Dodaj do ulubionych

Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse?

06.03.17, 13:16
Jakie sa wasze obserwacje, wnioski?
Od 4 lat jestem w zwiazku, 2,5 po slubie, z mężczyna posiadajacym syna z poprzedniego małżeństwa. Razem mamy roczne bliźnięta.
Problemem, tradycyjnie, jest eks, jej syn i ich wymagania. Rozwód był z jej winy, miała romans, potem kilkuletni związek z innym mężczyzna.
Po ich rozwodzie mąż, ze względu na syna, był stale do dyspozycji poprzedniej zony jeśli chodziło o pieniądze, czas, opiekę nad synem.
Kiedy poznał mnie, zaczeliśmy planowac przyszłość to sie trochę zmieniło, kiedy urodziły się nasze dzieci jeszcze bardziej.
Tymczasem ona oczekuje, ze mąż bedzie jak poprzednio na każde jej zawołanie, zajmie się dzieckiem kiedy jej to będzie pasowało, dołoży do alimentów dowolną kwote (płaci niemal 2000). Pomysly miala niesamowite, jak przywiezienie syna do szpitala kiedy akurat rodzilam (bo teraz kolej ojca na zajęcie sie dzieckiem), wezwanie policji kiedy w moje urodziny "sprzedalismy" dzieci moim rodzicom aby poświętować i mąż wyłączył telefon.
Kiedy mąż zachowuje się asertywnie ona odmawia mu spotkań z synem.
Jak zauważyła ze to też tak do końca nie działa nastawia chłopca przeciw ojcu, a ten wydzwania do męża kilkadziesiat razy dziennie z oskarżeniami, ze jet niedobry, nie kocha go, etc.
Teraz mamy taką sytuacje, ze pasierb (11 lat) oczekuje ze ojciec po powrocie z pracy codziennie bedzie go odwiedzal, ewentualnie rozmawial z nim przez skype dopoki nie pojdzie spac. Jesli maz nie jest online, kilkadziesiat telefonow, sms, histeria.
Chlopiec jest u nas co drugi weekend, wtedy ojciec nie ma prawa zajac sie naszymi maluchami, pomoc mi, powinien siedziec na kanapie obok synka i ewentualnie donosic mu tam posilki. Jak cos jest nie po jego mysli - histeria, potrafi wyc glosniej i dlużej niz nasze maluchy.

Co robic? Mam ochote postawic mu ultimatum on albo my. Po prostu nie daje rady zajmowac sie samotnie dwojka dzieci, czuje agresje gdy dzwoni telefon meża. Chce miec normalne życie i rodzine, czy w patchworku w ogole jest to możliwe?
Obserwuj wątek
    • edw-ina Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 14:56
      Ma, ale nie na zasadach tutaj przedstawionych. Ultimatum też nic nie da. Jeśli coś ma zadziałać, to to coś musi wydarzyć się na linii twój partner - ex. Oni muszą się porozumieć dla dobra ich samych, ale przede wszystkim ich dziecka, które jak tak dalej pójdzie spędzi resztę życia na kozetce psychoanalityka. Sugerowałabym spotkanie z mediatorem, bo wydaje mi się, że tylko osoba trzecia byłaby w stanie pomóc wypracować porozumienie. Ogólnie to wszystkie te zachowania wynikają z podsycanego lęku przed utratą ojca. Trudno winić o nie dziecko. Odbija się czkawką brak rozmowy i ustaleń pomiędzy rodzicami. Szkoda wszystkich dzieci.
      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 15:22
        Na linii mąż - jego eks juz sie zadziało. Postawil się jej dość ostro.
        Jeśli chodzi o ich poeozumienie to raczej szans nie ma, to ona odeszła, więc uważała że będzie miała otwartą drogę powrotna kiedy tylko zechce. Nawet kiedyś powiedziała teściowej, jeszcze nie było naszych dzieci wtedy, że ona uważa za naturalne, że ja jej ustąpię, odejdę, jeśli tylko chciałaby wrócić do męża. Potem urodziły się nasze dzieci, mąż dość dosadnie powiedział jej, ze ma się odczepić, że nie chce mieć z nią żadnych kontaktów, oprócz tych wymaganych przez istnienie wspólnego dziecka.
        Wtedy zaczęła szalec, wpraszać sie na urodziny męża, wzywac policje kiedy w moje on miał wyłączony telefon, był nawet dramatyczny telefon w środku nocy z informacją że podejrzewają u niej raka. O przywiezieniu syna do nas na porodówke juz nie wspomne. A, próbowała tez wpływać na urządzanie kupionego przez nas segmentu. Tragikomiczne sytuacje. Nie udało sie jej, zaczęła grać dzieckiem.
        Porozumienie w tym momencie jest mało prawdopodobne, ona weszła w inny związek, mąż był opcja B, do której można wrócić jak coś w życiu nie wyjdzie, jestem ja, nasze dzieci, mąż do niej nie wróci, chyba więc wymyśliła sobie rozbicie naszego związku przy pomocy syna.
        Wszyscy wiemy, ze jest to kosztem tego chłopca, ale po prostu nie widzimy dobrego rozwiazania. Eks nie ustąpi. Mąż może synowi ustępowac lub znosić jego histerie. A ustępowanie w tym przypadku wyglada tak, ze tata ma prawo isc do pracy, ale potem MUSI byc fizycznie lub tylko mentalnie do dyspozycji synka.
        Mąż czuje ze jego dziecko cierpi, ale zaczyna mieć powoli tego dość i skłaniać sie ku opcji odpuszczam i zajmuje sie druga rodzina tylko. Pierwszy terapeuta radził ustepowanie chlopcu dopóki sie nie przyzwyczai do nowej sytuacji, ale to nie pomog tylko nasilało jego wymagania i histerie. Drugi radzi zajęcie się przede wszystkim naszą rodziną zanim sie rozpadnie
        • asia_i_p Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 15:57
          >>>Mąż czuje ze jego dziecko cierpi, ale zaczyna mieć powoli tego dość i skłaniać sie ku opcji odpuszczam i zajmuje sie druga rodzina tylko. Pierwszy terapeuta radził ustepowanie chlopcu dopóki sie nie przyzwyczai do nowej sytuacji, ale to nie pomog tylko nasilało jego wymagania i histerie. Drugi radzi zajęcie się przede wszystkim naszą rodziną zanim sie rozpadnie

          Twój mąż jest ojcem dla trójki dzieci. I to ma parę konsekwencji.

          Pierwszą konsekwencją jest to, że nie ma opcji, że "ma dość" i "odpuszcza" - tak to można w stosunku do trzydziestoletniego recydywisty, a nie rozpuszczonego jedenastolatka. Nie jest jedynym ojcem, któremu jedenastoletnie dziecko usiłuje wejść na głowę, tylko ojcowie żonaci z matkami jedenastolatka po prostu nie mają opcji "odpuszczam". On w sumie też jej nie ma, jeśli chce się uważać za porządnego człowieka, a nie pętaka.

          Druga konsekwencja tego faktu to to, że ma troje dzieci, a nie jedno. I dwoje nie przestaje istnieć na czas wizyty tego trzeciego, co dziecku należy jasno uświadomić. Jedenastolatki potrafią wyć i strzelać focha, to jest wiek drama queen, a syn pewnie jest dodatkowo napuszczany przez eks - trudno, trzeba przeżyć. Uważam, że wbrew radom terapeutów ani nie ustępować, ani nie porzucać dziecka, tylko działać tak, jak ma działać ojciec - kochać, okazywać miłość, wymagać szacunku, stawiać granice. Łatwo nie będzie, ale też nie macie tego codziennie, więc przeżyjecie. Pełnosprawny intelektualnie jedenastolatek nie będzie też histeryzował w nieskończoność, jeżeli mu się nie będzie ustępowało, to w końcu zrozumie, że jest ważny, ale nie może zabierać całego czasu bo są też inni.

          I trzecia konsekwencja - on jest ojcem, więc ma to dziecko wychowywać, a nie tylko spędzać z nim czas. Więc patrz konsekwencja druga.

          Niezależnie od tego, co - zupełnie naturalnie - widzicie jako najłatwiejsze i co doradza drugi terapeuta, nie możecie traktować jedenastolatka jak pełnoprawnego partnera. Wobec dziecka nie ma się wyboru ustępować albo porzucić. Dziecko się wychowuje.
          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 16:41
            Tak, tylko czasem ciagla walka o jednego 11 latka moze przynieść więcej strat niż zysków. A wśród strat widzę zaniedbanie naszych dzieci i rodziny.
            Wiesz, latwo powiedziec; "trzeba przezyc" - ale my mamy dwójkę maluchów, one nie zrozumieja, trzeba przeżyc, przeczekać. Wiesz jak takie male dzieci reagują na histerie? W imię czego mam swoim dzieciom fundować takie przeżycia, stany lękowe.
            A jeśli myślisz ze ten konkretny 11 latek nie jest histeryzować przez co najmniej pół dnia kazdego dnia naszej wizyty u nas, to sie mylisz. Potrafi, udowodnił to. Po takim weekendzie oboje cieszymy sie, że znika z naszego domu na dwa tygodnie. Przykre, ale prawdziwe.
            A naprawde trudno jest wychować dziecko mając na to 4 dni w tygodniu, w dodatku dziecko ktore ma matke wpajajaca mu przez pozostałe dni wartosci i zachowania skrajnie rózne od tych ojca, wręcz nagradzającą i pochwalającą koszmarne zachowanie wobec macochy i przyrodniego rodzeństwa
    • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 15:00
      emmagreen napisał(a):

      >Chce miec normalne życie i rodzine, czy w patchworku w ogole jest to możliwe?

      Jeśli pisząc "normalne" masz na myśli męża na wyłączność dla Ciebie i Waszych dzieci to trzeba było pomyśleć zanim się związałaś z facetem, który ma już dziecko. Teraz na to już trochę za późno. Teraz możesz już tylko próbować iść na jakiś kompromis.


      > Mam ochote postawic mu ultimatum on albo my. Po prostu nie daje rady
      > zajmowac sie samotnie dwojka dzieci, czuje agresje gdy dzwoni telefon meża.

      A co na to wszystko Twój mąż? Czy on w ogóle ma jakiś głos w tej sprawie?
      Bo w cały poście praktycznie nie wspominasz ani razu o jego stanowisku. Nie rozumiem dlaczego to TY samotnie zajmujesz się dwójką dzieci? Czy mąż się w ogóle Waszymi dziećmi nie zajmuje?
      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 15:29
        >>>Jeśli pisząc "normalne" masz na myśli męża na wyłączność dla Ciebie i Waszych dzieci to trzeba było pomyśleć zanim się związałaś z facetem, który ma już dziecko. Teraz na to już trochę za późno. Teraz możesz już tylko próbować iść na jakiś kompromis.

        Nie, pisząc normalnie mam na myśli czas męża dla jego syna, dla naszych dzieci i dla mnie. Ja nie mam nic przeciwko aby mąż z nim porozmawiał przez telefon czy pojechał w tygodniu go odwiedzić, ale wymagania aby tata siedział na skype'ie od 18 do 21 i patrzył jak syn je obiad czy ogląda tv, to chyba lekka przesada. Jeśli mąż nie jest online sa setki telefonów i sms od eks i małego pt. jest złym ojcem, nie interesuje sie dzieckiem, rozwiódł sie z dzieckiem, dziecko cierpi, a jego to nic nie obchodzi
      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 15:32
        >>>A co na to wszystko Twój mąż? Czy on w ogóle ma jakiś głos w tej sprawie?
        Bo w cały poście praktycznie nie wspominasz ani razu o jego stanowisku. Nie rozumiem dlaczego to TY samotnie zajmujesz się dwójką dzieci? Czy mąż się w ogóle Waszymi dziećmi nie zajmuje?

        Mąż dziećmi się zajmuje, jest dobrym tatą. Po prostu musi wtedy wyłączyć telefon zaraz po wejściu do domu, eks potrafi wtedy policje zawiadomic, "bo może coś sie stało", albo przyjechac z synem pod nasz dom i pokazać dziecku, że tata woli inne dzieci od niego :-(
        • princy-mincy Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 15:38
          Na miejscu tego ojca udalabym sie do sadu rodzinnego i ustalila jakies mediacje miedzy nim a byla zona.
          Przeciez ta kobieta zachowujac sie w ten sposob niszczy nie tylko Twoja rodzine ale i wlasnego syna.
          To trzeba ukrocic!
          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 15:43
            Wiesz, to nie jest takie proste bo wtedy ona osiągnie swój cel; znów będzie w centrum uwagi, znów trzeba będzie się z nią liczyć, zajmować się nią, ona nawet w tym celu wnosi raz po raz o podwyzszenie alimentów, choć te są wysokie i ma świadomość, że wyższych nie dostanie.
            Ja wiem, ze to trzeba ukrócić bo nie wyrabiam psychicznie, tylko jak
            • princy-mincy Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 16:26
              Pewnie, ze nei bedzie proste, natomiast roszczenia beda rosly.
              I serio, to co ona wyprawia nie tylko niszczy dziecko, ale poniekad ociera sie o jakis stalking.

              Wg mnei postarac sie o mediatora, ktory jasno pani wytlumaczy, ze przesadza i ze krzywdzi glownie swoje dziecko.
              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 16:34
                Może masz racje, porozmawiam o tym z mężem.
                Tylko problem jest w tym, że ona chyba uważa za cel nadrzędny kontrolę i zniszczenie naszego związku nawet kosztem swojego dziecka.
                • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 16:40
                  Wlasnie dlatego princy dobrze radzi - zwrocic sie do sadu i mediacje przez sad zalatwiac.
                  Ewentualnie rzeczywiscie - na to nie wpadlam - oskarzenie o stalking i dzialanie na szkode nieletniego.
                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 16:48
                    Natomiast po ostatnich Świętach (mały miał je spędzić z nami, potem eks zmieniła zdania, a po 17 w Wigilie zadzwoniła do męża żeby przyjechał i zabrał syna na święta, byliśmy wtedy u moich rodzicow, ok. 150 km dalej) moi rodzice stwierdzili, ze szkoda dziecka, ale jedyną opcja jest wyprowadzka i całkowite odcięcie się od eks i pasierba.
                    Inaczej nasza rodzina nie przetrwa. Mąż najpierw mocno się oburzył, teraz chyba sam zaczął o tym mysleć. Oboje akurat wiemy, ze kolejnego rozwodu, utraty mnie i mieszkania z daleka od naszych dzieci by nie zniosł...
                    • asia_i_p Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 16:03
                      To nie jest opcja do rozważenia w ogóle. To jest jego dziecko, aktualnie krzywdzone przez własną matkę, kto ma mu pomóc, jak nie własny ojciec?

                      Rozważacie tę sprawę z jakiegoś szalonego punktu widzenia - jak pomożenie temu dziecku wpłynie na eks. Dajcie sobie z nią spokój, ona jest nieważna, ważne jest dziecko, które ona krzywdzi.
                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 16:29
                        Nie asa_i_p rozważamy jak rozpoczęcie jakichkolwiek działań wpłaynie na działania eks, a te jak z kolei wpłyną na spokój naszej rodziny.
                        Ależ my chcemy jej dać spokoj, lata temu to zrobiliśmy, problem w tym, że ona nie zamierza zrobić tego samego
            • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 00:30
              emmagreen napisał(a):

              > Wiesz, to nie jest takie proste bo wtedy ona osiągnie swój cel; znów będzie w c
              > entrum uwagi, znów trzeba będzie się z nią liczyć, zajmować się nią,

              Wiesz, wniesienie do sądu o ustalenie kontaktów z dzieckiem i mediacje to nie jest zajmowanie się NIĄ. To jest uregulowanie kontaktów z DZIECKIEM.

              Piszesz, że nie wyrabiasz psychicznie, że ani Ty ani mąż nie radzicie sobie z nią. A jednocześnie nie chcesz skorzystać z pomocy prawnej. To czego chcesz? Liczysz, że ona sama się połapie, że coś robi nie tak? Nikłe szanse.

              Mediator i sądowne ustalenie kontaktów z dzieckiem to nie jest ONA osiągająca swój cel. To szansa by i Ty i Twój mąż uzyskali jakąś pomoc w tej sytuacji. Jeśli widzisz w tym jakiś jej triumf to ja nie wiem, coś tu nie tak.


              > Ja wiem, ze to trzeba ukrócić bo nie wyrabiam psychicznie, tylko jak

              Są na to środki prawne. Dlaczego nie chcesz z nich skorzystać?
              • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 02:32
                salsa.lover napisała:
                >
                > Wiesz, wniesienie do sądu o ustalenie kontaktów z dzieckiem i mediacje to nie j
                > est zajmowanie się NIĄ. To jest uregulowanie kontaktów z DZIECKIEM.
                > Jeśli widzisz w tym jakiś jej triumf to ja nie wiem, coś tu nie tak.

                10/10 , Salsa. TA konkretnie wypowiedź autorki wątku moim zdaniem pokazuje, że jej celem nie jest znalezienie wyjścia z, nie ukrywajmy, trudnej sytuacji, tylko pokazanie eks żonie, kto tu rządzi. Mi nigdy do głowy nie przyszłoby traktowanie wyjścia sądowego i mediacji jako, nie wiem, triumfu? Wygranej eks? Ustąpienia jej? To nie jest, do cholery, zabawa w przeciąganie liny. To nie jest gra, kto kogo przetrzyma, kto komu pokaże, kto będzie na górze. Z takim nastawieniem NIE MA SZANS na poprawę sytuacji. Autorka wątku zresztą uważa, że jedynym wyjściem jest odciąć męża od dziecka i eks, pozostaje tylko kwestia logistyki, jak to zorganizować.
                Ja czekam na wypowiedź pani Agnieszki. Intuicja podpowiada mi, że nie podzieli ona opinii swojego kolegi po fachu, który polecił nie radzącemu sobie z małoletnim dzieckiem ojcu całowite zerwanie z nim kontaktów.
              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 08.03.17, 10:01
                Ale kontakty SĄ uregulowane. Dwa weekendy w miesiącu plus jeden wieczór w tygodniu.
                Mediacje są skuteczne gdy dwie strony chca dojsc do porozumienia, a nie gdy pragnie tego jedna strona, a drugiej zależy wyłacznie na niszczeniu życia tej pierwszej
                • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 12.03.17, 00:16
                  emmagreen napisał(a):

                  > Mediacje są skuteczne gdy dwie strony chca dojsc do porozumienia, a nie gdy pra
                  > gnie tego jedna strona, a drugiej zależy wyłacznie na niszczeniu życia tej pier
                  > wszej


                  Skąd wiesz? Przecież w Waszym wypadku do mediacji nawet nie doszło! A Ty już z góry zakładasz że nie będą skuteczne.
                  Na propozycje by mąż poszedł z synem do psychologa też stwierdzasz, że to się nie uda.

                  W zasadzie większość sugestii i porad odrzucasz, od razu stwierdzając, że to odpada, tamto nie zadziała. Więc na co Ty w zasadzie liczysz? Że ktoś podaruje Ci magiczną różdżkę, która wszystko odczyni? Sama sobie nie ułatwiasz swoim podejściem.

                  Nie zazdroszczę Ci sytuacji, w życiu bym się na takie coś nie zdecydowała, a już napewno nie na własne dzieci z facetem który ma dziecko + niezrównoważoną ex.
                  Ale Ty się na to zdecydowałaś, wzięłaś go z dobrodziejstwem inwentarza i powinnaś była się z tym liczyć. To dziecko nie zniknie z powierzchni ziemi, nawet jeśli postawisz mężowi ultimatum. To jest coś co powinnaś w końcu zaakceptować i zrozumieć.

                  Zdumiewające w Twoich postach jest też to, że w zasadzie głównymi winnymi całej sytuacji zdają się być chłopak, który nie daje się lubić i jego psychiczna matka. Zadziwia mnie jak łatwo zwolniłaś z odpowiedzialności za tą sytuację swojego męża. A to on ma tutaj największą rolę do odegrania! To on powinien wychowywać swojego syna, a nie TY. To on powinien reagować gdy chłopak wyje itp
                  Z tego co opisujesz to wygląda, że on ustępuje zarówno ex jak i synowi, skutkiem czego jest mu włażone na głowę. A Ty masz pretensje do dziecka i ex, a nie do męża.
                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 10:00
                    Moze dlatego, że mąż nie raz i nie dwa proponował eks mediacje i psychologa dla syna. Najlatwiej oceniac nie znajac sprawy "od wewnatrz".
                    Nie zdajesz sobie sprawy z poziomu nienawiści i agresji eks, myslisz że w takim przypadku wystarczą 1 czy 2 spotkania z mediatorem? Ona potrzebuje najpierw dluzszej terapii dla siebie, a potem dogadywania sie z eks mezem na poziomie doroslej osoby.
                    W tej chwili ona obwinia meza o to ze jest szczesliwy, ze ma rodzine, ze mu sie udalo. Ona ma 40 na karku i swiadomosc, ze najlepsze lata minely. A eks maz zamiast czekac cierpilwie i w razie czego, na skinienie paluszkiem wrocic do pani z kwiatami i piesnia na ustach osmielil sie ulozyc sobie zycie. O to sa pretensjie, to jest źródło konfliktu. Tego poczucia "krzywdy" eks nie pokona mediator tylko dobry terapeuta.

                    Zanim wzielismy slub eks była nieobecna, wiec nie moglam wiedziec, ze jest niezrownowazona. Masz racje, jesli postawie ultimatum to dziecko nie zniknie z powierzchni ziemi, ale zniknie z mojego zycia, a to mi wystarczy.
                    Troche irytuje mnie stwierdzenie, ze wzielam z dobrodziejstwem inwentarza i ze cos musze zaakceptowac, wydaje mi sie ze w stosunku do drugich zon wymagania sa zbyt duze; nie mam prawa postwic siebie i swoich dzieci na pierwszym miejscu w swojej hierarchii waznosci, ja "musze" akceptowac jego dziecko, choc ono robi wszystko aby nie bylo to mozliwe.

                    Maz nie tyle ustepuje synowi i eks co, jako kultutralny czlowiek, stara sie nie wchodzic w konflikt, w mysl zasady lepiej g... nie ruszac bo zacznie cuchnąć.
                    Ostatnio reagował dosc mocno na telefony eks i wycie malego. Ustalilismy tez pewne kwestie wspolnie, wiem ze bedzie sie tego trzymal bo taki ma charakter
                    • asia_i_p Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 16:15
                      Ale mąż nie może traktować eks i małego w pakiecie. Ona może być dla niego g-em, którego się nie rusza, mały nie. Ją może znosić lub nie, małego ma wychować. Ma być stanowczym kochającym ojcem, a nie kulturalnym wujkiem odliczającym godziny, aż zabiorą tego wyjca do domu.
                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 16:33
                        To jeszcze nie zauważylas, że w polskich sadach dziecko jest "przywiązane" do matki, trudno cokolwiek zrobic bez zgody matki.
                        Asiu, naprawde trudno jest wychować dziecko mając na to 4 dni w tygodniu, w dodatku dziecko ktore ma matke wpajajaca mu przez pozostałe dni wartosci i zachowania skrajnie rózne od tych ojca
                        • asia_i_p Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 16:57
                          Na początek można ustalić zasady we własnym domu i ich przestrzegać. Nawet kosztem wycia i awantur. A jak awantura minie, to rozmawiać, na spokojnie ustalać różne rzeczy i odwoływać się do tych ustaleń podczas kolejnych awantur.

                          Nie może być tak, że rodzic ustępuje dziecku, ale zmęczony zachowaniami dziecka coraz mniej je lubi, to jest potwornie niszczące. I powstaje błędne koło, bo mały im bardziej czuje opór ze strony ojca, brak radości z kontaktów, tym więcej wymaga, więc ojciec się tym bardziej odsuwa, itd. I powstaje zły model miłości - kocham cię, jesteś moim obowiązkiem, ale cię nie lubię, nie lubię z tobą spędzać czasu. Ja jestem dobry rodzic, bo cię kocham i ulegam, ty jesteś zły, bo się awanturujesz, a w ogóle to jakiś nieudany jesteś, gruby, bez zainteresowań. Tak to odbiera dziecko, niezależnie od intencji twojego męża.

                          Przed wami jeszcze bunt dwulatka, trzylatka, okropny okres sześcioletniego naburmuszenia na cały świat i dziesięcioletniego focha. I to razy dwa, więc dojdą interakcje między dwójką, wprawiajcie się, łatwiej się wprawiać kilka dni w miesiącu niż na okrągło ;). Dzieci po prostu bywają trudne, dzieci eks to nie jest jakiś osobny gatunek.

                          Demonizujecie to dziecko i niepotrzebnie pozwalacie eks stworzyć jedność z niej i dziecka.
                          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 17:08
                            Asiu, mam dosc wycia i awantur. Dotad jak maly mial przyjsc w sobote, to ja w piatek zaczynalam brać kalmsy. Nie wyobrazam sobie kolejnych takich dni, jak Ty to sobie wyobrazasz? Pol soboty i niedzieli wrzasków i histerii oraz agresji? Nasze dzieci są coraz starsze, jak dotąd byłam z nimi na pietrze, ale tak nie da sie funkcjonować w nieskonczonosc, nasze dzieci tez maja byc ofiarami tej histerii i agresji?
                            Myslisz, ze jak minia awantura w jeden weekend, to za dwa tygodnie ustalenia beda aktualne? Czy cyrk zacznie sie od nowa? Ja obstawiam to drugie rozwiazanie. Dokad damy rade to ciagnac? Rok, dwa? Ja tego nie chce i nie potrafie tak zyc, w takiej sytuacji bysmy sie rozstali.
                            Mozliwe, ze chlopiec tak to odbiera, nie lubimy z nim spedzac czasu, taka jest prawda.
                            Ustalilismy, ze chlopiec nie bedzie do nas przychodzil na weekend, mąż będzie go gdzies zabieral. Jesli tego nie uda sie ustalic z eks to albo koniec naszego zwiazku albo kontaktow z chlopcem, ja juz nie mam sily.

                            Tak, masz racje, przed nami bunty naszych maluchow i powinnismy wchodzic w ten okres z duzą dozą cierpliwosci i wyrozumiałosci, po walce z eks i pasierbem będziemy tego pozbawieni i będziemy mieli mniej cierpliwości dla naszych dzieci, a tego nie chce.
                            Jesli chodzi o interakcje pomiedzy nasza dwójką, to bliźnieta; zawsze będą sie lepiej dogadywać niz normalne rodzeństwa :-)
                            • asia_i_p Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 17:24
                              Wyjście gdzieś to jest dobry pomysł, bez sensu jest uzależnianie tego od zgody eks, ojciec nie potrzebuje zgody eks, żeby z własnym dzieckiem iść do kina. A im więcej czasu spędzą w dobrym nastroju, tak, że dzieciak poczuje, że ojciec się z nim dobrze bawi, a nie męczy, tym będzie mniej zaborczy.

                              Ultimatum bym nie stawiała, bo niezależnie, co mąż wybierze, tracisz - albo tracisz partnera albo szacunek do niego
                              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 17:30
                                Mialam na mysli zgode eks na nieco inne spotkania. Wczesniej byl cały weekend u nas, teraz mąz chciał z nią ustalić czy mały wraca na noc do domu czy ma go zawieźć do swoich rodziców.
                                Docelowo chyba byłoby najlepiej aby spotykali się co sobota na cały dzień. Na to potrzebna jest zgoda eks.
                                Tym bardziej że w czoraj i przedwczoraj najpierw udawala ze nie ma ich w domu, a potem wydzwaniali do męża.
                                Ultimatum to jedyna opcja, inaczej strace spokój, a dzieci szansę na normalne dzieciństwo.
                                Nie stracę szacunku do męża jesli wybierze dobro naszej rodziny
                            • yamilca197 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 07:31
                              emmagreen napisał(a):

                              > Ustalilismy, ze chlopiec nie bedzie do nas przychodzil na weekend, mąż będzie g
                              > o gdzies zabieral. Jesli tego nie uda sie ustalic z eks to albo koniec naszego
                              > zwiazku albo kontaktow z chlopcem, ja juz nie mam sily.

                              Ustalic z ex? Maz jej nawet nie musi informowac jak spedzic czas ze swoim dzieckiem, to nie jest jej sprawa. On (wy) uzgadniacie z nia zbyt wiele spraw, zupelnie niepotrzebnie, wyglada na to ze ona was zdominowala i przejela kontrole nad waszym zyciem. Niech ja maz troche postraszy,ze np wniesie do sadu o przyjecia opieki nad synem ze wzgledu na jego stan psychiczny plus jej zachowanie, ze rozmawial z prawnikiem i ze szanse ma duze. Niech wezmie swiadkow np znajomych kiedy jedzie po dziecko na ustalona godzine i nikt mu nie otwiera przez godzine ani nie odbiera telefonu , postarajcie sie o swiadkow na inne jej akcje i zacznijcie dzialac , bo twoj maz jak na razie chodzi na jej krotkiej smyczy i mysli ze nic nie moze. Alimentow i tak juz wyzszych nie dostanie wiec nie ma nic do stracenia,a do wygrania duzo.
                              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 09:24
                                Chodziło wyłącznie o ustaelnie czy przywozi dzicko do niej na noc czy do swoich rodziców.
                    • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 00:21
                      emmagreen napisał(a):

                      > Moze dlatego, że mąż nie raz i nie dwa proponował eks mediacje i psychologa dla
                      > syna. Najlatwiej oceniac nie znajac sprawy "od wewnatrz".

                      OK, eks nie zgadza się na mediacje, Wy nie chcecie do sądu, bo uważacie, że nie ma sensu. Do psychologa mąż z synem nie pójdzie, bo jeszcze nie się eksia zdenerwuje....
                      Nie chodzi o ocenianie. Chodzi o to, że z góry odrzucasz rozwiązania, bo twierdzisz, że masz szklaną kulę i dokładnie wiesz co będzie. A nie wiesz, i nawet nie chcesz spróbować. I tego ja nie rozumiem, skoro jak twierdzisz jesteś zdesperowana i szukasz rozwiązań.
                      Wygląda, że Tobie chodzi tylko o jedno rozwiązanie, aby eksia i jej dzieciak zniknęli z Waszego życia. Mam dla Ciebie przykrą wiadomość. Oni nie znikną. Nawet jeśli postawisz mężowi ultimatum, nawet jeśli mąż zerwie kontakt z dzieckiem, to dziecko nie zniknie. A z tego co piszesz o eksi to wcale tak łatwo może mu tego nie odpuścić.

                      > W tej chwili ona obwinia meza o to ze jest szczesliwy, ze ma rodzine, ze mu sie
                      > udalo. Ona ma 40 na karku i swiadomosc, ze najlepsze lata minely. A eks maz za
                      > miast czekac cierpilwie i w razie czego, na skinienie paluszkiem wrocic do pani
                      > z kwiatami i piesnia na ustach osmielil sie ulozyc sobie zycie. O to sa preten
                      > sjie, to jest źródło konfliktu. Tego poczucia "krzywdy" eks nie pokona mediator
                      > tylko dobry terapeuta.

                      No to super, zdiagnozowałaś ją, zdajesz się wiedzieć doskonale czego ona chce, o co ma pretensje, o co jej chodzi. Zastanów się dlaczego tak strasznie skupiasz się na niej i jej zachowaniu zamiast na postępowaniu własnego męża.
                      Już po raz kolejny opisujesz ją w tym wątku bardzo dokładnie, jej motywację itp. O mężu i jego motywacjach wciąż wiemy dość niewiele.
                      To rozłożenie Twojej uwagi i ustawianie eski w centrum problemu jest dość znamienne. Nawet pani Agnieszka to zauważyła.Twoje myślenie, Twoje postępowanie jest podporządkowane temu co eks zrobi, co eks pomyśli, co eks zaplanuje. Nawet do sądu nie chcesz iść bo wydaje Ci się, że to ta eks jej 5 minut.
                      Uważam, że w tym jest zasadniczy problem. Eks jest jaka jest, tego nie zmienisz i szkoda Twojego czasu na analizowanie czy jej się życie udało czy nie, co ona zrobi czy co pomyśli.
                      Skup się na mężu, bo to od niego masz prawo wymagać jakiś kroków i decyzji.

                      > jesli postawie ultimatum to dziecko nie zniknie z powi
                      > erzchni ziemi, ale zniknie z mojego zycia, a to mi wystarczy.

                      Nie masz na to żadnej gwarancji.
                      Co będzie na przykład jeśli eksi (odpukać) coś by się stało? Gdzie wyląduje wtedy dziecko? Każesz mężowi oddać go do domu dziecka?


                      > Troche irytuje mnie stwierdzenie, ze wzielam z dobrodziejstwem inwentarza i ze
                      > cos musze zaakceptowac,

                      Bo to prawda. Jeśli decyduję się na związek z marynarzem to wiem, że często nie będzie go w domu. Jeśli decyduję się na związek z facetem na wózku to wiem, że nie będę z nim chodzić na szalone dyskoteki. Jeśli decyduję się na związek z wegetarianinem, to wiem, że on nie będzie jadł mięsa i będziemy musieli gotować dwa obiady.
                      Jeśli decyduję się na związek z facetem, który ma już dziecko to wiesz, że z tego faktu wynikają pewne obciążenia i konieczność kompromisu.

                      >wydaje mi sie ze w stosunku do drugich zon wymagania sa zbyt duze;

                      Nie zgadzam się. Ale jeśli tak uważasz to jest na to prosta odpowiedź: nie decydować się na bycie drugą żoną.

                      >nie mam prawa postwic siebie i swoich dzieci na pierwszym miejscu
                      > w swojej hierarchii waznosci, ja "musze" akceptowac jego dziecko,

                      Ty masz prawo postawić siebie i swoje dzieci na pierwszym miejscu. Ale mąż ma prawo postawić WSZYSTKIE swoje dzieci na równorzędnej pozycji.


                      > Maz nie tyle ustepuje synowi i eks co, jako kultutralny czlowiek, stara sie nie
                      > wchodzic w konflikt, w mysl zasady lepiej g... nie ruszac bo zacznie cuchnąć.

                      Cóż, sama pisałaś, że wcześniej mąż był na każde skinienie, przelewał tyle kasy ile eks sobie życzyła itp Jak to nazwać jak nie ustępowanie. W sumie się nie dziwię, że takim postępowaniem rozpuścił i ją i dziecko. Czasem unikanie konfliktów za wszelką cenę przynosi więcej szkody niż pożytku.
                      Uleganie synowi by tylko nie zaczął wrzeszczeć skutkuje teraz tym, że syn wrzaskiem osiąga to czego chce. Tego się nauczył. Naprawdę nie widzisz, że to jest tylko konsekwencja Waszego postępowania?
                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 09:45
                        Z góry odrzucam pewne rozwiązania gdyż wiem, że niektóre nie poskutkuja podobnie jak poprzednio gdy je stosowaliśmy, a inne są dla mnie nie do przyjęcia.
                        Ależ ja wcale nie musze jej diagnozować, to co ona robie jest czytelne dla kazdego, a jakie są jej oczekiwania sama mówi, także jej ocena nie wymaga wysiłku.
                        Właśnie teraz WYMAGAM OD MĘŻA odpowiednich kroków i decyzji. On jest kulturalnym przyzwoitym człowiekiem, udało nam się stworzyć dobry związek, kochającą rodzinę dla naszych dzieci - mąż marzy o trzecim maluchu, ale widzi też jak źle ta cała sytuacja wpływa na mnie. Jaka zrobiłam sie nerwowa, biorę proszki na uspokojenie przed wizytami chłopca u nas, dużo tez mu dała do myslenia rozmowa z moimi rodzicami, którzy stojąc z boku zauważyli, że nie jestem tak szczęśliwa jak powinnam, że pasierb zatruwa mi zycie. Wiem, ze mąż kocha nad życie mnie i nasze dzieci, zwłaszcza córeczkę, wiem że za nic na swiecie nie chciałby stracić tego co mamy. Jesli jednak mąż wybierze syna, ok, dojdziemy do porozumienia najlepszego dla naszych dzieci.
                        Ale jak tu napisala jedna z komentujących forumek; mam mocna pozycje i argumenty aby stawiać ultimatum, kochamy się, jest między nami bardzo dobrze, mamy wspaniałe dzieci, warto dla czegoś takiego poswięcić naprawdę wiele.
                        Tak, on może walczyc dalej o syna, ale to walka na lata, zważywszy na podejscie eks, może chłopiec sie naprostuje za 5-10 lat, a może nigdy. Ale coś takiego zniszczyłoby to co jest między nami, nasze małżeństwo byłoby martwe, nawet jeśli by się utrzymało. A taka sytuacja miałaby też wpływ na nasze dzieci, może one też wylądowałyby u terapeuty? Tego bym mu nigdy nie wybaczyła, on sobie zreszta tez nie.
                        Obciążenia i kompromisy ok, godzę się i godziłam na wiele, nie godzę się na pełnego nienawiści i agresji w stosunku do mnie i moich dzieci 11 latka w moim domu.
                        Jeśli eks coś by sie stało chłopiec z nami nie zamieszka, mąż zrobi co uzna za stosowne, ale jakbym miała go znosic dłuzej niz 1 dzień pod swoim dachem to albo bym zwariowała albo mu krzywde zrobiła.
                        Zreszta mąż o tym wie, powiedziałam mu ze musimy jej życzyć zdrowia i długiego życia bo inaczej czeka go podjęcie trudnej decyzji
                        Ależ ja nie twierdzę, że mąż nie ma takiego prawa, najwyżej będzie miał troje równorzędnych dzieci z rozbitych rodzin.
                        Był na kazde skinienie, bo chciał być dobrym ojcem i przyzwoitym człowiekiem.
                        Akurat teraz pasierb wrzaskiem osiaga tylko tyle, że mąż wychodzi z siebie i wrzeszczy na niego jeszcze głosniej.
                        • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 10:00
                          Powtarzam - biedny, biedny dzieciak.
                        • amb25 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 12:32
                          ...chcial byc dobrym ojcem i przyzwoitym czlowiekiem...
                          Nie udalo mu sie stworzyc dobrych relacji z wlasnym dzieckiem, wiec teraz pod twoim i twoich rodzicow wpywem juz nie chce byc tym przywotym czlowiekiem. Znudzilo mu sie, bo to wymaga wysilku z jego strony. Co za kapec i tchorz z niego! Ale tacy ludzie czesto sobie "jedze" wybieraja za zony bo one zalatwija za nich te problemy, ktorych oni sami boja sie zaltawic, a potem udaja ofiary, ze to zona mu "....postawila ultimatum i co on, biedny mis, mial zrobic..." Mam alergie na takich facetow....
                          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 12:42
                            Naprawdę sądzisz, że każdy rodzic ma dobre relacje z własnymi dziećmi? Nigdy nie widziałaś sytuacji gdy nawet w pełnych rodzinach, gdy wszyscy się staraja, wspieraja, po prostu nie ma aż tak dobrych relacji? Po prostu dlatego że dwie osoby za bardzo sie różnią?
                            A nie pomyslalaś, że brnięcie w to dalej mogłoby dla niego oznaczac rozbicie rodziny kolejnej dwójce dzieci, a może wobec nich mąż już nie ma obowiązków? Nie tyle chodzi o wysilek, co o brak efektów dotychczasowych starań oraz ich koszty.
                            Moi rodzice tylko wyrazili swoje zdanie; jestem ich jedynym dzieckiem, wiec to normalne, że chcą dla mnie jak najlepiej.
                            Nie jestem jędzą, starałam się naprawdę i długo. Nie daję rady; nie chcę aby moje życie było podporządkowane obcemu 11 latkowi
                            • orit Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 14:37
                              Mnie dziwi zaangażowanie Twoich rodziców i ingerencja w Wasze sprawy małżeńskie oraz, co gorzej, w relacje Twojego męża z była żona i synem.

                              Rozumiem gdyby ograniczali się do rozmowy z Tobą ale wpływanie na męża jest dość daleko idącą ingerencja.

                              To jakoś tak dziwnie sugeruje, że sama jeszcze nie wydoroslalas
                              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 15:02
                                Moi rodzice ograniczyli się do zainteresowania się moją osoba, zauważyli, że coś jest nie tak, oraz do wyrażenia opinii.
                                Tato w kilku słowach poinformował męża, że powinien nieco bardziej zadbać o spokój i szczęscie swojej żony i matki swoich dzieci. Oraz że powinien wreszcie ustalić priorytety
                                • orit Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 15:41
                                  Tyle ze nie jesteś jedyna matka jego dzieci i porządny człowiek będzie w priorytetach miał wszystkie swoje dzieci.
                                  Współczuję sytuacji bo pewnie jesteś młoda i nie wiedziałas w co wchodzisz. w sumie to przed ślubem był czas na rady od rodziców.

                                  W tej chwili wymagania od faceta by ograniczał kontakt z synem na rzecz nowej żony i lepszych dzieci są moralnie wątpliwe.

                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 15:52
                                    >>>Tyle ze nie jesteś jedyna matka jego dzieci i porządny człowiek będzie w priorytetach miał wszystkie swoje dzieci.<<<

                                    A co jesli nie da sie tego pogodzic i trzeba wybierac?
                                    Mam 28 lat, więc tak bardzo młoda już nie jestem. A rodzice mieli troche obaw, ale mamy w rodzinie dziewczynę w podobnej sytuacji, tylko jej pasierb jest swietnym chlopakiem, pelnym pasji, zainteresowań, swietnie dogaduje sie z przyrodnim rodzeństwem, aż przyjemnie przebywać w towarzystwie takiego dziecka.
                                    A co nie jest moralnie wątpliwe? Patrzenie jak corka traci spokój i radość życia, oczekiwanie ze zięć bedzie poswiecał dobro ich dziecka i ich wnukow dla swojego najstarszego dziecka? To pewnie nie jest morlanie wątpliwe, ale raczej nie ma rodziców, któzy w takiej sytuacji nie staną po stronie dziecka
                                    • orit Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 16:24
                                      To jeszcze bardzo młoda jesteś może za młoda na takie wyzwanie.

                                      Nawet w tym wpisie piszesz o sobie jak o dziecku, mi chwile zajęło zanim dotarło ze pisząc "córka" lub "dziecko" masz na myśli siebie a nie któreś z bliźniąt.
                                      Nie jest to zle tylko jeszcze właśnie młode.

                                      Jego co mogę doradzić to nie angażuj się w sprawy męża, zaakceptuj ze istnieją zobowiązania inne niż Ty. Poobserwuj tego męża, z podanego przez Ciebie opisu to trochę słaby typ.

                                      Znam z reala sytuacje ze Pan rozszerzenie się z żoną numer dwa bo nie chciał aby któreś dziecko było lepsze czy gorsze. Płaci za błędy młodości bo obecnie nie ma rodziny ale dba o dzieci. Z żonami byłymi relacje ma nawet znośne.
                                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 16:39
                                        >>>Nawet w tym wpisie piszesz o sobie jak o dziecku, mi chwile zajęło zanim dotarło ze pisząc "córka" lub "dziecko" masz na myśli siebie a nie któreś z bliźniąt.
                                        Nie jest to zle tylko jeszcze właśnie młode.<<<

                                        Dla moich rodziców zawsze będę przede wszystkim ich dzieckiem, co w tym dziwnego?

                                        >>>Jego co mogę doradzić to nie angażuj się w sprawy męża, zaakceptuj ze istnieją zobowiązania inne niż Ty. Poobserwuj tego męża, z podanego przez Ciebie opisu to trochę słaby typ.<<<

                                        Łatwo powiedzieć, gdy te "zobowiazania" nie wchodzą w Twoje zycie i nie wpływają na jego jakość.
                                        Nie powiedziałabym, że słaby, raczej kulturalny i dobrze wychowany, czasem może aż za bardzo.

                                        >>>Znam z reala sytuacje ze Pan rozszerzenie się z żoną numer dwa bo nie chciał aby któreś dziecko było lepsze czy gorsze. Płaci za błędy młodości bo obecnie nie ma rodziny ale dba o dzieci. Z żonami byłymi relacje ma nawet znośne.<<<

                                        Myślę że pan nie rozwiódł sie z żona nr 2 tylko z tego powodu, musiało być jeszcze coś. Jesli nie to, wybacz jeśli to bliska Ci osoba, ale to co zrobił było wyjątkowo głupie. Skoro nie chciał aby któreś z dzieci było lepsze czy gorsze to mógl poprzestać na dzieciach z pierwszego związku, a nie żenić się, mieć dzieci rozwodzić się z druga żoną aby "wyrównać w dół".
                                        Na miejscu pani nr 2 tez nie przyjełabym takiego tłumaczenia
                                        • orit Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 17:03
                                          Nie jest to dziwne tyle ze jesteś już dorosła i to bycie dzieckiem jest raczej umowne juz w tym wieku. Dzieci, które ktokolwiek ma chronić to bliźniaki i 11 latek, a reszta to dorośli którzy powinni już sami się ogarniać.

                                          Sytuację masz bardzo trudna. Mi nie chciałoby się brać na kark takich wyzwań, ale Ty już w tym tkwisz. chłopiec jest realny. Ty musisz zdystansowac się od nieswoich zobowiązań ale też niestety zaakceptować realia. Masz męża rozwodnika obarczonego biednym zaburzonym chłopcem. Taki masz lajf, co gorsza na własne dorosłe życzenie.

                                          A tamte rozwody obydwa to nie wiem dokładnie o co były. Jakieś romanse, jakieś przepychanki ex z next.
                                          Afery były. Ale fakt, że dzieci były ważne. Chłopak nie chciał by pierwszy synek był na gorszej pozycji. Ale słusznie zauważasz, ze narobił dużo głupot. Cóż, płaci za to teraz.
                                          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 14.03.17, 17:24
                                            Orit, dla rodzicow zawsze najwazniejsze bedzie chronienie jego dziecka, nawe jak ma 28 lat.
                                            Ja juz od dawna sie zdystansowałam, ale nasz nasz dom nie jest az tak duży aby to było realnie możliwe.
                                            Akceptacja realiów może tez oznaczac ultimatum albo rozwod, moze tez oznaczac ze mąż ograniczy ojcostwo wobec tamtego chlopca do alimentów. Niekoniecznie akceptacja to zgoda na wszystko, bo on ma dziecko, ja juz jestem pd ściana jesli chodzi o kompromisy do których jestem zdolna.
                                            Czy chlopiec jest zaburzony, nie wiem, ale zaczynam się bać jaki mglaby miec wplyw jego obecność i zachowanie na moje dzieci.

                                            A w kwestii Twojego znajomego, to bardziej płacą za to żona nr 2 i jej dzieci, ona miała prawo oczekiwac że stworza rodzine, która nie rozpadnie sie tylko dlatego ze "pasierb nie moze byc na gorszej pozycji", skoro panu tak na tym zależało to mógł poczekać ze zwiazkiem az chlopiec będzie dorosły albo nie mieć kolejnych dzieci.
                                            Ja rozumiem, ze rozwody sie zdazaja, ale pan nie dosc że postanowił być ojcem pokutujacym wobec pierwszego syna, to jeszcze kazal pokutowac za swoje/eks winy drugiej rodzinie
                                            • amb25 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 15.03.17, 07:48
                                              Nie zdysansowalas sie. I tak, jestes jedza, bo nie potrafisz sie zdystansowac i juz masz dosc tej sytuacji. A rodzice probuja perfidnie manipulowac twoim mezem. Ciekawe czy on jest na tyle inteligentny, zeby to dostrzec....
                                              W wielu pelnych rodzinach sa zaburzane nastolatki, ale wtedy nikt z biologicznych rodzicow nie chce porzucic wlasnego dziecka bo go nie lubi.
                                              Jakos nie wierze, ze wy kiedykolwoek byliscie u terapeuty. My tez chodzilismy dlugo do terapeutow i ZADEN NIGDY nie powiedzial, ze nalezy ustawic nasze zycie pod dyktando dziecka, zeby mu wynagrodzic rozwod (to chore myslenie niektorych rodzicow - pewnie twoj maz tak ci tlumaczyl swoje postepowanie), albo zeby sie od niego odciac bo sprawia klopoty. ZADEN!
                                              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 15.03.17, 10:23
                                                Tak mam dość tej sytuacji, jesli to znaczy że jestem jędzą to trudno.
                                                A rodzice nie probuja manipulować moim mężem, tylko pokazac mu że coś zlego sie dzieje w jego rodzinie, że moze stracic kolejne małzenstwo i kolejne dzieci.
                                                Dobrze ze chodziliscie do terapeutów, ale jest pomiedzy nami subtelna róznica; w przypadku mojego męża jest do ratowania jeden 11 latek i jedna rodzina, w ktorej jest tata, mama i dwoje maluchow. A terapueta po prostu wskazal że ratujac pierwsze mozna stracic drugie. Gdybyc miala zaburzonego nastolatka plus nowa rodzine, to zapewniam Cie ze madry terapeuta brałby pod uwage nie tylko dobro nastolatka, ale tez jego rodzenstwa.
                                                A poprzedniemu terapeucie tez nie chodzilo o wynagradzanie rozwodu, nie po ok 5 latach :-), tylko o zapewnienie dziecka ze jest wazne i kochane nawet wtedy gdy pojawilo sie rodzenstwo
                                                • orit Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 15.03.17, 11:59
                                                  emmagreen napisał(a):


                                                  "A rodzice nie probuja manipulować moim mężem, tylko pokazac mu że coś zlego sie
                                                  > dzieje w jego rodzinie, że moze stracic kolejne małzenstwo i kolejne dzieci."

                                                  Emmo, powyżej to co napisałaś. Jak możesz twierdzic, że nie manipulujecie, Ty razem ze swoimi rodzicami, tym mężem?

                                                  Przecież to jest klasyka szantażu.

                                                  I co kasecie mu zerwać kontakty z chłopakiem bo jak nie to fora ze dwora? Jeśli tak jest to nie wróżę normalnego partnerskiego małżeństwa.




                                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 15.03.17, 12:24
                                                    Orit, manipulacja byloby powolne zniechecanie męża do syna, w mysl zasady kropla drąży skałe, może nawet prowokowanie malego do jeszcze gorszych zachowań gdy jest u nas.
                                                    To co ja zrobiłam to jest własnie partnerstwo, zasygnalizowalam problem, jasno i wyraznie - bez kłótni i wyrzutów - powiedziałam, że tak dalej nie da sie życ, ze tak dalej nie pociągniemy. Albo szukamy innego rozwiazania, np. kontakty męża z synem tylko w soboty, nie w naszym domu, albo jesli eks sie na to nie zgodzi uciecie kontaktów, jesli z kolei mąż tego nie będzie chcial to nasze rozstanie.

                                                    Co innego mialam robic? Dobrą minę do złej gry, zaciskać zęby i łykać coraz silniejsze środki uspokajające?Moje dzieci oprócz problematycznego brata mialby dostac jeszcze znerwicowaną matkę?
                                                    Tym bardziej, że myslimy o trzecim dziecku, to mąż zaczął temat, ja się zastanawiam, nie ukrywam że chciałabym kolejne dziecko, z jak najmniejszą różnicą wieku.
                                                    Ale nie w takiej sytuacji.
                                                    Przykro mi że widzisz to jak szantaż, ja własnie w tym widze partnerstwo, a nie w bezmyslnym wspieraniu męża w jego "walce o dziecko" kosztem naszej rodziny i związku. Bo tak się zwykle niestety koncza kolejne związki "ojców walczących"; kobieta najpierw wspiera, potem milczy, potem zaciska zeby, aż pojawi się kropla która przepełni czare i odchodzi z hukiem.
                                                    Jesli nasz związek miałby się więc zakończyć, a mąż wybrałby walkę o syna, to wolalabym aby to było teraz, zanim pojawi się trzecie dzieci i kiedy jeszcze darzymy sie uczuciem i szacunkiem - ze względu na kwestie naszych dzieci.

                                                    A moi rodzice WYTAZILI swoja opinie, Ty byś milczała widząc swoje dziecko (nawet takie ok. 30 tki) smutne i nerwowe?
                        • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 15.03.17, 22:42
                          emmagreen napisał(a):

                          > Jeśli eks coś by sie stało chłopiec z nami nie zamieszka, mąż zrobi co uzna za
                          > stosowne,

                          Czyli co konkretnie? Jeśli nie zamieszka z Wami to gdzie Twoim zdaniem zamieszka? W hotelu?

                          I jeszcze co do Twojej rzekomo mocnej pozycji. Myślę, że gdyby rzeczywiście ta pozycja była taka mocna to byś tutaj nie pisała i nie zadawała pytania czy związek ma szanse. Proste.

                          Co do reszty, to już nie chce mi się po raz kolejny powtarzać w kółko tego samego, bo ewidentnie pewne rzeczy, przyczyny i skutki, Ci się nie łączą. A powinny.
                          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 16.03.17, 09:52
                            Nie wiem gdzie by zamieszkał, z dziadkami, z mężem jeśli ten by sie wyprowadził.
                            Chciałabyś miec w domu na codzień nieznawidzącego Cie nastolatka? Ja nie chciałabym.

                            Pisze dlatego że staram się znaleźć rozwiązanie dobre dla wszystkich, zanim postawię ultimatum, przykro mi że tego nie rozumiesz. Oraz dlatego że te kwestie muszą zostać rozwiązane zanim podejmę decyzję o trzecim dziecku.

                            Pytalam czy związek ma szanse ale na normalnych zasadach, a niestety większość odpowiedzi i porad odnosi sie do mnie, ja powinnam isc na kompromis, na terapie, ja powinnam tolerowac, wybaczać. Starałam sie, długo, to nic nie daje, dlatego szukam innych rozwiazań.

                            A w kwestii Twojej małej uszczypliwości odnośnie mojej pozycji; ja nie wykluczam rozwodu, nie jestem kobietą bluszczem, wole miec spokoj i normalny dom niz sytuacje jak teraz
                            • salsa.lover Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 18.03.17, 23:17
                              emmagreen napisał(a):

                              > Nie wiem gdzie by zamieszkał, z dziadkami, z mężem jeśli ten by sie wyprowadził
                              > Chciałabyś miec w domu na codzień nieznawidzącego Cie nastolatka? Ja nie chciał
                              > abym.


                              Nie chciałabym. Dlatego, jak już pisałam, w życiu nie związałabym się z facetem, który ma już dziecko. Znam siebie, wiem, że to nie na moje nerwy i tyle. Proste.
                              Ty świadomie związałaś się z dzieciatym facetem, a teraz chciałabyś aby to dziecko znikło. Jesteś dorosła i podjęłaś świadomą decyzję.
                              Czyli gdyby eksi coś się stało, Ty żądałabyś aby syn męża zamieszkał z dziadkami albo razem z tym dzieckiem wyprowadził się z domu? Okrutne jest to co piszesz. Strasznie musisz się bać tego 11latka.


                              > Pisze dlatego że staram się znaleźć rozwiązanie dobre dla wszystkich, zanim pos
                              > tawię ultimatum, przykro mi że tego nie rozumiesz.

                              Tu nie ma co rozumieć. Jasno i wyraźnie piszesz, że szukasz rozwiązania dobrego dla Ciebie i TWOICH dzieci. Dobro tamtego dzieciaka zupełnie Cię nie interesuje, bo go nie znosisz. Wielokrotnie to podkreślasz. Nie przekręcaj więc, że szukasz rozwiązania dobrego dla wszystkich.

                              >Oraz dlatego że te kwestie m
                              > uszą zostać rozwiązane zanim podejmę decyzję o trzecim dziecku.

                              Wiesz, to że mając taki bałagan z trójką istniejących już dzieci, Twój mąż myśli o czwartym dziecku to jest dla mnie jakiś niepojęty kosmos.


                              > Pytalam czy związek ma szanse ale na normalnych zasadach, a niestety większość
                              > odpowiedzi i porad odnosi sie do mnie, ja powinnam isc na kompromis, na terapie
                              > , ja powinnam tolerowac, wybaczać.


                              Znów przekręcasz, bo odnośnie terapii to akurat większość forumek piszała o terapii chłopca, nie Twojej. Ewentualnie chłopca razem z ojcem. Ale przecież Ciebie takie rozwiązanie nie interesuje, bo być może dzięki terapii między ojcem a synem wzmocniłaby się więź, a Tobie jest to zupełnie nie na rękę, bo trudniej będzie się wtedy dzieciaka pozbyć.
          • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 16:20
            princy-mincy napisała:

            > Na miejscu tego ojca udalabym sie do sadu rodzinnego i ustalila jakies mediacje
            > miedzy nim a byla zona.
            > Przeciez ta kobieta zachowujac sie w ten sposob niszczy nie tylko Twoja rodzine
            > ale i wlasnego syna.
            > To trzeba ukrocic!

            O to, to !
            Eks juz skrzywdzila syna nastawiajac go "kazde zajecie ojca inne niz ty to dowod, ze cie nie kocha". Spaczone emocje, skrzywiona psychika.
    • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 15:10
      Edwina ma racje - dogadac sie powinni rodzice Twojego pasierba i lepiej, zeby z pomoca osoby trzeciej (sami jakos sobie z tym nie radza).
      Jak maz na to ? Jest sklonny odbierac te kilkadziesiat telefonow dziennie i godzinami wisiec na skypie ?

      W kazdym razie - w waszym domu wasze zasady. Wasze, nie narzucone przez przybysza, nawet jesli ow jest synem. W waszym domu je sie przy stole i albo 11-latek ruszy cztery litery z kanapy, albo nie zje. Trudno. jesli wyje, niech mu ojciec zaserwuje cos na uspokojenie, bo to jest albo ewidentne nakrecanie sie celem wymuszenia, albo strasznie rozwalone emocje.
      Czy ojciec widuje sie z nim w tygodniu ? Moze on moglby pojsc z synem do poradni ? Bo eksia raczej sie nie pokwapi...
      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 15:38
        Nie odbiera telefonów od eks, wyznaczył jej określoną godzinę na telefon jeśli chce porozmawiać o dziecku. Sms-ów nie czyta.
        Często po wejściu do domu wyłącza telefon, choć źle sie z tym czuje, jakby sie od dziecka odcinał.
        A jeśli chodzi o jedzenie, to on je przey stole posiłki, nie ma problemu, tylko uwaga taty musi byc skupiona w pełni na nim, on nawet do toalety chodzi za mężem :-p.
        Mąż widuje sie z nim raz w tygodniu po szkole, więcej nie da rady
        • miedzymorze Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 16:04
          Twój mąż ma troje dzieci, więc jeśli jedno z nich widuje raz w tygodniu po szkole + raz na dwa tygodnie to bardzo dobrze, że poświęca czas wtedy tylko jemu. W pozostałe dni przecież nie poświęca mu czasu (spędzanego razem) wcale.
          Jaki masz problem, że nawet tego nie możesz mu umożliwić ?
          Każde dziecko potrzebuje od czasu do czasu rodzica na wyłączność, chłopak na granicy dzieciństwa i nastolatka też.
          Najlepiej żeby pobyli z tatą sami, z daleka od eksi, ciebie i przyrodniego rodzeństwa.

          pozdr,
          mi
          • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 16:16
            miedzymorze napisała:

            > Twój mąż ma troje dzieci, więc jeśli jedno z nich widuje raz w tygodniu po szko
            > le + raz na dwa tygodnie to bardzo dobrze, że poświęca czas wtedy tylko jemu. W
            > pozostałe dni przecież nie poświęca mu czasu (spędzanego razem) wcale.

            Nie doczytalas ? Syn domaga sie, by ojciec codziennie u niego byl albo rozmawial z nim przez skypa az do zasniecia. I wydzwania, wielokrotnie w ciagu dnia - a w domu dwa maluchy.

            > Jaki masz problem, że nawet tego nie możesz mu umożliwić ?

            Ano te dwa maluchy wlasnie.

          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 16:19
            Tak, tak, stereotyp złej macochy :-).
            Chyba nie przeczytałaś wątku od początku, ja nie mam problemu z tym, ze mąż spędza czas z synem. Ja mam problem (mąż zresztą także) ze mały zachowuje sie jak rzep w te dni. Ja ich nawet sama namawiam żeby poszli w sobote np. na basen razem albo do kina. Basenu pasierb nie chce, a ma spora nadwage, wiec przydałby mu się.
            Ja mam problem z faktem, ze mały uważa że tata nie ma prawa zająć sie w cały weekend jego rodzeństwem, chocby zmienić pieluszkę czy nakarmić maluszka gdy on sam ogląda akurat tv. Mam problem z tym, że mały jak zobaczy jakąś rzecz, ubranko maluchów robi histerie, bo jemu tata tyle nie kupuje, wiec przez maluchy tata go okrada. Co prawdą nie jest, mąż sporo synowi kupuje, ale czasem odmawia, jak ostatnio kiedy pierworodny wypatrzył sobie kurtkę za 900.

            Problem mam także wtedy gdy pasierb domaga się aby tata poświęcał mu pełną uwagę przez cały tydzień, tj. wraca do pracy, siada do skype'a i kontempluje wieczór potomka. Rzecz jasna nie ma mowy aby odszedl, zajał się maluchami, pomógł mi. Nawet do toalety z lapkiem.
            Wiem jak to wygląda; przez jakis czas realizowaliśmy taki scenariusz zgodnie z rada terapeuty, mały miał sie poczuć ważny, kochany i lekko znudzony ciągłą obecnościa ojca w swoim pokoju.
            Nie wypaliło, bo pasierb raczej kolegów ani zainteresowań, poza tv, nie ma
            • miedzymorze Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 22:22
              No to jak przez jakiś czas tak robiliście, to nie miejcie pretensji do chłopaka, że nie chce żeby to się zmieniło.
              Cały weekend ojciec z nim siedzi na kanapie i patrzy w TV ? Bo tak to z twojego opisu wygląda.
              Co o czym pisałam, to czas ojca dla syna 1-1 bez ciebie i plączących się maluchów, bez eks robiącej jazdy.
              Naprawdę mąż aż tak nie zna swojego dziecka że nie jest w stanie wyciągnąć go sprzed telewizora ?
              To trochę słabe, i powinien chyba się bardziej do wychowania przyłożyć, za chwilę będzie za późno.

              pozdr,
              mi
              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 09:30
                Chłopiec nie ma żadnych zainteresowań, wycieczki go nie interesują.
                Bylismy we 3 w Legolandzie, Eurodisneylandzie, Hogwarcie, w k8ilku aquaparkach - jako tylko dziewczyna taty, bylam nawet akceptowana - wycieczki byly tez tylko męża z synem, on cały czas miał taką mine jakbys mu właśnie na chomiku usiadła. Ożywiał sie na widok McDonalda i pizzerii.
        • bergamotka77 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 17:11
          Uważam, ze spotkanie raz w tygodniu to bardzo mało. Moze dwa popołudnia mógłby mąż spędzać z synem gdzieś na atrakcjach a nie w domu z wami patrząc na wasze dzieci i dzieląc tate z rodzeństwem? Smycz w postaci Skype wykluczona bo on tez ma swoje obowiązki i zycie domowe z wami. Za to jak jest u Was w weekend niech będzie traktowany jako domownik, ale jeden z wielu, a nie pępek świata - niech spedzi z wami razem czas, również z przyrodnim rodzeństwem. Współczuję jazd z eksia - takie uroki patchworkowrj rodziny.
          • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 17:21
            bergamotka77 napisała:

            > Uważam, ze spotkanie raz w tygodniu to bardzo mało.

            Zgadzam się w 100%. Dla mnie tak rzadkie widzenia z dzieckiem to porażka. Co to znaczy, że ojciec więcej nie może? Niech no tylko mąż spróbowałby powiedzieć autorce wątku, że od dziś dla ich bliźniaków ma czas tylko raz w tygodniu, bo więcej nie może. W dwie sekundy miałby z dupy zrobioną jesień średniowiecza. A tu państwo są zdziwieni, że dorastający chłopak chce widywać ojca częściej, niż jeden zakichany raz w tygodniu.
            • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 17:29
              To nie jest jeden dzień, dochodzi co drugi weekend.
              No dobrze, to powiedz mi jak często, Twoim zdaniem, powinien mąz sie z synem widywac?
              Weż pod uwage takze nasze roczne maluchy :-)
              • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 17:41
                A jak często syn chce widywać ojca? Jak daleko mieszkacie od siebie? Dałoby się brać chłopaka do was co drugi, trzeci dzień po pracy?
                Wasze maluchy mają ojca na codzień, twój pasierb ma ojca 8-10 dni w skali miesiąca. Uważasz, że ta dysproporcja jest sprawiedliwa? Gdybyś dziś rozwiodła się z mężem, zgodziłabyś się na taki zakres widzeń? Nie odpowiadaj, ja WIEM, że nigdy byś się nie zgodziła.
                • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 18:01
                  enith napisała:

                  > A jak często syn chce widywać ojca? Jak daleko mieszkacie od siebie? Dałoby się
                  > brać chłopaka do was co drugi, trzeci dzień po pracy?
                  > Wasze maluchy mają ojca na codzień, twój pasierb ma ojca 8-10 dni w skali miesi
                  > ąca.

                  Rany boskie, Enith ? Przy dwojgu maluchach, przy ktorych naprawde jest co robic, 11-latek zachowujacy sie tak, jak opisano ? zwlaszcza ze nie wiemy, czy ojciec jest wtedy w domu, czy na miescie i do ktorej pracuje.
                  • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 18:12
                    Jakby to napisać... Fakt, że pan ma nowe dzieci z nową panią, nie zwalnia go z obowiązków wobec dziecka z pierwszego małżeństwa. Pan rozwiódł się z eks, a nie z synem i powinien walczyć przede wszystkim o to, by dysporporcja w widzeniach nie była aż tak dramatyczna. Dzieciak miał ojca na codzień, nawet po rozwodzie. Teraz ma go raz w tygodniu i co drugi łykend. Niech nikt mi tu nie wciska kitów, że tylko na tyle spotkań z dzieckiem ojca stać. A zachowanie tego chłopca jest bezpośrednim wynikiem wojny między jego rodzicami. Może czas pójść z dzieckiem do psychologa?
                    • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 19:05
                      enith napisała:

                      > Jakby to napisać... Fakt, że pan ma nowe dzieci z nową panią, nie zwalnia go z
                      > obowiązków wobec dziecka z pierwszego małżeństwa. Pan rozwiódł się z eks, a nie
                      > z synem

                      Enith, oczywiscie. Pan nie rozwiodl sie z synem, caly czas byl do jego dyspozycji i na zawolanie, wydaje mi sie, ze nawet bardziej niz przedtem, gdy jeszcze byl mezem jego matki. I dzieciak nauczyl sie/nauczyla go matka, ze tym mozna pogrywac - zostawiles nas, to plac za to, plac, plac ! Czasem, obecnoscia, uslugami. Nie tyle, ile potrzebujemy, tylko tyle, ile da sie z ojca wydusic.

                      I syn wlasni powinien walczyć przede wszystkim o to, by dysporporcja w widzeniach
                      > nie była aż tak dramatyczna. Dzieciak miał ojca na codzień, nawet po rozwodzie
                      > . Teraz ma go raz w tygodniu i co drugi łykend.

                      Siedzac i patrzac w telewizor, glownie. Enith, ja rozumiem tego chlopca, naprawde, ale jego zachowanie to nie jest "tato, daj mi siebie". To jest "ja cie nie dam nikomu innemu".

                      Niech nikt mi tu nie wciska kit
                      > ów, że tylko na tyle spotkań z dzieckiem ojca stać.

                      Facet pracuje. Ma dom, w ktorym zapewne jest to i owo do zrobienia. Ma dwoje bardzo malych dzieci poza starszym synem. On po prostu ma mniej czasu, niz mial cztery-piec lat temu. Naprawde znam calkiem sporo rodzicow (obojga plci) dzieci w tym wieku, ktorzy pracuja po wiecej niz osiem godzin, padaja na pysk, a dzieci widuja przed snem i to tylko dlatego, ze razem mieszkaja. Praktycznie weekendy sa rodzinny dniami, chco rodziny nierozwiedzione.

                      A zachowanie tego chłopca j
                      > est bezpośrednim wynikiem wojny między jego rodzicami. Może czas pójść z dzieck
                      > iem do psychologa?

                      Najwyzszy. Tylko znowu - czy ojciec bez zgody matki to zrobi ? Jesli zrobi, czy wyegzekwuje takie zachowanie eksi, zeby nie niszczyla go za posrednictwem chlopca i zarazem nie niszczyla chlopca ? Czy praca z psychologiem da efekty, jesli eks odmowi wspolpracy ?
                      Sprobowac oczywiscie trzeba. I mysle, ze tak, jak doradzalas - poprzez sad rodzinny.
                      • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 19:19
                        > Enith, oczywiscie. Pan nie rozwiodl sie z synem, caly czas byl do jego dyspozyc
                        > ji i na zawolanie, wydaje mi sie, ze nawet bardziej niz przedtem, gdy jeszcze b
                        > yl mezem jego matki. I dzieciak nauczyl sie/nauczyla go matka, ze tym mozna pog
                        > rywac - zostawiles nas, to plac za to, plac, plac ! Czasem, obecnoscia, uslugam
                        > i. Nie tyle, ile potrzebujemy, tylko tyle, ile da sie z ojca wydusic.

                        Pełna zgoda. Myślę, że zasadniczy błąd popełniony został przez ojca już po rozwodzie, błąd polegający na tym, że nie ustalił on ram i zakresu pomocy, opieki na synem itd. Dał się wbić w poczucie winy wobec dziecka, choć to jego żona miała romans i to był zasadniczy powód rozwodu. Tak, o manipulacji w wykonaniu dziecka ja również pisałam. Niestety, ja też obawiam się, że bardzo trudno będzie naprawić obecne stosunki, zwłaszcza mając całkowicie niewspółpracującą, a wręcz sabotującą wszelkie próby tej naprawy eks. Dlatego myślę, że nie ma co tracić czasu na próby porozumienia z tą kobietą, tylko szukać profesjonalnej pomocy.
                        • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 19:40
                          enith napisała:
                          myślę, że nie ma co tracić c
                          > zasu na próby porozumienia z tą kobietą, tylko szukać profesjonalnej pomocy.

                          AMEN.
                          I od poczatku mialas racje - czy mediator, czy psycholog, czy oboje - wszystko przez sad rodzinny. Za wiedza, laskawym zezwoleniem, a niewykluczone (przypadek eks) ze i zaleceniem.
                • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 09:34
                  Mieszkamy daleko od siebie, na przeciwległych krańcach Warszawy, czasem mały zostaje u nas do poniedziałku, ale to oznacza dla niego i męża wyjazd w poniedziałek ok 6.30, aby chłopiec zdążył na czas do szkoły.

                  Opieka naprzemienna odpada z tego samego powodu, zreszta, z uwagi na alimenty eks sie na to nie zgodzi. Propozycja była, zanim pojawiły się nasze dzieci i kupiliśmy dom
                • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 11:35
                  Codziennie oczywiście.
                  Mieszkamy daleko od siebie, na przeciwległych krańcach Warszawy, czasem mały zostaje u nas do poniedziałku, ale to oznacza dla niego i męża wyjazd w poniedziałek ok 6.30, aby chłopiec zdążył na czas do szkoły.

                  To ze maluchy maja ojca na codzien to lekka przesada, one z racji wieku i pracy męża widuja go moze 2 godziny dziennie.
                  Dlatego zapytałam JAK CZĘSTO, Twoim zdaniem byłoby własciwie, ale dla wszystkich, także dla naszej rodziny. Ja jestem gotowa na kompromisy, ale nie na ciągłe poświęcanie sie.

                  Oczywiście, ze bym sie nie godziła, różnica polega natomiast na tym, ze eks sie zgodziła, sama wymusiła takie kontakty, wiedząć że mąż będzie na każde zawołanie
              • 3-mamuska Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 21:07
                emmagreen napisał(a):

                > To nie jest jeden dzień, dochodzi co drugi weekend.
                > No dobrze, to powiedz mi jak często, Twoim zdaniem, powinien mąz sie z synem wi
                > dywac?
                > Weż pod uwage takze nasze roczne maluchy :-)

                A co chłopakami obchodzi ze macie roczne maluchy?
                Nawet jeśli jest u was maluch zabierają uwagę taty ktora kiedys mia tylko dla sie ir.
                Matka pewnie dodatkowo nakręca.
          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 17:27
            >>>Uważam, ze spotkanie raz w tygodniu to bardzo mało. Moze dwa popołudnia mógłby mąż spędzać z synem gdzieś na atrakcjach a nie w domu z wami patrząc na wasze dzieci i dzieląc tate z rodzeństwem?

            Ależ oni spędzają czas razem, sama ich wysyłam w soboty gdzies..., nie ma opcji aby maz oprócz srodowego popołudnia jeździł cześciej do syna. Mamy roczne bliznięta i ja po prostu nie daje sama rady.

            >>> Za to jak jest u Was w weekend niech będzie traktowany jako domownik, ale jeden z wielu, a nie pępek świata - niech spedzi z wami razem czas, również z przyrodnim rodzeństwem. Współczuję jazd z eksia - takie uroki patchworkowrj rodziny.

            Ale on NIE CHCE spędzać czasu z przyrodnim rodzeństwem, w sumie trudno sie dziwic, dla 11 latka roczne maluchy to żadna atrakcja.
            Ja sobie też współczuje. Zawsze byłam spokojna, łagodna i zrównoważona, teraz jestem nerwowa i na dzwięk telefonu męża reaguję niemal agresją. Bliscy namawiaja mnie na postawienie mężowi ultimatum; dla mojego zdrowia psychicznego.
            A eks, no cóż, nie ma nawet problemów z obwinianiem mnie o ich rozwod (męża poznalam długo po nim, to ona miała kogoś), z nastawianiem przeciwko mnie teściów. Na szczęście teściowa, któa dłużej walczyła o tamto małżeństwo niż mój mąż (dla wnuka) nie dała sie przekabacić...
    • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 17:08
      Ja to widzę tak: chłopak nawet po rozwodzie miał ojca do całkowitej dyspozycji, czyli z jego punktu widzenia zmieniała się w jego życiu tylko jedna rzecz, tato wyprowadził się z domu. Z chwilą gdy pojawiłaś się ty, a następnie wasze dzieci, fizyczne kontakty z ojcem zostały zdegradowane do jednego dnia w tygodniu i co drugi łykend. Mnie w takich okolicznościach w ogóle nie dziwi zachowanie chłopca, próby zawłaszczenia ojca, setki smsów i telefonów. Twoje bliźniaki, gdyby znalazły się w analogicznej sytuacji i miały ojca na parę godzin raz w tygodniu, robiłby dokładnie te same jazdy, nie łudź się, że nie. Rada na zachowanie chłopca: w te dni, kiedy jest u was ojciec ma być głównie dla niego, ale z poszanowaniem wszystkich zasad, które panują w waszym domu. Żadnych ryków czy nachodzenia w kiblu czy totalnej obsługi na kanapie. Tu pomoże wyłącznie tłumaczenie, tłumaczenie, tłumaczenie. I włączcie chłopaka w wasze życie, niech np. nakrywa do stołu przed wspólnym posiłkiem i pomoże w posprzątaniu po nim. Niech chłopak wie, że jest częścią tej rodziny. Albo niech ojciec z nim wychodzi zrobić coś fajnego, np. do kina albo na jednodniową wycieczkę w jakiś ciekawy zakątek. Chcę ci zwrócić uwagę, że teraz macie na stanie rozhisteryzowanego nieszczęśliwego 11-latka. Za chwilę małą będzie to zbuntowany 14-latek, który pokaże wam wszystkim, gdzie raki zimują. Działać więc musicie już teraz. Mediator na 100%. Jeśli matka chłopaka faktycznie ma jazdy, jak opisałaś, tu potrzebna jest profesjonalna pomoc oficjalnymi kanałami, które pokażą, że staracie się, jak możecie, wykazujecie dobrą wolę, a wszystkie wasz starania torpedowane są przed zgorzkniałą, rozgoryczoną eks, która używa dziecka do własnych celów, niszcząc go przy okazji. Dobrze by było, gdyby specjalista/mediator rzucił na to wszystko okiem, bo na dobrą wolę eks raczej nie macie co liczyć.
      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 17:35
        >>>Ja to widzę tak: chłopak nawet po rozwodzie miał ojca do całkowitej dyspozycji, czyli z jego punktu widzenia zmieniała się w jego życiu tylko jedna rzecz, tato wyprowadził się z domu.

        Fakt

        >>>Rada na zachowanie chłopca: w te dni, kiedy jest u was ojciec ma być głównie dla niego, ale z poszanowaniem wszystkich zasad, które panują w waszym domu. Żadnych ryków czy nachodzenia w kiblu czy totalnej obsługi na kanapie

        Ale ojciec JEST wtedy głownie dla niego, chodzi o momenty np. zmiana pieluchy maluchowi, przygotowanie picia lub jedzenia, pomoganie mi w kąpieli bliźniąt. Raptem łacznie 1-1,5 godziny dziennie, podczas gdy pasierb i tak oglada tv. Z tą obsługa to przesadzacie, chodzi o to, ze tata MOŻE zniknąć z pola widzenia WYŁĄCZNIE jak przygotowuje cos dla syna i natychmiast wracac.

        >>>Albo niech ojciec z nim wychodzi zrobić coś fajnego, np. do kina albo na jednodniową wycieczkę w jakiś ciekawy zakątek.

        To byłby swietny pomysł, ale nie z tym dzieckiem, on lubi tv i jedzenie, najlepiej razem. Wycieczki, aktywnosc fizyczna, to nie dla niego; ma tez spora nadwage
        • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 18:34
          > Ale ojciec JEST wtedy głownie dla niego, chodzi o momenty np. zmiana pieluchy m
          > aluchowi, przygotowanie picia lub jedzenia, pomoganie mi w kąpieli bliźniąt. Ra
          > ptem łacznie 1-1,5 godziny dziennie, podczas gdy pasierb i tak oglada tv.

          Róbcie swoje, po prostu róbcie swoje. Jak trzeba maluchy przewinąć, to przewijajcie. Jak wykąpać, to wykąpcie. Na bunty pasierba nie zwracajcie uwagi, po prostu róbcie swoje. Jak chłopak po raz dziesiąty czy dwudziesty zobaczy, że jego histerie nie robią już na nikim wrażenia, to w końcu się uspokoi. Chłopak szybko nauczył się wami manipulować i uparcie stosuje wobec was tę samą sztuczkę, bo przynosi to pożądany skutek: cała uwaga ojca skupia się na nim.
          Byliście już z chłopcem u psychologa? Bo uważam, że czas najwyższy, póki jeszcze da się coś zrobić. Ze starszym zbuntowanym nastolatkiem będzie znacznie trudniej pracować nad poprawą zachowania.

          > To byłby swietny pomysł, ale nie z tym dzieckiem, on lubi tv i jedzenie, najlep
          > iej razem. Wycieczki, aktywnosc fizyczna, to nie dla niego; ma tez spora nadwage

          A nie można po prostu zabrać chłopaka na wycieczkę na łykend, zamiast przywozić go do was? W końcu to twój mąż prowadzi auto, prawda? :-)
          I tą "sporą nadwagę" też trzeba zaadresować. Mąż szykuje, mam nadzieję, w miarę zdrowe posiłki? Fakt, na to, co chłopak je u mamy, wpływ macie dokładnie zerowy, ale na to, co je u was zasadniczy. Chłopak pomaga w przygotowaniu posiłków? Można spróbować go zaangażować, pokazać zdrowszą alternatywę.
          Ogółem, to współczuję ci sytuacji, naprawdę. Ale staram się też dostrzec perspektywę tego chłopca, który nie dość, że "stracił" ojca na rzecz ciebie i bliźniaków, to do tego ma chorą z nienawiści matkę, który bez skrupułów pogrywa nim, by zemścić się na byłym mężu.
          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 10:21
            >>>Róbcie swoje, po prostu róbcie swoje. Jak trzeba maluchy przewinąć, to przewijajcie. Jak wykąpać, to wykąpcie. Na bunty pasierba nie zwracajcie uwagi, po prostu róbcie swoje. Jak chłopak po raz dziesiąty czy dwudziesty zobaczy, że jego histerie nie robią już na nikim wrażenia, to w końcu się uspokoi.

            Łatwo powiedzieć, trudniej wykonac z dwojką maluchów. Zgadnij co zaczynaja robic roczne dzieci gdy ktoś wrzeczy przy nich w pomieszczeniu wielkości łazienki, albo kopie w dzrzwi gdy ta jest zamknięta? Tez zaczynaja wyć. Wykąp albo przewiń roczne dziecko w histerii :-) i zachowaj pelny spokój i pogodę ducha.

            >>>A nie można po prostu zabrać chłopaka na wycieczkę na łykend, zamiast przywozić go do was? W końcu to twój mąż prowadzi auto, prawda? :-)
            I tą "sporą nadwagę" też trzeba zaadresować. Mąż szykuje, mam nadzieję, w miarę zdrowe posiłki? Fakt, na to, co chłopak je u mamy, wpływ macie dokładnie zerowy, ale na to, co je u was zasadniczy

            Można, co wiecej ja sama nalegam zeby w sobotę i niedzielę gdzieś z nim pojechał zamiast przyjeżdzać do nas. Ale co z tego, to nic nie zmienia. Mały nie ma zaintereswań, nie ma w nim energii, tzw. "zycia", a mąż, podobnie jak ja, jest energiczny, wysportowany, ciekawy swiata. Oni nie rozmawiaja bo nie maja o czym. Mały jedzie i gra na telefonie, zwiedza ciekawe miejsce i gra na telefonie, zabierzesz mu telefon to placze i jest nieszczesliwy. Ogląda tv, ma spora wiedzę na temat programów, seriali, mąż nie bo nie ogląda. Mały ożywia sie jak wchodza do maca i pizzerii, zje i znow ma nos w telefonie. A i jeszcze zakupy lubi, co nietypowe chyba w sumie. Ma tez talent do wynajdywania najdrozszych rzeczy i robienia awantur jak tata nie chce ich kupic, wiec to moze byc wpływ matki...
            • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 10:27
              Szkoda że twój mąż nie ma o czym rozmawiać z własnym synem. Wielka szkoda.

              Ale rozumiem twoją sytuację, nawet nie umiem sobie wyobrazić dwóch roczników ryczących i do tego 11 latka w histerii kopiącego w drzwi.
              Współczuję.
              • miedzymorze Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 16:40
                >Szkoda że twój mąż nie ma o czym rozmawiać z własnym synem. Wielka szkoda.

                To pewnie też wina eks :> Tatuś pewnie nie ma sobie nic do zarzucenia.

                >Ale rozumiem twoją sytuację, nawet nie umiem sobie wyobrazić dwóch roczników ryczących i do tego 11 latka w histerii >kopiącego w drzwi.

                Serio ? na pewno daje po uszach i nerwach, ale umówmy się dwoje dorosłych powinno być w stanie sytuację bez problemu opanować. Albo przeorganizować temat kąpieli jeśli takie jazdy zdarzały się wcześniej i temu zapobiec.
                Chłopak ma mega-pecha, bo oprócz matki manipulantki trafił mu się ojciec, który nie dośc że nie potrafił ustawić relacji z byłą żoną, to jeszcze pod wpływem aktualnej żony myśli o tym, żeby sobie odpuścić bycie ojcem :/
                Słabe, bardzo słabe.


                pozdr,
                mi
                • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 16:51
                  Teraz mąż każe mu wracać do pokoju i być cicho. Jak się uspokoi to rozmawiają. Jesli znasz lepszy sposób to bardzo prosze, napisz.
                  Ale DLACZEGO my mamy przeorganizować temat kąpieli? Chodzi o kilka minut rozebrania maluchów i potem ubrania i zakładania pieluszek oraz przypilnowania ich gdy ja sie przebieram. Raptem 15-20 minut dziennie, bo jak sie pluskaja to ja jestem wtedy z nimi sama. NAPRAWDE to taki problem, ze trzeba cokolwiek przeorganizować?

                  Mąż ustawił sobie relacje z eks na tyle ile mógł, odczepiła sie od nas.
                  Ja na razie tak na niego nie wpływam, choć juz żadne z nas takiej możliwości nie wyklucza
                • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 16:52
                  No serio. Nie miałam nigdy na stanie bliźniaków oraz 10 lat starszego dziecka, łatwo wpadajacego w histerię.
                • edw-ina Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 18:24
                  Rodzice muszą dużo, ale też są ludźmi. Mi SERIO czasami nie starcza nerwów przy jednej 3-latce. I SERIO czasami muszę odizolować się na moment, by nie wybuchnąć. Każdy z nas jest też człowiekiem, a nie tylko wyobrażeniem o tym, jaki powinien być.
            • miedzymorze Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 14:02
              >Łatwo powiedzieć, trudniej wykonac z dwojką maluchów. Zgadnij co zaczynaja robic roczne dzieci gdy ktoś wrzeczy przy >nich w pomieszczeniu wielkości łazienki, albo kopie w dzrzwi gdy ta jest zamknięta? Tez zaczynaja wyć. Wykąp albo przewiń >roczne dziecko w histerii :-) i zachowaj pelny spokój i pogodę ducha.

              Bierzesz jedno dziecko i idziesz je kąpać, przewijać, mąż siedzi na kanapie z pozostałymi, potem oddajesz męzowi to czyste i idziesz wykąpać drugie. W czym problem ?
              Ew jak koniecznie mąż musi wziąć udział w kąpieli to jak zwolnisz łazienkę bierze drugie i je kąpie, jak nie umie poradzić sobie z wyciem syna, to kąpie w akompaniamencie wycia :>

              pozdr,
              mi

              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 14:11
                Dzieci lubia sie kąpać razem, bawia sie w wannie, maja mnostwo zabawek. A zważywszy na wiek, nie widzimy w tym na razie nic zdrożnego :-)

                >>>Ew jak koniecznie mąż musi wziąć udział w kąpieli to jak zwolnisz łazienkę bierze drugie i je kąpie, jak nie umie poradzić sobie z wyciem syna, to kąpie w akompaniamencie wycia :>>>

                Nie chce aby moje dzieci wychowywały sie w akompaniamencie histerii, a są jeszcze na tyle małe ze nie rozumieja ze trzeba ignorować, tylko tez zaczynaja plakać
                • enith Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 15:47
                  Dzieci przez 20 wieczorów kąpią się razem. Nikomu korona z głowy nie spadnie, jeśli podczas (rzadkich) wizyt pasierba wykąpią się osobno.
                  • a.nancy Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 11.03.17, 22:26
                    Zastanawiam się, co gorsze: wycie 11-latka czy wycie dwójki rocznikaków (bo chcą się kąpać razem)
                    • madziamro Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 26.03.17, 23:51
                      A czy roczne dziecko musi się kąpać coddzienie ?
                      Podobno niezdrowe to jest ;-)
                      Jakby się nie kąpały (a tylko mycie pupy pod prysznicem) w te dni, kiedy jest pasierb to chyba nie zarosłyby brudem ;-)
                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 09:39
                        A może jeść też nie musza codziennie? Może powinny podczas wizyt pasierba na strychu cichutko siedzieć aby nie przeszkadzać?
                        • rena.k Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 27.03.17, 11:36
                          W sumie to jest jakiś pomysł :)
        • asia_i_p Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 16:28
          Tym bardziej ojciec powinien mu szukać zdrowych rozrywek.

          Jeszcze raz - to jest jego syn. Jest jego ojcem, nie sponsorem, nie zapewniaczem rozrywek, nie opiekunką na godziny.

          Ja wiem, że w porównaniu ze swoją eks twój mąż wypada na świetnego ojca, ale w zestawieniu z potrzebami dziecka już nie. Dziecko jest zaniedbane przez oboje rodziców - matka ma je w tyłku, ojciec zgrywa dobrego wujka. To dziecko praktycznie jest sierotą.
    • ewa_2009 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 22:06
      A może zaproponować chłopcu, żeby zamieszkał z Wami? Wiem, że brzmi to na pozór bez sensu, ale jeśli dojdzie to do skutku, to będziecie mogli wprowadzić Wasze zasady. Jeśli nie dojdzie, to przecież tato chciał z nim być, ale chłopak się nie zdecydował, więc teraz nie może oczekiwać obecności non stop na Skypie.

      • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 22:15
        Uuuu, zagranie z przebiciem ! Niewykonalne poki co (niestety ? na szczescie ?).
        Dopiero po ukonczeniu 13 lat nieletni moze (czesciowo) decydowac. A wiesz, co by sie dzialo, gdyby to przeszlo ? Przeciez autorka i jej maz mieliby na karku ekse 20 godzin na dobe !
        • miedzymorze Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 06.03.17, 22:17
          >Uuuu, zagranie z przebiciem ! Niewykonalne poki co (niestety ? na szczescie ?).
          Wykonalne, przez sąd, na wniosek ojce, np na podstawie zaniedbań matki w kwestii żywienia dziecka.
          Czy sąd się przychyli i czy faktycznie byłoby to najlepsze rozwiązania to już insza inszkość ;>
          pozdr,
          mi
          • mamamalutkiej1 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 01:10
            Nigdy się na to nie decyduj. Chciałabyś mamusie, która przesiaduje w Twoim domu? Widać, ze ta kobieta ma bardzo silna osobowość a od takiej z daleka. Wchodziłaby do Twojego domu jak do siebie a to po synka, a to lekcje odrobić, jak do tej pory się jej nie pozbyliscie to po zamieszkaniu chłopaka u was nie ma szans.
            Przecież chłopak jest już dość duży, nie boisz się ze nie będzie lubił Twoich dzieci? W normalnych relacjach powinien pomagać, podać pieluchę, zrobić mleko. Taki truteń z niego rośnie. Powinien wrosnąć w wasza rodzine, polubić dzieciaki. Ma nowe rodzeństwo. Nie powinien być traktowany wyjątkowo. Przeciez będziecie jeździć razem na wakacje, ferie. Macie być rodzina.
            Ten dzieciak to jakiś rozpuszczone dziwadło. Jedynak. Wydaje mi się, ze jak by jego rodzice byli razem i urodziło się im nowe dziecko to tez byłby strasznie zazdrosny. Rozpieszczany przez mamusie i tatusia. Tylko, ze takie zachowanie bym rozumiała u 6,7 latka ale u 11 latka to niedopuszczalne. Sam z siebie powinien pomagać. A ma jakieś obowiązki? Kompletnie niczego nie nauczony. Dlaczego ojciec mu robi jedzenie? Przecież kanapkę sam chyba królewicz może zrobić.
            Jak wogole można dopuścić do sytuacji, ze dzieciak decyduje czy Twój mąż ma pomagać przy myciu dzieci?
            Twój mąż nie ma autorytetu a dzieciak ma parszywy charakter po mamusi.

            • amb25 Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 07:54
              Ten dzieciak to nie rozpuszczone dziwadlo. To dziecko , ktore zostalo opuszczone przez swojego ojca, ktory za rada macochy ma zerwac z nim wszystkie kotntakty (dla zdrowia psychicznego macochy). Ojciec widuje sie z dzieckiem rzadko, ma nowe dzieci, matka chlopaka troszczy sie, zeby on wiedzial, ze ojciec go opusci i ty sie dziwisz, ze on wydzwania???? On sie na prawde boi, ze ojciec podporzadkuje sie zyczeniom macochy i jej rodzicow. Dla "dobra rodziny" czyt. macochy. Kosztem dziecka z pierwszego malzenstwa. To dziecko zyje w ciaglym stresie i stad zachowanie nieodpowiednie do wieku, bo tylko w ten sposob zyskuje uwage ojca. Ojciec poniosl kompletna porazke wychowawcza bo nie pokazal synowi, ze syn jest dla niego wazny, ze jest przez niego kochany i ze nie zostanie opuszczony. Syn nie wie, ze w razie problemow moze na ojca liczyc, ale wie, ze w razie czego wtraci sie macocha, ktora mu tego ojca zabierze (o ta wiedze zadbala matka).
              Twoj facet nie ma jaj. On powinien postawic sie tobie i twoim rodzicom. Twoi rodzice nie powinni sie wtracac. To nie ich dziecko i nie maja prawa nikogo namawiac do zerwania kontaktow z wlasnym dzieckiem. Twoj maz powinien postawic im postawic ultimatum. Gdyby oni byli po prostu dobrymi ludzmi to dziecko meza z poprzedniego malzenstwa by zakceptowali (to nie zanczy ze pokochali). Nie dazyli by do zaspokojenia twojej zachianki kosztem obcego dziecka. Twoj maz powinien pomoc swojemu synowi. Niech idzie do psychologa, psycholog mu wytlumaczy na czym to polega. Tobie tez by sie przydalo troche wiedzy i wspolczucia dla dziecka, ktorego chesz pozbawic ojca. To ty nie akceptujesz chlopaka i jego matki (ona zreszta ciebie tez nie, ale nie o niej teraz dyskutujemy, bo to nie ona jest auttorka watku). I robisz wszystko - nie zeby problem rozwiazac (wtedy bys naciskala na jakies prawne ulozenie kontaktow z dzieckiem np. opieka naprzemienna, regularne wizyty i spotkania itp.) a nie na zerwanie kontaktu (bo tobie bedzie lepiej i bedzeisz miala meza tylko dla siebie). Genialnie nim manipulujesz.
              A jesli on nie chce widywac REGULARNIE dziecka i pracowac na nim i jego zdrowiem psychicznym to powinien zerwac z nim wszystkie kontakty, bo robi dziecku tylko krzywde takim zamieszaniem.
              Jak ja nie lubie takich swietoszkowatych slow "dla dobra rodziny". Obluda w czystej postaci.
              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 10:01
                Ale w którym momencie ja napisałam, że on jest opuszczony przez ojca? Albo że radze to mężowi? Nie było dotąd takiej propozycji ani żądania. Jak dotąd chodzimy do terapeutów starając sie rozwiązac to, także z korzysścia dla małego.
                Jeśli żyje w ciągłym stresie i obawie, ze straci tatę to z winy matki, a nie mojej.
                Naprawdę sądzisz, że 80, 150, 200 połączeń jedengo wieczoru jest normalne???
                Moi rodzice wypowiedzieli na głos swoje zdanie, widzą moją nerwowość, rozdrażnienie, widzę że niemal agresywnie reaguję na dzwięk telefonu męża. Uważasz ze mąż musi sie troszczyć o syna, to prawda, ale czemu Cię dziwi, że rodzice troszczą sie córkę, nawet dorosła, widząc jak jest wykończona.
                Sa dobrymi ludzmi, ale nie oczekuj ze postawią obce dziecko ponad dobro własego?
                Powtarzam, ze chodzimy do psychologów, tylko że to jak dotąd nic nie daje. Ja naprawdę staram sie akceptować i polubić małego, nie chcę pozbawić go ojca. Ale też nie chcę brać środków uspokajających przed jego wizytą, ani wychodzić do innego pokoju i liczyć do 100 żeby się uspokoić i nie nie nawrzeczeć na niego albo i gorzej.

                Robię wszystko żeby rozwiązać problem, kontakty są ustalone sądownie - 2 weekendy w miesiacu i jedno popołudnie w tygodniu. Opieka naprzemienna nie wchodzi w grę, mieszkamy daleko, dojazdy wykończyłyby wszystkich, a poza tym eks nie zgodzi się na rezygnację z alimentów. Nikim nie manipuluję, ale nie chce miec zawału za rok czy dwa przez życie w permanentnym stresie. Nie mogę wykluczyc niestety, że w którymś momencie postawię ultimatum albo rozwód albo odciecie sie od mlodego. Przykro mi, ale dla mnie jak dla moich rodzicow, to moje dzieci są najważniejsze. Teraz niewiele rozumieja, ale niedługo zaczną, a ja nie pozwolę im na życie w takiej szopce.

                A wiesz, ze jeden z psychologów własnie to nam polecił, zerwanie wszystkich kontaktów i ratowanie naszej rodziny. Bo to sie moze nigdy nie poukładać i konsekwencje poniosą nasze maluchy i nasza rodzina. Czasem sa do wyboru tylko dwa złe rozwiązania.
                Nie jestem świętoszkowata ani obłudna, ale ważna jest dla moja rodzina, a ją stanowią przede wszystkim dzieci. Moje dzieci
                • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 10:23
                  Nie byłam nigdy w takiej sytuacji, bo chyba nie umialabym zaakceptować tego, ale wydaje mi się, z jednak syn męża to jest jednak też twoja rodzina. Szczególnie że nie jest to jakiś dorosły syn, który żyje za granicą, ale małe dziecko, które często u was przebywa.
                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 10:37
                    Moja rodzina nie :-), nawet mąż jest tylko powinowatym z formalnego punktu.
                    Wiesz, ja byłam optymistycznie i pozytywnie nastawiona do małego, kuzynka jest macocha chlopca, ale tamten ma mnostwo pasji, zainteresowan, przebywanie z nim to czysta przyjemnosc, rozmwia na każdy temat, przyrodnie rodzenstwo go uwielbia, ma go niemal za półboga. Marzyłam o czymś podobnym.
                    Kiedy poznałam małego nawet go polubiłam, taki grzeczny, spokojny, on tez mnie akceptował jako tylko dziewczynę taty.
                    Kiedy zostałam żoną, matką on jawnie okazywał mi wrogośc, nienawiść, jakby chciał mi dać do zrozumienia, że nie powinno mnie tu być.
                    Słowa ze nic nie znacze, bo druga zona to nikt, nawet gorzej niz kochanka, bo ta ma choc tyle przyzwoitości aby sie nie afiszować zwiazkiem, tak, tak wiem - wpływ matki.
                    Pamiętam walki o naszą sypialnię, on chciał spać w niej z tatą, pamiętam jak kiedyś, nasze dzieci wtedy ząbkowały więc byłam wykończona, ok 1 w nocy wszedł do naszej sypialnii, zapalił światło, włączył tv, rozsiadł sie na łóżku i stwierdził, ze nie może spac, więc bedzie z tatą tv oglądał (mąż tez spał), a ja mam się wynieść do innego pokoju i zabrac "te dzieci". Oczywiści maluchy sie obudziły, zaczęły płakać. Ja nawet nie pamiętam co wtedy krzyczałam, ale pewnie cenzuralne to nie było, ale mąż mowił że wyniosłam go za piżame z pokoju
                    • jeste_m_sobie Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 10:51
                      Sorry, ale to Twój mąż powinien był go wtedy wynieść. Dziecko zawsze - lub prawie zawsze - przyjmie reprymendę lepiej od swojego rodzica niż od jego partnera. Dzieci fantastyczne same z siebie, z wieloma zainteresowaniami i takie, z którymi przyjemnie przebywać, rzadko kiedy są takie same z siebie - zwykle to wielki wkład pracy rodziców (pracy niekoniecznie rozumianej jako harówka, tylko jako duża ilość czasu spędzanego z dzieckiem, pokazywanie i objaśnianie mu świata, mądre stawianie granic i akceptacja).
                      O tym, czy w razie opieki naprzemiennej matka dostaje alimenty, czy nie, decyduje sąd, nie matka dziecka jako jedna ze stron.
                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 11:03
                        Wiem, ale sorry, wyobraź sobie ząbkujące bliznięta, ja zasypiałam wchodząc po schodach w tamtym okresie, tak byłam wykończona, a wtedy wyrwana ze snu, a co gorzej słyszać, że moje cudem ululone dzieci tez juz nie spią, nie myślałam o metodach wychowawczych tylko o zniszczeniu i zemscie :-), (tak, tak wiem jak to brzmi, ale zapytaj dowolnej matki, o jej reakcje na obudzenie dzieci w takiej sytuacji). Normalnie sie nie wtrącam oprócz wyjątkowych sytuacji.
                        A jesli chodzi o kwestie dzieci z wieloma zainteresowaniami; mąż jest takim człowiekim, uwielbia sport, podróze, sztukę, interesuje go nauka, polityka i wiele innych kwestii. On nie siedział z synem w domu nigdy. Możesz zabrac dziecko do teatru, CNK, muzeum, na konie, na żagle, mozesz zapisac na zajęcia z karate, ale jesli dziecko nie wykaze zainteresowania czymkolwiek to i tak nic z tego nie będzie
                        • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 11:14
                          emmagreen napisał(a):

                          > Wiem, ale sorry, wyobraź sobie ząbkujące bliznięta, ja zasypiałam wchodząc po s
                          > chodach w tamtym okresie, tak byłam wykończona, a wtedy wyrwana ze snu, a co go
                          > rzej słyszać, że moje cudem ululone dzieci tez juz nie spią, nie myślałam o met
                          > odach wychowawczych tylko o zniszczeniu i zemscie :-), (tak, tak wiem jak to br
                          > zmi, ale zapytaj dowolnej matki, o jej reakcje na obudzenie dzieci w takiej syt
                          > uacji). Normalnie sie nie wtrącam oprócz wyjątkowych sytuacji.


                          Jestem w stanie to zrozumieć. Myślę że byłaś po prostu wykończona.


                          > A jesli chodzi o kwestie dzieci z wieloma zainteresowaniami; mąż jest takim czł
                          > owiekim, uwielbia sport, podróze, sztukę, interesuje go nauka, polityka i wiele
                          > innych kwestii. On nie siedział z synem w domu nigdy. Możesz zabrac dziecko do
                          > teatru, CNK, muzeum, na konie, na żagle, mozesz zapisac na zajęcia z karate, a
                          > le jesli dziecko nie wykaze zainteresowania czymkolwiek to i tak nic z tego nie
                          > będzie

                          Tu nie do końca się zgadzam. Uważam że zawsze będzie choć jedna rzecz, którą dziecko polubi. Niekoniecznie jedzenie;)
                          A wyobrażasz sobie wasze bliźniaki za kilka lat?
                          Wy im będziecie pokazywać świat, jeździć na wycieczki, narty, konie, kino, muzeum, morze, góry, a one będą wolała iść do macdonalda?
            • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 08:11
              To syn męża u was głównie je i ogląda tv, z tatą obok?
            • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 09:41
              >>>Nigdy się na to nie decyduj. Chciałabyś mamusie, która przesiaduje w Twoim domu? Widać, ze ta kobieta ma bardzo silna osobowość a od takiej z daleka. Wchodziłaby do Twojego domu jak do siebie a to po synka, a to lekcje odrobić, jak do tej pory się jej nie pozbyliscie to po zamieszkaniu chłopaka u was nie ma szans.

              Ależ ona i tak rościła sobie prawo do wchodzenia do naszego domu, do decydowania nt. wystroju "jej dziecko bedzie tu przebywać, więc ona chce zadbać aby czuło sie komfortowo", ja wtedy była w ciąży, pilnowałam też wszystkiego, a tu ciągłe awantury. W końcu poprosiłam panów robotników o wyniesienie jej (dosłownie, wzięli ja pod ręce) z mojejgo terenu.
              On juz nie lubi naszych dzieci, mówi nawet tak o nich "te dzieci". Jedzenie sobie sam robi, a raczej otwiera lodówke i rękami wyjada jej zawartość.
              Tu nie chodzi o decyzję, tu chodzi o wycie, gdy cos jest nie tak jak on chce. My mamy dwoje maluchow, starszy zaczyna wyc, to one dołączaja, bo nie rozumieja o co chodzi
              • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 09:57
                Jak mąż reaguje na wycie syna?
              • edw-ina Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 18:31
                Szkoda mi ciebie, ale tego zmanipulowanego i wciąż walczącego chłopaka również. On w dodatku nie ma jeszcze żadnych mechanizmów radzenia sobie z takim stresem.
                U nas różnica między chłopcami M a naszym dzieckiem jest ogromna i wyglądało na to, że się po prostu nie dogadają. Aż... ja wyjechałam, a M musiał zająć się wszystkimi dziećmi jednocześnie. Chłopcy zostali włączeni do opieki nad małą, wszyscy byli traktowani po równo niezależnie do wieku i wzrostu. Teraz są przykładnym rodzeństwem, a starsi zakochani są w siostrze na zabój. Zresztą z wzajemnością. Innymi słowy - nie musisz gdzieś wyjechać na weekend?
              • asia_i_p Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 16:47
                Teraz dołączają, nie rozumiejąc o co chodzi, za rok dwa będą same wyły na wymuszenie. Jeśli sobie wyobrażasz, że tak je dobrze wychowacie, że nie będą, to ... się wrednie uśmiechnę. Też sobie niejedno wyobrażałam jako matka roczniaka ;)

                Oczywiście, że nie lubi dzieci. Rodzonego rodzeństwa też by nie lubił, w każdym razie nie zawsze. Moja córka czasem tuli brata, a czasem mówi z pretensją "Bo on . . ." względnie nawet (to już półżartem) "Bo twój syn . . ."

                Pewne zachowania dziecka są nakręcone przez eks, ale nie wszystkie, niektóre to norma u zazdrosnego starszego rodzeństwa, a naprawdę przynajmniej 90% starszego rodzeństwa w pewnym stopniu jest zazdrosne. Wy też bardzo dużo oczekujecie. Sam z siebie nie będzie dobrze wychowany ani kochający wobec rodzeństwa.

                Powinniście więcej wymagać niż oczekiwać - żądać przyzwoitego zachowania, ale mieć zrozumienie dla pokomplikowanych emocji małego dziecka, któremu rozpadł się świat. A wy nie wymagacie konsekwentnie dobrego zachowania, a oczekujecie, że będzie grzeczny i "jak trzeba".

                To jest w gruncie rzeczy bardzo nie w porządku wobec tego dziecka - najpierw mu pozwalać na rozwydrzone zachowania, a potem sobie pozwalać na nielubienie go za te zachowania. Jeszcze ciebie rozumiem, to nie twoje dziecko, ale nie rozumiem twojego męża.
                • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 16:53
                  Jesli 2-3 latki wyja to jeszcze da sie zrozumiec.
                  Wiesz, teraz zasatnawiamy się nad trzecim dzieckim, dlatego zalezy nam aby unormować tamta sytaucję jak najszybciej. Ponieważ jesli sie zdecydujemy to wląsnie dlatego chcemy aby różnica pomiędzy dziećmi była jak najmniejsza
                  • asia_i_p Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 17:10
                    Jeszcze ci się ta granica zrozumienia przesunie ;) Obyś doświadczała jak najrzadziej, ale starsze też tak naprawdę potrafią wyć.

                    Dlatego pewnie inaczej patrzymy na tę sprawę, że z twojego punktu widzenia to już duży dzieciak i powinien wszystko rozumieć. Ja mam jedenastolatkę i widzę, jak jeszcze silne są emocje, jak ciężko je pokonać racjonalnym myśleniem i jak bardzo silnie dziecko potrzebuje akceptacji. Czasu oczywiście też, rozrywek, prezentów - ale akceptacja, poczucie, że w oczach rodziców jest się kimś fajnym, to jest kluczowe.

                    Jeżeli daje się dziecku wszystko, ale w zamian za to wszystko zabiera się tę akceptację, pozwala się dziecku wejść sobie na głowę i nie lubi się go za to, to się wychowuje przyszłego klienta terapeutów.

                    Nie macie obowiązku znosić wszystkiego. Za to twój mąż ma obowiązek tak utemperować zachowania syna, żeby był w stanie go lubić.
                    • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 13.03.17, 17:17
                      >>>Za to twój mąż ma obowiązek tak utemperować zachowania syna, żeby był w stanie go lubić.

                      Ok, niech go więc temperuje, ale z daleka ode mnie :-)
          • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 01:11
            miedzymorze napisała:

            >
            > Wykonalne, przez sąd

            Przez sad tak. Odpowiadalam na "zaproponujcie chlopcu".

            Inna rzecz, ze ja bym nie ryzykowala, chyba ze sad ustanowilby od razu, jednoczesnie, zasady kontaktow matki z synem i ze to NIE BEDZIE w naszym domu.
            • jeste_m_sobie Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 08:56
              Droga emmagreen, sytuacja naprawdę jest trudna, ale jedna osoba jest poszkodowana najbardziej - to nie Ty (choć jest Ci trudno), nie Twoje dzieci, nie Twój mąż, lecz pierwszy syn Twojego męża. To, że ma nierozsądną matkę, bardzo utrudnia wszystkim życie, ale to NIE JEST wina dziecka i nie powinno być za to karane.
              Najlepszym rozwiązaniem byłoby wystąpienie do sądu o zmianę miejsca zamieszkania chłopca na Wasz dom (i wymóg spotkań z matką poza domem i alimenty od niej) - wówczas poprawiłoby się Wam także finansowo. Bo z tego, co piszesz, mąż daje ok. 2000 miesięcznie.
              • jeste_m_sobie Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 09:04
                Pozwól, że jeszcze coś dodam. Otóż wydaje mi się, że przy ocenie całej sytuacji obwiniasz niewłaściwe osoby. Twoim zdaniem najbardziej winna jest eks oraz źle wychowany przez nią syn - oni rozbijają Wasze życie. Jeśli z tego, co piszesz, choć połowa jest prawdą, faktycznie eks ma niezłego świra - ale dziecka nie możesz obwiniać. Natomiast pomijasz całkowicie rolę swojego męża w całej sytuacji. On chyba lawiruje między Tobą a eks, reagując doraźnie na pojawiające się kryzysy. Z tego, co piszesz, nie wygląda, by miał przemyślaną strategię działania w tak trudnej sytuacji (ona byłaby niełatwa bawet wtedy, gdyby eks była aniołem!) . To on w takim samym stopniu jak eks jest odpowiedzialny za syna - co robi, by pomóc mu walczyć z nadwagą, by polubił zwiedzanie, by znalazł wspólny język z maluchami? Jaki jest jego pomysł na kształtowanie tego młodego człowieka? Na razie mam wrażenie, że on tylko uchyla się od ciosów.
                • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 09:56
                  To prawda.
                  Rozumiem to dziecko, w jego mniemaniu tata je opuścił. Co oczywiście nie jest prawdą.
                  Jak mąż reaguje na krzyki 11 latka?
                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 10:04
                    Uspokaja, tłumaczy, czasem ignoruje choć ostatnio, zważywszy na to że wycie małego sparawia, że nasze maluchy też zaczynaja płakac, po prostu każe mu sie zamknąc i iść do jego pokoju
                    • fraudes Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 10:10
                      Wspaniale :(
                    • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 10:15
                      Myślę, że może nie powinien kazać mu się zamknąć ale już potem, po histerii, porozmawiać. Ale doskonale rozumiem że jesteście już wykończeni. Chłopiec jest zazdrosny o to, że nie jest z tatą na co dzień i o młodsze rodzeństwo. Tylko że przecież w rodzinie, gdzie mama i tata są razem, też nieraz rodzą się dzieci po 10 latach i starsze bywają zazdrosne. To rola mamy i taty, aby wyjaśnić dziecku, że jest dla nich nadal ukochanym dzieckiem i kocha je tak samo jak maluchy. Może tu takiej rozmowy zabrakło?
                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 10:26
                        Ależ po histerii jest rozmowa, non stop sa.
                        Mąż mu powtarza, ze go kocha jak maluchy, opowiada jak było gdy on był w tym wieku.
                        Odpowiedz jest zwykle jedna, "to po co ci ona i te dzieci".
                        Tak, jesteśmy wykończeni, nasze maluchy to żywe srebra, więc potrzeba do nich dużo czasu i cierpliwości, ale przy małym po prostu psychika nam siada
                        • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 10:28
                          Nie dziwię się że macie dość.
                        • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 10:31
                          emmagreen napisał(a):

                          > Ależ po histerii jest rozmowa, non stop sa.
                          > Mąż mu powtarza, ze go kocha jak maluchy, opowiada jak było gdy on był w tym wi
                          > eku.
                          > Odpowiedz jest zwykle jedna, "to po co ci ona i te dzieci".


                          Czyli według dziecka winna jesteś ty i maluchy.
                          A mama dziecka, która zostawiła kiedyś twojego męża, ostatecznie jest sama, tylko dla synka?
                          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 10:40
                            Nie wiem, jakiś czas była z tamtym mężczyzna, rozstawali sie i schodzili, jak jest teraz nie wiem, mały nic nie powie, a my nie pytamy, nas to nie interesuje.
                            Ale to nie jest kobieta, która sie dla dziecka będzie poświęcać i zrezygnuje ze związku. Możliwe, ze chce odzyskać męża i stąd te działania
                            • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 11:07
                              Jeśli za pomocą 11 latka chce odzyskać męża, którego zostawiła, z tego co rozumiem, około 6-7 lat temu, a ten mąż ma teraz drugą żonę i dzieci, no to są to niepoważne działania.
                              Skoro nie pomaga tu niejeden psycholog, rozmowy i prośby, to mam wrażenie, że po kilku latach będzie dużo gorzej i to niestety będzie duże zagrożenie dla waszego związku. Przykro mi to pisać. Niestety.
                              • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 11:21
                                >>>Skoro nie pomaga tu niejeden psycholog, rozmowy i prośby, to mam wrażenie, że po kilku latach będzie dużo gorzej i to niestety będzie duże zagrożenie dla waszego związku. Przykro mi to pisać. Niestety.

                                To samo zauważyli moi rodzice i obecny terapeuta; jesli tak będzie dalej to nasz związek tego nie przetrwa. To samo widze ja i zaczyna dostrzegać mój mąż. Niestety
                                • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 11:26
                                  Jedyną osobą która jeszcze może coś zrobić jest twój mąż.
                                  • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 11:29
                                    Ale co on może więcej zrobić?
                                    Jak często powinien spotykać sie z synem żeby było ok?
                                    • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 11:41
                                      Wydaje mi się że tu nie chodzi o spotkanie się codziennie po pracy i szkole ale o rozwiązanie problemu i dogadanie się z ex, o trzymanie jednego frontu w kwestii wychowania chłopca.
                                      • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 11:49
                                        Na to szans raczej nie ma. Eks w kwestii wychowania syna nie zyczy sa ingerencji, ona żąda aby mąż był jak wczesniej na każde zawołanie. Aby na telefon przelewał dowolną sume, jak kiedys.
                                        Wtedy byłby dobrym ojcem, teraz jest ..., który porzucił dziecko, smiał założyc rodzinę, ma inne dzieci. Jednym słowem jest najpodlejszy na swiecie.
                                        Ona może sie dogadac tylko w jeden sposob; on nas zostawia, wszystko wraca do stanu poprzedniego, on jest na każde jej zawołanie, ewentualnie wracaja do siebie. Jesli nie bedzie jak ona chce, to nie ma mozliwosci dogadania sie.
                                        Taki człowiek
                                        • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 12:01
                                          Cóż, matka chłopca musi zrozumieć, że dziecko ma także ojca, który powinien mieć wpływ na wychowanie syna, ma swoje zdanie i poglądy. Czarno widzę jakiekolwiek porozumienie. Wasze dzieci mają dopiero rok.
                                    • tt-tka Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 12:05
                                      emmagreen napisał(a):

                                      > Ale co on może więcej zrobić?
                                      > Jak często powinien spotykać sie z synem żeby było ok?

                                      Nie w czestotliwosci rzecz, bo przy takim nastawieniu syna, a wlasciwie jego matki - zawsze bedzie za malo. W ich pojeciu twoj maz nie ma prawa zajmowac sie kimkolwiek poza nimi.

                                      Nie wiem, trudno doradzic na odleglosc. Kocham cie, ale nie toleruje takich zachowan, kocham cie, ale nie wrzeszcz, kocham cie, ale masz byc grzeczny wobec Emmagreen - mozna powtarzac do wyrzygu i bez skutku.
                                      Moze powinien isc do psychologa z synem, oni dwaj. Do terapeuty rodzinnego, oni dwaj. Do poradni dla dzieci/mlodziezy, oni dwaj.

                                      Przy czym - realistycznie rzecz biorac - poki matka bedzie mlodego nakrecac,
                                      zadna terapia nie da efektow imho.

                                      Czasem pomaga metoda faktow dokonanych - tzn wam moze to zapewnic troche - troche ! - spokoju. Obecny numer meza funkcjonuje tylko w umowionych dniach/godzinach, do kontaktow pracowniczych/towarzyskich i waszych maz ma inny, nieznany eks. Domowy - to samo. Jesli zna, zmiencie i zastrzezcie. Wjazd do domu czy pod dom w dowolnej godzinie - dokumentujecie (fotki, nagrania). Celem przedstawienia psychowi, mediatorowi albo sadowi, jezeli maz zdecyduje sie na to.
                                      I na skypie - owszem, synu, chetnie ci pomoge w odrobieniu lekcji, ale nie bede przez trzy godziny patrzyl, jak jesz albo ogladasz telewizje. Niech te histerie mlodego ilosciowo przynajmniej dla was sie zredukuja albo niech eksa sobie z nimi radzi.
                        • miedzymorze Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 11:43
                          >Mąż mu powtarza, ze go kocha jak maluchy, opowiada jak było gdy on był w tym wieku.
                          >Odpowiedz jest zwykle jedna, "to po co ci ona i te dzieci".
                          No ale na to jest bardzo prosta odpowiedź: 'bo zawsze chciałem miec więcej dzieci a twoja mama ode mnie odeszła i nie chciała więcej dzieci ze mną'. To rodzice decydują, ile dzieci będzie w rodzinie, nie pierworodny ;)

                          >Tak, jesteśmy wykończeni, nasze maluchy to żywe srebra, więc potrzeba do nich dużo czasu i cierpliwości, ale >przy małym po prostu psychika nam siada
                          Weźcie od czasu do czasu opiekunkę do maluchów, żeby odpocząć.
                          A przy tak dużej róźnicy wieku również w rodzinach niepatchorkowych pierworodny potrafi nieźle dać popalić rodzicom.
                          pozdr,
                          mi
                          • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 11:56
                            >>>No ale na to jest bardzo prosta odpowiedź: 'bo zawsze chciałem miec więcej dzieci a twoja mama ode mnie odeszła i nie chciała więcej dzieci ze mną'. To rodzice decydują, ile dzieci będzie w rodzinie, nie pierworodny ;)

                            Cos podobnego tez było, ale ja jej nie znosze (czyli mnie), to nie jest mój brat i siostra (mama tak mówiła), a jak mnie kochasz to powinienes czekac/walczyc o mame.

                            >>>Weźcie od czasu do czasu opiekunkę do maluchów, żeby odpocząć.
                            A przy tak dużej róźnicy wieku również w rodzinach niepatchorkowych pierworodny potrafi nieźle dać popalić rodzicom

                            Próbowaliśmy, teraz przychodzi teściowa 3-4 razy w tygodniu na kilka godzin.
                            Ale ja jestem energiczna, taki typ kaowca, uwielbiam spędzać czas i szaleć z moimi dziećmi, zwłaszcza teraz jak są bardziej świadome i mobilne.
                            To nie bliżnięta są problemem, owszem wieczorem zasypiam w minute, ale rano budze sie z usmiechem, nie mogąc doczekać sie dnia z dziećmi
                            • chocolate_cake Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 12:07
                              Może gdyby była u was akurat teściowa i syn męża, to jej udałoby się z chłopcem pogadać, że jest już dużym i fajnym starszym bratem i kiedyś pewnie czegoś nauczy te maluchy? Może ona przedstawi to wszystko jakoś pozytywnie dziecku?

                              A chłopiec w ogóle spotyka się z babcią? Nie ma nikogo w tej rodzinie kto by z nim pogadał? Taka zazdrość o rodzeństwo z dużą różnicą wieku jest częsta.
        • emmagreen Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 10:05
          To prawda
          • jeste_m_sobie Re: Czy zwiazek z dzieciatym ma szanse? 07.03.17, 10:17