Dodaj do ulubionych

Syn jęczydusza

17.07.17, 12:19
Dziewczyny, mam kryzys.
Mam córę 8 miesięcy i syna - za kilka tygodni kończy 3 lata. Syn od zawsze jest typem marudząco- krzykliwym. Jak był malutki to mega czesto płakał, marudzil o wszystko i w sumie tak jest nadal. Teraz mamy jakaś kulminacje i ja wiem ze bunty 3 latka, ze to rozwojowe ale ile można?
Nic mu się nie podoba, cokolwiek nie robimy to marudzi. Jęczy że chce się bujać, absolutnie nie spróbuje bujać się sam, trzeba go bujać. W trakcie bujania jest złe bo za wolno, za szybko, za wysoko, za nisko. Kończyny bujanie - afera bo on chce jeszcze. Nie ważne ile się bujał, zawsze jest za krótko. Swoją droga bujanie go strasznie zawiesza wiec staramy się go unikać w większej ilości, co nie jest łatwe sad
Dostanie od babci jakieś łakocie - zawsze jest jeczenie ze za mało. Bajek nie ogląda bo każda próba obejrzenia bajki kończy się afera ze za krótko, nie ta bajka, co 5 minut chce zmieniać bajki bo mu się znudziła. Idziemy na spacer to bolą go nogi, jedziemy na rowerze to po 5 minutach nie chce juz jechać. I wszystko jest okraszone ciągłym "eheheheheeeeee, nie mogę, noe chce, nie dam radyyyyyy". Buty umie zakładać sam ale non stop słyszę ze on nie da radyyyyyy.
Tak jest ze wszystkim. Nie ważne czy bawi się sam, czy ktoś z nim się bawi, nie ważne czy coś lubi robić czy nie - jeczenie jest ciagle. Budzi się z marudzeniem, zasypia marudzac (nie ta książka do czytania, nie ten miś do przytulenia, tata czyta, mama czyta, nikt nie czyta, zapał światło, zgaś światło, zapaaaaaal)
W kwestiach drobnych pozwalamy mu wybierać i nawet jak zmienia zdanie co 10 sekund to odpuszczamy. W kwestiach ważnych lub takich, w których mamy ustalone zasady - nie odpuszczamy i jeczenie olewamy. Staramy się być konsekwentni tyle ze czasem szlag człowieka może trafić.
Przyjechaliśmy teraz na 2 tygodnie do mojej rodziny i martwi mnie bardzo ze wszyscy maja syna juz dosc. Normalnie a to moj tata go gdzieś zabrał i coś robili razem, to wujek przyszedł, to kuzyni nim się zajęli, teraz juz wszyscy maja dosc ciągłego marudzenia.
Młody tu ma płac zabaw, piaskownice, są dzieci w sąsiedztwie, ale nie chce sie bawić. Jak wyjdziemy do ogrodu to chce wracać do domu. W domu jęczy ze chce isc na ogród. jak bawimy się z nim to zawsze coś jesteś nie tak, jak olewamy i bawi się sam to siada na kocu i jęczy ze coś chciał ale nie może.
Wczoraj młody marudził ze chce isc na trampolinę (sąsiedzi maja), po obiedzie moj wujek go tam zabrał, wrócili po 5 minutach bo syn marudził ze chce wrócić. W domu oczywiście marudzenie ze on chciał skakać.
zje śniadanie, jęczy ze chce jabłko, zje jabłko, jęczy ze nie chciał jabłka tylko banana. Banana ma dostać po obiedzie to do obiadu jęczy ze jest strasznie głodny. Dostanie kalarepę (która uwielbia) to jedząc ja jęczy ze nie chce kalarepy tylko marchewkę. Dostanie marchewkę to jęczy ze kalarepa się skończyła.
Chodził do zlobka - było to samo. I w domu i w żłobku marudził. Teraz od maja nie chodzi i siedzimy w domu - marudzi. Nie mogę się doczekać aż pójdzie od września do przedszkola...uncertain
To nie są histerie (czasem się trafiają ale to chyba jest w normie). To jest takie wieczne niezadowolenie z życia i otoczenia. staramy sie żeby poświęcać mu sporo czasu, dużo z nim rozmawiamy, tłumaczymy na spokojnie, nic to nie zmienia. Jak żyć z takim jeczydusza? Jak mu pomoc, żeby choc czasem był zadowolony z życia?
Uffff... wylało mi się trochę, mam trochę dosc bo skoro rodzina odmawia pomocy to całe jeczenie kumuluje się na mnie. A ja musze jeszcze córkę ogarnąć. Mąż przyjeżdża dopiero w srode do nas, musze przetrwać jakoś....
Obserwuj wątek
    • stacie_o Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 12:49
      A przed narodzinami siostry też tak marudził?
      Nie pomogę, moje młodsze dziecię jest takie samo. Wstanie i jęczy, żyje i jęczy, kładzie się spać i jęczy.
      Dziś ją budzę i mówię, że idziemy do żłobkoprzedszkola, ostatni tydzień jęczała, że tęskni za koleżankami, za swoimi paniami. Dziś jęczy, że już musi iść. Podaję mleko do picia, bo ostatnio jęczała, że nie ma mleka (nyliśmy na kwaterze), to ta jęczy buuuuuuuuuuuu ona chce kakałko buuuuuuuuuu, to ja ok, zaraz zrobię, zrobiłam i przynoszę i zaś buuuuuuuuuuuuuuuuuuu bo pierwsze było mleczko, ona chce kakałko pierwsze buuuuuuuuuuuuuu i buczy, ignoruję, w końcu brat mówi, że jak nie przestanie buczeć, to wyleje jej to kakałko za kołnierz i jest mamoooooooooo buuuuuuuuu bo ja chciałabym, żeby wylał mi na głowę buuuuuuuuuuuuu.
      Jedziemy do placówek, objazd i przez całą drogą buuuuuuuuuuuuu bo nie pojedziemy jej ulubioną drogą obok tych reklam z pieskiem i buuuuuuuuuuuu.
      • nightdream Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 13:04
        Tez był taki marudny zanim się córka urodziła. W sumie od zawsze. Dlatego się martwię ze to nie tylko kwestie rozwojowe ale tez i charakteru. Przecież jak mu to zostanie to będzie miał przekichane potem w szkole i w życiu ogólnie.
      • hallbera.jarlakappi Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 13:33
        > i buczy, ignoruję, w końcu brat mówi, że jak nie przestanie buczeć, to wyleje jej to kakałko za
        >kołnierz i jest mamoooooooooo buuuuuuuuu bo ja chciałabym, żeby wylał mi na głowę buuuuuuuuuuuuu.

        big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
        • chocolate-cakes Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 14:38
          Mój syn też tak miał. Naprawdę. Teraz jest dorosły i normalny ale wtedy myślałam że oszaleję.
          • nightdream Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 15:24
            Czyli jest nadzieja....
        • kira02 Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 18:28
          Stacie i autorko, Wy to święte kobiety jestescie. Ja bym nerwowo nie wytrzymala.
          • kaz_nodzieja Re: Syn jęczydusza 18.07.17, 10:49
            Ale to nie wina tych dzieci. Kwestia wrażliwości ich układu nerwowego na które te biedne dzieci nie mają żadnego wpływu.
            To tak jakby mieć pretensję do osoby np. ciężko chorej na serce, że jest jej słabo.
    • dziennik-niecodziennik Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 12:55
      Oooomg
      Mnie by szlag trafil. Jedno czego nie znosze to wlasnie jojczenie. Mojej corce sie zdarzaja proby, ale stanowczo to ucinam. Tylko nie wiem czy to rozwiazanie dla Ciebie...
      • nightdream Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 13:08
        Ja tez nie cierpię takiego jęczenia sad dlatego ciężko mi się funkcjonuje jak słyszę je codzienni od rana do nocy.
        Czesto staram się ucinać temat drażliwy i jestem nieugięta. Albo jęczy potem ile da radę albo jest histeria. Po uspokojeniu histerii jest trochę spokoju (bo chyba wszystkie emocje wylewa wtedy) ale raczej krotka
        • dziennik-niecodziennik Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 13:14
          Moze poskutkuje odsylanie?
          Ja zazwyczaj mowie ze ma isc do siebie i wrocic jak sie zdecyduje co chce robic. A jak wraca to uprzedzam ze jedno jekniecie to przestajemy sie bawic i znow pojdzie do siebie. Zazwyczaj skutkuje.
          • nightdream Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 13:26
            Odsyłanie tez stosujemy, zazwyczaj płacząc wyłazi z pokoju, jest odsyłany znowu i tak w kółko. Nie pomaga mu to się uspokoic
        • dziki-imbir Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 21:23
          Tak mi przyszło do głowy na gorąco: skoro po histerii się uspokaja, bo wyleje emocje, to może podkręć go, gdy zaczyna jęczeć, żeby mu się szybciej wylało. Na zasadzie: bolą mnie nogi, chcę do domu. A Ty wtedy: to okropne, bolą cię nogi, ojej, jakie straszne. Jęcz razem z nim. Moja córka w tym wieku nie była aż tak jęcząca, ale też jej się zdarzało. I wtedy właśnie to podkręcałam i mówiłam, żeby wyrzuciła z siebie to niezadowolenie. Zachęcałam, żeby tupała, jęczała, narzekałam razem z nią. I to paradoksalnie pomagało, bo albo patrzyła na mnie jak na debila, ale się uspokajała, albo faktycznie wyrzucała z siebie emocje. I jeszcze układałyśmy durne wierszyki o emocjach w stylu: mały smuteczek wszedł na płoteczek, Weronka go znalazła i też na płotek wlazła. Głupie to było i z okropnymi rymami, ale córka zajęta układaniem wierszyka zapominała o jęczeniu.
    • zuleyka.z.talgaru Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 13:03
      Zmęczyłam się od samego czytania.
      Współczuje Ci bardzo, ale jeśli ten typ tak ma to z wiekiem będzie tylko gorzej ;/
      • nightdream Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 13:10
        O matko.
        Jeszcze trochę i sprzedam dziecko na olx.😂😂
        Serio to do tego dokłada się ze córka jest super spokojna i wcale nie marudzi. Wiec przez kontrast wszyscy jeszcze bardziej męczą się z synem... crying
        Nie chce żeby rodzina bardzo różnie odnosiła się do moich dzieci i staram się jak mogę rozładowywać sytuacje ale czesto juz sama nie daje rady
        • zuleyka.z.talgaru Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 13:14
          Dołożysz mu potem sport i jak się zmęczy to nie będzie miał siły na marudzenie smile
          A czy jest coś co on lubi robić? Tak, że chociaż 10-15min jest ciszy?
          • nightdream Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 13:35
            Tak, nie mówię ze jest źle przez cały czas. Układa puzzle albo klocki lego i jest spokój nawet i przez pol h. Przykleja naklejki - to samo. Potrafi się bawić autami i z 15 minut. Ale to daje jakieś 30-60 min z dnia kiedy nie jęczy wink
    • edelstein Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 13:15
      Idz z nim do psychologa.
      • nightdream Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 13:37
        A byłam. Psycholog ze zlobka twierdził ze to kwestia temperamentu. Do tego byliśmy na diagnozie z zakresu si (dochodziły inne tematy jak gryzienie rękawów i pare innych spraw) - pani potwierdziła ze to kwestia temperamentu i charakteru.
        • edelstein Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 14:39
          A komplet badan psychologicznych robiliscie czy tylko si?
        • kaz_nodzieja Re: Syn jęczydusza 18.07.17, 10:51
          To niestety prawda. W Focusie jest ciekawy temat o odporności psychicznej i jak dużo zależy (niestety to kwestia genetyki w dużej mierze) od wrażliwości układu nerwowego.
          Mieć pretensje do dziecka to jak mieć pretensje do chorego.
    • bei Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 13:15
      Z najmłodszym poskutkowało, jak zaczęłam marudzic jak on. Jęczałam, ze nie chce odkurzać, ze za krótko odkurzaczem, ze nie chce układać w szafie, ze jeszcze chcę układać. Bawiło go, gdy zaczynałam , pozniej grał role dobrej mamy, chciał inna zabawa odwróci mi uwagę od "problemu".
      Napisałaś, ze był wymagającym maluszkiem, świat kręcił się wokół niego a tu przyszła konkurencja- może jest zwyczajnie zazdrosny o młodsze rodzeństwo?
    • snakelilith Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 13:20
      Możliwe, że zbyt desperacko usiłujecie go uszczęśliwić, a tu nie chodzi już o to, że jego nic nie bawi i nie cieszy, tylko jęczenie stało się automatyzmem. Więc spróbuj odwrotnie, czyli deprywacja, nie spełniaj jego zachcianek, ignoruj, nie wymyślaj zabaw i niespodzianek, nie poświęcaj tyle czasu na tłumaczenie oczywistości, przecież i tak marudzi. Więc niech ma przez jakiś czas przynajmniej faktyczny powód do marudzenia. Jak coś się nie podoba, to nie, zabierz i nie ma "fajniejszej" alternatywy. Może zacznie doceniać, gdy coś dostanie. To twarda szkoła, ale może okazać się jedynym wyjściem.
      • nightdream Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 13:47
        Ja ogólnie staram się wlasnie do niego tak podchodzić - bo musze zająć się młodszym dzieckiem i nie mam siły i czasu na zaspakajanie jego wymagań. Proponuje: ja idę nakarmić twoja siostrę a ty zajmij się tym i tym. Syn zaczyna jeczenie wiec mówię żeby sam sobie znalazł zajęcie bo ja teraz nie mogę mu pomoc. I ignoruje go. Zazwyczaj kończy się tym ze mam dwoje dracych się dzieci bo córa zaczyna płakać bo syn płacze.
    • ta_karola Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 13:25
      Czy były robione testy alergiczne? Mało nie alergików o tym wie,że uczulenie wpływa również na układ nerwowy, co się objawia rozdrażnieniem.
      • nightdream Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 13:34
        Testy robiliśmy 2 razy. Nic nie wyszło ale syn ma alergie pokarmowa na pewno bo ma zmiany skórne. Próbujemy wyeliminować alergeny - juz wiemy ze nie może cebuli i papryki jesc ale nadal skóra nie jest całkiem ok.
        • ta_karola Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 13:35
          To niestety proponuję zawężenie do najbardziej pewnych i stopniowe rozszerzanie.
          • nightdream Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 14:14
            Mieliśmy takie pol roku - z bardzo restrykcyjna dieta bezmleczną. Pomogło na miesiac uncertain potem bez zmiany diety zmiany na nodze wróciły. Lekarze rozkładają ręce, przepisują dziwne kremy które nie pomagają. Czekamy aż testy będą bardziej wiarygodne. Jeszcze tez robimy test z pozbyciem się na jakiś czas kota (lekarz twierdzi ze to nie kot ale chcemy spróbować, zwłaszcza ze młodsza córka tez ma zadatki na alergika). Kota przejmą rodzice a my robimy akcje gruntownego odkacania mieszkania.
    • 18lipcowa3 Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 13:27
      O matko. Mam go dość od samego czy czytania.
      • nightdream Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 14:11
        Nooooo... ja tez mam dosc, uwierz mi.
    • lucy-luka Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 13:41
      jestem w szoku, że mimo jojczenia ciągle proponuje mu się coś nowego, daje tyle razy wybierać i marudzić, od czytania zmęczyło mnie to dziecko uncertain zapytaj: chcesz to czy to, pierwsza odpowiedź jest akceptowana, jak zaczyna jojczyć odeślij i dobitnie daj mu do zrozumienia, że masz dosyć. czy to dziecko widziało kiedyś niezadowolenie rodzica czy tak w ukryciu cierpisz? mnie już dawno trafiłby szlag, powiedziałabym stanowczym tonem, że mam dosyć marudzenia i albo przestaje, albo nie będzie wybierały tylko wy zdecydujecie. a z drugiej strony może mały ma za dużo wyborów do dokonania i jest tym zmęczony? 3-latek to jednak maluch.
      • nightdream Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 13:52
        To nie są nowe rzeczy. Nikt mu nie proponuje tych wszystkich rzeczy na raz. Chodzi bardziej o sytuacje kiedy wychodzimy z domu na zakupy i pytam: chcesz isc pieszo czy jechać rowerem? Wybiera jedna opcje i nie ważne co wybierze - jest niezadowolony z wyboru. Potem musi isc (albo jechać) i marudzi. Nie ważne czy ja zdecydowanie mu powiem ze nie ma innej opcji czy zignoruje - on i tak będzie marudził. Jeśli nakrzycze i każe wrócić do domu - w domu będę miała histerie i nie zrobię zakupów. Jeśli będę szła do sklepu to on pójdzie ze mną. Tylko będzie marudził. Wejdziemy do sklepu, zrobimy zakupy, on będzie szedł i marudził, ze nogi bolą, ze jest głodu, ze chce do domu. On idzie ładnie (nie zatrzymuje się, nie kładzie na chodniku, itp), robi to o co jest poproszony tylko.. jęczy...
        • lucy-luka Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 13:57
          to serdecznie Ci współczuję i życzę, żeby syn szybko z tego wyrósł, bo osiwiejesz przy nim smile
        • zlababa35 Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 19:02
          To nie daj mu wybierać. Mówisz, bierzemy rower/idziemy. Przynajmniej zredukujesz jęki o te związane z wybieraniem wink.
          • zona_glusia Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 22:08
            O to to, trzeba dzieciom dawać wybór, ale to dziecko za bardzo się stresuje wyborem, więc mu go należy ograniczyć.
            • nightdream Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 23:13
              Tyle ze on wybiera szybko. Jeśli ma problem z wyborem to mu szybko pomagam wybierając za niego. On ma problem potem - Ot tak sobie marudzi ze idzie, ze go nogi bolą, ze mu się nie chce. Gdyby jechał - tez by marudził.
              Jeśli idziemy i wie ze pójdziemy do sklepu i kupię mu sok - cała drogę jęczy ze chce sok. Jeśli nie wie ze mu kupię (bo staram się mu nie obiecywać nic na przyszłość, dla mojego zdrowia) to i tak jęczy ze coś chce. Jak będziemy w sklepie to kuuuupisz? Tego typu jeczenie zazwyczaj kończy się NIE kupieniem soku bo w połowie drogi mu obiecuje ze jak jeszcze raz padnie hasło SOK to żadnego soku nie będzie. Nie przeszkadza mu to w jeczenie następnym razem...

              Dobra, tak opisuje tego mojego syna i strasznie straszny się rysuje big_grin
              On czasem nie jęczy tez smile rzadko ale zdarza się wink
              • sacea Re: Syn jęczydusza 18.07.17, 00:15
                U nas skutkowało zdanie: 1. Kto jęczy nie dostaje i drugie przy wizytach w sklepie i potoku rzeczy do kupienia: 2. Jedno albo wcale
                Kiedyś pracowałam z dziewczyną co miała takiego słodkiego marudę, jej psycholog nie kazała obarczać dziecka zbędnym wyborem, zbyt duże możliwości powodują, że dziecko jest nieszczęśliwe, bo jest za małe i chce prostych wskazówek, że ma być tak a tak, czyli sama podejmowała decyzje typu sok jabłkowy czy idziemy na piechotę. (sama tego nie stosuję), tak mi się przypomniało
        • wilan.an Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 23:01
          Jezuuu, opisalas słowo w słowo dziecko mojej koleżanki. Przy nim święty siwieje i chce okladac kijem. Byle sie zamknął. Ma teraz 6 lat, rodzicom dalej robi piekło, ale ja przeszłam parę stopni awansu. Ze znienawidzonej cioci (duzo twardsza niz mama -wrog!)), mam jakis tam szacunek. Wierz mi spedzamy razem morze czasu, wiec to mi pozwala go nie zabić. Natomiast rodzice.... prze@€&& na calej linii. Jednak oni sa miękkie kity, o stanowczosci i konsekwencji moga godzinami, ale w praktyce.... moze dobry psycholog, podpowie cos z pedagogiki?
          Rozumiem twoja obawe o charakter, ale człowiek jest plastyczna istotą, wiele umie pokonac nawet w sobie. Temperament ten sam tez mozecsie objawiac roznie, niekoniecznie malkonent będzie jeczydupą.
          Wspolczuje i trzymam kciuki
    • jdylag75 Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 14:00
      Moje starsze dziecię jest takie jęczące, jak zaczynało o czymś opowiadać to wymieniało same wady, żadnych zalet, trochę odpuściło jak zaczęłam przytulać i współczuć, przestałam tez pokazywac jasne strony - tak wbrew logice, jest znacząco lepiej.
      • nightdream Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 14:10
        O wlasnie. Syn uwielbia (serio uwielbia) jeździć ze mną w foteliku rowerowym. I zawsze po wycieczce jak wracamy do domu i mąż pyta jak było to syn mówi ze słabo. Podobało ci się? Nie! Chcesz jutro jechać znowu? Nie! No dobra, to nie jedziemy więcej. I następnego dnia sam chce jechać, w trakcie jazdy mówi ze jest fajnie i jest zadowolony. Po powrocie do domu - to samo, było słabo....
        • bakis1 Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 14:53
          Współczuje...reagujesz, jak wynika z opisu, rozsądnie i z cierpliwością, ale ile można...ja mam w domu sześciolatke, wiec już niby duże i rozsądne dziecko, a tez potrafi mieć jeczace momenty - ze chce sponnera różowego i bu...i wszystko jest złe, i do kitu i w ogóle..i generalnie swoim jojczeniem wymusza, ze sprzątanie pokoju jest niestraszne, ze nie wyjdzie na dwór, bo koleżanki nie ma i w ogóle... nawet nie mam połowy Twojej cierpliwości, wiec zazwyczaj albo się wkurzam i rozkręca się niezła awanturka, po której już płacze na prawdę i się potem przytulamy i przrpraSzamy i zachowujemy normalnie - i ja i Ona. Ale to jest metoda zła, niewychowawcza i stosuja ja wredne matki - nie polecam. Druga metoda - znajduje sobie totalnie absurdalny powód i zaczynam jęczeć tak jak Ona. No i dziecię me przez chwile się boczy, potem się śmieje z mojego jojczenia, a potem razem szukamy kolejnych absurdalnych powodów do marudzenia np. A
          ja bym chciała żeby kot miał trzy łapy... buuuu No i robi się wesoło i sytuacja wraca do normy. Może tak spróbuj? Tylko nie pamietam czy wrażliwość trzylatka pozwala na to, aby sobie z niego żartowaćsmile powodzenia życzę P.S. Zdarza się tez, ze po jakimś jajczocym dniu jest gorączka i chorob i to po prostu oznaki złego samopoczucia, wiec może te alergie powodują dla biedaka trwały dyskomfort, który wzmaga jojki...
        • snakelilith Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 14:57
          Osz, krfa! To dziecko was szantażuje. Na swój dziecinny sposób, ale perfidnie. Na takie gadanie, to ja bym po prostu żadnych wycieczek rowerowych więcej nie robiła. Nie ma i już. No jak to było słabo? To więcej nie zrobimy. To dziecko musi się zacząć uczyć, że jego zachowanie ma konsekwencje. I to poważne. A jak na razie to ono jęczy, a wy mu na to pozwalacie. Tak, to strasznie trudne, bo jak napisałaś, nie masz czasu i nerwów na bycie twardą, ale musisz się zmusić. Nie smakuje kalarepa, to ZABRAĆ z rąk i NIE DAĆ przez jakiś czas niczego innego. I żadnego pytania, co on chce. Ty decydujesz i koniec. Ty decydujesz, czy kalarepa, czy marchewka. Jego decyzje i tak są o kant stołu trzasnął. Ty decydujesz, czy piechotą, czy rowerem. Jeżeli dziecko nie potrafi docenić, że daje się mu wybór, to wybór od dzisiaj przestaje istnieć.
          • bergamotka77 Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 15:06
            Zgadzam się ze snake jak nigdy wink
          • nightdream Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 15:34
            Akurat wyprawy z fotelikiem są jedna z niewielu rozrywek gdzie w trakcie nie jęczy wcale big_grin a i tak to bardziej moja rozrywka niz jego big_grin
            Po wycieczce nie jęczy tylko zwyczajnie mówi ze mu się nie podobało. Ot, komentarz, ja zazwyczaj wtedy mówię ze nie musi ze mną więcej jechać jeśli mu się nie podoba. Ale tu akurat jak widzi rower to nie kombinuje i nie marudzi tylko biegnie po kask rowerowy i czeka aż go wsadzę do fotelika wink

            No wlasnie tez się zastanawiam czy to nie szantaż. czasami faktycznie tym jedzeniem próbuje coś wymusić na nas i wtedy staramy się ucinać. Tłumacze na przykład żeby nie jęczał tylko ładnie poprosił - to daje jakieś tam efekty, jak juz bardzo go ignoruje z jego marudzeniem to potrafi przyjść i powiedzieć "mamo, proszę zrób mi herbaty" zamiast "bueeeeueeee herbatyyyyyyy".
            Ale czesto jeczenie jest w sytuacji kiedy on robi to o co ja go poproszę (opisane wyżej wyjście do sklepu) tylko komentuje to na swój marudny sposób... nie próbuje niczego wtedy wymusić bo wie ze się nie da... tylko wylewa swoje niezadowolenie z zaistniałego faktu 😳
          • mamagapka Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 15:45
            Może snakelilith trochę drastycznie do tego podeszła wink ale generalnie- zgadzam się z nią. O ile dziecko nie jest chore lub rzeczywiście głodne, to chyba je trochę rozpuściliście. Idziesz do sklepu: na piechotę lub rowerem. Dziecko wybiera. Potem zaczyna jęczeć, mówisz: 'sam wybrałeś' . Jeśli wybrał rower i nie chce jechać, mówisz mu że następnym razem nie dasz mu wyboru i będzie szedł na piechotę. I tego się trzymasz. Albo od razu wracacie do domu. Jeśli proponujesz mu 2 rzeczy do zjedzenia, np. na podwieczorek- jabłko i banana- i wybierze a potem jęczy że chciał co innego, mówisz mu że wybrał i jak mu nie smakuje może nie zjeść, ale nie dajesz mu czegoś innego. On wami po prostu rządzi. Wiadomo, czasem jak jęczy czy histeryzuje na cały sklep, to nie da się zrobić zakupów i trzeba wyjść. Ale jak zrobisz tak konsekwentnie 3 razy to za czwartym zrozumie że jęczenie mu się po prostu nie opłaca. I tak trzeba ze wszystkim. Czytacie książeczki przed snem- dajesz mu do wyboru, wybiera, czytasz. Może czasem zmienić zdanie że chce inną, ale po jednym razie mówisz: 'czytam tę albo tę, albo dziś nie będzie czytania'. O ile oczywiście, jak pisałam, dziecko jest zdrowe, nie jest przesadnie zmęczone i nie jest głodne, bo moje dziecko, niezależnie ile miało lat, mogło być ilustracją do sloganu 'Sneakersa': 'jesteś głodny? nie jesteś sobą' big_grin . Mam nadzieję że to ma sens.
            • nightdream Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 16:01
              Ale ale. Dokładnie tak u nas to wyglada. Nie ważne czy ja się zgadzam na coś czy nie, czy sam wybrał czy ja narzuciłam, młody zawsze ma do powiedzenia coś marudzacego. Jeżu, ile razy ja juz tłumaczyłam ze nie, nie dostanie banana bo zjadł juz jabłko. ustepuje tylko wtedy kiedy serio mi nie robi różnicy to o co jęczy. Kiedy nie chce robić wielkiej afery o byle pie...
              • nightdream Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 16:03
                Ciężko mi to opisać bo ja staram się do każdej sytuacji dostosować tak żeby było sensownie i dobrze i mądrze a jednocześnie z jak najmniejszymi stratami. W poście startowym opisałam wszystko hurtowo bo mi się ulalo. Ale to nie tak ze ja mu daje marchewkę jak nie chce kalarepy a potem podsuwam mu tonę innych rzeczy jak marudzi dalej. Staram się trzymać zasad domowych tylko on zadano jęczy dla samego jęczenia....
              • aqua48 Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 18:28
                nightdream napisała:

                > Ale ale. Dokładnie tak u nas to wyglada. Nie ważne czy ja się zgadzam na coś cz
                > y nie, czy sam wybrał czy ja narzuciłam, młody zawsze ma do powiedzenia coś mar
                > udzacego.

                To mu powiedz, dobitnie, że kochasz go bardzo bo jest Twoim synkiem, ale masz dość tych jęków i wcale nie chce Ci się z nim bawić, brać go na zakupy, spacery itp kiedy tak jęczy i cały czas jest niezadowolony..
                A poza tym ucz go znajdowania dobrych stron w życiu. Zamiast pytać jak było na rowerze to pytaj co ciekawego widział, czy pamięta gdzie jechał, przypominaj co mu się podobało, co go zachwyciło. A jęki i marudzenie ucinaj i kieruj uwagę dziecka na co innego. I nie dawaj do wyboru skoro wybrać jeszcze nie umie.

                Jeżu, ile razy ja juz tłumaczyłam ze nie, nie dostanie banana bo zjadł juz jabłko.

                A dlaczego nie chcesz mu dać i pół banana i pół jabłka na raz, albo i pół kalarepki i jednej marchewki na talerzyku niech sam sobie bierze co chce? Nie będzie miał powodu do marudzenia.
                • nightdream Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 22:13
                  Z tymi owocami to jest taki problem ze cokolwiek mu nie dam to chce więcej. Zje śniadanie i po 15 minutach chce jabłko. Dostaje je, zjada i wola o banana bo on nie chciał jabłka. Ja mu daje to co chce w granicach rozsądku, ale jeśli wiem ze przez to za jakiś czas nie zje obiadu to znaczy ze musi ograniczyć jedzenie czegokolwiek. Apetyt tez ma istnie wilczy.
                  • aqua48 Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 22:30
                    nightdream napisała:

                    > Z tymi owocami to jest taki problem ze cokolwiek mu nie dam to chce więcej. Zje
                    > śniadanie i po 15 minutach chce jabłko. Dostaje je, zjada i wola o banana bo o
                    > n nie chciał jabłka. Ja mu daje to co chce w granicach rozsądku, ale jeśli wiem
                    > ze przez to za jakiś czas nie zje obiadu to znaczy ze musi ograniczyć jedzenie
                    > czegokolwiek. Apetyt tez ma istnie wilczy.

                    Ale widocznie po prostu za mało mu dajesz na śniadanie, albo jest ono za mało konkretne. Zwiększ porcje, zbilansuj, dołóż drugie śniadanie i podwieczorek w stałych porach i niech wówczas je te owoce do woli, a po 15 minutach od śniadania daj mu pić - małe dziecko często nie rozróżnia czy chce mu się pić czy jeść. Syn może marudzić też z tego powodu - ma pragnienie - je owoc który wydaje mu się soczysty, ale pragnienia nie zaspokoi, więc chce inny i też do niczego, bo dalej chce mu się pić.
                    • nightdream Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 23:19
                      O matko. Chłopak na śniadanie zjada na przykład: 3 kanapki z ciemnego pieczywa z szynka, serem, pomidora i ogórka. Całego. Wypija kubek herbaty. Poprawia jabłkiem.
                      na drugie śniadanie zjadał owsiankę z owocami. Ma 2-3 h do obiadu i w tym czasie mógłby zjeść ze dwa jabłka, banany i nieskończona ilość np moreli. Gdyby mu pozwolić to jadłby więcej niz ja. A potem ma problemy z brzuchem.
                      • aqua48 Re: Syn jęczydusza 18.07.17, 13:12
                        nightdream napisała:

                        > O matko. Chłopak na śniadanie zjada na przykład: 3 kanapki z ciemnego pieczywa
                        > z szynka, serem, pomidora i ogórka. Całego. Wypija kubek herbaty. Poprawia jabł
                        > kiem.
                        > na drugie śniadanie zjadał owsiankę z owocami.

                        Przesuń owsiankę (bez owoców) na pierwsze śniadanie i dołóż mu dwie półkromki chleba z wędliną i pomidorem/ogórkiem. Herbata z mlekiem.
                        Na drugie śniadanie jogurt plus owoce - jabłko, owoce sezonowe typu śliwki, czereśnie morele - garść. Woda mineralna.
                        Myślę, że problem jest w jakości i ilości tych posiłków, spróbuj je trochę pozmieniać, żeby dziecko nie chodziło wygłodniałe.
        • hallbera.jarlakappi Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 16:18
          to może jęcz razem z nim
    • bergamotka77 Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 15:05
      O matko ubilabym wink Skończyłaby mi się cierpliwość i tak Was podziwiam.
    • nimaletko Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 15:56
      Moja koleżanka ma podobnego synka (czterolatka) i ostatnio obserwując ich relacje, wyciągnęłam pewne wnioski.
      Ona jest mega cierpliwa i kochająca, mówi do synka spokojnym, łagodnym głosem - istna oaza spokoju.
      Owszem, potrafi być przy tym stanowcza (np jeśli nie chce się z nim kręcić na karuzeli, mówi, że nie i już), ale nie pokazuje mu, że jego zachowanie ją męczy.
      I mam wrażenie, że w przypadku tego konkretnego dziecka, nadmierna wyrozumiałość się nie sprawdza. Wręcz przeciwnie, im bardziej ona jest wyrozumiała i łagodna, tym bardziej on jęczy.
      Ostatnio wręcz zrobił się ciut nieprzyjemny: ona głaszcze go po głowie, on odpycha jej rękę. Ona o coś pyta, on odburkuje. Nic mu nie pasuje, ciągle jest zirytowany.
      Taki facet z dowcipów: nie wyspał się, ktoś mu wypił ostatnie piwo z lodówki, a telewizor mu się popsuł w trakcie meczu wink
      Może gdyby koleżanka choć trochę okazała synkowi swoje niezadowolenie, ogarnąłby się trochę chłopak wink
      Ekspertką nie jestem, ale na mój egzemplarz działa moja irytacja (oazą spokoju nie jestem, oj nie) - też bywa marudny, chociaż przyznaję, że nie aż tak ekstremalnie.
      • krisdevalnor Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 18:50
        Ja jestem chyba naprawde straszna matka bo po prostu bym sie wydarla na dzieciaka jakby mi tak jeczal i jeczal, moze i niewychowawczo i niezgidnie z kodeksem rodzica ale ile mozna? Jak mnie moj 4-latek wkurzy bo powtarzam cos kilka razy a on nic, gluchy nagle, dalej robi swoje to nie widze innego wyjscia. Moje rozdarcie japy skutkuje od razu, niby nie polecam ale moze jednak...?
        Na twoim miejscu bym utlukla, naprawde podziwiam twoja cierpliwosc i sily, zawsze zazdroszcze innym matkom takich pokladow wyrozumialosci.
    • barbibarbi Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 16:10
      Niezły agent big_grin
      Może wyrośnie. A może poświęcajcie mu właśnie mniej uwagi, nie dopytuj co by chciał jeść, co by chciał robić, tylko raczej ignoruj, niech ma możliwość skupić się sam na sobie bez niczyjej ingerencji. Może za bardzo się z nim cyckacie i on wyczuł tendencję, że jest w centrum uwagi i wami manipuluje.

    • lena.113 Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 17:27
      no popatrz, wypisz wymaluj mój mąż...
      zaczyna dzień od jęczenia,jęczy bo buty ciężko ubrać , pada deszcz, jest za duszno, swieci słońce,wiatr wieje za bardzo, jedziemy gdzieś np. 2 h, na wycieczkę, 5 minut-to co wieje za bardzo, wracamy?
      trzeba od czasu do czasu ostro postawić do pionu-nie marudz, niech jęczy sam ze sobą...jak to lubi...
      inni tego nie lubia, nie wiem czy z wiekiem to się zmieni, taki charakter chyba, nie ulegać...
      czym prędzej zapisac do przedszkola, tam w 20 tce dzieci jego jęczenie zagłuszy hałas, będzie wiedział,że nikt nie będzie skakał wokół niego,trochę przejdzie...
      • krisdevalnor Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 18:59
        O matko jedyna... Na dzieciaka bym sie wydarla ale meza po prostu od razu wziela i zakopala gdzies w ogrodzie... Jak ty to wytrzymujesz?
      • bergamotka77 Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 19:20
        lena.113 napisał(a):

        > no popatrz, wypisz wymaluj mój mąż...
        > zaczyna dzień od jęczenia,jęczy bo buty ciężko ubrać ,

        Też bym się zmeczyla ubieraniem butów. A z ciekawości w płaszczyk czy w kurteczkę? wink big_grin
        • lena.113 Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 21:44
          lubię ten regionalizm,ale wiem wiem warszawka...za to nie lubię zdrobnień: płaszczyk, kurteczka, pieniążki,okropneee!!!
          • bergamotka77 Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 22:00
            Zdrobnienie musi być bo butów w płaszcz czy kurtkę nie ubierzesz musi być płaszczyk lub kurteczka dobrane rozmiarem big_grin A słowa pieniazki nie użyłam nigdy w życiu ani nikt z mojego otoczenia więc pudło wink Za to nie cierpię tego ubierania ubrań i butów.
    • cosmetic.wipes Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 17:37
      Jezusie, zmeczylam się samym czytaniem.
      Mogę cię tylko pocieszyć, że wszystko mija, nawet najdłuższa żmija wink
    • ichi51e Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 19:08
      Macie nowe dziecko syn nie dosc ze ma konkurencje to jeszcze wlasna matka o nim mowi "zawsze byl maruda". Odpowiedz prosta - poswiec staremu marudnemu nudnemu dziecku wiecej czasu i uwagi
      • krisdevalnor Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 19:33
        A dlaczego nie mozna nazwac rzeczy po imieniu, jezeli dziecko jeczy i marudzi to co jest zlego w uzmyslowieniu mu, ze takim zachowaniem cechuje sie MARUDA? Pomijam oczywiscie fakt, ze nazwala synka maruda na forum nie wiesz przeciez czy mowi tak o nim w jego obecnosci ale nawet jakby to co? Przeciez w sytuacjach, ktore opisala to swiety by nie wytrzymal i nazwanie dzieciaka maruda to pikus. Piszesz, zeby poswiecila mu wiecej czasu ale przeciez to wlasnie robi, dziecko ma mase uwagi, mama stara sie na rozne sposoby, widac, ze synek jest dla niej bardzo wazny, rozmawia z nim i tlumaczy, robi wszystko zeby uzyskac jakas pomoc dla niego jak rowniez dla siebie, nie chce zeby jego marudzenie przekladalo sie na sympatie czy jej brak ze strony rodziny, tyle wysilku w to wklada a przeciez ma jeszcze niemowlaka na dokladke. Wedlug ciebie naprawde nie poswieca wystarczajaco duzo czasu jeczacemu marudzie? A jakby jeszcze pracowala do tego to co by miala zrobic, nie spac, nie sprzatac tylko siedziec i tlumaczyc po raz tysieczny, ze kalarepka jest rownie dobra co marchewka? Nie zawsze mozna osiagnac rezultaty gledzeniem i cierpliwym wyjasnianiem.
        • bergamotka77 Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 20:02
          Dokładnie, marude trzeba utemperowac bo zatruje otoczeniu życie. Jeszcze trochę i każdy będzie omijał go szerokim łukiem. Też bym się wydarla na takiego osobnika, ze szybko jeczenie by mu minęło. Dziecko jest upierdliwe, bo wie, że rodzice cierpliwie to zniosą - testuje granice i dobrze mu idzie.
          • nightdream Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 20:41
            Ale mnie nie raz zdarza się wydrzeć....sad ze dwa dni temu mi popłynęło to efekt był raczej mizerny...
        • kornelia_sowa Re: Syn jęczydusza 18.07.17, 11:27
          Nie, na ematce nie można nazwać po imieniu. Osttatnio któraś się martwiła że jej dziecku nie chce się nic robić i czy to normalne. Napisałam, ze może po prostu leń. Od razu się któras oburzyła: Czemu od razu leń?
          smile smile smile

          No ale ja zawsze zapominam, ze teraz już nie ma nieśmiałych, leniwych, roztrzepanych, gderająch, hałasliwych, niegrzecznych ludzi itp sa tylko i wyłącznie zaburzeni- zapewne coś na A
          • kaz_nodzieja Re: Syn jęczydusza 18.07.17, 11:42
            Widzisz, tak samo kiedyś było z nowotworami i innymi chorobami. Ludzie byli ciemni, nauka stała na o wiele niższym poziomie, ktoś kto był słaby i mało energiczny (bo np. miał cukrzycę, wtedy nieznaną w terminologii) był leniem, obibokiem.
            Choroby były karą boską tyle.
            A prawda jest taka, że obecnie nauka też nie wie na 100% wszystkiego, choć coraz częściej się mówi o wpływie układu nerwowego na reakcję na stres (jedni po traumatycznych zdarzeniach się podnoszą i są silniejsi, inni załamują i np. wpadają w marazm lub nałogi).
            Za jakiś czas (jestem tego pewna, choć zapewne już nie za mojego życia) okaże się, że ludzie uznawani za leniwych lub marudnych mają niedobór lub nadmiar jakiegoś obecnie jeszcze niezbadanego hormonu lub innego składnika.
            I za jakiś czas dzięki skutecznym terapiom (ja nie dożyję) po wzięciu odpowiednich tabletek będą tacy sami jak inni.
            • kaz_nodzieja Re: Syn jęczydusza 18.07.17, 11:44
              A na razie cierpią, tak jak cierpieli w mrokach średniowiecza cukrzycy, alergicy, chorzy na przeróżne choroby, niektórzy przez takie osoby jak Ty (nauka czegoś jeszcze nie odkryła, więc po prostu są śmierdzącymi leniami i marudami) kończyli na stosach.
              Oto Słowo Pani.
    • konwalka Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 19:14
      Ponieważ jeczeniu w rankingu upierdliwości dorównuje tylko bezsensowny ryk, ja bym już dawno nie wytrzymała. I zaczęła myśleć o własnym zdrowiu psychicznym. Przy każdym jeczydupnym wyskoku po prostu zapodalabym sobie izolatke w postaci łazienki, zamykanej sypialni, obojętnie. Znikalabym. I sie relaksowala z zatyczkami w uszach.
      • nightdream Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 19:55
        I z niemowlakiem wink
    • ortolann Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 19:41
      No dobra, to dwa pytania: po powrocie z tych rowerów, jak tak powie, że było słabo - to jakie jest Twój komentarz?
      I drugie pytanie: kiedy i za co go chwalicie? Znaczy w jakich sytuacjach go chwalicie? Że np. zjadł obiad, posprzątał zabawki itp? Bo za coś tam pewnie go chwalicie, prawda?
      Aha, to jeszcze jedno pytanie: ma kontakt z dziadkami?
      • nightdream Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 20:04
        Jak mówi ze mu się nie podobało to mówię ze nie musi ze mną jechać następnym razem. I ze możemy sprzedać fotelik żeby nam miejsca nie zajmował. Zazwyczaj przy propozycji sprzedania stwierdza ze nie, nie, niech zostanie.
        Chwalimy go czesto. Tu wylałam żale ze marudzi i wyszedł obraz takiego 100% marudnej dziecka. Generalnie to bardzo mądry i kochany dzieciak, i (mam nadzieje ze on to tez tak odbiera) czesto mu o tym mówię. Chwale go jak mi pomoże ( np jak robię obiad i choć trochemi pomoże to potem mówię ze zrobiliśmy obiad razem i jest z tego bardzo dumny), jak ładnie się bawi z siostra - szczególnie jeśli sam to zainicjuje. Chwale go ogólnie za wszystkie przejawy inicjatywy - jest tego dosc mało wiec stram się podkreślać te momenty kiedy zrobi coś sam, albo kiedy probuje. Może nie zawsze to jest chwalenie - raczej komentowanie: o, namalowałeś auto, bardzo podoba mi się to auto, albo: bardzo lubię jak przynosisz siostrze zabawkę.
        Co do dziadków - mieszkają dosc daleko, wiec fizycznie widuje ich raz w miesiącu (na zmianę raz jednych raz drugich), teraz latem dużo więcej bo w sumie przez lato uzbierało się juz kilka tygodni spędzonych z dziadkami. Ale tez bardzo dużo rozmawia z nimi na Skypie z kamera, sam potrafi juz tez zwyczajnie zadzwonic.
        • black-cat Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 20:39
          Jak nadejdzie następny raz po prostu poinformuj, że ponieważ zawsze narzeka, że przejażdżki mu się nie podobają i jedź sama. Niech wrzeszczy.
        • zona_glusia Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 22:05
          nightdream napisała:

          > Jak mówi ze mu się nie podobało to mówię ze nie musi ze mną jechać następnym ra
          > zem. I ze możemy sprzedać fotelik żeby nam miejsca nie zajmował. Zazwyczaj przy
          > propozycji sprzedania stwierdza ze nie, nie, niech zostanie.
          Nie pytać, czy się podobało, bo to może odbierać jako formę nacisku, że ma się mu podobać.
          Gdy sam zacznie marudzić, że było okropnie, przypomnieć, co się mu podobało po drodze lub krótko zakomunikować, że ty bawiłaś się fajnie.
        • wielki_uscisk Re: Syn jęczydusza 18.07.17, 00:50
          nightdream napisała:

          > Jak mówi ze mu się nie podobało to mówię ze nie musi ze mną jechać następnym
          > razem. I ze możemy sprzedać fotelik żeby nam miejsca nie zajmował. Zazwyczaj przy
          > propozycji sprzedania stwierdza ze nie, nie, niech zostanie.

          Ja od razu bym jechał po bandzie:
          "Albo lubisz i było fajnie - albo fotelik sprzedajemy bo nie lubisz".
          (na odpowiedź, że lubi)
          "To dlaczego kłamiesz? Ładnie to tak kłamać? Przeproś!"
          I powiedział: "jeszcze raz skłamiesz - i fotelik idzie na sprzedaż!"

          (ale sprzedałbym fotelik - a jego przykład później cytował w każdym marudzeniu: "Pamiętasz, co się stało, jak marudziłeś i kłamałeś, że nie lubisz?"

          Krótko bym tego... syna trzymał! smile

          > Chwalimy go czesto. (...) Chwale go jak mi pomoże ( np jak robię obiad i choć troche
          > mi pomoże to potem mówię ze zrobiliśmy obiad razem i jest z tego bardzo dumny),
          > jak ładnie się bawi z siostra - szczególnie jeśli sam to zainicjuje. Chwale go ogólnie
          > za wszystkie przejawy inicjatywy - jest tego dosc mało wiec stram się podkreślać te
          > momenty kiedy zrobi coś sam, albo kiedy probuje.

          A chwalisz, gdy nie marudzi? Może też takim wzmacnianiem pozytywnym?
          "Duży chłopak jesteś, coraz mniej jojczysz i marudzisz - bardzo jestem dumna z Ciebie".
          "Widać, że dorastasz i jesteś coraz dzielniejszy"

          Pchał i ciągnął na przemian smile
          • conena Re: Syn jęczydusza 18.07.17, 10:40
            ojp, wychowanie przez szantaż, jak to czytam, to mi się nóż w kieszeni otwiera.
            u mojego brata taki szantaż zadziałał pierwsze kilka razy, potem ponoć siedział z zaciętą miną i obserwował jak ojciec zabiera mu kolejne zabawki.

            serio, nie ciekawi cię przyczyna takiego zachowania? lepiej ukarać dziecko niż wyjaśnić i ewentualnie usunąć przyczynę niefajnego zachowania? a w wątku mowa wyłącznie o marudzeniu, nie o biciu, kłamaniu, brzydkich sprawach - o marudzeniu.

            > "Duży chłopak jesteś, coraz mniej jojczysz i marudzisz - bardzo jestem dumna z
            > Ciebie".
            niby pochwała, ale ze szpilą. nie można powiedzieć "hej, ale nam super udała się wycieczka, jesteśmy świetnym duetem piechurów, weszliśmy na taką ogromną górę! brawo my!". i podkreślisz osiągnięcie i podkreślisz wyjątkowość waszej relacji.


            wielki_uscisk napisał:

            > nightdream napisała:
            >
            > > Jak mówi ze mu się nie podobało to mówię ze nie musi ze mną jechać następ
            > nym
            > > razem. I ze możemy sprzedać fotelik żeby nam miejsca nie zajmował. Zazwyc
            > zaj przy
            > > propozycji sprzedania stwierdza ze nie, nie, niech zostanie.
            >
            > Ja od razu bym jechał po bandzie:
            > "Albo lubisz i było fajnie - albo fotelik sprzedajemy bo nie lubisz".
            > (na odpowiedź, że lubi)
            > "To dlaczego kłamiesz? Ładnie to tak kłamać? Przeproś!"
            > I powiedział: "jeszcze raz skłamiesz - i fotelik idzie na sprzedaż!"
            >
            > (ale sprzedałbym fotelik - a jego przykład później cytował w każdym marudzeniu:
            > "Pamiętasz, co się stało, jak marudziłeś i kłamałeś, że nie lubisz?"
            >
            > Krótko bym tego... syna trzymał! smile
            >
            > > Chwalimy go czesto. (...) Chwale go jak mi pomoże ( np jak robię obiad i
            > choć troche
            > > mi pomoże to potem mówię ze zrobiliśmy obiad razem i jest z tego bardzo d
            > umny),
            > > jak ładnie się bawi z siostra - szczególnie jeśli sam to zainicjuje. Chwa
            > le go ogólnie
            > > za wszystkie przejawy inicjatywy - jest tego dosc mało wiec stram się pod
            > kreślać te
            > > momenty kiedy zrobi coś sam, albo kiedy probuje.
            >
            > A chwalisz, gdy nie marudzi? Może też takim wzmacnianiem pozytywnym?
            > "Duży chłopak jesteś, coraz mniej jojczysz i marudzisz - bardzo jestem dumna z
            > Ciebie".
            > "Widać, że dorastasz i jesteś coraz dzielniejszy"
            >
            > Pchał i ciągnął na przemian smile
            • wielki_uscisk Re: Syn jęczydusza 18.07.17, 21:55
              conena napisała:

              > ojp, wychowanie przez szantaż, jak to czytam, to mi się nóż w kieszeni otwiera.

              OTP, jeśli szantażem nazywasz rodzicielskie ostrzeżenie i konsekwencję, to mi nic do tego.
              Może być i "lodówka".
              Fotel na rower autentycznie zakopałbym gdzieś w piwnicy na pół roku - i pokazał konsekwencje takiego zachowania (po uprzednim ostrzeżeniu).

              > u mojego brata taki szantaż zadziałał pierwsze kilka razy, potem ponoć siedział
              > z zaciętą miną i obserwował jak ojciec zabiera mu kolejne zabawki.

              Nie wiem, ile miał wówczas lat Twój brat (śmiem przypuszczać, że nie trzy) - i z Twojej wypowiedzi wynika, że Ty również nie smile

              > serio, nie ciekawi cię przyczyna takiego zachowania? lepiej ukarać dziecko niż
              > wyjaśnić i ewentualnie usunąć przyczynę niefajnego zachowania? a w wątku
              > mowa wyłącznie o marudzeniu, nie o biciu, kłamaniu, brzydkich sprawach
              > - o marudzeniu

              Jw. Konsekwencja.
              Bardzo serio mnie ciekawi, fascynuje wręcz - ale obawiam się, że matką miotają nieco inne uczucia.
              smile ciekawe, jakby Cię w gardle ta ciekawość na codzień dławiła smile
              Moim zdaniem filozoficzno-moralnie podchodzisz tutaj - a dzieciak manipuluje rodzicami z zazdrości o siostrę najpewniej, testując granice.
              Rozwadnianiem granic nie robisz dziecku przysługi ani pożytku - a tłumaczenia mają krótkie nóżki.

              >> "Duży chłopak jesteś, coraz mniej jojczysz i marudzisz - bardzo jestem
              >> dumna z Ciebie".
              > niby pochwała, ale ze szpilą.

              Jak ten 3-latek się tej szpili dopatrzy, to jest mądrzejszy niż ja sam i 90% tego forum, więc ja Cię proszę, nie odlatuj na absurdach wink a jego zapraszam do klawiatury albo Google Speech-to-Text.

              > nie można powiedzieć "hej, ale nam super udała się wycieczka, jesteśmy
              > świetnym duetem piechurów, weszliśmy na taką ogromną górę! brawo my!".
              > i podkreślisz osiągnięcie i podkreślisz wyjątkowość waszej relacji.

              Matka jest wykończona, a Twoje rady pachną teoretycznym drukiem świeżo zdobytego dyplomu psychologii.
              Raptem wyszło Ci jedno zdanie średnio udanej porady smile
              • wielki_uscisk Re: Syn jęczydusza 18.07.17, 22:46
                wielki_uscisk napisał:

                > Matka jest wykończona, a Twoje rady pachną teoretycznym drukiem świeżo
                > zdobytego dyplomu psychologii.
                > Raptem wyszło Ci jedno zdanie średnio udanej porady smile

                Przepraszam - odszczekuję !uaH !uaH

                Dopiero co niżej doczytałem Twojego posta i tam fajniej piszesz smile no i jesteś mamą, nie teoretyczką smile czyli tylko po mnie się przewalcowałaś! smile

                Szefowa mnie nieco naprostowała z tym 'kłamaniem' dziecka - trzyma Twoją stronę smile trochę to chyba uprościłem/skróciłem, to wyjaśnię: chodziło mi o wykazanie dziecku, że obie wersje 'fajnie' i 'słabo' nie mogą być jednocześnie prawdziwe. Że tylko samo na tym straci.

                Poza tym myślę, że ojciec zawsze wychowuje inaczej niż matka - ja jestem przyzwyczajony do roli złego gliny, i Szefowa czeka sobie z założonymi rękoma czasem na to wejście smoka.
                Może dlatego piszę rzeczy, które wydają się bezduszne? Może dlatego mamy przytulają a ojcowie uczą odpowiedzialności (uproszczenie, wiem)?

                Po ostatnich szkolnych narzekaniach o rygorystycznych nauczycielach odpowiedziałem dziecku, że do tego było przygotowywane i że ojciec nie jest jednak tym największym wilkiem w tym całym lesie.
                Zadanie wykonane wink
    • liliawodna222 Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 19:41
      Jesteś za miła, za cierpliwa, niepotrzebnie mu ulegasz i dajesz taki wybór. Nawet 3-latka można utemperować. Moja córka miała takie zapędy i szybko ją ukróciliśmy po prostu zbywając dość konkretnym, zdecydowanym komunikatem. Nie pozwalaliśmy na jęczenie, toż to terror! Oszalałabym. Otrzymywała ostrzeżenie, że pójdzie do swojego pokoju. Jak nie chciała jeść, to nie jadła do następnego posiłku, ALE: nie dostawała nic w zamian do podgryzania. Szybko się nauczyła, naprawdę. Czasem i z dzieckiem trzeba postąpić nieco ostrzej, bo wejdzie rodzicom na głowę (co obecnie jest powszechnym zjawiskiem, jak wynika z moich obserwacji).
      • nightdream Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 20:07
        Gdyby groźbą pójścia do pokoju czy zwykle nie podanie przekąski pomagało to bym nie pisala tego wątku wink
        Nie wiem jak fizycznie mogę mu nie pozwolić na jeczenie. Zakneblować?
        Jak go wyślę do pokoju to siedzi tam i wyje.
        Rozmawiałam o tym kiedyś z psychologiem w żłobku. Powiedział ze maja swoje metody na przekonanie dziecka na przykład do oddania zabawki. I ze zazwyczaj dzieci potrzebują max 10 minit żeby spokojnie przekonać się do porządanego zachowania. Moj syn miał rekord - 45 minut uparcie trwał przy swoim.
        • liliawodna222 Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 20:09
          No to powiedzieć mu raz czy dwa, że miałaś z nim iść na lody/ciacho cokolwiek, ale ponieważ źle się zachowuje, to nici z wyjścia/niespodzianki. Przykre, ale czasem nie ma wyjścia. Jak zobaczy, że może coś stracić, to może się ogarnie - prędzej czy później.
        • bergamotka77 Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 20:10
          To niech siedzi i wyje. Pożądanego wink
          • nightdream Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 20:47
            Kurde, wstyd mi sad pewnie ze poządanego. Autokorekta poprawila mi na porządnego a ja poprawiłam autokorekte big_grin
            Ano wyje, ja z tym nic nie robię. Tyle że wyje za kazdym razem - słaby biznes zamienić jęczenie na wycie...
            Mam uczucie ze takie standardowe metody nie działają. Przyjdzie mi poczekać aż się ożeni i wyprowadzi big_grin
            @lena.113 pocieszyla mnie ze jest nadzieja ze chetna na takiego faceta sie znajdzie big_grin
        • black-cat Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 20:45
          No to niech wyje. Informujesz, że jesteś obok i jak mu przejdzie to zapraszasz.
        • kannama Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 21:07
          Wiesz, wydaje mi się, że Twoje dziecko po prostu ma taki charakter- ostatnio jechałam z 8-latkami na wycieczkę i też był taki chłopiec. Jedziemy- on wolałby zostać, wracamy- on nie chce wracać. On sobie już sam zdawał sprawę z tego, że jest taką marudą, ale nie potrafił jakoś sobie z tym poradzić. Ja też jestem malkontentem- zawsze coś mogłoby być lepiej/inaczej. Ale z wiekiem nauczyłam się nie epatować tym na zewnątrz, choć zadowolona jestem rzadko smile
          • nightdream Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 21:43
            No wlasnie - tez mnie się wydaje ze on sobie po prostu nie radzi z niektórymi emocjami a ja nie wiem jak mu pomoc sad
            • aqua48 Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 22:35
              nightdream napisała:

              > No wlasnie - tez mnie się wydaje ze on sobie po prostu nie radzi z niektórymi e
              > mocjami a ja nie wiem jak mu pomoc sad

              Decyduj na razie za niego i wskazuj dobre strony wszystkiego - bawcie się w co dobrego nam się dzisiaj przydarzyło - było dobre śniadanie, potem fajna zabawa, potem wyjście z domu itp.
              Poza tym tak małe dziecko z młodszym rodzeństwem może mieć rozhuśtane emocje - wyciszaj syna. I odwracaj uwagę od tego co mu się nie podoba, nie pasuje. Wprowadź regularność czynności i zdarzeń, żeby nie był zaskakiwany, ani nie musiał decydować. O tej porze budzimy si o tej jemy, o tej bawimy się, od tej do tej bajka, potem chwila spokoju i znowu posiłek i odpoczynek lub drzemka albo choćby leżakowanie itp.
    • zla.m Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 21:34
      Może trochę pocieszę: miałam podobną konfigurację dzieci jak ty i córka też jęczała. Teraz jej przeszło, zdarzają się różne "rozpacze z powodu środy", ale nie w takim natężeniu i nie takie stękające. Normalnie jak sobie to przypomnę, to mnie nadal prawie furia ogarnia. Jaaa nieeeee umieeeem... i ryk. A spróbowałaś? Nieeeee, bo jaaaa nieeee umieeeem (np. zakładanie butów, które ogarniała już wtedy). Nie była taką marudą jak twój syn i ładnie się bawiła z siostrą, ale jednak swoje odjęczeć musiała. I przeszło smile Więc i dla ciebie jest nadzieja.

      I nie zakładam, że się nim za mało zajmujesz, ale uważam, że to jest jego walka o twoją uwagę (mojej się włączały różne potrzeby i jęki, jak tylko zaczynałam karmić młodszą). Musisz przeczekać, a on musi przywyknąć, bo nie dasz rady poświęcać 100% uwagi każdemu dziecku. Nie i już.

      Wypróbuj rady dziewczyn - i te z żartami, i te z ostrzejszym postawieniem sprawy, trudno powiedzieć co na dane dziecko zadziała. Może tez masz możliwość bardziej w tą walkę włączyć męża - niech coś robią sami, "męskie sprawy" itp. A jak będzie jęczał dalej, to chociaż tyle z tego będziesz miała, że nie tobie wink
      • nightdream Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 21:49
        O to to - nieeeeee daaaaam raaadyyyyyyy mimo ze nie spróbował nawet...
        Pisałam tu gdzieś wyżej - syn potrafi się ładnie bawić sam i z siostra tez, ogólnie jest kochany i mądry. Tylko jak się trafi seria takich dni jak ostatnie to mam ochotę wyjechac i nie wrócić... wink
        Ale to pocieszające ze jest nadzieja ze nie będzie wiecznie marudzacy (chociaż jak tak obiektywnie popatrzeć to i ja i moj tata do wielkich optymistów nie należymy)
        • black-cat Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 22:31
          Zla dobrze prawi - warto wypróbować różne rady. I bycie stanowczym i naśladowanie (jęczenie i narzekanie razem z nim) i ignorowanie, gdy jęczy. Niestety nie wszystkie dzieci wyrastają a o ile marudnego trzylatka rówieśnicy tolerują to już ośmiolatka niekoniecznie. Dlatego warto popracowaćsmile
          • sacea Re: Syn jęczydusza 18.07.17, 00:33
            Wspólne jęczenie tez przerabialiśmy, dobrze odwraca uwage od głównego jęczącego
            do tego każde pozytywne zachowanie wychwalać, a późnej jeszcze tacie tez powiedzieć, tak, żeby dziecko słyszało
        • aqua48 Re: Syn jęczydusza 17.07.17, 22:37
          nightdream napisała:

          > O to to - nieeeeee daaaaam raaadyyyyyyy mimo ze nie spróbował nawet...

          Wspieraj, mów: ależ dasz radę, zaczniemy pomalutku razem, a potem skończysz sam, zobaczysz, jesteś wspaniałym chłopcem itp.
    • sacea Re: Syn jęczydusza 18.07.17, 00:30
      A może się skumulowało w związku z pojawieniem się siostry?
      Córka miała różne akcje po narodzinach młodszej pociechy, tak mniej więcej po 4-6 miesiącach, jak maluch był bardziej aktywny, chwilach spokoju po prostu podchodziłam i ją przytulałam mówiąc, że ją bardzo mocno kocham, na początku odpychała, potem robiła te swoje histerie, wtedy mówiłam do niej, że nawet jak się złości/piszczy/krzyczy/płacze/bije to też ja bardzo mocno kocham, bo jest naszasmile szybciej odbierałam z przedszkola i do zasypiania brałam ją do naszego łóżka, mniej więcej po miesiącu czy dwóch się uspokoiło, ale był etap wszystko na nieeee.
      • summerland Re: Syn jęczydusza 18.07.17, 01:48
        A moze wejdz mu na ambicje, porozmawiaj z nim to juz 3 latek, powinien rozumiec. Moze powiedz mu, ze to tak nie ladnie jak on tak ciagle jest niezadowolony i marudzi, ze nikt nie lubi tego sluchac. Ze Wy tak nie robicie, ani inne dzieci. Moze sam sie zastanowi, a moze powie dlaczego tak robi i sie wyjasni co go gnebi. Staraj sie z nim rozmawiac i tlumaczyc mu.
    • kropkaa Re: Syn jęczydusza 18.07.17, 00:50
      Spróbuj odstawić barwniki, konserwanty i orzeszki ziemne. Zero m&s, skitelsów, żelków, lodów smerfowych etc. Może mu się układ nerwowy uspokoi trochę.
      • nightdream Re: Syn jęczydusza 18.07.17, 09:47
        W sumie to bardzo mało je takich rzeczy bo ogólnie to widzę ze od cukru dostaje świra. Wiec staram się ograniczać jak mogę. Żelki są zdradliwe bo babcie dokarmiają, musze przypilnować tematu
        • kropkaa Re: Syn jęczydusza 18.07.17, 10:03
          Dla malucha "mało" w naszym standardzie to nie tak mało, gdy się przeliczy na masę ciała.
          • nightdream Re: Syn jęczydusza 18.07.17, 11:17
            Wiem, wiem, u nas mało to raz na tydzien jedna czekoladka. Takich barwionych nie je wcale. Lody je tylko naturalne (mamy koło domu akurat wiec jesc je musimy, nie ma opcji big_grin) i to tez nie częściej niz ze 2 razy w tygodniu. Ogólnie słodkie to tylko owoce mu daje, konfitury czasami, no i na wakacjach jak babcie coś ukradkiem dadzą wink
    • conena Re: Syn jęczydusza 18.07.17, 11:12
      mój syn też ma takie akcje "nie daaaam rady" chociaż dobrze wiem, że daną czynność już potrafi, bo robił to wczoraj, przedwczoraj itp.

      u mnie pomaga zawsze wygłupianie się, robię wielkie oczy i mówię "seeeerio? nie dasz rady? a jak dasz radę to co zrobimy? chyba zaśpiewamy piosenkę!" i śpiewam mu jakiś idiotyczny tekst o dzielnym chłopcu co to włożył skarpetki i to było super.
      najgorzej jak mam mało czasu albo pmsa, bo takie akcje działają na mnie jak czerwona płachta. no nie jest łatwo.

      możesz go próbować podejść, na przykład przez wycieczką rowerową wziąć go na bok, przykucnąć przy nim i poważnym tonem zagadać, że jest sprawa, ale poradzisz sobie z nią tylko i wyłącznie przy jego pomocy. chodzi o to, że musisz jechać kupić bułki, ale trzeba wiedzieć jakie te bułki i wydaje ci się, że chyba on będzie wiedział co wybrać i kto wie, może nawet podpowie ci drogę do sklepu. a po powrocie wchodzicie do domu i obwieszczacie głośno i wyraźnie, że oto Zenuś wybrał najlepsze w sklepie bułki i dzisiaj każdy na kolację zje najlepsze kanapki w całym powiecie.

      mnie zawsze straszliwie bawi jak dzieciaki pękają z dumy z takich pierdół. moja córa rysowała mi listy zakupów, wybierała najlepsze miejsce do zaparkowania, i tak dalej.

      "zje śniadanie, jęczy ze chce jabłko, zje jabłko, jęczy ze nie chciał jabłka tylko banana. Banana ma dostać po obiedzie to do obiadu jęczy ze jest strasznie głodny. Dostanie kalarepę (która uwielbia) to jedząc ja jęczy ze nie chce kalarepy tylko marchewkę. Dostanie marchewkę to jęczy ze kalarepa się skończyła. "

      to jest dla mnie hitowe big_grin nie mam pomysłu poza wciągnięciem go w przygotowania. słuchaj Zenuś, jesteś głodny po obiedzie? no to cho no tu, jest sprawa, trzeba wybrać miseczkę na przegryzkę, ja ci tu poszykuję warzywka, ale zapomniałam jakie jest twoje ulubione... kalarepa? ale super, kalarepa-mazepa akurat mamy świeżutką, babcia specjalnie dla ciebie kupiła, a wolisz w kosteczkę czy w paseczki? w kostkę - ty to masz świetny gust, podobno najlepsza na świecie jest kalarepa-mazepa pokostkowana. no to smacznego i buziak.

      na moje działa taki strumień świadomości, przegania najgorsze humory, ale ja czasami jestem tym wyczeprana i nie zawsze mi się chce.
      • sacea Re: Syn jęczydusza 18.07.17, 13:55
        u nas jeszcze sprawdza się szukanie guziczka od złego humoru/jerczenia, a przy okazji łaskotki
    • kornelia_sowa Re: Syn jęczydusza 18.07.17, 11:35
      Troche rozumiem jak się czujesz- ja mam dwoje dzieci.
      Syn 9 lat- no wiadomo ideał nie jest , ale to było i jest święte, pogodne i mega nieupierdliwe dziecko.

      Córka - obecnie ponad 2 lata- noooo, poznałam co to charakterek. Miała etap jęczenia od ok. 18 mca do 2 lat i myslałam, ze osiwieje.
      Nie było opcji, zebym przy niej choć chwilę porobiła coś z synem bo zazdrość sprawiała że aż fruwala wink

      Przy synu nie widziałam co to bunt 2 latka, jęki, kwękanie.
      Kontrast (gdy przypominałam sobie malutkiego syna) robł swoje i martwiłam się bardzo co to będzie.
      Jest już ok, ale nie wiem, czy wyrasta czy zbiera siły na następną serię wink

      Ja bym poszła jeszcze raz do psychologa- po konkretne wskazówki co robić.
      U mojej córci nie sprawdzało się wcale bycie wyrozumiałym. Ignorowanie było o niebo lepsze.
      I postępowanie: Nie to nie.
      Nie chce się bujać- zdejmowałam i jak zaczynała się drzeć, ze chce, to odpowiadałam: chciałaś zejść to cie zdjęłam i już nie wsadzałam do hustawki. U nas pomogło

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka