mallgosia76
03.05.17, 14:12
Mieszkamy na osiedlu domków jednorodzinnych.
Za płotem starsze małżeństwo- Ona znany adwokat w mieście,
On były weterynarz, emeryt doglądający rybek w stawiku.
W sile wieku obydwoje, posesja opływa w dostatek .
My zwykła rodzinka z 3 dzieci... bez luksusów
Dzielił nas stary pordzewiały płot z siatki.Wiele razy rozmawialiśmy,że trzeba nowy,oni - nie mają czasu, więc zabrał się za to mój mąż.Pani na to, że koszty na pół.To ok ....
Postawiliśmy piękny drewniany płot.Żeby i u nich było ładnie to deski z dwóch stron- żeby nie widać było z ich strony tych stalowych jekli .
Mąż pracował w pocie czoła z moim tatą- pan sąsiad nawet dupą nie ruszył, karmił rybki w stawiku...
Koszt całości 3 tys.
...Minęło 2 miesiące i nikt się nie kwapi do oddania połowy kasy
Jestem w szoku!
To bardzo bogaci ludzie naprawdę
Czy wypada mi się odezwać?
Kasy nie odpuszczę, to wyszło z ich strony że na pół!
Pani mówi dzień dobry i odchodzi...
Czekać jeszcze grzecznie? Nie myślałam, że tacy są-wstyd!
Mój mąż uniósł się honorem , prosić nie chce...