Dodaj do ulubionych

Proszę o tlen

07.12.16, 11:45

Potrzebuję tlenu. I nauki oddychania chyba też.
Potrzebuję Waszych historii. Szukam twardych dowodów na to, że da się żyć po tym, jak usłyszało się: odchodzę.
Usłyszałam: odchodzę. Krótkie, bezdyskusyjne. Nagłe, bo nie było kłótni, zdrady, innego ani innej.
Po ponad 20 latach bycia razem, dwójce dzieci już dorosłych w dorobku i ciężkiego toru z przeszkodami, przez który przebrnęliśmy – wydawałoby się – zwycięsko. Partnerzy i przyjaciele, którzy przeszli razem wiele, miel podobne pasje, priorytety i nawet śmieszyły ich te same rzeczy. Nie idealne, nie różowe, ale dobre życie.
Z jego strony nie ma ochoty do rozmowy, do negocjacji, że to tak brutalnie nazwę. Więc szansa, że się jeszcze poukłada, jest nikła. Blada, jak ja, którą widzę w lustrze po nieprzespanej nocy w pustym domu.
Dlatego napiszcie mi, że da się, że można z tego wyjść. Nie z kryzysu, z końca związku, ale z tego poczucia, że jest tylko wielkie nic.
Jak się poskładałyście do kupy?
Jak powiedziałyście rodzinie, znajomym? Dzieciom…
Czy można się posklejać? Jak to długo trwa?
Czy można z tego wyjść inaczej, niż robiąc listę jego złych cech, żeby sobie zracjonalizować, że jednak dobrze się stało, mimo wszystko?

W moim przypadku finansowe i ekonomiczne aspekty nie stanowią problemu. Jestem niezależna, mam mieszkanie, mam oszczędności, pracę.
Nie wiem, kiedy się spotkamy, ale wiem, że nie będę krzyczeć, rozpaczać, rwać szat czy szantażować, bo nie chcę i nie umiem taka być. Może powinnam?
Teraz nie mam siły o tym myśleć.
Skupiam się na wdech-wydech, utrzymaniu prostej postawy, stawianiu nogi za nogą i powstrzymaniu się od zaspokojenia jedynej w tej chwili potrzeby: niebycia. Nakrycia się kocem, zasłonięcia rolet, nie mówienia niczego do nikogo. Zapadnięcia się.
Jak się wydostałyście z tej zapadliny na powierzchnię?
Proszę, muszę to usłyszeć.

B



Obserwuj wątek
    • nisar Re: Proszę o tlen 07.12.16, 11:53
      Człowiek potrafi podnieść się po wszystkim, nawet po śmierci własnego dziecka. Wstaniesz i ty. Wcale nie słabsza, przeciwnie - lepsza, mądrzejsza, silniejsza. Życie nie dało Ci wyboru, więc po prostu musisz przetrwać.
      Jedno pamiętaj: masz prawo do żałoby - masz prawo krzyczeć, płakać, wyłączyć się, złorzeczyć światu i losowi. Daj sobie to prawo.
      I jeszcze jedno: z doświadczenia wiem, że w chwilach gdy świat się wali, lepiej rozmawiać z obcymi, niż bliskimi. Oni nie przypominają niczego z poprzedniego życia.
      Przytulam. Za miesiąc będzie łatwiej, przysięgam.
      • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 12:08
        Nisar, dziękuję
        Że się da przetrwać, wiem. I może właśnie o to chodzi? O to, że już tak wiele razy musiałam przeżyć, dźwignąć i dać radę, przetrwać i żyć dalej. Mam wrażenie, że już nie ma we mnie miejsca na kolejne „przetrwaj to, wstań i idź dalej”.
        Nie śmierć dziecka wprawdzie musiałam udźwignąć, ale jego długą, ciężką chorobę, która zostawiła wielkie zgliszcza. W nim, we mnie, w naszej rodzinie. I parę innych, równie dotkliwych „kuksańców” od losu, które dostałam w darze. Chyba już mi się nie mieści.
        Nie, żebym wierzyła w jakąś sprawiedliwość i że każdemu według zasług czy te rzeczy. Ale gdzieś we mnie coś krzyczy: nie zasłużyłaś.
        Nie mam kompleksów, nie mam potrzeby wiecznego dowartościowania czy poczucia bycia ofiarą. Jestem na to za silna, za samodzielna, za mądra. A zarazem nie umiem sobie dać rady z poczuciem tej straty, tego końca.
        Jakkolwiek bym tego nie racjonalizowała, nie widzę siebie za dzień, za tydzień, za miesiąc czy za rok. To nawet nie tak, że nie ma mostu. Nie ma nawet drugiego brzegu.
        • lellapolella Re: Proszę o tlen 07.12.16, 12:41
          "Jakkolwiek bym tego nie racjonalizowała, nie widzę siebie za dzień, za tydzień, za miesiąc czy za rok."

          Może się nie widzisz, bo to będziesz już inna Ty? Wcale nie gorsza, słabsza ale właśnie inna?
          Przytulam.
    • cosmetic.wipes Re: Proszę o tlen 07.12.16, 12:19
      Nie mogę cię wesprzeć, bo akurat tego rodzaju doświadczeń nie mam, ale zastanawiam się czy na ten najbardziej dramatyczny czas, kiedy masz wręcz fizyczne objawy niemocy nie przydałałaby ci się farmakoterapia. Na chwilę, żeby móc złapać ten oddech i zacząć sie składać od nowa.
      • triss_merigold6 Re: Proszę o tlen 07.12.16, 12:48
        Popieram. Niekoniecznie nawet antydepresanty tylko leki stabilizujące nastrój i umożliwiające wytłumienie emocji.
      • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 13:33
        Myślałam o lekach. Ale się boję. Czego? Poczucia utraty kontroli najbardziej. To teraz poza smutkiem i odrętwieniem chyba najbardziej dominujące uczucie. Że niczego nie kontroluję, że mam na nic wpływu, że coś tak ważnego wydarzyło się bez mojego udziału.
        Trochę trudno mi to wyjaśnić, bo wynika to z mojego charakteru, historii życia i innych uwarunkowań, ale sięgnięcie po leki wydaje mi się rodzajem porażki. Racjonalnie – wiem, że to rozsądna decyzja. Ale to nie rozum w tej chwili ma decydujące zdanie, więc dlatego jakiekolwiek farmaceutyki są dla mnie synonimem: nie dajesz rady; ktoś musi Ci pomóc. A ja zawsze dawałam radę, naprawdę zawsze, w najciemniejszym mroku, w najczarniejszej dupie - sama. I nigdy niczego nie brałam. Moja siła i odporność na ciosy rosła także dzięki temu, że byłam samowystarczalna. Nie pomagali ani rodzice, ani przyjaciele, bo na rodzinę nie mogę liczyć, a z przyjaciółmi dzielę się tylko tym, co im nie przysporzy zmartwień.
        Jestem chyba w tej za słaba, żeby być silniejsza od samej siebie.
        • cosmetic.wipes Re: Proszę o tlen 07.12.16, 13:46
          > farmaceutyki są dla mnie synonimem: ni
          > e dajesz rady; ktoś musi Ci pomóc. A ja zawsze dawałam radę, naprawdę zawsze, w
          > najciemniejszym mroku, w najczarniejszej dupie - sama.

          Nie znam cię, ale sądząc po stylu w jakim piszesz oraz twojej umiejętnosci dokonania autoanalizy wnioskuję, że jesteś inteligentną babką. I jako taka doskonale zdajesz sobie sprawę, że powyższy cytat to bzdura, która w dodatku cię w jakiś tam sposób ogranicza i obciąża.

          Aktualnie, w sytuacji kiedy jesteś jedną wielką emocją to własnie racjonalizm i rozsądek są w stanie utrzymać twój kontakt z rzeczywistoscią. Krótkoterminowe branie leków nie zrobi z ciebie zombie, za to pozwoli ci zebrać ci siły i włączyć myslenie. Bo na razie wyłącznie czujesz, a to nie pomaga.

          > Ra
          > cjonalnie – wiem, że to rozsądna decyzja

          I tego się trzymaj, bo racjonalizm jest obiektywny.
          • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 14:22
            To nie moje credo, ale moja historia. I tak, wiem, że to nie jest metoda, a na pewno nie jedyna. Ja po prostu często nie miałam innego wyjścia niż radzić sobie samodzielnie. Uświadomienie sobie, że można prosić o pomoc i jak z niej korzystać to trudna nauka. Choćby ta pomoc miała formę blistra.

            Ale wydaje się, że w najbliższym czasie będę się musiała sporo nauczyć.
            Dzięki, cosmetic.wipes.
            • aggy80 Re: Proszę o tlen 07.12.16, 20:46
              Moze idz w sport, zeby endorfiny sie wydzielaly
        • d.o.s.i.a Re: Proszę o tlen 07.12.16, 16:10
          >>>. Trochę trudno mi to wyjaśnić, bo wynika to z mojego charakteru, historii życia i innych uwarunkowań, ale sięgnięcie po leki wydaje mi się rodzajem porażki.

          No to sie mecz, widac lubisz.
          • ola_dom Re: Proszę o tlen 07.12.16, 16:15
            d.o.s.i.a napisała:

            > No to sie mecz, widac lubisz.

            Daruj sobie, naprawdę.
            Naprawdę nie trzeba nic pisać, nawet jak się sobie coś pomyśli.
            • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 20:03

              ola_dom, nie szkodzi, mnie to nie robi, naprawdę
              widać to najlepsze, na co dosię stać
              niewiele to wprawdzie, ale nie każdy ma dar empatii, elokwencji i doświadczenia na tyle cenne, żeby się nimi móc dzielić
        • senin1 Re: Proszę o tlen 08.12.16, 10:52

          " najbardziej dominujące uczucie. Że niczego nie kontroluję, że mam na nic wpływu, że coś tak ważnego wydarzyło się bez mojego udziału."

          z Twoim nickiem to powinno byc zupelnie oczywiste, ze niczego nie kontrolujesz (Nawet nie probuj, zaufaj "losowi" czy czemu tam)

          moze wlasnie o uswiadomienie I zaakceptowanie tego stanu chodzi ...bulhakowa" ?

          everything happens for a reason, tak mowia I maja racje, ja tez tam bylam, I wiem jak jest ciezko

          ale odnies sie do swojego mistrza... dobrze jest czasem uswiadomic sobie, ze tak naprawde niewiele mozemy kontrolowac
          • senin1 Re: Proszę o tlen 08.12.16, 11:03
            I jeszcze jedno - jedyco mozesz kontrolowac to The mysli/myslenie o tym, co sie dzieje

            czyli mozesz pomyslec, ze jest to jakas lekcja dla ciebie, albo wybrac ersje ze to katastrofa ... the choice is yours


            PS. nie, nie jestem cyniczna I przemadrzala to po prostu tak dziala, kiedy ma kontroli,to jej nie ma, jedyne co mozesz zroc to zaczac o tym inaczej myslec = detachment jest do tego potrzebny, niestety

            w tym momencie bedzie ci sie trudno na to zdobyc, ale ... po jakims czasie sie uda, zapewne
            • senin1 Re: Proszę o tlen 08.12.16, 11:08
              na Boga, sie dzieje z moja kwiaura! przepraszam za ten mess
          • bulhakova Re: Proszę o tlen 08.12.16, 11:59
            > ale odnies sie do swojego mistrza... dobrze jest czasem uswiadomic sobie, ze tak naprawde
            > niewiele mozemy kontrolowac

            "Wszystko będzie, jak być powinno, tak już jest urządzony świat".
            To Woland, z Mistrza i Małgorzaty

            W tym zdaniu jest zarazem bezsiła i nadzieja.
    • alpepe Re: Proszę o tlen 07.12.16, 12:22
      Ja godzinami słuchałam Myslovitz, szczególnie Chciałbym umrzeć z miłości... I wyobraziłam sobie, że on umarł, bo tylko wtedy mniej cierpiałam.
      Przytulam.
      • nathasha Re: Proszę o tlen 07.12.16, 19:48
        Uwielbiam te piosenke. Ja z kolei sluchalam there there radiohead i mocno pomagala mi modlitwa, no ale to juz jest jednak bardzo indywidualne.
    • gama2003 Re: Proszę o tlen 07.12.16, 12:57
      Przytulam. I tak - nie zasłużyłaś !
      Teraz jesteś w szoku, pewnie odrealniona i bez gruntu po nogami. Kiedy przyjdzie płacz, wykorzystaj go i rycz, ile się da. Kiedy przyjdzie wściekłość, nie bądź kulturalna, nie ułatwiaj draniowi życia swoją klasą. Rzucaj sobie talerzami za tymi swoimi żaluzjami.
      Odszedł, ok, bywa, ale to - że znienacka, po prostu, olewając Cię jako człowieka, z którym się rozmawia, nawet zmiękcza twarde lądowanie, po prostu, po ludzku, z szacunkiem po wspólnych latach żegna, rzeczowo rozmawiając, nawet przepraszając - to jest cholerne świństwo. Planował, podejmował decyzję, nie odchodził w próżnię - udając starą normalność....
      Nie bądź dzielna, ktoś Cię skrzywdził, olał i odszedł jak tchórz. Bądź egoistką, egocentryczką - to TOBIE ma być dobrze, wygodnie - nie jemu. Jemu masz prawo życzyć jak najgorzej. Nie dlatego, że przestał kochać, dlatego - że Cię olał, zostawił bez słowa, jak obcą osobę.
      A czas Ci pomoże, przyjdzie taka chwile, że myśl o nieoglądaniu pana będzie słodka. Zobaczysz !
      • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 13:50
        Gama, właśnie to „znienacka” chyba najbardziej przygniotło mnie do ziemi.
        Znam go prawie ćwierć wieku. Wiem, że potrafi być tak samo otwarty, jak i nieprzystępny. Tak samo czuły, jak bywa bezwzględny. Nie dyskutuje o emocjach, nie rozbiera na czynniki pierwsze uczuć. Bo wiem, że gdyby to robił, najpierw musiałby zacząć od tych pierwszych, a tam jest przemoc, samobójstwo, alkoholizm, skrajna bieda i temu podobne atrakcje dzieciństwa i młodości. Wszystko to wiem, co nie znaczy, że wrzucam to na listę usprawiedliwień. Nie on tu jest teraz ważny, tylko ja. Ale na razie wciąż jest tak, że ja jestem ważna z nim.
        I właśnie tak, jak piszesz – to jest najcięższe. To mi zapiera dech najbardziej. Że nie powiedział: słuchaj, musimy o czymś pogadać. Nawet że nie poczekał „na po świętach”. Że nie dał mi dojść do głosu, nie podzielił tego na kroki, choćby i tak ostatnim z nich miało być rozstanie.
        • cosmetic.wipes Re: Proszę o tlen 07.12.16, 13:57
          > . Że nie powiedział: słuchaj, musimy o czymś pogadać. Nawet że nie poczekał „na
          > po świętach”. Że nie dał mi dojść do głosu, nie podzielił tego na kroki, choćb
          > y i tak ostatnim z nich miało być rozstanie.

          Jako osoba patrząca z boku myslę sobie, że paradoksalnie może to być dla ciebie lepsze. Oszczędził ci długiej agonii, bezsensownego łapania każdego słowa dającego złudną nadzieję, wielomiesięcznej szarpaniny z nim i ze sobą. To było szybkie cięcie, owszem szokujące i cholernie bolesne, ale jednoznaczne i czysto zamykające rozdział z życia.
          • triss_merigold6 Re: Proszę o tlen 07.12.16, 14:00
            O toto.
            Poza tym, niesłychanie trudno żyć z osobą, która nie prosi o pomoc, nie oczekuje pomocy nigdy, jest samodzielna, samowystarczalna, niezależna, zawsze sobie radzi i nigdy nie bierze (cytat z autorki).
            Może małżonek odszedł do kobiety, która przynajmniej stwarza iluzję, że go potrzebuje.
            • gama2003 Re: Proszę o tlen 07.12.16, 14:27
              I tak mordował się z tą żelazną damą ćwierć wieku ? Psinco prawda. Było mu dobrze, na tyle, że nie poczuwa się do niczego - bo ona sobie poradzi. Uciekł do nowej, NOWEJ, tajemniczej, bo niepoznanej jeszcze.
              Zresztą nie rzecz w tym, że poszedł, ale jak to zrobił. A autorka to raczej nie typ omdlewający i żebrzący o uczucie. Od dostała obuchem w twarz, gotową decyzją, której się nie spodziewała.
              Może ten facet to typ, który boi się ,, trudnych uczuć,,, może i ma traumę z dzieciństwa. Ale nic nie usprawiedliwia odtrącenia kopniakiem na bok towarzyszki życia. Gnojek i tyle.
              Macie rację, że paradoksalnie pokaz klasy uciekiniera może pomóc. Może dziewczyna szybciej poczuje obrzydzenie do tchórza, który trwał do końca w iluzji zgodnej rodzinki, bo olał konfrontację.
              Do autorki - poznałaś prawdziwą twarz męża, tak skończył Wasz związek, jakim jest człowiekiem. Życzę Ci z całego serca szybkiego uczucia - ,, nie jest wart mojego splunięcia,,. Bo Ty go kochasz, jesteś w szoku, bo nie dociera do Ciebie, że finalnie okazał.się kanalią. A kanalii należy się brzydzić.
              • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 14:51
                gama2003 napisała:

                > I tak mordował się z tą żelazną damą ćwierć wieku ? Psinco prawda. Było mu dobr
                > ze, na tyle, że nie poczuwa się do niczego - bo ona sobie poradzi.

                Bycie silną, niezależną, mądrą, pracowitą i świadomą siebie kobietą nie wyklucza czułej, wspierającej, empatycznej, kochającej i potrzebującej kochania kobiety. Jesteśmy wszystkie za mądre na takie generalizowanie. Nawet ja, z moim zrytym obecnie poczuciem własnej wartości wiem, że to zwykły bulszit. Gama, masz rację.

                A jakbym była mniej „żelazna” to już by nie można mnie było zostawić w takim stylu? A jak bardziej zależna, mniej inteligentna, mniej ogarniająca, mniej zarabiająca to by miał litość i mnie nie zaskoczył?
                Ja nie szukam usprawiedliwienia dla siebie czy dla niego. Ja chcę waszej siły, mądrości, doświadczeń. I dostaję, nie zawiodłam się.
                I pewnie nigdy nie będę myślała, że „nie jest wart splunięcia” czy że jest kanalią, bo choć jestem twarda, nieustępliwa i potrafię odgryźć łeb komuś, kto chce skrzywdzić mnie i moją rodzinę, to nie jest to moja bajka i nie jest mi potrzebne takie myślenie, nawet o człowieku, który mnie w tej chwili tak bardzo krzywdzi. Obojętność. Tego mi możesz życzyć, Gamo.
                • gama2003 Re: Proszę o tlen 07.12.16, 16:07
                  Obojętność pewnie przychodzi ostatnia.
                  Faza nienawiści szybciej.
                  Ale tak, życzę Ci obojętności, bo wtedy pan już żadnym słowem, czy zachowaniem, nie wywoła przykrych emocji. Zostanie olany.
                  I nie szukaj winy w sobie, że za mało przytulałaś, czy patrzyłaś w oczka. Byłaś uczciwa - byłaś. Pan reklamacji nie zgłaszał, zachowania nie zmienił, sygnałów nie dawał, że nieszczęśliwy.
                  Poszedł w ciortu.
            • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 14:32

              Tanie wino jest dobre, bo jest tanie.
              A uproszczenia bywają fajne, bo tak ładnie upraszczają nieproste sprawy.

              triss, nie mam żalu o tę ocenę, choć nie masz pełnego obrazu
              Jestem na etapie szukania winy w sobie, więc się wpisałaś




              • triss_merigold6 Re: Proszę o tlen 07.12.16, 14:35
                W takim razie zadbaj o siebie. Dzieci są dorosłe, Twoi i jeszcze męża rodzice również więc niech sobie samodzielnie poradzą z wiadomością, a Ty spróbuj zatroszczyć się o swoje i tylko swoje samopoczucie.
                I uważam, że doraźna pomoc farmakologiczna przyniosłaby Ci ulgę.
                • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 14:55


                  Skoro poprosiłam Was o pomoc, to powinnam ją przyjąć.
                  Więc zapytam: jak? Co?

                  Jak mam się zabrać za to?
                  Dostanę w aptece?
                  Muszę pójść do lekarza domowego?

                  Chcę zacząć spać i przestać wymiotować.
                  Jeśli coś z apteki ma mi w tym pomóc, to chyba muszę to zaakceptować.
                  • triss_merigold6 Re: Proszę o tlen 07.12.16, 14:58
                    OMG, idziesz do psychiatry na NFZ, niepotrzebne Ci skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu.
                    Doraźnie w domu na szybko jakieś mieszanki ziołowe z melisą, ale potem nie wolno mieszać antydepresantów z ziołami. Na kołatania serca - validol.
                    • ola_dom Re: Proszę o tlen 07.12.16, 15:25
                      triss_merigold6 napisała:

                      > OMG, idziesz do psychiatry na NFZ, niepotrzebne Ci skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu.

                      Zdaje się, że i lekarz pierwszego kontaktu wypisze receptę na uspokajacz.

                      Myślę, że to ważne, bo chyba łatwiej się wybrać do internisty niż do psychiatry, a teraz to jest ważne, bo trudno w takim stanie robić cokolwiek.
                      Więc - do lekarza, jakiegokolwiek, który może wypisać receptę. Na cokolwiek, co pomoże w pierwszym momencie. Żebyś mogła spać i zaczęła oddychać.

                      I pamiętaj, że to nie na zawsze.
                      To jak kule przy złamanej nodze - nikt nie chce chodzić o kulach, ale jak połamie nogi, to głupio, żeby chodził bez nich - do czasu, aż znów zacznie chodzić o własnych siłach - wtedy kule niepotrzebne i można wywalić. Tak jak leki.
                      • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 15:38
                        ola_dom napisała:


                        > Zdaje się, że i lekarz pierwszego kontaktu wypisze receptę na uspokajacz.
                        >
                        > Myślę, że to ważne, bo chyba łatwiej się wybrać do internisty niż do psychiatry
                        > , a teraz to jest ważne, bo trudno w takim stanie robić cokolwiek.

                        Mam "pod ręką" lekarza, który zwykle wypisuje to, o co poproszę. Ale muszę poprosić o konkret, najlepiej. Czyli o co?


                        > I pamiętaj, że to nie na zawsze.
                        > To jak kule przy złamanej nodze - nikt nie chce chodzić o kulach, ale jak połam
                        > ie nogi, to głupio, żeby chodził bez nich - do czasu, aż znów zacznie chodzić o
                        > własnych siłach - wtedy kule niepotrzebne i można wywalić. Tak jak leki.

                        Mądre i prawdziwe.
                        dzięki
                        • triss_merigold6 Re: Proszę o tlen 07.12.16, 15:41
                          Tak to nie ma, nikt rozsądny nie powie Ci o tak, bez wywiadu lekarskiego, co mogłabyś przyjmować.
                          • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 15:47


                            Ok, nie znam się. Myślałam, że to jakiś "klasyk", coś uniwersalnego.
                        • ola_dom Re: Proszę o tlen 07.12.16, 15:46
                          bulhakova napisał(a):

                          > muszę poprosić o konkret, najlepiej. Czyli o co?

                          Tu nie pomogę.
                          Na niespanie ostatnio "na zaś" dostałam hydroxyzinę. Ale nie zdążyłam wypróbować, więc nie umiem powiedzieć, czy i jak działa. Miała pomagać zasnąć, a nie mogłam spać z nerwów i myślenicy.

                          Może powiedz krótko, że z nerwów nie jesz i nie śpisz, że masz gonitwę myśli, że serce gniecie, dławi (i co Ci najbardziej dolega) - lekarz powinien wiedzieć, co przepisać. To będą raczej zwykłe leki, nie jakieś zaawansowane, więc "zwykły" lekarz powinien sobie poradzić.
                          • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 15:49


                            Ok, dziękuję za instrukcję.
                            Nie mam doświadczenia, o co się prosi w takich sytuacjach.
                            • kama265 Re: Proszę o tlen 08.12.16, 10:00
                              hydroksyzyna jest lekiem starej generacji i uzależniającym. nie pytaj na forum, co wziąć, niech Ci lekarz przepisze. Idź do psychiatry, naprawdę naprawdę, byłam w takiej sytuacji, jak Ty, idź do psychiatry, złapiesz oddech, będzie lżej, nie musisz tak się męczyć
                              • bulhakova Re: Proszę o tlen 08.12.16, 10:53

                                "Idź do psychiatry" wydaje się być na dzień dzisiejszy wyzwaniem ponad moje siły.
                                Trzeba go znaleźć, zadzwonić, umówić się na termin, pójść.
                                A potem trzeba coś powiedzieć do żywego człowieka, który zapyta: z czym pani przychodzi?

                                A ja mam na razie problem ze zmotywowaniem się do najprostszych czynności. Znalezienia w szafie pasujących do siebie ubrań, znalezienia powodu, dla którego powinnam to zrobić. Ale robię to, ręką ciężką jak ołów sięgam po szczoteczkę do zębów, szampon, ręcznik, ubranie, klucze. I mam wrażenie, że to pochłania całą moją energię. A nawet więcej, niż mam.
                                Pewnie to dlatego, że mało śpię, mało jem, mało oddycham. I wiem, że aby to zmienić, powinnam pójść i powiedzieć, z czym przychodzę.
                                Robię te małe kroki, choć na razie mam wrażenie, że w maneżu.


                                • kama265 Re: Proszę o tlen 08.12.16, 11:50
                                  wiem, serio, dobrze wiem. nie masz jakiejś przyjaciółki, która za ciebie to załatwi? która Cię umówi i zawiezie?
                                  • bulhakova Re: Proszę o tlen 08.12.16, 12:09
                                    Tak dobrej?
                                    Miałam.
                                    Nie żyje.
                                • milka_milka Re: Proszę o tlen 08.12.16, 11:58
                                  Bezwzględnie do psychiatry! Zanim wpadniesz w depresję.
                          • danaide Re: Proszę o tlen 07.12.16, 20:57
                            Ja ją znam: z ulotki antylękowa, z działania na mnie: śpisz snem twardym jak kamień i budzisz się ciężka.
                            Wolę ziołowe.
                            Brałam raz w życiu psychotropa, zadziałał chyba właśnie tak jak byś chciała - siedziałam sobie, w takim banku w kolejce na przykład, normalnie może bym się niecierpliwiła, a tu - sieeeedzęęęę i sieeeedzęęęę i sięęęęę uśmieeeeechaaaaam.
                            Odstawiłam, bo to jednak nie ja.
                  • fragile_f Re: Proszę o tlen 07.12.16, 15:03
                    W aptece bez recepty mozesz kupic rozne ziolowe specyfiki (na bazie melisy czy waleriany) i one troche pomagaja, cokolwiek mocniejszego to juz na receptę.

                    Nie pij alkoholu, bo złapiesz pijackiego doła + będzie słabo jak ex Cie zobaczy w takich okolicznosciach uncertain Moze trawki zapal, jak masz dyskretny dostęp? Zrelaksuje Cie, usniesz bez problemu, nudnosci mina i moze nawet cos zjesz.
                    • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 15:16

                      Pije i jem kiedy jestem szczęśliwa.
                      Kiedy oglądam te sceny w filmach, gdy zdradzone kobiety jedzą wiadra lodów czy wchłaniają hektolitry wina, to myślę, że może bym też tak chciała umieć?

                      Trawka? Aż się uśmiechnęłam. W myślach.

                      • fragile_f Re: Proszę o tlen 07.12.16, 15:28
                        Ja w analogicznie przerazajacych sytuacjach tez nie potrafię jesc, bo mnie sciska w gardle i chce mi sie rzygac uncertain zacznij moze od zwyklej melisy z warzywniaka - zaparz 2-3 torebki i wypij.

                        Jesli się uśmiechnełas w myslach slyszac o trawce, to znaczy ze nalezy dalej isc tym tropem wink z doswiadczenia zwiazanego ze stratą kogos bliskiego - pomaga na stan otepienia powiazanego ze szlochem i rzygiem uncertain
                        • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 15:42


                          fragile, właśnie do mnie doszło, że jeszcze nie płakałam.
                          Pusto mam w środku.
                          Widać nadmiar płynów usuwam przez przewód pokarmowy; że też ja zawsze muszę wybierać w życiu trudniejszą drogę...




                          • fragile_f Re: Proszę o tlen 07.12.16, 16:01
                            To co przezywasz, to klasyczna żałoba. Ma rozne fazy (po doswiadczeniu sprzed paru mesiecy musze przyznac, ze to faktycznie prawda):

                            ZAPRZECZENIE – Nie, to nie może być prawda. To na pewno jakaś pomyłka.
                            GNIEW – Za co to spotyka akurat mnie? Są na tym świecie gorsi ludzie, którzy na to zasłużyli.
                            TARGOWANIE – Jak bardziej o siebie zadbam, to może się poprawi. Jak będę się więcej modlił, to wyzdrowieję.
                            DEPRESJA – To wszystko nie ma najmniejszego sensu.
                            AKCEPTACJA – Teraz już nic nie zmienię, muszę się pogodzić z losem.

                            Póki co jestes na etapie pierwszym. Nie przyspieszysz tego w zaden sposob, po prostu jeszcze nie dotarło do Ciebie, ze to jest nieodwracalne i wydarzyło sie niezaprzeczalnie. Poki co naprawdę najlepiej jest wziac jakies leki - chociazby po to, zeby moc spac w nocy.

                            Czy jest cos, co zawsze chcialas zrobic, ale nigdy nie było okazji/czasu/pieniedzy? Cos swojego, własnego?

                            Aha, taka mysl - a moze pojdziesz na masaz? Rozluznisz miesnie, dotyk człowieka dobrze działa na psychikę, moze łatwiej usniesz.
                            • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 16:13
                              > Czy jest cos, co zawsze chcialas zrobic, ale nigdy nie było okazji/czasu/pieniedzy? > Cos swojego, własnego?

                              Teraz to jeszcze nie jest moment pytanie siebie o to. Bo odpowiedź jest chwilowo jedna: chcę zniknąć. Zasnąć i się obudzić i żeby było już po. Albo przed. Albo żeby najlepiej nic nie było.

                              > Aha, taka mysl - a moze pojdziesz na masaz? Rozluznisz miesnie, dotyk człowieka > dobrze działa na psychikę, moze łatwiej usniesz.

                              Może. Chociaż sama myśl, że ktoś może mnie teraz dotknąć, sprawia mi fizyczny ból. Bo boli mnie ciało, całe, nawet włosy. Jak się rano czeszę to się krzywię z bólu.

                              • mikk25 Re: Proszę o tlen 07.12.16, 16:27
                                Kup ziołowe "Tabletki uspokajające" Labofarm, to mieszanka kozłka, chmielu, melisy, serdecznika.
                              • fragile_f Re: Proszę o tlen 07.12.16, 16:38
                                Ok, rozumiem - jest za wcześnie na takie rzeczy. Nie znikaj kiss

                                To moze sauna? Rogrzeje Cie i rozluzni, nie musisz nawet pływać na basenie, wystarczy ze tam posiedzisz kilkanascie minut.
                              • danaide Re: Proszę o tlen 07.12.16, 21:01
                                Wiesz, nie ukrywam, że na samym początku, zamiast leków alko itp. znalazłam w tv "Seks w wielkim mieście". Obejrzałam parę końcowych sezonów. Potem kupiłam cały serial. Zaczęłam oglądać od początku. Potem coś się zacięło.
                                Ale zostałam sama z małym dzieckiem. Chociaż to Cię ominęłowink
                                • qetuo987 Re: Proszę o tlen 17.12.16, 22:41
                                  ale już u Ciebie lepiej?ja też zostałam z małym dzieckiem...5 lat temu...i nadal mam jakiśproblem
                          • ofelia1982 Re: Proszę o tlen 10.12.16, 10:02
                            Bulhakova, po śmierci taty lekarz pierwszego kontaktu przepisał mi alprox - to sa benzodiazepiny, uspokajacze. Brałam doraznie 2 tyg, potem odstawiłam. Tylko trzeba uważać, benzo uzależniają. Ale to jakbyś jadła codziennie przez dłuższy czas
                      • atnajelo Re: Proszę o tlen 08.12.16, 19:51
                        Nie polecam, trawka moze mieć odwrotny skutek do zamierzonego. Marihuana ma to do siebie, ze moze wywołać poczucie euforii, ale sadze ze w Twoim stanie było by to uczucie beznadzieji i jeszcze większej pustki niż jest.
                        • danaide Re: Proszę o tlen 08.12.16, 20:59
                          No i trudno o czystą, podobno teraz większość skażona chemiąwink
              • cosmetic.wipes Re: Proszę o tlen 07.12.16, 15:50
                > Jestem na etapie szukania winy w sobie,

                A nie, nie, nie. To najgłupsze co możesz zrobić. I w niczym nie pomoze, za to na pewno ci zaszkodzi. Po cholerę ci potrzebna zjechana samoocena do tego całego bajzlu, jaki przeżywasz?
              • angelisia84xdxd Re: Proszę o tlen 08.12.16, 21:17
                Nie ma w Tobie żadnej winy! I nawet tak nie myśl. To ze ktos odchodzi nie oznacza ze należy w sobie szukac powodów jego odejścia
            • minor.revisions Re: Proszę o tlen 08.12.16, 18:51
              > Poza tym, niesłychanie trudno żyć z osobą, która nie prosi o pomoc, nie oczekuje pomocy nigdy, jest samodzielna, samowystarczalna, niezależna, zawsze sobie radzi i nigdy nie bierze

              I pan przez ćwierć wieku miał problem z powiedzeniem tego pani? Skąd ona miała wiedzieć że panu trudno skoro trzymał stulony dziób?
          • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 14:28

            Mój wewnętrzny głos ( rozsądku?) mi podpowiada to samo.
            Jak już znajdę miejsce na logikę, pewnie pozwolę sobie go posłuchać.
    • readytowear Re: Proszę o tlen 07.12.16, 12:58
      Najkrócej można moja historię podsumować tak: trochę to trwa ale się da. Na początku nie możesz nawet oddychać a przecież musisz iść do pracy, zająć się dziećmi itp. Ale gdyby ktoś mógł mi powiedzieć WTEDY to co sama wiem teraz czyli:
      - minie szybciej niż Ci się wydaje,
      - rozważ jakieś leki, to naprawdę pomaga,
      - pogadaj z kimś mądrym (jak jesteś z Wawy - to mogę dać Ci namiar na priv kogoś, kto w miarę szybko postawi Cię na nogi, porozmawia, zwroci uwagę na parę rzeczy i zaczniesz na to wszystko patrzeć inaczej już po pierwszym spotkaniu),
      - nie błagaj, nie proś, nie szantażuj, staraj się nie płakać przy nim,
      - staraj się ograniczyć kontakt - wiem, że przy wspólnych dzieciach to trudne ale zrób to w miarę możliwości. Porozumiewanie się smsem, przekazywanie dzieci, krótkie komunikaty,
      - niestety na 100 proc, jest ktoś inny i być może jest to dopiero początkowa faza zauroczenia - ale wtedy NIC ABSOLUTNIE do niego nie dotrze, liczy się tylko ta kompletna chemia, która jest na początku,
      - i trochę powtórzę pierwsze zdanie: będziesz przechodzić bardzo różne fazy od "a mam to w dupie" po "jednak go kocham najbardziej na świecie" ale w końcu to wszystko minie i któregoś dnia stwierdzisz że już nie boli.
      Mogę się z Tobą założyć.
      • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 14:05
        „Najkrócej można moja historię podsumować tak: trochę to trwa ale się da.”

        Pamiętam, jak przy którymś z ciężkich, bardzo trudnych i trwających długo ciężkich okresów w moim życiu pomagało mi pewne nieco dziecinne i infantylne powiedzenie: wszystko mija, nawet najdłuższa żmija. Trzymałam się tej dziecięcej rymowanki jak poręczy, jak klamki w wyjściu ewakuacyjnym. I minęło.

        „Na początku nie możesz nawet oddychać a przecież musisz iść do pracy, zająć się dziećmi itp.”

        Nie mogę oddychać. Jem i wymiotuję. Nie śpię, bo budzę się z kołaczącym sercem. Wstaję i nie mam siły iść. Ale zarazem pracuję, gotuję, robię zakupy, kieruję grupą ludzi, realizuję duży projekt, pocieszam przyjaciół, pomagam rodzicom, wspieram synów. Planuję święta. Fuck, święta.
        Sama nie wiem, czy jesteśmy my, kobiety, ku...ko źle czy zajebiście dobrze skonstruowane?
        Nie jestem z Warszawy. I nie mam tu kogoś takiego, kto pomaga stanąć na nogi. Do tej pory to ja byłam ta, która sama się stawia do pionu i jeszcze pomaga innym. I zresztą nie chciałabym tego wylewać na kogoś znajomego.
        I dziękuję, readytoewar, za każde słowo i każdą radę, szczególnie, że piszesz z doświadczenia. Jak trudnego, obie wiemy. A ja właściwie to się dopiero tego dowiem, ze szczegółami.
        Dzieci mamy dorosłe. Sama nie wiem, czy to dobrze. Nic nie wiem już chyba.
        • gama2003 Re: Proszę o tlen 07.12.16, 14:34
          Dobrze, że są dorośli. Jest większa szansa, że zobaczą sprawy, takimi jakie są. Powiedz, odszedł, nie tłumacząc. Sama prawda.
          Będą cierpieć, ale dorosłość ustrzeże je przed szukaniem winy w sobie, niezrozumieniem kompletnym, jako dorośli wiedzą, że takie rzeczy się dzieją i winny jest - Winny. A nie reszta rodziny, z Toba na czele.

          A święta zrób, jeśli czujesz, że potrzebujesz. Kup sobie coś nieodpowiedzialnego, dasz radę. Ta żmija, zaciskająca Ci się na szyi też minie. Zobaczysz.
        • djhenne Re: Proszę o tlen 07.12.16, 15:37
          bulhakova napisał(a):

          >> Pamiętam, jak przy którymś z ciężkich, bardzo trudnych i trwających długo ciężk
          > ich okresów w moim życiu pomagało mi pewne nieco dziecinne i infantylne powiedz
          > enie: wszystko mija, nawet najdłuższa żmija. Trzymałam się tej dziecięcej rymow
          > anki jak poręczy, jak klamki w wyjściu ewakuacyjnym. I minęło.
          >

          Bo dokładnie tak jest, wszystko mija. Zaliczyłaś tyle dołów, jak sama piszesz, że doskonale wiesz.
          Dasz sobie radę i tym razem, ale najpierw musisz się trochę posmucić.

          Idź po te leki, może pomogą, może zapisz się też do psychologa, będziesz mogła w kółko gadać o tym samym wink Nie pij, jedz zdrowo, dbaj o siebie.
          Zero kontaktu ze zjebem, masz dorosłe dzieci, może się z nimi bezpośrednio kontaktować.
          Bliskim powiedz, dalszym znajomym nic nie musisz tłumaczyć.

          Byłam w podobnej sytuacji, tyle że nie mam dzieci. Na początku, wiadomo, mega dół i poczucie, że już wystarczy, tym razem nie dam rady.
          Dałam radę. Któregoś dnia się po prostu wku...łam, zdałam sobie sprawę, jak strasznie słabo się ten koleś zachował, i zwyczajnie straciłam do niego szacunek.
          I tyle, było pozamiatane.

          Najważniejsze, że jestem zdrowa (i Ty też), reszta to jakieś pierdy.
          • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 15:54
            > Zaliczyłaś tyle dołów, jak sama piszesz, że doskonale wiesz.
            > Dasz sobie radę i tym razem, ale najpierw musisz się trochę posmucić.

            Pewnie tak. Ale tym razem to jest druzgocąco bolesny dół.
            Bo kołacze mi się w głowie, że te wszystkie trudy, zakręty, wspólne wychodzenie na prostą - że to wszystko było na darmo, że przez to wszystko przeszliśmy razem po NIC.
            Poczucie bezsensu, że się coś robiło, w coś wierzyło, czemuś poświęciło i w coś wierzyło PO NIC jest niewiarygodnie dojmujące.
            • ola_dom Re: Proszę o tlen 07.12.16, 16:01
              bulhakova napisał(a):

              > Poczucie bezsensu, że się coś robiło, w coś wierzyło, czemuś poświęciło i w coś
              > wierzyło PO NIC jest niewiarygodnie dojmujące.

              To nieprawda. 20 dobrych/niezłych/szczęśliwych lat BYŁO i się gumką nie wymazało.
              I tamte dobre uczucia, które wtedy przeżywałaś, nie stały się nieaktualne i nieważne, nic ich nie odwołało.
              Żal jedynie, że nie będzie ich więcej.
              Ale w żadnym razie nie było to "po nic".
              Sama musiałam to sobie kiedyś uświadomić. Że to, co się przeżyło, już jest przeżyte i nic tego nie cofnie. I to było dobre.
            • fragile_f Re: Proszę o tlen 07.12.16, 16:05
              Przeszliscie przez to wszystko razem miedzy innymi po to, zeby wasze dzieci mialy dobry start w zyciu. I wypełniliscie to zadanie, mozliwe ze za tym zakretem czeka cos, co wynagrodzi Ci aktualny czas. Mozliwe, ze po jakims czasie zaczniesz zauwazac plusy całej sytuacji (znajdz cokolwiek pozytywnego - chociazby to, ze wreszcie Cię nie wku...a podniesiona deska w toalecie/palenie na balkonie/zawsze chcialas wyjechac do X a ex nie chcial etc)
        • danaide Re: Proszę o tlen 07.12.16, 21:03
          Co do tej żmii - pamiętam wątek na samodzielnej mamie. To trwa średnio dwa lata. W warunkach neutralnych, tzn. nie poznając nikogo w międzyczasie.
      • qetuo987 Re: Proszę o tlen 17.12.16, 22:44
        witaj, może mi dasz namiar na tego kogoś z wawy qetuo987@gazeta.plpozdrawiam
    • bywalec.hoteli Inna kobieta... 07.12.16, 13:13
      Inna kobieta?
      • odnawialna Re: Inna kobieta... 07.12.16, 13:29
        na 200 % jest inna, ale tchórz jeden pewnie się nie przyznał
        • bulhakova Re: Inna kobieta... 07.12.16, 20:25


          A co to ma za znaczenie?
          Jak kobieta, to wtedy co? Ma mnie boleć mniej czy bardziej?
          Co to dla mnie zmienia w tym momencie, dziś?
          Że jak zdefiniowany wróg to wiem, z kim walczę?
          Że da się wygrać? Czy że nie?
          Zdradę da się przebaczyć? Czy jak jednak winna ta inna nie wybaczać?

          Sorry za lekki sarkazm, ale nie rozumiem trochę, jakie to ma znaczenie.
          Dla mnie.


          • milka_milka Re: Inna kobieta... 07.12.16, 20:33
            Tylko takie, byś nie obwiniała siebie. Że coś zrobiłaś źle, ze mogłaś inaczej. Bo jeśli pojawiła się inna kobieta, to choćbyś stanęła na rzęsach - niewiele zdziałasz. Ale to nie Ty zrobiłaś coś nie tak.
            • bulhakova Re: Inna kobieta... 08.12.16, 07:32

              Chyba to nie takie proste... Kiedy pojawia się inna, też obwiniamy siebie. Że byłyśmy za mało atrakcyjne, czułe, wspomagające, wsłuchane w potrzeby, zaangażowane, cokolwiek nam podpowie chora dusza.
              I choć czasem faktycznie nie pomogłoby nawet stawanie na rzęsach, to będziemy gmerać w sobie w poszukiwaniu tej winy głęboko, do trzewi. Nie wiem, czy mi to teraz potrzebne
              Ale ja teraz niewiele wiem.
              Chyba tylko to, że zrobiłam dobrze prosząc Was o pomoc.
              Czytanie Was to jak czytanie siebie, tej siebie, która na razie nie ma siły się odezwać, a pewnie tak samo radziłaby przyjaciółce.
              • cosmetic.wipes Re: Inna kobieta... 08.12.16, 09:24
                > Nie wiem, czy mi to teraz potrzebne

                Niepotrzebne. Ani teraz ani nigdy.
              • milka_milka Re: Inna kobieta... 08.12.16, 10:53
                Chodziło mi raczej o to, że gdy pojawia się nowa kobieta, to nie ma miejsca na racjonalne myślenie. I o ile nie byłaś przekropną zołzą (a z Twoich opisów wynika, że nie), to nic nie poradzisz, choćbyś miała skrzydła anielskie.
          • nowi-jka Re: Inna kobieta... 08.12.16, 09:46
            dla mnie by chyba miało znaczenie czy kogos ma czy nie bo jak sie "zakochał" to działa, mysli nielogicznie jest jak w transie ale jesli tak na zimno woli sam niz ze mną to byłoby mi trudniej

            ściskam bo nei wiem co napisać, bedzie dobrze, najgorszy jest ten fizyczny ból po tej osobie ale minie, u mnie mijal 1,5 roku ale w końcu odetchnęłam pełna piersią
    • tully.makker Re: Proszę o tlen 07.12.16, 13:14
      sprobuj zastosowac o zwrot o 180 stopni, metode na ratowanie zwiazkow zagrozonych rozstaniem czy rozwodem pochadzaca z :Michelle Weiner Davis's divorce busting 180 degree list. A jesli ja zastosujesz z całym zaangazowaniem, to moze okazac sie, ze to ty juz bedziesz inna osoba i dla twojego meza nie bedzie juz miejsca w twoim zyciu.

      Divorcebusting. com <Divorcebusting.com>

      1. Do not pursue, reason, chase, beg, plead or implore.
      2. No frequent phone calls.
      3. Do not point out good points in marriage.
      4. Do not follow spouse around the house.
      5. Do not encourage talk about the future.
      6. Do not ask for help from family members.
      7. Do not ask for reassurances.
      8. Do not buy gifts.
      9. Do not schedule dates together.
      10. Do not spy on spouse. It will drive you mad. GET a professional to
      do it if you feel it is needed to clear your mind.
      11. Do not say "I Love You".
      12. Act as if you are moving on with your life.
      13. Be cheerful, strong, outgoing and attractive.
      14. Don't sit around waiting on your spouse - get busy, do things, go
      to church, go out with friends, etc.
      15. When home with your spouse, (if you usually start the
      conversation) be scarce or short on words.
      16. If you are in the habit of asking your spouse spouse's
      whereabouts, ASK NOTHING.
      17. You need to make your partner think that you have had an awakening
      and, as far as you are concerned, you are going to move on with your
      life, with or without your spouse.
      18. Do not be nasty, angry or even cold - just pull back and wait to
      see if your spouse notices and, more important, realize what they will
      be missing
      19. No matter what you are feeling TODAY, only show your spouse
      happiness and contentment. Show spouse someone they would want to be
      around.
      20. All questions about marriage should be put on hold, until your
      spouse wants to talk about it (which may be a while).
      21. Never lose your cool.
      22. Don't be overly enthusiastic.
      23. Do not argue about how they feel (it only makes their feelings
      stronger).
      24. Be patient
      25. Listen carefully to what your spouse is really saying to you.
      26. Learn to back off, shut up and walk away when you want to speak out.
      27. Take care of yourself (exercise, sleep, laugh & focus on all the
      other parts of your life that are not in turmoil).
      28. Be strong and confident and learn to speak softly.
      29. Know that if you can do 180, your smallest CONSISTENT actions will
      be noticed much more than any words you can say or write.
      30. Do not be openly desperate or needy even when you are hurting more
      than ever and are desperate and needy.
      31. Do not focus on yourself when communicating with your spouse.
      32. Do not believe any of what you hear from them and less than 50% of
      what you see. Your spouse will speak in absolute negatives because
      they are hurting and scared.
      33. Do not give up no matter how dark it is or how bad you feel.
      34. Do not backslide from your hard-earned changes
    • odnawialna Re: Proszę o tlen 07.12.16, 13:28
      >>>Jak powiedziałyście rodzinie, znajomym? Dzieciom…
      Od razu, przy pierwszej okazji, bez owijania w bawełnę.

      Czy on podał jakiś powód?



      • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 14:09
        Nie podał.

        Najbliższa okazja do spotkania z rodzicami i starszym synem to... święta. Wigilia, dokładniej rzecz biorąc.

        Skąd wziąć na to siłę? Jak ochronić bliskich przed szokiem, smutkiem, bólem, kiedy dostaje się taką wiadomość?
        • triss_merigold6 Re: Proszę o tlen 07.12.16, 14:13
          A dlaczego miałabyś ich chronić? Przecież i tak się dowiedzą i będą przeżywać.
          Myśl o sobie, podziel się swoim nieszczęściem i daj do zrozumienia klarownie, że teraz Ty potrzebujesz pomocy, wyrozumiałości, cierpliwości etc.
          • gama2003 Re: Proszę o tlen 07.12.16, 14:39
            Dokładnie - ich ból, jakikolwiek by nie był, nie będzie większy od Twojego. I oni szybciej poczują wściekłość na męża.
            Powiedz, choćby telefonicznie już teraz. Trudno - role się odwracaja, to Ty potrzebujesz teraz ochrony. Nie udawaj przed nimi, że sobie radzisz. Żelazna bądź sobie w pracy, przed obcymi. Przy bliskich nie, nie przeginaj z dzielnością bo Ci się zdrowie posypie.
          • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 14:59


            Bo zawsze chronię.
            Mam to wplecione, na stałe, w warkocz DNA.

            • triss_merigold6 Re: Proszę o tlen 07.12.16, 15:06
              No to zmień.
              Możesz sobie nie zmieniać podejścia czy postawy, zmień chwilowo zachowanie.
            • gama2003 Re: Proszę o tlen 07.12.16, 16:11
              To raz go rozpleć i bądź sobie z rozczochranym DNA. Serio - tłumione emocje pierdutają zdrowiem, po jakimś czasie, jak już człowiek wychodzi na prostą i cieszy się nowym zyciem. Po co Ci to ?
              • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 16:27


                Pewnie po nic mi to.
                Ale na razie cierpię tak, że sama myśl, że one mogą same odczuć choć promil tego, napawa mnie przerażeniem.
                Są dorośli, ale to wcale nie chroni, gdy znika coś, co był dla nich punktem odniesienia, czymś stałym i niezachwianym.


                • gama2003 Re: Proszę o tlen 07.12.16, 16:30
                  Ale nie Ty jesteś za to odpowiedzialna.
                  A dzieci Cię zaskoczą, zobaczysz. Pozytywnie.
        • minor.revisions Re: Proszę o tlen 08.12.16, 18:58
          > Skąd wziąć na to siłę? Jak ochronić bliskich przed szokiem, smutkiem, bólem, kiedy dostaje się taką wiadomość?

          To zmartwienie pana nie Twoje. I niech on się martwi jak im to zakomunikować.
      • ginger.ale Re: Proszę o tlen 07.12.16, 16:34
        Dzieciom powinien powiedzieć tatuś.
        Jesli nie wyraża ochoty, to poinformuj je jaki (mętny) komunikat otrzymalas od męża. Potomstwo dorosłe, swój rozum ma.
    • princesswhitewolf Re: Proszę o tlen 07.12.16, 14:05
      zmierzasz w dobrym kierunku. Pomoga ci inne kobiety.

      Najgorsze jest to ze ten debil moze probowac wracac.

      • gama2003 Re: Proszę o tlen 07.12.16, 14:48
        Oj autorka to chyba nie typ wybaczający. Raczej zmiecie go z powierzchni ziemi, kopem, albo śmiechem. Niech no tylko poczuje w sobie tę moc wink.
        Bo teraz ma fazę - znalazłam się obcym życiu, to się nie dzieje naprawdę. Niech no tylko zbierze siły na poprawienie korony.......
        • princesswhitewolf Re: Proszę o tlen 08.12.16, 08:13
          mam nadzieje.
    • nutella_fan Re: Proszę o tlen 07.12.16, 14:11
      Boże święty, myślałam że usłyszałaś diagnozę raka i zmartwiałam... Zdrowie najważniejsze, dasz radę.
      • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 15:09


        nutella, nie wiesz nawet, jak takie proste stwierdzenie potrafi wyprostować człowieka
        Nie, nie jestem chora na raka
        jestem zdrowa
        Mam to wielkie szczęście
        Moje dzieci są zdrowe. I rodzice, mimo wieku, też

        dzięki

    • hermenegilda_zenia Re: Proszę o tlen 07.12.16, 14:26
      Jak powiedziałyście rodzinie, znajomym? Dzieciom…

      Nie będę wymądrzać się w kwestiach, których nie znam z autopsji, więc jak żyć po odejściu nie napiszę, ale uważam, że to NIE TY masz cokolwiek mówić, tylko niech szanowny pan o wszystkim powiadomi - absolutnie nie zdejmuj z niego tej odpowiedzialności.
      • mynia_pynia Re: Proszę o tlen 07.12.16, 14:54
        I też tak uważam, jak będą się dopytywać to ładnie odpowiedz, że się spakował, powiedział że to koniec i wyszedł... i niech się jego pytają.
    • kozica111 Re: Proszę o tlen 07.12.16, 15:13
      Da się, da się.Ciężki będzie 1 rok , półtora potem minie.Leki to dobry pomysł, ale i psychoterapeuta by się przydał aby sobie zwyczajnie "wygadać" temat.
      Chłopu odbiło, a dlaczego to się okaże z czasem, a okaże się na pewno.
      Trzymaj się.
      • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 15:31


        Rok, półtora? Równie dobrze mogłaś napisać: wieczność.
        Nie mam pretensji, kozico, jestem tylko przerażona.
        Ja mam problem z datą: jutro.
        A co dopiero: rok?

        • kozica111 Re: Proszę o tlen 07.12.16, 15:35
          Też mi się to wydawało straszne jak mi powiedziano ile to będzie trwać. Minęło, teraz się dziwie że mogłam tak cierpieć, wydaje mi się to wręcz absurdalne.
        • ola_dom Re: Proszę o tlen 07.12.16, 15:52
          bulhakova napisał(a):

          > Ja mam problem z datą: jutro.
          > A co dopiero: rok?

          Bo to jest PODSTAWOWA SPRAWA!
          Żaden "rok"!
          Nawet nie "jutro".
          Nawet nie "dziś wieczór".
          Tylko TERAZ. Najbliższa chwila, następny krok. Najbliższa czynność i sprawa. Na tym się skup. Nie myśl o tym, co za godzinę, za pół dnia, ani co jutro. TERAZ. Skup się na tym, to najlepsze wyjście i jedyna - moim zdaniem - skuteczna metoda, jak w tej chwili przetrwać.

          Oczywiście, że myśli będą Ci uciekać. Wtedy świadomie, z głębokim oddechem wracasz do myślenia, co robisz teraz. Można sobie nawet w myślach opowiadać "leżę w łóżku, jest mi ciepło, całkiem przytulnie pod tą kołdrą, za oknem niby ciemno, ale światło takie jakieś żółte, tu mnie trochę uwiera poduszka, to przełożę, żeby było wygodniej", i tak dalej.
          • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 16:07

            Nie chcesz zarobić paru groszy jako mój psychoterapeuta, ola_dom?


            Dziś w nocy, między 1:00 a 4:00 próbowałam skupić się na oddychaniu, liczyć wdechy i wydechy.
            Najdłużej udało mi się doliczyć do 6. Myśli nie odbiegały, one się zrywały, jak zbieg z Shawshank i pędziły ciemnymi kanałami.
            Potem jakoś zasnęłam. A może się przewentylowywałam i po prostu starciłam przytomność? Nie jestem pewna.
            • ola_dom Re: Proszę o tlen 07.12.16, 16:14
              bulhakova napisał(a):

              > Nie chcesz zarobić paru groszy jako mój psychoterapeuta, ola_dom?

              Nie smile
              Ale cieszę się, jeśli jakkolwiek mogę pomóc.

              > Dziś w nocy, między 1:00 a 4:00 próbowałam skupić się na oddychaniu, liczyć
              > wdechy i wydechy.
              > Najdłużej udało mi się doliczyć do 6. Myśli nie odbiegały, one się zrywały, jak
              > zbieg z Shawshank i pędziły ciemnymi kanałami.

              Dlatego wydaje mi się, że takie "opowiadanie" może być skuteczniejsze, bo bardziej skupia uwagę niż liczenie. Mi liczenie nie pomaga i też bardzo szybko ucieka - jest nudne i nie przyciąga. Liczenie oddechów jest dobre przy medytacji, a Ty nie jesteś w stanie teraz medytować.
              Nie możesz, nie dasz teraz rady przestać myśleć (do czego dąży medytacja), tylko musisz przekierować myślenie na inny tor.
            • gama2003 Re: Proszę o tlen 07.12.16, 16:18
              Mnie w takich myślotokach pomaga durnowaty telewizor. Serio. Intelekt spada ze zmęczenia do zera, durny program, albo film jakoś łagodzi myślenie. Pamiętam jedną z koszmarniejszych nocy w życiu, kiedy oglądałam otwarcie igrzysk, Londyn chyba. Durne, ale kolorowe i głupi mózg poleciał na to.
              Trzymam kciuki, żebyś szybko poczuła ulgę.
              I znalazła swoje sposoby na niemyślenie. To już będzie dużo.
              • ola_dom Re: Proszę o tlen 07.12.16, 16:23
                gama2003 napisała:

                > Mnie w takich myślotokach pomaga durnowaty telewizor. Serio. Intelekt spada ze
                > zmęczenia do zera, durny program, albo film jakoś łagodzi myślenie.

                Tak, to też jest dobry sposób. Coś właśnie głupiego, żeby nie wymagało myślenia ani emocjonowania się. Aż mózg ze zmęczenia zaśnie.
                • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 16:35



                  O tak, telewizor skutecznie zabija myślenie.
                  Muszę go tylko z powrotem wnieść do sypialni. Wywaliliśmy go stamtąd, żeby nam nie przeszkadzał...



            • danaide Re: Proszę o tlen 07.12.16, 21:10
              Nie, oddychanie działa, uspakaja i usypia.
              Polecam też jogę, jakąś skromną hatha-yogę, ona też potrafi uspokoić i odblokować.
    • kozica111 Re: Proszę o tlen 07.12.16, 15:16
      No i powiedz czy go kochasz? Bo mimo dość długiego opisu to tam nie ma nic o miłości a jedynie o wspólnym życiu w którym było wiele zakrętów.Zakręty zbliżają ale czy "wspólne przetrwanie" to miłość? To ze jesteś do niego i waszego życia silnie przyzwyczajona nie musi oznaczać miłości...Nie wiem oczywiście , tak pytam.
      • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 15:29

        Wspólne życie i wchodzenie w jego zakręty razem, przetrwanie trudnych chwil i wychodzenie na prostą - to wszystko robi się z miłości i z miłością. Ale też przywiązania, lojalności, bo miłość po latach to już nie tylko pure love.
        Czy tak bardzo bolałoby, gdyby nie miłość?

        • kozica111 Re: Proszę o tlen 07.12.16, 15:33
          Nie wiem, ale mogę ci z własnego doświadczenia powiedzieć że mnie bolało i to bardzo a miłość to nie była.
          • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 15:55


            Czyli nawet, gdybym doszła do wniosku, że to jednak (już) nie miłość, to i tak nie bolałoby mniej?
            • kozica111 Re: Proszę o tlen 07.12.16, 16:16
              Jak dojdziesz do wniosku ze najbardziej boli cie fakt iż mimo gigantycznej inwestycji jakiej dokonałaś (te wszystkie zakręty) facet okazał się gamoniem to ból zmieni się w złość i tak chyba zdrowiej.
          • quilte Re: Proszę o tlen 07.12.16, 16:06
            Ja ci tylko napiszę o tym czasie, który musi upłynąć: nie myśl - rok, półtora, dwa. To może faktycznie być przerażające. Myśl - byle do jutra. I znowu - byle do jutra. Skup się na przyziemnych sprawach. I tak z dnia na dzień. Nagle okaże się, że minęły dwa lata, a ty czujesz się zupełnie dobrze. Serio.
        • anorektycznazdzira Re: Proszę o tlen 10.12.16, 05:52
          > Czy tak bardzo bolałoby, gdyby nie miłość?

          z doświadczenia, obserwacji, a nawet książek mogę Ci powiedzieć, że poziom bólu bardzo słabo koreluje z miłością. Jest trylion innych aspektów, które go wywołują i nakręcają, a jego obecność a przede wszystkim jego (wreszcie) zniknięcie może się odbywać całkowicie niezależnie od miłości lub jej braku.
    • baltycki Re: Proszę o tlen 07.12.16, 15:42
      > Jak się wydostałyście z tej zapadliny na powierzchnię?
      Moja eks chyba nigdy nie wydostala sie.
      Odszedlem 1 maja 1994, nie zwiazala sie z nikim chocby na krotko,
      przed 2-3 laty zadzwonila (czasami dzwonimy do siebie, mamy 2 corki) z informacja,
      ze na jej pietrze zwalnia ktos mieszkanie "moze bym sie przeprowadzil?".
      Nie idz ta droga.
      • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 16:00


        Dziękuję za męski głos.

        Nie wiem, czemu Twoja była się z nikim nie związała, ale może miała tak złe wspomnienia po związku z Tobą? Albo tak dobre?
        Nie wiem, w jakim jest wieku.
        I czy jest szczęśliwa.
        I czy jesteście przyjaciółmi, bo takie relacje też istnieją.

        Ja mam już sporo ponad 40. I na samą myśl o nowym związku mam ochotę zwrócić zawartość żołądka czyli 2 espresso.


      • tully.makker Re: Proszę o tlen 07.12.16, 17:21
        No ale ty jesteś wyjątkowy, Bałtycki.
        • gama2003 Re: Proszę o tlen 07.12.16, 18:09
          A mnie szkoda tej eks. To musiał być koszmar, nigdy się nie pogodzić i tak beznadziejnie czekać. Penelopa bez happy endu. Bardzo smutne.
          • tully.makker Re: Proszę o tlen 07.12.16, 20:14
            No straszne. czasami to,z e ex jest fajny nie pomaga uncertain, a Baltycki jest, jak rozumiem, fajnym exem.
          • baltycki Re: Proszę o tlen 07.12.16, 22:19
            "Co Bog zlaczyl....".
            Sa takie kobiety.
            • znowu.to.samo Re: Proszę o tlen 08.12.16, 12:09
              wiesz co batycki twój przykład to rzadkość bo zdecydowana wiekszość kobiet podnosi się po rozstaniach o czym pisze wiele forumek
              • ola_dom Re: Proszę o tlen 08.12.16, 12:14
                znowu.to.samo napisała:

                > wiesz co batycki twój przykład to rzadkość bo zdecydowana wiekszość kobiet
                > podnosi się po rozstaniach o czym pisze wiele forumek

                Ale baltycki, jak wiadomo, nie przepuści żadnej okazji, żeby się pochwalić, jak to jego była żyć bez niego nie może.
                Tak na wszelki wypadek, jakby ktoś tutaj jeszcze tego nie wiedział wink.
                • gama2003 Re: Proszę o tlen 08.12.16, 19:06
                  Choć brzmi to bardzo smutno.
                  Raczej widzę to jako ciężar zmarnowanego na nadzieję i czekanie życia, niż dumę z bycia taaakim super samcem.
                  Szkoda babeczki bardzo.
                • anorektycznazdzira Re: Proszę o tlen 10.12.16, 05:55
                  no, temat powraca jak bumerang przy wszelkich okazjach big_grin
    • chocolatemonster Re: Proszę o tlen 07.12.16, 16:28
      Współczuję tego uczucia. To chyba tak jak z zaloba. Daj sobie czas na oplakanie i przeżycie tego bólu. Bądź teraz dobra dla siebie bo zaloze się, że rodzina była na pierwszym miejscu.
    • 18lipcowa3 Re: Proszę o tlen 07.12.16, 17:15
      'Nagłe, bo nie było kłótni, zdrady, innego ani innej. '


      Na bank była. Zaden facet nie odejdzie z wygodnego domu jesli nie ma powodu w postaci nowej kobiety.
      • mynia_pynia Re: Proszę o tlen 07.12.16, 17:56
        Też, mi się tak zdaje. Ja tam uważam, że jak dajesz radę sobie zrobić herbatę to leki ci nie potrzebne, ja bym się bała braku reakcji i przytępienia. Emocje, głęboki żal, rozpacz pozwalają szybciej się otrząsnąć osobie bez skłonności do deprechy czy samobójstwa. Ty jesteś na dobrej drodze, piszesz na forum to dobrze świadczy, że nie kisisz się wewnątrz. Moja siostra kiedyś,stała przed wyborem: psychotropy albo panika ... wybrała panikę. Ja miałam napady duszności po śmierci taty, też dałam radę chociaż potrafiłam beczeć od 2-3h w nocy zamknięta w łazience.
        Nie wiem jak to jest nagle zostać opuszczonym przez najbliższą rodzinę ... powód ... myślę że w ciągu pół roku się odnajdzie.
        • d.o.s.i.a Re: Proszę o tlen 07.12.16, 18:24
          >>> ja bym się bała braku reakcji i przytępienia.

          Skad wy ludzie bierzecie te madrosci???


          >>> Moja siostra kiedyś,stała przed wyborem: psychotropy albo panika ... wybrała panikę

          To, ze twoja siostra wybrala kretynsko, nie znaczy, ze kazdy powinien tak wybrac. Wiec nie radz glupio. Moze sobie autorka powinna jeszcze cieciorke w nodze umiescic, coby sie jeszcze bardziej umeczyc?


          >>> Ja miałam napady duszności po śmierci taty, też dałam radę

          Gratuluje. Order z ziemniaka ci sie nalezy.
          • mynia_pynia Re: Proszę o tlen 07.12.16, 20:21
            Po prostu widziałam opanowanie po lekach, dla mnie nie jest normalne żeby ktoś po stracie dziecka rozmawiał normalnie i proponował herbatę.
            • mynia_pynia Re: Proszę o tlen 07.12.16, 20:23
              A otępienie to nie, że ktoś w letargu, tylko że jest wyzbyty z emocji. O jej... upie...ło mi nogę .... tak bym to opisała.
            • d.o.s.i.a Re: Proszę o tlen 07.12.16, 20:31
              >>>. dla mnie nie jest normalne żeby ktoś po stracie dziecka rozmawiał normalnie i proponował herbatę.

              Oczywiste ze nie jest naturalne. Ale pozwala przeżyć. A to co tu wypisujesz jest zwyczajnie szkodliwe. Chcesz zeby lidzie cierpieli, rwali wlosy z glowy, super - rob to sama. Chcesz cierpię za miliony, cierp, jesli tak bardzo zalezy ci na kolejnym orderze z ziemniaka. Ale nie zniechęcaj kogoś kto byc może potrzebuje pomocy w przetrwaniu trudnych chwil. Bo NIE MA POWODU, zeby nie pomoc sobie.
        • ola_dom Re: Proszę o tlen 08.12.16, 10:39
          mynia_pynia napisała:

          > Też, mi się tak zdaje. Ja tam uważam, że jak dajesz radę sobie zrobić herbatę to leki ci nie potrzebne

          Że co...???
      • milka_milka Re: Proszę o tlen 07.12.16, 19:28
        Też uważam, że pojawiła się inna.

        A co do reszty - zgadzam się z Nisar.
      • morgen_stern Re: Proszę o tlen 10.12.16, 09:35
        18lipcowa3 napisała:

        > 'Nagłe, bo nie było kłótni, zdrady, innego ani innej. '
        >
        >
        > Na bank była. Zaden facet nie odejdzie z wygodnego domu jesli nie ma powodu w p
        > ostaci nowej kobiety.
        >


        Też tak kiedyś myślałam, ale naprawdę, są faceci, którzy opuszczają wygodne życie i nie odchodzą do drugiej kobiety. Choć fakt, są w mniejszości smile
    • nisar Re: Proszę o tlen 07.12.16, 19:24
      Po pierwsze: to, co mi tłumaczył mój obecny mąż, jak się rozwodziłam z eksem: nie patrz na to, co cię czeka w całości. Patrz tylko na jutro. Nad pojutrzem zastanowisz się jutro.
      Po drugie: obecne psychotropy nie otępiają, można na nich spokojnie prowadzić auto, myć ręcznie miśnieńską porcelanę oraz kierować dźwigiem,.
      Po trzecie: odwróć myślenie. To TY jesteś najważniejsza. Nie on, nie dzieci, nie rodzice, teściowie, siostra i szwagier sołtysa. TY. Bądź dobra dla siebie. Rób tylko to, czego chcesz. Do niczego się nie zmuszaj ani nie naginaj. Nie musisz być silna.
      Po czwarte: przysięgam na kolanach, poczujesz ziemię pod nogami. Z każdym dniem będzie bolało ociupinenieczkę mniej. Słowo.
      Po piąte: nie myśl o latach małżeństwa, jak o latach w kłamstwie czy zmarnowanych. Obojętnie, jak się skończyło, było fajnie i to jest ważne. Nie przekreślaj tego, bo będziesz miała poczucie zmarnowania życia, a ono nie było zmarnowane.

      I po szóste i najważniejsze: w tej chwili w samej Warszawie dziesiątki jeśli nie setki matek mierzy się z chemioterapią swoich dzieci. Spora część z nich przeczuwa, że walka będzie przegrana. Spisz sobie na kartce to, co masz - bezpieczeństwo finansowe, wsparcie przyjaciół, zdrowe dzieci, dobry wzrok (do czytania ulubionych książek) i tak dalej. Wcześniej czy później zobaczysz, że odejście męża to koniec pewnego etapu w życiu, ale absolutnie nie koniec życia.
      Przytulam.
      • 18lipcowa3 Re: Proszę o tlen 07.12.16, 19:41
        I po szóste i najważniejsze: w tej chwili w samej Warszawie dziesiątki jeśli nie setki matek mierzy się z chemioterapią swoich dzieci. Spora część z nich przeczuwa, że walka będzie przegrana. Spisz sobie na kartce to, co masz - bezpieczeństwo finansowe, wsparcie przyjaciół, zdrowe dzieci, dobry wzrok (do czytania ulubionych książek) i tak dalej.



        Dokladnie, czemu kobiety z odejscia faceta robią taki dramat?
        • triss_merigold6 Re: Proszę o tlen 07.12.16, 19:50
          No, wiesz, w zasadzie to był jej mężem przez 20 lat. Można się przyzwyczaić.
        • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 20:14


          lipcowa, wybacz, ale chyba nie mam siły, by tłumaczyć Ci, dlaczego po blisko 25 latach związku i ogłoszeniu przez faceta jego końca mam poczucie krzywdy, porażki, niesprawiedliwości, odrzucenia i kilka innych przykrych dolegliwości natury fizycznej i emocjonalnej.

          Empatia nie jest właściwa wszystkim, ale też nie wszyscy odczuwają takie same doświadczenia w ten sam sposób, więc nie mam pretensji o to, że nie rozumiesz.

          Mam już za sobą dramat nowotworu, chemii, kalectwa, śmierci, więc pewnie ten wynikający z odejścia faceta to już z wyczerpania ciekawszych sobie uwiłam.
          • evolventa Re: Proszę o tlen 08.12.16, 20:07
            Jeżeli mogę Ci coś poradzić z własnego doświadczenia, to powiem, żebyś nie rozkminiała tego wszystkiego tak bardzo sama ze sobą, zrobi Ci się kłębowisko myśli i uczuć, które w pojedynkę ciężko rozwikłać. Mnie pomogły rozmowy z psychologiem, lekka farmakologia, no i praca. Nie wiem jakim typem jesteś, ale jeżeli podobnie jak ja, zadaniowym, to znajdź sobie zajęcie, któremu się oddasz. Moje największe sukcesy zawodowe przyszły niedługo po rozwodzie. To jest dla Ciebie teraz trudny czas, nie oczekuj, że od razu wszystko Ci się uda, jeszcze często będzie Ci źle, ale jednak tak naprawdę prawdziwym lekarstwem jest czas. Przyjmij do wiadomości, że nie musisz być supermenką, zatem rozpacz, złość i wszystko inne masz prawo okazywać. Polecam więc wykrzyczenie wszelkich emocji, mnie bardzo pomogła wściekła awantura jaką zrobiłam któregoś razu eksowi smile Pozdrawiam Cię serdecznie i powiem jedno: Dasz radę!
            • bulhakova Re: Proszę o tlen 09.12.16, 15:16

              evolenta - rozkminiam sama ze sobą, a jakże! Kłębi mi się, a jakże!
              Myśli przychodzą nagle, impulsami - nawet bez bodźców, w postaci na przykład jego ręcznika czy książki. Po prostu nagle zjawia się jakiś koniec nitki i mi mówi: ciągnij mnie, rozwiąż mnie! No i ja się czepiam tej myśli i ciągnę, żeby ją zwinąć w zgrabny kłębuszek i odłożyć do koszyczka. A tu się okazuje, że końca nie widać, i ta jedna nitka związana jest kolejną i kolejną, a tak naprawdę to niem nitka, tylko drut kolczasty. I zamiast zgrabnego motka mam znowu kłąb.
              Czy muszę dodawać, że te myślotoki mam zwykle między północą a szóstą rano?

              Jestem typem zadaniowym. Mam pracę, która jest pasją. Ponadnormatywne godzin pracy i ponadprzeciętnie krótkie terminy realizacji projektów. I to mnie ratuje. Na razie... Z przerażeniem patrzę w kalendarz...
              • pade Re: Proszę o tlen 09.12.16, 15:52
                "Myśli przychodzą nagle, impulsami - nawet bez bodźców, w postaci na przykład jego ręcznika czy książki. Po prostu nagle zjawia się jakiś koniec nitki i mi mówi: ciągnij mnie, rozwiąż mnie! No i ja się czepiam tej myśli i ciągnę, żeby ją zwinąć w zgrabny kłębuszek i odłożyć do koszyczka. A tu się okazuje, że końca nie widać, i ta jedna nitka związana jest kolejną i kolejną, a tak naprawdę to niem nitka, tylko drut kolczasty. I zamiast zgrabnego motka mam znowu kłąb."
                Nie wiem czy potrafiłabym to tak pięknie ująć.
                Dokładnie przez to samo przechodziłam. Tylko ja nie widziałam nitek a ciągi (działania, algorytmy). Może dlatego, że jestem po polibudziebig_grin
                "Rozwiązać problem" to moje motto życiowe.
                Musiałam się widać nauczyć, że niektóre problemy trzeba przeżyć, a nie rozwiązywać. Inne ciągną się latami i wyskakują pod różnymi postaciami, ale cały czas jest to ten sam problem.
                Wiesz co, często myślałam, że wolałabym być głupsza. Nie mieć tej zdolności do analizy. Nie widzieć tyle. Nie czuć tyle.
                Teraz sobie dawkuję. Ty też zacznieszsmile
                • pade Re: Proszę o tlen 09.12.16, 15:53
                  Pracy - pasji zazdroszczę.
                  • bulhakova Re: Proszę o tlen 09.12.16, 16:11


                    Napiszę tu zbiorczo.
                    Czytam każdy wpis, niektóre po 5 razy. Karmię się Waszymi słowami. Uprawiam wampiryzm emocjonalny.
                    Jeśli myślicie, że takie rady, jak czytaj, idź do spa czy wyjedź są banalne, to nie możecie bardziej się mylić. Jestem w takiej sytuacji po raz pierwszy i nie wiem, co mi pomoże. Prosiłam o Wasze doświadczenia, więc je dostaję. Kto wie, na jakie leczenie zareaguję? I kiedy?

                    Na przykład wyjazd – dla mnie dziś to samotność. Mam ją między północą, a szóstą rano i to najgorsze godziny życia. Głowa do mnie gada, za dużo i złe rzeczy. Wiem, że w podróży byłyby nowe bodźce, nowe sytuacje, ale dominującą emocją byłoby: tak nam się dobrze zawsze podróżowało razem, oboje to kochamy, a teraz jestem sama?? Jak to tak??

                    Ale wiem, że przyjdzie dzień, że kupię bilet i polecę.

                    Wczoraj z Waszych rad zastosowałam: idź przed siebie, zmęcz się.
                    Wyszłam wczoraj z pracy i poszłam. Okrężną drogą, przez kilka dzielnic. Wygodne buty, równy krok. Świąteczne światełka na ulicach normalnie by mnie uśmiechały, teraz wypalały mi w głowie blizny tym swoją okropnym radosnym iskrzeniem. Ale po godzinie już ich nie widziałam.
                    Zmęczyłam się, naprawdę. Przyszłam do domu i zasnęłam. Padłam jak kłoda. Wprawdzie okropnie się było obudzić, z tym uczuciem, że gorący asfalt zalewa Ci żołądek i serce, ale cudownie było zasnąć.
                    W weekend idę na basen.
                    • pade Re: Proszę o tlen 09.12.16, 16:16
                      smile
                    • srubokretka Re: Proszę o tlen 09.12.16, 17:19
                      >Na przykład wyjazd – dla mnie dziś to samotność. Mam ją między północą, a szóstą rano i to najgorsze godziny życia

                      Czyli tak naprawde to jest najwieksza twoja zmora w tym momencie. Pozbedziesz sie uczucia starchu, to i problem zamieni sie w zadanie do rozwiazania.
                      Masz gdzies w poblizu wyspe, na ktora bys moga sie udac w najblizszym czasie? Ewentualnie przejechac sie na druga stone rzeki. (nie zartuje).
                    • danaide Re: Proszę o tlen 10.12.16, 09:18
                      Biorąc pod uwagę, że piszesz i jak piszesz - pisz jeszcze więcej. Ne tu. Dla siebie. Nie martw się o wygląd zdań. Pozwól myślom płynąć.
                      • bulhakova Re: Proszę o tlen 12.12.16, 10:59


                        danaide, to wypróbowana metoda, nie do przecenienia, więc się jej chwytam
                        Tu do Was piszę składnie, bo chcę, żebyście zrozumiały - jak widać to działa, bo dostaję pomoc, nawet nie wiecie, jak cenną.
                        Ale piszę też do mojego męża, i tego nie wysyłam
                        Niepotrzebne mi naciśnięcie SEND, wystarczy mi, że wyrzucę z siebie myśli, które mogę do kogoś zaadresować
                • bulhakova Re: Proszę o tlen 09.12.16, 16:15
                  pade napisała:


                  > Wiesz co, często myślałam, że wolałabym być głupsza. Nie mieć tej zdolności do
                  > analizy. Nie widzieć tyle. Nie czuć tyle.

                  Ile ja razy miałam identyczną refleksję, to nie policzę.
                  Pantofelki to muszą być szczęśliwe!


                  • pade Re: Proszę o tlen 09.12.16, 16:18
                    Na banksmile
                • gama2003 Re: Proszę o tlen 09.12.16, 16:24
                  Kiedyś usłyszałam coś w stylu, że mądrość to broń ubusieczna. Sprawia, że możemy być dla siebie samych katem, albo zbawcą.
                  No i myk w tym, by zatrudnić myśli w kierat - wychodzimy z kłopotów. A nie - co by było gdyby, gdybym była lepsza, dlaczego ja i wszystko wskazuje na to, że z tych problemów nie wyjdę. Nic nie mogę zrobić i tylko będzie źle....

                  Nierozkminiacze to chyba najszczęśliwsi ludzie na świecie są.....
                  Myśliciele będą szarpać te nitki, reagować bólem w wspomnienie ,, dobrych czasów,, w nieskończoność. Samobiczowanie, mimo, że człowiek tego nie chce. Ale mu się samo robi.

                  Dlatego wszystko co, choćby nie wiem jak prymitywnie, przerwie to błędne koło , to skarb. A Bulhakova ma pracę-pasję, cudowny narkotyk na ten najgorszy czas. To już nie nitka, sznurek a lina ratunkowa wink
                  • pade Re: Proszę o tlen 10.12.16, 00:40
                    U mnie nie ma już samobiczowania. Zero. Null.
                    "OK, zrobiłam błąd, na tamten czas nie potrafiłam inaczej/nie miałam wiedzy"
                    Gorzej z rozwiązywaniem problemów/załatwianiem spraw na bieżąco. Biorę pod uwagę tyle zmiennych, że styki mi się czasem przepalająsmile
        • d.o.s.i.a Re: Proszę o tlen 07.12.16, 20:34
          >>. Dokladnie, czemu kobiety z odejscia faceta robią taki dramat?

          Rzuci cie facet to sie dowiesz. Tak jak sie dowiedzialas wielu rzeczy po tym jak sama urodziłaś dzieci.
          • danaide Re: Proszę o tlen 07.12.16, 21:25
            To nie chodzi o odejście faceta.
            Czasem z odejściem kogoś rozpada się świat, który się stworzyło.
            Trzeba opłakać ten świat.
            A potem zbudować sobie nowy.
      • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 19:59


        Nisar, ja też się mierzyłam z chemioterapią swojego dziecka. I niepełnosprawnością. Także ja to wszystko wiem i w tym także - w proporcjach - szukam poręczy, której się mam trzymać, żeby nie stracić do końca nie tyle równowagi, bo nie umiem udawać przed samą sobą, że nie wstrząsnęło mną, co gruntu pod nogami.
        Powtarzam sobie jak mantrę, jaką jestem szczęściarą i dlatego nikt się jeszcze nie zorientował, jak się w środku sypię.
        A porada męża o jedzeniu słonia po kawałku - bezcenna. Prosta, mądra. Wymagająca ode mnie wysiłku, bo jestem z tych wybiegających myślą przed siebie, i za siebie i za innych. I nic mi tak nie spędza snu z powiek jak właśnie to "co będzie za..."- tu wstaw dowolny termin.
        • danaide Re: Proszę o tlen 07.12.16, 21:19
          Myślę, że nie ma co się zastanawiać nad tym "co będzie za". Zawsze zastanawiałam się, nadal zastanawiam, skąd ludzie mają w sobie tyle pewności co do przyszłości. Dlaczego z takim spokojem zakładają rodziny, rodzą dzieci, budują domy. Może tylko mi wydaje się, że to jest spokój?

          Mój kalendarz w pewnym momencie bardzo się skrócił. Tak naprawdę moja przyszłość kończyła się na zapisie w kalendarzu, a najbardziej odległym wydarzeniem mogła być co najwyżej jakaś unikatowa wizyta lekarska na nfz.

          Przez jakiś czas, może nadal, trzymała mnie struktura. Praca daje Ci strukturę. Ale możesz dołożyć jakieś elementy. W ten dzień tygodnia joga. W ten basen. Trzy dni w tygodniu kawa z książką.

          Miałam też małe dziecko.
          I kota.

          Kot?
          • bulhakova Re: Proszę o tlen 08.12.16, 07:39

            danaide, masz rację z tą strukturą
            Cokolwiek jest teraz constans, jest rusztowaniem
            i zdaje się, że trzeba je będzie jeszcze obudować, bo w tej chwili jest za dużo luk na myślenie

            kot?
            on lubi koty
            • aniela_z_gazowni Re: Proszę o tlen 08.12.16, 08:26
              A Hitler kochał psy. Czy wszyscy miłośnicy psów powinni nabrać do siebie wstrętu? smile nie zamykaj się na coś, co sprawia Ci radość tylko dlatego, że podobną radość sprawia to jemu. Wierz mi, że rozumiem. A Ty uwierz mi, że to przejdzie.
              • gama2003 Re: Proszę o tlen 08.12.16, 19:08
                Dokładnie. Skoro drań lubi koty, to niech zazdrości, że mieć będziesz fajnego kota. Osobistego, prywatnego i niedzielonego z mężem.
                • triss_merigold6 Re: Proszę o tlen 08.12.16, 19:13
                  Rany, ja rozumiem, że chcecie kobietę pocieszyć ale nie ma sensu wkręcanie jej w klimat "niech zrobić coś, żeby mąż przy okazji zazdrościł, zobaczył, podziwiał, poczuł się zaskoczony, inne".
                  Jeśli chce coś zrobić, niech działa albo zrezygnuje z czegoś dla siebie, a nie z myślą o mężu.
                  On odszedł i ma wyrąbane, nie zastanawia się specjalnie nad jej emocjami, a już na pewno ma wyrąbane na to, czy jeszcze małżonka weźmie kota czy warana.
                  • gama2003 Re: Proszę o tlen 08.12.16, 21:14
                    Prywatny kot ma być dla niej, jasne, że męża to ani nie nawróci, ani nie wzruszy....
                    Dla niej, jeśli poczuje, że fajnie by było właśnie teraz mieć.
                    Męża też nie zastąpi, po prostu obejmie stanowisko kota smile.
                    Nie bierz wszystkiego tak dosłownie.
            • anorektycznazdzira Re: Proszę o tlen 10.12.16, 06:03
              kot, pies, świnka morska (polecam), kanarek, gołąbek, szczur (polecam), rybki.
              wybierz sobie coś, to naprawdę nie jest zła radasmile
    • anika772 Re: Proszę o tlen 07.12.16, 20:08
      Bardzo Ci współczuję. Wprawdzie sama nie mam takich doświadczeń, ale obserwowałam podobną sytuację z bardzo bliska.
      Pozbierasz się, zobaczysz. Idź po te uspokajacze, dziewczyny dobrze radzą. I dumna bądź, zimna i wyniosła, niech on nie zobaczy śladu żalu na Twojej twarzy.
      No trzymaj się, i napisz tu, jak się miewasz, za pół roku, za rok czy dwa. Bardzo nie lubię "niedokończonych" historii, kiedy autorka znika jak sen złoty, a my się tu martwimy.
      • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 20:38
        anika,
        za radą forumek, nie wybiegam myślą tak daleko
        przyszłam tu po przede wszystkim po nabranie dystansu - z którego mogę spojrzeć na siebie w tym momencie.
        Bo zapadając się w siebie tak głęboko nie widzimy wielu rzeczy.

        Ktoś napisał, że nie jest ze mną tak źle, skoro tu przyszłam.
        A dla mnie to raczej całkiem odwrotna sytuacja: musi być ze mną bardzo, bardzo źle, że kogokolwiek poprosiłam o pomoc. Że kogokolwiek, choćby nieznane osoby, anonimowych słuchaczy, obciążyłam czymś, co do mnie należy. Nigdy wcześniej tego nie robiłam.

        Na razie kupiłam jakieś apteczne specyfiki, żeby odzyskać część sił śpiąc chociaż kilka godzin. Jutro rano zapiszę się do rodzinnego, pogadam o wspomaganiu nieco cięższego kalibru.


        • pade Re: Proszę o tlen 08.12.16, 09:34
          Ja bym powiedziała inaczej. Że przyszłaś tu kierowana jakąś częścią swojego ja, które się wymsknęło spod kontroli Twojego ego.
          I tej części zaczęłabym słuchać. Wreszcie.
          • bulhakova Re: Proszę o tlen 08.12.16, 11:03

            Ano się wymsknęło.
            Świetnie to ujęłaś, pade.


        • ola_dom Re: Proszę o tlen 08.12.16, 10:49
          bulhakova napisał(a):

          > Ktoś napisał, że nie jest ze mną tak źle, skoro tu przyszłam.
          > A dla mnie to raczej całkiem odwrotna sytuacja: musi być ze mną bardzo, bardzo
          > źle, że kogokolwiek poprosiłam o pomoc.

          I mnie się tak wydaje.
          I tym bardziej dojmujące jest to, że w tym wszystkim piszesz ładnie, składnie, poprawnie i zręcznie.
          Albo dlatego, że nawet w takiej sytuacji nie pozwalasz sobie na utratę kontroli (nie za dobrze),
          albo dlatego, że dbanie o takie szczegóły skupia uwagę i pozwala chwilowo zająć myśli czym innym (raczej dobrze).

          Zwróciłam na to uwagę, bo zawsze zwracam. I przyznam, że mniej mnie boli, jak ktoś w podobnej sytuacji pisze bez ładu i składu, chaotycznie, z błędami - kiedy emocje za niego piszą. A o wiele bardziej, kiedy ktoś tak mocno się trzyma, nie puszcza gardy i jest wciąż cały dzielny.
          • pade Re: Proszę o tlen 08.12.16, 11:14
            Mnie to wczoraj zirytowało wręcz. Że aż tak.
            Dlatego postanowiłam się nie odzywać.
            • bulhakova Re: Proszę o tlen 08.12.16, 11:31
              Pisanie „ładnie, składnie, z sensem” pozwala mi samej poukładać sobie w głowie to, co się dzieje. Kiedy przefiltruję to przez zasady pisowni i składnię, to trochę, jakbym skierowała powódź myśli w choć trochę bardziej uregulowane koryto. Jest we mnie taki chaos, taki krzyk i nieskoordynowanie, że nie muszę sobie coś poukładać, choćby to były literki.
              Już kiedyś mi to pomogło. Pisałam listy do samej siebie, do matki, do istoty wyższej, do kogokolwiek – musiałam się wypisać, wygadać, poukładać się w słowach. Nikomu tego nie wysyłałam, ale kiedy pisałam, rozmawiałam z kimś w sobie i wiedziałam, że mnie rozumie, bo jasno wyrażam to, co się we mnie kotłuje. Teraz piszę do Was, jesteście moją szuflada na myśli.
              • wapaha Re: Proszę o tlen 08.12.16, 17:40
                Świetnie Bulhakowa ! To znaczy, że walczysz. Nie masz sił, masz dosyć, jesteś na skraju albo już nawet za jego skrajem ale walczysz. Dobrze nazwałas. To jak oddychanie, odruch bezwarunkowy. Oddychasz. I walczysz. Bo taka jesteś.
                Będzie dobrze, zobaczysz. Nie tak samo ale to nie znaczy, że gorzej. Ułoży się. Daj czasowi czas.
            • ola_dom Re: Proszę o tlen 08.12.16, 11:31
              pade napisała:

              > Mnie to wczoraj zirytowało wręcz. Że aż tak.

              A mnie zabolało, normalnie, w klatce mnie gniotło.
              Bo ja jestem podobna, więc wiem, jak to boli w takich razach.
    • wapaha Re: Proszę o tlen 07.12.16, 20:38
      Och , jak dobrze to znam. Zmęczenie i myśli : o ja p....lę, znowu ? No ileż można ? Dlaczego ?
      Głupie banalne pytanie bez odpowiedzi.
      No bo tak

      na nic mądre słowa, filozoficzne przemyślenia, no goowno sie wylewa i to zazwyczaj z kilku wiader na raz. mnie pociesza myśl, że może to już ostatni raz, że następny rok będzie lepszy
      I tego ci życzę - by było jednak lepiej. A póki co -wdech-wydech-wdech-wydech
      ściskam
      • bulhakova Re: Proszę o tlen 07.12.16, 20:40

        będę oddychać
        dziękuję wapaha
        • d.o.s.i.a Re: Proszę o tlen 07.12.16, 20:45
          >>>. będę oddychać

          Najlepiej do torebki papierowej. Serio mówię - dwutlenek węgla wycisza ataki paniki.
    • alexa0000 Re: Proszę o tlen 07.12.16, 21:53
      Ludzie się rozstają z różnych powodów.Wasz czas po prostu minął.Przygotuj się na bulhakowa 2.0, będzie inaczej i zajebiście, bo inaczej.Tyle wyzwań, szans, nowych okazji-zobaczysz, co cię czeka.A na razie płacz.
      • bulhakova Re: Proszę o tlen 08.12.16, 07:45
        na razie nie płaczę, wyłącznie do środka, jeśli już
        i chyba zaczynam myśleć, że to źle
        bo wolałabym wypłakać się na osobności, żeby nie płakać przy nim

        bulhakova.2?
        chyba mi się podoba, choć na razie ciężko mi sobie poradzić z myślą, że ktoś za mnie dopisał zakończenie wersji 1
        • aniela_z_gazowni Re: Proszę o tlen 08.12.16, 08:13
          Nie myśl, że to zakończenie wersji 1, to jej upgrade.
          A nawet jeśli zdarzy Ci się rozpłakać przy nim - co z tego? Czy z Ciebie jakiś cyborg jest? Jeśli Twój mąż zobaczy Twoje łzy i to że cierpisz - to co? Przecież cierpisz. Dlaczego świadomość tego ma być mu oszczędzona?
          Ja przez lata hodowałam w sobie kult dzielności, nie pokazywania swojej słabości przed nikim. I w początkowej fazie rozpierduchy w życiu związanej ze zdradą męża też próbowałam być taka dzielna. I powiem Ci z perspektywy dwóch lat jakie upłynęły od tamtych wydarzeń - w d... mam to ile razy mój mąż widział moje łzy i moją słabość w tamtym czasie.
    • aniela_z_gazowni Re: Proszę o tlen 07.12.16, 22:40
      bulhakova, fajny nick smile
      Rób kroczek po kroczku, na myślenie o maratonie przyjdzie jeszcze pora.
      Nie zawsze każdy kolejny dzień będzie lepszy od poprzedniego. Może się zdarzyć, że nie, że po paru krokach w przód trafi Ci sie jeden w tył. To normalne, ale po pewnym czasie już będzie tylko w przód. Daj sobie prawo do psychologa, do wsparcia tabletkami. Nie musisz być supermenką, zwolnij sama siebie z tej powinności. Męża przed rodziną nie tłumacz, w końcu to jego decyzja, kto inny jak nie on zna podstawy jej podjęcia?
      I wierz mi - wyjdziesz z tego. Może juz nie jako bulhakova, ale jak to ktoś już tu napisał bulhakova2, tyz piknie smile ściskam Cię mocno
      • bulhakova Re: Proszę o tlen 08.12.16, 07:54

        aniela, będę dziś drobić, jak radzicie
        najgorzej z tym zwolnieniem siebie z bycia silną
        to jak robienie czegoś wbrew sobie, a przecież mam być dla siebie dobra?



        • aniela_z_gazowni Re: Proszę o tlen 08.12.16, 08:18
          Wbrew sobie jest zakopywanie swoich słabości i udawanie, że ich nie ma. Są. Każdy je ma. Każdy jeden pojedynczy czlowieczek na tej planecie.
        • danaide Re: Proszę o tlen 08.12.16, 09:07
          Jeśli Ty się nie zwolnisz z bycia silną wypowiedzenie da Ci ciało. Wiesz dlaczego wymiotujesz?
          Szara w ma rację, słuchaj ciała.
          Dziewczyny piszą o żałobie, ja dodam jeszcze jedno: trauma. Trauma ma swoją dynamikę. Jeśli będziesz w stanie dziś/kiedyś poczytać o traumie - i jej związku z ciałem - polecam książki Petera Levina.
          Mam w Warszawie dobry namiar na babkę, która pracuje z traumą. Mój priv chyba działa.
          • bulhakova Re: Proszę o tlen 08.12.16, 11:48


            Danaide, nie jestem z Wa-wy, ale dziękuję za namiar na książki.
            Jestem z tych, co racjonalizują - ja zrozumiem, to dam radę.
        • pade Re: Proszę o tlen 08.12.16, 09:31
          Bulhakova, czytam sobie Twój wątek od wczoraj. Nie odzywałam się, bo nie chciałam czegoś palnąć i zranić.
          Teraz, kiedy po raz kolejny wspomniałaś o tym byciu silną, pomyślałam sobie, że to dla Ciebie bardzo ważny aspekt całej sprawy. Wspominałaś też o kontroli. Bycie silną i posiadanie kontroli daje poczucie bezpieczeństwa. Trzeba być silną, żeby przetrwać...
          Paradoksalnie siła rodzi opór, z którym pewnie nie raz się spotkałaś. Teraz możesz go spotkać w swoim umyśle bądź ciele. Siła jest potrzebna wtedy, kiedy jest potrzebna. Nadużywana szkodzi.
          Teraz potrzebujesz raczej "rozsypania się", dezintegracji, niż siły. Ale Ciebie to przeraża, prawda?
          Obawiasz się, że emocje Cię zaleją, że się w nich utopisz? Wypuszczaj je stopniowo. Tu się przyda właśnie kontrola. Do stopniowego uwalniania emocji. Nie do zamrożenia ich.
          Emocje to energia, to wielka życiowa siła, zatrzymywanie jej w sobie, tłumienie, zamrażanie to mechanizm obronny dziecka, które nie jest w stanie poradzić sobie z traumą.
          Dorosły człowiek potrafi się sobą zaopiekować. Dorosły człowiek wie, że siła i słabość to dwie strony tego samego medalu. Pozwala sobie być słabym bo wie, że to wcale nie oznacza, że przestaje być silny. Uogólniając, człowiek dorosły wie, że jest i dobry i zły, i silny i słaby. Jest całością, ma ciemne i jasne strony. Zna obie, z obu korzysta.
          Pewnie to dla Ciebie słabe pocieszenie w tej sytuacji, ale ja mam przekonanie, że często sytuacje, które nas spotykają są "po coś". Tak, czasem płacimy za nie ogromną cenę, tak, czasem nas przerastają. Są ogromnie bolesne. Być może Twoja sytuacja jest po to, żebyś się rozsypała i poukładała siebie na nowo. Z uwzględnieniem słabości. Bez strachu przed nią.
          • bulhakova Re: Proszę o tlen 08.12.16, 11:20
            pade napisała:


            > Teraz potrzebujesz raczej "rozsypania się", dezintegracji, niż siły. Ale Ciebie
            > to przeraża, prawda?
            > Obawiasz się, że emocje Cię zaleją, że się w nich utopisz?

            Boję się tego, jak niczego na świecie. Co by zostało, gdybym się pozwoliła sobie rozsypać? A jak się nie poskładam z powrotem? A jak nie zaakceptuję siebie takiej posklejanej? Jak przestanę sobie nowej wierzyć? Jak można polegać na kimś, kto się tak rozsypał? Co mi zostanie, kiedy stracę kontrolę? Puszczę kierownicę to się przecież roztrzaskam.
            Tak myślę, tak czuję. I biorę te myśli na warsztat, bo jestem z tych, co uważają, że nikt mnie tak dobrze nie zanalizuje, jak ja sama… Na razie nie potrafię rozkminić, jak puścić te lejce. Bo zwyczajnie nie wiem, nie mam doświadczenia, jak to jest okazać słabość. Boję się tego, czego nie znam.
            Czytam sobie Twój post, pade, już chyba dziesiąty raz. Jest trochę, jak instrukcja obsługi – „Jak umrzeć i przeżyć”.
            Możesz coś więcej napisać o tym stopniowym wypuszczaniu emocji?
            • strefa.onej Re: Proszę o tlen 08.12.16, 11:39
              Byłam podobna - przerażało mnie to jak nic na świecie. Miałam wrażenie, że jak pozwolę sobie się rozpaść, to umrę, nie będzie mnie, nie będzie nic. Postanowiłam zaryzykować. Rozpadłam się i złożyłam raz jeszcze. Jestem inna. Podobam się sobie bardziej.
              Powód miałam inny i nie napiszę, że wiem co przeżywasz. Ja byłam dokładnie po drugiej stronie - to ja miałam kogoś. Tak, ja też uważam, że na 100 % odszedł do innej kobiety, co oczywiście niczego nie zmienia.
            • pade Re: Proszę o tlen 08.12.16, 11:41
              Przeżyłam to po prostu.
              Nie zostałam opuszczona przez męża co prawda, ale rozleciałam się, a potem musiałam się pozbierać.
              Kurczę, chciałabym to opisać, ale mam problemsmile Nie chcę, żeby to brzmiało zbyt sucho. Nie chcę, żeby brzmiało tak, jakby to było proste. Nie chcę opisać łzawej historyjki, ani za bardzo się wywnętrzać. Nie chcę Cię też wystraszyćsmile
              Chociaż sądzę, po tym, co napisałaś do tej pory i po reakcji na mój wpis, że będziesz działać pomimo strachusmile I tak trzeba. To taka kuracja.
              Nikt nie lubi szpitali, każdy się boi operacji, no ale jest choroba - trzeba się leczyć.
              Tak samo jest z psychiką. Ja akurat nigdy nie brałam antydepresantów, mimo, że kilka razy miałam ochotę się poddać, ale zwyciężyło "dam radę". Nie twierdzę, że nie należy brać leków, czasem są wręcz niezbędne, ale ja chyba instynktownie czułam, że jest we mnie tyle "tego", że muszę to wywalić, a nie "przekształcić" czy wyciszyć. Muszę "zwymiotować" to wszystko, co we mnie zalega od dawna. Dlatego poszłam na terapię.
              Tak, poszłam na terapię, bo część mnie, chyba mój instynkt samozachowawczy, dał mi do zrozumienia, że nie mam wyjścia. Że muszę się rozkleić, być słaba, że muszę się nad sobą ulitować (matko bosko, ja?!), że muszę sięgnąć po pomoc, żeby przetrwać.
              Łatwo nie było. 50 minut opowieści i zgrywania siłaczki. Dystansowanie się od emocji. O rany no, było mi kiedyś tam ciężko, ale komu nie jest? Nie takie rzeczy ludzie przeżywają. Opowiadam przecież pani, że źle się czuję, ale nie chcę tu ryczeć, bo przecież nie zmarnuję tych 50 minut na beczenie, prawda? A poza tym jak to będzie wyglądało? Siedzi taka kupa nieszczęścia i ryczy. Taka słaba, fe, przecież jakaś część mnie gardzi słabością...
              Dokończę później, bo muszę coś pilnie zrobić.
              • pade Re: Proszę o tlen 08.12.16, 13:28
                Pomogło mi nastawienie, że po prostu leczę swoją połamaną duszę, a terapeutka jest lekarzem, który słucha jak pacjent opowiada o objawach.
                Żeby nie utonąć w emocjach robiłam różne rzeczy, szłam do parku się "wyryczeć", wracałam, wypisywałam się, tak, jak Ty kiedyś, a potem starałam się odwracać uwagę zajmując się czynnościami, które wymagały dużego skupienia. Dawkowałam sobie emocje, dawkowałam ból. W najgorszych momentach myślałam, że to przecież minie, nie zostanę w tym stanie na zawsze; teraz boli, ale w końcu przejdzie. Czasem niczym Scarlett mówiłam sobie: pomyślę o tym jutro.
                To myśli wywołują ból, to myśli wywołują emocje. Gdy myślałam: "o rany, co ja teraz zrobię, co to będzie? a jeśli tak już będzie zawsze", wpadałam w totalnego doła. Ale nie taplałam się w nim, tylko mówiłam sobie: tak się teraz czuję, jest mi źle, po prostu. Akceptowałam to co czuję, przez co mniej mnie to przerażało.
                "Boję się tego, jak niczego na świecie. Co by zostało, gdybym się pozwoliła sobie rozsypać? A jak się nie poskładam z powrotem? A jak nie zaakceptuję siebie takiej posklejanej? Jak przestanę sobie nowej wierzyć? Jak można polegać na kimś, kto się tak rozsypał? Co mi zostanie, kiedy stracę kontrolę? Puszczę kierownicę to się przecież roztrzaskam."
                Jeśli będziesz sobie zadawać takie pytania jak powyżej, dostaniesz ewentualnie odpowiedź: nie wiem. Albo: będzie strasznie. Stanie się katastrofa.
                Rozpadnięcie może Ci się teraz kojarzyć ze stanem bycia roztrzęsioną galaretą, rozmemłaną kobietą, która nie jest w stanie racjonalnie myśleć, gada jakieś głupoty, roztkliwia się nad sobą i nie wie kim właściwie jest.
                To jest przejściowy stan. Możesz go sobie dozować. Możesz np. wygospodarować sobie trochę czasu w ciągu dnia i zatytułować go "teraz jestem beksa" (w domyśle a potem zajmę się czymś sensownymsmile). I pozwolić sobie na płacz. Poryczeć wręcz do upadłego, zrzuć z siebie napięcie. Wiem, że to niełatwe, wiem. Spróbuj się położyć na płasko, przykryj czymś ciepłym i głęboko oddychaj, tak do brzucha. Jesli poczujesz, że za chwilę możesz się rozlecieć, wstań i zacznij pisać. Albo odwróć uwagę i włącz tv, albo zacznij szorować fugi w łazience, albo wyjdź z domu.
                Ja bym Cię namawiała na terapię a nie na samodzielne "leczenie", przy Twojej samoświadomości i skłonności do autoanalizy będzie krótszasmile Ale rozumiem, że możesz nie być na to gotowa.
                Co Ci zostanie jeśli pozwolisz się sobie rozsypać? Zostanie stara część i odkryje się nowa. Poskładasz się z powrotem, na pewno. Czy zaakceptujesz siebie taką posklejaną na nowo? Możesz próbować. To Twoja decyzja. Możesz się tej nowej części poprzyglądać, zobaczyć co Cię od niej tak odrzuca. Im bardziej będzie Cię wkurzała, tym bardziej jest Twoja od dawna, tylko ją wyparłaś. Po coś.
                Czy przestaniesz sobie nowej wierzyć? To Twoja decyzja. Możesz spróbować zaufać tej nowej części, możesz ją odrzucać, by później stwierdzić, że może jednak warto zaufać następnym razem.
                Co Ci zostanie jak stracisz kontrolę? Zobacz co napisałam wyżej. Masz wybór czyli masz kontrolę. Może nie tak absolutną jak dotąd ale masz. To nie jest puszczenie kierownicy i patrzenie jak auto roztrzaskuje się o skałę. To jest raczej kontrolowany poślizg (chociaż może tu się rozpędziłam, bo kierowcą nie jestemsmile). Czy można polegać na osobie, która się rozleciała? Kto ma na Tobie polegać? TY sama czy inni? Nie masz małych dzieci, więc Ci inni to by byli ewentualnie mocno starsi, schorowani rodzice, uzależnieni od Twojej pomocy. Czy tak jest? Jeśli nie, to polegasz na sobie samej, prawda? Zdarzało Ci się kiedyś zawieźć samą siebie? Przeżyłaś?smile Przeżyjesz po raz kolejny.
                Przede wszystkim nie strasz samej siebie. To zupełnie niepotrzebne. To nie jest dbanie o siebie. Martwienie się na zapas, to wydatkowanie zbędnej energii. A ta jest Ci teraz potrzebna do czegoś innego.
                Skup się na tu i teraz. Nie ma jutra, nie ma wczoraj, jest dziś. Teraz czujesz się tak i tak, później może gorzej, a może lepiej. NIE WIADOMO.
                Wiem, że ciężko jest zaufać, że będzie lepiej. Ale spróbuj. Ja się tak pocieszałam. Podziałałosmile
                • bulhakova Re: Proszę o tlen 08.12.16, 14:27

                  Pade, dziękuję
                  Nie mam na razie innych słów, więc po prostu przyjmij podziękowania
                  Za czas, który poświęciłaś, żeby się ze mną podzielić czymś tak osobistym. I za emocje, które musiałaś wyjąć na wierzch, bo ktoś ich w tej chwili potrzebował.
                  Wiele rzeczy dociera teraz do mnie, jak przez gąbkę. Potrzeba rozmowy ze specjalistą wydawała mi się jeszcze wczoraj nieprawdopodobna. Dziś, kiedy czytam jak Tobie pomogło, jak możesz pomóc mnie dzięki temu, nie jestem już taka pewna swojego „sama sobie dam radę”.
                  Przemawia do mnie „godzina beksy”. To jest coś, co da się zrobić „pod kontrolą. Mogę decydować, złapać jakiś sznurek w sytuacji, która zadziała się bez mojej zgody, udziału, intencji. To pierwszy z brzegu przykład tego, co do mnie przemówiło w Twoim poście. A nie raz go jeszcze przeczytam, żeby odnaleźć więcej. Małe kroczki.
                  Dziękuję, naprawdę bardzo dziękuję
                  • pade Re: Proszę o tlen 08.12.16, 17:00
                    Proszęsmile
                  • wapaha Re: Proszę o tlen 08.12.16, 17:48
                    Wiesz Bulhakowa, ciąg dalszy może być różny, ale i tak warto spróbować.
                    Ja raz w życiu byłam u psychiatry - byłam bo zapisał mnie mój facet, zeby mnie ratowac.
                    Poszłam a jakże- ale w tym totalnym rozsypie i osłabieniu, MUSIAŁAM oczywiście przeczytać wszystkie jego prace. BA. Ja szłam do niego z gotową diagnozą tongue_out ( coś ci to mói ? Tak tak - mam też osobowość kontrolującą - wszystko musi być pod moją kontrolą, wtedy czuję bezpiecznie, pewnie, czuję się mocna. Nawet w chorobie moje wewnętrzne silne ja dało o sobie znać wink ) Pogadaliśmy, było fajnie, usłyszałam masę dobrych rzeczy, dostałam receptę na leki które brałam 3 dni i odstawiłam. Napisałam do psychiatry sms "pie...lę " więcej nie biorę. Podniosłam się.
                    Sama. I taka jestem. I nie uważam tego za problem. Ludzie są różni -ja zaakceptowałam swoją siłę, walkę, sposób życia. Nie mam zamiaru z tym walczyć i robić z tego życiowej misji. Taka jestem

                    Może wizyta u psychiatry zakończy sie podobnie. A moze okaze się, że postawi cię na nogi sam fakt, stanięcia przed jego drzwiami i..odwrócenie się plecami. A może postawi cię na nogi jedna, druga, fefnasta wizyta -? Nie dowiesz się jeśli nie spróbujesz. A spróbujesz. Bo coś mi mówi, że w twoim charakterze jest też to coś, co było w Icepcji - gdy w głowie pojawi się już jakaś idea, nie można od niej odejść.
                    Nie odchodz więc, daj sie ponieść
                    • bulhakova Re: Proszę o tlen 09.12.16, 15:32

                      wapaha napisała:
                      > MUSIAŁAM oczywiście
                      > przeczytać wszystkie jego prace. BA. Ja szłam do niego z gotową diagnozą tongue_out (
                      > coś ci to mói ?

                      Czy mi to coś mówi? Niech pomyślę...


                      > Nie dowiesz się jeśli
                      > nie spróbujesz. A spróbujesz. Bo coś mi mówi, że w twoim charakterze jest też
                      > to coś, co było w Icepcji - gdy w głowie pojawi się już jakaś idea, nie można o
                      > d niej odejść.

                      Idea jest. Choć łapię się na myśli, że żeby pójść i komuś powiedzieć, co mi jest, jaki mam problem, muszę go najpierw przepracować. Poskładać, pogrupować, podzielić na zagadnienia, przygotować się do rozmowy. Przecież nie pójdę tam taka rozwalona? Tak, wiem, potrzeba kontroli jest straszna i bardzo trudno się jej wyzbyć.


                      • pade Re: Proszę o tlen 09.12.16, 15:42
                        big_grin
                        A wyzbycie się kontroli to jak skok z samolotu bez spadochronu.
                        Ja jestem taka sama. Tzn. byłam, bo teraz potrafię się przemóc i powstrzymać od reżyserowania wszystkiego co się da. Ba, ja nie tylko robiłam za reżysera, ja pisałam scenariusz, zajmowałam się scenografią, kostiumami i przerwami regeneracyjnymibig_grin
                        Tak na poważnie, to byłam potwornie obciążona. Nie dowiedziałam się jak bardzo, póki nie zaczęłam powstrzymywać się (nieraz na siłę) od standardowego (dla mnie) sposobu postępowania.
                      • wapaha Re: Proszę o tlen 09.12.16, 17:23
                        A idź.
                        Sprawdź go. taka gra. zobacz czy jest coś wart, czy będzie potrafił tak trudną osobowość rozkminić
            • d.o.s.i.a Re: Proszę o tlen 08.12.16, 13:31
              >>> Boję się tego, jak niczego na świecie. Co by zostało, gdybym się pozwoliła sobie rozsypać? A jak się nie poskładam z powrotem? A jak nie zaakceptuję siebie takiej posklejanej? Jak przestanę sobie nowej wierzyć? Jak można polegać na kimś, kto się tak rozsypał? Co mi zostanie, kiedy stracę kontrolę? Puszczę kierownicę to się przecież roztrzaskam.

              Przyznam, ze juz mnie mecza te twoje filozoficzne rozkminiania. Po co ta egzaltacja?? Jakies kierownice, roztrzaskiwania, meczace to jakies. Ale jesli ci pomaga...
              • pade Re: Proszę o tlen 08.12.16, 13:32
                To nie czytaj, proste.
              • cosmetic.wipes Re: Proszę o tlen 08.12.16, 13:53
                Dosiu, twój problem polega na wylewaniu w przestrzeń publiczną swoich wątpliwej jakości wynurzeń, które do niczego nikomu sie nie przydadzą i nikogo nie interesują. Naprawdę nie ma w realu osoby, która byłaby skłonna wsłuchać sie w twoje mruczando i dać ci złudzenie, że ją to ciekawi?
                • d.o.s.i.a Re: Proszę o tlen 08.12.16, 14:13
                  Rozepnij poslady Cosmetic.wipes.
                  Po prostu smiesza mnie te egzaltowane wynurzenia I reszta wpisow ematek, ktore wspinaja sie na takie wyzyny elokwencji, ze zaraz je chyba rozerwie od srodka big_grin
                  Kobiete rzucila facet, normalne, zdarza sie. Ale te wpisy o puszczaniu kierownicy, rozsypywaniu sie I skladaniu na nowe, po prostu mnie zaczynaja razic, i draznic nic nie poradze.
                  • szara_w Re: Proszę o tlen 08.12.16, 14:18
                    W razie jakby co - obiecujemy nie wspinać sie na żadne wyżyny, gdybyś Ty potrzebowała wsparcia. Coby nie śmieszyc i nie drażnić. Więc spoko....
                    • d.o.s.i.a Re: Proszę o tlen 08.12.16, 14:29
                      Boskie. W każdym innym watku dosrywaja sobie emateczki jak ta lala, a tu nagle takie wszystkie matki teresy 😃 kazda świętsza od papieża.
                      • cosmetic.wipes Re: Proszę o tlen 08.12.16, 14:36
                        > W każdym innym watku dosrywaja sobie emateczki jak ta lala

                        A w tym nie, więc musiałaś tu wleźć i zrobić kupę, inaczej nie byłabyś sobą big_grin
                  • aniela_z_gazowni Re: Proszę o tlen 08.12.16, 14:24
                    Glupiaś i tyle.
                    Czy wyraziłam się dostatecznie nieelokwentnie?
                  • fragile_f Re: Proszę o tlen 08.12.16, 14:30
                    Odczep się, wstrętny człowieku. Jesteś w stanie wykrzesać z siebie coś więcej, niż drwiny?
                  • cosmetic.wipes Re: Proszę o tlen 08.12.16, 14:35
                    Szczerze mnie wali co cię śmieszy, a co nie i sądzę, że wali to równiez zdecydowaną większość forumek.
                    Nawet jeśli dopadają cie natrętne mysli, to nie musisz się nimi z nami dzielić, skoro nic sensownego nie masz do dodania i kilkukrotnie zwrócono ci uwagę, że czytanie wszystkiego jak leci, a tym bardziej pisanie kwestii wyjętych z doopy nie jest obowiazkowe.

                    Twoje pierdy w tym wątku są nie na miejscu, bo temat nie dotyczy ani ciebie osobiscie, ani twoich problemów, które zazwyczaj miewasz (masło na biurku po Eurowizji, czapki na głowach polskich dzieci), ani nie są na temat. Więc bądź łaskawa realizować swoje rozpaczliwe poczucie braku zainteresowania gdzie indziej, na przykład w założonym przez siebie wątku.

                    > Kobiete rzucila facet, normalne, zdarza sie

                    To oczywiste, że nie rozumiesz problemu, gdyz pani w średnim wieku nigdy niemająca faceta nie jest go w stanie zrozumieć. Wybaczam ci, albowiem nie wiesz co czynisz tongue_out
                    • d.o.s.i.a Re: Proszę o tlen 08.12.16, 15:38
                      Mowie Ci Cosmetic - rozepniij poslady.
                      • cosmetic.wipes Re: Proszę o tlen 08.12.16, 15:45
                        Ty swoje nazbyt rozpięłaś, stąd to goowno w wątku tongue_out
                        • wapaha Re: Proszę o tlen 08.12.16, 17:51
                          cosmetic.wipes napisała:

                          > Ty swoje nazbyt rozpięłaś, stąd to goowno w wątku tongue_out
                          >


                          big_grin big_grin big_grin
                          a ja się zaraz do tego poszczam big_grin
                      • gama2003 Re: Proszę o tlen 08.12.16, 19:21
                        Dosiu, dysponujesz naturą nieskomplikowaną i to dla ciebie bardzo dobrze smile.
                        Ale uwierz na słowo - nie wszyscy tak mają i to dla nich jeszcze lepiej.
                  • bulhakova Re: Proszę o tlen 08.12.16, 14:59
                    Dosiu ( o ile mnie pamięć nie myli tak nazywał się kiepski, tani proszek do prania?) – śmiej się, skoro Cię to śmieszy. Możesz w kułak, możesz na cały głos, perliście, rubasznie, jak pensjonarka, kącikiem ust czy aż z samej przepony, z zaszczekiem czy nawet z czkawką. Ludzie, którzy się śmieją, ponoć dłużej żyją, więc śmiej się na zdrowie. Za wpływ śmiechu na intelekt, empatię i klasę nie ręczę, ale bez tego też można żyć, jak widać.

                    A na podrażnienia i alergię polecam wapno. I zaprzestanie ekspozycji na czynnik drażniący.
                    I serio sądzisz, że zafrasuję się Twoim „mnie to męczy”? Naprawdę uważasz, że mając problem z gatunku „zawał” przejmę się niedogodnością, jaką jest wrzód na dupie?

                    Sorry, dziewczyny. Ale mam chyba wewnętrzny limit na palantów. Jeden na raz mi wystarczy.
              • milka_milka Re: Proszę o tlen 08.12.16, 14:11
                Za to Ty możesz dokopać? Masz prawo milczeć i z niego skorzystaj. Nie kompromituj się więcej.
              • ulla_cebulla Re: Proszę o tlen 10.12.16, 11:17
                Dzień dobry. Pozwolę sobie sie odezwać. Wbrew pozorom, to co niezbyt subtelnie proponowała Dosia, nie wydaje mi sie wcale takie głupie. Czyli rada, żeby czasem trochę spuścić z wysokiego C.
                Mowię to jako osoba z inklinacja do bywania samonakrecajaca sie drama queen i w sytuacji analogicznej do autorki wątku o mało nie przeplacilam tego zdrowiem. Swojego czasu bardzo pomogła mi zmiana optyki i poetyki z powiedzmy Bułhakowa na powiedzmy Bridget Jones. I dobrze dobrane antydepresanty. Pozdrawiam.
                • bulhakova Re: Proszę o tlen 12.12.16, 10:38

                  Krótki raport ze spalonego miasta.
                  Żyję, ale choruję. Zwykły wirus mnie pokonał, wyciągnął ze mnie resztki sił witalnych.

                  Zgodnie z Waszymi sugestiami poprosiłam lekarza pierwszego kontaktu o coś na stonizowanie, uspokojenie, spanie, dostałam bez problemu. Pochodne benzodoazepiny. Pomagają, ale niestety też szkodzą, bo nasilają inne dolegliwości.
                  Więc na razie czuję się gorzej, o ile to możliwe. Jedyny plus, że udało mi się trochę odespać dzięki wspomagaczom, ale rano wstaję roztrzęsiona, rozdygotana, z walącym jak szalone sercem i suchością w ustach.
                  Basen więc na razie czeka, bo jedyne w czym się mogę zanurzyć, to pościel. Nie mogę czytać ( a jestem książkożercą z natury), bo w głowie huczy, oczy pieką, więc oglądam seriale. Zasypiam, znowu włączam i znowu odlatuję w połowie odcinka – ale to dobre znieczulenie, żeby wyhamować tabuny myśli.
                  Jestem wściekła na siebie, że jestem taka słaba. To obecnie dominujące uczucie.
                  • ola_dom Re: Proszę o tlen 12.12.16, 11:01
                    bulhakova napisał(a):

                    > Jestem wściekła na siebie, że jestem taka słaba. To obecnie dominujące uczucie.

                    Ja tam Ci powiem, że to chyba lepiej, że dopadła Cię "zwykła" choroba przy tak drastycznym osłabieniu. Bo takie coś musi wyleźć, organizm musi to wywalić, a bywa tak, że się zatnie, bo "się trzyma", za to potem choruje o wiele gorzej i poważniej.

                    Trzymaj się ciepło i wygodnie smile
                • bulhakova Re: Proszę o tlen 12.12.16, 10:51

                  Ula, pewnie masz trochę racji. A może nawet więcej, niż trochę. Ależ gdybyż to było takie łatwe: zmienić optykę. Mówię sobie i się robi.
                  No nie robi się, nie od razu. Mimo, że wizualizuję sobie wszystko, co dobre mam, co dobrego miałam i co mnie pewnie jeszcze dobrego czeka. Tworzę wyliczanki z pozytywów, jak mantrę powtarzam: jesteś silna, mądra, zdrowa, masz rodzinę, masz dzieci i wszelkie powody być z nich dumną; masz pracę, która kochasz. Co z tego, skoro na razie ciężar gatunkowy tego, co straciłam, przeważa wszystkie plusy, ciągnie szalę do ziemi, a razem z nią mnie. Pewnie to kwestia postrzegania, nastawienia, wyjścia z wysokich rejestrów, ale ja na razie jestem właśnie tam, na wysokim C emocji.

                  • gama2003 Re: Proszę o tlen 12.12.16, 11:19
                    Skoro bidulo jesteś do kompletu chora, to nic dziwnego, że sił nie masz na rozkminki skuteczne. Bakcyl po obolałej myślami głowie też skacze wink. I jak ma tam dobrze !

                    Czyli grafik na dziś to pokonywać zarazę i odpoczywać. Poczekaj na działanie ,, uszczęśliwiaczy,,, choć może się okazać, że trzeba wymienić na inne, to różnie bywa.
                    To jest tak, że w tej chwili, niby rozsądek umie wyliczyć ważne rzeczy, które masz a zbolała dusza wyje za utratą czego zabranego
                    . To żałoba, kochana, zwykła, szara, bura i ponura żałoba. Rozpaczliwie chcesz odzyskać poprzednie życie i całe ciało reaguje tym chceniem. Skoro zaczynasz się wściekać, to za chwilę żal zamieni się we wściekłość a to już będzie krok do przodu. Tylko nie wściekaj się na siebie, bo żadna słaba nie jesteś. Znasz silnych na żałobę ? Nie ma szans z nią nikt, choć niektórzy dobrze grają przed światem, w środku cierpiąc w dwójnasób.
                    A Ty nie jesteś nadczłowiekiem, choć zawsze aspirowałaś - jako ta dzielna w rodzinie. Teraz włada Tobą biologia a z nią nie wygrasz, a za próby ,, przeskoczenia siebie,, zapłacisz zdrowiem.

                    Dlatego grzecznie zaopiekuj się teraz ciałem, wygrzewaj, wysypiaj, karm smakołykami i witaminkami. Wirus zdechnie to poplanujemy dalej smile.
                    Twój organizm nie wyrobił na zakręcie i zmusił Cię do odpoczynku. Słuchaj go, bo to mądra maszyneria i zaniesie Cię jeszcze do fajnego czasu. Tylko nie protestuj i nie przeszkadzaj.
                    Przytulam, opijaja się herbatkami z cytryną, miodem i imbirem. Jakby jakis umyślny potomek dostarczył czystek, to też by było dobrze !
            • pade Re: Proszę o tlen 08.12.16, 13:35
              Aha, dobry terapeuta pomoże Ci się zanalizować, a nie zrobi to za Ciebie.
              Pójście na terapię to też puszczenie kontroli. Wymaga odwagi.
              • gama2003 Re: Proszę o tlen 08.12.16, 19:20
                Pade, mam ochotę Cię wyściskać smile.
                Przez łzy.
                Wysyłam telepatycznie dlaczego.
                • pade Re: Proszę o tlen 08.12.16, 22:15
                  Kurczę, jak się robi buziaczki?smile
                  • gama2003 Re: Proszę o tlen 08.12.16, 23:35
                    Ty, Buziaczku ! ( zresztą uważajmy, bo to ostatnio modne w małżeństwie Dudów kontra gorszy sort....), ja tu sobie czytam już któryś raz Twoje mądrości i ryczę. Tak kameralnie, pod wąsem, bo mam empatycznego psa, co przy moich chlipotach włazi na kolana i pociesza. A rozmiar ma większy od kolanek ! I pocieszanie boli smile.
                    Rozwala mnie, jak ktoś pisze co ja myślę, tzn. co bym myślała, gdybym nie bała się o czymś myśleć. Jasny gwint, baby to jednak mądre są jak nikt wink.

                    • konwalka Re: Proszę o tlen 08.12.16, 23:40
                      Ty, Buziaczku ! ( zresztą uważajmy, bo to ostatnio modne w małżeństwie Dudów kontra gorszy sort....), ja tu sobie czytam już któryś raz Twoje mądrości i ryczę.

                      smile
                      fajnesmile
                    • pade Re: Proszę o tlen 08.12.16, 23:57
                      Oj, zapomniałambig_grin
                      no to serduszko posyłamsmile
                      no i nie bój się myśleć, to tylko...myśl!smile
            • danaide Re: Proszę o tlen 08.12.16, 21:19
              Dla bojących się utraty kontroli polecam "Zaklinacza koni"wink
    • quesuerte Re: Proszę o tlen 07.12.16, 23:05
      Takich doswiadczen nie mam, ale wiem co to znaczy "chce zniknac".
      A co bym, bez doswiadczenia?
      Wkurzylabym sie chyba (nie masz checi?), moze nawet obrazila. Niechby on zniknal, salve nowe zycie.
      Poszlabym pobiegac z Mobym w sluchawkach.
      Na basen i do sauny.

      Jeslis Bulhakova, to jestes moja sasiadka, zapraszam Cie na kawe i prostowanie (lub komplikowanie uprzyjemniajace). W tym mam doswiadczenie i nawet lubie.
      • bulhakova Re: Proszę o tlen 08.12.16, 07:50

        quesuerte, dzięki za tę choćby wirtualną możliwość wypicia kawy z "prostowaniem" w zestawie
        Nigdy nie przypuszczałam, czytając podobne wątki, że tak bardzo odczuwa się serdeczność i chęć pomocy. I jak bardzo to pomaga. Bo pomaga. Ktoś mnie czyta, ktoś mi radzi, pociesza, przytula i stawia do pionu na tyle, na ile możliwe jest to za pomocą rzeczowników i czasowników.
    • agusiah Re: Proszę o tlen 08.12.16, 08:04
      Nie czytałam całego wątku, być może ktoś o tym Ci napisał. Warto się wybrać do lekarza, zwykłego rodzinnego, i poprosić o łagodny antydepresant. Łatwiej jest na prochach. Ja dostałam bez większych pytań coaxil, brałam jakas minimalna dawkę, ale dawał mi jakże potrzebny dystans do trudnej rzeczywistości. I tak za późno po niego poszłam, tez wydawało mi się, ze sobie przecież poradzę z ta eksplozja w głowie. Skończyło sie atakiem nadciśnienia. Matoła, z którym sie rozstałam, już mi sie udało wyrzucić z serca i głowy, a nadciśnienie mi zostało, i jest raczej dożywotnim wyrokiem, nie przejdzie.
      Nie jesteśmy z żelaza, zadbaj o siebie tak, jak dbałabys o kogoś bliskiego w takiej sytuacji. Weź prochy, gadaj z przyjaciółka, rób dobre dla siebie rzeczy, cała reszta nie jest teraz najważniejsza. Chcesz siedzieć tydzień pod kocem, siedź. Świat się od tego nie skończy, słuchaj swoich potrzeb. Chory zwierzak chowa się w norce, póki nie wydobrzeje. Daj sobie prawo do żałoby. Aha, zabezpiecz sobie pieniądze.
      Trzymaj się, będzie lepiej, czy chcesz, czy nie.
    • szara_w Re: Proszę o tlen 08.12.16, 08:46
      Kochana! Śledzę od wczoraj wątek i strasznie mi zaległ w śwaidomosci.
      Przeżyłam coś podobnego, choć w mniejszej skali, bo nie mąż i nie po 20 latach...
      Ale swoje odcierpiałam...
      Teraz jesteś chora.. jak na grypę, jak na anginę... Choruje Twoja ducha i serce... ale choroby mijają wiesz? To nie jest śmiertelne i dasz radę. Wstaniesz, podniesiesz się, minie.
      Dziewczyny dobrze mówią z lekami... na pierwszy najostrzejszy szarpiący ból, jakby ktoś rozrywał klatkę piersiową na kawałk pazurami (tak czujesz, prawda?)i - pomoże.
      A potem mnóstwo kroczków - które pomagaja... aktywność fizyczna, mocna - chodź codzienie przed spaniem na kijki, synchronizuj ciało: krok, kijek, noga, ręka, oddech i bezmyślenie. Basen - wdech, wydech, zanużenie, wynużenie i bezmyślenie. Słuchanie swojego ciała, jego rytmu, jego mocy, jego genialnie działającej maszynerii. Zanuz sie bez ruchu w wodzie, w pozycji embrionui, razem z uszami, aż otoczy Cię wodna cisza, jak w macicy .. i znów błogie bezmyślenie (sorki, moze to głupie, ale mnie pomagało...).
      I taka wizualizacja - jak zaatakują Cię myśli - wyobraż sobie, ze On to zomie i strzelaj do niego, zastrzel go i patrz jak sie przewraca. Myśl wróci - strzelaj znowu. Mnie pomogło i nie stałam się przez to psychopatą i nie zaczęłam strzelać do ludzi w realu smile Nie katuj się "współnymi" piosenkami, które się kojarzą, filmami, któte lubił, nie gotuj potraw, które pożerał, nie czytaj starych liostów, nie oglądaj zdjęć, to Cię od nowa poszarpie, od nowa raz za razem.. Na to przyjdzie czas i jak wyzdrowiejesz - zrobisz to wszystko już z uśmiechem i sentymentem. Kiedyś. Z każdym dniem bliżej.
      Trzymaj się!!!

      P.S. Bulhakowa - wyzwoliłaś w forum moc - czytam wpisy i serce rośnie, ile tu prawdziwego wspracia i troski i mam wrażenie, że każda z nas przytuliłaby Cię najomcniej jak się tylko da. Więcej czytam niż piszę, ale znam forum od wieelu lat i widzę, ze w tym wątku stało sie coś dobrego... Niech to dobro Cię ochroni!
      • bulhakova Re: Proszę o tlen 08.12.16, 11:43
        szara_w napisała:


        > P.S. Bulhakowa - wyzwoliłaś w forum moc - czytam wpisy i serce rośnie, ile tu p
        > rawdziwego wspracia i troski i mam wrażenie, że każda z nas przytuliłaby Cię na
        > jomcniej jak się tylko da. Więcej czytam niż piszę, ale znam forum od wieelu la
        > t i widzę, ze w tym wątku stało sie coś dobrego... Niech to dobro Cię ochroni!
        >

        Wiesz co, szara – a niech Cię!
        Uwolniłaś mi łzy. Dopiero teraz się rozpadało. Siedzę, na szczęście sama w pokoju, staram się pracować, ale mi po policzkach mi cieknie. A ja wcale ich nie chcę, tych rzek rozpaczy. Ale sobie płyną.
        Z dwojga złego chyba lepiej ze wzruszenia, niż z rozpaczy?
        A skoro jesteśmy już przy wodzie, wprawdzie słonej – wiesz, ktoś już wspomniał o basenie i to chyba dobry trop. Tak, jak przed dotykiem innej osoby, masażem czy bieganiem ( czuję się odrętwiała) mam opór, to woda wydaje mi się właśnie taka bezpieczna. Błoga.
        • ola_dom Re: Proszę o tlen 08.12.16, 11:50
          bulhakova napisał(a):

          > Uwolniłaś mi łzy. Dopiero teraz się rozpadało. Siedzę, na szczęście sama w pokoju,
          > staram się pracować, ale mi po policzkach mi cieknie.

          Gratulacje! smile

          > A skoro jesteśmy już przy wodzie, wprawdzie słonej – wiesz, ktoś już wspomniał
          > o basenie i to chyba dobry trop.

          Jak jesteś z Warszawy, to na Kabatach jest basen z wodą solankową - Aqua Fit.
          I jest też taki płytki, do posiedzenia.
          Są też sauny, w tym parowa, więc można płakać i nikt nie widzi smile
        • szara_w Re: Proszę o tlen 08.12.16, 12:11
          oj, bo zaraz i ja się wzruszę, juz w gardle poczułam...smile
          Płacz, jak puściło, to płacz.. nawet jeśli to wzruszenie, to i rozpacz się w tych łzach trochę rozpuści.
          I leć na basen, skoro czujesz, ze to trop, właśnie idź za takimi odczuciami... woda jest ciepła, cicha, błoga, otacza, otula, wsłuchaj się nia i w siebie w niej, zmęcz sie pływaniem a potem pobaw w embiona. Mocno się przytul... obejmij i słuchaj podwodnych szmerów.
          • znowu.to.samo Re: Proszę o tlen 08.12.16, 20:31
            ...bo nikt nie zrozumie Ciebie lepiej niż druga kobieta która przeszła przez to samo...i nikt nie doradzi ci lepiej....a tu spotkasz wiele dziewczyn które były w takiej samej sytuacji albo nawet gorszej i wyszły z tego, i mają się dobrze...dlatego pisz kochana jak najwięcej o tym co ci na sercu leży, sama widzisz że to pomaga
            Ja mogę napisać od siebie że przez jednego pajaca tabletek się nałykałam- o taka goopia byłam!!! a dziś aż wstyd mi samej przed sobą za to i niepojmuję jak mogłam to zrobić, a pajaca spotkałam po latach na ulicy i był dla mnie osobą totalnie obojętną, jak ktoś od zawsze obcy..ale to było w czasach gdy nie było jematki, teraz na szczęście można tu uzyskać sensowne rady od wielu mądrych babeczek
            • bulhakova Re: Proszę o tlen 09.12.16, 15:42
              znowu.to.samo napisała:

              > Ja mogę napisać od siebie że przez jednego pajaca tabletek się nałykałam- o tak
              > a goopia byłam!!!

              Dreszcz mnie przeszedł...
              Tego, czego najbardziej się boję w niekontrolowanym wybuchu rozpaczy, to właśnie zrobienia sobie samej krzywdy. Oczywiście, nie mam takiego zamiaru, nie targnę się na siebie, bo choćby świadomość, jaką krzywdę zrobiłabym tym najbliższym, dzieciom odrzuca mnie od tego. Ale wiem, że takie rzeczy robi się niejako poza sobą. Że w momencie silnych emocji nie decyduje logika. Człowiek w stanie wielkiego szoku potrafi być maszyną samozagłady.
              Nie wyobrażam sobie, jak musiałaś być nieszczęśliwa, żeby to zrobić.



              • danaide Re: Proszę o tlen 10.12.16, 09:21
                A próbowałaś krzyku? Takiego z głębi, do utraty tchu?
                (Zamiast łykania tabletek.)
              • znowu.to.samo Re: Proszę o tlen 10.12.16, 10:48
                w tamtym momencie byłam ogromnie nieszczęśliwa, do tego byłam młoda i niedoświadczona, a co najgorsze- nie było nikogo z kim mogłabym pogadać, wypłakać się w rękaw, nabrać dystansu -w ten jeden dzień pozwoliłam emocjom przejąć nade mną kontrole. Czas jak zwykle okazał sie najlepszym lekarzem, pamiętam że bardzo szybko doszłam do siebie. Dziś za nic nie zrobiłabym już czegoś takiego...dziś patrze na to jak na głupotę przez którą mogloby mnie dzis nie być
        • gama2003 Re: Proszę o tlen 08.12.16, 19:31
          Jakkolwiek głupio to zabrzmi - dobrze, że płaczesz. Nie bój się, nie odwodnisz się tą drogą smile, uroda chwilowo niepotrzebna smile.
          Dasz radę, za rok o tej porze będziesz tu podnosić doświadczeniem inną kobietę na zakręcie. Kobiety to siła. Pod każdym względem. A już w gromadzie smile to najpotężniejszy żywioł.
      • wapaha Re: Proszę o tlen 08.12.16, 17:53
        P.S. Bulhakowa - wyzwoliłaś w forum moc - czytam wpisy i serce rośnie, ile tu prawdziwego wspracia i troski i mam wrażenie, że każda z nas przytuliłaby Cię najomcniej jak się tylko da. Więcej czytam niż piszę, ale znam forum od wieelu lat i widzę, ze w tym wątku stało sie coś dobrego... Niech to dobro Cię ochroni!

        Szara, aż mnie ciarki przeszły smile To samo przychodzi mi na myśl smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka