Nie raz zdarza mi się pobudka o nienormalnej porze typu 4.30 -5.00. Sądzę, że to stres (mimo że nie czuje się zdenerwowana wieczorem). Budzę się i włącza się gonitwa myśli, typu co jest do zrobienia, co czeka w najblizszym czssie. Nic specjalnego, zycie po prostu, typu szkola, remont, praca, studia itp

ale coś mnie budzi i spać nie daje. Zasypiam absolutnie bez problemu ok 23. 6 godzin snu to dla mnie stanowczo za mało, potem cierpię przez cały dzień... W wakacje śpię jak dziecko, teraz 4 dzień po urlopie i już zaliczyłam pobudkę o 4.30.. A długi dzień dziś przede mną....
Miewacie takie stany/okresy w swoim życiu? Jak sobie radzicie? Pomincie farmakologię