jaskiereczka
31.12.16, 17:41
Przed świętami 2015 jedyne co mi towarzyszyło, to ból fizyczny i strach. Zwykły strach i beznadzieja. Czekałam na ostatnie in vitro bez nadziei. Wygadałam się na forum, bo już nie było gdzie. Transfer ze względu na stan zdrowia był dopiero w kwietniu a potem...40 mój cud beta hcg
Cud pozytywnej pierwszy raz w życiu bety i zaraz krwotok i 2 miesiące leżenia. Przetrwaliśmy. Wszyscy.
Nie w stajence a zwyczajnie w szpitalu. Nie w Betlejem - znacznie bliżej. I nie ponad 2000 lat temu a ledwie kilka dni przed Wigilią urodził się chłopczyk. Nie czekał na niego cały świat, ot kilka zwykłych osób, ale to właśnie im przyniósł Radość i Spokój.
Mój CUD przybierał realny, wymarzony kształt.
Chciałam Wam podziękować za wszystkie ciepłe myśli, za słowa, za każdą literkę, życzenia! Mały jest piękny, spokojny, sam się uśmiecha nieświadomie, może widzi gdzie był kiedyś i gdzie jest teraz? Jest w nim tajemnica. Jeszcze nie wierzę że Go mam, ale jest tu obok. Dotykam chłodnych łapek, małych paluszków, policzków. Będę się bardzo starać wychować Go na szczęśliwego dobrego człowieka.
Dziękuję Wam!
Wszystkiego dobrego!