Dodaj do ulubionych

Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse?

06.03.17, 13:16
Jakie sa wasze obserwacje, wnioski?
Od 4 lat jestem w zwiazku, 2,5 po slubie, z mężczyna posiadajacym syna z poprzedniego małżeństwa. Razem mamy roczne bliźnięta.
Problemem, tradycyjnie, jest eks, jej syn i ich wymagania. Rozwód był z jej winy, miała romans, potem kilkuletni związek z innym mężczyzna.
Po ich rozwodzie mąż, ze względu na syna, był stale do dyspozycji poprzedniej zony jeśli chodziło o pieniądze, czas, opiekę nad synem.
Kiedy poznał mnie, zaczeliśmy planowac przyszłość to sie trochę zmieniło, kiedy urodziły się nasze dzieci jeszcze bardziej.
Tymczasem ona oczekuje, ze mąż bedzie jak poprzednio na każde jej zawołanie, zajmie się dzieckiem kiedy jej to będzie pasowało, dołoży do alimentów dowolną kwote (płaci niemal 2000). Pomysly miala niesamowite, jak przywiezienie syna do szpitala kiedy akurat rodzilam (bo teraz kolej ojca na zajęcie sie dzieckiem), wezwanie policji kiedy w moje urodziny "sprzedalismy" dzieci moim rodzicom aby poświętować i mąż wyłączył telefon.
Kiedy mąż zachowuje się asertywnie ona odmawia mu spotkań z synem.
Jak zauważyła ze to też tak do końca nie działa nastawia chłopca przeciw ojcu, a ten wydzwania do męża kilkadziesiat razy dziennie z oskarżeniami, ze jet niedobry, nie kocha go, etc.
Teraz mamy taką sytuacje, ze pasierb (11 lat) oczekuje ze ojciec po powrocie z pracy codziennie bedzie go odwiedzal, ewentualnie rozmawial z nim przez skype dopoki nie pojdzie spac. Jesli maz nie jest online, kilkadziesiat telefonow, sms, histeria.
Chlopiec jest u nas co drugi weekend, wtedy ojciec nie ma prawa zajac sie naszymi maluchami, pomoc mi, powinien siedziec na kanapie obok synka i ewentualnie donosic mu tam posilki. Jak cos jest nie po jego mysli - histeria, potrafi wyc glosniej i dlużej niz nasze maluchy.

Co robic? Mam ochote postawic mu ultimatum on albo my. Po prostu nie daje rady zajmowac sie samotnie dwojka dzieci, czuje agresje gdy dzwoni telefon meża. Chce miec normalne życie i rodzine, czy w patchworku w ogole jest to możliwe?
Obserwuj wątek
    • edw-ina Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 14:56
      Ma, ale nie na zasadach tutaj przedstawionych. Ultimatum też nic nie da. Jeśli coś ma zadziałać, to to coś musi wydarzyć się na linii twój partner - ex. Oni muszą się porozumieć dla dobra ich samych, ale przede wszystkim ich dziecka, które jak tak dalej pójdzie spędzi resztę życia na kozetce psychoanalityka. Sugerowałabym spotkanie z mediatorem, bo wydaje mi się, że tylko osoba trzecia byłaby w stanie pomóc wypracować porozumienie. Ogólnie to wszystkie te zachowania wynikają z podsycanego lęku przed utratą ojca. Trudno winić o nie dziecko. Odbija się czkawką brak rozmowy i ustaleń pomiędzy rodzicami. Szkoda wszystkich dzieci.
      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 15:22
        Na linii mąż - jego eks juz sie zadziało. Postawil się jej dość ostro.
        Jeśli chodzi o ich poeozumienie to raczej szans nie ma, to ona odeszła, więc uważała że będzie miała otwartą drogę powrotna kiedy tylko zechce. Nawet kiedyś powiedziała teściowej, jeszcze nie było naszych dzieci wtedy, że ona uważa za naturalne, że ja jej ustąpię, odejdę, jeśli tylko chciałaby wrócić do męża. Potem urodziły się nasze dzieci, mąż dość dosadnie powiedział jej, ze ma się odczepić, że nie chce mieć z nią żadnych kontaktów, oprócz tych wymaganych przez istnienie wspólnego dziecka.
        Wtedy zaczęła szalec, wpraszać sie na urodziny męża, wzywac policje kiedy w moje on miał wyłączony telefon, był nawet dramatyczny telefon w środku nocy z informacją że podejrzewają u niej raka. O przywiezieniu syna do nas na porodówke juz nie wspomne. A, próbowała tez wpływać na urządzanie kupionego przez nas segmentu. Tragikomiczne sytuacje. Nie udało sie jej, zaczęła grać dzieckiem.
        Porozumienie w tym momencie jest mało prawdopodobne, ona weszła w inny związek, mąż był opcja B, do której można wrócić jak coś w życiu nie wyjdzie, jestem ja, nasze dzieci, mąż do niej nie wróci, chyba więc wymyśliła sobie rozbicie naszego związku przy pomocy syna.
        Wszyscy wiemy, ze jest to kosztem tego chłopca, ale po prostu nie widzimy dobrego rozwiazania. Eks nie ustąpi. Mąż może synowi ustępowac lub znosić jego histerie. A ustępowanie w tym przypadku wyglada tak, ze tata ma prawo isc do pracy, ale potem MUSI byc fizycznie lub tylko mentalnie do dyspozycji synka.
        Mąż czuje ze jego dziecko cierpi, ale zaczyna mieć powoli tego dość i skłaniać sie ku opcji odpuszczam i zajmuje sie druga rodzina tylko. Pierwszy terapeuta radził ustepowanie chlopcu dopóki sie nie przyzwyczai do nowej sytuacji, ale to nie pomog tylko nasilało jego wymagania i histerie. Drugi radzi zajęcie się przede wszystkim naszą rodziną zanim sie rozpadnie
        • asia_i_p Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 15:57
          >>>Mąż czuje ze jego dziecko cierpi, ale zaczyna mieć powoli tego dość i skłaniać sie ku opcji odpuszczam i zajmuje sie druga rodzina tylko. Pierwszy terapeuta radził ustepowanie chlopcu dopóki sie nie przyzwyczai do nowej sytuacji, ale to nie pomog tylko nasilało jego wymagania i histerie. Drugi radzi zajęcie się przede wszystkim naszą rodziną zanim sie rozpadnie

          Twój mąż jest ojcem dla trójki dzieci. I to ma parę konsekwencji.

          Pierwszą konsekwencją jest to, że nie ma opcji, że "ma dość" i "odpuszcza" - tak to można w stosunku do trzydziestoletniego recydywisty, a nie rozpuszczonego jedenastolatka. Nie jest jedynym ojcem, któremu jedenastoletnie dziecko usiłuje wejść na głowę, tylko ojcowie żonaci z matkami jedenastolatka po prostu nie mają opcji "odpuszczam". On w sumie też jej nie ma, jeśli chce się uważać za porządnego człowieka, a nie pętaka.

          Druga konsekwencja tego faktu to to, że ma troje dzieci, a nie jedno. I dwoje nie przestaje istnieć na czas wizyty tego trzeciego, co dziecku należy jasno uświadomić. Jedenastolatki potrafią wyć i strzelać focha, to jest wiek drama queen, a syn pewnie jest dodatkowo napuszczany przez eks - trudno, trzeba przeżyć. Uważam, że wbrew radom terapeutów ani nie ustępować, ani nie porzucać dziecka, tylko działać tak, jak ma działać ojciec - kochać, okazywać miłość, wymagać szacunku, stawiać granice. Łatwo nie będzie, ale też nie macie tego codziennie, więc przeżyjecie. Pełnosprawny intelektualnie jedenastolatek nie będzie też histeryzował w nieskończoność, jeżeli mu się nie będzie ustępowało, to w końcu zrozumie, że jest ważny, ale nie może zabierać całego czasu bo są też inni.

          I trzecia konsekwencja - on jest ojcem, więc ma to dziecko wychowywać, a nie tylko spędzać z nim czas. Więc patrz konsekwencja druga.

          Niezależnie od tego, co - zupełnie naturalnie - widzicie jako najłatwiejsze i co doradza drugi terapeuta, nie możecie traktować jedenastolatka jak pełnoprawnego partnera. Wobec dziecka nie ma się wyboru ustępować albo porzucić. Dziecko się wychowuje.
          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 16:41
            Tak, tylko czasem ciagla walka o jednego 11 latka moze przynieść więcej strat niż zysków. A wśród strat widzę zaniedbanie naszych dzieci i rodziny.
            Wiesz, latwo powiedziec; "trzeba przezyc" - ale my mamy dwójkę maluchów, one nie zrozumieja, trzeba przeżyc, przeczekać. Wiesz jak takie male dzieci reagują na histerie? W imię czego mam swoim dzieciom fundować takie przeżycia, stany lękowe.
            A jeśli myślisz ze ten konkretny 11 latek nie jest histeryzować przez co najmniej pół dnia kazdego dnia naszej wizyty u nas, to sie mylisz. Potrafi, udowodnił to. Po takim weekendzie oboje cieszymy sie, że znika z naszego domu na dwa tygodnie. Przykre, ale prawdziwe.
            A naprawde trudno jest wychować dziecko mając na to 4 dni w tygodniu, w dodatku dziecko ktore ma matke wpajajaca mu przez pozostałe dni wartosci i zachowania skrajnie rózne od tych ojca, wręcz nagradzającą i pochwalającą koszmarne zachowanie wobec macochy i przyrodniego rodzeństwa
    • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 15:00
      emmagreen napisał(a):

      >Chce miec normalne życie i rodzine, czy w patchworku w ogole jest to możliwe?

      Jeśli pisząc "normalne" masz na myśli męża na wyłączność dla Ciebie i Waszych dzieci to trzeba było pomyśleć zanim się związałaś z facetem, który ma już dziecko. Teraz na to już trochę za późno. Teraz możesz już tylko próbować iść na jakiś kompromis.


      > Mam ochote postawic mu ultimatum on albo my. Po prostu nie daje rady
      > zajmowac sie samotnie dwojka dzieci, czuje agresje gdy dzwoni telefon meża.

      A co na to wszystko Twój mąż? Czy on w ogóle ma jakiś głos w tej sprawie?
      Bo w cały poście praktycznie nie wspominasz ani razu o jego stanowisku. Nie rozumiem dlaczego to TY samotnie zajmujesz się dwójką dzieci? Czy mąż się w ogóle Waszymi dziećmi nie zajmuje?
      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 15:29
        >>>Jeśli pisząc "normalne" masz na myśli męża na wyłączność dla Ciebie i Waszych dzieci to trzeba było pomyśleć zanim się związałaś z facetem, który ma już dziecko. Teraz na to już trochę za późno. Teraz możesz już tylko próbować iść na jakiś kompromis.

        Nie, pisząc normalnie mam na myśli czas męża dla jego syna, dla naszych dzieci i dla mnie. Ja nie mam nic przeciwko aby mąż z nim porozmawiał przez telefon czy pojechał w tygodniu go odwiedzić, ale wymagania aby tata siedział na skype'ie od 18 do 21 i patrzył jak syn je obiad czy ogląda tv, to chyba lekka przesada. Jeśli mąż nie jest online sa setki telefonów i sms od eks i małego pt. jest złym ojcem, nie interesuje sie dzieckiem, rozwiódł sie z dzieckiem, dziecko cierpi, a jego to nic nie obchodzi
      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 15:32
        >>>A co na to wszystko Twój mąż? Czy on w ogóle ma jakiś głos w tej sprawie?
        Bo w cały poście praktycznie nie wspominasz ani razu o jego stanowisku. Nie rozumiem dlaczego to TY samotnie zajmujesz się dwójką dzieci? Czy mąż się w ogóle Waszymi dziećmi nie zajmuje?

        Mąż dziećmi się zajmuje, jest dobrym tatą. Po prostu musi wtedy wyłączyć telefon zaraz po wejściu do domu, eks potrafi wtedy policje zawiadomic, "bo może coś sie stało", albo przyjechac z synem pod nasz dom i pokazać dziecku, że tata woli inne dzieci od niego :-(
        • princy-mincy Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 15:38
          Na miejscu tego ojca udalabym sie do sadu rodzinnego i ustalila jakies mediacje miedzy nim a byla zona.
          Przeciez ta kobieta zachowujac sie w ten sposob niszczy nie tylko Twoja rodzine ale i wlasnego syna.
          To trzeba ukrocic!
          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 15:43
            Wiesz, to nie jest takie proste bo wtedy ona osiągnie swój cel; znów będzie w centrum uwagi, znów trzeba będzie się z nią liczyć, zajmować się nią, ona nawet w tym celu wnosi raz po raz o podwyzszenie alimentów, choć te są wysokie i ma świadomość, że wyższych nie dostanie.
            Ja wiem, ze to trzeba ukrócić bo nie wyrabiam psychicznie, tylko jak
            • princy-mincy Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 16:26
              Pewnie, ze nei bedzie proste, natomiast roszczenia beda rosly.
              I serio, to co ona wyprawia nie tylko niszczy dziecko, ale poniekad ociera sie o jakis stalking.

              Wg mnei postarac sie o mediatora, ktory jasno pani wytlumaczy, ze przesadza i ze krzywdzi glownie swoje dziecko.
              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 16:34
                Może masz racje, porozmawiam o tym z mężem.
                Tylko problem jest w tym, że ona chyba uważa za cel nadrzędny kontrolę i zniszczenie naszego związku nawet kosztem swojego dziecka.
                • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 16:40
                  Wlasnie dlatego princy dobrze radzi - zwrocic sie do sadu i mediacje przez sad zalatwiac.
                  Ewentualnie rzeczywiscie - na to nie wpadlam - oskarzenie o stalking i dzialanie na szkode nieletniego.
                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 16:48
                    Natomiast po ostatnich Świętach (mały miał je spędzić z nami, potem eks zmieniła zdania, a po 17 w Wigilie zadzwoniła do męża żeby przyjechał i zabrał syna na święta, byliśmy wtedy u moich rodzicow, ok. 150 km dalej) moi rodzice stwierdzili, ze szkoda dziecka, ale jedyną opcja jest wyprowadzka i całkowite odcięcie się od eks i pasierba.
                    Inaczej nasza rodzina nie przetrwa. Mąż najpierw mocno się oburzył, teraz chyba sam zaczął o tym mysleć. Oboje akurat wiemy, ze kolejnego rozwodu, utraty mnie i mieszkania z daleka od naszych dzieci by nie zniosł...
                    • asia_i_p Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 16:03
                      To nie jest opcja do rozważenia w ogóle. To jest jego dziecko, aktualnie krzywdzone przez własną matkę, kto ma mu pomóc, jak nie własny ojciec?

                      Rozważacie tę sprawę z jakiegoś szalonego punktu widzenia - jak pomożenie temu dziecku wpłynie na eks. Dajcie sobie z nią spokój, ona jest nieważna, ważne jest dziecko, które ona krzywdzi.
                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 16:29
                        Nie asa_i_p rozważamy jak rozpoczęcie jakichkolwiek działań wpłaynie na działania eks, a te jak z kolei wpłyną na spokój naszej rodziny.
                        Ależ my chcemy jej dać spokoj, lata temu to zrobiliśmy, problem w tym, że ona nie zamierza zrobić tego samego
            • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 00:30
              emmagreen napisał(a):

              > Wiesz, to nie jest takie proste bo wtedy ona osiągnie swój cel; znów będzie w c
              > entrum uwagi, znów trzeba będzie się z nią liczyć, zajmować się nią,

              Wiesz, wniesienie do sądu o ustalenie kontaktów z dzieckiem i mediacje to nie jest zajmowanie się NIĄ. To jest uregulowanie kontaktów z DZIECKIEM.

              Piszesz, że nie wyrabiasz psychicznie, że ani Ty ani mąż nie radzicie sobie z nią. A jednocześnie nie chcesz skorzystać z pomocy prawnej. To czego chcesz? Liczysz, że ona sama się połapie, że coś robi nie tak? Nikłe szanse.

              Mediator i sądowne ustalenie kontaktów z dzieckiem to nie jest ONA osiągająca swój cel. To szansa by i Ty i Twój mąż uzyskali jakąś pomoc w tej sytuacji. Jeśli widzisz w tym jakiś jej triumf to ja nie wiem, coś tu nie tak.


              > Ja wiem, ze to trzeba ukrócić bo nie wyrabiam psychicznie, tylko jak

              Są na to środki prawne. Dlaczego nie chcesz z nich skorzystać?
              • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 02:32
                salsa.lover napisała:
                >
                > Wiesz, wniesienie do sądu o ustalenie kontaktów z dzieckiem i mediacje to nie j
                > est zajmowanie się NIĄ. To jest uregulowanie kontaktów z DZIECKIEM.
                > Jeśli widzisz w tym jakiś jej triumf to ja nie wiem, coś tu nie tak.

                10/10 , Salsa. TA konkretnie wypowiedź autorki wątku moim zdaniem pokazuje, że jej celem nie jest znalezienie wyjścia z, nie ukrywajmy, trudnej sytuacji, tylko pokazanie eks żonie, kto tu rządzi. Mi nigdy do głowy nie przyszłoby traktowanie wyjścia sądowego i mediacji jako, nie wiem, triumfu? Wygranej eks? Ustąpienia jej? To nie jest, do cholery, zabawa w przeciąganie liny. To nie jest gra, kto kogo przetrzyma, kto komu pokaże, kto będzie na górze. Z takim nastawieniem NIE MA SZANS na poprawę sytuacji. Autorka wątku zresztą uważa, że jedynym wyjściem jest odciąć męża od dziecka i eks, pozostaje tylko kwestia logistyki, jak to zorganizować.
                Ja czekam na wypowiedź pani Agnieszki. Intuicja podpowiada mi, że nie podzieli ona opinii swojego kolegi po fachu, który polecił nie radzącemu sobie z małoletnim dzieckiem ojcu całowite zerwanie z nim kontaktów.
              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 10:01
                Ale kontakty SĄ uregulowane. Dwa weekendy w miesiącu plus jeden wieczór w tygodniu.
                Mediacje są skuteczne gdy dwie strony chca dojsc do porozumienia, a nie gdy pragnie tego jedna strona, a drugiej zależy wyłacznie na niszczeniu życia tej pierwszej
                • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 12.03.17, 00:16
                  emmagreen napisał(a):

                  > Mediacje są skuteczne gdy dwie strony chca dojsc do porozumienia, a nie gdy pra
                  > gnie tego jedna strona, a drugiej zależy wyłacznie na niszczeniu życia tej pier
                  > wszej


                  Skąd wiesz? Przecież w Waszym wypadku do mediacji nawet nie doszło! A Ty już z góry zakładasz że nie będą skuteczne.
                  Na propozycje by mąż poszedł z synem do psychologa też stwierdzasz, że to się nie uda.

                  W zasadzie większość sugestii i porad odrzucasz, od razu stwierdzając, że to odpada, tamto nie zadziała. Więc na co Ty w zasadzie liczysz? Że ktoś podaruje Ci magiczną różdżkę, która wszystko odczyni? Sama sobie nie ułatwiasz swoim podejściem.

                  Nie zazdroszczę Ci sytuacji, w życiu bym się na takie coś nie zdecydowała, a już napewno nie na własne dzieci z facetem który ma dziecko + niezrównoważoną ex.
                  Ale Ty się na to zdecydowałaś, wzięłaś go z dobrodziejstwem inwentarza i powinnaś była się z tym liczyć. To dziecko nie zniknie z powierzchni ziemi, nawet jeśli postawisz mężowi ultimatum. To jest coś co powinnaś w końcu zaakceptować i zrozumieć.

                  Zdumiewające w Twoich postach jest też to, że w zasadzie głównymi winnymi całej sytuacji zdają się być chłopak, który nie daje się lubić i jego psychiczna matka. Zadziwia mnie jak łatwo zwolniłaś z odpowiedzialności za tą sytuację swojego męża. A to on ma tutaj największą rolę do odegrania! To on powinien wychowywać swojego syna, a nie TY. To on powinien reagować gdy chłopak wyje itp
                  Z tego co opisujesz to wygląda, że on ustępuje zarówno ex jak i synowi, skutkiem czego jest mu włażone na głowę. A Ty masz pretensje do dziecka i ex, a nie do męża.
                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 10:00
                    Moze dlatego, że mąż nie raz i nie dwa proponował eks mediacje i psychologa dla syna. Najlatwiej oceniac nie znajac sprawy "od wewnatrz".
                    Nie zdajesz sobie sprawy z poziomu nienawiści i agresji eks, myslisz że w takim przypadku wystarczą 1 czy 2 spotkania z mediatorem? Ona potrzebuje najpierw dluzszej terapii dla siebie, a potem dogadywania sie z eks mezem na poziomie doroslej osoby.
                    W tej chwili ona obwinia meza o to ze jest szczesliwy, ze ma rodzine, ze mu sie udalo. Ona ma 40 na karku i swiadomosc, ze najlepsze lata minely. A eks maz zamiast czekac cierpilwie i w razie czego, na skinienie paluszkiem wrocic do pani z kwiatami i piesnia na ustach osmielil sie ulozyc sobie zycie. O to sa pretensjie, to jest źródło konfliktu. Tego poczucia "krzywdy" eks nie pokona mediator tylko dobry terapeuta.

                    Zanim wzielismy slub eks była nieobecna, wiec nie moglam wiedziec, ze jest niezrownowazona. Masz racje, jesli postawie ultimatum to dziecko nie zniknie z powierzchni ziemi, ale zniknie z mojego zycia, a to mi wystarczy.
                    Troche irytuje mnie stwierdzenie, ze wzielam z dobrodziejstwem inwentarza i ze cos musze zaakceptowac, wydaje mi sie ze w stosunku do drugich zon wymagania sa zbyt duze; nie mam prawa postwic siebie i swoich dzieci na pierwszym miejscu w swojej hierarchii waznosci, ja "musze" akceptowac jego dziecko, choc ono robi wszystko aby nie bylo to mozliwe.

                    Maz nie tyle ustepuje synowi i eks co, jako kultutralny czlowiek, stara sie nie wchodzic w konflikt, w mysl zasady lepiej g... nie ruszac bo zacznie cuchnąć.
                    Ostatnio reagował dosc mocno na telefony eks i wycie malego. Ustalilismy tez pewne kwestie wspolnie, wiem ze bedzie sie tego trzymal bo taki ma charakter
                    • asia_i_p Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 16:15
                      Ale mąż nie może traktować eks i małego w pakiecie. Ona może być dla niego g-em, którego się nie rusza, mały nie. Ją może znosić lub nie, małego ma wychować. Ma być stanowczym kochającym ojcem, a nie kulturalnym wujkiem odliczającym godziny, aż zabiorą tego wyjca do domu.
                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 16:33
                        To jeszcze nie zauważylas, że w polskich sadach dziecko jest "przywiązane" do matki, trudno cokolwiek zrobic bez zgody matki.
                        Asiu, naprawde trudno jest wychować dziecko mając na to 4 dni w tygodniu, w dodatku dziecko ktore ma matke wpajajaca mu przez pozostałe dni wartosci i zachowania skrajnie rózne od tych ojca
                        • asia_i_p Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 16:57
                          Na początek można ustalić zasady we własnym domu i ich przestrzegać. Nawet kosztem wycia i awantur. A jak awantura minie, to rozmawiać, na spokojnie ustalać różne rzeczy i odwoływać się do tych ustaleń podczas kolejnych awantur.

                          Nie może być tak, że rodzic ustępuje dziecku, ale zmęczony zachowaniami dziecka coraz mniej je lubi, to jest potwornie niszczące. I powstaje błędne koło, bo mały im bardziej czuje opór ze strony ojca, brak radości z kontaktów, tym więcej wymaga, więc ojciec się tym bardziej odsuwa, itd. I powstaje zły model miłości - kocham cię, jesteś moim obowiązkiem, ale cię nie lubię, nie lubię z tobą spędzać czasu. Ja jestem dobry rodzic, bo cię kocham i ulegam, ty jesteś zły, bo się awanturujesz, a w ogóle to jakiś nieudany jesteś, gruby, bez zainteresowań. Tak to odbiera dziecko, niezależnie od intencji twojego męża.

                          Przed wami jeszcze bunt dwulatka, trzylatka, okropny okres sześcioletniego naburmuszenia na cały świat i dziesięcioletniego focha. I to razy dwa, więc dojdą interakcje między dwójką, wprawiajcie się, łatwiej się wprawiać kilka dni w miesiącu niż na okrągło ;). Dzieci po prostu bywają trudne, dzieci eks to nie jest jakiś osobny gatunek.

                          Demonizujecie to dziecko i niepotrzebnie pozwalacie eks stworzyć jedność z niej i dziecka.
                          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 17:08
                            Asiu, mam dosc wycia i awantur. Dotad jak maly mial przyjsc w sobote, to ja w piatek zaczynalam brać kalmsy. Nie wyobrazam sobie kolejnych takich dni, jak Ty to sobie wyobrazasz? Pol soboty i niedzieli wrzasków i histerii oraz agresji? Nasze dzieci są coraz starsze, jak dotąd byłam z nimi na pietrze, ale tak nie da sie funkcjonować w nieskonczonosc, nasze dzieci tez maja byc ofiarami tej histerii i agresji?
                            Myslisz, ze jak minia awantura w jeden weekend, to za dwa tygodnie ustalenia beda aktualne? Czy cyrk zacznie sie od nowa? Ja obstawiam to drugie rozwiazanie. Dokad damy rade to ciagnac? Rok, dwa? Ja tego nie chce i nie potrafie tak zyc, w takiej sytuacji bysmy sie rozstali.
                            Mozliwe, ze chlopiec tak to odbiera, nie lubimy z nim spedzac czasu, taka jest prawda.
                            Ustalilismy, ze chlopiec nie bedzie do nas przychodzil na weekend, mąż będzie go gdzies zabieral. Jesli tego nie uda sie ustalic z eks to albo koniec naszego zwiazku albo kontaktow z chlopcem, ja juz nie mam sily.

                            Tak, masz racje, przed nami bunty naszych maluchow i powinnismy wchodzic w ten okres z duzą dozą cierpliwosci i wyrozumiałosci, po walce z eks i pasierbem będziemy tego pozbawieni i będziemy mieli mniej cierpliwości dla naszych dzieci, a tego nie chce.
                            Jesli chodzi o interakcje pomiedzy nasza dwójką, to bliźnieta; zawsze będą sie lepiej dogadywać niz normalne rodzeństwa :-)
                            • asia_i_p Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 17:24
                              Wyjście gdzieś to jest dobry pomysł, bez sensu jest uzależnianie tego od zgody eks, ojciec nie potrzebuje zgody eks, żeby z własnym dzieckiem iść do kina. A im więcej czasu spędzą w dobrym nastroju, tak, że dzieciak poczuje, że ojciec się z nim dobrze bawi, a nie męczy, tym będzie mniej zaborczy.

                              Ultimatum bym nie stawiała, bo niezależnie, co mąż wybierze, tracisz - albo tracisz partnera albo szacunek do niego
                              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 17:30
                                Mialam na mysli zgode eks na nieco inne spotkania. Wczesniej byl cały weekend u nas, teraz mąz chciał z nią ustalić czy mały wraca na noc do domu czy ma go zawieźć do swoich rodziców.
                                Docelowo chyba byłoby najlepiej aby spotykali się co sobota na cały dzień. Na to potrzebna jest zgoda eks.
                                Tym bardziej że w czoraj i przedwczoraj najpierw udawala ze nie ma ich w domu, a potem wydzwaniali do męża.
                                Ultimatum to jedyna opcja, inaczej strace spokój, a dzieci szansę na normalne dzieciństwo.
                                Nie stracę szacunku do męża jesli wybierze dobro naszej rodziny
                            • yamilca197 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 07:31
                              emmagreen napisał(a):

                              > Ustalilismy, ze chlopiec nie bedzie do nas przychodzil na weekend, mąż będzie g
                              > o gdzies zabieral. Jesli tego nie uda sie ustalic z eks to albo koniec naszego
                              > zwiazku albo kontaktow z chlopcem, ja juz nie mam sily.

                              Ustalic z ex? Maz jej nawet nie musi informowac jak spedzic czas ze swoim dzieckiem, to nie jest jej sprawa. On (wy) uzgadniacie z nia zbyt wiele spraw, zupelnie niepotrzebnie, wyglada na to ze ona was zdominowala i przejela kontrole nad waszym zyciem. Niech ja maz troche postraszy,ze np wniesie do sadu o przyjecia opieki nad synem ze wzgledu na jego stan psychiczny plus jej zachowanie, ze rozmawial z prawnikiem i ze szanse ma duze. Niech wezmie swiadkow np znajomych kiedy jedzie po dziecko na ustalona godzine i nikt mu nie otwiera przez godzine ani nie odbiera telefonu , postarajcie sie o swiadkow na inne jej akcje i zacznijcie dzialac , bo twoj maz jak na razie chodzi na jej krotkiej smyczy i mysli ze nic nie moze. Alimentow i tak juz wyzszych nie dostanie wiec nie ma nic do stracenia,a do wygrania duzo.
                              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 09:24
                                Chodziło wyłącznie o ustaelnie czy przywozi dzicko do niej na noc czy do swoich rodziców.
                    • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 00:21
                      emmagreen napisał(a):

                      > Moze dlatego, że mąż nie raz i nie dwa proponował eks mediacje i psychologa dla
                      > syna. Najlatwiej oceniac nie znajac sprawy "od wewnatrz".

                      OK, eks nie zgadza się na mediacje, Wy nie chcecie do sądu, bo uważacie, że nie ma sensu. Do psychologa mąż z synem nie pójdzie, bo jeszcze nie się eksia zdenerwuje....
                      Nie chodzi o ocenianie. Chodzi o to, że z góry odrzucasz rozwiązania, bo twierdzisz, że masz szklaną kulę i dokładnie wiesz co będzie. A nie wiesz, i nawet nie chcesz spróbować. I tego ja nie rozumiem, skoro jak twierdzisz jesteś zdesperowana i szukasz rozwiązań.
                      Wygląda, że Tobie chodzi tylko o jedno rozwiązanie, aby eksia i jej dzieciak zniknęli z Waszego życia. Mam dla Ciebie przykrą wiadomość. Oni nie znikną. Nawet jeśli postawisz mężowi ultimatum, nawet jeśli mąż zerwie kontakt z dzieckiem, to dziecko nie zniknie. A z tego co piszesz o eksi to wcale tak łatwo może mu tego nie odpuścić.

                      > W tej chwili ona obwinia meza o to ze jest szczesliwy, ze ma rodzine, ze mu sie
                      > udalo. Ona ma 40 na karku i swiadomosc, ze najlepsze lata minely. A eks maz za
                      > miast czekac cierpilwie i w razie czego, na skinienie paluszkiem wrocic do pani
                      > z kwiatami i piesnia na ustach osmielil sie ulozyc sobie zycie. O to sa preten
                      > sjie, to jest źródło konfliktu. Tego poczucia "krzywdy" eks nie pokona mediator
                      > tylko dobry terapeuta.

                      No to super, zdiagnozowałaś ją, zdajesz się wiedzieć doskonale czego ona chce, o co ma pretensje, o co jej chodzi. Zastanów się dlaczego tak strasznie skupiasz się na niej i jej zachowaniu zamiast na postępowaniu własnego męża.
                      Już po raz kolejny opisujesz ją w tym wątku bardzo dokładnie, jej motywację itp. O mężu i jego motywacjach wciąż wiemy dość niewiele.
                      To rozłożenie Twojej uwagi i ustawianie eski w centrum problemu jest dość znamienne. Nawet pani Agnieszka to zauważyła.Twoje myślenie, Twoje postępowanie jest podporządkowane temu co eks zrobi, co eks pomyśli, co eks zaplanuje. Nawet do sądu nie chcesz iść bo wydaje Ci się, że to ta eks jej 5 minut.
                      Uważam, że w tym jest zasadniczy problem. Eks jest jaka jest, tego nie zmienisz i szkoda Twojego czasu na analizowanie czy jej się życie udało czy nie, co ona zrobi czy co pomyśli.
                      Skup się na mężu, bo to od niego masz prawo wymagać jakiś kroków i decyzji.

                      > jesli postawie ultimatum to dziecko nie zniknie z powi
                      > erzchni ziemi, ale zniknie z mojego zycia, a to mi wystarczy.

                      Nie masz na to żadnej gwarancji.
                      Co będzie na przykład jeśli eksi (odpukać) coś by się stało? Gdzie wyląduje wtedy dziecko? Każesz mężowi oddać go do domu dziecka?


                      > Troche irytuje mnie stwierdzenie, ze wzielam z dobrodziejstwem inwentarza i ze
                      > cos musze zaakceptowac,

                      Bo to prawda. Jeśli decyduję się na związek z marynarzem to wiem, że często nie będzie go w domu. Jeśli decyduję się na związek z facetem na wózku to wiem, że nie będę z nim chodzić na szalone dyskoteki. Jeśli decyduję się na związek z wegetarianinem, to wiem, że on nie będzie jadł mięsa i będziemy musieli gotować dwa obiady.
                      Jeśli decyduję się na związek z facetem, który ma już dziecko to wiesz, że z tego faktu wynikają pewne obciążenia i konieczność kompromisu.

                      >wydaje mi sie ze w stosunku do drugich zon wymagania sa zbyt duze;

                      Nie zgadzam się. Ale jeśli tak uważasz to jest na to prosta odpowiedź: nie decydować się na bycie drugą żoną.

                      >nie mam prawa postwic siebie i swoich dzieci na pierwszym miejscu
                      > w swojej hierarchii waznosci, ja "musze" akceptowac jego dziecko,

                      Ty masz prawo postawić siebie i swoje dzieci na pierwszym miejscu. Ale mąż ma prawo postawić WSZYSTKIE swoje dzieci na równorzędnej pozycji.


                      > Maz nie tyle ustepuje synowi i eks co, jako kultutralny czlowiek, stara sie nie
                      > wchodzic w konflikt, w mysl zasady lepiej g... nie ruszac bo zacznie cuchnąć.

                      Cóż, sama pisałaś, że wcześniej mąż był na każde skinienie, przelewał tyle kasy ile eks sobie życzyła itp Jak to nazwać jak nie ustępowanie. W sumie się nie dziwię, że takim postępowaniem rozpuścił i ją i dziecko. Czasem unikanie konfliktów za wszelką cenę przynosi więcej szkody niż pożytku.
                      Uleganie synowi by tylko nie zaczął wrzeszczeć skutkuje teraz tym, że syn wrzaskiem osiąga to czego chce. Tego się nauczył. Naprawdę nie widzisz, że to jest tylko konsekwencja Waszego postępowania?
                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 09:45
                        Z góry odrzucam pewne rozwiązania gdyż wiem, że niektóre nie poskutkuja podobnie jak poprzednio gdy je stosowaliśmy, a inne są dla mnie nie do przyjęcia.
                        Ależ ja wcale nie musze jej diagnozować, to co ona robie jest czytelne dla kazdego, a jakie są jej oczekiwania sama mówi, także jej ocena nie wymaga wysiłku.
                        Właśnie teraz WYMAGAM OD MĘŻA odpowiednich kroków i decyzji. On jest kulturalnym przyzwoitym człowiekiem, udało nam się stworzyć dobry związek, kochającą rodzinę dla naszych dzieci - mąż marzy o trzecim maluchu, ale widzi też jak źle ta cała sytuacja wpływa na mnie. Jaka zrobiłam sie nerwowa, biorę proszki na uspokojenie przed wizytami chłopca u nas, dużo tez mu dała do myslenia rozmowa z moimi rodzicami, którzy stojąc z boku zauważyli, że nie jestem tak szczęśliwa jak powinnam, że pasierb zatruwa mi zycie. Wiem, ze mąż kocha nad życie mnie i nasze dzieci, zwłaszcza córeczkę, wiem że za nic na swiecie nie chciałby stracić tego co mamy. Jesli jednak mąż wybierze syna, ok, dojdziemy do porozumienia najlepszego dla naszych dzieci.
                        Ale jak tu napisala jedna z komentujących forumek; mam mocna pozycje i argumenty aby stawiać ultimatum, kochamy się, jest między nami bardzo dobrze, mamy wspaniałe dzieci, warto dla czegoś takiego poswięcić naprawdę wiele.
                        Tak, on może walczyc dalej o syna, ale to walka na lata, zważywszy na podejscie eks, może chłopiec sie naprostuje za 5-10 lat, a może nigdy. Ale coś takiego zniszczyłoby to co jest między nami, nasze małżeństwo byłoby martwe, nawet jeśli by się utrzymało. A taka sytuacja miałaby też wpływ na nasze dzieci, może one też wylądowałyby u terapeuty? Tego bym mu nigdy nie wybaczyła, on sobie zreszta tez nie.
                        Obciążenia i kompromisy ok, godzę się i godziłam na wiele, nie godzę się na pełnego nienawiści i agresji w stosunku do mnie i moich dzieci 11 latka w moim domu.
                        Jeśli eks coś by sie stało chłopiec z nami nie zamieszka, mąż zrobi co uzna za stosowne, ale jakbym miała go znosic dłuzej niz 1 dzień pod swoim dachem to albo bym zwariowała albo mu krzywde zrobiła.
                        Zreszta mąż o tym wie, powiedziałam mu ze musimy jej życzyć zdrowia i długiego życia bo inaczej czeka go podjęcie trudnej decyzji
                        Ależ ja nie twierdzę, że mąż nie ma takiego prawa, najwyżej będzie miał troje równorzędnych dzieci z rozbitych rodzin.
                        Był na kazde skinienie, bo chciał być dobrym ojcem i przyzwoitym człowiekiem.
                        Akurat teraz pasierb wrzaskiem osiaga tylko tyle, że mąż wychodzi z siebie i wrzeszczy na niego jeszcze głosniej.
                        • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 10:00
                          Powtarzam - biedny, biedny dzieciak.
                        • amb25 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 12:32
                          ...chcial byc dobrym ojcem i przyzwoitym czlowiekiem...
                          Nie udalo mu sie stworzyc dobrych relacji z wlasnym dzieckiem, wiec teraz pod twoim i twoich rodzicow wpywem juz nie chce byc tym przywotym czlowiekiem. Znudzilo mu sie, bo to wymaga wysilku z jego strony. Co za kapec i tchorz z niego! Ale tacy ludzie czesto sobie "jedze" wybieraja za zony bo one zalatwija za nich te problemy, ktorych oni sami boja sie zaltawic, a potem udaja ofiary, ze to zona mu "....postawila ultimatum i co on, biedny mis, mial zrobic..." Mam alergie na takich facetow....
                          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 12:42
                            Naprawdę sądzisz, że każdy rodzic ma dobre relacje z własnymi dziećmi? Nigdy nie widziałaś sytuacji gdy nawet w pełnych rodzinach, gdy wszyscy się staraja, wspieraja, po prostu nie ma aż tak dobrych relacji? Po prostu dlatego że dwie osoby za bardzo sie różnią?
                            A nie pomyslalaś, że brnięcie w to dalej mogłoby dla niego oznaczac rozbicie rodziny kolejnej dwójce dzieci, a może wobec nich mąż już nie ma obowiązków? Nie tyle chodzi o wysilek, co o brak efektów dotychczasowych starań oraz ich koszty.
                            Moi rodzice tylko wyrazili swoje zdanie; jestem ich jedynym dzieckiem, wiec to normalne, że chcą dla mnie jak najlepiej.
                            Nie jestem jędzą, starałam się naprawdę i długo. Nie daję rady; nie chcę aby moje życie było podporządkowane obcemu 11 latkowi
                            • orit Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 14:37
                              Mnie dziwi zaangażowanie Twoich rodziców i ingerencja w Wasze sprawy małżeńskie oraz, co gorzej, w relacje Twojego męża z była żona i synem.

                              Rozumiem gdyby ograniczali się do rozmowy z Tobą ale wpływanie na męża jest dość daleko idącą ingerencja.

                              To jakoś tak dziwnie sugeruje, że sama jeszcze nie wydoroslalas
                              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 15:02
                                Moi rodzice ograniczyli się do zainteresowania się moją osoba, zauważyli, że coś jest nie tak, oraz do wyrażenia opinii.
                                Tato w kilku słowach poinformował męża, że powinien nieco bardziej zadbać o spokój i szczęscie swojej żony i matki swoich dzieci. Oraz że powinien wreszcie ustalić priorytety
                                • orit Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 15:41
                                  Tyle ze nie jesteś jedyna matka jego dzieci i porządny człowiek będzie w priorytetach miał wszystkie swoje dzieci.
                                  Współczuję sytuacji bo pewnie jesteś młoda i nie wiedziałas w co wchodzisz. w sumie to przed ślubem był czas na rady od rodziców.

                                  W tej chwili wymagania od faceta by ograniczał kontakt z synem na rzecz nowej żony i lepszych dzieci są moralnie wątpliwe.

                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 15:52
                                    >>>Tyle ze nie jesteś jedyna matka jego dzieci i porządny człowiek będzie w priorytetach miał wszystkie swoje dzieci.<<<

                                    A co jesli nie da sie tego pogodzic i trzeba wybierac?
                                    Mam 28 lat, więc tak bardzo młoda już nie jestem. A rodzice mieli troche obaw, ale mamy w rodzinie dziewczynę w podobnej sytuacji, tylko jej pasierb jest swietnym chlopakiem, pelnym pasji, zainteresowań, swietnie dogaduje sie z przyrodnim rodzeństwem, aż przyjemnie przebywać w towarzystwie takiego dziecka.
                                    A co nie jest moralnie wątpliwe? Patrzenie jak corka traci spokój i radość życia, oczekiwanie ze zięć bedzie poswiecał dobro ich dziecka i ich wnukow dla swojego najstarszego dziecka? To pewnie nie jest morlanie wątpliwe, ale raczej nie ma rodziców, któzy w takiej sytuacji nie staną po stronie dziecka
                                    • orit Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 16:24
                                      To jeszcze bardzo młoda jesteś może za młoda na takie wyzwanie.

                                      Nawet w tym wpisie piszesz o sobie jak o dziecku, mi chwile zajęło zanim dotarło ze pisząc "córka" lub "dziecko" masz na myśli siebie a nie któreś z bliźniąt.
                                      Nie jest to zle tylko jeszcze właśnie młode.

                                      Jego co mogę doradzić to nie angażuj się w sprawy męża, zaakceptuj ze istnieją zobowiązania inne niż Ty. Poobserwuj tego męża, z podanego przez Ciebie opisu to trochę słaby typ.

                                      Znam z reala sytuacje ze Pan rozszerzenie się z żoną numer dwa bo nie chciał aby któreś dziecko było lepsze czy gorsze. Płaci za błędy młodości bo obecnie nie ma rodziny ale dba o dzieci. Z żonami byłymi relacje ma nawet znośne.
                                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 16:39
                                        >>>Nawet w tym wpisie piszesz o sobie jak o dziecku, mi chwile zajęło zanim dotarło ze pisząc "córka" lub "dziecko" masz na myśli siebie a nie któreś z bliźniąt.
                                        Nie jest to zle tylko jeszcze właśnie młode.<<<

                                        Dla moich rodziców zawsze będę przede wszystkim ich dzieckiem, co w tym dziwnego?

                                        >>>Jego co mogę doradzić to nie angażuj się w sprawy męża, zaakceptuj ze istnieją zobowiązania inne niż Ty. Poobserwuj tego męża, z podanego przez Ciebie opisu to trochę słaby typ.<<<

                                        Łatwo powiedzieć, gdy te "zobowiazania" nie wchodzą w Twoje zycie i nie wpływają na jego jakość.
                                        Nie powiedziałabym, że słaby, raczej kulturalny i dobrze wychowany, czasem może aż za bardzo.

                                        >>>Znam z reala sytuacje ze Pan rozszerzenie się z żoną numer dwa bo nie chciał aby któreś dziecko było lepsze czy gorsze. Płaci za błędy młodości bo obecnie nie ma rodziny ale dba o dzieci. Z żonami byłymi relacje ma nawet znośne.<<<

                                        Myślę że pan nie rozwiódł sie z żona nr 2 tylko z tego powodu, musiało być jeszcze coś. Jesli nie to, wybacz jeśli to bliska Ci osoba, ale to co zrobił było wyjątkowo głupie. Skoro nie chciał aby któreś z dzieci było lepsze czy gorsze to mógl poprzestać na dzieciach z pierwszego związku, a nie żenić się, mieć dzieci rozwodzić się z druga żoną aby "wyrównać w dół".
                                        Na miejscu pani nr 2 tez nie przyjełabym takiego tłumaczenia
                                        • orit Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 17:03
                                          Nie jest to dziwne tyle ze jesteś już dorosła i to bycie dzieckiem jest raczej umowne juz w tym wieku. Dzieci, które ktokolwiek ma chronić to bliźniaki i 11 latek, a reszta to dorośli którzy powinni już sami się ogarniać.

                                          Sytuację masz bardzo trudna. Mi nie chciałoby się brać na kark takich wyzwań, ale Ty już w tym tkwisz. chłopiec jest realny. Ty musisz zdystansowac się od nieswoich zobowiązań ale też niestety zaakceptować realia. Masz męża rozwodnika obarczonego biednym zaburzonym chłopcem. Taki masz lajf, co gorsza na własne dorosłe życzenie.

                                          A tamte rozwody obydwa to nie wiem dokładnie o co były. Jakieś romanse, jakieś przepychanki ex z next.
                                          Afery były. Ale fakt, że dzieci były ważne. Chłopak nie chciał by pierwszy synek był na gorszej pozycji. Ale słusznie zauważasz, ze narobił dużo głupot. Cóż, płaci za to teraz.
                                          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 17:24
                                            Orit, dla rodzicow zawsze najwazniejsze bedzie chronienie jego dziecka, nawe jak ma 28 lat.
                                            Ja juz od dawna sie zdystansowałam, ale nasz nasz dom nie jest az tak duży aby to było realnie możliwe.
                                            Akceptacja realiów może tez oznaczac ultimatum albo rozwod, moze tez oznaczac ze mąż ograniczy ojcostwo wobec tamtego chlopca do alimentów. Niekoniecznie akceptacja to zgoda na wszystko, bo on ma dziecko, ja juz jestem pd ściana jesli chodzi o kompromisy do których jestem zdolna.
                                            Czy chlopiec jest zaburzony, nie wiem, ale zaczynam się bać jaki mglaby miec wplyw jego obecność i zachowanie na moje dzieci.

                                            A w kwestii Twojego znajomego, to bardziej płacą za to żona nr 2 i jej dzieci, ona miała prawo oczekiwac że stworza rodzine, która nie rozpadnie sie tylko dlatego ze "pasierb nie moze byc na gorszej pozycji", skoro panu tak na tym zależało to mógł poczekać ze zwiazkiem az chlopiec będzie dorosły albo nie mieć kolejnych dzieci.
                                            Ja rozumiem, ze rozwody sie zdazaja, ale pan nie dosc że postanowił być ojcem pokutujacym wobec pierwszego syna, to jeszcze kazal pokutowac za swoje/eks winy drugiej rodzinie
                                            • amb25 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 15.03.17, 07:48
                                              Nie zdysansowalas sie. I tak, jestes jedza, bo nie potrafisz sie zdystansowac i juz masz dosc tej sytuacji. A rodzice probuja perfidnie manipulowac twoim mezem. Ciekawe czy on jest na tyle inteligentny, zeby to dostrzec....
                                              W wielu pelnych rodzinach sa zaburzane nastolatki, ale wtedy nikt z biologicznych rodzicow nie chce porzucic wlasnego dziecka bo go nie lubi.
                                              Jakos nie wierze, ze wy kiedykolwoek byliscie u terapeuty. My tez chodzilismy dlugo do terapeutow i ZADEN NIGDY nie powiedzial, ze nalezy ustawic nasze zycie pod dyktando dziecka, zeby mu wynagrodzic rozwod (to chore myslenie niektorych rodzicow - pewnie twoj maz tak ci tlumaczyl swoje postepowanie), albo zeby sie od niego odciac bo sprawia klopoty. ZADEN!
                                              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 15.03.17, 10:23
                                                Tak mam dość tej sytuacji, jesli to znaczy że jestem jędzą to trudno.
                                                A rodzice nie probuja manipulować moim mężem, tylko pokazac mu że coś zlego sie dzieje w jego rodzinie, że moze stracic kolejne małzenstwo i kolejne dzieci.
                                                Dobrze ze chodziliscie do terapeutów, ale jest pomiedzy nami subtelna róznica; w przypadku mojego męża jest do ratowania jeden 11 latek i jedna rodzina, w ktorej jest tata, mama i dwoje maluchow. A terapueta po prostu wskazal że ratujac pierwsze mozna stracic drugie. Gdybyc miala zaburzonego nastolatka plus nowa rodzine, to zapewniam Cie ze madry terapeuta brałby pod uwage nie tylko dobro nastolatka, ale tez jego rodzenstwa.
                                                A poprzedniemu terapeucie tez nie chodzilo o wynagradzanie rozwodu, nie po ok 5 latach :-), tylko o zapewnienie dziecka ze jest wazne i kochane nawet wtedy gdy pojawilo sie rodzenstwo
                                                • orit Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 15.03.17, 11:59
                                                  emmagreen napisał(a):


                                                  "A rodzice nie probuja manipulować moim mężem, tylko pokazac mu że coś zlego sie
                                                  > dzieje w jego rodzinie, że moze stracic kolejne małzenstwo i kolejne dzieci."

                                                  Emmo, powyżej to co napisałaś. Jak możesz twierdzic, że nie manipulujecie, Ty razem ze swoimi rodzicami, tym mężem?

                                                  Przecież to jest klasyka szantażu.

                                                  I co kasecie mu zerwać kontakty z chłopakiem bo jak nie to fora ze dwora? Jeśli tak jest to nie wróżę normalnego partnerskiego małżeństwa.




                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 15.03.17, 12:24
                                                    Orit, manipulacja byloby powolne zniechecanie męża do syna, w mysl zasady kropla drąży skałe, może nawet prowokowanie malego do jeszcze gorszych zachowań gdy jest u nas.
                                                    To co ja zrobiłam to jest własnie partnerstwo, zasygnalizowalam problem, jasno i wyraznie - bez kłótni i wyrzutów - powiedziałam, że tak dalej nie da sie życ, ze tak dalej nie pociągniemy. Albo szukamy innego rozwiazania, np. kontakty męża z synem tylko w soboty, nie w naszym domu, albo jesli eks sie na to nie zgodzi uciecie kontaktów, jesli z kolei mąż tego nie będzie chcial to nasze rozstanie.

                                                    Co innego mialam robic? Dobrą minę do złej gry, zaciskać zęby i łykać coraz silniejsze środki uspokajające?Moje dzieci oprócz problematycznego brata mialby dostac jeszcze znerwicowaną matkę?
                                                    Tym bardziej, że myslimy o trzecim dziecku, to mąż zaczął temat, ja się zastanawiam, nie ukrywam że chciałabym kolejne dziecko, z jak najmniejszą różnicą wieku.
                                                    Ale nie w takiej sytuacji.
                                                    Przykro mi że widzisz to jak szantaż, ja własnie w tym widze partnerstwo, a nie w bezmyslnym wspieraniu męża w jego "walce o dziecko" kosztem naszej rodziny i związku. Bo tak się zwykle niestety koncza kolejne związki "ojców walczących"; kobieta najpierw wspiera, potem milczy, potem zaciska zeby, aż pojawi się kropla która przepełni czare i odchodzi z hukiem.
                                                    Jesli nasz związek miałby się więc zakończyć, a mąż wybrałby walkę o syna, to wolalabym aby to było teraz, zanim pojawi się trzecie dzieci i kiedy jeszcze darzymy sie uczuciem i szacunkiem - ze względu na kwestie naszych dzieci.

                                                    A moi rodzice WYTAZILI swoja opinie, Ty byś milczała widząc swoje dziecko (nawet takie ok. 30 tki) smutne i nerwowe?
                        • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 15.03.17, 22:42
                          emmagreen napisał(a):

                          > Jeśli eks coś by sie stało chłopiec z nami nie zamieszka, mąż zrobi co uzna za
                          > stosowne,

                          Czyli co konkretnie? Jeśli nie zamieszka z Wami to gdzie Twoim zdaniem zamieszka? W hotelu?

                          I jeszcze co do Twojej rzekomo mocnej pozycji. Myślę, że gdyby rzeczywiście ta pozycja była taka mocna to byś tutaj nie pisała i nie zadawała pytania czy związek ma szanse. Proste.

                          Co do reszty, to już nie chce mi się po raz kolejny powtarzać w kółko tego samego, bo ewidentnie pewne rzeczy, przyczyny i skutki, Ci się nie łączą. A powinny.
                          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 09:52
                            Nie wiem gdzie by zamieszkał, z dziadkami, z mężem jeśli ten by sie wyprowadził.
                            Chciałabyś miec w domu na codzień nieznawidzącego Cie nastolatka? Ja nie chciałabym.

                            Pisze dlatego że staram się znaleźć rozwiązanie dobre dla wszystkich, zanim postawię ultimatum, przykro mi że tego nie rozumiesz. Oraz dlatego że te kwestie muszą zostać rozwiązane zanim podejmę decyzję o trzecim dziecku.

                            Pytalam czy związek ma szanse ale na normalnych zasadach, a niestety większość odpowiedzi i porad odnosi sie do mnie, ja powinnam isc na kompromis, na terapie, ja powinnam tolerowac, wybaczać. Starałam sie, długo, to nic nie daje, dlatego szukam innych rozwiazań.

                            A w kwestii Twojej małej uszczypliwości odnośnie mojej pozycji; ja nie wykluczam rozwodu, nie jestem kobietą bluszczem, wole miec spokoj i normalny dom niz sytuacje jak teraz
                            • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 18.03.17, 23:17
                              emmagreen napisał(a):

                              > Nie wiem gdzie by zamieszkał, z dziadkami, z mężem jeśli ten by sie wyprowadził
                              > Chciałabyś miec w domu na codzień nieznawidzącego Cie nastolatka? Ja nie chciał
                              > abym.


                              Nie chciałabym. Dlatego, jak już pisałam, w życiu nie związałabym się z facetem, który ma już dziecko. Znam siebie, wiem, że to nie na moje nerwy i tyle. Proste.
                              Ty świadomie związałaś się z dzieciatym facetem, a teraz chciałabyś aby to dziecko znikło. Jesteś dorosła i podjęłaś świadomą decyzję.
                              Czyli gdyby eksi coś się stało, Ty żądałabyś aby syn męża zamieszkał z dziadkami albo razem z tym dzieckiem wyprowadził się z domu? Okrutne jest to co piszesz. Strasznie musisz się bać tego 11latka.


                              > Pisze dlatego że staram się znaleźć rozwiązanie dobre dla wszystkich, zanim pos
                              > tawię ultimatum, przykro mi że tego nie rozumiesz.

                              Tu nie ma co rozumieć. Jasno i wyraźnie piszesz, że szukasz rozwiązania dobrego dla Ciebie i TWOICH dzieci. Dobro tamtego dzieciaka zupełnie Cię nie interesuje, bo go nie znosisz. Wielokrotnie to podkreślasz. Nie przekręcaj więc, że szukasz rozwiązania dobrego dla wszystkich.

                              >Oraz dlatego że te kwestie m
                              > uszą zostać rozwiązane zanim podejmę decyzję o trzecim dziecku.

                              Wiesz, to że mając taki bałagan z trójką istniejących już dzieci, Twój mąż myśli o czwartym dziecku to jest dla mnie jakiś niepojęty kosmos.


                              > Pytalam czy związek ma szanse ale na normalnych zasadach, a niestety większość
                              > odpowiedzi i porad odnosi sie do mnie, ja powinnam isc na kompromis, na terapie
                              > , ja powinnam tolerowac, wybaczać.


                              Znów przekręcasz, bo odnośnie terapii to akurat większość forumek piszała o terapii chłopca, nie Twojej. Ewentualnie chłopca razem z ojcem. Ale przecież Ciebie takie rozwiązanie nie interesuje, bo być może dzięki terapii między ojcem a synem wzmocniłaby się więź, a Tobie jest to zupełnie nie na rękę, bo trudniej będzie się wtedy dzieciaka pozbyć.
          • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 16:20
            princy-mincy napisała:

            > Na miejscu tego ojca udalabym sie do sadu rodzinnego i ustalila jakies mediacje
            > miedzy nim a byla zona.
            > Przeciez ta kobieta zachowujac sie w ten sposob niszczy nie tylko Twoja rodzine
            > ale i wlasnego syna.
            > To trzeba ukrocic!

            O to, to !
            Eks juz skrzywdzila syna nastawiajac go "kazde zajecie ojca inne niz ty to dowod, ze cie nie kocha". Spaczone emocje, skrzywiona psychika.
    • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 15:10
      Edwina ma racje - dogadac sie powinni rodzice Twojego pasierba i lepiej, zeby z pomoca osoby trzeciej (sami jakos sobie z tym nie radza).
      Jak maz na to ? Jest sklonny odbierac te kilkadziesiat telefonow dziennie i godzinami wisiec na skypie ?

      W kazdym razie - w waszym domu wasze zasady. Wasze, nie narzucone przez przybysza, nawet jesli ow jest synem. W waszym domu je sie przy stole i albo 11-latek ruszy cztery litery z kanapy, albo nie zje. Trudno. jesli wyje, niech mu ojciec zaserwuje cos na uspokojenie, bo to jest albo ewidentne nakrecanie sie celem wymuszenia, albo strasznie rozwalone emocje.
      Czy ojciec widuje sie z nim w tygodniu ? Moze on moglby pojsc z synem do poradni ? Bo eksia raczej sie nie pokwapi...
      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 15:38
        Nie odbiera telefonów od eks, wyznaczył jej określoną godzinę na telefon jeśli chce porozmawiać o dziecku. Sms-ów nie czyta.
        Często po wejściu do domu wyłącza telefon, choć źle sie z tym czuje, jakby sie od dziecka odcinał.
        A jeśli chodzi o jedzenie, to on je przey stole posiłki, nie ma problemu, tylko uwaga taty musi byc skupiona w pełni na nim, on nawet do toalety chodzi za mężem :-p.
        Mąż widuje sie z nim raz w tygodniu po szkole, więcej nie da rady
        • miedzymorze Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 16:04
          Twój mąż ma troje dzieci, więc jeśli jedno z nich widuje raz w tygodniu po szkole + raz na dwa tygodnie to bardzo dobrze, że poświęca czas wtedy tylko jemu. W pozostałe dni przecież nie poświęca mu czasu (spędzanego razem) wcale.
          Jaki masz problem, że nawet tego nie możesz mu umożliwić ?
          Każde dziecko potrzebuje od czasu do czasu rodzica na wyłączność, chłopak na granicy dzieciństwa i nastolatka też.
          Najlepiej żeby pobyli z tatą sami, z daleka od eksi, ciebie i przyrodniego rodzeństwa.

          pozdr,
          mi
          • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 16:16
            miedzymorze napisała:

            > Twój mąż ma troje dzieci, więc jeśli jedno z nich widuje raz w tygodniu po szko
            > le + raz na dwa tygodnie to bardzo dobrze, że poświęca czas wtedy tylko jemu. W
            > pozostałe dni przecież nie poświęca mu czasu (spędzanego razem) wcale.

            Nie doczytalas ? Syn domaga sie, by ojciec codziennie u niego byl albo rozmawial z nim przez skypa az do zasniecia. I wydzwania, wielokrotnie w ciagu dnia - a w domu dwa maluchy.

            > Jaki masz problem, że nawet tego nie możesz mu umożliwić ?

            Ano te dwa maluchy wlasnie.

          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 16:19
            Tak, tak, stereotyp złej macochy :-).
            Chyba nie przeczytałaś wątku od początku, ja nie mam problemu z tym, ze mąż spędza czas z synem. Ja mam problem (mąż zresztą także) ze mały zachowuje sie jak rzep w te dni. Ja ich nawet sama namawiam żeby poszli w sobote np. na basen razem albo do kina. Basenu pasierb nie chce, a ma spora nadwage, wiec przydałby mu się.
            Ja mam problem z faktem, ze mały uważa że tata nie ma prawa zająć sie w cały weekend jego rodzeństwem, chocby zmienić pieluszkę czy nakarmić maluszka gdy on sam ogląda akurat tv. Mam problem z tym, że mały jak zobaczy jakąś rzecz, ubranko maluchów robi histerie, bo jemu tata tyle nie kupuje, wiec przez maluchy tata go okrada. Co prawdą nie jest, mąż sporo synowi kupuje, ale czasem odmawia, jak ostatnio kiedy pierworodny wypatrzył sobie kurtkę za 900.

            Problem mam także wtedy gdy pasierb domaga się aby tata poświęcał mu pełną uwagę przez cały tydzień, tj. wraca do pracy, siada do skype'a i kontempluje wieczór potomka. Rzecz jasna nie ma mowy aby odszedl, zajał się maluchami, pomógł mi. Nawet do toalety z lapkiem.
            Wiem jak to wygląda; przez jakis czas realizowaliśmy taki scenariusz zgodnie z rada terapeuty, mały miał sie poczuć ważny, kochany i lekko znudzony ciągłą obecnościa ojca w swoim pokoju.
            Nie wypaliło, bo pasierb raczej kolegów ani zainteresowań, poza tv, nie ma
            • miedzymorze Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 22:22
              No to jak przez jakiś czas tak robiliście, to nie miejcie pretensji do chłopaka, że nie chce żeby to się zmieniło.
              Cały weekend ojciec z nim siedzi na kanapie i patrzy w TV ? Bo tak to z twojego opisu wygląda.
              Co o czym pisałam, to czas ojca dla syna 1-1 bez ciebie i plączących się maluchów, bez eks robiącej jazdy.
              Naprawdę mąż aż tak nie zna swojego dziecka że nie jest w stanie wyciągnąć go sprzed telewizora ?
              To trochę słabe, i powinien chyba się bardziej do wychowania przyłożyć, za chwilę będzie za późno.

              pozdr,
              mi
              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 09:30
                Chłopiec nie ma żadnych zainteresowań, wycieczki go nie interesują.
                Bylismy we 3 w Legolandzie, Eurodisneylandzie, Hogwarcie, w k8ilku aquaparkach - jako tylko dziewczyna taty, bylam nawet akceptowana - wycieczki byly tez tylko męża z synem, on cały czas miał taką mine jakbys mu właśnie na chomiku usiadła. Ożywiał sie na widok McDonalda i pizzerii.
        • bergamotka77 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 17:11
          Uważam, ze spotkanie raz w tygodniu to bardzo mało. Moze dwa popołudnia mógłby mąż spędzać z synem gdzieś na atrakcjach a nie w domu z wami patrząc na wasze dzieci i dzieląc tate z rodzeństwem? Smycz w postaci Skype wykluczona bo on tez ma swoje obowiązki i zycie domowe z wami. Za to jak jest u Was w weekend niech będzie traktowany jako domownik, ale jeden z wielu, a nie pępek świata - niech spedzi z wami razem czas, również z przyrodnim rodzeństwem. Współczuję jazd z eksia - takie uroki patchworkowrj rodziny.
          • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 17:21
            bergamotka77 napisała:

            > Uważam, ze spotkanie raz w tygodniu to bardzo mało.

            Zgadzam się w 100%. Dla mnie tak rzadkie widzenia z dzieckiem to porażka. Co to znaczy, że ojciec więcej nie może? Niech no tylko mąż spróbowałby powiedzieć autorce wątku, że od dziś dla ich bliźniaków ma czas tylko raz w tygodniu, bo więcej nie może. W dwie sekundy miałby z dupy zrobioną jesień średniowiecza. A tu państwo są zdziwieni, że dorastający chłopak chce widywać ojca częściej, niż jeden zakichany raz w tygodniu.
            • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 17:29
              To nie jest jeden dzień, dochodzi co drugi weekend.
              No dobrze, to powiedz mi jak często, Twoim zdaniem, powinien mąz sie z synem widywac?
              Weż pod uwage takze nasze roczne maluchy :-)
              • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 17:41
                A jak często syn chce widywać ojca? Jak daleko mieszkacie od siebie? Dałoby się brać chłopaka do was co drugi, trzeci dzień po pracy?
                Wasze maluchy mają ojca na codzień, twój pasierb ma ojca 8-10 dni w skali miesiąca. Uważasz, że ta dysproporcja jest sprawiedliwa? Gdybyś dziś rozwiodła się z mężem, zgodziłabyś się na taki zakres widzeń? Nie odpowiadaj, ja WIEM, że nigdy byś się nie zgodziła.
                • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 18:01
                  enith napisała:

                  > A jak często syn chce widywać ojca? Jak daleko mieszkacie od siebie? Dałoby się
                  > brać chłopaka do was co drugi, trzeci dzień po pracy?
                  > Wasze maluchy mają ojca na codzień, twój pasierb ma ojca 8-10 dni w skali miesi
                  > ąca.

                  Rany boskie, Enith ? Przy dwojgu maluchach, przy ktorych naprawde jest co robic, 11-latek zachowujacy sie tak, jak opisano ? zwlaszcza ze nie wiemy, czy ojciec jest wtedy w domu, czy na miescie i do ktorej pracuje.
                  • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 18:12
                    Jakby to napisać... Fakt, że pan ma nowe dzieci z nową panią, nie zwalnia go z obowiązków wobec dziecka z pierwszego małżeństwa. Pan rozwiódł się z eks, a nie z synem i powinien walczyć przede wszystkim o to, by dysporporcja w widzeniach nie była aż tak dramatyczna. Dzieciak miał ojca na codzień, nawet po rozwodzie. Teraz ma go raz w tygodniu i co drugi łykend. Niech nikt mi tu nie wciska kitów, że tylko na tyle spotkań z dzieckiem ojca stać. A zachowanie tego chłopca jest bezpośrednim wynikiem wojny między jego rodzicami. Może czas pójść z dzieckiem do psychologa?
                    • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 19:05
                      enith napisała:

                      > Jakby to napisać... Fakt, że pan ma nowe dzieci z nową panią, nie zwalnia go z
                      > obowiązków wobec dziecka z pierwszego małżeństwa. Pan rozwiódł się z eks, a nie
                      > z synem

                      Enith, oczywiscie. Pan nie rozwiodl sie z synem, caly czas byl do jego dyspozycji i na zawolanie, wydaje mi sie, ze nawet bardziej niz przedtem, gdy jeszcze byl mezem jego matki. I dzieciak nauczyl sie/nauczyla go matka, ze tym mozna pogrywac - zostawiles nas, to plac za to, plac, plac ! Czasem, obecnoscia, uslugami. Nie tyle, ile potrzebujemy, tylko tyle, ile da sie z ojca wydusic.

                      I syn wlasni powinien walczyć przede wszystkim o to, by dysporporcja w widzeniach
                      > nie była aż tak dramatyczna. Dzieciak miał ojca na codzień, nawet po rozwodzie
                      > . Teraz ma go raz w tygodniu i co drugi łykend.

                      Siedzac i patrzac w telewizor, glownie. Enith, ja rozumiem tego chlopca, naprawde, ale jego zachowanie to nie jest "tato, daj mi siebie". To jest "ja cie nie dam nikomu innemu".

                      Niech nikt mi tu nie wciska kit
                      > ów, że tylko na tyle spotkań z dzieckiem ojca stać.

                      Facet pracuje. Ma dom, w ktorym zapewne jest to i owo do zrobienia. Ma dwoje bardzo malych dzieci poza starszym synem. On po prostu ma mniej czasu, niz mial cztery-piec lat temu. Naprawde znam calkiem sporo rodzicow (obojga plci) dzieci w tym wieku, ktorzy pracuja po wiecej niz osiem godzin, padaja na pysk, a dzieci widuja przed snem i to tylko dlatego, ze razem mieszkaja. Praktycznie weekendy sa rodzinny dniami, chco rodziny nierozwiedzione.

                      A zachowanie tego chłopca j
                      > est bezpośrednim wynikiem wojny między jego rodzicami. Może czas pójść z dzieck
                      > iem do psychologa?

                      Najwyzszy. Tylko znowu - czy ojciec bez zgody matki to zrobi ? Jesli zrobi, czy wyegzekwuje takie zachowanie eksi, zeby nie niszczyla go za posrednictwem chlopca i zarazem nie niszczyla chlopca ? Czy praca z psychologiem da efekty, jesli eks odmowi wspolpracy ?
                      Sprobowac oczywiscie trzeba. I mysle, ze tak, jak doradzalas - poprzez sad rodzinny.
                      • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 19:19
                        > Enith, oczywiscie. Pan nie rozwiodl sie z synem, caly czas byl do jego dyspozyc
                        > ji i na zawolanie, wydaje mi sie, ze nawet bardziej niz przedtem, gdy jeszcze b
                        > yl mezem jego matki. I dzieciak nauczyl sie/nauczyla go matka, ze tym mozna pog
                        > rywac - zostawiles nas, to plac za to, plac, plac ! Czasem, obecnoscia, uslugam
                        > i. Nie tyle, ile potrzebujemy, tylko tyle, ile da sie z ojca wydusic.

                        Pełna zgoda. Myślę, że zasadniczy błąd popełniony został przez ojca już po rozwodzie, błąd polegający na tym, że nie ustalił on ram i zakresu pomocy, opieki na synem itd. Dał się wbić w poczucie winy wobec dziecka, choć to jego żona miała romans i to był zasadniczy powód rozwodu. Tak, o manipulacji w wykonaniu dziecka ja również pisałam. Niestety, ja też obawiam się, że bardzo trudno będzie naprawić obecne stosunki, zwłaszcza mając całkowicie niewspółpracującą, a wręcz sabotującą wszelkie próby tej naprawy eks. Dlatego myślę, że nie ma co tracić czasu na próby porozumienia z tą kobietą, tylko szukać profesjonalnej pomocy.
                        • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 19:40
                          enith napisała:
                          myślę, że nie ma co tracić c
                          > zasu na próby porozumienia z tą kobietą, tylko szukać profesjonalnej pomocy.

                          AMEN.
                          I od poczatku mialas racje - czy mediator, czy psycholog, czy oboje - wszystko przez sad rodzinny. Za wiedza, laskawym zezwoleniem, a niewykluczone (przypadek eks) ze i zaleceniem.
                • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 09:34
                  Mieszkamy daleko od siebie, na przeciwległych krańcach Warszawy, czasem mały zostaje u nas do poniedziałku, ale to oznacza dla niego i męża wyjazd w poniedziałek ok 6.30, aby chłopiec zdążył na czas do szkoły.

                  Opieka naprzemienna odpada z tego samego powodu, zreszta, z uwagi na alimenty eks sie na to nie zgodzi. Propozycja była, zanim pojawiły się nasze dzieci i kupiliśmy dom
                • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 11:35
                  Codziennie oczywiście.
                  Mieszkamy daleko od siebie, na przeciwległych krańcach Warszawy, czasem mały zostaje u nas do poniedziałku, ale to oznacza dla niego i męża wyjazd w poniedziałek ok 6.30, aby chłopiec zdążył na czas do szkoły.

                  To ze maluchy maja ojca na codzien to lekka przesada, one z racji wieku i pracy męża widuja go moze 2 godziny dziennie.
                  Dlatego zapytałam JAK CZĘSTO, Twoim zdaniem byłoby własciwie, ale dla wszystkich, także dla naszej rodziny. Ja jestem gotowa na kompromisy, ale nie na ciągłe poświęcanie sie.

                  Oczywiście, ze bym sie nie godziła, różnica polega natomiast na tym, ze eks sie zgodziła, sama wymusiła takie kontakty, wiedząć że mąż będzie na każde zawołanie
              • 3-mamuska Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 21:07
                emmagreen napisał(a):

                > To nie jest jeden dzień, dochodzi co drugi weekend.
                > No dobrze, to powiedz mi jak często, Twoim zdaniem, powinien mąz sie z synem wi
                > dywac?
                > Weż pod uwage takze nasze roczne maluchy :-)

                A co chłopakami obchodzi ze macie roczne maluchy?
                Nawet jeśli jest u was maluch zabierają uwagę taty ktora kiedys mia tylko dla sie ir.
                Matka pewnie dodatkowo nakręca.
          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 17:27
            >>>Uważam, ze spotkanie raz w tygodniu to bardzo mało. Moze dwa popołudnia mógłby mąż spędzać z synem gdzieś na atrakcjach a nie w domu z wami patrząc na wasze dzieci i dzieląc tate z rodzeństwem?

            Ależ oni spędzają czas razem, sama ich wysyłam w soboty gdzies..., nie ma opcji aby maz oprócz srodowego popołudnia jeździł cześciej do syna. Mamy roczne bliznięta i ja po prostu nie daje sama rady.

            >>> Za to jak jest u Was w weekend niech będzie traktowany jako domownik, ale jeden z wielu, a nie pępek świata - niech spedzi z wami razem czas, również z przyrodnim rodzeństwem. Współczuję jazd z eksia - takie uroki patchworkowrj rodziny.

            Ale on NIE CHCE spędzać czasu z przyrodnim rodzeństwem, w sumie trudno sie dziwic, dla 11 latka roczne maluchy to żadna atrakcja.
            Ja sobie też współczuje. Zawsze byłam spokojna, łagodna i zrównoważona, teraz jestem nerwowa i na dzwięk telefonu męża reaguję niemal agresją. Bliscy namawiaja mnie na postawienie mężowi ultimatum; dla mojego zdrowia psychicznego.
            A eks, no cóż, nie ma nawet problemów z obwinianiem mnie o ich rozwod (męża poznalam długo po nim, to ona miała kogoś), z nastawianiem przeciwko mnie teściów. Na szczęście teściowa, któa dłużej walczyła o tamto małżeństwo niż mój mąż (dla wnuka) nie dała sie przekabacić...
    • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 17:08
      Ja to widzę tak: chłopak nawet po rozwodzie miał ojca do całkowitej dyspozycji, czyli z jego punktu widzenia zmieniała się w jego życiu tylko jedna rzecz, tato wyprowadził się z domu. Z chwilą gdy pojawiłaś się ty, a następnie wasze dzieci, fizyczne kontakty z ojcem zostały zdegradowane do jednego dnia w tygodniu i co drugi łykend. Mnie w takich okolicznościach w ogóle nie dziwi zachowanie chłopca, próby zawłaszczenia ojca, setki smsów i telefonów. Twoje bliźniaki, gdyby znalazły się w analogicznej sytuacji i miały ojca na parę godzin raz w tygodniu, robiłby dokładnie te same jazdy, nie łudź się, że nie. Rada na zachowanie chłopca: w te dni, kiedy jest u was ojciec ma być głównie dla niego, ale z poszanowaniem wszystkich zasad, które panują w waszym domu. Żadnych ryków czy nachodzenia w kiblu czy totalnej obsługi na kanapie. Tu pomoże wyłącznie tłumaczenie, tłumaczenie, tłumaczenie. I włączcie chłopaka w wasze życie, niech np. nakrywa do stołu przed wspólnym posiłkiem i pomoże w posprzątaniu po nim. Niech chłopak wie, że jest częścią tej rodziny. Albo niech ojciec z nim wychodzi zrobić coś fajnego, np. do kina albo na jednodniową wycieczkę w jakiś ciekawy zakątek. Chcę ci zwrócić uwagę, że teraz macie na stanie rozhisteryzowanego nieszczęśliwego 11-latka. Za chwilę małą będzie to zbuntowany 14-latek, który pokaże wam wszystkim, gdzie raki zimują. Działać więc musicie już teraz. Mediator na 100%. Jeśli matka chłopaka faktycznie ma jazdy, jak opisałaś, tu potrzebna jest profesjonalna pomoc oficjalnymi kanałami, które pokażą, że staracie się, jak możecie, wykazujecie dobrą wolę, a wszystkie wasz starania torpedowane są przed zgorzkniałą, rozgoryczoną eks, która używa dziecka do własnych celów, niszcząc go przy okazji. Dobrze by było, gdyby specjalista/mediator rzucił na to wszystko okiem, bo na dobrą wolę eks raczej nie macie co liczyć.
      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 17:35
        >>>Ja to widzę tak: chłopak nawet po rozwodzie miał ojca do całkowitej dyspozycji, czyli z jego punktu widzenia zmieniała się w jego życiu tylko jedna rzecz, tato wyprowadził się z domu.

        Fakt

        >>>Rada na zachowanie chłopca: w te dni, kiedy jest u was ojciec ma być głównie dla niego, ale z poszanowaniem wszystkich zasad, które panują w waszym domu. Żadnych ryków czy nachodzenia w kiblu czy totalnej obsługi na kanapie

        Ale ojciec JEST wtedy głownie dla niego, chodzi o momenty np. zmiana pieluchy maluchowi, przygotowanie picia lub jedzenia, pomoganie mi w kąpieli bliźniąt. Raptem łacznie 1-1,5 godziny dziennie, podczas gdy pasierb i tak oglada tv. Z tą obsługa to przesadzacie, chodzi o to, ze tata MOŻE zniknąć z pola widzenia WYŁĄCZNIE jak przygotowuje cos dla syna i natychmiast wracac.

        >>>Albo niech ojciec z nim wychodzi zrobić coś fajnego, np. do kina albo na jednodniową wycieczkę w jakiś ciekawy zakątek.

        To byłby swietny pomysł, ale nie z tym dzieckiem, on lubi tv i jedzenie, najlepiej razem. Wycieczki, aktywnosc fizyczna, to nie dla niego; ma tez spora nadwage
        • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 18:34
          > Ale ojciec JEST wtedy głownie dla niego, chodzi o momenty np. zmiana pieluchy m
          > aluchowi, przygotowanie picia lub jedzenia, pomoganie mi w kąpieli bliźniąt. Ra
          > ptem łacznie 1-1,5 godziny dziennie, podczas gdy pasierb i tak oglada tv.

          Róbcie swoje, po prostu róbcie swoje. Jak trzeba maluchy przewinąć, to przewijajcie. Jak wykąpać, to wykąpcie. Na bunty pasierba nie zwracajcie uwagi, po prostu róbcie swoje. Jak chłopak po raz dziesiąty czy dwudziesty zobaczy, że jego histerie nie robią już na nikim wrażenia, to w końcu się uspokoi. Chłopak szybko nauczył się wami manipulować i uparcie stosuje wobec was tę samą sztuczkę, bo przynosi to pożądany skutek: cała uwaga ojca skupia się na nim.
          Byliście już z chłopcem u psychologa? Bo uważam, że czas najwyższy, póki jeszcze da się coś zrobić. Ze starszym zbuntowanym nastolatkiem będzie znacznie trudniej pracować nad poprawą zachowania.

          > To byłby swietny pomysł, ale nie z tym dzieckiem, on lubi tv i jedzenie, najlep
          > iej razem. Wycieczki, aktywnosc fizyczna, to nie dla niego; ma tez spora nadwage

          A nie można po prostu zabrać chłopaka na wycieczkę na łykend, zamiast przywozić go do was? W końcu to twój mąż prowadzi auto, prawda? :-)
          I tą "sporą nadwagę" też trzeba zaadresować. Mąż szykuje, mam nadzieję, w miarę zdrowe posiłki? Fakt, na to, co chłopak je u mamy, wpływ macie dokładnie zerowy, ale na to, co je u was zasadniczy. Chłopak pomaga w przygotowaniu posiłków? Można spróbować go zaangażować, pokazać zdrowszą alternatywę.
          Ogółem, to współczuję ci sytuacji, naprawdę. Ale staram się też dostrzec perspektywę tego chłopca, który nie dość, że "stracił" ojca na rzecz ciebie i bliźniaków, to do tego ma chorą z nienawiści matkę, który bez skrupułów pogrywa nim, by zemścić się na byłym mężu.
          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 10:21
            >>>Róbcie swoje, po prostu róbcie swoje. Jak trzeba maluchy przewinąć, to przewijajcie. Jak wykąpać, to wykąpcie. Na bunty pasierba nie zwracajcie uwagi, po prostu róbcie swoje. Jak chłopak po raz dziesiąty czy dwudziesty zobaczy, że jego histerie nie robią już na nikim wrażenia, to w końcu się uspokoi.

            Łatwo powiedzieć, trudniej wykonac z dwojką maluchów. Zgadnij co zaczynaja robic roczne dzieci gdy ktoś wrzeczy przy nich w pomieszczeniu wielkości łazienki, albo kopie w dzrzwi gdy ta jest zamknięta? Tez zaczynaja wyć. Wykąp albo przewiń roczne dziecko w histerii :-) i zachowaj pelny spokój i pogodę ducha.

            >>>A nie można po prostu zabrać chłopaka na wycieczkę na łykend, zamiast przywozić go do was? W końcu to twój mąż prowadzi auto, prawda? :-)
            I tą "sporą nadwagę" też trzeba zaadresować. Mąż szykuje, mam nadzieję, w miarę zdrowe posiłki? Fakt, na to, co chłopak je u mamy, wpływ macie dokładnie zerowy, ale na to, co je u was zasadniczy

            Można, co wiecej ja sama nalegam zeby w sobotę i niedzielę gdzieś z nim pojechał zamiast przyjeżdzać do nas. Ale co z tego, to nic nie zmienia. Mały nie ma zaintereswań, nie ma w nim energii, tzw. "zycia", a mąż, podobnie jak ja, jest energiczny, wysportowany, ciekawy swiata. Oni nie rozmawiaja bo nie maja o czym. Mały jedzie i gra na telefonie, zwiedza ciekawe miejsce i gra na telefonie, zabierzesz mu telefon to placze i jest nieszczesliwy. Ogląda tv, ma spora wiedzę na temat programów, seriali, mąż nie bo nie ogląda. Mały ożywia sie jak wchodza do maca i pizzerii, zje i znow ma nos w telefonie. A i jeszcze zakupy lubi, co nietypowe chyba w sumie. Ma tez talent do wynajdywania najdrozszych rzeczy i robienia awantur jak tata nie chce ich kupic, wiec to moze byc wpływ matki...
            • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 10:27
              Szkoda że twój mąż nie ma o czym rozmawiać z własnym synem. Wielka szkoda.

              Ale rozumiem twoją sytuację, nawet nie umiem sobie wyobrazić dwóch roczników ryczących i do tego 11 latka w histerii kopiącego w drzwi.
              Współczuję.
              • miedzymorze Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 16:40
                >Szkoda że twój mąż nie ma o czym rozmawiać z własnym synem. Wielka szkoda.

                To pewnie też wina eks :> Tatuś pewnie nie ma sobie nic do zarzucenia.

                >Ale rozumiem twoją sytuację, nawet nie umiem sobie wyobrazić dwóch roczników ryczących i do tego 11 latka w histerii >kopiącego w drzwi.

                Serio ? na pewno daje po uszach i nerwach, ale umówmy się dwoje dorosłych powinno być w stanie sytuację bez problemu opanować. Albo przeorganizować temat kąpieli jeśli takie jazdy zdarzały się wcześniej i temu zapobiec.
                Chłopak ma mega-pecha, bo oprócz matki manipulantki trafił mu się ojciec, który nie dośc że nie potrafił ustawić relacji z byłą żoną, to jeszcze pod wpływem aktualnej żony myśli o tym, żeby sobie odpuścić bycie ojcem :/
                Słabe, bardzo słabe.


                pozdr,
                mi
                • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 16:51
                  Teraz mąż każe mu wracać do pokoju i być cicho. Jak się uspokoi to rozmawiają. Jesli znasz lepszy sposób to bardzo prosze, napisz.
                  Ale DLACZEGO my mamy przeorganizować temat kąpieli? Chodzi o kilka minut rozebrania maluchów i potem ubrania i zakładania pieluszek oraz przypilnowania ich gdy ja sie przebieram. Raptem 15-20 minut dziennie, bo jak sie pluskaja to ja jestem wtedy z nimi sama. NAPRAWDE to taki problem, ze trzeba cokolwiek przeorganizować?

                  Mąż ustawił sobie relacje z eks na tyle ile mógł, odczepiła sie od nas.
                  Ja na razie tak na niego nie wpływam, choć juz żadne z nas takiej możliwości nie wyklucza
                • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 16:52
                  No serio. Nie miałam nigdy na stanie bliźniaków oraz 10 lat starszego dziecka, łatwo wpadajacego w histerię.
                • edw-ina Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 18:24
                  Rodzice muszą dużo, ale też są ludźmi. Mi SERIO czasami nie starcza nerwów przy jednej 3-latce. I SERIO czasami muszę odizolować się na moment, by nie wybuchnąć. Każdy z nas jest też człowiekiem, a nie tylko wyobrażeniem o tym, jaki powinien być.
            • miedzymorze Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 14:02
              >Łatwo powiedzieć, trudniej wykonac z dwojką maluchów. Zgadnij co zaczynaja robic roczne dzieci gdy ktoś wrzeczy przy >nich w pomieszczeniu wielkości łazienki, albo kopie w dzrzwi gdy ta jest zamknięta? Tez zaczynaja wyć. Wykąp albo przewiń >roczne dziecko w histerii :-) i zachowaj pelny spokój i pogodę ducha.

              Bierzesz jedno dziecko i idziesz je kąpać, przewijać, mąż siedzi na kanapie z pozostałymi, potem oddajesz męzowi to czyste i idziesz wykąpać drugie. W czym problem ?
              Ew jak koniecznie mąż musi wziąć udział w kąpieli to jak zwolnisz łazienkę bierze drugie i je kąpie, jak nie umie poradzić sobie z wyciem syna, to kąpie w akompaniamencie wycia :>

              pozdr,
              mi

              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 14:11
                Dzieci lubia sie kąpać razem, bawia sie w wannie, maja mnostwo zabawek. A zważywszy na wiek, nie widzimy w tym na razie nic zdrożnego :-)

                >>>Ew jak koniecznie mąż musi wziąć udział w kąpieli to jak zwolnisz łazienkę bierze drugie i je kąpie, jak nie umie poradzić sobie z wyciem syna, to kąpie w akompaniamencie wycia :>>>

                Nie chce aby moje dzieci wychowywały sie w akompaniamencie histerii, a są jeszcze na tyle małe ze nie rozumieja ze trzeba ignorować, tylko tez zaczynaja plakać
                • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:47
                  Dzieci przez 20 wieczorów kąpią się razem. Nikomu korona z głowy nie spadnie, jeśli podczas (rzadkich) wizyt pasierba wykąpią się osobno.
                  • a.nancy Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 11.03.17, 22:26
                    Zastanawiam się, co gorsze: wycie 11-latka czy wycie dwójki rocznikaków (bo chcą się kąpać razem)
                    • madziamro Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 26.03.17, 23:51
                      A czy roczne dziecko musi się kąpać coddzienie ?
                      Podobno niezdrowe to jest ;-)
                      Jakby się nie kąpały (a tylko mycie pupy pod prysznicem) w te dni, kiedy jest pasierb to chyba nie zarosłyby brudem ;-)
                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 09:39
                        A może jeść też nie musza codziennie? Może powinny podczas wizyt pasierba na strychu cichutko siedzieć aby nie przeszkadzać?
                        • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 11:36
                          W sumie to jest jakiś pomysł :)
        • asia_i_p Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 16:28
          Tym bardziej ojciec powinien mu szukać zdrowych rozrywek.

          Jeszcze raz - to jest jego syn. Jest jego ojcem, nie sponsorem, nie zapewniaczem rozrywek, nie opiekunką na godziny.

          Ja wiem, że w porównaniu ze swoją eks twój mąż wypada na świetnego ojca, ale w zestawieniu z potrzebami dziecka już nie. Dziecko jest zaniedbane przez oboje rodziców - matka ma je w tyłku, ojciec zgrywa dobrego wujka. To dziecko praktycznie jest sierotą.
    • ewa_2009 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 22:06
      A może zaproponować chłopcu, żeby zamieszkał z Wami? Wiem, że brzmi to na pozór bez sensu, ale jeśli dojdzie to do skutku, to będziecie mogli wprowadzić Wasze zasady. Jeśli nie dojdzie, to przecież tato chciał z nim być, ale chłopak się nie zdecydował, więc teraz nie może oczekiwać obecności non stop na Skypie.

      • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 22:15
        Uuuu, zagranie z przebiciem ! Niewykonalne poki co (niestety ? na szczescie ?).
        Dopiero po ukonczeniu 13 lat nieletni moze (czesciowo) decydowac. A wiesz, co by sie dzialo, gdyby to przeszlo ? Przeciez autorka i jej maz mieliby na karku ekse 20 godzin na dobe !
        • miedzymorze Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 22:17
          >Uuuu, zagranie z przebiciem ! Niewykonalne poki co (niestety ? na szczescie ?).
          Wykonalne, przez sąd, na wniosek ojce, np na podstawie zaniedbań matki w kwestii żywienia dziecka.
          Czy sąd się przychyli i czy faktycznie byłoby to najlepsze rozwiązania to już insza inszkość ;>
          pozdr,
          mi
          • mamamalutkiej1 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 01:10
            Nigdy się na to nie decyduj. Chciałabyś mamusie, która przesiaduje w Twoim domu? Widać, ze ta kobieta ma bardzo silna osobowość a od takiej z daleka. Wchodziłaby do Twojego domu jak do siebie a to po synka, a to lekcje odrobić, jak do tej pory się jej nie pozbyliscie to po zamieszkaniu chłopaka u was nie ma szans.
            Przecież chłopak jest już dość duży, nie boisz się ze nie będzie lubił Twoich dzieci? W normalnych relacjach powinien pomagać, podać pieluchę, zrobić mleko. Taki truteń z niego rośnie. Powinien wrosnąć w wasza rodzine, polubić dzieciaki. Ma nowe rodzeństwo. Nie powinien być traktowany wyjątkowo. Przeciez będziecie jeździć razem na wakacje, ferie. Macie być rodzina.
            Ten dzieciak to jakiś rozpuszczone dziwadło. Jedynak. Wydaje mi się, ze jak by jego rodzice byli razem i urodziło się im nowe dziecko to tez byłby strasznie zazdrosny. Rozpieszczany przez mamusie i tatusia. Tylko, ze takie zachowanie bym rozumiała u 6,7 latka ale u 11 latka to niedopuszczalne. Sam z siebie powinien pomagać. A ma jakieś obowiązki? Kompletnie niczego nie nauczony. Dlaczego ojciec mu robi jedzenie? Przecież kanapkę sam chyba królewicz może zrobić.
            Jak wogole można dopuścić do sytuacji, ze dzieciak decyduje czy Twój mąż ma pomagać przy myciu dzieci?
            Twój mąż nie ma autorytetu a dzieciak ma parszywy charakter po mamusi.

            • amb25 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 07:54
              Ten dzieciak to nie rozpuszczone dziwadlo. To dziecko , ktore zostalo opuszczone przez swojego ojca, ktory za rada macochy ma zerwac z nim wszystkie kotntakty (dla zdrowia psychicznego macochy). Ojciec widuje sie z dzieckiem rzadko, ma nowe dzieci, matka chlopaka troszczy sie, zeby on wiedzial, ze ojciec go opusci i ty sie dziwisz, ze on wydzwania???? On sie na prawde boi, ze ojciec podporzadkuje sie zyczeniom macochy i jej rodzicow. Dla "dobra rodziny" czyt. macochy. Kosztem dziecka z pierwszego malzenstwa. To dziecko zyje w ciaglym stresie i stad zachowanie nieodpowiednie do wieku, bo tylko w ten sposob zyskuje uwage ojca. Ojciec poniosl kompletna porazke wychowawcza bo nie pokazal synowi, ze syn jest dla niego wazny, ze jest przez niego kochany i ze nie zostanie opuszczony. Syn nie wie, ze w razie problemow moze na ojca liczyc, ale wie, ze w razie czego wtraci sie macocha, ktora mu tego ojca zabierze (o ta wiedze zadbala matka).
              Twoj facet nie ma jaj. On powinien postawic sie tobie i twoim rodzicom. Twoi rodzice nie powinni sie wtracac. To nie ich dziecko i nie maja prawa nikogo namawiac do zerwania kontaktow z wlasnym dzieckiem. Twoj maz powinien postawic im postawic ultimatum. Gdyby oni byli po prostu dobrymi ludzmi to dziecko meza z poprzedniego malzenstwa by zakceptowali (to nie zanczy ze pokochali). Nie dazyli by do zaspokojenia twojej zachianki kosztem obcego dziecka. Twoj maz powinien pomoc swojemu synowi. Niech idzie do psychologa, psycholog mu wytlumaczy na czym to polega. Tobie tez by sie przydalo troche wiedzy i wspolczucia dla dziecka, ktorego chesz pozbawic ojca. To ty nie akceptujesz chlopaka i jego matki (ona zreszta ciebie tez nie, ale nie o niej teraz dyskutujemy, bo to nie ona jest auttorka watku). I robisz wszystko - nie zeby problem rozwiazac (wtedy bys naciskala na jakies prawne ulozenie kontaktow z dzieckiem np. opieka naprzemienna, regularne wizyty i spotkania itp.) a nie na zerwanie kontaktu (bo tobie bedzie lepiej i bedzeisz miala meza tylko dla siebie). Genialnie nim manipulujesz.
              A jesli on nie chce widywac REGULARNIE dziecka i pracowac na nim i jego zdrowiem psychicznym to powinien zerwac z nim wszystkie kontakty, bo robi dziecku tylko krzywde takim zamieszaniem.
              Jak ja nie lubie takich swietoszkowatych slow "dla dobra rodziny". Obluda w czystej postaci.
              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 10:01
                Ale w którym momencie ja napisałam, że on jest opuszczony przez ojca? Albo że radze to mężowi? Nie było dotąd takiej propozycji ani żądania. Jak dotąd chodzimy do terapeutów starając sie rozwiązac to, także z korzysścia dla małego.
                Jeśli żyje w ciągłym stresie i obawie, ze straci tatę to z winy matki, a nie mojej.
                Naprawdę sądzisz, że 80, 150, 200 połączeń jedengo wieczoru jest normalne???
                Moi rodzice wypowiedzieli na głos swoje zdanie, widzą moją nerwowość, rozdrażnienie, widzę że niemal agresywnie reaguję na dzwięk telefonu męża. Uważasz ze mąż musi sie troszczyć o syna, to prawda, ale czemu Cię dziwi, że rodzice troszczą sie córkę, nawet dorosła, widząc jak jest wykończona.
                Sa dobrymi ludzmi, ale nie oczekuj ze postawią obce dziecko ponad dobro własego?
                Powtarzam, ze chodzimy do psychologów, tylko że to jak dotąd nic nie daje. Ja naprawdę staram sie akceptować i polubić małego, nie chcę pozbawić go ojca. Ale też nie chcę brać środków uspokajających przed jego wizytą, ani wychodzić do innego pokoju i liczyć do 100 żeby się uspokoić i nie nie nawrzeczeć na niego albo i gorzej.

                Robię wszystko żeby rozwiązać problem, kontakty są ustalone sądownie - 2 weekendy w miesiacu i jedno popołudnie w tygodniu. Opieka naprzemienna nie wchodzi w grę, mieszkamy daleko, dojazdy wykończyłyby wszystkich, a poza tym eks nie zgodzi się na rezygnację z alimentów. Nikim nie manipuluję, ale nie chce miec zawału za rok czy dwa przez życie w permanentnym stresie. Nie mogę wykluczyc niestety, że w którymś momencie postawię ultimatum albo rozwód albo odciecie sie od mlodego. Przykro mi, ale dla mnie jak dla moich rodzicow, to moje dzieci są najważniejsze. Teraz niewiele rozumieja, ale niedługo zaczną, a ja nie pozwolę im na życie w takiej szopce.

                A wiesz, ze jeden z psychologów własnie to nam polecił, zerwanie wszystkich kontaktów i ratowanie naszej rodziny. Bo to sie moze nigdy nie poukładać i konsekwencje poniosą nasze maluchy i nasza rodzina. Czasem sa do wyboru tylko dwa złe rozwiązania.
                Nie jestem świętoszkowata ani obłudna, ale ważna jest dla moja rodzina, a ją stanowią przede wszystkim dzieci. Moje dzieci
                • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 10:23
                  Nie byłam nigdy w takiej sytuacji, bo chyba nie umialabym zaakceptować tego, ale wydaje mi się, z jednak syn męża to jest jednak też twoja rodzina. Szczególnie że nie jest to jakiś dorosły syn, który żyje za granicą, ale małe dziecko, które często u was przebywa.
                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 10:37
                    Moja rodzina nie :-), nawet mąż jest tylko powinowatym z formalnego punktu.
                    Wiesz, ja byłam optymistycznie i pozytywnie nastawiona do małego, kuzynka jest macocha chlopca, ale tamten ma mnostwo pasji, zainteresowan, przebywanie z nim to czysta przyjemnosc, rozmwia na każdy temat, przyrodnie rodzenstwo go uwielbia, ma go niemal za półboga. Marzyłam o czymś podobnym.
                    Kiedy poznałam małego nawet go polubiłam, taki grzeczny, spokojny, on tez mnie akceptował jako tylko dziewczynę taty.
                    Kiedy zostałam żoną, matką on jawnie okazywał mi wrogośc, nienawiść, jakby chciał mi dać do zrozumienia, że nie powinno mnie tu być.
                    Słowa ze nic nie znacze, bo druga zona to nikt, nawet gorzej niz kochanka, bo ta ma choc tyle przyzwoitości aby sie nie afiszować zwiazkiem, tak, tak wiem - wpływ matki.
                    Pamiętam walki o naszą sypialnię, on chciał spać w niej z tatą, pamiętam jak kiedyś, nasze dzieci wtedy ząbkowały więc byłam wykończona, ok 1 w nocy wszedł do naszej sypialnii, zapalił światło, włączył tv, rozsiadł sie na łóżku i stwierdził, ze nie może spac, więc bedzie z tatą tv oglądał (mąż tez spał), a ja mam się wynieść do innego pokoju i zabrac "te dzieci". Oczywiści maluchy sie obudziły, zaczęły płakać. Ja nawet nie pamiętam co wtedy krzyczałam, ale pewnie cenzuralne to nie było, ale mąż mowił że wyniosłam go za piżame z pokoju
                    • jeste_m_sobie Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 10:51
                      Sorry, ale to Twój mąż powinien był go wtedy wynieść. Dziecko zawsze - lub prawie zawsze - przyjmie reprymendę lepiej od swojego rodzica niż od jego partnera. Dzieci fantastyczne same z siebie, z wieloma zainteresowaniami i takie, z którymi przyjemnie przebywać, rzadko kiedy są takie same z siebie - zwykle to wielki wkład pracy rodziców (pracy niekoniecznie rozumianej jako harówka, tylko jako duża ilość czasu spędzanego z dzieckiem, pokazywanie i objaśnianie mu świata, mądre stawianie granic i akceptacja).
                      O tym, czy w razie opieki naprzemiennej matka dostaje alimenty, czy nie, decyduje sąd, nie matka dziecka jako jedna ze stron.
                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 11:03
                        Wiem, ale sorry, wyobraź sobie ząbkujące bliznięta, ja zasypiałam wchodząc po schodach w tamtym okresie, tak byłam wykończona, a wtedy wyrwana ze snu, a co gorzej słyszać, że moje cudem ululone dzieci tez juz nie spią, nie myślałam o metodach wychowawczych tylko o zniszczeniu i zemscie :-), (tak, tak wiem jak to brzmi, ale zapytaj dowolnej matki, o jej reakcje na obudzenie dzieci w takiej sytuacji). Normalnie sie nie wtrącam oprócz wyjątkowych sytuacji.
                        A jesli chodzi o kwestie dzieci z wieloma zainteresowaniami; mąż jest takim człowiekim, uwielbia sport, podróze, sztukę, interesuje go nauka, polityka i wiele innych kwestii. On nie siedział z synem w domu nigdy. Możesz zabrac dziecko do teatru, CNK, muzeum, na konie, na żagle, mozesz zapisac na zajęcia z karate, ale jesli dziecko nie wykaze zainteresowania czymkolwiek to i tak nic z tego nie będzie
                        • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 11:14
                          emmagreen napisał(a):

                          > Wiem, ale sorry, wyobraź sobie ząbkujące bliznięta, ja zasypiałam wchodząc po s
                          > chodach w tamtym okresie, tak byłam wykończona, a wtedy wyrwana ze snu, a co go
                          > rzej słyszać, że moje cudem ululone dzieci tez juz nie spią, nie myślałam o met
                          > odach wychowawczych tylko o zniszczeniu i zemscie :-), (tak, tak wiem jak to br
                          > zmi, ale zapytaj dowolnej matki, o jej reakcje na obudzenie dzieci w takiej syt
                          > uacji). Normalnie sie nie wtrącam oprócz wyjątkowych sytuacji.


                          Jestem w stanie to zrozumieć. Myślę że byłaś po prostu wykończona.


                          > A jesli chodzi o kwestie dzieci z wieloma zainteresowaniami; mąż jest takim czł
                          > owiekim, uwielbia sport, podróze, sztukę, interesuje go nauka, polityka i wiele
                          > innych kwestii. On nie siedział z synem w domu nigdy. Możesz zabrac dziecko do
                          > teatru, CNK, muzeum, na konie, na żagle, mozesz zapisac na zajęcia z karate, a
                          > le jesli dziecko nie wykaze zainteresowania czymkolwiek to i tak nic z tego nie
                          > będzie

                          Tu nie do końca się zgadzam. Uważam że zawsze będzie choć jedna rzecz, którą dziecko polubi. Niekoniecznie jedzenie;)
                          A wyobrażasz sobie wasze bliźniaki za kilka lat?
                          Wy im będziecie pokazywać świat, jeździć na wycieczki, narty, konie, kino, muzeum, morze, góry, a one będą wolała iść do macdonalda?
            • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 08:11
              To syn męża u was głównie je i ogląda tv, z tatą obok?
            • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 09:41
              >>>Nigdy się na to nie decyduj. Chciałabyś mamusie, która przesiaduje w Twoim domu? Widać, ze ta kobieta ma bardzo silna osobowość a od takiej z daleka. Wchodziłaby do Twojego domu jak do siebie a to po synka, a to lekcje odrobić, jak do tej pory się jej nie pozbyliscie to po zamieszkaniu chłopaka u was nie ma szans.

              Ależ ona i tak rościła sobie prawo do wchodzenia do naszego domu, do decydowania nt. wystroju "jej dziecko bedzie tu przebywać, więc ona chce zadbać aby czuło sie komfortowo", ja wtedy była w ciąży, pilnowałam też wszystkiego, a tu ciągłe awantury. W końcu poprosiłam panów robotników o wyniesienie jej (dosłownie, wzięli ja pod ręce) z mojejgo terenu.
              On juz nie lubi naszych dzieci, mówi nawet tak o nich "te dzieci". Jedzenie sobie sam robi, a raczej otwiera lodówke i rękami wyjada jej zawartość.
              Tu nie chodzi o decyzję, tu chodzi o wycie, gdy cos jest nie tak jak on chce. My mamy dwoje maluchow, starszy zaczyna wyc, to one dołączaja, bo nie rozumieja o co chodzi
              • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 09:57
                Jak mąż reaguje na wycie syna?
              • edw-ina Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 18:31
                Szkoda mi ciebie, ale tego zmanipulowanego i wciąż walczącego chłopaka również. On w dodatku nie ma jeszcze żadnych mechanizmów radzenia sobie z takim stresem.
                U nas różnica między chłopcami M a naszym dzieckiem jest ogromna i wyglądało na to, że się po prostu nie dogadają. Aż... ja wyjechałam, a M musiał zająć się wszystkimi dziećmi jednocześnie. Chłopcy zostali włączeni do opieki nad małą, wszyscy byli traktowani po równo niezależnie do wieku i wzrostu. Teraz są przykładnym rodzeństwem, a starsi zakochani są w siostrze na zabój. Zresztą z wzajemnością. Innymi słowy - nie musisz gdzieś wyjechać na weekend?
              • asia_i_p Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 16:47
                Teraz dołączają, nie rozumiejąc o co chodzi, za rok dwa będą same wyły na wymuszenie. Jeśli sobie wyobrażasz, że tak je dobrze wychowacie, że nie będą, to ... się wrednie uśmiechnę. Też sobie niejedno wyobrażałam jako matka roczniaka ;)

                Oczywiście, że nie lubi dzieci. Rodzonego rodzeństwa też by nie lubił, w każdym razie nie zawsze. Moja córka czasem tuli brata, a czasem mówi z pretensją "Bo on . . ." względnie nawet (to już półżartem) "Bo twój syn . . ."

                Pewne zachowania dziecka są nakręcone przez eks, ale nie wszystkie, niektóre to norma u zazdrosnego starszego rodzeństwa, a naprawdę przynajmniej 90% starszego rodzeństwa w pewnym stopniu jest zazdrosne. Wy też bardzo dużo oczekujecie. Sam z siebie nie będzie dobrze wychowany ani kochający wobec rodzeństwa.

                Powinniście więcej wymagać niż oczekiwać - żądać przyzwoitego zachowania, ale mieć zrozumienie dla pokomplikowanych emocji małego dziecka, któremu rozpadł się świat. A wy nie wymagacie konsekwentnie dobrego zachowania, a oczekujecie, że będzie grzeczny i "jak trzeba".

                To jest w gruncie rzeczy bardzo nie w porządku wobec tego dziecka - najpierw mu pozwalać na rozwydrzone zachowania, a potem sobie pozwalać na nielubienie go za te zachowania. Jeszcze ciebie rozumiem, to nie twoje dziecko, ale nie rozumiem twojego męża.
                • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 16:53
                  Jesli 2-3 latki wyja to jeszcze da sie zrozumiec.
                  Wiesz, teraz zasatnawiamy się nad trzecim dzieckim, dlatego zalezy nam aby unormować tamta sytaucję jak najszybciej. Ponieważ jesli sie zdecydujemy to wląsnie dlatego chcemy aby różnica pomiędzy dziećmi była jak najmniejsza
                  • asia_i_p Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 17:10
                    Jeszcze ci się ta granica zrozumienia przesunie ;) Obyś doświadczała jak najrzadziej, ale starsze też tak naprawdę potrafią wyć.

                    Dlatego pewnie inaczej patrzymy na tę sprawę, że z twojego punktu widzenia to już duży dzieciak i powinien wszystko rozumieć. Ja mam jedenastolatkę i widzę, jak jeszcze silne są emocje, jak ciężko je pokonać racjonalnym myśleniem i jak bardzo silnie dziecko potrzebuje akceptacji. Czasu oczywiście też, rozrywek, prezentów - ale akceptacja, poczucie, że w oczach rodziców jest się kimś fajnym, to jest kluczowe.

                    Jeżeli daje się dziecku wszystko, ale w zamian za to wszystko zabiera się tę akceptację, pozwala się dziecku wejść sobie na głowę i nie lubi się go za to, to się wychowuje przyszłego klienta terapeutów.

                    Nie macie obowiązku znosić wszystkiego. Za to twój mąż ma obowiązek tak utemperować zachowania syna, żeby był w stanie go lubić.
                    • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 17:17
                      >>>Za to twój mąż ma obowiązek tak utemperować zachowania syna, żeby był w stanie go lubić.

                      Ok, niech go więc temperuje, ale z daleka ode mnie :-)
          • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 01:11
            miedzymorze napisała:

            >
            > Wykonalne, przez sąd

            Przez sad tak. Odpowiadalam na "zaproponujcie chlopcu".

            Inna rzecz, ze ja bym nie ryzykowala, chyba ze sad ustanowilby od razu, jednoczesnie, zasady kontaktow matki z synem i ze to NIE BEDZIE w naszym domu.
            • jeste_m_sobie Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 08:56
              Droga emmagreen, sytuacja naprawdę jest trudna, ale jedna osoba jest poszkodowana najbardziej - to nie Ty (choć jest Ci trudno), nie Twoje dzieci, nie Twój mąż, lecz pierwszy syn Twojego męża. To, że ma nierozsądną matkę, bardzo utrudnia wszystkim życie, ale to NIE JEST wina dziecka i nie powinno być za to karane.
              Najlepszym rozwiązaniem byłoby wystąpienie do sądu o zmianę miejsca zamieszkania chłopca na Wasz dom (i wymóg spotkań z matką poza domem i alimenty od niej) - wówczas poprawiłoby się Wam także finansowo. Bo z tego, co piszesz, mąż daje ok. 2000 miesięcznie.
              • jeste_m_sobie Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 09:04
                Pozwól, że jeszcze coś dodam. Otóż wydaje mi się, że przy ocenie całej sytuacji obwiniasz niewłaściwe osoby. Twoim zdaniem najbardziej winna jest eks oraz źle wychowany przez nią syn - oni rozbijają Wasze życie. Jeśli z tego, co piszesz, choć połowa jest prawdą, faktycznie eks ma niezłego świra - ale dziecka nie możesz obwiniać. Natomiast pomijasz całkowicie rolę swojego męża w całej sytuacji. On chyba lawiruje między Tobą a eks, reagując doraźnie na pojawiające się kryzysy. Z tego, co piszesz, nie wygląda, by miał przemyślaną strategię działania w tak trudnej sytuacji (ona byłaby niełatwa bawet wtedy, gdyby eks była aniołem!) . To on w takim samym stopniu jak eks jest odpowiedzialny za syna - co robi, by pomóc mu walczyć z nadwagą, by polubił zwiedzanie, by znalazł wspólny język z maluchami? Jaki jest jego pomysł na kształtowanie tego młodego człowieka? Na razie mam wrażenie, że on tylko uchyla się od ciosów.
                • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 09:56
                  To prawda.
                  Rozumiem to dziecko, w jego mniemaniu tata je opuścił. Co oczywiście nie jest prawdą.
                  Jak mąż reaguje na krzyki 11 latka?
                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 10:04
                    Uspokaja, tłumaczy, czasem ignoruje choć ostatnio, zważywszy na to że wycie małego sparawia, że nasze maluchy też zaczynaja płakac, po prostu każe mu sie zamknąc i iść do jego pokoju
                    • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 10:10
                      Wspaniale :(
                    • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 10:15
                      Myślę, że może nie powinien kazać mu się zamknąć ale już potem, po histerii, porozmawiać. Ale doskonale rozumiem że jesteście już wykończeni. Chłopiec jest zazdrosny o to, że nie jest z tatą na co dzień i o młodsze rodzeństwo. Tylko że przecież w rodzinie, gdzie mama i tata są razem, też nieraz rodzą się dzieci po 10 latach i starsze bywają zazdrosne. To rola mamy i taty, aby wyjaśnić dziecku, że jest dla nich nadal ukochanym dzieckiem i kocha je tak samo jak maluchy. Może tu takiej rozmowy zabrakło?
                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 10:26
                        Ależ po histerii jest rozmowa, non stop sa.
                        Mąż mu powtarza, ze go kocha jak maluchy, opowiada jak było gdy on był w tym wieku.
                        Odpowiedz jest zwykle jedna, "to po co ci ona i te dzieci".
                        Tak, jesteśmy wykończeni, nasze maluchy to żywe srebra, więc potrzeba do nich dużo czasu i cierpliwości, ale przy małym po prostu psychika nam siada
                        • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 10:28
                          Nie dziwię się że macie dość.
                        • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 10:31
                          emmagreen napisał(a):

                          > Ależ po histerii jest rozmowa, non stop sa.
                          > Mąż mu powtarza, ze go kocha jak maluchy, opowiada jak było gdy on był w tym wi
                          > eku.
                          > Odpowiedz jest zwykle jedna, "to po co ci ona i te dzieci".


                          Czyli według dziecka winna jesteś ty i maluchy.
                          A mama dziecka, która zostawiła kiedyś twojego męża, ostatecznie jest sama, tylko dla synka?
                          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 10:40
                            Nie wiem, jakiś czas była z tamtym mężczyzna, rozstawali sie i schodzili, jak jest teraz nie wiem, mały nic nie powie, a my nie pytamy, nas to nie interesuje.
                            Ale to nie jest kobieta, która sie dla dziecka będzie poświęcać i zrezygnuje ze związku. Możliwe, ze chce odzyskać męża i stąd te działania
                            • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 11:07
                              Jeśli za pomocą 11 latka chce odzyskać męża, którego zostawiła, z tego co rozumiem, około 6-7 lat temu, a ten mąż ma teraz drugą żonę i dzieci, no to są to niepoważne działania.
                              Skoro nie pomaga tu niejeden psycholog, rozmowy i prośby, to mam wrażenie, że po kilku latach będzie dużo gorzej i to niestety będzie duże zagrożenie dla waszego związku. Przykro mi to pisać. Niestety.
                              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 11:21
                                >>>Skoro nie pomaga tu niejeden psycholog, rozmowy i prośby, to mam wrażenie, że po kilku latach będzie dużo gorzej i to niestety będzie duże zagrożenie dla waszego związku. Przykro mi to pisać. Niestety.

                                To samo zauważyli moi rodzice i obecny terapeuta; jesli tak będzie dalej to nasz związek tego nie przetrwa. To samo widze ja i zaczyna dostrzegać mój mąż. Niestety
                                • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 11:26
                                  Jedyną osobą która jeszcze może coś zrobić jest twój mąż.
                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 11:29
                                    Ale co on może więcej zrobić?
                                    Jak często powinien spotykać sie z synem żeby było ok?
                                    • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 11:41
                                      Wydaje mi się że tu nie chodzi o spotkanie się codziennie po pracy i szkole ale o rozwiązanie problemu i dogadanie się z ex, o trzymanie jednego frontu w kwestii wychowania chłopca.
                                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 11:49
                                        Na to szans raczej nie ma. Eks w kwestii wychowania syna nie zyczy sa ingerencji, ona żąda aby mąż był jak wczesniej na każde zawołanie. Aby na telefon przelewał dowolną sume, jak kiedys.
                                        Wtedy byłby dobrym ojcem, teraz jest ..., który porzucił dziecko, smiał założyc rodzinę, ma inne dzieci. Jednym słowem jest najpodlejszy na swiecie.
                                        Ona może sie dogadac tylko w jeden sposob; on nas zostawia, wszystko wraca do stanu poprzedniego, on jest na każde jej zawołanie, ewentualnie wracaja do siebie. Jesli nie bedzie jak ona chce, to nie ma mozliwosci dogadania sie.
                                        Taki człowiek
                                        • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 12:01
                                          Cóż, matka chłopca musi zrozumieć, że dziecko ma także ojca, który powinien mieć wpływ na wychowanie syna, ma swoje zdanie i poglądy. Czarno widzę jakiekolwiek porozumienie. Wasze dzieci mają dopiero rok.
                                    • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 12:05
                                      emmagreen napisał(a):

                                      > Ale co on może więcej zrobić?
                                      > Jak często powinien spotykać sie z synem żeby było ok?

                                      Nie w czestotliwosci rzecz, bo przy takim nastawieniu syna, a wlasciwie jego matki - zawsze bedzie za malo. W ich pojeciu twoj maz nie ma prawa zajmowac sie kimkolwiek poza nimi.

                                      Nie wiem, trudno doradzic na odleglosc. Kocham cie, ale nie toleruje takich zachowan, kocham cie, ale nie wrzeszcz, kocham cie, ale masz byc grzeczny wobec Emmagreen - mozna powtarzac do wyrzygu i bez skutku.
                                      Moze powinien isc do psychologa z synem, oni dwaj. Do terapeuty rodzinnego, oni dwaj. Do poradni dla dzieci/mlodziezy, oni dwaj.

                                      Przy czym - realistycznie rzecz biorac - poki matka bedzie mlodego nakrecac,
                                      zadna terapia nie da efektow imho.

                                      Czasem pomaga metoda faktow dokonanych - tzn wam moze to zapewnic troche - troche ! - spokoju. Obecny numer meza funkcjonuje tylko w umowionych dniach/godzinach, do kontaktow pracowniczych/towarzyskich i waszych maz ma inny, nieznany eks. Domowy - to samo. Jesli zna, zmiencie i zastrzezcie. Wjazd do domu czy pod dom w dowolnej godzinie - dokumentujecie (fotki, nagrania). Celem przedstawienia psychowi, mediatorowi albo sadowi, jezeli maz zdecyduje sie na to.
                                      I na skypie - owszem, synu, chetnie ci pomoge w odrobieniu lekcji, ale nie bede przez trzy godziny patrzyl, jak jesz albo ogladasz telewizje. Niech te histerie mlodego ilosciowo przynajmniej dla was sie zredukuja albo niech eksa sobie z nimi radzi.
                        • miedzymorze Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 11:43
                          >Mąż mu powtarza, ze go kocha jak maluchy, opowiada jak było gdy on był w tym wieku.
                          >Odpowiedz jest zwykle jedna, "to po co ci ona i te dzieci".
                          No ale na to jest bardzo prosta odpowiedź: 'bo zawsze chciałem miec więcej dzieci a twoja mama ode mnie odeszła i nie chciała więcej dzieci ze mną'. To rodzice decydują, ile dzieci będzie w rodzinie, nie pierworodny ;)

                          >Tak, jesteśmy wykończeni, nasze maluchy to żywe srebra, więc potrzeba do nich dużo czasu i cierpliwości, ale >przy małym po prostu psychika nam siada
                          Weźcie od czasu do czasu opiekunkę do maluchów, żeby odpocząć.
                          A przy tak dużej róźnicy wieku również w rodzinach niepatchorkowych pierworodny potrafi nieźle dać popalić rodzicom.
                          pozdr,
                          mi
                          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 11:56
                            >>>No ale na to jest bardzo prosta odpowiedź: 'bo zawsze chciałem miec więcej dzieci a twoja mama ode mnie odeszła i nie chciała więcej dzieci ze mną'. To rodzice decydują, ile dzieci będzie w rodzinie, nie pierworodny ;)

                            Cos podobnego tez było, ale ja jej nie znosze (czyli mnie), to nie jest mój brat i siostra (mama tak mówiła), a jak mnie kochasz to powinienes czekac/walczyc o mame.

                            >>>Weźcie od czasu do czasu opiekunkę do maluchów, żeby odpocząć.
                            A przy tak dużej róźnicy wieku również w rodzinach niepatchorkowych pierworodny potrafi nieźle dać popalić rodzicom

                            Próbowaliśmy, teraz przychodzi teściowa 3-4 razy w tygodniu na kilka godzin.
                            Ale ja jestem energiczna, taki typ kaowca, uwielbiam spędzać czas i szaleć z moimi dziećmi, zwłaszcza teraz jak są bardziej świadome i mobilne.
                            To nie bliżnięta są problemem, owszem wieczorem zasypiam w minute, ale rano budze sie z usmiechem, nie mogąc doczekać sie dnia z dziećmi
                            • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 12:07
                              Może gdyby była u was akurat teściowa i syn męża, to jej udałoby się z chłopcem pogadać, że jest już dużym i fajnym starszym bratem i kiedyś pewnie czegoś nauczy te maluchy? Może ona przedstawi to wszystko jakoś pozytywnie dziecku?

                              A chłopiec w ogóle spotyka się z babcią? Nie ma nikogo w tej rodzinie kto by z nim pogadał? Taka zazdrość o rodzeństwo z dużą różnicą wieku jest częsta.
        • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 10:05
          To prawda
          • jeste_m_sobie Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 10:17
            I jeszcze jedno: jedenastolatek wygląda na dużego człowieka, za parę lat będzie miał wąs i przechodził mutację, ale nie można tego przekładać na stronę emocjonalną. Jeśli naprawdę zależy Ci na jego dobru, jako dziecku Twojego męża, poczytaj trochę o rozwoju dzieci w tym wieku - ich sposób wyrażania emocji nie jest dojrzały. A on, mam wrażenie, zatrzymał się na jeszcze wcześniejszym etapie rozwoju emocjonalnego - bowiem, by taki rozwój przebiegał prawidłowo, dziecku muszą pomagać dorośli. A tutaj raczej słabo im to idzie.
            • amb25 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 12:32
              Mam wrazenie, ze chodzi o to, ze autorka nienawidzi tego chlopaka. Bo maz poswieca mu czas, bo dziecko ma problemy. bo ma geny obcej kobiety, jej poprzedniczki. I okazuje mu to. Jego problemy daja jej doskonaly pretekst zeby dziecko pozbawic ojca pod pozorem "dobra rodziny". Jest tak zapiekla w swojej nienawisci, ze terapeuta stiwedzil, slusznie zreszta, ze jej malzenstwo nie przetrwa jesli sytuacja bedzie trala nadal.
              Twoj maz powinien sie od ciebie wyprowadzic i poswiecac twoim dzieciom tyle samo czasu co jego synowi. To jego syn potrzebuje teraz pomocy i dobro syna powinno byc w tej chwili na pierwszym miejscu. Dziwie sie matce dziecka, bo ja mojego NIGDY bym nie wyslala do kogos kto go nienawidzi. Zaczelas od krzykow, wynoszenia go z pokoju za pizame, ciekawe kiedy go uderzysz.... Lepeij zeby to dziecko nie mialo z toba ZADNEGO kontaktu. Jak dobrzy ludzie mogli wychowac kogos tak potwornie zazdrosnego o dziecko, kogos w kim nie ma empatii dla obcego dziecka?
              • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 12:44
                Ja w ogóle nie mam takiego wrażenia.
                • mamamalutkiej1 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 13:07
                  Moja droga w życiu trzeba dbać o siebie i swoje dzieci. To dla Ciebie priorytet. Świata nie zbawisz dobrym sercem. To mamusia tego dziecka odeszła od jego ojca to czemu Twój mąż ma ponosić konsekwencje. Kobieta jest przebiegła i manipuluje dzieckiem. Wchodzi do Tojego domu i mówi jak ma być urządzony. To PATOLOGIA. Uważam ze ona tak postępuje bo wie ze może. Ojcu zależy na dziecku i tym gra. Odetnijcie się. Może wtedy zobaczy ze jej gierki nie maja celu i odpuści. I będzie w miarę dobrze. A może nie zrozumie. Wtedy chłopak może nawiąże kontakt z ojcem za kilka lat.
                  To niedługo będzie pyskaty nastolatek,niewychowany i ciagle czegoś chcący. Nie wiem czy wtedy mamusia nie będzie chciała go wam podrzucić na stałe. Nie rozumiem jak matki mogą wychowywać takie dzieci. Przecież one później się nie nadają do niczego w życiu
                  Twój mąż jest za miękki. A Ty dbaj przede wszystkim o swoje dzieci.
                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 13:19
                    Dokładnie, priorytetem są moje dzieci.
                    Eks chciała wtrącac sie do kwestii domu, naszych wakacji, małżeństwa, nawet moich rodziców próbowała nastawiać przeciwko naszemu związkowi, przedstawiając to pt. ona rozbiła nasze małżenstwo, zabiera dziecku ojca, na szczęście rodzice mi ufaja i ja pogonili. Kiedy wyjezdzalismy z malym dziesiatki telefonow, proby narzucania nam co i gdzie mamy jesc, bynajmniej nie z troski o wage syna, po prostu; jestesmy w kanjpce x i jemy rybe, to awantura - mamy sie przeniesc do y i zjesc kurczka lub odwrotnie.

                    Odcięcie sie radzi wiele osób. Ja nie nalegam; mąż sam musi do tego dojrzeć, do tego lub do rozstania.

                    Ja obawiam sie o jeszcze jedno, mieszkamy w domu, sypialnie są na piętrze, mamy bramki zabezpieczajace, które juz 2 razy znalazlam otwarte podczas gdy maly byl u nas. Ja i mąz zamykamy je, opanowalismy ten odruch niemal jak oddychanie.
                    Trudno powiedziec czy mały zrobił to celowe czy przez nieuwage, ale jesli cos zlego by sie stało to byloby to bez znaczenia i tak
                    • undoo Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 22:19
                      Och na pewno celowo, bo to taki niedobry dzieciak jest. Czys Ty na glowe upadla? Wez cos na leczenie sie. Dziecko nie jest odpowiedzialne za bramki - ma prawo zapomniec.
                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 09:36
                        Za zamykanie bramki jest odpowiedzialny KAZDY kto je otwiera. Szczerze mówiąc nic mnie nie obchodzi czy zapomni czy zrobił to specjalnie, dla mnie najważniejsze jest bezpieczeństwo moich dzieci
                        • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 09:48
                          No to Ci pisze, że jak bezpieczeństwo Twoich dzieci jest dla Ciebie najważniejsze to pilnuj (TY), zeby bramka była zamknięta. proste i skuteczne. Nie chcesz pilnować? Miej kluczyk tylko Ty i zamykaj, wtedy junior nie otworzy. Swięty spokój w pakiecie.
                          • undoo Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 17:54
                            O wlasnie. Na swojego biologicznego 11-latka tak bys nie warczala w temacie, tylko byc rozumiala dziecko, ktore po tylu latach stracilo korone jedynaka na rzecz dwojki dzieci na raz.
                            Pamietaj, ze jeszcze moze tak byc, ze chlopiec wyladuje u Was na stale. Co wtedy zrobisz?

                            Czas sie ocknac z odpieluszkowego zapalenia mozgu i popatrzec, jak mozna budowac wiez miedzy rodzenstwem. To tez jest w Twoim interesie, bo malo twarzowa bedzie za pare lat odpowiedz na pytanie wlasnych dzieci, ktore na pewno zapytaja, co sie dzieje z ich starszym bratem. Co wtedy powiesz? Ze tatus uznal, ze ich starszy brat nie spelnia wymagan i sie od niego odcial pod wplywem mamusi? Czy jakos to olukrujesz?

                            Strasznie wspolczuje Twojemu pasierbowi.
                            • anoraak Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 21:27
                              > O wlasnie. Na swojego biologicznego 11-latka tak bys nie warczala w temacie, ty
                              > lko byc rozumiala dziecko, ktore po tylu latach stracilo korone jedynaka na rze
                              > cz dwojki dzieci na raz.

                              to żart ? pewnie, że 11 latka swojego biologicznego bym opieprzyła równo gdyby tak zawalił
                              czy fakt bycia pasierbem czyni dziecko upośledzonym ? od swoich starszych dzieci nie wymagacie żadnego zaangażowania w sprawy bezpieczeństwa młodszych dzieci......szczerze współczuje takie podejścia...
                              • undoo Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 23:39
                                Wymagamy, ale zakladamy, ze moga zapomniec. Tlumaczymy, a nie lecimy na forum opowiadac, jakie to zle dziecko. Czujesz roznice?
                              • asia_i_p Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 17:31
                                Wymagam, ale nie oczekuję.

                                W przeciwieństwie do męża autorki wątku, który oczekuje, a nie wymaga.
                            • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 10:00
                              >>>O wlasnie. Na swojego biologicznego 11-latka tak bys nie warczala w temacie, tylko byc rozumiala dziecko, ktore po tylu latach stracilo korone jedynaka na rzecz dwojki dzieci na raz.<<<

                              Ja nie warczałam, przekazalam męzowi informację na temat bramki, potem zdecydowaliśmy, że tylko my dwoje mamy kluczyk. A jakie znaczenie dla zaniedbania bezpieczenstwa ma to, ze dziecko przestało być jedynakiem. Są sprawy ważne i ważniejsze, ale najważniejsze jest bezpieczeństwo maluchów. Tak samo powiem jeśli będzie chodziło o moje dzieci, bo nie wykluczamy nr 3 za jakies 2 lata :-)

                              >>>Pamietaj, ze jeszcze moze tak byc, ze chlopiec wyladuje u Was na stale. Co wtedy zrobisz?<<<
                              Przy postawie jaka reprezentuje teraz nie wyląduje, nie ma takiej możliwości, jak juz wspomniałam nasz dom jest formalnie moją wyłączną własności, więc to byłaby moja decyzja. Jesli chłopiec zmieni swoje zachowanie i postawe, to ok, ale wtedy tego rodzaju probleów nie będzie. Żeby było jasne, ja wiem że i tak pewnie nie byłoby łatwo, bo okres dojrzewania itd., ale to jednak innego rodzaju problemy niż czysta nienawiść do macochy i rodzeństwa bo istnieja i go okradaja.

                              >>>Czas sie ocknac z odpieluszkowego zapalenia mozgu i popatrzec, jak mozna budowac wiez miedzy rodzenstwem. To tez jest w Twoim interesie, bo malo twarzowa bedzie za pare lat odpowiedz na pytanie wlasnych dzieci, ktore na pewno zapytaja, co sie dzieje z ich starszym bratem. Co wtedy powiesz? Ze tatus uznal, ze ich starszy brat nie spelnia wymagan i sie od niego odcial pod wplywem mamusi? Czy jakos to olukrujesz?

                              Strasznie wspolczuje Twojemu pasierbowi.<<<

                              Nie mam zapalenia mózgu :-), a budować więź musi chcieć także rodzeństwo, w każdym razie ta jego starsza część. Jak budować jakąkolwiek więź gdy chłopiec nie uznaje że to jest jego rodzeństwo, mówi o nich "te dzieci" i "jej dzieci" albo jeszcze gorzej. Gdy chłopiec zaczyna wyć gdy tylko ojciec jest w pobliżu któregoś z maluchów. Gdy dzieci są znienawidzone bo istnieja, korzystają z pieniedzy taty oraz trzeba się będzie z nimi spadkiem podzielić.

                              Jesli dzieci świadomie poznaja taka twarz brata jaką pokazuje teraz, to nie będą za nim tęsknić na pewno. Mamy kilka nagrań, dla psychologa, pokazujących zachowanie małego; nie sądzę aby po ich obejrzeniu miały ochote go poznawać.
                              Co powiem? Tatus był dobrym ojcem, walczył o syna, my nie mamy z nim kontaktu bo on sam sobie tego nie życzył, bo wolał pieniądze tatusia niz rodzeństwo.

                              Widzę że jesteś w stanie dostrzec tylko jedna stronę medalu. Bez urazy, ale to mi wyglada na osobę w podobnej sytuacji; wściekła eks albo pasierbicę nieznoszącą macochy/ojczyma.
                              • undoo Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 16:48
                                Tak, widze, ze nie doroslas do pewnych spraw :( I tak wlasnie wygladasz - wsciekla macocha kombinujaca jak usprawiedliwic wywalenie pasierba z zycia meza.
                                • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 16:58
                                  A ja widzę, że celnie trafiłam :-),
                                  a do czego nie dorosłam, do podporządkowania zycia kaprysom pasierba?
                                  • undoo Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 16:04
                                    Nie doroslas do zrozumienia, ze swiat sie nie konczy na Twoich dzieciach i ze Twoj pasierb jest w domu swojego ojca i ma prawo w nim przebywac na rowni z Twoimi dziecmi.

                                    W tej chwili nie wierze w poznalam go po rozwodzie i nie bylam przyczyna rozwodu oraz eksia to samo zlo. Widze natomiast pania kombinujaca jak tylko moze, by wyciac pasierba z obrazu rodziny i przyszlego spadku po ojcu - to drugie to ma nawet jakas nazwe... i jest malo twarzowe.
                                    • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 16:26
                                      Dla mnie swiat konczy sie na moich dzieciach i mam do tego prawo, a pasierb w domu jest gosciem, nikt go z domu nie wyrzucal, ale ma obowiazek zachowywac sie w nim przyzwoicie.

                                      Undoo, Ty naprawde masz jakis nieprzerobiony problem z przeszłości, za bardzo mnie atakujesz, nie byłam przyczyną rozwodu, był nią nowy chłopak eks i jej nowy plan na życie. Nie twierdzę, że eks to samo zło, tylko że ja ja znam wyłącznie z tej strony.
                                      Ja myśle o tym aby zapewnić spokój mojej rodzinie i sobie samej. A w kwestii spadku to nie rozumiem o co Ci chodzi, dom jest kupiony w wiekszosci za moje pieniądze i urządzony wylacznie za nie. Mały dostanie (jakby co) po ojcu pieniadze z polisy, jak ja i moje dzieci, swoja część mieszkania, które mąż kupił po rozwodzie i połowe mieszkania, w którym obecnie mieszka, spłaconą przez męża?
                                      Takze zanim zaczniesz odreagowywać na mnie jakies swoje problemy, to powiedz mi czego ja usiluje chlopca pozbawic?
                                      • undoo Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 22:43
                                        Nie, mam alergie na egoistow i manipulantow. Ty nie szukasz tu pomocy, tylko usprawiedliwienia, zeby moc powtarzac, ze to takie zle dziecko bylo, wiec Twoj maz go wykreslil. Caly ten watek temu sluzy. Wyjatkowo paskudne zachowanie i dosc wredna cecha charakteru, ale jest nadzieja, mozesz sprobowac terapii i nad tym popracowac. Wiedzialas, w co sie ladujesz.
                              • asia_i_p Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 17:33
                                >>> Co powiem? Tatus był dobrym ojcem, walczył o syna, my nie mamy z nim kontaktu bo on sam sobie tego nie życzył, bo wolał pieniądze tatusia niz rodzeństwo.

                                Nie powiesz prawdy.
                                Prawda by brzmiała - tatuś miał dobre intencje, ale nie umiał wziąć dupy w troki i konsekwentnie wychowywać własnego dziecka, pozwolił swojej szurniętej eks-żonie wplątać dziecko w rozgrywki między nimi, najpierw dziecku na wszystko pozwalał, a potem kiedy zgodnie z pozwoleniem robiło, co chciało, to się na nie obraził.

                                Co do wyboru zmilczę, bo bym bluzgała. Jedenastolatek wrzeszczy o miłość i zainteresowanie. Dorośli go nauczyli, że to się wyraża pieniędzmi, więc wrzeszczy o pieniądze i tak wygląda to wybieranie pieniędzy zamiast ojca.

                                Twój mąż nie jest dobrym ojcem, w najlepszym wypadku jest nieudolnym ojcem o dobrych intencjach. Nie twórz mitu.
                                • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 15.03.17, 09:58
                                  >>>ale nie umiał wziąć dupy w troki i konsekwentnie wychowywać własnego dziecka<<<

                                  Łatwo mówić o wychowywaniu dziecka, które sie widuje w weekendy, niezaleznie od intencji niestety rola takiego rodzica ogranicza sie raczej do pokazywania swiata i wspolnego spedzxania czasu. Wychowywanie jest mozliwe jak rodzice potrafia zapomniec o swoich urazach i dojść do porozumienia w kwestii dziecka.

                                  >>> pozwolił swojej szurniętej eks-żonie wplątać dziecko w rozgrywki między nimi,<<<

                                  Oni żadnych rozgrywek nie mieli az do momentu gdy ona uznała się za skrzywdzoną drugim małżenstwem eks męża. Ale oświec może mnie i wiele innych osób i powiedz JAK mąż mógl temu zapobiec. Co takiego on mógl zrobic aby zabronic czegokolwiek dorosłej kobiecie. Znasz sposob to go zdradz, wiele osób w podobnej jak mój mąż sytuacji, Ci za to podziekuje.

                                  >>>Co do wyboru zmilczę, bo bym bluzgała. Jedenastolatek wrzeszczy o miłość i zainteresowanie. Dorośli go nauczyli, że to się wyraża pieniędzmi, więc wrzeszczy o pieniądze i tak wygląda to wybieranie pieniędzy zamiast ojca.<<<

                                  Jedenastolatek nie wrzeszczy o miłość i zainteresowanie wyrazane dotad prezentami, te prezenty wciaz sa. On ma pretensje, ze jego ojciec utrzymuje mnie i nasze dzieci oraz ze nasze istnienie obniża wartość jego spadku. On na swoj sposob planuje przejecie naszego domu i wyrzucenie z niego mnie i przyrodniego rodzenstwa (nie wie ze to jest moj dom:-)), a nie walczy o miłosc ojca
                                  • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 15.03.17, 10:21
                                    >>>> On na swoj sposob planuje przejecie naszego domu i wyrzucenie z niego mnie i przyrodniego rodzenstwa (nie wie ze to jest moj dom:-)), a nie walczy o miłosc ojca


                                    Boshhhh, Ty naprawdę masz manię prześladowczą.
                                    • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 15.03.17, 10:27
                                      Ja rozumiem, ze dla Ciebie pasierb to z definicji skrzywdzona niewinnosc, ale zapewniam Ci ze może być inaczej.
                                      Chlopiec zakomunikowal mi też ze go okradam, bo nie pracuje i jego ojciec utrzymuje mnie i nasze dzieci:-). O domu też mówił nie raz, nie tylko do mnie ale też u dziadkow.
                                      • asia_i_p Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 15.03.17, 17:38
                                        Usiłował ci zrobić przykrość, bo tak rozgrywają sprawy wkurzone jedenastolatki. Gdyby mu starczały pieniądze, to by grzecznie inkasował prezenty, a nie wrzeszcząc dopominał się czasu i kontaktu.

                                        Rozumiem, że jest ci potrzebne przekonanie, że ten mały ojca nie kocha i nie potrzebuje, bo bez tego ciężko promować rozwiązanie ostateczne. Wszystko jednak wskazuje na to, że on ojca kocha i potrzebuje i to bardzo.
                                        • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 09:43
                                          Ale ja zupelnie nie rozumiem dlaczego mam znosic wkurzenie dziecka, ktoremu zawinilam tylko istnieniem.
                                          Alez on wrzeszczy tez bo prezenty sa za tanie, zreszta on ich nawet za prezenty nie uwaza, bo wedlug niego tata ma obowiazek kupowac mu rozne rzeczy.

                                          Asiu, a ja z kolei nie rozumiem Twojego przekonania ze wiesz lepiej jaki jest i czego potrzebuje pasierb, choc ani go nie poznalas, ani nie mialas przyjemnosci spedzić w jego towarzystwie choćby 5 minut. Rozumiem, ze masz w domu 11 latke, ale z cała pewnościa zauważyłas ze dzieci są różne - fajne, miłe, ale też wredne i zwyczajnie okrutne. Dwoje dzieci tych samych rodzicow, tak samo wychowywanych może sie skarajnie róznić; jedno dobre i kochające, drugie od małego dręczące słabszych.

                                          Myśle że jego stosunek do ojca to raczej wymaganie poddaństwa i pokuty za wszelkie krzywdy - prawdziwe i wyimaginowane - okołorozwodowe oraz wszystkie inne jakie go spotkały i spotkają. Charakter i stosunek do ludzi on ma akurat podobny do eks.
                                          Naprawdę nie wydaje Ci sie dziwne, ze chlopiec nie ma żadnej więzi z bracmi ciotecznym, którzy tworza zgrana 8 osobową grupe, pasierb próbował nimi rządzic, byc najwazniejszy, kiedy jego wysiłki spełzły na niczym, po prostu ich ignoruje.
                                          A to naprawdę swietni chlopcy i super rodzinni, moje roczne maluchy też zostały przyjęte ich do paczki, a chłopcy sa wieku 6-16 lat, wiec to nie było wcale tak oczywiste
                                          • asia_i_p Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 16:41
                                            > Ale ja zupelnie nie rozumiem dlaczego mam znosic wkurzenie dziecka, ktoremu zawinilam tylko istnieniem.

                                            Znosić nie musisz, tylko nie ma sensu dopatrywać się w tym, o powtarza po matce, żeby cię zirytować, jakichkolwiek zawiłych i dojrzałych intencji.

                                            >Asiu, a ja z kolei nie rozumiem Twojego przekonania ze wiesz lepiej jaki jest i czego potrzebuje pasierb, choc ani go nie poznalas, ani nie mialas przyjemnosci spedzić w jego towarzystwie choćby 5 minut. Rozumiem, ze masz w domu 11 latke, ale z cała pewnościa zauważyłas ze dzieci są różne - fajne, miłe, ale też wredne i zwyczajnie okrutne.

                                            Mam w domu jedenastolatkę, więc widzę, jak nieprawdopodobne jest, żeby dziecko w tym wieku miało tak nieodwracalnie ustalone jakiekolwiek cechy, dobre czy złe, jak to postulujesz. Dlatego mi się wydaje, że mieszasz to dziecko z jego matką, i kiedy mówi to samo o ona, przypisujesz mu takie same intencje - pal diabli ich ocenę moralną, ale przede wszystkim intencje dojrzałe nad wiek.

                                            Dzieciak ma poważny problem z zachowaniami społecznymi, ale gdyby przy tym, przez co przeszedł, tego problemu nie miał, to byłby cud. Wyciąganie z tego ostatecznych wniosków co do jego charakteru jest przedwczesne. Oczywiście, że kopiuje zachowania matki, bo ona tak to ustawiła, że jest w jego życiu jedynym 100% stabilnym elementem.

                                            Oczywiście, że się wścieka na ojca, że się mści, co nie znaczy, że nie kocha. Dzieci w tym wieku nie kochają w dorosłym sensie, miłość z ich strony to nadal w znacznej części olbrzymia potrzeba bycia kochanym. Z jednej strony chcą rzeczy materialnych, z drugiej nie rozumieją do końca kwestii finansowych, więc prawdopodobieństwo, że rzeczywiście knuje co do spadku, jest niewielkie. Powtarza zdania matki, a te, na które reagujesz większym zdenerwowaniem, powtarza częściej niż inne.

                                            Rozumiem, że ty się nie chcesz z nim spotykać, ale blokowanie widzeń ojca z nim poza domem to moim zdaniem głębsza ingerencja w stosunki ojciec-syn niż ktokolwiek, nieważne jak bliski ojcu, ma prawo.
                                            • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 17:39
                                              >>>Mam w domu jedenastolatkę, więc widzę, jak nieprawdopodobne jest, żeby dziecko w tym wieku miało tak nieodwracalnie ustalone jakiekolwiek cechy, dobre czy złe, jak to postulujesz.<<<

                                              Asiu, są cechy charakteru, z którymi się rodzimy lub jak wolisz dziedziczymy. Tym bardziej mnie dziwia Twoje opinie, że ja mając w domu dwoje dzieci, bliźniąt, niemal od początku widze różnice w ich charakterach. A mówie o dzieciach w tej chwili 13 miesięcznych.

                                              >>>Dzieciak ma poważny problem z zachowaniami społecznymi, ale gdyby przy tym, przez co przeszedł, tego problemu nie miał, to byłby cud. Wyciąganie z tego ostatecznych wniosków co do jego charakteru jest przedwczesne. <<<

                                              W mysl tej zasady kazde dziecko rozwiedzionych rodzicow powinno miec takie problemy. A w kwestii zachowań społecznych, przynajmniej w kwestii ralacji z bracmi ciotecznymi, to problemy widoczne były jeszcze przed rozwodem.

                                              >>>Z jednej strony chcą rzeczy materialnych, z drugiej nie rozumieją do końca kwestii finansowych, więc prawdopodobieństwo, że rzeczywiście knuje co do spadku, jest niewielkie. Powtarza zdania matki, a te, na które reagujesz większym zdenerwowaniem, powtarza częściej niż inne.<<<

                                              Ależ zapewniam Cię, że ten dzieciak doskonale rozumie kwestie finansowe, rozumie że ojciec odmawia mu np. kurtki za 900, a ja w tym czasie kupuję ubranka dla naszych dzieci. Doskonale rozumie, ze pojawinie sie dzieci zmiejszy jego udział w spadku. Jesli chodzi o knucia, to tego nie wiem, ale stwierdził, ze to bedzie jego dom, on będzie tu mieszkał, a my będziemy musilei się wynieść. Nie reaguje zdenerwowaniem, raczej usmiechem; moglabym go przeciez zgasic jednym zdaniem :-).
                                              A jezeli chodzi o wsciekanie sie i mszczenie, to wiesz, im szybciej czlowiek zrozumie, że za cos takiego nie będzie kochany tym lepiej dla niego. Powtarzam Ci, obserwowałam to dziecko, nie ma w nim checi nawiazania relacji z ojcem, mąż proponuje wyjscia, puzzle, wspolne porobienie czegokolwiek, bez rezultatu. On nie chce miec ojca, tylko pokutujacego niewolnika na kazde skinienie. W tym podobny jest do matki i ma taki sam stosunek do innych osob jak ona.

                                              Naprawde wydaje Ci sie ze kochajace dziecko spokojnie mowi o smierci ojca, tak 11 latek juz rozumie czym jest smierc, ze nigdy nie zadzwoni na Dzień Ojca, nie mówiac o urodzinach taty. Jak chce nowa gre potrafi dzwonic non stop, ale zyczen nie chce mu sie złożyc
                                  • jak-kania-dzdzu Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 15.03.17, 17:49
                                    emmagreen
                                    > On na swoj sposob
                                    > planuje przejecie naszego domu i wyrzucenie z niego mnie i przyrodniego rodzens
                                    > twa (nie wie ze to jest moj dom:-)), a nie walczy o miłosc ojca

                                    Ojp....
                                    Tak, wiemy że to TWÓJ dom. Już to tutaj kilka razy podkreślałas. Z tego wszytskiego wyłania się powoli obraz, że to Ty planujesz pasierba wykluczyć z grona spadkobierców, bo co i rusz o pieniądzach piszesz. Widocznie to jedna z najważniejszych kwestii dla Ciebie.
                                    • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 09:57
                                      Jedyne co zaplanowałam w kwestii spadkowej to wykluczenie pasierba z grona moich potencjalnych spadkowbiercow :-)
                                  • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 15.03.17, 22:32
                                    emmagreen napisał(a):

                                    > Łatwo mówić o wychowywaniu dziecka, które sie widuje w weekendy,

                                    Nie. To mantra, którą wciąż uparcie powtarzasz by usprawiedliwić męża.

                                    > rola takiego rodzica ogranicza sie raczej do pokazywania swiata i wspolnego spedzxania czasu.

                                    Wspólne spędzanie czasu i pokazywanie świata nie wyklucza wychowywania. A wręcz przeciwnie. Można (i trzeba) wychowywać pokazując świat, pokazując na własnym przykładzie. Twój mąż najwidoczniej woli tylko spędzać czas.

                                    >Wychowywanie jest mozliwe jak rodzice potrafi
                                    > a zapomniec o swoich urazach

                                    Mieszasz związek kobiety i mężczyzny a związek rodzica z dzieckiem. Obowiązków rodzica nie uzależnia się od tego czy nasz eks zapomniał o urazach czy nie. Rodzicielstwo i wychowywanie nie włącza się tylko wtedy gdy ten drugi rodzic jest miły i przyjemny.
                                    Nie widzisz jak niedorzecznie to brzmi?




                                    > Oni żadnych rozgrywek nie mieli az do momentu gdy ona uznała się za skrzywdzoną
                                    > drugim małżenstwem eks męża.

                                    Bosz.... a Ty wciąż swoje. Eksia najwidoczniej jest jakąś Twoją obsesją, bo ani na chwilę nie możesz wyłączyć sobie myślenia o niej, o tym co ona czuje itp. I tu właśnie jest Twój problem.
                                    Przestań się nią zajmować. Zajmij się mężem, to z nim jesteś w związku i to on jest w związku z Tobą.



                                    > Jedenastolatek nie wrzeszczy o miłość i zainteresowanie

                                    A skąd Ty możesz wiedzieć o co on wrzeszczy? Siedzisz w jego głowie czy jak?
                                  • morekac Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 06:13
                                    >On ma pretensje, ze jego ojciec utrzymuje mnie i nasze dzieci oraz ze nasze istnienie obniża wartość jego spadku.

                                    Przyjmij, że jest zmanipulowany przez matkę. 11 latki z reguły mają znikome pojęcie o sprawach spadkowych.
              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 13:01
                A ja mam wrażenie, że operujesz sterotypami; macocha=potwór.
                Powtarzam, była we mnie ogromna chęć do akceptacji i polubienia tego chłopca, ale trudno jest lubic kogoś kto okazuje ci na każdym kroku niechęć, wręcz pogarde. Bo jesteś, cokolwiek nie zrobisz, nie powiesz, jestes wrogiem.
                Przyznaje, nie lubie go teraz, staram się to zwalczyć, nie okazuję mu też tego, z prostego powodu - mamy DWOJE ROCZNYCH DZIECI, naprawde myslisz, ze przy nich mam czas na cokolwiek innego? Jak one maja w weekend w dzień drzemkę, to biorę kapiel albo odsypiam (w tygodniu obiadem sie zajmuje), a nie okazuje niechec pasierbowi.
                Terapeuta nie oceniał mojej nienawisci, nie nazwal tak tego, choc nie ukrywalam ze mi ciężko i czasem mam dosc, on zauwazyl, ze syna nakręca matka, on jest pod jej wplywem, a maz moze sie podporzadkowac albo odpusic i wybrac druga rodzine.

                >>>Twoj maz powinien sie od ciebie wyprowadzic i poswiecac twoim dzieciom tyle samo czasu co jego synowi. To jego syn potrzebuje teraz pomocy i dobro syna powinno byc w tej chwili na pierwszym miejscu<<<

                Ale dlaczego mąż ma sie wyprowadzać, komu przyniesie to pozytek? Eks, bo zatriumfuje? Ma rozwalac rodzine sobie (po tym jak już jedna stracił) i dwojgu maluchów, bo syn powinien być na pierwszym miejscu? A na którym jest moja corka, a na którym synek?
                Wybacz, ale jestes chyba eks żoną, bo mówisz jak "nasza" eks - twój syn, o ich wspolnym, a nasze dzieci, sa "jej dziecmi", czyli moimi.
                W weekend z synem mąż jest tylko dla niego, dla naszych dzieci zostaje jeden plus 4 wieczory w tygodniu, z tym ze z uwagi na ich wiek, te wieczory to ok. 2 godziny dziennie. Naprawde to tak duzo? A do czasu sam na sam z zona nie ma juz prawa?
                Nie mówiąc juz o tym, ze mąż i tak rozmwaia z synem codzienni, jak nasze dzieci pojda spac.

                >>>Zaczelas od krzykow, wynoszenia go z pokoju za pizame, ciekawe kiedy go uderzysz<<<
                Zastanawiam sie, czy Ty w ogóle czytasz moje wpisy? Jak zaczęłam, ta sytacja miała miejsca jakieś 3 lata po naszym pierwszym spotkaniu, to pierwsze.
                Po drugie, jeśłi uważasz, ze to normalne, ze dziecko wchodzi do sypialni o 1 w nocy, włącza światło, tv i oznajmia, ze sie nudzi bo zasnąć nie może, wiec chce sobie tv poogladac (drugi, większy odbiornik jest w salonie), a ma akurat kaprys robic to leżac w łozku z tata w sypialni. Oznajmia macosze żeby sie wyniosła i zabrała "te dzieci".
                Serio uwazasz, ze to normalne??? Wiem, straciłam wtedy kontrolę, ale myśle ze kazdy na mom miejscu mialby problem z zachowaniem zimnej krwi.
                A jesli dochodzi do tego, fakt, ze wtedy nasze dzieci ząbkowały, ja prawie nie spałam przez wiele dni, wtedy jakos dzieci usneły, a on je obudził, bo miał taki kaprys, to wybacz, ale KAZDEGO cos by trafiło
                • mamamalutkiej1 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 13:12
                  Myśl Tylko o sobie. Twoje dzieci powinny mieć tez ojca i spokojny dom a nie brata potworka. Będzie coraz gorzej. Chłopak coraz starszy i nie zmieni się jak za dotknięciem czarodziskiej różdżki. Nie słuchaj tych porad tutaj. O to zeby chłopak miał ojca powinna dbać jego matka a nie macocha. Matka puściła ojca w trąbę a teraz ojciec m tracić nowa rodzine zeby naprawiać jej błędy.
                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 13:20
                    Dzięki za zrozumienie :-)
                  • mamamalutkiej1 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 13:21
                    Nastolatek to trudny wiek. Byłam w podobnej sytuacji ale chłopak był grzeczny i słuchał ojca. Do dziś mamy świetny kontakt przez Facebooka mimo iż mieszka z powrotem z matka. Wydaje mi się ze matka dziecka nie odpuści i nie da tak łatwo za wygrana tzn. nie da zerwać kontaktów.
                    • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 13:23
                      To akurat nie problem, mąż ma możliwosc wyjazdu w ramach pracy do innego kraju na co najmniej rok
                      • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 13:57
                        emmagreen napisał(a):
                        mąż ma możliwosc wyjazdu w ramach pracy do innego kraju
                        > na co najmniej rok

                        I moze to byloby wyjscie ? Kontakt telefoniczny i skypowy zostalby utrzymany, ale bez fizycznej obecnosci. Jesli mlody na wakacje, to bez eksy. Odpoczelibyscie oboje, nabrali dystansu...
                        Gdyby do wyjazdu doszlo, uprzedz swoich rodzicow - zero kontaktow. Oni nie sa i nie maja byc posrednikami, a na nekanie ich nie powinni pozwolic.
                        Jak wygladaja kontakty pasierba i eksy z rodzicami ojca ? Czy oni tez sa atakowani/nekani/zarzucani pretensjami ?
                        • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 14:20
                          >>>Gdyby do wyjazdu doszlo, uprzedz swoich rodzicow - zero kontaktow. Oni nie sa i nie maja byc posrednikami, a na nekanie ich nie powinni pozwolic<<<.

                          Nie ma opcji aby moi rodzice coś jej powiedzieli. Wyrobili sobie zdanie o eks, jak ich będzie nekać wezwą policję.

                          >>>Jak wygladaja kontakty pasierba i eksy z rodzicami ojca ? Czy oni tez sa atakowani/nekani/zarzucani pretensjami ?<<<

                          Przez eks tak, ona długo starala sie wykręcić kota ogonem i przedstawić w charakterze tej porzuconej, co bylo dziwne zwlaszcza w przypadku teściowej, która długo walczyła o tamtą rodzine, na eks jej odpowiedziała, ze też ma prawo do miłości i szczęścia (u boku innego). Także teściowie nie daja sie nabrać.
                          Z wnukiem mają dobre kontakty, choc też są pretensje jak mówi o moich dzieciach wnuczek czy wnusia. On po prostu nie uznaje istnienia naszych dzieci.
                          Teściowa początkowo była zdystansowana w stosunku do mnie, ale poznałysmy sie i teraz lubimy. Tym bardziej, tu troche humoru - ona od zawsze marzyła o corce; ma 4 synów i 10 wnuków. Jedyną wnusia jest nasza coreczka, także serce babci nalezy do niej w zupełności, choc stara się nie faworyzować nikogo.
                          Rodzice męża cieszą sie, ze ułożył sobie życie po rozwodzie, ze jest szczesliwy
                          • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:01
                            Z wnukiem maja dobre kontakty - a jak 11-latek wyraza te "pretensje", gdy o waszych dzieciach dziadkowie mowia "wnusie" ? Tez wyje i kopie w drzwi ? Bo moze oni pomogliby mu jakos pogodzic sie z tym, ze ma przyrodnie rodzenstwo i chce czy nie, to JEST jego rodzenstwo. I istniec nie przestanie. Moze zaproszenie dziadkow do was na sobote czy niedziele na obiad/kawe/wspolne wyjscie ze wszystkimi dziecmi, cala trojka, byloby jakims poczatkiem ? Oczywiscie o ile oni zechca :)
                • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 13:53
                  Przeczytalam dwa wpisy amb w tym watku, wiecej nie bede. Odpowiadac nie ma potrzeby - ona nie odnosi sie do tego, co piszesz, tylko do wlasnych urojen i/lub projekcji.
                  Tak, ja tez zobaczylam w jej tekscie "wasza" eks :)
                • amb25 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 08:05
                  Mam dziecko, ktore ma zespol aspergera, obcnie jeszcze nerwice i leki paniczne (agrofobia). Ma 14 lat i budzi sie czasem w nocy (np. przed klasowka) i zachowuje sie podobnie bo potrzebuje wsparcia, przytulenia i zapewnienia, ze wszystko ok. I dlatego nie dziwia mnie zachowania tego dzieciaka. Wcale. To objaw stresu z ktorym nie moze sobie poradzic, proba zwrocenia na siebie uwagi bo czuje sie opuszczone i bezsilne, w waszym przypadku zazdrosne o nowa rodzine. Dlatego uwazam, ze przede wszystkim to dziecko potrzebuje akceptacji i pomocy. Twoje nie. One maja matke i ojca i rozwijaja sie dobrze. A ty tego dziecka nie akceptujesz. Z twoich postow odnosze wrazenie, ze powazne probelmy zaczely sie wtedy gdy pojawily sie blizniaki. Czyli normalnie, jak w wiekszosci przypadkow... To smutne, ale to biologia. Towje dzieci spedzaja z mezem 2 h dziennie, bo spia. Policz ile godzin dziennie maz jest w domu razem z nimi, nawet gdy spia.
                  A co mowi psycholog/psychoterapeuta chlopaka? Co dla niego byloby najlepsze? Co pozmeniac, zeby chlopakowi pomoc? Moze zamiast uzalac sie nad soba i twoim zwiazkiem zajmijcie sie chlopakiem i naprawieniem waszych relacji z nim. Im bedzie starszy tym bedzie trudniej, bo bedzie przechodzil okres dojrzewania (moze juz zaczal) i rozne dziwne jego wyskoki w tym wieku beda cie doprowadzac do szalennstwa, chociaz ten sam wyskok u wlasnych dzieci bedziesz tolerowac i az tak wkurzac cie nie bedzie. No, ale jego nie lubisz.
                  To twoj maz powinien zajac sie wlasnym dzieckiem i pomoca mu (i jego byla zona oczywiscie). Ty jedynie nie powinnas im przeszkadzac. A twoj maz chce sie wymiksowac z bycia ojcem a ty go do tego chcesz zmusic. Gdyby moj mezczyzna kazal mi wybierac syn albo on to juz bysmy razem nie mieszkali.
                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 12:33
                    Nie wiem jak bardzo chore jest Twoje dziecko, ale wierzę że w przypadku zdrowego wchodzenie do cudzej sypialni i budzenie śpiących domowników, w tym niemowląt jest normalne. Tak, uważam to za czysta złośliwość, to i wiele innych kwestii. Dziecko które się boi, chce w nocy pobyć z tata, może do niego podejść po ciemku (da sie, mamy świetnie oświetloną ulice), obudzic i poprosic o potowarzyszenie mu. 10 latek to nie małe dziecko, jest w stanie na tym poziomie przewidziec konsekwencje swoich czynów.
                    Poważne problemy pojawiły się po ślubie, a jak zaszłam w ciąże jeszcze sie nasiliły; do eks dotarło że nie jestem jakąs tam przelotną znajmościa i postanowiła za pomoca syna rozbić nasz związek.

                    >>>A co mowi psycholog/psychoterapeuta chlopaka? Co dla niego byloby najlepsze? Co pozmeniac, zeby chlopakowi pomoc? <<<
                    Na terapie dla malego nie zgadza sie eks. Mąz chodził do kilku specjalistów, porad było kilka, w tym ustawienie wszystkiego pod chłopca. Nigdy więcej na coś takiego się nie zgodze.

                    >>>To twoj maz powinien zajac sie wlasnym dzieckiem i pomoca mu (i jego byla zona oczywiscie).<<<
                    To może jej to powiedz :-). Zdaniem jego byłej zony wszystkiemu winien jest nasz związek; jak mąż mnie rzuci, będzie znów na każde wezwanie jej i synka to wszelkie problemy znikną.

                    >>>Gdyby moj mezczyzna kazal mi wybierac syn albo on to juz bysmy razem nie mieszkali.<<<
                    Podejrzewam że jakby Twój męzczyzna musiał znosic na codzień takie zachowanie pasierba jak ja znosze (na szczęscie kilka dni w miesiącu), to juz dawno sam by się wyprowadził nawet jakbyś była najpiekniejsza i najwspanialsza kobieta na ziemi
                    • amb25 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 08:40
                      Pewnie tak. Tylko on odwalil kawal dobrej roboty, zeby miec z nim dobry kontakt. Ale to wymagalo checi i poswiecenia. A moje dziecko jest specyficzne. I potrafi wybaczyc dziecku jak mu cos wypali, bo mu akurat hormony buzuja i zawsze mowi wprost co mysli. A przede wszystkim on nie wtraca sie do wychowania mojego dziecka. Dla mojego dziecka jest kolega i wspolmieszkancem, ktory ma rowne prawa w naszym domu jak kazdy z nas.
                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 10:07
                        Ja także nie wtrącam się w wychowywanie chłopca. Byłam, przed ślubem, koleżanka, ciocia.
                        Może Twoje dziecko jest specyficzne, ale raczej nie żywi do Twojego partnera nienawiści bo istnieje, prawda?
                        Z mojej strony także były chęc i poswięcenie; jak myslisz jak wiele macoch zgodziłoby sie aby ich mąż poświecał czas po pracy wyłacznie pasierbowi? U nas trwało to wiele tygodni, a wtym czasie ja byłam sama z kilkumiesiecznymi maluchami. Chciałam pomóec chłopcu, zeby czul sie dla taty wazny, kochany, a terapeuta twierdził że to pomoze. Nie pomogło, maly tylko bardziej sie rozbestwil. Jesli poswiecenie to życie pod dyktando 11 latka, to ja faktycznie nie jestem do tego zdolna
                  • anoraak Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 21:32
                    > Mam dziecko, ktore ma zespol aspergera, obcnie jeszcze nerwice i leki paniczne
                    > (agrofobia). Ma 14 lat i budzi sie czasem w nocy (np. przed klasowka) i zacho
                    > wuje sie podobnie bo potrzebuje wsparcia, przytulenia i zapewnienia, ze wszystk
                    > o ok. I dlatego nie dziwia mnie zachowania tego dzieciaka. Wcale. To objaw stre
                    > su z ktorym nie moze sobie poradzic, proba zwrocenia na siebie uwagi bo czuje s
                    > ie opuszczone i bezsilne, w waszym przypadku zazdrosne o nowa rodzine


                    a kto synowi autorki postu ten stres zafundował ? Ojciec? czy matka która rozwaliła rodzinę a teraz jątrzy ?


                    > To twoj maz powinien zajac sie wlasnym dzieckiem i pomoca mu (i jego byla zona
                    > oczywiscie).


                    ten zapis w nawiasie (i jego była żona również) jest doskonałym przykładem jak bardzo usprawiedliwia się matki a ojciec to musi i już....
                    • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 21:53
                      anoraak napisała:


                      > a kto synowi autorki postu ten stres zafundował ? Ojciec? czy matka która rozwa
                      > liła rodzinę a teraz jątrzy ?

                      Pasierbowi autorki.
                      Matka jest ta, ktora rozwalila rodzine, i to nie byla autorka :)

                      Co do reszty Twojej wypowiedzi - pelna zgoda.
              • szpil1 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 16:14
                amb25 napisała:

                > Mam wrazenie, ze chodzi o to, ze autorka nienawidzi tego chlopaka.

                A ja takiego wrażenia absolutnie nie mam.
              • undoo Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 21:55
                Mam takie samo wrazenie. Mam dziecko w tym wieku i nie wierze, ze pani watkodajka nie koloryzuje. Nie lubi pasierba i probuje to ukryc pod plaszczykiem nie wiem czego. Przykro mi, ale jej dzieci sa cudowne wprost, a 11-latek jawi sie jak ostatni potwor. Jej maz - bezwolna galaretka, ktora nie potrafi zatroszczyc sie o interesy swojego syna. Wspolczuje dziecku.
                • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 22:29
                  Porownanie roczniakow z 11-latkiem wielkiego sensu nie ma. A opisane zachowania - do doroslej kobiety w jej domu "niech ona wyjdzie i zabierze te dzieci" - sa absolutnie nieakceptowalne. Podobnie wycie i kopanie w drzwi.
                  Tak, sa dzieci, ktore trudno polubic. Niektorych niesposob. Autorka ma swiete prawo nie zgadzac sie na takie zachowania pasierba.
                  Maz powinien wziac to na klate, bo to on powinien (wspol)wychowywac swojego syna. Nie chce, nie daje rady ? Nie chce krakac, ale mozliwe sa rozne scenariusze, m.in taki, ze pan zalegnie w szpitalu w stanie przedzawalowym (permanentny stres) albo pojdzie w diably. Tyle ze "w diably" wcale nie znaczy z powrotem do eksy i syna. Po prostu zniknie na dobre i tylko comiesieczny przelew bedzie swiadczyc, ze jeszcze zyje.
    • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 14:42
      A ja odnoszę wrażenie, że dziecka nie lubisz i już postanowiłaś, ze najlepszym sposobem będzie gdy Twój mąz się od niego odseparuje i wątek na forum jest po to, aby dziewczyny powiedziały Ci, ze masz rację i pobłogosławiły pomysł.
      To co robi chłopak jest wołaniem o większa obecność ojca w jego życiu, tak na co dzień. Wbrew temu, co sie wydaje nie musi byc to obecność w wiekszym wymiarze czasowym, może byc bardziej intnesywna.
      Jak na razie kontaktu jest niewiele (1 x w tyg + co drugi weekend) i jest on kiepskiej jakosci (tv).
      A gdy dziecko płacząc idzie w nocy do ojca sypialni, tatuś kaze mu się zamnkąć lub macocha wyprowadza go za piżamę.
      Myslisz naprawdę, że dziecko nie spi, żeby zrobic Ci na złość? jesli tak, to współczuję.
      • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 14:49
        fraudes napisała:


        > A gdy dziecko płacząc idzie w nocy do ojca sypialni, tatuś kaze mu się zamnkąć
        > lub macocha wyprowadza go za piżamę.

        Placzac ??? Dziecko weszlo, rozsiadlo sie i oznajmilo, ze ono TU, wlasnie tu bedzie ogladac TV z tata, a macocha z maluchami ma sie wyniesc do innego pokoju.
        • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 14:53
          I ciekawe sformulowanie - "do ojca sypialni". W tej sypialni spal ojciec, jego zona i dwoje kilkumiesieczniakow.
          A gdy jego matka miala amanta, tez tak wchodzil do ich sypialni swobodnie i dyrygowal, co teraz wszyscy maja robic ? I myslisz, ze wolno mu bylo ?
          • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:10
            dla chłopca to była sypialnia, w której był jego ojciec, sypialnia ojca. Nie ma znaczenia czy spal tam jeszcze 1000 innych osób
            • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:18
              A powinno, on mial wtedy 10 lat, a nie 2 czy 3.
              Swoje dziecko tez tak wychowujesz?
              • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:24
                Po co ten zajazd? To nie jest wątek o moim dziecku. Po co agresja?
                10 letnie dziecko ma prawo do swoich rodziców, to jeszcze wbrew pozorom dość małe dziecko. Zobaczysz za 9 lat.
                Chcę ci pomóc, ale Twoje wypowiedzi udowadniają mi, ze juz wiesz co zrobisz. Nie ważne jakie będa tego konsekwencje. A oczekujesz rozgrzeszenia od nas. Nie to forum.
                • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:33
                  Jaka agresja? Sama wspomniałas, ze masz dziecko w podobnym wieku.
                  A skoro uznałaś za normalne, że 10 latka nie obchodzi czy ojciec/matka jest zmęczony, czy razem w nim w pokoju spia niemowlęta i żona i ma prawo obudzic wszystkich, bo tak, to zapytalam czy swoje dziecko tez tak wychowujesz.
                  Tak aby w wieku 10 lat nie zwazal na nic i nikogo innego tylko na swoje kaprysy.
                  Nie mam wrażenia, że chcesz pomóc, tylko ze chcesz nas "ustawić" pod pasierba.
                  Myślisz, ze ja sie nie martwię o konsekwencje? Tylko ja patrze na nie z perspektywy moich dzieci i swojej. Trudno.
                  • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:38
                    pytanie czy tak wychowuję swoje dziecko było agresywne
                    zrozum, że ten 10 latek nie ma kaprysów, on ma problem
                    Rozumiem, że perspektywa Twoich dzieci jest Ci bliższa, ale pomyśl sobie jak wpłynie na TWOJĄ rodzinę, jeśli z parę lat pasierb wda się w narkotyki lub popełni samobójstwo. Widac nie ma mocnej konstrukcji psychicznej.
                    Wybrałaś faceta z dzieckiem juz na stanie i niestety dopadły Cie konsekwencje wyboru. Musisz się z tym zmierzyć, a rozwiązania, które doraźnie wydają sie lepsze, wcale takie być nie muszą.
                    • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:45
                      Nie było agresywne, przepraszam jesli tak to odebrałaś.
                      Byłam ciekawa czy, skoro uważasz to za tak normalne, to swojemu dziecku tez na to pozwalasz. Po prostu. Tylko tyle.
                      W tym momencie bardziej martwi mnie co będzie jesli któreś z maluchów spadnie ze schodów albo pasierb je uderzy. On ich nie lubi, nie podoba mi sie agresja jego wobec mnie, ale wobec moich dzieci to na pewno jej nie zniose
                      • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:50
                        Rozumiem to, ale schody powiedziałam Ci, jak mozna zneutralizować.
                        Dziecko czuje po prostu, że tata sie mało nim INTERESUJE. Inicjatywa kontaktu musi wychodzic od taty. Początkowo syn moze ja nawet odrzucać. To takie mówienie "nie" mimo, ze sie czegos bardzo chce. Trzeba to przeczekac i inicjowac kontkat dalej.
                        • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:58
                          Wybacz, ale nie powiedziałaś nic nowego.
                          Bo zarówno bramka, jak i kłódeczka z kluczykiem wymagaja czynnika ludzkiego, jesli tego zabraknie, to nawet pancerna bramka nie ochroni moich dzieci.
                          W tym momencie maly nie ma kluczyka, ma prosic kogos z nas o otwarcie i jak na razie bylo ok.

                          Inicjatywa jest, kontakt jest. Maz z nudow wariuje siedzac obok syna i patrzac jak ten tv oglada. Propozycja bierek, puzzli, szachow, spaceru, rowerow byla i jest kilka razy na godzine
                          • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 16:09
                            Zastanawiam się dlaczego dlaczego chłopak nigdzie nie chce wyjść. Jest zmęczony po szkole może? A jak jego relacje z kolegami?
                            • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 16:24
                              Chyba żadne właśnie, to raczej nie jest normalne, że nikt do niego nie dzwoni nie pisze sms
                              • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 16:35
                                Piszesz tu o tym że on ma chyba nadwagę. Może mu w szkole dokuczają?
                                Odezwała się we mnie nauczycielka :) bo co prawda uczę starszą młodzież w liceum i gimnazjum ale obserwuję niestety mnóstwo koszmarnych dzieciaków, które dokuczają innym. Niestety też widzę że z powodu narodzin dziecka w rodzinie patchworkowej, dzieciaki się bardzo głupio zachowują w szkole, bo chcą zdobyć uwagę innych w taki sposób. Nie wiem naprawdę jak pomóc wam wszystkim, bo do tego potrzeba dobrej woli wszystkich, też mamy dziecka.
            • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:40
              Odpowiedz - czy twoim zdaniem sypialnia matki (i jej faceta) tez byla tak nawiedzana ?
              Nie, to nie byla sypialnia tylko ojca. Mialo znaczenie, kto tam jeszcze jest. To byla sypialnia, z ktorej ma sie wyniesc macocha z niemowletami. Nie chodzilo o kontakt z ojcem (przez skypa tez nie rozmawia, tylko domaga sie, by ojciec patrzyl, gdy on sam oglada telewizje), tylko o pozbycie sie pozostalych.

              W§ycie i kopanie w drzwi 11-latka to jest agresja. Swiadoma. Agresji poddawac sie nie wolno. Najlepiej przepracowac ja na terapii, ale to jest mozliwe tylko przy udziale wszystkich zainteresowanych. Jezeli rodzice chlopca, lub jedno z nich, nie podejma terapii, beda torpedowac starania, pozostanie tylko izolacja. Przykro mi.
        • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:01
          Racja, zlał mi sie w jedno płacz blixniąt i niespanie 11 latka, ale i on płacze (cyt.):
          "zabierzesz mu telefon to placze i jest nieszczesliwy."
          "sms, histeria.Chlopiec jest u nas co drugi ".
          tak czy inaczej wyprowadzanie z pizame i nakaz "zamknięcia się" sa bardzo nie OK.
      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:00
        Ale ja nie twierdze, ze go lubie. Nie umiem juz go lubić.

        >>>To co robi chłopak jest wołaniem o większa obecność ojca w jego życiu, tak na co dzień. Wbrew temu, co sie wydaje nie musi byc to obecność w wiekszym wymiarze czasowym, może byc bardziej intnesywna.<<<

        Jak uczynic intensywniejsza relacje, w ktorej dziecko najbardzije lubi jedzienie i ogladanie tv i żeby tata na to patrzył?

        >>>A gdy dziecko płacząc idzie w nocy do ojca sypialni, tatuś kaze mu się zamnkąć lub macocha wyprowadza go za piżamę.
        Myslisz naprawdę, że dziecko nie spi, żeby zrobic Ci na złość? jesli tak, to współczuję.<<<

        A GDZIE Ty przeczytalas ze on plakal?
        Wszedl, właczył swiatlo, tv, rozwalil sie na lozku i stwierdzil, ze bedzie ogladac tv z tata, a ja i "te dzieci" mamy isc do innego pokoju. JAK to nazwać, jesli nie zlosliwością. Zrozumiałbym gdyby to byl 3-6 latek, kiedy to normalne jest ze raczej takie dziecko nie liczy sie z innymi, nie tyle ze zlosliwosci, co umiejetności przewidywania. Ale my mowimy o 10 latku. Nawet jakby plakal, nie spal, to jest przeciez w stanie wejsc do pokoju, obudzic ojca, nie zapalajac swiatla i poprosic aby do niego poszedl i z nim posiedzial. Przecietny 10 latek jest w stanie dokonac tak skomplikowanych przemyslen. JAK Twoim zdaniem mielismy zareagować? Zgodnie z jego kaprysem?
        Wtedy była zreszta wyjatkowa sytuacja i kazda godzina snu moja i dzieci byla na wage zlota.
        • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:05
          Ja tam widze tylko jedno nie OK - ze to ty musialas go wynosic. Powinien byl to zrobic maz.
          Na stwierdzenie dowolnego dzieciaka, ze mam sie wyniesc z mojej wlasnej sypialni, w dodatku z "tymi dziecmi" zareagowalabym znacznie gorzej. nawet gdybym byla wyspana.
          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:09
            Fakt, ale u mnie to bylo dzialanie instynktowne. Obudzialam sie, zarejestrowalam jego obecnosc, slowa, placz moich dzieci i zareagowalam jak automat, w niecala minute.
            Mąż dłużej sie orientował w sytuacji, obudzil sie sekundy pozniej. Stad moja reakcja.
        • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:06
          Niespanie w nocy przez dziecko nie jest złosliwoscią. Za tym kryje się cos powaznego. Mówię Ci to jako matka dziecka w wieku około pasierbowym.
          To jest wołanie o pomoc. I obowiązkiem Twojego męża jest tej pomocy mu udzielić.
          Wiem, że masz dwoje dzieci i dla Ciebie one są ważne. Ale Twój mąz ma ich troje. Jeśli zrealizujecie wersję o odcięciu od syna, moze dojśc do gorszych rzeczy w przyszlosci. Jak to wtedy zniesiecie?
          Swoją droga nie wiem jaki "terapeuta" moze roważać zniesienie kontaktu ojca z dzieckiem z pierwszego małżenstwa. uciekałabym od takiego terapeuty.
          Niech mu tata zrobi niespodzianki - odbierze ze szkoły, kiedy on się nie spodziewa i powie np. Synu - dziś nasze męskie popełudnie. Co robimy? Niech wyjdzie z inicjatywa kontaktu i niech ten kontakt go cieszy. Dzieci czują, że sa juz nichciane lub/i drugiej kategorii.
          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:16
            A może po prostu kryje sie za tym fakt, ze on potrafi wciagnąć czekolade 300g w ciagu jednego wieczoru?

            Terapeuta, ktory widzi dobro jednostki versus dobro czworga osob, w tym dwojki malych dzieci. Zreszta, to nie pierwszy terapeuta, zaden wczesniej nie pomogl. Z prostego powodu, maly slucha tylko tego co mowi matka.

            >>>Jeśli zrealizujecie wersję o odcięciu od syna, moze dojśc do gorszych rzeczy w przyszlosci. Jak to wtedy zniesiecie?<<<
            ja w tym momencie boje sie, ze on znow zostawi bramke na schodach niezamknieta i dojdzie do nieszczesia, a wtedy nie skonczy sie na krzykach i wyniesieniu za pizame. Boje sie co bedzie jak bedziemy musieli odzyskac pokoj w ktorym sypia maly, jak u nas jest. Mamy na gorze 3 sypialnie i dzieci roznej plci. Jak przyjdzie czas przeprowadzki z naszej sypialnii, to do dwoch roznych pokoi, jak pasierb to zniesie, nie wiem
            • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:20
              1. jesli wciąga taką czekolade, to jest kolejny sygnal, że trzeba działać, bo sa probelmy
              2. Terapeuta nie wazy czy dobro jednej osoby jest ważniejsze/mniej wazne niz dobro 4 osób. To nie sklep, ani targ. Terapeuta powinien wypracować kompromisowe wyjście. Coś dziwny ten terapeuta. Naprawdę.
              3. Zamknij bramkę na kłódeczkę. Proste i skuteczne.
              Dziwi mnie, że wybiegasz w taką przyszłość z sypialniami - toż to kilka lat. Tymczasem cierpiące dziecko macie tu i teraz.
              Co w kwestii poprawienia jakości kontaktu ojca z synem, np. to co zasugerowałam?
              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:28
                1. To te problemy on ma od poczatku swego istnienia, to dziecko niemal na kazdym zdjeciu cos je. I tyje
                2. Kilku próbowało te kompromisy wypracowac, ale nie jest to możliwe gdy matka, z która dziecko mieszka dąży do czegoś przeciwnego, czyli zaogniania konfliktu
                >>>3. Zamknij bramkę na kłódeczkę. Proste i skuteczne.<<<

                Ależ kłódeczka jest, moje dzieci to żywe srebra i cos innego szybko by rozpracowały, i my ja zamykamy, ale schodzac lub wchodzac trzeba ja otworzyc i uwaga PONOWNIE zamknąc, bo sama tego nie zrobi (kłódeczka). Syn męża jak najbardziej juz sam sobie otwiera bramke, problem w tym ze zdaza mu sie "zapomniec" ja zamknac
                • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:34
                  zainwestuj w kłódeczkę z kluczykiem. Zamkniesz raz i będzie spokój. Łazienka jest na górze. Picie mozna zapobiegawczo postawic przy łóżku na piętrze. To w kwestii nocy.
                  W dzien pewnie bawicie się na dole, a jak dzieci spią, to roczne same z łózka nie wyskoczą.
                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:48
                    Ale ja Ci powtarzam, ze kluczyk jest, tylko trzeba go w tej kłódeczce CHCIEC przekręcić w celu jej zamknięcia.
                    Zwykle maluchy bawią sie na dole, ale podczas wizyt pasierba sa ze mną w trzeciej sypailnii na górze
                    • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:50
                      To Ty miej kluczyk - zamykaj i otwieraj. Masz wtedy 100% pewności i spokój.
          • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:27
            fraudes napisała:

            > Niespanie w nocy przez dziecko nie jest złosliwoscią. Za tym kryje się cos powa
            > znego.

            Ale wejscie do sypialni, zapalenie swiatla, gdy inni spia i zarzadzenie "ja zostaje z tata, ona z tymi dziecmi niech idzie gdzie indziej" zlosliwoscia jest. Albo proba sil, albo jednym i drugim.
            Powtarzam pytanie - jak matka miala amanta, czy pozwalala synowi wchodzic do sypialni doroslych i dysponowac, kto dokad? Czy on sam sobie na to pozwalal ? A mlodszy byl niz teraz...

            > Niech mu tata zrobi niespodzianki - odbierze ze szkoły, kiedy on się nie spodzi
            > ewa i powie np. Synu - dziś nasze męskie popełudnie. Co robimy?

            Zapewne jedyna propozycja bedzie McD czy inna instytucja tego typu i nos w telefonie. Syn zawsze to wlasnie robi, tyle ze zada, by ojciec temu asystowal/przygladal sie. Tata ma patrzec, jak syn gapi sie w telewizor/ekranik i jak je.
            • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:31
              Może tata nie ma pomysłu na czas z synem i tak naprawde mu to tv/ekranik pasuje?
              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:41
                Skoro wspolne uprawianie sportu, zeglowanie, dzień w CNK, Hogwart, aquaparki, puzzle, szachy, piesze wędrówki do wybranych miejsc (to się tak nazywa, losujesz w albumie jakies miejsce jedziesz tam i zwiedzasz, tak rodzina męża sie bawiła i są bardzo zżycie) to jest brak pomyslu to już nie wiem co nim jest.
                W Hogwarcie byliśmy we 3 (wtedy jeszcze mnie akceptował, bo zona nie byłam) inne dzieci (i dorośli) szalały, bawiły sie, a on miał minę jakby mu ktos usiadł na chomiku. Na lodowisku poszedł do bufetu na torcik, goracą czekoladę i tv, my szaleliśmy na lodowisku.
                W aquaparku, byl tylko z mezem, na pytanie która zjeżdzalnia, basen, byla porpozycja pójścia na pizze, itd., itp.
                • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:43
                  miejsca, nawet najfajniejsze, to nie jest budowanie relacji. To jak danie dziecku pieknej zabawki bez nauczenia jak sie nia bawić
                  o to "nauczenie" przyjemności tu chodzi i to powinien zrobic twój mąż
                  moga obaj czerpać frajde z bierek. naprawdę
                  • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 16:03
                    Też wcześniej pomyślałam, że wycieczki były na pewno w fajne miejsca, koszt był pewnie duży ale widocznie nie o to to dziecku chodzi tylko o prawdziwą relację z tatą. Chłopak okazuje to tak jak potrafi, pewnie bardzo głupio, ale jest dzieckiem. Wielka szkoda że jego matka i ojciec nie mogą się dogadać. Szkoda dzieciaka. Ale to nie wina autorki wątku.
                    • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 16:32
                      Ale były wycieczki w fajne miejsca, ale tez męskie wyprawy, wędrówki, żagle. Sam na sam i braćmi męza i ich synami. Mąż też jest takim typem kaowca, był w harcerstwie, zajmował sie takimi dzieciakami na obozach, ma swietne relacje z bratankami.
                      Ale trudno taką relację nawiązać z synem tkwiącym nosem w telefonie. Mały mógłby powiedzieć o co mu chodzi. Bo w tym momencie mały ozywia sie na widok zestawu z maca, pizzy i drogich zakupów.
                      Tych jest siła rzeczy mniej, idę na wychowawczy, wiec pomimo niezlych zarobkow męża musimy bardziej uważac na wydatki i odpuscic np. kurtke za 900 zl czy najnowszego IPhona dla 11 latka.
                      Oczywiscie to tez jest powód do nienawiści do mojej osoby i moich dzieci
                      • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 16:38
                        Może ma faktycznie problem z uzależnieniem od fastfoodów :(
                      • amb25 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 08:28
                        Syn ma prawo lubic inne rzeczy niz jego ojciec. Moze nie lubic zwiedzac, moze nie lubic sportu (moj tak ma chociaz ja uwielbiam zwiedzac). To trzeba tylko zakceptowac. Syn to nie kopia meza ani uosobienie twoich wyobrazen o tym jaki i co powinien 10-latek. To odrebny byt.
                        Mały mógłby powiedzieć o co mu chodzi - przeciez mowil. Nie slyszalas? Sama pisalas. Chce poogladac z tata tv, isc do McDonalda. Zeby nawiazac kontakt z dzieckiem trzeba wejsc w jego swiat. Trzeba poswiecic mu czas. Trzeba z nim poogladac tv, pograc jesli gra na komputerze, porozmawiac i popytac sie o gry w jakie gra na komorce, pojsc z nim do McDonalnda czy kawiarni (jesli was stac). Ale przede wszystkim trzeba chciec. A twoj maz idzie na latwizne - bo latwiej pwiedziec, co mam z nim robic on tylko oglada tv, niz usiasc z synem i obejrzec koszmarnie nudny i glupi program np. o grach komputerowych i jeszcze skupic sie nad nim na tyle, zeby byc w stanie porozmaiwac z sensem o tych grach. I to nie krytykujac ani ich ani syna czy jego zainteresowan (lub ich braku). To robota twojego meza. I dopiero jak wejdzie w jego swiat mozna probowac czegos innego.
                • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:46
                  A czy tato był z nim u lekarza? poziom hormonów, tarczyca?
            • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:34
              A był zazdrosny o facetów matki czy tylko o nową żonę taty?
              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:51
                Nie wiem po prostu. Eks jest bardzo dominująca, wiec nawet jakby był to musiałby zamknąć buzie, anie niszczyc jej nowy związek.
                nie pytamy o nic związanego z matka, po tym jak raz dałam małemu kanapki do szkoły i tak mimochodem, widząc zdumioną minę zapytałam czy mama mu ich nie daje.
                Awantura, ja sie wtrącam, wyputje, śledze, dręcze dziecko. Także nie pytamy więcej
    • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:36
      Cóż, ja nadal czekam na odpowiedź, czy ojciec był z synem u psychologa. I chciałabym wiedzieć, który to był taki mądry i poradził wam, żeby ojciec porzucił 11-latka i całkowice się od niego odciął.
      Pozostaje sąd rodzinny, mediacja i policja, jeśli jesteście przez kobietę nękani. Zbierajcie dowody wszystkich jazd, róbcie notatki, zdjęcia, cokolwiek, czego będzie można użyć w sądzie, a co pokaże skalę zjawiska.
      • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:39
        tez myślę, że wizyta ojca z synem u dobrego psychologa mogłaby coś wnieść.
        I szczere zainteresowanie, budowanie relacji. Bo relacji mi tu brakuje. A w tym wieku za relacje z dziecmi odpowiadają dorośli.
      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:54
        Nie był, proponował, znalazl dobrego, ale eks sie nie zgodziła.
        Zagroziła odcięciem syna od ojca, już takie "kary" wczesniej stosowała, nie pozwlała mężowi spotkac sie z małym, a w tym czasie on wydzwanial i pisał sms "dlaczego mnie nie kochasz, nie spotykasz sie" itp
        • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 16:08
          Ojciec ma prawa rodzicielskie? To umawia syna do psychologa i z nim idzie. Zgoda matki nie jest potrzebna. Szukajcie kogoś, kto ich przyjmie w środę, gdy chłopiec jest u was. Może jest też ktoś, kto przyjmuje w soboty. Jakby chłopak miał dziurę w zębie, to przed pójściem do dentysty też pytalibyście eks o pozwolenie, czy po prostu mąż zabrałby SWOJEGO syna na leczenie?
          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 16:26
            Ale co z tego jeśli on poszedłby tam tylko raz? Myslisz ze mąż tego nie rozważał?
            • miedzymorze Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 16:50
              A dlaczego miałby iść tylko raz ?
              Chce pomóc swojemu dziecku czy ma to w nosie i tylko trzęsie gaciami przed eks ?

              pozdr,
              mi
              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 16:53
                Jesli potem eks mu dziecka nie da, to komu pomoże?
                Fakt, może dochodzić swojego przez policje, ale eks zacznie szalec, mały dostanie histerii, komu wtedy pomoże?
            • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 16:57
              Ale dlaczego raz? Idą na pierwszą wizytę i ustalają plan kolejnych np. co drugą środę. Na pewno znajdzie się w Warszawie terapeuta przyjmujący w takich terminach.
              A na groźby eks jest, moja droga, sąd rodzinny. I dziwi mnie bardzo, że ktoś piszący tak elokwentnie, jak ty, a więc chyba niegłupi, nie wpadł jeszcze na pomysł, żeby z całym tym syfem iść do sądu.
              Zaczynam odnosić wrażenie, że ty szukasz wymówek, a nie realnego wyjścia z sytuacji. Kąpać dzieci od święta oddzielnie nie, bramka na kluczyk nie, opiekunka do dzieci nie, psycholog dla pasierba nie, sąd rodzinny i mediacja nie... No, skoro jesteś na nie, to zaproponuj mężowi zrzeczenie się praw rodzicielskich, pakujcie manatki i wyjeżdżajcie za granicę. Dostaliście błogosławieństwo psychologa, który nigdy chłopaka na oczy nie widział oraz twojej mamusi i twojego tatusia. Czego jeszcze potrzebujesz?
              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 17:04
                Naprawdę mylisz ze sąd rodzinny to będzie cos dobrego dla chłopca, ok może wyda wyrok korzystny dla męża, ale eks może sie do niego nie zastosować. Ma ja latami po sądach ciągać? W sumie to zgodne z oczekiwaniami eks, wtedy będzie w naszym zyciu.
                DLACZEGO mam kąpac dzieci oddzielnie skoro one lubia robic to razem, zreszta myslisz ze mały nie dostałby histerii widząc jak tata zajmuje sie najpierw jednym potem drugim maluchem, czasowo wyszłoby dłuzej i tak, histeria by była, wiec czemu miałoby to służyć?
                Bramka na kluczyk JEST, pisałam wielokrotnie
                Opiekunki nie ma, nie jest potrzebna, pomagaja babcie i dziadkowie. Zreszta ja sie nie skarże na to, ze mam swoje dzieci pod opieką, wiec nie rozumiem tego zarzutu akurat.
                Psycholog - pisalam juz
                Sad rodzinny i mediacje nie, bo to będzie kolejny pretekst dla eks do wchodzenia w nasze życie, a na to zgody nie ma
                • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 17:27
                  Korzystne, to dla tego chłopca byłoby stałe zamieszkanie u was, a nie zostawienie go na pastwę matki wariatki i zniknięce bez zostawienia adresu. Ale to rozwiązanie, jak rozumiem, nie interesuje ani męża, ani ciebie.
                  No i wracając do tematu wątku "Czy związek z dzieciatym ma szanse" odpowiedź brzmi: ma, ale nie w twoim przypadku. Twój przypadek pokazuje dobitnie, że niektóre osoby po prostu nie nadają się do zakładania rodzin patchworkowych. Żeby nie było, że robię z tego zarzut w twoim kierunku. Sama jestem drugą żoną, ale o ile posiadanie eks żony nie jest i nigdy nie było dla mnie problemem, dzieci z poprzedniego małżeństwa to dla mnie deal breaker. Nie wyobrażam się w roli macochy, to nie moja bajka użerać się z paserbami czy psychicznymi eks żonami, które wykorzystują własne dzieci do rozgrywek z eks mężem. Stąd taki, a nie inny mój wybór życiowy.
                  Przykro mi, że tak ci się życie ułożyło, ale jesteś dorosła, niegłupia i dasz sobie radę. Następnym razem po prostu wybierzesz rozważniej.
                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 17:33
                    >>>Korzystne, to dla tego chłopca byłoby stałe zamieszkanie u was, a nie zostawienie go na pastwę matki wariatki i zniknięce bez zostawienia adresu. Ale to rozwiązanie, jak rozumiem, nie interesuje ani męża, ani ciebie.<<<

                    Nie ma takiej opcji w tym momencie. To rozwiązanie akurat nie byłoby korzystne ani dla naszego małżeństwa ani dla naszych dzieci.

                    >>>Przykro mi, że tak ci się życie ułożyło, ale jesteś dorosła, niegłupia i dasz sobie radę. Następnym razem po prostu wybierzesz rozważniej.<<<

                    Ale mnie nic nie wiadomo abym musiała wybierać następnym razem, rozważniej czy nie :-), nie rozstajemy sie, jestesmy szcześliwy, kochamy dzieci, między nami jest ok
                    • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 17:41
                      Zanim ojciec odetnie się od dziecka, polecam ten artykuł do przeczytania:
                      www.rp.pl/artykul/1042680-Za-brak-kontaktow-z-dzieckiem-rodzica-mozna-ukarac-nakazem-zaplaty.html#ap-4
                      Macie jak w banku, że eks zasypie was pozwami cywilnymi o ukaranie twojego męża za niewywiązywanie się z obowiązku widzeń z dzieckiem. Mówimy o karze finansowej za każde uchybienie w spotkaniach. Ponieważ eks jest mściwa, na pewno skorzysta z tej kolejnej możliwości, by wam dokopać.

                      >>>Ale mnie nic nie wiadomo abym musiała wybierać następnym razem, rozważniej czy nie :-), nie rozstajemy sie, jestesmy szcześliwy, kochamy dzieci, między nami jest ok

                      Twój mąż już raz się rozwiódł, a teraz poważnie rozważa porzucenie dziecka z pierwszego małżeństwa. Może czas wyciągnąć z tego wnioski dla siebie?
                      • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 18:40
                        Przecież to jego żona odeszła. A on nie ma na razie zamiaru nigdzie wyjeżdżać, przynajmniej tak zrozumiałam.
                        • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 18:46
                          Państwo mają szansę wyjechać na rok za granicę (praca męża) i poważnie to rozważają, najwyraźniej mając nadzieję, że dzieciak i eks się od nich odczepią. A ja myślę, że eks dopiero wtedy pokaże im, na co ją stać.
                          • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 19:26
                            Ja uwazam ten pomysl z wyjazdem na rok za calkiem niezly. Z nastepujacych powodow
                            - zwiekszony dystans - w momencie, gdy ojciec trzydziestego z rzedu telefonu nie odbiera, nie da sie naslac na niego policji/przyjechac osobiscie
                            - szansa na znormalizowanie stosunkow ojca z synem (tak, tak) - nie widuja sie na zywca, rozmowy skypowe mozna przeniesc na inna plaszczyzne, typu co w szkole, jak sprawdzian, radzisz sobie czy cos mam z toba odrobic; kiedy pojawia sie model patrz, jak jem, patrz, co ogladam - "synu, ty mnie obchodzisz, a nie program TV, mowmy o tobie"; mozna rowniez, i tu mala dywersja wobec eks - poopowiadac, co tu jest do zobaczenia i "pojedziemy, obejrzymy w czasie wakacji...oczywiscie jesli twoja mama pozwoli"
                            - z wolna przenosimy starcia na teren wroga (czyli eks, sorry, ale ona sama sie w takiej roli ustawila) - ona musi sie zgodzic na wakacje, ona musi sobie poradzic z napadami niehumoru syna, ona nie ma do kogo isc zadac wiekszej kwoty, alimenty musza wystarczyc.
                            - ojciec odleglejszy, nieobecny na kazde skinienie moze stac sie (nie musi) atrakcyjniejszy. Moze tez stac sie bardziej znienawidzony, takie ryzyko istnieje, ale nie bedzie go i jego rodziny pod reka, by im to okazac.

                            Takie rozwiazanie oczywiscie musi byc poprzedzone
                            - zapytaniem syna; czy w ogole on (i eksa) maja swiadomosc, ze pan moze zniknac daleko i na dlugo ?
                            - ustaleniem z rodzicami, ze w razie rzeczywistej (!) potrzeby zajma sie wnukiem; nie chodzi o normalne kontakty z dziadkami, tylko pomoc np w razie choroby
                            - uzgodnieniem z sadem, jakie warunki ojciec musi spelnic, by moc wyjechac (zapewnie zabezpieczenie alimentow, byc moze tez, tego nie wiem, sad ustala forme i czestotliwosc kontaktow w takim wypadku)
                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 09:39
                        Nie sądzę aby sad uznał wyjazd służbowy i kontakt via skype za uchylanie się od kontaktów.

                        Mąż się rozwiódł na wniosek eks żony, za bardzo nie miał raczej innego wyjścia, nieprawdaż? Rozważa nie porzucenie, a odcięcie się dla dobra rodziny
                        • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 09:50
                          a gdzie tu dobro jego syna, który jest jego najbliższa rodziną?
                          i jeszcze jedno- jak odetnie się raz, to jak w waszym związku przyjdą trudności, to nie zawaha się zastosować sprawdzonego wzoru
                          bo już to będzie miał przećwiczone
                          szczególnie jak będzie miał żone nr 3 i dzieci odpowiednio 4 lub/i 5
                        • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 09:54
                          Mimo wszystko nie powinien odcinać się od własnego syna, tylko spróbować znaleźć z nim wspólny język. Chłopak ma nawiedzoną matkę, nowe rodzeństwo i macochę, brak przyjaciół. Ma nadwagę i zajada stres. Może być okropny i nieprzyjemny, wydawać się że jest rozpuszczonym bachorem ale to syn twojego męża, któremu trzeba pomóc. To jeszcze dziecko.
              • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 17:57
                Enith, tu nie chodzi o grozby eks. Chodzi o to, ze zadna terapia nie pomoze, jesli wylamie sie z niej/odmowi uczestnictwa jedna osoba, i to ta, ktora z chlopakiem jest najczesciej. Co syn przepracuje przez godzine/poltorej u psychologa raz na tydzien, zostanie zalane wielogodzinnym nakrecaniem "on cie juz nie kocha, on nas zostawil, on ma teraz inne dzieci i ty sie nie liczysz", a nie wykluczam, ze i konkretnymi instrukcjami co do tego, jak ma sie zachowywac, co robic, czego wymagac. A zwlaszcza jak traktowac macoche i jej dzieci.
                • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 18:06
                  Dlatego syn powinien mieć miejsce zamieszkania u ojca, a nie z chorą psychicznie matką, która go regularnie niszczy. To zrobiłby kochający ojciec, który wie doskonale, do jakich podłości zdolna jest eks żona. No, ale macocha się nie zgadza.
                  • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 18:20
                    Eks tez sie nie zgodzi. Mozesz byc tego pewna. A pozbawic matke praw/ograniczyc je to wcale nie jest latwe. Ty mozesz zdiagnozowac "chora psychicznie" (ja bym powiedziala, ze chora z nienawisci), ale sadowi to nie wystarczy. Poki nie ma bezposredniego zagrozenia syna, fizycznie, doslownie, poki matka bywa na wywiadowkach itp, to jest droga przez meke, cholernie czasochlonna i meczaca, a skonczyc sie moze tak akurat na pelnolecie syna.
                    • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 18:23
                      Szczerze mowiac, ja tez bym sie nie zgodzila. Gdyby to byl wypadek losowy - matka w szpitalu, na okreslony czas; albo - matka umiera (przepraszam) - to oczywiste, ze ojciec bierze syna, a ja biore na klate. Ale z ta konkretna matka w pakiecie przenigdy.
                    • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 18:27
                      I od takich spraw jest sąd, kurator, psycholog i jego opinia nt rodziny - cała prawna ścieżka. Ale tu nikt nawet nie próbuje. Tu padł sprytny i wybitny pomysł odcięcia się od dziecka, bo nie pasuje do nowej rodziny. Bo macocha nie potrafi pójść nawet na najmniejszy kompromis, jak wykąpanie dzieci raz w tygodniu osobno. No, jak TO jest problemem, to o czym my tu w ogóle mówimy.
                      • mamamalutkiej1 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 21:33
                        Tak to niestety jest jak się bierze faceta z dzieckiem. Albo masz szczęście i facet ma w miarę normalne dzieci i jakaś normalna eks albo masz pecha. Ty niestety masz pecha. Możesz próbować się odizolować ale dziecko nigdy nie zniknie z jego życia. Widać, ze Twój mąż jest odpowiedzialnym ojcem i nigdy nie zostawi dziecka. A zacznie się okres dojrzewania. Chłopak ma problemy, nadwagę, zero kolegów. Mogą być narkotyki, pijackie imprezy, ucieczki z lekcji. Twój mąż może być budzony w środku nocy i będzie musiał pomagać synowi. I będzie jeździł bo to jego syn. DZiecko ma dwoje rodziców i jego matka nie musi sobie radzić z dorastającym synem sama. Musisz niestety się z tym pogodzić, albo będziesz robiła piekło mężowi ale sadze, ze on i tak będzie pomagał synowi. To jest wliczone w koszty życia z facetem z dzieckiem.
                        Im więcej piszesz o całej sytuacji to jakoś zaczynam rozumieć jego syna. Twój mąż jest pewnie ciepłym, dobrym człowiekiem. Syn go pewnie bardzo lubi. Musi mieszkać z despotyczna matka, ktora nie słucha co ma jej do powiedzenia. Jest już w takim wieku, ze pewnie podświadomie wyczuwa, ze jest dla niej tylko narzędziem manipulowania ojcem. A do tego matka jego ma coś nie tak z psychika. To nie jest zachowanie normalnej zrownoważonej kobiety. Chłopak nie ma w niej żadnego oparcia. Gdyby matka była dla niego dobra to nie byłby tak zaborczy wobec ojca. DZiecko musi uważać co mówi, co robi, wykonywać chore polecenia matki.
                        I teraz dziecko czuje, ze traci jedyna osobę której na niej naprawdę zależy. Nie dziwie się, ze jest trochę takie zaborcze.
                        A jak oceniasz relacje dziecka z matka? Nie są chyba za zdrowe? Z Twojego opisu wynika ze to nie jest dobra matka.


                        • 71tosia Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 22:57
                          ... a do tego chlopiec w pakiecie dostal jeszcze mcoche ktora kompletnie go nie akceptuje, i jej rodzicow ktorzy doradzja 'pozbycie' sie problemu. Oczywiscia jest wina jedynie tego chlopca jest to ze zajada stres i niczym sie nie interesuje, taty nie ma w tym winy wcale, a macocha ktora dostaje bialej goraczki gdy dziecko jests u niej w domu tez nie ma z tym nic wspolnego. Bardzo wspolczuje temu dziecku, dzieciak jest bardzo samotny, zagubiony i spanikowany. To dziecko potrzebuje pilnie pomocy, tymczasem wszyscy w tej rodzinie marza ze po prostu zniknie z ich zycia, moze tak bedzie i dzieciak rzeczywiscie nie wytrzyma presji, autorko 10 latki tez popelniaja samobojstwa.
                          • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 23:23
                            71tosia napisała:
                            To dziec
                            > ko potrzebuje pilnie pomocy, tymczasem wszyscy w tej rodzinie marza ze po pros
                            > tu zniknie z ich zycia,

                            Jego matka tez ? Nie zapomnialas, ze on ma matke i jaka ?
                            • anula36 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 09:15
                              Straszenie autorki watku ,ze jesli ne bedzie wystarczajaco mila dla pasierba to popelni samobojstwo to cios juz naprawde ponizej pasa.

                              tutaj niestety zadne madre rady nie wypala, bo do tego trzeba ludzi ktorzy CHCA sie dogadac i porozumiec, a tu jest sytuacja klinczowa, nie ma dobrego wyjscia.
                              jak czytam te watki to rosnie we mnie zlosc na Twojego meza,ze Ci i Waszym dzcieom takie jazdy zafundowal, nie wiedzial wczesniej z kim ma dziecko? Nie wszyscy ludzie powinni wchodzic w jakies nastepne zwiazki\, z takimi a nie innymi zobowiazaniami.
                              chyba jedyne co mogloby troche uspokoic sytuacje to gdybyscie sie rozstali, maz meszkal sam i czas poza praca spedzal na odwiedzaniu potomkow, a Ty mialabys moze nie normalne zycie rodzinne( chyba ze z kims innym) ,ale przynajmniej spokoj.
                              • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 09:38
                                To nie jest straszenie. Mam taki przypadek wśród znajomych. Pan po rozwodzie (tez z winy zony) znalazł sobie nowa panię, która jego dzieci nie akceptowała. Swoich dzieci nie mieli. Chłopak zaczął sprawiać problemy. Tez było coś w rodzaju wołania o uwagę ojca. Tato wymiksował się od pomocy chłopakowi. Dopóki żyła biologiczna matka, jakoś działało. Pól roku po jej śmieci chłopak się powiesił w wieku ok 21 lat.
                                • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 09:38
                                  skarajne, ale mozliwe
                                • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 09:44
                                  Wiesz co, ja wiem że to jest skrajny przypadek, ale nawet biorąc coś takiego pod uwagę nie zgodze sie na niszczenie dzieciństwa moich dzieci, a tak by się właśnie stało gdybyśmy poszli na wojne totalną z eks. Bo tak by to właśnie wyglądało gdyby mąż wystąpił o opiekę nad synem.
                                  To zniszczyłoby naszą rodzinę, a nas i nasze dzieci posadziłoby na lata na kozetce psychologa. Na to zgody nie dam nigdy.
                                  Gdyby mąż chciał jednak walczyć o opiekę nad synem, to będzie JEGO decyzja, ale ja i moje dzieci wymisujemy się z tego układu od razu
                                  • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 09:51
                                    No i wyszło szydło z worka.
                                    Kurtyna.
                                • anula36 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 10:00
                                  nie to jak diagnozowac powodow samobojstwa wsrod dzieci znajomych, powodzenia. tak jakby dzieci z pelnych rodzin ich nie popelnialy.
                                  • 71tosia Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 14:33
                                    popelniaja i zawsze jest to tragiczne wolanie o pomoc. W tej rodzinie bardzo się zle dzieje. Szantazowanie meza ze ona wypisze się z tego układu gdyby mezowi przyszlo bardziej zaangazuje się w wychowanie syna jest po prostu straszne, oby jej wlasnych dzieci nie spotkalo to co dziś się dzieje z jej pasierbem.
                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 09:55
                    Możesz być pewna, że eks także się nie zgodzi. A o ile jest chora z nienawiści, to raczej innej choroby psychicznej nie ma, pracuje, funkcjonuje, nikt nie uzna jej za niepoczytalną.
                    Biorąc pod uwagę jak działaja nasze sądy i jak traktowane są w nich matki, większych szans mąż by nie miał, a jeśli już to po wieloletniej walce, która zniszczyłaby jego i naszą rodzinę. Triumfowałaby eks, dzięki temu znów wróciłaby do gry.
                    Jak mielibyśmy zapewnic bliźniętom szczęśliwe dzieciństwo w takim piekle?
                    Załóżmu że nawet udałoby nam się zmienić miejsce zamieszkania chłopca, po paru latach, akurat w najgorszym momencie jego dojrzewania. Jak wyglądałoby funkcjonowanie naszej rodziny ze zbuntowanym nastolatkiem, napojonym od lat nienawiścią do mnie i naszych dzieci (do ojca być może też), z chora z nienawiści eks obecna w naszym życiu?
                    Jak wyglądałoby dzieciństwo moich dzieci, mam je poświęcić dla dobra pasierba? Mam od razu wyrabiac kartę stałego klienta u terapeuty dla nich, bo z pewnościa mając takie dzieciństwo chodziłyby na terapię latami?

                    Na to mam się zgodzić?
                    Starałam się polubic i zaakceptować tamtego chłopca, ale nie oszukujmy sie, dla mnie to obce dziecko, najważniejsze są moje, nie poświęce ich dobra, szczęsliwego dzieciństwa na ołtarzu walki o dobro pasierba. I szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie żadnej, normalnej matki, któa by to zrobiła.
                    • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 10:03
                      Szkoda że syn twojego męża to dla ciebie obce dziecko :(
                      Nikt ci nie każe poświęcać waszych wspólnych dzieci.
                      Za co ten chłopak tak cię nienawidzi?
                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 10:20
                        Głónie za to że jestem, dopóki byłam dziewczyną taty było ok. Gotowałam dla niego, piekłam zdrowe ciasteczka, czesem odwoziłam do szkoły, było naprawde dobrze.
                        Ale potem był nasz ślub, pare miesięcy potem moja ciąża i wszystko się pozmieniało. Myślę że to wpływ eks, 10-11 latek raczej nie wymyśli, ze druga żóna jest gorsza od kochanki, bo ma taką samą pozycję, ale kochanka ma chociaż tyle przyzwoitości aby się ukrywac, nie miałby pretensji, ze jestem w domu nie pracuje obecnie bo zajmuje sie dziećmi, a utrzymuje mnie mąż. Pretensje o wszystko, o nasz nowy samochód, o nowe foteliki dla maluchów, o ubrania moje i dzieci. Potrafi otworzyć szafkę w kuchni lub lodówke i skomentować jak to ja i moje dzieci pasożytujemy na jego tacie.

                        Po rozwodzie mąż raczej nie liczył sie z wydatkami na syna, wysokie alimenty, ubrania, gadzet jakie tylko ten chcial, eks prosiła o wysłanie 500-1500 zł na dentystę, okulistę. Wysyłał, zarabia nieźle więc problemu nie było.
                        Potem pojawiłam się ja, nasza rodzina, nie ukrywam że trochę ukróciłam te wydatki, ja też nieźle zarabiam, ale od początki było ustalone, że idę na urlop wychowawczy, więc pieniędzy będzie mniej.
                        Poza tym uważam, że 11 latek kurtki czy butów za 900 zl naprawdę nie potrzebuje, podobnie najnowszego IPhona, nie powiem mąż wciąż kupuje synowi niezłe, markowe rzeczy, ale w dużo rozsądniejszych cenach. Dodatkowo wpłaca mu pieniądze na tzw. fundusz posagowy, podobnie jak naszym dzieciom zresztą
                        Jedna z ostatnich wojen też była o pieniądze, eks zadzwoniła z prośbą o 800 zł na dentystę małego, mąż zadzwonił do kliniki, rachunek 180 zł, wysłał. Awantura. Histeria malego.

                        Myślę, że to są powody; finanse, świadomośc eks, że mąz lepiej ułożył sobie życie po rozwodzie, że nie będzie jej planem B, jak jej coś się nie uda. Małemu wpajana jest nienawiść do mnie i rodzeństwa, on jest przekonany, że ja jestem zła, podobnie maluchy i że go okradamy
                        • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 10:37
                          Masakra
                          Współczuję
                    • berber_rock Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 10:44
                      Mnie zastanawia jedno - i jednoczesnie zadziwia zdanie wielu pan tutaj piszacych, ktore wydaja sie (z powodu, ze pasierb zostal skrzywdzony rozwodem rodzicow) dawac mu zezwolenie na naruszanie zasad panujacych w domu autorki w dowolny sposob.

                      Czy chlopcu zostaly kiedykolwiek zakomunikowane zasady panujace w tym domu? Np. po 22.00 spimy i NIE MA ogladania telewizji z ojcem o 1 nocy. Nie kopiemy w drzwi, nie urzadzamy wrzaskow i krzykow, komunikujemy sie normalnym tonem etc. Jesli zasad nie akceptujesz - spotykamy sie w kinie, McDolandzie, gdziekolwiek.
                      mam wrazenie, ze chlopak notoryczne przesuwa granice i nigdy nie spotyka sie to z zadna reakcja. Bycie rodzicem (w tym wypadku dotyczy to ojca) nie polega na ciagmyl glaskaniu po glowie i zgadzaniu sie na wszystko.

                      Kolejne pytanie: czy ojciec kiedykolwiek porozmawial z synejm o rozstaniu z matka i wyjasnil, ze to ona od niego odeszla, w zwiazku z czym nie mial innego wyboru jak ulozyc sobie zycie od nowa? Pytania syna w stylu "po co ci ona" wskazuja, ze nie.

                      Jesli chodzi o spedzanie czasu: a co by bylo, jak by w Waszym domu nie bylo telewizji. W koncu nie we wszystkich jest. jaka bylaby reakcja syna?

                      I ostatnia rzecz: zacznijcie na wszelki wypadek zbierac dowody na stalking. Moga sie przydac.

                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 11:13
                        Ależ oczywiście ze zasady zostały mu przedstawione, w sobote - kiedy mąż go odbiera, niemal cały dzień spędzają poza domem, kino, Mac, zakupy, spacer jak jest ładna pogoda. Ale nocować gdzieś muszą. Gdy łamie zasady, jest rozmowa, tłumaczenie, kary.
                        Oczywiście, że mąż z nim rozmawiał, ale eks uważała, że mąż powinien na nią czekac, nie układać sobie życie, żenić sie, tylko czekać, bo może jej się coś nie ułoży z nowym panem (chyba tak właśnie sie stało) i będzie chciała znów z nim być.
                        Syn przejał rozumowanie matki - gdyby nie ja i dzieci, to ojciec wróciłby do domu, do jego i jego mamy i znów byłoby wspaniale. Mąż mówi że by nie wrócił, że w realcjach dorosłych pewne rzeczy, zdrada, są nie do wybaczenia, ale eks i pasierb i tak wiedzą swoje.
                        Co więcej oni są przekonani, że jak zniszczą nasz związek, to mąż do nich wróci. W co nie wierzę, mąż jest bardzo zasadniczy, nie odpuściłby zdrady i nękania.
                        Zresztą mąż kilka razy wykrzyczał eks, że raczej znalazłby sobie chłopaka czy 80 latke albo do klasztoru wstapił niz do niej wrócił (nie, nie ma takich skłonnosci ):-)
                        • mamamalutkiej1 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 11:35
                          Współczuje Tobie. To taka sytuacja bez wyjścia. Sama byłam w podobnej sytuacji. Wychowywałam pasierba przez 3 lata. Potem przeniósł się do matki. Na koniec jego matka kupiła mi wieki bukiet kwiatów w podziękowaniu za opiekę nad jej synem. Z dzieckiem, teraz nastolatkiem wciąż mam sporadyczny kontakt jako, ze mieszka w innym mieście.
                          Ta kobieta nie jest normalna. Jej myślenie jest mocno zaburzone. Nie trzeba od razu gadać do siebie na ulicy zeby być chorym i zaburzonym. A z chorym cieżko wypracować jakieś porozumienie.
                          O to zeby chłopak z wami mieszkał nie możesz walczyć bo sama wiesz, ze to zniszczy wasza rodzine. Sam chłopak może się zdecydować ze będzie chciał mieszkać z wami jako nastolatek za kilka lat. Ja bym się tego obawiała. To was na pewno by skończyło.
                          A ten dzieciak to jest truteń. Nawet jak ma ciężkie życie, bo sadze ze ma, to jest wyjątkowo bezczelny ze wygłasza takie komentarze pod Towim adresem. Przecież to dzieciak, rozpuszczony, niewychowany, zero wyczucia co może powiedzieć a co nie.
                          Największym frajerem jest tutaj Twój mąż. Nie ma żadnego posłuchu u dziecka i Ex żony. Zarówno matka jak i dzieciak nim manipulują. Bo nie zobaczy dziecka. Wybacz, ale jak 11 latek może puszczak takie teksty Tobie!!!!
                          Powinien mu powiedzieć, to jest moja nowa żona, moje dzieci i masz je szanować. Jak nie będziesz szanował to nie będziesz przyjeżdżał do mnie do domu. I widywać się z nim na mieście po kilka godzin. Ja takiego,pasierba bym nawet ochoty nie miała widzieć. Powiedziec wyraźnie, żadnego dzwonienia wieczorami. Jeden dzieciak nie może ustawiać całej rodziny.
                          Ty jesteś zdecydowanie za dobra. Masz dwoje fajnych dzieci masz czym grać. Postaw ultimatum. Zero dzieciaka u was w domu. Jest takie powiedzenie - ku... ku... nie wyku.... Musisz być gorsza od jego eks inaczej nie przetrwasz. Życie to nie bajka, wiele dzieci nie ma wogole ojców i normalnie wyrastają. A pasierba nie musisz wcale lubić. Musisz go szanować i nie robić pod górkę w życiu o ile oczywiście on jest wobec Ciebie w porządku.
                          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 11:47
                            To też jest rada terapeuty, widzenia co sobote, w dzień, poza naszym domem, zamiast weekendow.
                            Generalnie terapeuta też mówił, że istnieje taki termin jak "ojciec pokutujący", tzn. są dzieci z rozbitych rodzin które nie oczekują że będą miały fajnego tate, nowa rodzine, dobre kontakty. One oczekuja że ojciec na kazdym kroku, do konca zycia, bedzie calym soba, swoja postawa, przepraszal za rozwod (niezaleznie od winy), za rozbita rodzine. Nie ma prawa być szczęsliwym, spełnionym, ma cierpiec i pokutowac za krzywde dziecka.
                            Moze miec w tym sporo racji, ten maly nie jest zainteresowany rozmowa, ojcem, mąż ma być obok, siedziec i pokutować.
                            To jest taki rodzaj dziecka, ktore w wieku 30+, ustawione zyciowo z wlasna rodzina, ma do ojca pretensje, ze wymienil samochod albo wyjechal z ta q... na urlop, a to ze ta q... jest legalna zona od lat wielu i epizodu latarnianego raczej w zyciu nie miala, to nie ma znaczenia
                            • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 11:55
                              Ja w ogóle mam wrażenie że tam generalnie chodzi o pieniądze i to o bardzo duże pieniądze.

                              Z tym ojcem pokutujacym to może być faktycznie prawda.
                              • mamamalutkiej1 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 12:31
                                Ja bym zabroniła wizyt dziecka u Ciebie w domu. Nie boisz się ze pasierb zrobi coś Twoim dzieciom? Przecież on jest niedojrzały, agresywny i aż bije z niego agresja do Ciebie i Twoich dzieci. Chwila nieuwagi o może zrobić krzywdę Twoim dzieciom. Tym bardziej, ze nie wiesz co mu matka szepcze do ucha. A on widać nie ma żadnych refleksji. Powinnaś wymóc na mężu taka decyzje, Ty powinnaś dbać o bezpieczeństwo swoich dzieci. Tym bardziej ile czasu masz ochotę siedzieć zamknięta w pokoju na gorze bo jest pasierb? Jak więzień, Twoim życiem rządzi 11 latek. Postaw się inaczej nie dasz długo rady. Tym bardziej, ze macie małe dzieci i mąż jest w Tobie zakochany.
                                A mi tez się wydaje ze Ex chodzi o pieniądze. O wygodne życie. To ze nie ma przelewów kiedy chce. Bo w nagła miłość do Ex męża nie wierze.
                                Postaw się Tobie tez należy się szacunek we własnym domu. Każdy jest traktowany tak jak da się traktować. to prawda ktorra dopiero niedawno odkryłam w życiu. Niech mąż powie pasierbowi, ze widuje się z nim poza domem ponieważ Ciebie nie szanuje i zasad panujących w waszym domu. Telefon ograniczy do jednego wieczorem. Ten chłopak na serio ma coś z historyka w sobie. Tyle smsow jednego wieczora, nawet jak matka go podpuszcza to jest chore.
                                Mój pasierb miał 8 lat jak do nas przyszedł, wtedy jeszcze wierzył ze rodzice mogą być razem, jak zamieszkał z powrotem z matka miał 11 ale był już wtedy chłopcem który myślał, można było z nim pogadać czego chce, czego oczekuje. Wiedział co jemu pasuje a co nie. A dodam, ze na tle klasy był raczej dziecinny.
                                • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 12:41
                                  Oczywiście że sie boję, tym bardziej że one są w wieku takim ze chwila nieuwagi i same moga sobie zrobić krzywde. Ta bramka była specjalnie, jestem tego pewna, mąż w sumie takze.
                                  Ale mysle ze na otwarty atak sobie nie pozwoli, głupi nie jest, wie że bym go wtedy chyba zabiła, a ojciec pomagałby wtedy raczej mnie niż jemu :-).

                                  Zamknięcie w pokoju na górze nie jest tak tragiczne, męczennica nie jestem; blisko sypialnia, nasza łazienka, dzieci maja full zabawek, kulki.
                                  Ale masz racje, postawie sie, niech go gdzies zabiera w ciągu dnia i noc nie przywozi, moze go do matki odwieźć lub do swoich rodziców.
                                  A to fakt, mąż jest we mnie zakochany, a w dzieciach chyba nawet bardziej, zwłaszcza coreczka juz go sobie wokół palca owinęła :-)
                                  • kia5 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 12:52
                                    Wszystko to prawda, a jak przyjdą trudności to pan zwieje od ciebie. Praktykę już ma. A jak się jeszcze z kimś zwiąże, to akurat będzie wiedział, co robić z dziećmi z poprzednich związków. I Ty go tego nauczysz. Całe życie przed wami.
                                    • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 12:57
                                      Mąż od nikogo nie zwiał póki co.
                                      A jeśli chodzi o dzieci z poprzednich związków to prawa i obowiązki wobec nich maja OBOJE rodzice, a ja nigdy nie postępowałabym jak eks.
                                      Naprawdę sądziesz, że ktos komu nie udało sie jedno małzeństwo, nie z jego winy, nie da rady stworzyć nic stałego potem?
                                      • kia5 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 13:05
                                        Da radę stworzyć, ale w razie trudności ma przećwiczony sposób wyjścia z sytuacji.
                                        No i żeby stworzyć coś stałego musi mieć współpracujące otoczenie. Tutaj tego elementu nie ma. I nie mówię tylko o eks, bo o niej wiemy tylko tyle, co Ty chciałaś przedstawić i to jak Ty to widzisz.
                                        Prawda może wyglądać zupełnie inaczej.
                                        • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 13:09
                                          Mąż nie wyszedł z sytuacji, dał eks rozwód bo tego chciała, chciała układać sobie życie z innym mężczyzną.

                                          A mogłabyś jasniej o tym "współpracującym otoczeniu"?
                                          • kia5 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 13:32
                                            Ty jesteś tym współczującym otoczeniem. Kimś w kim powinien mieć oparcie. A go nie ma. Może poszukać go gdzieś indziej. On już przeszedl rozwód (nie wazne z czyjej winy) i wie, że od rozowdu sie nie umiera.
                                            • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 13:43
                                              Ależ ma we mnie oparcie.
                                              Czy jakby chciał zostać zawodnikiem MMA to też miałabym go wspierać?
                                              Naprawdę sądzisz że mąż nie rozumie ze to nie ja stanowię problem tylko eks i jej nastawianie syna przeciwko jego rodzinie i nowej zonie, że nie rozumie że dla nich każda kobieta będzie wrogiem?
                                              Co zyskałby na kolejnym rozwodzie? Kolejne dzieci z rozbitej rodziny, ok zna mnie i wie, że ja w każdym moemncie zacisnęłabym zęby i walczyła o ich dobro, nie jestem taka jak eks.
                                              Ok, jak każdy człowiek moze zakochać sie i odejsc, ale nie wierzę aby normalny facet rozwala sobie rodzinę i życie dwójki dzieci aby powalczyc o 3 dziecko ze wsparciem jakies innej pani "która da mu oparcie".
                                              Poza tym, wierzę że istnieją kobiety które celem swojego życia uczyniłyby "wspieranie w walce" dzielnego tatusia, ale z obserwacji wiem, ze takiego samozaparcia na długo nie wystarcza.
                                              A w tym przypadku byłoby potrzebne przez lata.
                                              • kia5 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 13:47
                                                Chęć zostania zawodnikiem MMa ma się nijak do chęci pomocy własnemu dziecku. Odrębne światy.
                                                "Naprawdę sądzisz że mąż nie rozumie ze to nie ja stanowię problem tylko eks i jej nastawianie syna przeciwko jego rodzinie i nowej zonie, że nie rozumie że dla nich każda kobieta będzie wrogiem?"
                                                Sądzę, że w tej sytuacji otoczony dwiema kobietami ziejącymi nienawiścią może zachcieć poszukać sobie spokojnej przystani.
                                                "Co zyskałby na kolejnym rozwodzie?"
                                                Spokój na co dzień.
                                                " ja w każdym moemncie zacisnęłabym zęby i walczyła o ich dobro"
                                                Zupełnie jak eks
                                                W sumie jesteście do siebie chyba podobne. Stąd takie spięcia na linii. Biedny misio.
                                                • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 14:18
                                                  A skąd Ci do głowy przyszło, że ja zieję nienawiścia? Jestem spokojna i pogodną osobą, w ciągu naszej całej znajomości straciłam nad sobą kontrolę może 2-3 razy, niezle jak na kilka lat :-).
                                                  Spokój mąż ma, na codzień, dopoki jego syn nie przyjdzie :-), ale wtedy to bynajmniej nie z mojego powodu jest on naruszany.
                                                  A jeśli chodzi o walkę o dobro dzieci - nie oceniaj, bo mnie nie znasz - ja nie nastawiałabym dzieci przeciwko ojcu ani jego ewentualnej nowej rodzinie (ta walka byłaby ze sobą, bo nawet gdybym była bardzo zraniona to nie grałabym dziećmi), dbałabym o ich dobre kontakty, spotkania. Choć mysle że raczej bez starszego brata.
                                                  Nie jesteśmy podobne, spięć z mojej strony nie ma żadnych.
                                                  A ja swoje zdanie, opinie, oczekiwania, także te nt. syna męża wyrażam spokojnie i grzecznie
                                                  • kia5 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 14:41
                                                    Nastawiasz ojca przeciw synowi dając mu ultimatum - jak o niego zawalczysz, to Cię zostawię.
                                                  • pade Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 18.03.17, 19:29
                                                    Dokładnie.
                            • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 12.03.17, 00:42
                              emmagreen napisał(a):

                              > Generalnie terapeuta też mówił, że istnieje taki termin jak "ojciec pokutujący"
                              > , tzn. są dzieci z rozbitych rodzin które nie oczekują że będą miały fajnego ta
                              > te, nowa rodzine, dobre kontakty. One oczekuja że ojciec na kazdym kroku, do ko
                              > nca zycia, bedzie calym soba, swoja postawa, przepraszal za rozwod (niezaleznie
                              > od winy), za rozbita rodzine. Nie ma prawa być szczęsliwym, spełnionym, ma cie
                              > rpiec i pokutowac za krzywde dziecka.


                              Z tego co opisujesz to wydaje mi się bardzo trafna diagnoza sytuacji. Problemem jest to, że Twój mąż zdaje się tę pokutującą rolę doskonale wypełniać. Dlaczego mąż wszedł w tą rolę? Może kupienie synowi tego czy tamtego jest łatwiejsze niż realny kontakt, wychowywanie go czy postawienie się ex.
                              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 10:08
                                Masz racje, ze trafna. TYlko ze maz taka role wypelnial nie dlatego ze tak chcial tylko z powodu roznych innych czynnikow. Po rozwodzie jego kontakt z synem sila rzeczy byl mniejszy, mąż staral sie wyrobic w nim jakies hobby, zaintereswoania - sam ma ich tyle, ze doba jest za krotka, bezskutecznie. W kwestii kupowania, to bylo raczej tak, ze dla meza nie mialo wiekszego znaczenia jak byl singlem czy wyda na syna dodatkowo tysiac czy 5 tysiecy, zarabia sporo.
                                Potem po urodzeniu sie naszych dzieci staral sie, z pomocow terapeutow sprawic aby maly nie poczul sie odrzucony, co moze i by sie powiodlo gdyby nie podburzanie eks.
                                On sie jej przeciwstawil, ukrocil telefony, zadania, jej najazdy na nasz dom, ale co ma zrobic aby ona zaczela sie zachowywac jak normalna osoba? Pobic ja, sila zabrac do terapeuty razem z malym?
                                Ona nie ma zadnego swojego zycia, celu w nim oprocz staran aby dokopac jemu i zniszczyc nasza rodzine, ona bylaby przeszczesliwa gdyby stalo sie cos co pozwoliloby jej ciagac meza po sadach latami. Po prostu.
                                Maz ma mnie, nasze dzieci i inne hobby
                                • edw-ina Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 11:30
                                  Nie tłumacz męża. Ani przed nami, ani przed sobą. Z doświadczenia powiem ci, że wielu ojców po rozwodzie wchodzi w rolę ojca pokutującego. Nie umieją, nie wiedzą jak ułożyć sobie relacje z dzieckiem, za które nigdy nie byli odpowiedzialni do tego stopnia. Bo jeśli ojciec nie jest ojcem na 100 proc., to w małżeństwie tego nie będzie widać, po prostu mama wypełni lukę. Ta luka pojawia się, kiedy po rozstaniu spotykają się sam na sam. I okazuje się, że nie jest łatwo, bo wbrew temu co się ojcu wydawało, wcale nie stworzył tak silnej więzi z dzieckiem przed rozstaniem. I zaczyna pobłażać, kupować, tworzyć festyn wokół dziecka. Innymi słowy zrobi wszystko, by obrazek wyglądał fajnie, nawet jeśli pod nim będzie wszystko gniło. Przeżyłam, paskudne. Realna zmiana zachodzi dopiero wtedy, kiedy zamiast udawać kontakt, ten kontakt faktycznie ma - prawdziwy, szczery, głęboki.
                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 11:51
                                    To nawet nie tak, ze ja tlumacze, raczej wyjasniam sytuacje.
                                    Mozliwe ze maz wcale nie stworzyl przed rozwodem tak silnej wiezi, chlopiec mial 5 lat jak maz sie wyprowadzil, wiec to jest mozliwe.
                                    Mozliwe też, że sie staral, nie wiedzac do konca jak, staral sie odtworzyc model swojego domu rodzinnego, czyli aktywne spedzanie razem czasu, ale to nie z tym dzieckiem.
                                    Podobnie z kupowaniem, on kupowal nie dlatego zeby kupic uczucia dziecka ale dlatego ze nie mial powodu mu odmawiac, pieniadze mial, wiec nie mialo znaczenia czy buty sa po 200 czy po 1000 zl, podobaja sie to ok.
                                    A zeby miec z dzieckiem prawdziwy, szczery i gleboki kontakt to niestety dziecko TEZ musi tego chciec, musi byc na to gotowe i otwarte. Maly, buntowany przez matke, jest gotowy na pretensje i wywolywanie w mezu wyrzutow sumienia, tylko i wylacznie
                                    • edw-ina Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 12:08
                                      Ale co z tego, że miał? Mądry rodzic rozumie, że nie powinien. Bo w ten sposób zaniża wartość, nie uczy odpowiedzialności. Moje niespełna 4-letnie dziecko dostaje tygodniówkę, odkłada sobie pieniądze i kupuje za nie zabawki. Co z tego, że mogę je kupić w tej chwili, to niczego nie da. Jak to napisał Różewicz: bycie odpowiedzialnym rodzicem to trwa całe życie, życie, a nawet życie po życiu.
                                      Spójrz też na zagadnienie od strony chłopaka: tata i mama rozstali się, tata zaczął mi pozwalać na wszystko, kupował mi wszystko co chciałem. Ale przyszła Emma green, urodziła dzieci i mi to zabrała. Sorry, ale tak widzi to dziecko. I co więcej w jakimś stopniu ma rację.
                                      I jeszcze coś odnośnie kontaktu i chęci dziecka - mój mąż jest wielkim miłośnikiem kinematografii. Wie o tym dużo, mamy mnóstwo filmów itd. Niedawno wywiązała się między nim a synami dyskusja o filmach i nie mógł uwierzyć, że iluś tam klasycznych pozycji chłopcy nie znają. Aż wreszcie któryś z nich opowiedział, że pewnie znaliby, gdyby po prostu mieszkali razem, gdyby ta część życia ojca była dla nich naturalna, oczywista. Bo takie zachowania powstają właśnie w ten sposób - naturalnie, bez specjalnych chęci. M również próbował wciągnąć chłopców w swój świat, też średnio to wychodziło. Aż zamiast próbować po prostu zaczął być, pytać, interesować się samymi chłopakami. Pozwolił im na bycie innymi niż on. A fajni są, naprawdę. I wyjątkowo cieszę się, że dali sobie szansę.
                                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 12:24
                                        W tym poznawaniu wartosci masz racje, ja choc jedynaczka tez tak bylam wychowywana. Tak tez wychowamy nasze dzieci.
                                        Bardzo mozliwe ze tak widzi to pasierb, ale wydatki zostaly ukrocone jeszcze przed naszym slubem, oboje z mezem jestesmy ekonomistami, kwestie finansowe wyszly wiec szybko i zdumialo mnie jak maz przy takich zrobkach ma tak niewiele oszczednosci, potem byl temat wspolnej przyszlosci, dzieci i moj wymog rozsadniejszego gospodarowania pieniedzmi. Ale to nie jest tak, ze maz mu nic nie kupuje, po prostu zamiast ubran czy butow za 1000 szt, kupuje takie za 200-300, dla 11 latka to chyba nic strasznego.
                                        A w kwestii kontaktu, maz ma naprawde wiele zainteresowan i plaszczyzn do do kontaktu i porozumienia, ok, staral sie wciagac malego w podroze, zagle, nart, konie, technike, informatyke, kino, muzyke, sztuke. I co? I nic?
                                        On lubi jesc pizza i frytki i lubi ogladac tv, a najchetniej programy typu masterchef i inne tego typu oraz oglupiajace seriale. Uprzedzajac pytanie, nie, nie interesuje go gotowanie, raczej wysmiewanie sie z uczestnikow, dwa tygodnie temu np. wysmiewal sie z grubego chlopca, uczestnika masterchef junior, choc sam jest juz grubszy niz wyzszy.
                                        Fajnie ze masz fajnych pasierbow, ja takiego nie mam.
                                        A mezowi trudno jest wchodzic z synem w jego swiat i wysmiewac grubsze dziecko albo siedziec godzinami przed tv i przezuwac non stop. Bo wlasnie taki jest swiat i zainteresowania jego syna. Moze to sie kiedys zmieni, nie wiem, ale na dzien dzisiejszy to wlasnie tak wyglada.
                                        • edw-ina Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 13:04
                                          Ja mam TERAZ świetnych chłopaków i TERAZ świetnego męża, ale nic z tego nie wydarzyło się samoistnie. Stało się to głównie dzięki M i jego pracy nad sobą, a w dalszej kolejności pracy nad relacjami z dziećmi i ze mną. Bo w 90 proc. przypadków problemów na linii macocha - pasierbice/pasierbowie problem leży właśnie w tym łączniku. Bo to od tego łącznika najwięcej zależy, a przede wszystkim na jego barkach leży to, jakiego mężczyznę chcą wychować, jaki przykład męskiego zachowania dać. Czy nauczą przyznawania się do błędów, również sami się do nich przyznając? Czy pokażą co oznacza odpowiedzialność za bliskich? Czym jest szacunek? Dziecko nie wyrasta na człowieka, o jakim opowiadamy, ale na takiego, jakiego widzi w nas.
                                          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 13:09
                                            A jak u Was wygladala relacja z matka chlopcow? Wspierala Was w kontaktach z chlopcami, byla obojetna czy prezentowala podobna postawe do eks mojego męża; masz nową rodzine to cierp?
                                        • morekac Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 06:52
                                          >On lubi jesc pizza i frytki i lubi ogladac tv, a najchetniej programy typu masterchef i inne tego typu oraz oglupiajace seriale.

                                          Bo dzieci w tym wieku lubią takie głupawe seriale . Potem wyrastają. Zapędź ty chłopaków do kuchni w te soboty, kiedy są u was - przynajmniej obiad zrobią.
                                        • pade Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 18.03.17, 19:36
                                          Nie musi siedzieć godzinami przed tv, wystarczy, że posiedzi godzinę dwie i szczerze zainteresuje się zdaniem syna.
                                          Ty nie akceptujesz w ogóle tego dziecka. I nastawiasz męża przeciwko niemu. "Zobacz, on jest zupełnie inny niż ty, taki grupy, niczym się nie interesuje, nie to co ty". Nieprawdaż?
                                          Ależ szok przeżyjesz, jak za parę lat się okaże, że żadne z Waszych dzieci nie jest takie jak Wy, Wasze zainteresowania ma głęboko i nie jest potulnym dzieckiem.
                                          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 09:19
                                            Nasze dzieci juz nie sa potulne :-), zainteresowań takich jak my mieć nie musza, ja też mam inne pasje niz moi rodzice i jakoś nikt nie miał ani nie ma problemów z tego powodu.
                                            Ważne żeby miały jakies pasje i były otwarte i ciekawe świate
                            • pade Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 18.03.17, 19:26
                              emmagreen napisał(a):

                              > To też jest rada terapeuty, widzenia co sobote, w dzień, poza naszym domem, zam
                              > iast weekendow.
                              > Generalnie terapeuta też mówił, że istnieje taki termin jak "ojciec pokutujący"
                              > , tzn. są dzieci z rozbitych rodzin które nie oczekują że będą miały fajnego ta
                              > te, nowa rodzine, dobre kontakty. One oczekuja że ojciec na kazdym kroku, do ko
                              > nca zycia, bedzie calym soba, swoja postawa, przepraszal za rozwod (niezaleznie
                              > od winy), za rozbita rodzine. Nie ma prawa być szczęsliwym, spełnionym, ma cie
                              > rpiec i pokutowac za krzywde dziecka.
                              > Moze miec w tym sporo racji, ten maly nie jest zainteresowany rozmowa, ojcem, m
                              > ąż ma być obok, siedziec i pokutować.
                              > To jest taki rodzaj dziecka, ktore w wieku 30+, ustawione zyciowo z wlasna rodz
                              > ina, ma do ojca pretensje, ze wymienil samochod albo wyjechal z ta q... na urlo
                              > p, a to ze ta q... jest legalna zona od lat wielu i epizodu latarnianego raczej
                              > w zyciu nie miala, to nie ma znaczenia

                              Chłopak mówi to, co mu matka do głowy wbije. To raz, dwa, on ma dopiero 11 lat!!! Ojciec POWINIEN kształtować jego charakter a nie jedynie reagować na wybryki.
                              Ale z taką partnerką u boku tego nie zrobi. Ty grasz w tak, ale...
                              A Twój mąż Ci się podporządkowuje. Miej świadomość, że przyczynił się do takiego a nie innego zachowania chłopca.
                              Choćby w taki sposób, że na słowa "ona mi zabrała to czy tamto" powinien zareagować natychmiast. Pozytywne zachowania wzmacniać, na negatywne albo reagować albo ignorować, zależy jaki kaliber.
                              Gdybyście trafili do normalnego psychologa dowiedzielibyście się, że dzieciak TESTUJE ojca. Ile jeszcze zniesie - jak bardzo mnie kocha.
                              Próbowałaś sobie wyobrazić, kiedykolwiek, że masz 10 lat, jesteś małą dziewczynką, rodzice się rozwodzą, tata zakłada nową rodzinę, rodzą się dzieci, a Ty przychodzisz do domu, w którym mieszka ojciec i widzisz, że dla ciebie nie ma tam miejsca?
                              Chłopiec jest gruby, nie ma zainteresowań, ale ma też rąbniętą matkę, ojca słabeusza i wredną macochę. Czyli trzech fatalnych dorosłych w najbliższej mu rodzinie.
                              Zastanowiłaś się kiedyś w jaki sposób Twój mąż będzie wychowywał Wasze dzieci? Z tego co piszesz wynika, że nie potrafi tego robić.
                            • morekac Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 18.03.17, 21:52
                              > Generalnie terapeuta też mówił, że istnieje taki termin jak "ojciec pokutujący"
                              > , tzn. są dzieci z rozbitych rodzin które nie oczekują że będą miały fajnego ta
                              > te, nowa rodzine, dobre kontakty. One oczekuja że ojciec na kazdym kroku, do ko
                              > nca zycia, bedzie calym soba, swoja postawa, przepraszal za rozwod (niezaleznie
                              > od winy), za rozbita rodzine. Nie ma prawa być szczęsliwym, spełnionym, ma cie
                              > rpiec i pokutowac za krzywde dziecka.

                              Jakoś nie znalazłam tego terminu w internecie w tym znaczeniu, nawet na stronach organizacji walczących o prawa ojców itp. Za to znalazłam pojęcie alienacji rodzicielskiej - prawdopodobnie ojciec odcinając się od kontaktów z synem zrobi dokładnie to, o co chodzi eks.
    • tarantinka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 12:51
      W tym przypadku nie widzę szansy dla was jako związku. Boisz sie eks, wojny z nią. Wasz związek bez tej wojny nie przetrwa. Możecie uciec za granicę ale wydaje mi sie, ze twój mąż sie na to nie zdecyduje.
      Na Twoim miejscu albo bym odeszła, albo zaczęła traktować syna męża jak swoje dziecko. Jeżeli twojemu dziecku działa by sie krzywda co byś zrobiła? Bo dziecko męża jest krzywdzone codziennie. Tu nie ma miejsce na kompromisy, krzywdzone dziecko sie ratuje. Nie zasłaniaj sie eks. Idźcie do adwokata i działajcie.
      • kia5 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 12:53
        Ale Pani nie chce nic zmieniać i nikogo (poza sobą) ratować.
        pani chce abyśmy pogłaskały jej główkę i powiedziały, ze kosztem dziecka męża z pierwszego małżeństwa może zbudować swoje życie.
        • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 13:07
          Poza soba jeszcze moje dzieci i nasza rodzine - to jest dla mnie najwazniejsze
          • kia5 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 13:48
            Działając tak, jak działasz na razie szkodzisz dzieciom. Tyle, że szkody te będą widoczne w nastoletnim wieku.
            • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 14:10
              Rozumiem, ze awantury z eks taty, a potem mieszaknie z agresywnym nastolatkiem by im nie zaszkodziło.
              Masz specyficzne podejście do pojęcia dobro dzieci :-)
              • kia5 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 14:15
                Nie, mam realne podejście do dobra dzieci. Awantury można dzieciom wytłumaczyć, jesli to nie Ty krzyczysz. A to ponoc eks jest agresywna, więc problemu z wytłumaczeniem nie będzie.
                Natomiast wytłumaczyć opuszczenia sie nie da. Tym bardziej, że dzieci, które będa sobie z tego zdawać sprawe o tym z Wami nie pogadają, bo czyny znaczą więcej niz słowa.
                • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 14:22
                  Jakie znaczenie ma kto robi awantury? Jesli mały by z nami zamieszkał to podejrzewam, że całe nasze życie stałoby sie awanturą. Jak to wytłumaczyć kilkulatkom?
                  Wiesz co, jeśli nasze dzieci będą znały brata albo go poznają, to będą nam WDZIECZNE za to że go nie ma w naszym zyciu
                  • 71tosia Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 14:37
                    "Wiesz co, jeśli nasze dzieci będą znały brata albo go poznają, to będą nam WDZIECZNE za to że go nie ma w naszym zyciu" piszesz to o 10 letnim bardzo skrzywdzonym przez los dziecku - nie często to pisze ale jesteś okropnnie paskudnym człowiekiem.
                    • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 14:57
                      JAK krzyki, awantury, agresja, nienawiść chłopaka mogłaby nie wpłynąc na moje dzieci?
                      A co mam zrobic, myślę że jakbyś spędziła z nami choć jeden weekend nie byłabyś tak kategoryczna w ocenach, niezależnie od wieku i stopnia skrzywdzenia dziecka
                      • 71tosia Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 17:08
                        atmosferę niechęci i agresji wobec tego dzieciaka dość skutecznie stworzyłaś TY. Co ty i twój maz zrobililiscie by tego chłopca nauczyć dobrych uczuc do waszych dzieci? Jeżeli kilkulatek tak się zachowuje jak opisujesz to jest to WASZA wina przede wszystkim. No i z każdym twoim wpisem twoj pasierb jest gorzej przedstawiany, za chwile zuci się do modrodowania twoich dzieci?
                        • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 17:16
                          >>>atmosferę niechęci i agresji wobec tego dzieciaka dość skutecznie stworzyłaś TY. Co ty i twój maz zrobililiscie by tego chłopca nauczyć dobrych uczuc do waszych dzieci?<<<

                          Oczywiście winna jest macocha, jakżeby inaczej :-). Niechęc i agresja ze strony chlopca zaczęła się pojawiać po naszym slubie, narastac jak ciąża stał sie widoczna, eksplodowała jak się urodziły dzieci.
                          Jesli ja to stworzyłam to wyłącznie swoim istnieniem.
                          Mąż opowiadał mu o maluchach, jak to fajnie miec rodzeństwo, sam ma 3 braci, opowiadał różne historyjki ze swojego dziecinstwa, z dzieciństwa malego, pokazyl podobieństwa. Przekonywał mąz i jego bratankowie, jak to fajnie jest być starszym bratem. Probował włączyć syna w pielęgnację dzieci, ale mały widząc tate zajmującego sie któryms z maluchów dostaje histerii.

                          >>>Jeżeli kilkulatek tak się zachowuje jak opisujesz to jest to WASZA wina przede wszystkim. No i z każdym twoim wpisem twoj pasierb jest gorzej przedstawiany, za chwile zuci się do modrodowania twoich dzieci?<<

                          To już 11 latek.
                          W jakim sensie NASZA wina, konkretnie?
                          A pasierb wypada gorzej z kazdym opisem z prostego powodu, w wątku startowym nie da sie opisac wszystkiego, dopiero jak sie podaje poszczególne przyklady. To chyba raczej normalne
                          • 71tosia Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 18:00
                            Twoja wina jest to ze w sobie zadnej winy swojej i meza nie widzisz. Za atmosferę w domu odpowiadaja rodzice a zachowanie dziecka jest pochodna tej atmosfery. Skoro okazujesz tyle niechęci temu dziecko to dlaczego uwazsz ze ono ma ci inaczej niż niechecia odplacic?
                            • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 09:30
                              A ja Ci powtarzam że nie wiesz o czym piszesz. Naprawdę nie znasz sytuacji kiedy zaburzone, problemowe dziecko rozwala atmosferę w domu. Kiedy kradnie, bierze środki odurzające, znęca sie na rodzeństwem? 11 latek to nie 2 latek, któego zgodnie z wytycznymi superniani posadzisz na karnym jeżyku, on sie wypłacze, a potem przytuli sie i przeprosi. To swiadomy czlowiek, mały ale juz potrafiący myśleć.
                              Atmosfera u nas w domu jest dobra, kochamy sie z mężem, jesteśmy ludzmi poukładanymi i pogodnymi. Z małym ja też miałam niezle relacje dopoki byłam tylko dziewczyną taty, w założeniu kolejna nic nieznaczącą, problemy zaczęły się już po naszym ślubie, po narodzinach naszych maluchów było tylko gorzej.
                              Piasałam wielokrotnie, ja mu nie okazuje niechęci, ja niemal nie mam z nim kontaktu, jeśli masz dzieci to przypomnij sobie ile czasu zajmuje opieka nad roczniakiem i pomnóż to przez 2. Nie ma czasu na nic innego po prostu.
                              A niechęć do mnie jest spowodowana zwyczajnie moim istnienim, bo przeze mnie rodzice nie sa razem, bo urodziłam dzieci, bo okradam go z pieniedzy i czasu taty, bo okradamy go z przyszłego spadku (tak, to tez są jego słowa).
                              Przy takiej postawie, tak wiem spowodowanej postawą matki, ŻADNA macocha nie byłaby wystarczająco dobra, bo w jego mniemaniu jedyna dobra rzecza jaka ja moge zrobic to zniknac wraz z moim dziecmi na zawsze, wtedy wszystko wrociłoby do normy, tj. tata i jego kasa na każde zawołanie, a może nawet tata wróciłby do mamy.
                              Cokolwiek mąz mu nie powie, wytłumaczy jest zacierane nienawiścia wpajana mu przez matkę.
                              Ona w takiej sytuacji powinna mu pomóc przez to przejść, zaaklimatyzować sie w nowej sytuacji, rodzinie, zobaczyć dobre strony posiadania rodzeństwa.
                              Ale tego nie robi. Wpaja mu że macocha, rodzeństw nie jest wartościa dodaną a pasożytami, które go okradaja.
                              Dopoki nie przestanie tego robic albo chlopiec sam nie zmieni zdania, moze za wiele dopiero moja postawa nie ma żadnego znaczenia - jestem zła bo istnieję i urodziłam dzieci
                              • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 09:49
                                ale twój pasierb nie kradnie, nie bierze środków odurzających i nie znęca sie nad rodzeństwem
                                • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 10:09
                                  Masz racje, on tylko żada aby wszystko było jak on chce, wyje gdy tylko mąż zblizy sie do któregoś z naszych maluchów oraz jawnie okazuje mnie i dzieciom niechęć i agresję słowną
                  • kia5 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 14:42
                    Żebyś się nie zdziwiła.
                    • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 15:03
                      Wiesz o co dzieci wychowane w rodzinach gdzie jest alkoholik, przemocowiec etc. maja najczęściej pretensje do drugiego, normalnego rodzice. O to że nie odszedł albo ze odszedł tak tak późno.
                      Dlaczego więc wydaje Ci sie, że moje dzieci będą miały pretensje, że nie były wychowawane w atmosferze niechęci, nienawiści, awantur, histerii?
                      Nie mów proszę, że to nie maiłoby na nie wpływu. Nawet gdyby agresja i awantury nie byłyby skierowane w ich stronę tylko naszą, to kilkulatki miałyby z tego powodu problemy, stany lękowe.
                      Naprawdę sądzisz że kilka lat później jako nastolatki czy dorośli mieliby do nas większe pretensje o zapewnienie im spokoju i szczęśliwego dzieciństwa nawet kosztem przyrodniego brata czy o to że pozwoliliśmy aby starszy bratt zgotawał im piekło bo postanowiliśmy o niego powalczyc?
      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 13:06
        A myślisz że z tą wojna przetrwa?
        Jak myślisz jaki to będzie miało wpływ na nasze dzieci? Myslisz że go nie znienawidzę jesli przez to wszystko kiedyś nasze dzieci wylądują u terapeuty?
        A ja mysle, że mąż powoli dojrzewa do świadomości, że musi ratować nasz związek i naszą rodzinę, za wszelką cenę.

        To nie jest moje dziecko, to jest dziecko które mnie i moje dzieci nienawidzi, bo istniejemy. Jesli jest krzywdzone to przez własną matkę, któ ma o nie walczyć? Macocha?
        Ojciec może, ale ja zapowiedziałam że w takim przypadku bym odeszła.
        Zreszta, ja po prostu nie chce aby on z nami zamieszkał. Ok, możliwe że dałoby sie go jeszcze wyprostować, ale to trwałoby pewnie lata, a biorąc pod uwage kontakty z matka i jej knowania na pewno. Ok, możliwe ze kiedys, za 10-15 lat on byłby nam wdzięczny za tą walkę o niego. Ale walka, potem mieszkanie z nim na codzien zniszczyloby nasze małzeństwo i dzieciństwo dzieci. Nie poświęce moich dzieci, ich dzieciństwa, nie wkalkuluje ich problemow, terapii w "koszty" walki o pasierba. Mąż o tym wie.
        Jesli chce moze sobie walczyc, juz po naszym rozwodzie
        • kia5 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 13:31
          Wasze dzieci mają pełna rodzinę i mądrych - mam nadzieję - rodziców. Brat nie ma na nie takiego wpływu, jak Tobie się wydaje.
          Natomiast odcięcie się od brata może mieć negatywny wpływ na nie ("Skoro kiedyś zostawił go bo sprawiał problemy, to może i mnie zostawi?"). Postępowanie wobec brata może zostać przeniesione na nie przez nie same, nawet nieświadomie. Dlatego tak ważne jest aby WSZYSTKIE dzieci traktować tak samo.
          Bardzo źle, że zapowiedziałaś ojcu dziecka, że jeśli o nie zawalczy, to odejdziesz. ustawiłaś go miedzy młotem a kowadłem, a jako zona powinnaś go wspierać. Facet ma kłopot i właśnie dostał info, że nie może na tobie polegać. To dobrze nie wróży.
          Moim zdaniem brak walki o to dziecko zniszczy wasze małżeństwo. wzięłaś świadomie pana z bagażem, a teraz usiłujesz mu ten bagaż wyrzucić. Tak się nie da.
          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 13:52
            Brat może nie miałby wpływu na dzieci, ale jego zachowanie, agresja, pogarda, niechęc, wizyty jego matki (syn by ją wpuszczał pomimo zakazu), awantury by miały. A wczesniej rozprawy, brak czasu, awantury eks. NAPRAWDE sądzisz ze to nie miałoby wpływu na nas i nasze dzieci?
            Wiesz co, a ja z kolei WIEM ze maż w obecnej sytuacji takze nie wyobraża sobie naszego wspolnego mieszkania z jego synem. Widzi i wie jak to wygląda w weekendy i zdaje sobie sprawe, że to by nie miało szans.
            Masz racje, mąż ma klopot, ale nie ja nim jestem, a terapeuta wyjasnil mu zjawisko "ojca pokutującego", którym mąż być nie chce.
            Nawet jeśli uważasz, że brak walki o pasierba zniszczy nasz związek, to ja wiem że walka zniszczyłaby nas jeszcze szybciej. A ja nie biorąc w tym udziału ochraniam zdrowie psychiczne swoje i swoich dzieci, czego nie dałoby sie zrobić w przeciwnym wypadku
            • kia5 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 13:59
              Twój wybór. Wybór Twojego męża. Ale daje on dzieciom sygnał - jak coś się wam w życiu pokręci i "zaczniecie sprawiać kłopoty" to was zostawię samym sobie.
              Dal nastolatków może to być dewastująca świadomość.
              Ale - jak powiedziałam - wasz wybór.
              Tyle, że każdy wybór oznacza określone konsekwencje. Ty np. teraz musisz zmierzyć się z konsekwencjami ożenku z dzieciatym facetem. A prawda, że nie tak miało być?
              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 14:28
                A ja myśle że to mozna jednak dzieciom wytłumaczyć, może z pomocą psychologa, ale mozna.
                Tu nie chodzi o kłopoty, a o nienawiść o do mnie i do nich, o nierealne oczekiwania w stosunku do ojca, który miałby całym życiem pokutować za rozwód.
                Mimo wszystko, sądzę że konsekwencje walki o małego, jego zamieszkania u nas, byłyby znacznie powazniejsze i groźniejsze.
                Oczywiście że nie tak miało być, znasz kogoś kto wchodzi w związek chcąc tego rodzaju atrakcji.
                Ale masz racje; KAŻDY wybór pociąga okreslone konsekwencje; takze te dokonywane przez eks i pasierba.
                • mamamalutkiej1 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 14:39
                  nie słuchaj bzdur, życie w kłótniach i oskarżeniach, ciągłym napięciu jest dla dziecka straszne, sama mam córkę 3-letnia, zaczęła dostawać triki nerwowe z powodu życia z tatusiem, który robił ciagle awantury
                  mieszkamy osobno, dziecko ma tatę raz na jakiś czas, sam wybiera kiedy chce dziecko widzieć a ja mu nie zabraniam, dziecko jest zadowolone bo ma tatę który jest odprężony i wesoły i zadowolą mamę
                  jak byliśmy razem i widziała kłótnie i krzyki to była kłębkiem nerwów, a to takie malutkie dziecko, mój pasierb sam zreszta wybrał mieszkanie z matka, która jest spokojna osoba i ma spokojny dom
                  Nikt nie chciałby mieszkać w domu gdzie są kłótnie, jakieś bzdury, to już lepiej mieszkać samej z dziećmi niż z pasierbem i kłótniami, Twoje dzieci zreszta już niedługo będą bardziej absorbujące, będą chciały się bawić pasierbem, zaczepiać go, ciekawe jak on będzie na to reagował... spokój w życiu jest najważniejszy, lepiej żyć z jednym rodzicem a spokojnie niż z dwoma a w kłótniach, nieważne kogo albo czego one dotyczą
                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 14:51
                    Oczywiście że tak, ale oczywiści "dobro dziecka" powinno byc najważniejsze, jestem bardzo ciekawa jak szybko przebywanie w towarzystwie mojego pasierba wyleczyłoby kilka piszących tu forumek z idealizmu.
                    JAK krzyki, awantury, agresja, nienawiść chłopaka mogłaby nie wpłynąc na moje dzieci??? Chyba nasz dom musiałby być wielkości Pałacu w Wilanowie :-).
                    Maluchy juz reagują nerwowo na widok brata, kojarzy im się z wrzaskami i histeria, my z mężem głośno sie tylko śmiejemy, wiec nie są przyzwyczajone do wrzasków.
                    Oczywiście, ze lepiej mieszkać samej z dziećmi niz w domu gdzie są awantury, jakoś nie słyszałam dziecka przemocowca, alkoholika, które nie miałoby pretensji do matki, ze mieszkala z ojcem, że nie odeszła dajac dzieciom spokojny dom.
                    Nie sądzę aby tak im teraz lub w przyszłości brakowało brata, który ich nienawidzi, tak po prostu, bo sie urodziły.

                    A Tobie i Twojej córeczce życzę szczęścia i spokoju juz na zawsze :-)
                    • tarantinka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 15:06
                      Na razie to tańczycie jak wam jedenastolatek i mamusia zagra. Macie wojnę podjazdową - bo sie boicie. Tak sie problemów nie rozwiązuje, to prosta droga, żeby mieć problem w postaci 15 latka z walizka pod drzwiami, bo że ten dzieciak sie kiedyś zbuntuje to chyba bierzesz pod uwagę? Ja rozumiem, że nie chcesz mieć problemu ale to dziecko i jego matka nie znikną. Problem wiec będzie i z każdym miesiącem będzie rósł, nie tylko z powodu Macdonalda. Dziecko, które na codzień ma stabilizację sie tak jak ten chlopak nie zachowuje. Koszmarne bedą początki a potem sie może nawet polubicie. Ja swojego pasierba lubię nawet bardziej niż moja nastolatkę -;)
                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 15:21
                        Ależ ja wiem, że tak jest. Dlatego własnie szukamy rozwiązania. Problem w tym, ze trudno w naszym kraju cokolwiek zrobić w kwestii dziecka bez zgody jego matki.
                        Nie, nie biorę pod uwagę 15 latka z walizka pod naszymi drzwiami, tj. nie biore pod uwagę wymuszenia przez niego zamieszkania z nami, z prostego powodu; dom jest na moje nazwisko, więc formalnie to moja decyzja i zgoda zdecyduje.

                        >>>Koszmarne bedą początki a potem sie może nawet polubicie<<<
                        To wiadomo, tylko w tym konkretnym przypadku te "początki" trwałyby pewnie kilka lat - matka by raczej nie odpusciła, niszcząc bezpowrotnie dzieciństwo moich dzieci.
                        Nie warto
                        • myroslava2000 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 15:29
                          Czyli to dziecko jest "niewarte" udzielenia mu pomocy ? Początkowo naprawdę bardzo Ci współczułam ale Twoje wypowiedzi w wątku zaczynają się radykalizować. Zrozum i nie zapominaj, że Twój mama troje dzieci i wobec każdego z nich ma takie same obowiązki (jak i prawa - to w kwestii wpływu na wychowanie i rozwój). Wszystkie piszące w wątku współczują Ci z pewnością trudnej sytuacji ale tu chodzi o dziecko, które ma sieczkę w głowie przez matkę, a Twój mąż powinien zrobić wszystko by temu zagubionemu. Co do procedury sądowej - sprawy o kontakty nie trwają latami.
                          • myroslava2000 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 15:30
                            miało być Twój mąż ma troje dzieci - błąd edytorski
                          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 15:49
                            Naprawdę sądzisz że zdeterminowana matka nie jest w stanie przeciągać sprawy latami?
                            Poza tym, mały jest w tym wieku, ze pewnie zapytają go o to z kim chciałby mieszkac, raczej nie opuści matki.
                            A poza tym, raczej nie będzie możliwe odcięcie matki od kontaktu z synem nawet gdyby z nami zamieszkał; jak sądzisz jakie kłamstwa i nienawiść do nas by mu wpajała?
                            Jak też sądzisz jak długo trwałoby, w takiej sytuacji, naprostowywanie chlopka, biorąc pod uwagę, że wchodzi w okres dojrzewania, a wszystko co miał w miare stabilnego w zyciu - matka i mieszkanie z nią, by było daleko, musiałby przyjąc i zaakceptować inna od dotychczasowej wersję wydarzeń, zmienić stosunek do mnie i rodzeństwa.
                            Jak myślisz jak długo by mu to zajęło i jak wiele zła wydarzyłoby się w tzw. międzyczasie? Ja nie wątpię, że on potrzebuje zmainy, opieki, zajęcia się nim na pełen etat, być może za 10-15 lat nawet doceniłby tą walkę, zmiany, przeprosiłby za złe zachowanie.
                            Ale jakim kosztem by się to wszystko odbyło? Pomyslałas o tym?
                            Piszesz, że mąż powinien zrobić "wszsytko", ok ale czy ma prawo ratując jedno dziecko niszczyc rodzine dwójce innych, niszczyć im dzieciństwo?
                            Tak z perspektywy osoby stojącej z boku, pewnie wydaje sie ze przesadzam, że cóż takiego może sie stać, że nasze dzieci są zdrwoe, zadbane, zadowolone. Jedna czy kilka awantur im nie zaszkodzą. Ale żadna z Was nie wie jak to jest u nas, jak wyglądają jego wizyty, jego niechęc, agresja, histerie. Łatwo radzić będąc na zewnatrz. A poza tym to są MOJE dzieci, ja ich dla dobra pasierba nie poświęcę.
                            Mąż o tym wie, powiedziałam mu to na spokojnie, co więcej on to rozumie, kocha dzieci i nie chce aby działa im sie krzywda.
                            Jeśli on zdecyduje się walczyć, dam mu rozwód, ustalimy kontakty, tak aby brata nie było w ich życiu dopoki się nie naprostuje, a nasze dzieci będą miały spokojny dom i najszczęśliwsze dzieciństwo jakie tylko będą mogła im dać
                            • szpil1 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 16:35
                              Nie wiem co bym zrobiła w takiej sytuacji, a myślę, ze część wypowiadających się patrzy schematycznie, zła macocha - biedne dziecko. Owszem, dziecko jest biedne, ale prawda jest taka, ze jak ma psychiczną matkę, która za wszelką cenę będzie próbowała bruździć to wiele nie zdziałacie, a zwłaszcza Ty jako macocha. Ja u Ciebie nie widzę nienawiści do pasierba, widzę zmęczenie i desperację. I chyba na Twoim miejscu starałabym się chronić własne dzieci. Współczuję Ci i ciekawa jestem jak się sytuacja rozwinie. jeśli będziesz mogła to napisz proszę co zdecydował Twój mąż.
                              • asia_i_p Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 17:48
                                Nie - tu jest biedna macocha, biedne dziecko i facet, któremu się nie chce być ojcem trudnego dziecka manipulowanego przez szurniętą matkę, więc jest jego wujkiem.

                                Tylko moje współczucie dla macochy ma granice. Rozumiem, że może się martwić sytuacją, niepokoić o swoje dzieci, nie znosić młodego, mieć ochotę go udusić. Wrzaśnięcie na niego i wyniesienie za fraki z sypialni jest dla mnie normalne i zrozumiałe - niezrozumiałe jest, czemu nie zajął się tym ojciec. On pewnie później poszedł z synkiem porozmawiać, bo jest przecież takim dobrym tatusiem.

                                Nie rozumiem, jak może dążyć do pozbawienia go ojca - bo stawianie ultimatum to dążenie do pozbawienia go ojca. Nie rozumiem, jak może całą winą za sytuację obarczać dziecko, wymyślać jakieś historie, jak to od urodzenia było złe, nie rozumiem, dlaczego w ogóle nie widzi odpowiedzialności swojego męża. I jestem ciekawa, czy zdaje sobie sprawę, że jest cudownie wmanewrowywana - jeżeli ojciec z tego dziecka zrezygnuje i będą tego jakiekolwiek negatywne konsekwencja - kasa do płacenia, choroba psychiczna dziecka, nagłe ocknięcie się uczuć ojcowskich i wyrzutów sumienia - to ojciec nie weźmie na siebie odpowiedzialności. Jeżeli nie będzie się dało jej złożyć na synu albo mu się nagle odwidzi, to odpowiedzialna będzie ona, a on nadal będzie dobrym tatusiem.
                                • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 15.03.17, 10:14
                                  >>>Wrzaśnięcie na niego i wyniesienie za fraki z sypialni jest dla mnie normalne i zrozumiałe - niezrozumiałe jest, czemu nie zajął się tym ojciec. On pewnie później poszedł z synkiem porozmawiać, bo jest przecież takim dobrym tatusiem.<<<

                                  Dlatego ze była 1 w nocy i spalismy, ja z uwagi na wciąż buzujące hormony na dzwiek placzu dzieci budzilam sie w ciagu sekund, zadzialalam instynktownie, mąż po prostu załapal co sie dzieje sekundy później. Nie, nie poszedł potem z synkeim porozmawiać, tylko usypaial wraz ze mna dzieci, trwalo to dlugo. Jakby poszedl wtedy do malego, to rozmowa nie bylaby spokojna.
                                  Nie rób prosze z mojego męża takiej skrajnej ciapy, ok może to nie jest alfa alfa :-), ale od kilku lat piastuje wysokie stanowiaska w korpo i swietnie sobie radzi, wiec ostatnia ciapa nie jest. Ok, moze dal plame po rozwodzie, ale dla niego to tez bylo trudne i raczej zrozumiale ze raczej chcial sie z tamtym 5 latkiem zaprzyjaznic i spedzac milo czas niz wychowywac go twarda reka. Wiekszosc ojcow w analogicznej sytuacji tak robi, zreszta z powodzeniem, o ile matce dziecka bardziej zalezy na dziecku niz rozbiciu nowego zwiazku eksa.
                                  Nie, nie jestem wmanewrowywana, jesli mąż zrezygnuje z kontaktów z synem to bedzie JEGO decyzja, ja moge przedstawić mu konsekwencje dla nas i naszej rodziny tego co zdecyduje, ale decyzje MUSI podjąc on, nie jest manipulatorem, nie obciazy mnie jej konsekwencjami.
                                  Ale jest jeszcze jedno, on decyzje musi podjąć biorąc pod uwage nie tylko pierwszego syna, ale tez nasze małzenstwo i nasze dzieci.
                                  A jesli chodzi o konsekwencje - finansowe byłyby na pewno, ale mąż i tak wydaje ekstra na syna 1-1,5 tyś zl, wiec nie byłoby żadnej róznicy. Jesli maly zapadlby na chorobę psychiczna, to oczekiwalabym raczej wdziecznosci, za ocalenie naszych dzieci przed skutkami tego niz pretensji. A uczucia ojcowskie są i będą takze wobec naszych dzieci
                                  • asia_i_p Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 15.03.17, 17:31
                                    Praca zawodowa a życie domowe to co innego. Jako ojciec najstarszego swojego dziecka sobie nie radzi.

                                    Jeszcze raz, krótko.
                                    W momencie rozwodu syn miał 5 lat. Jeżeli ojciec w tym momencie miał się z nim dopiero zaprzyjaźniać, to już coś jest mocno nie tak.
                                    5 latka nie trzeba było wychowywać twardą ręką, starczyło wychowywać w ogóle. Mieć pretensje do dziecka, że się go nie wychowało (jedna krzywda) i że matka robi mu wodę z mózgu (druga krzywda) i w tym momencie stawiać to dziecko w roli krzywdziciela to jakiś kosmos.

                                    Rozumiem spotkania poza domem, żeby ochronić młodsze dzieci przed awanturami. Nie rozumiem pomysłu wykreślenia własnego nieletniego dziecka ze swojego życia w momencie, kiedy potrzebuje pomocy. A już ustawianie tego w wersji, że to "dziecko wybrało" to ostatnie świństwo.
                                    • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 09:27
                                      Ale jest jeszcze jedna kwestia, jesli uda nam sie porozumieć w kwestii trzeciego dziecka, to nie będzie fair sytuacja - dla jednego dziecka kazda spobota i srodowe popoludnie, a dla pozostalej trojki, zony nie licze :-) niedziele i cztery popoludnia
                                      • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 11:46
                                        Lepiej żebyście nie mieli więcej dzieci. Z trójką nie możecie sobie poradzić.
                                        Twoje liczenie to dziecinada. Syn nie mieszkający z ojcem i tak ma mało tych "widzeń".
                                        Reszta dzieci mieszka z ojcem, więc mają go na co dzień, oczywiście, poza tymi chwilami kiedy ma "widzenia" ze starszym.
                                        Widać, ze Ty byłabyś gotowa zrobić sobie siódemkę dzieci, byle mąż przez to miał czasu na spotkania z pierworodnym - każdy dzień tygodnia był zajęty przez innego malucha, bo przecież maluchy potrzebują kontaktu z ojcem;)
                                        • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 12:07
                                          Mam takie samo wrażenie.
                                        • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 12:08
                                          Wybacz, ale podjęcie tej decyzji nie należy do Ciebie.
                                          Reszta dzieci ma ojca na codzień także poza czasem, który spędza w pracy, przy takich maluchach wychodzi ok. 2 godziny dziennie.
                                          Trudno "zrobić sobie" dziecko, do tego potrzeba dwojga, a akurat na trzecie dziecko to akurat mąż nalega (może druga coreczka by sie nam urodziła), ja po ciąży bliźniaczej nawet o tym nie myślałam.
                                          • edw-ina Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 12:12
                                            I co z tego, że twój mąż nalega? Zanim zdecydowałabym się na kolejne dziecko chciałabym mieć uregulowane sprawy, by móc cieszyć się rodziną. No sorry, ale to nie świadczy o twoim mężu najlepiej. Wiele nie świadczy o nim najlepiej, ale zanim to dostrzeżesz zdążycie wszyscy łącznie schrzanić sobie życie.
                                            • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 12:24
                                              To oczywiste i własnie dlatego to wszystko robimy. Próbujemy uregulować sprawy.
                                              Wczoraj był dzień spotkania męża z synem, nie został wpuszczony, zostawil wiadomość, wysłał sms.
                                              Zanim dojechał do domu rozpoczął sie kolejny maraton sms i telefonow od malego i eks.
                                              W poniedziałek mąż był u prawnika; przygotowuje pozew o zmiany w ustaleniach kontaktów, jeśli to sie nie uda, to trzeba będzie sobie darować spotkania.
                                              Właśnie po to aby móc cieszyć sie normalnym zyciem i rodzina
                                              • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 12:32
                                                A nie może normalnie z synem porozmawiać, skoro dzwoni, że przed chwilą był, ale nikt go nie wpuścił?
                                                • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 12:39
                                                  A myslisz że syn nie zauważył że ktos dzwoni domofonem? Nie zauważył jak ojciec dzwonił i wysyłal do niego (i do jego matki) sms, że przyjechał po syna?
                                                  To jest stała metoda, on przyjeżdza, oni udaja ze ich nie ma w domu, a po paru minutach od odjazdu zaczyna sie maraton telefonów i sms do niego. Co dowodzi, że patrzą przez okno kiedy odjedzie, bo sytuacja sie powtarza niezaleznie od tego czy mąż czeka 10 minut czy godzine.
                                                  To jest taki typ czlowieka eks i jej syn zreszta tez, inni mają przybiegać na skinienie palcem
                                                  • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 13:16
                                                    Pytałam, dlaczego Twój mąż nie odbierze telefonu i z synem nie porozmawia.

                                                    Możesz myśleć, że widzi, ale nie możesz mieć pewności. To jeszcze dziecko i na pewno zagubione w tym wszystkim, a nie "taki typ człowieka"
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 13:35
                                                    Dlatego że wiele razy w podobnych sytuacjach odbierał, wysłuchiwał histerii, wyrzutów, wcześniej nawet wracał w takich sytuacjach, czasem był wpuszczany, czasem nie i sytuacja sie powtarzała gdy odjechał.

                                                    Oczywiście ze nie mam pewności, 11 latek nie wie jaki jest dzien tygodnia i która godzina, nie ma też pojecia że o 17.30 przyjeżdza tata. Nie jest też w stanie usłyszeć domofonu w mieszkaniu 80 m2, ani dzwonka własnego telefonu czy sygnału sms.
                                                    Ale jakimś cudem to samo dziecko za kilka-kilkanaście minut juz wie, że to czas spotkania z ojcem i umie obsługiwać własny telefon :-)


                                                    Oczywiście, ze to dziecko, ale czy negujesz przez to fakt, ze dzieci tez maja określony charakter, jedne są miłe i dobre, inne podłe i wredne.

                                                  • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 13:41
                                                    Tak, neguję ten fakt - odnośnie ostatniego zdania.

                                                    Odnośnie pytania tytułowego - tak, związek z dzieciatym ma szanse.
                                                    Wasz, raczej nie.
                                                    Twój mąż nie przepracował rozwodu i na drugą żonę wziął taką samą jędzę jak poprzednia. To dosyć często się zdarza - patrz rodziny przemocowe, alkoholowe itp.
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 13:48
                                                    >>>Tak, neguję ten fakt - odnośnie ostatniego zdania.

                                                    To gratulacje:-), ciekawe czy negujesz też teorie ewolucji i uważasz ze homoseksualizm jest "uleczalny" :-)
                                                    Jesli mam byc jędzą dlatego ze nie toleruje histerycznego i agresywnego dzieciaka w moim domu to trudno, mogę być. Ale przynajmniej moje dzieci będą miały dzieki temu spokojne i szcześliwe dzieciństwo.
                                                  • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 13:51
                                                    Nie jestes jedzą dlatego, że nie chcesz rozwrzeszczanego nastolatka w swoim domu, tylko dlatego, że chcesz zabrac mu ojca i namawiasz tego, widocznie bezwolnego ojca, żeby się wymiksował z układu.

                                                    A co ma teoria ewolucji i homoseksualizm wspólnego z Twoim problemem, bo zaczynam się gubić? :) :) :)
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 13:53
                                                    Absolutnie nic, ale skoro negujesz jedna kwestię, to może w innych też masz raczej alternatywne poglady. Sarkazm :-)
                                          • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 12:34
                                            Ja nie podejmuję decyzji, tylko doradzam ;)

                                            To chyba nie jest wina starszego, że maluchy wcześnie chodzą spać.
                                            Rozumiem, że w dzień widzeń ze starszym, czyli w środę, mąż nie pracuje?
                                            • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 12:43
                                              A chciałabyś aby Tobie ktoś w tego rodzaju kwestiach doradzał?
                                              Ale wina rocznych dzieci też nie jest, ze nie siedzą do północy.
                                              Oczywiście, że mąż w środy pracuje, podobnie jak jego syn spedza w tym dniu czas normalnie w szkole. Jednak 11 latek chodzi poźniej spac od 10 lat młodszego rodzeństwa
                                              • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 13:21
                                                No to w takim razie maż się musi z pracy zwolnić, jeśli musi mieć czas dla maluchów więcej niż 2 godziny dziennie ;) Oczywiście to sarkazm, jakbyś nie zrozumiała.

                                                Starszy syn ma prawo do regularnych spotkań z ojcem, czy ma przyrodnie rodzeństwo czy nie. Wiedziałaś o tym, albo przynajmniej powinnaś wiedzieć, zanim się z Panem rozmnożyłaś ;)
                                                • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 13:42
                                                  Młodsze rodzeństwo także ma prawo do spędzania czasu z ojcem.
                                                  Niestety tak to bywa nawet w pełnych rodzinach, że jedynakowi poswięca się więcej czasu niż jednemu z trojga rodzenstwa.
                                                  Taki model spotkań jak obecnie był ustalony gdy naszych dzieci jeszcze nie było, skoro się pojawiły to zmieniła się sytuacja, jesli pojawiłoby się kolejne, to sytuacja zmieni się diametrialnie, trudno aby jedno dziecko miało dla siebie dwa weekendy z tata w miesiącu lub każdą sobotę, a pozostała 2-3 dokladnie tyle samo ale do podziału
                                                  • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 13:48
                                                    Pozostałe dzieci nie mają czasu do podziału, tylko wspólnie.
                                                    Żaden sąd nie zgodzi się, żeby mąż widywał się z synem rzadziej, to męża obowiązek,
                                                    który - mam nadzieję - eksia wyegzekwuje.
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 13:52
                                                    >>>Pozostałe dzieci nie mają czasu do podziału, tylko wspólnie.<<<

                                                    A jaka to róznica, może pozostałe dzieci tez chciałyby spędzić jeden dzień w tygodniu sam na sam z tatą?

                                                    >>>który - mam nadzieję - eksia wyegzekwuje.<<<
                                                    Cos tak czuje ze w tym wypadku to jedna eksia drugą eksie rozumie :-)
                                                  • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 14:08
                                                    Niestety pomyłka, u mnie nudno ;) Jeden mąż, przynajmniej na razie, na dodatek bez żadnych dodatkowych zobowiązań ;)
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 14:14
                                                    To skąd taka sympatia to eksi, czyżby jakieś lęki i obawy? ;)
                                                  • myroslava2000 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 14:19
                                                    Chyba mylisz sympatie do eksi z współczuciem i sympatią do zagubionego 11 - letniego dziecka, które posiada dwoje całkowicie niewydolnych i nieodpowiedzialnych rodziców, niepotrafiących dojść do porozumienia w jego sprawie. Przydałby się kurator dla obojga i przymusowa terapia.
                                                  • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 14:21
                                                    Właśnie.
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 14:38
                                                    Jeżeli jedno z rodziców traktuje dziecko przedmiotowo jak bat na eks męża, to niezależnie od charakteru drugiego NIGDY się nie dogadaja
                                                  • orit Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 16:33
                                                    Przecież Ty też ciągle podkreślasz, że jak mąż się nie dostosuje to straci kolejne dzieci. Tak samo grasz tyle, że jesteś na innym etapie, jeszcze w związku. Ciągle jak mantrę powtarzasz JA I MOJE DZIECI. A to są też pana dzieci. Czemu niby w razie rozwodu miałby je stracić?

                                                    OFF TOPIC:
                                                    Nie przyszło Ci nigdy do głowy, że tak naprawdę nie znasz historii poprzedniego małżeństwa. Wiesz tylko to co mąż powiedział, to nie musi być prawda. A mnie na przykład zastanowiła Twoja wzmianka o jakichś "nic nieznaczących dziewczynach" po drodze. Nigdy Cie to nie zastanowiło? P



                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 17:19
                                                    Orit, ja nie zachowywałabym się tak jak eks. Ale sytuacja wygląda tak, że po rozwodzie niemożliwe jest bycie takim samym rodzicem jak w pelnej rodzinie.
                                                    Nie neguję, że są to też dzieci mojego męża, nie zamierzam mu ich odbierać w żadnej sytuacji.
                                                    Pisząc straci, miałam na myśli, beda kolejne dzieci z rozbitej rodziny. A tak btw, to nie jest takie pewne czy w razie rozwodu, dzieci nie miałyby do męża pretensji, ze nie wybrał ich.

                                                    W kwestii małżeństwa nie przyszło mi to do głowy; tak się składa, że mąż i eks chodzili do tego samego liceum, jedna bratowa była nawet z nią w jednej klasie, druga i starszy brat męża też ja znali, bo kończyli to samo liceum. Także odnośnie eks i ich małżeństwa mam nie jedną relacje i wszystkie sa takie same.

                                                    A jeśli o chodzi o "nic nieznaczące dziewczyny", mąż ma rozwodzie spotykał się z kobietami, jedne relacje byly mniej inne bardziej znaczace, ale to ze nic nie znaczyły to opinia eks; ona po prostu uważała, ze ona jest i będzei zawsze najważniejsza, a on będzie na nia czekał i wróci jak tylko skinie palcem. Taki typ, i znów to też opinia nie tylko męża :-).
                                                    Mąż szanuje kobiety, wyniósł to z domu rodzinnego, widze jak jego bracia traktują swoja matke i zony, jak mąż traktował i traktuje mnie. Jak zachowują sie bratankowie męża.
                                                  • orit Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 17:29
                                                    gdyby rozwód nastąpil szybko to dla bliźniąt byłoby to naturalne, że ojciec mieszka osobno, byłby to dla nich oczywisty fakt

                                                    gorzej jest w przypadku dzieci starszych (vide 11 latek z tego wątku)
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 17:41
                                                    Pasierb miał 5 lat w chwili rozwodu.
                                                    Ale dla męża naturalne to by nie było
                                                  • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 14:20
                                                    Sympatia do eksi? Raczej do dziecka ;) Eksia wydaje mi się podobna do Ciebie - z opisu oczywiście - więc raczej bez sympatii z mojej strony ;)
                                                    O mnie się nie martw, śpię spokojnie, bez leków i obaw;)
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 14:34
                                                    A tu się myslisz :-)
                                                  • edw-ina Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 14:09
                                                    Jesteś cztery lata w związku, masz 28 lat i roczne dzieci z facetem z 11 latkiem. Strasznie się ze wszystkim pospieszyłaś i dalej się spieszysz. Nie wiadomo po co i do czego. Twój mąż ze względu na wiek powinien być mądrzejszy, ale widocznie nie jest. Ponoć mężczyźni późno dojrzewają psychicznie. Swoją bezmyślnością narobicie szkody nie tylko sobie, ale również dzieciom, wszystkim dzieciom. Jest takie ładne powiedzenie, które ostatnio coraz chętniej powtarza moja córa: first things first. No właśnie, co dla ciebie jest tym first thing?
                                                  • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 14:15
                                                    Podpisuję się:)
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 14:32
                                                    Na razie sie nie spieszę dalej; o trzecim dziecku tylko rozmawiamy i ja jasno powiedziałam ze dopóki on nie załatwi spraw z eka, to nic z tego nie będzie.
                                                    Choć masz pewnie racje że się pospieszyłam, jak rodziłam to pozostałe rodzące miały tak z 10 lat więcej srednio:-).

                                                    >>>Jest takie ładne powiedzenie, które ostatnio coraz chętniej powtarza moja córa: first things first. No właśnie, co dla ciebie jest tym first thing?<<<
                                                    Rodzina, dzieci - wtym momencie najważniejsze jest dla mnie zapewnienie moim dzieciom spokojnego domu i szczęsliwego dzieciństwa jakie ja też miałam.

                                                    Wiem ze mozemy to mieć, tak jestem młoda, ale nie aż tak bezmyslna jak sądzisz, widze jak wyglada rodzina męża, rodziny jego braci, wszyscy żyją zgodnie, wspierają się. Mąż jest taki sam.
                                                    Wiem jak to zabrzmi, ale ja jestem przekonana, że możemy być szczęsliwi jak rodzice męża (42 lata po ślubie, chodzą za rączki :-)), wychować świetne, pewne siebie dzieci, ale wiem też że w tym celu konieczne jest usunięcie z naszego zycia błędów z przeszłości męża.
                                                    To nie tak ze ja nim manipuluję, on szybko zauważył ze tamto małżenstwo to był błąd, że ich relacje są rózne od tych jakie powinny być w normalnym związku. Tkwił w tym dla dobra dziecka. Ona sama odeszła, a on starał sie być dobrym ojcem, ok moze był, moze nie, ale intencje miał dobre.
                                                    Między nami jest inaczej, amy wspolne pasje, tematy do rozmow, jedyne co niszczy nasz związek od środka to jego syn, ja pewnych sytuacji zniesc nie moge, nie potrafie, nie umiem wyobrazic sobie jak to będzie dalej gdyby miało byc jak jest.

                                                    Ok, mąż może walczyć o dobro pierwszego syna, zważywszy na jego charakter i eks jest mała szansa, że walkę wygra, ale tak czy inaczej po drodze może przegrać nasze małżeństwo i naszą rodzinę. On nie jest przeze mnie manipulowany, ale nie jest ślepy, sam to widzi.
                                                    Piszesz ze swoją bezmyslnoscia narobimy szkod, to może byc prawda, ale czy walka za wszelka cenę mąż nie zrobiły ich więcej?
                                                  • orit Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 17:44
                                                    "ale wiem też że w tym celu konieczne jest usunięcie z naszego zycia błędów z przeszłości męża."

                                                    To jest straszne, mówimy o dziecku, małym chłopcu. Jak można z życia swojego usunąć własne dziecko? Jak można mówić o nim "błąd przeszłośći"? Czy Twój mąż też tak to czuje? nie spotkałam się jeszcze z nikim kto w tak strasznie bezwzględny sposób myślałby o dziecku. Rozwód to nie koniec swiata, nieudane związki zdarzają się ale błędem, takim naprawę straszliwym, niewybaczalnym postępkiem Twojego męża będzie odrzucenie chłopca, własnego syna, na rzecz nowej baby.

                                                    Czemu nie poszukałaś sobie mężczyzny bez zobowiązań? Biedny chłopczyk
                                                  • jak-kania-dzdzu Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 17:58
                                                    Bo autorka, o ile nie jest trollem, była młoda i naiwna, zakochała się w starszym facecie. Dopóki ze sobą chodzili eks i dziecko byli gdzieś tam sobie na uboczu. Pani autorka cała w skowronkach, bo taka wielka miłość, och, ach nic naszemu szczęściu nie przeszkodzi. Szybko ślub, ciąża, dzieci i bach! Tragedia. Starszy syn zaczął wchodzić w trudny wiek dojrzewania, a tu tatuś, dotąd spełniający każdą zachcianke, nie ma dla niego czasu ani cierpliwości. I bunt.
                                                    Pani autorka, świeżo upieczona matka zmieniła do młodego podejście o 180 stopni, bo przecież jej młode teraz najważniejsze. A syn męża-potwór.
                                                    Rzeczywistośc bycia z facetem, który ma na koncie eks i dziecko Cię przerosła moja droga.
                                                    Trzeba było tak zatytułowany watek założyć 4 lata temu. Zaoszczędzilabys nerwów sobie, eks i dziecku.
                                                  • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 21:42
                                                    Ten miał wystarczająco dużo kasy ;) A może Ci bez zobowiązań mieli większe wymagania...
                                                    Też strasznie żal mi tego chłopczyka.
                                                    Powinny to jakieś służby przeczytać i zadziałać... Przecież według prawa ojciec ma obowiązki wobec tego dziecka,
                                                    nie tylko finansowe...
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 09:34
                                                    Nie jestem jakąś tam nową babą, tlko jego zoną, a tu koniec zdania powinien raczej być ...dla dobra rodziny
                                                  • amb25 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 06:05
                                                    TO nie pasierb niszczy Wasz zwiazek. To TY go niszczysz a jako wymowki uzywasz nielubianego pasierba.
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 09:45
                                                    Oczywiście ja niszcze :-), nic o mnie ani o naszym zwiazku nie wiesz. Między nami uklada sie dobrze, problem zaczyna się gdy ma się pojawić Cujo (tak "roboczo" nazywamy pasierba), w weekend wybieramy się za miasto, cały wczorajszy wieczor spedzilismy na radosnym planowaniu i przygotowaniach (okolodzieciowa logistyka) tak wyglada nasz zwiazek gdy eks i pasierb nie zatruwaja nam zycia
                                                  • myroslava2000 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 10:09
                                                    Boże, Ty naprawdę przedstawiasz poziom dojrzałości zbliżony do tego 11 -latka, te idiotyczne opisy, że wszyscy uwielbiają Twoje dzieci bo są takie słodkie maja niebieskie oczy i loczki, a pasierb oczywiście gruby, nieciekawy i nudny. Nie wierzę, że takie rzeczy pisze dorosła kobieta, chyba naprawdę jesteś trollem. Na marginesie, skoro uważasz, że z pewnymi cechami charakteru człowiek się rodzi - czyli są dziedziczne mam złą wiadomość - połowę genów Twój pasierb, który według Ciebie nie ma ani jednej fajnej cechy, ma po tatusiu - tak jak i Twoje dzieci.
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 10:18
                                                    Po tatusiu może mieć ścisły umysł :-)
                                                  • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 10:21
                                                    Szczerze, to mam nadzieję, że to troll.
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 10:51
                                                    Szczerze żaluje że nie jestem trollem
                                                  • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 14:37
                                                    No właśnie. Na razie dwójka blixniaków na głowie, nierozwiązany problem z pasierbem, ktory ma klopoty i chęc zaciążenia z dzieckiem nr 3 (4), z nadzieją, jak pisałas, że może będzie dziewczynka....
                                                    Dasz radę, dacie radę? Roczne bliźniaki to peanut, poczekaj, jak będa miała 2 lata. Gwarantuje, że nie usiądziesz na 10 minut
                                                    A jak będzie kolejny chłopak, to co??? Będzie 4 (5)?
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 14:44
                                                    Problem z pasierbem MUSI zostać rozwiązany zanim zdecydujemy się na 3 dziecko.
                                                    Nie musisz sie martwić patologią nie jesteśmy, nie będziemy się rozmnażać w nieskończoność, a 500+ też nie potrzebujemy:-). Mamy nadzieje na kolejna dziewczynke, bo w rodzinie jest 10 chłopcow; mąż ma 3 braci :-)
                                                  • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 15:03
                                                    No i...?
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 15:10
                                                    Jesli pytasz czy damy rade to tak; zreszta obie babcie deklaruja pomoc :-)
                                                    Jak bedzie kolejny chlopak to wychowamy 2 chlopcow i dziewczynke. Proste.

                                                    Ale podkreślam problem z pasierbem MUSI zostać rozwiązany zanim zdecydujemy się na 3 dziecko.
                                                  • pade Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 18.03.17, 21:24
                                                    Szantażystka i manipulantka. Rzadko to piszę, ale jesteś po prostu obrzydliwa.
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 09:21
                                                    Gdybym była manipulantka to juz dawno rozwiązałabym problem
                  • 71tosia Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 17:09
                    tylko ze atmosferę w domu odpowiadają rodzice a nie kilkulatek
                    • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 17:20
                      To akurat prawda, ale on ma 11 lat, a ponieważ z biegiem lat ludzie się starzeją to możemy raczej mówić o nastolatku.
                      Niestety nastolatek może swoim zachowaniem i postępowaniem dosc skutecznie popsuć atmosferę w domu.
                      Nie znasz sytuacji gdy nawet najbardziej własne i kochane dziecko z ADHD czy innymi zaburzeniami jest w stanie dość skutecznie zatruć zycie wszystkim domownikom zaczynająć od rodziców aż do psa czy kota
                      • 71tosia Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 17:52
                        tak napisz jeszcze ze 11 latek jest już praiwe dorosły wiec powinien sobie bez dorosłych. Jeżeli twoje dzieci będą miały ADHD to je wywalisz z domu by nie psuły w nim atmosfery a mezowi zabronisz się nimi zajmować by cennego czasu nie tracil?
        • pade Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 18.03.17, 21:13
          emmagreen napisał(a):

          > A myślisz że z tą wojna przetrwa?
          > Jak myślisz jaki to będzie miało wpływ na nasze dzieci? Myslisz że go nie znien
          > awidzę jesli przez to wszystko kiedyś nasze dzieci wylądują u terapeuty?
          > A ja mysle, że mąż powoli dojrzewa do świadomości, że musi ratować nasz związek
          > i naszą rodzinę, za wszelką cenę.
          >
          > To nie jest moje dziecko, to jest dziecko które mnie i moje dzieci nienawidzi,
          > bo istniejemy. Jesli jest krzywdzone to przez własną matkę, któ ma o nie walczy
          > ć? Macocha?
          > Ojciec może, ale ja zapowiedziałam że w takim przypadku bym odeszła.
          > Zreszta, ja po prostu nie chce aby on z nami zamieszkał. Ok, możliwe że dałoby
          > sie go jeszcze wyprostować, ale to trwałoby pewnie lata, a biorąc pod uwage kon
          > takty z matka i jej knowania na pewno. Ok, możliwe ze kiedys, za 10-15 lat on b
          > yłby nam wdzięczny za tą walkę o niego. Ale walka, potem mieszkanie z nim na co
          > dzien zniszczyloby nasze małzeństwo i dzieciństwo dzieci. Nie poświęce moich dz
          > ieci, ich dzieciństwa, nie wkalkuluje ich problemow, terapii w "koszty" walki o
          > pasierba. Mąż o tym wie.
          > Jesli chce moze sobie walczyc, juz po naszym rozwodzie

          Czyli rozbijesz własnym dzieciom dom, bo nie możesz sobie poradzić z własnym przerośniętym ego? I zwalisz to na starszego brata dzieci?
          Wiesz co, jesteś potwornie niedojrzała. Szkoda tego chłopca i Twoich dzieci, przerąbane z takimi rodzicami.
          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 09:24
            Nie z powodu mojego ego. Ale naprawianie tak zmanipulowanego przez matkę dziecka nie obeszloby sie bez ofiar i problemow, a ja nie chcialabym niszczyc dziecinstwa moich dzieci.
            Nie mówiąc juz o tym że tak sytuacja poskutkowalaby konfliktem pomiedzy mną i mężem, a to też w oczywisty sposob nie byloby dobre dla dzieci
            • morekac Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 13:22
              >Nie mówiąc juz o tym że tak sytuacja poskutkowalaby konfliktem pomiedzy mną i mężem,

              Czyli zależy wam obojgu na białych rękawiczkach przy wykorektorowaniu smarkacza z życia tatusia. Tylko na tym.
              • yamilca197 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 13:27
                morekac napisała:

                > >Nie mówiąc juz o tym że tak sytuacja poskutkowalaby konfliktem pomiedzy mn
                > ą i mężem,
                >
                > Czyli zależy wam obojgu na białych rękawiczkach przy wykorektorowaniu smarkacza
                > z życia tatusia. Tylko na tym.
                >

                A ona tego faceta nazywa dobrym ojcem.
    • gat45 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 06:45
      Emmo, nie daj się zadziobać :)
      Wiadomo, jak POWINNO być (wszystkie dzieci traktuje się jednakowo, na gwałt cierpliwością się odpowiada), ale równie powszechnie wiadomo, że życie rzadko odpowiada modelowym schematom. Być może początkowo coś z mężem zlekceważyliście, coś trzeba było bardziej rygorystycznie ustawić w stosunkach z pasierbem i jego matką, ale teraz jest jak jest. Dzieciak jest rozhisteryzowany. Sam z siebie czy z poduszczenia mamusi, w tej chwili to nieważne. Pewnie miał takie skłonności, a podbudowane przez matkę rozwinęły się i rozkwitło tysiąc trujących kwiatów. I to jest fakt : jego zachowanie truje w tej chwili wszystkich, z nim samym na czele. A rozpowszechnianie się trucizny należy priorytetowo ukrócić, bo nikt z tego nie wyjdzie bez szwanku. Twój mąż z opisu wygląda na fajnego, łagodnego faceta. Może w stosunku do jego eks małżonki przydałaby się osobowość trochę ostrzejsza, ale ostrych facetów ematki potępiają jeszcze gwałtowniej.
      Powinniście raz jeszcze spróbować. To znaczy Twój mąż powinien wytłumaczyć pierworodnemu, co osiąga takim zachowaniem i do czego to może doprowadzić. A przede wszystkim położyć akcent na fakt, że nie jest jedynakiem. Umówić się na reguły zachowania w waszym domu. Uświadomić mu, że to, co robi, prowadzi do skutku odwrotnego niż zamierzony. Że kochanie kogoś nie oznacza tolerowania wszystkich wyskoków obiektu miłości. Jedenastolatek powinien to zrozumieć.
      Każdy zdrowy na umyśle człowiek ma tendencję do ustępowania przed histerią. Z wygody. Ale tutaj mamy do czynienia z działaniami zbyt destrukcyjnymi. To, co robi matka tego chłopca, to znęcanie się nad dzieckiem i powinno podlegać pod jakiś prawny paragraf. Jeżeli teraz wam się nie uda zrobić resetu i sprawić, że chłopak trochę zejdzie na ziemię, to czarno widzę jego przyszłość. Niech ojciec przy każdym wybuchu histerii przytula syna powtarzając "kocham cię, ale nie jesteś moim jedynym dzieckiem i musisz to wreszcie zrozumieć" i trzyma tak do uspokojenia. Chłopak musi zrozumieć, że trzeba dać się kochać, no musi. Szkoda, że niektóre dzieci muszą przez to przechodzić, ale cóż, tak w życiu bywa, że nie wszystkim identycznie się układa.
      Nie może tak być, żeby jedna osoba miała prawo jednocześnie krzywdzić swoje dziecko i robić z niego broń masowego rażenia, rozwalając życie dalszym czterem osobom. Z takiej sytuacji nie ma dobrego wyjścia, są tylko przymusowe, a więc dla kogoś bolesne.
      A tak na boku : gdyby jakiś eks mąż wykręcał porzuconej przez siebie kobiecie połowę tych numerów, jakie matka pasierba wykręca Twojemu mężowi, to forum by babę zadziobało za uległość i nieogarnięcie. No, część forum, ta zasadnicza :)
      Trzymam kciuki za powodzenie całej waszej rodziny, w tym 11-latka.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 07:29
      Sytuacja jest w tej chwili bardzo trudna. Każde z Was zajęło, świadomie i nieświadomie, swoje strategiczne pozycje i to powoduje eskalacje. Zatem Pani jest złą macochą, ale też czuje Pani krzywdę swoją i swoich dzieci. Mąż jest złym ojcem zarówno dla syna, jak i dla bliźniaków. Za każdym razem z innego powodu, choć stara się oczywiście na różne sposoby. Była żona to "wielki strateg", zarządzająca Waszą rodziną omnipotentna i bezkarna. Syn męża dla jednych pokrzywdzony, dla innych nieokiełznany, korzysta z obu ról, ale popada też w rolę swoistego kozła ofiarnego.
      W związku z tym każdy ruch, każde przegrupowanie budzi raz złość, raz poczucie winy. I to jest podstawowe kontinuum.
      Niezależnie od tego sporo tu też i bierno - agresywnych zachowań.
      Myślę, że odpowiedź na tytułowe pytanie może brzmieć pozytywnie. Jest możliwy taki związek, także Pani związek. W tym wypadku trzeba wyjść z ról i narracji na temat innych w tej grze. Może jednak warto skorzystać z terapii rodzinnej. Jak nie całej to przynajmniej Pani części. Czyli Pani, mąż, pasierb. Zrobić to mimo protestów byłej żony. Pani rodzina to jednak odrębna jednostka i warto zadbać o jej potrzeby i ją chronić. Im dłużej będzie Pani bezradna i im dłużej będzie Pani uważała, ze to eksżona wpływa na Pani rodzinę, będzie Pani mogła tylko widzieć jedno rozwiązanie: odejść od męża. Oczywiście w poczuciu krzywdy, ale z poczuciem, że nie jest Pani bezradna.
      Co do syna męża trzeba stawiać mu granice. To często jest wyraz miłości, bo ich brak może go w przyszłości bardzo skrzywdzić. Konsekwencja ale i zrozumienie , że może mu się to na początku nie podobać są tu bardzo ważne Agnieszka Iwaszkiewicz
      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 09:42
        Dziękuję Pani Agnieszko,
        cos podobnego już wczoraj postanowiliśmy; mąz był akurat z synem, przedwczoraj u terapeuty i potem to omówiliśmy.
        Na następne spotkanie idziemy oboje, czy i kiedy właczymy w to pasierba, to się dopiero okaże, ale zmieniamy tryb spotkań weekendowych mężą z synem, tzn. nie odbywają się one u nas w domu. Mąż wieczorem odwozi chłopca do mamy. Będą mieli dwa dni dla siebie, bez tv i kanapy. Albo poprzez porozumienie z eks albo sądownie ustalamy spotkania meża z synem tylko w soboty (lub niedziele) ale raz w tygodniu plus jedno popołudnie w tygodniu oraz kwestie terapii dla chłopca.
        Dopóki jego postawa względem mnie i naszych dzieci nie ulegnie zmianie, nie mamy kontaktu.
        Poprzedni terapeuta ustawiał nas troche pod chlopca, żeby mu wynagrodzic, żeby czuł sie ważny i kochany, nic dobrego to nie przyniosło, tylko eskalację żadań i histerii. Obecny proponuje raczej sposób wyciagnietej ręki; męża do syna, ale chłopiec TEŻ musi chcieć ją ująć, chcieć porozumienia. Do tego czasu nic na siłe
        • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 10:25
          emmagreen napisał(a):

          > Obecny proponuje raczej sposób wyciagnietej ręki; męża do syna, ale
          > chłopiec TEŻ musi chcieć ją ująć, chcieć porozumienia. Do tego czasu nic na si
          > łe

          Brzmi rozsądnie. Powodzenia :)
        • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 11:16
          Cieszę się, że podjęliście takie kroki. Powiem szczerze, że po przeczytaniu Twoich wypowiedzi, żal było mi tego chłopaka i też raczej drażnił mnie fakt, że chcesz, żeby mąż się odciął od syna. Teraz faktycznie brzmi to sensownie, tylko musisz wiedzieć, że ten czas - każda sobota plus jedno popołudnie w tygodniu dla syna, jest tylko dla niego. Nie powinnaś tego burzyć, bo któryś z maluchów chory czy coś w tym stylu. Bo wydaje mi się, sądząc po Twoich postach oczywiście, że w sytuacji awaryjnej możesz forsować żeby mąż zajmował się maluchami odwołując spotkanie z synem. Dzieci dla męża powinny być równe. 11-latek to nadal jest dziecko. Młodszy z racji "młodszości", nie powinien mieć więcej praw, uwagi ani miłości. Piszę jako rodzic 11 i 6-latka. Od razu odpowiem na pytanie - nie mój, syn nie ma takich odpałów. Ale też nie ma przyrodniego rodzeństwa, macochy, ani żadnych eks ;) Wiem, że jest to dla Ciebie trudne, ale z mężem musisz się dzielić niestety. Dopóki syn będzie tak negatywnie reagował, faktycznie lepiej jak przez jakiś czas nie będzie bywał u Was. Ale po jakimś czasie, jak się uspokoi trochę, wyciszy, trzeba by spróbować. Dobrze by było, żebyś nie żywiła do niego żalu, żeby mógł zacząć z czystą kartą. Jeszcze odnośnie bramki - wiem, że to trudne, ale kiedy syn jest u Was trzeba jednak bardziej pilnować bramki i bezpieczeństwa. I to nie z powodu Jego złośliwości, 11 latek naprawdę może zapomnieć zamknąć bramki, zwłaszcza, że nie ma jej na codzień w domu. Zwłaszcza, że chyba nie jest zbyt odpowiedzialnym 11-latkiem ;) I tutaj nie należy się złościć w stylu - a dlaczego przez niego mam mieć więcej kłopotów, roboty, sprawdzać bramkę. To syn męża, jeśli Ty nie chcesz tego robić to powinien to robić mąż. Zresztą jeśli syn siedzi tylko przed TV wraz z mężem, to nie powinien być problem ;)
          • edw-ina Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 11:35
            Nie powinnaś tego burzyć, bo któryś z maluchów chory czy coś w tym stylu
            - kompletnie się z tym nie zgadzam!!!!!!!!!!!!!!! Dostosowujemy zachowanie do sytuacji, bo robienie czegoś po trupach wywołuje tylko nieporozumienia. Równie dobrze ojciec mógłby nie wnikać w to, czy jego 11-latek jest zdrowy czy chory i skoro w dany dzień np. chodzą razem na basen to idą i już, co tam gorączka! Tak się tego nie robi. Jednym z zadań ojca jest pokazanie kim jest odpowiedzialny człowiek. A odpowiedzialny człowiek w sytuacji kiedy np. dwoje jego małoletnich dzieci jest chorych uczy starsze dziecko, że musi się zająć młodszymi. Analogicznie uczy młodsze, że kiedy starszy potrzebuje go ekstra, to widzi i reaguje na tę potrzebę. To jest bardzo ważna lekcja i dopiero ona pokazuje, że wszyscy są traktowani równo. I to działa, wierz mi, widzę to we własnym domu. Trzeba doprowadzić do sytuacji, kiedy wszyscy zainteresowani czują się ważni, a nie: dzisiaj jesteś ty ważny, ale skoro muszę poświęcić ci czas wyłącznie, to jutro poświęcam go wyłącznie temu i temu.
            • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 11:59
              Edwino, podpisuje sie !
              I drobna uwaga na marginesie - wielokrotnie wspomniano o niegrzecznych odzywkach chlopca, agresji slownej pod adresem Emmygreen i jej dzieci.uwazam, ze to nalezy konsekwentnie ukracac, i nie na zasadzie "masz byc grzeczny dla mojej zony", tylko wlasnie w ramach ogolnego treningu spolecznego. ze takie odzywki sa nieakceptowalne wobec kazdego.
              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 12:34
                Dokładnie.
                Mąż wielokrotnie upominał syna odnośnie tej kwestii. Bezskutecznie, trudno wychować w tej kwestii dziecko, jeśli drugi rodzic chwali i zachęca do takich zachowań.
                Mysle ze brak udziału we wspólnych imprezach rodzinnych skuteczniej nauczy chłopca prawidłowych zachowań
            • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 12:37
              Oczywiście że tak, na tej samej zasadzie mąz mógłby nie spotykać się z synem gdy ten ma np. zakończenie roku szkolnego, urodziny czy inny ważny dzień. Bo to nie jest "ich" dzień.
              Na szczęscie, odpukać, bliźnięta to okazy zdrowia jak na razie :-)
              • edw-ina Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 13:09
                Ale pójdą do przedszkola szybciej, niż się spodziewasz, a wtedy to się niestety zmieni. W ogóle sytuacja domowa jest zawsze dynamiczna i sztywne reguły do niej po prostu nie przystają. Oczywiście nie mówię tu o regułach związanych z zachowaniem. Po prostu dopasowujemy się do sytuacji i uczymy innych, że muszą się dopasować.
                Gdzieś wcześniej, nie chce mi się szukać tego postu, padła kwestia spadku, że chłopak wykrzyczał wam, że go okradacie z jego spadku. Mieliśmy kiedyś podobną, choć nie tak drastyczną sytuację. Padło: teraz mniej dostanę (było to po narodzinach siostry). M załatwił to stwierdzeniem, że musisz przywyknąć do myśli, że możesz niczego nie dostać, że każde z was może niczego nie dostać, by my jeszcze nie podjęliśmy decyzji, czy coś komuś przekażemy, a jeśli tak, to co to będzie. Powiedział, że obowiązkiem rodzica jest zapewnienie dziecku bytu i wykształcenia i na to nigdy nie żałował pieniędzy. Ale z resztą zrobi to, co sam uzna za stosowne i jeśli będzie chciał swoje pieniądze zapisać schronisku dla psów, to to zrobi. Zadziałało bardzo dobrze, a nawet wzbudziło szacunek chłopaków.
                • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 13:24
                  On o tym okradaniu ze spadku i okradaniu z pieniędzy taty mówi cały czas :-).
                  Ale to dobry pomysł aby w ten sposob to sprzedać chłopcu, tym bardziej ze mąż też inwestuje w jego wykształcenie - chodzi do świetnej szkoły, społeczej, ale najwyzej ocenianej w swojej okolicy, uczy sie języków. Wpłaca, wspolnie z eks (wyrok sądu) pieniądze na fundusz posagowy małego, spłacił resztę kredytu za mieszkanie (4p) w którym mieszka on z matka, zapisując swoją część na syna.
                  Ale to o schronisku dla psów to świetny pomysł :-).
                  On już nawet kiedyś oznajmił, że dom w kórym mieszkamy przejmie on, z racji starszeństwa, nawet nie chciało mi się go wtedy oświecić, że dom jest wyłącznie moj, a mamy rodzielność majątkową i testamenty.
                  • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 13:41
                    emmagreen napisał(a):

                    > On o tym okradaniu ze spadku i okradaniu z pieniędzy taty mówi cały czas :-).

                    > On już nawet kiedyś oznajmił, że dom w kórym mieszkamy przejmie on, z racji sta
                    > rszeństwa, nawet nie chciało mi się go wtedy oświecić, że dom jest wyłącznie mo
                    > j, a mamy rodzielność majątkową i testamenty.

                    O wlasnosci i testamentach nie mowcie, ale w kwestii starszenstwa warto go oswiecic (abstrahujac od schroniska, b. dobry pomysl!), ze to tak nie dziala. Pierworodztwo przywilejow nie daje i dobrze, by o tym wiedzial. Niekoniecznie wy go uswiadomcie, moze to zrobic babcia, terapeuta, ktokolwiek.
                    Zwracam na to uwage, bo jesli on rosnie w przekonaniu - pewnie podsycanym przez matke - ze "wszystko moje i ja "te dzieci" bede mial we wladzy i pod kontrola, bo bylem pierwszy", to bardzo kiepsko rokuje i konsekwencje psychiczne moga byc trudne do zniesienia. Dla niego przede wszystkim.
                    • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 14:00
                      W kwestii własności domu to pewnie kiedyś też zostanie uświadomiony; zreszta to żadna tajemnica ani jego krzywda, segment kupilismy w stanie deweloperskim w 60% z moich pieniędzy, w pelni tez został za nie urządzony, 40% stanu dewolperskiego to wspólny kredyt.
                      On raczje żyje w świadomości że "te dzieci" i mnie z domu wyrzuci :-). To jest clou problemu tego chłopca i powód braku przyjaciół, on uważa ze jest najważniejszy, najwspanialszy i wszyscy powinni postepować jak on sobie życzy, ktos o kim moja babcia mowila; "Bog go stworzył królem, ale zapomniał dac królestwa".
                      Podobnym typem jest eks, ale ona popularność i "dwór" zyskiwała urodą, a pasirb nie wyróżnia sie niczym szczególnym, co mogloby mu dac popularność. Może zreszta stad to parcie na superdrogie ubrania i gadzety
                      • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 14:11
                        Kiepska sprawa. O tym krolu bez krolestwa mysle.
                        Wiem, ze to nie twoj problem, ale jak on funkcjonuje w szkole na przyklad ? Tez ma takie oczekiwania, ze wszyscy powinni jak on ? Jak sobie radzi, kiedy nie chca, ani koledzy, ani nauczyciele ? Twoj maz cos wie ? Bo przy takim nastawieniu terapia rodzinna nie wystarczy, on juz ma i bedzie mial coraz wieksze problemy z zyciem wszedzie i z kazdym. A jesli jedynym punktem oparcia dla niego jest to, co od ojca i po ojcu, jesli na tym buduje swoje ego.... czarno widze.
                        • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 14:22
                          Jest wyalienowany, oczywiscie zdaniem eks absolutnie wszystkie jego problemy sa przez to ze jest dzieckiem z rozbitej rodziny, a podly tatus ma nowa zone i dzieci. Na zebrania chodzi głownie eks, powody logistyczne, więc tak do końca mąż też nie wie jak to wygląda, podobnie urodziny i inne kwestie kontaktów z rówiesnikami.
                          Mąż starał sie mu pomóc; wymyslal mnostwo zajęc ktore moglyby go zainteresowac. Bez skutku.

                          To moze to byc tez kolejny powod do nienawisci do moich dzieci; one są sliczne (efekt jaki daja ogromne niebieskie oczy i ciemne loki :-)), urocze, roześmiane, a to że jest ich dwoje jeszcze pogłebia efekt wow. Rodzina, znajomi je uwielbiaja, jak jest u nas wiecej osob to zawsze one sa w centrum uwagi
                          • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 14:59
                            To, ze mlodsze dzieci sa w centrum uwagi to raczej normalne. To, ze dla starszego to jest dolujace, tez.
                            Czy rodzina i znajomi bywaja u was jednoczesnie z pasierbem ?Jak oni odnosza sie do niego, jak reaguja na jego zachowania ?

                            Jesli maz zamierza serio zajac sie terapia syna, kontakt ze szkola bedzie konieczny. Moze indywidualny z nauczycielem, nie na zebraniu, ale tego sie nie przeskoczy.

                            Wiesz, to nie na dzis, ale lada chwila pojawi sie problem swiat na przyklad, Wigilia, Wielkanoc u was, czy u dziadkow, czy tata ma przyjsc i siedziec zlewajac zone, dzieci i swoich rodzicow ? Dzien dziecka, dzien babci i dziadka ? Bedziecie sie spotykac na gruncie teoretycznie neutralnym, u dziadkow, ale to bedzie siedzenie na odbezpieczonym granacie, jesli zawczasu tego nie przepracujecie.
                            • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 15:04
                              Aha, bo mi ucieklo. To, ze zdaniem eks wszystkiemu winne ponowne malzenstwo ojca, to male miki, nie musisz sie przejmowac. Gorzej, ze chlopak tez tak chyba mysli albo zacznie myslec. TO bedzie powodem kazdej zlej oceny, ze koledzy go nie lubia/nie ma kolegow, ze jest nieatrakcyjny fizycznie, niedlugo (czas szybko leci) pojawia sie problemy z dziewczynami i temu tez bedzie winien tata...
                              Chlopak z takim mysleniem juz jest w czarnej doopie, bo nie ma motywacji, by cokolwiek zrobic ze soba. Niech mu tatus zrobi, zalatwi, zdobedzie...a jesli to myslenie mu zostanie, bedzie tylko gorzej.
                              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 15:17
                                Alez oczywiscie, ze on JUZ tak mysli.
                                Terapeuta mówił mężowi, że sa dorośli ludzi którzy jednego z rodzicow obwiniajac go za rozwod obwiniaja tez o wszystko; o niepowodzenia w pracy, w związkach, co ciekawe częściej jest tak w przypadkach gdy ojciec dbał, staral sie, dał się wcisnąć w ramy "ojca pokutującego" niz w przypadkach gdy ojciec olal dziecko.
                                Stąd rady, nie dac sie wrobic w poczucie winy, nie pokutowac, uskuteczniac twarda milosc, a w razie ostatecznosci odciac sie i skupic na nowej rodzinie zanim i ona sie rozpadnie
                            • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 15:10
                              Tu jest jeszcze problem w tym ze bliźnieta robią wrażenie, jak ktos z rodziny jest u nas, to on usiłuje grac ofiare; w stylu "emma czy moge sobie wziąć soczek z lodówki".
                              Pewnie nie przeskoczy, moze kontakt psychologa z pedagogiem szkolnym.
                              Wiem o tym, poprzednia Wielkanoc nam przeszla z uwagi na maleńkie dzieci, w Świeta mały mial byc z nami, potem eks stwierdzila ze z nia, wyjechalismy do moich rodzicow, a w wigilijne popoludnie telefon od eks, przeyjedz i zabierz dziecko na Święta :-), potem wyrzuty, histerie, zarzuty porzucenia itd.

                              Ustalilismy ze to będzie część zmian, on sie z nim nie będzie spotykał w mojej obecność, czyli Wielkonoc, Wigilia z dziadkami odpadaja, gdy ja tez tam będę. W dzien babci i dziadka mąż może pojechać do rodzicow tylko z nim.
                              To część konsekwencji, które on MUSI ponieść w związku ze swoim zachowaniem; nie umie się do nas właściwie odnosic, wiec nie będzie sie z nami spotykał nawet jesli to mialoby oznaczac, że go nie będzie na uroczystościach rodzinnych
                              • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 15:18
                                Nie, nie, mnie chodzilo o sytuacje, gdy np wy z waszymi maluchami idziecie zlozyc babci zyczenia i poswietowac, a mlody idzie do tez swojej, tej samej, babci. W sumie mozna urzadzac na dwa razy albo zaprosic babcie z okazji jej swieta do siebie.
                                • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 15:24
                                  Będziemy to obchodzic osobno, np. mąż z synem w "jego" dni, a my z reszta rodziny rodzice męża maja 11 wnulów :-)
                                  • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 15:50
                                    Tez dobrze.
                                    11 wnukow, czyli dzieci tez jest wiecej niz twoj maz ? A jak wygladaja stosunki pasierba (i eks) z reszta rodziny ? Czy ciocie i wujkowie widuja sie z mlodym czy niechetnie ? Eks nalega na te kontakty czy przeciwnie, nie chce ich ? ( wkoncu to rodzina jej syna). Czy mlody styka sie z pozostalymi rodzinnymi dziecmi, swoim ciotecznym rodzenstwem - jesli tak, to jak to wyglada ?
                                    • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 16:12
                                      Mąż ma 3 braci, a teściowie 10 wnuków i jedna wnuczke - moja corke, wiec mała siłą rzeczy jest ulubienicą wszystkich.
                                      Eks kiedys zależalo na kontaktach z rodzina męża, ale to było dopoki miala nadzieje na przekonanie ich, głownie bylych tesciow, ze to ona jest ofiara, a ja przyczyna rozbicia rodziny. Co jest ciekawe z psychologicznego punktu widzenia, bo tesciowa ratowala tamto malzenstwo dlugo po tym jak maz odpuscil (dla wnuka), a eks jasno stwierdzila, ze chce rozwodu bo kocha innego :-).
                                      Rodzina męża jest specyficzna, bardzo aktywna fizycznie, wycieczki, narty, wędrówki, żagle - najczęsciej wspolne, a do tego wszyscy sa fajni i bardzo ze soba zzyci, niemal wszyscy z harcerskimi epizodami. Maly ginie w takim otoczeniu, choc to nie tak, że kuzyni go ignoruja, probuja wciagnac go do zabawy, ale na ogolnie przyjetych zasadach, a nie na jego wlasnych, wiec dobrze nie jest. Oni nie dadza soba rzadzic, dyrygowac. Najczesciej bywa tak, ze wszyscy sie bawia, a on siedzi ze skwaszona mine i nosem w telefonie.
                                      Maz tez dlatego ubolewa nad tym jaki jest syn, ma swietny kontakt z bratankami, a z synem duzo gorszy. Ja zreszta tez tych chlopcow uwielbiam, czesto u nas bywaja, w roznych konfiguracjach i zawsze jest swietnie. Pamietam jak bylam juz w zaawansowanej ciazy mielismy w salonowym biwaku 6 chlopcow w wieku 6-16 lat (bez pasierba) wybieralismy imie dla blixniakow, rozmawialismy o horrorach, szkole, ich marzeniach, niemal cala noc. Ale oni sa otwarci, dobrze wychowani, pomocni
                                      • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 16:23
                                        Ano. Czyli mlody JUZ jest wyizolowany, na marginesie. 11-latek. Czy jego matka wie i przejmuje sie, jak wygladaja relacje syna z rowiesnikami ? Bo mnie patrzy na to, ze ona zafiksowala sie wylacznie na swoim bylym, a syn sluzy jako narzedzie. Stosunki syna z kimkolwiek poza ojcem ona ma gleboko.
                                        Terapeuta powinien o tym wiedziec, zreszta pewnie sam sie dopyta. Gdybyscie zdecydowali sie na droga sadowa, ten aspekt - braki, nieumiejetnosc nawiazywania kontaktow, wspoldzialania, (samo)izolacja - powinien byc imho przedstawiony.
                                      • jak-kania-dzdzu Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 11.03.17, 09:15
                                        Tatusp ubolewa :/ a kto to dziecko wychowywał przed rozwodem? Bo widzę, że wszytsko co złe, to przez eks. Nadwaga, brak zainteresowań i hobby, brak kolegów, roszczeniowe podejście do świata itd. Dziwne, że tatuś siebie za to nie obwinia i nie ma to siebie pretensji za porażkę wychowawczą. Ciekawe jak się dzieckiem zajmował przed rozwodem.
                                        • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 09:48
                                          Rozwód był jak maly mial 5 lat. Potem jak najbardziej maż aktywnie działal aby syn mial chocby zainteresowania, hobby
                                        • undoo Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 16:07
                                          Szkoda, ze tatusia nie naszla refleksja, ze moze warto bylo walczyc o pierwsza rodzine i wtedy jego syn nie mialby tylu problemow.
                                          Rozwod jest trauma dla dziecka. Na krzywdzie tego chlopca korzystaja teraz Emma i jej dzieciaki, ale jeszcze malo, bo trzeba pasierba wyciac z rodziny.
                                          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 16:15
                                            Szkoda wobec tego ze eks znalazla sobie nowa milosc i zażądala rozwodu. Co miał zrobić mąż? Nie wyprowadzić sie, pobić rywala, nie dawać jej rozwodu?
                                            Tak, to jest trauma, ale niezawiona przez męża i przeze mnie.
                                            A powiedz mi W JAKI sposob ja korzystam na krzywdzie pasierba? A dzieci są NASZE.
                                            Mowisz jak "nasza" eks :-)
                                            • undoo Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 16:35
                                              Dorosnij i zacznij widziec dalej niz skraj pieluchy wlasnych dzieci.
                                              Pasierb to tez jest dziecko, syn Twojego meza, brat Twoich dzieci.

                                              Mnie Twoje wymowki nie interesuja, nie siedze w srodku tego bagna jak niedojrzala nastolatka, ktora probuje sie pozbyc pasierba. W sumie, to powinien on zaczac uwazac na jedzenie w Twoim domu, bo jeszcze mu zatrute jabluszko podrzucisz. Wcale sie nie dziwie, ze "Wasza ex" jest taka ostrozna.
        • jeste_m_sobie Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 11:17
          Wielki szacun dla Was, że nadal próbujecie, w różnych konfiguracjach. Trzymam kciuki! Myślę, że w przyszłości Wasza zdrowa i stabilna rodzina może być dla chłopca ważna i odegrać dużą pozytywną rolę w jego życiu. Pisząc w przyszłości, mam na myśli czas nawet za 10 czy 20 lat.
        • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 13:24
          emmagreen napisał(a):

          > Dziękuję Pani Agnieszko,
          > cos podobnego już wczoraj postanowiliśmy; mąz był akurat z synem, przedwczoraj
          > u terapeuty i potem to omówiliśmy.

          Pewnie wyjdzie, że się czepiam, ale co mi tam. Wczoraj, ósmego marca pisałaś, że żadne terapie, mediacje i sąd nie wchodzą w grę. W grę wchodzi wyłącznie zerwanie kontaktu, a twój mąż "dojrzewa do podjęcia tej decyzji". Że eks się nigdy na terapię syna nie zgodzi, zaklinałaś się, że nie będziecie tańczyć, jak wam eks zagra. Powtarzałaś to do upadłego. Dziś, po tym jak pani Agnieszka napisała ci, że potrzebna jest wam terapia rodzinna, ty piszesz, że ależ mąż na terapii z synem już był, siódmego marca, czyli dwa dni temu, że odbyłaś z mężem na ten temat zasadniczą rozmowę i wprowadzacie zmiany w widzeniach itd. itp. Nie obraź się, ale zaczynam mieć wrażenie, że zmyślasz, żeby pokazać się w lepszym świetle. Jeśli twój mąż i pasierb FAKTYCZNIE byli na terapii dwa dni temu, mogłaś o tym napisać, zamiast głupio iść w zaparte.
          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 09.03.17, 13:40
            Mąż wczoraj spotkał się z synem- jak co środę, przedwczoraj był u terapeuty - ale sam, pisałam że chodzi i że ten własnie terapeuta, w przeciwieństwie do poprzedniego, uznał że należy przestać grac pod 11 lata i walczyc głównie o dobro naszej rodziny.
            Nie wiemy czy eks się zgodzi czy nie na terapię syna, ale ponieważ uznaliśmy że chłopiec nie powinien bywać u nas w domu, to i tak JAKOŚ trzeba te kwestie poustalać, a z taką eks to najlepiej sądownie, wiec przy okazji mozna tez ustalic sadownie aby mały miał psychologa.
            Ja osiągnę swoje, nie będę miała kontaktu z dzieckiem które mnie nienawidzi, zobaczymy jak to wyjdzie dalej, jak zachowa eks, czy będzie nas nachodzić, wydzwaniać.
            Nie obrażam się, nie czuję potrzeby pokazywania się w lepszym świetle, wbrew opiniom niektórych forumek, nie jestem zła i podła macocha, ale po prostu, czytając niekóre wpisy - ale te pochądzace od forumek ktore dziwily sie jak mozemy funkcjonować w domu podczas takich a nie innych wizyt pasierba. Chować głowę w piasek podczas gdy eks robi nam cyrki.
            Skorzystamy z kilku rad m.in. policja w razie dalszego stalkingu, nagrywanie jej zachowania przed naszą posesja, wyznaczenie godzin do rozmow telefonicznych, a poza tym wyłaczanie telefonu plus inny numer którego eks nie zna.
            W razie czego sąd i zakaz zbliżania sie do nas.

            To prawda, mąż dojrzewa do tej decyzji zeby to naszą rodzine i nasz spokoj ratowac za wszelka cene, ale mozliwe że sposoby które napisalam, rady terapeuty, takze dla mnie i psycholog dla malego pozwola nam jak inaczej wybrnąć z tego impasu
          • amb25 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 10.03.17, 07:47
            Tez odnioslam wrazenie, ze cos kreci....
    • yamilca197 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 12.03.17, 13:40
      Przeczytalam wiekszosc twoich wpisow i uwazam autorko watku ze w waszej sytuacji (sa juz dzieci i miedzy wami jest jeszcze ok) nie ma innego wyjscia jak ograniczenie kontaktow z synem do absolutnego minimum i na zupelnie innych zasadach niz dotychczas. Wiem, jak to brzmi ale inaczej sie nie da. Kolejne terapie nic nie daly, z ex wspolpraca jest nie mozliwa i calosc wplywa destrukcyjnie na wasze relacje - was wszystkich. Maz powinien wylaczac telefon (miec drugi, z numerem,ktorego syn i Ex nie znaja) i okreslic czas na rozmowa z synem przez skype np 1 godzina dziennie od do. Jasne okreslenie zasad ktorych chlopak musi przestrzegac gdy przebywac u was i wyciaganie konsekwencji za ich lamanie, korygowanie jego zachowania. Gdy on ma spedzac czas u ojca wspolne wyjscia, wyjazdy, itp, jesli wyrazi niechec do uczestniczenia zaproponowac powrot do domu. Wyjacy 11-latek to dosc osobliwy obraz, w takim wypadkach reakcja meza powinna byc konkretna czyli kiedy dzieciak zostaje do konca jego czasu, ale nastepnego dnia ojciec informuje go ze nastepna wizyta odwolana z powodu tego zachowania. Tak za kazdym razem a z do skutku. Ex ignorowac, krótko,zwiezle i tylko gdy to konieczne kontaktowac sie. Wymagac od chlopaka bezwzglednie odpowiedniego zachowania, w stosunku do ciebie i waszych dzieci przede wszystkim. Jesli sie nie stosuje ograniczyc kontakty. To ze on jest w trudnym polozeniu jest faktem,jednak pobłażanie, ustepowanie i dostosowywanie sie nie jest metoda i zaszkodzi a nie pomoze.
      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 10:19
        Dzieki za te slowa:-)
        Jestesmy juz po weekendzie, w ktorym mielismy zaczac wdrazac nasze ustalenia.
        Maz napisal w ub. tygodniu do eks, ze nie zabierze syna do nas ze wzgledu na jego zachowanie, miala z nim ustalic czy chlopak wraca na noc do niej czy bedzie nocowal u rodzicow meza.
        Rano w sobote mąż pojechal po syna, nikt nie otworzyl drzwi, nagral sie i napisal sms, ze jest pod domem, czeka jeszcze godzine na syna, a potem wraca do domu. Poczekal, bezskutecznie, wrocil do domu. Niedlugo potem lawina telefonow i sms; jest podlym, wrodnym ojcem, porzuca i zaniedbuje dziecko itd., woli obca dz... i jej dzieci od wlasnego syna i ma natychmaist przyjechac do dziecka. Odpisal (z netu, telefon wyłączyl) ze był o ustalonej porze, czekal, ma sms, nie zostal wpuszczony, bedzie w niedziele. Eks przyjechala, udawalismy ze nas nie ma, sasiadka wezwala policje, bo trąbiła kilka minut pod domem. W miedzyczasie tesciowe do mnie zadzwonili, ich tez wciagnela w swoja wojenke, maz wyjasnil w czym rzecz.
        Potem pojechal w niedziele rano po syna, wydarzenia sie dokladnie powtorzyly, tylko tym razem wyjechalismy do moich rodzicow na caly dzien.
        W telefonie meza bylo przez weekend 484 niodebrane połaczenia i ponad 300 sms...
        Dzis mąż sptyka sie z prawnikiem.
        Ja sie boje, ze eks jak zauwazy ze zagranie, "jak nie bedziesz robil tego co ja chce to nie dam ci sie z synem spotkac" nie zadziala to bedzie probowala czegos innego, moze czestego podrzucania nam syna aby psul nam atmosfere w domu i probowal zniszczyc nasza rodzine
        • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 10:50
          Przesądziłaś nie da się fizycznie wybrać w weekend 484 połączenia, przyjeżdżać, trąbić i wysłać 300 sms. Fizycznie czasu nie ma. Matematyka się kłania.
          Chciałas podkręcić atmosferę w wątku, czy zwiekszyć współczucie forumek.
          Niestety, po tym nabrałam podejrzenia, że jesteś TROLLem.
          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 10:59
            Jak to sie nie da??? Ile trwa nieodebrane połączenie? 2-10 sekund? Minuta ma 60s, czyli mozna spokojnie dzwonic 5-10 razy na minute. A weekend to 2 dni, czuli nawet nocy nie wliczajac 24 godziny :-).
            Oblicz sobie prosze:-) i weź pod uwagę, że oni nas bombardowali na dwa telefony eks i malego.
            A na zwiekszenie wspolczucia nie licze; te dziewczyny które mnie rozumienja i tak wspolczuja, a podobne Tobie niezaleznie od wszystkiego będą uważać, że wyszłam za dzieciatego, wiec ja mam niesć swoj krzyz, a jego dzieci ma być najważniejsze
            • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 11:26
              No właśnie, jak sie zmyśla i podkoloryzowuje, to takie bzdury wychodzą. Obliczenia - proszę bardzo. Bombardowanie na 2 telefony? Ale ręka jedna :) a oto obliczenia
              300 sms
              484 połączenia
              1 sms = 5 sek na wybrania do kogo (jak wpisany do listy odbiorców) + wpisanie tekstu 20 sek (krótki) + wysyłka 5 sek + zmian, aby wpisac drugi = 5 sek = 35 sek x 300 = 10 500 sek
              1 rozmowa = 5 sek wybieranie + 30 sek czekania, aż ktoś dobierze + powrót systemu do stanu do ponownego wybrania numeru + 5 sek = 40 sek x 484 = 19 360
              RAZEM 39 860 sek = 664 minuty - bez przerw na picie, sikanie, czy choćby podrapanie się po tyłku. Nie zapomnij, ze po ok. godzinie ciągłego esemesowania kciuki wysiadają i tempo spada lub trzeba odpocząć. Do tego czasu dodaj czas na rzekomą jazdę eksi do Ciebie, trąbienie i rozmowę z Policją.
              Chciałaś podkoloryzować - nie wyszło. Reszta pewnie tez taka podkoloryzowana.
              Idź lepiej i zajmij się swoimi dziećmi, a nie tylko na forum siedzisz.
              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 11:43
                >>>Bombardowanie na 2 telefony? Ale ręka jedna :) a oto obliczenia<<<

                Ale osoby dwie - 11 latek jak najbardziej potrafi obslugiwac telefon i posiada wlasny aparat. A polaczenia i sms byly zarowno od eks jak i pasierba.

                664 minuty to nieco ponad 11 godzin, a mowimy o skali dwoch dni, a poza tym nie wiem jak u Ciebie, ale ja nigdy nie czekalam 30 sekund na połączenie jak odbiorca mial wyłączony telefon, czasem dzwonie do męża jak jest na spotkaniu, poczta włącza sie po jakiś 5-10 sekundach.
                A nie przyszlo Ci do głowy, że sms sa wysylane non stop te same, w koncu na ile sposobow mozna komus powiedziec, ze jest ch.., sk... i ze porzuca wlasne dziecko?
                W stanie ostrego zakochania wymienialismy z mezem (wtedy jeszcze chlopakiem) po sto pare sms dziennie i jakos kciuki byly ok.
                Moimi dziecmi zajmuje sie dzis tesciowa, mam wolne :-), ale dzieki za troske.
                A jesli uwazasz mnie za trolla to trudno, Twoj problem, ale radze poczytac o stalkerach, myslisz ze ich ofiary tez troluja, skarzac sie w sadzie?
                • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 11:51
                  Aha, jak wyliczenia padają, to teraz, że na dwie ręce?
                  >>> W stanie ostrego zakochania wymienialismy z mezem (wtedy jeszcze chlopakiem) po sto pare sms dziennie i jakos kciuki były ok.
                  100 to nie 300 i "wymienialiśmy" zakłada odpoczynek pomiędzy.
                  Uważam Cię za kogoś, kto mocno podkolorowuje i zapiekł się w swojej nienawiści. No, ale cóż, podobno u innych przeszkadzają nam najbardziej te cechy, które mamy i ich u siebie nie lubimy.
                  Tesciowa, nie teściowa - kontakt z matka jest najbardziej wartościowy w wieku 8 m-cy.
                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 12:01
                    O tym pisalam o 10.59, PRZED Twoimi wyliczeniami. A od samego poczatku pisalam tez, ze jak cos sie dzieje niezgodnego z zyczeniami eks, to pisza i dzwonia oboje.
                    Nie koloryzuje, nie ma takiej potrzeby niestety, po prostu mam dosc. a Ty nie wiesz jak wyglada sytuacja, ale oceniasz.

                    A w nienawisci sie nie zapieklam, nie czuje jej, zarowno eks jak i jej syn sa mi obojetni, ja nie szukam z nimi kontaktu, nie rozpaczalabym gdybym zadnego z nich wiecej nie musiala ogladac.

                    Dzieci maja prawie 13 miesiecy i matke niemal 24/7, jak czasem wyjda z babcia jedna czy druga, a ja posiedze z ksiazka czy tabletem, to tylko wyjdzie wszystkim na zdrowie.
                    Rozumiem, ze Ty ze swoim dzieckiem nawet na minute sie nie rozstalas dopoki do szkoly nie poszlo?
                    • szpil1 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 16:03
                      Emma, napisz jak to się wszystko potoczy jeśli będziesz chciała i mogła. I nie przejmuj się tym co niektóre forumowiczki piszą, bo wygląda na to, że powinnaś spędzać czas 24/7 ze swoimi dziećmi, które przecież wymagają wartościowego kontaktu tylko z matką, broń Boże z babcią, a jednocześnie powinnaś poświęcić się pasierbowi, żeby się nie czuł odrzucony i znienawidzony.
                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 16:11
                        Dzieki:-)
                        Na razie mąż ma po pracy spotkanie z prawnikiem, zobaczymy co nam doradzi. Boje sie ze jak eks pojmie ze dzialania w stylu "nie dam ci dziecka na weekend" nie dzialaja to zacznie go nam podrzucac jak najcześciej.
                        • anula36 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 10:07
                          Moze tak byc,ale tez moze sie szybko zreflektowac , ze mlody zaczyna nasiakac atmosfera Waszego domu, czy nawiazywac kontakt z przyrodnim rodzenstwem i uciac te kontakty do minimum z minimum. Myslenia takich ludzi nie ogarniesz zdrowym rozsadkiem.
                          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 12:30
                            Mozesz miec racje, ale obawiam sie ze w tym przypadku to nie zadziała; mały coraz skuteczniej doprowadza mnie do szału, na szczeście wewnętrznie, nie pamietam już ile razy po jednym z jego komentarzy lub sposobie zachowania musialam iść do drugiego pokoju i liczyc do stu aby się uspokoić.
                            Obawiam się zatem, ze zanim on by nasiąkł naszym domem to ja bym wczesniej oszalała albo zażądała rozwodu. Nie sądzę też aby w najbliższym czasie nawiązał kontakt z naszymi maluchami, w sumie to mnie akurat nie dziwi 10 lat to różnica praktycznie nie do przejscia w tym wieku, ale on ma kuzynów (bratanków męża) w swoim i zblizonym wieku i nie zauważylismy nawiazanego kontaktu.
                            W każdym razie mąż składa pozew o zmiane kontaków z synem, może uda sie też załatwic przy okazji terapie dla malego. Ale zobaczymy jak to się ułoży
                            • anula36 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 14:23
                              wlasnie dlatgo uwazam,ze kretych sposobow wmyslenia takich ludzi jak "Wasza" eks nie ogarniesz zdrowym rozsadkiem.
                              Tak czy inaczej trzymam kciuki, tez bylam w rodzinie patchworkowej,mnie sie nie udalo w niej wytrwac, szczerze zycze Wam powodzenia.
                              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 14:57
                                Dzięki anula:-), współczuję Ci bardzo, że Tobie się nie udało, mam nadzieję że nie macie wspólnych dzieci chociaż.
                                Chyba tylko inna osoba która była lub jest w analogicznej sytuacji jest w stanie to zrozumieć; inne potrafia dawać rozkoszne rady w kwestii kompromisów. Pewnie wielu forumkom nawet by do głwoy nie przyszło na jak wiele kompromisów sie juz zgodziłam, na wiecej nie mam zamiaru, bo to nic nie daje. Może oprócz oczekiwania dalszych kompromisów...
                                Zreszta, zawsze wydawało mi się że kompromis polega na tym, ze każda ze stron troche ustępuje w imie wspólnego dobra, natomiast panuje opinia, ze w patchworkach powinna ustepować wyłącznie macocha. Jakoś nie umiem sobie przypomnieć aby kiedykolwiek eks lub pasierb poszli na kompromis.
                                Ba tu nawet padła sugestia, ze wszystko to moja wina, bo nie idę na kompromis, nawet w takiej sprawie jak kąpanie moich dzieci :-)
                                Nie wiem jak to u nas sie ułozy, jak sie powiedzie sprawa w kwestii zmiany trybu widzeń, ale jestem coraz bardziej zdeterinowana aby to wreszcie poukladac; jesli eks będzie robic problemy to z punktu widzenia naszej rodziny najlepiej będzie jak mąż zrzeknie się praw rodzicielskich i kontaktów. Nie wyobrażam sobie nawet w najgorszych koszmarach, że jego syn miałby u nas zamieszkac z jakiegokolwiek powodu, nie z taka postawa i zachowaniem.
                                Wlasciwie to pewnie wszystko to rozstrzygnie sie dosc szybko; mąż marzy o kolejnym dziecku, ja w zasadzie tez jestem na tak, ale wczesniej musimy uregulowac sprawy z jego synem. Ja nie chcialabym kolejnego dziecka jesli miałoby przechodzić przez podobny cyrk jak blixnięta
                                • gat45 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 17:15
                                  Widziałam na własne oczy z dość bliska, jak podobnie histeryczne i roszczeniowe dziecko zniszczyło całą swoją rodzinę, wcale nie patchworkową. Rodzice na głowie stawali, rodzeństwo było ustępliwe, ale po jakimś czasie między rodzicami pojawił się konflikt (oczywiście o sposób traktowania syneczka), rodzeństwo bało się go i w końcu znienawidziło. Nikt nie był w stanie wytrzymać na okrągło jazd, jakie on fundował. No i tego egzemplarza nikt nie nakręcał, taki się urodził i rozwinął. Błędem rodziców było opóźnianie konsultacji ze specjalistą, ale to jeszcze nie były czasy łatwych psychologów, w ostateczności konsultowało się psychiatrę, a taka decyzja dla wielu rodziców była za ciężka. Czuliby się, jakby wysyłali własne dziecko do zamkniętego zakładu. No cóż, zabrał kilku osobom całe lata szczęścia, które ta rodzina mogła przeżyć, a nie przeżyła, rodzicom zatruł życie, rodzeństwo znerwicował, też na całe życie. Strasznie było patrzeć na ten powolny rozkład.
                                  Tak że są tacy ludzie - psuje. Sami są nieszczęśliwi, ale oni to mają jak kalectwo, jak wrodzoną ułomność. Niestety potrafią zburzyć całą radość życia swoim najbliższym. Jestem przekonana, że takich ludzi trzeba leczyć, ale także ograniczyć ich potencjał rażenia, bo oni niszczą.
                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 17:33
                                    Ale coś takiego jest oczywiste, ale niektóre forumki i tak będą twierdzić ze "za atmosfere w domu odpowiadaja rodzice", "powinnam isc na kompromis po raz n-ty, bo wyszłam za rozwodniak z dzieckiem to sama jestem sobie winna".
                                    Ja już widze ja on wpływa na moja rodzine, biore srodki uspokajajace jak on ma sie pojawić, godziny do wyjazdy odliczamy oboje. Tu jest dodatkowa komplikacja, ze eks go za koszmarne zachowania u nas chwali i nagradza.

                                    Zalezy mi na odseparowaniu naszej rodziny od tego chlopca, ze wzgledu na nasze małzenstwo, ale glownie ze wzgledu na nasze dzieci, nie chce aby one tez trafily na kozetke do terapeuty, zeby staracily szanse na szczesliwe dziecinstwo na normalnosc
                                    • szpil1 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 19:35
                                      emmagreen napisał(a):

                                      Tu jest dodatkowa komplikacja,
                                      > ze eks go za koszmarne zachowania u nas chwali i nagradza.
                                      >

                                      Niestety, ale wydaje mi się, że w przypadku gdy chłopiec ma psychiczną matkę niewiele zdziałacie, bo w jej/jego domu i tak będzie pod jej wpływem.

                                      > Zalezy mi na odseparowaniu naszej rodziny od tego chlopca, ze wzgledu na nasze
                                      > małzenstwo, ale glownie ze wzgledu na nasze dzieci, nie chce aby one tez trafil
                                      > y na kozetke do terapeuty, zeby staracily szanse na szczesliwe dziecinstwo na n
                                      > ormalnosc

                                      I słusznie. Już widzę, jak te wszystkie pałające świętym oburzeniem i odsądzające Cię od czci i wiary forumowiczki goszczą pod swym dachem roszczeniowego, histerycznego smarkacza i jak swoje życie podporządkowują jego żądaniom. Nie mówiąc o przyjęciu go pod swój dach, by na stałe zamieszkał :-)
                                      Powodzenia.
                                      • 71tosia Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 21:53
                                        "z punktu widzenia naszej rodziny najlepiej będzie jak mąż zrzeknie się praw rodzicielskich i kontaktów. Nie wyobrażam sobie nawet w najgorszych koszmarach, że jego syn miałby u nas zamieszkac z jakiegokolwiek powodu, nie z taka postawa i zachowaniem.".
                                        Tak, czytajac takie deklaracje palam oburzeniem. Nie tylko eks zona jest manipulantka.
                                    • jak-kania-dzdzu Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 19:41
                                      Nie rozumiem zupełnie PO CO mąż informował eks co będzie robił z synem w ich weekend. Nie mógł zabrać dziecka gdzieś poza dom, na noc odstawić do dziadków i niedzielę znów z nim spędzić? Po jaką cholerę było informowanie eks tydzień wcześniej, że będą ustalać gdzie syn będzie spał. Skoro to był weekend ojca z synem, to jakim prawem tatuś chciał młodego do matki odstawić na noc? Idiotyczne. Sami się prosiliscie o tę szopkę żeby mieć idealny pretekst do zerwania kontaktów.
                                    • morekac Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 22:06
                                      >, nie chce aby one tez trafily na kozetke do terapeuty

                                      Kto już trafił? Twoje i tak mają dziwną matkę, raczej łatwo im nie będzie.
        • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 15.03.17, 23:56
          emmagreen napisał(a):

          >czestego podrzucania nam syna aby psul nam atmosfere w domu i probowal zniszczyc nasza rodzine


          Wiesz, już tak na koniec, powiem że na początku naprawdę szczerze współczułam Ci sytuacji i sądziła, że przyszłaś tutaj po radę i szukając jakiegoś rozwiązania.
          Tymczasem im więcej pisałaś tym bardziej jasne stawało się, że Ty wcale nie zamierzasz niczego rozwiązywać. Tobie chodzi o utwierdzenie samej siebie, że masz prawo postawić mężowi ultimatum i pozbyć się dzieciaka z Twojego otoczenia.

          Im dłużej Cię czytam to dochodzę do wniosku, że tak naprawdę Tobie pasuje ten układ i rozstaw pionków. Bo paradoksalnie, jest dla Ciebie bardzo korzystny.
          Pójście do sądu, do psychologa czy mediatora zmieniłoby układ i tego się obawiasz, dlatego tak kategorycznie odrzucasz te pomysły, przez wiele forumek sugerowane jako najbardziej oczywiste i logiczne.

          A plansza tej rozgrywki z boku wygląda tak:
          Eksia ma rolę wariatki, która za wszelką cenę próbuje zabrać Ci męża.
          Jej syn ma rolę złego, nudnego, grubego dzieciaka, który chce zniszczyć Twoją rodzinę.
          To daje Ci idealne argumenty by żądać od męża usunięcia ich z Waszego życia. Możesz więc ze spokojnym sumieniem wmawiać i sobie i jemu, że jego dzieciak jest złem i trzeba go od Was odsunąć, bo inaczej Was zniszczy.

          Mężowi nadałaś oczywiście rolę tego porządnego, kulturalnego bekonfliktowego człowieka, który oczywiście się bardzo stara, no ale cóż on biedny może przez weekend... Absolutnie nie dopuszczasz myśli, że to mąż najbardziej Cię zawodzi w tym wszystkim.

          Siebie i swoje dzieci ustawiłaś w tym układzie na pozycji najbardziej pokrzywdzonej. Wciąż powtarzasz jak to łykasz środki uspokajające, jaka jesteś znerwicowana i smutna, że aż rodzice muszą Cię bronić. Więc oczywiście to Tobie należy się szczególne traktowanie. Bo jesteś przecież tylko ofiarą tego całego układu, a już najbardziej tego wrednego 11 latka.
          Nie od dziś psychologowie wiedzą, że rola ofiary to paradoksalnie bardzo wygodna rola i nie dziwię się, że nie chcesz z niej wyjść.

          Z perspektywy dość paradoksalne jest jak dorosła kobieta, matka, obarcza tak ogromną winą 11 letnie dziecko.
          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 09:55
            >>>Absolutnie nie dopuszczasz myśli, że to mąż najbardziej Cię zawodzi w tym wszystkim.<<<

            Alez dopuszczam, dlatego w ten weekend chłopca u nas nie było.
            • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 18.03.17, 22:54
              emmagreen napisał(a):

              > >>>Absolutnie nie dopuszczasz myśli, że to mąż najbardziej Cię zawo
              > dzi w tym wszystkim.<<<
              >
              > Alez dopuszczam, dlatego w ten weekend chłopca u nas nie było.



              ???? Sorry, ale kompletnie nie czaję Twojej logiki. Mąż Cię zawodzi, ale karę za to ponosi dziecko? Nie ogarniam.
          • ewa_2009 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 22:12
            A ja jestem zadziwiona z innego powodu. Emmagreen napisała, że jej mąż chce kolejnego dziecka. Czyżby w ten sposób chciał siebie i otoczenie utwierdzić w przekonaniu, że przy trójce małych dzieci w nowym związku już po prostu nie można mieć czasu na "starego" syna?
            • morekac Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 22:25
              Albo chce dziewczynę uziemić, by nie wpadło jej do głowy wypisanie się z rakiego układu.
              • mamamalutkiej1 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 22:55
                A mi się wydaje ze facet jest dość cwany. Dlaczego nie wziął babki w swoim wieku? Takiej z dziećmi. Nawet jak by była te 6-7 lat młodsza. Takiej by łatwiej było zaakceptować cala sytuacje. Wie jakie jest życie i czego może oczekiwać.
                Wziął sobie niedoświadczona młódkę i ona ma teraz wszystko akceptować. A ze była młoda to nie widziała problemów, które kobita z dziećmi od razu zauważa. Bo ja teraz bym od razu widziała cała sytuacje ale jak bym miała 24 lata, faceta z pieniędzmi, ktory prawi piękne słówka to tez bym się dała nabrać. A przecież te problemy były i pojawiły się nagle.
                I po co facetowi kolejne dzieci? Ma ich trójkę i z jednym cały czas problemy a dla bliźniaków cza 2 godziny dziennie.
                Tak kocha dzieci? A może widzi Emmo, ze dojrzewasz, ze masz dość całej sytuacji i się boi. Myśli, ze ja, ustrzeli 3 dziecko to będziesz uziemiona.
                • mamamalutkiej1 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 23:01
                  Większość Ciebie krytykuje a mi się wydaje, ze Ty jesteś ta pokrzywdzona. Oszukana. Nie sadze, ze gdybys teraz była wolna i znała cała sytuacje to zdecydowałaby się na tego pana. Pewnie poszukałabys wolnego, bez dzieci, dla któregoś wasze byłyby tymi jedynymi.
                  • krokodil123 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 06:15
                    A mi od parę dni się przypomina sytuacja Marcinkiewicza i Isabel. Ta....oszukał ją....to wtedy kochani rodzice też i radzili ślub z facetem z odzysku. Ale mamamalutkiej1 poruszyłaś ważnego tematu, z nerwów, kombinowania, nie spania i knucia takie kobiety szybko zmieniają się w gorsze hetery niż eksy i faceci pewnego dnia stwierdzają, że chyba się wpakowali jeszcze gorzej. Ty piszesz 30 lat....a ja mówię- miał facet 5,7,10-cio letnie małżeństwo- nie oceniaj dopóki i ty tyle z nim nie przeżyjesz i nie sprawdzić tego miodu. Może będzie gorzej niż z pierwszą żoną.
                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 09:41
                    Oczywiscie ze tak, albo na początku postawiłabym warunek, wyjeżdzamy na inny kontynent, nie zostawiamy eks nowego adresu i zrywamy kontakt.
                    Zakochałam się w mężu bo jest swietnym człowiekiem z pasją, zainteresowanimi, mamy podobne marzenia i takie same cele, myslalam że patchwork się uda, mam w rodzinie jeden szczesliwy; ale tam jest normalna eks i fajny pasierb
                    • undoo Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 23.03.17, 16:36
                      Gdzie on jest swietnym czlowiekiem, jesli wlasny syn go malo obchodzi? Przykro mi, ale jest do 4 liter, a nie do malzenstwa.
                • morekac Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 06:45
                  Dziewczyna i z rocznymi bliźniakami jest uziemiona i ogólnie nie wiem, dlaczego rozważa trzecie jak najszybciej ( chyba że to kolejne wcielenie znanego na emamie trolla z obsesją macochową). Na pewno mama z rocznymi bliźniakami jest też po prostu zmęczona , stąd młody może jej działać na nerwy bardziej niż statystyczny 11latek i łyka uspokajacze jak tiktaki.
                  Co do dzieci w tym wieku - bywają irytujące. Z jednej strony wydaje się, że taki 9-10-11latek (czy latka) jest już duże, wydawałoby się, że już jakiś rozum ma, a głupie to chwilami , że aż zęby bolą, nieuważne, roztrzepane i drażliwe na dodatek. Do własnych trzeba mieć czasem sporo cierpliwości i człowiek rozważa oddanie do okna życia ;-).
                  A tak ogólnie dziwni ci psycholodzy, co to każą tylko albo ustępować albo olać 11latka jako przypadek beznadziejny i zająć się nową, jedynie słuszną rodziną... 11latek też cierpi - jemu wcale nie jest fajnie , kiedy spędza czas na płaczu (bo się aż tak nakręcił). Jeśli to nie nerwica czy depresja u niego (albo u macochy), to może jakieś warsztaty dla rodziców?
                  • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 08:54
                    coraz bardziej mam wrażenie, że to troll z obsesja macocha - w sumie dobrze, bo nie ma krzywdzonego dzieciaka
                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 09:37
                    Czemu dziwi Cie że psychoterapeuta widzac sytuacje; brak możliwości porozumienia sie z eks, dziecko pod jej wpływem wrogo nastawione do ojca i jego nowej rodziny, radzi wybrać mniejsze zło i ratować to co jeszcze jest do uratowania - czyli nową rodzinę.
                    CO jest w tym takiego dziwnego?
                    • morekac Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 14:26
                      >Czemu dziwi Cie że psychoterapeuta widzac sytuacje; brak możliwości porozumienia sie z eks,

                      To nie z eks macie się porozumiewać , tylko z pasierbem, lat 11. Czy ogólnie psycholog podpowiedział, jak macie reagować na to czy tamto zachowanie i jak do niego próbować dotrzeć w sytuacji x czy y? 11latki są może manipulowalne, ale rozsądnie porozumieć też się z nimi można. Tylko że do tego potrzebna jest rozmowa: nie wzajemne wrzaski i oskarżenia, kiedy wszystkich szlag trafia, a rozmowa. O uczuciach: jego, taty, twoich.
                      • myroslava2000 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 14:39
                        To prawda. Z tego, co zostało napisane dziecko nigdy osobiście u psychologa nie było - a powinno w pierwszej kolejności, więc psycholog mógł oceniać sytuację jedynie na podstawie tego, co mu o dziecku powiedziano.
                        • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 14:43
                          Psycholog widział filmy ilustrujące zachowanie dziecka.
                          Sms i nagrania rozmów telefonicznych z eks i chłopcem
                          • morekac Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 17:19
                            >Psycholog widział filmy ilustrujące zachowanie dziecka.
                            Sms i nagrania rozmów telefonicznych z eks i chłopcem

                            Nie zależy wam na rozwiązaniu problemu tylko na białych rękawiczkach przy pozbywaniu się bachora. Jeśli matka jest wariatką, to zostawianie z nią chłopca jest zbrodnią. Jeśli matka jest ok, a mały ma jakieś problemy wynikające z psychiki, to zostawienie dziecka bez pomocy specjalistów też jest złe.
                            • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 17:31
                              Musialabys okreslic co rozumiesz przez slowo wariatka, ona za wariatke nie bylaby uznana przez żadnego psychiatre raczej, funkcjonuje, pracuje. Jest typem narcystycznym, a były mąż który powinien ją czcic i byc na każde zawolanie założył nowa rodzine. Jej nowy związek (chyba) nie wyszedł, stąd złość i frustracja oraz chęć rozbicia rodziny eks męża. A że przy pomocy dziecka, jaki procent rozwodnikow tak postępuje i nikt ich w zakladach zamknietych nie umieszcza.

                              • morekac Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 20:45
                                I tak lepiej wiesz ode mnie, co im wszystkim dolega: ta jest narcystyczna, a u jej syna zdiagnozowano zaburzenia na podstawie filmików z telefonu. Sami domorośli psychoterapeuci. Namów męża na wizytę z synem u psychologa, pedagoga czy psychiatry dziecięcego. Młody może mieć jakieś zaburzenia,nerwicę, depresję, ale może wystarczy zmiana waszego postępowania czy tonu. Akurat psychoterapeuta dla dorosłych niekoniecznie musi być ekspertem od 11latków, a jego porady są po prostu skandaliczne.
                    • asia_i_p Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 16:05
                      Że komuś w ogóle może przyjść do głowy powiedzenie "Porzuć jedenastolatka na pastwę matki wariatki i zajmij się nową rodziną". Zwłaszcza psychoterapeucie, który widział niejedną ofiarę takich rozwiązań. To tak, jakby do gabinetu lekarza wpadł gość z karabinem i spytał, gdzie człowiek ma główne tętnice, a lekarze by mu spokojnie wytłumaczył. To się w ogóle mieści w graniach etyki zawodowej?
                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 16:16
                        Moze dlatego ze psychoterapeuta niejedno widzial i wie ze jest wiecej ofiar ratowania dziecka ktore sie ma z eks wariatka?
                        Bp wtedy ofiara jest nie tylko jedno dziecko, ale tez rodzina pana?
                        Może wie, ze w niektórych wypadkach nie obedzie się bez ofiar?
                        • myroslava2000 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 16:22
                          Psychoterapeuta wydający takie opinie bez bezpośredniego kontaktu z dzieckiem, rozmowy z nim i snujący dywagacje i porady na podstawie filmików jest nieprofesjonalny.
                          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 16:38
                            Bo psychoterapeuta nie leczy dziecka, on powiedział w krótkich słowach, że w takich sytaucjach, to w 99% przypadków wyglada tak, że walka o dziecko skutkuje rozpadem i utrata obecnej rodziny.
                            Jeśli się decyduje to może go poprowadzić w tym kierunku, ale uprzedza jakie sa skutki, zeby potem oskarzeń nie było
                            • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 16:48
                              A chłopak był już u terapeuty czy nadal się zastanawiacie?
                            • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 17:55
                              I ten "psychoterapeuta" widząc filmiki z jazdami chłopaka zasugerował odcięcie się od dziecka, a nie zasugerował pilnego leczenia chłopca u specjalisty od zaburzeń u dzieci? I nie polecił wam kogoś konkretnego?
                              Podaj, proszę, w której to warszawskiej klinice pracują tacy "specjaliści". Podaj jako ostrzeżenie dla innych rodziców, którzy szukając realnej pomocy, nie daj buk natrafią na nieetycznego i niebezpiecznego cymbała, który diagnozuje pacjentów na podstawie nagrań i sms'ów.
                            • lianis Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 18.03.17, 22:35
                              Zmiencie psychoterapeute bo zaden szanujacy sie nie powie o czym 99%
                        • morekac Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 17:09
                          Psychoterapeuta zna sprawę tylko z jednej strony - dzieciaka nawet na oczy nie widział.
                          A poza tym w tym przypadku raczej lepszy byłby specjalista od dzieci i z nim należałoby konsultować zachowania dziecka.
                          Wszyscy poszli na łatwiznę.
                • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 10:05
                  To niezupełnie tak, mąż nie jest typem cwaniaka, przez wiekszosc życia byl raczej typem nerda:-), stad bezsensowne małzenstwo z najladniejsza dziewczyna w ktorej sie podkochwial przez cale liceum, ona zwrocila na niego uwage gdy okazalo sie ze robi kariere. Bardzo szybko zorientowal sie ze to blad, ze nie maj o czym ze soba rozmawiac, ale juz bylo dziecko.
                  On pochodzi z domu wktorym rodzina ma ogromna wartosc, wiec walczyl choc jeszcze czesciej uciekal z domu, w ciagu 6 lat malzenstwa ukonczyl MBA, kilka kierunków studiow podyplowowych i nauczyl sie 2 języków, ona nie pasowala ani do niego ani do rodziny (opinia 3 bratowych).
                  My poznaliśmy sie też na studiach podyplowowych, nie zdobył mnie pieniędzmi - jestem jedynaczka z dość zamożnej rodziny - ale pasją, mnogościa zainteresowań, podrózami ktore odbył i które planował. Nie chodzilo o piękne słowka, a o wspolne cele, marzenia, o trzytygodniowa wyparwe z plecakami do Azji, podczas której wiele par maiłoby pewnie ochote sie pozabijać ze względu na różnorakie warunki, my nawet się nie pokłocilismy.

                  Ja jestem młodsza o 9 lat, to chyba niewile więcej od tych 6-7 lat, dlaczego nie wybrał kogoś z dziećmi, może dlatego ze zakochał sie własnie we mnie?
                  Tak, kocha dzieci, kiedy bylam w ciazy zrezygnował ze swietnego wyjazdu sluzbowego (3 miesiace) zeby mnie nawet na jeden dzien nie zostawiac. Nie chodzi z kolegami na tzw. meskie wieczory, jak ma sluzbowe konferencje czy wyjazdy integracyjne to urywa sie po oficjalnej czesci zeby z nami zjesc w weekend sniadania. Nie wyjezdza ani nie wyjezdzamy sami, zawsze są to takie cele gdzie dzieci moga nam potowarzyszyc, a planowac umie :-). Gdy wraca z pracy to cały jest dla dzieci, uwielbia nasze maluchy a one jego.

                  Jest swietnym tata, w innej sytaucji nawet bym sie nie zastanawiala nad trzecim, żeby potem wrócic do pracy juz bez dzieciowych przerw, teraz powiedzialam wyraznie, dopoki tamtych spraw nie uporzadkujemy to nawet mowy nie ma
                  • yamilca197 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 10:53
                    emmagreen napisał(a):

                    >
                    > Jest swietnym tata, w innej sytaucji nawet bym sie nie zastanawiala nad trzecim
                    > , żeby potem wrócic do pracy juz bez dzieciowych przerw, teraz powiedzialam wyr
                    > aznie, dopoki tamtych spraw nie uporzadkujemy to nawet mowy nie ma

                    Dziwi mnie twoje twierdzenie, ze twoj maz jest dobrym ojcem, bo z tego co napisalas on nie radzi sobie z synem z pierwszego malzenstwa. Im dluzej cie czytam tym bardziej jestem zdezorientowana i coraz bardziej sklaniam sie do opinii osob, ktore twierdza, ze to ty jednak jestes problemem. Rozumiem ze jestes mloda osoba, nie masz jak tu ktos wspomnial zyciowego doswiadczenia, zyjesz sielankowymi wyobrazeniami o wlasnej rodzinie. Jednak twoj maz ma juz syna i on nie zniknie w magiczny sposob z waszego zycia, a to jest chyba jednak cos czego ty bys chciala. Z takim podejsciem, prezentujac taka postawe nie bedziesz miala pozytywnego udzialu w rozwiazaniu tej trudnej sytuacji., nie bedzis happy ending. Na waszym miejscu nie planowalabym kolejnego dziecka,wy macie juz dwoje, a twoj maz troje. Na twoim miejscu jesli chcesz uratowac ten zwiazek zmienilabym nastawienie do meza, do jego syna i do waszej rodziny. Przede wszystkim ty jestes na pozycji, z ktorej mozesz miec pozytywny wplyw ma to co sie dzieje i w tym kierunku powinnas dzialac. Syn meza jest w naprawde trudnej sytuacji a ma tylko 11 lat, teraz wchodzi w okres dojrzewania, zmiany z dziecka w osobe dorosla. Bedzie potrzebowal obojga rodzicow plus innych osob z rodziny (w tym ciebie) ktorzy sensownie pomoga mu przejsc przez te zmiany. Planowanie kolejnego dziecka nie pomoze. Na twoim miejscu dobrze sie zastanow, nad tym jakie decyzje podejmiecie i wez pod uwage ze twoj maz nie jest tym dobrym a jego ex ta zla.
                    • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 11:14
                      Mąż jest dobrym ojcem dla naszych dzieci. A ja nie mam sielankowych wyobrażeń o własnej rodzinie, mam normalne, ale fakt nt. normalnej rodziny.
                      Łatwo jest powiedziec zmień nastawienie, zmienialam je wiele razy, ale z tamtej strony nie wydarzy się nic pozytywnego oprócz kolejnych roszczeń, pretensji, awantur.
                      A jesli chodzi o kwestie dojrzewania pasierba, to on juz w tym momencie zachowuje się jak Cujo, nie zamierzam potrzeć jak Cujodo potęgi n bo przechodzi okres dojrzewania produkuje sie w moim domu.
                      Powtarzam po raz kolejny, nie ma mowy o kolejnym dziecku dopoki tamta kwestia nie zostanie rozwiazana, wiem ze w razie czego łatwiej będzie mi odejść z 2 niż z 3.

                      >>>twoj maz nie jest tym dobrym a jego ex ta zla.<<<
                      brałam to pod uwage i biorę, ale moje obserwacji i doswiadczenie potwierdzaja moje dotychczasowe wnioski.
                      • yamilca197 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 12:01
                        emmagreen napisał(a):

                        > Mąż jest dobrym ojcem dla naszych dzieci.

                        No wlasnie,dla waszych dzieci, pytanie jak dlugo on jest ojcem waszych dzieci? Raptem rok. Kiedy jego syna mial 13 m-cy to ex tez pewnie myslala ze on jest dobrym ojcem dla jej dziecka.


                        A ja nie mam sielankowych wyobrażeń o własnej rodzinie, mam normalne, ale fakt nt. normalnej rodziny

                        Tyle,ze ty nie masz normalne rodziny bo zwiazalas sie z facetem z odzysku i z przychowkiem.
                        .
                        > Łatwo jest powiedziec zmień nastawienie, zmienialam je wiele razy,

                        Moze tak a moze nie

                        > A jesli chodzi o kwestie dojrzewania pasierba, to on juz w tym momencie zachowu
                        > je się jak Cujo, nie zamierzam potrzeć jak Cujodo potęgi n bo przechodzi okres
                        > dojrzewania produkuje sie w moim domu.

                        Nie wiem co oznacza 'zachowywac sie jak Cujo', moze wytlumacz.
                        Cokolwiek to oznacza to sarkazm wyczuc da sie od razu.
                        Twoj dom, twoja rodzina - powtarzasz to czesto, zapominając ze to jest tez dom twojego meza a jego syn nalezy tez do twojej rodziny.

                        > >>>twoj maz nie jest tym dobrym a jego ex ta zla.<<<
                        > brałam to pod uwage i biorę, ale moje obserwacji i doswiadczenie potwierdzaja m
                        > oje dotychczasowe wnioski.

                        Na razie to masz zbyt male doswiadczenie zeby wyciagnac wlasciwe wnioski.
          • pade Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 18.03.17, 21:38
            Podpisuję się pod Salsa.lover.
    • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 15.03.17, 13:46
      Biedne to dzieciątko około 30-tki, takie smutne i nerwowe...

      Jako rodzic tego prawie 30-letniego dziecka, wspierałabym go, żeby nie krzywdziło dziecka swojego męża. Oczywiście dziecko to starałabym się traktować jak członka rodziny, nie obcego. Wspierałabym to swoje dziecko w nawiązywaniu relacji z tym prawdziwym dzieckiem, jeśli okazałoby się, że tak to swoje dziecko wychowałam, że samo tego nie potrafi...
      • undoo Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 22:39
        O wlasnie. Troche obciachowe jest takie podejscie wlasnego dziecka, ktore swiadomie sie zwiazalo z dzieciatym rozwodnikiem.
      • mamamalutkiej1 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 22:44
        Powiem Tobie, ze Twoja historia jest mi bliska bo sama związałam się ze starszym facetem z dzieckiem. Zanim mieliśmy własne dziecko przez okolo 5 lat dość dobrze żyliśmy. Pomagałam mu wychowywać jego syna, miał straszne problemy w nauce, czasami siedziałam z chłopakiem nad lekcjami po kilka godzin dziennie. Jak byłam w Twoim wieku tez myślałam, ze jak urodzę mu nasze dziecko to pasierb zniknie. Mimo, ze go lubiłam a on lubił mnie to trzeba było w niego włożyć tyle pracy ze wolałabym aby zniknął z naszego życia.
        Ale tak może myśleć tylko młoda kobieta. Naprawdę. Ja myślałam dokładnie tak jak Ty. Mogłabym się dokładnie podpisać pod Twoimi tekstami. To chyba młodość ma takie przekonania. Teraz jestem po 30, nabyłam trochę mądrości życiowej i wiem ze dziecko będzie zawsze dzieckiem. Twój mąż nigdy nie zrzeknie się praw. Gdyby miał stracić kontakt z synem to by to zrobił. Ale widać, ze mu zależy na każdym dziecku.
        Mój Ex nie widział swojego syna z pierwszego małżeństwa od 2 lat, mieszka chłopak z matka 400 km od nas, jednak gdyby otrzymał w środku nocy telefon, ze chłopak wplatał się w kłopoty to by razu do niego jechał. Moje gadanie, groźby, szantaże nic by nie dały. Wydaje mi się ze Twój mąż tez by tak zrobił. Jak by chciał się odciąć to by to zrobił. Nie ma dość siły na to, co dobrze o nim świadczy, bo ja nie chciałabym mieć dzieci z człowiekiem który może porzucić swoje dzieci.
        Cóż mogę Tobie poradzić... musisz czekac jak się sytuacja rozwinie. Nie decyduj się na żadne trzecie dziecko. Jesteś młoda masz czas na więcej dzieci. Pewnie myślisz, ze jak urodzisz następna córkę to mąż się ogarnie i zostawi syna bo będzie miał więcej do stracenia. To tak nie działa. Bedzies duża, opuchnięta, nerwowa,w ciąży z buzującymi hormonami, dwójka bliźniaków i pasierbem który nie zniknie. To najgorsze co możesz mieć. A mąż tez może sobie na więcej pozwalać bo w sumie kto szybko się rzuci na kobietę z 3 małych dzieci.
        Czekaj jak się sytuacja rozwinie, na zrzeczenie się praw i to ze pasierb zniknie nie licz. Zobacz jak się sytuacja ułoży i jak Ty się w niej będziesz czuła. Czy relacje, które Twojmąż będzie miał z synem będą dla Ciebie do zaakceptowania czy nie?
        Jestes dość młoda, Ty się zmieniasz i sytuacja która teraz ledwo akceptujesz za 5 lat może być powodem do odejścia od męża. Tak to niestety działa.
        Gdyby Twoj mąż sobie poszukał pani w jego wieku to pewnie teraz nie byliby razem. Wziął młoda dziewczynę, męczysz się w tym i nie wiesz co robić. Kobieta przed 30 i po 30 ma zupełnie inne podejście do życia. Tutaj doradzają doświadczone kobiety, gdybys doradzała się dziewczyn 25- letnich pewnie by myślały jak Ty. A może te znajomosci męża przed waszym ślubem rozpadały się bo inne kobiety widziały od razu ze z takim g...m by sobie nie poradziły. Za 5 lat poczytasz ten wątek, przeczytasz swoje wypowiedzi i dostrzeżesz różnie w swoim podejściu do życia. Tak czy siak, ja trzymam kciuki zeby wam się udało.



        • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 10:15
          Mamomalutkiej, dziekuje Ci za zrozumienie i porady.
          Nie będziemy miec 3 dziecka dopoki nie rozwiążemy sytuacji.
          A jeżli chodzi o kwestie zrzeczenia się praw, tu akurat wydaje się ze mąż nie wyklucza takiej decyzji, z tamtym synem nigdy nie mial dobrego kontaktu, chlopiec jest wierną kopia matki.
          Ja juz teraz nie akceptuje sytuacji i jasno zapowiedziałam, ze albo to rozwiąże albo się rozstaniemy dla dobra mojego i naszych dzieci.

          Pewnie z pania w swoim wieku juz by sie rozstał, moze masz racje, tylko mąż zawsze pragnął pełnej, normalnej rodziny, jesli syn rozwalałby mu kolejne zwiazki, bo po co się spadkiem dzielić, to raczej mijające lata też by go to w końcu otrzeźwiły. Też w końcu wybrałby swoje życie, nawet bez obecności w nim syna
          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 10:48
            Zastanawia mnie tylko jedna rzecz;
            wiekszość piszących tu forumek uznało że tata powinien rzucic wszystko, nawet nowa rodzine, i za wszelką ratować synka. Ale dopuście choc na chwile podejrzenie że chlopiec jest taki jak opisuję, założcie ze "uprzedzona macocha" pisze jednak prawdę i ten 11 latek wcale nie jest niewinna ofiara, ale że ma charakter po matce, traktuje ludzi przedmiotowo, a ojca jak skrzyżowanie podnózka z bankomatem. Ok, twierdzicie, że dzieci są niewinne, ale w końcu zdarzaja sie własnie tacy dorośli i z kogos muszą oni przecież wyrastać.
            Załóżmy że chłopiec jest jaki jest i nawet fakt, ze ojciec poswięciłby kolejne 10 lat zycia aby go naprostować nic nie da, tym bardziej ze na wspołprace ze strony eks nie miałby co liczyć?
            A w międzyczasie chlopiec odstraszy absolutnie kazda potencjalna kandydatke na dziewczynę ojca, bo skoro juz raz by mu sie udało to by się potem tylko rozkręcił. Kazdy normalny człowiek potrzebuje czegoś więcej do szczęscia niz dziecka, potrzebuję też związku, drugiej połówki, rodziny, wsparcia.
            Jak wyglądałoby w takiej sytaucji zycie męża za 10-15 lat? Z dorosłym, roszczeniowym, może agresywnym i juz dorosłym chlopakiem, dla którego ojciec wciąż byłby podnózkiem i bankomatem, którego by obwiniał niejako z marszu za każde niepowodzenia były, obecne i przyszłe, dla którego dobry ojciec to ojciec pokutujący?
            Zanim zarzucicie mi nadmierna fantazje, zastanówcie się czy naprawdę nie znacie własnie takich dorosłych?
            Ok, załóżmy ze wtedy, dla własnego zdrowia psychicznego odciąłby się od syna (a może to też nie byłoby normalne i ojciec musiałby pokutować dalej, w końcu rozwód, trauma), ale czy miałby szanse na ułożenie sobie zycia po 50., na założenie rodziny?
            • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 11:03
              Kobieto, mąż nie musi dla "ratowania syna" rzucać wszystkiego, nawet "nowej rodziny". Ma się po prostu z nim spotykać i być dla niego ojcem, zwyczajnym ojcem. Jeśli syn faktycznie zagraża małym dzieciom, to ojciec ma się z nim spotykać poza domem, przynajmniej na jakiś czas. W pozycji bankomatu mąż się sam ustawił. Z tego co piszesz, nigdy dla tego dziecka nie miał czasu - pracował, robił 5 kierunków studiów i MBA.
            • orit Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 11:15
              z chłopcem są ewidentne problemy, sporo osób przyznało, że z dzieckiem jest problem

              Tyle, że jest on dzieckiem i właśnie po to aby wyrósł z niego fajny dorosły rodzice muszą go wychować. Rodzice, nie macocha. Nikt nie pisał, że Ty musisz go wychowywać. Ja się czepiam, że żądasz od męża aby wykreślił ze swojego życia "błędy przeszłości" - czyli syna.

              Na przykład:
              rodzice pozwolili chłopcu uzależnić się od TV i komórki, Tak Twój mąż też (ten "super mąż z pasjami" w swoim domu pozwala dziecku cały dzień oglądać TV i grać w komórkę wrrrr - nie widzisz sprzecznośći?) I co? Teraz ten sam ojciec zamiast dziecku pomóc będzie go krytykował, że nie ma pasji. Noż kuśwa, sam go pozbawiłeś pasji uzależniając od tv i telefonu.
              Zamiast wziąć dzieciaka na rower RAZEM to tatuś odlicza minuty do jego wyjścia z domu. To jest straszna patologia. A Ty widzisz źródło problemu nie tam gdzie ono rzeczywiście jest. PROBLEMEM JEST TWOJ MĄŻ. Na razie bierze udział w niszczeniu syna.

              Dzieci się wychowuje. Jak wyglądałoby moje życie za 10 czy 15 lat jakbym sadzała dzieci pod TV i kompem przed durnymi programami? Jakimi ludzmi by były?

              Ex pomijam bo co Cię ona obchodzi? Fakt - ciężka jest ale nie znasz jej historii. To co tam opowiada mąż czy jego rodzina to nie jest prawda obiektywna. NIe wiesz co tam mąż jej obiecał i jakie mieli uzgodnienia. Ale to fakt, że jest toksyczna dla dziecka. Paskudna.
              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 11:29
                >>>Zamiast wziąć dzieciaka na rower RAZEM to tatuś odlicza minuty do jego wyjścia z domu<<<

                Siła ma go na ten rower wsadzić?
                Pisalam wczesniej, ze mąż usiłował mu pokazac swiat, zarazić go swoimi pasjami, pokazać mu inne. Dziecko było w Hogwarcie, wypasionym aquaparku czy Eurodisneylandzie, a jedyne czym było zainteresowane to pizza i telefon. Bywa
                • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 11:45
                  Emmo, sama napisałaś, że w trakcie małżeństwa mąż nie miał do dziecka czasu, bo robił ileś tam kierunków, plus MBA, plus praca. Eks w tym czasie latała za facetami. Dzieciak spędzał czas z TV. Tak do 5-tego roku życia. Potem się rozwiedli, tatuś zaczął wynagradzać dziecku mu brak czasu prezentami, a mamusia odpłynęła w nowy związek. Teraz tatuś odpłynął w nowy związek, spotyka się z synem rzadko i niechętnie, a mamusia ryje mu psychikę.
                  JAKIE TO DZIECKO MA BYĆ??? Twoje cudowne maluchy też by takie były jakbyś na nich nie chuchała, dmuchała, jakby Twój mąż nie rzucał wszystkiego po pracy i nie bawił się z nimi. Ten chłopak też był słodkim roczniakiem.

                  I co z tego, że ojciec zabrał go do Hogwardu, aquaparku itp. Na dodatek z Tobą, czyli zamiast zająć się budowaniem relacji z synem, zajmował się swoją nową panienką.

                  Tak to niestety wygląda. Cujem, czy jak go tam wiesz jest Twój cudowny mąż. O Tobie nie będę się wypowiadać, bo by mi skasowali komentarz;)
                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 11:53
                    >>>I co z tego, że ojciec zabrał go do Hogwardu, aquaparku itp. Na dodatek z Tobą, czyli zamiast zająć się budowaniem relacji z synem, zajmował się swoją nową panienką.<<<

                    Pudło, wiekszość wyjazdu była wyłacznie męża z synem, w Hogwarcie bylismy we 3, ale połowe czasu podczas wyjazdu do UK też spędzalismy osobno.
                    Btw jak spotkałaś sie ze swoim narzeczonym, czy poprzednimi chłopakami, to też mysłałas o sobie jako o ich "panience"?

                    >>>Cujem, czy jak go tam wiesz jest Twój cudowny mąż<<<

                    OMG, Ty w ogóle przeczytałas cos w zyciu poza wpisami na forum? :-)
                • orit Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 11:53
                  tak, siłą

                  11latek nie ma chcieć, tylko słuchac. Trzeba było zabrać mu ten telefon, wyłączyć TV i przetrwać ryki. Z nudow by w końcu polazł na ten dworem, a potem by polubił. Dzieci, które nie są prowadzone nie rozwiną w sobie pasji szczególnie w obecnych czasach łatwo dostępnej kretyńskiej tv papki. To my rodzice musimy nad tym zapanować. Też miałam problem z dzieckiem, które oglądało zbyt wiele TV i nic "nie chciało", cóż nadmiar pracy i sytuacja wymknęła się spod kontroli ale udało się z tego wyjść.

                  To dorosły ma wiedzieć, że nie dziecko rządzi. To dorosły wie co dla dziecka dobre czy złe, a nie dziecko. I powtarzam, nie Ty odpowiadasz za wychowanie pasierba tylko jego ojciec i matka.
                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 12:01
                    >>>przetrwać ryki<<<

                    On potrafił wyć pół dnia, dosłownie. Ja po 5 minutach miałam mordercze mysli.
                    Z jakiego powodu miałabym narażać małe dzieci na takie cyrki?
                    Teraz już nie musze, ustalilismy, że chłopiec do nas wiecej nie będzie przyjeżdzał
                    • orit Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 12:08
                      nie Ty masz wytrzymać ryki nieswojego dziecka tylko jego rodzice

                      TO dobrze, że będą się spotykać bez Ciebie bo może mężowi bez dodatkowej presji z Twojej strony będzie łatwiej ustawić małego i wytrwać jego wrzaski. 11 latek to jeszcze młody człowiek, da się wyprowadzić na fajnych ludzi.

                      Uczciwie mówiąc to ja też nie wyrabiam jak obce dzieci krzyczą, nawet najsłodsze roczniaki, też bym nie była szczęśliwa jakbym musiała tego słuchac zbyt często
                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 12:13
                        >>>nie Ty masz wytrzymać ryki nieswojego dziecka tylko jego rodzice<<<

                        Skoro ryczal w moim domu, to ja siła rzeczy też musiałam ich słuchać, to segment, a nie palac w Wilanowie :-)
                        mając małe dzieci nie zawsze można po prostu wyjść czy wyjechać
                        • orit Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 12:30
                          to masz załatwione
                          będą się spotykać poza Twoim domem - toż piszę, że dobrze

                          co więcej wymagaj również aby raz na dwa tygodnie na niedziele zabrał bliźniaki a Ty się wyśpij
                    • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 12:10
                      Na to odpowiedz:
                      Emmo, sama napisałaś, że w trakcie małżeństwa mąż nie miał do dziecka czasu, bo robił ileś tam kierunków, plus MBA, plus praca. Eks w tym czasie latała za facetami. Dzieciak spędzał czas z TV. Tak do 5-tego roku życia. Potem się rozwiedli, tatuś zaczął wynagradzać dziecku mu brak czasu prezentami, a mamusia odpłynęła w nowy związek. Teraz tatuś odpłynął w nowy związek, spotyka się z synem rzadko i niechętnie, a mamusia ryje mu psychikę.
                      JAKIE TO DZIECKO MA BYĆ??? Twoje cudowne maluchy też by takie były jakbyś na nich nie chuchała, dmuchała, jakby Twój mąż nie rzucał wszystkiego po pracy i nie bawił się z nimi. Ten chłopak też był słodkim roczniakiem.
                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 12:22
                        No dobrze, ale co mnie to obchodzi, skoro dziecko ma zryta psychikę, to chyba nie moja wina?
                        Myslisz, ze cokolwiek by nie zrobiL mój mąż to sprawi to że eks przestanie synowi ryć psychikę? Myslisz że nawet jakby walczył, spotkał sie co weekend i co drugo dzien w tygodniu, to ona przestanie ryc mu psychike? Wrecz przeciwnie, wyczuje slabosc i posluzy sie dzieckiem do sterowania mężem.
                        Ja tu już nie raz powiedziałam, jeśli mąż chce to może o syna walczyc, ok, ale beze mnie, bo moim zdaniem ta walka, przy takiej a nie innej postawie eks i tak jest skazana na niepowodzenie.
                        A walcząc o syna, z kolei nie bedzie miał tak wiele czasu dla naszych dzieci i w końcu zniszczy nasz zwiazek i nasza rodzinę. Jesli on uzna ze warto, ok, ale nikt nie ma prawa oczekiwac ode mnie że będę go w tym wspierała.

                        Walcząc o syna moze stracic wiele wąznych momentów z zycia naszych dzieci, nie miec czasu nawiazać z nimi głebokich więzi, masz racje on sam musi zdecydować czy warto.
                        • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 12:25
                          Ma już doświadczenie w niemaniu więzi z własnym dzieckiem. Dla niego (męża) to nic nowego.
                          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 12:27
                            Skoro raz popelniłas błąd to będziesz go powtarzać za drugim i trzecim razem, czy następnym razem zrobisz wszystko inaczej?
                        • yamilca197 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 12:35
                          emmagreen napisał(a):

                          > No dobrze, ale co mnie to obchodzi, skoro dziecko ma zryta psychikę, to chyba n
                          > ie moja wina?
                          > Myslisz, ze cokolwiek by nie zrobiL mój mąż to sprawi to że eks przestanie syno
                          > wi ryć psychikę? Myslisz że nawet jakby walczył, spotkał sie co weekend i co dr
                          > ugo dzien w tygodniu, to ona przestanie ryc mu psychike? Wrecz przeciwnie, wycz
                          > uje slabosc i posluzy sie dzieckiem do sterowania mężem.

                          A twoj maz jest robotem,ze mozna nim sterowac? Ty chyba zbyt duza moc przypisujesz ex. Ten chlopak jest jego obowiazkiem i on musi dzieciakiem sie zajac a jesli ta ex tak mu faktycznie ryje psychike to zaczac proces przejecia opieki. A twoj maz potrzebuje tez twojej pomocy.


                          > A walcząc o syna, z kolei nie bedzie miał tak wiele czasu dla naszych dzieci i
                          > w końcu zniszczy nasz zwiazek i nasza rodzinę. Jesli on uzna ze warto, ok, ale
                          > nikt nie ma prawa oczekiwac ode mnie że będę go w tym wspierała.

                          Twoj maz ma prawo tego od ciebie oczekiwac. Wyobraz sobie sytuacje odwrotna, to ty chcesz walczyc o swoje dziecko a twoj maz mowi ok ale beze mnie , jesli to zrobisz to nasz rodzina sie rozleci.
                          Twoj maz nie jest dobrym ojcem bo on nie myslal o dziecku wchodzac w nowy zwiazek.

                          > Walcząc o syna moze stracic wiele wąznych momentów z zycia naszych dzieci, nie
                          > miec czasu nawiazać z nimi głebokich więzi, masz racje on sam musi zdecydować c
                          > zy warto.

                          Wiec mu pomoz i zrobie tak zeby nie stracil ani wiezow ze swoim synem ani waszymi dziecmi. Poza tym to on jest ich bratem wiec ich wzajemne reakcje powinny byc dla was wazne.
                          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 12:53
                            >>>A twoj maz jest robotem,ze mozna nim sterowac? Ty chyba zbyt duza moc przypisujesz ex. Ten chlopak jest jego obowiazkiem i on musi dzieciakiem sie zajac a jesli ta ex tak mu faktycznie ryje psychike to zaczac proces przejecia opieki. A twoj maz potrzebuje tez twojej pomocy.<<<

                            Nie twierdze ze można, twierdzę że by się starała.
                            Jak mysłisz jak wygladałoby nasze zycie gdyby zamieszkał z nami chlopiec w wieku dojrzewania, nienawidzący mnie i naszych dzieci, manipulowany przez całe życie przez matkę. Wyobraź sobie to proszę.

                            >>>Wiec mu pomoz i zrobie tak zeby nie stracil ani wiezow ze swoim synem ani waszymi dziecmi. Poza tym to on jest ich bratem wiec ich wzajemne reakcje powinny byc dla was wazne.<<<

                            Po raz kolejny JAK?
                            Poza tym, on naszych dzieci nienawidzi za to że się urodziły, jak wyglądałoby nasze zycie jakby chłopiec z nami zamieszkał, myslisz ze jakikolwiek nastolatek marzy o budowaniu relacji z maluchami? W tym wypadku coś mogłoby sie zmienic, ale za około 10 lat, nie wcześniej

                            • yamilca197 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 13:16
                              emmagreen napisał(a):

                              > Jak mysłisz jak wygladałoby nasze zycie gdyby zamieszkał z nami chlopiec w wiek
                              > u dojrzewania, nienawidzący mnie i naszych dzieci, manipulowany przez całe życi
                              > e przez matkę. Wyobraź sobie to proszę.

                              To moze ty wyobraz sobie, ze zmaieszkaloby z wami dziecko, ktore potrzebuje stabilizacji,pomocy, uwagi, jasnych zasad, zyczliwosci i tego co jeszcze daje pelna rodzina i ze wy mozecie mu to dac. Tak,to bedzie wymagac pracy, bedzie trudno ale to sie oplaci bo on zmieni swoj stosunek do was i zyskacie ma tym wszyscy.

                              > Po raz kolejny JAK?

                              Dajac mu rodzine, normalny dom, uwage, ktorej on nie mial zbyt wiele do tej pory.

                              > Poza tym, on naszych dzieci nienawidzi za to że się urodziły, jak wyglądałoby n
                              > asze zycie jakby chłopiec z nami zamieszkał, myslisz ze jakikolwiek nastolatek
                              > marzy o budowaniu relacji z maluchami? W tym wypadku coś mogłoby sie zmienic, a
                              > le za około 10 lat, nie wcześniej

                              On jest dzieckiem, przestan o nim pisac jak o doroslym psychopathic, ktory postawil sobie za cel zniszczenie waszej rodziny.
                              Ludzie maja dzieci w wielu nastoletnim i kolejne ktore przychodza na swiat lata pozniej i jak najbardziej tworza pozytywne relacje. Te relacje sa inne ze wzgledu na roznice wieku ale z uolywem czasu sie zmieniaja,kiedys wszyscy staja sie dorosli i roznica wieku przestaje miec znaczenie. Owszem 11-latek moze chciec nawiazac relacje z roczniakami, moze byc starszym, bardzo wazny bratem, ktory pokaze jak sie bawic, ochroni gdy trzeba, zabierze na spacer,na lody, do zoo, na placu zabaw itd, z czasem coraz wiecej. Jednak jesli nie zaczna od poczatku to pozniej bedzie trudniej, zwlaszcza gdy on bedzie traktowany jak niepotrzebny, upierdliwy wrzod na tylko macochy i ojca.
                              >
                              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 13:32
                                >>>Tak,to bedzie wymagac pracy, bedzie trudno ale to sie oplaci bo on zmieni swoj stosunek do was i zyskacie ma tym wszyscy<<<.
                                Biorac pod uwage jego matke to trwałoby to lata, a możliwe ze w ogole by sie nie udało.
                                A teraz sobie wyobraź jakie byłyby to dla nas lata, pewnie jakieś w tym stylu:


                                gat45 14.03.17, 17:15
                                Widziałam na własne oczy z dość bliska, jak podobnie histeryczne i roszczeniowe dziecko zniszczyło całą swoją rodzinę, wcale nie patchworkową. Rodzice na głowie stawali, rodzeństwo było ustępliwe, ale po jakimś czasie między rodzicami pojawił się konflikt (oczywiście o sposób traktowania syneczka), rodzeństwo bało się go i w końcu znienawidziło. Nikt nie był w stanie wytrzymać na okrągło jazd, jakie on fundował. No i tego egzemplarza nikt nie nakręcał, taki się urodził i rozwinął. Błędem rodziców było opóźnianie konsultacji ze specjalistą, ale to jeszcze nie były czasy łatwych psychologów, w ostateczności konsultowało się psychiatrę, a taka decyzja dla wielu rodziców była za ciężka. Czuliby się, jakby wysyłali własne dziecko do zamkniętego zakładu. No cóż, zabrał kilku osobom całe lata szczęścia, które ta rodzina mogła przeżyć, a nie przeżyła, rodzicom zatruł życie, rodzeństwo znerwicował, też na całe życie. Strasznie było patrzeć na ten powolny rozkład.


                                >>> Owszem 11-latek moze chciec nawiazac relacje z roczniakami, moze byc starszym, bardzo wazny bratem, ktory pokaze jak sie bawic, ochroni gdy trzeba, zabierze na spacer,na lody, do zoo, na placu zabaw itd, z czasem coraz wiecej. Jednak jesli nie zaczna od poczatku to pozniej bedzie trudniej, zwlaszcza gdy on bedzie traktowany jak niepotrzebny,
                                upierdliwy wrzod na tylko macochy i ojca.<<<

                                Ten konkretny 11 latek OSMIU kuzynów w wieku 6-16 lat, chlopaki trzymaja sie razem i troche w wiekowych "podgrupach", pasierb nie ma relacji z żadnym z tych chłopów, choć sa naprawdę fajni i koleżeńscy. Serio myslisz, że nawiązałby kontakt z rocznymi dziećmi?

                                A zreszta, nawet nie ma o czym mówić, zgodnie z prawiem 12 latek ma już prawo wypowiedzieć swoje zdanie w kwestii tego z którym z rodziców chciałby zamieszkać.
                                • yamilca197 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 13:47
                                  emmagreen napisał(a):

                                  > A zreszta, nawet nie ma o czym mówić, zgodnie z prawiem 12 latek ma już prawo w
                                  > ypowiedzieć swoje zdanie w kwestii tego z którym z rodziców chciałby zamieszkać
                                  > .

                                  A co zrobisz jesli bedzie chcial zamieszkac z ojcem? Kupicie bilety w jedna strone do Australii i nikomu nie zostawicie adresu wyjezdzajac zanim zapuka do waszych drzwi, czy moze spakujesz dzieci i siebie i sie wyprowadzisz?

                                  Jednak widac wyraznie ze ty tego dziecka nie trawisz i ze nie ma w tobie (pewnie nigdy nie bylo) odrobiny woli do zaakceptowania go jako czlonka waszej rodziny. Ty chcesz zeby on zniknal z twojego obrazka idealnej rodziny - no coz zmartwie cie , nie zniknie, a twoja rodzina od poczatku idealna nie byla.
                                  W tym wszystkim szkoda dzieci, calej trojki.
                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 14:01
                                    >>>A co zrobisz jesli bedzie chcial zamieszkac z ojcem? Kupicie bilety w jedna strone do Australii i nikomu nie zostawicie adresu wyjezdzajac zanim zapuka do waszych drzwi, czy moze spakujesz dzieci i siebie i sie wyprowadzisz?<<<

                                    Mała szansa aby chciał się wyprowadzić od matki.
                                    Nie wiem co zrobimy, taki jaki jest teraz z nami nie zamieszka to pewne, a dom jest mój, więc jakby co to nie ja bym się wyprowadziła.

                                    >>>Jednak widac wyraznie ze ty tego dziecka nie trawisz i ze nie ma w tobie (pewnie nigdy nie bylo) odrobiny woli do zaakceptowania go jako czlonka waszej rodziny<<<

                                    Mylisz sie, wola byla, ale wszelkie moje pozytywne odczucia w tej kwestii zniszczono.
                                    Terapeuta opowiadal mężowi, to tzw. typowym ojcu walczącym, on poznaje kobiete, która podziwia że on jest takim dobrym ojcem, walczy o dziecko, wspiera go w tej walce, walczy z nim. Trwa to miesiącami-latami, jeśli kobieta jest cierpliwa. Aż w końcu ona ma dość, chce normalności, własnej rodziny, życia, a nie tylko wspierania męża/partnera w jego walce. Jej zmęczenie zmienia sie w niechęc do niego i jego dziecka. Az w koncu jakas kropla przepełania czare i kobieta odchodzi. Czasem zabiera tez ich wspólne dziecko.
                                    Ojciec może i wygra walke o jedno dziecko albo będzie miał swiadomość że walczył, ale przegra kolejne dziecko/dzieci, zonę, rodzine
                                    Tak wygladaja walki tatusia o dziecko i takie sa ich koszty. Prawda wyglada tak, że mało która kobieta bez rozmaitych zaburzeń jest w stanie to wytrzymac
                                    • orit Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 14:36
                                      Ten związek się albo rozwali albo zamieni w bardzo toksyczna relacja pełna żalow i pretensji.

                                      Spytam jeszcze raz czy zrezygnujesz kiedys z bliźniąt na żądanie nowej "miłości"?
                                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 14:46
                                        Dlaczego miałabym rezygnować z bliźniat?
                                        Ja jasno powidziałabym, ze więcej dzieci mieć nie zamierzam, one byłyby moimi jedynymi wiec de facto nie byłoby rodziny która musiałabym ratować rezygnując z nich.
                                        Dla męża najważniejsza była i jest rodzina założona ze mna
                                        • orit Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 15:00
                                          Skąd wiesz co dla męża jest najważniejsze?
                                          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 15:04
                                            A Ty nie rozmawiałaś o takich kwestiach z mężem jeszcze przed ślubem, zaraz jak związek stawał się poważny?
                                            O tym co jest najważniejsze, jakie sa wasze plany, cele, marzenia?

                                            A podobno to ja jestem młoda i niedojrzała :-)
                                            • orit Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 15:30
                                              Emmo, mąż już miał jedną rodzinę, która też w określonym momencie była najważniejsza. Chyba nie wstawiał Ci kawałków, że pierwszej żony to on nigdy nie kochał.

                                              Myślisz, że on z pierwszą zoną nie rozmawiał o marzeniach? że to zła kobieta była?

                                              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 15:43
                                                Juz to wyjasniałam; on ja kochal, czy sie podkochwial caly czas w liceum, tak jak nerd w najladniejszej dziewczynie w szkole.
                                                Spotkali się potem, kiedy oboje byli juz po studiach, on sobie swietnie finansowo radzil, wiec spojrzala na niego laskawszym okiem. Na pewno był zakochany, czy kochal watpie, wzieli slub po 4 miesiacach, czy ona go kochala tez watpie, raczej chaiala sie wygodnie ustawic, a byla pewna ze on bedzie czcil miejsca po ktorych ona stąpa :-).
                                                Nie wstawial mi kawalkow, mysle ze powiedzial prawde, co wiecej podobnie o ich związku mówia dwie bratowe i brat, którzy tez ja znają bo w tym samym czasie chodzili do tego samego liceum.

                                                O marzeniach, celach, zainteresowaniach raczej nie rozmawiali, w tych kwestiach róznia sia bardzo. Mąż tez powiedział, raczej szczerze, ze jakby narzeczenstwo potrwalo jeszcze z rok, to slubu by nie bylo, bo spadłyby mu klapki z oczu.
                                                Pisalam już że uciekał z domu na kolejne podyplomówki, nie robił tego raczej dlatego że tamta rodzina była najwazniejsza i dawala mu szczescie
                                                • orit Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 15:59
                                                  a czy on dawał szczęście tamtej rodzinie?

                                                  trochę mnie zaniepokoiło określenie NERD - to osoba, która ma problemy w relacjach, czemu mąż tak siebie określa?
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 16:13
                                                    Dawał pieniądze bo tego oczekiwala eks, tu relacje są zgodne, oni szczęśliwi nie byli bo nie mieli nawet o czym rozmawiać.
                                                    Ona oczekiwała wiernego poddanego, bo taki model znajomosci i relacji miedzyludzkich preferowala jeszcze w LO, a on na samym początku szczesliwy że jest z nia, nim był. Zreszta pasierb jest bardzo podobny, ma taki sam stosunek do ludzi, jest dobrze dopoki wypelniaja jego wole, jego polecenia, gdy nie daja soba rzadzić, jest wielka krzywda i obraza, dlatego jest wykluczony z grupy kuzynow, pewnie w szkole jest podobnie.

                                                    Chodziło mi raczej o rodzaj kujona, nieatrakcyjnego fizycznie, ubranego w sposób charakterystyczny, w okularach, interesujacego sie raczej komputerami niz czymkolwiek innym. Akurat z tego już wyrósl:-), jest zadbany i dobrze ubrany. Nie będę twierdzić ze mąż jest duszą i gwiazdą towarzystwa, ale problemow w relacjach z ludzmi nie ma
                                                    Okresla sie tak bo bardzo lubi "Big bang theory", choc tak zle to z nim nigdy nie było :-)
                                    • yamilca197 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 14:44
                                      emmagreen napisał(a):

                                      > Mała szansa aby chciał się wyprowadzić od matki.

                                      No coz,chyba wiesz dlaczego?

                                      > Nie wiem co zrobimy, taki jaki jest teraz z nami nie zamieszka to pewne, a dom
                                      > jest mój, więc jakby co to nie ja bym się wyprowadziła.

                                      A gdyby nie bylo innego wyjscia (bo stracilby matke - oczywiscie nie zycze mu, to tylko na potrzeby tego watku) to tez bys mu zabronila z wami zamieszkac?


                                      > Mylisz sie, wola byla, ale wszelkie moje pozytywne odczucia w tej kwestii znisz
                                      > czono.

                                      Tiaaa... widzisz, twoje dzieci maja dopiero rok, tez moga byc kiedys trudnymi dziecmi, stracisz nimi zainteresowanie i bedziesz probowala sie pozbyc?


                                      > Tak wygladaja walki tatusia o dziecko i takie sa ich koszty. Prawda wyglada tak
                                      > , że mało która kobieta bez rozmaitych zaburzeń jest w stanie to wytrzymac

                                      Mam nadzieje, ze maz zmienil terapeute, choc dla ciebie to niedobrze bo ten mowil to co tobie bardzo pasuje.
                                      Prawda jest taka ze ty wiazac sie z swoim mezem nie mialas dzieci ani pojecia o nich, za to mialas obraz idealnej rodziny, bylas oderwana od rzeczywistosci, wlasciwie dotyczy to was. Twoj maz nie jest dobrym ojcem, jest kiepskim, on tak jak ty nie ma pojecia o realiach wychowywania dzieci. Dzieci to nie dobrze ulozone pieski, ktore w razie problemu mozna z bolem serducha oddac i co najwyzej od czasu do czasu zabrac na spacer. Twoj maz nigdy nie powinien sie wiazac z toba ani zadna kobieta z podobnym nastawieniem do jego dziecka jaki ty prezentujesz. Takich facetow jak on jest jednak sporo, niestety, nie dbaja o wlasne dzieci ktore juz maja ale leca za kazda spodnica i robia nowe.
                                      On ma wobec swojego syna obowiazki i powinien wreszcie sie nim zajac (moze jeszcze nie jest za pozno) poswiecajac zwiazek z toba. Owszem, beda ofiary czyli blizniaki ale takie sa konsekwencje gdy sie nie uzywa mozgu tylko czegos innego.
                                      A ty na razie masz niewielkie doswiadczenie jako rodzic plus do tego prezentujesz rozdmuchany egoizm (szantaz, ultimatum, historie) to moze sie zmienic z czasem, choc moze i nie, moze to kwestia takiego a nie innego charakteru.
                                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 14:57
                                        >>>No coz,chyba wiesz dlaczego?<<<
                                        Oczywiście, ma identyczną osobowość jak matka, czci ja i uważa za ofiare ojca. Bo się niedobry ożenił, zamiast do nich wrocic jak tylko kiwnęła palcem

                                        >>>Tiaaa... widzisz, twoje dzieci maja dopiero rok, tez moga byc kiedys trudnymi dziecmi, stracisz nimi zainteresowanie i bedziesz probowala sie pozbyc?<<<
                                        Pasierb nie jest moim dzieckiem, trudno wymagac abym miala wobec niego uczucia jak wobec moich własnych.

                                        Terapeuty zmieniać nie zamierza, ten wydaje sie najrozsadniejszy

                                        >>>Twoj maz nigdy nie powinien sie wiazac z toba ani zadna kobieta z podobnym nastawieniem do jego dziecka jaki ty prezentujesz<<<
                                        To musiałby wybrać samotność, bo do tego dziecka KAZDA kobieta mialaby podobne nastawienie. Ty tez, kwestia czasu.

                                        >>>powinien wreszcie sie nim zajac (moze jeszcze nie jest za pozno) poswiecajac zwiazek z toba. Owszem, beda ofiary czyli blizniaki<<<
                                        A co jesli jest za późno, jesli u niego to tez jest własnie kwestia takiego a nie innego charakteru (Twoje własne słowa).
                                        Czyli Twoim zdaniem nasze dzieci moga byc ofiarami, ale pasierb nie? Przepiękny pokaz hipokryzji...
                                        Lepsza krzywda DWOJGA dzieci niz JEDNEGO? Tak?
                                        A może dzieci drugiej żony są mniej warte, bo to drugie małżeństwo żadne małżeństwo, a dzieci to tylko bękarty - to jedna z mądrości eks mojego męża, niemal dosłowny cytat
                                        • yamilca197 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 18:07
                                          emmagreen napisał(a):

                                          > Oczywiście, ma identyczną osobowość jak matka, czci ja i uważa za ofiare ojca.
                                          > Bo się niedobry ożenił, zamiast do nich wrocic jak tylko kiwnęła palcem

                                          Nie, dlatego ze ma okropna macoche i niekoniecznie fajnego ojca.

                                          > Pasierb nie jest moim dzieckiem, trudno wymagac abym miala wobec niego uczucia
                                          > jak wobec moich własnych.

                                          Ale jest dzieckiem twojego meza a ty oczekujesz ze skoro sa problemy to on ma postawic krzyzyk.

                                          > Terapeuty zmieniać nie zamierza, ten wydaje sie najrozsadniejszy

                                          Oczywiscie,bo mowi to co tobie pasuje


                                          > To musiałby wybrać samotność, bo do tego dziecka KAZDA kobieta mialaby podobne
                                          > nastawienie. Ty tez, kwestia czasu.

                                          Z ta 'kazda' to bym uwazala. Mozna byc samemu a nie byc samotnym. Skoro dziecko ma problemy, to porzadny,kochajacy rodzic,któremu na dziecku zalezy zrobilby wszystko zeby dziecku pomoc, zeby z nim nawiazac dobre relacje, poswiecic mu swoja czas i uwage, bez przeszkod w postaci nowej rodziny. Nie bylby wcale skazany na samotnosc, moglby byc w zwiazku bez nowego przychowku, malzenstwa czy wspolnego mieszkania.


                                          > A co jesli jest za późno, jesli u niego to tez jest własnie kwestia takiego a n
                                          > ie innego charakteru (Twoje własne słowa).

                                          Nad dzieckiem mozna popracowac, sprobowanie dla twojego meza jako jego ojca powinno byc priorytetem.

                                          > Czyli Twoim zdaniem nasze dzieci moga byc ofiarami, ale pasierb nie? Przepiękny
                                          > pokaz hipokryzji...

                                          Ten chlopiec przyszedl na swiat dlugo przed twoimi blizniakami, wiec on powinien byc priorytetem dla twojego meza, ale nigdy nie byl. Tym priorytetem okazalo sie za to nowa towarzyszke zycia, co dobrze o nim jako o ojcu nie swiadczy. Druga osoba winna tej sytuacji jestes ty, bo ty zwiazalas sie swiadomie z dzieciatym mezczyzna i swiadomie przyczynilas sie do sprowadzanie na swiat twoich dzieci i swiadomie robisz to co robisz. Zanim zarzucisz innym hipokryzje, zrob rachunek sumienia. Przestan wreszcie zachowywac sie jakbys to ty byla ta skrzywdzona 11-latka.
                                          • jak-kania-dzdzu Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 19:18
                                            Nie mam bladego pojęcia jaką osobą jest autorka, ale z postu na post coraz bardziej jawi się jako rozpieszczona, roszczeniowa, najmądrzejsza, pogardzajaca innymi i patrząca bardzo z wysoka na tych 'gorszych' od siebie pancia.
                                            • bistian Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 18.03.17, 11:08
                                              jak-kania-dzdzu napisała:

                                              > Nie mam bladego pojęcia jaką osobą jest autorka, ale z postu na post coraz bard
                                              > ziej jawi się jako rozpieszczona, roszczeniowa, najmądrzejsza, pogardzajaca inn
                                              > ymi i patrząca bardzo z wysoka na tych 'gorszych' od siebie pancia.

                                              Pewno nie byłaś w takiej sytuacji, więc możesz to tak odbierać. Ja znam dzieci w takim stanie, w większości jest już niemożliwe wejście na normalne tory, można tylko zawalczyć o najmniejsze skutki dla otoczenia i coś robić na plus, ale nie załamywać się, wiedząc, że łatwo już nigdy nie będzie.
                                              W tamtym małżeństwie, ojciec zarabiał pieniądze, matka miała zająć się dzieckiem. Nie robiła tego, wyszła taka spychologia między rodzicami, a teraz już żadne z nich nie ma serca i siły, żeby to starać się wyprostować. Rodzice nie współpracują, bo matka ma swoje cele i nie ma skrupułów w wykorzystywaniu syna do tego. Poświęci syna, byle wyszło na to, że miała rację. Nie odda syna, bo wtedy nie miałaby broni do walki z byłym mężem. Smutne, ale prawdziwe.

                                              Skończy się tak, że matka za 3-4 lata będzie chciała wepchnąć syna ojcu, bo już nie będzie dawała rady. Dziecko pobędzie u ojca, potem wróci do matki i tak będzie rozgrywać rodziców i szukać wygodniejszego miejsca. Były już opisywane takie sytuacje na forum.
                                              • yamilca197 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 18.03.17, 13:29
                                                bistian napisał:

                                                Ja znam dzieci w takim stanie, w większości jest już niemożliwe wejście na normalne tory, możn
                                                > a tylko zawalczyć o najmniejsze skutki dla otoczenia i coś robić na plus, ale n
                                                > ie załamywać się, wiedząc, że łatwo już nigdy nie będzie.

                                                Tiaaa, pytanie tylko czyje dzialania do prowadzaja dzieci do takiego stanu?

                                                > W tamtym małżeństwie, ojciec zarabiał pieniądze, matka miała zająć się dzieckie
                                                > m.

                                                Serio? A skad to przekonanie? Jesli para , ktora ma dziecko decyduje sie na cos takiego time swiadczy to o patologii, bo wychowanie dziecka jest obowiazkiem zarowno ojca i matki.
                                                Rozumiem ze 60 lat temu to moze jeszcze tak bylo ale nie 11.

                                                Nie robiła tego,

                                                Skad wiesz?

                                                Rodzice nie współp racują, bo matka ma swoje cele i nie ma skrupułów

                                                Ah, bo tak twierdzi autorka watku?
                                                • bistian Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 18.03.17, 14:18
                                                  yamilca197 napisał(a):

                                                  > Tiaaa, pytanie tylko czyje dzialania do prowadzaja dzieci do takiego stanu?

                                                  Jasne, że rodziców. Ale wypada spojrzeć na kontekst. Ojciec mógłby powiedzieć, że matka zaniedbuje dziecko i wziąć dziecko pod swoją opiekę, ale polski sąd jest niechętny takim rozwiązaniom. Dostałby pewno komentarza, że skoro zarabia dobrze i mu to wychodzi, to niech tak robi dalej. To tylko Polska, nie żaden cywilizowany kraj.
                                                  Faktem jest, że niewiele można wyczytać o działaniach ojca w tym kierunku, w czasie trwania tamtego związku.

                                                  > Rozumiem ze 60 lat temu to moze jeszcze tak bylo ale nie 11.
                                                  W wielu związkach w Polsce, jeszcze tak jest obecnie. Wielu mężczyzn jest dumnych z tego, że "żona nie musi pracować". Mam inne zdanie na ten temat, ale zamykam dyskusję, bo zazwyczaj jest za bardzo emocjonalna.

                                                  > Ah, bo tak twierdzi autorka watku?
                                                  Przekonuje mnie to, co pisze autorka. Nie widzę luk i przekłamań. Dodatkowo, zdarzało mi się mieć dłuższy kontakt z takimi dziećmi, wiem, jak to może wyglądać.

                                                  Tutaj mógłby pomóc dobry mediator i równolegle jakaś pomoc specjalistyczna dla matki oraz specjalista tłumaczący zachowania dziecka ojcu i macosze. Dość to skomplikowane, nie sądzę, że wszyscy dołożą starań, z czasem chłopak będzie miał jeszcze bardziej pod górkę, a matka szykuje sobie wielki problem i to ona będzie najbardziej poszkodowana.
                                                  • morekac Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 18.03.17, 17:13
                                                    >Ojciec mógłby powiedzieć, że matka zaniedbuje dziecko i wziąć dziecko pod swoją opiekę, ale polski sąd jest niechętny takim rozwiązaniom.

                                                    Ale nawet tego nie spróbuje. Nie weźmie dzieciaka do psychologa . Do tej pory nawet nie próbowali ukrócić działań mamy podpadających pod stalking. A jeśli sytuacja rzeczywiście wygląda chociaż w połowie tak, jak Emma pisze, to dzieciak jest po prostu wykorzystywany ze szkodą dla jego psychiki - nie robienie nic z tym jest poważnym zaniedbaniem ze strony taty. Ponieważ mama chłopca nie kwapi się do przerwania tej całej sytuacji , tata jest jedyną osobą, która może i powinna coś zrobić - poskromić mamę i pójść z synem do psychologa. Ale wszystkim - poza dzieciakiem - może być całkiem wygodnie w tej sytuacji. Matka ma kim grać, ojciec umywa ręce, macocha go podpuszcza w trosce o dobrp jedynej, prawdziwej rodziny, nawet kuzyni i dziadkowie mają go w dupie - jest galaretowatym tłuściochem tak nie pasującym do prawdziwych , rodzinnych twardzieli.
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 09:57
                                                    Do cmomentu naszego slubu nie było takich problemów, więc mąż nie miał podstaw ani powodów walczyć z eks.
                                                    Pytalam już jednej z forumek JAK poskromić eks/ukrócic jej dzialania? Sąsiedzi dzwonia na policje jak do nas przyjeżdza, czasem my tez, bo zakloca ciesze na spokojnym osiedlu, mąż wyłącza telefon jak wydzwania.
                                                    To jest latwe powiedziec poskromic, ukrocic, ale napisz JAK, pewnie wielu ojcow walczacych byloby Ci wdziecznych za znalezienie cudownego sposobu.
                                                    W polskich sądach jest tak, ze matka jest wlascicielka dziecka, wszelkie jazdy tego typu sa jej wybaczane bo ona walczy o dziecko, bo jej ciężko, bo jest sama a eks ma rodzine. Podobna patologia jest w kwestii alimentów, czyli tolerancja spoleczna do ich nieplacenia.
                                                    Co mąż ma zrobić, pobic ja, ciagac po sadach? Nie ma na to czasu pracuje i wychowuje dwoje malych dzieci. A tak w ogole to myslisz że nawet skazanie jej jakoś by pomoglo w relacjach ojciec-syn?
                                              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 14:12
                                                Tak wlasnie było, eks zajmowala sie synem do 4 r.ż., tak zdecydowala.
                                                Co ciekawe teraz mnie krytykuje, że ja i "moje dzieci" jestesmy na utrzymaniu "ojca jej dziecka". Moj urlop wychowawczy to tez moja decyzja (w sensie nasza, ale nie narzucona mi przez męża), posiedze z nimi do wrzesnia przyszlego roku, wtedy pojda do przedszkola.

                                                Pasierb ma charakter matki, jest przez nia buntowany, jedyne co mozemy zrobic to zawalczyc o jak najmniejsze negatywne skutki dla naszej rodziny.

                                                >>>Skończy się tak, że matka za 3-4 lata będzie chciała wepchnąć syna ojcu, bo już nie będzie dawała rady.<<<

                                                Nie sądze aby nie mogla dac z nim rady, ona raczej doprowadzi do tego, ze on ja bedzie czcil jeszcze bardziej.
                                                Ale gdyby chciala nie zgodze sie za nic; dwojka 4-5 latkow i nastolatek, z ktorym matka nie dawalaby sobie rady to nienajlepszy pomysl
                                                • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 19:42
                                                  emmagreen napisał(a):

                                                  > Tak wlasnie było, eks zajmowala sie synem do 4 r.ż., tak zdecydowala.

                                                  A Twój mąż gdzie wtedy był? Ona sama zdecydowała?
                                                  Czy może jemu zwyczajnie było mu to na ręke, bo miał święty spokój by pracować i robić swoje 4 fakultety. Niestety, ale jak się świadomie nie bierze udziału w wychowaniu dziecka przez 4 lata to potem ma się takie rezultaty, że z własnym dzieckiem nie ma języka.


                                                  > Pasierb ma charakter matki, jest przez nia buntowany, jedyne co mozemy zrobic t
                                                  > o zawalczyc o jak najmniejsze negatywne skutki dla naszej rodziny.


                                                  Nie. To nie jest jedyne co możecie zrobić. To jest coś, co Ty z wyrachowaniem usiłujesz przeforsować. Usiłujesz przekonać wszystkich dookoła, że ten dzieciak jest taki zły, że nie zasługuje na nic więcej by go usunąć i odciąć od ojca.

                                                  Nie zapominaj, że Twój pasieb ma połowę genów TWOJEGO męża. Czysta biologia, jakbyś nie wiedziała. Charakter i osobowość 11 letniego dziecko wciąż się kształtuje, w ogromnym stopniu przez obserwowanie i naśladowanie rodziców. Poczytaj trochę na ten temat, zamiast pisać, że 11 jest z gruntu zły i koniec.

                                                  Pisanie, że ma charakter matki jest żałosne i tylko potwierdza jak jesteś zafiksowana na eksi.
                                                  Twój mąż, swoim zaniedbaniem i olaniem syna na życzenie nowej żony, tak samo jak matka kształtuje charakter tego dziecka. Naprawdę czas najwyższy to zrozumieć.

                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 12:14
                                                    >>>A Twój mąż gdzie wtedy był? Ona sama zdecydowała?
                                                    Czy może jemu zwyczajnie było mu to na ręke, bo miał święty spokój by pracować i robić swoje 4 fakultety. Niestety, ale jak się świadomie nie bierze udziału w wychowaniu dziecka przez 4 lata to potem ma się takie rezultaty, że z własnym dzieckiem nie ma języka.<<<

                                                    To sie nazywa podział obowiązkow, ja tez zdecydowalam zostac w domu dopoki dzieci do przedszkola nie pojda, czyli jeszcze prawie 1,5 roku
                                                  • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 19:58
                                                    emmagreen napisał(a):

                                                    > To sie nazywa podział obowiązkow, ja tez zdecydowalam zostac w domu dopoki dzie
                                                    > ci do przedszkola nie pojda, czyli jeszcze prawie 1,5 roku


                                                    Nie, to się nazywa robieniem kariery kosztem dziecka.
                                                    Podział obowiązków nie zwalnia ojca z obecności w życiu dziecka i wychowywania tegoż.

                                                    Piszesz, że teraz mąż cały czas po pracy spędza z bliźniakami, że świetnie się nimi zajmuje.
                                                    Cóż, może powinien był robić to samo ze starszym dzieckiem zamiast zostawić wszystko żone a samemu robić karierę, studia itp.
                                                    Skoro podjął taką decyzję to niech się teraz nie dziwi, że nie ma o czym z dzieckiem rozmawiać i że dziecko jest pod tak ogromnym wpływem matki.
                                                    Sam sobie na to zapracował. Dosłownie.
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 22.03.17, 09:44
                                                    Moze powinien, ale czasu cofnąć sie nie da
                                                  • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 23.03.17, 10:20
                                                    emmagreen napisał(a):

                                                    > Moze powinien, ale czasu cofnąć sie nie da

                                                    Aha. I to twoim zdaniem jest usprawiedliwienie na porzucenie dziecka? Super.
                                                    I twoim zdaniem tak zachowuje się dobry ojciec?

                                                    Czasu owszem cofnąć się nie da. Ale jak się coś się spiep^$&yło w wychowaniu własnego dziecka to się to naprawia.
                                                    A nie dziecko porzuca i robi sobie nowe.
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 23.03.17, 10:31
                                                    A jezeli tylko w taki sposob mozna sie w przyszlosci ustrzec tego rodzaju błedow.
                                                    A zreszta, zainspirowana tym watkiem, namowilam meza do zrobienia testow na ojcostwo. Może sie okazać, że to wcale nie są jego błędy i odpowiedzialność.
                                                  • olgab4 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 23.03.17, 11:30
                                                    Ja pierdziele... dlaczego Ty tego dzieciaka nazywasz i rozpatrujesz w kategorii błędu?!
                                                    "Może to nie męża błędy i odpowiedzialność".
                                                    W głowie się nie mieści. Czyli nawet jeśli nie męża, to kogoś innego BŁĘDY. Chciałabyś, żeby Twoje blizniaki jakaś inna kobieta kiedyś nazywała "błędami z przeszłości"?
                                                    Poza tym, mąż wychowywał tego dzieciaka. To go czyni ojcem przede wszystkim. Co, jeśli okaże się nie jego, to "adieu, błędzie przeszłości"...?
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 23.03.17, 11:51
                                                    Miałam na mysli błedy popełnione w wychowywaniu dziecka.
                                                    Jeśli okaże sie nie jego to zerwiemy kontakt i uporządkujemy kwestie finansowe
                                                  • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 23.03.17, 12:22
                                                    w chwili obecnej, nawet jak nie jego alimenty będzie płacił, termin na zaprzeczenie ojcostwa minął zdaje się
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 23.03.17, 12:30
                                                    Ale inne kwestie jak najbardziej można pozmieniać
                                                  • iskierka3 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 24.03.17, 22:13
                                                    Wkopalas sie. To niezgodne z polskim prawem. Zanim zacznie sie trollowac trzeba zrobic research;)
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 09:48
                                                    Ale co konkretnie jest niezgodne z polskim prawem?
                                                    Zrobienie badania?
                                                    Wystapienie o maksymalne obnizenie alimentów czy uporządkowanie spraw spodkowo-majatkowych w razie pozytywnego wyniku? To delikatne kwestie wiec, wszystko odbywa sie zgodnie z polskim prawem, a w razie czego bedzie takze z udzialem prawnika
                                          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 09:41
                                            Dziecko nie mialo problemow dopoki sie nie zareczylismy, a w miedzyczasie jak podejrzewam zwiazek eks sie rozpadal.
                                            Chlopiec spotykal sie z ojcem, inkasowal prezenty i wracal do domu.
                                            Problemy pojawily sie, gdy eks zrozumiala ze maz do niej nie wroci i nie zaczela grac dzieckiem aby rozbic nasz zwiazek.
                                            Z takiego powodu ojciec mialby nie zakladac nowej rodziny??? Bo eks zona chce miec w jego osobie plan B na zycie, bo dziecko nie chce konkurencji do portfela taty??
                                            Moze dla takiego mężczyzny nowa rodzina nie jest "przeszkoda", a największym szczęsciem w życiu.
                                            Nie kazdy ma ochotę się poświęcac aby zadośćuczynić fochom pierworodnego.
                                            Naprawdę jestem ciekawa jakiego rodzaju związek masz na myśli "bez dzieci, małżenstwa i wspolnego zamieszkania", jaka kobieta, przy zdrowych zmysłach, zgodziłaby się na coś takiego? Na zwiazek z doskoku i pozycje skrywanej wstydliwie kochanki, aby nie być "przeszkoda".
                                            Nawet taka sama mająca dzieci, oczekiwałaby raczej po 2-3 latach jakiegoś rodzaju stabilizacji. A Twoj pomysł moglby sie udac w przypadku sponsoringu lub romansu z mężatka, ale w obu przypadkach czlowiek może nie jest sam, ale jest przeraźliwie samotny.

                                            To że pasierb przyszedł na swiat wczesniej nie oznacza ze jest wazniejszy. Hipokryzje zarzucalam Tobie z uwagi na podkreslanie jaka tragedia i zbrodnia wręcz byloby zrezygnowanie z syna, ale uważasz ze porzucenie dwojki dzieci (vide: " beda ofiary czyli blizniaki") byloby mniejsza, bo one przyszly na swiat później. Przypominam że nie one sa winne swojemu przyjsciu na swiat i nie one powinny placic za nasze błędy.
                                            A i jeszcze najwyraźniej nie bierzesz pod uwage, że dla ojca być może to one są teraz absolutnym priorytetem
                                            • yamilca197 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 11:27
                                              emmagreen napisał(a):

                                              > Dziecko nie mialo problemow dopoki sie nie zareczylismy,

                                              Tak myslalam, ale poznal toskyczna babek i zaczely sie problemy

                                              inkasowal prezenty

                                              Im wiecej piszesz tym wieksza ohyda wychodzi na wierzyc


                                              > Z takiego powodu ojciec mialby nie zakladac nowej rodziny??? Bo eks zona chce m
                                              > iec w jego osobie plan B na zycie, bo dziecko nie chce konkurencji do portfela
                                              > taty??

                                              Nie z rozumiesz z jakiego powodu. Dla ciebie liczy sie tylko kasa, tylko ty, tylko twoje...wszystko kreci sie wokol ciebie. Tu nie widzisz nikogo poza soba.

                                              > Moze dla takiego mężczyzny nowa rodzina nie jest "przeszkoda", a największym sz
                                              > częsciem w życiu.

                                              Dla twojego meza i jego syna ty jestes najwiekszym problemem,bo masz paskudnymi charakter i od samego poczatku mialas zla wole w stosunku do syna twojego meza. I'm wiecej piszesz tym bardziej to wylazi.

                                              > Nie kazdy ma ochotę się poświęcac aby zadośćuczynić fochom pierworodnego.

                                              Jak na razie to fochom masz ty, najwiekszego bo to dziecko jeszcze w waszym zyciu istnieje a zalozylas sobie ze szybciej sie go pozbedziesz. Jeszcze ci sie nie udalo.


                                              > Naprawdę jestem ciekawa jakiego rodzaju związek masz na myśli "bez dzieci, małż
                                              > enstwa i wspolnego zamieszkania", jaka kobieta, przy zdrowych zmysłach, zgodził
                                              > aby się na coś takiego? Na zwiazek z doskoku i pozycje skrywanej wstydliwie koc
                                              > hanki, aby nie być "przeszkoda".

                                              Zwiazki sa rozne. Sa kobiety, ktore nie maja na celu jedynie wyjsc za maz bez wzgledu na wszystko. Mozna byc w fajny zwiazku niekoniecznie ze soba mieszkajac ani bedac malzenstwem. To nie ma nic wspolnego z byciem kochanka -mowa o dwojgu wolnych ludzi,ktorzy wybieraja taka forme zwiazku dla celow wyzszych (ty tego nie pojmiesz)
                                              A swoja droga dziwne ze nie znalazlas sobie bezdzietnego faceta, nie mialabym problemu.

                                              > Nawet taka sama mająca dzieci, oczekiwałaby raczej po 2-3 latach jakiegoś rodz
                                              > aju stabilizacji.

                                              Stabilizacja to nie tylko malzenstwo za wszelka cene.

                                              A Twoj pomysł moglby sie udac w przypadku sponsoringu lub romansu z mężatka, ale w obu przypadkach czlowiek może nie jest sam, ale jest przeraźliwie samotny.

                                              Nie masz zbyt wielkiego pojecia ani o dzieciach, ani o zwiazkach ani o zyciu generalnie. Czytajac twoje posty coraz bardziej widac ze jestes osoba mloda, wychowana pod kloszem w przekonaniu,ze wszystko ci sie nalezy i wszyscy powinni robic to co chesz,przyzwyczajena do usuwania wszelkich przeszkod na zyczenie,bo jak nie to pozalujecie i spelniania oczekiwan. Pora sie obudzic, podjelas decyzje wiec ponosisz ich konsekwencje.

                                              > To że pasierb przyszedł na swiat wczesniej nie oznacza ze jest wazniejszy. Hipo
                                              > kryzje zarzucalam Tobie z uwagi na podkreslanie jaka tragedia i zbrodnia wręcz
                                              > byloby zrezygnowanie z syna, ale uważasz ze porzucenie dwojki dzieci (vide: " b
                                              > eda ofiary czyli blizniaki") byloby mniejsza, bo one przyszly na swiat później.
                                              > Przypominam że nie one sa winne swojemu przyjsciu na swiat i nie one powinny p
                                              > lacic za nasze błędy.

                                              To co napisalam wyzej, czas ponosic konsekwencje swoich decyzji. Ty wzielas za meza dzieciatego faceta od poczatku nienawidzac jego dziecka i liczylas na to, ze bedzie jak zwykle w twoim zyciu czyli on zniknie z twojej idealnej rodzinki bo ty tak chcesz i na obrazka bedzie tylko wasza czworka. Okazuje sie ze to nie takie proste wiec wpadasz wa histerie, tupiesz nogami i krzyczysz z rozpaczy. A hipokrytka jestes ty bo uznalas ze twoje blizniaki nie prosily sie na swiat wiec konsekwencji nie powinny ponosic,a syn twojego meza to sie prosilam na swiat? Dlaczego on musi ponosic konskewencje? Bo ty tak chcesz? Bo ma ojca,ktory o niego nie dba i malostkowa,wredna macoche, ktora nie pozwoli zeby ojciec nim sie wlasciwie zajal.

                                              > A i jeszcze najwyraźniej nie bierzesz pod uwage, że dla ojca być może to one są
                                              > teraz absolutnym priorytetem

                                              To wez pod uwage ze prawdopodobne jest ze za kilka lat jakies nowe dziecko z inna pania bedzie dla niego absolutnym priorytetem. Twoje blizniaki beda w podobnym wieku ,w ktorym jest teraz jego syn, beda chcialy uwagi ojca, a on zamknie sie przed nimi w domu z nowa bzdziakwa i ich nowym dzieckiem a ona bedzie mu wkladac do glowy ze one sa nienormalne i da mu wybor albo one albo nowe baby. Jest duze prawdopodobienstwo ze role sie odwroca.
                                              • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 12:08
                                                Całkowicie się zgadzam. To, że role się odwrócą jest raczej pewne.
                                              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 12:19
                                                >>>Tak myslalam, ale poznal toskyczna babek i zaczely sie problemy<<<

                                                Akurat jak mnie poznal to problemów nie było, maly mnie akceptowal, a eks nie zwracala na mnie uwagi, dopoki bylam tylko dziewczyna obecnego męża, a bylismy para przed zareczynami ponad rok.


                                                >>>Nie z rozumiesz z jakiego powodu. Dla ciebie liczy sie tylko kasa, tylko ty, tylko twoje...wszystko kreci sie wokol ciebie. Tu nie widzisz nikogo poza soba.<<<

                                                Wybacz, ale NIE ROZUMIEM z jakiego powodu ojciec mialby rezygnować z zalozenia rodziny, ulozenia sobie zycia bo ma na koncie nieudane malzenstwo i dziecko. Sa tez granice rodzicielskiego poswiecenia. A w tym przypadku nie mialoby ono zadnego sensu. To dziecko nie jest chore, niepelnosprawne, to dziecko ma matke która chcialaby zeby eks maz byl dla niej na kazde zawolanie czasowo i finansowo i samo też tego żąda.
                                                Kasa nie liczy sie dla mnie - pochodze z w miare zamoznej rodziny - malzenstwo nie podnioslo mi statusu materialnego.

                                                >>>Zwiazki sa rozne. Sa kobiety, ktore nie maja na celu jedynie wyjsc za maz bez wzgledu na wszystko. Mozna byc w fajny zwiazku niekoniecznie ze soba mieszkajac ani bedac malzenstwem. To nie ma nic wspolnego z byciem kochanka -mowa o dwojgu wolnych ludzi,ktorzy wybieraja taka forme zwiazku dla celow wyzszych (ty tego nie pojmiesz)<<<

                                                Zgadzam sie, sa takie kobiety i takie zwiazki. Jednak nie jest takim zwiazkiem relacja, w ktorej pan nie angazuje sie w nowa znajomosc tylko po to aby nie byla ona "przeszkoda" w jego poswiecaniu sie dla dziecka z pierwszego malzenstwa. Nie bedzie taka, bo taki zaangazowany tatus nic by z siebie nie dawal w tej relacji, oczekujac od pani wsparcia i zrozumienia bo "on przeciez jest takim dobrym ojcem, jak mozna czegokolweike od niego wymagac wiecej". W takim zwiazku albo pani bedzie nieszczesliwa i odejdzie (poczytaj forum macochy - ile zwiazkow zabil tatus pokutujacy, albo wiecznie skrzywdzone i roszczeniowe dzieci) albo pani bedzie specyficzna osoba - skoncentrowana na sobie i na karierze, mezczyzny potrzebujaca tylko sporadycznie w zyciu, ale w takim ukladzie z kolei kazdy mezczyzna bedzie samotny.
                                                A wybieranie takiej formy zwiazku dla celow wyzszych - pieknie powiedziane, ale co mialoby byc tym "wyzszym celem"? Fochy 10 latka? Oczekiwania eks pt. ja jestem sama, to ty tez nie masz prawa do szczescia? Wyzsze cele musialyby byc dla OBOJGA partnerow, a dla malo ktorej kobiety sfochowane dziecko partnera nim bedzie, bo jednak wybacz ale duza czesc kobiet ceni sobie zwiazek, mieszkanie razem malzenstwo i wspolne dzieci i nie zrezygnuje z tego z powodu fochow pasierba.

                                                >>>Stabilizacja to nie tylko malzenstwo za wszelka cene.<<<

                                                Masz racje, ale stabilizacje nie mozna nazwac sytuacji gdy dwoje 30-40 latkow latami randkuje, bez wspolnego zamieszkania, malzenstwa, dzieci, czy planow na nie. A panu zalezy aby nowy zwiazek nie byl "przeszkoda" w poswiecaniu sie dla dziecka. Nie wiem dla kogo bylaby to stabilizacja, ale na pewno nie dla pani i kazda normalna, podkreslam normalna, kobieta po pewnym czasie odeszlaby z takiego ukladu.

                                                >>>Nie masz zbyt wielkiego pojecia ani o dzieciach, ani o zwiazkach ani o zyciu generalnie. Czytajac twoje posty coraz bardziej widac ze jestes osoba mloda, wychowana pod kloszem w przekonaniu,ze wszystko ci sie nalezy i wszyscy powinni robic to co chesz,przyzwyczajena do usuwania wszelkich przeszkod na zyczenie,bo jak nie to pozalujecie i spelniania oczekiwan. Pora sie obudzic, podjelas decyzje wiec ponosisz ich konsekwencje.<<<

                                                Dobrze ze Ty masz :-), wiesz nie uwazam aby poswiecanie swojego zycia bo dziecko nie chce macochy ani nowego rodzenstwa jest bezsensowne. Wychowane w ten sposob dziecko bedzie roszczeniowe i przekonane ze moze narzucac swa wole innym. Nie mowiac juz o tym, ze taki rodzic najczesciej na starosc zostaje sam; rodzic jest malo atrakcyjny finansowo, a przeciez dziecko swojego zycia dla ojca czy matki nie poswieci.

                                                >>>Okazuje sie ze to nie takie proste wiec wpadasz wa histerie, tupiesz nogami i krzyczysz z rozpaczy<<<

                                                Powtarzam, gdybym byla manipulantka to on zniknalby z naszego zycia dawno temu

                                                >>>Dlaczego on musi ponosic konskewencje? Bo ty tak chcesz? Bo ma ojca,ktory o niego nie dba i malostkowa,wredna macoche, ktora nie pozwoli zeby ojciec nim sie wlasciwie zajal.<<<

                                                Czyli Twoim zdaniem lepiej aby nasze maluchy ponosily konsekwencje?
                                                Skoro ojciec i tak o niego nie dba, to jakie ma znaczenie zdanie macochy, wrednej czy nie? Logika

                                                >>>To wez pod uwage ze prawdopodobne jest ze za kilka lat jakies nowe dziecko z inna pania bedzie dla niego absolutnym priorytetem. Twoje blizniaki beda w podobnym wieku ,w ktorym jest teraz jego syn, beda chcialy uwagi ojca, a on zamknie sie przed nimi w domu z nowa bzdziakwa i ich nowym dzieckiem a ona bedzie mu wkladac do glowy ze one sa nienormalne i da mu wybor albo one albo nowe baby. Jest duze prawdopodobienstwo ze role sie odwroca.<<<

                                                Mala szansa, maz jest raczej z tych monogamistycznych mezczyzn. A za pare lat maz bedzie po 40., wedlug niego to za pozno na dziecko, stad nalegania na jak najszybsze narodziny naszego 3.
                                                Ale nawet jesli Twoje slowa okaza sie prawda, to moje dzieci bedą mialy norlana matka, która nie będzie nimi grać przeciwko ojcu i jego nowej rodzinie
                                                • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 12:26
                                                  Tak, normalna matka, która nie będzie grać dziećmi przeciwko ojcu i Jego nowej rodzinie...
                                                  A co ta "normalna" matka robi teraz?
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 12:32
                                                    Ja nie gram, tylko wprost i rzeczowo przedstawiam swoje oczekiwania w roznych kwestiach. Oraz ich ewentualne konsekwencje.
                                                    Ty z mężem nie rozmawiasz?
                                                  • pade Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 13:40
                                                    Twoje oczekiwania są :
                                                    a) niedojrzałe
                                                    b) nieludzkie
                                                    c) egoistyczne
                                                    d) pozbawione empatii
                                                    ect., ect
                                                    Niestety, skoro Twój mąż tak Cię kocha, skoro nie potrafi wychować własnego syna, nie broni go przed Tobą to znaczy, że go zostawi, zapomni o nim. Stać go na to, a Ty mu w tym pomożesz. Nie ma co, zajefajna rodzinka. Najważniejsza kasa i j ja ja, a dziecko z poprzedniego małżeństwa to byłe dziecko.
                                                    Na starość Twojego męża zeżrą wyrzuty sumienia.
                                                • yamilca197 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 13:16
                                                  emmagreen napisał(a):


                                                  > Akurat jak mnie poznal to problemów nie było, maly mnie akceptowal,

                                                  No coz,musialas udawac zeby dziecko cie akceptowalo bo istnialo ryzyko, ze do slubu moze by jednak nie doszlo.

                                                  >
                                                  > Wybacz, ale NIE ROZUMIEM z jakiego powodu ojciec mialby rezygnować z zalozenia
                                                  > rodziny, ulozenia sobie zycia bo ma na koncie nieudane malzenstwo i dziecko. Sa
                                                  > tez granice rodzicielskiego poswiecenia. A w tym przypadku nie mialoby ono zad
                                                  > nego sensu.

                                                  Ty tak twierdzisz, co nie oznacza ze by nie mialo sensu. I tak rodzicielskie poswiecenie nie ma ograniczen jesli chodzi o dzieci, ktore nie sa dorosle.

                                                  To dziecko nie jest chore, niepelnosprawne, to dziecko ma matke która chcialaby zeby eks maz byl dla niej na kazde zawolanie czasowo i finansowo i samo też tego żąda.

                                                  Obawiam sie, ze to nie eks tego zada a ty i to jest problemem.

                                                  > Zgadzam sie, sa takie kobiety i takie zwiazki. Jednak nie jest takim zwiazkiem
                                                  > relacja, w ktorej pan nie angazuje sie w nowa znajomosc tylko po to aby nie byl
                                                  > a ona "przeszkoda" w jego poswiecaniu sie dla dziecka z pierwszego malzenstwa.
                                                  > Nie bedzie taka, bo taki zaangazowany tatus nic by z siebie nie dawal w tej rel
                                                  > acji, oczekujac od pani wsparcia i zrozumienia bo "on przeciez jest takim dobry
                                                  > m ojcem, jak mozna czegokolweike od niego wymagac wiecej". W takim zwiazku albo
                                                  > pani bedzie nieszczesliwa i odejdzie (poczytaj forum macochy - ile zwiazkow za
                                                  > bil tatus pokutujacy, albo wiecznie skrzywdzone i roszczeniowe dzieci)

                                                  Ty powinnas byla poczytac to forum zanim zwiazalas z dzieciatym facetem,a wlasciwe razem powinniscie je poczytac i wyciagnac wlasciwe wnioski. A ty zupelnie nie rozumiesz ze zwiazki sa rozne, ze dwoje doroslych ludzi wybiera swiadomie taki uklad, ktory im odpowiada i jednoczesnie nie przeszkadza w ich priorytetach,ktore moga byc rozne np wychowywanie dzieci, kariera, pasje, pomoc rodzinie czy co tam dla kogo jest priorytetem.

                                                  > A wybieranie takiej formy zwiazku dla celow wyzszych - pieknie powiedziane, ale
                                                  > co mialoby byc tym "wyzszym celem"? Fochy 10 latka?

                                                  "Fochy" 10-latka sa zapewne wazniejsze niz fochy doroslej kobiety,ktorej zachcialo sie dzieciatego pana ale ma problem z jego dzieckiem.


                                                  > Masz racje, ale stabilizacje nie mozna nazwac sytuacji gdy dwoje 30-40 latkow l
                                                  > atami randkuje, bez wspolnego zamieszkania, malzenstwa, dzieci, czy planow na n
                                                  > ie.

                                                  A dlaczego nie? Ludziom odpowiadaja rozne uklady i roznie stabilizacje postrzegaja . 30-40 latkowie to sa mocno dorosli ludzie,ktorzy maja zazwyczaj bagaz zyciowy i odpowiedzialnosc. Stabilizacja jest praca, zabezpeiczenie w razie choroby a nie koniecznie malzenstwo. Malzenstwo to akurat najmniej stabilna rzecz w zyciu.

                                                  A panu zalezy aby nowy zwiazek nie byl "przeszkoda" w poswiecaniu sie dla d
                                                  > ziecka. Nie wiem dla kogo bylaby to stabilizacja, ale na pewno nie dla pani i k
                                                  > azda normalna, podkreslam normalna, kobieta po pewnym czasie odeszlaby z takieg
                                                  > o ukladu.

                                                  Ty masz zdecydowanie obsesje 'normalnosci' i nie potrafisz jej zdefiniowac. To co dla ciebie jest normalne dla kogos innego byc nie musi i na odwrot a wszystko to jest w normie.
                                                  A jesli ty tak bardzo chcialas normalnego zycia wg wlasnych kategorii normalnosci to trzeba bylo wybrac meza z grupy niedzieciatych.
                                                  >
                                                  > Dobrze ze Ty masz :-)

                                                  Tez sie ciesze, ze wzgledu na siebie, meza i nasze dzieci.

                                                  , wiesz nie uwazam aby poswiecanie swojego zycia bo dziecko nie chce macochy ani nowego rodzenstwa jest bezsensowne. Wychowane w ten sposob dziecko bedzie roszczeniowe i przekonane ze moze narzucac swa wole innym.

                                                  A jak ty zostalas wychowana, gdzie popelniono bledy i ich nie naprawiono w pore skoro ty uznajesz ze w twoim przypadku ok jest byc roszczeniowa i narzucac innym swoja wole?


                                                  >
                                                  > Powtarzam, gdybym byla manipulantka to on zniknalby z naszego zycia dawno temu

                                                  Nie zniknalby tak dawno temu,bo istnialo ryzyko ze pan by sie jednak rozmyslil i nie ozenil z toba.


                                                  > Czyli Twoim zdaniem lepiej aby nasze maluchy ponosily konsekwencje?

                                                  Lepiej zeby zadne z tych dzieci nie ponosilo konsekwencji i w tym watku napisali ci to wszyscy. Dostalas rozne rady ale kazda zaklada jednak pozostawienie syna meza na waszym obrazku rodzinnym. Wszystkie rady odrzucilas, na wszystko masz wymowke , a to za duze koszty, bo trzeba by poswiecic czas, pieniadze, a bo bedzie konflikt miedzy wami, a dlaczego moje blizniaki maja miec mniej czasu spedzonego z ojcem itd, do tego przedstawiasz tego chlopca jako socjopate,ktory nic innego nie chce jak tylko rozpadu waszego zwiazku, waszych pieniadze, a jego matke jako okropna wiedzme,ktora chce twojego meza odzyskac...
                                                  Odrzucaja wszystkie rady bo zalozylas ten watek zeby dostac poparcie dla swojego planu odciecia sie ojca od tego chlopca, usuniecia go z obrazka, nawet jesli musialabys postawic ultimatum. Nazbieralas juz mnostwo argumentow zeby twojego meza przekonac ale gdyby sie nie udalo to postawisz ultimatum a ostatecznymi argumentami beda bezbronne, skrzywdzone roczne bliznieta.
                                                  Na forum nie dostalas poparcia,dostalas rady zeby jednak dziecko zaakceptowac, pomoc mezowi w nawiazaniu relacji, moze nawet przejac opieke nad nim ale to nie o to ci przeciez chodzi.
                                                  Ty naprawde sobie wyobrazasz ze twoj maz odcialby sie od syna?


                                                  > Mala szansa, maz jest raczej z tych monogamistycznych mezczyzn.

                                                  Gdy jest w zwiazku pewnie jest monogamista, ale ty jestes jego druga zona.

                                                  A za pare lat maz bedzie po 40., wedlug niego to za pozno

                                                  Nowa pani go przekona☺

                                                  > Ale nawet jesli Twoje slowa okaza sie prawda, to moje dzieci bedą mialy norlana
                                                  > matka, która nie będzie nimi grać przeciwko ojcu i jego nowej rodzin

                                                  A to sie okaze
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 13:53
                                                    Jak Ty wszystko wiesz najlepiej :-)

                                                    >>>No coz,musialas udawac zeby dziecko cie akceptowalo bo istnialo ryzyko, ze do slubu moze by jednak nie doszlo.<<<

                                                    Staralam sie zaakceptowac malego, on tez nie mial ze mna problemu dopoki, bylam tylko dziewczyna jego taty. Podobnie zachowywal sie wobec poprzednich jego dziewczyn. Po prostu nie stanowilam zagrozenia, eks byla przekonana ze jesli ona bedzie chciala to maz do niej wroci.
                                                    To jej wlasne slowa, powtorzone nam przez tesciowa.

                                                    >>>Ty tak twierdzisz, co nie oznacza ze by nie mialo sensu. I tak rodzicielskie poswiecenie nie ma ograniczen jesli chodzi o dzieci, ktore nie sa dorosle.
                                                    To dziecko nie jest chore, niepelnosprawne, to dziecko ma matke która chcialaby zeby eks maz byl dla niej na kazde zawolanie czasowo i finansowo i samo też tego żąda.
                                                    Obawiam sie, ze to nie eks tego zada a ty i to jest problemem.<<<

                                                    Poswiecenie rodzicielskie ma sens wtedy gdy jest celowe lub gdy ma glebsza przyczyna, a nie gdy celem jest uleganiem fochom dziecka i jego matki.
                                                    Ależ eks tego zada, miala to po rozwodzie i przywykla.
                                                    Ja nie musze tego zadac, ja to mam; pelen dostep do naszych kont i meza wracjacego po pracy do domu do mnie i dzieci. Ale to jest normlane w rodzinie.

                                                    >>>A dlaczego nie? Ludziom odpowiadaja rozne uklady i roznie stabilizacje postrzegaja . 30-40 latkowie to sa mocno dorosli ludzie,ktorzy maja zazwyczaj bagaz zyciowy i odpowiedzialnosc. Stabilizacja jest praca, zabezpeiczenie w razie choroby a nie koniecznie malzenstwo. Malzenstwo to akurat najmniej stabilna rzecz w zyciu.<<<

                                                    Tak, ale pod warunkiem, ze oboje chca tego samego i maja takie same oczekiwania i priorytety. Trudno oczekiwac, że dla kobiety takim priorytetem bedzie obce dla niej dziecko i jego żadanie aby tata nie mial nowej rodziny. Owszem są takie kobiety, ktorym mężczyzna na dłuższa metę raczej w zyciu przeszkadza, ale też nie sadze aby taka odpowiadala męzowi. On jest z tych co lubia rodzinne sniadanka z dziecmi w lozku, wspolne wyprawy rowerowe, zabawy w ogrodku z dziecmi i psem. Slowem mężczyzna rodzinno-domowy

                                                    >>>Nie zniknalby tak dawno temu,bo istnialo ryzyko ze pan by sie jednak rozmyslil i nie ozenil z toba.
                                                    <<<

                                                    Uff, jestes nielogiczna, piszesz ze syn nie byl nigdy dla niego priorytetem, tylko nowa dziewczyna, czyli ja i sadzisz jednoczesnie, ze z takiego powodu by sie ze mna nie ozenil?
                                                    A zreszta mialam na mysli co innego, ja chronie moje dzieci przed pasierbem, przebywajac z nimi w innej czesci dom, on werbalnie okazuje im ogromna nienawisc. Jak myslisz jak dlugo chlopiec bylby w naszym domu gdybym przebywala z nimi w salonie, a on sprobowal zaatakowac ktores z blizniat?
                                                    To Ci odpowiem - tak dlugo jak sie biegnie z saonu do garazu i wierz mi, ze to nie ja musialabym go wtedy wyrzucac....

                                                    >>>ktory nic innego nie chce jak tylko rozpadu waszego zwiazku, waszych pieniadze, a jego matke jako okropna wiedzme,ktora chce twojego meza odzyskac...<<<

                                                    Alez ja nie musze sie tego domyslac, ona sama powiedziala to mojej tesciowej. A syn jest narzędziem w jej reku.

                                                    >>>Ty naprawde sobie wyobrazasz ze twoj maz odcialby sie od syna?<<<

                                                    Tak. Wczoraj zaproponowal zakup biletow w jedna strone do US lub Australii dla naszej rodziny, kiedy tylko zechce.

                                                    >>>Gdy jest w zwiazku pewnie jest monogamista, ale ty jestes jego druga zona.<<<

                                                    Jestem, ale to nie on zdradzal, nie on zazadal rozwodu. Skoro tkwil "dla dobra rodziny" w nieudanym malzenstwie, z ktorego tylko uciekal na kolejne zajecia dodatkowe, to tym bardziej nie rozwali sobie dla sportu udanego zwiazku
                                                  • yamilca197 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 14:12
                                                    emmagreen napisał(a):

                                                    > Jak Ty wszystko wiesz najlepiej :-)

                                                    Prawda?☺

                                                    >
                                                    > Staralam sie zaakceptowac malego, on tez nie mial ze mna problemu dopoki, bylam
                                                    > tylko dziewczyna jego taty. Podobnie zachowywal sie wobec poprzednich jego dzi
                                                    > ewczyn. Po prostu nie stanowilam zagrozenia, eks byla przekonana ze jesli ona b
                                                    > edzie chciala to maz do niej wroci.

                                                    Tyle ze to nie jest logiczne, gdyby ex tak chciala odzyskac meza to kazda nowa dziewczyna pojawiajca sie bylaby zagrozeniem i bylaby eliminowana od razu. Uwazasz ze kobieta ktora chce odzyskac partnera czeka az ten sie ozeni?


                                                    > Poswiecenie rodzicielskie ma sens wtedy gdy jest celowe lub gdy ma glebsza przy
                                                    > czyna, a nie gdy celem jest uleganiem fochom dziecka i jego matki.

                                                    Moze ty jednak nie okreslaj czym jest poswiecenie rodzicielskie i kiedy ma sens.

                                                    >
                                                    Trudno oczekiwac, że dla kobiety takim priorytetem bedzie obce dla niej dziecko i jego żadanie aby tata nie mial nowej rodziny.

                                                    Dla kazdej kobiety czy dla ciebie? Kobiety sa rozne, nie wszystkie tak 'normalne' jak ty.

                                                    On jest z tych co lubia rodzinne sniadanka z dziecmi w lozku, wspolne wyprawy rowerowe, zabawy w ogrodku z dziecmi i psem. Slowem mężczyzna rodzinno-domowy

                                                    Tiaaa, ale tylko blizniakami i tylko do czasu.

                                                    > Uff, jestes nielogiczna, piszesz ze syn nie byl nigdy dla niego priorytetem, ty
                                                    > lko nowa dziewczyna, czyli ja i sadzisz jednoczesnie, ze z takiego powodu by si
                                                    > e ze mna nie ozenil?

                                                    Alez nie, to byl twoj punkt widzenia, twoje obawy. Calkiem zreszta czesto spotykane, nowe panie zanim zostana zonami nie pokazuja od razu jak dlugie i ostre maja pazurki

                                                    > A zreszta mialam na mysli co innego, ja chronie moje dzieci przed pasierbem, pr
                                                    > zebywajac z nimi w innej czesci dom, on werbalnie okazuje im ogromna nienawisc.
                                                    > Jak myslisz jak dlugo chlopiec bylby w naszym domu gdybym przebywala z nimi w
                                                    > salonie, a on sprobowal zaatakowac ktores z blizniat?

                                                    Napisalas ze on nie jest chory (rozumiem ze psychicznie takze) wiec dlaczego mialby zaatakowac ktorej z dzieci? Z tego co napisalas wczesniej to smutny, spokojny chlopiec, lubiacy ogladac tv,bez pasji. Teraz robisz z niego takze niebezpiecznego dla otoczenia agresora. No zakladajac (ale tylko zakladajac na potrzeby tego watku) ze taki jest to tym bardziej potrzebna mu specjalistyczna pomoc, cierpliwosc i uwaga rodzicow. Nie uwazasz?

                                                    > To Ci odpowiem - tak dlugo jak sie biegnie z saonu do garazu i wierz mi, ze to
                                                    > nie ja musialabym go wtedy wyrzucac....

                                                    😕
                                                    >
                                                    >
                                                    > Tak. Wczoraj zaproponowal zakup biletow w jedna strone do US lub Australii dla
                                                    > naszej rodziny, kiedy tylko zechce.

                                                    I ty.jestes dumna z siebie,on ciebie tak kocha...

                                                    > Jestem, ale to nie on zdradzal, nie on zazadal rozwodu.

                                                    Tego to ty nie wiesz na pewno.

                                                    Skoro tkwil "dla dobra rodziny" w nieudanym malzenstwie, z ktorego tylko uciekal na kolejne zajecia do
                                                    > datkowe, to tym bardziej nie rozwali sobie dla sportu udanego zwiazku

                                                    Ty naprawde myslisz ze po wyeliminowaniu jego syna wasze problemy znikna raz na zawsze. Naiwna jestes i to bardzo.
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 14:32
                                                    >>>Tyle ze to nie jest logiczne, gdyby ex tak chciala odzyskac meza to kazda nowa dziewczyna pojawiajca sie bylaby zagrozeniem i bylaby eliminowana od razu. Uwazasz ze kobieta ktora chce odzyskac partnera czeka az ten sie ozeni?<<<

                                                    Czytaj prosze ze zrozumieniem. Pisalam wyraznie, że jej nie tyle chodzilo o odzyskanie eks meza, co o swiadomosc posiadania planu B.
                                                    Nie miala nic przeciwko jego dziewczynom bo byla pewna, ze one nie sa na powaznie, ze on wroci gdy tylko ona tego zechce.

                                                    >>>Moze ty jednak nie okreslaj czym jest poswiecenie rodzicielskie i kiedy ma sens.<<<

                                                    A kto ma okreslać? Ty? Moze zdrowy rozsądek powinien byc tu wyznacznikiem?

                                                    >>>Dla kazdej kobiety czy dla ciebie? Kobiety sa rozne, nie wszystkie tak 'normalne' jak ty.<<<

                                                    Dla kobiety, ktora chcialaby miec rodzine, dzieci. Jednak wiele z nas tego pragnie.

                                                    >>>Napisalas ze on nie jest chory (rozumiem ze psychicznie takze) wiec dlaczego mialby zaatakowac ktorej z dzieci? Z tego co napisalas wczesniej to smutny, spokojny chlopiec, lubiacy ogladac tv,bez pasji. Teraz robisz z niego takze niebezpiecznego dla otoczenia agresora. No zakladajac (ale tylko zakladajac na potrzeby tego watku) ze taki jest to tym bardziej potrzebna mu specjalistyczna pomoc, cierpliwosc i uwaga rodzicow. Nie uwazasz?<<<

                                                    A uwazasz ze tylko chory psychicznie 11 latek jest w stanie uderzyc inne dziecko. Ups, czy Ty masz dzieci, znasz jakies? Wedlug Twoich kryteriow to niemal wszystkie bylyby chore i potrzebujace specjalnej opieki.
                                                    Jest spokojny jak wszystko sie uklada wedlug jego żadan, smutny nie jest, raczej wiecznie znudzony. Pisalam tez jak sie drze gdy ojciec zjmuje sie choc przez chwile jednym z maluchow, kopie w drzwi. Naprawde nie sadzisz, ze nie bylby w stanie uderzyc wtedy dziecka?

                                                    >>>Tego to ty nie wiesz na pewno.<<<

                                                    Oczywiscie, ze nie. On klamie, tesciowie, szwagrowie i bratowe klamia. Ba nawet dokumenty rozwodowe klamia.
                                                    Tylko Ty znasz prawde...

                                                    >>>Ty naprawde myslisz ze po wyeliminowaniu jego syna wasze problemy znikna raz na zawsze. Naiwna jestes i to bardzo<<<.

                                                    Odpukać innych problemów nie mamy
                                                  • yamilca197 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 14:49
                                                    emmagreen napisał(a):


                                                    > Czytaj prosze ze zrozumieniem. Pisalam wyraznie, że jej nie tyle chodzilo o odz
                                                    > yskanie eks meza, co o swiadomosc posiadania planu B.
                                                    > Nie miala nic przeciwko jego dziewczynom bo byla pewna, ze one nie sa na powazn
                                                    > ie, ze on wroci gdy tylko ona tego zechce.

                                                    Zartujesz? Jaka kobieta ma pewnosc ze jej ex maz wiazac sie z innymi kobietami nie robi tego ma powaznie? Co daje taka pewnosc?

                                                    > A kto ma okreslać? Ty? Moze zdrowy rozsądek powinien byc tu wyznacznikiem?

                                                    Powienien tyle, ze ty go nie masz,a dlaczego to chyba wiesz.


                                                    >
                                                    > Dla kobiety, ktora chcialaby miec rodzine, dzieci. Jednak wiele z nas tego prag
                                                    > nie.

                                                    Ale nie wszystkie. Sa kobiety, ktore juz mialy rodzine i maja dzieci i niekoniecznie chca wchodzic w nowe jeszcze bardziej skomplikowane uklady. To dotyczy tez mezczyzn. Twoj maz nie powinien byl wchodzic w zwiazek z toba bo jest on niekorzystny tak dla jego dziecka jak i dla niego. Wiazac sie z kobieta bez doswiadczenia zyciowego, bezdzietna, ktora chce miec swoje dzieci jest ryzykiem dla faceta w jego sytuacji. Juz po 4 latach zwiazku facet musi wybierac miedzy toba a swoim dzieckiem i jakiego by wyboru nie dokonal kazdy bedzie zly, ktos zawsze bedzie skrzywdzony. Gdyby zwiazal sie z kobieta ktora ma swoje przychowek szansa na taka sytuacje bylaby mniejsza. A gdyby zdecydowal sie nie zaciesniac tak bardzo zwiazku (takze z wola drugiej strony) to moglby wychowywac bez przeszkod swoje dziecko plus nadal nie bylby samotny.

                                                    > A uwazasz ze tylko chory psychicznie 11 latek jest w stanie uderzyc inne dzieck
                                                    > o.

                                                    Owszem, mocno niezrowniwazony psychicznie bylby w stanie pobic roczne dzieci bez przyczyny oraz ziac nienawiscia jak to ty to przedstawiasz dla swoich potrzeb. Nie zauwazylas jeszcze ze juz dawno wszyscy w tym watku znaja twoje prawdziwe intencje i manipulacje?
                                                    >
                                                    > Oczywiscie, ze nie. On klamie, tesciowie, szwagrowie i bratowe klamia. Ba nawet
                                                    > dokumenty rozwodowe klamia.
                                                    > Tylko Ty znasz prawde...

                                                    Ty nie wiesz na pewno co on robil ani co robila ona ani co dzialo sie w ich malzenstwie. Radze podchodzic z dystansem do tego co mowia inni a zwlaszcza twoj maz.


                                                    > Odpukać innych problemów nie mamy

                                                    Na razie.
                                                    Ale buduje to swoje szczescie, buduj...
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 15:11
                                                    >>>Zartujesz? Jaka kobieta ma pewnosc ze jej ex maz wiazac sie z innymi kobietami nie robi tego ma powaznie? Co daje taka pewnosc?<<<

                                                    Taka jak eks, przekonana że zawsze będzie najwazniejsza kobieta dla bylego męża. Taka jest eks, jesli nie wierzysz to trudno.

                                                    >>>Ale nie wszystkie. Sa kobiety, ktore juz mialy rodzine i maja dzieci i niekoniecznie chca wchodzic w nowe jeszcze bardziej skomplikowane uklady. To dotyczy tez mezczyzn. Twoj maz nie powinien byl wchodzic w zwiazek z toba bo jest on niekorzystny tak dla jego dziecka jak i dla niego. Wiazac sie z kobieta bez doswiadczenia zyciowego, bezdzietna, ktora chce miec swoje dzieci jest ryzykiem dla faceta w jego sytuacji. Juz po 4 latach zwiazku facet musi wybierac miedzy toba a swoim dzieckiem i jakiego by wyboru nie dokonal kazdy bedzie zly, ktos zawsze bedzie skrzywdzony. Gdyby zwiazal sie z kobieta ktora ma swoje przychowek szansa na taka sytuacje bylaby mniejsza. A gdyby zdecydowal sie nie zaciesniac tak bardzo zwiazku (takze z wola drugiej strony) to moglby wychowywac bez przeszkod swoje dziecko plus nadal nie bylby samotny. <<<

                                                    Nie wszystkie kobiety, ktore juz maja dzieci nie chca kolejnego powaznego zwiazku. Ok, moze czekaja z nim dluzej, ale wiele z nich chce miec udany związek, wspolne mieszkanie i malzenstwo.
                                                    A nie pomyslalas, że moj mąż TEŻ chcial miec jeszcze dzieci? Pochodzi z licznej rodziny, jedno malzenstwo mu sie nie udalo,wiec za drugim razem chcial miec udane malzenstwo, rodzine, dzieci. Po prostu.
                                                    Spotykał sie z kobietami bezdzietnymi, takze nie sądze aby przedstawiony przez Ciebie uklada, jako dla niego "najkorzystniejszy" w ogole go interesował. Ożenił się z bedzietna panna bo chciał miec z nia rodzinę
                                                    Piszesz tak jakby ktos kto jest rodzicem nie mial juz praw do wlasnego zycia, (to troche analogiczne do obecnej dyskusji nt. aborcji, chora ciezarna jest w pierwszym rzedzie inkubatorem, a dopiero potem chorym czlowiekim), ale wiekszosc rodzicow nie chce rezygnowac z wlasnego zycia, szczescia ze wzgledu na posiadanie dziecka.

                                                    Skad wiesz, ze nasz zwiazek jest dla meza niekorzystny? Pytalas go o to, o to czy jest szczęśliwy?
                                                    Owszem mógl związać sie z kobieta, ktora ma dzieci, ale sie nie związał, moze dla niego sam fakt ze jakas pani ma dzieci, nie był dla niego wystarczajacym powodem aby sie w niej zakochac. Tak najzwyczajniej w swiecie :-)

                                                    >>>Owszem, mocno niezrowniwazony psychicznie bylby w stanie pobic roczne dzieci bez przyczyny oraz ziac nienawiscia jak to ty to przedstawiasz dla swoich potrzeb<<<

                                                    Owszem, ten konkretny chlopiec raczej bylby w stanie uderzyc dziecko w podczas napadu agresji czy wycia.
                                                    Uderzył juz brata stryjecznego jak tamten mial jakies 2-3 lata.

                                                    >>>Ty nie wiesz na pewno co on robil ani co robila ona ani co dzialo sie w ich malzenstwie. Radze podchodzic z dystansem do tego co mowia inni a zwlaszcza twoj maz.<<<

                                                    Dokumenty rozwodowe tez klamia, a moze je sfałszował?
                                                    Swoja droga strasznie skomplikowana ta intryga, nauczyl rodzine powtarzac klamstwa, nawet bratowej kazal opowiadac anegdotki o swojej eks zonie i klamac, że razem chodzily do LO :-)
                                                  • yamilca197 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 15:33
                                                    emmagreen napisał(a):

                                                    > Taka jak eks, przekonana że zawsze będzie najwazniejsza kobieta dla bylego męża
                                                    > . Taka jest eks,

                                                    Bardzo watpie, to sa raczej twoje urojenia na jej temat,podobnie jak na temat jej syna.


                                                    > Nie wszystkie kobiety, ktore juz maja dzieci nie chca kolejnego powaznego zwiaz
                                                    > ku.

                                                    A czy ja napisalam ze wszystkie?poza tym zwiazek nietypowy nie musi byc niepowazny,moze byc bardziej powazny niz niejedno malzenstwo.

                                                    > A nie pomyslalas, że moj mąż TEŻ chcial miec jeszcze dzieci? Pochodzi z licznej
                                                    > rodziny, jedno malzenstwo mu sie nie udalo,wiec za drugim razem chcial miec ud
                                                    > ane malzenstwo, rodzine, dzieci. Po prostu.

                                                    Alez pomyslalam, mysle tez (ale widocznie za duzo wymagam) ze dojrzaly, wyksztalcony,ulozony mezczyzna po nieudanym malzenstwie z ktorego ma dziecko bedzie ostrozny i wywazony w podejmowaniu decyzji o nasteonych zwiazkach i rozmnazaniu sie. Jednak widze ze nic sie tego, a do tego w sytuacji,w ktorej sie znalazl mysli o dalszym rozmnazaniu sie.


                                                    > Piszesz tak jakby ktos kto jest rodzicem

                                                    Alez rodzic ma prawo do wlasnego zycia byle nie kosztem potomstwa
                                                    >
                                                    > Skad wiesz, ze nasz zwiazek jest dla meza niekorzystny?

                                                    Wystarczy przeczytac co napisalas. Facet nie ma twojej pomocy w wychowaniu syna z pierwszego zwiazku, gorzej ty tego chlopca nienawidzisz, kazesz mu wybierac miedzy nim a toba, jesli wybierzemy ciebie krzywdzi jego, jesli jego krzywdzi blizniaki,plus zostaje w nieciekawej sytuacji finansowej (alimenty na 3 dzieci). Uwazasz ze sa z tego jakies korzysci dla niego?



                                                    > Owszem, ten konkretny chlopiec raczej bylby w stanie uderzyc dziecko w podczas
                                                    > napadu agresji czy wycia.
                                                    > Uderzył juz brata stryjecznego jak tamten mial jakies 2-3 lata.

                                                    A co ty bylabys w stanie mu zrobic skoro agresja reagujesz na to gdy on dzwoni,albo ma do was przyjsc? Zreszta akcje w swoim wykonaniu opisalam w tym watku.
                                                    Ja uwazam ze ty nie musisz sie obawiam o swoje blizniaki.

                                                    >
                                                    > Dokumenty rozwodowe tez klamia, a moze je sfałszował?

                                                    Wszystko przed toba.

                                                    > Swoja droga strasznie skomplikowana ta intryga, nauczyl rodzine powtarzac klams
                                                    > twa, nawet bratowej kazal opowiadac anegdotki o swojej eks zonie i klamac, że r
                                                    > azem chodzily do LO :-)

                                                    A co ty sie tak uczepilas tej ex? Moze sie jednak czegos obawiasz?
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 15:49
                                                    >>>Bardzo watpie, to sa raczej twoje urojenia na jej temat,podobnie jak na temat jej syna.

                                                    Jasne, Ty wiesz lepiej :-)

                                                    >>>Alez pomyslalam, mysle tez (ale widocznie za duzo wymagam) ze dojrzaly, wyksztalcony,ulozony mezczyzna po nieudanym malzenstwie z ktorego ma dziecko bedzie ostrozny i wywazony w podejmowaniu decyzji o nasteonych zwiazkach i rozmnazaniu sie. Jednak widze ze nic sie tego, a do tego w sytuacji,w ktorej sie znalazl mysli o dalszym rozmnazaniu sie.<<<

                                                    I znow skad wiesz, ze nie był? Ale na co mial czekac dłuzej z małzeństwem i dziećmi? Na koniec studiow syna?

                                                    >>>Wystarczy przeczytac co napisalas. Facet nie ma twojej pomocy w wychowaniu syna z pierwszego zwiazku, gorzej ty tego chlopca nienawidzisz, kazesz mu wybierac miedzy nim a toba, jesli wybierzemy ciebie krzywdzi jego, jesli jego krzywdzi blizniaki,plus zostaje w nieciekawej sytuacji finansowej (alimenty na 3 dzieci). Uwazasz ze sa z tego jakies korzysci dla niego?<<<

                                                    A skad Ty wiesz, że jemu do szczescia najbardziej potrzeba mojej pomocy w wychowywaniu syna z pierwszego malzenstwa? Moze wystarczy mu szczesliwa rodzina, usmiechnieta zona, z która ma wspolne tematy i pasje i radosne maluchy?

                                                    >>>A co ty bylabys w stanie mu zrobic skoro agresja reagujesz na to gdy on dzwoni,albo ma do was przyjsc? Zreszta akcje w swoim wykonaniu opisalam w tym watku.
                                                    Ja uwazam ze ty nie musisz sie obawiam o swoje blizniaki.<<<

                                                    Skoro nic mu nie zrobilam to raczej mozesz byc spokojna. Agresja reaguje bo on nie dzwoni raz aby normalnie porozmawiać, to jest kilkanaście-kilkadziesiąt telefonów w ciagu jednego popołudnia. Razy kilka dni, tygodni... Tez reagowałabyś agresja.
                                                    Uderzył 2,5 letniego brata ciotecznego, choc tamten mu akurat mniej zawinił niz bliźniaki.

                                                    >>>A co ty sie tak uczepilas tej ex? Moze sie jednak czegos obawiasz?<<<

                                                    Pytasz to odpowiadam, nie obawiam sie, jakby chcial do niej wrocic, to dawno by to zrobil.


                                                  • yamilca197 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 17:26
                                                    emmagreen napisał(a):

                                                    Ale na co mial czekac dłuzej z małzeństwem i dzi ećmi? Na koniec studiow syna?

                                                    Wystarczyloby zeby zaczekal na odpowiednia partnerke czyli taka, ktora zaakceptuje jego syna albo jesli juz nie bedzie mogla zaakceptowac tak 'upiornego ' dziecka to przynajmniej nie bedzie przeszkadzc ojcu q jego wychowaniu ani probowac sie go pozbyc.

                                                    > A skad Ty wiesz, że jemu do szczescia najbardziej potrzeba mojej pomocy w wycho
                                                    > wywaniu syna z pierwszego malzenstwa? Moze wystarczy mu szczesliwa rodzina, usm
                                                    > iechnieta zona, z która ma wspolne tematy i pasje i radosne maluchy?

                                                    Oh,tak te pasje...za duza wage do nich przywiazujesz, a poza tym rzadko kto ma pasje, jesli juz to hobby,albo zainteresowania.

                                                    >
                                                    > Skoro nic mu nie zrobilam to raczej mozesz byc spokojna. Agresja reaguje bo on
                                                    > nie dzwoni raz aby normalnie porozmawiać, to jest kilkanaście-kilkadziesiąt tel
                                                    > efonów w ciagu jednego popołudnia. Razy kilka dni, tygodni... Tez reagowałabyś
                                                    > agresja.

                                                    Skork dzwoni tak czesto to oznacza ze ma powod, to jest dziecko, nie robi tego dla sportu. To dziecko krzyczy o pomoc ale najwazniejsze sa pasje i usmiech zony i blizniakow.

                                                    > Pytasz to odpowiadam, nie obawiam sie, jakby chcial do niej wrocic, to dawno by
                                                    > to zrobil.

                                                    Tiaaa.
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 17:31
                                                    >>>Wystarczyloby zeby zaczekal na odpowiednia partnerke czyli taka, ktora zaakceptuje jego syna<<<
                                                    Zwykle ludzie wybieraja na partnerów osoby, ktore po prostu kochaja :-)

                                                    >>>Skork dzwoni tak czesto to oznacza ze ma powod, to jest dziecko, nie robi tego dla sportu. To dziecko krzyczy o pomoc ale najwazniejsze sa pasje i usmiech zony i blizniakow.<<<

                                                    Raczej mamusia mu kaze, przed narodzinami naszych dzieci nie dzwonił w ogole. Jakoś wtedy tatus nie był mu potrzebny.
                                                  • yamilca197 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 17:46
                                                    emmagreen napisał(a):


                                                    > Zwykle ludzie wybieraja na partnerów osoby, ktore po prostu kochaja :-)

                                                    Kochalabys mezczyzne,ktory ma taki stosunek do twoich dzieci jak ty do syna swojego meza?
                                                    Ja nie bylabym z taka osoba, bo moje dzieci sa dla mnie najwazniejsze i zaden mezczyzna nigdy nie bylby wazniejszy. A gdybym to ja ja byla ta ktora nie moze zaakceptowac dziecka partnera to bym sie wycofala i nie przeszkadzala.

                                                    >
                                                    > Raczej mamusia mu kaze, przed narodzinami naszych dzieci nie dzwonił w ogole. J
                                                    > akoś wtedy tatus nie był mu potrzebny.

                                                    To tym bardziej trzeba wziac sprawy w swoje rece i przekonac dziecko do zamieszkania z wami,tak zeby miec realny wplyw na jego wychowanie. Ale to nie jest tak, prawda?
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 12:27
                                                    Ja go nie akceptuje dopiero od jakiegos czasu, gdy bylismy para dogadywałam sie z malym. Schody zaczęły się po zaręczynach, wtedy było już nieco za poźno, tym bardziej ze myśleliśmy ze to minie. Potem ślub i większe problemy, kiedy zaszłam w ciąże odesparowałam się od tego całkowicie, dla dobra dzieci. Potem walczyliśmy. Bez skutku.

                                                    >>>To tym bardziej trzeba wziac sprawy w swoje rece i przekonac dziecko do zamieszkania z wami,tak zeby miec realny wplyw na jego wychowanie. Ale to nie jest tak, prawda?<<<

                                                    Bo to jest takie latwe i proste. Przekonać 11 latka aby się wyprowadził od matki, z która od zawsze miał lepszy kontakt niz z ojcem, matki która uwielbia i nie przyjmie do wiadomości żadnego negatywnego faktu o niej.
                                                    Nic prostszego.
                                                    A i jeszcze walka w sadzie o dziecko, a to jeszcze prostsze
                                              • alba27 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 23.03.17, 15:00
                                                Muszę to napisać: Lubię to!!!!
                                      • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 14:58
                                        Dokładnie.
                      • yamilca197 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 12:23
                        rena.k napisała:


                        > Emmo, sama napisałaś, że w trakcie małżeństwa mąż nie miał do dziecka czasu, bo
                        > robił ileś tam kierunków, plus MBA, plus praca. Eks w tym czasie latała za fac
                        > etami. Dzieciak spędzał czas z TV. Tak do 5-tego roku życia.


                        To wersjea autorki, fajnie byloby poznac wersje ex.
                        I taki byl z niego dobry ojciec i maz - malo czasu dla rodziny bo sie rozwijal a po 5 latach sie rozstali a on poznal nowa pania i dalej dla dziecka czasu nie mial, ale dorobil sie jeszcze nastepnego potomstwa, z ktorym jego syn musi sie dzielic ojcem a w dodatku dostal macoche, ktora z checia.by sie go pozbyla.


                        > JAKIE TO DZIECKO MA BYĆ???

                        Ma go nie byc.

                        Twoje cudowne maluchy też by takie były jakbyś na ni
                        > ch nie chuchała, dmuchała, jakby Twój mąż nie rzucał wszystkiego po pracy i nie
                        > bawił się z nimi. Ten chłopak też był słodkim roczniakiem.

                        Dokladnie.
            • asia_i_p Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 16:28
              Oglądałam kiedyś program o schizofrenii dziecięcej. Kilkulatka miała schizofrenię, urojenia i była realnym zagrożeniem dla młodszych dzieci. Rodzice kupili dwa mieszkania w tym samym budynku i na przemian matka i ojciec mieszkali z nią i z pozostałymi dziećmi, popołudnia starali się spędzać wspólnie. A mogli oddać do zakładu zamkniętego, mieć z głowy i zająć się tymi "udanymi". Tak wygląda poświęcenie wszystkiego dla dziecka, spotkania dwa razy w tygodniu to jest wersja bardzo light.

              Jeżeli syn będzie dorosłym facetem o socjopatycznym charakterze, wtedy ojciec z w miarę czystym sumieniem może się wypisać (zdarzają się tacy dorośli, ale akurat żadne ze znanych mi upiornych dzieci na nikogo takiego nie wyrosło, wszystkie dały się naprostować). Dopóki jest małym dzieckiem, to się go naprostowuje - przecież on nawet nie jest jakimś skrajnym przypadkiem, jest nieznośny, roszczeniowy, pyskaty i rozhisteryzowany, nie lata z nożem, nie bluzga, nie pije, nie pali, nie ćpa, nie niszczy rzeczy.
              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 16:36
                Asiu, ale w tym wypadku OBOJE rodzice chcieli sie dla tego dziecka poświęcić, tu musiałby zrobic to tylko ojciec, na matke nie ma co liczyc.
                A czy w tym programie były tez relacje rodzeństwa, jak to wszystko na nich wpłynęło?

                11 latek to juz nie jest małe dziecko, poza tym powtarzam, jedno z rodziców go nie naprostuje BEZ udziału drugiego, a wręcz pomimo starań tego drugiego
                • orit Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 16:59
                  No dobra - macie już ustalone, że ojciec spotyka się z chłopcem nie w Twoim domu. Czy to Ci nie wystarcza?

                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 17:06
                    MY mamy tu ustalone, trzeba to jeszcze ustalić z eks, na razie próby ustalenia czegokolwiek w poprzedni weekend i w środę, poskutkowały niewpuszczeniem męża, a potem bombardowaniem go telefonami i sms.
                    Zmianę kontaktu trzeba ustalic jeszcze w sądzie, a ona na wspołprace nie pojdzie, zwyczajnie dla sportu
                    • orit Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 17:15
                      nie kumam co trzeba ustalać z eks, a zostawcie te ekse w spokoju

                      tata niech bierze modego gdzie chce, nie musi do Ciebie - tylko niech naprawdę spędza z nim czas, a nie tv włącza

                      jakie ten mąż ma pasje? część już mógłby z synem realizować

                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 17:25
                        Orit, jak łatwo wydawać opinie jesli sie nie zna sprawy.
                        Z eks chciał ustalic czy malego zawieźć na noc do swoich rodzicow czy do niej, tak mogl tego nie ustalac, ale to ten typ czlowieka ktory moglby przyjechac do bylych tesciow z awantura, ze nie jest informowana gdzie jej dziecko przebywa. Dowidzialaby sie tego od syna. Chlopiec gdzies musi nocowac, prawda?

                        Rózne, z takich najbardziej okolodzieciowych - podroze, takie po świecie, ale takze takie wędrowki z plecakiem po róznych ciekawych miejscach w Polsce, zeglarstwo, jazda konna, tenis.
                        Próbował w nie wciagac syna, bez skutku
                        • orit Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 17:35
                          Konie są genialne dla problematycznych dzieciaków
                          One mają taką dobrą kojącą energię

                          ekse ustawić, że ma się nie wtrącać i brać dzieciaka do stadniny

                          karate jest fajne bo z reguły sensei czy jak mu tam ma autorytet i dzieci naprawdę słuchają

                          ponadto to wszytsko pozwoli rozladowac energie, da małemu endorfiny - jak mąz twierdzi, że się nie da zachęcić młodego to jedynie tak twierdzi i już się bój o swoje dzieci albo nastaw, że zarażanie pasjami to będzie Twoja działka
                          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 17:44
                            On koni się boi, choc twierdzi że smierdza, nie wsiadzeie sam na żadnego, widzialam to - ja też jeżdze - a wrzeszczący dzieciak na koniu to nie jest dobry pomysl, o ile też jezdzisz to sama wiesz:-).

                            Karate ma w szkole, w ramach zajęć pozalekcyjnych, szkola spoleczna, nie chodzi bo nie chce.

                            Naprawde myslisz że pasja powstaje gdy ktos Cie do czegos zmusza? Mnie pozwalano próbować, sama doszłam do tego że wole fortepian od skrzypiec, oboje rodzice jezdza na nartach, ja nie, nie moge sie przemoc, myslisz że nie probowali mnie wciagnac?
                            Pasja jest wtedy gdy pokazujesz cos dziecku, zachecasz, ale ono samo wybiera co mu odpowiada albo odnajduje wlasna droge. Tak będziemy zarazać pasjami nasze dzieci, a nie na sile
                            • orit Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 17:57
                              trochę zeszłam z tematu
                              nie TY musisz zarazac tego 11 latka czymkolwiek - pozwól ojcu działać i miejmy nadzieję, że tak jak piszesz nie jest nieogarniętym cymbałem tylko jak dorosły człowiek znajdzie sposób na swoje własne dziecko
                            • morekac Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 18.03.17, 08:55
                              To ogólnie jest bardzo przykre: bycie nieco ciapowatym dzieckiem w rodzinie samych supermenów. Ignacy Grzegorz Stryba vs legion Józinów.
                            • 71tosia Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 18.03.17, 13:14
                              taaa zarazisz, widzenie mamusi roczniakow o tym jak fajnie bedzie pozniej, a co bedzie jezeli dzieci beda ani piekne, ani madre, i nie tak utalentowane jak ich genialni rodzice lub co gorsze z jakas dysfukncja? A moze beda jak ich brat, klopotliwe, nie beda lubic karate a koni sie bac? Biezesz to pod uwage, czy juz planujesz z mezem oddac do przytulku gdy nie spelnia waszych oczekiwac?
            • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 18.03.17, 23:59
              emmagreen napisał(a):

              > Zastanawia mnie tylko jedna rzecz;
              > wiekszość piszących tu forumek uznało że tata powinien rzucic wszystko, nawet n
              > owa rodzine, i za wszelką ratować synka.


              Ależ Ty cudownie manipulujesz i wykręcasz!
              Nie widziałam tu ani jednego wątku, w którym forumki piszą, że tata ma rzucić wszysko, nawet nową rodzinę! Zwyczajnie wymyśliłaś to sobie.
              Co więcej, to TY SAMA piszesz, że jeśli mąż nie ograniczy kontaktów z pierwszym synem to TY go tej nowej rodziny pozbawisz!
              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 09:45
                "yamilca197 17.03.17, 14:44
                On ma wobec swojego syna obowiazki i powinien wreszcie sie nim zajac (moze jeszcze nie jest za pozno) poswiecajac zwiazek z toba. Owszem, beda ofiary czyli blizniaki ale takie sa konsekwencje gdy sie nie uzywa mozgu tylko czegos innego."

                Czytaj dokladnij zanim zarzucisz komus manipulacje
                • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 19:33
                  emmagreen napisał(a):

                  > "yamilca197 17.03.17, 14:44
                  > On ma wobec swojego syna obowiazki i powinien wreszcie sie nim zajac (moze jesz
                  > cze nie jest za pozno) poswiecajac zwiazek z toba. Owszem, beda ofiary czyli bl
                  > izniaki ale takie sa konsekwencje gdy sie nie uzywa mozgu tylko czegos innego."
                  >
                  > Czytaj dokladnij zanim zarzucisz komus manipulacje


                  Ok. Znalazłaś JEDEN.
                  WIĘKSZOŚĆ jednak zdecydowanie pisze co innego. Tylko Ty nie chcesz tego widzieć.

                  Większość pisze o obowiązkach Twojego męża wobec WSZYSTKICH jego dzieci. Większość pisze o konieczności udziału Twojego męża w WYCHOWYWANIU własnego dziecka. A nie odbębnianiu godzin z nim spędzonych.

                  Kupowanie dziecku drogich prezentów to nie jest WYCHOWYWANIE, nawet jeśli było go na to stać. Siedzenie i patrzenie jak dziecko ogląda TV to nie jest WYCHOWYWANIE dziecka. To droga na łatwiznę, by mieć święty spokój i jeszcze winić dzieciaka, że jest gruby i nudny.

                  Szkoda, że ani Ty ani Twój mąż tego nie potrafią zrozumieć. Szkoda, że zrozumiałaś to dopiero gdy okazało się, że czas i finanse męża muszą być dzielone na troje a nie na dwoje jego dzieci. I teraz nagle dziwisz się jaki ten dzieciak jest wyrachowany i nudny.
                  Wychwalając męża, że to taki dobry ojciec, nie zapominaj, że on już jedno dziecko wychował. Przez zaniedbanie. I skutki tego widzisz na własne oczy.
                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 12:16
                    >>>Wychwalając męża, że to taki dobry ojciec, nie zapominaj, że on już jedno dziecko wychował. Przez zaniedbanie. I skutki tego widzisz na własne oczy.<<<

                    Tym bardziej zalezy mi aby do podobnych błędów i problemów nie doszło w przypadku naszych dzieci. Dlatego też sądzę że to na nich mąż musi się teraz skupić
                    • olgab4 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 13:37
                      Z całym szacunkiem, ale brzmi to trochę tak, jakby dzieciak i tak już był "stracony", wiec krzyżyk na drogę, a Wy do Australii/USA wychowywać bliźniaki... brzmi bardzo słabo :(
                      Natomiast daleka jestem od oceniania Cię jednoznaczne. Tez pewnie byłabym wściekła. Tyle, ze właśnie dlatego odpuściłam dzieciatych facetów, a było ich kilku po drodze. Po prostu wiem, ze bym tego nie zniosła...
                    • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 19:47
                      emmagreen napisał(a):

                      > >>>Wychwalając męża, że to taki dobry ojciec, nie zapominaj, że on
                      > już jedno dziecko wychował. Przez zaniedbanie. I skutki tego widzisz na własne
                      > oczy.<<<
                      >
                      > Tym bardziej zalezy mi aby do podobnych błędów i problemów nie doszło w przypad
                      > ku naszych dzieci. Dlatego też sądzę że to na nich mąż musi się teraz skupić


                      LOL!!! Opadają mi już ręce na to co wypisujesz. Ty naprawdę nic nie rozumiesz. To co piszesz, jest koszmarne i okrutne.

                      Nie, jak się popełniło błąd z dzieckiem to się ten błąd naprawia, a nie zrywa z dzieckiem kontakt.
                      Dziecko to nie telefon, który najpierw się psuje, a potem wyrzuca i kupuje nowy!
                      Dżizas!

                      I jeszcze co do tego, jak każesz mężowi wybierać i zapewniać, które z jego dzieci są najważniejsze. W głowie mi się to nie mieści. Jak można od rodzica wymagać, by wybrał, które dziecko jest dla niego ważniejsze? I ty jesteś rodzicem? Czy ty widzisz co piszesz?

                      Nie życzę abyś kiedyś musiała wybrać, który z twoich cudownych bliźniaków jest dla ciebie ważniejszy. Ale może to dopiero by ci uświadomiło jak okrutna jesteś stawiając męża przed takim wyborem.
    • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 10:25
      Co Ty tak ciągle o tym "dobrze rodziny" do wyrzygu... Najbliższą rodziną Twojego męża jesteś Ty i Jego TRÓJKA dzieci. Z tym, że Ty nie zawsze musisz być, a one zawsze będą;) Nawet według "Dobrej Zmiany" :)
      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 10:49
        Czasem niemozliwe jest działanie dla dobra wszystkich, czasem trzeba wybrac.
        • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 11:08
          Jeśli tak zero-jedynkowo, to mąż musi wybrać dzieci, nie małżonki - obojętne, aktualne czy eks.

          Odpowiadając na tytułowe pytanie, przy Twoim nastawieniu Wasz związek nie ma szans.
          Nawet jeśli teraz mąż wybierze Ciebie, prędzej czy później będzie tego żałował.
          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 11:24
            Ależ ja od początku twierdzę że to mąż musi wybrać.
            Jesli wybierze syna to myslisz ze nie bedzie załował? Chłopiec zniszczy mu każdy zwiazek odstraszając potencjalne kandydatki na żonę, partnerkę. Moze poswięci kilka lat, kilka kobiet, az w końcu pozna taka w której się zakocha i majac w pamieci poprzednie doświadczenia, kupi dwa bilety w jedna strone do Australii i nie zostawi adresu :-)
            • orit Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 11:30
              Emmo, trzeba mieć cierpliwość do Ciebie anielską

              gdybyś to Ty się rozwiodła i była sama z dziećmi wybrałabyś związek z nowym panem czy swoje bliźniaki?

              • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 11:38
                No, myślę, że ten maż aktualny wcześniej czy później to zauważy. Nie ma innej opcji. Jeśli oczywiście jest takim dobrym człowiekiem, jak Emma go maluje.
                • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 11:55
                  Ale co zauważy? Że nie jestem dobra macochą i ze nie lubie jego dziecka? Juz to widzi, a ja tego nie ukrywam
                  • yamilca197 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 12:15
                    emmagreen napisał(a):

                    > Ale co zauważy? Że nie jestem dobra macochą i ze nie lubie jego dziecka? Juz to
                    > widzi, a ja tego nie ukrywam

                    Troche za pozno. Powinnas mu to pokazac wyraznie zeby watpliwosci nie mial zanim sie z toba ozenil i z toba rozmnozyl.
              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 11:40
                Orit, w przypadku normalnych dzieci i normalnych eks mozna byc dobrym rodzicem i dobrym partnerem w nowym zwiazku.
                W tym przypadku zrówno eks jak i pasierb grają na rozwalenie naszego, gdyby im sie to udało, niszczyliby w zarodku każda kolejna znajomość męża.
                Ja byłam gotowa zaakceptować patchwork i pasierba, to zachowanie jego i jego matki zmusza mnie do postwaienia ultimatum.
                • yamilca197 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 12:10
                  emmagreen napisał(a):

                  > Orit, w przypadku normalnych dzieci i normalnych eks mozna byc dobrym rodzicem
                  > i dobrym partnerem w nowym zwiazku.

                  A jakie to sa normalne dzieci? Ty nie masz doswiadczenia ani pojecia o dzieciach ale zwiazalas sie z dzieciatym facetem.

                  > W tym przypadku zrówno eks jak i pasierb grają na rozwalenie naszego, gdyby im
                  > sie to udało, niszczyliby w zarodku każda kolejna znajomość męża.

                  Twoj pasierba nie rozwala twojego zwiazku - wy to robicie.

                  > Ja byłam gotowa zaakceptować patchwork i pasierba, to zachowanie jego i jego ma
                  > tki zmusza mnie do postwaienia ultimatum.

                  To postaw, moze twoj maz podejmie tym razem prawidlowa decyzje.
                  • morekac Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 18.03.17, 08:47

                    >A jakie to sa normalne dzieci? Ty nie masz doswiadczenia ani pojecia o dzieciach ale zwiazalas sie z dzieciatym facetem.

                    Kiedy przypomnę sobie moją starszą córcię, gdy miała lat 9-11 - to podziwiam się, że nie ubiłam dziewczątka. Najśmieszniejsze, że gdy była malutkim , słodkim niemowlęciem, miałam wakacyjnie do czynienia z jej kuzynką - młodą damą , lat 10: płaczliwą, kapryśną i przeraźliwie roztrzepaną bałaganiarą. I oczywiście zakładałam, że moja będzie wychowana LEPIEJ. Nie była, za nic. Obie panny wyrosły na sensowne, poukładane dziewczyny.
                    Przy młodszej córce już nie planowałam zbrodni, bo miałam nadzieję, że ten wiek minie.
                    Wierzcie mi : moje jako 15latki w porównaniu gdy były 9- 11 latkami były po prostu aniołkami. A może ja miałam więcej doświadczenia i cierpliwości jako mama?
                • orit Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 12:11
                  Emmo, a co Ciebie obchodzą kolejne związki mężą? Twoich kolejnych znajomości by przecież nie niszczyli.

                  jeszcze raz napiszę: 11latek nie jest Twoim obowiązkiem ale jest obowiązkiem męża i z tym pogódź się bo inaczej naprawdę rozleci Ci się to małżeństwo
                • 71tosia Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 18:21
                  twój maz ma niestety sklonnosc do wybierania na pratnerki zyciowe, kobiety które nim chętnie manipulują, stawiają pod sciana i po prostu życiowo infantylne. Twój zwiazek skończy się dość szybko nie dlatego ze pasierb go rozwali ale dlatego z twojego powodu. Kazac wybierac rodzicowi: ja lub twoje dziecko JEST PO PROSTU NIEMORALNE, mam nadzieje ze nigdy nikt nie będzie kazal tobie dokonywać takich wyborow a jak jednak będziesz musiala wybierac to wybierzesz jednak dzieci.
                  • verdana Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 21:33
                    Mąż powinien zostawić syna sprawiającego problemy - po co mu taki syn? Dziećmi trzeba zajmować się tylko wtedy, gdy są bezproblemowe i nie przeszkadzają. Jeśli dziecko ma problem, jest trudne, to ojciec nie ma obowiązku się nim zajmować, ważniejszy jest oczywiście jego święty spokój. Powinnaś to powiedzieć mężowi - i pamiętać, że gdy Twoje dzieci zaczną sprawiać kłopoty, albo zachorują, albo okażą się w jakikolwiek sposób niedostosowane, to mąż juz będzie wiedział, że nawet psychoterapeuta radzi, aby zostawić je matce i zadbać tylko o siebie i swoją wygodę. Bo przecież obowiązków wobec dziecka mężczyzna nie ma zadnych, jesli tylko rozstanie się z jego matką.
    • mama_mil Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 19:09
      Dlatego uważam, że obecne czasy są pos...ane. Ludziom się wydaje, że można się rozstać, a potem zbudować nową rodzinę patchworkową ot tak. Może 25% społeczeństwa (tej dojrzalszej części) by się to udało. A kto będzie płacił cenę za egoizm dorosłych? Oczywiście dzieci.
      • morekac Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 17.03.17, 21:27
        Myślę, że z tatusia typu nerd, bez przerwy a to na MBA, a to na szkoleniu, a to na trekkingu czy na koniu to i tak niewielki jest w sumie pożytek.
    • wilczyca-to_ja Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 18.03.17, 20:08
      Ehhh..., niezły wątek, przeczytałam cały! Na początku chciałam napisać, że nikłe są szanse według mnie na poskładanie tego wszystkiego do kupy, tzn. Waszych relacji... żeby wszyscy byli szczęśliwi i darzyli się sympatią. I może lepiej żebyście zerwali kontakt. Ale przemyślałam...
      Dla Ciebie priorytetem powinny być Twoje dzieci, bez dwóch zdań, to Ty jesteś ich matką i jesteś za nie odpowiedzialna, mają mieć spokój i jak najfajniejsze dzieciństwo.
      Sytuacja nieciekawa, odcięcie się radykalnie od syna Twojego męża może skutkować w przyszłości niezłą traumą i dołem dla Was. Takie decyzje pozostawiają ślad - na zawsze, powinnaś mieć tego świadomość.
      Niektóre forumowiczki zarzuciły Ci, że jesteś manipulantką; wg. mnie zupełnie nie jesteś, i moja rada powinnaś zacząć nią być... Ty a zwłaszcza Twój mąż!
      Niektórych relacji nie da się dopasować i tyle. Możecie się odciąć ale może powinniście zawalczyć. Wy jako ludzie, Wy jako rodzina, może warto spróbować.
      Powinniście zrobić wszystko aby chłopaka odciąć od matki i przejąć nad nim opiekę.
      Jeśli naprawdę matka tego chłopca jest tak szurnięta, pogrywa nim to zacznijcie robić to samo. Dla Jego dobra. Wszystkimi możliwymi środkami.
      Przede wszystkim, Twój mąż musi wzbudzić w chłopaku respekt i szacunek, to podstawa. Skoro mąż ma tyle pasji to wykorzystać je. Dajmy na to żagle, niech jadą na weekend i ups komórka syna znika, wpadła do jeziora i 2 dni zupełnie dla nich - będą zmuszeni. Tu mąż musi wcześniej przemyśleć wszystkie zagrania, nawet tworzyć sytuacje żeby zaimponować synowi i wzbudzić jego podziw (mam nadzieję, że nie będzie musiał i masz naprawdę fajnego człowieka za męża). Możecie spróbować i zobaczyć co z tego wyniknie. Zero telefonów (w tym od mamuśki, niestety Ty będziesz miała przerąbane bo na pewno do Ciebie się odezwie) i tv, mogą porozmawiać i się ze sobą oswoić. Lub wyprawa, np. na wycieczkę w jakieś zupełnie odludne tereny np. na koniach do Gruzji (i znowu komórka buch). Jeżeli dla Was pieniądze nie są problemem, to naprawdę jest mnóstwo możliwości.
      Na razie syn jest pod totalnym wpływem matki, Wy także gracie jak Wam zagra, z Twoich postów tak wynika; olać ją równo ale sprytnie. Zrobić z niej wariatkę, syn w końcu też to dostrzeże. Przekabacać go powolutku na Waszą stronę, pieniędzmi, czasem, zainteresowaniem, zasadami, honorem, odchudzaniem, sportem. Macie fajnie, że to chłopak a nie dziewczyna. Tylko powtarzam, daję takie rady pod warunkiem, że piszesz prawdę na temat tej kobiety.
      Przede wszystkim Twój mąż musi wreszcie zachowywać się jak facet za przeproszeniem "z jajami", a nie biedna sierota skazana na beznadziejnego i grubego synusia. Niedopuszczalne jest pozwalanie synowi na wszystko w Waszym domu jak Was odwiedzał. Chamskie komentarze pod Twoim adresem, wycie, kopanie w drzwi, niemożność zajęcia się rodzeństwem to jakiś kosmos; zadaniem Twojego męża jest dzieciaka ustawić i nauczyć reguł. Ale wg. mnie bez szacunku, zaufania i choćby nici sympatii to się nie uda.
      I myślę, darujcie sobie psychologów (znam wielu) w większości sami mają problemy i dlatego wybrali taki zawód. Wybieranie się na wizyty w tej sytuacji - bez sensu. Przede wszystkim usiądź razem z mężem i szczerze porozmawiaj, zdecydujcie, jako kobieta możesz go fajnie motywować; jeśli naprawdę Wam się uda odzyskać serce chłopaka to ani on ani tym bardziej mąż nigdy Ci tego nie zapomni.
      Twój wybór, choć rozumiem że masz dosyć, ja bym czegoś takiego nie zniosła...


      • morekac Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 18.03.17, 21:02
        >Tu mąż musi wcześniej przemyśleć wszystkie zagrania, nawet tworzyć sytuacje żeby zaimponować synowi i wzbudzić jego podziw

        Taa, o czymś takim pisze Eichelberger w "Zdradzony przez ojca" - ale mam wrażenie, że tego nie polecał...
      • amb25 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 08:00
        Czytajac ten watek mam coraz mocniejsze wrazenie, ze byc moze matka chlopaka nie jest taka szurnieta, jak opisuje autorka. Ona cala wine za sytuacje zwala na tych ktorych nie lubi (ex zona i jej dziecko). Wiec ex musi byc szurnieta, bo inaczej autorka nie bedzie mogla usprawiedliwiac swoejgo postepowania. Nie twierdze, ze ex- jest swieta, ale ona tez ma prawo do odpoczynku i jesli maz umawial sie, ze bedzie brac dziecko co drugi weekend na noc to powinien tego dotrzymac. Ex widzi, ze on probuje sie z ukladu wymiksowac robiac przy tym pozory, ze dzieckiem sie zajmuje. NA jej miesjcu dostalabym, k...wicy. Ja mylse, ze ich cale malzenstwo wygladalo w ten sposob - on udawal ze sie interesuje i dba a w rzeczywistosci zamuowal sie soba, swoja kariera i zainteresowaniami, wiec nic dziwnego, ze ex znalazla sobie kogos dla kogo choc przez chwile byla wazna. Mnie w glowie sie nie miesci jak dorosly mezczyzna moze miec dobrego kontaktu z 5-letnim chlopcem???
        Piszesz, ze ona wybrala sobie meza, zeby byl ulegly i maiala kim rzadzic. Ty zachowujesz sie wlasnie tak.
        • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 09:48
          Ależ mąż zabierał syna na co drugi weekend z nocowaniem, dopiero w ubiegły mu się to nie udało dlatego ze nie został wpuszczony do mieszkania eks
          • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 12:10
            Nie został wpuszczony, bo nie chciał wziąć syna na weekend, tylko na sobotę.
            • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 12:23
              Kilka dni wczesniej zapytal matke dziecka czy maly ma nocowac u jego rodzicow w sobote czy woli aby go przywiozl do domu i przyjechal w niedziele.
              Kwestie sobot musi jeszcze sad zaakceptowac
              • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 12:30
                I rozumiem, ze ona ma akceptować wszystko jak leci. Oczywiście, że sąd musi zaakceptować, skoro nie potrafią się dogadać. Do tego czasu maż powinien robić tak jak było do tej pory. Skoro jest zasądzone przez sąd, że ma brać chłopca na weekend, to powinien brać, a nie podrzucać dziadkom czy matce, która tez może mieć inne plany. Zresztą dziecko ma prawo do widzeń z ojcem, to jest ojca obowiązek z którego powinien się wywiązywać. Mam nadzieję, że sąd mu to jasno wytłumaczy.
                • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 12:35
                  Bracchlopca na weekend nie wyklucza nocowania u dziadkow, skoro w domu ojca nie umie sie zachowac.
                  A matke ZAPYTAL glownie z tego powodu aby oszczedzic rodzicom ewentualnej awantury

                  >>>Zresztą dziecko ma prawo do widzeń z ojcem, to jest ojca obowiązek z którego powinien się wywiązywać. Mam nadzieję, że sąd mu to jasno wytłumaczy.<<<

                  To Ty zdaje sie pisalas cos o wymuszonej wiezi, tak?
      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 10:16
        Szczerze, mam dość, po prostu.
        Trudno przekabacac go czasem i zainteresowaniem gdy ma sie oprócz niego jeszcze dwoje malych dzieci, w tej kwestii mąż ma niestety dużo mniejsze możliwości niż eks. Ale trudno aby chlopiec kiedykolwiek dostrzegł w matce wariatke skoro ma taki sam charakter jak ona.

        >>>Przede wszystkim usiądź razem z mężem i szczerze porozmawiaj, zdecydujcie, jako kobieta możesz go fajnie motywować; jeśli naprawdę Wam się uda odzyskać serce chłopaka to ani on ani tym bardziej mąż nigdy Ci tego nie zapomni.<<<

        Tego typu dzialania musialby pewnie trwać latami, skutki byłyby trudne do przewidzenia. A takie granie latami pod chlopaka, aby odzyskac jego serce siła rzeczy musialoby skutkować mniejsza ilościa czasu dla naszych maluchow i dla nas, a wiec gorsza więzia ojciec-dzieci (te nasze). Po czyms takim to może i mąż odzyskalby serce syna (ale podkreslam może), ale stracił moje i pewnie w jakims stopniu serca naszych dzieci
        • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 12:19
          Po raz kolejny - mąż ma 3 dzieci. Ma wobec syna obowiązki i eks mam nadzieję, je wyegzekwuje, nawet jeśli przy okazji zatruje Ci Twoje słodkie życie.
          Tyle osób Ci pisało, a Ty nadal nie kumasz. Jeśli chciałaś męża, który 100% czasu będzie mógł poświęcić Twoim dzieciom, to było brać kawalera bez zobowiązań. Trochę takich jeszcze chodzi po świecie, może któregoś byś w końcu przekonała. Teraz czas się pogodzić, że Twoje cudne bliźniaki będą miały gorszą więź z tatusiem. Obawiam się, że z taką wymuszoną więzią, to i tak będzie kłopot. Przy okazji - co jeśli znajdzie się trzecia, która urodzi Twojemu mężowi słodkie blondaski i cała rodzina zachwyci się nimi?
          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 12:30
            Ale ja mam dwoje i to o nich mysle.
            Wczoraj rozmawialam z mezem, w kwestii co dalej. Jego stanowisko jest jasne, to ja i dzieci jestesmy najwazniejsi, jesli chce to jeszcze przed koncem miesiaca kupujemy bilety w jedna strone do USA czy Australii.
            Wiesz, ze wyszlam za maz bo sie zakochalam, nie za pierwszego lepszego ktory mnie zechcial, nie oceniaj innych po sobie moze :-).
            Nie pogodze sie z tym że moje dzieci beda mialy gorzej, a więź nie musi byc wymuszona, maz kocha dzieci, spedza z nimi caly wolny czas.
            Na ostatnie pytanie odpowiem Ci swoim, a co jesli zanjdzie sie taka ktora Twoj maz sie zachwyci i juz zadnego do siebie nie przekonasz i w koncu na starosc Cie koty zjedza? ;p
            • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 12:36
              No, ja nie mam problemu z tym, żeby być bez chłopa :) Jestem szczęśliwa z mężem, ale przede wszystkim sama z sobą :) Takie problemy to miałam w podstawówce :) Dawno nikt mnie tak nie rozbawił, he he he :)
              Tak w ogóle - co za różnica, koty czy robale :) :) :)
              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 12:40
                No widzisz, ja tez nie mam. Dlatego jasno powidzialam mezowi, ze wole byc szczesliwa sama z dziecmi niz zyc w koszmarze z pasierbem
            • yamilca197 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 13:26
              emmagreen napisał(a):

              > Ale ja mam dwoje i to o nich mysle.

              Ty tez masz troje.

              > Wczoraj rozmawialam z mezem, w kwestii co dalej. Jego stanowisko jest jasne, to
              > ja i dzieci jestesmy najwazniejsi, jesli chce to jeszcze przed koncem miesiaca
              > kupujemy bilety w jedna strone do USA czy Australii.

              Rozumiem,ze skoro dzieci sa najwazniejsze to maz kupi bilety dla 3 swoich dzieci?

              > Wiesz, ze wyszlam za maz bo sie zakochalam, nie za pierwszego lepszego ktory mn
              > ie zechcial, nie oceniaj innych po sobie moze :-).

              Zakochalas sie w mezu, ale zauwazylas ze on ma dziecko.

              > Nie pogodze sie z tym że moje dzieci beda mialy gorzej,

              To przemysl swoje dotychczasowe postepowanie.
              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 13:57
                >>>Ty tez masz troje.

                Nie mam, zauwazylabym gdybym trzecie urodzila :-)

                • yamilca197 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 14:14
                  emmagreen napisał(a):

                  > >>>Ty tez masz troje.
                  >
                  > Nie mam, zauwazylabym gdybym trzecie urodzila :-)
                  >
                  Masz, chocbys nie wiem jak wycienala go ze zdjecia on tam bedzie zawsze.
                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 14:17
                    Uff, ale nie bedzie MOIM dzieckiem, tylko to mialam na mysli
                    • yamilca197 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 14:19
                      emmagreen napisał(a):

                      > Uff, ale nie bedzie MOIM dzieckiem

                      Dobrze dla niego
                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 14:34
                        Sama widzisz. I wszyscy szcześliwi.

                        A Ty masz chyba jakis osobisty problem,wiec go rozwiąż, a nie odgrywaj sie na mnie prosze.
                    • pade Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 14:43
                      Ale ZAWSZE będzie bratem Twoich dzieci.
                      I pewnie za parę lat zapytają Cię o niego.
                      Już szykuj sobie jakąś zgrabną historyjkę.
                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 14:45
                        Jesli bylby dla nich takim bratem jakim jest dla braci ciotecznych to mala strata.
                        Kuzynow tez pewnie zapytaja, wiec nie musze historyjek wymyslac, powiem prawde
                        • yamilca197 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 14:52
                          emmagreen napisał(a):

                          > Jesli bylby dla nich takim bratem jakim jest dla braci ciotecznych to mala strata.

                          To ocenia twoje dzieci. Mozesz sie zdziwic.

                          > Kuzynow tez pewnie zapytaja, wiec nie musze historyjek wymyslac, powiem prawde

                          Swoja prawde. Choc czekaj, gdy bedziecie mieszkac w Australi albo usa to nawet nie musisz wspominac ze maja brata, rodzinie tez mozesz zakazac.
                          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 15:19
                            Powtarzam, jesli bylby dla nich takim bratem jakim jest dla kuzynow, to mała strata i tak to pewnie ocenia.
                            Na forum jest sporo historii o rodzenstwie, ktore nie utrzymuje kontaktu. Chocby w watku obok forumka opisuje jak po rozwodzie zostala sama z dwojka dzieci, a brat zabronil ojcu udostępnić jej jedno z jego mieszkan. Mysle ze gdyby ona nie miala kontaktu z takim bratem nigdy, to pretensji by do nikogo nie miala
                            • yamilca197 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 15:35
                              emmagreen napisał(a):

                              > Powtarzam, jesli bylby dla nich takim bratem jakim jest dla kuzynow, to mała st
                              > rata i tak to pewnie ocenia.

                              Jednak zostaw to im.

                              > Na forum jest sporo historii o rodzenstwie, ktore nie utrzymuje kontaktu. Chocb
                              > y w watku obok forumka opisuje jak po rozwodzie zostala sama z dwojka dzieci, a
                              > brat zabronil ojcu udostępnić jej jedno z jego mieszkan. Mysle ze gdyby ona ni
                              > e miala kontaktu z takim bratem nigdy, to pretensji by do nikogo nie miala

                              Szkoda ze zanim wyszlas za maz nie sugerowalas sie tak forum.
                              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 15:50
                                Zostawie, jak beda starsze to same zdecyduja.
                                • verdana Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 20:00
                                  Nie wiem, czy będą mogły zdecydować, skoro mają ojca, który jak zaczynają sie trudności, to porzuca dziecko. Nie liczyłabym, ze Twoje bliźniaki będa miały ojca skoro facet uważa, że w razie problemów najlepszym wyjściem jest porzucić dziecko - tym bardziej, że uznaje matkę dziecka za nieodpowiedzialną. To oznacza, zę facetowi nie zależy na własnych dzieciach. W każdej chwili moze uznać,z ę na Twoich też mu juz nie zależy, szczególnie, jeśli pojawi się jakiś problem. Chore? Niegrzeczne? Kupujemy bilet do Australii i żyjemy sobie spokojnie, dziecko nieważne.
            • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 19:53
              emmagreen napisał(a):

              > Ale ja mam dwoje i to o nich mysle.

              No to masz problem, bo Twój mąż ma troje.
              Widzę jak bardzo lubisz wyliczać ile to czasu mąż spędza z synem i jak bardzo cierpią na tym Twoje dzieci. Więc posłużę się prostą matematyką: Ty swój czas możesz dzielić po 50% na każde swoje dziecko. U Twojego męża wypada po 33% na każde jego dziecko. Rozmnażając się z dzieciatym mężczyzną powinnaś była to sobie przeliczyć, a nie stawiać na to, że dziecko z pierwszego małżeństwa usuniesz z widoku i otoczenia.
              • edw-ina Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 11:23
                Mnie zastanawia ten cały "czas", bo mam nieodmienne wrażenie, że dochodzi do jego rozmnożenia. Czyli mamy faceta na wysokim stanowisku w korpo z dzieckiem z pierwszego związku, nową żoną, dwoma berbeciami i w dodatku człowieka oddającego się "pasjom"...., ja chyba żyję na innej planecie, bo ni hu hu nie jestem w stanie włożyć tego wszystkiego w jeden tydzień, a w korpo na całe szczęście nie pracuję. Załóżmy, że facet pracuje 8 godzin dziennie, choć o ile wiem, to w korpo mało prawdopodobne. Ale ok, 8 godzin dziennie plus dojazdy, czyli pewnie wychodzi z domu o 8 rano, wraca o 18 bez dodatkowych zajęć. Widuje się z synem (od 18 do 20?, 21? trochę późno jak na 11 latka, ale co ja wiem), ma "pasje" - niech będzie, że dwa razy w tygodniu po pracy jedzie na jakiś trening. Zwykle trening trwa około godziny, plus prysznic - powiedzmy, że wraca na 20 do domu. W weekendy widuje się z synem. Szczerze, to ja też bym się burzyła o brak czasu, jak diabli bym się burzyła. Bo koleś ma dużo obciążeń i raczej koncentruje się na sobie. Ale to ponownie wina tego "cudownego" męża i ojca. Po prostu wygląda na to, że priorytety pana zaczynają się od niego samego. A kiedy ma się rodzinę, szczególnie dzieci w różnych konfiguracjach domowych, to się im podporządkowuje czas, rezerwując coś dla siebie, a nie odwrotnie.
                Przy tak krótkim wolnym facet tym bardziej powinien robić wszystko, by łączyć swoich bliskich i dbać o ich relacje. No na głowie powinien stanąć i na rzęsach zatańczyć, gdyby miało pomóc. Tylko wtedy musiałby się pożegnać z pozycją tego biednego, który musi, no normalnie musi w tym całym bałaganie trochę się odciąć i sobą zająć, by nie oszaleć.
                • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 11:43
                  Edw-ina nie jest az tak zle, na szczęście. Odkad urodzily sie nasze dzieci mąż mocno ograniczył swoje zajecia, przynajmniej w tygodniu. a z synem widuje się co drugi weekend.
                  Po pracy wraca do domu, oprocz śród, wtedy jedzie do syna.
                  A wiele rzeczy mozna robic razem np. odkąd maluchy nauczyły się samodzielnie siadać, mamy dla nich komfortową przyczepke i jeżdzimy na rowerach razem, mozna to połączyć z fotografowaniem w plenerze. Podobnie konie, mamy blisko stadnine, jezdzimy cała czworka, jedno z nas jezdzi, drugie spaceruje z wozkiem albo z maluchami a potem zamiana. Na zagle też można wyjechać z dziecmi, mysle że spróbujemy w to lato. Podobnie podróze; nie kazde ciekawe miejsce jest w kraju egzotycznym.
                  Nie narzekam na męża, kiedy jest w domu jest cały dla mnie i dla dzieci; a od przyszłego semestru to ja ide na studia podyplowe :-)
                  • edw-ina Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 11:58
                    Ale wy to wszystko możecie też robić z jego synem. Więcej - może być wielką pomocą przy rodzeństwie, być dla nich przewodnikiem, wsparciem, pomocą. Wiem co mówię, bo widzę to we własnej rodzinie. Mimo tego, że synowie M też nie byli zachwyceni pojawieniem się rodzeństwa, też sprawiali problemy, też miałam ich serdecznie dość. Ale to mój mąż poukładał wszystko, to on wziął na siebie problemy, których część stanowił. I dzięki temu moja córka ma wspaniałych braci, oni mają siostrę za którą przepadają, a patrzenie na ich ciepłą, bliską relację powoduje, że dosłownie łzy mi się w oczach kręcą.
                    • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 12:10
                      Ale edw-ina nie mozemy, bo on zadnej z tych rzeczy nie robi ani nie lubi. A ja nie chce sluchac podczas wycieczki rowerowej czy wyprawy na konie narzekan i histerii
                      Pomoca przy rodzeństwie nie bedzie bo on maluchow za swoje rodzenstwo nie uznaje nawet.
                      Wsparciem i pomocą nie będzie, w rodzinie męża jest jeszcze 8 chlopcow, oni trzymaja sie razem jak kumple, rodzina. Pasierb jest z tego wylaczony na wlasne zyczenie; probowal nimi rzadzic, krzykiem wymuszac posluszenstwo, raz nawet uderzyl malego kuzyna (maly nie zawinil, poklocil sie z jego starszym bratem), nie sądze aby to dzicko bylo kandydatem na fajnego starszego brata.
                      Piszesz o synach męża, ale odnosze wrazenie że oni sa/byli starsi, niemal dorosli, a poza tym nie pisalas nic o ich matce, czyli raczej nie dziala jak matka pasierba. Albo była neutralna albo sama zachecala ich do dania szansy nowej siostrze.
                      • edw-ina Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 12:22
                        a ty naprawdę sądzisz, że twoje dzieci będą chciały robić wszystko co ty? Poważnie masz takie wrażenie? Bo jak dla mnie to ty szukasz wykrętów, by nie zrobić nic. Wybacz, ale twoje dzieci też nie będą takie cudowne jak teraz, gdy leżą w łóżeczkach. I będą miały gdzieś, że chcesz sobie konno pojeździć, bo na przykład uznają, że im konie śmierdzą, albo powiedzą nie bo nie i koniec. Naprawdę nie masz pojęcia jak będzie i będziesz musiała się dostosowywać. I też będą przechodziły okres, gdy nie będzie je zajmowało kompletnie nic. Pozbędziesz się ich wtedy?
                        • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 12:35
                          Oczywiscie że nie, ja tez mam inne zainteresowania niz moi rodzice i jakos zyjemy, ale mnie COS interesuje oprocz tv.
                          Poza tym odpowiadalam na Twoja propozycję zabierania pasierba z nami. Probowalismy, mąż też probował, umiera z nudow zawsze siedząc i patrzac jak syn oglada tv, takze probowal wszystkiego. Od puzzli w salonie poprzez wycieczki rowerowe po aquaparki.
                          • edw-ina Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 12:44
                            wiesz, może nie ma genów twojego męża, rozważcie to, da wam to dodatkowe możliwości JKMN
                            • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 12:52
                              Sama o tym myslalam, tzn. dziwiło mnie że oni sią tak bardzo od siebie różnią.
                              W rodzinie męża średnia wzrostu to 1,90, a pasierb zawsze był jednym z najniższych w grupie, chociaż eks jest niska, więc to może dlatego
                              • morekac Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 14:09
                                Straszne, nawet bachor złośliwie nie urósł do stosownego w rodzinie rozmiaru. Mnie to przypomina kawał typu "Matka, myjemy dzieciaka czy robimy nowe?"
                          • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 20:24
                            emmagreen napisał(a):

                            > mąż też probował, umiera z nudow zawsze siedząc i patrzac jak syn oglada tv

                            Dlaczego mąż siedzi i umiera z nudów jak syn ogląda tv??? To jest w twoich kategoriach próbowanie wszystkiego? Wciąż podajesz ten przykład jak zdartą płytę i mijasz się z sednem sprawy.
                            Czy mąż nie ma wystarczająco "jaj" za przeproszeniem, by ten telewizor wyłączyć? Albo w ogóle TV nie włączać? To jest naprawdę bardzo proste. Wystarczy chcieć.

                            Czy mąż nie ma wystarczająco odwagi by powiedzieć do syna: "synu, to jest nasz wspólny czas, nie będę patrzył jak oglądasz telewizję, robimy coś innego".
                    • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 20:17
                      edw-ina napisała:

                      > Ale wy to wszystko możecie też robić z jego synem.

                      Można, tylko trzeba tego chcieć. A autorka ewidentnie nie chce. Clou jest tutaj:

                      > kiedy jest w domu jest cały dla mnie i dla dzieci;

                      Ona przecież cały czas wylicza ile czasu mąż poświęca tamtemu dziecku. Z opisu wynikałoby, że mąż nie pracuje, nie ma żadnych innych zajęć tylko siedzi na skype z tym chłopakiem.
                      A ona użala się, że JEJ dzieci na tym tracą.
                      Oczywista jest tutaj konkurencja o czas i uwagę ojca. Z tym, że autorka wcale nie zamierza się tym czasem dzielić, bo jej dzieci i ich cukierkowe dzieciństwo jest ważniejsze, niż jakiś pasierb, którego nie znosi i dawno spisała na straty.

                      Ona wcale nie zamierza włączać pasierba w cokolwiek. To jest bardziej niż jasne. Owszem, jak jeszcze nie była żoną i matką to mogła się starać, pokazać, by męża złapać.
                      Teraz walczy jak lwica by mąż był tylko dla JEJ dzieci. Nie dziwi więc wcale, że pasierb też walczy o czas ojca, na swój własny sposób.
            • 71tosia Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 22:28
              "Jego stanowisko jest jasne, to ja i dzieci jestesmy najwazniejsi, jesli chce to jeszcze przed koncem miesiaca kupujemy bilety w jedna strone do USA czy Australii." - latwosc takich deklaracji pod naciskiem zony, nie najlepiej to swiadczy o tym 'cudownym' facecie.
        • morekac Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 20.03.17, 20:29
          >Tego typu dzialania musialby pewnie trwać latami, skutki byłyby trudne do przewidzenia.

          Nie wiem doprawdy, po cholerę założyłaś ten wątek. Na wszelkie sugestie czy rady masz odpowiedź "tak, ale " - to za trudne, za długie itp.
          Chciałaś błogosławieństwa dla wykopania 11latka z życia ojca? Zapewnienia, że dobry tatuś to taki, który wypina się na swoje bardzo jeszcze dziecko? Przyklaśnięcia dla swoich matactw? Nie dostaniesz tutaj żadnej z tych rzeczy i musisz przyjąć to na klatę.
          Jak również miej świadomość, że ojciec porzucający jedno ze swoich dzieci (a zwłaszcza zostawiający je na pastwę osób niewydolnych wychowawczo) nie jest dobrym człowiekiem - jest ostatnim złamasem. I ty też nie zachowujesz się w całej tej sprawie przyzwoicie i dojrzale. Sądząc po tym, co tu bezrefleksyjnie wypisujesz, niewielkie są szanse, że kiedykolwiek zmądrzejesz.
          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 11:55
            Mialam nadzieje na opinie kobiet, ktore byly w podobnej sytuacji.

            A tak przy okazji, naprawde sądzisz że można tak po prostu zabrać 11 latka od matki od której jest emocjonalnie uzależniony, ze szkoły i wszystko się ułozy? Matka będzie się z nim kontaktować, mącić, buntować. Jak myslisz jak wygladałoby jego zachowanie i nasza codziennosc. A jezeli w wyniku takich zabiegów on zacząłby brać jakies narkotyki czy dopalacze? To zagrażałoby naszym dzieciom
            Dobrze, jestem zła bo nie chce mi się wprowadzać takiej rewolucji w swoim zyciu i życiu swoich dzieci.

            Własnie coś takiego sugerował terapeuta; decyzja co dalej robić nalezy do męża, ale ma przemyslec konsekwencje, bo w przypadku tej eks każda akcja wywoła reakcje, a ona pojdzie na wojne totalna bo nie ma nic do stracenia. A syn jest tak zmanipulowany, że stanie po jej stronie cokolwiek nie zrobi. I to bęzdzie trwało długo.
            A mąż w przeciwieństwie do eks ma wiele do stracenia i może być tak, że w koncu po kilku latach "wygra" syna, ale okaze sie że w międzyczasie przegrał dwoje pozostałych dzieci.

            • morekac Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 14:26
              Przeważająca większość nie proponowała ci nawet przejęcia opieki nad dzieciakiem, większość proponowała zastopowanie eksi (chociażby za pomocą policji) i pokazanie młodego specjaliście od psychologii dzieci. Manipulacjom też można przeciwdziałać , zwłaszcza, że młody zaraz będzie mamusię negował, bo będzie miał lat naście. A być może młody ma jakieś niezdiagnozowane zaburzenia , depresję czy cholera wie co - brak konsultacji w tym przypadku to jak zostawienie chorego dziecka bez pomocy lekarskiej. Jakby chłopiec złamał rękę czy nogę to też wzbraniałabyś się przed jechaniem do szpitala? A to może być znacznie poważniejsza sprawa.
              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 22.03.17, 09:39
                Mało prawdopodobne aby zaburzenia albo depresje miało dziecko, które robi awanture dlatego że tata nie kupił mu kurtki za 900, a w tym czasie "ona" czyli ja tyle rzeczy kupiła dla "tych dzieci"
                • morekac Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 22.03.17, 19:43
                  Objawy depresji u dzieci bywają nietypowe - ale ty oczywiście wszelkie rozumy zjadłaś i wiesz, że chłopiec nadaje się wyłącznie do wykasowania.
    • psiamama6 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 11:52
      Kurczę czytając niektóre wypowiedzi można stwierdzić, że niektóre panie wiedzą lepiej od ciebie, dosłownie jakby żyły z Wami obserwując bezpośrednio całą sytuację. Napiszę krótko- zrobiłabym wszystko, żeby ratować swoją rodzinę nawet jeżeli musiałabym postawić jakieś ultimatum. Takie kobiety jak była żona twojego męża żyją po to, żeby zrujnować komuś życie, syn będąc manipulowany przez matkę (to zapewne jej pomysł, żeby dzwonić 20 razy dziennie) nie będzie zachowywał się inaczej niż obecnie. Jasne, można iść z tym do sądu, jestem pewna że ona się nawet z tego ucieszy, bo walka w sądzie też będzie dla tak toksycznej osoby satysfakcją. Najważniejszy jest Wasz spokój a to oznacza odizolowanie się od toksycznej byłej żony.
      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 12:04
        Tak i jeszcze wiedza lepiej od mojego męża czy jest szczęśliwy czy nie i jaka kobieta byłaby dla niego odpowiednia :-).
        W kwestii eks też masz dużo racji, co ciekawe niektóre forumki mysla że zmyslam, koloryzuje, ale jednoczesnie zdaja sobie sprawe z istnienia stowarzyszen walczących o prawa ojców, które raczej by nie powstały gdyby nie panie uważające sie za jedyne właścicielki swoich dzieci.
        Dokladnie tak, dla tego rodzaju osoby walka w sądzie byłaby satysfakcją; w sumie jaki sąd odebrałby matce dziecko, poza tym on majac 12 lat, sam będzie mógł wyrazić opinię z kim chce mieszkać, także ewentualne zabiegi męża i tak na nic by się nie zdały. A dzieki tej walce ona by znow zaistniała; nie byłaby eks ktora jest sama na wlasne zyczenie i ktora powinna wreszcie poukladac sobie zycie, byłaby pokrzywdzona matką walczącą o dziecko.
        Też sądze że najważniejsza jest nasza rodzina, nasz spokój, dzieci i ich dobro. A to jak piszesz oznacza odizolowanie sie od eks, nawet kosztem pasierba
        • psiamama6 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 12:29
          Dlatego nie wdawałabym się w dyskusję, bo każde twoje zdanie jest tutaj analizowane po sto razy i cokolwiek byś nie napisała twoja przyszłość została już na tym forum przesądzona ;) Znam dwie takie historie- znajoma od wielu lat nie może się rozwieźć plus walka o dzieci- pan nawet z pracy zrezygnował, żeby do rozpraw porządnie się przygotowywać. On żyje tymi rozprawami raz do roku i zamierza utrudniać jej życie aż do śmierci. Druga historia podobna do twojej, na szczęście pani się zakochała, urodziła drugie dziecko i odpuściła z wiecznymi żądaniami. Powodzenia!
          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 12:37
            Dzieki.
            Ta eks tez była normalna tak miala partnera.
    • marusia.00 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 21:56
      Naprawdę nikt nie widzi, że to kolejna wersja Caalanthe ???? nieco pozmieniane postaci ale ten wątek to jak ksero "Pasierbicy w ciąży". Znowu walka o "nową rodzinę", obrona rodziny przed "błędem z poprzedniego małżeństwa". Znowu biedny pan mąż, idealny i wysportowany ma już dość! dał z siebie wszystko! ale więcej już nie może bo "straci nową, cudowną żonę, pochodzącą z zamożnej rodziny i cudowne nowe dzieci", więc "musi dla ich dobra" wyrzucić z życia stare dziecko. Biedny Pan, ponownnie nie zostaje wpuszczany po syna (tym razem syna) a tak się stara przecież... Znowu dom (poprzednio mieszkanie) jest wyłączną własnością autorki i "mąż w każdej chwili może odejść, bo ona woli rozwód i samotne życie z cudownymi dziećmi, niż szarpaninę z błędem młodości Pana". Styl pisania, szyk zdań, nawet emotki ehhh dajecie się nabrać drogie forumki ;)
      • eukaliptusy Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 22:02
        Jak na matkę rocznych bliźniaków ma dużo czasu na pisanie na forum.
      • stonkamarnotrawna Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 22:24
        Idealnie trafne porównanie, które może zakończyć przekonywanie Emmy ze porzucenie własnego dziecka nie jest naturalne i normalne.
      • morekac Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 22:28
        Były już takie podejrzenia.
        • marusia.00 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 22:34
          morekac napisała:

          > Były już takie podejrzenia.
          >
          Że to caalanthe w nowej odsłonie ? Widocznie nie zauważyłam, nie chciało mi się czytać do końca ;)
      • undoo Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 22.03.17, 01:04
        Alez oczywiscie, ze to troll. Wlasnie mialam napisac - no to pokarmilysmy trolla, zabawa byla, a teraz czas sie wziac za cos pozyteczniejszego. Bylas przede mna :)
      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 22.03.17, 09:30
        Podaj proszę linka do tamtego wątku. Bo niestety to nie moje dzieło
    • mmarrta Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 22:07
      Nie wydaje się wam, że to pisze ta sama laska od pasierbicy w ciąży?
      • marusia.00 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 22:08
        Oczywiście że tak. Kobieta musi mieć duuuuży problem i mnóstwo czasu :D
    • gonzo_101 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 22:20
      Kolejny już bardzo podobny wątek o patchworkowej rodzinie, potwierdzający to, że taki układ prawie nigdy się nie udaje. Wszystkie te wątki są podobne i ciągną się jak brazylijska telenowela. Może ten chociaż pobije forumowy rekord ilości wpisów:)
      • mmarrta Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 22:26
        Przecież te wątki pisze ta sama laska, która wydaje się mieć jakąś obsesję. I jej wymysly nie mają nic wspólnego z tym czy układ patchworkowy ma szanse na powodzenie czy nie. Ile ludzi tyle różnych układów.
      • marusia.00 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 22:31
        "Pasierbicy w ciąży" raczej nie pobije. Tam były 3 kolejne, tasiemcowe wątki. A na koniec autorka zapomniała się przelogować (2 konta), Z obu pisała w tych tematach, doradzając sama sobie :D = troll.
        A co do - "taki układ prawie nigdy się nie udaje", to się nie zgadzam. Nazwałabym to - "często jest problematyczny", "nie jest łatwy" ale nie, że się prawie nigdy nie udaje. Po prostu na forach pisze się częściej o swoich problemach niż zwykłym, ułożonym życiu. Macochy częściej piszą jak jest źle, jak mają problem, niż jak jest ok.
        Poza tym, to taki "fajny", kontrowersyjny temat. Zawsze wzbudza emocje, można się pokłócić, bo wiele kobiet jest eksią lub nexią, jeszcze więcej jest po prostu matką i identyfikuje się z dzieckiem (pasierbem), bo potencjalnie, każde dziecko może znaleźć się w roli pasierba (ich też). Super tematyka dla troli ;)
        • stonkamarnotrawna Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 22:40
          Trafne spostrzeżenia. Temat wzbudzający wiele często skrajnych emocji daje pole do manewru. A jak ktoś ma obsesję na tym punkcie to tym bardziej jest ciekawie.
        • gonzo_101 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 22:53
          Specjalnie "pojechałem" stereotypem. Wiesz to takie Disnejowskie : okrutna macocha z kurzajką na nosie, knująca przeciw swojemu pasierbowi/pasierbicy:)
          • marusia.00 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 21.03.17, 23:20
            hehe, no rozumiem.
            p.s. muszę się postarać o kurzajkę na nosie, w końcu jestem macochą! no i muszę ochrzanić pasierbicę, że stanowczo za mało z nią problemów :D grzeczna jakaś taka skubana i fajna....
            • mamamalutkiej1 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 22.03.17, 00:04
              Ja się mocno zdziwiłam tylko, ze facet- ojciec około 40, mający trójkę własnych dzieci chce jeszcze kolejnego. I to szybko. Sama mam jedno dziecko 3 letnie i czasami wysiadam. A pani tutaj nic nie wspomina o zmęczeniu, nieprzespanych nocach, kolkach, samo kąpanie dwójki rocznych dzieci to masakra. Ubieranie, karmienie, zakupy. A pani zawsze zadowolona, ma czas na pisanie i nikt jej przy dzieciach nie pomaga. I zastanawia się nad kolejnym. To nierealne. I do tego ma dużo pieniędzy, to by sobie chociaż jakaś kobite ma 2 godziny dziennie do pomocy załatwiła.
              • marusia.00 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 22.03.17, 00:09
                i jeszcze mają mnóstwo czasu na liczne pasje ;)
                • undoo Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 22.03.17, 01:09
                  To jest slodkie - pasje przy rocznych blizniakach, ktore trudno wykapac :D No i ta bramka od schodow - b podejrzana historia.
                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 22.03.17, 09:29
                    A co jest podejrzanego w bramce? Kazdy kto ma dom i małe dzieci takie bramki posiada
                • eukaliptusy Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 22.03.17, 06:46
                  I jeszcze jutro wsiądą w samolot w jedna stronę do USA albo Australii. Niby jak? Na wizach turystycznych?
              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 22.03.17, 09:33
                13 miesieczne dzieci nie maja już kolek, a moje to właściwie nigdy nie miały. Kapanie masakra nie jest przy dwojce dzieci, gorzej ze sprzataniem lazienki juz po. Pisałam że pomaga teściowa, a zakupy robimy online, od zawsze właściwie
          • undoo Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 22.03.17, 01:06
            I nie pachnie Wam zatrutym jablkiem dla niedobrego pasierba?
            Swoja sciezka, ten troll to pomocy fachowca potrzebuje, bo podejrzewam, ze jednak jest macocha w realu. Zeby dzieciaka nie przytrula.
            • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 22.03.17, 09:36
              Nie zamierzam nikogo przytruwać, nie musisz się obawiać. Nie wspominajac juz o tym ze moj pasierb prawie nie jada owoców.
              Zamierzamy za to zrealizować inny pomysl, podsuniety w tym wątku, mianowicie badania DNA chłopca. Całkiem możliwe że on tak naprawdę do rodziny nie należy i problem sam się rozwiąże
              • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 22.03.17, 09:54
                Nie rozwiąże się, bo teraz na ustalenie ojcostwa za późno. Mąż musi poczekac do 18.
                • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 22.03.17, 13:31
                  Rozwiąże wiele problemów
                  • chocolate-cakes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 22.03.17, 13:38
                    Myślisz że mąż nie jest jego ojcem?
                    • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 22.03.17, 13:48
                      Nie wiem, ale to by naprawdę wiele kwestii wyjasniało. Warto to sparawdzić, oczywiście bez wiedzy chłopca.
                      • morekac Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 22.03.17, 19:46
                        A co zrobisz z wielce prawdopodobnym faktem, że pasierb jest synem swojego ojca i wnukiem swoich dziadków?
                        • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 23.03.17, 10:27
                          Nic, a co mialbym zrobić? Wtedy wszystko zostanie tak jak jest.
                          Ale jeśli nie jest synem męża to się wiele zmieni. w sumie takze dzieki temu że założyłam ten wątek
    • undoo Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 23.03.17, 16:38
      Mam problem z tym watkiem - skonczyl mi sie popcorn :(

      To jest Calanthe na stowe, wlasnie przejrzalam konstrukcje zdan i sposob wypowiedzi. Nie pamietam, kto pierwszy o tym napisal - ale masz, Forumko, calkowita racje.

      • marusia.00 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 23.03.17, 21:13
        Nie wiem czy o mnie chodzi :D pewnie wiele forumek miało to samo zdanie ;) nieważne zresztą.
        Ale tak, można tu znaleźć identyczne zdania, określenia jak w wątku Calanthe. Ten sam schemat, zaciętość. Poza tym taka charakterystyczna bezczelność i pewność siebie "bije" od tej kobiety. Podejrzewam jednak, że to tylko w necie, w realu ma duży problem z odnalezieniem się w patchworku i to co tu pisze o postawie męża, to jedynie jej pobożne życzenia.

        • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 24.03.17, 13:56
          Podaj proszę linka do tamtego watku, ja nie jestem Calanthe.
          Nie widze u siebie zadnej bezczelnosci ani przesadnej pewnosci siebie, ale masz racje nie odnajduje sie w patchworku zupelnie.
          Na szczescie postawa męża to nie pobożne zyczenia
    • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 23.03.17, 16:43
      Pomysł doprawdy przedni: pasierb jest gruby, niski i nie lubi koni, w związku z czym macocha po kryjomu chce zbadać DNA chłopca, czy eks przypadkiem się nie puściła z innym, bo być nie może, żeby jej wspaniały, wysoki, pełen pasji mąż był faktycznym ojcem takiego Quasimodo. Ale jaja :D
      • olgab4 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 23.03.17, 16:47
        Wtedy na spokojnie mogą zerwać kontakt i dopiąć "kwestie finansowe". No po prostu lol.
        • edw-ina Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 23.03.17, 18:51
          Przestałam wierzyć w cokolwiek w tym wątku, poza głupotą. O tym, że to może nie jest dziecko jej męża napisałam ja żartem, by pokazać absurd wielu wypowiedzianych przez autorkę twierdzeń. Jak się okazuje dałam jej pretekst do kolejnych wynurzeń. Poza tym ja nie mam pojęcia skąd ona bierze tyle czasu na pisanie. Ja przy jednym roczniaku miałam czasami za mało czasu, by sobie kanapkę zrobić, a jak już mi się udało, to czasami jadłam ją z doskoku przez godzinę. O tym, by snuć tak długie opowieści na forum nawet bym nie pomyślała.
          • morekac Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 24.03.17, 06:13
            >Poza tym ja nie mam pojęcia skąd ona bierze tyle czasu na pisanie.

            Och, jej dzieciaczki są po prostu grzeczne, w przeciwieństwie do innych bachorów. Za 10 lat będą grzecznie siedziały przed tv
            • ewenny58 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 24.03.17, 10:53
              o który wątek chodzi? chętnie poczytam
              pliss...
            • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 24.03.17, 13:58
              Mam pomoc babci, czasem nawet obu
      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 24.03.17, 14:01
        Wcale nie po kryjomu, rozmawialam o tym z mężem, zgodził się. Jak będziemy mieli szczęście to pod koniec przyszłego tygodnia będą wyniki
        • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 24.03.17, 19:09
          A co wam ta wiedza da? Tak realnie?
          • 71tosia Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 24.03.17, 20:20
            co im da? pan z ulga odetchnie ze gruby dzieciak nie jego, w koncu trudno oczekiwac zeby wykrzesal z siebie po 10 latach jakies przywiazanie.
            • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 24.03.17, 20:27
              Czyli da im ulgę, że dzieciak nie jego. Ale co to im da wymiernie? Jak zmieni się ich sytuacja osobista? To mię ciekawi.
              • morekac Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 24.03.17, 20:39
                Gorzej dla ich psychiki, gdy okaże się , że Y jednak jest jego... Przecież Emma wspominała, że jej mężuś był w młodości niewyględny i fizys poprawiła mu się gdzieś po maturze.
              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 09:54
                Jak to co da? Mozna będzie wystapic o maksymalne obnizenie alimentow, zrzeczenie sie praw rodzicielskich oraz uporządkowac kwestie majatkowo-spadkowe.
                Da nam możliwosc normalnego życia bez jazd eks i wizyt pasierba. Może dla Ciebie to nic, ale dla mnie bardzo wiele.
                Naprawde mam nadzieje ze tak sie stanie. Chociaż mąż prosił mnie abym go w takiej sytuacji pilnowała dopoki sie nie uspokoi, bo inaczej pojedzie do eks i rozliczy się z nią za tyle zmarnowanych lat
                • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 10:19
                  TROLL :0
                  Sprawdź zanim napiszesz, bo dramaturgia siada:
                  1. zrzeczenie się praw rodzicielskich nie oznacza zrzeczenia się obowiązków, te tj. np. alimenty pozostają
                  2. szczoteczka jako material do alalizy dna odpada, bo a. syn juz u was nie nocuje (material musi byc swiezo pobrany); b. pasta na szczoteczce i spłukanie jej woda pozbawia ja skutecznie dna, które nadawałoby sie do takiej analizy

                  ale po co ja to piszę...?
                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 10:34
                    1. Dlatego napisalam o obnizeniu powyzej;
                    2. Jak najbardziej moze byc, laboratirium uznalo (przynajmniej na razie), a zreszta jakby co to pewnie znalazlyby sie gdzies w pokoju wlosy chloppca. W koncu nikt poza nim tam nie przebywa
                    • morekac Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 18:11
                      >, a zreszta jakby co to pewnie znalazlyby sie gdzies w pokoju wlosy chloppca.

                      Włosy to muszą być z cebulkami. A sama procedura w tym przypadku nie nadaje się wogóle do dowodów sądowych.
                • 71tosia Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 16:18
                  dobre ... twoj maz nie ma mozliwosci zaprzeczenia ojcostwa (termin kiedy mozna o nie wystpaic daaaaawno minal), nawet gdyby nie byl ojcem biologicznym chlopca to w sprawach alimentow i spraw spadowych bedzie traktowany jako dziecko meza. Jak rozumiem juz jad w glowe meza wsaczylas, juz sie cieszy ze taki nieudacznik moze nie byc jego synem?
                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 16:41
                    Ta mozliwosc otwiera sie ponownie jak dziecko konczy 18 lat, sprawdzilam.
                    Ale rozsadny sadzia moze uznac zasadnosc zmniejszenia alimentów. A sprawy spadkowe mozna zawsze uporzadkowac, np. zadajac od eks splaty polowy mieszkania nalezacej do meza, pierwotnie miala byc syna, mozna wykreslic chlopca z polisy meza na zycia. To mozna zrobic na pewno.
                    Oprocz tego brac biologicznego pokrewienstwa jest chyba podstwa do wydziedziczenia, choc pewnie niestety nie kazdy sad by to uznal, ale powalczyc mozna. Maz ma 37 lat, wiec jest spora szansa ze jeszcze co njamniej drugie tyle pozyje, nie martwie sie wiec na zapas.
                    Ale fakt, rozmarzylam sie i mam nadzieje, że nie będę musiała ogladac ani jego ani jego matki. Jak bedzie, zobaczymy.
                    Nie wiem czy mąż sie cieszy, gdyby to była prawda to bylby wsciekly na eks za tyle zmarnowanych lat, ale z pewnościa wyjasniłoby sie dlaczego chlopiec jest tak rozny od niego i jego rodziny i dlaczego nikomu z nich nie udało sie nawiązać z nim głębszej więzi
                    • edw-ina Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 16:50
                      Przypominam, że żonę również można wydziedziczyć. Oraz, że żona to nie rodzina, ot powikłania błędu zespołu dopaminowego :D Takiej nienawiści jeszcze nie widziałam. A normalnie żal mi ciebie było przez chwilę. Jak to człowiek daje się nabrać, choć zdawałoby się, że już nie jedno w życiu widział.
                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 16:56
                        Mamy rozdzielność majątkowa, a z zoną łatwiej się rozwieść niż wydziedziczać w razie potrzeby.
                        Nie chodzi o mnie, tylko o nasze dzieci. Jezeli rzeczywiscie okazaloby sie, ze chlopiec nie jest synem męża to dlaczego miałby cokolwiek po nim dziedziczyc, kosztem jego prawdziwych dzieci?
                        • edw-ina Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 16:59
                          bo tak mówi prawo, genetyka to nie wszystko. Jesteś podłym człowiekiem.
                          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 17:03
                            Prawo ktore pozwala na okradanie dzieci z majatku ich rodzicow przez kogos obcego jest zle, a wspominanie tu o mojej podlosci nie ma nic do rzeczy.
                            A Ty swoje pieniądze zamierzasz pozostawić swojemu dziecku czy porozdawac po sąsiadach?
                            • edw-ina Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 17:05
                              ty jesteś zła, podła po prostu. Trzymaj się tego faceta, bo z takim charakterem, to nikt cię nie zechce
                              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 17:13
                                Nie jestem zła ani podla tylko dlatego ze nie wyobrazam sobie ze obcy czlowiek okradlby moje dzieci z naleznego im majatku wypracowanego przez ich wlasnego ojca.
                                Ty swoje pieniadze przekazesz wlasnemu dziecku czy obcym ludziom? Bo jesli dziecku, to jakie masz prawo mnie potępiac?
                                • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 17:32
                                  emmagreen napisał(a):

                                  > Nie jestem zła ani podla tylko dlatego ze nie wyobrazam sobie ze obcy czlowiek
                                  > okradlby moje dzieci z naleznego


                                  Przecieram oczy ze zdumienia. Jesteś nie tylko zła i podła ale też strasznie wyrachowana a to co próbujesz zrobić jest obrzydliwe.
                                  Zwierzęta też często zagryzają młode z poprzedniego miotu, które nie posiadają ich genów.
                                  Zdaje się, że ty daleko w ewolucji nie odeszłaś.
                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 17:39
                                    Ale CO ja takiego zlego probuje zrobic?
                                    Jesli chlopiec jest synem meza, to nic sie nie zmieni.
                                    Ale jesli nie, to dlaczego mialby miec prawo do czegokolwiek po moim mężu, on ma dwoje wlasnych dzieci, dlaczego ktos obcy mialby je okradac? Jesli wynik bedzie pozytywny, to chlopiec ma gdzies tam prawdziwego ojca, niech po nim dziedziczy.
                                    Ja nie zamierzam go zagryzac. Ale co innego zagryzac, a co innego karmic kosztem swoich.
                                    Rozumiem, że Ty tak daleko zaszlas w ewolucji, to moze pochwal sie jak wiele zrobilas dla obcych dzieci kosztem swoich??
                                    Zapisalas im mieszkanie, dom, finansujesz zajecia dodatkowe, wakacje? Nie?
                                    To jakim prawem mnie oceniasz?
                                    • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 17:51
                                      emmagreen napisał(a):

                                      > Ale CO ja takiego zlego probuje zrobic?

                                      Już zrobiłaś:
                                      - Wygryzłaś pasierba z domu jego ojca.
                                      - Wyliczasz ile czasu dziecko spędza z własnym ojcem.
                                      - Domagasz się by mąż wybrał, które z jego dzieci jest ważniejsze.
                                      - Nakręciłaś męża, że to nie jego dziecko i wymyśliłaś badania DNA by to udowodnić.

                                      Jeszcze mało? Jeśli nie widzisz w tym nic złego to może idz napraw sobie moralny kompas.

                                      > Jesli chlopiec jest synem meza, to nic sie nie zmieni.

                                      Już się zmieniło. Patrz wyżej. Nieznosisz tego dzieciaka i nawet się z tym nie kryjesz.
                                      To jak będzie wynik tego rzekomego testu tak naprawdę nie ma znaczenia. Ty już i tak stworzyłaś taką a nie inną atmosferę dla tego dziecka.

                                      > Ale jesli nie, to dlaczego mialby miec prawo do czegokolwiek po moim mężu, on m
                                      > a dwoje wlasnych dzieci, dlaczego ktos obcy mialby je okradac? Jesli wynik bedz
                                      > ie pozytywny, to chlopiec ma gdzies tam prawdziwego ojca, niech po nim dziedzic
                                      > zy.
                                      > Ja nie zamierzam go zagryzac. Ale co innego zagryzac, a co innego karmic koszte
                                      > m swoich.
                                      > Rozumiem, że Ty tak daleko zaszlas w ewolucji, to moze pochwal sie jak wiele zr
                                      > obilas dla obcych dzieci kosztem swoich??
                                      > Zapisalas im mieszkanie, dom, finansujesz zajecia dodatkowe, wakacje? Nie?
                                      > To jakim prawem mnie oceniasz?


                                      Cóż, ja nie zastanawiam się na forum czy związek z dzieciatym ma szanse. A napisałaś tu wystarczająco dużo by oceniać tak a nie inaczej.

                                      Wreszcie spadły pozory i wyszło o co tak naprawdę chodzi. Na początu próbowałaś coś tam czarować o dobru rodziny, wszystkich dzieci. A tak naprawdę to chodzi ci tylko o spadek, rozliczanie, finansowanie. Trzeba było tak odrazu, a nie mydlić oczy, że to dla dobra dzieci.
                                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 28.03.17, 09:32
                                        >>>Już zrobiłaś:
                                        - Wygryzłaś pasierba z domu jego ojca.
                                        - Wyliczasz ile czasu dziecko spędza z własnym ojcem.
                                        - Domagasz się by mąż wybrał, które z jego dzieci jest ważniejsze.
                                        - Nakręciłaś męża, że to nie jego dziecko i wymyśliłaś badania DNA by to udowodnić.

                                        - To moj dom
                                        - Jesli okaze sie, ze dziecko nie jest jego to i tak kazda minuta spedzona z nim jest dla męża bezpowrotnie stracona.
                                        - Powtarzam, jesli to nie jego dziecko, to chyba lepiej wiedziec.

                                        >>>Już się zmieniło. Patrz wyżej. Nieznosisz tego dzieciaka i nawet się z tym nie kryjesz.
                                        To jak będzie wynik tego rzekomego testu tak naprawdę nie ma znaczenia. Ty już i tak stworzyłaś taką a nie inną atmosferę dla tego dziecka.<<<

                                        Przed badaniami i bez nich takze bym go nie znosiła. Zasluzyl na to swoim zachowaniem.

                                        • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 28.03.17, 11:30
                                          emmagreen napisał(a):


                                          > - To moj dom

                                          Tak, tak, tak.. twój, oczywiście. Milion razy już to pisałaś, nie bój się, nie zapomniałam.
                                          Ty nie zapominaj jednak, że twój mąż tam RÓWNIEŻ mieszka. Nie tylko ty i twoje dzieci.
                                          Póki jesteście rodziną (na którą się tak często powołujesz) to też jest JEGO dom.
                                          Oczywiście nie notarialnie, bo o to przecież zadbałaś. Ale to miejsce, w którym on MIESZKA, do którego wraca po pracy, w którym (miejmy nadzieję) może czuć się jak w domu.
                                          Chociaż po częstotliwości tego twojego "to mój dom" to mam wątpliwości.



                                          > - Jesli okaze sie, ze dziecko nie jest jego to i tak kazda minuta spedzona z ni
                                          > m jest dla męża bezpowrotnie stracona.

                                          To tylko twoje pobożne życzenie.
                                          Na szczęście emcjonalne więzi nie znikają magicznie z chwilą odebrania świstka papieru.
                                          No chyba, że u ciebie tak.


                                          > Przed badaniami i bez nich takze bym go nie znosiła.

                                          Ależ oczywiście. Właśnie to pisałam, że tak naprawdę nie ma znaczenia czyje to dziecko. I tak go nie znosisz bo jest konkurencją dla twoich.

                                          > Zasluzyl na to swoim zachowaniem.

                                          haha, to tylko i wyłącznie twoja wygodna wymówka, którą wciąż się zasłaniasz. A która tylko dowodzi jak niskie masz poczucie własnej wartości, skoro na ofiarę wszystkiego wybrałaś sobie 11 letniego dzieciaka.

                                          Ty swoim zachowaniem również zasłużyłaś sobie na to co masz teraz w życiu i na to jak jesteś traktowana. Nie zapominaj o tym.
                                          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 28.03.17, 12:07
                                            >>>Tak, tak, tak.. twój, oczywiście. Milion razy już to pisałaś, nie bój się, nie zapomniałam.
                                            Ty nie zapominaj jednak, że twój mąż tam RÓWNIEŻ mieszka. Nie tylko ty i twoje dzieci.
                                            Póki jesteście rodziną (na którą się tak często powołujesz) to też jest JEGO dom.
                                            Oczywiście nie notarialnie, bo o to przecież zadbałaś. Ale to miejsce, w którym on MIESZKA, do którego wraca po pracy, w którym (miejmy nadzieję) może czuć się jak w domu.
                                            Chociaż po częstotliwości tego twojego "to mój dom" to mam wątpliwości.<<<

                                            Dzieci są NASZE. A moj mąż jest tu u siebie, ale tamten chlopiec nie. Nie po takich akcjach, skandalicznym zachowaniu i slowach.
                                            Akurat o kwestie notarialne zadbal mąż, dom w kwestii własnosci byłby i tak w niewielkiej czesci wspolny, ale mąż chcial zabezpieczyc mnie i dzieci przed pazerna eks bo wiedział, że ona by nie odpuscila i ciagala mnie po sadach. A tak sytuacja jest jasna. Co wiecej, mąż ze wzgledu na eks zrzekl sie notarialnie dziedziczenia po mnie.

                                            >>>Na szczęście emcjonalne więzi nie znikają magicznie z chwilą odebrania świstka papieru.
                                            No chyba, że u ciebie tak.<<<

                                            Jesli test wyjdzie pozytywnie, to nie bylby to "swistek papieru" ale dowod, że maz padł ofiara klamstwa i oszustwa. Nie sadze aby po tym odczuwal jakies "emocjonalne wiezi" poza pałaniem checia zamordowania eks.
                                            Chyba nie rozumiesz, ze wlasnie dlatego mąż zgodził sie na te badania; chlopiec nie tylko nie jest do niego podobny, ale maz tez nie ma z nim zadnych specjalnych wiezi. Mysle ze nawet bratankowie sa mu blizsi.

                                            >>>Ależ oczywiście. Właśnie to pisałam, że tak naprawdę nie ma znaczenia czyje to dziecko. I tak go nie znosisz bo jest konkurencją dla twoich.<<<

                                            Nie znosze bo jest taki jaki jest. Konkurencja dla moich dzieci nie jest zadna.

                                            >>>haha, to tylko i wyłącznie twoja wygodna wymówka, którą wciąż się zasłaniasz. A która tylko dowodzi jak niskie masz poczucie własnej wartości, skoro na ofiarę wszystkiego wybrałaś sobie 11 letniego dzieciaka.

                                            Ty swoim zachowaniem również zasłużyłaś sobie na to co masz teraz w życiu i na to jak jesteś traktowana. Nie zapominaj o tym<<<

                                            Oczywiscie ze wymowka, Ty, jak i inne oburzone forumki z pewnoscia kochalybyscie jak wlasne dziecko, ktore wam ubliza, nienawidzi was i waszych dzieci i zachowuje sie skandalicznie w waszym domu.
                                            To akurat nie ma nic wspolnego z poczuciem wlasnej wartosci, raczej z umilowaniem komfortu i spokoju w zyciu.

                                            A coż ja takiego mam starsznego w zyciu?I w jaki sposob zle jestem traktowana?
                                            Nienawidzi mnie tylko rozhisteryzowany 11 latek i jego stuknienta mama, ale oni by mnie nienawidzili niezaleznie od tego jakie by nie było moje zachowanie wzgledem nich.
                                            Eks w sumie meza tez nienawidzi, choc akurat w tej kwestii to raczej on ma ku temu wieksze powody

                                            • iskierka3 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 28.03.17, 15:41
                                              Emma, wez sie w koncu zapomnij przelogowac;)))
                                            • 71tosia Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 28.03.17, 18:29
                                              Tak, nawet do nie biologicznego dziecka które się przez 10 lat wychowuje, normalny człowiek się przywiazuje, obojętnie jakie to dziecko jest. Jeżeli wynik badania DNA jest w stanie tak szybko zmienić uczucia twojego meza który jeszcze kilka dni temu kochal syna a dziś "maz tez nie ma z nim zadnych specjalnych wiezi." to facet jest kompletnie zaburzony emocjonalnie. Zawsze mnie zastanawialo jak jest możliwe ze faceci, podobno dobrzy ojcowie, zakladajac nowa rodzine tak latwo biera rozwod ze 'starymi' dziecmi. Nawet jeżeli twoja historia nie jest prawdziwa (mam nadzieje ze nie jest, bo az trudno uwierzyć ze bywaja kobiety tak podle) to bardzo dokładnie opisuje mechanizm tego procesu. Najwyrazniej niektórych facetow wcale nie trzeba długo przekonywać, by odcieli się od własnego dziecka.
                                              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 29.03.17, 12:27
                                                Często zdarzaja sie sytuacje, że kochamy dana osobe dlatego ze jest czlonkiem bliskiej rodziny, choc noc poza wiezami krwi nas z nia nie laczy. Nawet specjalnie jej nie lubimy.
                                                Nie wydaje mi sie takze aby mialy miejsce sytuacje takie, ze po rozwodzie ojczym utrzymuje relacje z pasierbem, jak z wlasnym dzieckiem nawet pomimo zalozenia nowej rodziny
                                            • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 29.03.17, 15:11
                                              emmagreen napisał(a):

                                              > Dzieci są NASZE. A moj mąż jest tu u siebie, ale tamten chlopiec nie.

                                              To przewiń sobie setki swoich własnych postów, w których o tych dzieciach piszesz, że TWOJE. Nie NASZE. Tak samo jak o tym domu wciąż piszesz, że TWÓJ, a nie WASZ. Freudian slip?

                                              Tamten chłopiec (haha, piszesz o nim dokładnie tak samo jak on mówi o TWOICH dzieciach- tamte dzieci).
                                              Z pewnością zadbałaś o to żeby nie czuł się jak u siebie w domu swojego ojca. Nie dziw się więc, że on cię nie znosi. Mąż potulnie zabierze dzieciaka z twoich oczu a na noc odstawi go do dziadków, bo we własnym domu nie może spędzić z nim czasu.


                                              > nie po takich akcjach

                                              Sama pisałaś, że zaczęłaś chłopaka izolować od siebie zaraz po ślubie i jeszcze w ciąży! Nie pamiętasz już? Ewidentnie plączesz się w zeznaniach.


                                              > Jesli test wyjdzie pozytywnie, to nie bylby to "swistek papieru" ale dowod, że
                                              > maz padł ofiara klamstwa i oszustwa.

                                              Czyjego oszustwa? Dziecko oszukało twojego męża, że jest jego dzieckiem???

                                              >Nie sadze aby po tym odczuwal jakies "emoc
                                              > jonalne wiezi" poza pałaniem checia zamordowania eks.

                                              Ty naprawdę nie rozróżniasz, że eks i dziecko to dwie odrębne osoby.
                                              Liczysz na to, że mąż znienawidzi dziecko, bo eks go oszukała?
                                              Większość normalnych ludzi potrafi rozróżnić, kto ich oszukał. Większość normalnych ludzi nie kara innych za cudze przewinienia. Normalny rodzic nie obwinia dziecka za przewinienia eks partnera.

                                              > Nie znosze bo jest taki jaki jest. Konkurencja dla moich dzieci nie jest zadna.

                                              Znów sobie zaprzeczasz. Wielokrotnie pisałaś o tej konkurencji. Wciąż wyliczasz ile czasu mąż poświęca temu dziecku a ile zostaje TWOIM dzieciom. Wciąż piszesz o wysokich alimentach, drogich prezentach, porządkowaniu spadków itp.
                                              To jest jak właśnie nie konkurencja.
                                              Gdyby udało ci się tego chłopaka pozbyć to cały czas i zasoby finansowe męża byłyby wyłącznie dla ciebie i twoich dzieci. A tak nie są, i tu cię boli.


                                              > A coż ja takiego mam starsznego w zyciu?I w jaki sposob zle jestem traktowana?

                                              Eeee? A o czym piszesz od 600 postów?
                                              Czy to może ktoś inny skarżył się, że musi brać środki uspokajające bo już nie wytrzymuje i jest strzępkiem newrów?

                                              Tutaj sama piszesz o tym jak jesteś traktowana, przypomnij sobie:

                                              > Nienawidzi mnie tylko rozhisteryzowany 11 latek
                                              > dziecko, ktore wam ubliza, nienawidzi was i waszych dzieci i zacho
                                              > wuje sie skandalicznie w waszym domu.

                                              Odcięłaś się od pasierba po ślubie i jeszcze w ciąży. To twoje słowa. A potem dziwisz się, że on cię nie znosi. I jeszcze obwiniasz, go o to, chociaż sama, oprócz odcięcia się, nie zrobiłaś nic by go do siebie przekonać.
                                              Jesteś traktowana dokładnie tak jak sobie na to zapracowałaś.
                                              Wygryzasz słabszego, bo masz póki co przewagę i wydaje ci się, że możesz. Ale ten dzieciak kiedyś dorośnie.
                                              • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 29.03.17, 15:33
                                                nie męcz się to troll Caalanthe vel cersei8
                                                • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 29.03.17, 15:49
                                                  Kto taki? Dlaczego tak sadzisz?
                                                • primabalerina16 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 29.03.17, 16:58
                                                  Sto procent. I to wstawianie usmieszkow. Identyczny styl pisania. To nie może być przypadek. Biedna dziewczyna. Musi mieć ogromne problemy i traume.
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 29.03.17, 17:10
                                                    Spojrz ile osob na tym forum wstawia usmieszki
                                              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 29.03.17, 16:13
                                                Nie izolowalam go po slubie, wtedy jeszcze sie staralam jakos to poukladac. Zrozum bylam mloda wychodzac za maz i naprawde myslalam, ze wszystko sie ulozy. Ale jego zachowanie i zachowanie eks bylo z kazdym dniem coraz gorsze.
                                                W ciazy go izolowalam to fakt, ale to byla ciaza blizniacza, czyli nawet z zalozenia bardziej ryzykowna; nie chcialam ryzykowac.
                                                Potem byl etap psychologow, skype'a codzien.
                                                Nie ukrywam nawet, ze po urodzeniu dzieci to one sa dla mnie najwazniejsze i po prostu nie chce mi sie walczyc o sympatie czy akceptacje pasierba.

                                                Kwestie finansowe i prezentowe, poruszalam jedynie przy okazji opisywania zachowan jego i jego matki. Podobnie kwestia czasu.
                                                A o porzadkowaniu spadku wylaczenie pod katem pozytywnych wynikow badan DNA. KAZDY by o tym myslal w takiej sytuacji

                                                >>>Czy to może ktoś inny skarżył się, że musi brać środki uspokajające bo już nie wytrzymuje i jest strzępkiem newrów?<<<

                                                Tu sie akurat mylisz, bylam strzepkiem nerwow jak jeszcze myslalam ze to mozna poukladac. Teraz od paru tygodni chlopca nie widzialam i jestem spokojna. Gdyby tak bylo od poczatku to oszczedzilabym sobie wielu przykrosci i rozczarowan.

                                                >>>Ty naprawdę nie rozróżniasz, że eks i dziecko to dwie odrębne osoby.
                                                Liczysz na to, że mąż znienawidzi dziecko, bo eks go oszukała?
                                                Większość normalnych ludzi potrafi rozróżnić, kto ich oszukał. Większość normalnych ludzi nie kara innych za cudze przewinienia. Normalny rodzic nie obwinia dziecka za przewinienia eks partnera. <<<

                                                Ale kto mowi o obwinianiu i karaniu? To nie chodzi o znienawidzenie dziecka, ale o odciecie sie od niego, chyba nie sadzisz ze wciaz bedzie udawal tatusia dla dziecka eks i jej kochanka? Mysle ze w takiej sytuacji nie chcialby ogladac ani eks ani dziecka, w koncu jak dlugo mozna kontemplowac swoje poroze?

                                                >>>Odcięłaś się od pasierba po ślubie i jeszcze w ciąży. To twoje słowa. A potem dziwisz się, że on cię nie znosi. I jeszcze obwiniasz, go o to, chociaż sama, oprócz odcięcia się, nie zrobiłaś nic by go do siebie przekonać.
                                                Jesteś traktowana dokładnie tak jak sobie na to zapracowałaś.
                                                Wygryzasz słabszego, bo masz póki co przewagę i wydaje ci się, że możesz. Ale ten dzieciak kiedyś dorośnie.<<<

                                                Powtarzam, jeszcze po slubie sie staralam, w ciazy sie odcielam, ale kazda odpowiedzialna kobieta by tak postapila na moim miejscu; nie ryzkowalaby zycia i zdrowia swoich dzieci zeby zdobywac sympatie pasierba.
                                                Dorosnie i co? Pobije mnie, wyrzuci z mojego domu? Co takiego on moze mi zrobic jak dorosnie?
                                                Nie wspominajac juz o tym, ze jak testy wyjda pozytywne, to na 18 dostanie pozew o zaprzeczenie ojcostwa i bedzie to jego ostatni kontakt z nasza rodzina.
                                                • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 29.03.17, 16:43
                                                  > A o porzadkowaniu spadku wylaczenie pod katem pozytywnych wynikow badan DNA. KAZDY by o tym myslal w takiej sytuacji...

                                                  Jakiś prawnik/prawnicy świetnie na was zarobią. I bardzo dobrze, w końcu oni też z czegoś żyć muszą. Przy twojej kompletnej niewiedzy na temat kwestii prawnych dotyczących spraw rodzinnych, ojcostwa, spadków itd. jakiś prawnik będzie was zwodził i obiecywał złote góry, by na koniec powiedzieć, że prawo polskie zwyczajnie nie zezwala na odcięcie dziecka, biologicznego czy nie od majątku osoby, która w oficjalnych dokumentach figuruje jako rodzic. Ale skoro się upieracie i macie nadmiar kasy, to można się bawić w coś takiego choćby i latami. To wasz czas, pieniądze i nerwy na to pójdą, ale jak się jest tak zdesperowanym, jak ty...

                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 29.03.17, 17:08
                                                    Widze ze jednak przeceniasz moja niewiedze.
                                                    Ja w zadnym momencie nie napisalam, ze mozna zaprzeczyc ojcostwu teraz, niestety trzeba czekac do 18 dziecka.
                                                    Brak mozliwosci decydowania o wlasnym majatku i niejako obowiazek obdarzenia nim obcego dziecka, z krzywda dla wlasnych uwazam za swego rodzaju kuriozum. Ale trudno.
                                                    Jednak nie jestesmy az tak bezsilni jak chcialbys to widziec; mozna takie dziecko usunac z listy beneicjentow polisy na zycie, mozna odzyskac czesc meza z mieszkania w ktorym mieszka eks z synem (nie przeprowadzili do konca podzialu majatku), mozna pieniadze uzyskane w ten sposob przenaczyc na zakup nieruchomosci na moje nazwisko (z zastrzezeniem, ze bedzie dla ktoregos z blizniat), podobnie mozna postapic z mieszkaniem porozwodowym meza.
                                                    Wreszcie mozna oszczednosci inwestowac w produkty bankowe nie podlegajace dziedziczeniu ustawowemu albo w bizuterie dla zony i corki :-).
                                                    Mozna tez wystapic do sadu o obnizenie alimentow, a tu jest co obnizac.
                                                    A wreszcie mozna od razu po otrzymaniu wynikow spisac testament wydziedziczajcy nie-syna, ok moze to nie bedzie do konca skuteczne, z powodu zachowku, ale straty i tak beda mniejsze.

                                                    Mozna wiele, nawet kapac sie w szampanie albo odsypywac roczne dzieci brylantami, ale wszystko jest lepsze od patrzenia jak z pieniedzy zarobionych przez ojca korzysta obce dziecko.
                                                • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 29.03.17, 17:08
                                                  > Nie wspominajac juz o tym, ze jak testy wyjda pozytywne, to na 18 dostanie poze
                                                  > w o zaprzeczenie ojcostwa i bedzie to jego ostatni kontakt z nasza rodzina.

                                                  LOL! A pasierb sobie tym pozwem podetrze pupę po wizycie w toalecie :D Nie można pozwać dorosłego dziecka o zaprzeczenie ojcostwa (art. 63 KRiO). Jakiś prawnik za grubą kasę wciska ci kit, a ty łykasz to jak gęś kulki. Co za piękna ilustracja powiedzenia o tym, że głupich nie sieją.
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 29.03.17, 17:18
                                                    Moze to zrobic prokurator, art. 7 kpc....
                                                  • undoo Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 29.03.17, 17:26
                                                    W tym momencie przestalas byc zabawna - nie chodzi o paragraf, ale ze w ogole sprawdzasz takie rzeczy.

                                                    Albo jestes tak zlym czlowiekiem, albo kwalifikujesz sie do leczenia na oddziale zamknietym.
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 29.03.17, 17:44
                                                    A dlaczego mialabym nie sprawdzac? Jesli wyniki sie potwierdza to bedzie chodzilo o dobro moje i naszych dzieci.
                                                    Ty pozwolilabys swoje okradac?
                                                  • undoo Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 29.03.17, 17:50
                                                    Ja lubie moc patrzec w lustro bez wstretu.
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 30.03.17, 09:44
                                                    Ja nie moglabym patrzec w lustro bez wstretu gdybym byla oszustka i zlodziejka, a nie ofiara tego rodzaju procederow
                                                  • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 29.03.17, 17:28
                                                    Myślisz, że prokurator weźmie sprawę o zaprzeczenie ojcostwa, bo rąbnięta macocha sobie tego zażyczyła? Prokurator musi mieć INTERES, by taką sprawę wziąć. A interes prokuratora w żaden sposób nie pokrywa się z twoim. Co więcej zaprzeczenie ojcostwa w tych okolicznościach jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. A to oznacza, że nie macie ŻADNYCH szans nie tylko na wygranie sprawy, ale nawet na wniesienie pozwu. Ale kombinuj dalej, kombinuj, może jeszcze coś wymyślisz :D
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 29.03.17, 17:42
                                                    Prokurator moze wziac sprawe jesli badania DNA bylyby takie a nie inne. Mielibysmy jasny dowod, ze nie macocha jest rabnieta, tylko eks jest zaklamana oszustka.
                                                    Zaprzeczenie ojcostwa byloby jak najbardziej zgodne z zasadami wspolzycia spolecznego bo wymaga tego zasada praworzadnosci, ale takze interes dziecka wymaga aby jego pochodzenie prawne bylo zgodne z biologicznym.
                                                    Ale z uwagi na rozne kwestie, takie sprawy najlepiej zalatwiac w sadzie jak juz dziecko bedzie dorosle.
                                                    Co wiecej nasz prawnik powiedzial, ze odkad badania DNA staly sie dostepne takich spraw bedzie wiele, bo niewielu takich oklamanych "tatusiow" pozwoli sie kolejne lata kradac z alimentow, a dzieci ze spadkow
                                                    Ale Ty chyba nie masz wiele wspolnego z praworzadnoscia, skoro tak Cie cieszy ze oszustwo i kradziez nie bylyby wyjasnione i naprawione.
                                                  • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 29.03.17, 19:02
                                                    Dla prokuratora liczyć się będzie interes dziecka w pierwszej kolejności. A w jego interesie bynajmniej nie leży udowadnianie, że pan, który przez 18 lat był jego tatusiem, teraz tatusiem nie jest. Zwłaszcza po wielu wielu latach, gdy znalezienie ojca biologicznego będzie praktycznie niemożliwe. Żaden prokurator na to nie pójdzie. Ale kombinuj dalej. Jak prokurator zawiedzie, zawsze można wyjechać na antypody :-D
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 30.03.17, 10:29
                                                    Tylko ze za 7 lat, to nie bylaby juz sprawa dorosly kontra dziecko, a dorosly kontra dorosly. Podejrzewam ze bylby tez brany pod uwage interes biologicznych dzieci meza, a z kolei w ich interesie nie lezaloby aby ojciec mial na utrzymaniu obcego dorolego mezczyzne. Podobnie w interesie naszych dzieci lezaloby wyjasnienie kwestii przynaleznosci do rodziny.
                                                    Jesli pasierb okazalby sie nie byc dzieckiem meza, to chlopiec tego tatusia nie mialby od teraz, kontakty by sie urwaly, zatem trudno byloby sie powolywac na wiezi rodzinne, ktore nie istnialyby od 7 lat. Czy w takiej sytuacji zadanie przez doroslego mezczyzne alimentow od ojca niebilogicznego i utrzymanie status quo (takze w kwestiach spadkowych) byloby zgodne z zasadami wspolzycia spolecznego to juz kwestia dyskusyjna bo przypominam wiązaloby sie to z krzywda maloletnich dzieci.
                                                    Jest jeszcze kwestia prawa czlowieka do poznania swoich korzeni, o ile pamietam byla nawet taka dyskusja odnosnie dzieci pozostawionych w oknach zycia. A w DE glosna sprawa kobiety ktora chciala poznac swojego biologicznego ojca, chociaz matke zaplodniono nasieniem z banku spermy. Nie wspominajac juz o tym ze w ciagu 7 lat pewnie bedzie nie jeden proces tego typu, odkad badania DNA staly sie dostepne, wielu takich "ojcow" czeka pewnie na doroslosc "dzieci"
                                                    Nie musze kombinowac, jak prokurator zawiedzie zawsze mozna kupowac nieruchomosci na zone, a pieniadze trzymac w skarpecie. A jak nasze dziecie dorosna mozna z nimi zawrzec umowe o dozywocie. Dla pasierba zostalby wtedy do podzialu... rachunek z zakladu pogrzebowego:)

                                                    Nie bardzo rozumiem dlaczego udowadnianie mi, ze nic nie mozemy poradzic na ewentualne oszustwo sprawia Ci taka satysfakcje. Jesli moja teoria okazal sie byc prawdziwa, to moj mąż (a posrednio takze ja i dzieci) bylby tu ofiara oszustwa i kradziezy w majestacie prawa.
                                                    Czyzby soldarnosc "zawodowa"?
                                                  • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 31.03.17, 04:58
                                                    Nie, bynajmniej nie sprawia mi satysfakcji udowadnianie ci, że masz zerowe szanse na powodzenie całego przedsięwzięcia. Ostrzegam, że zmarnujecie mnóstwo czasu, pieniędzy i nerwów, gdy nadzieje na odcięcie się od pasierba rozwieją się jak dym. Ale faktem jest, że to wasz czas, wasze pieniądze i wasze nerwy i to wy poniesiecie najdotkliwsze konsekwencje waszego głupiego uporu.
                                                    I o jakiej solidarności "zawodowej" piszesz? Jeśli sugerujesz, że jestem matką dziecka, które ma niezrównoważoną psychicznie macochę, to odpowiedź brzmi nie, nie jestem matką, więc o żadnej solidarności "zawodowej" nie ma mowy.
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 31.03.17, 10:24
                                                    A ja z kolei udowodnilam Tobie, że mozna zrobic wiele, nawet bardzo wiele.
                                                    Dobrze, pozostana alimenty, ale głowny majatek da sie ocalic, poza tym mąż zawsze moze wniesc o pozbawienie go praw rodzicielskich, akurat w tej kwestii brak pokrewienstwa biologicznego powinien byc wystarczajacym argumentem.
                                                    Co wiecej, żadna z nas nie wie jak będą wygladaly rozwiazania prawne w podobnych kwestiach za 7 lat, naprawde wydaje Ci sie że zaden inny "ojciec" nie bedzie chcial zrobic zaprzeczyc fikcyjnemu ojcostwu, w dobie powszechnosci badan DNA?
                                                    Pisalas o dobru dziecka, o sprzecznosci zaprzeczenia ojcostwa z zasadami wspolzycia spolecznego, ale nie mozesz byc pewna ze prokurator nie wezmie pod uwage TAKZE dobra naszych dzieci.
                                                    A nawet jesli sie nie uda, co to znaczy ze nasze nadzieje na odciecie sie od pasierba rozwieja sie jak dym. Maz nie bedzie sie z nim spotykal, kontaktowal, zabezpieczy majatek dla naszych dzieci. Jesli nie-pasierb sam by sie kontaktowal to zostanie poinformowany, ze do rodziny nie nalezy, raz, drugi,..., dziesiaty. Nie ma szans aby 11 raz nie zalapal.
                                                    Dlaczego mnie obrazasz nazywajac niezrownowazona? Nie lubie tego chlopca, wiekszosc macoch nie lubi pasierbow, ale jesli jest szansa, ze on wcale jednak do rodziny nie nalezy to DLACZEGO jej nie sprawdzic?
                                                    Sadzisz ze jakakolwiek macocha pozwolilaby aby niebiologiczny pasierb okradal jej dzieci?
                                                  • 71tosia Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 31.03.17, 11:58
                                                    jak człowiekiem trzeba być człowiekiem by nawet rozważać poinformowanie 11 latka z dnia na dzień ze już nie należy do rodziny, chociaż wcześniej się było jego ojcem przez 10 lat. Nawet jak historia nie jest prawdziwa to co wypisujesz to jakiś koszmar.
                                                    ps większość macoch stara się być przynajmniej neutralna, bo wie ze nielubienie dziecka partnera zle wpływa na relacje z partnerem. Nie w twoim przypadku bo twój maz do najwyraźniej idiota którym latwo manipulować.
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 31.03.17, 12:53
                                                    Historia jest prawdziwa, a tak w ogole to jak Ty sobie to wyobrazasz w takiej sytuacji? Ze nic sie nie zmienia, maz mialby udawac jego ojca przez nastepne lata? A moze cale zycie i poinformowac dopiero w testamencie? Albo w ogole nie poinformowac i okrasc wlasna rodzine?
                                                    PS Przykro mi, ze sa macochy ktore boja sie powiedziec ze nie lubia dziecka partnera albo ich zachowanie im nie odpowiada. Maz idiota nie jest, nie manipuluje nim, mamy partnerski zwiazek; mowie mu co czuje, co mi przeszkadza, maz widzi ze sie staralam, widzi zachowanie chlopca w stosunku do mnie, ale tez zadne z nas nie widzi powodu dla ktorego ja mialabym cos takiego znosic? Gdzie widzisz w tym manipulacje? W szczerej rozmowie, jasnych komunikatach, okazywaniu szacunku zonie, checi oszczedzenia jej obecnosci rozhisteryzowanego, nienawidzacego ja dziecka?
                                                    To ja z kolei wspolczulabym kobiecie, ktorej maz oczekiwalby ze bedzie to znosic, bo inaczej "zle to wplynie na ich relacje"
                                                • ewenny58 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 29.03.17, 19:49
                                                  >Dorosnie i co? Pobije mnie, wyrzuci z mojego domu? Co takiego on moze mi zrobic jak dorosnie?<
                                                  to masz małą wyobraźnie
                                                  Może to zrobić, co zrobili pasierby mojej sąsiadki, mianowicie poznać pana męża ze swoją koleżanka, młodą i piękną
                                                  w końcu panowie po czterdziestce lubią wymieniać żony na nowszy model, zgodnie z przysłowiem "głowa siwieje- d... szaleje" i wymienił
                                                  zemsta ma słodki smak

                                                  sąsiadka też walczyła ciągle z pasierbami, nie cierpieli jej i przekonali tatę, że ta
                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 30.03.17, 09:51
                                                    Widocznie kobieta miala powód zeby ich nie znosic.
                                                    Jesli pasierb nie jest dzieckiem meza to nie bedzie mial okazji go z nikim poznac, po prostu nie beda sie spotykac.
                                                    A poza tym zarozwno moj jak i Twoj maz moze poznac nowa milosc chocby na parkingu pod CH i nie da sie takich kwestii uniknac ani przewidziec.
                                                    Tylko zastanawia mnie co by to zminiło w sytuacji pasierba? Nowa zona, zwlaszcza mloda chcialaby miec wlasne dzieci i to o nich myslalaby w pierwszej kolejnosci. Myslisz, ze walczylaby z mezem o spadek dla biologicznego czy niebiologicznego pasierba?
                                                • 71tosia Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 29.03.17, 21:30
                                                  nie masz racji, normalny czlowiek nie ucina nagle relacji z dzieckiem ktorego byl rodzicem przez 10 lat,
                                                  Nie wiem czy opisana sytuacja jest autentyczna czy nie ale zakladaja ze jest... droga emmo tak wiele piszesz jak wazna jest dla ciebie biologia dziedziczenia , wiec tylko hipotetycznie czy gdyby dzieci ktore od roku wychowujesz okazaly nie twoimi dziecmi biologicznymi to oddalabys je do przytulku, wydziedziczyla i o nich po prostu w ciagu kilku godzin zapomianiala? Tak z ciekawosci pytam.


                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 30.03.17, 10:08
                                                    Chlopiec i jego matka w ostatnich latach dostarczyli nam tyle nieprzyjemnosci, że pozytywny wynik bylby takze przez meza powitany z ulga.
                                                    A co innego mialby zrobic w takiej sytuacji, wciaz traktowac go jak syna, okradac wlasne dzieci z czasu i pieniedzy?
                                                    Powtarzam nasze dzieci sa na pewno nasze; rodzilam w prywatnym szpitalu, w ktorym porodów nie ma az tak wiele by moglo dojsc do pomylki, zwlaszcza przy porodzie blizniat, a poza tym dzieci byly caly czas z nami. Dzieci sa do siebie nawzajem i do mnie tak podobne, ze wykluczona jest jakakolwiek pomylka.
                                                    Gdyby jednak byly zamienione to nie musialbym ich oddawac do przytulku, tylko oznaczaloby to ze te nasze wychowuja sie w innej rodzinie. Przy tak malych dzieciach zamiana bylaby jednak najlepsza opcja.
                                                    Jest jednak roznica w tym czy wychowujesz nieswoje dziecko z powodu pomylki w szpitalu czy dlatego ze wspolmalzonek sprawil sobie malucha z kochanka/kochankiem
                                    • 71tosia Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 18:12
                                      a zrobilas testy DNA swoim dzieciom, wiesz pomylki w szpitalach nie czesto ale bywaja. Jak testy DNA beda budzic jakies wapliwosci to po prostu zagryz i wez sie za zrobienie nowych 'prawdziwych' ;-)
                                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 28.03.17, 09:46
                                        Rodziłam w prywatnym szpitalu, obojga blizniat raczej zreszta niegdzie by nie zamieniono, a dzieci są do mnie bardzo podobne. Takze nie trafiłas ;-)
                                        • 71tosia Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 28.03.17, 09:52
                                          ale to zupełnie nie ma znaczenia, wystarczy ze nastepna partnerka twojego obecnego meza zacznie jak mantre powtarzac ' a może...', a testy zrobi firma w której wynik badania DNA zalezy .. pogody, a pelno takich na rynku
                                          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 28.03.17, 09:59
                                            Ta "nasza" firma istnieje od wielu lat na rynku i ma dobre opinie.
                                            A zreszta, jak slusznie zauwazylas, takie testy nie sa dowodem dla sądu. Moje dzieci SĄ dziecmi męża, ja sie wynikow badan na ojcostwo nie boje.
                                            A eks, w przeciwieństwie do mnie, do najwierniejszych nie należała
                                            • undoo Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 28.03.17, 17:49
                                              Tak sie zawsze o eks mowi - przeciez wiadomo, ze dla next to samo zlo, bo jako pierwsza sie poznala, co za skarb ma w domu :D
                                              Och pisz, pisz! Liczylam, ze juz sa wyniki!
                • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 16:31
                  > Jak to co da? Mozna będzie wystapic o maksymalne obnizenie alimentow, zrzeczeni
                  > e sie praw rodzicielskich oraz uporządkowac kwestie majatkowo-spadkowe.

                  Mąż może zrzec się praw już teraz, nic nie stoi na przeszkodzie. Oczywiście obowiązku alimentów to w żaden sposób nie znosi. Żadnych kwestii majątkowo - spadkowych nie uregulujecie. Do tego wymagane jest sądowe zaprzeczenie ojcostwa. Termin wniesienia o zaprzecznie ojcostwa minął 10 i pół roku temu, gdy chłopiec miał 6 miesięcy (a konkretniej, w ciągu sześciu miesięcy od kiedy twój mąż dowiedział się o urodzeniu dziecka). Na nic więc zda się zanoszenie szczoteczek do badań DNA i modłów, żeby wyszło, że bachor nie jego. Syn (biologiczny czy nie) w świetle prawa jest synem z wszystkimi tego konsekwencjami (tak tak, majątkowo - spadkowymi również). Straszne, nie? :D
                  Czekam na dalszy rozwój sytuacji i lecę dokupić popcorn.
                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 16:48
                    Obowiazku moze nie znosi, ale mozna powalczyc o ich zmniejszenie.
                    A sprawy spadkowe mozna zawsze uporzadkowac, np. zadajac od eks splaty polowy mieszkania nalezacej do meza, pierwotnie miala byc syna, mozna wykreslic chlopca z polisy meza na zycie. To mozna zrobic na pewno.
                    Oprocz tego brac biologicznego pokrewienstwa jest chyba podstwa do wydziedziczenia, choc pewnie niestety nie kazdy sad by to uznal, ale powalczyc mozna.
                    Mozna wiele zmienic aby zminimalizowac potencjalne straty.
                    Jezeli test bedzie pozytywny, to z pewnoscia zrobimy wszystko aby nie doszło do kradzieży tego co nalezy do naszych dzieci
                    • edw-ina Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 16:53
                      Zmartwię cię, sąd nie bierze tego pod uwagę. Bierze za to pod uwagę poziom życia dziecka przed rozwodem rodziców oraz poziom życia rodziców obecnie. Co więcej - twoje zarobki mogą być brane pod uwagę w sytuacji zatwierdzania alimentów i nie zmieni tego nawet intercyza.
                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 17:00
                        A skąd Ty to tak dokladnie wiesz? Znasz podobne sprawy? Poza tym mąż ma 37 lat, według wszelkiego prawdopodobienstwa jeszcze 7 lat będzie zyl, a do tego czasu pozostaje nam minimalizacja strat
                        Jezeli rodzic nie jest rodzicem, to nie powinno to miec znaczenia.
                        Ja tez Cie zmartwie, jestem na urlopie wychowawczym :-)
                        • edw-ina Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 17:01
                          znam prawo w odróżnieniu od ciebie
                          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 17:04
                            Nie twierdze ze ja je znam, ale jak wynik będzie pozytywny to we wszytskim pomoze nam prawnik. Nie zamierzamy nic robic niezgodnego z prawem
                            • edw-ina Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 17:07
                              na miejscu twojego męża od razu poprosiłabym prawnika o złożenie dokumentów rozwodowych. Ma 37 lat, jeszcze zdąży spotkać kogoś z sercem.
                              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 17:17
                                Ale skąd wiesz ze ja jestem go pozbawiona? Bo nie lubie pasierba, bo ucieszylabym sie gdyby on w rzeczywistosci nie byl moim pasierbem.
                                Kocham meza i dzieci, pasierba nie musze, nie-pasierba tym bardziej.
                                Jesli wyniki DNA będa pozytywne to mąż nigdy mi tego nie zpomni, na zawsze będe miala jego wdziecznosc i pewnie jeszcze wieksza milosc
                                • undoo Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 17:33
                                  No tak, bo na milosc psychopaty trzeba zaslugiwac. Caly czas i bez przerwy.

                                  Gdzie sie takich mezow znajduje? Rozumiem, ze rynek wtorny, ale tak konkretniej?
                                • 71tosia Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 18:05
                                  na miejscu meza upewnilabym sie czy te twoje dzieci to tez jego, przy tak podlej kobiecie wszystko mozliwe.
                                  Jedno warte drugiego - chora z nienawisci macocha i bezwolny facet, ktorego uczucia do dziecka jak kamfora ulatniaja sie pod wplywem saczacej jad partnerki, myslalam ze tacy ludzie istnieja tylko w bajkach o Kopciuszku.
                                • stonkamarnotrawna Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 22:05
                                  Ale ubaw w tym wątku. .. Takich bzdur nie pisał nawet ten troll z ematki.
                            • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 17:39
                              emmagreen napisał(a):

                              > Nie twierdze ze ja je znam,

                              To widać.

                              ale jak wynik będzie pozytywny to we wszytskim pomo
                              > ze nam prawnik.

                              Nawet najlepszy i najdroższy prawnik nie przeleje z pustego w próżne. Choćbyś nie wiem jak bardzo zaklinała rzeczywistość.
                              Po tym wszystkim co tu napisałaś to wcale nie dziwię się, że dzieciak cię nie lubi.
                              Dobre relacje to było jak jeszcze byłaś dziewczyną jego ojca. A jak tylko wzięłaś ślub i urodziłaś własne to odcięłaś dzieciaka i wzięłaś się ostro za wytępienie pasierba z życia "nowej rodzinki". I jeszcze zwalasz winę na niego, że jest niefajny.
                              Gdybyś choć połowę tej energii i czasu jaki spędzasz tutaj i na wywalenie go z życia męża, poświęciła na polepszenie relacji z pasierbem to z pewnością miałabyś z tym dzieckiem inne relacje.
                              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 17:44
                                Na razie nie wiemy czy to pasierb czy nie.
                                Jesli tak to nic sie nie zmieni, jesli nie to nie potrzeba wybitengo prawnika aby zmienic beneficjentow na polisie na zycie (tu zadnego nie potrzeba) albo poprowadzic zaległa sprawe o podzial majatku z eks zona.
                                Prawda?
                                A reszta jest do dyskusji. Wysokosc alimentow takze
                                • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 17:57
                                  emmagreen napisał(a):

                                  > Na razie nie wiemy czy to pasierb czy nie.
                                  > Jesli tak to nic sie nie zmieni, jesli nie to nie potrzeba wybitengo prawnika a
                                  > by zmienic beneficjentow na polisie na zycie (tu zadnego nie potrzeba) albo pop
                                  > rowadzic zaległa sprawe o podzial majatku z eks zona.
                                  > Prawda?


                                  Oh, widzisz, nawet tu nie masz za bardzo pojęcia. Kto jest beneficjentem na polisie na życie można samodzielnie zmienić. Nie trzeba do tego wcale wybitnego prawnika. Widać, żal cię ściska, że mąż CHCE by wszystkie jego dzieci coś od niego miały.
                                  Zafiksowałaś się na tym obalaniu ojcostwa i widzę, że już planujesz dokładnie co wyszarpiesz dla swoich bliźniaczków.
                                  Mam szczerą nadzieję, że mocno się rozczarujesz. Mam też gorącą nadzieję, że twój mąż w końcu przejrzy na oczy z kim się związał.
                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 28.03.17, 09:54
                                    Gdybys przeczytala moj wpis, ten skopiowany zreszta, to zauwazylabys ze ja o tym wiem :-).
                                    To prawda, mąż chce aby wszystkie JEGO dzieci cos od niego miały.
                                    Znajac męża jestem pewna, że jesli wyniki okaza sie pozytywne to od razu zacznie zabezpieczać interesy SWOICH dzieci.
                                    Masz racje, zafiksowałam sie i mam nadzieje że wynik będzie pozytywy, to by rozwiązało nam wiele kwestii. Oczywiscie że planuje takie rzeczy, Ty nie dbasz o przyszlosc swoich dzieci? Patrzylabys z usmiechem jak obcy ludzie je okradaja?

                                    A mąż związał sie z kobieta, ktora kocha jego i wspolne dzieci. Wymagan odnosnie milosci w stosunku do pasierba (a tym bardziej nie-pasierba) nigdy nie miał
                    • primabalerina16 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 22:15
                      haha. .. Juz kilka dni wcześniej pisałam jak to ogłosisz na forum co zrobisz po odebraniu wyników, ale widzę ze Ty już się doczekać nie możesz. .. Juz piszesz co zrobisz. Kit z człowiekiem, kasa najważniejsza!
                  • undoo Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 21:17
                    Ja juz nie moge sie doczekac tych wynikow. Moze jeszcze dzis beda, albo eksia wyzna wszystko jak w przyzwoitym brazyliskim tasiemcu.
                    Pozostaje pytanie, kto jest ojcem dzieci Emmy, bo za prostu by bylo, zeby pan maz, bo ja obstawiam, ze pan maz okaze sie bezplodny.
                    • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 28.03.17, 09:36
                      O0jcem moich dzieci jest moj mąż, nie obawiam sie ewentualnego testu
    • primabalerina16 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 24.03.17, 20:55
      Oj tam oj tam. W przyszłym tygodniu emma ogłosi radośnie na forum, iż oto ona miała rację i pasierb okazał się nie być dzieckiem (po przeprowadzeniu błyskawicznych testów DNA) jej wspaniałego męża i cudownego ojca. Następnie podzieli się z forum strategią "wycinania" tego 11-sto latka z życia jej i jej męża wszelkimi dostępnymi sposobami. Opowie o super błyskawicznej procedurze sądowej prowadzącej co upragnionego celu jakim jest "zaprzeczenie ojcostwa" przez jej męża wobec tego chłopca.
      Inny wariant: może, czytając przecież uważnie wszystkie posty i biorąc pod uwagę możliwości, może pójdzie dalej niż podpowiedziane przez kogoś badanie DNA i np. żeby realnie i na bardzo długo odciąć męża od syna zapisze się do kolejki dla osób które będą chciały zasiedlać nowe planety lub żyć na stacji kosmicznej (dalej uciec już się nie da...).
      • mmarrta Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 24.03.17, 23:34
        Te wyniki badań DNA są równie ekspresowe jak ciąża u Calanthe. Tutaj dopiero myśl o badaniach zakielkowala a już zaraz będą wyniki, a u Calanthe ciąża też jakaś taka przyspieszona była :)
        • marina2 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 24.03.17, 23:47
          po pierwsze zbiorowo dałyscie się wkręcic trollowi jak w wzyżymaczke Frani
          po drugie na wynik testu DNA czeka sie troszke prawda?
          to nie CSI;) gdzie w pare godzin i po ptokach
          z rozbawieniem narastającym czytam ten watek i nie moge się nadziwić ,ze stare wytrawne forumki dają sie prowadzić za dziób jak gąski balbinki;) chyba ,ze sie dobrze bawicie
          • morekac Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 25.03.17, 06:24
            >po drugie na wynik testu DNA czeka sie troszke prawda?

            To akurat niekoniecznie. Są firmy prywatne, które na swych stronach twierdzą, że to robią - w zależności od pobranych próbek - od 3 do 14 dni. Za jednego tysiaka zaledwie. Nie ma to oczywiście żadnej mocy dowodowej w sądzie.
            • primabalerina16 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 25.03.17, 07:38
              Oj tam oj tam. Czepiasz się szczegółów a przecież nie o to chodzi żeby wymysły watkodajki miały odzwierciedlenie w rzeczywistości. Ważne jest, że oto ona ogłosi na forum, że to właśnie ona miała rację i ten okropny dzieciak nie ma nic wspólnego z jej wspaniałym mężem. Idąc dalej tym tropem będzie opowiadać o procedurze sądowej, oczywiście również błyskawicznej, zaprzeczenia ojcostwa. I tak oto... około postu 1600nego... saga skończy się szczęśliwie dla umeczonej Emmy.
              • morekac Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 25.03.17, 07:52
                Byłoby znacznie lepiej, gdyby był to troll niż kobieta z realnym problemem "jak pozbyć się pasierba".
                Niemniej, jeśli chodzi o samo badanie DNA na ojcostwo, to to, co pisze , nie stoi w sprzeczności z tym, co oferuje rynek. Nawet zrobienie riserczu trudne nie jest.
                ;-)
                • marina2 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 25.03.17, 13:30
                  wiem co firmy oferują reklamując sie na www
                  moja praktyczna wiedza jest taka ,ze dłuzej to trwa.nasza lokalna firma jest mega oblożona badaniami.czeka sie i parę miesięcy.ale na www oferta wyglada ,ze nawet 48h.
                  a czepię sie czogo innego: nie widzi pasierba,ale próbkę włosów da?czy tam wymaz.ok.już nie czytałam wszystkieg moze jednak się z chłopcem spotkają.straszne co ludzki umysł wymyśla,a jesli to nie troll to dodam "co ludzkie serce...."
                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 09:44
                    Nie wiem ile macie takich lokalnych firm, u nas na szczescie jest ich sporo. Oferowany termin to do 10 dni roboczych.
                    Maż zaniosł szczoteczkę do żebów ktorej uzywal chlopiec.
                    Ale dlaczego straszne, jesli to syn męża to nic sie nie zmienie, jesli nie to chyba najlepiej wiedziec jak najszybciej
                    • marina2 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 12:55
                      a tą szczoteczką "you made my day"
                      przedawkowałaś;))
                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 14:43
                        Wiesz co, to milo, ale zupelnie nie rozumiem o co chodzi. Nie wiem jakie Ty masz wyksztalcenie/doswiadczenie zawodowe, moje akurat z biologia ma niewiele wspolnego.
                        Wiem tylko to co nam powiedzieli w firmie, ktora wybralismy, fakt slina, wymaz z policzka jest najlepszy, ale w przypadku jego braku moze byc chocby polizany znaczek pocztowy, guma, wlos z cebulka czy wlasnie szczoteczka uzywana przez dana osobe. Jesli probka bylaby zbyt mala do analizy zostaniemy poproszeni o inna.
                        Firma istnieje od kilku lat na rynku, nie ma negatywnych opinii w necie, takze nie rozumiem o co Ci chodzi.
          • undoo Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 25.03.17, 18:29
            Ej, to zabawa przeciez byla :D
    • marusia.00 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 28.03.17, 22:23
      " ....Takze nie trafiłas wink" - częsty tekst Caalnthe czy jak jej tam było, w tym temacie pojawiło się już ze 3 razy :D I w tym wątku o pasierbicy, ktoś jej kiedyś poradził, żeby napisała na forum "życie rodzinne". Widać dziewczę się posłuchało ;)
      Chce Wam się wchodzić z nią w tak szczegółowe dyskusje ? Kobieta nabiera wiatru w żagle, już nieistniejącemu pasierbowi wyrywa włosy z cebulką i wykreśla z polisy wyimaginowanego męża.
      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 29.03.17, 12:21
        Doprawdy niezwykle, że dwie osoby uzywaja podobnego, dosc czestego zwrotu :)
      • jak-kania-dzdzu Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 29.03.17, 17:51
        Początkowo to miało sens. Te wynurzenia autorki, ale im dalej w las, tym bardziej bajkowo 😃 Teraz to już takie brednie wymyśla, że na kilometr trollem śmierdzi. Poza tym czas, czas, czas. Siedzi, pisze, analizuje, odpowiada niemal każdemu, przy rocznych bliźniętach to równie prawdopodobne jak znalezienie życia na Marsie 😉 No i Pan Tatuś jakoś się tu tak mgliście jawi.... Nieobecny, nierealny, jakby wymyślony 😃
        • edw-ina Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 29.03.17, 20:41
          Abstrahując od tego, że to wszystko żałosne i mam nadzieję, że trollownia, to może taki Pan Tatuś musi dużo, bardzo dużo pracować, by utrzymać rozrastającą się rodzinę. Bardzo dużo i jeszcze spotkania zaczną mu się niedługo przeciągać, na siłownię się zapisze, wszystko, by jak najmniej czasu z jędzą spędzać. Aż wreszcie jakaś pani, może wcale nie wyjątkowo urodziwa, może nawet nie najmłodsza, ale miła, wyrozumiała i rozumiejąca okaże się tak wyjątkowa, że pan Tatuś uzna, że chętnie dla niej się rozwiedzie. W końcu już dobrze wie jak to się robi :D
          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 30.03.17, 09:56
            A skad Ty tak dobrze wiesz, ze ja jestem jedza? A zreszta, przeciez mezczyzni kochaja zolzy :D
            Odkad nie musze znosic w domu pasierba moj nastroj zdecydowanie sie poprawil. A maz wrac z pracy prosto do domu, weekendy planuje wspolne dla naszej czworki.
            Poza tym z tego co pamietam, to Twoj maz tez wie jak sie rozwiesc i takze moze poznac nowa pania, zakochac sie i odejsc do niej
            • edw-ina Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 30.03.17, 10:48
              Ja mojemu mężowi nie wmawiam, że jego dzieci nie są jego :D Chociaż o mój panie dobry - może powinnam? W końcu młodszy nie jeździ na rowerze tak świetnie jak ojciec i nawet nie ma prawa jazdy...., z pewnością obce geny, które w perfidny sposób roszczą sobie prawo do majątku M...
              A ty do zołz z kategorii "mężczyźni kochają zołzy" się nie porównuj, bo tam mowa o kobietach przebojowych, świadomych siebie i nie poddających się schematom, a nie pokątnych kombinatorkach.
              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 30.03.17, 11:07
                I myslisz, ze dlatego że nie wmawiasz to masz gwarancje trwalosci małzenstwa? Pewnie jestes pare lat starsza ode mnie, ale wiesz mi że to nie tak dziala.
                A poza tym czy ja cos mojemu mezowi wmawiam? Ja tylko zasugerowalam ze warto to sprawdzic, mąż pomyslal i sam znalazl odpowiednia pracownie i zawiozl probki. Nie wiem jaka była eks Twojego meza, eks mojego do wiernych nie nalezala, co uprawdopodabnia tylko moja teorie.
                Ksiązke przeczytalam, za pokatna kombinatorke sie nie uwazam. Niegdy nie zrobilam niczego wbrew mezowi ani potajemnie (przeciez dawno moglam sama te probki zanieść), zawsze mowilam szczerze i wprost czego oczekuje oraz co i dlaczego mi nie odpowiada w naszej sytuacji.
                • edw-ina Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 30.03.17, 13:05
                  to widocznie jesteście siebie warci, dwoje wyzbytych uczuć wyższych ludzi. I tylko dzieci żal
                  • morekac Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 31.03.17, 06:50
                    Zastanawiam się, jakie kompleksy trzeba mieć, żeby na podstawie tego, że niedorosły chłopiec nie jest wysportowanym superciachem , nie jest synem swego ojca.
                    Co do fizycznego podobieństwa : starsza córka - gdy miała rok - była podobna do zdjęć swojego taty, gdy ten miał rok, a gdy miała 3 lata , to niezmiernie przypominała moją mamę w tym wieku. Teraz- jako dorosła - jest najbardziej podobna do siebie. ;-)
                    A młodsza, która wydawała mi się niepodobna do kogokolwiek z rodziny, okazała się bardzo podobna do dalekiej krewnej w swoim wieku - prababcie obu dziewczyn były siostrami, bardzo podobnymi do siebie, pewnie więc podobne są do nich (nie ma zdjęć obu prababć, gdy te były nastolatkami)... Mój kuzyn, jako jedyny w niskiej czy średniego wzrostu rodzinie , wyrósł naprawdę wysoki - ale nasz pradziadek miał coś z 1,90 m.
                    Jeszcze jedno: moje córki nie odziedziczyły moich zamiłowań. Nie lubią też chodzić po górach (nad czym boleję ), pomimo że ów sposób spędzania wakacji powinny odziedziczyć po mieczu i kądzieli.
                    • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 31.03.17, 10:35
                      Maz tez nie byl superciachem, byl zawsze wysoki i chudy:), podobnie jak CALA jego rodzina. Nawet w tym watku forumki pisaly, ze chlopiec ma polowe genow mojego meza, trudno to dostrzec patrzac na dziecko, ktore jest grubsze niz wyzsze. On nigdy nie byl ani troche podobny do meza.
                      Ale jest cos jeszcze przemawiajace za moja teoria, co nie ma nic wspolnego z moimi domniemanymi kompleksami; eks wierna nigdy nie byla, skad pewnosc że nie zdradzala wczesniej, przed urodzeniem syna?
                      Jak pisalam, pewnosci na razie nie mamy, ale skoro sa podstawy aby miec watpliwosci, to lepiej to sprawdzic aby miec pewnosc. Jesli dziecko jest mojego meza, to nic sie nie zmieni, jesli nie jest, to wszystko zmieni sie o 180 stopni.
                      • verdana Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 31.03.17, 11:04
                        Jeśli facet przestanie w jednej sekundzie kochać dziecko, które wychowywał przez 11 lat, bo to nie jego, to przykro mi - związałaś sie z kimś bezwzględnym i bez uczuć. Ciebie też może przestać kochać w ciągu jednego dnia. A płacić na syna i być jego ojcem zgodnie z prawem będzie musiał i tak., Syn będzie po nim dziedziczył. Więc zyskasz tylko pewność, że masz w domu kogoś, kto nie przejawia wyższych uczuć - nic więcej.
                        Ale i tak Twoja historyjka kupy się nie trzyma, jako troll powinnaś byc bardziej konsekwentna.
                        • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 31.03.17, 11:24
                          Mozna po prostu kochac dziecko dlatego ze jest nasze, tylko dlatego. Dziecka ze zdrady nie dazy sie takim samym uczuciem
                          Placic na niego by musial, moze zrzec sie praw rodzicielskich. Jak skonczy 18, mozna przez prokuratora postarac sie o zaprzeczenie ojcostwa.
                          Niezaleznie od wszystkiego dziedziczyc nie bedzie, majatek da sie zabezpieczyc; sa chocby produkty bankowe nie podlegajace ustawowemu dziedziczeniu, mozna wszelkie wartosciowe rzeczy i nieruchomosci kupowac na moje nazwisko, mamy rozdzielnosc. Wreszcie, jak nasze dzieci dorosna, maz moze zawrzec z nimi umowe dozywocia. Nie-pasierb moglby spokojnie figurowac wsrod spadkobiercow, ale coz z tego skoro do podzialu zostanie rachunek z zakladu pogrzebowego.
                          Takze, zmieni sie duzo. A przede wszystkim to, ze maz bedzie mial tylko jedna rodzine i jedne dzieci
                          • verdana Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 31.03.17, 13:37
                            Człowiek, który ma jakiekolwiek uczucia i kochał dziecko przez 11 lat przestaje kochać, bo nie jego? Czyli nie traktuje dziecka jak człowieka, a darzy uczuciem tylko siebie samego. Dziecko nie jego - 11 lat przywiązania znika. Bałabym się powierzyć człowiekowi tak patologicznie pozbawionemu uczuć własne dziecko, skoro nie jest w stanie dziecka po prostu kochać. No i nie, darowizny wlicza się do spadku, a własnego dziecka - bo biologia tu nieistotna - tak łatwo wydziedziczyć się nie da.
                            I rozumiem, ze masz 100% pewność, ze męża przeżyjesz? Bo jak nie, to kiepsko z dziedziczeniem i z Twoimi dziećmi, skoro najważniejsze dla męża są pieniądze.
                            I nie łudź się, z takim podejściem do uczuć pan będzie miał zapewne jeszcze inna , nowsza rodzinę. I wszystkie sztuczki wykorzysta, aby te stare dzieci wydziedziczyć.
                          • madi138 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 04.04.17, 00:02
                            >>A przede wszystkim to, ze maz bedzie mial tylko jedna rodzine i jedne dzieci <<
                            I tu tkwi sedno twojego trollowania. Idz na terapie i przepracuj wreszcie te trauma, jaka ewidentnie stanowi dla ciebie istnienie pasierba/pasierbicy. Zwiazalas sie z facetem, ktory mial juz dzieci i winic za to mozesz tylko siebie. Bylas dorosla, wiedzilas co robisz, a wciaz usillnie probujesz zwalic wine na niewinne dziecko. Lecz sie , kobieto, bo zatrujesz zycie nie tylko dziecku meza, ale i wszystkim dookola.
                            • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 04.04.17, 11:59
                              Wlasnie nie musze sie leczyc, a dziecko NAPRAWDE nie jest meza.
                              Dlugo by opowiadac. Nie mamy kontaktu z tamtymi ludzmi, eks i jej dzieckiem, nasze pieniadze sa zabezpieczone tak jak to tylko mozliwe w naszym chorym systemie prawnym.
                              Jestem absolutnie pewna jednego, jak moj syn zostanie ojcem to zrobie po kryjomu badania i sprawdze czy to naprawde jego dziecko.
                              • jak-kania-dzdzu Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 04.04.17, 12:17
                                Dziewczyno, Ty się naprawdę powinnaś udać to specjalisty z tą swoją chorą wyobraźnią.... 😕
                              • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 04.04.17, 12:34
                                emmagreen napisał(a):

                                > dziecko NAPRAWDE nie jest meza.
                                > Nie mamy kontaktu z tamtymi ludzmi, eks i jej dzieckiem,
                                > nasze pieniadze sa zabezpieczone


                                MAGIA DZIAŁA! :DDD
                                Cudowne hollywoodzkie zakończenie do iście brazilijskiego serialu!

                                Najważniejsze, że wasze pieniądze zabezpieczone. No przecież. Wszystko tak się świetnie ułożyło, i to zaledwie w kilka dni.

                                Idź kobieto lecz się, albo zacznij pisać tanie romansidła i kryminały, bo ewidentnie fantazji ci nie brakuje i czasu również.
                                Z logiką i realizmem trochę gorzej, ale kto by się przejmował.

                                > Jestem absolutnie pewna jednego, jak moj syn zostanie ojcem to zrobie po kryjom
                                > u badania i sprawdze czy to naprawde jego dziecko.

                                Jeszcze raz: lecz się. Albo znajdź sobie jakieś hobby.
                                Bo zmyślanie takich bzdur a potem siedzenie i godzinami wypisywanie ich godzinami na forum to naprawdę coś nie teges.
                                • verdana Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 04.04.17, 15:39
                                  Nie, to nie jest dobre tanie romansidło. Za mało logiki.
                                  • stonkamarnotrawna Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 04.04.17, 17:38
                                    To raczej poważna choroba psychiczna, która trzeba leczyć a nie pogłębiać wypisując na kolejnym forum wymyślone historie :/
                                    • marina2 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 04.04.17, 18:03
                                      e tam,słabe zakończenie .zero wysilku zero inwencji.a gdzie dramatyczne rozmowy z eks jej osłupiała mina histeria?no gdzie?
                                      publiczność zawiedziona
                                      gdzie epicka rozmowa z ex-synem pt dziecko ,bo czyimś dzieckiem jesteś ,ale czyim nie wiem.Twoja matka ci wyjasni dlaczego od dzisiaj juz nie jesteśmy rodziną
                                      no lipaaaaa
                                      • primabalerina16 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 04.04.17, 19:54
                                        Jakie zakończenie? Troll znowu zapomniał się przelogowac i nie udało się dojść do końca historyjki. Kobieta tak się już nakrecila, że strach myśleć co byłoby za kilkadziesiąt kolejnych jej postów.
                                      • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.04.17, 12:26
                                        marina2 napisała:

                                        > e tam,słabe zakończenie .zero wysilku zero inwencji.a gdzie dramatyczne rozmowy
                                        > z eks jej osłupiała mina histeria?no gdzie?
                                        > publiczność zawiedziona
                                        >


                                        Zawiedziona, przyznaje :(
                                        Kibicowalam Emmie od poczatku, a pozniej zrobilam sobie trzytygodniowy urlop od netu i nie bylam na biezaco. Wracam chciwa wrazen i co widze ? Taka kicha !
                                • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 04.04.17, 22:40
                                  Ja, szczerze mówiąc, odczułam dużą ulgę, gdy gdzieś w okolicach trzechsetnego posta okazało się, że to troll. Po ostatnich rewelacjach (test DNA) chyba już nikt nie wątpi, że to historia zmyślona od początku do końca. I dlatego czuję ulgę, bo na samą myśl, że gdzieś tam istnieje taka macocha, przechodziły mnie ciarki.
                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 05.04.17, 09:18
                                    Mylisz sie, historia nie jest zmyslona. Po prostu wydarzyla sie wczesniej niz opisywalam. Dziecko nie jest męża, takze ja macocha juz nie jestem. Maz jest platnikiem alimentow, choc obnizonych, z uwagi na okolicznosci, ale nic wiecej po nim nie dostanie
                                    • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 05.04.17, 09:31
                                      Juz obnizonych? Kilka dni temu wyniki dna i juz obniżenie ??? To chyba sądy w USA lub jestesmy swiadkami zakrzywienia czasoprzestrzeni. Nie pogrążaj się.
                                      Albo nie, pisz co chcesz, w sumie bardziej pogrązyć się już nie mozna.
                                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 05.04.17, 09:45
                                        Napisalam ze wydarzyla sie wczesniej niz opisalam. A wczesniej oznacza rok dwa wczesniej. Jakos to wyprostowalismy, ale wscieklosc i nienawisc pozostala. Ogromna
                                        • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 05.04.17, 10:37
                                          Nie doceniłam cie, można się bardziej pogrążyć.
                                          Próbuj dalej.
                                        • gat45 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 05.04.17, 13:24
                                          "Rok-dwa" - uwierzyłabym w to wahanie, gdybyś nie miała rocznych dzieci, narodziny dziecka to bardzo silny marker chronologii.
                                          Czyli mogę uwierzyć, bo pewnie żadnych dzieci nie masz. Albo masz, to zupełnie nieważne.
                                          Popatrz, a na początku byłam po Twojej stronie, jako że wierzę, ba ! wiem, że istnieją osoby, nawet dzieci, zdolne sterroryzować całe swoje otoczenie.
                                          W odróżnieniu od większości uczestniczek tej dyskusji nie mam do Ciebie żalu o zmyślanie, bo w przestrzeni wirtualnej mało mnie obchodzi, czy jakaś historia jest prawdziwa, czy wyssana z palca. W końcu każdy wysysa z palca tylko to, co już w tym palcu tkwi, więc dla mnie, na forum, wymyślona historia jest tyle samo warta, co rzeczywista.
                                          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 05.04.17, 13:50
                                            Wiesz co, tamta historia, bardzo podobna do opisanej zdazyla sie jak dzieci mialy niewiele ponad rok. Trollowanie to troche element terapii, poradzenia sobie z wsiekloscia, ze tyle czasu stracilismy, tyle czasu uzeralismy sie z obcym, koszmarnym (naprawde) bachorem i jego stuknieta mamusia. Wciaz jeszcze co miesiac, jak maz wysyla przelew alimentow, gotuje sie w nas obojgu.Tto sie nazywa kradziez w majestacie prawa, choc alimenty sa 3 razy mniejsze niz byly, ale o to tez trzeba bylo dlugo powalczyc. Teraz maz, niczym przestepca, musi ukrywac WLASNE pieniadze przed OBCYM bachorem, bo inaczej, gdyby cos mu sie stalo, to on okradnie w majestacie prawa jego wlasne dzieci. a eks smie miec jeszcze pretensje, ze on porzucil dziecko. JAKIE dziecko? On SWOJE dzieci wychowuje i jest dla nich dobrym ojcem, obcego nie musi
                                            Chora sytuacja, dlatego czasem wychodzi ze mnie Mr. Hyde. Choc na szczescie tylko wirtualnie
                                          • best_bej Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.04.17, 20:31
                                            Wkurzają mnie takie wątki. Bo potem przychodzi człowiek z realnym problemem a forumowicze robią zieeew
                                    • stonkamarnotrawna Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 05.04.17, 10:35
                                      Dziewczyno, lecz się. .. Życzę zdrówka i powrotu do zdrowych zmysłów i realnego myślenia.
                                    • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 05.04.17, 15:05
                                      Emma, dałabyś już spokój, naprawdę. Nie wstyd ci wypisywać na publicznym forum takich idiotyzmów? Wszyscy wiemy, że historia jest z palucha brudnego wyssana, a ty dalej swoje. A jak fakty przestają się łączyć w logiczną całość, zmyślasz kolejne głupoty, żeby jakoś te fantasmagorie dalej ciągnąć. Miesiąc temu sporo osób ci współczuło i kibicowało. Teraz, przykro to pisać, robisz z siebie idiotkę.
                                    • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 05.04.17, 21:23
                                      emmagreen napisał(a):

                                      > Mylisz sie, historia nie jest zmyslona. Po prostu wydarzyla sie wczesniej niz o
                                      > pisywalam. Dziecko nie jest męża, takze ja macocha juz nie jestem.


                                      No nie mogę :DDD

                                      Wybacz, ale robisz się już śmieszna. Ty naprawdę myślisz, że ktoś jest jeszcze na tyle głupi, że wierzy w to co wypisujesz?

                                      Jeszcze kilka tygodni temu prosiłaś o radę jak sobie radzić z pasierbem, który u was przebywa 2 weekendy w miesiącu, pisałaś że szukasz rozwiązania jak funkcjonować w patchworki. Na każdą poradę odpisywałaś, że nie da się, że niemożliwe.

                                      I nagle, w ciągu zaledwie 3 tygodni zdołałaś:
                                      - przeprowadzić testy genetyczne
                                      - udowodnić, że to nie jest dziecko twojego męża
                                      - zmniejszyć alimenty
                                      - zabezpieczyć wszystko finansowo
                                      - zerwać wszelkie kontakty z "tamtymi" ludźmi

                                      A wszystko to mając pod opieką roczne bliźniaki oraz siedząc na forum i klepiąc wątek na 600 postów! Emma, jesteś SUPERWOMAN! hahaha :D
                                      Albo jesteś mitomanką, która lubi pisać zmyślone historie, albo gazeta ci płaci za sztuczne wątki i generowanie klików na forum.
                                      • stonkamarnotrawna Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 05.04.17, 21:31
                                        Ona się przyznała, że trolluje. Post z 5.04 z 13.50.
                                        Widać że to choroba psychiczna tylko ze takie wymyślanie historii i wpieranie obcym, że to prawda nie pomaga tylko ja nakręca.
                              • 71tosia Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 04.04.17, 18:54
                                Jako Olimpias zdaje sie ze byla pani osoba samotna a jako Cersei miala pani dzieci w wieku szkolnym i byla w ciazy? Wiec ktore dziecko? Bo 'pasierb' z pewnoscia nie jest meza, jego po prostu nie ma. Osoba opisujaca fikcyjna rodzine i jej problemy w kilkuset postach ma najwyrazniej problem i to powazny, i nie pisze tego zlosliwie ale powinna Pani sie nad tym powaznie zastanowic jak sobie pomoc.
                      • marina2 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 31.03.17, 11:52
                        zmartwię Cię;) hehehe
                        moje dzieci /4/ nie są do mnie w ogóle podobne.nic a nic.
                        ani budowa ciała ani kolory
                        co dziwne: ja mam czarne oczy/najczarniejsze z piwnych/ ciemne włosy ,miliardy piegów.
                        moje dzieci kopie Męża : niebieski oczy cała czwórka ,blondasy,jego budowa,jego upodobania kulinarne,jego zdolności /umysły ścisłe/. jego nosy jego oczy.chłopcy maja jego głos;) no dwójka ma chociaż moją grupę krwi;))) a córka przez telefon brzmi jak ja podobno;) gesty sposób chodzenia.
                        gdyby było odwrotnie moje kopie ....
                        często zwłaszcza jak dzieci były małe znajomi spotykając nas na ulicy nie mogli powstrzymac zdziwienia:"ale to TWOJE dzieci???naprawdę??????"
                        więc wyluzuj z tymi podobieństwami ok?
                        poza tym weź trochę podciągnij poziom trollingu.
                        bo teraz sory a,el nie masz wyjścia innego jak albo się pokajac i podwinąć ogon ogłaszając ,że jet ojcem
                        albo zniknąć dramatycznie
                        albo obwieścić,ze nie jest dzieckiem.tylko przemyśl bardziej zeby się
                        a/kupy trzymało
                        b/brzmiało wiarygodnie kiedy będziesz pisała o domniemanych uczuciach męża-bo chyba je ma nie jest psychopata na jakiego go kreujesz?
                        • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 31.03.17, 12:45
                          Dlatego chcemy to sprawdzic.
                          Nie trolluje, dlaczego tak sadzisz.
                          A jesli chodzi o uczucia męża, on tez chce znac prawde, zapowiedzial abym w razie czego go pilnowala bo chyba eks by krzywde zrobil jak test wyjdzie pozytywnie. Oczywiscie pewnie bylby tez rozzalony, ale ja uwazam ze trzeba zapomniec o tym co zle, patrzec w przyszlosc, isc dalej i zajac sie wlasna rodzina, dziecmi i zabezpieczeniem ich przyszlosci
                          • marina2 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 31.03.17, 13:38
                            fakt,ze chciałby zrobić krzywdę eks gdyby nie był to jego syn to dla Ciebie zła wiadomość
                            w dobrych czy złych ,ale nadal w emocjach jest z nią
                            brak ulgi w takiej chwili to dla Ciebie kiepska wiadomość
                            zreszta nawet jeśli bedzie to jego syn i tak Ty oberwiesz jako siła sprawcza podżegająca do zrobienia testu
                            i tak pupa z tyłu i bita
                          • verdana Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 31.03.17, 13:39
                            Trollujesz, bo Ci sie historyjka kupy nie trzyma, a roczne bliźnięta nie przeszkadzają siedzieć na forum.
                            • olimpias13 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 31.03.17, 13:45
                              Roczne bliznieta maja babcie, a tej chwili nawet dwie, bo moi rodzice przyjechali
                              • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 31.03.17, 14:15
                                No i emma się podłożyła jako olimpias13, pytanie czy specjalnie ;)
                                olimpias13 31.03.17, 13:45
                                Roczne bliznieta maja babcie, a tej chwili nawet dwie, bo moi rodzice przyjechali

                                Mam nadzieję, że to naprawdę troll i ta historia nie jest prawdziwa...
                                • verdana Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 31.03.17, 14:27
                                  Dwa nowe nicki, bez historii. Troll i to od pewnego momentu niezabawny. Trollować tez trzeba umieć. Poprzednia wersja, z pasierbicą w ciąży była lepsza.
                                  • marusia.00 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 01.04.17, 22:47
                                    Ta kobieta musi być chora... albo taki charakter i ma niezłą zabawę ;)
                                    • 71tosia Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 02.04.17, 13:01
                                      emmagreen to nowy login ale olimias13 ma troche wpisow na ematce, dosc wywazonych, wiec tym bardziej dziwi jej historia.
                                      • stonkamarnotrawna Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 02.04.17, 13:24
                                        Dokładnie tak samo było z Cersei8 i Catleen (nie pamiętam dokładnego nicka z tego tasiemca). Cersei8 wyważona i rozsądna a ten drugi nick psychoza na punkcie pasierbicy/pasierba. Może jest więcej nickow niż 4...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka