
          Co do tematu wszelkie spekulacje Sa w zasadzie śmieszne-oprócz ludzi którzy znają ich na codzień ,reszta moze snuć jedynie jakies mniej lub bardziej fantastyczne teorie ktore tyle maja wspólnego z rzeczywistością co forum ematka z Hollywoodem 😀Nie wiadomo kto zawinił ,ja zawsze skłaniam sie ku teorii ze wina leży po obu stronach .
    • kropkacom Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 06:11
      Widzę, solidarność. Tylko nie jajników big_grin

      No cóż, to ona złożyła pozew z tego co czytałam. Jakiś powód musiała mieć, prawda? Wątpię czy taki (za przeproszeniem) z dupy wyjęty. Pewnie mogli by zawalczyć o ten związek (chyba, ze sprawa dotyczy tego jak wychowuje dzieci Pitt), ale Jolie ma już doświadczenie w rozwiązywaniu swoich małżeństw.
      • naomi19 Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 07:52
        Ale czego można się spodziewać po osobie z takimi zaburzeniami psychicznymi, nałogami. Tyle lat związku, aż dwa lata małżeństwa i dzieci to i tak jej sukces. Z jej zaburzeń się nie wyrasta, nie można tego wyleczyć.
        Coś się musi stale dziać, nie moze być normalnie, stabilnie, bezpiecznie. A jak jest, trzeba to rozwalić.
        • morwa23 Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 08:28
          Angielina zawsze lubiła "ostre" życie i ostrych facetów, od poczatku on mi do niej nie pasował , ona lubi ciagle zmiany i ostre podniety a tu "normalny" facet jej sie trafił , moze wyzwaniem było rozbicie małżeństwa z Jennifer Aniston ? Psychiatra moźe sie tu wypowie
          • fifiriffi Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 08:32
            jesssu. Skąd wy wiecie, że ona lubi "ostre podniety"? big_grin
            • 1matka-polka Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 08:35
              Może stąd, że statystyki mówią, że taki seks jest wpisany w borderline. Aczkolwiek w konkretnym przypadku, np. Angeliny może być zupełnie inaczej.
              • kkalipso Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 09:48
                Z jej wagą to strach ją dotknąćuncertain
                Wczoraj gdzieś czytałam że oskarża Brada o alkoholizm i boi się o dzieci. Ona w dość kontrowersyjny sposób wychowuje gromadkę potomstwa może on śmiał się wtrącać. Może. Ja bym nie była w stanie wychować tyle dzieci z różną historią nawet z pomocą psychologów i dziesiątkami nianiek to wyzwanie na całe życie.
                • variolen2 Re: Jolie i Pitt 25.09.16, 12:20
                  Ale te dzieci były adoptowane jako niemowlęta lub noworodki. . One nie mają 'róźnej historii', jedyne zycie jakie znają to te z Angeliną
            • sumire Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 10:25
              Och, nie zabraniaj paniom ekscytować się życiem erotycznym kogoś, kto nie ma pojęcia o ich istnieniu.
            • memphis90 Re: Jolie i Pitt 22.09.16, 14:56
              Pamiętam wywiady z jej poprzednim mężem (Billy Bob T.), o tym, że raz prawie ją zajechał w nocy (jakoś tak się wyraził).... Pamiętam ją też z czasów, kiedy publicznie mówiła o tym, że się tnie; o tym, że nosi fiolkę z krwią na szyi i takie tam.
          • naomi19 Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 11:16
            Skąd wiemy? nie wiem, może przeczytaj jej biografię, może choć jeden z nią wywiad? Heroinistka, anorektyczka, która się samookaleczała i miała ciężkie załamanie nerwowe. Serio ktoś o tym nie wie?
    • yamilca197 Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 08:53
      Nie lubie (jak sie lubi badz nie celebrytow) zarowno jej jak i jego. Dorobili sie gromady dzieci,czesc adopotowali a teraz sie rozwodza. Juz do siebie nie pasuja biedactwa. Jedno i drugie siebie warte. Najgorzej na tym wyjda dzieci. Pieniadze to nie wszystko.
    • mozambique Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 09:50
      czyl jednak Angelinę też "się zdradza" ? chyba najpiekniejszą aktorkę świata

      z drugiej strony - Bratt zdradzał pierwszą żonę, drugą żonę więc czemu nie miałby zdradzać trzeciej ?
      • konwalka Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 09:59
        Przy okazji- podobno tylko dwóch facetów na świecie może posuwać angeline- pitt i nocny dozorca u madame tussaud w londynie
        • konwalka Re: Jolie i Pitt 21.09.16, 10:01
          A teraz to już jeden tylko
          • konwalka i komentarz Aniston 21.09.16, 12:18
            gwiazdy.wp.pl/jennifer-aniston-o-rozstaniu-jolie-i-pitta-to-karma-6039296483418753a
            • sumire Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 12:37
              Uhm. Gdyby napisano, że wydaje z tej okazji przyjęcie dla całego Hollywood, też byś uwierzyła? Toż to fejk.
            • mid.week Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 12:39
              https://media.giphy.com/media/DuIhqmZ3rfECk/giphy.gif
            • triss_merigold6 Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 13:45
              Wstyd, tyle lat i Aniston nie może przeboleć.
              • konwalka Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 15:18
                wstyd, nie wstyd -zdarza się
                • sumire Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 15:28
                  www.independent.co.uk/voices/brad-pitt-angelina-jolie-brangelina-divorce-reason-jennifer-aniston-gloat-happy-memes-reaction-end-a7319941.html

                  I tyle w temacie. Jeśli komuś się zdarza, to tabloidom, które próbują temat jeszcze bardziej rozdmuchać, a lud kupuje.
              • nanuk24 Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 15:47
                Rzecz w tym, że ona już dawno o nim zapomniała, tylko dziennikarze szukają sensacji. Nie raz odpowiadała w wywiadach, że od rozwodu minęło kilkanaście lat, ona zdążyła mieć kilka związków od tego czasu, a oni [dziennikarze] dalej proszą ją o komentarz, jakby ją to cokolwiek obchodziło.
                • 31stopniwcieniu Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 16:32
                  > Rzecz w tym, że ona już dawno o nim zapomniała, tylko dziennikarze szukają sens
                  > acji. Nie raz odpowiadała w wywiadach, że od rozwodu minęło kilkanaście lat, on
                  > a zdążyła mieć kilka związków od tego czasu, a oni [dziennikarze] dalej proszą
                  > ją o komentarz, jakby ją to cokolwiek obchodziło.

                  Bo to są plotki tworzone pod kury domowe (faktyczne i mentalne), będące ich głównymi odbiorczyniami. Przecież nawet u nas na wizerunku "żona porzucona dla innej" celebrytki zdobywają popularność.
              • 3-mamuska Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 15:54
                triss_merigold6 napisała:

                > Wstyd, tyle lat i Aniston nie może przeboleć.


                Żaden wstyd czysta satysfakcja , i ze karma powraca.
                Ona zniszczyła jej małżeństwo a moja mama zawsze powtarzała ze na cudzym nieszczęściu , własnego nie zbudujesz.

                Jak co ktoś zrobi świństwo i po latach spotka go to samo ma sie ta nutkę satysfakcji i stwierdzenie karma powraca jest prawdziwe.
                -----------------
                Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
                • ashraf Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 16:03
                  To nie ona zniszczyla cudze malzenstwo, tylko niewierny maz... taki drobiazg uncertain
                  • aniorek Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 16:54
                    ashraf napisała:

                    > To nie ona zniszczyla cudze malzenstwo, tylko niewierny maz... taki drobiazg uncertain

                    raczej wspolnymi silami tego dokonali, jak to zwykle bywa. wiedziala, ze jest zonaty. tak, wiem, ze na tym forum te, ktore "wyjely" pana, to chodzace wzory cnot moralnych, ktore przeciez niczego nie slubowaly jego zonie. big_grin
                    • 31stopniwcieniu Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 17:03
                      Wzory cnót moralnych może i nie, ale że żonie nie ślubowały - chyba nie zaprzeczysz? wink
                      Mnie to zawsze bawi taki punkt widzenia, jakby było sobie super hiper udane małżeństwo, które przetrwałoby do grobowej deski, ale przyszła zła pani i wszystko zepsuła.
                      • aniorek Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 18:09
                        No toz pisze, ze oboje sie przyczynili, a nie ze "pani wszystko zepsula", prawda? Chodzi mi o zwykla ludzka przyzwoitosc, cos co juz dawno wyszlo z mody.
                        • 31stopniwcieniu Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 18:28
                          No bo kiedyś, panie, to ludzie byli tacy przyzwoici, nie to co teraz. wink
                          • aniorek Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 19:21
                            31stopniwcieniu napisała:

                            > No bo kiedyś, panie, to ludzie byli tacy przyzwoici, nie to co teraz. wink

                            Tak, ja uwazam, ze pewne wartosci sie zdewaluowaly, nie musisz sie z tym zgadzac.
                            • zla.m Re: i komentarz Aniston 22.09.16, 15:40
                              Jasne, a taka na przykład Anna Karenina, to była czysta fantastyka
                          • bi_scotti Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 23:17
                            31stopniwcieniu napisała:

                            > No bo kiedyś, panie, to ludzie byli tacy przyzwoici, nie to co teraz. wink

                            Nope, wrong. Kiedys bylo dokladnie tak samo jak teraz: zonaty/mezatka byli off limits dla tzw. przyzwoitych ludzi. Niezaleznie od stopnia fascynacji. To, ze i kiedys, i teraz nieprzyzwoici ludzie pozwalaja sobie na przekraczanie nieprzekraczalnych etycznie barier to nie znaczy, ze one przestaly istniec. Tzw. przyzwoitosc albo sie ma, albo nie. I kiedys, i dzis, i za 100 lat. Life.
                            • 1matka-polka Re: i komentarz Aniston 22.09.16, 08:14
                              Kiedyś przyzwoity pan domu chodził do przyzwoitego burdelu i żadne przekraczanie etycznych barier nie miało miejsca wink
                      • arwena_11 Re: i komentarz Aniston 22.09.16, 08:41
                        Jak się komuś nie ślubuje to można być suką? Bo zasad nie trzeba posiadać żadnych? Fajne podejściesad
                      • 3-mamuska Re: i komentarz Aniston 22.09.16, 09:34
                        31stopniwcieniu napisała:

                        > Wzory cnót moralnych może i nie, ale że żonie nie ślubowały - chyba nie zaprzec
                        > zysz? wink
                        > Mnie to zawsze bawi taki punkt widzenia, jakby było sobie super hiper udane mał
                        > żeństwo, które przetrwałoby do grobowej deski, ale przyszła zła pani i wszystko
                        > zepsuła.

                        Przeciez napisałam ze jak człowiek jest szczęśliwy to sie nie zakocha, a jak nie jest powinnen sie rozwieść.

                        Zreszta kobiety /młode dziewczyny nie maja przyzwoitości w tych czasach, widziałam i słyszałam jak kobieta niemal błagała ,zeby mogła jechac z facetem do domu. Jedz do mnie zrobie ci loda tylko jedz do mnie, w życiu nie pomyslałam ze mozna sie tak nie szanować.
                        I tak poniżać zeby tylko zaciągnąć faceta do lozka, a facet żonaty.
                        Jak to moja mama mowila kropla draży skałe.
                        • sumire Re: i komentarz Aniston 22.09.16, 09:45
                          Jeśli człowiek jest szczęśliwy, to się nie zakocha? Och, gdyby to była tak prosta zależność, świat wyglądałby inaczej...
                          • 31stopniwcieniu Re: i komentarz Aniston 22.09.16, 17:54
                            > Jeśli człowiek jest szczęśliwy, to się nie zakocha? Och, gdyby to była tak prosta
                            > zależność, świat wyglądałby inaczej...

                            No ale jak wygodnie jest wierzyć w takie proste zależności. wink Szczególnie będąc po tej stronie barykady, gdzie ma się większe szanse na dostanie po nosie, niż na dołączenie do grona tych niemoralnych bez zasad. suspicious
                  • 3-mamuska Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 16:58
                    ashraf napisała:

                    > To nie ona zniszczyla cudze malzenstwo, tylko niewierny maz... taki drobiazg uncertain

                    Maz tez, dlatego tez pogonila go żona.
                    Nie wiem czemu na forum jest przekonanie ze tylko maz winny a kochnka, to taka niewinna jest.
                    Wiedziała ze on ma zone, takiego sie palcem nie tyka, a jak on sie próbuje dostawiać to sie go odsyła do zony i spuszcza na drzewo.
                    Ale do tego trzeba miec zasady.
                    Nie zbudowali szczescia swojego, na rozbitym małzeństwie .
                    -----------------
                    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
                    • 31stopniwcieniu Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 17:37
                      > Wiedziała ze on ma zone, takiego sie palcem nie tyka, a jak on sie próbuje dost
                      > awiać to sie go odsyła do zony i spuszcza na drzewo.
                      > Ale do tego trzeba miec zasady.

                      Czyli rozumiem, że jest tak: pani poznaje pana. Pan jest żonaty, ale zakochują się w sobie i stwierdzają, że chcą być razem, a pan chce się rozstać z żona. Ale nie nie nie, bo trzeba mieć zasady, więc pan - nawet jeśli chce być z panią, a nie chce być z żoną - to z żoną zostaje, dlatego, że kiedyś jej ślubował przed księdzem/urzędnikiem, więc sorry, ale zaklepane?
                      • konwalka Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 17:39
                        optyka na kwestie wiernosci malzenskiej bardzo zmienia się po slubie
                        -
                        Luksemburg zaproponował wykluczenie Węgier z UE. W odpowiedzi Orban zasugerował, żeby zdegradować Luksemburg do powiatu.
                        • 31stopniwcieniu Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 17:56
                          Sądzę, że pewien rodzaj optyki niektóre panie (panowie też mają swój, żeby nie było) mają już od pierwszej randki. wink
                      • arwena_11 Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 17:48
                        Żeby być w porządku- pani powinna powiedzieć - Kochany,chcesz być ze mną, kończysz małżeństwo i jak będziesz miał wyrok rozwodowy, to zadzwoń. Wtedy byłoby uczciwie.
                        • 31stopniwcieniu Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 17:53
                          Może i powinna. Post, który cytowałam, był napisany w tonie "musi", stąd moje zdziwienie.
                          • 31stopniwcieniu Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 17:58
                            PS. Tak chyba było z Jolie i Pittem - Pitt rozwiódł się z Aniston i związał z Jolie. wiem, że romans nawiązali wcześnie, no ale jak inaczej sobie to wyobrażacie - widzę kogoś na ulicy, zachwycam się i na tej podstawie się rozwodzę?
                            • 3-mamuska Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 19:03
                              31stopniwcieniu napisała:

                              > PS. Tak chyba było z Jolie i Pittem - Pitt rozwiódł się z Aniston i związał z J
                              > olie. wiem, że romans nawiązali wcześnie, no ale jak inaczej sobie to wyobrażac
                              > ie - widzę kogoś na ulicy, zachwycam się i na tej podstawie się rozwodzę?

                              Uważam ze osoba kochająca współmałżonka nie zakocha sie w kimś innym. Mozna kogoś polubić bardziej niz innych .
                              Jeśli kogoś nie kochasz zaczynasz sie ogladac za innymi, to rozwodzisz sie i wtedy szukasz.
                              A nie trzymasz sie jeden gałęzi az znajdziesz nowa.

                              A i tak piorun cie strzela mimo ze kochasz meza, to nagle dostajesz strzała i lecisz za wybrankiem!
                              Tak jasnewink
                            • mebloscianka_dziadka_franka Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 19:04
                              No wóz albo przewóz. tongue_out Nie wiem jak można się zakochać, będąc w szczęśliwym związku małżeńskim. Jeśli pan był nieszczęśliwy i nie kochał żony, powinien się rozwieść z tego powodu, jak tylko poczuł, że jednak żona nie jest i już raczej nie będzie jego drugą połówką.
                              • 31stopniwcieniu Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 22:05
                                Ok, mam swoje teorie na ten temat, ale nie będę rozwijać, bo pewnie zrozumienia nie znajdą. smile
                                W życiu bywa różne i ciężko podporządkować wszystko pod regułki i wsadzić w szablony.
                                I dziwi mnie, że dorosłe kobiety stosują wielkie kwantyfikatory, zarówno negatywne jak i pozytywne. Obstawiam, że to wynik wychowywania dziewczyn na romantyczki. wink
                        • babcia.stefa Re: i komentarz Aniston 22.09.16, 13:24
                          A co z ludźmi w związkach nieformalnych? Rozważmy takie idealnie kuliste konie w próżni:

                          Jest sobie Ziutek i Lula. Ziutek i Lula są ze sobą od lat. No chyba są, bo bywają razem na imprezach. Trzy lata temu chyba mieszkali razem, nie wiem dokładnie, bo nie śledzę.

                          No i Ziutek zaczyna do mnie smalić cholewki, a że chłop niczego sobie, jestem zainteresowana. Skąd mam wiedzieć, czy związek Ziutka i Luli nadal trwa, skoro rozwód jako definitywna oznaka zakończenia związku odpada?
                          • ashraf Re: i komentarz Aniston 22.09.16, 13:46
                            Jezeli Ziutek i Lula wychowuja razem dziecko, to Ziutek jest skreslony jako potencjalny kandydat. Bez dzieci trudno powiedziec, bo jedna z cech zwiazkow nieformalnych jest wlasnie mozliwosc wypisania sie z nich bez wiekszych ceregieli w dowolnym momencie. Bardziej interesowaloby mnie czy Lula wie o zamiarach Ziutka...
                            • babcia.stefa Re: i komentarz Aniston 22.09.16, 14:12
                              Dla naszych rozważań załóżmy, że dzieci brak.
                              No dobra, ale jak się tego dowiedzieć? Dzwonić do Luli i pytać "słuchaj, ale czy wy nadal jesteście w związku"? No bez jaj.
                              • ashraf Re: i komentarz Aniston 22.09.16, 14:22
                                Jesli razem mieszkaja, to raczej dalej sa w zwiazku.
                                • babcia.stefa Re: i komentarz Aniston 22.09.16, 14:24
                                  Mogą mieć milion powodów dla mieszkania razem już po zakończeniu związku - mało to małżeństw po rozwodzie mieszka razem?

                                  Ale załóżmy, że nie mamy tego jak sprawdzić.
                                  • ashraf Re: i komentarz Aniston 22.09.16, 14:28
                                    Coz, ja bym poczekala, az pan uporzadkuje swoje sprawy. Jesli mu zalezy, poczeka, jesli nie, to po co mi taki facet...
                          • ada1214 Re: i komentarz Aniston 22.09.16, 14:19
                            > Jest sobie Ziutek i Lula. Ziutek i Lula są ze sobą od lat. No chyba są, bo bywa
                            > ją razem na imprezach. Trzy lata temu chyba mieszkali razem, nie wiem dokładnie
                            > , bo nie śledzę.
                            >
                            > No i Ziutek zaczyna do mnie smalić cholewki, a że chłop niczego sobie, jestem z
                            > ainteresowana. Skąd mam wiedzieć, czy związek Ziutka i Luli nadal trwa, skoro r
                            > ozwód jako definitywna oznaka zakończenia związku odpada?


                            Ale, kuzwa, przekombinowany przerost formy nad trescia. Wystarczy zapytac Ziutowskiego filozofko. Ewentualnie dopytac u Lulki, jakby Ziutek sie dypmomatycznie wykrecal. Tak zrobilby ktos przyzwoity.
                            • babcia.stefa Re: i komentarz Aniston 22.09.16, 14:23
                              Ziutek stanowczo twierdzi, że jego związek należy do przeszłości.
                              • ada1214 Re: i komentarz Aniston 22.09.16, 14:30
                                babcia.stefa napisała:

                                > Ziutek stanowczo twierdzi, że jego związek należy do przeszłości.

                                To zapytaj jeszcze Lulke, bo z opisu wyglada na psiapsiolke. Mozna tez nie pytac i rznac glupa.
                                • babcia.stefa Re: i komentarz Aniston 22.09.16, 15:53
                                  Zakładamy, że to nie jest psiapsiółka ani nic w ten deseń, bo byśmy o ewentualnym rozpadzie tego związku wiedziały.
                      • 3-mamuska Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 18:56
                        31stopniwcieniu napisała:

                        > > Wiedziała ze on ma zone, takiego sie palcem nie tyka, a jak on sie próbuj
                        > e dost
                        > > awiać to sie go odsyła do zony i spuszcza na drzewo.
                        > > Ale do tego trzeba miec zasady.
                        >
                        > Czyli rozumiem, że jest tak: pani poznaje pana. Pan jest żonaty, ale zakochują
                        > się w sobie i stwierdzają, że chcą być razem, a pan chce się rozstać z żona. Al
                        > e nie nie nie, bo trzeba mieć zasady, więc pan - nawet jeśli chce być z panią,
                        > a nie chce być z żoną - to z żoną zostaje, dlatego, że kiedyś jej ślubował prze
                        > d księdzem/urzędnikiem, więc sorry, ale zaklepane?

                        Tak zaklepane.
                        Jeśli facet jest nieszczęśliwy to powinnen sie rozwieść. Jeśli jest szczęśliwy w małzeństwie to sie nie zakochuje w nowo poznanej koleżance z pracy.
                        I taki facet jest dla mnie przegrany.

                        A i dla mnie żonaci/zajęci faceci sa tak aseksualni ze nie ma mowy o żadnym zakochiwaniu.
                        Wiec trzeba niejako nie dopuścic do zakochania czyli nie flirtować, nie spędzać miło czasu itp. takie motyle czy pioruny to zdarzyć sie mogą u nastolatków.

                        Wiem wiem pewnie u ciebie wszyscy sie tak zakochują.

                        Poza tym ja bym takiego faceta nie chciała, oszukał juz zone ślubował a potem biedaczek sie zakochał, zrobił to raz i nic go nie powstrzyma przed ponownym nie do opanowania zakochaniem i zakocha sie drugi raz , wiec wole takich omijać z daleka.
                        • 31stopniwcieniu Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 22:07
                          Widzisz - Ty byś nie chciała, a inna by chciała.
                          Np. dla mnie facet z dzieckiem (tzn. zajmujący się dzieckiem widziany na ulicy) od razu jest mniej atrakcyjny, niż byłby bez dziecka. A podobno 90% kobiet, widząc atrakcyjnego tatuśka, ma mokro w majtkach.
                      • bi_scotti Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 23:25
                        31stopniwcieniu napisała:

                        > Czyli rozumiem, że jest tak: pani poznaje pana. Pan jest żonaty, ale zakochują
                        > się w sobie i stwierdzają, że chcą być razem, a pan chce się rozstać z żona. Al
                        > e nie nie nie, bo trzeba mieć zasady, więc pan - nawet jeśli chce być z panią,
                        > a nie chce być z żoną - to z żoną zostaje, dlatego, że kiedyś jej ślubował prze
                        > d księdzem/urzędnikiem, więc sorry, ale zaklepane?

                        Wiesz co robi uczciwy/przyzwoity pan w takich okolicznosciach? Siada i mysli. Rozwaza wszystkie za i przeciw zaistnialej okolicznosci. Robi to w samotnosci albo z przyjacielem, albo z ksiedzem czy psychologiem ... whatever ... ale zdecydowanie nie w ramionach nowej pani. I gdy dojdzie do wniosku, ze z zona moze sie juz tylko rozwiesc, to sie rozwodzi ale nie w konfiguracja "z ramion w ramiona" tylko dlatego, ze tak mu sie w glowie ulozylo, ze wspolnego zycia z obecna zona miec juz nie jest w stanie. A potem, po rozwodzie, porzadny facet bierze dluuuuugi oddech. Pozostaje czas jakis w stanie "bachelor" bez zadnych kobiet w zasiegu reki i glosu. Bo on sie musi sam okreslic. Jesli tej nowej milosci ma faktycznie dac z siebie cos dobrego i madrego, to musi sam to w sobie znalezc na spokojnie, juz bez ex zony w tle. No i jesli ten czas dany sobie (i tej drugiej pani) zaowocuje ich zwiazaniem sie, to gites. Ale moze tez byc i tak, ze ten czas da zupelnie inne owoce. Life.
                        • 31stopniwcieniu Re: i komentarz Aniston 22.09.16, 17:55
                          Zapomniałaś dodać "moim zdaniem". wink
                    • ashraf Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 18:10
                      Ale ja nigdzie nie twierdzę, że kobiety, które wiążą się z żonatymi mają zasady - no nie mają. Ani godności. Ale ciężar winy jest nieporównywalny z niewiernym mężem, bo to on ślubował i to on jest w małżeństwie.
                      • 31stopniwcieniu Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 18:31
                        Nie wiem, co ma do tego godność lub jej brak. Rozumiem, ze fakt, iż małżeństwa się rozpadają, również dlatego, że poznaje się kogoś nowego, co daje kopa do zakończenia związku, nie dla każdego jest neutralny i może powodować jakiś dyskomfort. No ale tak się zdarza, czego nie zmienią hasła-wytrychy (godność, przyzwoitość) ani wyższość moralna i kiwanie paluszkiem "nu, nu, nu, tak się nie robi".
                        • aniorek Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 19:20
                          Coz zrobic, ze nie rozumiesz. Dla niektorych przyzwoitosc jest wazna, a dla innych juz nie.
                          • 31stopniwcieniu Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 22:02
                            No przecież napisałam - wyższość moralna. wink
                        • ashraf Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 20:40
                          Dla mnie facet, ktory rozwodzi sie z powodu lozkowych amorow z inna bylby skreslony. Kobieta, ktora wiaze sie z facetem oszukujacym zone, nieuczciwym, niepotrafiacym dochowac wiernosci po prostu nie szanuje i nie ceni siebie samej na tyle, zeby postawic sobie poprzeczke troche wyzej. Naprawde nie trzeba sie brac za byle kogo. A jak ktos naprawde rozwodzi sie z powodu roznic nie do pogodzenia, to skupia sie na rozwodzie i tragedii rozpadu rodziny, a nie bzyka inne.
                          • 31stopniwcieniu Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 22:01
                            No ale skoro się rozwodzi, to znaczy, że raczej nie tylko o łóżkowe amory poszło.
                            • 31stopniwcieniu Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 22:10
                              Aaa, skoro kochanka się nie szanuje, bo bierze się za "byle kogo", to co powiedzieć o żonie, która z takim byle kim jest?
                              Kumam klimat, ale jak się człowiek rozpędzi, to może zginąć od własnej broni. smile
                              • ashraf Re: i komentarz Aniston 22.09.16, 00:01
                                Nie kumasz jednak. Zona - zakladam - o niewiernosci meza nie wie. A jesli wie, to powinna kopnac go w d...e, chocby po to zeby dzieciom nie pokazywac, ze wolno soba pomiatac.
                                • 31stopniwcieniu Re: i komentarz Aniston 22.09.16, 17:58
                                  Może wie, może nie wie. Ale jak się żyje z kimś pod jednym dachem, to chyba wiadomo, czy to byle kto, czy nie. wink
                    • klementyna4 Re: i komentarz Aniston 21.09.16, 19:09
                      Co w takim razie powiesz o Sophii Loren? Wyjątek od reguły? W świecie, w którym ślub tak naprawdę bierze się tylko na czas jakiś, kto by się przejmował, że facet jest żonaty? Nie mówię, że tak należy myśleć, ale czy tak nie jest? Ślub kościelny to było co innego
            • anorektycznazdzira Re: i komentarz Aniston 22.09.16, 19:07
              Nie wierzę, za duża żenada tak skomentować- po tylu latach i niby że publicznie. Fejk.
    • angeika89 Re: Jolie i Pitt 22.09.16, 12:49
      Nic nie trwa wiecznie. Jak na parę tej kategorii to nader długo byli razem...
      Mam nadzieję, że nie ucierpią na tym dzieci. Gdzie często tak bywa podczas szarpaniny rodziców o prawa nad nimi...
    • anorektycznazdzira Re: Jolie i Pitt 22.09.16, 19:04
      szkoda
    • feniks_4 Re: Jolie i Pitt 24.09.16, 21:07
      Ja jej nie lubie, jako aktorki.
      Zgadzam sie z cytowanym w artykule w Vivie, producentem filmowym, ze ona jest "gwiazdeczka i celebrytka":

      ...."Okazuje się też, że Angelina ma problemy sama ze sobą. Gdy cięła i tatuowała się już jako nastolatka podobno wynikało to z tego, że okazało się, że nie zostanie światowej sławy modelką. Zawsze musiało być tak jak ona chce.
      Gdy niedawno wyciekły maile z Sony Pictures można było przeczytać co sądzi o niej na przykład znany producent Scott Rudin:
      „To gwiazdeczka, celebrytka i tylko tyle. Ostatnie, czego potrzebujemy, to nakręcić jakiegoś gniota z nią w roli głównej”.
      „„Mało utalentowany rozwydrzony bachor. Kobieta która jest dotknięta choroba psychiczną i rozszalałym ego” pisał do Amy Pascal z zarządu firmy.
      Wydaje się więc, że życie z Angeliną u boku wcale nie było usłane różami....."
    • kfugktru23 Re: Jolie i Pitt 25.09.16, 17:04
      To chorobliwa obsesja Angeliny Jolie, która chce zostać sekretarzem generalnym ONZ i powtarzające się podróże z dziećmi do krajów ogarniętych wojnami mają być powodem jej rozstania z Bradem Pittem. Aktor ma ich podobno dość - pisze w niedzielę hollywoodzki portal TMZ. a to niegrzeczny Pitt.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka