Dodaj do ulubionych

Kto ma racje

15.01.17, 13:11
Sytuacja:
Rodzi się dziecko, dziewczynka, niedowaga, żółtaczka. Matka dziecka po ciężkim porodzie z komplikacjami. Lekarz poleca by wstrzymać się z odwiedzinami (w obydwie strony) 3 tyg. Warunkowo wypisane ze szpitala, do kontroli lekarskiej co tydzień.
Babcia dziecka przyjmuje info do wiadomości, telefonicznie irytuje córke zupełnie z księżyca radami i ciągłą krytyką (założenia typu: ty na pewno nie ubierasz/karmisz/trzymasz dziecko właściwie - nie wie nic o sytuacji, nikt się problemami itp z nią nie dzieli).

Babcia ma drugą ukochaną, zawsze lepszą córke i już starsza wnuczkę (chyba 2-3 latka).

Mloda matka ustalila z babcią termin wizyty na pierwszy dzień po tych zalecanych 3 tyg.bez wizyt.
Ale babcia spontanicznie stwierdzila po 2 tyg.,ze jedzie zobaczyć nową wnuczkę. Bez uprzedzenia. Przyjechała i nie zastała nikogo, bo mlodzi rodzice byli na wizycie kontrolnej. I się obraziła. Ze ona przyjechała, a nikt na nią nie czekał. Info, że nie wiedzieli - nie poskutkowało. Obraza, dziadkowie nie chcą znać córki i wnuczki i to ona ma się starać treaz by naprawić sytuację.

Z okazji Dnia Babci i Dziadka, córka by załagodzić sytuację wysłala kartkę z zyczeniami i zdjęcia wnuczki. Kartka już dotarła, osoba z rodziny, powiedziała o reakcji babci i dziadka na nią: " córka za mało się postarała".

Informacje dodatkowe:
Babcia nie jechala by pomóc, tylko "w gości".
Nie byla pytana o radę, pomoc itp.
Mlodzi- zupelnie niezależni od rodziców.

To już kolejna bardzo podobna sytuacja, ktorą widzę po pojawieniu się dziecka na świecie. Dziadkowie chcą wbrew prosbom prztszłych rodziców być już od razu na miejscu, najlepiej na sali porodowej, a jesli nie to nie respektują zadnych próśb, zaleceń lekarzy (odwiedziny chorych dziadków! u nowoworodka).
A może młodzi rodzice przesadzają z troską?
Oczywiscie inaczej jest jeśli relacje mi3dzy dziadkami i rodzicami są bardzo bliskie i zgodne tez wvtej kwestii
Kto ma rację?
Obserwuj wątek
    • fifiriffi Re: Kto ma racje 15.01.17, 13:15
      szczerze? babcia i dziadek to zwykłe sk...ństwo.
      Nie rozumiem, jak można być takim chamem.


      sorry, ale aż mną trzęśie jak czytam o kimś takim.
      Niby córka, niby wnuczka, a ta sie obraża, bo byli k... u lekarza. No ja pier..lę.

      Młodzi rodzice jak chcą to sie chwalą, jak nie mogę to nie chwalą...tu jest choroba.... A dziadkowie jak takie tępe muły.
      • teliszon Re: Kto ma racje 15.01.17, 13:20
        Może zbyt dosadnie,ale sama prawda z wypowiedzi bije smile
      • flo-bo Re: Kto ma racje 15.01.17, 13:46
        Też tak pomyślałam, gdy to wszystko uslyszałam. Mloda matka mowi, ze hormony jej buzuja jeszcze i nie wie czy nie przesadza. A ze chciala lepszych relacji z rodzicami, miala nadzieje, ze wnuczka ulatwi poprawę, a tu kicha.
        Inna para (jak pisalam): dziadkowie zawirusowani do kilkudniowego noworodka, i obrazeni, że nie mogą malucha zobaczyć (kaszel, katar).

        Mogę tylko mówić, że mają rację rodzice malucha.
        Aaaa podobna sytuacja: chora babcia chciała wnuczkę już teraz zobaczyć. Brak zgody ze strony rodziców, obraza babci i do tej pory jest obrażona i wnuczki nie widziala - ponad 3 lata...
      • aqua48 Re: Kto ma racje 15.01.17, 14:51
        fifiriffi napisał:

        > sorry, ale aż mną trzęśie jak czytam o kimś takim.
        > Niby córka, niby wnuczka, a ta sie obraża, bo byli k... u lekarza. No ja pier..
        > lę.
        > A dziadkowie jak takie tępe muły.

        Jestem dokładnie tego samego zdania, choć pewnie nie wyraziłabym go tak dobitnie smile

        • fifiriffi Re: Kto ma racje 16.01.17, 08:56
          bo mnie takie coś zaraz doprowadza do....
          Już nie napiszę do czego. wink
          wrrrr.
    • nangaparbat3 Re: Kto ma racje 15.01.17, 13:24
      teraz już nikt nie ma, wydaje mi się jednak, ze na początku mlodzi popelnii bledy.
      Piszesz tak:
      >Babcia dziecka przyjmuje info do wiadomości, telefonicznie irytuje córke zupełnie z księżyca radami i >ciągłą krytyką (założenia typu: ty na pewno nie ubierasz/karmisz/trzymasz dziecko właściwie - nie >wie nic o sytuacji, nikt się problemami itp z nią nie dzieli).

      Wiem, że najbardziej niepokoję sie wtedy, kiedy wiem, że coś jest nie tak, a nie wiem co. Wyobraxnia zaczyna szaleć, nerwy się rozgrzewają do bialości, a wszelkie bezpieczniki przepalają.
      Ze wzgledu na zdrowie dziecka zabroniono babci odwiedzin i nie tłumaczono, co i jak, nie mowiono, jak się czują wnuczka i córka - wyobrażam sobie, jak bardzo musiala się o was bać. No i ruszyla lawina wzajemnych nieporozumień, gniewow i zalow. I niezręcznosci, jaka bez wątpienia było najście po dwoch tygodniach oraz obraza z powodu nieobecnosci nieuprzedzonych o wizycie Mlodych.
      • milva24 Re: Kto ma racje 15.01.17, 13:46
        Naprawdę nie trzeba się z babcią dzielić wszystkim a jak ta ogromna troska o córkę i wnuczkę ma się objawić jakimiś krytycznymi uwagami i pretensjami z byle powodu (niespodziewany nalot i foch o nieobecność) to takiej babci wręcz nie należy informować dla własnego spokoju.
        • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 08:17
          obyś nie była taką babcia, z która nie trzeba się dzielić troskami. Rodzi się w rodzinie anstepna osoba do kochania, a mówisz, że babcie najlepiej zignorowac? Toż to krew z krwi itd. Oby mnie tak moje dzieci nie potraktowaly w przyszłości.
          • milva24 Re: Kto ma racje 16.01.17, 08:30
            No mam nadzieję, że nie będę taką babcią, która córce po ciężkim porodzie truje, że źle dziecko trzyma czy nie umie ubrać.
            • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 08:33
              trzeba przede wszytkim umiec rozmawiać. Mówi się dziekuje mamo, ze wszytkim dobrze sobie radzę, noa le zaburzenia poczucia własnej wartości każą interpretować każdą uwagę, pytanie z troską, bądź po prostu pytanie jako napastliwe, złośliwe i w opgóle negatywnie nacechowane.
              • milva24 Re: Kto ma racje 16.01.17, 08:44
                Z postów autorki wynika, że córka czuje się gorzej traktowana niż siostra. Jeśli do tego doda się zmęczenie porodem i zmartwienia związane ze stanem dziecka to te zaburzenia poczucia własnej wartości się mogą nasilić. A gdyby matce zależało na dobrym samopoczuciu córki to by się trochę powstrzymała z uwagami.
                • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 08:49
                  dobrze ze wersji tej drugiej siostry albo babci nie znamy. Może ta druga też się czuła gorzej traktowana? Niektózy tacy sa impulsywni, że z uwagami się nie powtrzymają, ale czy to znaczy, że chcą źle?
      • ortolann Re: Kto ma racje 15.01.17, 15:58
        Nanga, masz sporo racji. Ale babcia jest dorosła, a zachowuje się jak rozwydrzona pięciolatka. Pora dorosnąć.
        • nowi-jka Re: Kto ma racje 16.01.17, 08:26
          no i nie dzielili sie z nia bo jak kazdy kontakt kończyl sie aluzjami do zlego noszenia/przewijania etc podczas gdy ten ktos nawet nie widzial tego noszenia i przewijania to nei ma sie co dziwic ze tel ograniczon do minimum. Taka mama ma dosc jzu na głowie chociazby przez burze hormonów i mozna jej zaioszczedzic takiego "radzenia"
          • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 08:36
            nie można załozyc, że to pyt. wynika z troski babci,a le może ona nie umie się inaczej wyrazić, oakzać uczuc, w końcu ejst z innego pokolenia, gdzie jednak inaczej ludzie byli wychowywani. A wnuczka sie interesuje, pierwsze dziecko córki. Jak mozna babci z góry rpzypisac złe intencje? To wróg najgorszy, co nie, prawie jak teściowa dla niektórych, ech.... Liczę w duchu ze macie max po 25 lat i z biegiem czasu złagodniejecie
            • ortolann Re: Kto ma racje 16.01.17, 08:43
              Nikt tu nie zakłada złych intencji. Ale babcia naprawdę zachowuje się jak dziecko, które nie dostało wymarzonej zabawki. I babcia tez nie chce wykazać się zrozumieniem, ale zachowuje się, tak, żeby była w centrum uwagi i się obraża. To jest taka wyjątkowa sytuacja, kiedy otoczenie powinno wykazać się bardzo dużą wyrozumiałością, babcia także. A przecież ta młoda mama wykazuje się podejrzliwością sama wobec siebie i zakłada, że może być nieobiektywna, bo hormony, bo wymagające dziecko itd. Ona wcale nie chce babci odseparować - dowodem na to kartka na dzień babci. Wykazuje więc dobrą wolę, ale babcia uparcie tupie nóżką i żąda niemal korowodów przebłagalnych.
              Faktem jest, że to inne pokolenie, że inaczej się komunikuje, że inaczej rozumie, do czego innego było przyzwyczajone, inaczej zupełnie wychowywane. Ale to nie jeszcze nie jest powód, dla którego babcia nie miałaby przystopować na chwilę i zastanowić się jak wygląda to, co ona sama robi. Nie traktujmy babci jak dziecka (którym sama chce być).
              • panterarei Re: Kto ma racje 16.01.17, 13:16
                W tym innym pokoleniu każda kobieta po porodzie siedziała tydzień w szpitalu i dziecka to rodzony ojciec przez ten czas nie oglądał. Nie twierdze, że to było fajne..A z drugiej strony babcie przy pierwszym dziecku też malpiego rozumu dostają. Pouczanie, krytykowanie, wtrącanie..bo nagle zaswiecilo, że córka jest dorosła NA PRAWDĘ, bo sama jest matką. Do tego burza hormonów u poloznicy i może być różnie. Ale to babcia się powinna w takiej sytuacji uspokoić i przełknąć fochy, obrazy i utratę majestatu w miarę możliwości
                • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 13:39
                  ja sądzę, że obie powinny i nie uwazam ze wyciagniecie pierwszej reki do zgody uwłaczałoby którejkolwiek. Któraś w koncu powinna być mądrzejsza wink
                • niennte Re: Kto ma racje 16.01.17, 13:52
                  panterarei napisała:

                  > W tym innym pokoleniu każda kobieta po porodzie siedziała tydzień w szpitalu i dziecka to rodzony ojciec przez ten czas nie oglądał. Nie twierdze, że to było fajne..


                  Było straszne. U mnie w szpitalu dorodne karaluchy biegały wszędzie, ale nikt z rodziny nie mógł wejść do położnicy. Kiedyś przy karmieniu karaluch przespacerował mi się po poduszce obok noworodka uncertain
                  Tydzień siedziałam tylko z pierwszym dzieckiem, z drugim wypisali mnie poi trzech dniach. Żadna pielęgniarka ani położna nie odwiedziła mnie nigdy.


                  A z drugiej strony babcie przy pierwszym dziecku też malpiego rozumu dostają. Pouczanie, krytykowanie, wtrącanie..bo nagle zaswiecilo, że córka jest dorosła NA PRAWDĘ, bo sama jest matką.


                  Jeżeli już, to "naprawdę". I to zupełnie nie tak. Przedstawiasz to jako zazdrość o dorosłość dziecka, a jest to zwykły, odwieczny instynkt niesienia pomocy przez starsze pokolenie młodej i niedoświadczonej osobie. Książki o pielęgnacji niemowląt napisali, internety powstały, ale instynkty jeszcze działają. Cieszcie się, że teraz najczęściej jest wojna o czapeczkę; moja teściowa zawsze panikowała przy moich dzieciach: "Uważaj, bo ją uchyniesz!" Teraz mnie to bawi, ale wtedy bywałam zła na takie mądre rady wink
                  • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 13:59
                    masz rację ale co to znaczy ten tekst teściowej? Bo mnie zaintrygowało?
                    • niennte Re: Kto ma racje 16.01.17, 14:26
                      Dokładnie nie wiem smile
                      Coś z rodzaju wielu zabobonów okołodzieciowych, chyba chodziło o to, że nieumiejętne trzymanie noworodka może spowodować jakieś zwichnięcia wink
    • e-kasia27 Re: Kto ma racje 15.01.17, 13:24
      Przykre, ale olałabym taką matkę i wcale bym się nie starała.
    • milva24 Re: Kto ma racje 15.01.17, 13:27
      Ja w takiej sytuacji już bym się na pewno nie produkowała na Dzień Babci i Dziadka w przyszłym roku. A jak chcą się obrażać niech się obrażają.
    • anka_z_lasu Re: Kto ma racje 15.01.17, 13:45
      I całe szczęście, ze młodych nie było wtedy w domu. Dzięki temu babcia mogła dać popis w pełnej krasie więc nikt nie ma wątpliwości, czego się po niej spodziewać.
      Oraz nie miała okazji bezpośrednio zdenerwować położnicy.
    • sueellen Re: Kto ma racje 15.01.17, 13:49
      Kto ma rację?
      Nie ma znaczenia kto ma rację

      Rada?
      Olać i żyć swoim życiem. Nie komentować, nie wracać do sprawy. Zachować sposkój. Babci przejdzie i się odobrazi kiedy zrozumie że foch nie działa.
    • stonkamarnotrawna Re: Kto ma racje 15.01.17, 14:02
      Dziewczyna po trudnym porodzie, z mala tak sobie a dziadkowie strzelają fochami bo lekarz miał inna wizję pierwszych tygodni. Bardzo żal tych młodych. Póki się dziadki fochu ja to młodzi niech korzystają ze spokoju.
      Powodzenia i zdrówka dla młodych rodziców.
    • memphis90 Re: Kto ma racje 15.01.17, 15:37
      O ile normalnie nie postrzegałabym dziadków jako osób, które obejmuje 3 tyg kwarantanna (w koncu trudno mi sobie wyobrazić, żeby lekarz zakazał kobiecie po trudnym porodzie pomocy najbliższych członków rodziny), o tyle dziadkowie wpadający bez zapowiedzi tylko po to, żeby sobie dzidzię pooglądać, mogą się wypchać. A już szczególnie tacy zakatarzeni.
    • mamakasienki1 Re: Kto ma racje 15.01.17, 15:40
      Olać, nie zabiegać o względy bo to nic nie da, a wręcz pogorszy sytuację.
      Córka za malo się postarała!? Śmiech! Co to za matka???
      Nie ma lepszych i gorszych dzieci, a przynajmniej nie powinno być.
      • wilowka Re: Kto ma racje 15.01.17, 20:01
        Bo jej wcale nie zależało na pomocy młodym, tylko na odpowiednim jej uczczeniu przez okazanie następcy tronu
        • kk345 Re: Kto ma racje 15.01.17, 23:06
          To w sumie niezwykłe, ze matka chce zobaczyc dziecko swojej córki/syna...
          • panterarei Re: Kto ma racje 16.01.17, 05:38
            To w sumie niezwykle, że matka zamiast wesprzeć własne dorosłe dziecko i cieszyć się wnuczka robi zamieszanie wokół siebie i głupio się obraża utrudniajac córce i tak stresujące pierwsze chwilę macierzynstwa
    • 18lipcowa3 Re: Kto ma racje 15.01.17, 15:52
      no chyba oczywiste kto ma rację
    • ga-ti Re: Kto ma racje 15.01.17, 19:00
      Rodzi się wnuczka (pierwsze dziecko danej pary), dziadkowie czekają, chcą zobaczyć, toć to oczywista oczywistość. Sama przestrzegałam 'karencji' 2 tygodni bez nalotu rodzinki i znajomych (przy pierwszej dwójce, z trzecim już nie), ale dziadkowie byli na innych prawach smile
      Sama bym chyba nie usiedziała w domu gdyby moja córka urodziła dziecko, może przy kolejnym byłoby łatwiej, ale pierwsze? Wpadłabym chociaż na godzinkę by maluszka zobaczyć. Że już nie wspomnę o pomocy młodej mamie (przynajmniej obiad w słoiku wink ).
      Gdyby mi córka oświadczyła, że 3 tygodnie mam wnuczki nie oglądać, bo tak, to bym się poczuła dziwnie...

      Sytuacja z późniejszymi fochami babci oczywiście do bani.
      • ente2211 Re: Kto ma racje 15.01.17, 21:31
        ale co to znaczy ,,dziwnie"? dziecko chore, lekarz zakazał wizyt. Nad czym tu debatować?
        • nangaparbat3 Re: Kto ma racje 15.01.17, 22:43
          >>Nad czym tu debatować?

          Nad bliskoscią, milością, empatią?
          A raczej nad ich brakiem sad
          • dziennik-niecodziennik Re: Kto ma racje 15.01.17, 22:52
            Nanga. Lekarz ZABRONIL. Tu naprawde nie ma z czym dyskutować.
            • nangaparbat3 Re: Kto ma racje 15.01.17, 23:01
              Ale nie zabronił mowic, co się dzieje, wysylać zdjęć, wyrazić żalu, ze dziadkowie nie mogą jeszcze zobaczyc dziecka.
              • ente2211 Re: Kto ma racje 16.01.17, 00:10
                nie dorabiaj tezy tam gdzie jej nie ma. NIGDZIE w poście nie było napisane, że córka nie informowała co się dzieje, itd. Kontakt był - co zresztą było napisane w poście startowym, że głównie służył przekazywaniu krytycznych uwag
                • kk345 Re: Kto ma racje 16.01.17, 00:15
                  >NIGDZIE w poście nie było napisane, że córka nie informowała co się dzieje, itd.

                  Było.
                  " nie wie nic o sytuacji, nikt się problemami itp z nią nie dzieli)."
                  • dziennik-niecodziennik Re: Kto ma racje 16.01.17, 01:01
                    Ja rozumiem ze nikt sie z nia nie dzieli takimi problemami, na jakie ona narzeka - czyli jak dziecko jest ubierane, karmione, noszone itd.
                    O sytuacji jako takiej - ze dziecko chore i wizyty odroczone - jest poinformowana. Tak zrozumialam z postu startowego.
                    • flo-bo Re: Kto ma racje 16.01.17, 04:14
                      Dokładnie tak. Laska matce powiedziała wszystko odnosnie kwestii medycznych. I uwaga, co mnie najbardziej zdziwiło: babcia kompletnie nie zinteresowała się jak jej córka się czuje sad zero pytania, dziewczyna zrezygnowała z opowiadania matce o tym, bo ta jej przerwała pytaniem: a dziecka pewnie przystawiać do piersi nie umiesz co? sad No sorry, ale ja bym w tej chwili rozmowe zakończyła. Ta mloda matka wg mnie cierpliwa strasznie była. Nie informowała o rzeczach typu: czy ma problem z karmieniem, ubieraniem - nie miała, powiedziała o tym, że z czynnosciami pielegnacyjnymi (czy jakos tak) radzą sobie swietnie.
                      A babcia nie z troski i tesknoty przyjechała wczesniej tylko: bo byla ladna pogoda i akurat w tym dniu zechciało im się przyjechać.
                      Pomoc w tym wypadku nie wchodziła w grę, myślę, że lekarz stałą pomoc odróżnia od wizyty - przedstawienia dziadkom wnuczki.
                      Dla mnie sprawa jest oczywista, co też dziewczynie powiedziałam, ale ona naładowana hormonami, boi się czy nie przesadza, miała nadzieje na poprawe relacji swoich z matką (też przeciez matką została),a skonczylo się na płaczu. Dobrze, że męża ma ok i wspierającego.

                      Ja po prostu nie ogarniam, ze to już w moim otoczeniu trzecia taka historia, baardzo porobna: względy medyczne zabraniają, młodzi rodzice proszą o tydzień czy kilka dni pozniejszą wizytę (niż siobie zaplanowali dziadkowie), a reakcją jest ignorowanie prośby i obrażanie się.
                      Wiadomo: relacje ciepłe, bliskie, dziadkowie chcą przyjechać pomóc - inaczej to wtedy wygląda. Ale takie: ma być jak ja chce, bo jestem dziadkiem/babcią - to już słabe jest.
                • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 08:20
                  jak to nie było? Było w starotwym jasno napisane, że dziadków nikt nie wtajemniczył. Poczuuli sie wykluczeni, wywaleni poza nawias. A przecież to najbliższa rodzina. Jak pilnowac wnuków, to babcia powinna,a le info o narodiznach wyczekanej wnuczki co i jak, to już nie zaśługuje i rady typu olej... Przykre być w takiej rodzinie
                  • milva24 Re: Kto ma racje 16.01.17, 08:27
                    Ale kto tu o pilnowaniu wnuków czy pomocy pisał? Było za to wyraźnie, że ta córka co urodziła to ta gorsza.
                    • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 08:39
                      wystarczająco długo czytam ematkę wink Skąd macie takie urojenia, że gorsze jesteście. Dlaczego każdą uwagę odczytujecie jako krytyczną. Jako złośliwość celową i chęć dokopania? Tak bardzo nie ufacie rodizcom i myslicie, że matki was nie kochają, nienawidza może wręcz, za nic mają? Wychowały z obowiązku a terz tylko czyhają na sposobność by dokopać. Smutne macie zycie, jak na każdym kroku taka zasadzka. Najgorzej to ludziom złe intencje przypisywać, każda gafa na pewno celowa itd.
                      • milva24 Re: Kto ma racje 16.01.17, 08:51
                        Ten foch o nieobecność w domu i obraza za zbyt słaby zdaniem dziadków prezent dowodzą rzeczywiście dobrej woli.
                        • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 09:01
                          wszystko znamy z rtelacji niby tak pisze nam koleżnaka położniyt któej o fochu za prezent powiedizal jeszcze ktoś inny. MOże to coś na kształt głuchego telefonu, a dziadkom zwyczajnie przykro, bo poczuli się wywaleni poza nawias, a wnuczka to w końcu ważny ktos, co nie? może, jak sama niżej piszesz pomysleli, że babci zobaczyc dizecka nie wolno, ale zabrali je i gdzieś się powlekli? Lżej się zyje zakładając, że wszelkie niesnanki są wynikiem nieporozumień, a nie celowej złej woli. Naprawdę.
                      • nangaparbat3 Re: Kto ma racje 16.01.17, 13:36
                        Skąd macie takie urojenia, że gorsze jesteście. Dlaczego każdą uwagę odczytujecie jako krytyczną. Jako złośliwość celową i chęć dokopania? Tak bardzo nie ufacie rodizcom i myslicie, że matki was nie kochają, nienawidza może wręcz, za nic mają? Wychowały z obowiązku a terz tylko czyhają na sposobność by dokopać.

                        Szmytka - na to jest tylko jedna opowiedź: tak je wychowano.
                        I po prostu chce sie już tylko siąść i plakać.
                        • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 13:42
                          ja rozumiem jeszcze tkaie zahcownaia w okresie, kiedy kształtuje się charakter, mlodość, ale dorosła osoba powinna miec na tyle uporządkowane zycie wewnętrzne, by rozumiec tkaie sprawy. Smutne to bardzo w jakim społeczeństwie zyjemy. To poczucie zagrożenia w matkach dzieociom, dorosłych kobietach mnie zdumiewa. Bo ciągle odczytuję tu kontekst walki i wojny, kto ustapi ten będzie gorszy, podda sie i okaże slabość.
                          • nangaparbat3 Re: Kto ma racje 16.01.17, 14:31
                            Mnie to też dziwi , boli, boje sie tego. Ale ludzie są tacy, jak sie ich wychowa. Zbierasz, co zasialaś, i tyle. Moj ojciec mawial: jaka matka, taka corka - a na ludowo: jaka mać, taka nać.
                            Pociesza mnie jedno - w realu to tak nie wygląda, proporcje są inne.
                            • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 14:45
                              Mnie wychowywali, wedle dzisiejszych realiów na frajera, przegranego z góry, bo słyszałam - Bądź mądrzejsza, ustąp. I serio tka to było interpertowane, ten rozumniejszy będzie ponad, wspaniałomyslnie niejako ustapi głuptasowi zacietrzewionemu, a i tak nic mu nie ubędzie. Teraz okazuje sie, że nie w cenie takie wartości, a każdy spór to wojna. Przeprosisz pierwszy, wyciągniesz rękę do zgody - znaczy poddasz się, przyznasz do porazki. Wszystkich trzeba ustawić sobie, pokazac im gdzie ich miejsce itd. Strach dziecko w taki świat puszczać.
                              • nowi-jka Re: Kto ma racje 16.01.17, 15:11
                                szmytka1 napisała:

                                > Mnie wychowywali, wedle dzisiejszych realiów na frajera, przegranego z góry, bo
                                > słyszałam - Bądź mądrzejsza, ustąp. I serio tka to było interpertowane, ten ro
                                > zumniejszy będzie ponad, wspaniałomyslnie niejako ustapi głuptasowi zacietrzewi
                                > onemu, a i tak nic mu nie ubędzie. Teraz okazuje sie, że nie w cenie takie wart
                                > ości, a każdy spór to wojna. Przeprosisz pierwszy, wyciągniesz rękę do zgody -
                                > znaczy poddasz się, przyznasz do porazki. Wszystkich trzeba ustawić sobie, poka
                                > zac im gdzie ich miejsce itd. Strach dziecko w taki świat puszczać.

                                No i wychodzi na to ze w zyciu realnym ustepujesz wszystkim a na forum sie zacietrzewiasz dla równowagi.
                                • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 15:17
                                  Ach to forum dostarcza mi tyle rozrywki, ale i zadumy nad sparszywieniem rodzaju ludzkiego, że warto big_grin
                  • dziennik-niecodziennik Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:39
                    a w poście powyżej, wczesniejszym od Twojego, jest opisane dokładniej jak to jest z tym przepływem informacji.
              • mirkad Re: Kto ma racje 16.01.17, 08:27
                Ważniejsze zdrowie mamy i dziecka, niż fochy dziadków.
                Sama to przeżyłam, kiedy wróciłam wreszcie do domu po 3 miesiącach spędzonych z córką w szpitalu (o tyle za wcześnie się urodziła).
                I szczerze, stwierdzenia, że ja tylko na chwilkę/godzinkę, z jednej strony doprowadzały mnie do białej gorączki, z drugiej miałam je w głębokim poważaniu. Zdrowie córki było na pierwszym miejscu. I jeśli ktoś tego nie rozumiał, to miał problem - nie ja.
            • 3-mamuska Re: Kto ma racje 16.01.17, 02:42
              dziennik-niecodziennik napisała:

              > Nanga. Lekarz ZABRONIL. Tu naprawde nie ma z czym dyskutować.
              >

              Lekarz to obcy człowiek i sorry żółtaczka niby co dziadkowie mieliby zrobic zeby maluchowi zaszkodzić?
              • flo-bo Re: Kto ma racje 16.01.17, 04:25
                Ja też kiedyś miałam pierwsze dziecko wink wiec rozumiem pewne przeczulenie nawet - toż to cały swiat zarazków czyhał na moje biedactwo wink
                A serio: w takiej sytuacji to co powie lekarz dla rodziców jest święte i rozumiem to. Malo tego - ta babcia też nie polemizowała z zaleceniem lekarza i na początku było: ok jasne rozumiemy. Ale potem widać uznali, że jednak wolą przyjechac kiedy sami zdecydują.
          • black.emma Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:24
            Te braki to u dziadków?
            • nangaparbat3 Re: Kto ma racje 16.01.17, 13:39
              U jednych i u drugich.
        • 3-mamuska Re: Kto ma racje 16.01.17, 02:41
          ente2211 napisał(a):

          > ale co to znaczy ,,dziwnie"? dziecko chore, lekarz zakazał wizyt. Nad czym tu d
          > ebatować?

          Lekarz zalazł odwiedzin pewnie dalszej rodziny a dziecko chore nie było.
          Tez bym olała rodziców jak chcą dziecko chować niech chowają.
          Byłoby mi mega przykro ze mam czekać zeby wnuka zobaczyć 3 tygodnie. A co ja trędowata jestem?
          Jakaś obca? Bez przesady.
          Wpadła bym pomogła córce synowej jeśli by chciała.
          Przyniosła cos ugotowanego wypiła herbatkę popatrzyła na maluszka, ucałowała matkę unikać i poszła do domu.

          Potem sie dziwią ze kontakty rodzinnie kuleją jak trzeba "podanie ,3 zdjęcia i życiorys" pokazać zeby dzieci własne odwiedzić.
      • wilowka Re: Kto ma racje 15.01.17, 22:48
        Wiesz, dla CIebie to jest bliska sercu wnuczka, a dla noworodka z niską masą urodzeniową i żółtaczką, to Ty jesteś po prostu obca flora bakteryjna. wink
        • 3-mamuska Re: Kto ma racje 16.01.17, 02:59
          wilowka napisała:

          > Wiesz, dla CIebie to jest bliska sercu wnuczka, a dla noworodka z niską masą ur
          > odzeniową i żółtaczką, to Ty jesteś po prostu obca flora bakteryjna. wink
          >

          Tak jak kazdy lekarz czy pielęgniarka ktora sie dzieckiem zajmuje, i położna środowiskowa z wizyta w domu tuż po porodzie.
          A najwiecej zakażeń noworodków występuje w szpitalach.
          • ente2211 Re: Kto ma racje 16.01.17, 17:55
            No to jak dziecko jest narażone w szpitalu, to jeszcze trzeba mu dokładać?
            Nie cierpię takich zachowań - ktoś powie, by nie przychodzić, ale i ja i tak przyjdę, bo to przecież wnuczka. Egoizm do kwadratu
            • 3-mamuska Re: Kto ma racje 16.01.17, 18:06
              ente2211 napisał(a):

              > No to jak dziecko jest narażone w szpitalu, to jeszcze trzeba mu dokładać?
              > Nie cierpię takich zachowań - ktoś powie, by nie przychodzić, ale i ja i tak pr
              > zyjdę, bo to przecież wnuczka. Egoizm do kwadratu

              Ja nie pójdę bo to nie moja wnuczka/wnuktongue_out

              I nie zrozumiałaś ,jeśli dziecko było tak narażone na taka utratę zdrowia i życia z powodu wizyty babci ,to czemu nie zamówiono wizyty domowej zeby nie wystawiać go na obecność ludzi i wirusów? Całkiem obcych i liczbie duzo większej niz w domu?
              Szpital to najgorsze miejsce dla dziecka i tylko z konieczność zabieram tam dzieci.
              A niska waga i żółtaczka to nie choroba śmiertelna ani nie walka zycie dziecka.

              Moja kuzynka urodziła w grudniu 4 lata temu wcześniaka 32 t.c o tez po 3 tygodniach wypisano do domu z zakazem wizyt. Dziecku nic nie było tyle ze było maleńkie,wypisane ze szpitala musi byc ogólnie w dobrym stanie.
              I mysle ze lekarze szablonowo zakazują wizyt bez użycia zdrowego rozsądku. I oni zamawiali wizyty domowe zeby dziecka nie ciągać.


              Uważam tez ZE GDYBY BABCIA BYŁA POTRZEBNA DO OGARNIĘCIA STARSZAKA LUB OBIADÓW TO JEJ OBECNOŚĆ NIE BYŁBY ŚMIERTELNYM ZAGORZENIM.
              A ze nie była potrzebna do pomocy to stała sie zagrożeniem.
              • drobnostka7 Re: Kto ma racje 16.01.17, 20:40

                >
                >
                > Uważam tez ZE GDYBY BABCIA BYŁA POTRZEBNA DO OGARNIĘCIA STARSZAKA LUB OBIADÓW
                > TO JEJ OBECNOŚĆ NIE BYŁBY ŚMIERTELNYM ZAGORZENIM.
                > A ze nie była potrzebna do pomocy to stała sie zagrożeniem.
                >

                Masz dużo racji ale tu to sytuacja do której trzeba podejsc indywidualnie. Babcia nie oferowała pomocy, gdzieś miała to jak czuje się jej córka .. Byc może, sugerując jej , że nie potrafi przystąpić dziecka do piersi oczekiwała że uslyszy: tak! Mamo! Pal pies zalecenia lekarza! Przyjedź i pokaz mi jak zajmować się dzieckiem. .. A wyszło jak wyszło. ..Hormony w połogu często wywołują niewłaściwy osąd sytuacji i z pewnością miała dziewczyna prawo być rozgoryczona brakiem zainteresowania jej samopoczuciem .. Babci to nie usprawiedliwia bo zabrakło jej empatii chęci wsparcia córki.
                Miałam z moją mamą troszkę podobnie.
    • ichi51e Re: Kto ma racje 15.01.17, 19:20
      wspolczuje dziadkow.
    • milamala Re: Kto ma racje 15.01.17, 19:28
      Nie wiem, ale jak ta gorsza corka jest na tyle silna to moze czas rozstac sie z mamusia na zawsze.
    • wilowka Re: Kto ma racje 15.01.17, 19:59
      Zapowiedziałam kilka tygodnie przed porodem - lekarz nie poleca w okresie jesienno zimowym wizyt u noworodków. Sama uznałam, że nie chcę na porodówce wizyt nikogo poza mężem. Dzwoniłam jak miałam siłę, opowiadałam, dzwonił mąż, przesyłał zdjęcia i wszyscy przeżyli. Chciałam odpocząć, spać, patrzeć na dziecko, nie musieć nic mówić ani słuchać. Wszyscy przeżyli, nikt się nie obraził, a jakby się obraził - jego strata. Szanując wszystkich - tych kilka dni to był czas kiedy dziecko i ja oraz jego tata jesteśmy najważniejsi. A dziadki i babcie musieli zaakceptować ten fakt, że nie oni. Zamiast jednodniowego, zobaczyli pięciodniowego noworodka. I spokojniejszą, lepiej się czującą mamę. smile
      • nangaparbat3 Re: Kto ma racje 15.01.17, 22:39
        >>>tych kilka dni to był czas kiedy dziecko i ja oraz jego tata jesteśmy najważniejsi. A dziadki i babcie musieli zaakceptować ten fakt, że nie oni.

        Ty mówisz explicite, ale w pozostałych wypowiedziach pobrzmiewa to samo: najwazniejsze to pokazać, kto ważniejszy.
        Postawić na swoim.
        Nie ustąpic.
        wiecie co najlepiej pamiętam z pobytu w szpitalu po porodzie? twarz mojej babci, wtedy już dziewięćdziesiecioletniej, kiedy po raz pierwszy zobaczyla moją corkę - przez szybę między korytarzem szpitalnym a klatką schodową, sama zrezygnowala z wchodzenia (wlasciwie nie wiem, dlaczego), ale wdrapala się na II pietro dziewietnastowiecznego budynku (kto zna takie budynki, wie, że to jakieś 4 dzisiejsze pietra) . Pamiętam absolutny zachwyt w jej twarzy i lzy w oczach. I nie miałysmy wcale dobrych relacji, klocilysmy sie bez przerwy, ale tamto to byla jedna z najbardziej wzruszających chwil w moim życiu.

        Czytam co piszecie i nie mogę uwierzyć, że mozna byc tak doskonale pozbawionym empatii wobec wlasnych rodziców.
        • niennte Re: Kto ma racje 15.01.17, 22:51
          No niestety sad
          Właśnie dziś w bliskiej mi rodzinie urodził się pierwszy wnuk. Dziadek przeszczęśliwy, ale córka sobie nie życzy żadnych odwiedzin, choćby na chwilę. Nie bo nie.
          I tu sądzę, nie chodzi o to, że wirusy, choroby itd. Po prostu zamykanie się w swoim świecie przed najbliższymi osobami.
          Dopiero, jak Wam się urodzą wnuki, zrozumiecie, jakie to ważne przeżycie dla Waszych rodziców.
          • panterarei Re: Kto ma racje 16.01.17, 05:46
            Te babcie.. A nie jesteście w stanie zrozumieć stresu poloznicy, co?I tego, że nawet jeżeli babci jest przykro, że jeszcze nie widziała wnuka, to nie musi robić od razu gownoburzy? Bo raz w życiu nie musi być na piedestale?
            • niennte Re: Kto ma racje 16.01.17, 09:48
              Te mamuśki... A nie jesteście w stanie sobie uświadomić, że babcie też były położnicami?
              Myślicie, że chodzi o zwykłe obejrzenie dziecka? Czy Wy wiecie, co czuje matka, której córka rodzi dziecko? Jakie to są emocje? Jaka duma, że ukochana córeczka sprostała temu odwiecznemu, kobiecemu, najtrudniejszemu z zadań?
              Rodziłam dwa razy w czasach, kiedy nikt nie mógł wejść na oddział położniczy i czułam się najbardziej samotną osobą we wszechświecie, którą jacyś obcy ludzie traktują obojętnie, bez cienia empatii; pielęgniarki krzyczą, lekarz czeka, aż urodzę... A po porodzie słyszę tylko płacz dziecka, nie mogę go nawet zobaczyć, bo zaraz je zabierają na noworodkowy?
              Ile bym wtenczas dała, żeby mogła przyjść do mnie matka, która, jak po prostu kobieta, najlepiej rozumie, co przechodzi położnica! Nie nawet najbardziej kochający mąż, tylko właśnie matka.
              • redheadfreaq Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:38
                Ty byś dała wszystko, ja swojej matki, która jest jeszcze większą panikarą, niż ja, do szczęścia w bardzo trudnych chwilach nie potrzebuję mieć dodatkowo na głowie. Bo skończyło by się tym, że to ją należałoby pocieszać, hołubić i otaczać troską.

                Kurczę,zrozumcie, że nie wszystkie matki to chodzące anioły, kierujące się wyłącznie troską i cudzym dobrem. Ta opisywana przez autorkę wątku również ewidentnie nie może pojąć, że nie, jej "chcenie" jest w tym momencie doskonale nieistotne, bo zdrowie przedwcześnie urodzonego dziecka (zwłaszcza, gdy w tej chwili wszyscy rzężą, smarczą i prychają) jest o wiele istotniejsze. A już wbijanie się na chatę młodym rodzicom i strzelanie focha, że ŚMIELI być z dzieckiem u lekarza to na pewno nie troską, a szczyt toksyczności.
              • milva24 Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:44
                Och te babcie! Co tam uczucia położnicy która sobie nie życzy odwiedzin. One chciały więc wszyscy mają chcieć bo jak nie to foch.
                • dziennik-niecodziennik Re: Kto ma racje 16.01.17, 11:03
                  ale ile tutaj było swego czasu deklaracji że "ja sobie nie życzyłam żadnych gości w szpitalu i w domu, i KONIEC, i NIKOGO nie wpuszczałam, bo to był święty czas tylko dla naszej rodziny!"
              • flo-bo Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:45
                Ooo i ta dumna i szczesliwa babcia nawet nie spytala jak ta córka się czuje tak?
                No ciekawe. Sorry, ja tez mialam kiedyś taką wizję szczesliwej i dumnej babci, ale to co widze, troche mija mi się z różową wizją babci dumnej.
                Gdy ja byłam na porodowce, slyszalam awanture babci , ktora wygarniała córce, ze jest wyrodna matka i córka bo miala cesarke na cito. Zagrozone zycie corki i dziecka.

                Co do powyzszej sytuacji: jestem osoba postronną, ale:
                - babcia zapowuedziała, ze pomocy nie bedzie, zanim córka poprosiła (starszej pomogła od razu),
                - z miejsca powiedziała, ze córka nie umie karmić itd (problemy nie byly zglaszane babci, bo ich nie bylo nawet, powiedziane, ze radzą sobie swietnie, ale babcia córkę zna lepiej i wie, ze nic nie potrafi tak?)
                - zero pytań o stan córki (och ta milosć i duma),
                - babcia nie pyyala nie nalegala na wczesniejszy termin! Zgodzila sie bez problemu, nie dyskutowala nt zasadnosci zalecenia lekarza, po prostu nagle jej pasowalo, zeby przyjechac tydz.wczesniej i przyjechala i absurdalnie wg mnie miala pretensje, ze nikt na nią nie czekał. No skąd mieli wiedziec, ze babcia bedzue miala taką fantazje. Bezczelnie poszli do lekarza

                A, i ta dumna szczesliwa babcia, jest tak obrazona, ze córki z wnuczką nie bylo wtedy w domu, że kolejny miesiac (od listopada) nie zapytala z tej ogromnej milosci i troski jak się czuje wnuczka i córka. Bo jest obrazona, ze ich wtedy nie bylo w domu.
                A : uprzedzam pytanie o swieta - sa innego wyznania, nie obchodzą swiąt (i dziadkowie, i mlodzi rodzice), wiec to nie mogl byc pretekst do spotkania.

                Ja zachowania babci nie ogarniam. To nie jest stara kobieta, 10 lat starsza ode mnie, corka, niecale 10 mlodsza ode mnie, wiec nie jest to u nich jakaś dramatyczna przepasc miedzy pokoleniami.
          • black.emma Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:29
            To może w tej tak ważnej chwili przestańcie na chwilę pomyśleć o sobie.
        • kk345 Re: Kto ma racje 15.01.17, 22:59
          Na ematce rodzina to dzieci i może ewentualnie mąż, reszta ludzkości tylko zakłóca spokój...
          Twój wpis przywraca mi wiarę w normalnosc. I nie, nie wyobrażam sobie, ze przez trzy tygodnie nie mogę zobaczyć własnej wnuczki, to świadczyłoby o tym, ze fatalnie wychowałam dzieci.
          • nangaparbat3 Re: Kto ma racje 15.01.17, 23:05
            Ale ja już stara baba jestem i moglabym z powodzeniem mieć wlasne wnuki. Tyle tylko ze wiem, że gdybym z jakichś medycznych powodów nie mogla od razu odwiedzić corki ani zobaczyc jej dziecka, to ona by byla niepocieszona.
            • kk345 Re: Kto ma racje 15.01.17, 23:11
              I tu tkwi tajemnica- nie jesteś wrogiem swojej corki, ani intruzem w jej domu, nie musicie sobie udowadniac, która z Was jest ważniejsza. Bo chyba tu jest problem- autorka wątku stała się dysponentką wiedzy o wnuczce i skąpo, po uważaniu wydziela skrawki tej wiedzy własnej matce/teściowej, ma władzę i z przyjemnością z tej przewagi korzysta.
              • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 08:24
                odmieni się jak babcia bedzie potrzebna do opieki nad wnuczką...
            • niennte Re: Kto ma racje 15.01.17, 23:15
              Ano, moja córka też. Byłam u niej wieczorem tego samego dnia po porodzie razem z drugą córką i wszyscy łącznie z zięciem byliśmy szczęśliwi. Nikt przecież nie nosił i nie obcałowywał wnuczki, patrzyłyśmy tylko.
              Gdyby rzeczywiście dziecko z powodów medycznych musiało być izolowane, uspokoiłoby mnie (trochę) przesyłanie zdjęć, filmików, relacji parę razy dziennie. Wolałabym wiedzieć wszystko, niż żyć w niepewności i wyobrażać sobie najgorsze rzeczy sad
              • flo-bo Re: Kto ma racje 16.01.17, 04:44
                Ale tu sytuacja byla inna. Laska z matką nie jest blisko, matka preferuje starszą siostrę od zawsze, młodsza jest ta ktora z załozenia robi wszystko źle, np raz mi się wypłakiwała, że powiedziała matce o zwolnieniu grupowym w pracy, a jej matka na to: co zrobiłas że cie zwolnili... Nosz k... - to samo co wszyscy pracownicy, bo firmę rozwiązano sad
                Tego typu podejście. Myślę, że jeśli ta babcia nie polemizowała z decyzją lekarza, a wczesniejszy przyjazd wynikał z tego, że: bo ja tak chcę, to pokazywanie - kto tu rządzi bylo po stronie babci.
                Jak pisałam wyżej: babcia slowem nie spytała o to jak córka się czuje, czy jej ktoś pomaga, czy potrzebuje pomocy sad malo tego: przerwała wypowiedz córki o o jej samopoczuciu ( nie bylo zadnego dawkowania informacji) - mowiac, że z czyms sobie na pewno nie radzi.
                Uwazam, ze dziewczyna i tak byla cierpliwa, ja bym nie byla, zwlaszcza gdyby ktoś mi niezapowiedzianie przyjechal i mial pretensje, ze nie czekałam(?!) na wizytę tylko do lekarza na kontrolę poszłam. No gdzie logika?

                I serio to nie wątpię, że wiele mlodych matek z radoscią by witalo swoje matki nawet wbrew zaleceniom lekarza, gdyby te relacje byly wczesniej ok i bylo wsparcie i radość zamiast krytyki sad
                • kk345 Re: Kto ma racje 16.01.17, 08:24
                  Czyli jest tak, jak przewidziałam- wieloletnie zadraznienia, złe układy w rodzinie i teraz sytuacja, kiedy corka jest dysponentką wiedzy o dziecku i ma w reku władzę- i z przyjemnością z tej władzy korzysta, by utrzeć nosa matce. O dziecko to tu chodzi najmniej...
                  • nowi-jka Re: Kto ma racje 16.01.17, 08:39
                    kk345 napisała:

                    > Czyli jest tak, jak przewidziałam- wieloletnie zadraznienia, złe układy w rodzi
                    > nie i teraz sytuacja, kiedy corka jest dysponentką wiedzy o dziecku i ma w reku
                    > władzę- i z przyjemnością z tej władzy korzysta, by utrzeć nosa matce. O dziec
                    > ko to tu chodzi najmniej...

                    No chociazby ci 1000 argumentów ywtoczyc to ty i tak swoje wiesz prawda? moja prawda jest najmojsza

                    Corka mam swoje piec minut, jak kazda z nas gdy rodzila pierwsze dziecko i jesli nei ma ochoty sluchac ze zle nosi, zle ubiera zle karmi. A w dodoatku NIGDY nie czula blsikosci z matka to dlaczegop nagle ma sie narazac na te wszystkie neiprzyjemnosci dla przyjemnosci kogos kto ma ją serdecznie w nosie i skupia sie tylko na "ja chce" "mnei sie nalezy" bo ja nagle wielce babcia.
                  • flo-bo Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:53
                    Nie. Córka chetnie odpowiadala na pytania, mimo krtyki, zupelnie z gory, bez podstaw. I cieszyla się, ze wnuczka moze poprawic relacje, stad jej cierpliwosc. A ze babci nie interesowało, jak córka się czuje, mimo ze wiedziala o kompikacjach , no coż...
                    To raczej babcia chciala pokazać kto tu rzadzi
                • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 08:26
                  no tak, to na złość pokażemy kto tu teraz rządzi, kto taki dorosły i w ogóle...
                  • pade Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:09
                    Sorry babcie, to nie jest kwestia rządzenia. To jest kwestia tego, że po takim wydarzeniu jak poród chce się mieć przy sobie kogoś ŻYCZLIWEGO, a nie kobietę, która nie wie co i jak ale z góry krytykuje. Z opisu autorki WYRAŹNIE widać, że babcia życzliwa położnicy nie jest.
                    Tak jak autorka uważam, że położnica była wyjątkowo cierpliwa.
                    • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:18
                      z wątku widac tylko tyle ze autorka przewrazliwiona. Skad pomysł ze matka niezyczliwa córce? Wszytkie a patologii ejstescie czy jak? Ze znacie rodizny gfdzie matka wrogiem dziecku?
                      • pade Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:22
                        Aha, czyli zachowanie takie jak opisanej babci jest dla Ciebie normą.
                        • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:26
                          normą jest dla mnie nie rozkminianie nad kazdą mina bliskich mi osób, nie roztrząsanie pomiedzy koelzankami a potem an forum, tylko normalne wyjasnienia, twarz w twarz z osobą, z któą wydaje mi się, ze mam konflikt cyz co tam ejszcze. Tu bym radizła normanie do tej matki pojechać i się dogadać, a nie wymyslać sobie, że na pewno na złość cos powiedziała itd. A jak już chcę pozowac na taką obojętną na wszytystko to tym bardziej o tym nie ględze po ludziach.
                          • pade Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:30
                            Czyli z góry zakładasz, że autorka, albo położnica zmyślają, bo matka/babcia NA PEWNO miała dobre intencje.
                            • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:33
                              tak wolę zakąłdać, że ktoś jest rpzerważliwiony i stąd pomysły o złych intencjach rodzicielki, niż myslec, że swiat pełen jest podlych ludzi i złych matek czyhających jak tylko dokopac własnej córce. Z oserwcji forumowych i zyciowych widze, że jednak pierwszy scenariusz bardziej jest prawdopodobny niż to ze co druga teściowa to wredna sucz a i matki tkaie się podłe przydarzają co i rusz. W realu na szczęście sie z tym nie spotykam czego i wam z całego serca zyczę.
                              • drobnostka7 Re: Kto ma racje 16.01.17, 21:30
                                No ludzie! Poloznica MA PEŁNE PRAWO BYĆ PRZEWRAŻLIWIONA! A druga rzecz przykłady zachowań babci wskazują na to, że dziewczyna ma wręcz wrażliwość krokodyla bo na ewidentną niesprawiedliwość swojej mamusi nie reagowała zerwaniem kontaktów wszelakich na zasadzie z daleka od toksycznych tylko znosiła wszystko, nie robiąc mamusi fochów!
                                Byłyście położnicami ale ni hu hu nie potraficie przypomnieć sobie własną burzę hormonów z tamtego czasu, że Byłyście skupione 100 procentowo na dziecku i żadne pokazywanie oręża wrogom nie było wam w głowie, nie chcialyscie mówić nielubianym - zobacz, mam dziecko, a ty nie, ha! Mogę teraz dyktować warunki, ha! - bo pomijając wszystko inne, caly świat to dla was było to dziecko, nic innego nie było ważne. Od czapy jest zakładanie że dziewczyna mogła się teraz mścić na mamusi za wszelkie zgryzoty dostarczane jej w przeszłości przez mamusie przez zabranianie jej obejrzenia wnuczki!
                                • niennte Re: Kto ma racje 16.01.17, 21:41
                                  Byłam położnicą i bardzo mnie cieszyło zainteresowanie rodziny i znajomych (przyjaciółek, kolegów z pracy) moim dzieckiem i mną. Nikt się nie rozsiadał, nie domagał kawy i ciasta, każdy wpadał na kilkanaście minut z jakimś prezencikiem smile Oglądał dziecko, pogadał, pozachwycał się i wychodził.
                                  Czułam się ważna i doceniona w swoim macierzyństwie, dumnie pokazywałam malucha i uważam, że bez tych wizyt, w samotności, o wiele gorzej przeżyłabym baby bluesa.
                                  A kuzynka mojego męża, też niedawna mama, nauczyła mnie prawidłowo przyrządzać mleko dla dziecka.
                                  • 3-mamuska Re: Kto ma racje 16.01.17, 22:41
                                    niennte napisała:

                                    > Byłam położnicą i bardzo mnie cieszyło zainteresowanie rodziny i znajomych (prz
                                    > yjaciółek, kolegów z pracy) moim dzieckiem i mną. Nikt się nie rozsiadał, nie d
                                    > omagał kawy i ciasta, każdy wpadał na kilkanaście minut z jakimś prezencikiem :
                                    > ) Oglądał dziecko, pogadał, pozachwycał się i wychodził.
                                    > Czułam się ważna i doceniona w swoim macierzyństwie, dumnie pokazywałam malucha
                                    > i uważam, że bez tych wizyt, w samotności, o wiele gorzej przeżyłabym baby blu
                                    > esa.
                                    > A kuzynka mojego męża, też niedawna mama, nauczyła mnie prawidłowo przyrządzać
                                    > mleko dla dziecka.
                                    >


                                    Mam podobnie tez mogłabym sie dzieckiem chwalić na cały świat taka duma mnie rozpierała.
                                    Bardzo mnie tez cieszyly wizyty, i na szczęście mam ogarniętych znajomych ze wpadali na chwile.
                                    -----------------
                                    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
                                    • drobnostka7 Re: Kto ma racje 17.01.17, 00:03
                                      Mnie też cieszyły wizyty, ale kiedy zamiast słów wsparcia, zachwytów nad dzieckiem slyszalam:nie rób tak! Jak Ty ją trzymasz?to mi się niechęć do odwiedzających włączała. Mama mi się zgłosiła z radością, że pojedzie z zięciem po wnuczke i po mnie do szpitals a później zostanie z nami by mi pomóc. . A po przyjeździe do domu zaczęła działania od zrobienia superpikantnego lecza dla ziecia, no bo on sie ponoć gotowanym udkiem nie naje..A ja? A ja mam poczekać albo sobie coś zrobić. . W normalnych watunkach, czyt.bez burzy hormonów to bym już nawet o tym nie pamietala, bo znam moją mamę, ale po porodzie mi się naiwnosc włączyła i uwierzyłam we wsparcie, którego ona przecież nie potrafi dać (akiego niefinansowego wsparcia nie potrafi dać. . ) To dla mnie nauralne, że młoda matka szuka oparcia na już doswiadczonej matce ale gdy go nue otrzymuje to radzi sobie sama jak może. .
                        • nangaparbat3 Re: Kto ma racje 16.01.17, 13:50
                          Wydaje mi się, że Szmytce, podobnie jak mnie, trudno uwierzyc, że rzeczywiste zachowanie się babci/matki jest takie jak opisane. Bo to jest patologia.
                          Mnie dodatkowo trudno uwierzyc, że tak latwo osoby wypowiadające sie w watku przyjmuja wszystko, co napisane, za dobra monetę. Dla mnie to wszystko jest jak innego świata - postrzeganie przez doroslą kobietę we wlasnej matce rywalki i wroga.
                          • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 13:57
                            zwyczajnie wolę zakładać, że wszelkie kłótnie to wynik roznicy zdań albo nieporozumienia. DLa mnie róznica zdań nie oznacza wrogości. Bo czy ja mam sądzić, że jesteście moimi wrogami, bo macie inne zdanie w temacie? Tym bardziej na plaszczyźnie realnych znajmości czy układów rodzinnych chyba nie ranicie nikogo celowo, nie prowokujecie wojen ani nie robicie żadnych inncyh złych rzeczy celowo? Wiadomo, trafi się gafa, nieporozumienie, coś sie niedopowie itd. ot zycie, ale czy to znaczy, że takie złe jesteście i jakby ktoś chciał się pogodizć pierwszy po kłotni to odbierzecie to jako tryumf nad nim, demosntrację własnej siły, bo to jakas wojna była?
                            • nangaparbat3 Re: Kto ma racje 16.01.17, 14:33
                              No. I zrywanie kontaktow z najbliższą rodziną tak łatwo doradzane.
                              • lauren6 Re: Kto ma racje 16.01.17, 14:41
                                Łatwo? W tym wypadku mamy ekstremalną sytuację:
                                - młoda matka, która jest po trudnym porodzie (zwiekszone ryzyko baby bluesa, depresji poporodowej)
                                - noworodek, przypuszczalnie wcześniak, który wymaga szególnej opieki
                                - pierwsze dziecko, więc już w ogóle sytuacja jest rzuceniem na głęboką wodę
                                - babcia z fochem
                                - córka, ktora chce załagodzić konflikt, dostaje na swoją próbę pojednania z buta twarz.

                                Ta młoda matka jest w bardzo trudnej dla siebie sytuacji psychicznej i musi robić wszystko by się nie posypać. Musi być silna dla dziecka, które pewnie czeka dłuższe leczenie, rehabilitacja. Nie pomaga jej w tym matka, która zamiast zaproponować realną pomoc dodatkowo dołuje córkę i traktuje ją jak szmatę do podłogi.

                                Zerwanie kontaktów to w tym momencie najzdrowsze rozwiązanie dla matki i dziecka. Ona musi wydobrzeć, odzyskać siły fizyczne i psychiczne, a nie skupiać się na konflikcie z babką wariatką.
                                • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 14:46
                                  ty to chyba ekstremalnych sytuacji nie zaznałaś w zyciu
                                  • lauren6 Re: Kto ma racje 16.01.17, 14:54
                                    Żebyś nigdy nie musiała się przekonać co to jest walka o życie dziecka.
                          • lauren6 Re: Kto ma racje 16.01.17, 14:32
                            A ja wierzę. W przypadku mojego pierwszego dziecka rodzina dostała podobnego fioła zapominając o podstawowych zasadach dobrego wychowania. Też był foch, że nie otwieram, nie zapraszam itd. Ustawiłam towarzystwo do pionu. Przy drugim dziecku nie było już przychodzenia bez zapowiedzi, naciskania na częste wizyty itd.

                            Tak trudno zrozumieć, że matka w połogu i noworodek potrzebują przede wszystkim spokoju by dojść do siebie po porodzie, dotrzeć się nawzajem itd. Ostatnie o czym się marzy po trudnym porodzie to latanie z herbatą wokół gości, którzy przyszli z wizytacją.
                            • nangaparbat3 Re: Kto ma racje 16.01.17, 14:37
                              Jak mi ktoś nie otwiera, niezapowiedzianej, owszem, też się fochuję. Zawsze mozna powiedzieć - wybacz, nie teraz. Zawsze się można dogadać.
                              I do glowy by mi nie przyszlo pomyślenie o kimkolwiek, z uczniami włącznie, że "postawię do pionu". A Ty, zdaje się, piszesz tak o swoich najbliższych. Na pewno chcialaś to powiedzieć?
                              • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 14:39
                                albo gorzej, usłyszeć o sobie z ust własnych dzieci? taka kolej rzeczy, im cos się nei spodoba, zamiast normanie coś ustalic, będą cię rozstawiac po kątach, stawiac do pionu, usadzać i inne takie określenia stosowac
                            • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 14:37
                              hmm dopuść bliższe relacje z matka, to ona jeszcze tobie herbaty poda w połogu, obiadek upichci a i może jakie gary do zmywarki wstawi, czy inne porządki zrobi, by ci pomoc. A to zwariowanie to w sumie męczące jest ja wiem, też rodziłam, ale pozytywne, dobre uczucia za nim stoją, z milości chyba, czy tam chociaż zainteresowania nowym członkiem rodziny
                              • lauren6 Re: Kto ma racje 16.01.17, 14:50
                                Wyobraź sobie, że mam dobre relacje i z matką i tesciową. Obie mi pomagały w połogu.

                                Widzisz, od dłuższego czasu próbujesz mi zarzucić, że mam złe kontakty z rodziną dlatego krytykuję Twoje układy z matką. Mylisz się. Ja mam układy bardzo dobre, m.in. dlatego, że nigdy nie dałam sobie wejść na głowę i ustaliłam granice naszej prywatności.

                                Dla Ciebie istnieją 2 rodzaje stosunków rodzinnych: albo zerwanie znajomości z rodzicami, albo poddanie się w 100% woli matki. Życie tak nie wygląda. Każdy ma takie stosunki z rodziną jakie sobie ułoży. Ja nie mam 12 lat, żeby mama mówiła mi jakiej długości powinnam mieć włosy. Tobie najwyraźniej to nie przeszkadza. I ok. Ty masz inną potrzebę prywatności, ja inną. Nie pisz, że ja mam gorsze stosunki z matką, bo nie pozwalam jej wtrącać się w moje życie. To głupota i manipulacja.
                                • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 15:01
                                  ja ci nic nei zarzucam, sama piszesz, że ich poustawiałas i cos tam o terrorze, ja tylko o swoijej rodiznie piszę, an co ty, że to ne patolgia ale jakostak, chore relacje czy cos big_grin
                                  • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 15:04
                                    to chyba dla ciebei istnieja takie modele albo ty terroryzujesz ich albo uwazasz się za jakąś pokoonaną? WTF? O tym włąsnie piszę, ciągle na jakeijś wojnie jesteś, to jakas trauma weterana? Ja nie widze konfliktów tam gdzie ich nie ma i nie mam potrzeby ustawiania kogokolwiek ani nie czuje sie pognbębiona czyimikolwiek opiniami na temat moich włosów czy czego tam jeszcze..
                                    • lauren6 Re: Kto ma racje 16.01.17, 15:10
                                      To dobrze, że czujesz się dobrze ze swoją rodziną. Tak trzymaj. Ja z moją też mamy się świetnie.
                                      Nie dziw się jednak, że nie dla każdego to co opisujesz to są normalne stosunki z matką. Dla mnie nie są. Nie narzucaj swojego punktu widzenia innym, bo przez swój skrzywiony pogląd na relacje z matką zdążyłaś już pojechać po autorce wątku, która w tym konflikcie bez dwóch zdań jest ofiarą.
                                      • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 15:14
                                        tak, stan bliskości z matka bez wzajmnych napięć i oskarżeń, wzajemne zaufanie i zwykła ludzka sympatia są nienormalne uncertain

                                        Dziękuję za twoja normalność. Pewno prędzej byś dała klucze pani sprzątającej, niż własnym dzieciom. wiem.
                      • pade Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:23
                        I jeszcze jedno: jesteś agresywna i złośliwa w tym wątku. Nikogo w ten sposób do swojej racji nie przekonasz, najwyżej ktoś Ci w Twoim stylu odpowie.
                        • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:28
                          nie zalezy mi na przkonywaniu kogos, kto matke am za obca osobe i wrogo anstawiona, do czegokolwiek. taki ktos musiałby poand poziom piaskownicy wyrosnąć najpierw. Mnie sie ogólnie wydaje ze nie mam wragów wzyciu bo i czemu miałabym miec, dziwi mnie zas niezmiernie jak za wroga mozna brac włąsną matkę.
                          • pade Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:31
                            Widać nie dojrzałaś jeszcze do etapu, w którym dorosły człowiek wie, że matki bywają rożne. Dobre, życzliwe, bliskie i ..wrogie.
                            • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:36
                              Jeśli chodzi o syt. ekstremalne, to spotkałam się tylko z matkami pozbawionymi instynktu macierzyńskiego, nie zainteresowanymi własnym potomstwem. W ogóle nie doroslam do etapu by poderzewać, że człwiek cżłwiekowi wrogiem moze byc bez przyczyny, zwłaszcza w relacji rodizc-dziecko i wolę te może naiwność, zachować do konca zycia.
                              • pade Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:39
                                A skąd wiesz, że tu nie ma żadnej przyczyny?
                                Przecież znasz wycinek, maleńki, całej sytuacji a z góry zakładasz, że babcia chciała dobrze a córka jest be.
                                Doczytałam, że piszesz wyżej, ze wolisz zakładać. No tak, ale czasem założenia są błędne a Ty w ogóle nie bierzesz pod uwagę tego, że możesz się mylić.
                                • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:43
                                  jak słyszę tekst, że cąłe zycie byłam tą gorsza córką, to juz mi sie lampka zapala, na tyle by wiedizeć ile uprzedzeń i zalu może być we wzajemnej relacji i tak tak - nieporozumień. Wszytko do wyjasnienia, wystarczy normalne rozmawiac. Ktos pierwszy krok zrobić musi. Jak jestem dorosła, to nie mam problemu z wyciagnięciem reki do zgody
              • black.emma Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:32
                Taaaa... bo kobieta po porodzie przy chorym dziecku to nie ma nic innego do roboty jak nagrywać i przesyłać filmiki... Dziecko oczywiście jest mało ważne, położnica też, to co się liczy to uczucia babci.
                • niennte Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:34
                  Wszyscy teraz robią to namiętnie i non stop, zwłaszcza tatusiowie.
                  Uczucia wszystkich się liczą, babci również.
          • zla.m Re: Kto ma racje 16.01.17, 05:55
            Ale jeżeli lekarz zabrania odwiedzin, a rodzice się do tego stosuja, to też jest kwestia wychowania? Oczywiście, istnieje szansa, że młodzi rodzice przesadzają i spotkanie z babcią by dziecku nie zaszkodziło... Ale gdyby zaszkodziło? Bierzesz, jako babcia, to ryzyko na siebie?
    • stara-a-naiwna Re: Kto ma racje 15.01.17, 22:44
      gdyby toksyczne osoby mogły śiwecić
      babcia nie potrzebowała by lampki w domu

      ps. zawsze prosze bogów, los i wszystko co sie da, żebym w "podobnych" sytuacjach potrafiła się odciąć i mieć wszystko bardzo głęboko w... nosie
    • dziennik-niecodziennik Re: Kto ma racje 15.01.17, 22:50
      Co za glupie pytanie.
      Dziadkom serdeczne fakju i niech sie teraz oni staraja.
      • kk345 Re: a tu rewers tej sytuacji 15.01.17, 23:13
        Wymarzona ematkowa babcia- nie wtrąca się, nie udziela rad nieproszona, nie chce nosić dziecka po swojemu, nie kłóci się o czapeczke i sposób karmieniasmile
    • kkalipso Re: Kto ma racje 16.01.17, 01:17
      Wiesz, ja kilka tyg. temu kiedy jednak poród odbył się dzień wcześniej (wszystko spokojnie jednak niespodziewanie) dowiedziałam się w przelocie od męża że teściowa już jedzie(po co sobie myślę), i na drugi dzień kiedy siedziała ze dwie godziny akurat w takim nieodpowiednim czasie gadając o bzdurach nawet na sekundę nie dałam jej odczuć że jest niepotrzebna/niechciana czy co tam ....To są takie momenty w życiu że najlepszy jest głęboki oddech i chęć zrozumienia, na początku, bo watek zdążyłam przeczytać po południu w samochodzie pomyślałam że matka "potwór" po tym co napisały kobiety po drugiej stronie barykady zmieniałam zdanie i jednak trzeba stwierdzić że obie się nie popisałyście. W końcu tu o matce mowa nie o sąsiadce.
      • dziennik-niecodziennik Re: Kto ma racje 16.01.17, 01:37
        Kurcze, kkalipso.
        LEKARZ ZABRONIL WIZYT.
        Finito. Koniec dyskusji.
        Nie wiem jak to zostalo rozegrane, ale jeslibabcia wiedziala o zakazie lekarza, to naprawde, mimo wszystkich swoich obaw i tesknot, powinna go uszanowac. W przeciwnym wypadku dziala na szkode tegoz ukochanego wnuka, którego tak bardzo chce zobaczyć.
        Po prostu.
        • kkalipso Re: Kto ma racje 16.01.17, 01:45
          Ja tam czytam że lekarz POLECA. Żółtaczka to też nie jakaś groźna choroba żeby dziecku miała wizyta babci zaszkodzić. Gdyby z jakichś powodów babcia była potrzebna to już widzę jak by się cieszyli na jej widok....
          • dziennik-niecodziennik Re: Kto ma racje 16.01.17, 01:55
            Poleca w sensie wydaje polecenie. Czyli de facto nakaz. Jak Ci lekarz poleci brac antybiotyk dwa razy dziennie to to jest konkretny nakaz, a nie na zasadzie 'dwa razy, ale w sumie to wszystko jedno, moze byc raz, moze byc trzy'.
            A dziecko ma niedowage. Dzieci z niska waga urodzeniowa zoltaczke przechodza gorzej.
            • 3-mamuska Re: Kto ma racje 16.01.17, 02:55
              dziennik-niecodziennik napisała:

              > Poleca w sensie wydaje polecenie. Czyli de facto nakaz. Jak Ci lekarz poleci br
              > ac antybiotyk dwa razy dziennie to to jest konkretny nakaz, a nie na zasadzie '
              > dwa razy, ale w sumie to wszystko jedno, moze byc raz, moze byc trzy'.
              > A dziecko ma niedowage. Dzieci z niska waga urodzeniowa zoltaczke przechodza go
              > rzej.
              >

              Dobrze to teraz ,jak zaszkodziłaby dziecku obecność babci, z.zoltaczka i niedowaga?
              Tak realnie?
              Co innego jakby dziecko przeszło zapalenie płuc, czy cos innego jakis ciężki wirus czy bakterie ,a żółtaczka?
              Poza tym babci po 2 pojechała do dziecka nie od razu.

              Mojego brata syn miał żółtaczkę pół roku po porodzie, złe wyniki wątrobowe bilirubine i co mieli go trzymać w domu,tyle czasu i wywieść starsze dzieci do domu dziecka?
              • flo-bo Re: Kto ma racje 16.01.17, 05:03
                Moge się tylko domyslać, ale: niska waga urodzeniowa + żółtaczka= niższa odporność, dodatkowo to był sezon chorobowy początek listopada (daty nie pamietam, dziecko chyba w ostatnich dniach pażdziernika urodzone). Dla mnie to logiczne, że lekarz mowi nie - to nie. Babcia nie podważała decyzji lekarza. Przyechala, bo chciala. I już.
                I nie zamierzała pomóc, to bylo z miejsca wykluczone przez tą babcię, a sądzę, że mlodej matce po porodzie z komplikacjami pomoc by się przydała i chyba jak wnioskuję z jej wypowiedzi - ucieszyła by ją.
                Ale babcia nie jest zaunteresowana córką, cóż jej prawo. Ja jako matka nie rozumiem podejscia babci: mnie się należy zobaczenie wnuczki wtedy gdy JA chcę sad i obraza, ze nikt ten tydzień wczesniej nie był w domu jak ONA przyjechała.
                • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 08:30
                  przy 2 dziecku rodzice wluzują 2 tyg mineły, babcia trądem by nie zaraziła, ostatecznie nie musiała nwet na ręce brać. Na wizycie lekarskiej pewno więcej bakterii dziecko spotkało, niż babcia rpzywlekła, Bo założe sie ze po kazdym pacjencie gabinetu nie naslwetlają by zarazki wybic. Mamuśka młoda, rpzewrazliwiona na swoim punkcie rpzede wszystkim, stąd tak nie może rpzeboleć każdej krytycznej, bądź pozornie krytycznej uwagi matki. Zal ma bo cuzje sie gorszą córką, jakies deficyty w poczuciu własnej warotści, więc teraz jako matka, czyli niby większy autorytet niż tylko córka, pokaże swojje matce kto tu rządzi i jaka ona teraz dorosła i enizalezna a przy okzji zła mauśkę się ukarze.
                • kk345 Re: Kto ma racje 16.01.17, 08:31
                  >Moge się tylko domyslać, ale: niska waga urodzeniowa + żółtaczka= niższa odporność, dodatkowo to był sezon chorobowy początek listopada

                  Jak w takim razie odbyli tę kontrolę lekarską? Dziecko w poradni stykało sie na pewno przynajmniej z dwiema obcymi florami bakteryjnymi (lekarz i pielęgniarka) plus rodzice innych dzieci i same dzieci. To nie było zagrożeniem, ale już wizyta babci tak?

                  Cała historia napisana z tezą, jako opowieść o złej czarownicy uciskającej biednego Kopciuszkabig_grin

                  • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 08:42
                    No co ty! Przecież babcia to siedlisko najgorszej zarazy! Trąd, cholera i co najmniej rotawirusy w pakiecie. A już na pewno będzie na dziecko chuchac, całować, obslini tymi zarazkami, w łapska capnie od progu. Widomo. A najgorzej, że powie, że źle ubrane i pewno pokarm nie taki uncertain
                    • pade Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:12
                      Jesteś pierwsza kandydatką na taką babcię, jak ta opisana przez autorkę.
                      • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:14
                        oby moi synowie zdołali się rozmnożyć big_grin to już będzie sukces
                    • dziennik-niecodziennik Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:46
                      > A najgorzej, że powie, że źle ubrane i pewno pokarm nie taki

                      owszem, to akurat fatalnie. Świeżą matkę należy wspierać, a nie dołować.
                      • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:53
                        serio dołuje cie ta maniera, by dawać nieproszonym rady? Nawet ze strony bliskich? Mnie owszem, wkurzało takie cos, jak miałam naście czy 20 lat. Teraz mogę posluchać, ba jak mi się chce to nawet podyskutować i się nie wpieniać. przypominam sobie, że meni tez amtka na pierwszej wizycie powieidząła, że za cienko ubrane big_grin Szczegolne emocje z tego tytułu ne utkwiły mi w pamieci.
                        • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:56
                          no i do tego pupilem był mój brat, też mi suę wydawało, ze jestem ta druga, a może i 3 bo mam jeszcze siostrę wink To na pewno mi matka złośliwie powiedziała, a ja sie nie połapałam big_grin Wszytko do przepracowania jest, trzy głebokie wdechy i będzie dobrze wink
                        • dziennik-niecodziennik Re: Kto ma racje 16.01.17, 11:08
                          > serio dołuje cie ta maniera, by dawać nieproszonym rady?

                          rady - nie. krytyka - tak, zwłaszcza gdyby dotyczyła mojej nowej roli życiowej i była nieuzasadniona, ale wnoszona tonem "przeciez to oczywiste".
                          nie wiem czego Ty tu bronisz. wez sie na trzezwo zastanów, kto tu potrzebowal wiekszej ochrony, położnica po trudnym porodzie z maleństwem trudnym zdrowotnie u boku czy babcia, ktora jedyne co miała zrobic to poczekac jeszcze tydzień? naprawde uwazasz ze młodą matkę, po traumatycznych przeżyciach, jeszcze niepewną w swej roli i zamartwiajacą się stanem dziecka - należy dodatkowo dołowac??...
                          • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 11:15
                            ja uwazam, ze dorosła kobieta, matka, wzmocniona traumatycznymi rpzejsciami (w mysl powiedzenia co nas nie zabije...) powinna miec większy dystans do tego co kto powiedział. Osoba na tyle dojrzała, by zakąłdać włąsną rodiznę, powinna miec juz pewne rzeczy rpzepracowane, a przynajmniejs ie starać. na tyle bye nie dramatyzować, że krytyka co tam zjadło dziekco, jak źle było ubrane i trzymane, to dramat, no wprost obciązenie zdrowia spcyhicznego. też byłam połoznica, tez po trudnym porodzie, schorowana itd. Pamiętam jeszcze jak to ejst, ale zakąłdam, że może to być róznica temperamntu pomiedzy mna a innymi. Dlatego zachęcam do rpzemyślen rpzede wszytkim nad sobą.
                            • dorotek83 Re: Kto ma racje 16.01.17, 11:21
                              Każdy inaczej reaguje na traumatyczne przeżycia, tutaj widzę podejście bo JA tak reagowałam, to inni też muszą tak reagować. A ludzie są różni, i różne są układy rodzinne.
                              I biorąc pod uwagę burzę hormonalną jaką kobieta przeżywa po porodzie, zwłaszcza po ciężkim kiedy jeszcze dziecko ma problemy zdrowotne, to oczekiwanie dystansu do niemiłych uwag uważam za dużą przesadę.
                            • nowi-jka Re: Kto ma racje 16.01.17, 11:34
                              szmytka1 napisała:

                              > ja uwazam, ze dorosła kobieta, matka, wzmocniona traumatycznymi rpzejsciami (w
                              > mysl powiedzenia co nas nie zabije...) powinna miec większy dystans do tego co
                              > kto powiedział. Osoba na tyle dojrzała, by zakąłdać włąsną rodiznę, powinna mie
                              > c juz pewne rzeczy rpzepracowane, a przynajmniejs ie starać. na tyle bye nie dr
                              > amatyzować, że krytyka co tam zjadło dziekco, jak źle było ubrane i trzymane, t
                              > o dramat, no wprost obciązenie zdrowia spcyhicznego. też byłam połoznica, tez p
                              > o trudnym porodzie, schorowana itd. Pamiętam jeszcze jak to ejst, ale zakąłdam,
                              > że może to być róznica temperamntu pomiedzy mna a innymi. Dlatego zachęcam do
                              > rpzemyślen rpzede wszytkim nad sobą.

                              a ja nie znam swiezoupieczonej matki której takie uwagi (zle karmisz, zle trzymasz, zle ubeirasz i gdzie ma czapke) nie wkurzaja, wszystkie nas wkurzało, takie odporne zrobilysmy sie potem, najczesciej przy kolejnym dziecku albo jak juz nas nie dotyczyły. I trzeba pozwolic tej dziewczynie tez do tego dojsc samej bo wszelkie radzenie tylko bardziej wkurza.
                              • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 12:25
                                to poznaj mnie smile Na razie mam 1 i nie ruszało mnie przy 1 ale też nie doszukiwałam się w tym złosliwości. Serio myslicie, że to dla wbicia szpili te uwagi? I to ze strony kogoś, kto chyba was kocha, amtka siostra czy kto tam ejszcze bliski i taki wredny sie wam trafia? To chyab wyjątki takie patologiczne sytuacje a nie reguła? Według was to co 2 takie przezycia ma straaaaaszne
                                • pade Re: Kto ma racje 16.01.17, 12:28
                                  wyżej piszesz, że Cię ruszało do 20-stki.
                                  • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 13:10
                                    ale jako 20 altka nie miałam dziecka, rozmnozyłam się pod 30 bliżej. jako nastolatke czy moż ejeszcze 20latke rusząły mnie inne teksty, nie o dzieciach, pewnie może coś o mojej fryzurze? Dziwne, że nie uznawałam tego za terror, raczej zwykłe pyskówki jak to miedzy rodzicami a dziecmi, nikt tego za dzihad, terro, rpześladowanie ani inne tkaie nie uwazal. ba, anwet potem, mego meza nie lubiła ( a teraz to ukochany zieciu) a ja nie odczuwałam, by mnie to zagraząło, bym musiała sie bronic jakos szczegolnie. Opnie innych to są ich opinie, mogę posłuchac a robić swoje i nie muszą byc przeiceż traktowane jako atak. Stan permanentnej wojny by trzeba było z co drugim cżłlwiekim toczyc
                            • nangaparbat3 Re: Kto ma racje 16.01.17, 14:09
                              wiesz, ja pamiętam, że żeby dojść do formy potrzebowalam 6 tygodni, dokładnie tyle ile trwa połóg - wczesniej wciąż się bałam, że umrę i opuszczę dziecko, i nawet kazalam przysiac ciotecznej siostrze, że w razie czego wykarmi moją corkę. Siostra się uśmiała, powiedziała: Nie wygladasz jak umrzyk, tylko jak paczek w maśle, ale czywiscie, obiecuję.
              • dziennik-niecodziennik Re: Kto ma racje 16.01.17, 09:05
                Jesli Twojego brata syn byl dzieciem urodzonym prawidlowo to nijak mu zaszkodzic nie mogli. W przypadku dziecka hipotroficznego wyglada to nieco inaczej.

                Jako matka wczesniaka hipotrofika staralam sie wypelniac zalecenia lekarskie, choc tez nie wszystkie mi sie podobaly. I szlag by mnie trafil gdyby mi ktos probowal wchodzic w parade, nie patrzac na to ze moze noworodkowi zaszkodzic.
        • 3-mamuska Re: Kto ma racje 16.01.17, 02:50
          dziennik-niecodziennik napisała:

          > Kurcze, kkalipso.
          > LEKARZ ZABRONIL WIZYT.
          > Finito. Koniec dyskusji.
          > Nie wiem jak to zostalo rozegrane, ale jeslibabcia wiedziala o zakazie lekarza,
          > to naprawde, mimo wszystkich swoich obaw i tesknot, powinna go uszanowac. W pr
          > zeciwnym wypadku dziala na szkode tegoz ukochanego wnuka, którego tak bardzo ch
          > ce zobaczyć.
          > Po prostu.
          >

          Mi LEKARZ TEZ ZABRONIŁ KARMIENIA SYNA PO PEWNYM ZABIEGU ,BO NIEDAM RADY I GŁUPIA GO POSŁUCHAŁAM. Odstawiłam syna przed zabiegiem.
          Wiec wiesz lekarze to czasem piordziela formułki a z rzeczywistością nie ma to nic wspólnego.
          Bardzo żałuje ze go posłuchałam.
          Bo swobodnie brałam syna na rece. Wrocilam po 3 godzinach po zabiegi.Wiec i z karmieniem problemu by nie było.
          A on poleciał szablonowo.
          • nangaparbat3 Re: Kto ma racje 16.01.17, 07:34
            Kiedy jeszcze leżalam w szpitalu, chlopczyk na mojej sali dostał biegunki. lekarka urządzila matce przesluchanie, co zjadla, a kiedy dowiedziala się, że pomidora, zrugala ją jak sztubaka. W szpitalu byl poza tym brod i smród, a "pomidora" wyleczono sulfaguanidyną.
      • mirkad Re: Kto ma racje 16.01.17, 08:30
        Matka/teściowa też powinna uświadomić sobie, że nie ona jest najważniejsza w takim momencie jako babcia, i umieć się trochę wycofać, a nie narzucać w imię hasła "bo to mój wnuk/wnuczka".
      • agata_abbott Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:43
        > To są takie momenty w życiu że najlepszy jest głęboki oddech i chęć zrozumienia

        Ale jak to jest, że głęboki oddech ma wziąć i zrozumieniem wykazać się kobieta w połogu z chorym dzieckiem, a dziadkowie jakoś nie mogą?
    • 3-mamuska Re: Kto ma racje 16.01.17, 02:34
      Ja tam uważam ze babcia i dziadek nie musza sie zapowiadać z wizytami u wnukow.
      Chore dla mnie ze matka musi sie prosić o możliwość odwiedzin u corki/syna.
      Po ciężkim porodzie tym bardziej przydałby sie pomoc innej kobiety.

      To ze ich nie zastała nie ich wina i o to nie powinna sie obrażać.
      Ale dziecko z niedowaga i żółtaczka i odwiedzać nie mozna? Bzdura po prostu. Co ma waga do odwiedzin?
      Mysle ze lekarz miał na myśli dalsza rodzine a nie najbliższe osoby. Jak rodzice matki.

      Noworodki ponoc sie nie przeziębiają i sa odporne.
      Moj syn miał 2 tygodnie jak teściowa była mega chora , gorączka katar kaszel.
      I młody jakos sie nie zaraził a tez mia żółtaczkę był wcześniakiem leżał w inkubatorze i wyszedł do domu w 10 dobie życia.A ta za chwile mega przeziębienie.

      W życiu bym nie wpadła na pomysł ograniczenie wizyt dla dziadków. I trzymanie dziecka pod kloszem.
      • flo-bo Re: Kto ma racje 16.01.17, 05:28
        Ale są sutuacje i sytuacje. Po drugim porodzie ja też mialam inne podejscie, niz po pierwszym, gdzie wiedzialam masę zagrożeń dla mijego dziecka - i uwazam, że każdy rodzic mający pierwsze dziecko ma prawo być przerażony i pelen obaw i nawet przrsadzać zwłaszcza na haju hormonalnym smile
        Ale tu sytuacja tez byla inna: babcia nie chciała pomóc, zapowiedziała to córce (nie wiem czy przed czy po porodzie), żeby nie sądziła że przyjedzie jej pomóc. Nie byla w ogole zainteresowana samopoczuciem córki i nie prosiła o wczesniejsze spotkanie, nie wspomniala o tym nawet. Babcia nie dyskutowała z decyzją lekarza (miala tez świadomość, ze jest jesień i sezon chorobowy w pelni). Ona po prostu mimo wczesniejszych ustaleń przyjechała bez zapowiedzi tydzień wczesniej, bo tak chciala i miała pretensje, że nikogo w domu nie bylo, a mlodzi rodzice byli na konroli lekarskiej. I o to się obraziła. Jak dla mnie -absurd.

        Smiem zakladac, wiedzac jak bardzo córce zależalo na poprawie relacji i jak byla wykonczona po porodzie że gdyby babcia powiedziała:" przyjadę ci pomóc choc ten jeden - dwa dni, a ty odpoczniesz" lub:" zalezy mi zeby choc chwilę zobaczyć dziecko i ciebie usciskać" - że córka nawet wbrew obawom i zaleceniu lekarza powiedziałaby: przyjeżdżaj, super.
        Ale babcia nic takiego nie powiedziała.
        I szczerze mowiąc, ja się dziwię tej cierpliwosci córki, bo gdyby mi ktoś powiedział, że nie umiem: karmić, przewijać, ubierać, trzymać na rękach (bo przeciez nic nie umiem -takie zalozenie z góry) mimo mojego info, że wszystko gra i swietnie sobie radzimy z pielegnacją/karmieniem - chyba bym nawet za te 2 tygodnie, nie chciała takich odwiedzin sad
      • zla.m Re: Kto ma racje 16.01.17, 06:00
        A jakbyś jako babcia odwiedziła takie dziecko wbrew poleceniu lekarza i prośbie rodziców, i ono by się rozchorowało..? Bierzesz na siebie tę odpowiedzialność czy może byłaby to wina rodziców, bo na pewno coś robią źle? No ludzie, 3 tygodnie to nie całe życie, a dziecko to nie lalka do oglądania. A to, że tobie kiedyś jakiś lekarz coś zalecił źle, nie jest żadnym dowodem na to, że ten konkretny nie ma racji... Ale nie, bo babcia musi wnuka obejrzeć JUŻ!
    • mid.week Re: Kto ma racje 16.01.17, 06:37
      Niezależnie zupełnie od okoliczności zdrowotnych dziecka - każdy kto przybywa bez uprzedzenia, nie zastaje gospodarzy i się o to obraża ma nierówno pod sufitem. A ktoś kto mimo upływu czasu i ochłonięcia wymaga aby go za to przepraszać kwalifikuje się do ostawienia z grona osób, z którymi się przebywa.
    • kadfael Re: Kto ma racje 16.01.17, 08:10
      Chyba niedokładnie przedstawiasz sytuację. Naprawdę trudno mi wyobrazić sobie, nawet przy założeniu, ze babcia nie przepada za córką, by miała ona pretensje, że nie zastała młodych, bo byli U LEKARZA. Chyba, że babcia jest niespełna rozumu. Sprawa ma jakieś drugie dno, moim zdaniem.
      • milva24 Re: Kto ma racje 16.01.17, 08:12
        Bo może ta babcia sobie pomyślała, że tu niby nikt ma ich nie odwiedzać a latają gdzieś z dzieciakiem.
        • lauren6 Re: Kto ma racje 16.01.17, 08:48
          Dokładnie. U mnie był foch, bo nie otworzyłam drzwi niezapowiedzianym gościom. Odsypiałam zarwaną noc, którą wrzaskun przeryczał, a ja spałam 2h.
          Pomogło kilka profilaktycznych OPR rodziny. Bez bawienia się w kurtuazję. Narodziny dziecka to nie jest powód do porzucania zasad dobrego wychowania i zwalania się komuś na głowę bez zapowiedzenia.
          Z doświadczenia wiem, że jak się jest miłym to wejdą ci na głowę, dlatego trzeba sobie wychować rodzinę. Jasno stawiać zasady i potem je egzekwować. Jak z dziećmi wink
          • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 09:04
            własna matka musi ci się zapowiadać? Trzymasz dystans, an chłodfno z matka by rpzypadkiem nie weszła ci an głowę? Tak samo zimno cie wychowywała pewnie?Bardzo ci wpółczuję. Może czas na ocieplenie relacji i skrócenie dystansu?
            • lauren6 Re: Kto ma racje 16.01.17, 09:52
              Mam bardzo dobre kontakty z rodziną, dziękuję za troskę.
              Jak jadę do rodziców lub teściów to też dzwonię i pytam czy mogę wpaść. Polecam taki wynalazek jak telefon, na pewno nie raz cię uchroni przed pocałowaniem klamki.
              • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:13
                jeszcze i się nie zdarzyło w domu rodiznnym pocałowac klamke, bo wiem, gdzie klucze, ba do niedawna mialam swój własny. Wchodze, robię sobie kawę czy co tam che, zaczynam się krzątać, czasem obiad nastawiam. Czuję się tam nadal jak w domu. Ani ja matce się nie zapowiadam, ani ona mnie. U teściowej podobnie rządzi się mąż. On zresztą i u mnie się czuje jak w domu, równie swobodnie jak ja, tak został przyjęty przez moja matke.
                • lady-z-gaga Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:20
                  To jest bardzo nietypowy zwyczaj i nie polecałabym go nikomu. W mojej rodzinie owszem, mamy do siebie zapasowe klucze na wszelki wypadek, ale włażenia pod nieobecność gospodarzy, ktorzy nie spodziewali się wizyty nie zaliczyłabym do zdrowych stosunkow rodzinnych.
                  • dorotek83 Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:37
                    Moja mama ma klucze do mojego mieszkania. I przyznam szczerze irytuje mnie jak jestem w domu, otwiera od razu drzwi kluczem, zamiast zapukać najpierw choć raz. Bo to jednak to nie jej mieszkanie, tylko moje, a ja nie lubię jak ktoś mi się do niego ładuje bez pukania, nawet moja mama.
                    Co innego kiedy wiem, że ma być bo odbiera mi córkę z przedszkola lub jest bo ma umówioną wizytę u lekarza.
                  • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:46
                    w domu roidinnym nadal czuję się domownikiem, współgospodarzem. Podobnie, choc nie aż tak swobodnie czuję się np. u moich dziadków. Tak bylismy wychowywani i jest to raczej powszechny model w moich okolicach. NIe spotyka się tu za bardzo domów wielopokoleniowych ale za to przyjeżdzając do rodziców nie ma sie poczucia bycia w gościach.
                    • lauren6 Re: Kto ma racje 16.01.17, 12:02
                      Czyli sama przyznajesz, że ze zwyczajów panujących w okolicy uczyniłaś jakąś normę, której bronisz jak niepodległości.
                      Przychodzenie do kogokolwiek z rodziny bez zapowiedzi nie jest normą.
                      Myszkowanie po domu rodziców pod ich nieobecność nie jest normą.
                      Posiadanie kluczy do mieszkania innego członka rodziny nie powoduje, że stajemy się właścicielami czy domownikami. Nie sprawia, że wolno nam zakłócać mir tego domu, wchodzić i wychodzić kiedy chcemy.
                      Kultura wymaga by zawsze się zapowiedzieć gdy do kogoś idziemy. Nawet własnej matce.
                      • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 12:28
                        dom rodziców = się mój dom. Może nie formalnie u notariusza, ale mentalnie owszem. Do matki nie idę w gości, po prostu przyjeżdżam do domu rodzinnego. Piszę o moich znajomych, środowisku w jakim się obracam i mojej okolicy, bo to znam.
                • pade Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:25
                  Jeśli swoim synom też będziesz wchodzić do domu bez zapowiedzi, to na pewno nie zdołają się rozmnożyć.
                  • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:47
                    nie ma tu mowy o wchodzeniu ebz zapowiedzi do swoich dzieci, a o rpzyjeżdzie do domu rodiznnego pod nieobecność rodziców. nie dziwi mnie, że nie umiesz cyztać ze zrozumieniem, taka przypadłość czasów obecnych.
                    • pade Re: Kto ma racje 16.01.17, 11:18
                      Piszesz, że ani Ty się matce nie zapowiadasz ani ona Tobie.
                      • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 12:37
                        ale ona nie ma klucza do mnie, więc biedula musi zapukać, a ja gupie wpuszczam, choc się nie zapowiedziała, matka do rodzonej córki wink Cóz, najwyżej bałagan moj zoabczy, ale to nic, zaczyna sie krzątac i sprzątać wink Mnie to nie przeszkadza. Nie krepuje mnie obecnosc mojej matki, lubię ja, dobrze się czuję w jej towarzystwie, moje dziecko się cieszy, ze przyjechała. Mąż dziwny taki, sam mnie podjudza zadzwonic co tam słychac, też chyba ją lubi. Dziwne to takie, bo wredna taka, że hej, gada mi nieproszona, że za cienko wnuczus ubrany, a ze za duze kawałki kotleta dostaje i nie moze pogryźć, a ze rzadko karmiony, a włosy to już am stanowczo za długie i inne takie rownie dokuczliwe rzeczy. Co za chamka, co nie? Powinnam sie odseparować co najmniej a ja toleruję to wszytko, strasznie to toksyczne, nienormalne i w ogóle. A powinnam jebnąć fochem, ne dzownić i nie jeździć, bo meni eni szanuje jako matki mojego dziecka itd...

                        A co do kluczy, to sama kurde nie mam obu kluczy a mąż nie ma za to do domofonu, jak będzie awaria to nie wlezie i pocałuje klamkę hłe hłe. A pacz do moejgo rodiznnego ielismy klucz, zniam po awarii zamka nie sotał wymieniony na nowy i jakos nikomu nie pod drodze, by tych kluczy dorobic. Teraz posiłkujemy sie jednym, który ejst w tkaim schowku, że kto sobie z dizci niezpowiedziany przyjedzie, to wejdzie, z kawą się rozsiądzie a i może podłubie co w ogórku jak go chęć najdzie, grilla latem rozpali i takie inne tam panoszenie się i plądrowanie matczynego domu będzie uprawiać.
                        • agata_abbott Re: Kto ma racje 16.01.17, 12:41
                          A z teściową masz identyczny układ? Bo ja jednak bym nie przepadała za sytuacją, w której "najwyżej zobaczy mój bałagan" smile
                          • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 12:52
                            teściowa była u mnie 2 x na rpzestrzni tych lat, ale ona jest specyficzna. Nie lubi się ruszać ze swojego domu. Drugiego swojego syna z podobną czestotliwością odiwedza. Najdalej to ona wyrusza 5 km do lekarza jak musi. Taki typ i spoko, mnie to nie przeszkadza, ale też dla mnie naturalne jest, że z teściowa tak bliskich relacji nie mam, bo to nie moja matka. Za wroga też jej nie mam, no takie w sumie obojętne uczucia mam do niej. Niczym mi nie zawiniła, choć uważa imie syna za brzydkie i dziecka, które sie urodzi za jeszcze brzydsze i mi powiedziała o tym big_grin Wedle logiki co niekórych to już powód do obrazy z mojej strony, co nie?A i dałam jej prezent, którego nie używa a niby potrzebowała, jeszcze gorsza obraza, bo tak zapewne demonstruje lekcwazenie mojej osoby czy inne takie wink Jakie mąż ma odczucie względem jej, to mogę zapytac po południu, jakby cie interesowalo.
                            • agata_abbott Re: Kto ma racje 16.01.17, 12:58
                              No dobra, ale HIPOTETYCZNIE - powieka by Ci nie drgnęła, gdyby nagle, w trakcie największego domowego rozgardiaszu (jesteś w trakcie sprzątania/spocona/w ubraniu najgorszym z najgorszych) w drzwiach stanęli Ci teściowie? Bez zapowiedzi? smile I to nawet nie "pod drzwiami", ale "w drzwiach", bo mieli własne klucze? smile
                              • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 13:05
                                tesc by nie przyjechał, bo meni nie lubił, dzien dobry mi nie mowił wink Nie zyje od lat, teściowa jak mówiłam koniem jej nie ruszysz, klucza nie ma, bo nie ma tkaiej potrzeby,a le jakby zapragnęła mnie odwiedzać, to dłąbym, by nie stał pod drzwiami jak mnie zastanie. Jasne, że byłabym zmieszana, jakby stanęła w drzwiach,a le nie sądze by owtwierała kluczem otwarte drzwi? Skoro jest ktos w domu, wystarczy zapukac a ja mówię proszę. I wpuszczam stokrotnie przepraszajac za balagan. Matki nie przepraszam, bo mnie nei krepuje, ani ona nie krępuje sie mnie..
                                • agata_abbott Re: Kto ma racje 16.01.17, 13:17
                                  No widzisz, więc jednak inaczej potraktowałabyś teściową i matkę. Ale zrozum, że niektórzy mają luźniejszy stosunek z rodzicami/teściami i bardziej stresują się własnym bałaganemsmile
                                  • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 13:25
                                    to chyba naturlane, że przy jednej wyrosłas, tyłek ci podicerala, sprzatął wymiociny, an golasa cię widizał i wchowła. Druga poznałaś jako dorosła osoba, nie byłaś w tak intymnych relacjach. Można się dogadywać, ale jest to inny poziom zażyłości. Sa koleżanki, które wiedza o tobie wszytko bo znasz je od przedszkola. Są bdb koleznaki, przyjacióki, ktróe znasz np od studiow ale one juz tych samych przeżyc nie beda mieć z tobą co te pierwsze.
                                    • agata_abbott Re: Kto ma racje 16.01.17, 13:28
                                      No naturalne. Ale jak zakładasz rodzinę, to mieszasz Ty + mąż. Twierdzisz, że rodzic może bez pytania wejść do dziecka - no ale tutaj jesteś Ty + mąż, i jak każdy rodzic będzie bez pytania wchodził do swojego dziecka, to to drugie będzie czuło się niezręcznie. Więc wypada jednak przyjąć taką formę, żeby nie stresować nikogo w jego własnym domu (czyli jednak zapowiadać się/pukać).
                                      • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 13:34
                                        hehe moj mąż się tym eni stresuje, zapewniam cię. Lepszy z niego synunio mojej makti iz ja córka. Nie będę się rozpisywac an ten temat, bo to jednak jakies rpywatne sprwy i nie chce ich poruszać. Nie wiem tylko jakim cudem dyskusja o tym, że w mojej rodiznie dzieci do domu rodziców przyjeżdzaja jak o sobie zostąła odwócona jak to mówią jak kota ogonem? Bo nie wspominałam nigdzie, ze działa to w obie strony, wyszło, że w sumie nie mam nic przeciwko temu, jak musiałam się tłumaczyć pod gradem pytań.
                                        • agata_abbott Re: Kto ma racje 16.01.17, 14:41
                                          Znam ten bólsmile
                                          W każdym razie - ludzie mają/lubią różnie. Ja tam lubię, jak wszyscy - i rodzice i teściowie - jednak zapowiadają się z wizytą. I nie uważam, żeby nasze relacje były jakieś nie tegessmile
                                • milva24 Re: Kto ma racje 16.01.17, 13:22
                                  Jak to teść Cię nie lubił? Trzeba było zaprezentować więcej tolerancji, dystansu i chęci dialogu, wtedy na pewno byłoby inaczej.
                                  Sama widzisz, że nie zawsze i nie z każdym się da utrzymać dobre stosunki prezentując dobrą wolę. Moim zdaniem nie z każdym i nie zawsze opłaca się próbować.
                                  • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 13:29
                                    Nie zdązyłam, zmarł zaraz po moim slubie. Wolał ładniejszą synową, a ja nie miałam na operacje plastyczne. Powiedział ponoć, że męza stać na kogos lepszego wink Ja byłam chętna do dialogu. Tolerowałam nawet, że palił jak przyszedł i robiłam mu kawę wink Nie lubił mnie, ale przyłaził czasem jak zdarzyło mu się przyjechać w moje okolice, więc sądzę, że na swój sposób był pogodzony z tym mezaliansem i też to by jakiś tam dialog z jego strony, choc bez słowa :dzień dobry" big_grin Jak mówię, szybko zmarł, 3 mies. po slubie moim, więc nie było szansy się wykazać
                                    • milva24 Re: Kto ma racje 16.01.17, 14:14
                                      Rozumiem Twoje podejście do życia ale stosować nie zamierzam. Nie widzę sensu w udawaniu, że deszcz pada kiedy ktoś na mnie pluje.
                                      • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 14:50
                                        nie no, lepieju by było zrobic tak. Pukanie. Otwieram drzwi, a tam teść. Krzyczę mu w twarz: spieprzaj dziadu! i zatrzaskuję drzwi z poczuciem tryumfu. Odegrałam się, ustawiłam go, a niech am za swoje, że miał/ma do mnie jakies ale!
                                        Przeiceż ze mnie nie lubi to jakby mi napluł między oczy, a ja mu kawę...
                                        • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 14:52
                                          Mogłam mu chociaż w rewanżu pluć do kawy big_grin Siedze i sie smieję a syn pyta czemu. Teść za kare na 1.XI znicza nie dostanie
                                          • milva24 Re: Kto ma racje 16.01.17, 15:16
                                            Pluć do kawy to nie ale żeby u Ciebie w domu nie palił też nie mogłaś powiedzieć?
                                            • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 15:18
                                              Nie, niestety asertywności wciąż się uczę.
                        • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 12:46
                          nieproszone, grube brzydkie czapki mu kupuje i wciska na głowę. Sweterki nie po moim guście i batony mu daje do jedzenia choc to nie po mojej mysli. Straszne wedle matki. A mnei to nei przeszkadza, bo uwazam, że nie ma sie o co ciskac, brzydkiego sweterka nie muszę zakładac, za grubą czapę syn sam sobie zdjemie z głowy i tez meie przeciez nijak nie zmusi, bym mu zakładała. Od batona nadprogramowego raz na jakiś czas nie umrze, zęby dodatkowo wymyje i najwyżej apetyt mniejszy będzie miał.

                          Co więcej zakładam, ze sama mam upierdliwe zachowania względem innych ludzi z otoczenia i wdzięczna jestem losowi, że nikt mnie za worga z tego tytułu nie ma i nie poczytuje tego zaraz za wrogość.

                          Więcej tolerancji wam zyczę, wyrozumiałości i chęci do dialogu, a mniej podejrzliwości i posądzania innych o złe intencje. Od razu będzie wam sie żyło lzej.
                        • lauren6 Re: Kto ma racje 16.01.17, 12:46
                          Tak, uważam że uwagi Twojej matki np. na temat długości Twoich włosów są niewłaściwe. Tak samo jak przychodzenie do córki bez zapowiedzi i sprzątanie jej mieszkania. Może Tobie takie relacje nie przeszkadzają, ale zdecydowanie nie są one normą. Twoja matka nie szanuje ani Ciebie, ani Twojej prywatności.
                          • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 12:55
                            Powiem jej ze tak myslisz i koniecznie zerwę wszelkie kontakty! Co więcej powiadomię swoich znajomych, niech również zastosują te cenne rady. Jak sie odetniemy od tych toksycznych matek, od razu nam sie polepszy humor. Będzie mi tu przyjeżdżac, i szklanki brudne sprzatac, no fakt, jak mogłam an to pozwalac.
              • lilly_about Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:47
                Przecież ty nie odbierasz telefonów od rodziny, więc?
        • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 08:57
          też myślę, ze doklandie tak pomyslała jak piszesz
    • lauren6 Re: Kto ma racje 16.01.17, 08:42
      Wybacz szczerość, ale babcia jest tępą dzidą, z którą w ramach wychowawczych należy natychmiast zerwać wszelkie kontakty. Nie odbierać telefonów, nie wysyłać zdjęć, nie zapraszać, nie spotykać się. Żadnych wspólnych świąt, zyczeń. Oni dla Was nie istnieją.
      Dopiero jak babcia ochłonie, zrozumie swój błąd i będzie chciała przeprosić to możecie porozmawiać. Nie wcześniej.
      • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 08:58
        Z rodziny wypisać jakos urzędowo, może by się w USC dało z aktu urodzenia taką wyrodną babcię wykreslić? No i w parafii koniecznie, by slad w papierach nawet po niej nie został. Zdjęcia obowiązkowo podrzeć i spalić.
        • lauren6 Re: Kto ma racje 16.01.17, 09:54
          Nie, wystarczy nie odbierać telefonów. Z terrorystami się nie negocjuje, z babcią terrorystką tym bardziej.
          • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:09
            aspołeczna jesteś jakas, czy inaczej zaburzona, że własną matkę postrzegasz jako wroga?
            • lauren6 Re: Kto ma racje 16.01.17, 11:03
              Nie napisałam nigdzie, że chodziło o moją matkę. To ty sobie dopowiedziałaś, żeby pasowało do twojej chorej teorii. Ja z mają matką mam normalne relacje. W przeciwieństwie do ciebie, bo to co piszesz w tym wątku świadczy o mocno toksycznym układzie.
              • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 11:09
                haha na pewno tkwie w okropnie toksycznym układzie z moja matką, może to forum mnie uratuje tongue_out Wiadomo, że brak konfliktów na tej linii, łagodne spojrzenie na róznice pokoleniowe, czy dziwactwa przychodzące rodzicom z wiekiem to patolstwo, toksyczność i wszytko co najgorsze. A już żeby się czuć swobodnie w domu rodzinnym to całkiem się nie mieści w głowie.

                słowa "babcia tym bardziej" to oczywiście o teściowej, teściowa wszak jeszcze gorsza niż własna matka tongue_out ja tam sie z zadnymi terrorystami nie znam, więc nie muszę unikać, zamykac sie na 4 spusty ani innych demonstracyjnych akcji odwalac.
                • lauren6 Re: Kto ma racje 16.01.17, 11:18
                  Fajnie. Pochwaliłaś się wszystkim na forum jaką masz cudowną rodzinę do kilku pokoleń wstecz.

                  A co byś doradziła autorce wątku? Kobiecie w połogu, przeczołganej przez trudny poród z komplikacjami, walczącej o zdrowie dziecka, której własna matka dokłada do pieca urządzając fochy i szantażując emocjonalnie? Ulegnij matce, bo to matka? Porzuć noworodka, pojedź do matki, całuj po stopach i błagaj o wybaczenie. To w końcu matka!!!! Do jej focha należy się odnieść z szacunkiem!

                  Widzisz, a ja jednak uważam że w takiej sytuacji córka powinna się odciąć od toksycznej rodzicielki. Skupić na sobie i własnym dziecku. To dla nich trudny okres. Potrzebują spokoju i odpoczynku, a nie szczucia przez wredną babkę.
                  • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 13:01
                    poradziłam wielkokrotnie, ze 3 x chyba - więcej dystansu, tolerancji dla innych ludzi i chęci dialogu oraz mniej podejrzliwości względem innych. Nie postrzegac relacji wewnątrzrodzinnych jako wojny, walki, znikną wtedy hasła ulegnij, błagaj, szantaż. Moje nauki prawie jak papieskie big_grin LOL noa le tak to dizała chyba w normalnych ukłądach rodiznnych.

                    BTW jestem z rodziny, której daleko do doskonałości (wybacz, że nie podziele się tym na forum), ale wyrosłam z okresu nastoletniego buntu, mam na tle samoświadomosci swojej dorosłości i odrebności jako osoby, że nie ma we mnie potrzeby walki ani poczucia ze ona sie toczy z kimkolwiek, kto mi coś pwoie, co jest nie po mojej mysli.
                  • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 13:21
                    ja się nie dziwię tym babciom, co chcą potem zyc własnym zyciem, od malego uznwane za obca osobe, prawie wroga bo skrytykowały czapkę. Potem taka babcia dostanie wnuczątko pod opieke, nie tak nakarmi, ubierze za cieplo itd. a w nagrode okrzyknięta największym wrogiem będzie i zloczyńcą co czyhal na zdrowie wnuczka.

                    Babcia suę garnie, chce zoabczyc, wie niby ze nie wolno, no ale ma pretekst, że była w okolicy. Niby dziecka nie wolno odiwedzc, ale gdzies młodzi z nim poleźli (pewnie nei wie, ż edo lekarza,a lbo wie ale emocje). Czuje sie pokrzywdzona taka babcia i zepchnięta an dalszy tor, a ona przecież z dobrymi intencjami. No tak t odbieram. Rozumiem nerwy młodej amtki ale wszyscy ejstesmy dorosli, babacia to abcie inne pokolenie. Wypada okazać jej więcej zrozumienia, jak dzieciomwłasnie i osobom starszym. Można się pogodzić, po co rotrząsać pr. kto miał rację. otóż nie miał nikt, wyszło niezręcznie. Nie trzeba tego podgrzewać, pojechać an ten dzien babci, dac jej szansę i tyle. Co komu od tego ubędzie. Cz to wojna jakas, ze takie wyciagnięcie reki jako jakieś tam poddanie się, płaszczeie rpzed babcią idt?
          • lilly_about Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:46
            OJP masz poważne problemy psychiczne czy tylko rodzinne?
            • lauren6 Re: Kto ma racje 16.01.17, 11:05
              A ty?
    • sayyida Re: Kto ma racje 16.01.17, 08:51
      Ja tu widzę brak porozumienia i empatii z obu stron, od lat, a nie od narodzin dziecka, chyba że świeżo upieczona matka ma ostry rzut odpieluszkowego zapalenia mózgu.
      Nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy WŁASNĄ matkę (i nawet teściową) traktuję jak obcą osobę i nie pokazuję jej wnuka przez 3 tygodnie - ale też nie wyobrażam sobie sytuacji, w której moje obie mamy nie oferują mi wsparcia (niekoniecznie przy obsłudze noworodka, ale moja teściowa przyjeżdżała z obiadem i np. prasowała mi pościel).
      Wiedza, że noworodek nie jest ze szkła i (zazwyczaj) nic mu nie będzie, jak go na ręce weźmie zakatarzony dziadek albo poliże go pies przychodzi z czasem, więc na miejscu seniorki starałabym się być wyrozumiała. Ale też mogłabym się ostro wkurzyć i uznać za ściemę, że niby są u lekarza, jak mieli siedzieć w domu, pomyślałabym, że mnie celowo izolują i specjalnie nie wpuścili.

      Generalnie: opisane relacje nie są zdrowe, ale punktem zapalnym nie jest pojawienie się dziecka. One nie były zdrowe wcześniej. Być może warto dla wspólnego dobra i dobra dziecka (fajnie mieć dziadków!) nad tymi relacjami popracować. Pytanie, czy młoda matka z huśtawką hormonalną i babcia z menopauzą są w stanie to zrobić.
      • lauren6 Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:00
        > Nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy WŁASNĄ matkę (i nawet teściową) traktuję jak obcą osobę i nie pokazuję jej wnuka przez 3 tygodnie -

        Widać życie cię rozpieszczało i nigdy nie musiałaś walczyć o życie i zdrowie dziecka.

        Jeśli lekarze mówią żadnych odwiedzin przez 3 tygodnie to ze względu na zdrowie dziecka nie pcha się oglądać wcześniaka. Nie wiem jak złym i pustym trzeba być człowiekiem by nie rozumieć, że dla takiej kruszyny każdy obcy człowiek jest potencjalnym źródłem groźnej infekcji.

        To lekarze i rodzice decydują o tym żeby przyjmować obcych. Życie dziecka jest ważniejsze niż foch babci. Jeśli ktoś tego nie rozumie to albo jest doszczetnie pozbawiony empatii, albo niewykształcony i z powodu własnego prymitywizmu nie rozumie powagi sytuacji.
        • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:08
          moja matka nie jest dla mnie i mojego dziecka obcym czlowiekiem. Większym źródłem infekcji przychodnia zdrowia, wolałabym juz zapłacic za prywatną wizytę tongue_out Nie wiem jak pustym trzeba byc, by tego nie rozumieć tongue_out
          • lauren6 Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:11
            Lekarze nie użyli słowa "obcy" tylko "zakaz odwiedzin ". Nie rozumiesz tekstu pisanego, po prostu.
            • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 10:51
              no cóż mnie 1 lekarz powiedział, że dziecko ma 4kończynowe porażenie. Na szczęście nie ma. Po 2 tygodniach spoko wpuszczam babcie. Wskazówki lekarza wskazówkami a mój rozum moim rozumem. Może szcześliwa nie jestem, że przyjechali bez zapowiedzi ale teatru nie dostawiam i wpuszczam, zwracam uwagę, by nie tulic, nie całować ale wpusciłabym, gdybym była w domu.
              • lauren6 Re: Kto ma racje 16.01.17, 11:01
                Ty olewałaś zalecenia lekarza i nic się nie stało to znaczy, że każdy bezkarnie może to robić. Uwielbiam taką logikę.

                Fakty są takie, że to dziecko zostało warunkowo wypisane ze szpitala. Czytaj: może tam wrócić pod byle pretekstem. Ludzie - nie domownicy to obca flora bakteryjna, co może być obciążeniem dla dziecka walczącego o życie.

                Uważam, że ryzykowanie zdrowia własnego dziecka po to by broń boże nie podpaść własnej matce świadczy o chorych relacjach w rodzinie.
                • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 11:11
                  jakie podpaść, na zwolnienu warunkowym jest czy co? Ciągniae po rpzychodnaich ejszcze większym zagrożneiem, tam to dopiero rozbuchana flora bakteryjna a o wirusach już nie wspomne, paździenirk, listopad, te wszytkei zarazki aż harcuja po przyhcodniach tongue_out
                  • lauren6 Re: Kto ma racje 16.01.17, 11:20
                    Słyszałaś o przychodniach dla dzieci zdrowych?
                    • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 13:11
                      a czytałas watek jak do przychdoni dla zrowych przyszo chore? Z miesiąc temu był.
                    • 3-mamuska Re: Kto ma racje 16.01.17, 17:08
                      lauren6 napisała:

                      > Słyszałaś o przychodniach dla dzieci zdrowych?

                      Tak a lekarz w naszej przechodził z jednaj do drugiej. Ta sama osoba.
                      W drugiej czekało sie we wspólnej poczekalni.
                      A nie ma znaczenia ze przychodziła dla dzieci zdrowych skoro rodzice tez sa zagrożeniem i opiekunowie tych niby zdrowych dzieci.
                      A po co oni szli z dzieckiem do przychodzi dla ZDROWYCH DZIECI SKORO DZIEKCO TAKIE CHORE ZE NIE WOLNO POKZAC BABCI?
                      -----------------
                      Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
                  • dziennik-niecodziennik Re: Kto ma racje 16.01.17, 11:22
                    > jakie podpaść, na zwolnienu warunkowym jest czy co?

                    Jeeeezu, tak, poniekąd jest na zwolnieniu warunkowym. warunkowy wypis ze szpitala oznacza ze dziecko w kazdej chwili moze tam wrocić, zależnie od stanu ogólnego. jak sie nie chce miec dziecka w szpitalu to sie na nie w tej sytuacji dmucha i chucha, a nie wbrew zaleceniom lekarskim olewa wszystko i wpuszcza wizytacje.
                    • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 13:13
                      nastepna co eni czyta ze zrozumieniem kontekstu. Podpasc jako podpasc matce, babci i stąd ironiczna uwaga o zwolnieniu warunkowym jak z peirdla więxnioweie, nic to do wypisu dziecka ze szpitala nie miało.
            • nangaparbat3 Re: Kto ma racje 16.01.17, 14:18
              jednak jest faktem, że wizyta w przychodni zagraża noworodkowi wielokrotnie bardziej niż odwiedziny bliskiej rodziny (zauważ, że matka prawdopodobnie posiada przeciwciala chroniace przed florą bakteryjną wlasnej matki, więc wystarczy karmić piersią).
              • milva24 Re: Kto ma racje 16.01.17, 14:23
                Zwróćmy jednakowoż uwagę na to, że matka o odwiedzinach babci nie była uprzedzona. Nie mogła więc odwołać niebezpiecznej wizyty w przychodni na rzecz zacieśniania więzi z babcią.
                • nangaparbat3 Re: Kto ma racje 16.01.17, 14:43
                  Skoro jednak dziecku nie zagrażala wizyta w przychodni, tym bardziej nie były niebezpieczne odwiedziny babci. Uzasadnianie nieprzyjmowania babci możliwościa zakażenia wnuczki babcia musiala uznać za wymówke.
                  • milva24 Re: Kto ma racje 16.01.17, 15:28
                    I naprawdę jej foch (nawet gdyby tak było) uważasz za uzasadniony? Ja może dziwna jestem ale wolałabym, żeby mi córka powiedziała "Wybacz ale przez te trzy tygodnie chcę pobyć z mężem i dzieckiem. Później chętnie Cię zaprosimy" niż szukała wkrętów w obawie przed fochem.
                    • nangaparbat3 Re: Kto ma racje 16.01.17, 16:09
                      Gdyby mi tak corka powiedziała, pomyslalabym, ze ma cięzką depresję.
        • 3-mamuska Re: Kto ma racje 16.01.17, 17:05
          Oni nie walczyli o zycie dziecka a żółtaczka i niedowaga (w dniu narodzin, co sie mogło zmienić) nie czyni z babci śmiertelnego zagrożenia.
          Jakos nie kazał wzywać go do domowych odwiedzin tylko ciągać dziecko po szpitalach/przychodniach na kontrole.
          Czyli tak złe z dzieckiem nie było.
    • kropkacom Re: Kto ma racje 16.01.17, 08:54
      Myślę, że tam nie ma dobrych stosunków miedzy matka a córką. Jak ma być dobrze jak jest źle. W idealnym świecie wszyscy powinni się szanować i nie stawiać wszystkiego na ostrzu noża. To chyba też oczywiste, że jak babcia przyjedzie niezapowiedziana i nie zastanie dzieci to nie ma co fochów robić.
      • szmytka1 Re: Kto ma racje 16.01.17, 09:06
        dodam do tego co kropka napisała - a narodziny dziecka są doskonałą okazją, by poprawić stosunki. Wymaga to odrobiny dobrej woli z obu stron. ja tam byłabym skłonna zrobić pierwszy krok przecież to nie zawody kto wytrzyma więcej czy inna zabawa typu 'pomidor'

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka