Snulam sie dzis z psami po lace nieopodal mojego domu, psy lazily to tu , to tam, leniwie, bo goraco dosc bylo, ja wlazlam w zarosla obejrzec jakies kwiatki. Nagle slysze jakies krzyki histeryczne, wygladam - a tu facet z synkiem, obaj na rowerach, tato zeskoczyl z roweru, zlapal kij i dawaj z wrzaskiem wymachiwac na moje psy, "bohatersko" zaslaniajac syna. Psy patrzyly na niego dziwnie, dwa podeszly do mnie, jeden szczeknal ostrzegawczo. Podeszlam i spytalam, co tez pan wyprawia, dobrze sie pan czuje ? Zaczal cos mowic o niebezpiecznych, agresywnych psach samopas, ale mu przerwalam, kazalam rzucic kij przede wszystkim, a potem przyjrzec sie spokojnie moim psom. Cos tam jeszcze pomarudzil i oddalil sie. Troche mnie rozsmieszyl, a troche zniesmaczyl - jakie wzorce przekazuje dziecku ? Ze spotkawszy psa trzeba lapac za kij ??? Balwan