Dodaj do ulubionych

Adopcyjny coming out

06.12.16, 21:41
Przeglądasz posty na Facebooku, widzisz kolejną osobę, która wrzuca ciągle zdjęcie swojego pieska, pisze, że jest przeszczęśliwa i… zazdrościsz. Bo nie dalej jak dwa tygodnie temu adoptowałeś wspaniałego psa, czekałeś na niego prawie trzy miesiące, bo odkąd go ujrzałeś na zdjęciu na wallu pewnej fundacji, to się w nim zakochałeś. Ale po drodze okazało się, że pies zachorował, o czym informuje cię fundacja. Ok., przecież poczekasz, bo uważasz, że psy to nie zabawki w supermarkecie, by przebierać w nich i wybierać. Potem, gdy już pies zawita w twoje progi, trudno przyznać przed sobą samym, że jednak to nie był najlepszy wybór, gdy zwierzak, który miał być ukochanym towarzyszem, okazuje się agresywnym tyranem, z którym momentami trudno cokolwiek zrobić. dla wszystkich miłośniczek psów
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: Adopcyjny coming out 06.12.16, 22:14
      Dlatego ja wzięłam psa z hodowli. Mam małe dziecko, no, teraz już większe, nie chciałam ryzykować, by dzieci mi się nabawiły traumy, bo pies ma problemy.
      Inna sprawa, że dawałam tymczas psom, sztuk trzy, wszystkie były ok, bardzo okej.
    • kaz_nodzieja Re: Adopcyjny coming out 06.12.16, 22:38
      Bardzo mądry tekst. Niestety część psów, jak i część ludzi na poważne zaburzenia psychiczne i moim zdaniem lepiej dla nich będzie i całego otoczenia by humanitarnie je uśpić, zwłaszcza że normalnych, łagodnych psów do adopcji nie brakuje.
      W Stanach nawet zdrowe i łagodne psy są usypiane o ile w przeciągu dane czasu (nie pamiętam, rok czy kilka miesięcy) nie znajdzie się ktoś zainteresowany.
      W Polsce mogliby by wprowadzić prawo, że psy nie rokujące (bardzo stare oraz mocno agresywne) po prostu są w humanitarny sposób usypiane.
      • lauren6 Re: Adopcyjny coming out 06.12.16, 22:51
        W Polsce agresywnego psa można uśpić.

        W tym przypadku problem stanowi to, że agresywny pies w ogóle nie powinien trafić do adopcji. A jednak trafił. Nie wierzę, że panie z fundacji przeoczyły taki drobny fakt, że psiak rzuca się innym psom i ludziom do gardeł. Wrzuciły do sieci słit focię i czekały na jelenia.

        Najgorsze w tym wszystkim jest to, że pies wygląda jak labek, a to jest rasa łagodna. Ktoś mógł się zasugerować wyglądem i tak agresywny pies trafiłby do rodziny z dziećmi.
        • kaz_nodzieja Re: Adopcyjny coming out 06.12.16, 23:30
          Zgadza się. O ile jeszcze pies małej postury mógłby jakoś ujść (w ostateczności) to wydawanie do adopcji dużego agresywnego psa powinno być zwyczajnie karalne, a fundacja przy kolejnej recydywie powinna albo dostać solidną grzywnę albo nawet zamknięta. To tak jakby dać komuś odbezpieczoną broń wmawiając mu, że to tylko replika.
      • anagat1 Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 03:28
        W Irlandii po tygodniu😢😢😢
    • anika772 Re: Adopcyjny coming out 06.12.16, 22:51
      Przygarnęłam przybłędę. Miałam wyjątkowe szczęście, pies jest mądry, przyjazny i ma mnóstwo uroku.
      • kfugktru23 Re: Adopcyjny coming out 06.12.16, 23:03
        OK. Twój jest OK. Czy to oznacza że nie ma złych psów? Czy taki wniosek mamy wysnuć na podstawie tego że jeden pies jest OK?
        • anika772 Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 06:47
          Oczywiście, że nie.
        • slonko1335 Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 08:17
          Alez można i w druga stronę, czy ten tekst oznacza, że nie ma dobrych psów? czy wniosek mamy wysnuwać na podstawie tego, że jeden dżimi nie jest ok?
          • lauren6 Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 08:52
            Wniosek nasuwa się jeden: powinno się zacząć mówić głośno, które fundacje to oszuści wciskający nieświadomym ludziom agresywne zwierzęta.

            Gdyby ten pan miał dzieci ta adopcja mogłaby się zakończyć tragedią. Życie i zdrowie człowieka jest ważniejsze od prawa psa do znalezienia nowego domu. Niestety niektórym pańciom z fundacji priorytety się poprzestawiały.
            • kaz_nodzieja Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 09:09
              I trzeba przy okazji mówić też o uczciwych fundacjach, takie też są. Ten facet z artykułu powinien głośno i wyraźnie napisać co to za fundacja, a fundacja jeżeli jednak jest uczciwa, tylko coś przeoczyła (każdemu się może jednorazowo zdarzyć) powinna się do tego odnieść i na przykład zwolnić pracowników czy wolontariuszy odpowiadających za tę konkretną adopcję.
            • slonko1335 Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 09:24
              Z tym się zgadzam ale i w drugą stronę-mówmy i polecajmy uczciwe fundacje...i jeszcze jedno dajmy się wypowiedzieć drugiej stronie, bo miałam na stanie "agresywnego" psa, który był potulny jak baranek o ile dziecko nie znęcało się nad nim i nie musiał się bronić...
              • lauren6 Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 11:29
                Kto tutaj jest drugą stroną?

                Uważam, że artykuł jest bardzo dobrze napisany, nie jest nacechowany emocjonalnie. Jeśli autor pisze, że jest atakowany bez ostrzeżenia, a w domu (na szczęście) nie ma dzieci to ja mu wierzę. Nie mam też podstaw by podważać opinię zatrudnionej przez niego behawiorystki.

                Akurat nie mam wątpliwości, że zapytane o opinie panie z fundacji wszystkiemu zaprzeczą i będą się zapierały wszystkimi kończynami, że w ich ocenie piesek był łagodny jak baranek. W przeciwnym razie musiałyby przyznać, że złamały zasady adopcji i bez żadnego ostrzeżenia wydały komuś agresywnego psa.
                • slonko1335 Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 11:46
                  Piszę ogólnie zwracając uwagę, że nie zawsze to, że ktoś twierdzi, ze pies jest agresywny oznacza że rzeczywiście tak jest bo miałam takiego "agresywnego" psa w domu i ten "agresywny" pies znalazł swoja przystań u rodziny z dziećmi tyle tylko, ze te dla odmiany nie robią mu żadnej krzywdy a rodzice potrafili wbić im do głowy jak obchodzić się z psem i że to żywe stworzenie, które odczuwa ból...
        • vaikiria Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 11:45
          Są psy trudne i agresywne, fundacja powinan jasno o tym informować i takie psy powini adoptować wyłącznie ludzie doświadczeni w opiece nasd psami, gotowi na pracę z behawiorystą, na dużo pracy.
    • majenkir Re: Adopcyjny coming out 06.12.16, 23:00
      kfugktru23 napisał:
      > dla wszystkich miłośniczek psów


      ??? Co chcialas przez to powiedziec?


      To co tu opisano to 100% wina osob z fundacji. Nie wierze, ze nie wiedzialy jakiego psa wydaja.
      Mialam dwa greyhoundy ze schroniska, teraz mam malego kundelka z dt i krolika ze schronu.
      Z zadnym z tych zwierzakow nie bylo niespodzianek. Wszystkie plusy i minusy znalam z gory.
      Czyli da sie wink.
      • taki-sobie-nick Re: Adopcyjny coming out 06.12.16, 23:24

        > To co tu opisano to 100% wina osob z fundacji.

        A co to zmienia w sytuacji opisywanej osoby?
        • kaz_nodzieja Re: Adopcyjny coming out 06.12.16, 23:32
          Ona mieszka w Stanach. Tam jest ostra selekcja psów przeznaczonych do adopcji. Mały akt agresji (jeszcze w schronisku) i pies idzie do uśpienia.
          • afro.ninja Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 08:10
            To prAwda, psy są tam usypiane masowo. Nikt się z tym nie kryje, taki pies jak dzimi bylby juz za teczowym mostem.
            • kaz_nodzieja Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 08:15
              I dzięki temu wielu innych właścicieli normalnych psów by odetchnęło, mogąc spokojnie wyjść ze swoimi, ułożonymi psami na spacer.
              • lauren6 Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 08:57
                I to jest dla mnie normalne podejście.

                Ja bym nigdy nie wzięła psa ze schronu, właśnie dlatego, że nie ufam fundacjom. Mam dzieci, nie będę ryzykować kota w worku. Co innego gdybym miała pewność, że taka sytuacja jak z artykułu nie będzie mieć miejsca. Takim zachowaniem fundacje działają na niekorzyść normalnych psów w schroniskach.
                • kaz_nodzieja Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 09:05
                  Ja mam porównanie. Drugi pies był normalny. Ale długo wychodząc z nim na spacery oswajałem się z myślą, że spacer z psem może być po prostu przyjemny, bez stresu albo po prostu zwykłym wydarzeniem. Tamten pies doprowadził mnie do nerwicy, to były czasy gdy często dzieci wyprowadzały psy. Ja wpadłem na pomysł przy tamtym pierwszym kundlu by wychodzić z nim bardzo wcześnie i wypuszczać na ogrodzony okoliczny plac zabaw, co pewien czas pewna starsza Pani krzyczała na mnie, że nie wolno. Ale wolałem to (na placu byłem sam) niż ustawiczne szarpanie się z psem. Potrafił nawet zerwać obrożę, więc nie zawsze chodzenie na smyczy było wyjściem, tak długo i intensywnie kręcił łbem aż się uwalniał. Był niedużej wielkości, kiedyś zdesperowana matka (wtedy o wszystko było trudno) kupiła mu w końcu kaganiec, najmniejszy na ówczesnym skromnym rynku, niestety okazał się za duży, mniejszych nie było, musiała zwrócić.
                  Dlatego jak nie potępię żadnej osoby (tym bardziej z małymi dziećmi), która zwróci do fundacji czy schroniska agresywnego psa. Tym bardziej jeżeli została okłamana.
                  • pelissa81 Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 10:21
                    Bardzo fajny post. Właśnie tu była u nas ta magiczna granica. Nasz kochany zakapior atakował tylko i wyłącznie większe psy (nie suki) i ganiał zwierzęta. Ale dla domowników był uległy absolutnie (nawet dla mojego niemowlaczka) - dawał sobie zrobić wszystko, łącznie z zabieraniem misek i wyciąganiem żarcia z pyska. Innych ludzi ignorował (ani się łasił, ale też nigdy w życiu nie był agresywny). Gdyby mi pies w jakikolwiek sposób wykazywał agresję do DOMOWNIKÓW, to by nie był domownikiem.
                    • lauren6 Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 11:24
                      Pies to zwierzę i do tego drapieżnik. Nie odmawiam psu prawa do bycia psem, biegania za ptakami czy szczekania na inne psy. Ale atakowanie domowników, własnego "stada" w żadnym wypadku nie mieści się w definicji normalnych psich zachowań. Pies agresywny wobec ludzi powinien być eliminowany ze społeczeństwa. W Polsce mamy za dużo psów w schroniskach, w stosunku do ludzi, którzy są gotowi je przyjąć. Na miejsce agresora czekają w kolejce inne, normalne psy, które lepiej odnajdą się w społeczeństwie, z pożytkiem dla wszystkich.
                • vaikiria Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 22:26
                  W schronisku jest też masa szczeniaków, więc nie musisz brać psa po przejściach. Poza tym jak się bierze dorosłego psa to nie powinno się wybierać go ze zdjęcia i już, tylko przyjechać kilka razy, wyjść z nim na spacer poza schronisko, spędzić trochę czasu. Nie ma stuprocentowej gwarancji sukcesu, ale jest większa szansa, niż jak się wybiera bo taki ładny.
    • undoo Re: Adopcyjny coming out 06.12.16, 23:00
      Nie 'adoptuję' już żadnego zwierzaka. Przykro mi, ale nie. Przy dzieciach muszę wiedzieć, co to za zwierzę, a schroniska mają jedyne furę wymagań w stosunku do chętnych na zwierzaczka.
      • kaz_nodzieja Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 08:16
        Furę wymagań? W schronisku? Znam przykład, gdy psa wydano nietrzeźwemu.
        • madzioreck Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 21:22
          Zależy, które schroniska... znam takie, do których idziesz, mówisz, którego chcesz psa (trzeba sobie wybrać ze strony, nie można wejść i zobaczyć psów), podpisujesz odbiór i dowidzeński uncertain
          • zefirkowapola Re: Adopcyjny coming out 08.12.16, 11:34
            Mieliśmy psa ze schroniska w typie goldena. Piesków był chory, gruczolakorak listwy mlecznej, dwukrotnie ją operowaliśmy, piesek łagodny, po prostu anioł. Miała (ponoć) około 10 lat, trudno było stwierdził bo piec odebrany interewncyjnie poprzedni właściciel powybijał mu zęby. W trakcie adopcji Panie ze schroniska
    • zuleyka.z.talgaru Re: Adopcyjny coming out 06.12.16, 23:04
      Dlatego właśnie odbieramy psa z hodowli.
      • zla.m Re: Adopcyjny coming out 06.12.16, 23:31
        A co to za różnica? To, że pies jest rasy x, która jest z zasady przyjazna, to nie znaczy, że akurat ten konkretny zwierzak będzie przyjazny. A jaka jest prawda wie hodowca - i tak samo jak w przypadku pani z fundacji może być z tobą szczery albo nie.
        • anagat1 Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 03:31
          Zgadzam sie zla.m
        • zuleyka.z.talgaru Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 07:38
          Znaczy to tyle, że skoro biorę 8 tygodniowego szczeniaka z hodowli to on nie jest z założenia agresywny. Wiem gdzie został urodzony, jak się nim zajmowano, jakie jedzenie dostawał, wiem, że nikt go nie bił i nie był w stosunku do niego agresywny i mu sieczki z mózgu nie robił. Tak, jestem tego pewna, byłam 2x w tej hodowli od czasu urodzenia naszej suni (400km w jedną stronę), przegadałam prawie 7h przez telefon z hodowcą.
          Hodowli psów rasy, którą wybraliśmy jest w Polsce niewiele, żeby się doczekać swojego pieska z tej hodowli trzeba się "nastać w kolejce" bo ma świetną renomę i nie produkuje szczeniaków hurtowo.
          Jeśli nasza psica wyrosłaby na psa agresywnego to by znaczyło, że niestety popełniliśmy błąd w wychowaniu. Akurat nasza rasa nie jest wpisana na listę psów agresywnych.
          • afro.ninja Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 08:15
            Tak się powinno kupować, adoptować psa. Ale ludzie najczęściej biorą psy, bo chwytaja za serce zdjęcia biednej istotki, a jesli kupują, to kierują sie ceną, bo co będą przepłacać?! A później bujaja sie z agresywnymi, chorymi psami. W szkołach powinni o tym uczyć, ale u nad podejście do zwierząt jest czysto instrumentalne.
            • kaz_nodzieja Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 08:20
              Biorą bo niestety niektórzy członkowie fundacji czy osoby prowadzące dom tymczasowy (nie mówiąc już o schroniskach, gdzie tylko patrzą by wypchać jak najwięcej zwierząt innym, nieważne jakim kosztem) ich okłamują, że zwierzę jest spokojne, łagodne i co najwyżej boi się zbyt gwałtownych ruchów. Tak samo okłamują w sprawie zdrowia fizycznego i wieku (w tym ostatnim niezwykle często lubię odmładzać psa lub kota o średnio 5 lat i oby tylko, znam osobiście co najmniej 3 taki przypadki, psy po wizytach nowych właścicieli u swojego już weterynarza okazywały się truchłami 12-13 lat, a według pracowników schroniska ok. 7-8 lat).
            • zuleyka.z.talgaru Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 10:23
              Nawet nie mówimy rodzinie ile nasz pies kosztuje, bo szkoda potem wysłuchiwać komentarzy.
              Tylko moja mama mnie rozumie, która się czai na kota bengalskiego.... smile
              • ardzuna Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 19:02
                Odważna.
          • zla.m Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 11:19
            No i spoko - zminimalizowałaś ryzyko. Ale nie masz pewności. Pies może być po prostu chory psychicznie i agresywny bez powodu.

            I w porządnej fundacji też ci nie zagwarantują niczego, ale powinni uczciwie powiedziec, jak jest i co wiedzą. I skoro pies nie jest do nikogo w fundacji agresywny, to szansa, że będzie i taki do nowej rodziny jest taka sama albo nawet większa niż przy 8 tygodniowym szczeniaku.

            Co nie oznacza, że krytykuję branie psa z hodowli, każdemu wg potrzeb.
            • zuleyka.z.talgaru Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 19:49
              No nie mam pewności, że nie wyrośnie z niej krwiożercze bydle. Mam nadzieję jednak, że nie wyrośnie smile Natomiast zrobiliśmy wszystko, żeby mieć psa, który nie rokuje na agresywnego. Nie wiem jak to jaśniej napisać. No i w przypadku jeśli się okaże, że jednak zażera nam dzieci to będziemy mogli ją zwrócić do hodowli.
          • majenkir Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 16:06
            zuleyka.z.talgaru napisała:
            > Znaczy to tyle, że skoro biorę 8 tygodniowego szczeniaka z hodowli to on nie jest z założenia agresywny.


            W moim domu rodzinnym mielismy pudla miniaturke od hodowcy, z papierami, wzietego za mlodu. Byl super agresywny cale zycie. Nienawidzil dzieci (mnie), atakowal psy, potrafil ugryzc mame, tate, goscia, itp. Nie bylo dla niego swietosci. Nigdy nikt mu krzywdy nie zrobil, a zyl bydlak 15 lat tongue_out.
            • zuleyka.z.talgaru Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 19:50
              Nie mogliście go oddać do hodowli skoro był agresywny? Ja mam taki zapis w umowie.
            • mozambique Re: Adopcyjny coming out 08.12.16, 13:20
              w latach 70-80 w Polsce pudle hodowlane mocno uszkodzoen były psychiczne ,
              ponoc w sekrecie seryjnie dochodziło do jakeigos chowu wsobnego ,dla kasy , nie dbano
              o urozmaicenei puli genetycznej i rodziły sie popaprańce
          • ardzuna Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 19:01
            zuleyka.z.talgaru napisała:

            > Znaczy to tyle, że skoro biorę 8 tygodniowego szczeniaka z hodowli to on nie je
            > st z założenia agresywny.

            A widziałaś w ogóle kiedykolwiek 8-tygodniowego szczeniaka, np. ze schroniska, który byłby agresywny?
            • zuleyka.z.talgaru Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 19:49
              Nie przekonasz mnie do wzięcia żadnego bytu ze schroniska czy fundacji.
              • aankaa Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 20:47
                akurat do tego ardzuna cię nie namawia tylko zwraca uwagę, że po 8-tygodniowym szczeniaku trudno spodziewać się agresywności
                • zuleyka.z.talgaru Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 20:52
                  Wydaje mi się, że jak pies jest genetycznym krwiożerczym bydlakiem to jakieś symptomy będzie mieć od urodzenia.
    • pelissa81 Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 00:15
      Heh to ja opowiem. Wzięliśmy pieska z ogłoszenia, dawno temu lat 12, był słodki i wyglądał pociesznie. Miał 4 miesiące. Okazało się, że trafiła nam się zadziora z charakterem (skundlony terrier irlandzki jak się okazało). Cóż, wtedy nie czytałam o rasach, po prostu chcieliśmy fajnego psiaka. Był z nami 10 lat, był wierny, kochany, ale co mi nerwów napsuł i krwi upuścił to jego. W ostatnich latach chodził tylko na smyczy, nawet na dzikich działkach bo nam zwiewał nam notorycznie i wpadał w dziurę przez płot na działki. Miał ogromny instynkt łowczy (nie będę wam pisać...). Oprócz tego zadziora do wielkich psów okropna, chociaż do opanowania oczywiście. Na starość się uspokoił. Ale nie powiem, żeby był pociechą dla mojej mamy, jak musiała opuszczać miejsca gdzie biegały te słodkie i łagodne pieski, które ze sobą się bawiły. Przy czym w domu był cudownie łągodny i wierny jak milion psów. Czym oczywiście skradł moje serce, bo wybrał mnie na swoją panią i kochał jak tylko psy umieją. Przy okazji widziałam też sporo takich samych właśnie historii. Starsza pani z kundlem wrzeczącym w windzie jakby go rozdzierali (przy czym pani na niego też. Jakie brzydkie słowa znała ta starsza pani smile. Przyjaciel z dzieciństwa też pojechał w wieku 11 lat do schroniska i wrócił oczywiście z terrierem. Jezu, ile myśmy się go w dziecinstwie naganiali wspólnie. Zadziora był do kwadratu bo rzucał się na każdego 3-4 razy większego rottwailera. Gonił też samochody i pociągi. Inna pani miała labradora z jakiejś dzikiej hodowli. Pewnie nie widziałyście agresywnego psa w typie tej rasy? Piesol był bezbłędny.
      Tak bywa. Pocieszenie takie, że psy najczęsciej jednak dużo też dają i mimo że nie lubią innych psów czy są łowne, to w domu są kochane i wierne. No i to nie adopcja na wieki, zazwyczaj na 10-15 lat lub krócej. Chociaż inaczej na to się patrzy jak się jest dorosłym,inaczej jak ma małe dzieci i tego czasu po prostu nie ma.
      • pelissa81 Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 00:29
        A i jak piszą wyżej. Zbrodnią jest wydanie takiego psa przez fundację. W kwietniu braliśmy kota z kociej fundacji i mimo, że na profilu FB urzekł nas inny, to pani poleciła nam innego po tym jak wymieniliśmy jak mamy w domu. Kot jest cudowny i jestem jej bardzo wdzięczna za świetny dobór.

        A co do psów, to moim zdaniem to błąd jest od razu w 0:1 sposobie myślenia. Adopcja od razu po "obejrzeniu psa". To nie pralka, że się kupuje i działa. Powinien być wręcz propagowany okres adaptacyjny w domu, bez wtłaczania w ludzi poczucia winy. U nas jak oddajesz psa (nie mowie nawet o dziecku, to osobny temat, ale nieudane adopcje dopiero niedawno przestaja byc tematem tabu), to w pewnym sensie jestes stygmatyzowany, ba - moralnosc, poczucie winy, że się poddajesz, pies to nie zabawka itd. Ten facet napisal to fantastycznie szczerze. Nie masz obowiązku walczyć, jak nie dajesz rady. Już samo to, że się próbuje to fantastyczne.
        • taki-sobie-nick Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 00:39
          pelissa81 napisała:

          > A i jak piszą wyżej. Zbrodnią

          Zbrodnią to jest morderstwo z premedytacją. Litości!
          • pelissa81 Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 00:43
            A litość to współczucie dla czyjegoś bólu, nieszczęścia, chęć udzielenia pomocy. Takiego nie odczuwamwink
            • taki-sobie-nick Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 00:51
              pelissa81 napisała:

              > A litość to współczucie

              A nie - litość to nie współczucie. A poza tym nie imputowałam ci, że odczuwasz litość. tongue_out
          • alpepe Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 00:44
            morderstwo ponoć nie jest terminem prawnym, więc wydaje się być zawsze z premedytacją, pomyliłaś pewnie z zabójstwem. Poza tym, litości! Pelissa81 ma prawo do hiperbol jak każdy z nas!
            • pelissa81 Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 01:16
              Wyczuwam mega OT. Może wróćmy do tematu przewodniego?
    • kouda Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 03:37
      Zastanawiam sie, dlaczego ludzie to sobie robia - biora zwierzaka i sie umartwiaja i narazaja - siebie i swoje dzieci. Po kilku pierwszych aktach agresji zwierze zniknelo by z mojego domu, mowi sie trudno. Pies ktory atakuje domownikow nue bedzie radoscia, ani przyjacielem.
      • anika772 Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 06:52
        Ja tak samo jak kouda, i bez znaczenia czy pies rasowy z hodowli, czy przygarnięty.
        • kaz_nodzieja Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 08:31
          Zgadza się. My mieliśmy w dzieciństwie takiego psa. Zakapior jakich mało. Zmarnował nam 16 lat (i dużej części osób z osiedla, niczemu niewinnych). Mieliśmy od małego, więc na pewno nie miał "traum z przeszłości". Rzucał się na ludzi, psy i domowników. Jedynym mały plus, że był nieduży, nieco większy od jamnika. Gdy przychodzili goście do kogokolwiek z nas pies musiał być zamykany. Nie byłem osobą decyzyjną, jako że dziecko wtedy, gdyby było inaczej pies wylądowałby u weterynarza na zastrzyku, a my wzięlibyśmy innego, miłego, jak większość psów z reguły. Kiedyś pojawiło się małe światełko w tunelu. Pies zachorował, chyba na nosówkę. Było z nim bardzo ciężko. Niestety babcia chodziła z nim do weterynarza i przeżył sad
          Były wstrętnym, okropnym psem. Przyznam, że byłem dzieckiem 10-letnim gdy (np. po tym jak "za nic" pogryzł kolegę) pojawiały się w mojej głowie szpetne myśli by wziąć go kiedyś na spacer, ale wsiąść do autobusu i odpowiednio daleko wysiąść.
          Uważam, że w czasach gdy tyle porządnych, fajnych psów marnuje się w schroniskach użeranie się za wszelką cenę, całymi latami z durnym, agresywnym do innych psem jest niemoralne. Blokuje miejsce dla normalnego psa, który w tym czasie dogorywa w schronisku.
          • angelisia84xdxd Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 20:24
            Na zastrzyk? Dzieciaka tez uspisz jak zacznie być agresywny?
            • zuleyka.z.talgaru Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 20:29
              Porównujesz psa do dziecka? Dobre XD
              • angelisia84xdxd Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 22:04
                Psa bym nie oddala. A dzieci nie mam.
            • kaz_nodzieja Re: Adopcyjny coming out 08.12.16, 12:35
              Dla agresywnych nierokujących ludzi jest "miłe" miejsce odosobnienia. Niestety na nasz koszt, ale trudno.
      • lauren6 Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 09:08
        Na życiu rodzinnym był kiedyś wątek 17 latka, który miał nerwicę z powodu agresywnego psa w domu. Pies się na niego rzucał, on się go bał, pies wyczuwał ten strach i stawał się jeszcze bardziej agresywny. Chłopak był już tak nakręcony, że miał schizy, że pies zagryzie go w nocy gdy będzie spał. Rodzice psa nie chcieli oddać, bo biedny psiulek.

        Trzeba być niezłym psycholem, by fundować swojemu dziecku taki horror w rodzinnym domu w imię głupiej zasady, a psa się nie oddaje. To jest przemoc wobec dzieci level hard.
        • triss_merigold6 Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 10:19
          Chłopak powinien był psu trutkę rzucić albo poprosić kogoś, jeśli sam nie był w stanie.
    • izak31 Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 04:03
      Pies trafiający do fundacji (dorosły) jest zazwyczaj po przejściach. Jego prawdziwy charakter widać dopiero po kilku miesiącach. Moja pierwsza adoptowana sunia reakcję na adopcję miała dopiero półtora roku po adopcji. i co miałam oddać psa, którego kochałam i dla którego byłam całym światem? To by dopiero było nieodpowiedzialne. Agresja u psa? Może to człowiek poelnia błąd i nie umie ustawić hierachi w stadzie? Jak kilkuletnie dziecko przejawia agresję to też oddajecie i pozbywacie się z domu? Dobry behawiorysta, praca właścicieli i czasami włączenie leków potrafią rozwiązać wiele problemów. I przede wszystki wiedza wlaścicieli jak postępować z psem, czego on potrzebuje. I napisze coś kontrowersyjnego. wiele aspektów z wychowania psa można spokojnie zastosować do dzieci.
      • melancho_lia Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 07:51
        Pies to nie dziecko. Jak ktoś stawia znak równości to ma nierówno pod sufitem.
        • default Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 08:22
          melancho_lia napisała:
          > Pies to nie dziecko. Jak ktoś stawia znak równości to ma nierówno pod sufitem.

          Przecież nikt nie stawia znaku równości, to tylko analogia. Dziecko się wychowuje - i psa się też wychowuje, ale nikt nie twierdzi że tak samo smile
          Co do artykułu - doceniam, że autor stara się oswoić i przystosować psa, którego adoptował, ale wyczytałam też, że pies jest u niego dopiero dwa tygodnie ! Po dwóch tygodniach to ja bym się nie spodziewała, że pies - dorosły, po przejściach, obcy - będzie się zachowywał jak dobrze wychowany, zsocjalizowany i kochający członek rodziny, bez przesady. To dopiero wstęp do zapoznania się wzajemnego, obserwacji i wyciągania wniosków co do dalszego postępowania. Powoli, ostrożnie, bez narzucania się.
          Wg mnie autor artykułu zbyt wiele i zbyt szybko oczekiwał od psa. Był za bardzo "ekspansywny" - od razu głaskanie, przytulanie, zabawy, spacery w "zapsionym" parku, podczas gdy dla tego psa zapewne sam fakt znalezienia się w nowym miejscu i nowymi ludźmi był wystarczająco absorbujący psychicznie.
        • izak31 Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 08:22
          ssaki, stadne, hierarchiczne. Zasadę ustalenia hierarchi w stadzie (rodzinie) mozna spokojnie zastosować i do psa i do dziecka. Tylko inne środki.
        • kouda Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 08:28
          Prawda? Pies to radość, przyjaciel, towarzysz, pomocnik - ale - tylko zwierze, nie dziecko. Miałam zwierzaki, które kochałam najmocniej na świecie, do dziś mam je w sercu i pamięci, miałam tez jednego (kocica) którego nie znosiłam, bo nie dał się lubić. był agresywna, drapała, uciekała, a ugryźć potrafiła nawet śpiąca osobę. Znalazłam jej opiekunów i bez żalu się rozstałam
          • kaz_nodzieja Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 08:37
            Których wrogów obdarowałaś taką kotką? big_grin
            • kouda Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 08:45
              Akurat im do gustu przypadła - fakt było to zwierze przecudnej urody - tak się szczęśliwie dla wszystkich złożyło
              • echtom Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 10:57
                Niech zgadnę - tricolorka albo szylkretka? suspicious Miałam na długim tymczasie szylkretkę, która nie była wprawdzie agresywna, ale okropnie dzika i bojaźliwa. Trafiła po 1,5 roku do domu samotnej osoby z łagodnym starszym kotem i od paru lat jest sielanka - u nas po prostu było za dużo ludzi i zwierząt, żeby mogła czuć się bezpiecznie.
      • basiastel Re: Adopcyjny coming out 08.12.16, 11:19
        Mam podobne doświadczenia. Pies się zmienił, ale dopiero po ok. 3 latach po adopcji. Wzięliśmy biedne, zalęknione stworzonko, uciekające w panice przed sięgającymi mu do kolan psami. Dziś zdominował i rządzi okolicznymi psami. W stosunku do ludzi jest bardzo łagodna, ale nikt obcy nie może mnie nawet dotknąć - broni.
    • slonko1335 Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 07:58
      Cóż są ludzie i ludzie, fundacje i fundacje. Tymczasujemy psy-osoba dobierająca nam psy wie jakie mamy doświadczenie(na początku było żadne), warunki, możliwości i wie, że mamy dzieci-nigdy nie było problemu z dobraniem odpowiedniego psa,a przewinęło się ich przez nas kilkanaście sztuk już, który u nas przeczeka do znalezienia domu stałego.
    • 45rtg Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 08:36
      kfugktru23 napisał:

      > olwiek zrobić.[/url] dla wszystkich miłośniczek psów

      Bez sensu. W temacie o adopcji, a w treści o braniu psa.
    • tully.makker Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 10:10
      Tak to jest gdy sie wybiera psa (albo partnera zyciowego) kierujac sie jego wyglądem, a nie charakterem. Wiekszość fundacji, a nawet schronisko na Paluchu na spora wiedze o charakterze kazdego podopiecznego, wymaga spacerow przedadopcyjnych by przyszła włascicielka i suka mogły sie ze sobą zapoznać.
      BTW, moja ciotka na psiunię z Palucha, ktory miał kompletnie nie nadawac sie do towarzystwa dzieci, zgryżliwa i wredna jamniorka. Psa od pierwszego wejrzenia zapałala nieskonczona milościa do mojego najmlodszego, wowczas 4-latka, pozwala ze soba zrobić wszystko i jak tylko go zobaczy, to leci po wiecej. Co nie zmienia faktu, ze wetkę gryzie smile
      • mozambique Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 11:35
        Tak to jest gdy sie wybiera psa (albo partnera zyciowego) kierujac sie jego wyglądem, a nie charakterem"

        piszesz o sobie ? ty po doglebnej analizie na partnera i ojca sowich dzieci wybrałąs sobei klasycznego przykłądowego psychola z ciezkimi zaburzeniami , przez wiele lat jadącego na psychotropach
      • madzioreck Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 21:40
        tully.makker napisała:

        > Tak to jest gdy sie wybiera psa (albo partnera zyciowego) kierujac sie jego wyg
        > lądem, a nie charakterem. Wiekszość fundacji, a nawet schronisko na Paluchu na
        > spora wiedze o charakterze kazdego podopiecznego, wymaga spacerow przedadopcyjn
        > ych by przyszła włascicielka i suka mogły sie ze sobą zapoznać.

        Niestety, ale mylisz się. Ubolewam, bo tak powinno być jak piszesz (i w wielu schroniskach i fundacjach jest), ale są niestety fundacje, placówki i ludzie, którzy robią krecią robotę tym dobrym i zaangażowanym, potem opinia idzie w świat i ludzie boją się adoptować, i nie ma się czemu dziwić. Jest dużo przypadków zwrotów z adopcji, czasem to wina durnych adoptujących, bo chcieli bezwolną zabaweczkę, a tu pies but pogryzł, więc wykop, ale czasem to wina fundacji/DT/Schronisk, bo chcą po prostu wyadoptować i nie myślą za bardzo do przodu dla dobra tego psa, nie pomyślą (albo pomyślą i mają w dupie), że kłamstwo ma krótkie nogi i pies może znów wylądować na ulicy (oby tylko) albo przywiązany w lesie, nie pomyślą, że kolejne oddanie do schroniska to kolejny dramat dla tego zwierzaka, nie pomyślą o bezpieczeństwie osób, które zdecydowały się na adopcję.
        Są takie schroniska jak Korabiewice, gdzie się z psami pracuje, oswaja, uczy, gdzie czasem pokazują psa i jego historię, i piszą otwarcie, że potrzebuje doświadczonego domu, domu znającego specyfikę rasy, albo że pies w ogóle jeszcze nie jest gotowy do adopcji. I cholera mnie bierze, ż takie tępe dzidy jakie opisuje autor zalinkowanego artykułu, psują opinię tym, którzy za frajer dbają o zwierzaki i poświęcają mnóstwo czasu i emocji na ucywilizowanie ich.
        • tully.makker Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 22:25
          Nie moge oczywiscie mowic o wszystkich fundacjach i schroniskach. Tym niemniej, nawet jesli pan natknal sie na osoby nieuczciwe, to jest jeszcze kwestia wlasnego zdrowego rozsadku. Biorac pierszego psa z Palucha, zrezygnowalismy z psiunia, ktory juz byl dla nas wyprowadzanyz boksu, bo okazal sie agresywny wobec innych zwierzat. Nie trzeba bylo byc geniuszem, zeby to zauwazyc, a ja na tamten moment nie mialam zasobow do pracy z psem z problemami behawioralnymi. Czy facet byl z tym psem chociaz na spacerze,zanim sie zdecydowal zabrac go do domu? Chyba nie, bo wierzyc mi sie nie chce, ze pies zachowywal sie super podczas zapoznawania sie, a potem nagle zmienil sie o 180 stopni.
          A ze adoptujacy klamia... no tak, sama klamalam uncertain choc akurat psuto wyszlo na dobre.

          A co do zwierzakow ze zwrotow - jeden z kotow mojego najstarszego syna tez jest takim kotem, ktory do schroniska trafil 2 razy. Jest super zwierzakiem, jest w do,mu juz prawie 2 lata i nie ma z nim problemow.
          • madzioreck Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 23:10
            Też fakt, mógł pomyśleć, ale... widzisz, taki przykład: ja akurat nie mam już psów, tylko szczury (dużo), ale wszystkie adoptowane, a żadnego nie widziałam na oczy, opierałam się na opisach osób, od których mam zwierzaki. Nigdy, przenigdy się nie nacięłam, a kiedy dostałam szczura po przejściach, gryzącego, to wiedziałam, że biorę szczura po przejściach, gryzącego. Mnie zaufano i ja zaufałam i jak na razie i ja, i 16 szczurów, w tym 2 dzikie (w sensie - kanalarze, nie szczury domowe-hodowlane) dobrze na tym wyszło, choć w przypadku 2 ostatnich też brałam na klatę, że biorę malce, z których mogą wyrosnąć miłe w miarę oswojone stwory, a mogą zdziczeć i wcale miłe nie być.
            Ale znam też niestety w fundacji, z której miałam kilka szczurów, wolontariuszkę, która dla mnie jest tej fundacji zakałą. Wyadoptowała mojej przyjaciółce szczurzycę gryzącą tak, że klękajcie narody. Szczurze ugryzienia potrafią być naprawdę paskudne, bolesne i wyprodukować zadziwiającą ilość krwi. Przyjaciółka brała szczurę ze świadomością, że jest trudna, ale nie padło ani słowo o tym, że zwyczajnie jest agresywna, a jak wiesz "trudny" może oznaczać różne rzeczy, niekoniecznie agresję. Wolontariuszka tłumaczyła się bardzo mętnie, że nie wiedziała, bo stara się nie dotykać swoich tymczasów, bo ma problemy z krzepliwością krwi i boi się ukąszeń... nosz k...a. Uchodzi za guru i lata po grupach na fb pouczając wszystkich. Naprawdę w takiej sytuacji uważam, że wina leży po stronie osoby wydającej zwierzaka, ta dziewczyna psuje opinię wielu świetnym wolontariuszom.
            O kłamiących adoptujących akurat nie pisałam, ale fakt, to też występuje, aczkolwiek chyba częściej występuje zjawisko tego typu, że komuś się właśnie wydaje, że taki piesio śliczny, ja będę kochał(a) i on będzie mi wdzięczny i miłością znikniemy problemy (no da się, ale nie samą miłością...). Albo na przykładzie dzikiego szczura (choć fakt, nie znam przypadku wyadoptowania człowiekowi bez doświadczenia z trudnymi przypadkami i referencji jakichś) - bo to taki lans, mieć takiego "prawdziwego" szczura, a nie jakiegoś hodowlańca^^ I jest: tak, zdaję sobie sprawę... tak, poradzę sobie... tak, jestem świadomy trudności... o k...a, mój miał być wyjątkiem!
            Po obu stronach nawala.
            • tully.makker Re: Adopcyjny coming out 08.12.16, 12:42
              Szczury sa super, mialam szczurę jako nastolatka. Kochana byla.
    • triss_merigold6 Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 10:22
      Mojej siostrze fundacja proponowała psa, który już dwukrotnie został zwrócony. Cuda wianki w opisie i krótka adnotacja, że nie przepada za towarzystwem innych psów.
      • madzioreck Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 23:13
        No i co jest nie tak z tą adnotacją? Wiele psów nie akceptuje innych psów. To chyba dobrze, ze o tym piszą?
    • inguszetia_2006 Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 10:26
      Witam
      No taaaak. Ludzie biorą psa ze schroniska, tylko im się w głowie leitmotiwy plączą. Piesek to nie jest sierotka z bajek XIX wiecznych, wdzięczna, pokornie dygająca, zajadająca odpadki w kuchni. Pies ze schroniska to sierotka wilcza, trzeba ją zresocjalizować. Dobrze, że takie artykuły się pojawiają i nie ma lukrowania adopcji zwierzęcych. Może ktoś się 10 razy zastanowi, zanim spartoli życie sobie i psu.
      Pzdr.
      Ing
    • berdebul Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 10:51
      Tekst z .... Wolnobiegający pies nie powinien podbiegać do psa bez smyczy, bez zgody właścicieli. W Polsce niestety wszyscy mają psy, rzadko są to psy dobrze socjalizowane i wychowane. Zachowanie psa w stresie, w fundacji może być zupełnie inne, często zależy też od osoby, psy wiedzą na co mogą sobie pozwolić z rożnymi osobami.
    • dziennik-niecodziennik Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 11:03
      cieżko oczekiwac że biorąc psa ze schroniska - czyli zwierze które juz troche przeszło i raczej lekkiego życia nie miało, a wiec na pewno jest straumatyzowane - bedzie sie mialo lekko i przyjemnie. osoba w kontakcie z rzeczywistością zdaje sobie z tego sprawe.
      • dziennik-niecodziennik Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 11:04
        i w oogle nie trybie tego tekstu o kagańcu materiałowym, bo metalowy to coś tam.
      • triss_merigold6 Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 11:05
        W takim razie nalezy te psy usypiać. Skoro nie nadają się do adopcji albo wymagają długich i kosztownych zabiegów wychowawczych, to lepiej uśpić niż trzymać latami w schronisku.
        • dziennik-niecodziennik Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 11:26
          nie, czemu? ludzie adoptujący psy często są nastawieni na kosztowne zabiegi wychowawcze.
          ja raczej pisze o naiwnosci autora artykułu, ktory liczył na to ze z psem z traumą postschroniskową nie bedzie calkiem żadnego problemu. te psy czesto wymagają - oprócz miłości oczywiscie - mocnej ręki, żelaznej konsekwencji i własnie terapii. ale nie jest to sprawa beznadziejna.
          • aqua48 Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 14:40
            Moja znajoma adoptowała pieska, średniej wielkości. Miała wcześniej wiele psów, dużych i mniejszych i sporo doświadczenia, ale ten adoptowany (śliczny) mimo prób układania i pomocy behawiorystki gryzł i rzucał się na ludzi bez ostrzeżenia. W końcu po kilku miesiącach walki musiała go oddać. Niestety, ale psy też mają problemy psychiczne, i obojętnie czy powstałe w wyniku traumy czy innych przyczyn uważam że takie psy należy jednak usypiać.
      • madzioreck Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 21:46
        dziennik-niecodziennik napisała:

        > cieżko oczekiwac że biorąc psa ze schroniska - czyli zwierze które juz troche p
        > rzeszło i raczej lekkiego życia nie miało, a wiec na pewno jest straumatyzowane
        > - bedzie sie mialo lekko i przyjemnie. osoba w kontakcie z rzeczywistością zda
        > je sobie z tego sprawe.

        Nie, wiesz, niezupełnie. Mnóstwo zwierzaków po strasznych przejściach jest nadal miłymi zwierzakami, kocha ludzi i nadal im ufa. Mnóstwo z tych zwierząt nie sprawia po adopcji problemów. Nie widzę "braku kontaktu z rzeczywistością" u osoby, która nie wzięła psa w ciemno, tylko próbowała współpracować z wolontariuszami. Człowiek ma prawo wierzyć, że osoba która powinna być kompetentna w danym temacie, dobrze doradzi i nie będzie kłamać i ściemniać. Mam prawo wierzyć, że jeśli idę do lekarza, to on wie co robi i odróżnia przeziębienie od grypy, mam prawo wierzyć, że jeśli wzywam fachowca do położenia dachu, to będę mieć dobry dach, i mam prawo wierzyć, że fundacja nie wciśnie osobie niedoświadczonej tak problemowego zwierzaka. Czasem się okazuje, ze to dupa, nie fachowiec, ale to jest wina pseudofachowca a nie ego człowieka, który został oszukany/został ofiarą czyjegoś braku wiedzy.
        • dziennik-niecodziennik Re: Adopcyjny coming out 08.12.16, 11:48
          no masz racje, zbyt jednostronnie napisałam.
          ale problem jest złożony, bo w sumie wolontariuszki tez nie musiały wiedziec jak pies po adopcji sie bedzie zachowywal. może on sie przy nich w ten sposób nie zachowywał nigdy. moze teraz tego swojgo pana chce bronic, dlatego szczeka i rzuca sie na inne psy? moze teraz doswiadcza tak silnych pozytywnych emocji, ze gryzie zeby je rozładowac - a wolontariuszki o tym nie wiedziały, bo przedtem pies nie miał pozytywnych stymulacji na tyle zeby zauwazyc reakcje?
          dalsza rodzina nasza adoptowała psa ze schroniska - wszystko fajnie, ale pies dostaje szału jak widzi cokolwiek puszystego. gryzie kapcie z futerkiem, puszyste szaliki, maskotki rwie w strzępy. wolontariuszki nie wiedzialy o tym bo w schronisku puszatych rzeszy nie było, a ze pogryzł raz koc - no to zadna niezwyklość.
          znajomy ma psa tez ze schroniska i nie ma opcji żeby go zostawic samego w domu, bo pies szczeka przez cały czas. literalnie cały, monotonnie, jak metronom - pozostaje sie cieszyc ze nie mieszkaja w bloku. w schronisku nie szczekał, bo nigdy nie był tak naprawde sam.
          znajomej suczka, tez ze schroniska, dostawała dzikiego szału (ze strachu, to było widac) na widok osoby w okularach. tez schronisko nie wiedziało, bo jakos sie nei złożyło zeby zauwazyc.

          > Mnóstwo zwierzaków po strasznych przejściach jest nadal miłymi zwierzakami, kocha ludzi i
          > nadal im ufa.

          nie mowie ze nie. ale czesto jednak jest z nimi wiecej problemów, i nikogo raczej to nie dziwi. to naturalne. i to, że takiemu psu trzeba poswiecic wiecej czasu i wysiłku, bo mu sie to po prostu nalezy jak miska zupy. że inaczej sie moze zachowywac z schronisku, a inaczej na swoich "śmieciach", i to moze nas zaskoczyc.
          po prostu trzeba pamietac, że MOZE byc trudniej. że MOZE być inaczej. że MOZE trzeba bedzie wiecej z siebie dac.
          • olinka20 Re: Adopcyjny coming out 08.12.16, 12:06
            Pies mojej teściowej ( nie schroniskowy) nienawidzi ludzi z siatami. I kulach. Na wózkach. A jak jest gruba baba o kuli z siatami to jest szał. Nie tylko schroniskowe psy mają swoje za uszami...
            • kaz_nodzieja Re: Adopcyjny coming out 08.12.16, 12:29
              Gruba baba z siatami...

              Heh...

              Stresuje biednego pieska durne babsko.
          • madzioreck Re: Adopcyjny coming out 08.12.16, 13:03
            Jasne, trzeba mieć świadomość, że "może być trudniej", jasne, że po zmianie warunków zwierzę może się zachowywać inaczej i coś tam się może ujawnić. Ale naprawdę rzadko się zdarza, żeby pies, który był ideałem w schronisku czy DT nagle po adopcji gryzł i atakował wszystkich wokół łącznie z właścicielem.
            Moi przyjaciele prowadzą stowarzyszenie pomocy zwierzakom, mają w tej chwili u siebie sporo psów. Część to ich psiaki, część mają na DT do adopcji, część to psy schroniskowe, z którymi pracują, żeby się do adopcji nadawały. Większość tych psów ma ciężką przeszłość, od takiego, który całe szczenięctwo przeżył przykuty do rury na strychu a potem był przerzucany z domu do domu, po takiego, który był odbierany interwencyjnie z łańcucha w takim stanie, ze na jego widok policjant się rozpłakał, choć niejedno już widział. Są psy z nieciekawych schronisk. Suczka z powybijanymi zębami, która dopiero teraz, po kilku latach u nich, zaczęła się otwierać na ludzi - była bardzo agresywna i oszalała ze strachu, od dawna nie jest, ale do niedawna, kiedy się do niej wyciągało rękę, kuliła się jakby miała zostać uderzona sad Ona może iść do nowego domu, ale nikt nie powie, że na pewno nie będzie problemów, bo nikt tego nie wie. U nich te psy żyją sobie w dużym stadzie, zostały doprowadzone do sympatyczności. Czasem jak przyjaciele potrzebują na dłużej wyjść albo pojechać na weekend, siedzę z tą (teraz) wesołą bandą. Teraz 1 duży pies boi się obcych, ale jak zaufa, to już jest przefajny. Jeden nie akceptuje innych samców, tylko suczki i to też jak nie są zbyt bojowo nastawione. Jest do adopcji, ale nie do domu z dziećmi. Jedna sunia wprawdzie absolutnie nie jest agresywna, w życiu nie zrobiła nikomu krzywdy, ale lubi postraszyć, np. jak ich wypuszczam na dwór, to szczeka wściekle, wszystkie zęby na wierzchu, wygląda jakby chciała rzucić mi się do gardła, ale jak podbiegnie, to zalizuje na śmierć a potem zaprasza do zabawy wink Nie wszystkie psy akceptuje. Wszystkie te zwierzaki są teraz fajne, nieagresywne, cieszą się jak ludzie odwiedzają, chcą się głaskać i bawić. Są też ułożone i reagują na komendy, nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem bandy kilkunastu sztuk. Ale ludzie, którzy się nimi opiekują i z nimi pracują, nie dadzą nikomu 100% gwarancji, że pies nie odchoruje całkowitej zmiany otoczenia, bo to by było nieuczciwe po prostu. Zdają sobie też sprawę z tego, że często zachowanie psa jest prostą konsekwencją zachowania właściciela, oni się na zwierzęcej psychice znają i potrafią z nimi postępować, przyszły domek najczęściej nie posiada szerokiej wiedzy na ten temat, więc i to może być źródłem ewentualnych problemów. Ale serio, serio, nie zdarzyło się, żeby pies idealny zmienił się po adopcji w gryzącą bestię.
    • szmytka1 Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 11:13
      Moja koleżanka, zresztą forumka z tego forum adoptowała psa tak jakby ze schroniska. Średniej wielkości, fajny taki kundelek. Na pierwszy rzut oka wszytko było ok, przyjazny ludziom. Niestety okazało się, że nie tolerował dzieci a były w domu przedszkolaki. Oddała psa z powrotem. Teraz ma psa z domu tymczasowego, nie ma z nim tego typu problemów.
    • echtom Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 11:14
      Oddałyśmy z żalem świnkę "miniaturową" - z hodowli - która okazała się bardzo agresywna. Z zasady jestem przeciwna takim zwrotom, ale w sytuacji konkretnego zagrożenia dla domowników zrobiłam wyjątek.
      • zuleyka.z.talgaru Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 19:42
        Ale morską? Czy normalnego warchlaka?
        • echtom Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 22:05
          Tego typu:

          mikroswinki.pl/wp-content/gallery/miot-arielka-knedel-2015/mikroswinka_ariel_miot_2_15.jpg
          Tylko że słodki prosiaczek wyrósł na 40-kilogramowego agresywnego knura, który gryzł po nogach do krwi i w którymś momencie trzeba było się poddać uncertain
          • zuleyka.z.talgaru Re: Adopcyjny coming out 08.12.16, 13:12
            Aaa warchlak smile

            Takie to mialam cale dziecinstwo u babci na wsi. Rosly do uboju smile
    • mozambique Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 11:15
      czyżby aluzja do dr SUmińskiej ?
      ta kretynka od wielu lat wszystkim bez umiaru zacheca do adopcji duzych , starych psów ze schroniska, najpeij od razu kilku , bo to bardzo dobrze robi na psychike dzieci w domu sad
      • kaz_nodzieja Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 20:40
        Niech zgadnę, bezdzietna stara panna?
        • olinka20 Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 22:52
          Pudło.
          • kaz_nodzieja Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 23:44
            Ale stare?
            • olinka20 Re: Adopcyjny coming out 08.12.16, 09:13
              Sprawdz sobie trollu, google nie boli.
            • mozambique Re: Adopcyjny coming out 08.12.16, 10:33
              ma 59 lat
    • black_halo Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 11:18
      Ciotka mojego faceta przygarnela slodkiego Westie, ktorego poprzednia rodzina oddala do schroniska. Po tygodniu okazalo sie, ze pies gryzie i bywa agresywny bo poprzednia rodzina wcale psa nie oddala tylko pies zostal jej odebrany za znecanie sie. Jako, ze innych wydatkow nie miala to zainwestowala w psiego psychologa jakies kosmiczne pieniadze ale to pomoglo tylko troche.
      • tully.makker Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 22:15
        Tez mam Westie po przejsciach przygarnieta przez Fundacje... Alkurat nie jest agresywna, ale sa z nia rozne inne problemy. Tyle, ze ja wiedzialam, majac juz wttedy psa po ptrzejsciach, ze schroniska, ze taki pies bedzie zwierzakiem specjalnej troski i bylam na to mentalnie przygotowana. Kocham ja bardzo, chociaz zdaje sobie sprawe, ze ona wciaz uczy sie, jak byc normalnym psem (jest u nas od 8 lat) i ze do konca normalna nigdy nie bedzie.
        Ale, Westy to sa teriery, a nie sliczne zabaweczki i trezba sie z tym liczyc wybierajac te rase. Czy to z hodowli, czy z fundacji.
    • vaikiria Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 11:45
      Jestem miłośniczką psów i ten teskt niczego w moje życie nie wnosi. Trzeba być skrajnie naiwnym, żeby nie wiedzieć, że takie sytuacje się zdarzają.
    • ardzuna Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 19:18
      Ja niestety widziałam zdjęcie tego psa, jest bardzo atrakcyjny (w powszechnym mniemaniu, mnie się nie podoba). Jak jeszcze czytam, że pańcio czekał na piesia 3 miesiące, bo ze zdjęcia "się zakochał", to mam bardzo niemiłe myśli. Bo jak się chce mieć ukochanego towarzysza to idzie się do fundacji i prosi o wybranie najfajniejszego psa, a jak się jest snobem i estetą, to się wybiera najfajniejsze zdjęcie psa. Tylko ze z realnym psem potrafią być problemy, na których pokonywanie dom marzący o fajnym zdjęciu psa jest najczęściej niegotowy, choc solennie zapewnia fundacje, że będzie je rozwiązywał i będzie psa wychowywać.

      Klasyka gatunku. Po prostu bardzo źle wybrany dom dla "ładnego" psa. Ponieważ takie domy obiecują cuda wianki jeśli chodzi o doświadczenie i pracę ze zwierzakiem, to nie wzruszyła mnie zupełnie historia tego pana i chętnie posłuchałabym co mają do powiedzenia na jego temat panie z fundacji. Myślę, że mają sobie bardzo za złe głupi wybór adoptującego.
      • ardzuna Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 19:19
        I nie do końca też wierzę że nie został uprzedzony co do problemów z psem. Takie domu potrafią naprawdę strasznie kłamać byle tylko dostać wymarzonego ze zdjęcia pieseczka.
        • kaz_nodzieja Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 21:00
          Ależ oczywiście. Ci podli właściciele zawsze kłamią. Broń Boże Pańcie z fundacji czy ze schroniska. Gdyby nie to, że ojcu wepchnęli jako 8-letniego psa 13-latka (podobnie znajomej) może bym i uwierzył. Za drugim razem (pierwszy pies co nie dziwne wyciągnął kopyta po roku od adopcji, taki był stary) też mu wepchnęli starsze o kilka lat (w stosunku do tego co mówili) zwierzę.
          Tak, zaraz mi powiesz, że ciężko określić wiek psa w przybliżeniu do 5 lat... Albo że pies był młodszy, tylko ojciec tak go zmaltretował, że w ciągu miesiąca od adopcji u weterynarza "zyskał" dodatkowe 5 lat. Taki tam drobiazg. Ludzkie uczucia się nie liczą, niech zdycha szybko w domu, a właściciel cierpi. Młodszego psa się zachciało kanalii, by chciał się nim chodź kilka lat nacieszyć...
          Facet z artykułu jest podły bo prawdę napisał.
          • ardzuna Re: Adopcyjny coming out 08.12.16, 00:09
            Nie znam się na psach. Pomyłka co do wieku kota, nawet o kilka lat, jest bardzo prosta do zrobienia.

            Rozliczanie wieku przygarnianych zwierząt jakoś mnie zawsze denerwuje. Przeważnie ludziom daje się wytłumaczyć, żeby tego nie robili, trzeba tylko porozmawiać. Ciekawe, ile lat ma twój tata? Serio młode psy są do niego akurat tak dopasowane wiekiem? Wątpię. A chciałby żeby go nikt nie odebrał ze szpitala, bo jest za stary? Też wątpię.

            Wątpię, czy facet z artykułu pisał prawdę. Mam złą opinię (wyrobioną na podstawie faktów) na temat osób zakochujących się w zwierzaczkach z obrazka i czekających na nie miesiącami. Ta opowieść mi śmierdzi.
            • kaz_nodzieja Re: Adopcyjny coming out 08.12.16, 07:57
              Ojciec nie chciał mieć szczeniaka tylko właśnie starszego psa. Starszego czyli około 7-8 lat, by się nim jednak nacieszyć jeszcze jakieś kilka lat. Takie psy też są i nie są pierwszej młodości, ale jednak zwykle jeszcze kilka lat mają by obydwie strony mogły się sobą nacieszyć, w domu.
              Ale nie 13 lat. Średnia wieku psa to jakieś 15 lat. Gdyby chciał zwierzę, które ma być z nim 1-2 lata wybrałby chomika. Ludzie przywiązują się do zwierząt i zwykle chcą się nimi trochę nacieszyć dłużej niż krócej.
              Dodam tylko, że ze względu na ładny wygląd nigdy nie wybierał. I jeden i drugi był zwykły kundel, średniej wielkości, absolutnie ciężko było powiedzieć, że ładne.
              Czy to karygodne, że ludzie przywiązują się do zwierząt i chcieliby się nimi nacieszyć choć kilka lat? Jakie szanse na przeżycie więcej niż 1-2 lat ma 13 lat pies po schronisku? Szanuje się dwoje stron. Stronę przyszłego właściciela też. Bo on też ma uczucia, a nawet może mieć pewne wymagania (i nie o wygląd chodzi) i nie jest to godne potępienia, że ktoś ma wymagania co do psa ze schroniska (poza durnymi typu ma pasować do koloru kanapy i najlepiej nie szczekać).
              Wszyscy mamy jakieś wymagania. Co do partnera, dziecka, wyboru restauracji na kolację. Czemu akurat wymagania miałyby być zawieszone odnośnie psów?
              • lauren6 Re: Adopcyjny coming out 08.12.16, 10:49
                Poza tym stary pies to są olbrzymie wydatki i obciążająca opieka.
                Moja znajoma miała dużego psa, któremu na stare lata siadł kręgosłup. I tym sposobem ona, drobna kobieta, kilka razy dziennie znosiła z 3 piętra i potem wnosiła dużego psa po to by mógł wyjść na spacer. Dzień w dzień.
                Jeśli przeżyło się z psem kilka lat i traktuje się go jak członka rodziny taka opieka jest zrozumiała. Ale poświęcać się tak dla obcego psa, z którym nie ma się zbudowanej więzi? To jest już sport ekstremalny i nie ma co się dziwić, że mało kto ma pieniądze, czas i chęci na podporządkowanie swojego życia obcemu, schorowanemu psu.
                • olinka20 Re: Adopcyjny coming out 08.12.16, 10:52
                  Ale chyba jak znajoma brała starego, DUZEGO psa to liczyła się z tym, ze pies prędzej czy pozniej moze miec chory kręgosłup itp?
                  Dlatego ja mam małego psa, podobają mi się duze, dorodne psy, ale wiem, ze to nie dla mnie. moj wazy koło 8 kg, na upartego wemę go pod pachę bez problemu.
                  • lauren6 Re: Adopcyjny coming out 08.12.16, 18:40
                    Wiesz, że psy żyją 10-15 lat? Wiesz, że w ciągu tego czasu twoje życie może się odwrócić o 180 stopni, a ty z domu z ogródkiem wylądujesz w kawalerce na poddaszu. A pies zostaje z tobą.
                    • olinka20 Re: Adopcyjny coming out 08.12.16, 18:59
                      Dlatego własnie mam mikrego pieska, jak wyzej napisałam.
                    • kaz_nodzieja Re: Adopcyjny coming out 08.12.16, 19:09
                      To wybierze kawalerkę w suterenie.
                    • olinka20 Re: Adopcyjny coming out 08.12.16, 19:13
                      Ba, powiem ci ze rasa, którą wybrałam potrafi dociągnąc nawet 20tki....
                • slonko1335 Re: Adopcyjny coming out 08.12.16, 11:15
                  No sorki ale rozważając wzięcie psa do domu mimo tego, że uwielbiam psie cielaki zdecydowaliśmy sie na psa którego mogę bez problemu wnieść i znieśc z naszego 3 piętra, bo jednak nie zakładamy, że się nie zestarzeje nigdy...
                • triss_merigold6 Re: Adopcyjny coming out 08.12.16, 12:47
                  Ja w takiej sytuacji zdecydowałam się na uśpienie psa. Wprawdzie jeszcze schodził po schodach, ale coraz gorzej, zaczynał się ślizgać, tracić równowagę i wizja, że pies ważący 50 kg przewróci się gdzieś na spacerze i nie wstanie, była upiorna. Nie podniosłabym go, o noszeniu nawet nie wspominając.
              • ardzuna Re: Adopcyjny coming out 08.12.16, 18:32
                kaz_nodzieja napisał(a):

                > Ojciec nie chciał mieć szczeniaka tylko właśnie starszego psa. Starszego czyli
                > około 7-8 lat, by się nim jednak nacieszyć jeszcze jakieś kilka lat. Takie psy
                > też są i nie są pierwszej młodości, ale jednak zwykle jeszcze kilka lat mają by
                > obydwie strony mogły się sobą nacieszyć, w domu.
                > Ale nie 13 lat.

                A skąd wiadomo, że ten pies miał akurat 13 lat? Ocena wieku jest kwestią uznaniową, są pewne znaki, ale dalej jest to tylko szacunek. Tak jak mówiłam, nie znam się na psa, ale u kotów pomylić się o pare lat w ocenie wieku spokojnie można. I nie wiadomo czy się myli ten, co daje więcej czy ten co daje mniej lat.
                • kaz_nodzieja Re: Adopcyjny coming out 08.12.16, 19:08
                  Pewnie się weterynarzowi uwidziało, że pies ma 13 lat. Nie można ufać weterynarzom, co innego pracownik schroniska, ten wie lepiej.
                  • mama303 Re: Adopcyjny coming out 08.12.16, 19:48
                    kaz_nodzieja napisał(a):

                    > Pewnie się weterynarzowi uwidziało, że pies ma 13 lat. Nie można ufać weterynar
                    > zom, co innego pracownik schroniska, ten wie lepiej.

                    w schroniskach tez sa weterynarze. Wiek psa określa się szacunkowo a duże psy żyją generalnie krócej.
    • mama303 Re: Adopcyjny coming out 07.12.16, 20:56
      co za głupi tekst. Nikt nie ma gwarancji jaki będzie jego pies /ze schroniska, fundacji czy hodowli/ To jak z adopcją dziecka.Nie każda jest usłana różami.
      Natomist ogromna wiekszośc psów dobrze i własciwie traktowanych odpłaca miłoscia do człowieka. Psa łatwiej ułozyć niz wychowac człowieka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka