birmanski.dzwoneczek
27.10.16, 11:53
Pytanie mam. Mam dziecko niespełna 4 letnie. I córka po tatusiu ma tendencję do bycia małym pedancikiem. Z czasem ta tendencja jest coraz bardziej widoczna.
Czasami gdy się ubiera rano robi mi scenę że założyła coś nie w tej kolejności którą uznaje za jedyną właściwą (ja jej podaje części garderoby bo inaczej ubierałaby się chyba z tydzień). Potrafi się rozebrać i ubrać ponownie tak by kolejność była zachowana.
Podobnie w przedszkolu - z dużą uwagą odkłada poszczególne rzeczy na półki i robi to tak długo aż uzna że ich stan odpowiada temu co sobie wyobraziła że tak ma być. A jak się nie uda to jest rozpacz - ale taka na 30 minut co najmniej.
Nie dzieje się to nagminnie ale takie zachowania pojawiają się gdy czuje sie np zmęczona. To są ewidentnie cechy jej ojca i nie chciałabym by wyrosła na małą kopie taty który tak naprawdę nigdy nie jest z siebie zadowolony i zawsze znajdzie w sobie i innych coś do poprawy.
I tak się zastanawiam jak reagować - pozwalać jej na te przebieranie się od początku czy przełamywać opór i ćwiczyć w tym że nie zawsze w życiu jest tak jak ona chce. Że takie rzeczy nie mają znaczenia i nie jest ważne czy najpierw założy majteczki czy podkoszulkę.
A może nie wzbudzać dodatkowego napięcia i czekać aż wyrośnie (pozwalając na te wszystkie zasady) - ale widzę że raczej tendencja ma charakter rozwojowy bo wciąż pojawiają sie nowe a nie wygaszający.
Poza tym dziecko ma swoje rytuały w które nie ingeruje - w sensie usypianie, poranki itd. Ale tu raczej chodzi o drobiazgi.
Te zachowania nie są na razie wyjątkowo częste zatem żadna terapia nie jest potrzebna. Ale tak jak piszę -wolałabym by nie wyrosła na wiecznie niezadowolonego z siebie i świata pedancika i zastanawiam się nad podejściem.